To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

ALKOHOLIZM i inne uzależnienia - Moje picie szkodliwe.

Słoneczko - Sob 11 Mar, 2017 10:48
Temat postu: Moje picie szkodliwe.
trafiłam TU.
Tak, tak, aż mi wstyd za siebie.
Dałam sobie przyzwolenie na picie.
Wróg alkoholu, zaliczona terapia współ...
Rozpoczęta terapia DDA.
Wyrwanie się z rąk przemocy.
I przyznaję...niedawno
piłam szkodliwie.
Prawie 4 lata bycia z Alko
byłam przeciwna alkoholowi.
On pił ja się degradowalam.

Jego nie ma już baaardzo dawno
w moim i dzieci życiu.

Moja pewność siebie, niezależność,
popchneła mnie w kierunku picia.
A co? Nie wolno się napić?
Tylko zależy w jaki sposób...

Napięcia wywołane przez moje
problemomy rodzinne i finansowe dały upust w złą stronę.

Oszukana zostałam przez bank.
Sprawa w sądzie. Przegrałam. Dług na 90000. Przy świadczeniach z MOPS. W Polsce niemożliwe? Możliwe. Sąd uznał że lekkomyslnosc moja była przyczyną iż nie sprawdziłam, że podpisałem lewe umowy. Adwokat sprawdził. Lewe dochody. Rzekomo zarabiam 15000 miesięcznie. Pracuje w Orlenie. Szok.

Wcześniej dałam się okraść znajomemu.Sprawa wygrana. Auto odzyskane. Teraz jeszcze sprawa do komornika o odzyskanie gotówki.

Trudne chwile z córką. Ciężko chory brat.
Na ile mogę radzę sobie.

Ale i upadek mam moralny za sobą.

Nienawidzę mężczyzn, którzy by chcieli się że mnä poznać.
Każdy z nich to dla mnie potencjalny oszust, oprawca.
Widzę same manipulacje.

Raz jestem Anioł. Innym razem Diabeł,
lepiej mi nie wchodzić w drogę.

Moja przestrzeń to moja wolność i wara od niej.

Nie poznaję siebie. Wsztstko się we mnie kłóci.

Nie uznaje odrzucenia.
Zatem ja wywalam sytuację i porzucam, odrzucam.

Nawet mi się to podoba. Tyle lat podawalam się facetom, aby był.
Ale i.znajomym się dostaje. Przestałam milczeć. Mówię co myślę i dobrze mi z tym.

Burza mózgu. Stety, bądź niestety. Mam nawet to w nosie.
A za jakiś czas poczucie winy. Czemu ma mi to służyć.
Jak wyposrodkować emocje.


Boję się teraz spojrzeć na półki z alkoholem,
boję się poczęstowac piwem, drinkiem, etcetera...
Boję się kupić wino do obiadu rodzinnego.

Możliwe, że podłoże genetyczne
rodziców alkoholików ma tu wpływ.

Coś mi umknęło. Tylko co?

Przeszłam wstępną weryfikację mojego picia.
14go b.m. kolejny test. I... Albo terapia AA...

Czy DDA mogę łączyc z AA?
Pogubiłam się w swoim samości i niezależności.

Słoneczko - Sob 11 Mar, 2017 11:13

Thomasson, wstępną weryfikacja, test... Wyjaśniam.
Zgłosiłam się na indywidualną terapię. Niestety muszę wrócić do wizytę do psychiatry i terapeutki w jednym. Ona dopiero ze mną przeprowadzi wywiad i zdecyduje co ze mną zrobi.
Jeśli to picie szkodliwe i nie zdazylam się uzależnić to mój fart. W przeciwnym razie rozpoczne terapię w AA.

Nie wiem co ma na myśli dr, odmówiła mi indywidualnej dopóki ze mną nie porozmawia. :bezradny:

Jędrek - Sob 11 Mar, 2017 12:38
Temat postu: Re: Moje picie szkodliwe.
Słoneczko napisał/a:

Raz jestem Anioł. Innym razem Diabeł,
lepiej mi nie wchodzić w drogę.
...
Burza mózgu. Stety, bądź niestety. Mam nawet to w nosie.
A za jakiś czas poczucie winy. Czemu ma mi to służyć.
Jak wyposrodkować emocje.

Ja najpierw przeszedłem na stronę trzeźwiejących alkoholików.
Po Kroku Trzecim przeszedłem na stronę Boga...
Ale żeby zbliżyć się do Boga i przestać mieć sieczkę w myśleniu dużo pracy- zwłaszcza wyzbycie się swoich wad.
I dalej pracuję...

Słoneczko - Sob 11 Mar, 2017 12:44

Tak jak nie nawidziłam smaku wódki,
tak jak już posmakowalam słodkiej, damskiej... poleciało.
Sama spijałam butlę i dopiero szłam spać.
Najgorzej, jak zobaczyłam, że już butla była pusta.
Żałowałam, że nie kupiłam dwóch.
Kolejny zakup piw, picie po kryjomu...
Chowanie przed dziećmi...
A zaczęło się w zeszłym roku.
Powoli, powoli...
Nawet po weselu wróciłam do domu pod wpływem...
Tam były trunki, że nie mogłam się oprzeć.
Straciłam rachubę czasu, dokąd mogłam wypić tylko lampkę wina.

Pewnego dnia. Piwo w dzień. Myśl, że za mało.
I moralny kac. :(
Telefon do Ośrodka i zaczynam......

Tylko co? Pierwsza rozmowa na spotkaniu.
Odpowiedź- być może picie szkodliwe.

Druga rozmowa. Unikanie tematu po co tu jestem.
Wszystko mówiłam co się w domu dzieje, poza tym czymś.

smokooka - Sob 11 Mar, 2017 13:58

Uciekasz Słoneczko przed sobą, kłopotami, nadmiarem odpowiedzialności. Po trudnych przeżyciach, po doświadczeniach z domu alkoholowego i związku z alkoholikiem podświadomie masz wdrukowane że ktoś tak sobie fundował oderwanie i zaczęłaś sama z tego korzystać. W sumie nic dziwnego. Ja poszłam na terapię współuzależnienia po ok miesiącu swojego nie picia, ale kompletnie ślepa na to że sama jestem alkoholiczką od 20 lat wtedy. W lutym poszłam na terapię wspol a w październiku dopiero na tyle mozg mi wywietrzał z anomalii współuzależnieniowych i od alkoholu że zaczęłam rozmawiać o swoim piciu. Moja terapia wtedy zmienila się. Grupa pozostala wspołuzależnieniowa a indywidualnie co tydzień pracowałam nad wszystkim, nad alkoholizmem, nad dda, nad współuzależnieniem. Chodziłam też na mitingi AA, Al-anon mi nie odpowiadał, bo bylam po obu stronach. Bardzo mi to pomagało i zdobyta wiedza i narzędzia oraz nowe doświadczenie pomaga nadal.
Widzę że jednak obserwujesz siebie i nie opierałaś się przed rozmową o swoim piciu, picie zawsze jest szkodliwe, jeśli będziesz pić dalej to po prostu będziesz zaliczać kolejne etapy zapadania w ten nałóg.

Słoneczko - Sob 11 Mar, 2017 14:26

smokooka, hmmm. Niby takie oczywiste. A jednak nie.
Wszystkie metody ukrycia napicia się, o których dowiadywalam się na terapii współ... świetnie sama wdrożyłam w zycie. Paranoja.
Dziś kupowałam sok malinowy w półitrowej butelce. Wrócił smak słodkiej wódki. I nerwy, rozdrażnienie. Głowa skołatana. Nie mogłam przy kasie skupić się. Hm...
Nie wypilam ani kropli, będzie teraz ok 3 tyg. Ale mózg domaga się.
Teraz wiem, jak to działa....

smokooka - Sob 11 Mar, 2017 14:34

dla mnie każde picie szkodliwe to już alkoholizm, początkowa faza, ale alkoholizmu przecież, nie szydełkowania. I ja dużo o swoim alkoholizmie dowiedziałam się na terapii współ, na szczęście już nie piłam. Nie piłam bo przestraszyłam się że po pijaku wzięłam dzieciątko na ręce i wywaliłam się z nim... I owszem przestałam pić, ale 10 miesięcy nie widziałam że to był długoletni alkoholizm.
Thomasson - Sob 11 Mar, 2017 16:03

No ale nie ma nie szkodliwego picia.
KaTre - Sob 11 Mar, 2017 19:44

Dobrze, że jesteś Słoneczko :)

Słoneczko napisał/a:
, wstępną weryfikacja, test... (...) Ona dopiero ze mną przeprowadzi wywiad i zdecyduje co ze mną zrobi.
Jeśli to picie szkodliwe i nie zdazylam się uzależnić to mój fart. W przeciwnym razie rozpoczne terapię w AA.


Taaa... też to przerabiałam.
Moja Terapeutka, jak jej opowiedziałam co się dzieje ze mną i u mnie, stwierdziła, że w moim przypadku to raczej "picie szkodliwe", a nie "uzależnienie". Dała mi kwestionariusz, który miałam w domu wypełnić i przynieść na kolejne spotkanie. Zapytałam ją wtedy czy powinnam zacząć chodzić na AA - powiedziała, że puki co mam się wstrzymać.
Po wyjściu od Terapki, w drodze do domu wstąpiłam do sklepu po wino - no, bo przecież alkoholiczką nie jestem, więc mogę ;) Nieco później, jak skończyłam butelkę, to zeszłam do sklepu po drugą...
Arkusza nie wypełniłam i nie poszłam na następną wizytę. Za to poszłam na mój pierwszy miting AA. Skołowana byłam, bo przecież Terapka mówiła, że mam się wstrzymać... ale ja czułam, że coś jest nie tak, że zmieniło mi się myślenie, podejście do alkoholu, że nie piję tak jak kiedyś (tzn. okazjonalnie, raczej rzadko, nie myśląc w międzyczasie o alkoholu).

Słoneczko napisał/a:
Tak jak nie nawidziłam smaku wódki,
tak jak już posmakowalam słodkiej, damskiej... poleciało.
Sama spijałam butlę i dopiero szłam spać.

U mnie podobnie tzn. wódka+energetyk, gin z tonikiem, ewentualnie, ale rzadziej wino. I tolerancja mi wzrosła, i nie miałam po piciu kaca i zawrotów głowy. No i poszło... 0,7 po pracy, a rano jak młody bóg... I tylko tak jakoś po południu zaczęło mnie nosić, żeby z tej pracy już jak najszybciej do domu dotrzeć (a po drodze zaliczyć sklep)...

Słoneczko napisał/a:
Dziś kupowałam sok malinowy w półitrowej butelce. Wrócił smak słodkiej wódki. I nerwy, rozdrażnienie. Głowa skołatana. Nie mogłam przy kasie skupić się. Hm...
Nie wypilam ani kropli, będzie teraz ok 3 tyg. Ale mózg domaga się.
Teraz wiem, jak to działa....

I to też podobnie jak u mnie. Pierwsze dwa tygodnie niepicia to okrutnie mnie nosiło, ssało, śniło się po nocach... Póżniej, z upływem kolejnych dni, tygodni, stopniowo traciły na sile.
Kolega z Forum powiedział mi: "wiesz, ludzie którzy nie mają problemu z alkoholem takich jazd nie mają"... I to mnie przekonało, że coś jednak jest u mnie na rzeczy.
Od tamtego czasu u terapki nie byłam, za to co tydzień chodzę na mitingi AA. Dobrze mi tam, lepiej się czuję jak tam chodzę. No i nie piję :) A jak mi "głupoty" łażą po łbie, to mam się komu wygadać, do kogo zadzwonić :) I tak kolejny miesiączek leci... :D

Słoneczko - Nie 12 Mar, 2017 07:50

smokooka napisał/a:
I owszem przestałam pić,

Próbowałas jeszcze siebie sprawdzić, czy to jednak nie alkoholizm?

Słoneczko - Nie 12 Mar, 2017 07:54

KaTre, cholercia a ja miewam jeszcze nadzieję, że nic się nie dzieje.
KaTre napisał/a:
Moja Terapeutka, jak jej opowiedziałam co się dzieje ze mną i u mnie, stwierdziła, że w moim przypadku to raczej "picie szkodliwe", a nie "uzależnienie". Dała mi kwestionariusz, który miałam w domu wypełnić i przynieść na kolejne spotkanie. Zapytałam ją wtedy czy powinnam zacząć chodzić na AA - powiedziała, że puki co mam się wstrzymać.

:mysli: U tej samej byłyśmy? :bezradny:
Gdyby nie terapia współ... być może nie byłoby ⛔ u mnie.

KaTre - Nie 12 Mar, 2017 10:46

Słoneczko napisał/a:
cholercia a ja miewam jeszcze nadzieję, że nic się nie dzieje.

Słoneczko, gdyby NIC się nie działo, to byś pewnie nie pisała na Forum / w tym dziale. :drapie:
Skoro piszesz, to znaczy, że czujesz, że coś u Ciebie dzieje się nie tak, jak powinno.
Nie szukaj na siłę diagnozy "alkoholiczka" lub jej zaprzeczenia "wszystko ok, zdrowa jestem". Ty sama CZUJESZ, że coś jest nie tak. Jak z pierwszymi objawami przeziębienia - jeszcze nic, ale czujemy, że coś nas "łapie". Podejdź do tego podobnie i zastosuj profilaktykę: przestań pić, zacznij czytać o uzależnieniu (zdobędziesz wiedzę i fajne wskazówki co i jak robić), znajdź grupę wsparcia - ludzi, którzy Cię zrozumieją, którym będziesz mogła się wyżalić i do których będziesz mogła zadzwonić, jak Ci "głupoty" będą chodzić po głowie.

Słoneczko napisał/a:
Wolałabym do tego klubu nigdy nie dołączać.

Ja też :skromny:

P.S.
Ja na mitingach przedstawiam się: Karolina, mam problem z alkoholem. I "moja" grupa to akceptuje, bo "jedynym warunkiem uczestnictwa w AA jest chęć zaprzestania picia" (a nie diagnoza) ;)

margo - Nie 12 Mar, 2017 12:25

Słoneczko, ja początkowo trafiłam na terapię dla współczesnego. Już na pierwszym spotkaniu dostałam kwestionariusz do wypełnienia odnośnie mojego podejścia do alkoholu. Pomyślałam co? Ja? Ja z czym innym tu przyszłam. Ale wypełniam. Moja terapeutka powiedziała, że ma pewne podejrzenia i żebyśmy "umówiły sie" na abstynencji. Pomyślałam wtedy - żaden problem, przecież na pewno nie jestem uzależniona. Pikuś. Po roku terapii, kiedy już przepracowalam kwestię mojego związku, a zaczęłam trudne relacje rodzinne, zaczęły pojawiać się u mnie głosy, sny alkoholowe. Pojawiły się w grudniu, przyznała mu się dopiero w marcu... Natychmiastowe przeniesienie na terapię uzależnień, która właśnie kończę :)
Słoneczko, trzymam kciuki za Ciebie. Terapia, mitingi, forum. Daj sobie pomóc, to nie wstyd :okok:

Tak w ogóle to fajnie, że jesteś :)

Słoneczko - Nie 12 Mar, 2017 16:02

KaTre napisał/a:
mam problem z alkoholem.
łagodniej brzmi :]
margo napisał/a:
Tak w ogóle to fajnie, że jesteś :)
:>
smokooka - Nie 12 Mar, 2017 17:55

Słoneczko napisał/a:
smokooka napisał/a:
I owszem przestałam pić,

Próbowałas jeszcze siebie sprawdzić, czy to jednak nie alkoholizm?
nie, na szczęście .nie. Po diagnozie w jakiś sposób mi ulżyło,
rufio - Nie 12 Mar, 2017 20:05

Wszystko jest po coś .Choćby po to aby poznać świrków i czubków :glupek: :figielek:


prsk

Słoneczko - Wto 14 Mar, 2017 07:31

Cytat:
Po diagnozie w jakiś sposób mi ulżyło,
Dziś będę miała diagnozę.
Słoneczko - Wto 14 Mar, 2017 07:32

rufio napisał/a:
Wszystko jest po coś .Choćby po to aby poznać świrków i czubków :glupek: :figielek:


prsk
Kogo masz na myśli? :mysli:
Słoneczko - Śro 15 Mar, 2017 07:38

I nie wiem już nic... :bezradny:

Wg. Psychiatry i terapeuty w jednym, u którego byłam na wizycie alkohol to nie jest mój problem. Czasowe picie, które trwało krótko nie może być czynnikiem i nie jest stwierdzający fakt, że mam problem z alkoholem.
Czy jest tu ktoś z problemem CHAD?
Podjęłam leczenie w kierunku ostrych zmian nastroju. Depresji, zmian zachowania...
To już moje trzecie chyba podejście. Dr mówi, że jak tym razem przerwę leczenie to już mi nie będzie w stanie pomóc.
Sama siebie już nie rozumiem.
Mam chaos totalny.

P.s. Jeśli mam problemy inne niż uzależnienie od alkoholu, to będę musiała chyba szukać innego forum?

Wiedźma - Śro 15 Mar, 2017 07:57

Słoneczko napisał/a:
Wg. Psychiatry i terapeuty w jednym, u którego byłam na wizycie alkohol to nie jest mój problem.

Ja bym jednak na Twoim miejscu nie zadowalała się bezkrytycznie tą diagnozą.
Zbyt łatwo uśpić czujność w momencie życiowym, kiedy ona powinna być mocno wzmożona.
Skoro piłaś w sposób szkodliwy, to nawet jeśli nie zdążyłaś się jeszcze uzależnić - jesteś na dobrej ku temu drodze.
Niezależnie od opinii tego doktora dwa w jednym - tylko całkowita abstynencja zagwarantuje Ci bezpieczeństwo.
A skoro nie jesteś uzależniona, nie powinnaś mieć problemu z jej zachowaniem, prawda? :mgreen:

Jędrek - Śro 15 Mar, 2017 11:30

Słoneczko napisał/a:
P.s. Jeśli mam problemy inne niż uzależnienie od alkoholu, to będę musiała chyba szukać innego forum?

Ja miałem problemy z emocjami i myśleniem psychotycznym. Co wymyśliłem w to wierzyłem.... mam nadzieję, że to już przeszłość.
Ale i tak pracując nad sobą w sprawie alkoholu w AA i na terapii z biegiem czasu wszystko się łagodziło coraz bardziej.

smokooka - Śro 15 Mar, 2017 12:32

Wg mojego rozumienia (na mój własny użytek, bo też słyszałam że piję szkodliwie, taaaa 20 lat) picie szkodliwe jest pierwszym etapem uzależnienia chociaż nie jest ujęte w "betoniarce". W Betoniarce za to są podane "korzyści" jakie odczuwa osoba pijąca w początkowym stadium wchodzenia w uzależnienie. Są tam elementy które w piciu szkodliwym występują.

Chad ma mój mąż, leczy się bez przerw od kilku lat. Miewa okresy załamania się nastroju, ale krótkie. Wciąż pracuje nad sobą.

Wobec terapeutów też warto być krytycznym. Mieć swój rozum i instynkt samozachowawczy.

Słoneczko toć Ty nasza, cokolwiek by Ci dolegało, inne forum jakby co, nie wyklucza Twojej przynależności do Dekadencji i Dekadentów :pocieszacz: :buzki:

Słoneczko - Śro 15 Mar, 2017 20:40

wiedźma napisał/a:
A skoro nie jesteś uzależniona, nie powinnaś mieć problemu z jej zachowaniem, prawda?
Jak zawsze potrafisz trafnie zripostowac sytuację :)
Jędrek napisał/a:
z biegiem czasu wszystko się łagodziło coraz bardziej.
A ten bieg czasu to marsz przez życie... Może mi starczy czasu na ogarnięcie mnie samej.
smokooka napisał/a:

Słoneczko toć Ty nasza, cokolwiek by Ci dolegało, inne forum jakby co, nie wyklucza Twojej przynależności do Dekadencji i Dekadentów
Dziękuję. To budujące. A dolega zbyt wiele. Jestem chodzący chaosem.
Obrazek faz przydatny, daje do myślenia. Kiedyś widziałam podobny, ale tym razem inaczej go postrzegam. To przestroga.

Dzięki za odpowiedzi :buzki:

Wiedźma - Śro 15 Mar, 2017 21:17

Słoneczko napisał/a:
Obrazek faz przydatny, daje do myślenia.

Nazywamy go betoniarką :hihi:

Słoneczko - Czw 16 Mar, 2017 17:34

Wiedźma napisał/a:
Nazywamy go betoniarką
Hmm... Skojarzenie bezbłędnie :) Wrzucasz co popadnie. Jak dobrze pójdzie to i materiał na dom z tego można wycisnąć :]
Słoneczko - Czw 16 Mar, 2017 17:36

[quote"Smokooka"]
Chad ma mój mąż, leczy się bez przerw od kilku lat. Miewa okresy załamania się nastroju, ale krótkie. Wciąż pracuje nad sobą.
[/quote] Długo lekarze dochodzili do tej diagnozy? To nie jest zbyt łatwe, jak się wydaje.

mami - Czw 16 Mar, 2017 18:48

A możecie mi wytłumaczyć czym się różni picie szkodliwe od alkoholizmu???
Słoneczko - Czw 16 Mar, 2017 19:04

mami, mi dr Wytłumaczyła tak, że moje picie trwało zbyt krótko,
nie odbiło się w żaden sposób na żadną sferę mojego życia.
W momencie, gdy się przestraszyłam, że jestem już alkoholiczką
zadzwoniłam po pomoc i od tego telefonu nie tknęłam grama alkoholu i tak jest do dziś.
Już nawet nie myślę, by się napić choć piwa, mimo że nadal problemy są wokół mnie.
Moje picie szkodliwe trwało miesiąc, gdy sobie pozwalałam na więcej w swoim towarzystwie.
Wcześniej, w zeszłym roku sporadycznie. Pod koniec roku już częściej.
Zawsze jakiś powód był, urodziny, wieczór koleżanki, świata, Nowy Rok.
A po Nowym Roku piorun we mnie strzelił.

Tyle, że ja kiedyś byłam przeciwnikiem picia.
Ot taki paradoks. :bezradny:

Rzekomo nie zdazylam się uzależnić.
Ale mój strach jest na tyle duży,
że to sygnał, żeby nie wywoływać wilka z lasu.
Czerwona lampka już się zaswiecila

Wiedźma - Czw 16 Mar, 2017 19:11

mami napisał/a:
A możecie mi wytłumaczyć czym się różni picie szkodliwe od alkoholizmu???

Alkoholizm jest uzależnieniem, chorobą.
Picie szkodliwe - jeszcze nie.
Ale prowadzi do uzależnienia, chociaż niekoniecznie w 100%.
W każdym razie jest to stan, który powinien pozapalać wszystkie lampki ostrzegawcze -
tym niemniej jeszcze jest szansa aby się wycofać.

mami - Czw 16 Mar, 2017 22:02

Dzięki, po raz pierwszy usłyszałam że jest coś takiego jak picie szkodliwe. Kolejna rzecz, której się dzięki wam dowiedziałam :D
smokooka - Pią 17 Mar, 2017 01:38

Słoneczko napisał/a:
[quote"Smokooka"]
Chad ma mój mąż, leczy się bez przerw od kilku lat. Miewa okresy załamania się nastroju, ale krótkie. Wciąż pracuje nad sobą.
Długo lekarze dochodzili do tej diagnozy? To nie jest zbyt łatwe, jak się wydaje.[/quote]

Słonko, on był diagnozowany dość szybko przez wywiad rodzinny. Jego tata miał Chad z silnymi wahnięciami, taki klasyczny i nie leczony

Słoneczko - Pią 17 Mar, 2017 17:12

Smokooka rozumiem. Ja poczekam spokojnie do kolejnej wizyty u lekarza. Już i tak wywiad zebrany został od 3ech lat, kiedy to po szpitalu trafiłam do Ośrodka na terapię dzienną. Unikalam leczenia, nie docierało do mnie, że poza współ... może mi się przyplątac jeszcze CHAD. :mysli: Teraz biorę codziennie leki, zobaczymy. Wraca mi spokój i opanowanie. Oby tak dalej. Już byłam zmęczona swoimi frustracjami.
Słoneczko - Wto 21 Mar, 2017 07:29

Leczenie trwa. Lepiej się czuję. Jestem mniej rozkojarzona.
Zaczynam działać, więcej spraw załatwiam.
Czasem jednak trzeba i farmakologiczne wspomagać organizm :bezradny:
W dalszym ciągu żadnej kropli alkoholu nie tknęłam,
choć miewam chęć dołączenia się do znajomych.
Odwiedzający mnie już nie proponują nic na rozluźnienie.

Przestraszyłam się na dobre. Lepiej nie wywoływać wilka z lasu.

Słoneczko - Pon 24 Cze, 2019 13:23

Witam.
Picia nieszkodliwego ciąg dalszy.
Jestem bezsilna wobec alkoholu.

Dziś ma być mój 1 świadomy dzień kiedy nie kupię piwa.
Napisałam "ma", bo jeszcze się nie skończył. O tej porze byłam juz po jednym, przynajmniej 4.5% .
Czuję się fatalnie.

Wczoraj osiągnęłam pierwszy raz świadomość, ze jestem na dnie. Każdy ma swoje dno. Ja mam dzieci i... :zmeczony:

Po upojeniu się robię krzywdę innym. Odważnie piszę do osób bzdury i szukam zaczepki. Źle się to kończy.

Jeśli dziecko zwraca mi uwagę ze smierdze piwem to juz katastrofa :zmeczony:

P.s. Dalej się leczę. Łączyłam alkohol z lekami. Jeden odstawilam, by moc wypić więcej. Szok!!!

Dosiegnęlam dna

Wiedźma - Pon 24 Cze, 2019 19:40

Słoneczko napisał/a:
Czuję się fatalnie.

Musisz się liczyć z objawami odstawienia, skoro piłaś codziennie
organizm będzie się domagał swojej stałej dawki.
Na szczęście to stan przejściowy i w końcu minie.
Jednak samo tylko odstawienie alkoholu na wiele się nie zda,
jeśli nie będziesz jednocześnie pracować nad utrzymaniem trzeźwości.
Myślałaś o jakimś rzetelnym wsparciu? Terapii albo AA ? A najlepiej jedno i drugie.

Słoneczko - Wto 25 Cze, 2019 08:40

Wiedźma napisał/a:
Jednak samo tylko odstawienie alkoholu na wiele się nie zda,
jeśli nie będziesz jednocześnie pracować nad utrzymaniem trzeźwości.
Myślałaś o jakimś rzetelnym wsparciu? Terapii albo AA ? A najlepiej jedno i drugie.
Jestem tylko pod stałą opieką psychiatry z uwagi na gwałtowne zmiany nastrojów,
od depresji po euforie.
Niestety, do września muszę sobie sama poradzić.
Mieszkam sama,
mam pod opieką już wspomniane dziecko niepełnosprawne.
Nikt się nią nie zajmie.
Dopiero jak szkoła wróci, to przedpołudnie będzie dla mnie.

Od niedzieli synek jest w Warszawie na wakacjach u najstarszej córki.
Ona mieszka już tam na stałe. Mam czas do piątku,
by intensywnie o siebie zadbać na już.
Dobrze, że nie widzi mnie teraz, mojego splątania
rozdrażnienia, siódmych potów. Noc we śnie z alkoholem.
Tragedia. Poniosłam klęskę.

Słoneczko - Wto 25 Cze, 2019 08:53

Im więcej dziś się dzieje z moim organizmem, tym trudniej.
To dopiero początek, drugi dzień sie zaczyna...
Dziś roztrzęsiona jestem, płaczę, ból emocjonalny, psychiczny.

Dobrze, że sie odważyłam tutaj znów być. Sama nie dam rady.

Byłam dusza w towarzystwie. tu gdzie mieszkam uważają, ze jestem super sąsiadką.
Ale to tylko dlatego, że mialam zawsze dobry humor. Już go nie mam,
a moze mam, tylko teraz to zły humor. Przygnębienie. :zalamka:

Wiedźma - Wto 25 Cze, 2019 09:33

Słoneczko napisał/a:
Niestety, do września muszę sobie sama poradzić.
Mieszkam sama,
mam pod opieką już wspomniane dziecko niepełnosprawne.
Nikt się nią nie zajmie.
Dopiero jak szkoła wróci, to przedpołudnie będzie dla mnie.

A więc to bardzo niebezpieczny czas - tak dla będącego pod Twoją opieką dziecka jak i dla Ciebie.
Jeśli nie utrzymasz abstynencji, może się to bardzo źle skończyć.
Uważam, że powinnaś szybko opracować plan awaryjny dla dziecka w przypadku Twojej katastrofy :|
Żeby nie dopuścić do sytuacji, w której niepełnosprawne dziecko pozostanie zdane na pijaną opiekunkę.

Źle się czujesz - zadbaj o siebie. Na pewno brakuje Ci glukozy, witamin i minerałów, uzupełnij je.
Pamiętam, że na taki stan dobrze robi czekolada i lody w ilościach przemysłowych.
Pij dużo wody. Dobry rosół też potrafi zdziałać cuda, a z jego braku w ostateczności
może być nawet zupka chińska, też przynosi ulgę.
Mi bardzo pomagało zjedzenie na raz czterech jajek na miękko.
Może spróbuj ukręcić sobie kogel-mogel, też powinien zadziałać :mniam:
Pozwalaj sobie na wszystko na cokolwiek przyjdzie Ci ochota - poza alkoholem rzecz jasna.
Rób to co Ci sprawia przyjemność - ulubiona muzyka, fajne filmy, kąpiel w pianie, czy co tam jeszcze lubisz...
Podświadomość musi dostać sygnał, że wszystkie jej potrzeby są natychmiast zaspokajane,
wtedy jest szansa, że przestanie się tak gwałtownie domagać tego o co głównie jej chodzi.

Słoneczko - Wto 25 Cze, 2019 10:03

Wiedźma, baaardzo Ci dziękuję za te treści.
Nawet nie masz pojęcia ile one dla mnie oznaczają.
Takie proste sprawy a mogą zmienić życie na lepsze.

Przede mną długa droga...
Jakoś dziwnie dziś patrze na zegarek, ile mi zostało do końca dnia.
Tak się boję, że to jeszcze tyle godzin, oby się nie skusić na jakiś podstępny % :(

Dziś muszę wsiąść znów za kierownicę,
wczoraj odbierałam auto z warsztatu i szczerze...
Jeszcze mnie trzymało po dobrym upojeniu z niedzieli.
Dziś się jeszcze gorzej czuję. Jestem rozbita. Ale mam niedaleko.
Auto mi jest niezbędne. To też argument by się wziąć za siebie.
Nie wożę ziemniaków tylko dzieci.

Wiedźma - Wto 25 Cze, 2019 10:24

Słoneczko napisał/a:
Nie wożę ziemniaków tylko dzieci.

Aż się boję o tym myśleć... :zalamka:

Słoneczko - Śro 26 Cze, 2019 06:56

Kurczę, wczoraj wieczorem na tyle poczułam się dobrze,
ze juz sobie pomyślałam, ze może to tylko było przejściowe picie,
ze nie jestem ten teges .... uzależniona.
Jest to silne nawet uczucie. Tak jakby diabeł mi
podpowiadal, oj jedno piwo ci nie zaszkodzi,
spróbuj może tylko na jednym poprzestaniesz...
Sprawdź się.

To chore. I teraz ma codziennie staczac walkę,
przetrwać do kolejnego wieczora?

DZIS zaczyna się moj 3ci dzień.
Taki upał, ludzie się piwkiem chlodzą,
a mnie aż nerwy biorą. Rozdrażnienie nie opuszcza.

Powtarzam sobie ze na jednym się nie skończy.

:zmeczony:

Słoneczko - Śro 26 Cze, 2019 07:11

Jejciu, tkwiłam jako wspoł... I był mój upadek,
a teraz poddałam się % sama.
Cholerna samotność, problemy finansowe...
Moja niezależność doprowadziła mnie do tego pkt
poniekąd, w którym jestem. Czułam sie taka silna,
z silną wolą. Bardzo dużo osiagnęlam w życiu.

I nie chcę tego stracić. Powtarzałam sobie.
Mam dzieci, gdzie mieszkać, wszystko juz na dobrej drodze.
Przecież byłam na terapiach, wiem czym to pachnie.
I co? Nie zauwazyłam granicy? Telepią mną różne emocje.

Tutaj wiem, ze mogę z siebie powoli wyrzucać emocje.
Nie mam przyjaciół. Myślę, ze nawet ich nie potrzebuję.
Za dużo było skłonności do sytuacji, by się napić.

Dwa miesiące mam sama się z moim problemem zmierzyć.
To bardzo trudne.
Może jakiś online poszukam dla AA.
Jakiś mentor by mi mógł pomoc.

Mam mętlik w głowie.

Janioł - Śro 26 Cze, 2019 07:13

Cytat:
Taki upał, ludzie się piwkiem chlodzą,
alkoholem nie piwkiem
staaw - Śro 26 Cze, 2019 07:16

Słoneczko napisał/a:

To chore. I teraz ma codziennie staczac walkę,
przetrwać do kolejnego wieczora?

Tak. Do tego co jakiś czas będziesz tę walkę przegrywać. :bezradny:
Może to trwać latami dopóki nie uznasz że na prawdę chcesz przestać pić...

Mika Dunin napisał/a:
Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życia stały się niekierowalne.

Po pierwsze, muszę zidentyfikować problem – realny, czyli że straciłam kontrolę w odniesieniu do spożywania alkoholu (a nie, że mąż, dziecko, kochanek, szef, rodzice…). Muszę przyznać, że to ja mam ten problem, i zobaczyć, że polega on nie tyle na nadmiernym i niekontrolowanym spożyciu alkoholu (to tylko symptom), co na braku siły (duchowej), żeby się oprzeć, żeby przestać, żeby nie walczyć, z nadzieją, że może tym razem się uda. W odniesieniu do alkoholu nigdy nie odzyskam tej siły, nie zapanuję nad nim. Ponieważ mój organizm – biologicznie – różni się od organizmu ludzi, którzy uzależnieni nie są i nigdy się nie uzależnią.
Z powodu picia, ale prawdopodobnie nie tylko tego, utraciłam możliwość sensownego zarządzania własnym życiem. Nawet jeśli miałam dobry pomysł – nie byłam w stanie go zrealizować z powodu braku siły duchowej. Często jednak nie miałam dobrych pomysłów, tylko pijane. Może zatem przestałabym się wreszcie upierać, że wiem lepiej (dowody w postaci konkretnych faktów z mojego życia są druzgoczące), że sama to zrobię, muszę się tylko bardziej postarać. Mam się wreszcie poddać – skoro nie mam ani pomysłu jak wyjść z impasu, ani siły, żeby cokolwiek sensownego zrobić – może bym zdała się na pomoc innych, którzy wiedzą.


http://mikadunin.blogspot...rok%C3%B3w%20AA

Myślałaś o AA i programie?

staaw - Śro 26 Cze, 2019 07:21

Słoneczko napisał/a:

Jakiś mentor by mi mógł pomoc.

Nie pomoże. Zarówno trucizna jak i lekarstwo jest w Tobie.
Możesz tylko podpatrywać jak inni sobie radzą i dostosować to do swoich potrzeb.
Online? A może ja jestem primabaleriną w krochmalonej spódniczce a piszę jako alkoholik?

(Dobra, jeżeli mnie skleroza nie myli widziałaś że łażę nie ogolony i mam nadwagę)

Linka - Śro 26 Cze, 2019 13:31

Słoneczko napisał/a:
Taki upał, ludzie się piwkiem chlodzą

Widzisz.....nie wszyscy się piwem chłodzą.
Mnie by to nawet do głowy nie przyszło.

olga - Śro 26 Cze, 2019 14:02

Cytat:
Taki upał, ludzie się piwkiem chlodzą,


Ja się piwkiem nie chłodzę...tak że nie wszyscy :luzik: kefir z lodówki jest za***isty na chłodzenie albo cienka herbata z cytryną

jal - Śro 26 Cze, 2019 16:44

Słoneczko napisał/a:

DZIS zaczyna się moj 3ci dzień.


Spokojnie dasz radę... powodzenia.

AnnaEwa - Śro 26 Cze, 2019 19:51

Słoneczko napisał/a:
Taki upał, ludzie się piwkiem chlodzą,

olga napisał/a:
kefir z lodówki

olga napisał/a:
cienka herbata z cytryną

Kompoty, moje drogie, kompoty! :jezor: A już najlepiej z truskawek!... zfert

olga - Śro 26 Cze, 2019 20:03

Podrzuć jakiegoś kompota :prosi:
esaneta - Śro 26 Cze, 2019 21:27

Na truskawkowych polach te kompoty już są :bezradny:
Słoneczko - Pią 28 Cze, 2019 07:12

staaw napisał/a:
Dobra, jeżeli mnie skleroza nie myli widziałaś że łażę nie ogolony i mam nadwagę
Masz rację i nie masz sklerozy. Podjęłam decyzję, że we wrześniu ruszę tyłek i zgłoszę się na terapię.
Linka napisał/a:
Widzisz.....nie wszyscy się piwem chłodzą.
Mnie by to nawet do głowy nie przyszło.
No widzisz a ja wciąż wkoło tego akurat % krążę.

Dziękuję, że się odzywacie.

Dziś mój 4-ty dzień się zaczął.

Nie wiem co mam sądzić o pewnej sytuacji. Otóż jednej osobie powiedziałam o swoim problemie.
Niby zrozumiał, bo przy okazji przeprosiłam za wiele gorzkich slow,
które wypowiadałam przez wiele miesięcy. tej osoby zdaniem żadna terapia mi nie potrzebna,
bo wytrzymałam 3 dni bez alkoholu. Postrzega alkoholizm w inny sposób. To osoba, która się słania po ulicach pijana.
Jej zdaniem, tej osoby raczej sobie wymyśliłam swój problem.

Funkcjonuję jeszcze normalnie. Niczego nie straciłam, poza tym,
że moja osobowość zaczęła się zmieniać na niekorzyść. Mam za dużo do stracenia.
Nie chcę sie stoczyć, chcę zyć normalnie bez %.

Jestem namawiana, że mi jedna puszka nie zaszkodzi. Tłumaczę, że tracę kontrolę...
Nie docierają moje tłumaczenia.
Innej osobie podziękowałam za to, że jednak rozumie. Gdy się przyznalam,
zamilkła na kilka dni. Miałam w niej siostrę, mamę... Nie zauważyła moich zmian, raczej moja odwaga była dla niej atutem.
Ale ta odwaga była tylko pod wpływem alkoholu. Wstyd :zalamka:

Dziś mi dopinguje, że dam radę. Na pytanie jak mi może pomóc,
powiedziałam, ze nikt i nic nie
jest w stanie mi pomóc, tylko ja sama sobie i terapeuta. Wystarczy, że będzie w stosunku do mnie empatyczna.

Takie dwa światy:
Oj nie masz problemu sama sobie wmawiasz;
Trzymam za ciebie kciuki, żebyś wyszła z tego. Dbaj o siebie.

Czy alkoholik musi być brudny, zaniedbany, widoczny?
A to, że jeszcze dbam o dom, i dzieci, zrobię remont, zadbam o samochód,
pozałatwiam sprawy (bo nikt tego za mnie nie zrobi), to oznacza, ze nie mam problemu?

Po prostu nie chcę tego wszystkiego stracić. :zalamka:

Bardzo się boję, mam lęki, ale zrobiłam listę tego, co mogę stracić.

Oby do wieczora.

Słoneczko - Pią 28 Cze, 2019 07:59

Jestem po rozmowie z Panią z poradni uzależnień.
Jak tylko uda mi się znaleźć opiekę do dzieci,
w każdej chwili będę od razu przyjęta. Wstępnie na poniedziałek.
Tylko kto się nimi zaopiekuje od rana? :mysli:

Już jestem rozdrażniona...Nerwy mną telepią.

Pani zaproponowała, bym poza tym co biorę na stałe z leków
kupiła zwykły ziołowy lek na uspokojenie. Porozmawiała ze mną.
Dla mnie to już mój drugi krok, żeby zacząć poważnie myśleć o moim uzależnieniu.

staaw - Pią 28 Cze, 2019 08:11

Słoneczko napisał/a:
żadna terapia mi nie potrzebna,
bo wytrzymałam 3 dni bez alkoholu.

Dla mnie pierwsze 3 tygodnie były najłatwiejsze by nie pić. Pamiętałem dobrze co nawyrabiałem, dolegliwości fizyczne i wstyd są dość skutecznym hamulcem.
Jazda zaczyna się po 3 miesiącach, kiedy w miarę posprzątałem po ciągu i już w zasadzie wszystko jest OK...

Janioł - Pią 28 Cze, 2019 08:44

Słoneczko napisał/a:
tej osoby zdaniem żadna terapia mi nie potrzebna,

bo wytrzymałam 3 dni bez alkoholu
zamieniłbym zdanie tej osoby na fachową poradę co z resztą uczyniłaś , sam alkoholik może przestać pić i żyć tyle tylko że to życie na polu minowym ze ściśniętymi pośladkami ........ potraiłem nie pić i kilka tygodni żeby udowodnić sobie i innym że nie mam problemu z alkoholem po czym chlałem na umór
AnnaEwa - Pią 28 Cze, 2019 09:35

Słoneczko napisał/a:
tej osoby zdaniem żadna terapia mi nie potrzebna,
bo wytrzymałam 3 dni bez alkoholu. Postrzega alkoholizm w inny sposób.
Ja sądzę, że w ogóle wiedza o tym, czym jest alkoholizm, jest bardzo mała w społeczeństwie - może dlatego, że to jest choroba tak powszechna, że właściwie większość ludzi się z nią boryka - jeśli nie są uzależnieni, to często są współuzależnieni, bo alkoholikiem jest syn, brat, matka... i działa wtedy mechanizm zaprzeczenia, bo przecież TO NIEPRAWDA, że syn, brat i matka... oo, tamten Kowalski, co szczy pod blokiem, o, to on jest alkoholikiem!
Słoneczko napisał/a:
Trzymam za ciebie kciuki, żebyś wyszła z tego. Dbaj o siebie.
A to fajnie, fajne wsparcie takie! :)
Słoneczko napisał/a:
Na pytanie jak mi może pomóc

- może właśnie tak:
Słoneczko napisał/a:
Jak tylko uda mi się znaleźć opiekę do dzieci,

Słoneczko napisał/a:
Tylko kto się nimi zaopiekuje od rana? :mysli:

Może ta osoba mogłaby pomóc przy dzieciach, żebyś Ty mogła się zająć terapią?

jal - Pią 28 Cze, 2019 13:04

Słoneczko napisał/a:
Jestem po rozmowie z Panią z poradni uzależnień.
Jak tylko uda mi się znaleźć opiekę do dzieci,
w każdej chwili będę od razu przyjęta. Wstępnie na poniedziałek.
Tylko kto się nimi zaopiekuje od rana? :mysli:


Bardzo dobra wiadomość... nie odpuszczaj - powodzenia :)

staaw - Pią 28 Cze, 2019 13:26

AnnaEwa napisał/a:
Słoneczko napisał/a:
Jak tylko uda mi się znaleźć opiekę do dzieci,

Słoneczko napisał/a:
Tylko kto się nimi zaopiekuje od rana? :mysli:

Może ta osoba mogłaby pomóc przy dzieciach, żebyś Ty mogła się zająć terapią?

Jeżeli tak się zna na dzieciach jak na uzależnieniu, nie ryzykowałbym...

Słoneczko - Pią 28 Cze, 2019 15:18

AnnaEwa napisał/a:
Może ta osoba mogłaby pomóc przy dzieciach, żebyś Ty mogła się zająć terapią?
Niestety nie, już pytałam.
staaw napisał/a:
Jeżeli tak się zna na dzieciach jak na uzależnieniu, nie ryzykowałbym...


Już mam opiekę, ale czy w poniedziałek? Nie wiem. Ale po niedzieli idę na pewno.

Janioł napisał/a:
potraiłem nie pić i kilka tygodni żeby udowodnić sobie i innym że nie mam problemu z alkoholem po czym chlałem na umór
Już to przeszłam. Może nie piłam na umór, ale codziennie.

staaw napisał/a:
Dla mnie pierwsze 3 tygodnie były najłatwiejsze by nie pić. Pamiętałem dobrze co nawyrabiałem, dolegliwości fizyczne i wstyd są dość skutecznym hamulcem.
Oj były takie momenty, wstydu się najadłam co niemiara, ale nic prawie nie pamiętałam za bardzo. Tylko z opowieści.

3 dni, trzy tygodnie, 3 m-ce... 3 lata, na zawsze.

Przede mną długa droga. Muszę i chcę odwrócić sytuację, chcę być zawsze wesoła,
ale bez pomocy %.
Jak na razie to popadam w stany płaczu, żalu, wstydu, lęku, czy dam radę?

Słoneczko - Pią 28 Cze, 2019 16:03

Jest jeszcze jeden bodziec, który mną targa. Rok będzie jak poznałam kogoś,
ale nie wychodziły relacje z mojej też przyczyny.
Wieczorny % powodował nakręcanie się i nękanie go sms-ami do mojego upadłego.
Jeśli tylko mnie odwiedzał, to zawsze z trunkiem, nie odmawiałam.
Ma teraz wyrzuty sumienia, ze niepotrzebnie przynosił alkohol.
Ale to nie jego wina, ja nie musiałam pić.
Teraz myślał, że mi pomoże, wesprze, ale on też lubi wypić. Odkąd pamiętam wszystko w granicach normy.
Zaproponowałam rozstanie, że potrzebuję fachowej pomocy,
a on może być dla mnie dobrym wyzwalaczem.
Szczerze, to przedwczoraj zadzwonił i wyczułam, że był pod wpływem.
Poprosiłam, żeby tego wiecej nie robil.
I już tak mnie nie wspiera jak mu się wydawało, że potrafi.
coraz rzadszy kontakt. Poniekąd zależało mi na nim, ale co mi po tym,
jak i tak nie tworzyliśmy żadnego związku, ot czasem odwiedził.

Zdaję sobie sprawę, że powinnam unikać ludzi,
którzy piją bo lubią i nic się nie dzieje złego w ich życiu.

U mnie się podzialo, w mojej psychice.

Słoneczko - Pią 28 Cze, 2019 21:24

P.S. Na prawdę mam wrażenie, że tutaj mogę tylko same monologi tworzyć.
Kiedyś, jak mnie pamieć nie myli, wsparcie było o wiele większe.
Było z kim wymienić swoje spostrzeżenia.
Było tutaj mnóstwo nowych postów. Teraz jest cisza....

Mój 5-ty dzień dobiega końca.


Pozdrawiam.

szymon - Pią 28 Cze, 2019 22:01

Słoneczko napisał/a:
Na prawdę mam wrażenie, że tutaj mogę tylko same monologi tworzyć.



cześć
czasami może warto się wypisać w internecie
czasami warto komuś opowiedzieć, nawet jak nie odpowiada, bo nie wie co odpowiedzieć, czy jak pocieszyć
ale sama widzisz, trochę lżej 4g5

esaneta - Pią 28 Cze, 2019 22:01

Nie wszyscy w każdej sytuacji mają coś do powiedzenia.
Ale wierz mi, że sporo osób czyta.
Wiem z terapii, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem.
Przypadki, kiedy współuzależnione popadają w nałogi, nie są niczym szczególnym.

AnnaEwa - Pon 01 Lip, 2019 14:41

Słoneczko, jak tam u Ciebie?
Słoneczko - Wto 02 Lip, 2019 12:01

Witam Was serdecznie.
Byłam w okropnym stanie, szukałam wsparcia wszędzie, bowiem ja funkcjonuję samotnie.

Natrafiłam na forum i ludzi, gdzie otrzymałam na już natychmiast pomoc w moim trzeźwieniu.

Chcę być wobec tego forum uczciwa i dlatego postanowiłam o tym napisać.

01.07. w poniedziałek zgłosiłam się do poradni uzależnień, jestem na razie pod opieką psychologa. Co tydzień będę się z nim spotykać.
Zapewne za jakiś czas otrzymam termin na terapię dla uzależnionych. Zamierzam korzystać z mitingów on-line.

Pozdrawiam ciepło i dziękuję za troskę . :>

Codziennie wieczorem dziękuję Bogu za kolejne 24H bez alkoholu. (Nie jest łatwo, przechodzę objawy odstawienne, to minie wiem i dlatego się nie poddaję) :)

pietruszka - Wto 02 Lip, 2019 21:50

Dzielna dziewczyna. Trzymam kciuki.
jal - Śro 03 Lip, 2019 05:18

Słoneczko napisał/a:


01.07. w poniedziałek zgłosiłam się do poradni uzależnień, jestem na razie pod opieką psychologa. Co tydzień będę się z nim spotykać.
Zapewne za jakiś czas otrzymam termin na terapię dla uzależnionych. Zamierzam korzystać z mitingów on-line.


To dobry kierunek - wytrwałości i powodzenia... :)

staaw - Śro 03 Lip, 2019 05:41

Słoneczko napisał/a:
ja funkcjonuję samotnie.

Nie jest to łatwo zmienić, lecz to najgorsza opcja dla alkoholika.
Ja dopiero od 2 lat mam przyjaciela z którym mogę pogadać o wszystkim i o każdej porze...

Jako że pierwsze lata funkcjonowałem w świecie wirtualnych kontaktów, widzę olbrzymią różnicę między matrixem a realnym światem...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group