To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

HydePark - Przestałem jeść słodycze...

Jędrek - Nie 13 Sie, 2017 12:07
Temat postu: Przestałem jeść słodycze...
Już mam serdecznie dość mojej nadwagi i powziąłem kolejne postanowienie o odstawieniu słodyczy...
kolejne, bo walczę z moim objadaniem się i nadwagą odkąd rzuciłem palenie...
No cóż.
Obwieszczam wszem i wobec, że pragnę schuść.
I w związku z tym powziąłem kroki, które jak na razie udaje mi się realizować... chociaż balansuję na krawędzi póki co :)

Wiedźma - Nie 13 Sie, 2017 12:53

Jędrek napisał/a:
Przestałem jeść słodycze...

A co z pozostałymi węglowodanami? :mysli:

yuraa - Nie 13 Sie, 2017 17:51

Jędrek, mam kolegę 145 kg ważył, dostał skierowanie do sanatorium z powodu otyłości.
był w Swieradowie 3 tygodnie, z efektem pozytywnym.
może pogadaj ze swoim lekarzem

dudek - Nie 13 Sie, 2017 19:38

Jędrek, zmagam się z identycznymi problemami. Ja ograniczam słodkości i przestałem podjadać w nocy. Na efekty przyjdzie czas,o ile przyjdzie :|
A jak nie schudnę to zapuszczam wąsy i januszuje. :mgreen:

Klara - Nie 13 Sie, 2017 21:09

Zasada pierwsza:


smokooka - Nie 13 Sie, 2017 21:56

Powodzenia Jędrek. To upiorny nałóg.
Klara - Pon 14 Sie, 2017 07:47

Zasada druga:
Zastosuj dietę ŻP - Żrej Połowę każdej dotychczasowej porcji.

Zasada trzecia:
Ćwicz przez pół godziny - CODZIENNIE

Nie licz na to, że od razu ujrzysz efekty, ale gdy już się pojawią, będą trwałe, a Ty przyzwyczaisz się do nowych porcji i nie będziesz potrzebował jeść więcej.

Słodycze wzmagają apetyt, więc gdy przez kilka pierwszych dni przecierpisz ich brak, później już nie będziesz odczuwał wilczego głodu.

Piszę na podstawie doświadczenia - to był mój sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów.

dziadziunio - Pon 14 Sie, 2017 10:15

yuraa napisał/a:
zimną koniecznie


:mysli:
No to w końcu wiem, czemu nie mam nadwagi :rotfl:
Od ciepłej, mnie odrzucało c44vc
Miłego :)

Tibor - Pon 14 Sie, 2017 10:34

Jędrek napisał/a:
Już mam serdecznie dość mojej nadwagi i powziąłem kolejne postanowienie o odstawieniu słodyczy...
kolejne, bo walczę z moim objadaniem się i nadwagą odkąd rzuciłem palenie...
No cóż.
Obwieszczam wszem i wobec, że pragnę schuść.
I w związku z tym powziąłem kroki, które jak na razie udaje mi się realizować... chociaż balansuję na krawędzi póki co :)

To jest postanowienie schudnięcia czy dochodząca świadomość uzależnienia?

Bo wiesz jak to z uzależnieniami w większości jest? Jeśli to uzależnienie, ale nie do końca jesteś o nim przekonany to sprawa jest trudna... a nawet poważna. Mam częsty kontakt z osobami uzależnionymi od jedzenia i widzę postępująca chorobę, niemoc, tak jak kiedyś oni widzieli mój alkoholizm. Zazwyczaj tak jest, że osoby uzależnione, dowiadują się o swoim uzależnieniu najpóźniej.

Dostaniesz tu kilka rad typu: jedz połowę, nie jedz w środę, pij zimną wodę, pij ciepłą, nie jedz po północy, jedz na siedząco itp. Ja ci nic nie podpowiem, bo znam się tylko na alkoholizmie i to tylko na swoim alkoholizmie.
Co z tym zrobisz jeśli to uzależnienie? Możesz przekuć to na swój alkoholizm. Czy picie alkoholu szkodzi zdrowiu lub alkohol to trucizna, palenie powoduje raka itp. były dla Ciebie wystarczającymi bodźcami do zerwania z nałogiem?

Ja sobie nic nie postanawiałem. Po prostu nie pije, a od listopada również nie palę.

Niedawno miałem okres kiedy chodziłem przez 2 tygodnie na basen. Niczego sobie nie postanawiałem. Jestem słabym pływakiem, w zasadzie to 4 długości basenu były moim rekordem, męczę się fizycznie szybko, bo nie umiem oddychać. Ale wiesz co? Skupiałem się tylko na radości bycia w wodzie, TU i TERAZ, tylko to jedno machnięcie ręką, tylko ten moment, nie ma nic innego.... chyba przepłynąłem 8 razy basen, a może mógłbym więcej.

P.S. Z tym, że sobie nic nie postanawiałem to chyba lekka przesada. Jednak podjąłem jakieś działania na rzecz nie picia ;)

Jędrek - Pon 14 Sie, 2017 22:27

no no no
tyle rad... którą wybrać?
Obserwuję się od paru lat... słodycze wyzwalają we mnie dodatkowe łaknienie.
Chcę schuść na dobre.... czyli schuść i to utrzymać.
Więc pozostaje przy "małych kroczkach"
Najpierw słodycze i zero jedzenia po 21- ej. I nie będę żarł wiadra o 20:58 :evil2"
Jak wytrzymam, to git. Jak nie wytrzymam, to się nażrę... zastanowię i znowu nażrę.
A później od nowa: odstawię słodycze.
"Dopóki walczę jestem zwycięzcą"... ;)
No i nie będę zaznaczał, że 11- ty Krok mam na pewnym osiągniętym przeze mnie poziomie.
"Bez Boga ani do proga"..

staaw - Wto 15 Sie, 2017 02:48

Jędrek napisał/a:

Obserwuję się od paru lat... słodycze wyzwalają we mnie dodatkowe łaknienie.
Chcę schuść na dobre.... czyli schuść i to utrzymać.
Więc pozostaje przy "małych kroczkach"
Najpierw słodycze i zero jedzenia po 21- ej. I nie będę żarł wiadra o 20:58 :evil2"
Jak wytrzymam, to git. Jak nie wytrzymam, to się nażrę... zastanowię i znowu nażrę.
A później od nowa: odstawię słodycze.
"Dopóki walczę jestem zwycięzcą"... ;)
No i nie będę zaznaczał, że 11- ty Krok mam na pewnym osiągniętym przeze mnie poziomie.
"Bez Boga ani do proga"..

U mnie nie tylko słodycze ale również pomidorowa, żonine sosy które robi pyszne, pizza, jeden rodzajów energetyka :chmurka:
Każde z tych dań zaczynam od maleńkiej porcji a kończy się jak zawsze, ledwo się ruszam z przeżarcia.


Nie trzymam w domu słodyczy ani napojów energetycznych, żonka gotuje potrawy wywołujące "ciąg" na przemian z "mniej dobrymi" bym miał czas na "odchorowanie"...

No i aktywność fizyczna, cokolwiek przez to rozumiemy...

Waga od paru lat około +15 a było gorzej...

Jędrek - Wto 15 Sie, 2017 08:48

staaw napisał/a:

Waga od paru lat około +15 a było gorzej...

'Każdy ma swoje dno"
Ja dobiłem do "+35kg" już trzeci raz i już mi bardzo z tym źle "w głowie"
Pomijam ogólną ociężałość i zadyszkę przy wiązaniu butów.
129kg i ani grama więcej... moje postanowienie jest na razie mocne
Wczoraj byłem tuż przy cukierkach....
i wybrałem parę ciastek zwykłych prostych ciastek bez żadnych dodatków... albo z małymi wmieszanymi w strukturę :) - tego się wstydzę. Ale to mój mały kroczek.
Jak już mam się złamać to minimalnie....

Tosia - Wto 15 Sie, 2017 09:50

Jędrek, Trzymam za Ciebie kciuki,no i za siebie też:-)
Pisz o swoich osiągnięciach, zmotywujesz i mnie, bo ta moja waga wciaz uparcie ni..drgnie :figielek:

Jędrek - Wto 15 Sie, 2017 14:07

Tosia napisał/a:

Pisz o swoich osiągnięciach, ...

moje osiągnięcia są wynikiem wielu upadków.
Ale każdy upadek jak dotąd pokazał mi celowość mozolnej wędrówki...

Jędrek - Sob 19 Sie, 2017 07:15

W lodówce tylko to co niezbędne.
Paluszki na mityngu mi się wczoraj bardzo podobały... i smakowały ;)

Wiedźma - Sob 19 Sie, 2017 07:40

Jędrek napisał/a:
Paluszki na mityngu mi się wczoraj bardzo podobały... i smakowały ;)

No właśnie między innymi o to pytałam w sprawie innych węglowodanów :zalamka:
Toć paluszki to istna bomba kaloryczna! Nie idź tą drogą, Jędruś :nono:

Wiedźma - Sob 19 Sie, 2017 08:20

...a jak to było z tym nie lekceważeniem pokusy...? :drapie:
To zdaje się Twoje ulubione powiedzonko...

Jędrek - Sob 19 Sie, 2017 08:20

pterodaktyll napisał/a:
...Po prostu przestałem chodzić na mityngi żeby nie było pokusy :rotfl:
:milczek:

Nie mogę przestać chodzić na mityngi:
1. przez 7 lat ciągnąłem co się dało z mityngów.... chodzi mi o doświadczenia- nie o paluszki :) ... więc jak już się nachapałem to nie mogę odejść. "za darmo dostałeś- za darmo oddaj"
2. to moje nowe życie.... 7 lat się wyzbywałem starych ciągotek i korzystałem od Przyjaciół ze Wspólnoty.... i na jakie życie mam się teraz rzucić? I to z powodu paluszków? To przecież nie wina paluszków, tylko mojej głowy :)

I moja waga, to nie wina paluszków, tylko mojej głowy. Bo ja nie mam zahamowań.... samodyscypliny? Jak zacznę, to ciągnę i całą szklankę muszę zeżreć. Dziwi mnie to ,że nie mogę poprzestać na 4 np.. (oczywiście paluszkach :) ) No ale to chyba tak jak z alkoholem. Przed alkoholem uciekałem, ale przed paluszkami nie zamierzam.

Więc dalej muszę pracować nad tym co mi najbardziej dokucza. Nad moją głową.

Jędrek - Sob 19 Sie, 2017 08:24

Wiedźma napisał/a:
Toć paluszki to istna bomba kaloryczna! Nie idź tą drogą, Jędruś

No ale ja rzuciłem słodycze :stres:

Tibor - Sob 19 Sie, 2017 08:35

Przez jakiś początkowy okres chodzenia na mitingi, siadałem jak najdalej od paluszko i ciasteczkożerców. Denerwowało mnie to, zastanawiałem się czy oni przyszli coś usłyszeć czy zeżreć. Prawdę mówiąc to aż brzydziłem się ich. Ma to swoje podłoże oczywiście w mojej głowie i w rodzinie. Wiem jak wygląda uzależnienie od jedzenia i obżarstwo. Aż dziw, że ja w to nigdy nie poszedłem, wręcz przeciwnie, długo byłem niejadkiem. Miałem nawet wstręt do jedzenia.

Ktoś z moich bliskich praktycznie jest już na dnie. Ma zakaz od lekarzy jedzenia wielu rzeczy, co jakiś czas jest hospitalizowany, potrzebna nieraz interwencja pogotowia, ale nie da sobie wmówić, że to przez obżarstwo. Praktycznie dokładnie te same wymówki, które ja stosowałem, gdy piłem.
Ech...

Dobrego dnia, zmykam do pracy :)

rufio - Sob 19 Sie, 2017 21:04


Jędrek - Nie 20 Sie, 2017 10:02

Rufio- bardzo apetyczne i dlatego patrzyłem na nie króciótko.... ale chyba pstryknąć zdjęcie zdąrzyłem :( ... pokusa....
Wczoraj popracowałem przy domu, pojeździłem na rowerze, byłem na mityngu....
nie było paluszków, ale jak wróciłem moknąc w deszczu to mnie pociągnęło na objadanie się
zeżarłem z przerwami 5 brzoskwiń, rogala....
i zakończyłem wieczór rosołkiem błyskawicznym.
Dalej nie jem słodyczy
Dziś zamierzam pojeździć na rowerze.
Obowiązki wobec ducha wypełniam na bieżąco i zgodnie ze swoimi postanowieniami.
"Jak Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu"

Wiedźma - Nie 20 Sie, 2017 13:29

Jędrek napisał/a:
nie było paluszków

Ot przykrość... :frasunek:

Jędrek - Śro 23 Sie, 2017 18:50

Trzymam się.
Jakiś taki słaby fizycznie jestem...
Coca-Colka pewnie by postawiła na nogi ;)

Wiedźma - Śro 23 Sie, 2017 21:32

Jędrek napisał/a:
Jakiś taki słaby fizycznie jestem...

Cukier to uzależniacz - podstaw go sobie pod wszystko co wiesz o alkoholu, a wiele Ci się wyjaśni.

Jędrek napisał/a:
Coca-Colka pewnie by postawiła na nogi ;)

:nunu:

Tosia - Śro 23 Sie, 2017 21:37

Jędrek, Oj i ja mam te pokusy na coca cole,pepsi. ...zamienilam ją na herbate owocową,porzeczkowa, mniam:-) Trzymam kciuki,ja na razie mam 6 kg w dol,ale wszystko moze sie zdarzyc:-)
Jeszcze coś....ja nie lubie slodkichi rzeczy,ale ziemniaki zupy, nalesniki:-) ,zajadanie po Corce, to wciaż nie daje mi zejść spokojnie z wagi.A kostka czekolady,jest nawet wskazana...gdzies tam czytalam :rotfl:
Spokojnej nocy,dobranoc.

Jędrek - Sob 26 Sie, 2017 09:27

Wczoraj mieliśmy w pracy pożegnanie emeryta.
Roznosili te wszystkie ciasta...
Nie spojrzałem na zawartość, podziękowałem i odmówiłem.... parę razy mnie namawiała jedna kobita.....Aż mnie rozdrażniła.
Wieczorem smutny byłem.... :zmeczony:
ciężka dola....

Jędrek - Nie 27 Sie, 2017 08:49

Dzisiaj po raz pierwszy.... chyba w życiu.... postanowiłem, że nie zjem całej zawartości patelni.
Resztę zjem jak wrócę z kościoła... koło 13:00
Mam na wpół pusty żołądek- mógłbym dopchać.... jeszcze wiele :)
Ale mój mózg yum razem nie krzyczy: "Jeszcze! jeszcze!"....
Mój mózg mówi: "Jeden talerz na pewno wystarczy... To że jesteś duży, nie znaczy że musisz dużo jeść" ;)
No a mi to pasuje. Za niedługo się zważę. Czuję się bardzo dobrze.
Chociaż kusi, żeby zaprzestać, albo zmniejszyć to, co wypracowałem w Kroku 11.
Nie chce się często... odkładam.... spłycam... skracam.... ale na drugi dzień wracam do poprzedniego wykonania.

zołza - Nie 27 Sie, 2017 09:59

Jędrek napisał/a:
Mój mózg mówi: "Jeden talerz na pewno wystarczy... To że jesteś duży, nie znaczy że musisz dużo jeść"


Dobrą metoda jest "oszukiwanie" mózgu podając jedzenie tylko na małych talerzykach ....pełny a ilość pochłaniana mniejsza ;)

Borus - Nie 27 Sie, 2017 11:16

zołza napisał/a:
Dobrą metoda jest "oszukiwanie" mózgu podając jedzenie tylko na małych talerzykach ....pełny a ilość pochłaniana mniejsza ;)

Patelnia też powinna być mniejsza... :mysli:






niż ta od Borsukowej! :mgreen:

Jędrek - Nie 27 Sie, 2017 13:28

zołza napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Mój mózg mówi: "Jeden talerz na pewno wystarczy... To że jesteś duży, nie znaczy że musisz dużo jeść"


Dobrą metoda jest "oszukiwanie" mózgu podając jedzenie tylko na małych talerzykach ....pełny a ilość pochłaniana mniejsza ;)


Wolałbym dojść do ładu z moją głową niż ją znowu oszukiwać.
A poza tym trudno mi teraz tak świadomie samemu siebie oszukiwać.
Uczciwie się przyznałem, że sam ze swoją żarłocznością sobie nie radzę.... i to od wieeeeelu lat.
Więc uczciwie proszę o wsparcie i siłę aby to okiełznać.
Bo nie wypada tak.... trzeźwieć z brzuchem wielkości Huty Będzin... :(
Od początku mi życzliwi mówią, że sobie zastąpiłem... i zażeram emocje... itd. itp....
No i życzliwi mają rację.... zażeram. Bo jeszcze dużo pracy przy mojej głowie....
Znaczy przy moich wadach i nawykach :)

czerwonamila - Nie 27 Sie, 2017 16:41

Mam pytanko, czy jedzenie słodyczy jest złe?
Mój terapeuta powiedział: Dowiedziałem się ,że jesz słodycze..

To jest coś złego ? :oops:

Wiedźma - Nie 27 Sie, 2017 18:42

czerwonamila napisał/a:
czy jedzenie słodyczy jest złe?

Tak. Niemal wszystko co jest w słodyczach szkodzi nam -
cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, gluten, tłuszcze trans...
Tuczy, zapycha tętnice, powoduje szkodliwe wyrzuty insuliny.
Prowadzi do wielu chorób. No i uzależnia - wiem coś o tym... :wstyd:

czerwonamila - Nie 27 Sie, 2017 20:16

to co wy jecie? Mięso można?
Najlepiej to chyba nic nie jeść...

Wiedźma - Nie 27 Sie, 2017 20:25

czerwonamila napisał/a:
Mięso można?

:tak:

czerwonamila napisał/a:
to co wy jecie?

Mięsko, jajka, warzywa, owoce, kwiaty... :mniam:

Jędrek - Nie 27 Sie, 2017 20:40

Wiedźma napisał/a:
czerwonamila napisał/a:
Mięso można?

:tak:
czerwonamila napisał/a:
to co wy jecie?

Mięsko, jajka, warzywa, owoce, kwiaty... :mniam:


... ryby, kasze, ryż, sery, chleb razowy.... kwiaty? Kwiat młodzieży?.... miód?

Wiedźma - Nie 27 Sie, 2017 20:53

Jędrek napisał/a:
ryby

Aaaa też :tak: zapomniałam o rybach :mniam:

Jędrek napisał/a:
sery, chleb razowy

Ja nie :janie:
Nie jem nabiału i pieczywa :nie:

Jędrek napisał/a:
miód?

Bardzo rzadko - bomba węglowodanowa! :szok:

Jędrek napisał/a:
kwiaty?

A kalafior to nie kwiat? :mgreen:

Jędrek napisał/a:
Kwiat młodzieży?

Dzieci-kwiaty :mgreen:

Whiplash - Pon 28 Sie, 2017 00:03

Wiedźma napisał/a:
Tak. Niemal wszystko co jest w słodyczach szkodzi nam -
UFFFFFFFFFF to całe szczęście, że tylko wam :figielek:
Mi tam nic nie szkodzi. Ani słodycze (od tortów po landrynki) ani mięcho (od polędwiczki po boczuś), ani inne taki, majonezy, nabiały, ostre przyprawy i co tam jeszcze... Od 20 lat 186 cm na 68-73 kg :macho: :macho: :macho: :hura: vdf54 sv4v

Wiedźma - Pon 28 Sie, 2017 00:05

Whiplash napisał/a:
Od 20 lat 186 cm na 68-73 kg

Uważasz, że waga jest jedynym wykładnikiem zdrowia? :roll:

Kami - Pon 28 Sie, 2017 00:22

Whiplash napisał/a:
Od 20 lat 186 cm na 68-73 kg

po 40 tce często metabolizm zwalnia kroku.... :rotfl:
Ja do 40 tki jadłam wszystko słodycze ( niestety !!! ) uwielbiam i waga moja była 57-59 kg przy wzroście 169 .... do 35 roku życia ważyłam cały czas około 53-56 kg. Po drugiej ciąży w której przytyłam jedynie 8,5 kg ( mała ważyła 3650 g i była 57 cm długa ) miałam niedowagę :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Dziś każdy kawałek zjedzony więcej widać od razu odłożony na bioderku.
Jeszcze roczek przed Tobą i się zacznie ........ :p :cwaniak: ;)

Whiplash - Wto 29 Sie, 2017 20:27

Kami napisał/a:
po 40 tce często metabolizm zwalnia kroku....
Ja do 40 tki jadłam wszystko słodycze ( niestety !!! ) uwielbiam i waga moja była 57-59 kg przy wzroście 169 .... do 35 roku życia ważyłam cały czas około 53-56 kg. Po drugiej ciąży w której przytyłam jedynie 8,5 kg ( mała ważyła 3650 g i była 57 cm długa ) miałam niedowagę
Dziś każdy kawałek zjedzony więcej widać od razu odłożony na bioderku.
Jeszcze roczek przed Tobą i się zacznie ........


23r Cóż... chyba, że to w genach... mój pradziadek miał 90 lat i całe życie taki sam chudy był jak ja... no, zobaczymy.

Wiedźma napisał/a:
Uważasz, że waga jest jedynym wykładnikiem zdrowia?


Oczywiście, że nie. Wcale się nie uważam za zdrowego, uchowaj Boże. Jedyne co twierdzę, to że jedzenie tego co jem mi akurat nie szkodzi. W każdym razie nie odczuwam tego. A że w razie potrzeby, a raczej w razie chęci, bo mnie to tak czasem najdzie, potrafię sobie zrobić głodówkę (nie długą góra 2 dni, ale wystarczy na oczyszczenie śmietnika) to pewnie ma też wpływ :)

Wiedźma - Wto 29 Sie, 2017 21:17

Whiplash napisał/a:
potrafię sobie zrobić głodówkę (nie długą góra 2 dni, ale wystarczy na oczyszczenie śmietnika) to pewnie ma też wpływ :)

Pewnie tak... :aha:

Tibor - Wto 29 Sie, 2017 21:48

W piątek u kolegi na działce wypiłem kilka szklanek mięty, takich świeżo zerwanych liści z ogrodu.

Jeszcze tego samego dnia oraz całą sobotę tak mnie pogoniło, że poczułem się całkowicie oczyszczony ze wszelkiego złego ;)
Może to dobra metoda na oczyszczenie? Zwykła mięta z torebki nigdy tak na mnie nie podziałała.

Wiedźma - Wto 29 Sie, 2017 21:53

Tibor napisał/a:
poczułem się całkowicie oczyszczony ze wszelkiego złego ;)

Może to była mięta egzorcyzmowana? :akysz:

Jędrek - Sob 02 Wrz, 2017 08:21

Korci mnie nażreć się przed spaniem....
Nęcą mnie słodycze powystawiane na wystawach sklepowych...
Chodzę niedojedzony.... jem tylko kanapki w ciągu dnia...
zła sytuacja finansowa powoduje, że hamuję się przed kupieniem jakiegoś kebaba...pizzy... wstąpienia do MacDonald'a.... Brak pieniędzy trzyma mnie w ryzach, żeby się nie nażreć byle czego na mieście.
Ciężka dola....
Ale po każdym dniu czuję satysfakcję... że dziś dałem radę.
Dzisiaj drugi raz w życiu zjadłem połowę przygotowanej porcji.... miałem się chęć nażreć, ale powoli przyzwyczajam się do na wpół pustego żołądka.... fajnie tak nie sapać :-)
Krok 11 dzień w dzień.... chociaż spłycany wieczorem i skracany :( .... niemoc, niechęć... brak sił do walki z sobą.
Osłabiony się czuję czasem... Niechęć ogarnia... Rezygnacja... Ale się sprężam, bo jak się cofnę, to znowu będzie to samo.

Klara - Sob 02 Wrz, 2017 13:11

Jędrek napisał/a:
Dzisiaj drugi raz w życiu zjadłem połowę przygotowanej porcji...

Nie jedz połowy tego, co jest na talerzu, lecz nałóż lub poproś o nałożenie na talerz mniej więcej połowy tego, co jesz zwykle.
Żal za stratą będzie mniejszy :D

pietruszka - Sob 02 Wrz, 2017 16:50

Jędrek napisał/a:
jem tylko kanapki w ciągu dnia...

u mnie chleb, taki zwykły... pszenno-zytni... powodował ssanie w żołądku i wrażenie wiecznego głodu. Dziś prawie nie jem chleba, czasem sobie kupię ze dwie, trzy kromki (!) takiego prawdziwego, żytniego w sklepiku warzywnym. Mają dobrego dostawce i chleb na wagę. Czasem mam ewentualnie pumpernikel, czy jakiś żytni ciężki (mam takie dwie marki ulubione) - mogę podzielić i cześć zamrozić nawet.
jak mam jakies okresy ssania - to zwiększam ilość straczkowych. Nawet biała fasola z puszki w sosie z pomidorów jest lepsza niż współczesny chleb "masowy". No przynajmniej dla mnie. Jedząc strączkowe - długo nie czuję głodu.

W kwestii słodyczy. Cukier jest bardzo silnym uzalezniaczem.
Poczytaj książkę lub jeszcze lepiej obejrzyj dokument Cały ten cukier - Cały ten cukier Damon Gameau. Mi sama wiedza pozwoliła znacznie ograniczyć cukier w diecie. Internet zresztą jest pełen różnorakich porad, jak radzić sobie w czasie odstawiania cukru.

Ja mam większy kłopot z weglowodanami, brakiem regularnych posilków i zajadaniem stresu w sytuacjach najbardziej trudnych (włacza mi się nagradzacz- "możesz sobie pozwolić, zasłużyłaś sobie", "bądź łagodna dla siebie w takiej sytuacji".) No . i nie ukrywajmy - dla mnie zabójstwem jest praca siedząca i brak ruchu. Tu chyba jest największy zonk. :(

Trzymam kciuki za Ciebie, Jędrek.

a i może zerknij tu;
https://zyciepodpalmami.pl/2015/09/05/jak-odstawienie-cukru-wplywa-na-twoj-mozg/

Jędrek - Nie 03 Wrz, 2017 22:52

Klara napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Dzisiaj drugi raz w życiu zjadłem połowę przygotowanej porcji...

Nie jedz połowy tego, co jest na talerzu, lecz nałóż lub poproś o nałożenie na talerz mniej więcej połowy tego, co jesz zwykle.

Przygotowana porcja jest na patelni. Wywalam połowę i na tym poprzestaję, chociaż zwykle po zjedzeniu pierwszej części wywalałem z patelni resztę i zżerałem do cna.
A zresztą ilekolwiek nie było w garze, to zżerałem tego samego dnia :evil2"

Jędrek - Śro 06 Wrz, 2017 09:25

wczoraj nie spałem pół nocy.... podjadałem owoce...
dzisiaj nażarłem się po 21- ej..... spałem budząc się w nocy z niepokojem....
słodyczy nie jem nadal.
Od dziś znowu postanowienie nie żarcia po 21- ej.

smokooka - Śro 06 Wrz, 2017 09:29

Jędrek trzymam kciuki!
Wiedźma - Śro 06 Wrz, 2017 19:54

Zakładając, że cukier uzależnia - możesz mieć objawy abstynencyjne.
Może stąd ten niepokój...? :mysli:

Jacek - Śro 06 Wrz, 2017 20:09

Wiedźma napisał/a:
Zakładając, że cukier uzależnia - możesz mieć objawy abstynencyjne.

nuu chciało by się powiedzieć że o cukrach wiem wszystko :skromny:
nuu nie wiem,ale wypowiem takie własne zdanie
nuu więc sam cukier raczej nie uzależnia (bynajmniej mnie)
ale takowe myśli nastawione gdzieś tam zakodowane w podświadomości,mogą być wyzwalane
a to już jakieś uzależnienie by się ocierało

margo - Czw 07 Wrz, 2017 20:07

Owoce to spoko pmysl. Ja jak odstawiłam kiedyś słodycze to postanowiłam sobie, że w to miejsce będę jadła dużo słodkich owoców świeżych i suszonych (byle nie dosładzanych). Trwało to przez jakiś alczas, aż nie poczułam, że to jest dla mnie za słodkie. Zaczęłam jeść mniej słodkie owoce, później wręcz gorzkawe i kwasne. I tak się odzwyczaiłem. A później przyszły święta bożego narodzenia i wszystko szlag trafił :p ale solidaryzuje się z Tobą, bo sama we wakacje sobie pofolgowałam i jadłam to i owo :oops: i teraz znów wracam do swojej diety. Staram się. Trzymaj się tam, nie jesteś sam :mgreen:
smokooka - Pią 08 Wrz, 2017 22:18

Jędrek, może ten tekst coś Ci pomoże?

http://zdrowaglowa.pl/kom...ujacych-napady/

Jędrek - Wto 12 Wrz, 2017 15:40

Było 129kg.... jest 122kg....
To było łatwe.
Najtrudniej nie zacząć na nowo....
A w niedzielę na mityngu była rocznica.... delicje były na stole. Unikałem patrzenia na nie.
Jak wracałem to ssało mnie w żołądku jakbym z tydzień nie jadł.
Zjadłem marchewkę.... popiłem.... no dobra przyznam się: rosołkiem.
Jak już mi się strasznie chce wieczorem, to zaparzam sobie rosołek kupiony w Biedronce...
Trochę mnie wypełnia....

Wiedźma - Wto 12 Wrz, 2017 15:57

Jędrek napisał/a:
Było 129kg.... jest 122kg....

:brawo:

Jędrek napisał/a:
popiłem.... no dobra przyznam się: rosołkiem.

Rosołek jest w porządku, nie utuczy Cię. Tylko może zamiast w Biedronce
kupuj w sklepie ze zdrową żywnością, żeby nie miał glutaminianu sodu i innego badziewia.

Jędrek - Czw 14 Wrz, 2017 18:21

ssie mnie dziś w żołądku cały dzień... pięć posiłków w równych odstępach przez cały dzień.
Jutro pożegnanie emeryta. Znowu będzie ciasto :(

Jędrek - Sob 16 Wrz, 2017 10:29

Stanowczo wczoraj odmówiłem tych wszystkich ciast. Oddałem współpracownikom w pokoju...
Jedna osoba mlaskała i zachwalała drażniąc się ze mną....
Źle się czułem na koniec dniówki...znużenie, niemoc, senność....
Z ulgą skończyłem dniówkę.
Wieczorem mityng... paluszki jak zwykle baaardzo smaczne.
W nocy śniłem o zażeraniu się pysznymi ciastami.....
Dziś pospałem do 9:00 chociaż planowałem, że wstanę o 6:30.
Bardzo dobry nastrój mam i pracuję dla Wspólnoty AA na kompie.
Oczywiście cały czas dbam o 11- ty krok.... chociaż skracałem ostatnio wieczorami, bo niemoc i senność mnie powalała. Planuję powoli wrócić do stanu wyjściowego.
Jak amortyzator.

Jędrek - Sob 16 Wrz, 2017 10:31

Wiedźma napisał/a:
kupuj w sklepie ze zdrową żywnością, żeby nie miał glutaminianu sodu i innego badziewia.

Wierzysz, że tam nie ma innego badziewia?

Wiedźma - Sob 16 Wrz, 2017 11:17

Jędrek napisał/a:
Wierzysz, że tam nie ma innego badziewia?

W coś trzeba wierzyć - czytam skład na etykiecie i tym się kieruję przy zakupie.
Gdybym i w to nie wierzyła, musiałabym całkiem przestać jeść, a na życie praną jeszcze nie jestem gotowa :bezradny:

Jędrek - Sob 16 Wrz, 2017 20:18

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Wierzysz, że tam nie ma innego badziewia?

W coś trzeba wierzyć....

No właśnie... w coś trzeba wierzyć...
Wierzyłem, że wszyscy piją...
Wierzyłem, że sobie ze wszystkim świetnie daję radę...
Wierzyłem w senniki, horoskopy, UFO, homeopatię, diety różne... w wiele rzeczy wierzyłem...
A jak przestałem pić uważałem się za osobę małej wiary....
Dziś zaczynam wierzyć, że bez Boga sam z siebie bardzo niewiele mogę...
To znaczy bardzo niewiele dobrego mogę...
Dawniej się tylko sam oszukiwałem że mogę... i że daję radę...
A systematycznie się staczałem wierząc, że wszystko jest ok.

Wiedźma - Nie 17 Wrz, 2017 12:44

Ależ ja tylko o bulionikach... :oczy:
Jędrek - Nie 17 Wrz, 2017 16:13

Wiedźma napisał/a:
Ależ ja tylko o bulionikach... :oczy:

Wierzę, że bulioniki z biedronki mi nie zaszkodzą....
I tak myślę, że to taki okres przejściowy.... aż mnie przestanie ssać....
Ciągle bym jadł :)
Na razie mi się udaje wydzielać równomiernie w ciągu dnia małe posiłki

Jędrek - Pon 18 Wrz, 2017 06:40

Dziękuję za wsparcie Rufio...
Na dziś zastanawiam się co zrobię zanim to zrobię... oczywiście jak zdążę.
Moje "przepraszam" może już niewiele znaczyć dla osoby pokrzywdzonej przeze mnie.
A strasznie ciężko mi się przeprasza.... :stres:

Wiedźma - Pon 18 Wrz, 2017 15:44

Jędrek napisał/a:
Wierzę, że bulioniki z biedronki mi nie zaszkodzą....

Daj Ci Boże zdrowie :amen:
...moja wiara aż tak daleko nie sięga... Zwłaszcza gdy przeczytam skład na etykiecie :oczy:

She - Pon 18 Wrz, 2017 17:33

Bulionetka warzywna

700 g marchewki
200 g pietruszki
korzeń selera
2 cebule
5 ząbków czosnku
3 łodygi selera naciowego
5 gałązek lubczyku z listkami
250 g soli kamiennej lub morskiej
4-5 cm kawałek korzenia imbiru
2-3 liście laurowe
10 kulek ziela angielskiego

Warzywa obrać i zetrzeć na tarce.
Imbir, czosnek, lubczyk, sól, liście laurowe, ziele angielskie i seler naciowy zmiksować na gładką masę.
Połączyć warzywa z solą i zostawić żeby puściły sok, następnie przełożyć to na patelnię i dusić na małym gazie około 40 minut (często mieszajac). Zmiksować wszystko ponownie, powkładać do małych pojemników i do zamrażarki.

Nie ma lepszego bulionu :mniam:

Wiedźma - Pon 18 Wrz, 2017 18:45

She napisał/a:
Bulionetka warzywna

Też robię coś takiego :mniam:

Jędrek - Pon 18 Wrz, 2017 21:58

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Wierzę, że bulioniki z biedronki mi nie zaszkodzą....

...moja wiara aż tak daleko nie sięga... Zwłaszcza gdy przeczytam skład na etykiecie :oczy:

Moja też nie. Dlatego nie czytam etykietek :)

Jędrek - Pon 18 Wrz, 2017 22:01

She napisał/a:
i dusić na małym gazie około 40 minut (często mieszajac).

She napisał/a:
Nie ma lepszego bulionu

Padłbym z głodu czekając 40 minut.... zxczxc

She - Wto 19 Wrz, 2017 05:54

Bulionetki przygotowujesz raz na jakiś czas :mgreen: gotowe wyciągasz z zamrażarki, zalewasz gorącą wodą i konsumujesz. :luzik:
Wiedźma - Wto 19 Wrz, 2017 10:22

Jędrek napisał/a:
Dlatego nie czytam etykietek :)

A ja czytam - wolę wiedzieć i mieć wybór :)
...i wierzyć, że przeczytałam prawdę :wysmiewacz:

Jędrek - Wto 19 Wrz, 2017 13:22

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Dlatego nie czytam etykietek :)

A ja czytam - wolę wiedzieć i mieć wybór :)
...i wierzyć, że przeczytałam prawdę :wysmiewacz:

A ja wierzę, że jak to jest dla człowieka przeznaczone do jedzenia to mi nie zaszkodzi...
Oczywiście nie mogę żyć samymi zupkami, bo mi zaszkodzi :)
Kiedyś żarłem, przez jakiś czas pomarańcze i.... mi zaszkodziły chociaż nie miały żadnego konserwującego badziewia... bo nie miałem umiaru... jak to ja :)

Wiedźma - Wto 19 Wrz, 2017 15:07

Jędrek napisał/a:
A ja wierzę, że jak to jest dla człowieka przeznaczone do jedzenia to mi nie zaszkodzi...

Ooooooj naiwny, naiwny, naiwny... :aha:

Jędrek - Wto 19 Wrz, 2017 15:22

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
A ja wierzę, że jak to jest dla człowieka przeznaczone do jedzenia to mi nie zaszkodzi...

Ooooooj naiwny, naiwny, naiwny... :aha:

"w coś trzeba wierzyć" :)

Wiedźma - Wto 19 Wrz, 2017 15:56

Jędrek napisał/a:
"w coś trzeba wierzyć" :)

No ale bez przesady, nie w coś takiego :glupek:

Jędrek - Śro 20 Wrz, 2017 21:36

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
"w coś trzeba wierzyć" :)

No ale bez przesady, nie w coś takiego :glupek:

Taaa? A gdzie leży granica przesady w wierze wg Ciebie?
W czytaniu napisów?
Czy może w świadomości?
Mówi się, że wiara góry przenosi....
Próbowałaś kiedyś powiedzieć górze "idź"?

Wiedźma - Śro 20 Wrz, 2017 21:50

Jędrek napisał/a:
Próbowałaś kiedyś powiedzieć górze "idź"?

Nie :janie:
...ale może kiedyś spróbuję! :wysmiewacz:

Wiedźma - Śro 20 Wrz, 2017 23:10

:mur: ...i znów ta granica absurdu...
A tak się normalnie zaczynało... :aha:

Jędrek - Czw 21 Wrz, 2017 06:14

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Próbowałaś kiedyś powiedzieć górze "idź"?

Nie :janie:
...ale może kiedyś spróbuję! :wysmiewacz:

A ja nie sądzę, żebym próbował...
A są tacy, co nakupują bombek i kombinują jakby tu zmienić krajobraz.
Ale w miarę pracy nad sobą widzę, że coraz więcej wiary we mnie...

Jędrek - Pon 25 Wrz, 2017 16:11

CIĄG BUDYNIOWY...
dzień 1: szedłem sobie przez osiedle- nagle mnie podkusiło, żeby wejść do cukierni.... spytałem, czy bułki z budyniem nie ma Pani... miała.... kupiłem... zjadłem.... i czekałem co się stanie...
Wieczorem się nażarłem koło 21-ej kebabem... po mityngu. Nie było by dziwne, ale przed mityngiem też zeżarłem kebab. Siła wyższa :(
dzień 2: cały dzień nawet nie miałem żądzy żreć ponad miarę... po południu szedłem sobie ulicą handlową... nagle!PING! Na wystawie "pączek z budyniem"... z miejsca zawróciłem, kupiłem i zjadłem.... ale jakiś taki nie dorobiony był.... nie spełnił moich oczekiwań :(
dzień 3: odwiedził mnie młodszy syn. Zrobił budyń. Bez słowa zeżarłem zaproponowaną mi miseczkę... znaczy jej zawartość :(
dzień 4: Pojechaliśmy do mojej mamy z synem jednym... był przygotowany budyń dla mnie i dwóch synów. Zeżarłem swoją porcję i porcję nieobecnego syna....
dzień 5: Synowie pojechali, a ja wracając z mityngu pomyślałem, że mam w domu mleko i dwie porcje budyniu... "jakby tak zagotować sobie z litra mleka budyniu... jadłbym sobie codziennie jedną porcję...."
Ale ja siebie znam. Zeżarłbym cały garnek budyniu w jeden wieczór i.... mogę sobie pospekulować co byłoby dalej. Przerwałem to myślenie. Jak wróciłem zrobiłem rosołek i spać.

Wiedźma - Pon 25 Wrz, 2017 20:31

...skąd ja znam takie historie... :aha:
smokooka - Wto 26 Wrz, 2017 07:59

I ja znam.
Jędrek - Sob 07 Paź, 2017 21:44

znowu padłem zv4v
Wiedźma - Sob 07 Paź, 2017 22:02

No to wstawaj szybciutko i do przodu!
Jędrek - Nie 08 Paź, 2017 07:00

Wiedźma napisał/a:
No to wstawaj szybciutko i do przodu!

wstałem
... a dziś rocznica grupy... i te ciasta.... :krzyk:

Wiedźma - Nie 08 Paź, 2017 10:31

A musisz iść? :roll:
Jędrek - Nie 08 Paź, 2017 12:54

Wiedźma napisał/a:
A musisz iść? :roll:

Przed alkoholem uciekałem i ukrywałem się.
Ale przed słodyczami nie zamierzam.

staaw - Nie 08 Paź, 2017 13:05

Cytując z dziurawej pamięci WK: "Jeżeli wybieramy się na przyjęcie rozważmy czy nasza obecność jest tam niezbędna i czy jest to bezpieczne dla nas. Jeżeli odpowiedź na oba pytania brzmi tak, idźmy bez wachania. "

Moim zdaniem odpuszczenie mityngu z ciachami to nie tchórzostwo a rozsądek.

Na mityngach nawet paluszków nie jem bo dla innych by nie starczyło po zjedzeniu pierwszego... :rotfl:

Wiedźma - Nie 08 Paź, 2017 14:56

Jędrek napisał/a:
przed słodyczami nie zamierzam.

Twój wybór - masz do niego prawo.
...konsekwencje też Twoje :bezradny:

Jędrek - Wto 10 Paź, 2017 12:21

staaw napisał/a:
"Jeżeli wybieramy się na przyjęcie rozważmy czy nasza obecność jest tam niezbędna i czy jest to bezpieczne dla nas. Jeżeli odpowiedź na oba pytania brzmi tak, idźmy bez wachania.

poszedłem bez wahania
Wiedźma napisał/a:
...konsekwencje też Twoje

i popłynąłem....
Już od zeszłej niedzieli wciskały mi się myśli, na co sobie mogę pozwolić do jedzenia a na co nie... kombinowałem co spróbuję "na ząb" a czego nie ruszę...
Jak zwykle moje plany sobie a życie sobie.
"spróbowałem" wszystkiego po trochu: serniczki, makowce, ciasteczka same, ciasteczka z masą, cukiereczki, galaretki.... wszystko co było na stołach.
Zostało miejsce, żeby w drodze powrotnej zeżreć duży kebab... i po powrocie do domu litra rosołku spożyć....
Następnego dnia na grupę inną "szłem"....
Miałem postanowienie, że nie kupuję słodyczy. I nie kupiłem.
Ale na mityngu się okazało, że gość ma rocznicę.
Ciasteczka, galaretki, ptasie mleczko.... ręka mi latała w te i wewte.... żeżarłem co się dało.
Na dobranoc oczywiście poprawiłem kurczakiem i rosołkiem....
A z rana mnie zaskoczyło ssanie w żołądku... Z GŁODU :krzyk:
Kolejny raz sobie udowodniłem, że strasznie lubię żreć słodycze... a po słodyczach muszę się nażreć do oporu.
Ile razy jeszcze mój mózg potrzebuje takich doświadczeń? :boisie:

wracam do poprzednich założeń.
i od nowa.... cczxc

pietruszka - Wto 10 Paź, 2017 17:37

No cóż... cukroholicy ponoć też mają swoje dno, ale też często jest to denko... trumny...

Tak, czy inaczej, to kolejne doświadczenie... Ogłosić bezsilność wobec cukru...?

Jędrek - Pon 16 Paź, 2017 06:26

Cytat:
Jędrek napisał/a: Było 129kg.... jest 122kg....


Wróciłem z Zakroczymia. Dobre jedzenie było... i dużo.
125,5kg

Jędrek - Sob 21 Paź, 2017 07:38

Zjadłam wczoraj trochę ciastek na mityngu...
Dorzuciłem po 10- tej patelnię żarcia
modlitwa wieczorem spłycona... spaaaaać...
Znowu widzę, że słodycze i obżeranie się nie pomagają mi.
Zaliczyłem reset dwóch postanowień.
Od nowa.
Syzyf się znalazł :)

Wiedźma - Sob 21 Paź, 2017 08:04

A u mi wystarczy tydzień spędzony z moim mężem - i 2kg do przodu! :zalamka:
W jego towarzystwie jem to co on, czyli to co jedzą na co dzień normalni ludzie (w tym słodycze) -
nie chce mi się gotować jemu i sobie czego innego i moją dietę diabli biorą :|
Później wielkie odchudzanie - do następnego spotkania. I tak w kółko Macieju... :wstyd:

Wiedźma - Sob 21 Paź, 2017 13:32

:zemdlala:
Jędrek - Sob 21 Paź, 2017 20:46

Dojadłem dziś ciastek :(
kusi mnie, żeby się znowu nażreć...
reset jednego postanowienia.
idę spaaaać...

Jędrek - Nie 22 Paź, 2017 03:20

JEŚĆ!!!
pterodaktyll - Nie 22 Paź, 2017 08:22

Jędrek napisał/a:
JEŚĆ!!!

O tej porze???!!!
Może lepiej napij się przegotowanej gorącej wody bez żadnych dodatków............może co pomoże :bezradny:

Wiedźma - Nie 22 Paź, 2017 09:01

Jędrek o godz 4:20 napisał/a:
JEŚĆ!!!

I co? Opróżniłeś lodówę?
Czy tylko tak se wołałeś na puszczy?...czy pustyni? :roll:

Klara - Nie 22 Paź, 2017 09:22

Jędrek, nie wiem gdzie mieszkasz, może w Twoim mieście lub w pobliżu jest Poradnia Leczenia Otyłości. Nie mam na myśli prywatnych dietetyków, lecz leczenie na NFZ.
Nie wiem, jakie trzeba spełniać warunki (możesz się dowiedzieć), ale jest możliwość operacyjnego zmniejszenia żołądka czy też inna ingerencja w żołądek - jeśli nie ma możliwości zastosowania diety, a jak widać w Twoim wypadku jest to bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe :(

Tibor - Nie 22 Paź, 2017 10:06

Jędrek napisał/a:
Dojadłem dziś ciastek

Jędrek napisał/a:
JEŚĆ!!!

Ja widzę, że Ty tu off-top robisz. Temat brzmi Przestałem jeść słodycze. Tylko patrzeć aż któryś z moderatorów da ci ostrzeżenie, bo to tak jakbyś w temacie alkoholizm pisał ciągle ile i czego wypiłeś ;)

A tak na serio. Zdarzyło mi się kilka dni temu, że jeden z kolegów wysłał mi w nocy smsa "idę chlać". Odczytałem go na rano i nawet nie chciało mi się reagować. Widzę to podobnie jak u (nie)potencjalnych samobójców, którzy rozgłaszają światu, że je popełnią. No skoro tak chcą???

Chociaż... czy samo napisanie "JEŚĆ" odsunęło tą decyzję? Bo skoro tak, to każdy sposób jest dobry.

Jacek - Nie 22 Paź, 2017 11:45

Tibor napisał/a:
Ja widzę, że Ty tu off-top robisz.

:mgreen:
Jędrek napisał/a:
JEŚĆ!!!

Andrzejku,trzymasz te diete czy popuszczasz lejce :notak:
Klara napisał/a:
Jędrek, nie wiem gdzie mieszkasz,

też nie wiem
ale pamiętam nasze rozmowy i te zaproszenia i że tam są oscypki

Jędrek - Pon 23 Paź, 2017 06:24

Cytat:
I co? Opróżniłeś lodówę?

Ugotowałem sobie 8 pyzów z mięsem... i pracowałem przy kompie do 6:30

Klara napisał/a:
może w Twoim mieście lub w pobliżu jest Poradnia Leczenia Otyłości.

Przestałem stosować półśrodki... jak we łbie przeskoczy to będę miał z głowy... tak było z alkoholem, internetem, zakupoholizmem, seksem... no i fajkami też :)

Tibor napisał/a:
Temat brzmi Przestałem jeść słodycze

No właśnie: "jeść" zawiera się w temacie :lol2:

Tibor napisał/a:
bo to tak jakbyś w temacie alkoholizm pisał ciągle ile i czego wypiłeś

Dzielę się swoją bezsilnością. Ja wiem, że w końcu dam radę.... tylko nie wiem, kiedy ten koniec :)

Tibor napisał/a:
Odczytałem go na rano i nawet nie chciało mi się reagować.

To dlaczego tu reagujesz?

Jacek napisał/a:
Andrzejku,trzymasz te diete czy popuszczasz lejce

upadam i podnoszę się... upadam i podnoszę się... a jak się podniosę to staram się jak najdłużej nie upaść... no i później się pilnować, żeby tego pierwszego ciastka nie łapnąć

Jacek napisał/a:
....te zaproszenia i że tam są oscypki
.
to nie ten Jędrek :P

Jacek - Pon 23 Paź, 2017 09:45

Jędrek napisał/a:
to nie ten Jędrek :P

a to sorry
Jędrek napisał/a:
no i później się pilnować, żeby tego pierwszego ciastka nie łapnąć

tak tak,wiem jak to jest z radami,stojąc z boku
więc powiem tylko - pilnuj,pilnuj,bo tylko Ty możesz tego pilnować :okok:

Jędrek - Pon 30 Paź, 2017 17:06

Weekend spędzałem z synami...
zjadłem w sobotę loda... malutkiego :mniam:
Krok 11 zaburzony dość mocno ostatnio... lenistwo.... zmęczenie... przeziębienie... niechęć...

Jędrek - Wto 31 Paź, 2017 15:11

Wczoraj mityng...
pierwsza część- paluszki...
Druga część... jednak kilka... trochę... pare... ciastek :(
Padłem wieczorem nawet nie wiem kiedy.
Osłabienie i niemoc...

Kami - Wto 31 Paź, 2017 15:23

Wiedźma napisał/a:
Później wielkie odchudzanie - do następnego spotkania. I tak w kółko Macieju... :wstyd:


no i ja tak mam jestem w PL 3 tygodnie i wszędzie gdzie nie pójdę dobrze karmią.
Jak tu nie jeść ?! :rotfl: W życiu nie zrezygnuję z pysznego sernika po takim obiadku albo moich ukochanych drożdżówek ..... :p
Oj tam oj tam, będę się odchudzać jak do siebie wrócę....
Wiedźma bo w takich dietowych sytuacjach trzeba być samemu :rotfl: :rotfl:
p.s. z moją przyjaciółką rozmawiając o zdrowym odżywianiu postanowiłyśmy , że rano świeży sok z buraka
więc wieczorem by było sprawiedliwie zjadłyśmy świeżo upieczony boczuś ...... :muza: palce lizać !!!!! :rotfl:
bez kółka z Maciejem nudno by było :hihi:

She - Wto 31 Paź, 2017 19:47

Kami napisał/a:
postanowiłyśmy , że rano świeży sok z buraka
więc wieczorem by było sprawiedliwie zjadłyśmy świeżo upieczony boczuś ...... :muza:

:rotfl: :rotfl: :rotfl:

Wiedźma - Wto 31 Paź, 2017 20:02

Boczuś jest OK nie ma co sobie robić z jego powodu wyrzutów :mniam:

...gorzej z tym serniczeczkiem i drożdżóweczkami... :frasunek:

Jędrek - Sob 04 Lis, 2017 13:36

"Jeśli z całym przekonaniem zaplanujemy zaprzestanie picia, nie może być mowy o żadnych wyjątkach..." (Anonimowi Alkoholicy- Więcej Na Temat Alkoholizmu, str. 27)

Coś mi się mocno wydaje, że powinienem przestać robić te podchody TYLKO do ciasteczek...
Wytrwam bez wyjątków? :szok:

Matinka - Sob 04 Lis, 2017 19:33

Jędrek, od mniej więcej trzech miesięcy nie jem słodyczy.
A to z powodu przybywania kilogramów w ostatnich latach. Bardzo spadła mi aktywność fizyczna a apetyt nie zmalał ;) W dodatku te złe nawyki, syty obiad a na deser kawa i coś słodkiego. Codziennie jakaś słodka bułka, drożdżówka, rogalik, jagodzianka, czy czekoladka.
Stos bluzek poszedł w odstawkę, bo rozmiary mi się powiększyły ;) Ale jeszcze się broniłam, jeszcze się pocieszałam, że to nie jest takie złe :luzik:
Jak w kolejne spodnie nie mogłam się wcisnąć, powiedziałam - dość tego!
Nie lubię drastycznych diet, ale jedno postanowiłam - nie kupować sobie żadnych słodyczy i tego się trzymałam. Na szczęście nie chodzę na mitingi ;) W każdym razie trzymałam się swojego postanowienia, waga trochę spadła i z tego się cieszę, już jest różnica.
Początki były trudne, czułam, że to uzależnienie od słodkiego mnie trzyma. Po dwóch tygodniach przestało ciągnąć i się upominać o swoje. Źle znoszę uczucie głodu, dlatego jem regularnie, co trzy godziny, jeśli się uda. I jem praktycznie wszystko.
Czasem nachodzi mnie ochota na coś słodkiego to wcinam chleb z miodem, banana czy inne owoce. Jak byłam ze trzy razy na jakimś przyjęciu to zdarzyło się, że zjadłam kawałek tortu domowej roboty, czy kawałek ciasta. Raz mnie przycisnęło i kupiłam sobie batonik. Na szczęście to się nie rozkręca. Choć znajomo wyglądają mi te mechanizmy :skromny:
Na Twoim miejscu również postawiłam bym na zmianę nawyków - na przykład dość podjadania słodkiego (prócz słodyczy u mnie jeszcze były słone orzeszki, też odstawiłam).
Jednak nie dopuszczałabym uczucia głodu (często o tym piszesz), trzymaj się godzin posiłków. Zachęcam do gotowania, rób sobie pożywne dania, nie będzie tego uczucia łaknienia. Na mitingi idź najedzony i siadaj daleko od przekąsek ;)

Jędrek - Pon 13 Lis, 2017 11:40

Dzisiaj miałem sen "słodyczowy" :skromny:
Zacząłem sobie wrzucać na talerzyk ciasteczka różne...fajne...
więcej nie pamiętam.

Stefcio - Pon 13 Lis, 2017 16:00

Cześć, to i ja dorzuce swoje trzy grosze w tej sprawie bo temat mocno dla mnie na czasie. Odchudzałem się najróżniejszymi sposobami mniej więcej od czasów liceum (jakies 15 lat) sukcesy bywały ale na krótką metę, raz zrzuciłem 26 kilo - odzyskanie ich z nawiązką zajeło mi jakiś rok. Winę zwalałem zawsze na piwo które wiadomo kalorii ma dużo, naturalnie więc założyłem że koniec picia oznaczać będzie naturalne chudnięcie. Nic bardziej mylnego, po zaprzestaniu picia w mojej diecie na stałe zawitały czekolady, żelki i gazowane napoje w dużych ilościach. I tak bujałem się z tymi słodyczami utrzymując swoją otyłość, kiedy próbowałem je odstawić pojawiały mi się myśli nwarotowe i ogólnie psuł się nastrój. Aż do sierpnia tego roku kiedy to wybralimy się z żoną na wakacje. Zwiedzaliśmy intensywnie, robiąc mase kilometrów. Czułem się strasznie zmęczony a w dodatku zły na siebie i poniżony że nie mogę wytrzymać kilku godzin marszu. Po powrocie obiecałem sobie ze czas się w koncu naprawde odchudzić. No i to by była historia jak już wiele w moim życiu z tym że ta jest inna.

Opowiedziałem o tym co tu piszę na terapii grupowej (przez co zyskałem grupkę kibiców :) ) i po prostu przestałem jeść słodycze, staram się nie jeść po 18 (różnie z tym bywa bo późno z pracy wracam zwykle) i to tyle, żadnych specjalnych diet, nie zrezygnowałem z niczego na stałe (dalej od czasu do czasu cos słodkiego jem). I oto jest 7 kilo w dół, może i niedużo jak na 3 miesiące ale zmieniłem też niedużo.

Ważne jest to że zupełnie nie czuję już potrzeby objadania się, to jest zupełnie nowy sposób myślenia. Kiedy dotychczas się odchudzałem to zawsze odliczałem dni do kolejnego 'cheat day' kiedy mogłem się w koncu objeść tak jak kiedyś. Teraz kiedy mam na przykład ochotę na pizzę to jem ją ale mam świadomość że nie jest ona zbyt zdrowa i najzwyczajniej w świecie tej ochoty zwykle nie mam.

Pewnie się trochę zaplątałem i koniec końców nie napisałem tego co chciałem ale mój wniosek jest taki że potrzebowałem najpierw poukładać sobie w trochę w głowie, a gdy to zrobiłem to po prostu przestałem potrzebować słodyczy, które po prostu słuzyły do zapchania jakiejś dziury.

Jędrek - Wto 14 Lis, 2017 15:16

Restart z ciasteczkami... :(
Jędrek - Nie 19 Lis, 2017 12:42

Wiedźma napisał/a:

Jędrek napisał/a:
Było 129kg.... jest 122kg....

Wczoraj ważenie wzorcowe... 120kg
Pączek...
Pokusa zjedzenia drugiego... odsunięta.
Restart słodyczowy....

zołza - Nie 19 Lis, 2017 12:50

Brawo :brawo: efekty widoczne :okok:

PS. próbowałes kiedyś stosowania Chromu ? Działa :)

Kami - Nie 19 Lis, 2017 19:25

Wiedźma napisał/a:
...gorzej z tym serniczeczkiem i drożdżóweczkami... :frasunek:

no niestety, tak mam ..... :(
Muszę chyba definitywnie zrezygnować ze słodyczy. Jestem u-za-leż-nio-na !!!!!
Kiedy odstawiam do trzech dni ciężko a później mi obojętne i się trzymam.
Kiedy po dłuższym czasie niejedzenia spróbuję to aż mnie mdli.
A kiedy popróbuję to już wpadam znowu w podjadanie....
Kiedyś myślałam, że nie dam rady odstawić papierosów. Nie byłam wielkim palaczem ale frajdę mi sprawiało palenie przy kawie.
Nie tesknię za tym wcale już od 19 lat. Ba, nie znoszę pod nosem palaczy. Przeszkadza mi dym fajkowy. :p

Jędrek - Czw 23 Lis, 2017 14:44

pączuś z serem... pyszniutki.
trzymam się 11 kroku kurczowo pomimo niemocy i niechęci....
ogólne osłabienie... przeziębienie... kaszelek....
3 tygodnie walczę z przeziębieniem i nie mogę się pozbierać :(

Jędrek - Nie 26 Lis, 2017 09:45

miałem przerwę w jedzeniu słodyczy...
ostatnie trzy dni skubałem jakieś słodycze to tu, to tam.... na d***ścisku.... żeby się nie nażreć do bólu... i przez wzgląd na osoby które mnie obserwowały, a które poinformowałem o rzuceniu słodyczy....
Dziś rano strucli serowej kawałek... też dobra...
Coraz lepsze te słodycze...
A przez chwilę mi się wydawało że już jestem wolny...
Ale mam coraz większą świadomość, że dają tylko chwilową przyjemność...
Lekki ból brzucha.... gazy szaleją potem....
No i dalej mam wybór.
Co z tym zrobić jak to takie dobre?

Wiedźma - Nie 26 Lis, 2017 12:17

Jędrek napisał/a:
Co z tym zrobić jak to takie dobre?

To samo co kiedyś z wódą.

Janioł - Nie 26 Lis, 2017 12:20

Wiedźma napisał/a:
To samo co kiedyś z wódą.
z wóda było prościej bo mniej smaczna
Matinka - Nie 26 Lis, 2017 19:34

Jędrek napisał/a:
A przez chwilę mi się wydawało że już jestem wolny...

Jędrek, ja mam podobne spostrzeżenia, jak Kami napisała:
Kami napisał/a:
A kiedy popróbuję to już wpadam znowu w podjadanie....

Jedna zgoda tu, jedna tam i widzę, że tych odstępstw robi się więcej. Nałóg się przypomina.
Święta idą trzeba się ogarnąć, bo za chwilę będzie tylko kac, że się tak pofolgowało.
Ja tam wolę sobie zostawić miejsce na barszczyk i pierogi mamy, też są pyszne.
Jędrek napisał/a:
Co z tym zrobić jak to takie dobre?

Trzeba zastąpić, bo cukier to biała śmierć. Inne rzeczy też są smaczne, tylko trzeba sobie smak wyrobić, troszkę pracy włożyć w przygotowanie posiłku, urozmaicić go, dać zgłodnieć organizmowi, aby docenił potrawę.
Chwycić goły cukier z mąką i tłuszczem to najprostsze i najgłupsze rozwiązanie :bezradny:

staaw - Nie 26 Lis, 2017 19:45

Janioł napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
To samo co kiedyś z wódą.
z wóda było prościej bo mniej smaczna

Dla tego zaczynałem od kolorowej, a później "smaku" już tak nie czuć i mogła być najtańsza z biedronki... :p

Jędrek - Pon 27 Lis, 2017 06:45

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Co z tym zrobić jak to takie dobre?

To samo co kiedyś z wódą.

Wóda była paskudna. Odpowiadały mi tylko efekty działania.
A tu jest pyszne... ale efekty mnie osłabiają.... mogę żreć i żreć.... a spada do żołądka i przyjemność zaraz znika. Mam przyjemność tylko na początku.... przełknę i co?
Wczoraj jadłem na obiad budyń. Z dwóch litrów mleka.
Dla mnie dość.

Jędrek - Wto 28 Lis, 2017 10:13

Znowu mi świdrowało mózg ostatnich parę dni...
Słaby okres psychofizyczny....
Broniłem się przed przeziębieniem 3 tygodnie.
Dzisiaj byłem u lekarza i dowiedziałem się, że zbijając gorączkę ... czy też stan podgorączkowy przedłużam swoje męki....
Bo podobno stan gorączkowy jest naturalną obroną organizmu i podwyższona temperatura zabija drobnoustroje... dopiero powyżej 38 należy zbijać gorączkę, żeby mi nie zaszkodziła.
No i wydałem koło 200zł po to, żeby podsycać w sobie życie szkodzących mi żyjątek...
Przetestuję ten stan podgorączkowy przy następnym przeziębieniu. Oczywiście jak zwykle na sobie :-)
A teraz na tydzień do łóżka. Pogody ducha życzę.

Kami - Wto 05 Gru, 2017 18:49

Jędrek, mnie też ogarnęła teraz fala na słodkie. Opanowałam to na jakis czas, ale kiedy poleciałam do Polski to sie dopiero zaczęło smakowanie..... Pofolgowałam sobie tak, że nadal w tym siedzę. Muszę się ogarnąć na jakieś dwa tygodnie.... Na szczęście wigilia i święta poza domem więc mimo, że szykuję to z domu wyniosę ..... :rotfl: :rotfl:
Jeszcze przed nowym rokiem rezygnuję z tego co słodkie ..... zrobię odstępstwa dwa razy do roku (okres świąteczny) .... kiedy nie jem słodyczy dłużej niż tydzień, nie ciągnie mnie do nich ....... i tego powinnam się trzymać.
Idę teraz zrobić sobie na kolację surówkę z kapusty pekińskiej z papryką i ogórkiem konserwowym .... pycha. Z lekka przesmażam paprykę i ogórki i jeszcze gorace do kapusty wrzucam i ścieram jedno jabłuszko. PYCHOTA !!!! :mniam:

Jędrek - Śro 06 Gru, 2017 10:09

Przygotowania do Mikołaja dla chłopaków mnie wykończyły.
Znowu się poddałem i uszczupliłem ich paczki :(
Dziś patrzyłem na słodycze z niechęcią....
Znowu sobie udowodniłem, że nie było warto, chociaż pierwszy "udar" był sympatyczny...

smokooka - Pią 08 Gru, 2017 18:53

może trzeba było kupić im coś niespożywczego? nie sądzisz, że sam sobie bat kręcisz?
Jędrek - Nie 10 Gru, 2017 02:00

smokooka napisał/a:
może trzeba było kupić im coś niespożywczego? nie sądzisz, że sam sobie bat kręcisz?

Bat kręcę ja? Hmmmm.....
Od dawna jestem umówiony z chłopakami, że im słodyczy nie kupuję. Paczki dostałem z pracy....
Wczoraj skończyłem (mam nadzieję) ciąg słodyczowy z Mikołajek... mam już dość :(
Brzuch mam napuchnięty znowu... wczoraj się ważyłem na "urządzeniu wzorcowym": 121kg...

Jędrek - Śro 13 Gru, 2017 06:57

Niestety nie skończyłem słodyczowego ciągu... to chyba nie mam dość....
podjadam jeszcze.... wczoraj pepsi "bez kalorii" kupiłem...
i się.... czuje się bezsilny wobec mojej słabej silnej woli... 8|

Klara - Śro 13 Gru, 2017 08:24

Jędrek napisał/a:
czuje się bezsilny wobec mojej słabej silnej woli... 8|

Może, gdybyś - tak jak w stosunku do alkoholu - ogłosił bezsilność wobec słodyczy, skutek byłby bardziej zadowalający?

Jędrek - Śro 13 Gru, 2017 14:10

Klara napisał/a:
Jędrek napisał/a:
czuje się bezsilny wobec mojej słabej silnej woli... 8|

Może, gdybyś - tak jak w stosunku do alkoholu - ogłosił bezsilność wobec słodyczy, skutek byłby bardziej zadowalający?


Klara. A to co napisałem powyżej nie jest ogłoszeniem bezsilności?
Są jakieś szczególne procedury ogłaszania bezsilności, żeby wynik był bardziej zadowalający?
I kogo ma wynik zadowolić?

Maciejka - Śro 13 Gru, 2017 14:16

Jędrek wiesz co mi pomogło , zeby nie jeśc słodyczy? Jak sobie pojadłąm nie tyle moze co słodyczy ale głownie owoców i poraniła mi najpierw buzia w środku od cukierków a potem owocami poprawiałam to teraz na sam widok śłodyczy udaję ze ich nie widze , nie kupuje i nie mam ciagotek w tym kierunku. jak najdzie mnie ochota na słodycze to przypominam sobbie tamten ból i kombinowanie jak jeśc normalnie żeby nie bolało. :oops:
Klara - Śro 13 Gru, 2017 15:10

Jędrek napisał/a:
Klara. A to co napisałem powyżej nie jest ogłoszeniem bezsilności?

Myślałam o ogłoszeniu bezsilności wobec "atakujących Cię" słodyczy....
Żebyś nie myślał, że nie wiem o czym mówię - jestem bardzo łasa na słodycze i swego czasu nigdy nie pozostawiłam otwartego opakowania z jakąkolwiek zawartością. Zawsze zjadałam wszystko.
Długo pracowałam nad tym, żeby sobie poradzić z apetytem na "małe conieco". Udało mi się nie tyle stłumić te apetyty, co nauczyć się po prostu kierować myśli w inną stronę, a żeby już nie katować się tak nieustannie, pozwalam sobie np. raz w tygodniu np. na jeden kawałek ciasta, jedną małą chałwę itp.
Jest to tak mało, że często zapominam o tym przydziale, natomiast folguję sobie w czasie świąt lub wizyt miłych gości, ale jestem już tak wytresowana, że nie jest to słodyczowe obżarstwo.
Jędrek napisał/a:
I kogo ma wynik zadowolić?

Ciebie.
Oczywiście!

Tibor - Śro 13 Gru, 2017 15:11

Jędrek napisał/a:
Klara. A to co napisałem powyżej nie jest ogłoszeniem bezsilności?

To jest "tylko" napisanie, że jesteś bezsilny.
Jędrek napisał/a:
Są jakieś szczególne procedury ogłaszania bezsilności, żeby wynik był bardziej zadowalający?

Ja myślę, że jeszcze trzeba chcieć przestać. Bezsilność oznacza dla mnie, że ja już naprawdę nie chce wracać do tego i jestem w stanie zrobić wszystko, żeby tego nie robić. Dodatkowo, że ja już w tym stanie czuje się źle i nie widzę kompletnie nic przyjemnego.

Zatem wobec powyższego, sprzecznością dla mnie jest:
Jędrek napisał/a:
Niestety nie skończyłem słodyczowego ciągu... to chyba nie mam dość....
podjadam jeszcze
.... wczoraj pepsi "bez kalorii" kupiłem...
i się.... czuje się bezsilny wobec mojej słabej silnej woli..


Może te słodycze nie są takie złe i nie ma sensu się z nimi szarpać?

Miałem problemy z żołądkiem. Pisałem o nich tutaj kiedyś. Kilka razy w roku dopadały mnie silne bóle żołądka. Wykryto u mnie pewną wadę genetyczną (gen UGT1A1). Zalecono mi pewne zmiany żywieniowe, żeby sytuacja się nie ponawiała, no ale widocznie nie byłem na tyle bezsilny, żebym się do nich stosował. Dopiero kiedy bóle przybrały na sile, kiedy wyłem i chodziłem po ścianach z bólu, to podporządkowałem się wszystkim zaleceniom. Dzisiaj mija ok. 15 miesięcy od ostatniego napadu bólu. Od tamtego czasu nie zdarzyło mi się np. wypić kawy na czczo, nie zjeść śniadania z rana i wiele innych.
Prawdopodobnie dlatego, że nie chce ryzykować powrotu do tamtego stanu.

Jędrek - Śro 13 Gru, 2017 16:02

Cytat:
Ja myślę, że jeszcze trzeba chcieć przestać.

Och Tibor- cały ten wątek powstał dlatego że chciałem przestać jeść słodycze....
Problem polega na tym że ja chcę przestać.... ale nie mogę przestać. Bo po pewnym czasie wymiękam i przestaję chcieć przestać.... widzę to jak na dłoni....
Cytat:
Może te słodycze nie są takie złe i nie ma sensu się z nimi szarpać?

Jak nie są takie złe wcale, to dlaczego w tamten czas ich już miałem dość i rzuciłem?
Jak nie są takie złe, to dlaczego chcę przestać?
A później wymiękam i brak mi zaangażowania.... wytrwałości...
Ano właśnie dlatego, że wkrada się to od nowa chore myślenie, że "wcale nie było jeszcze tak źle" 8)
Tylko miałem 130kg wagi
Tylko stawy kolanowe....
Tylko arytmia serca....
Tylko nie mogłem bez zadyszki zawiązać butów...
A teraz jak już lepiej to wkrada się racjonalizacja, wątpliwość i wymiękam...
Co się musi stać, żebym przestał żreć? Zawał? Cukrzyca? Nerki padną? Na wózku wyląduję inwalidzkim?
du**!
Jak jest lepiej, to będę dalej walczył.
Nie wrócę kolejny raz tam gdzie byłem!
A dziś znowu pokusa na Jeżyki w sklepie.... odsunięta :uoee:

Tibor - Śro 13 Gru, 2017 16:05

Cytat:
Tylko nie mogłem bez zadyszki zawiązać butów...

Napisz jak wcale nie dasz rady, ani nawet nikt ci nie pomoże zawiązać ;)

Jędrek - Śro 13 Gru, 2017 16:10

pterodaktyll napisał/a:
Jędrek napisał/a:
nie mogłem bez zadyszki zawiązać butów.

To kup sobie buty bez sznurówek......... ;) :szok:

LACIE... I DRES.... I TELEWIZOR.... I SIEDZIEĆ W DOMU Z PILOTEM AŻ ZDECHNĘ...
Pierwsze trzy bardzo wygodne się wydają...
Ale to powolne zdychanie nie uśmiecha mi się.
Chcę żyć.

czerwonamila - Śro 13 Gru, 2017 16:53

Ja trzymam za Ciebie kciuki! ;)
smokooka - Śro 13 Gru, 2017 22:17

Ja trzymam kciuki, ale naprawdę poza gadaniem Twoim nie widzę żadnych tutaj czynów. Jakbyś ogłosił bezsilność wobec słodyczy to nie trzymałbyś w domu paczek dla dzieci, ba! może nawet byś ich nie przyjął, albo natychmiast dzieciom oddał. Przepraszam, bo nie mam zamiaru Cię urazić, ale mi to wygląda tylko na biadolenie, że te niedobre słodycze same Ci wpadają do ust. Świetnie rozumiem uzależnienie od słodyczy, bo sama praktykuję.
Dla objadających się są specjalne mitingi, są terapie, normalnie w ośrodku leczenia uzależnień ja rozmawiam ze swoją terapeutką - z nią gadałam o współuzależnieniu, o uzależnieniu od wszystkiego, o dda. O tym uzależnieniu od słodkiego możesz też śmiało mówić na mitingu AA, można iść do psychologa od zaburzeń odżywiania. Można omijać alejki słodyczowe, unikać reklam słodyczy, można nie chodzić na rocznicowe mitingi, można ogłosić, że Twój dom jest bezsłodyczowy i bezalkoholowy. Wreszcie można odszukać powody, oswoić lęki, poskromić samotność i skoro podjąłeś się założenia tematu "Przestałem jeść słodycze" to napisz czasem o sukcesach, nie prawie tylko o porażkach. To też na Twoją podświadomość podziała, to że wyartykułujesz swoje osiągnięcia.

Jędrek - Czw 14 Gru, 2017 16:31

smokooka napisał/a:
ale naprawdę poza gadaniem Twoim nie widzę żadnych tutaj czynów.

:bezradny: co ja poradzę, że Ty nie widzisz.
smokooka napisał/a:
ale mi to wygląda tylko na biadolenie, że te niedobre słodycze same Ci wpadają do ust.

:zalamka: czasami słyszałem takie określenia na mityngach o tym "ciągłym gadanie w kółko to samo"....
smokooka napisał/a:
Świetnie rozumiem uzależnienie od słodyczy, bo sama praktykuję.

:zmeczony: ja staram się zrozumieć siebie, żeby nie praktykować objadania się nadmiernego.
smokooka napisał/a:
skoro podjąłeś się założenia tematu "Przestałem jeść słodycze" to napisz czasem o sukcesach, nie prawie tylko o porażkach.

8| .... skoro prawie tylko o porażkach to co znaczy to "prawie"?
smokooka napisał/a:
To też na Twoją podświadomość podziała, to że wyartykułujesz swoje osiągnięcia.

To podziała na moją pychę... ja siebie znam.
Moje osiągnięcia w specjalności "przestałem jeść słodycze" są jak sama powiedziałaś w pierwszym zdaniu niewidoczne. Bo dalej jem słodycze. Ale przemiana moja następuje w głowie. Pisałem w takim wątku "Przestałem palić"- wtedy już w głowie byłem bliski rzucenia. Nie palę do dziś. Teraz w głowie jestem bliski zaprzestania objadania się nadmiernego... słodyczami zwłaszcza. I mam nadzieję dojrzeć ostatecznie do jedzenia racjonalnego.
"Z Bogiem wszystko jest możliwe".... więc 11 krok praktykuję regularnie. I jeszcze parę innych sugestii.

margo - Czw 14 Gru, 2017 19:00

Cytat:
więc 11 krok praktykuję regularnie. I jeszcze parę innych sugestii.


Cholera. A ja myślałam, że zaczyna się od pierwszego. "przyznalismy się, że..." :roll:

smokooka - Czw 14 Gru, 2017 22:11

„Niepoczytalność: robisz w kółko to samo, a spodziewasz się zmian”
Cienkibolek - Pią 15 Gru, 2017 12:35

Ja ważylem 124 kilo, też probowałem, kombinowalem aż poszedlem do dietetyczki.Owszem pieç stówek poszło, alle 24 kg od wrzesnia również
Chęć na słodycze i cole też się ulitnila.
Ilosc jedzenia wystarczająca, aż mnie to dziwilo poczatkowo.
Polecam, bo samemu trudno jest z tym sobie poradzić.
Pozdrawiam

olga - Pią 15 Gru, 2017 14:16

Czyli Bolek wcale nie taki cienki ;)
Jędrek - Sob 16 Gru, 2017 08:20

margo napisał/a:
Cytat:
więc 11 krok praktykuję regularnie. I jeszcze parę innych sugestii.


Cholera. A ja myślałam, że zaczyna się od pierwszego. "przyznalismy się, że..."

Tak. To, że ten wątek się tu pojawił było moim pierwszym krokiem. Uznałem że nie daję rady sobie z tym problemem.... i poszedłem w ślad za wątkiem "rzuciłem palenie..."

smokooka napisał/a:
„Niepoczytalność: robisz w kółko to samo, a spodziewasz się zmian”

To moje motto. Przypomina mi o tym, żeby w nieskończoność nie popełniać tych samych błędów. Obżeranie się nie jest moim błędem. Jest wynikiem moich błędów.

Cienkibolek napisał/a:
też probowałem, kombinowalem aż poszedlem do dietetyczki.

byłem u dietetyczki jakoś dwa lata temu. Ale moja słaba silna wola nie pozwoliła mi utrzymać się w karności :stres:

AnnaEwa - Sob 16 Gru, 2017 09:04

W życiu nie pomyślałabym, że będę miała w tym wątku cokolwiek do powiedzenia.
Ale tak się splotło, że rzuciłam palenie, dwa tygodnie temu: strasznie serio do tego podeszłam, bo zdrowie poważnie mnie postraszyło, kupiłam sobie książkę Carra, zrobiłam, jak radzili - rzuciłam. Nie palę.
Ale natychmiast zaczęłam się obżerać, i to po nocy. Nie wiem, ile przytyłam, ale zapędziłam się tak, że w nocy żrę do czwartej, a później pół dnia choruję na żołądek.
Jak to mówią terapeuci, suma nałogów dąży do pozostawania na jednym poziomie.

W moim wypadku sądzę, że to wciąż ten sam nałóg, który po prostu zmienił maskę.
Może tak jest też i w Twoim? Może to po prostu wciąż nałóg, i traktować go trzeba tak, jak każdy inny nałóg?
Jędrek napisał/a:
jestem bliski zaprzestania objadania się nadmiernego
- no tak, podstawą w rzucaniu nałogu jest absolutne odstawienie... jedzenia się nie da odstawić, jak wyznaczyć granice, gdzie jest zdrowe zachowanie, a gdzie już patologiczne? bez fachowca chyba nie da rady... ale czy z np. alkoholizmu można wyjść samemu, bez fachowej pomocy?
Ja myślę, że nie ma co gdybać, tylko trza zasuwać do poradni.

smokooka - Sob 16 Gru, 2017 18:19

ja poszłam do terapeutki wyznaczać te granice, w korzystaniu z internetu, w jedzeniu, w zakupach dla przyjemności a nie tych z potrzeby podstawowej
Jędrek - Nie 17 Gru, 2017 08:37

Wczoraj pierwszy dzień po ciągu słodyczowym.... bez cukru.
Ale musiałem wieczorem wracając z mityngu zeżreć kebaba wielkiego... i jeszcze w domu porcję papu...
Osłabienie i senność wieczorem.
Spłycenie wieczornej modlitwy.

Wiedźma - Nie 17 Gru, 2017 10:26

Podpowiem Ci, że zjedzenie dużej porcji białka - np mięsa, ryb czy jaj - powoduje nagłą chęć na coś słodkiego.
Staraj się nie przebiałkowoać , jednorazowo nie jeść więcej niż ok 100g mięcha.
Wiem, to mała porcyjka, ale lepiej zjeść dwie małe w większych odstępach czasu niż jedną dużą.
No i unikać powinieneś nie tylko słodyczy, ale i innych pokarmów wysokowęglowodanowych -
makaronów i innych klusek, pieczywa; niewielkie ilości kasz i ziemniaków.
Pamiętaj - cukier to nie tylko słodycze!

Matinka - Nie 17 Gru, 2017 10:34

Jędrek napisał/a:
Wczoraj pierwszy dzień po ciągu słodyczowym.... bez cukru.
Cytat:
Pamiętaj - cukier to nie tylko słodycze!

To właśnie miałam napisać :)
Nie jesz słodyczy, ale cukry zjadasz, których w produktach nie brakuje i tego nie unikniesz.
Jędrek napisał/a:
Osłabienie i senność wieczorem.

Jędrek napisał/a:
Ale musiałem wieczorem wracając z mityngu zeżreć kebaba wielkiego... i jeszcze w domu porcję papu...

Nic dziwnego skoro żołądek musiał zająć się strawieniem tego wszystkiego ;)

Jędrek - Wto 19 Gru, 2017 22:22

wczoraj na mityngu wafelki ktoś położył na stół....
parę... kilka.... trochę.... :boisie:
skubnąłem.

Wiedźma - Śro 20 Gru, 2017 08:07

Może nie powinieneś bywać tam, gdzie pojawiają się pokusy? 34dd
Whiplash - Śro 20 Gru, 2017 08:08

Chyba należałoby zmienić tytuł wątku...
"Jak nie odstawiać słodyczy"?

staaw - Śro 20 Gru, 2017 14:56

Jędrek napisał/a:
wczoraj na mityngu wafelki ktoś położył na stół....

Eee, wafelki... :beba:
W Biedronce ktoś przywiózł paletę kolorowej gorzały po 17 zeta za półlitra.
Na wszelki wypadek nie skubałem nawet akcyzy... :rotfl:

smokooka - Śro 20 Gru, 2017 20:31

Jędrek, a Ty to w ogóle chcesz te słodycze przestać jeść? Definitywnie? Całkowicie? Póki co to takie przekomarzanki. Jak flirt z nadzieją na ogniste uniesienia.
Jędrek - Śro 20 Gru, 2017 21:41

Wiedźma napisał/a:
Może nie powinieneś bywać tam, gdzie pojawiają się pokusy?

przecież wiesz, że pokusy są wszędzie... gdzie się nie spojrzę :wysmiewacz:
Cytat:
"Jak nie odstawiać słodyczy"?

hmmm.... szydzisz?
staaw napisał/a:
W Biedronce ktoś przywiózł paletę kolorowej gorzały po 17 zeta za półlitra.
Na wszelki wypadek nie skubałem nawet akcyzy...

Wóda mnie nie kusi już obsesyjnie...
smokooka napisał/a:
Jędrek, a Ty to w ogóle chcesz te słodycze przestać jeść? Definitywnie? Całkowicie? Póki co to takie przekomarzanki. Jak flirt z nadzieją na ogniste uniesienia.

no cóż... zniewolenie u mnie to chęć na dogodzenie sobie.... chociaż znam już wynik i konsekwencje... mimo wszystko ta odrobina prymitywnej i krótkotrwałej przyjemności...

Matinka - Śro 20 Gru, 2017 23:03

Jędrek napisał/a:
zniewolenie u mnie to chęć na dogodzenie sobie.... chociaż znam już wynik i konsekwencje... mimo wszystko ta odrobina prymitywnej i krótkotrwałej przyjemności...

Tak, tak to działa. Jędrek, my - uzależnieni przyzwyczailiśmy się chodzić na skróty.
Szybko otrzymywać nagrodę i przyjemność, bez wysiłku. Teraz trudno to odwrócić.
A da się czerpać radość ze zdrowych, bezpiecznych rzeczy czy zachowań. Nie da się też zostawić uzależnienia bez motywacji, a ta powinna opierać się na dwóch przekonaniach: obecna przyjemność jest dla mnie bezwzględnie szkodliwa i mogę żyć dobrze w całkiem inny sposób. A ze słodyczami jest bardzo trudno, bo trudno uwierzyć, że coś, co smakuje robi żle, robi krecią robotę. Mało tego, w dzieciństwie słodycze bardzo często były dawane na pocieszenie, w nagrodę, w dowód miłości itd. Te silne skojarzenia z ulgą, z sukcesem, z poczuciem bezpieczeństwa, z bliskością nie dają się wykorzenić. Wciąż się przypominają i manewrują w stronę celu. Z kolei życie bez słodkości jawi się jako pełne cierpień. Przy takim poczuciu, to się nie może udać :bezradny:
Powinno być uczciwe, racjonalne spojrzenie na dotychczasową "przyjemność" i poszukiwanie innych rozwiązań, a potem bardzo cierpliwa realizacja. To naprawdę nie musi boleć ;) Dlatego namawiałam do własnych kulinarnych odkryć, wertowania przepisów, wynajdywania składników, testowania receptur, rozsmakowania się w tysiącu innych potraw. Ale ważny jest ten składnik zaangażowania, wysiłku, czasu i oczekiwania na efekt. To tylko przykład, myślę, że każdy intuicyjnie wie, który kierunek jest dla niego odpowiedni. Trzeba jednak pokierować, a nie być kierowanym.

Whiplash - Czw 21 Gru, 2017 00:12

Jędrek napisał/a:
hmmm.... szydzisz?

Odbieraj jak chcesz, zaklinaj rzeczywistosc...
Ja piszę, co widzę.

Jędrek - Pon 25 Gru, 2017 14:31

Lekko za dużo zjadłem... dziś po powrocie z pasterki.
Znowu rano pokusa zjedzenia ciasta :(

Matinka - Pon 25 Gru, 2017 20:11

Jędrek, proponuję Ci przy okazji świątecznego czasu intensywne, marszowe spacery.
Spróbuj, będziesz zadowolony! :)

Jędrek - Sob 30 Gru, 2017 11:50

Matinka napisał/a:
Jędrek, proponuję Ci przy okazji świątecznego czasu intensywne, marszowe spacery.

Dziękuję- ukojenie dłuższy spacer wprowadził...
Od 24.12.2017 zaczynam liczyć bez słodyczy... życie.
Całe Święta maglował mnie mój mózg wymyślaniem różnych scenariuszy.... hipotez... wymysłów... lęków...
Po trzecim dniu poddałem się i wziąłem tabletkę przepisaną od psychiatry.
I w natężeniu Krok 11. Modlitwa koiła udręczenie umysłu...
Dopiero dziś w miarę odprężony jestem.....
Zaraz jadę do mamy i na mityng....

Jędrek - Nie 31 Gru, 2017 06:23

W ramach kompensowania "maglowania umysłu" myśleniem zwiększyłem ilość modlitwy na dobę....
Muszę uporządkować rozchełstane różne zajęcia...
niepokój jeszcze siedzi w żołądku...
budzę się po pierwszej w nocy z niepokojem...
pomodlę chwilę i śpię jeszcze.... z oporami....

Jędrek - Pon 01 Sty, 2018 09:32

Dzisiaj spałem spokojnie.... w lekkim półśnie... ale wypoczęty jestem.
Chyba mordęgę umysłową już mam za sobą.

smokooka - Pon 01 Sty, 2018 18:14

Jędrek Pokoju w sercu w tym roku życzę!
Jędrek - Śro 03 Sty, 2018 12:45

Ważenie wzorcowe:
115kg
maglowanie mózgu spowodowało, że mało jadłem.... dużo ruchu i efekt następuje.

Klara - Śro 03 Sty, 2018 13:18

Brawo Jędrek! :brawo: :okok:
smokooka - Śro 03 Sty, 2018 13:23

Czyli od 24 grudnia liczysz życie bez? Mogę zapamiętać tę datę, żeby kibicować Ci dalej? Nie odpuszczaj Jędrek sobie, magluj dalej. Gratuluję efektow!
Kami - Śro 03 Sty, 2018 13:36

Jędrek, jest nas dwoje, ja już też odstawiłam słodycze.
Wprowadziłam sobie póki co dietę warzywno-owocową.
Generalnie to i tak jem bardzo mało mięsa i wędlin.
zaczęło się skubanie słodyczy w Polsce i podjadanie i efekt
tego taki, że w przeciągu 3 miesięcy przybyło mnie 6 kg ..... Brrrrrrr
KONIEC !!!

Wiedźma - Śro 03 Sty, 2018 19:32

Kami napisał/a:
jest nas dwoje, ja już też odstawiłam słodycze.

Troje! Ja też - od Nowego Roku! :]

Kami napisał/a:
w przeciągu 3 miesięcy przybyło mnie 6 kg

Mi tyle samo - w ciągu dwóch :wstyd:

rufio - Śro 03 Sty, 2018 21:26

Ich Troje i 18 kg kolego Gadzie :P :boisie:


prsk

rufio - Śro 03 Sty, 2018 22:12

W K J :tak:
Kami - Śro 03 Sty, 2018 22:33

Wiedźma napisał/a:
Troje! Ja też - od Nowego Roku! :]

No i o to chodzi. Troje to już coś ...... Tworzymy silną grupę wsparcia ;) :rotfl:
Wiedźma napisał/a:
Mi tyle samo - w ciągu dwóch :wstyd:

No to mamy się z czego odchudzać :wstyd2:
pterodaktyll napisał/a:
Witamy 12kg obywatela więcej

Zacznij żegnać, będzie nas ubywać :lol2:

Wiedźma - Czw 04 Sty, 2018 09:18

Kami napisał/a:
No to mamy się z czego odchudzać :wstyd2:

Ano mamy :waga:
Ja odstawiłam słodycze i pieczywo. I wróciłam do liczenia kalorii, bo tylko w ten sposób jakoś to kontroluję :?
No i dwie głodówki w tygodniu - pierwszą mam już za sobą. I piesze wędrówki, jak tylko pogoda pozwala.
Na dziś waga pokazuje już... 2 kilo mniej! :medal:

rufio - Czw 04 Sty, 2018 10:48

A psyche to w porzo ? :mysli:
Wiedźma - Czw 04 Sty, 2018 11:36

A dziękuję, nie narzekam :dyga:



...a co? Masz jakieś wątpliwości? :tupie:

rufio - Czw 04 Sty, 2018 11:42

Hmm generalnie to nie ale osoby które maja skłonności do takich działań kojarza mi się z dużymi 'wiatrami '. g4g412
Wiedźma - Czw 04 Sty, 2018 12:16

A co mają wiatry do psychiki? 34dd
rufio - Czw 04 Sty, 2018 17:00

To co trzęsienie ziemi do tsunami
Kami - Pią 05 Sty, 2018 13:53

Wiedźma napisał/a:
Na dziś waga pokazuje już... 2 kilo mniej! :medal:

Moja mi pokazuje -1700 g ... też zasłużyłam na :medal: :radocha:
rufio napisał/a:
A psyche to w porzo ? :mysli:

moja też w porzo :luzik:
rufio napisał/a:
To co trzęsienie ziemi do tsunami

Amen we4ed


:rotfl: :rotfl:

Kami - Pią 05 Sty, 2018 14:34

To na pewno przez obrożę


rufio - Pią 05 Sty, 2018 14:51


Jędrek - Sob 06 Sty, 2018 19:48

Wiedźma napisał/a:
Ja odstawiłam słodycze i pieczywo. I wróciłam do liczenia kalorii, bo tylko w ten sposób jakoś to kontroluję

Kontrolujesz?
Coś mi to mówi.... :zmeczony:

Wiedźma - Sob 06 Sty, 2018 22:04

Jędrek napisał/a:
Kontrolujesz?
Coś mi to mówi.... :zmeczony:

:paluszkiem:

rufio - Sob 06 Sty, 2018 23:03


Jędrek - Śro 10 Sty, 2018 20:45

8|
zaczęło się od płatków do mleka... słodkich, jakby ktoś nie wiedział...

Wiedźma - Śro 10 Sty, 2018 21:20

:zalamka:
rufio - Śro 10 Sty, 2018 21:41

Czyli jedziesz znów na gape .
Jędrek - Sob 13 Sty, 2018 11:49

12.01.2018 dzień 1
Wiedźma - Sob 13 Sty, 2018 12:15

:kciuki:
54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l

Marianna76 - Nie 14 Sty, 2018 18:58

a ja nie mogę, żrę jak opętana , cukierki , ciastka - których nigdy nie jadłam, podjadam .I tyję.Całe odchudzanie wzieło w łeb i znowu nie ma co na siebie założyć.
Jak jadę na grupe to od rana się szykuję bo tylko legginsy na mnie pasują a nie mam ich nieskończonej ilości :foch:

Jędrek - Pon 15 Sty, 2018 20:48

dzień 4
mityng: na stole pierniczki, ptasie mleczko (pachnące...)... paluszki i ..... takie tam nie słodkie ciasteczka zwykłe.
pierniczki i ptasie mleczko pozostało przeze mnie nietknięte.
Nawet boję się być z siebie dumny.

Jędrek - Nie 21 Sty, 2018 15:40

Jędrek napisał/a:
12.01.2018 dzień 1

Dzień 10
kolebie się w mózgownicy czasami... napięcie... głupawka... znużenie...
Krok 11 na bieżąco każdego dnia w natężeniu poukładanym od 2013 roku narastająco.
Na dziś nie jestem w stanie pamiętać o Bogu często.... Żyję po swojemu a zawieszam się przy różnych czynnościach i wzdycham czasem... najbardziej się zwracam jak już mi coś ewidentnie nie wychodzi i zaczynam się denerwować.
Modlę się w rozproszeniu i na siłę czasami... niechęć... niemoc.... najchętniej bym się położył i pogapił w telewizor... wczoraj to zrobiłem. Obejrzałem film z mordobiciem.... niesmak... napięcie... nie mogłem usnąć...

Wiedźma - Nie 21 Sty, 2018 15:45

Jądruś, co Tobie? 34dd
smokooka - Nie 21 Sty, 2018 18:11

Jędrek napisał/a:
Krok 11 na bieżąco każdego dnia w natężeniu poukładanym od 2013 roku narastająco.
Na dziś nie jestem w stanie pamiętać o Bogu często.
Jędrek napisał/a:
Modlę się w rozproszeniu i na siłę czasami


No to jak to jest? natężenie modlitwy lub medytacji od ok 5 lat narastające, ale nie często pamiętasz o Bogu, a i to w rozproszeniu i tylko jak trwoga? Jędrek, Bóg o Tobie pamięta i otwiera się na więź, Twoje zadanie to tylko dążenie do doskonalenia tej więzi. Może jeśli nie ogólnie znane modlitwy, albo proszenie o coś od siebie, to pomedytuj za co jesteś wdzięczny? Pomyśl sobie w skupieniu o tym za co jesteś wdzięczny, za co dziękujesz, jeśli nie możesz tego łatwo uzyskać to dokończ sobie zdanie "całe szczęście, że...." (nie szukaj niczego szczególnie skomplikowanego, wyjątkowego, już samo to że oddychasz a słońce co dzień Cię budzi jest radosnym wydarzeniem), oddychaj głęboko, kojąco, w swoim rytmie do przepony, uruchomisz swój układ parasympatyczny, a on odpowiada za regenerację organizmu, co z kolei pozwala na sprawniejszą mobilizację i skuteczność działań. Tak uruchamiasz potężną maszynę :) Ty dostajesz równowagę a Twoje starania dostaną moc od nadprzyrodzonej siły. Od Boga.
I tak ile razy dziennie sobie życzysz, na stojąco, siedząco, leżąco, w trakcie marszu, w autobusie i gdziekolwiek poczujesz że te głębokie oddechy i kojące myśli mogą Cię uspokoić. U mnie to działa. Może i Tobie pomoże.

Jędrek - Nie 21 Sty, 2018 19:42

Wiedźma napisał/a:
Jądruś, co Tobie? 34dd

chwila zastanowienia nad sobą we4ed

Wiedźma - Nie 21 Sty, 2018 19:44

...a...ha... :oczy:
Matinka - Nie 21 Sty, 2018 20:41

Nie katuj się Jędrek. Napisałabym Ci to samo, co Smokooka.
Celebruj proste czynności, ciesz się nimi, to wszystko.
A rozmowy najlepiej wychodzą przy jakichś czynnościach, a dla mnie na spacerze.
Obejrzyj sobie "Jasminum", jak ja lubię ten film.
Gienię, klasztornych dziwaków;-) i brata Zdrówko :)
Przeor uwielbiał dobre kino, kawę w maleńkiej filiżance, no cóż ;) z biszkoptem.
Tacy jesteśmy :)
Tu scenka:

A tu cały film:
http://ekino-tv.pl/movie/...um-2006-pl/9632

Janioł - Nie 21 Sty, 2018 21:07

i co się dziwisz ?
Matinka - Nie 21 Sty, 2018 21:32

Janioł napisał/a:
i co się dziwisz ?

Tak, piękne :mgreen: i wszystko nabiera sensu.
Lubię wracać do tego filmu, w ogóle mam słabość do filmów Kolskiego.
Ostatnia scena z bratem Zdrówko "czyś Ty zwariował, ja pod kuchnią muszę napalić" :lol:
Przepraszam za tę dygresję w temacie, ale tak jakoś mi się skojarzyło z modlitwą i świętością.

Wiedźma - Nie 21 Sty, 2018 23:29

Matinka napisał/a:
w ogóle mam słabość do filmów Kolskiego.

Oj, ja też... :aha:

esaneta - Pon 22 Sty, 2018 19:47

Wiedźma napisał/a:
Matinka napisał/a:
w ogóle mam słabość do filmów Kolskiego.

Oj, ja też... :aha:

I ja 23r
A słyszałyście że znowu kręci?
https://m.onet.pl/rozrywka/film/wiadomosci,cc147h

Jędrek - Pon 22 Sty, 2018 21:03

Matinka napisał/a:
Nie katuj się Jędrek....

Tak. Dlatego na początek rzuciłem słodycze. Już mi lepiej jak zeszło kilkanaście kilogramów z korpusu.

Wiedźma - Pon 22 Sty, 2018 22:33

esaneta napisał/a:
A słyszałyście że znowu kręci?

O, i to znowu z panią Grażynką! Super!

Jędrek - Pon 29 Sty, 2018 09:00

Jędrek napisał/a:
Matinka napisał/a:
Nie katuj się Jędrek....

Tak. Dlatego na początek rzuciłem słodycze. Już mi lepiej jak zeszło kilkanaście kilogramów z korpusu.

Katuję się dalej...
Dzień 18
Chłopaki są ze mną na feriach. Oni jedzą swoje a ja... swoje. Bez cukru. Jak długo?

Kami - Pon 29 Sty, 2018 13:54

Jędrek napisał/a:
Katuję się dalej...
Dzień 18

Ile z ciebie zeszło kilogramów przez to katowanie ?
Może to juz byłaby jakaś motywacja ?

Jędrek - Wto 30 Sty, 2018 11:04

Kami napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Katuję się dalej...
Dzień 18

Ile z ciebie zeszło kilogramów przez to katowanie ?
Może to juz byłaby jakaś motywacja ?

Nie kilogramy są dla mnie motywacją. Zmiany w myśleniu mnie satysfakcjonują.
Wczoraj była rocznica grupy... ciasta, ciasteczka, delicje, ptasie mleczka, serniczek na zimno...
Zjadłem tylko trochę paluszków i zwykłych słonych ciastek....
Ale w domu mi się żarcie włączyło. Spałem smacznie. Śniło mi się pijane życie.
Dzień 19

Matinka - Wto 30 Sty, 2018 18:06

Jędrek, żebyś mnie źle nie rozumiał. To "nie katuj się" nie jest namawianiem do rezygnacji z diety, wręcz przeciwnie raczej nakłaniałam Cię do rozsądnego jedzenia i zastąpienia słodyczy zdrowymi posiłkami. Moje słowa odnosiły się do tych postów, gdzie obwiniasz się za złe samopoczucie, za źle wykorzystany czas, za nie taką jakość modlitwy, jak sobie byś życzył itd.
Jędrek napisał/a:
kolebie się w mózgownicy czasami... napięcie... głupawka... znużenie...
Jędrek napisał/a:
Modlę się w rozproszeniu i na siłę czasami... niechęć... niemoc.... najchętniej bym się położył i pogapił w telewizor... wczoraj to zrobiłem. Obejrzałem film z mordobiciem.... niesmak... napięcie... nie mogłem usnąć...

Doceń siebie za to, co Ci się udaje, a udaje się :okok: Nie gań siebie za złe nastroje, które mogą się pojawić. Próbuj im przeciwdziałać np. regularnym trybem życia - wysypianie, posiłki o stałych porach i to, co wg niezmiernie ważne - wysiłkiem fizycznym. Ale też nie na wariata, wystarczy dwa razy dziennie ze 20 min szybkiego marszu :) To nie tylko spalanie, ale też działanie na psychikę, myśli stają się spokojne, twórcze, pozytywne.

Jędrek - Sob 03 Lut, 2018 22:16

Matinka napisał/a:
Moje słowa odnosiły się do tych postów, gdzie obwiniasz się za złe samopoczucie, za źle wykorzystany czas, za nie taką jakość modlitwy, jak sobie byś życzył itd.

Nie obwiniam, tylko dostrzegam.
Matinka napisał/a:
Ale też nie na wariata

Jak można do człowieka po paru psychiatrykach takie rzeczy pisać? :bezradny:
I tyle rad w jednym poście... instrukcja obsługi alkoholika się kłania.

pietruszka - Nie 04 Lut, 2018 17:55

Jędrek napisał/a:
Katuję się dalej...

hmmm....
tak mi się skojarzyło...
jak kiedyś "rzucałam palenie" to "cierpiałam, męczyłam się, walczyłam z sobą"... W nikotynowej abstynencji "wytrzymałam" trzy miesiące...
Jak kilka lat później ostawiłam papierosy... to uwolniłam się, poczułam wolność od nałogu, czułam radość pomimo jakiś tam nieprzyjemnych (chociaż wiedziałam, że możliwych przez dość krótki czas odstawiennych efektach), I nie palę... chyba już 8 lat :mysli:
Dwa różne podejścia do tego samego uzależnienia...

Jędrek czy Ty chcesz uwolnić się od przyjemności czy od trucizny?

Jędrek - Nie 04 Lut, 2018 20:25

pietruszka napisał/a:
Jędrek czy Ty chcesz uwolnić się od przyjemności czy od trucizny?

och teoretycy.
Alkohol był dla mnie lekiem na całe zło... musiałem się od niego uwolnić, bo zaprowadził mnie do psychiatryka.
Słodycze to dla mnie analogiczne zniewolenie. Przyjemność mam ogromną, ale gdzie mnie zaprowadzi ta przyjemność?
Zdrowy rozsądek każe zerwać z przyjemnością, żeby nie zabrnąć w nieodwracalne uszkodzenia organizmu.
Tak?
A palenie to dla mnie na dziś zupełny absurd.... jak mogłem palić ten syf ponad 20 lat.... I tak ciężko było mi się z tym rozstać.... chociaż z przyjemnością to żadne porównanie do słodyczy.

pietruszka - Nie 04 Lut, 2018 20:47

Jędrek napisał/a:
och teoretycy.

ja się nie oszukuję. Wiem, że cukier i syrop glukozowo-fruktozowy to trucizny. Wiem też (pokrótce) jakie mechanizmy sprawiają, że ten słodki smak uderza tak w mózg i jaka jest nagroda za spożycie. Też trudno mi całkowicie odstawić cukier. Odstawiłam za to syrop glukozowo-fruktozowy- staram się nie kupować przetworzonych słodyczy, bo we właściwie wszystkich on jest. Od dłuższego czasu grzeszę jeszcze robiąc sobie smoothie z owoców (takie bardziej sorbetowe). Niestety wciąż trochę słodzę cukrem, ale niedługo odstawię i te cukry. Owoców raczej nie odstawię.
Mnie gubią inne węglowodany i nieregularność posiłków. A raczej to ja sama (a nie te węglowodany) sobie robię krzywdę. Przecież same mi nie włażą do ust te kluski, makarony, pierogi, itp. A najbardziej dokucza mi brak ruchu... Ale nie chcę już walczyć... chcę pokojowo zmieniać siebie. Tam gdzie jest walka- jest klęska i odwet. Tam gdzie jest walka - tam też są uniki (czyt. wymówki).

smokooka - Nie 04 Lut, 2018 21:10

pietruszka napisał/a:
Ale nie chcę już walczyć... chcę pokojowo zmieniać siebie. T
:brawo:
Jędrek - Pon 05 Lut, 2018 20:43

pietruszka napisał/a:
Jędrek napisał/a:
och teoretycy.

ja się nie oszukuję. Wiem, że cukier i syrop glukozowo-fruktozowy to trucizny.....Odstawiłam za to syrop glukozowo-fruktozowy- staram się nie kupować przetworzonych słodyczy, bo we właściwie wszystkich on jest...... Niestety wciąż trochę słodzę cukrem, ale niedługo odstawię i te cukry....
Mnie gubią inne węglowodany i nieregularność posiłków. A raczej to ja sama (a nie te węglowodany) sobie robię krzywdę. Przecież same mi nie włażą do ust te kluski, makarony, pierogi, itp. A najbardziej dokucza mi brak ruchu... Ale nie chcę już walczyć... chcę pokojowo zmieniać siebie. Tam gdzie jest walka- jest klęska i odwet. Tam gdzie jest walka - tam też są uniki (czyt. wymówki).

A ja chcę walczyć!
Ze swoim lenistwem.... ze swoją niecierpliwością.... ze swoją pychą.... ze swoim obżarstwem...
bo już mi bokiem wyszły te zniewolenia i nie chcę już się oszukiwać, że nie robię uników.
I proszę Boga o wiarę i siłę, bo sam z tym nie daję sobie rady....
św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippony):
"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą."
A każdy robi co uważa ;)

Jędrek - Pon 05 Lut, 2018 20:53

A inaczej rzecz ujmując powoli, spokojnie, konsekwentnie, z Bożą pomocą planuję uporządkować porządnie swoje życie... znaczy w swojej głowie swoje życie :p
Matinka - Śro 07 Lut, 2018 19:49

Matinka napisał/a:
Doceń siebie za to, co Ci się udaje, a udaje się Nie gań siebie za złe nastroje, które mogą się pojawić. Próbuj im przeciwdziałać np. regularnym trybem życia - wysypianie, posiłki o stałych porach i to, co wg niezmiernie ważne - wysiłkiem fizycznym. Ale też nie na wariata, wystarczy dwa razy dziennie ze 20 min szybkiego marszu To nie tylko spalanie, ale też działanie na psychikę, myśli stają się spokojne, twórcze, pozytywne.

Jędrek napisał/a:
Jak można do człowieka po paru psychiatrykach takie rzeczy pisać?

To potoczne, a zarazem pospolite powiedzenie ."Robić coś na wariata" oznacza działanie z przesadą (za szybko, za dużo...), bez pomyślunku, bez przygotowania itd. Osobiście nie kojarzyło mi się z ludźmi, może dlatego, że nie użyłabym określenia "wariat" na osobę, która leczy się psychiatrycznie. Ty wyłapałeś to słowo z kontekstu i wymierzyłeś je w siebie (choć całe powiedzenie nie było ani do Ciebie ani o Tobie), nie moja to wina, ale przepraszam Cię. Podobnie moje posty są neutralno-życzliwe, a odbierasz je chyba jako atak, a co najmniej, jako coś przykrego i dokuczliwego. Również nie odpowiadam za taki odbiór. To już Twoja sprawa. :bezradny:
Jędrek napisał/a:
tyle rad w jednym poście... instrukcja obsługi alkoholika się kłania.

Twoje posty często emanują bezradnością wobec uzależnienia od słodyczy, dlatego wielu z nas stara się pomóc, zwłaszcza Ci, co znają, mają podobny problem (w tym ja), dzielą się doświadczeniem, radami. Wygląda na to, że lepiej się powstrzymać;-)

pterodaktyll - Śro 07 Lut, 2018 20:13

Matinka napisał/a:

Twoje posty często emanują bezradnością wobec uzależnienia od słodyczy, dlatego wielu z nas stara się pomóc, zwłaszcza Ci, co znają, mają podobny problem (w tym ja), dzielą się doświadczeniem, radami.

A do tego jutro tłusty czwartek.......... :szok:

Jędrek - Śro 07 Lut, 2018 20:50

Matinka napisał/a:

Twoje posty często emanują bezradnością wobec uzależnienia od słodyczy, dlatego wielu z nas stara się pomóc, zwłaszcza Ci, co znają, mają podobny problem (w tym ja), dzielą się doświadczeniem, radami. Wygląda na to, że lepiej się powstrzymać;-)

Bezradność... bezsilność... wobec zrezygnowania czy też usunięcia chorego nawyku... zniewolenia.... jest dla mnie pierwszym krokiem do zwrócenia się o pomoc do Siły Wyższej (zgodnie z Programem 12 kroków):
1. Dochodzę do wniosku, że już nie chcę czegoś robić... w tym wypadku jeść słodycze... pomimo ogromnej przyjemności jaką mi dają...
2. Staram się z tego nawyku zrezygnować... usunąć... przestać coś robić.. w tym wypadku żreć słodycze;
3. jedna, druga... dziesiąta... setna... próba kończy się fiaskiem... i mam dwa wyjścia: albo zrezygnować i zaakceptować to, że w tym przypadku zdechnę na jaką dolegliwość spowodowaną ładowaniem w siebie słodyczy i innych paści... a co za tym idzie rosnącą nadwagą.... Albo drugie wyjście jest takie, że będę dalej walczył. W tym przypadku wiem, że modlitwa i oczekiwanie wsparcia od Boga u mnie przynosi wymierne rezultaty...więc...
4. uznaję swoją bezsilność... ogłaszam ją... bo też zauważyłem, że podzielenie się swoim doświadczeniem bezsilności bardziej mnie mobilizuje... bo.... "ja nie dam rady?" ;) ... i walczę dalej... aż do skutku.... przy utrzymywaniu aktywnego kroku 11- czyli modlitwy itd.
5. I jak już się tak ustawię, to pomimo wielu potknięć i upadków... jestem gotów do dalszej walki.... a każdy upadek umacnia mnie w przekonaniu, że TAK!!! NIE CHCĘ ŻREĆ TYCH SŁODYCZY. BO NIE CHCĘ MIEĆ NADWAGI. A SŁODYCZE POŚREDNIO POWODUJĄ MOJĄ NADWAGĘ.
6. I żadne tutaj rady mi nie pomagają, bo ja to wszystko już przerabiałem. Przerabiałem te i inne półśrodki do osiągnięcia szczęśliwego bytu swojego. I doszedłem do tego, że nie ma półśrodków. Więc proszę o przywrócenie zdrowego rozsądku Boga starając się jednocześnie wypełniać Jego zalecenia.

I proszę o siłę, wiarę i inne... cechy charakteru potrzebne abym działał z Jego Wolą... co jak sądzę jest jedynym wyjściem aby osiągnąć satysfakcjonujący mnie obrót sprawy. Bo podobno "człowiek został stworzony po to, żeby być szczęśliwym".... tylko trzeba spełnić parę niezbędnych warunków do tego, aby "Bóg zrobił dla mnie to, czego sam dla siebie nie jestem w stanie zrobić."

Jędrek - Czw 08 Lut, 2018 20:03

pterodaktyll napisał/a:
A do tego jutro tłusty czwartek..........

No i żarli od rana wszyscy te pączki pachnące....
Po południu ekipa mnie ciągnęła jeszcze na pączkową nasiadówę, ale powiedziałem że nie... i poszedłem do domu...
Dzień 27
Niby sobie świetnie radzę... ale wiem, że to złudzenie... zagrożenie się czai i wpełznie do mojego mózgu i zacznie się rozwijać powolutku...
i pojawi się w pewnym momencie chęć na bagatelizowanie zagrożenia.... co z tym zrobię to moja rzecz.
Włożę głowę w paszczę lwa czy nie?
Na dziś już nie chcę ryzykować kolejnego ciągu.... muszę podtrzymać taką świadomość.

Whiplash - Pią 09 Lut, 2018 21:39


Jędrek - Sob 17 Lut, 2018 10:46

Jędrek napisał/a:
12.01.2018 dzień 1

Nawet nie zauważyłem kiedy minął miesiąc....
Zajęcia pomagają mi nie myśleć o jedzonku :)
1. równomierne posiłki w ciągu dnia;
2. wieczorem ograniczenie ile się da
Trochę więcej ogólnie wrzucam żarełka, ale nie obżeram się jak świnia.
Czuję się fizycznie bardzo dobrze....
Kontakt z psychiatrą i jego zalecenia zachowane.
Krok 11 zachowany.
Kontakt z innymi ludźmi we Wspólnocie AA zachowany.
Nudy nie dopuszczam.

Jędrek - Pon 19 Lut, 2018 17:00

Brak rezerw finansowych dodatkowo mobilizuje mnie do nie kupowania "zbytków"
Wstrzemięźliwość? Chyba nie, bo ilości dalej spore. Ale proste, regularne posiłki.
Słodyczy zero... tylko owoce.

pietruszka - Wto 20 Lut, 2018 19:45

Jędrek napisał/a:

Słodyczy zero... tylko owoce.

no to teraz będzie z nia na dzień łatwiej. Organizm się powoli odzwyczaja. Brawo Jędrek!

pterodaktyll - Wto 20 Lut, 2018 20:07

pietruszka napisał/a:
Jędrek napisał/a:

Słodyczy zero... tylko owoce.

no to teraz będzie z nia na dzień łatwiej. Organizm się powoli odzwyczaja.


:buahaha:

http://salaterka.pl/ile-cukru-maja-owoce/

:rotfl:

pietruszka - Wto 20 Lut, 2018 20:35

Pterek... inaczej z każdym cukrem radzi sobie organizm. Największe świństwo to syrop glukozowo-fruktozowy. A jest on prawie we wszystkim (bo tańszy od cukru). To połączenie ponoć wątroba od razu przerabia na tkankę tłuszczową. paskudna jest też skrystalizowana sacharoza, czyli to co zwykle nazywamy cukrem. Fruktoza z owoców jest najmniej przyswajana, jej wchłanianie blokuje błonnik w owocach.
To najmniejsze zło. Owoce nie wywołują tak dużych wyrzutów insuliny (no chyba tylko winogrona to nienajlepszy pomysł). Większość owoców ma niski lub średni indeks glikemiczny.

Jędrek - Nie 25 Lut, 2018 20:29

Weekend z synami za mną....
Kupiłem im lody...
Zrobiłem budyń...
Zmusiłem ich żeby niczego mi nie zostawiali :)
Resztę budyniu zapakowałem do pudełka po lodach i zabrali do domu....
Abstynencja zachowana.
Dzień kolejny.
Pytanie, co będzie teraz po takich wyzwalaczach?
Krok 11... zgodnie z harmonogramem przeze mnie wyznaczonym.

Jędrek - Śro 28 Lut, 2018 17:00

Na razie spokój.
Nie ciągnie mnie w sklepie do słodyczy...
Krok 11... zmagam się z niechęcią i lenistwem... niemocą?
Harmonogram zajęć zakłócony... brakuje mi czasu, żeby wszystkiego dotrzymać...
wstaję trochę później... wieczorem padam i śpię...
pospałbym ogólnie więcej.

Jędrek - Czw 01 Mar, 2018 09:55

zmęczony już byłem tą walką...
lekarz mnie położył do łóżka, bo się przeziębiłem.
Odpocznę?

Jędrek - Nie 04 Mar, 2018 08:34

sanie na jedzenie mam duże. Jem często i ponad miarę. Do sześciu razy dziennie.
Na chorobowym łatwo sięgnąć do lodówki. zv4v
Bez słodyczy.

Jędrek - Pon 05 Mar, 2018 17:03

Ze słodyczy: 2 banany.
Gdzie te czasy, gdy kupowałem 6 i zżerałem w ciągu godziny?...
Chociaż dziś się wahałem.... 2 wystarczą? :stres:

Jędrek - Czw 08 Mar, 2018 09:13

Przedwczoraj postanowiłem nie pić rosołku o 21-ej....
Niby taki mały kolejny kroczek do przodu
Jak postanowiłem tak zrobiłem.
Wczoraj w nocy po 3-ciej wstałem i zrobiłem sobie rosołek... :wysmiewacz:
Dziś już dałem radę i przespałem całą noc.
Postanowienie: nie jem NIC po 19:00.... ojej :( :beczy:

kiwi - Czw 08 Mar, 2018 15:17

Sarsa - Motyle i ćmy

https://www.youtube.com/watch?v=H9JppgiNuVs

Michal Szpak - Don't Poison Your Heart ( lubie go !)

https://www.youtube.com/watch?v=pRHaHfeIFTE

kiwi - Czw 08 Mar, 2018 15:19

Ojej ,przepraszam pomylka !

Prosze przeniesc , do ballad !

Jedrek ,milego dnia zycze !

Janioł - Pią 09 Mar, 2018 08:32

Gdy widzę słodycze to kwiczę, jestem słodyczożercą .....I od 3 tygodni w związku z postem nie jem słodyczy nie pijam słodkich napoi I dopały mnie takie głody słodyczowe że aż starch , alkoholowe to przy nich pikuś I to nie pan. Goniące mnie we śnie rurki z bita śmietaną to tylko namiastka
Jędrek - Pią 09 Mar, 2018 09:22

Janioł napisał/a:
Gdy widzę słodycze to kwiczę, jestem słodyczożercą .....I od 3 tygodni w związku z postem nie jem słodyczy nie pijam słodkich napoi I dopały mnie takie głody słodyczowe że aż starch , alkoholowe to przy nich pikuś I to nie pan. Goniące mnie we śnie rurki z bita śmietaną to tylko namiastka

A mi się śnił seks na środku osiedla....
a wczoraj ze słodyczy- pięć bananów w 10 minut.
Dziś idę na ważenie wzorcowe do rzeczoznawcy :skromny:

Jędrek - Sob 10 Mar, 2018 09:16

Postanowienie: nie jem NIC po 19:00.... ojej :( :beczy:

i już pierwsza wpadka.
Wczoraj na mityngu drapnąłem po paluszki.... nie spojrzałem na zegarek.
Strasznie łatwo mi zapomnieć.

Jędrek - Sob 10 Mar, 2018 17:25

pterodaktyll napisał/a:
Odnoszę nieodparte wrażenie jak to wszystko czytam, że walka św. Jerzego ze smokiem to pikuś w porównaniu z Twoimi heroicznymi wysiłkami.....co ja gadam, toż więcej szczęścia miał Syzyf, który jak powszechnie wiadomo, targał głaz pod górkę i tak do uśmiechniętej śmierci się męczył........... :rotfl:

Jeżeli tak silne to wrażenie, to dlaczego wygaszasz?
Może ktoś się zastanowi nad Twoimi słowami... Bo najwyraźniej Ty nad moimi się zastanowiłeś.
Moja relacja to fakty.
I nie śmiem się porównywać do świętych ani do Syzyfa....
Ja u siebie widzę efekty. A z tego co wiem Syzyf był sprowadzany za każdym razem do zera.
aha.... wczoraj było ważenie wzorcowe: 117kg. Efekty.... :boisie:

Jędrek - Pon 12 Mar, 2018 10:55

Ciężka sprawa z tym niejedzeniem po 19:00
Nie dałem rady dotrzymać tego postanowienia jak dotąd.

Whiplash - Pon 12 Mar, 2018 12:53

Jędrek napisał/a:
Ciężka sprawa z tym niejedzeniem po 19:00

Czemu? Przecież zawsze jest przed 19 (następnego dnia) :rotfl:

Jędrek - Pon 12 Mar, 2018 16:39

Whiplash napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Ciężka sprawa z tym niejedzeniem po 19:00

Czemu? Przecież zawsze jest przed 19 (następnego dnia) :rotfl:

Tak. Wiem. Dlatego muszę to uporządkować, bo budzenie się w nocy po to, żeby coś przekąsić nie jest budujące.
Tzn. buduje masę, ale nie o to mi chodzi :)
Na razie nie wpadam w niezadowolenie. Kroczek ze słodyczami jest zrobiony. "Nie od razu Kraków zbudowano"
2 miesiące.

Jędrek - Pią 16 Mar, 2018 20:41

Ważenie wzorcowe: 118kg
Zakłócenia w 11 kroku po chorobowym... lenistwo... niechęć... niemoc...
Ze słodyczy: ogórek kiszony w dużych ilościach...

dudek - Sob 17 Mar, 2018 09:37

Jędrek, trzymam kciuki, ten wątek przeglądam na bieżąco. U mnie po rzuceniu palenia w rok przytyłem 12 kilogramów. Czyli 94. Przy moim 172 cm wzroście już załapałem się na otyłość. Też się budziłem w nocy i wyżeralem słodycze na "pół śnie". Mityngi podświadomie wybierałem te z rocznicami :mgreen: . Od początku Wielkiego Postu zero słodyczy. Cieszy każdy dzień a łatwo nie jest. To już kolejny nawyk który zwalczam. Jeszcze zostało kilka. :mgreen:
Jędrek - Śro 28 Mar, 2018 15:51

coraz częściej myślę o mięsie....
krok 11 z bólami, ale regularnie i systematycznie....
Z ogórkami przystopowałem... zęby mnie łupały :)
nie potrafię po 19-tej przystopować... ten rosołek prawie codziennie wypijam przed spaniem.

Jędrek - Nie 01 Kwi, 2018 19:17

ze słodyczy owoce...
Dorwałem się do mięcha po Wielkim Poście i swoim postanowieniu, że nie jem mięsnych...
Ważenie wzorcowe po Śniadaniu Wielkanocnym: 115kg
Ale teraz to już doładowałem ze dwa kilo chyba...

Jędrek - Nie 08 Kwi, 2018 19:42

Zabujało psychicznie i fizycznie...
Wycieńczony byłem już tym wysiłkiem postanowienia...
Odbiłem sobie z mięchem.
ze słodyczy owoce... dzisiaj kubeczek fanty na mityngu... później woda przegotowana.
Woda bardziej mi odpowiadała.
Wracam do swoich podstawowych warunków:
1. krok 11
2. ze słodyczy owoce

Wiedźma - Nie 08 Kwi, 2018 20:01

Jędrek napisał/a:
kubeczek fanty

To też słodycz :/

Jędrek - Nie 08 Kwi, 2018 20:17

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
kubeczek fanty

To też słodycz :/

Czujna jak zwykle :)
Punkt dla Ciebie
więc reset rzucania słodyczy :luzik:

Wiedźma - Nie 08 Kwi, 2018 21:43

Jędrek napisał/a:
Czujna jak zwykle :)
Punkt dla Ciebie

drggb :medal:

Jędrek - Śro 11 Kwi, 2018 20:03

Puściły mi dziś hamulce i naobżerałem się...
Ze słodyczy 2 jabłka i sok bananowy.

Wiedźma - Czw 12 Kwi, 2018 22:49

Jędrek napisał/a:
Puściły mi dziś hamulce i naobżerałem się...

A ja Cię za to nie potępię :cacy1:
Niektórzy dietetycy dopuszczają, a nawet zalecają raz na jakiś czas pozwolić sobie na "dzień wolności"
właśnie po to, żeby nie dopuścić do tego, żeby hamulce same nie wytrzymywały.
Jak raz kiedyś zjesz to na co masz ochotę - nie będzie to dla Ciebie owocem zakazanym
i tym samym nie będzie tak bardzo upragnione. To takie BHP dla psychiki i podświadomości 8)
...byle tylko nie za często... :nunu:

Jędrek - Pon 16 Kwi, 2018 15:46

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
kubeczek fanty

To też słodycz :/

zaczęło mnie znowu ciągnąć do słodyczy...
wczoraj znowu się skusiłem na kubek fanty... przepraszam: na 2 1/2 kubka...
I po powrocie do domu naobżerałem się...
I na koniec zjadłem płatków do mleka, które trzymałem dla synów... słodkie były... nawet nie patrzyłem czy z miodem, czy z cukrem...
A dziś rano od razu pasek do spodni miałem skurczony o jedną dziurkę :(
ściąga mnie :(

smokooka - Pon 16 Kwi, 2018 22:08

Jędrek nie dawaj się! jedna bitwa przegrana w drodze do wygrania wojny. Zbieraj się do kupy popraw koronę i zapierniczaj dalej!
Jędrek - Wto 17 Kwi, 2018 05:00

smokooka napisał/a:
Jędrek nie dawaj się! jedna bitwa przegrana w drodze do wygrania wojny. Zbieraj się do kupy popraw koronę i zapierniczaj dalej!

No i padłem na pysk.
Na mityngu wczoraj drapnąłem delicje ze stołu...
W drodze powrotnej kupiłem kolę i ulubione ciastka... długo łaziłem po sklepie myśląc czym sobie dogodzić...
Gdzie się podziała moja silna wola? Nie było jej w ogóle. Myślałem tylko o tym jak będzie dobrze.
Nawet wieczorem się nie pomodliłem.... niechęć.
Zeżarłem prawie wszystko.
Rano o 4- tej dokończyłem Colę.
Przeczyściło mnie i tyle przyjemności.
To zbieram się do kupy i zapierniczam dalej.

margo - Wto 17 Kwi, 2018 12:39

Jędrek napisał/a:
silna wola


silna wola? :mysli: ja myślałam, że nie pije się/nie je słodyczy/nie (tu wpisz inne uzależnienie) dlatego, że się właśnie nie ma silnej woli :mysli:

a słuchaj, a jakbyś poszukał jakichś mitingów, gdzie nie dają ciastek na stół? Ja chodziłam na taki, gdzie tylko herbatę albo kawę można było wypić ":roll: ciastka to tylko od jakiejś wielkiej okazji (jak ktoś miał rocznicę czy coś)

No i wiesz, wracając do tej silnej woli... no przecież wiesz jakie są zalecenia dla niepijących alkoholików, zastąp wszędzie w tych zaleceniach alkohol słodyczami i się tego trzymaj. Silną wolą to tu raczej nic nie zdziałasz... :bezradny:

Jędrek - Śro 18 Kwi, 2018 20:44

margo napisał/a:
a słuchaj, a jakbyś poszukał jakichś mitingów, gdzie nie dają ciastek na stół?

A wczoraj na innym spotkaniu gość miał imieniny i częstował cukiereczkami... nawet drapnąłem rafaello, ale ostatecznie oddałem koleżance...
A ostatnie ulubione ciasteczka zeżarłem wczoraj, bo mi szkoda było ich wyrzucić... nic się nie może zmarnować :(

Dzień 1

Jędrek - Sob 28 Kwi, 2018 09:06

W czwartek kupiłem sobie pączka. Bo tak....
Czekałem aż się coś stanie... aż będzie mi się chciało więcej słodyczy... ale nie. nie chciało mi się więcej słodyczy...
Za to nażarłem się wieczorem jak wróciłem do domu.... nie za dużo się nażarłem, ale to już mi pokazało że słodycze mnie nakręcają do obżerania się....
A wczoraj byłem na mityngu ze słodyczami... rocznica była.... nic nie ruszyłem... unikałem patrzenia na te wszystkie ciasteczka i cukiereczki.... Nie zaatakowała mnie obsesja... spokojnie się niby pogodziłem, że to nie dla mnie.... zobaczymy dalej.
Jak wróciłem do domu to podjadłem więcej niż zwykle po 19-tej, ale mniej niż przedwczoraj....

Dzień 2

Wiedźma - Sob 28 Kwi, 2018 13:03

A ja nie mogę przestać jeść słodyczy... :frasunek:
...właśnie przed chwilą znów zgrzeszyłam... :wstyd2:

Jędrek - Sob 28 Kwi, 2018 15:39

Wiedźma napisał/a:
...właśnie przed chwilą znów zgrzeszyłam... :wstyd2:

Ja doszedłem do tego, że to mnie po prostu unieszczęśliwia... żre jak głupi... tyję... a później nie mogę patrzeć w lustro na siebie... nie wspomnę o zadyszce przy wiązaniu butów.
Kalectwo normalnie.
A ja chcę żyć. I chcę być szczęśliwy.
Więc walczę... sam ze sobą tak jakby...

Jędrek - Nie 29 Kwi, 2018 19:17

Jędrek napisał/a:

Jak wróciłem do domu to podjadłem więcej niż zwykle po 19-tej, ale mniej niż przedwczoraj....

Dzień 2


I lody się pojawiły... nie opierałem się szczególnie, żeby zjeść dwie gałki bakaliowych... moje ulubione. Smakowały mi.
Zaczęło mi potem gazować w jelitach... wzdęło... no i jem własnie kolację...
Czyli powtórka. Więcej minusów niż plusów jedzenia słodyczy.

Dzień 0

Jędrek - Nie 27 Maj, 2018 09:12

Jędrek napisał/a:
Jędrek napisał/a:

Jak wróciłem do domu to podjadłem więcej niż zwykle po 19-tej, ale mniej niż przedwczoraj....
Dzień 2

I lody się pojawiły... nie opierałem się szczególnie, żeby zjeść dwie gałki bakaliowych... moje ulubione. Smakowały mi.
Zaczęło mi potem gazować w jelitach... wzdęło... no i jem własnie kolację...
Czyli powtórka. Więcej minusów niż plusów jedzenia słodyczy.
Dzień 0

Wczoraj jeździłem z synami na rowerach.
Skusiłem się na loda...
Później wypiłem półtora litra nektaru pomarańczowego...
Wzdęło mnie, rozbolały mnie wnętrzności i osłabłem straszliwie.
A wieczorem się nażarłem przed spaniem żarcia...

Nie warty był ten lód. Już było tak fajnie stabilnie.
Dzień 1

Jędrek - Czw 07 Cze, 2018 21:13

Ważenie wzorcowe: 110kg
Whiplash - Czw 07 Cze, 2018 21:42

Jędrek napisał/a:
Ważenie wzorcowe: 110kg


Wzorzec kilograma, walec o średnicy podstawy i wysokości 39 mm ze stopu platyny i irydu.

Wiedźma - Pią 08 Cze, 2018 05:51

A ja siódmy dzień po głodówce - siedemnasty dzień bez słodyczy. I jakoś nie tęsknię 34dd
Oby tak zostało... :modlisie:

pietruszka - Pią 08 Cze, 2018 19:50

Wiedźma napisał/a:
Oby tak zostało...

pewnie zara Rufik z jakimiś bezami tu wpadnie :smieje:

Wiedźma - Pią 08 Cze, 2018 21:28

pietruszka napisał/a:
ewnie zara Rufik z jakimiś bezami tu wpadnie :smieje:

Już to zrobił na PW! :[

staaw - Sob 09 Cze, 2018 18:47

Wiedźma napisał/a:
pietruszka napisał/a:
ewnie zara Rufik z jakimiś bezami tu wpadnie :smieje:

Już to zrobił na PW! :[

Znaczy że jest odważniejszy odemnie. Ja tylko pomyślałem aby jakiś torcik bezowy wstawić na public... :rotfl:

Klara - Sob 09 Cze, 2018 18:51

staaw napisał/a:
Znaczy że jest odważniejszy odemnie. Ja tylko pomyślałem aby jakiś torcik bezowy wstawić na public... :rotfl:

Tak trudno niektórym zrozumieć, że zachowują się tak, jak ktoś podrzucający alkoholikowi zdjęcia butelek z alkoholem :blee:

Wiedźma - Sob 09 Cze, 2018 20:53

Klara napisał/a:
Tak trudno niektórym zrozumieć, że zachowują się tak, jak ktoś podrzucający alkoholikowi zdjęcia butelek z alkoholem :blee:
Masz rację, Klaro. Nie wiem co nimi kieruje.
Tak, jestem uzależniona od słodyczy i takie fotki niezdrowo działają na moją wyobraźnię.
Gdyby robił to ktoś spoza branży, czyli nieświadomy, nie dziwiłoby mnie to - ot taka sobie drobna złośliwostka.
Ale alkoholik? 8|

...na szczęście po mojej właśnie zakończonej głodówce odeszła mi chęć na słodki smak.
Oby tak zostało... :amen:

Wiedźma - Sob 09 Cze, 2018 21:06

pterodaktyll napisał/a:
To alkoholik nie może być złosliwy? :mysli:

Ależ bądź, nie żałuj sobie. Dowal mi jakimś tortem!

pietruszka - Nie 10 Cze, 2018 02:17

Wiedźma napisał/a:
Ale alkoholik?

No co Ty? Alkoholików nie znasz? :shock: :mgreen:
(szczególnie tych uzależnionych od cukru).

staaw - Nie 10 Cze, 2018 06:37

Wiedźma napisał/a:
Klara napisał/a:
Tak trudno niektórym zrozumieć, że zachowują się tak, jak ktoś podrzucający alkoholikowi zdjęcia butelek z alkoholem :blee:
Masz rację, Klaro. Nie wiem co nimi kieruje.

Pterek odpowiedział za mnie...
pterodaktyll napisał/a:
Trza hartować silną wolę :mgreen:

Właściwie nie silną wolę a akceptację tego że szkocka whisky czy torciki bezowe istnieją i będą istniały niezależnie od tego czy mogę je jeść/pić czy też nie.
Udawanie że wyzwalacze nie istnieją dla mnie skończyło się katastrofą...

Wiedźma - Nie 10 Cze, 2018 07:02

To niech sobie każdy sam hartuje swoją własną silną wolę! :nerwus:
Na własny użytek i z poniesionymi tylko przez siebie konsekwencjami.
Jak będę chciała potrenować to se pójdę do knajpy albo do cukierni. Albo do palarni.
A na forum dla uzależnionych każdy powinien czuć się bezpiecznie.

Klara - Nie 10 Cze, 2018 10:02

staaw napisał/a:
Właściwie nie silną wolę a akceptację tego że szkocka whisky czy torciki bezowe istnieją i będą istniały niezależnie od tego czy mogę je jeść/pić czy też nie

Gdyby jednak reakcją na Twoje informacje o podjętej pracy nad utrzymaniem abstynencji było nadsyłanie Ci na pw albo wstawianie jako komentarza zdjęć butelek z alkoholem, z pewnością byś ostro zaprotestował, a sprawca otrzymałby bardzo długi czerwony krawat.

staaw - Nie 10 Cze, 2018 11:05

Mylisz się droga Klaro.
Kiedyś ujawniłem treść PW od erotomana dowalającego się do mojej żony i to ja dostałem krawat a nie agresor.
To mnie nauczyło że nikt nie zadba o bezpieczeństwo moje i mojej rodziny jeżeli sam tego nie zrobię.

Klara - Nie 10 Cze, 2018 13:02

Cytat:
Kiedyś ujawniłem treść PW od erotomana

Mówimy zdaje się o podrzucaniu (różnych) wyzwalaczy osobom uzależnionym od różnych substancji.
Co było między erotomanem a Tobą i Twoją żoną nie jest w tym momencie tematem rozważań.
Pa!
:idzie:

staaw - Nie 10 Cze, 2018 13:16

Ja mówię o szeroko pojętymtym radzeniu sobie z przeciwnościami które zaburzają mi rówowagę ducha.
Obojętne czy wyzwalacz, erotoman, współuzależniona. To nie oni mnie denerwują tylko ja się denerwuję na nich.
To tak elementarne że dziwię się że tego nie wiedziałaś.

Szkoda że na tak krótko się odfochałaś na mnie ale pamiętaj że wrogiem Ci nie jestem... :buzki:

Maciejka - Nie 10 Cze, 2018 13:36

Rozmawiam sobie z ludźmi akurat teraz mam na myśli swoją siostrę i słyszę w wypowiedziach co ich boli i wyczuwam stłumione emocje. W pewnym momencie pojawia się dziecinna potrzeba żeby ukarac rozmowce z przekory np; mówiąc to co ją/ jego drażni. Mając jednak dostęp to tej części siebie nie robię tego za to mam informację co czuje lub przeszkadza konkretnej osobie. Nie reaguje dziecinnie tylko odpowiedzialnie dbając o relację i nie uczę nikogo rozumu bo mnie to zabolało, nie staram się też nikogo chronić.
margo - Nie 10 Cze, 2018 14:14

perełka napisał/a:
Rozmawiam sobie z ludźmi akurat teraz mam na myśli swoją siostrę i słyszę w wypowiedziach co ich boli i wyczuwam stłumione emocje. W pewnym momencie pojawia się dziecinna potrzeba żeby ukarac rozmowce z przekory np; mówiąc to co ją/ jego drażni. Mając jednak dostęp to tej części siebie nie robię tego za to mam informację co czuje lub przeszkadza konkretnej osobie. Nie reaguje dziecinnie tylko odpowiedzialnie dbając o relację i nie uczę nikogo rozumu bo mnie to zabolało, nie staram się też nikogo chronić.


:brawo: :brawo: :brawo:

Jędrek - Wto 26 Cze, 2018 06:25

Wczoraj znowu się skusiłem na loda... W towarzystwie.
O dziwo nie był taki dobry jak tego oczekiwałem... I za słodki jak dla mnie :roll:
Niby nic się wielkiego nie stało.
Ale na noc się znowu nażarłem w domu.

Dzień 1 :szok:

Wiedźma - Wto 26 Cze, 2018 07:03

A ja mogę już chyba o sobie powiedzieć, że przestałam jeść słodycze :]
23-go minął miesiąc - najpierw 10 dni głodówki, później 20 dni wychodzenia z niej
i oczywiście cały czas bez słodyczy. A miałam dwie sytuacje towarzyskie z silnymi pokusami,
ale się nie dałam i nie uległam! :medal:
Jakoś nawet specjalnie nie mam ochoty na nic słodkiego poza owocami, których sobie nie żałuję.
Postanowiłam sobie wprowadzenie opcji zero-jedynkowej, podobnie jak z alkoholem i papierosami,
bo obawiam się, że jedno małe ciasteczko albo porcyjka lodów może zadziałać jak pierwszy kieliszek :|
Jak uzależnienie to uzależnienie! :nerwus:

...celowo wybrałam 23 dzień miesiąca na początek tego procesu, bo zwykle bywa to dla mnie znacząca data -
(papierosy też rzuciłam świadomie 23-go) i dziwnym trafem pierwsza silna pokusa pojawiła mi się po miesiącu właśnie w tej dacie.
Eh ta moja magia liczb... :aha:

Kami - Śro 27 Cze, 2018 13:31

Wiedźma napisał/a:
bo obawiam się, że jedno małe ciasteczko albo porcyjka lodów może zadziałać jak pierwszy kieliszek :|

Na pewno. 29.06 mam syna urodziny, ale natychmiast w weekend biorę się za głodowanie i ja. Wczoraj wróciłam z Polski. Mało tam jadłam, ale tylko dlatego, że praktycznie mieszkałam cały ten tydzień w samochodzie i biegałam od spotkania do spotkania. Nie nastawiałam się na nic, bo jagodzianek nie chciałam sobie odmawiać.
Ile definitywnie Ciebie Ewa ubyło?
Jędrek napisał/a:
O dziwo nie był taki dobry jak tego oczekiwałem... I za słodki jak dla mnie :roll:

zawsze tak mam po odstawieniu słodyczy. Pierwsze "cobyniebyło słodyczowe" nigdy mi nie smakuje, bo zwyczajnie jest dla mnie za słodkie. Ale jak to z uzależnieniem ...... szybko udaje mi się popłynąć.

Wiedźma - Czw 28 Cze, 2018 07:58

Żeby nie mieszać w temacie Jędrka, posty o głodówce przeniosłam TUTAJ.
Jędrek - Czw 28 Cze, 2018 12:26

Pociągnęło mnie wczoraj na pączka... Niedobry
Potem wydoiłem litr soku pomarańczowego... Niedobry
Nie będę kontynuował tego procederu.
Dzień 1
Walczę codziennie o utrzymanie stałego natężenia kroku 11

Wiedźma - Czw 28 Cze, 2018 16:04

Jędrek napisał/a:
Pociągnęło mnie wczoraj na pączka... Niedobry
Potem wydoiłem litr soku pomarańczowego... Niedobry

Może wreszcie wyrobisz sobie odruch Pawłowa.
Słodkie - ble :blee:


...a mój świętej pamięci dziadziuś zwykł mawiać:
Co czerwone to ładne, co słodkie to dobre.
Okazuje się, że niekoniecznie :mgreen:

Jędrek - Pią 29 Cze, 2018 07:01

Wiedźma napisał/a:
Może wreszcie wyrobisz sobie odruch Pawłowa.
Słodkie - ble

Wpadłem w ciąg jednak
Wczoraj kolejne 3 gałki i paczka ciastek...
Dobre było...
Spłynąłem spać nagle.
Dzień 1
Nawet się wieczorem nie pomodliłem :evil:

Wiedźma - Pią 29 Cze, 2018 07:41

Jędrek napisał/a:
Spłynąłem spać nagle.

A to jest jak najbardziej fizjologicznie normalne - po węglowodanach chce się spać.
Ja też przycinam komarka w ciągu dnia gdy sobie na coś pozwolę - teraz to już są tylko owoce :mniam:
Pamiętam, gdy jeszcze pracowałam, zawsze po śniadaniu lądowałam z nosem na klawiaturze - coś okropnego!
Ale wtedy moje śniadanie składało się z buły z czymśtam. Albo z dwóch buł :wstyd:
Teraz na śniadanie jem białko z warzywami i tłuszczem. Syci mnie na ładnych parę godzin
i zamiast senności daje energię! :macho: I śmigam te moje kilometrówki!
:idzie:

Tibor - Nie 01 Lip, 2018 11:31

Jędrek napisał/a:
Walczę codziennie o utrzymanie stałego natężenia kroku 11

Część Jędrek. Jak wiążesz to konkretne uzależnienie z Krokiem 11? Chyba dość często zahaczasz przy swoich wpisach o ten krok. Czy możesz się podzielić jak 11 Krok pomaga ci w rozwiązywaniu tego uzależnienia?

Jędrek - Nie 01 Lip, 2018 13:42

Cytat:
Część Jędrek. Jak wiążesz to konkretne uzależnienie z Krokiem 11? Chyba dość często zahaczasz przy swoich wpisach o ten krok. Czy możesz się podzielić jak 11 Krok pomaga ci w rozwiązywaniu tego uzależnienia?

Krok 11 dotyczy stałego kontaktu z Bogiem.
Zasadniczo praktykując go ppowierzam się Bogu, szukam Jego Woli i proszę o wsparcie w działaniu.
Moim zdaniem działa nie tylko do tego uzależnienia.
Działa na całe moje funkcjonowanie.

Tibor - Nie 01 Lip, 2018 14:35

Jasne. Rozumiem chyba.

Jak to zadziałało u mnie przy papierosach? To moje powierzanie się "Jego woli" odczytywałem jako bycie użytecznym i w gotowości dla innych osób. Przy czym nie musi to być konkretnie, sprecyzowane działanie, ale wystarczy gotowość (może wyjaśnię kiedyś przy okazji ;) ). Paląc papierosy oraz sposobiąc się do ich palenia musiałem podejmować szereg działań, które kradły mi czas (i nie tylko czas) na dogadzanie sobie. No właśnie sobie. Wolą mojej Siły Wyższej nie jest dogadzanie sobie, a bycie dla innych. Oczywiście w formie takiej, na jaką mnie aktualnie stać.

Kryzysy przy głodach nikotynowych były nie do wytrzymania i doświadczałem wielu "upadków". Zdaje mi się, że wynikały właśnie z tego, że swój głód nikotynowy uznawałem za największy głód świata. Tłumaczyłem sobie to w ten sposób, że nie jestem w stanie na głodzie być użytecznym dla innych. Z perspektywy czasu uważam, że mój głód był dla mnie tak ważny, że najpierw musiałem go zaspokoić czyli de facto ciągle myślałem o sobie. Udało mi się ten wektor odwrócić w taki sposób, że każdorazowo kiedy doskwierał mi głód podejmowałem jakiekolwiek działanie na rzecz innych osób. Od najprostszych (telefon) do tych trudniejszych.

Chyba tak wygląda u mnie na obecną chwilę ten mój 11 krok. Pomaga mi.
Pozdrawiam :)

Nie dawno jedenego, dawno nie widzianego przeze mnie kolegę zapytałem:
- co u Ciebie? jak twoje samopoczucie?
- moje samopoczucie jest najmniej ważne
I ja też tak myślę, nie ważne jak ja się czuję, ważne co robię ;)

Jędrek - Pią 06 Lip, 2018 11:20

Od trzech dni podjadam lody i budyń z synami...
Pokusa przy nich :szok:
Dzień 1

Jędrek - Wto 10 Lip, 2018 13:20

Wakacje z dziećmi.
W sobotę byliśmy na wyjeździe... Obiedzik... I zażyczli sobie oba po serniczku na deser.
Ale jeden nie dał rady po obiedzie zjeść serniczka.
No przecie nie wyrzucę.
Po powrocie zeżarłem potrójną kolację.
Dzień 3

Wiedźma - Wto 10 Lip, 2018 14:28

U nas (na wyjeździe) był serniczeczek w zestawie obiadowym.
My z córką i koleżanką - wszystkie na diecie więc zięć zjadł dodatkowo nasze trzy serniczeczki.
Chudy jest, więc mu nie zaszkodziły. Ale nie był szczęśliwy, bo on nie lubi jeść :?

margo - Wto 10 Lip, 2018 18:21

Cytat:
więc zięć zjadł dodatkowo nasze trzy serniczeczki.


Ale po co, skoro nie chciał ich wcale jeść? :shock:

pterodaktyll - Wto 10 Lip, 2018 18:34

Jędrek napisał/a:

Krok 11 dotyczy stałego kontaktu z Bogiem.
Zasadniczo praktykując go ppowierzam się Bogu, szukam Jego Woli i proszę o wsparcie w działaniu.
Moim zdaniem działa nie tylko do tego uzależnienia.
Działa na całe moje funkcjonowanie.

Cytat:

Od trzech dni podjadam lody i budyń z synami...
Pokusa przy nich

Jędrek napisał/a:
W sobotę byliśmy na wyjeździe... Obiedzik... I zażyczli sobie oba po serniczku na deser.
Ale jeden nie dał rady po obiedzie zjeść serniczka.
No przecie nie wyrzucę.
Po powrocie zeżarłem potrójną kolację.


Dość dziwnie działa u Ciebie ten 11 krok....... :mysli:

Wiedźma - Wto 10 Lip, 2018 19:34

margo napisał/a:
Ale po co, skoro nie chciał ich wcale jeść? :shock:
Widocznie jednak w głębi duszy trochę chciał, inaczej by nie zjadł... :roll:
Borus - Wto 10 Lip, 2018 19:36

Cytat:
Ale po co, skoro nie chciał ich wcale jeść? :shock:

Lepiej zjeść i odchorować,
niż by miało się zmarnować... :mgreen:

Kami - Wto 10 Lip, 2018 20:22

Borus napisał/a:
Lepiej zjeść i odchorować,
niż by miało się zmarnować... :mgreen:

to tak jak w okresie świąt .... Nie jedz bo na święta a po świętach ...jedz bo się zmarnuje .....

Wiedźma - Wto 10 Lip, 2018 20:37

Borus napisał/a:
Lepiej zjeść i odchorować,
niż by miało się zmarnować... :mgreen:

O nie nie nie, to nie mój zięć :nie:
On generalnie nie lubi jeść, wybredota z niego przeokrutna, i nie tknie czegoś czego nie lubi choćby go końmi ciągnęli.
Ale jak już coś mu smakuje, to wcina szybciej niż ktokolwiek przy stole.
Tamte serniczeczki musiały być smaczne, bo wcinał nie zważając na niebezpieczeństwo szoku zdrowotnego,
jakiego zwykle się obawia w knajpkach ze zdrowym jedzeniem. I tylko udawał, że nosem kręci dla zachowania fasonu sc43545

Jędrek - Śro 11 Lip, 2018 09:26

Cytat:
Dość dziwnie działa u Ciebie ten 11 krok.......
_________________

Sądzę że bez niego już dawno bym się zniechęcił i zacząłbym regularnie się zajadać.
A ja o dziwo mam siłę walczyć ciągle od nowa i od nowa...
I widzę, że moje przeświadczenie rzucenia na dobre słodyczy się umacnia.
Dzień 4 :plask:

margo - Śro 11 Lip, 2018 12:57

Wiedźma napisał/a:
Widocznie jednak w głębi duszy trochę chciał, inaczej by nie zjadł...


a no chyba że tak :mgreen:
bo podejścia:
Borus napisał/a:
Lepiej zjeść i odchorować,
niż by miało się zmarnować


totalnie nie rozumiem :P zamiast najeść się do porzygu ja wolę jednak już wyrzucić :mgreen: i żadne teksty z dziećmi z Afryki mi nie zamącą w głowie :p

pietruszka - Wto 17 Lip, 2018 23:24

Jędrek napisał/a:
Sądzę że bez niego już dawno bym się zniechęcił i zacząłbym regularnie się zajadać.
A ja o dziwo mam siłę walczyć ciągle od nowa i od nowa...


Jest taka książka, co prawda bardziej dla kobiet "Stworzona, aby pragnąć" (Lisa Terkeurst) o umiejętności powstrzymywania się przed obżarstwem, czy jedzeniem niezdrowego jedzenia, ale tak na naprawdę o prawdziwej relacji z Bogiem.

Jędrek napisał/a:
Krok 11 dotyczy stałego kontaktu z Bogiem.
Zasadniczo praktykując go ppowierzam się Bogu, szukam Jego Woli i proszę o wsparcie w działaniu.


Sorry, ale słyszę w tym slogan, tysiące razy słyszany na mitingach, a nie czuję w tym... takiej wewnętrznej, głębokiej Twojej Jędrek, jedynej tylko dla Ciebie, motywacji...

Osobiście sama mam duży problem z wagą, chociaż już zamierzam przestać walczyć, a chcę znaleźć prawdziwą, pogłębioną motywację do wprowadzenia wielu istotnych zmian w swoje życie w kwestiach zdrowotnych. Na razie "tylko" staram się unikać podjadania pomiędzy posiłkami, jeść ciepłe śniadanie, działam w kierunku uregulowania po raz kolejny kwestii z DSPS (to tzw. zespół opóźnionej fazy snu, a co ma niemałe znaczenie w kwestii tycia), wprowadzam odpowiednią suplementację (magnez, B12, odpowiednie bakterie), jem więcej warzyw, staram się nieco wystawić na słońce (naturalna witamina D + kiszone własnoręcznie ogórki, bo K7). Przed mną wprowadzenie większej dawki ruchu, co mi przychodzi ostatnio wyjątkowo trudno. Staram się zdobywać dobrą wiedzę na temat żywienia i otyłości, więc codziennie staram się choć trochę przemycić dobrej wiedzy o odżywianiu (ale szukam takiej bardziej sprawdzonej wiedzy, artykułów medycznych, badań naukowych - już nie wszystko, czego dotykam z nalepką fit wzbudza moje zaufanie). Wiem, że nie mogę wszystkich zmian wprowadzać za szybko, bo się wypalę, nie złapię równowago, zmęczę się i nie będę konsekwentna. Więc pomalutku.

Do książki, o której wspomniałam, właśnie wracam (Mam z nią dziwnie jak z Carrem przy paleniu, wciąż nie mogę jej dokończyć, wracam, czytam po kawałku, odstawiam na półkę, ale to dobry znak). Bo przemyślenia z niej to jedyne, co mnie czasem powstrzymuje podczas zakupów przed wrzuceniem do koszyka czegoś niezdrowego. Prawdziwa sytość jest w Bogu.

Dla Ciebie Jędrek i dla samej siebie, malutki fragmencik wspomnianej książki:

"Dążenie do samokontroli sprawia, że serce człowieka zamiast nurzać się z powodu poddania się pokusie, czuje się czystsze i bliższe Jezusowi, a przez to otwarte na rzeczy, które On chce nam dawać każdego dnia."

Wiedźma - Wto 24 Lip, 2018 06:10

Wczoraj był kolejny 23 dzień miesiąca i znów miałam konfrontację z wyzwalaczami -
urodziny szwagra, tort, ciasto, czekoladki... :mniam: Już o winku to nawet nie wspomnę, bo to nie ta bajka :beba:
Życie uratował mi arbuz i sałatka owocowa - dałam radę! :medal:

Jędrek - Nie 29 Lip, 2018 12:13

Byłem ostatnio na wycieczce rowerowej z namiotem z moimi synami...
Wszelkie postanowienia żywieniowe złamałem... Lody, ciasta, soki słodzone...
Wczoraj wróciłem wycieńczony.
Spałem jak zabity.
Dzień 1

Whiplash - Nie 29 Lip, 2018 17:17

Nie nudzi Ci się ta betoniarka?
Jędrek - Nie 29 Lip, 2018 18:29

Whiplash napisał/a:
Nie nudzi Ci się ta betoniarka?

Przechodziłem podobne "nudy" z paleniem papierosów, seksem i pociągiem do pornografii, zakupoholizmem, siecioholizmem.... I zapewniam Was że to nie jest dla mnie nudne wcale.
Jak pracuję nad sobą i mi się nie udaje ciągle i ciągle to może rozpacz ogarnąć... Tak miałem z fajkami.
Ale ja wierzę, że przyjdzie taki dzień, gdy mój umysł zrozumie... Z Bożą pomocą.
"Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą".
Bo co będzie jak zrezygnuję, machnę ręką i zacznę znowu żreć bez ograniczeń?
Tam już byłem...

Whiplash - Nie 29 Lip, 2018 18:50

Jędrek napisał/a:
Bo co będzie jak zrezygnuję, machnę ręką i zacznę znowu żreć bez ograniczeń?

Raczej miałem na myśli, żeby zrezygnować, machnąć ręką i przestać wracać do starych nawyków...

Wiedźma - Nie 29 Lip, 2018 19:19

No widzisz, a ja potrafiłam nawet odmówić sobie kawałka jubileuszowego tortu na zlocie!
Jestem z siebie dumna! :medal:

Jędrek - Nie 29 Lip, 2018 19:32

Whiplash napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Bo co będzie jak zrezygnuję, machnę ręką i zacznę znowu żreć bez ograniczeń?

Raczej miałem na myśli, żeby zrezygnować, machnąć ręką i przestać wracać do starych nawyków...

:mysli:

Kami - Pon 30 Lip, 2018 12:26

Wiedźma napisał/a:
No widzisz, a ja potrafiłam nawet odmówić sobie kawałka jubileuszowego tortu na zlocie!
Jestem z siebie dumna! :medal:


Niskie ukłony i trzy medale złoty :medal: , srebrny :medal: i brązowy :medal: ......

Wiedźma - Pon 30 Lip, 2018 14:26

:dyga: drggb
pietruszka - Pon 30 Lip, 2018 17:06

Potwierdzam... Wiedźma była twarda jak Roman Bratny... w kwestii cukru... oczywiście... szacun
Wiedźma - Pon 30 Lip, 2018 19:36

pietruszka napisał/a:
Wiedźma była twarda jak Roman Bratny

Tym bardziej, że osobiście dmuchałam świeczki na torcie! 34dd
Krojenie jednak powierzyłam młodszej i szczuplejszej - aż takiego zaufania do siebie nie miałam 8|

pietruszka - Pon 30 Lip, 2018 20:22

Wiedźma napisał/a:
Krojenie jednak powierzyłam młodszej i szczuplejszej - aż takiego zaufania do siebie nie miałam

można by tak odruchowo nóż oblizać, albo co?
i po abstynencji...

Wiedźma - Pon 30 Lip, 2018 21:13

pietruszka napisał/a:
można by tak odruchowo nóż oblizać, albo co?
i po abstynencji...

I demon obudzony! :boisie2:

Kami - Pon 30 Lip, 2018 23:29

Cytat:
można by tak odruchowo nóż oblizać, albo co?
i po abstynencji...
ano właśnie
Wiedźma napisał/a:
I demon obudzony! :boisie2:

przeszłam przez moje urodziny ....niestety pojadłam torty a że przyleciała do mnie i koleżanka i kuzynka z synem to jak tu się obejść bez liźnięcia a jeszcze wcześniej pod koniec maja była u mnie moja przyjaciółka też z Polski to siłą rzeczy się podjadało i to i owo..... :uoee:
ale .... od środy zostaję sama ... nawet córci już nie mam w domciu wyprowadziła się a że z moim facetem mamy w boczkach to przechodzimy na warzywka od natychmiast czyli od środy :milczek:
Jestem niestety uzależniona od cukru..... :zalamka:

Wiedźma - Wto 31 Lip, 2018 06:02

Kami napisał/a:
Jestem niestety uzależniona od cukru..... :zalamka:

Ja też - dlatego wybrałam opcję zerową.
Za to jem owoce, jak były czereśnie to wsuwałam pół kilo na raz! :mniam:
A arbuza to i kilogram potrafię :wstyd:

Kami - Śro 01 Sie, 2018 08:36

Wiedźma napisał/a:
Ja też - dlatego wybrałam opcję zerową.
Za to jem owoce, jak były czereśnie to wsuwałam pół kilo na raz! :mniam:
A arbuza to i kilogram potrafię :wstyd:


Też muszę, kiedy nie jem jest ok. Gdy po coś słodkiego sięgam bo jakaś okoliczność ...... płynę potem z falami w tą słodycz.
Arbuz to sama woda...na pewno wstajesz po takim kilogramie w nocy na siusiu :p i już po arbuzie ....
też go jem kilogramami a teraz, kiedy mam 32 stopnie o 23 godzinie jem go po prostu na kolację.
Arbuz albo melon ..... oba uwielbiam :mniam:

Brawo TY ...... nic, tylko iść za przykładem
Jak uzależnienie to uzależnienie i nie ma zmiłuj :p

Jędrek - Nie 05 Sie, 2018 18:58

Wczoraj ważenie wzorcowe: 111kg
Dziś spotkałem się z koleżanką z AA, której nie widziałem ze 3 lata...
Przyniosła loda litrowego.
Wyglądał tak ponętnie...
Dzień 0

Whiplash - Nie 05 Sie, 2018 20:58

Jędrek napisał/a:
„Niepoczytalność: robisz w kółko to samo, a spodziewasz się zmian”

:tak:

Wiedźma - Nie 05 Sie, 2018 22:44

Jędrek napisał/a:
Dzień 0


Tibor - Pon 06 Sie, 2018 06:33

Jędrek napisał/a:
Wczoraj ważenie wzorcowe: 111kg
Dziś spotkałem się z koleżanką z AA, której nie widziałem ze 3 lata...
Przyniosła loda litrowego.
Wyglądał tak ponętnie...
Dzień 0

Tydzień nie piłem czyli można? Można. Jak chcę to nie pije.
Dziś spotkałem się z koleżką, którego nie widziałem 3 lata
Przyniósł litra wódki
Wyglądała tak ponętnie... taka zmrożona
Dzień 0
Nie widzę problemu

Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać.

Jędrek - Śro 08 Sie, 2018 07:44

Tibor napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Wczoraj ważenie wzorcowe: 111kg
Dziś spotkałem się z koleżanką z AA, której nie widziałem ze 3 lata...
Przyniosła loda litrowego.
Wyglądał tak ponętnie...
Dzień 0

Tydzień nie piłem czyli można? Można. Jak chcę to nie pije.
Dziś spotkałem się z koleżką, którego nie widziałem 3 lata
Przyniósł litra wódki
Wyglądała tak ponętnie... taka zmrożona
Dzień 0
Nie widzę problemu

Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać.

No widzisz.
Ty nie widzisz problemu, a ja widzę.
A swoją drogą porównywanie wódki do loda to dla mnie jak zagrożenie od wygłodniałego tygrysa i od kleszcza.
Ale analogia jest zauważalna. Dlatego sądzę, że nawet Ci co zapijają dziesiątki razy mają szansę w końcu pójść po rozum do głowy.
Ja kleszczy nie bagatelizuję i nie liczę na to że może nie dostanę jakiegoś tam zapalenia mózgu.

Jędrek - Pią 17 Sie, 2018 11:48

No i w kółko podchody...
Tu się skuszę tam odmówię.
Po słodyczach efekt ten sam zawsze:
1. Buzowanie w żołądku i jelitach
2. Napady obżarstwa po....

Dzień 5

pterodaktyll - Pią 17 Sie, 2018 13:41



:milczek:

Jędrek - Czw 30 Sie, 2018 06:48

Nie skusiłem się na słodycze...
Ale napoje niektóre zawierają cukier...
Ostatnio piję wapno... Też słodkie...
No i zażeram. Więc?
"im dalej w las tym więcej drzew"
Ale skoro nie chcę wrócić tam gdzie byłem to idę dalej

Krok 11 nieustająco staram się praktykować.
Niechęć, lenistwo, racjonalizacje, a nawet niepokoje wtłaczające się do mózgu rozpraszają.

pietruszka - Czw 30 Sie, 2018 13:04

Jędrek napisał/a:
Po słodyczach efekt ten sam zawsze:
1. Buzowanie w żołądku i jelitach

A badałeś się w kierunku SIBO i Candidy?

A oprócz tego kiedy badałeś cukier? Insulinę? Przy dodatkowych kilogramach jest duże ryzyko wywiązania się insulinoodporności. Właśnie będę miała badania w tym kierunku. SIBO mam. Już doleczyłam, ale znów się wróciło, więc znów biorę leki. Czasem nieprawidłowa flora bakteryjna potrafi zrobić niezłe kuku. Nadmierny apetyt na słodkie, napady obżarstwa to często nie wina słabej woli, rozchwianej psychiki, ale zaburzeń ze strony nieprawidłowo działającego układu hormonalnego i pokarmowego. Ponoć też głodu alkoholowego, ale na tym to się nie znam...

Jędrek - Pią 31 Sie, 2018 06:36

pietruszka napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Po słodyczach efekt ten sam zawsze:
1. Buzowanie w żołądku i jelitach

A badałeś się w kierunku SIBO i Candidy?

A oprócz tego kiedy badałeś cukier? Insulinę? Przy dodatkowych kilogramach jest duże ryzyko wywiązania się insulinoodporności. Właśnie będę miała badania w tym kierunku. SIBO mam. Już doleczyłam, ale znów się wróciło, więc znów biorę leki. Czasem nieprawidłowa flora bakteryjna potrafi zrobić niezłe kuku. Nadmierny apetyt na słodkie, napady obżarstwa to często nie wina słabej woli, rozchwianej psychiki, ale zaburzeń ze strony nieprawidłowo działającego układu hormonalnego i pokarmowego. Ponoć też głodu alkoholowego, ale na tym to się nie znam...


No tak.
Zawsze mogę znaleźć sto powodów żeby dalej podjadać słodycze.
I brać leki na zaburzenia powodowane słodyczami pod nazwą SIBO... Matko co to za cuda wymyślają....
Ale jeżeli ja już jestem przekonany na 99%, że po słodyczach mam taki efekt to po prostu odstawię słodycze i nie będę się oszukiwał :lol2:
A jak się pochwaliłem to wczoraj zjadłem loda.
Pierwszy kęs bardzo dobry, ale końcówka bez wyrazu...
A potem wzdęcie....
Dojrzewam do męskiej decyzji :prosi:
Przecież słodycze nie są mi do niczego potrzebne oprócz dogadzania sobie smaczkiem.

Wiedźma - Pią 31 Sie, 2018 12:25

Jędrek napisał/a:
No tak.
Zawsze mogę znaleźć sto powodów żeby dalej podjadać słodycze.
I brać leki na zaburzenia powodowane słodyczami pod nazwą SIBO... Matko co to za cuda wymyślają....

Niczego takiego Pietruszka nie sugerowała, napisała natomiast,
że warto znaleźć przyczynę nadmiernego apetytu na słodycze,
wówczas łatwiej będzie go pokonać i wrócić do właściwej wagi.
A przynajmniej ja tak to zrozumiałam. Zdziwiła mnie Twoja reakcja... :|

pietruszka - Sob 01 Wrz, 2018 00:37

Wiedźma napisał/a:
warto znaleźć przyczynę nadmiernego apetytu na słodycze,
wówczas łatwiej będzie go pokonać i

dokładnie...
Jędrek napisał/a:
ać leki na zaburzenia powodowane słodyczami pod nazwą SIBO...

SIBO nie jest spowodowane słodyczami, ale niedokwasotą, zaburzeniami poantybiotykowymi, lekami na refluks, resekcją żołądka, itd... I akurat SIBO nie powoduje apetytu na słodycze, co wzmaga problemy trawienne (też po słodyczach), niejedzenie słodyczy nie wyleczy SIBO. Ale wyleczenie SIBO pomaga wyregulować florę bakteryjną, a przy tym przyspieszyć metabolizm.
Ponoć natomiast przy Candydzie wzrasta apetyt na słodycze, bo cukier to pożywka dla drożdżaków.

No ale przy jednym i drugim potrzebna jest i tak dieta (nie tylko niskowęglowodanowa), także taka, który pomaga dobrym bakteriom odbudować się.

Wiedźma napisał/a:
Zdziwiła mnie Twoja reakcja...

Mnie też...Zezłościło Ciebie coś w mojej wypowiedzi?

Jędrek - Sob 08 Wrz, 2018 10:33

Cytat:
Mnie też...Zezłościło Ciebie coś w mojej wypowiedzi?

Nie pamiętam. To dawno było.
Dzień kolejny.
Kupuję sobie w sklepach owoce.
Kieracik Kroku 11 staram się utrzymać na stałym poziomie.
Chociaż niechęć, niemoc i inne powody się wciskają, żeby odpuścić...

Jędrek - Pon 10 Wrz, 2018 08:59

Wczoraj koło południa dałem się skusić na maleńkie ciasteczko z odrobiną białej czekolady.
Wieczorem się obżarłem potrójną kolacją...
Dziś jestem napęczniały i mam dyskomfort.
Dzień 1

Whiplash - Pon 10 Wrz, 2018 09:03


Jędrek - Pon 10 Wrz, 2018 09:39

Walka z wiatrakami?
Raczej nie
Jakbym tak myślał rzucając alkohol, to do czego bym dotarł?

Whiplash - Pon 10 Wrz, 2018 09:51

Jędrek napisał/a:
Jakbym tak myślał rzucając alkohol, to do czego bym dotarł?

Jakbyś tak rzucał alkohol to nigdzie byś nie dotarł...

Jędrek - Pon 10 Wrz, 2018 10:25

Whiplash napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Jakbym tak myślał rzucając alkohol, to do czego bym dotarł?

Jakbyś tak rzucał alkohol to nigdzie byś nie dotarł...

No i moderator potrafi zadbać o użytkownika, żeby szczerze dzielił się doświadczeniem swojej bezsilności.
Jak piłem to szydziłem z różnych jak mi się wydawało słabszych ode mnie ludzi.
Jak wpadłem do Psychiatryka to się zacząłem bać, że wykorzystają moją niemoc i będą się mścić za to co im robiłem.
Pogodnej dalszej moderacji forum życzę.

Whiplash - Pon 10 Wrz, 2018 11:31

Jędrek napisał/a:
No i moderator potrafi zadbać o użytkownika, żeby szczerze dzielił się doświadczeniem swojej bezsilności.
Jak piłem to szydziłem z różnych jak mi się wydawało słabszych ode mnie ludzi.
Jak wpadłem do Psychiatryka to się zacząłem bać, że wykorzystają moją niemoc i będą się mścić za to co im robiłem.
Pogodnej dalszej moderacji forum życzę.


Ale cie drażnią ludzie wokół... Nie żebym się dziwił. Pewnie miałbym to samo, jakbym ciągle walił głową w mur. Mnie tylko zastanawia, kiedy zrozumiesz, to co masz w sygnaturce. Bo powiem Ci szczerze, mimo, ze kibicuję Ci, podobnie jak każdemu na forum, to podświadomie czekam, kiedy znowu zobaczę "dzień 1". I nie dlatego, zeby szydzić, śmiać się czy tryumfować. Dlatego, ze widzę, ze całe Twoje życie (oceniając oczywiście tylko po wpisach na forum) kręci się wokół jedzenia. Chłopie, widzisz, ze masz problem, widzisz, że sobie z nim nie radzisz, a jednak ciągle, w koło Macieju, podejmujesz walkę (z góry przegraną). A może należałoby jednak podkulić ogon, opuścić głowę, uznać bezsilność, udać się do specjalisty, nie wiem, może na początek dietetyka? Do psychologa, terapeuty uzależnień. Wdrożyć działania, które będą Cię chroniły od złego? Nie wypowiadam się z poziomu znawcy, bo ani się za takiego nie uważam, ani obiektywnie rzecz biorąc nim nie jestem. Od matury ważę 68-73 kg przy wzroście 186, niezależnie od tego co ile i jak jem. Ale byłem w gównie, z którego próbowałem parę razy wygrzebywać się sam. g***o ma to do siebie, że jak się wygrzebujesz, wciąga głębiej... Dlatego cieszę, się, ze wówczas ktoś podał mi pomocną dłoń. Bez niej, nie wylazłbym stamtąd...

Może czegoś nie doczytuję, może się nie znam... Ale dla mnie, zgodnie z definicją z Twojej sygnaturki - jesteś niepoczytalny... :bezradny:

PS.: Jeśli mój sposób przekazywania myśli jakoś Cię uraził, poczułeś się niekomfortowo, to nie dlatego, że tego chciałem. Broń Boże. Raczej dlatego, ze pewne rzeczy po prostu wywołują u Ciebie dyskomfort.

Jędrek - Pon 10 Wrz, 2018 13:41

Cytat:
widzę, ze całe Twoje życie (oceniając oczywiście tylko po wpisach na forum) kręci się wokół jedzenia

Całe moje życie przestaje się kręcić wokół jedzenia. Tu jest wątek o jedzeniu słodyczy i piszę o mojej pracy nad uwolnieniem się od nich.
Whiplash napisał/a:
podejmujesz walkę (z góry przegraną)

Hmm... Prorok jakowyś?
Whiplash napisał/a:
A może należałoby jednak podkulić ogon, opuścić głowę, uznać bezsilność, udać się do specjalisty, nie wiem, może na początek dietetyka? Do psychologa, terapeuty uzależnień. Wdrożyć działania, które będą Cię chroniły od złego?

Uznałem bezsilność i udałem się do dietetyka... Terapie też różne mam za sobą.. Wdrożyłem działania które mnie mają uodpornić na działanie złego. Bo "wszędzie dookoła czyha pokusa goła"
Whiplash napisał/a:
pewne rzeczy po prostu wywołują u Ciebie dyskomfort.

A tu masz rację. Nie jestem przyzwyczajony do walki o swoją godność. Uczę się od nowa... życia

Wiedźma - Pon 10 Wrz, 2018 15:46

Zrobiłeś się ostatnio bardziej drażliwy niż dawniej, Jędrek... :roll:
Tibor - Pon 10 Wrz, 2018 16:13

Cytat:
Wczoraj koło południa dałem się skusić na maleńkie ciasteczko z odrobiną białej czekolady.

Co zrobiłeś, jakie podjąłeś działania odpowiednio wcześniej by nie dać się skusić?

Cytat:
Wieczorem się obżarłem potrójną kolacją...

Co zrobiłeś, jakie podjąłeś działania odpowiednio wcześniej by nie dopuścić do takiej sytuacji?

Cytat:
Dziś jestem napęczniały i mam dyskomfort

Ja też mam dzisiaj dyskomfort. Niekontrolowanie puściłem cichego bąka w zamkniętym pomieszczeniu :lol2:

To tak przy okazji tego co napisał Whiplash, jak ja pojmuję różnicę pomiędzy bezsilnością a dyskomfortem.

Jędrek - Pon 10 Wrz, 2018 19:39

Wiedźma napisał/a:
Zrobiłeś się ostatnio bardziej drażliwy niż dawniej, Jędrek... :roll:

Bo jak 86 razy nie wychodzi, to mnie drażni...
Ale się ustabilizuję.

Wiedźma - Pon 10 Wrz, 2018 20:02

Jędrek napisał/a:
86 razy nie wychodzi

No to może wreszcie pora zmienić system? :drapie:

Jędrek - Wto 11 Wrz, 2018 09:23

Wiedźma napisał/a:
No to może wreszcie pora zmienić system?

Nie rozumiem?
Zrzuciłem prawie 20 kg, w głowie mi się przejaśnia, coraz rzadziej sięgam po słodycze, z coraz mniejszą ochotą... I mam zrezygnować?
Cytat:
Ale dla mnie, zgodnie z definicją z Twojej sygnaturki - jesteś niepoczytalny...

No cóż... Są dla mnie różne rodzaje niepoczytalności:
1.robię w kółko to samo i oczekuję zmian... np. marudzę zamiast działać, piję alkohol i wierzę że się samo poukłada... Albo żrę i staram się wierzyć, że już mi bardziej nie może zaszkodzić... :(
2.robię w kółko to samo i obserwuję zmiany... np. modlę się codziennie powierzając się Bogu, chodzę codziennie na mityngi... podnoszę się ponownie po każdym upadku i walczę dalej, żeby znowu nie utyć.... A ludzie mi mówią, że to nie ma sensu... że głową muru nie przebiję...

Ciężko mi ciężko pracować nad sobą, ale coraz więcej we mnie siły i wiary, satysfakcji i.... W lustro patrzę z nadzieją, że jeszcze 10 kg i będzie jak kiedyś :radocha:

Wiedźma - Wto 11 Wrz, 2018 13:43

Jędrek napisał/a:
Nie rozumiem?
Zrzuciłem prawie 20 kg, w głowie mi się przejaśnia, coraz rzadziej sięgam po słodycze, z coraz mniejszą ochotą... I mam zrezygnować?

Teraz to ja nie rozumiem... :niewiem:
Skoro same sukcesy, to Ty tu się chwalisz, tak? A nie żalisz? :drapie:

pietruszka - Wto 11 Wrz, 2018 17:03

Jędrek napisał/a:
Zrzuciłem prawie 20 kg,

No to gratulacje Jędrek. To naprawdę spory sukces, a Ty nic się nie chwalisz. Ładnie to tak nie dzielić się też dobrym doświadczeniem? :nunu:

Jędrek - Wto 11 Wrz, 2018 18:29

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Nie rozumiem?
Zrzuciłem prawie 20 kg, w głowie mi się przejaśnia, coraz rzadziej sięgam po słodycze, z coraz mniejszą ochotą... I mam zrezygnować?

Teraz to ja nie rozumiem... :niewiem:
Skoro same sukcesy, to Ty tu się chwalisz, tak? A nie żalisz? :drapie:

Ach to NIEDOCZYTALNOŚĆ...
Ja tu po prostu zdaję relację... Dzielę się swoim doświadczeniem...
Jak przy rzucaniu palenia

Klara - Wto 11 Wrz, 2018 18:56

Jędrek napisał/a:
Ach to NIEDOCZYTALNOŚĆ...

Jędrek, Ty napisałeś gdzieś ile teraz ważysz, ale nie chciało mi się szukać postu w którym podawałeś poprzednią wagę, więc nie spieszyłam z gratulacjami....
Być może inni mieli podobnie :roll:

Jędrek - Wto 11 Wrz, 2018 19:05

Klara napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Ach to NIEDOCZYTALNOŚĆ...

Jędrek, Ty napisałeś gdzieś ile teraz ważysz, ale nie chciało mi się szukać postu w którym podawałeś poprzednią wagę, więc nie spieszyłam z gratulacjami....
Być może inni mieli podobnie :roll:

Ale z radami spieszyli niektórzy...
To jest fajne... Też tak mam. Najłatwiej komuś radzić.

Wiedźma - Wto 11 Wrz, 2018 20:31

Jędrek napisał/a:
Najłatwiej komuś radzić.

Nie, wcale nie najłatwiej - przynajmniej dla mnie.
Twoje zdawanie relacji sprowadza się najczęściej do informacji o kolejnych obżarstwach i zerowaniu licznika.
A teraz pretensje, że ktoś próbuje Ci w obliczu tych porażek pomóc 34dd
I na dodatek niespodzianka - odtrąbienie sukcesu :zdziwko:
No sorry, ale ja właśnie doznałam dysonansu poznawczego :oczy:
:idzie:

Jędrek - Śro 12 Wrz, 2018 05:48

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Najłatwiej komuś radzić.

Nie, wcale nie najłatwiej - przynajmniej dla mnie.
Twoje zdawanie relacji sprowadza się najczęściej do informacji o kolejnych obżarstwach i zerowaniu licznika.
A teraz pretensje, że ktoś próbuje Ci w obliczu tych porażek pomóc 34dd
I na dodatek niespodzianka - odtrąbienie sukcesu :zdziwko:
No sorry, ale ja właśnie doznałam dysonansu poznawczego :oczy:
:idzie:

Nic na to nie poradzę.
Ja zdaję relację na bieżąco. 1 strona ile ważyłem. Ważenie wzorcowe co jakiś okres podaję... A Wy się teraz bronicie?
Przed czym?
I nie odtrąbiłem sukcesu, tylko zdawałem na bieżąco relację z postępów...
Usiłuję Wam zwrócić uwagę, że to forum jakoś mało żyje ostatnio w poważnych problemach, a Wy się bronicie.
Przed czym?
Osoby dzielące się doświadczeniem pozytywnym są krytykowane, że źle robią... Osoby początkujące są krytykowane, że źle robią.
To jaki wniosek dla nowicjusza?
Siła, wiara i nadzieja gdzieś zanika...
Będę dalej relacjonował i proszę tego nie zapychać uwagami o mało czytelnym moim pisaniu.
Dziękuję

Wiedźma - Śro 12 Wrz, 2018 07:47

Jędrek napisał/a:
Dziękuję

Proszę.
Nie bronię się, tylko wyjaśniam co mnie zdziwiło w Twoim zachowaniu. Tyle.
I też dziele się tutaj z Tobą swoimi doświadczeniami, bo ja także przestałam jeść słodycze - nie wiem czy to zauważyłeś.
Ale skoro sobie nie życzysz - mogę przestać! :foch:

smokooka - Śro 12 Wrz, 2018 15:58

o ja nieboga! nic z tego ni rozumim. wzorcowe bo to wzorzec z Sevres czy co?
Tibor - Śro 12 Wrz, 2018 16:13

Moje zdanie jest zbliżone do Wiedźmy.
Twoje wpisy odbierałem jako dzielenie się porażkami. Nie powinieneś mieć pretensji, że ja czy inne osoby tak to odbierały skoro niemal każdy twój wpis dotyczył potknięć i upadków.

Nie potrafiłem dostrzec promyka nadziei stąd również zaczynałem postrzegać te wpisy jako niepoczytalność. Nie widziałem wpisów, w których byś się dzielił postępującymi zmianami swoich poczynań. Raczej odbierałem je i nadal odbieram jako walenie głową w mur.

W pewnym momencie pomyślałem nawet, że sobie w ten sposób jakieś kpiny robisz z tego forum.

Jeśli to co opisywałeś, było twoją radością to wybacz, bo zupełnie inaczej postrzegam radość. Nie pomogłeś w tym, żeby cie zrozumieć.

margo - Śro 12 Wrz, 2018 18:24

Ja czasami tutaj coś skrobnęłam, ale później też przestałam... bo miałam wrażenie, jakbym słuchała mojego ex, obiecującego mi w kółko, że od jutra już przestanie pić :bezradny: w zasadzie doszłam do wniosku, że Ty tutaj chcesz po prostu się poużalać, zamiast otrzymać jakieś słowa wsparcia... no bo co niby odpowiadać na w kółko powtarzające się posty o treści "dziś zjadłem ciastko", "dziś zjadłem tort", "objadłem się schabowym", "znowu zjadłem cukierki"... tak samo jak co można pisać komuś, kto nic konstruktywnego nie pisze oprócz codziennego "dziś wypiłem połówkę, ale jutro spróbuję nie pić", "miałem spróbować nie pić, ale to piwo tak ładnie wyglądało takie złociste, od jutra nie pije", "no miałem już dziś nie pić, ale kolega przyniósł wiśniówkę, ma imieniny, głupio odmówić". Jeśli pomiędzy tym nie ma nic innego, tylko codziennie to samo... to w zasadzie co my mamy Ci pisać? :shock: Może powiedz po prostu czego oczekujesz tutaj, od forum. Bo może wolałbyś, żeby nikt nic nie pisał, to spoko. Zawsze można poprosić wszystkich userów o to, żeby nie komentowali i luz. Nikt nie będzie nic mówił. Ale powiedz tak szczerze, czego się spodziewałeś? Czego oczekiwałeś, jakich słów? Bo ja nie wiem co innego można na coś takiego pisanego w kółko i w kółko napisać. Może napisałbyś czasem o tych terapiach? Spotkaniach z terapeutą? Może o wizycie u dietetyka co tam Ci polecił i jak się trzymasz z tym? Bo codzienne wpisy z informacją ile zjadłeś ciastek budzą conajmniej niepokój. I wcale nie złośliwy! Raczej to troska o Ciebie i Twoje zdrowie i o to, że może jednak sobie nie radzisz i potrzebujesz jakiejś innej formy wsparcia niż sama "silna wola"... 8|

Mimo wszystko trzymam kciuki i powodzenia

Wiedźma - Czw 13 Wrz, 2018 07:57




Whiplash - Czw 13 Wrz, 2018 08:52

Jędrek napisał/a:
Osoby dzielące się doświadczeniem pozytywnym są krytykowane, że źle robią...

Z całym szacunkiem, pozytywnym doświadczeniem jest:
Jędrek napisał/a:
Wczoraj koło południa dałem się skusić na maleńkie ciasteczko z odrobiną białej czekolady.
Wieczorem się obżarłem potrójną kolacją...
Dziś jestem napęczniały i mam dyskomfort.
Dzień 1

Jak tak, to spoko. Ja osobiście sądziłem, że ten wątek nie jest o odchudzaniu (i tu Twym niezaprzeczalnym sukcesie) ale o rzucaniu słodyczy (Sorry, tytuł mnie zmylił)

Jędrek - Pon 17 Wrz, 2018 07:40

Ważenie wzorcowe:
111,3 kg

rufio - Wto 18 Wrz, 2018 13:43

"Bo chodzi o to aby gonić króliczka ."
Jędrek - Czw 20 Wrz, 2018 07:19

Ostatnio miałem pogorszony stan psychofizyczny... W weekend mnie czyściło a od wtorku bóle gardła...
Zaniedbywałem codzienną modlitwę: bezmyślne klepanie i skracanie wieczorem...
Wczoraj naszła mnie chęć na na Coca Colę... Jakimś cudem nie pociąnąłem tego wątku.
A dziś obudziłem się z zawalonym nosem, bólem głowy i...
Postanowiłem iść do lekarza, bo jest coraz gorzej.

Wiedźma - Czw 20 Wrz, 2018 07:23

A miksturę bierze? :tupie:
Mikstura Wiedźmy

Jędrek - Czw 20 Wrz, 2018 07:29

Wiedźma napisał/a:
A miksturę bierze? :tupie:
Mikstura Wiedźmy

Boję się czarów.

Wiedźma - Czw 20 Wrz, 2018 08:04

Jędrek napisał/a:
Boję się czarów.

:glupek:
A lekarzy się nie boisz?

Jędrek - Czw 20 Wrz, 2018 08:41

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Boję się czarów.

:glupek:
A lekarzy się nie boisz?

Jakimś cudem nie.
Nie wierzę w opowieści o konowałach biorących tylko łapówki.
Mi lekarze starają się pomóc.
A ja od pewnego czasu robię co zalecają... :rotfl:

Wiedźma - Czw 20 Wrz, 2018 11:41

Życzę zdrowia zatem :luzik:
Klara - Czw 20 Wrz, 2018 12:41

Jędrek! Sprawdziłam na sobie, że mikstura jest naprawdę skuteczna....
...i niezła w smaku... :mniam:

Wiedźma - Czw 20 Wrz, 2018 16:01

Oj, Klaro - Jędrek widocznie woli antybiotyk :|
Albo jakiś inne chemiczne specyfiki...

Klara - Czw 20 Wrz, 2018 19:47

Wiedźma napisał/a:
Jędrek widocznie woli antybiotyk :|
Albo jakiś inne chemiczne specyfiki...

A bo to jest tak, że ludzie gdy się zorientują, że w składzie mikstury są zwykłe przyprawy, nastawiają się sceptycznie.
Tymczasem:
Cynamon hamuje rozwój i zwalcza bakterie oraz drożdże, dzięki czemu stosowany może być także jako naturalny konserwant. Działa przeciwzapalnie.
Goździki swoje właściwości lecznicze zawdzięczają zawartości eugenolu - substancji, która zmniejsza aktywność enzymów prowadzących do stanów zapalnych, hamuje rozwój infekcji drożdżowej, a nawet tempo rozwoju choroby nowotworowej.
Gałka muszkatołowa zwalcza wolne rodniki, przyczyniające się do uszkodzeń DNA i starzenia się komórek. Według badań, ta przyprawa może być dobrym źródłem antyoksydantów, korzystnie wpływających na zdrowie.
Według badań, ta przyprawa może działać podobnie jak inhibitory monoaminooksydazy (MAO), czyli leki przeciwdepresyjne. Ma od nich słabsze działanie, ale także niższą toksyczność.
No, a miód - wiadomo :)

Wiedźma - Czw 20 Wrz, 2018 19:55

Klaro!
Pozwolisz, że zacytuję Twój powyższy post w wątku miksturowym!

Wiedźma - Czw 27 Wrz, 2018 07:24


Jędrek - Pią 28 Wrz, 2018 07:07

Ważenie wzorcowe: 113,5 kg
Jędrek - Pon 01 Paź, 2018 11:26

Od piątku się w jelitach moich działo dziwnie...
W sobotę wieczorem wpadłem na genialny pomysł, że Coca Cola mi to uspokoi...
Więc wypiłem litra Coli, późnym wieczorem dokupiłem litra pepsi...
Wczoraj dorzuciłem parę cukierków na mityngu....
Coca Cola nic nie zmieniła w moim wnętrzu - rozpoczęła tylko ciąg słodyczowy.
Wniosek:
Moje sposoby na leczenie się samemu chyba nie działają już 🤨
A poza tym miałem nie używać słodyczy....

Dzień 1

pietruszka - Pon 01 Paź, 2018 12:28

Jędrek napisał/a:
Moje sposoby na leczenie się samemu chyba nie działają już 🤨

A może fajnym pomysłem byłoby zasięgnąć porady dietetyka? Wiem, że odpowiedni sposób odżywania może zredukować apetyt na słodycze... W tej książce "Cały ten cukier" pamiętam było sporo przepisów, ułatwiających wejście na dietę bezcukrową.
Sama właśnie zaczęłam teraz też korzystać ze wsparcia dietetyka. Z cukru, a raczej ze słodkiego smaku nie chcę rezygnować całkowicie. Na co dzień wystarczają mi owoce, orzechy, pestki słonecznika... i nie czuję potrzeby dosładzania, ale mam w diecie też słodycze: suszone owoce, mrożone i świeże owoce... Przypuszczam, że gdybym tak na siłę się katowała odstawieniem słodkiego i słonego smaku... to bym wciąż jechała na d***ścisku. A to już znam, przerabiałam... skończyło się ostrym yoyo i żądzą jedzenia :zadza: Takich akcji już nie chcę w życiu. Przecież nie będę walczyć z łyżeczką... :glupek:
Nie chcę mieć snów, że goni mnie kostka cukru... chociaż tego białego... prawie nie używam...(niestety używają go prawie wszyscy producenci, nawet firmy masarskie. W szynce bywa np. glukoza).

Jędrek - Śro 10 Paź, 2018 12:49

Wygląda na to, że uczuliłem się na gluten.
Jeszcze robię badania.
Ostatnio znowu mały ciąg słodyczowy...

Dzień 1

Wiedźma - Śro 10 Paź, 2018 15:55

Jeśli odstawisz gluten, to waga powinna automatycznie polecieć w dół.
Janioł - Śro 10 Paź, 2018 16:01

Wiedźma napisał/a:
to waga powinna automatycznie polecieć w dół.
ale że z okna wyrzuci ?
olga - Śro 10 Paź, 2018 16:03

Pod warunkiem, że dzień pierwszy stanie się drugim, trzecim itd. :wysmiewacz:
Oczywiście śmieje się nie z Jędrka ale z wiecznie trwającego dnia pierwszego

Wiedźma - Śro 10 Paź, 2018 17:23

olga napisał/a:
wiecznie trwającego dnia pierwszego

Może Jędrek próbuje zatrzymać czas...? :aha:

olga - Śro 10 Paź, 2018 17:24

Dzień świstaka? :drapie:
olga - Śro 10 Paź, 2018 17:28

Ja się śmieję ale z tymi słodyczami to jest tak: jak wracałam od tego dochtora z Dortmundu jakiś miesiąc temu i byłam strasznie zestresowana to mi się słodkiego bardzo zachciało.... wpadliśmy do sklepu we dwoje i kupiliśmy chyba z pół torby na zakupy....no i teraz mi się ciągle chce.... chociaż guma do żucia jak nic czekoladowego nie ma....tyle, że ja z wagą nie walczę :beba:
Wiedźma - Śro 10 Paź, 2018 18:18

olga napisał/a:
tyle, że ja z wagą nie walczę

Olga, słodycze to nie tylko nadwaga, ale też insulinooporność, cukrzyca, nadciśnienie,
zawały, nowotwory, uzależnienie i cholera wie co jeszcze :beba: Toć cukier nazywany jest białą śmiercią zczc
Warto zatem rzucić słodycze także chudemu!

...a z doświadczenia powiem, że czym dłużej nie jem słodyczy tym mniej nie do nich ciągnie :]

Jędrek - Śro 10 Paź, 2018 21:21

olga napisał/a:
Pod warunkiem, że dzień pierwszy stanie się drugim, trzecim itd. :wysmiewacz:
Oczywiście śmieje się nie z Jędrka ale z wiecznie trwającego dnia pierwszego

Chciałbym delikatnie zwrócić uwagę, że to nie jest wiecznie trwający dzień pierwszy...
Ewentualnie można by to określić wiecznie powtarzającym się dniem pierwszym...
Nie liczyłem ile maksymalnie wytrzymałem bez słodyczy, bo to dla mnie nie ma znaczenia.
Dla mnie najważniejszym jest przekonać samego siebie, że słodycze nie są mi do niczego potrzebne.
A ile jeszcze upadków zaliczę nie wiem... "dopóki walczę jestem zwycięzcą"

dudek - Czw 11 Paź, 2018 08:26

Ja tam podziwiam Jędrka za szczerość, przyznaje się do upadku pomimo że niektórzy z forumowiczów niekiedy z niego delikatnie drwią. A to już jest duży plus.
Znam niestety przypadek, gdzie wiem że jeden z aowcow zaczął pić ale ciastko i rocznica była wczoraj :evil: Ja wiem że nie jest uczciwy, on myśli że nikt nie wie.
Jędrek trzymam kciuki za Ciebie i za siebie, też mam słabość do slodyczy

Tibor - Czw 11 Paź, 2018 10:10

Ja widzę to tak, że Jędrek nie dzieli się swoimi sukcesami czy radością lecz upadkami.

Pojawiają się we mnie pytania:
1. Czy Ty Jędrek też tak to widzisz?
2. Czy zaobserwowałeś w tej swojej walce co ci pomaga a co szkodzi?
3. Jeśli tak, to dlaczego nie korzystasz z owych rozpoznań?
4. Czy planujesz coś w swoich nawykach zmienić czy jednak uważasz, że dobrze jest jak jest?

Jędrek - Czw 11 Paź, 2018 13:47

Tibor napisał/a:
Ja widzę to tak, że Jędrek nie dzieli się swoimi sukcesami czy radością lecz upadkami.

Pojawiają się we mnie pytania:
1. Czy Ty Jędrek też tak to widzisz?
2. Czy zaobserwowałeś w tej swojej walce co ci pomaga a co szkodzi?
3. Jeśli tak, to dlaczego nie korzystasz z owych rozpoznań?
4. Czy planujesz coś w swoich nawykach zmienić czy jednak uważasz, że dobrze jest jak jest?


Koniec 23-ciej strony opisuje co zdobyłem.
Marzy mi się jeszcze 10kg w dół.
A z drugiej strony walczę z efektem jojo... Bo mnie znowu ciągnie... W dół.

Wiedźma - Czw 11 Paź, 2018 21:25

Jędrek napisał/a:
Marzy mi się jeszcze 10kg w dół.
A z drugiej strony walczę z efektem jojo...

:roll: Wątek o odchudzaniu mamy tu: Siem odchudzajcie
Tutaj jest dział INNE UZALEŻNIENIA.
Znów mam dysonans poznawczy... :drapie: :niewiem:

Jędrek - Pią 12 Paź, 2018 05:11

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Marzy mi się jeszcze 10kg w dół.
A z drugiej strony walczę z efektem jojo...

:roll: Wątek o odchudzaniu mamy tu: Siem odchudzajcie
Tutaj jest dział INNE UZALEŻNIENIA.
Znów mam dysonans poznawczy... :drapie: :niewiem:

A gdzie macie wątek "rzuciłem obżeranie się żeby nie mieć 30 kg nadwagi"?
Albo może wątek "Marzenia"...
Dostosuję się.
Będę pisał w pięciu wątkach na raz i będzie widać jak na dłoni co się ze mną dzieje po rzuceniu słodyczy.

Wiedźma - Pią 12 Paź, 2018 08:40

Nie manipuluj, Jędrek :nono:
Wiesz dobrze o co mi chodzi, a rżniesz głupa.
Założyłeś temat w dziale o uzależnieniach, piszesz w nim o ciągłym zerowaniu licznika,
a gdy ktoś Ci odpisze w tym samym kontekście - podnosisz krzyk, że przecież schudłeś, więc wara!
Trudno mi uwierzyć, żebyś nie widział w tym niekonsekwencji i braku logiki.
To tak, jakby ktoś rzucał picie tylko po to, żeby zaoszczędzić kasę - co prawda zapija co tydzień,
ale przecież wydaje na to znacznie mniej niż gdyby pił codziennie,
za zaoszczędzone pieniądze kupił to czy tamto do domu - a zamierza kupić jeszcze więcej,
więc proszę się od***przyć z negatywnymi komentarzami od tego sukcesu! :foch:

Tibor - Pią 12 Paź, 2018 09:20

No Wiedźmo, ale kol. Jędrek zakładając temat pisał na samym początku, że przestaje jeść słodycze ze wzgl. na nadwagę, na chęć schudnięcia ;)

Było to w sierpniu 2017, a po ponad roku i 26-ciu stronach bicia piany dowiaduje się o sukcesie małym druczkiem:

Jędrek napisał/a:
Koniec 23-ciej strony opisuje co zdobyłem.

a tam z kolei:
Jędrek napisał/a:
Zrzuciłem prawie 20 kg, w głowie mi się przejaśnia, coraz rzadziej sięgam po słodycze, z coraz mniejszą ochotą... I mam zrezygnować?

No, no :milczek:

Wiedźma - Pią 12 Paź, 2018 09:53

Cytat:
kol. Jędrek zakładając temat pisał na samym początku, że przestaje jeść słodycze ze wzgl. na nadwagę, na chęć schudnięcia

No faktycznie - wróciłam do pierwszego postu i doczytałam - Jędrek się odchudza.
W takim razie proszę moderatora o przeniesienie tego wątku w bardziej adekwatne miejsce,
bo tutaj generuje nieporozumienia.

Jędrek - Pią 12 Paź, 2018 11:46

Wiedźma napisał/a:
Cytat:
kol. Jędrek zakładając temat pisał na samym początku, że przestaje jeść słodycze ze wzgl. na nadwagę, na chęć schudnięcia

No faktycznie - wróciłam do pierwszego postu i doczytałam - Jędrek się odchudza.
W takim razie proszę moderatora o przeniesienie tego wątku w bardziej adekwatne miejsce,
bo tutaj generuje nieporozumienia.

No cóż.
Róbta co chceta.
Ciekawe że takie późne porządki.
Coś ubodło :blee: .... brak konsekwencji? dyzonans poznawczy? czy to że się da? z bólami ale się da.

"co cię dotyka to cię dotyczy"

Też nie lubię upadków i bólu...
Ale jak to mówią: "życie to nie je bajka... to bitwa!"
A prawda jest często bolesna.

Wiedźma - Pią 12 Paź, 2018 16:06

Jędrek napisał/a:
Coś ubodło :blee: .... brak konsekwencji? dyzonans poznawczy? czy to że się da? z bólami ale się da.

"co cię dotyka to cię dotyczy"

Co Ty pitolisz, Jędrek? :glupek:
Uważasz, że Ci zazdroszczę, że schudłeś parę kilo?
Ja też - od maja 10 kg i co z tego?
A słodycze rzuciłam - jak dotąd skutecznie - już piąty miesiąc bez cukru.
Więc nie mam Ci czego zazdrościć i nic mnie w związku z Tobą nie ubodło.
Wręcz przeciwnie - uważam, że idzie mi znacznie lepiej niż Tobie, bo bez bólu.

smokooka - Pią 12 Paź, 2018 19:10

Osobiście wolę jeść słodycze i być względnie miła i gruba. Bo jeśli od d***ścisku słodyczowego (bo nie dojrzałam wciąż do wolnej i niczym nie przymuszonej chęci ich nie jedzenia) miałabym mieć wredny charakterek i odczuwać ciągłe niezadowolenie to wolę się kulać niż biegać i być szczęśliwie uśmiechnięta. Gdzieś tam we mnie trwa postęp w wybaczaniu sobie różności którymi się krzywdziłam, coraz bardziej świadomie siebie kocham więc liczę się z tym, że w końcu przyjdzie ten dzień, kiedy z ulgą pomyślę że dam radę bez przymuszania się zrezygnować z deserków i pyszności z cukrem. Na dziś oceniam swój stan jako taki, że przestałam się nagradzać słodyczami za przetrwanie czegoś i rzadko mam okazję korzystać z nich w ramach odwetu za jakąś nieszczęśliwość.
ten wątek pozwolił mi przemyśleć jak to jest u mnie na dziś w tej sprawie, dzięki.
Dojrzewam dalej. Jeszcze mam co robić ;)

Jędrek - Pią 12 Paź, 2018 20:27

Wiedźma napisał/a:
Jędrek napisał/a:
Coś ubodło :blee: .... brak konsekwencji? dyzonans poznawczy? czy to że się da? z bólami ale się da.

"co cię dotyka to cię dotyczy"

Co Ty pitolisz, Jędrek? :glupek:
Uważasz, że Ci zazdroszczę, że schudłeś parę kilo?
Ja też - od maja 10 kg i co z tego?
A słodycze rzuciłam - jak dotąd skutecznie - już piąty miesiąc bez cukru.
Więc nie mam Ci czego zazdrościć i nic mnie w związku z Tobą nie ubodło.
Wręcz przeciwnie - uważam, że idzie mi znacznie lepiej niż Tobie, bo bez bólu.

No to gratuluję
"zawsze będę lepsi i gorsi od ciebie"
Spokojnego weekendu bez pitolenia...
A ja się pomęczę z tymi moimi słodyczami...

magdkozl - Czw 15 Lis, 2018 11:26

jak odchudzanie to dużo ruchu na początek może być basen wzmocnisz wszystkie mięśnie, no i dużo warzyw i produktów które dodadzą ci energii czyli jajka mięso chude ryby itp :) a jak już będziesz miał mega ochotę na słodycze to sięgaj po te zdrowsze jak np ma super krówka :D i tylko się nie poddawaj jak je zjesz - każdy ma ochotę czasem :D tutaj masz link co i jak z tymi krówkami httpxxxxxxxxxxxxxx.htm

[ Komentarz dodany przez: Linka: Czw 15 Lis, 2018 12:25 ]
Na tym forum nie wstawiamy reklam.
Zapoznaj się proszę z regulaminem.

Jędrek - Czw 15 Lis, 2018 11:48

magdkozl napisał/a:
jak odchudzanie to dużo ruchu na początek może być basen wzmocnisz wszystkie mięśnie

Początek był w 2013r. :lol2:

Wiedźma - Czw 15 Lis, 2018 15:48

magdkozl napisał/a:
a jak już będziesz miał mega ochotę na słodycze to sięgaj po te zdrowsze jak np ma super krówka :D

To głupota czy zła wola? - żeby uzależnionemu od słodyczy proponować krówki, choćby takie z najwyższej półki? :tupie:
A przede wszystkim co za tupet, żeby coś takiego robić dla reklamy! :zemdlal:

Wiedźma - Czw 15 Lis, 2018 15:58

Zajrzałam na tamtą stronę - no wprost rewelacja - krówki zdrowe bo bezglutenowe! :zemdlala:
To jest dopiero robienie kasy na żywieniowych trendach!
A od kiedy to krówka zawiera gluten? :glupek: Chyba tylko wtedy, jak ją celowo tym glutenem spaprzemy.
Pierwotna krówka składała się z stopionego cukru, mleka i zdaje się masła. Gluten znajduje się w zbożach.
Widział kto kiedy, żeby nasze babcie dodawały do krówek... mąkę? :zdziwko:

Krówki są przepyszne, uwielbiam je :mniam: ale nigdy nie będą zdrowe, bo składają się głównie z cukru.
Dlatego ich nie jem :frasunek: I Jędrkowi nie polecam, bo jego problemem jest cukier, a nie gluten!

pietruszka - Pią 16 Lis, 2018 23:16

Wiedźma napisał/a:
Pierwotna krówka składała się z stopionego cukru, mleka i zdaje się masła. Gluten znajduje się w zbożach.

A nie z mięsa? :szok:

pterodaktyll - Pią 16 Lis, 2018 23:23

pietruszka napisał/a:
A nie z mięsa?

:nie:
Bo to jest krówka wielkanocna :rotfl:

staaw - Sob 17 Lis, 2018 09:37

pietruszka napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
Pierwotna krówka składała się z stopionego cukru, mleka i zdaje się masła. Gluten znajduje się w zbożach.

A nie z mięsa? :

Oczywiście.
I zawiera zboża.
W panierce...

Edit:
Już odgaszam, jakiś porządny się ostatnio zrobiłem...

Wiedźma - Sob 17 Lis, 2018 12:05

pietruszka napisał/a:
A nie z mięsa? :szok:

Z mięsa to owszem, ale krowa :tak:
Ubiegając pytanie - mała krowa to nie krówka tylko jałówka :mgreen:

pietruszka - Sob 17 Lis, 2018 15:17

Wiedźma napisał/a:
jałówka

jałówka to raczej taka krowia nastolatka-dziewica :paluszkiem:

Wiedźma - Sob 17 Lis, 2018 15:22

No a krowie dziecko to cielak! :nerwus:
staaw - Sob 17 Lis, 2018 15:57

esaneta napisał/a:
a sprawcą cielaka jest buhaj :

I w tym momencie jałówka staje się krówką...

Wiedźma - Sob 17 Lis, 2018 16:19

staaw napisał/a:
I w tym momencie jałówka staje się krówką...

Krową! sdgwz

staaw - Sob 17 Lis, 2018 16:35

Wiedźma napisał/a:
staaw napisał/a:
I w tym momencie jałówka staje się krówką...

Krową! sdgwz

Krową to kiedy buhaj zamiast zajmować się ukochaną krówką sięga zbyt często po jaskółcze ziele...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group