To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW – DDA - Dlaczego denerwują nas cudze maski? Cudze kłamstwa? Gierki?

pietruszka - Śro 27 Sty, 2016 22:06
Temat postu: Dlaczego denerwują nas cudze maski? Cudze kłamstwa? Gierki?
Sama dość gwałtownie reaguję, gdy odkrywam, że ktoś próbuje się ukrywać za jakąś maską. Przedstawia się jako ktoś zupełnie inny, czasem wcale nie wybiela się, a wręcz przeciwnie, zapewne w jakimś odruchu obronnym zakłada maskę tego złego, chama, prostaka, obrzuca świat wulgaryzmami, kąsa, gryzie niejako na zapas. Przecież wiem, ze często pod tą maską czai się na przykład lęk przed odrzuceniem? Ktoś inny wybiela się, stara z siebie robić anioła dobroci lub posiadającego umiejętności, których w rzeczywistości nie ma. Maski, dobre lub złe, jednych się boję, inne wzbudzają moją zazdrość, zwykle do czasu, kiedy odkryję, że to tylko maski, mechanizmy obronne, a ja wcale nie muszę przyjąć zaproszenia do zabawy w tę grę w iluzję, kłamstwo, nierealność do której zaprasza mnie Człowiek Kryjący się za Maską.

No właśnie... mogę odpuścić, odejść, nie bawić się w czyjąś grę... Mam prawo nawet odejść obojętnie, bo przecież wiem, ze to tylko pozór, ułuda... Ot, ktoś sobie wymyślił taki sposób na zaistnienie w obronie przed zranieniem lub by poprawić sobie poczucie własnej wartości.
To wydaje się łatwe - odmówić udziału...

A jednak zachowania Ludzi w maskach na początku, zanim przejrzy się te ukryte intencje wzbudzają bardzo silne emocje, chęć zwalenia na siłę tej przyłbicy, obdarcia z iluzji. Ludzie w maskach zwykle wtedy walczą, idą w zaparte, wciąż udają, że to wcale nie maski... Ale dlaczego tak lubimy obdzierać innych z ich iluzji? Pokazywać im ich własną prawdę.
Z ręką na sercu - przecież nie z umiłowania do Prawdy Absolutnej...
Może z lęku o zniszczenie własnych złudzeń?

Nie wiem, nie mam pojęcia :mysli:

Maciejka - Czw 28 Sty, 2016 06:00

Ciekawy temat i na czasie ostatnio u mnie. Mnie denerwują maski innych bo cięzko mi sie w tym połapać, kiedy dana osoba udaje a kiedy mowi prawdę szczegolnie jeśli chodzi o takie wartości jak; zaufanie, wiarygodność, zasady współuzycia, czy opieka nad taką osoba. Czasem trudno jest się zorientować czy takiej osobie faktycznie cos dolega czy tylko gra na emocjach, udaje bardziej chora niz jest żeby wzudzić np; litośc, wspóluczucie, czy jeszcze coś innego.
Przyglądajć się temu bliżej sięgnełam do dzieciństwa i moze dlatego tak to denerwuje bo najbliżsi nie mówli prawdy tylko udawali , wprowadzali chaos, zamęt, zdezorientowanie, moze tu chodzi o formę bezpieczeństwa.

Klara - Czw 28 Sty, 2016 09:22

pietruszka napisał/a:
zanim przejrzy się te ukryte intencje wzbudzają bardzo silne emocje, chęć zwalenia na siłę tej przyłbicy, obdarcia z iluzji

Z mojego punktu widzenia w zacytowanym fragmencie zdania jest sprzeczność, gdyż sama podejmuję polemikę, włączam się do gry z powodu naiwności, a nie chęci zrzucenia maski, gdyż zwykle jej nie widzę, nie dostrzegam gry, i usiłuję zbawiać "błądzącego", sprowadzać go na właściwą drogę.
Często upływa sporo czasu do momentu, gdy maska spada siłą ciążenia, choć może też nieświadomie przyczyniam się do jej zrzucenia - nie wiem :mysli:
Po tym akcie, przestaję mieć ochotę na kontakty z osobą świadomie zasłaniającą się maskami obronnymi nawet wtedy, gdy nikt jej nie zamierza atakować i dopiero wówczas się oddalam.
Zaznaczam, że piszę tylko o moich odczuciach.

Jo-asia - Czw 28 Sty, 2016 14:22

pietruszka napisał/a:
Ale dlaczego tak lubimy obdzierać innych z ich iluzji?

na pocieszenie ;)
to mija..
po jednej.. dwóch próbach odpuszczasz
no chyba, że sam delikwent wróci ;)
pietruszka napisał/a:
Może z lęku o zniszczenie własnych złudzeń?

pewnie taka jest przyczyna nieświadoma
stąd obdzieranie, to jest to forma obrony, swojej własnej (nieświadomej) maski
a najlepiej wychodzi poprzez jej ugruntowanie, udowadnianie innym (a przy okazji sobie),
nie zgoda .. na inny scenariusz, tak aby.. nasz się nie posypał
Gdy jesteśmy na tyle silni, gotowi.. wówczas tworzy się przestrzeń,
zaufanie do siebie, maski własne opadają..
wtedy maski innych widzimy a niekoniecznie potrzebujemy, mamy ochotę, chęć.. je zdejmować czy nawet im pokazywać , kiedy je wkładają

perełka napisał/a:
Mnie denerwują maski innych bo cięzko mi sie w tym połapać, kiedy dana osoba udaje a kiedy mowi prawdę

tu widzę kontrolę, perełko...
a skoro kontrola to i brak bezpieczeństwa (jak sama piszesz)
a kto Ci może zapewnić bezpieczeństwo? tylko Ty sama ;)
jak? zaufaj sobie.. możesz na sobie polegać.. doceń siebie :buziak:

Maciejka - Czw 28 Sty, 2016 15:08

Joasiu samo napisanie tego spowodowało, ze mało mnie obchodzi czy dana osoba udaje czy nie. Dziś normalnie z tego śmieje , skoro dobrze tej osobie co tak postępuje to mi nic do tego, nabrałam dystansu i do innych i do siebie.
Maciejka - Czw 28 Sty, 2016 15:15

Tak myslę sobie , ze jak bliska osoba kłamie a potem się wypiera tego, udaje kogoś innego niż czy obiecuje coś a potem nie dotrzymuje to zwyczajnie przestaję jej wierzyc czyli inaczej nie ma tego zaufania w relacji, nie biorę na poważnie tego co ona mowi, patrze na czyny i wolę wziaśc sprawy we własne ręce na wszelki wypadek pokazując co moze byc z podjęcia takiej a nie innej decyzji- mam tu an myśli konkretną i powazną sprawe dotyczącą kilku osób.
pietruszka - Czw 28 Sty, 2016 15:46

Klara napisał/a:
pietruszka napisał/a:
zanim przejrzy się te ukryte intencje wzbudzają bardzo silne emocje, chęć zwalenia na siłę tej przyłbicy, obdarcia z iluzji

Z mojego punktu widzenia w zacytowanym fragmencie zdania jest sprzeczność, gdyż sama podejmuję polemikę, włączam się do gry z powodu naiwności,


no rzeczywiście trochę to niefortunnie napisałam... chociaż... często się łapię, że wpierw reaguję na podszepty intuicji, na jakieś delikatne pozawerbalne komunikaty, tak podskórnie czuję, ze coś jest ne tak. Dopiero później sytuacja staje się bardziej świadoma i moje reakcje bardziej świadome. Wówczas już łatwiej mi odpuścić, nie wchodzić w czyjąś grę lub ewentualnie świadomie kogoś zaakceptować, że dla jakieś tam wyimaginowanej zazwyczaj obrony swojego terytorium udaje kogoś innego niż jest.

Przecież takie systemy obronne nie są czymś znów tak dziwnym. Czemu niby miał służyć taniec maoryski taniec Haka, jak nie odstraszeniu przeciwnika poprzez zademonstrowanie swojej "straszności"? Stroszenie piórek, pokazywanie czerwonego zadu, pokazywanie pazurów to przecież też takie same zachowania. Inna sprawa, że stosowanie takiej techniki do obrony swojego terytorium w zwykłych międzyludzkich stosunkach jest już wyrazem dużej trudności ze strony "straszącego". I właściwie najbardziej destrukcyjne dla tej osoby.

Drugą taką skrajnością jest znów udawanie kogoś, kim się nie jest za pomocą wskazywania umiejętności, których się nie posiada.Na przykład konfabulowanie o wynikach sportowych, których się nie osiąga, książkach, które się przeczytało, górach, których się nie zdobyło, wycieczkach, których się nie odbyło, itp... Wszystko po to by zapewne zaimponować komuś, podnieść nieco swoje poczucie wartości... Jak w przypadku maski wojownika chodzi o odstraszenie (bo i tak odrzucą) tak tu :szok: chyba chodzi o przyciągnięcie uwagi (bo nie zauważą).

Tak sobie pomyślałam, że zakładanie masek nie zawsze jest świadome, to często jakiś mechanizm przywleczony z dzieciństwa. Każdy z nas zapewne nie jest całkiem wolny od takich zachowań maskujących. Czasem tego wymaga praca, jakiś rodzaj współuczestniczenia w czymś tam... Niektóre z tych zachowań są tak atawistyczne, że ich nie zauważamy, mechanicznie nastraszając brwi wydymając wargi, podnosząc głowę w geście "a co Ty tam wiesz". Dopiero takie, za których nie widać prawdziwego człowieka stają się maskami. Jaka jest granica pomiędzy naturalnym odruchem obronnym, modnym współcześnie "kreowaniem swojego wizerunku" a groteskową maską niby maoryskiego wojownika albo pseudopodróżnika?

Jo-asia - Czw 28 Sty, 2016 16:20

perełka, tak..uświadomienie, dystans gdy już siebie znamy, działa cuda :buziak:
Duszek - Czw 28 Sty, 2016 17:14

pietruszka napisał/a:
Ale dlaczego tak lubimy obdzierać innych z ich iluzji? Pokazywać im ich własną prawdę.

dla mnie to jakiś element dowartościowania się...że ja nie jestem taka zła...że inni błądzą...podobnie jak ja...pokazanie innym prawdy, której czasami nie chcą nie dopuszczają...

pietruszka - Czw 28 Sty, 2016 17:55

Duszek napisał/a:
dla mnie to jakiś element dowartościowania się...że ja nie jestem taka zła...że inni błądzą...podobnie jak ja...pokazanie innym prawdy, której czasami nie chcą nie dopuszczają...

Myślę Duszku, że masz rację:tak: Chociaż to nei do końca taka wygodna prawda, ale przecież w ogóle pomoc drugiemu człowiekowi nie jest taka całkiem bezinteresowna. W jakiś sposób pomagając chcemy poczuć się lepiej, chcemy być dobrzy, czasem aż rośnie w nas jak na drożdżach poczucie własnej wartości, bo to po prostu miłe fajne jest, że ma się już jakąś tam wiedzę, że można się nią podzielić. Czasem pod płaszczykiem pomagania są jeszcze bardziej egoistyczne pobudki, czasem chęć uciekania od własnych problemów. Życie to jednak rodzaj nawiązywana relacji wymiennych z innymi ludźmi to nie tylko wzajemne przysługi, ale zarówno głaski jak i kopniaki... :bezradny:
Jednak pomoc poprzez brutalne obdzieranie kogoś z jego własnej iluzji czasem wydaje się być kontrowersyjna. Ma w sobie więcej egoistycznego podbudowania własnego ego u pomagającego, czy mi się wydaje? To trochę takie pomaganie na siłę, na przekór woli tej osoby, która może i pomocy potrzebuje, ale wcale jej nie woła? Z drugiej strony hmmm... jak się przedrzeć inaczej przez mechanizm iluzji i zaprzeczeń?
Zdrowiej dla ewentualnie pomagającego zostawić tak jak jest?

olga - Czw 28 Sty, 2016 17:58

ja nikogo nie odzieram z jego iluzji...jak tylko wyczuję nieszczerość oddalam się na bezpieczną odległość...jeśli mam mozliwość to nie utrzymuję kontaktu z kimś takim, jeśli nie mam staram się nie wchodzić w relacje
smokooka - Czw 28 Sty, 2016 18:03

mam jak Olga od pewnego czasu, a cóż mnie obchodzi czyjś światek i jego kreacje. jak mnie to musi dotyczyć z racji rodzinnych ustawień to znoszę ze świadomością, staram się nie emocjonować, postawić granicę, albo szukam rozwiązania, które da mi komfort, maksymalny jaki mogę uzyskać, a jak obcy to niech się w ogóle buja ;)
pietruszka - Czw 28 Sty, 2016 18:21

hmm... a ja też odpuszczam... jeśli ne muszę mieć z kimś kontaktu, to... takich znajomych odsunęłam od siebie dość asertywnie. Tam, gdzie nie mam na to wpływu, w pracy czy w rodzinie staram się mieć własną strategię minimalizowana strat... :mgreen: Świadomość tego, co się dzieje, pomaga mi zachować dystans.

Co nie znaczy, że jednak odkrycie czyjejś maski, czy to wcześniejsze poczucie braku zaufania takie podświadome przeczucie, że ktoś mnie robi w bambuko, jednak wzbudza we mnie złość i inne mało przyjemne uczucia.
No wiecie, podchodzisz do kogoś z sercem na dłoń, a on wyciąga maczetę i *j**** ;)

Duszek - Czw 28 Sty, 2016 18:23

pietruszka napisał/a:
drowiej dla ewentualnie pomagającego zostawić tak jak jest?

Nikomu nie udało się zniszczyć we mnie iluzji, którą sobie zbudowałam...dopóki sama nie doszłam do wniosku, że to wszystko to tylko złudny świat to obrażałam się na innych, "gryzłam"...itd. Czasami a nawet często wpędzam się w próby udowodnienia komuś czegoś...choć wiem, że to walka z wiatrakami...

Jo-asia - Czw 28 Sty, 2016 18:42

pietruszka napisał/a:
Jednak pomoc poprzez brutalne obdzieranie kogoś z jego własnej iluzji czasem wydaje się być kontrowersyjna. Ma w sobie więcej egoistycznego podbudowania własnego ego u pomagającego, czy mi się wydaje? To trochę takie pomaganie na siłę, na przekór woli tej osoby, która może i pomocy potrzebuje, ale wcale jej nie woła? Z drugiej strony hmmm... jak się przedrzeć inaczej przez mechanizm iluzji i zaprzeczeń?
Zdrowiej dla ewentualnie pomagającego zostawić tak jak jest?

To zależy, od mojej kondycji i świadomości siebie. To Forum jest samorozwojowe, więc jakby odpowiedź sama sie nasuwa ;)
dla siebie, wchodzę i obserwuję.. siebie. Jasne, że reagując intuicyjnie rozpoczynam od "pomocy" komuś. Jednak znając "co mnie dotyka to mnie dotyczy", szybko przychodzi do mnie refleksja i zaczynam skupiać się na sobie. I dla siebie.. czasem wchodzę dalej a czasem sie wycofuję. Czasem przy okazji pomogę a czasem nic to nie da. Pomóc zdjąć maskę, mogę wyłącznie sobie.
Ostatnie moje doświadczenia pokazują mi, to nie ja decyduję czy komuś uda się mi zdjąć maskę. Nie mam takiej mocy. To, tak nie działa. Co działa? gotowość potrzebującego (moja lub jego) i "swobodne wyrażanie siebie".
Co mam na myśli? pisząc to ostatnie.
brak chęci pomocy, tu jest podstawą
chęć pokazania, wyrażenia wprost, własnego spostrzeżenia
bez chęci przekonania do swojego poglądu.
Na marginesie.. taki sposób bycia, jest sam w sobie satysfakcją.

Mając dystans do siebie wyczuwa się ludzi i ich opór i granice. Nie w ocenach, nie w unikaniu czy narzucaniu. W byciu z nimi, bez intencji zmiany ich. W akceptacji z tym co sobą wnoszą. To czujesz. Wiesz. I pozwalasz im na to. To nie obciąża, nie dotyka. Wywołuje uczucia, reakcje. A gdy przestajesz je kontrolować, zaczynasz współgrać. Nie wchodząc w grę, będąc sobą.. relacja się uzdrawia sama. Ja mam coś dla siebie i ta druga osoba ma coś dla siebie. Bez względu na to czy jest tego świadoma, otwiera się i wtedy... zaczyna się opadanie masek.

Na zakończenie dodam... podziękuj temu, któremu chcesz zdjąć maskę.. to dla Ciebie, najlepszy nauczyciel siebie, :)

pietruszka - Czw 28 Sty, 2016 18:42

Duszek napisał/a:
dopóki sama

no tak... dno to chyba jedyna szansa na odbicie

No to zostawmy już w ogóle chęć pomocy komuś, kto tak głęboko tkwi w tych swoich mechanizmach, że nie ma szans zobaczyć za nich czegokolwiek. Dla mnie zresztą na przykład na forum jedyną sensowną formą pomocy jest podanie namiarów na grupę samopomocową, czy ośrodek terapii, A niech tam dalej fachowcy się martwią :p No ewentualnie jak ktoś poprosi to mogę podzielić się swoim doświadczeniem, dać słowo wsparcia, jeśli widzę, ze ktoś z trudem szuka pomocy, niewiele więcej mogę, ale dla osoby szukającej pomocy to już jest dość

Osoby obce można wyeliminować (no nie mówię tu o metodach siłowych, ale... jakby trzeba było ;) dlaczegóż by nie zastosować dostępnych środków)

A osoby, z którymi niejako trzeba żyć? Rodzina, której nie chce się odsunąć, ludzie z pracy, jak nie idzie na przykład zmienić roboty? Jakie macie wypracowane strategie?
ma forum to przycisk ignoruj (ku mojemu ubolewaniu jako moderator nie mogę używać :beczy: a czasem by się przydało ;) ) Ale w życiu nie mam przycisku "ignoruj".

Dla mnie pewnego rodzaju taktyką jest po prostu uświadomienie sobie, że ktoś wykorzystuje taki mechanizm obronny. Gryzie, bo się boi, wywyższa się, bo chce być zauważony. Ot wtedy po prostu łatwiej mi sobie z taką osobą poradzić, choć nie ukrywam, w miarę możliwości i tak omijam szerokim łukiem. Dla mnie z reguły taka strategia jest optymalna. Macie inne?

Duszek - Czw 28 Sty, 2016 20:00

pietruszka napisał/a:
no tak... dno to chyba jedyna szansa na odbicie

jedyna...ale żeby je zobaczyć to tak naprawdę potrzebne jest takie obdzieranie z iluzji przez innych...niezliczona mnogość tekstów, odpowiedzi na forum otwierała pomału mój świat...bez tego trudno byłoby mi ujrzeć iluzję...mimo wyparcia, złości itp.
Chodzi chyba głównie o to aby zbytnio nie narzucać się innym z tym obdzieraniem...nie zmieniać na siłę ich świata...ale to nie znaczy całkowitej rezygnacji...jak to było :mysli: krok po kroczku...nic na siłę.

Klara - Czw 28 Sty, 2016 20:16

pietruszka napisał/a:
Gryzie, bo się boi, wywyższa się, bo chce być zauważony. Ot wtedy po prostu łatwiej mi sobie z taką osobą poradzić, choć nie ukrywam, w miarę możliwości i tak omijam szerokim łukiem.

Jakoś nigdy nie przejawiałam umiejętności tłumaczenia sobie przyczyn takiego a nie innego zachowania w przypadku osób dorosłych. Tak mi zresztą zostało i skupiam/skupiałam się na stwierdzeniu "stanu obecnego".
W pracy dość długo zmagałam się z różnymi opresjami, bo oczywiście dawałam się wciągać w manipulacje. W końcu wypracowałam w sobie umiejętność pozostawiania sobie opinii o współpracownikach, niepodejmowania rozmów o kimkolwiek i właśnie omijania szerokim łukiem osób które się wywyższały.
Zaprzestałam prób "radzenia sobie z kimkolwiek" i skończyły się moje problemy.

Jo-asia - Czw 28 Sty, 2016 20:17

Duszek napisał/a:
krok po kroczku...nic na siłę.

:)

dawno nie miałam okazji Cię czytać :)
dobrze, że Jesteś :buziak:

Duszek - Czw 28 Sty, 2016 20:21

Jo-asia napisał/a:
awno nie miałam okazji Cię czytać :)
dobrze, że Jesteś :buziak:

Dziękuję :buzki:
..gdzieś zagubiłam się w swoim życiu...i tak szczerze to nawet bałam się zarejestrować na forum...bo ciągle słyszałam, że jestem nienormalna...że psychologia to fikcja i wymysł...ciągła krytyka i niezrozumienie... :bezradny:

Jo-asia - Czw 28 Sty, 2016 20:58

tym bardziej się cieszę :buzki:
pietruszka - Czw 28 Sty, 2016 21:24

Klara napisał/a:
Zaprzestałam prób "radzenia sobie z kimkolwiek" i skończyły się moje problemy.

ja to jednak jestem chyba ciekawska... ot... ciekawią mnie ludzkie motywacje... a często możliwość zrozumienia przybliża... porozumienie.

No i czasem to też oddech ulgi, że czyjeś zachowanie w rzeczywistości nie ma nic wspólnego ze mną, że tak naprawdę to mnie to nie dotyczy... że to czyjeś problemy i nie mają ze mną nic wspólnego.

Klara - Czw 28 Sty, 2016 21:32

pietruszka napisał/a:
a często możliwość zrozumienia przybliża... porozumienie.

W tej pracy to ja musiałam rozumieć dzieci.
Może dlatego uznałam, że dorośli mogliby swoje zachowania tonować, bo....no właśnie - bo są dorośli, a jeśli tego nie potrafią, to trudno, ale mnie nic do tego.
Użyłam trybu przypuszczającego, bo to uznanie przyszło jakoś tak poza moją świadomością.

margo - Sob 30 Sty, 2016 22:00

"Ty i ja teatry to są dwa, ty i ja.
Ty, ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle,
bo ty grasz.

Ja dusze na ramieniu wiecznie mam
Cały jestem zbudowany z ran
Lecz kaleką nie ja jestem tylko ty
Bo ty grasz."
E. Stachura




oraz

"Nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę zaś przed pupą w ogóle nie ma ucieczki."
W. Gombrowicz


Tak jakoś mi się skojarzyło... wszyscy grają w swoim teatrze, theatrum mundi, cały świat to teatr, zmieniamy tylko gęby w zależności od sytuacji, taka prawda, nikt nie jest kryształowy :bezradny:

Maciejka - Śro 03 Lut, 2016 20:49

Mi sie skojarzyło i pomaga w kontaktach z ludxmi;
Ludzie prezentują cztery główne filozoficzne postawy życiowe w relacjach:

JA - INNI
1. Ja jestem OK. - Ty jesteś OK.
- mocna, zdrowa realistyczna postawa „wygrywającego” (osobowość integralna,
asertywna)
2. Ja nie jestem OK. - Ty jesteś OK.
- postawa osoby bezradnej, z poczuciem niższości, wycofującej się
3. Ja jestem OK. - Ty nie jesteś OK.
- postawa osoby, która czuje się ofiarą wykorzystywaną przez innych. Prowadzi do
izolacji lub agresji
-
4. Ja nie jestem OK. - Ty nie jesteś OK.
- postawa przegrywającego, osoby, która utraciła radość i sens życia.

źródło; http://www.asylon.pl/szko...stes_stanie.pdf


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group