| Autor |
Wiadomość |
| Klara |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 13:59 Temat postu: |  |
|
| Jacek napisał/a: | "łon mnie nie zabił - wręcz wzmocnił" |
No, ale Ty Jacuś jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę
| Borus napisał/a: | Mi też i wcale nie podejrzewałem ironii... |
No, teraz to już jestem całkiem spokojna |
|
 |
| Jacek |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 11:04 Temat postu: |  |
|
| Klara napisał/a: | Tak wygląda, jakby moje współuzależnienie ostrzyło sobie zęby, bo ostatnio staram się nie narażać innym i jestem nerwowa, gdy mi to nie wychodzi |
nie masz wpływu na tych co upadają a nie chcą podanej dłoni
ja do dziś sobie chwalę kopa danego przez swoją osobistą współuzależnioną
"łon mnie nie zabił - wręcz wzmocnił" |
|
 |
| Borus |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 10:50 Temat postu: |  |
|
| yuraa napisał/a: | | naprawdę mi się to zdanie spodobało. |
Mi też i wcale nie podejrzewałem ironii...
Chyba jednak ze współuzależnieniem nie mam nic wspólnego... |
|
 |
| Klara |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 09:23 Temat postu: |  |
|
| yuraa napisał/a: | | naprawdę mi się to zdanie spodobało. |
O, to jestem spokojniejsza uffff....
Tak wygląda, jakby moje współuzależnienie ostrzyło sobie zęby, bo ostatnio staram się nie narażać innym i jestem nerwowa, gdy mi to nie wychodzi |
|
 |
| yuraa |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 09:07 Temat postu: |  |
|
naprawdę mi się to zdanie spodobało.
to wyjaśnia choć nie usprawiedliwia wiele zaszłości z mojego pijanego okresu |
|
 |
| Klara |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 08:56 Temat postu: |  |
|
| Linka napisał/a: | | Jakby jakieś ustalenia z czynnym alko były możliwe, w każdym razie nie w przypadku byłego. |
Z moim też się nie dało |
|
 |
| Linka |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 08:42 Temat postu: |  |
|
| Klara napisał/a: | Nie wiem, czy przepraszać, czy "tylko" się wstydzić |
Też nie wiem ale jako żywo przypomina mi to tekst "ustalcie między sobą".
Jakby jakieś ustalenia z czynnym alko były możliwe, w każdym razie nie w przypadku byłego. |
|
 |
| Klara |
Wysłany: Pon 21 Mar, 2016 07:44 Temat postu: |  |
|
| yuraa napisał/a: | | Klaro, tyle lat pisania i nagle takie piękne sformułowanie no perełka po prostu |
Jurek, to ironia z Twojej strony? Nie wiem, czy przepraszać, czy "tylko" się wstydzić |
|
 |
| yuraa |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 22:21 Temat postu: |  |
|
| Klara napisał/a: | | Czynny alkoholik nie posiada tzw. "rozsądku" |
Klaro, tyle lat pisania i nagle takie piękne sformułowanie no perełka po prostu |
|
 |
| Linka |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 22:10 Temat postu: |  |
|
W moim przypadku mieszkanie przed ślubem niczego by nie zmieniło.
Byłam chyba jedyną osobą , która nie widziała, nie czuła....
Przynajmniej przez kilka lat udawało mu się przede mną ukryć problem.
Poza tym, kiedyś wydawało mi się, że to ślub mnie przy nim trzyma....to co w taki razie trzyma przy alkoholikach te dziewczyny, które ślubu nie mają ? |
|
 |
| Klara |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 20:23 Temat postu: |  |
|
| a napisał/a: | | Jak szybko się wyprowadziłaś od niego po ślubie? |
Nie wyprowadziłam się.
Początkowo myślałam, że zapanuję nad tym nadużywaniem alkoholu tym bardziej, że on zawsze obiecywał, że się poprawi. Nie był agresywny. Był zawsze pogodny i albo się dziwił czego od niego chcę, albo nie był w stanie reagować na moje pretensje, a nawet awantury, bo nie było mowy na przykład o tym, żeby na drugi dzień zrobił to, co było zaplanowane dnia poprzedniego.
Nie miałam pojęcia jak się z tym zmierzyć.
Szukałam miejsca dla siebie i córki gdzieś w Polsce, ale jechał za mną. Wróciłam
Wiesz - jestem osobą w podeszłym wieku i przez większość mojego życia internet nie istniał. Mogłam tylko słuchać tego, co mówiły mi koleżanki i sąsiadki, a one najczęściej radziły albo, żebym udawała że nie widzę, albo "przemówiła mu do rozsądku".
Czynny alkoholik nie posiada tzw. "rozsądku"
Koniec końców oddzieliłam się od niego, gdyż stoczył się na samo dno. Mieszkaliśmy oddzielnie, ale w tym samym domu.
Któregoś dnia znalazłam go martwego. Tyle |
|
 |
| a |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 19:58 Temat postu: |  |
|
@Klara, i jak potoczyły się Twoje losy? Jak szybko się wyprowadziłaś od niego po ślubie?
Macie racje zastanowię jeszcze nad tym wszystkim i napewno wynajmiemy mieszkanie razem jeszcze przed ślubem. Mieszkanie razem przed ślubem napewno nie zaszkodzi, ale myślę że też wszystkiego nie pokaże i nie rozwiąże. Bo nie wiem czy dostrzegnę jakieś wszystie niepokojące oznaki (jesteśmy już 3 lata razem, a ja w sumie pierwszy raz zastanawiam się nad tym wszystkim).
@yuraa
Znaczy to nie jest tak do końca, że ukochany nie ma zdania, ale według mnie zbyt często podporządkowuje się rodzicom. On myśli, że tak trzeba, być im pomocnym itp bo to jego rodzice. A wódkę to im kupuje chyba tak dla świętego spokoju żeby mu głowy nie suszyli. Porównując siebie, moich rodziców i innych ludzi których znam to uważam że jego rodzice stosunkowo mało przestrzeni i czasu dają chłopakowi na własne sprawy.
Jak oni przychodzą po pijaku i go wyzywają to on nie pozostaje im dłużny i bluźni jak szewc na nich. Później jest mu bardzo przykro, że oni takie rzeczy mu naopowiadali i też jest zły na siebie że im tak wygarnął. Taki z niego typ choleryka, że nie pomyśli czasami, tylko się zagotuje. |
|
 |
| yuraa |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 17:51 Temat postu: |  |
|
| a napisał/a: | on ma 29 lat, sam się utrzymuje, ale mieszka z rodzicami (.........)
mój chłopak mi opowiadał ze oni po pijaku są okropni, najgorsze rzeczy mu wygaduża, traktują go jak śmiecia. On jest jedynakiem i bardzo się nim wysluguja, po 3 razy dziennie musi im chodzić na zakupy, po wódkę itp. |
coś i się wierzyć nie chce, facet bez mala 30 letni traktowany jak chłopiec na posyłki ?
bez własnego zdania.
w takim razie jutro wydaj mu polecenie, spakowania się i wyprowadzki z toksycznego domu |
|
 |
| margo |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 14:24 Temat postu: |  |
|
| a napisał/a: | | by się temu stanowczo sprzeciwili |
Dziewczyno... Ty masz 24 lata. Pracujesz? Utrzymujesz się sama? Decyduj o swoim życiu. Jestem w Twoim wieku i od prawie dwóch lat mieszkam u siebie, sama się utrzymuję. Tak, rodzice stanowczo się sprzeciwiali, ale to moje życie... na prawdę chcesz kupować kota w worku? Ja bym się bała... |
|
 |
| Maciejka |
Wysłany: Nie 20 Mar, 2016 13:49 Temat postu: |  |
|
| Miłościa choćby nie wiem jak piękną i wielką nie da sie wyleczyc niedojrzałosci, tego czego nie dali rodzice, czego zabrakło kiedyś tam. |
|
 |