To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

ALKOHOLIZM i inne uzależnienia - Wybaczenie

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 07:50
Temat postu: Wybaczenie
Ostatnio nurtuje mnie ten temat, bo to trudna sprawa. Ja innym i sobie wybaczyłam, skorzystałam z metody radykalnego wybaczania, pisałam listy, płakałam, krzyczałam, spaliłam i pogrzebałam sprawę. Jednak, w stosunku do mojego ojca (oprawcy) mam opór przed spotkaniem, odcięłam się, nie wiem czy to najlepsze wyjście. Zwłaszcza że moje dzieci postąpiły tak samo wobec mnie i patrzę na to z tej perspektywy. Czy odcięcie to najlepsza opcja? Ale jak wyciągam rękę do ojca to dostaję znowu solidnego kopa, czy to ma sens? Ja moje córy potraktowałabym inaczej, ale one nie chcą. Jak już mówiłam trudny temat...
Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 08:04

http://www.augustynski.eu/wybaczyc/
staaw - Nie 24 Mar, 2019 08:04
Temat postu: Re: Wybaczenie
Mozaika napisał/a:
Jednak, w stosunku do mojego ojca (oprawcy) mam opór przed spotkaniem, odcięłam się, nie wiem czy to najlepsze wyjście.

Słowo "odcięcie" ma dwa oblicza, które wybierasz?
Można się odciąć na zasadzie "żebyś zdychał u mnie pod drzwiami, palcem nie kiwnę żeby ci pomóc". To odcięcie jest zniewalające, ciągle czekasz na satysfakcję że jednak podwinie mu się noga i rzeczywiście będzie zdychał żebrząc o łaskę.

Można też odciąć się na zasadzie, zrobiłem co mogłem, nie chcesz to nie ale żałuj bo jestem teraz za***isty :wysmiewacz:
Żyj sobie w swoim świecie jak będziesz potrzebował chleba czy wody nie odmówię ale nasze światy są różne...

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 08:15

Moje odcięcie wygląda w ten sposób, wybaczam Ci, bo wiem że nikt się nie rodzi potworem, najprawdopodobniej, coś lub bardziej ktoś, ukształtował w ten sposób twój umysł, ale nie robisz nic z tym, nie rozwijasz się, nie idziesz do przodu widać inaczej nie potrafisz! Rozumiem to, każdy ma prawo wyboru, ale dla własnego bezpieczeństwa odsuwam się na bezpieczna odległość, w miejsce w którym mnie już nie zranisz. Życzę Ci wszystkiego dobrego, ale z daleka ode mnie. Nasze drogi się rozeszły i niech tak zostanie. Tylko ze on nie porzucił kontaktu, dzwoni i pisze smsy, ale że mam go w zablokowanych, to dał spokój. Pewnie tkwi w urazie i nie rozumie dlaczego milczę. I mnie ta sprawa jakoś uwiera!
staaw - Nie 24 Mar, 2019 08:28

Mozaika napisał/a:

Pewnie tkwi w urazie i nie rozumie dlaczego milczę. I mnie ta sprawa jakoś uwiera!

Jeżeli sprawa Ciebie uwiera to może być że jednak masz jakieś poczucie winy...
Ja bym napisał list i wyjaśnił dla czego nie mam zamiaru utrzymywać kontaktów, że niema we mnie urazy lecz boję się iż bliższe kontakty mogą spowodować że koszmar powróci...

Ja podobny temat przegadałem z terapeutką, kilkanaście godzin nam to zajęło...

Co wydawało mi się że zaczynamy z ojcem nadawać na podobnych falach, on sprytnie wpędzał mnie w poczucie winy że nie jestem tak mądry jak on, pokazywał zdjęcia zmarłych członków jego rodziny których nigdy nie poznałem bo nie utrzymywałem kontaktów (a przecież to on odszedł ode mnie jak miałem 13 lat), opowiadał jak bardzo przez te lata tęsknił i czekał aż się odezwę (a przecież adres znał, tylko sumienie mu nie pozwalało pierwszemu wyciągnąć ręki)...

Jednym słowem manipulacja na całej linii, postanowiłem to zakończyć...

Miałem łatwiej bo oprócz porzucenia rodziny więcej nie nagrzeszył, właściwie wcześniej to go też nie było, chyba że matka powiedziała że nazbierałem na lanie...

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 08:41

Mój ojciec jest oprawcą, sadystą, stosuje przemoc psychiczną, kiedyś fizyczną, molestował mnie w dzieciństwie. Na myśl o spotkaniu z nim dostaję ataku histerii, każde spotkanie z nim przypłacam silną nerwicą! Ale nie potrafię mu w oczy powiedzieć czemu odcięłam się, boję się za bardzo, jestem tchórzem!
staaw - Nie 24 Mar, 2019 08:46

Mozaika napisał/a:
Ale nie potrafię mu w oczy powiedzieć czemu odcięłam się, boję się za bardzo, jestem tchórzem!

Dla tego proponuję list, najlepiej napisany wspólnie z terapką lub kimś innym, bezstronnym...
Teraz jesteś z nim związana, powtarzasz jak mała dziewczynka "odcięłam się, odcięłam się" a cały czas o nim myślisz...

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 08:54

Wiesz co to jest takie głupie że aż śmieszne, boję się konfrontacji, wiadomo, ale listu też, bo go zdenerwuję i będzie zły na mnie... A przecież mnie to już nie powinno obchodzić, trudny temat, ech...
staaw - Nie 24 Mar, 2019 09:06

Mozaika napisał/a:
Wiesz co to jest takie głupie że aż śmieszne, boję się konfrontacji, wiadomo, ale listu też, bo go zdenerwuję i będzie zły na mnie... A przecież mnie to już nie powinno obchodzić, trudny temat, ech...

To nie jest śmieszne ani głupie. Przecież córeczka powinna kochać tatusia, zajmować się nim i być posłuszna...
Czyż nie to wpajano Ci od dzieciństwa?

To idiotyczne, wyrwane z kontekstu tłumaczenie czwartego przykazania: czcij ojca i matkę swoją" wykorzystywane do podłej manipulacji dziećmi...

Jak mądrze kochać rodziców

Biblia Tysiąclecia napisał/a:

1 Mnie, ojca, posłuchajcie, dzieci,
i tak postępujcie, abyście były zbawione.
2 Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci,
a prawa matki nad synami utwierdził.
3 Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów,
4 a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.
5 Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci,
a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany.
6 Kto szanuje ojca, długo żyć będzie,
a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce:
7 jak panom służy tym, co go zrodzili.
8 Czynem i słowem czcij ojca swego,
aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo.
9 Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci,
a przekleństwo matki wywraca fundamenty.
10 Nie przechwalaj się niesławą ojca,
albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą.
11 Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca,
a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci.
12 Synu, wspomagaj swego ojca w starości,
nie zasmucaj go w jego życiu.
13 A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość,
nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił.
14 Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie,
w miejsce grzechów zamieszka u ciebie1.
15 W dzień utrapienia wspomni się o tobie,
jak szron w piękną pogodę, tak rozpłyną się twoje grzechy.
16 Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca,
a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę.

staaw - Nie 24 Mar, 2019 09:13

Mozaika napisał/a:
bo go zdenerwuję i będzie zły na mnie...

Chroń mnie Boże od fałszywych przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę :wysmiewacz:

Maciejka - Nie 24 Mar, 2019 09:25

Mozaika napisał/a:
Wiesz co to jest takie głupie że aż śmieszne, boję się konfrontacji, wiadomo, ale listu też, bo go zdenerwuję i będzie zły na mnie... A przecież mnie to już nie powinno obchodzić, trudny temat, ech...



Nie mialam kontaktu z ojcem chyba z 10 lat. Byla przemoc glownie psychiczna , posrednio fizyczna bo jak dziecko patrzy jak ojciec leje jego matke to czuje jakby jego bolalo. Byla tez przemoc ekonomiczna- ojciec ciagle na cos zbieral, mial na papierosy sobie ale dla dzieci na chocby przyzwoite ubrania to juz nie bylo.
Z doroslego zycia: jak maz mnie lal i interweniowala policja to zwyczajnie uciekl. Wsiafl w samochod i odjechal. Nie pomogl mi, patrzyl i czekal co bedzie.
Zerwalam kontakt bo zachowal sie jak cham a potem udawal ofiare wyrodnej corki.
Tez sie balam jechac tam, spotkania z nim po latach. Wczesniej pisalam dlugie terapeutyczne listy , czytalam to sobie na glos i palilam. Nigdy tego nie wyslalam.
Do rodzicow pojechalam w zeszlym roku. Ojciec czekal. Bylo przyjemnie , milo. Wczesniej sobie przygotowalam tzw. grunt. Ojciec liczy sie tylko z siostra. Powiedzialam jej, ze zakopujemy topory wojenne i zaczynamy od nowa bez wracania do przeszlosci. Jestem pewna, ze mu to powiedziala. Jak odjezdzalam , ojciec plakal.
Wczesniej terapeuta odradzil mi wylewania swoich zalow, mowienia swojej prawdy i wywlekania krzywd.
Wybaczylam sobie i rodzicom. Nie roxmawiam z nimi na " te " tematy. Wybaczylam, pojednalam sie ze soba i z nimi i z rodzenstwem. Co bedzie dobre w Twojej sytuacji , nie wiem.
W mojej takie rozwiazanie okazalo sie najlepsze. Ojciec i tak ma poczucie winy. Wie, ze krzywdzil ale za nic sie do tego nie przyzna. Po co walczyc bez sensu i z kim. Problem rozwiaxalam w sobie. W tym roku tez planuje tam jechac , jak sie uda to na kilka dni. Tez sie boje. Co innego jechac na pare godzin a co innego spedzic tam dxien lub dwa. Chce poodwiedzac stare kąty . pochodzic statymi sciezkami. Wzruszylam sie. :beczy:

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 09:48

Perełko, mój nie wie że źle robi, albo wie i robi to dalej z sadystyczną przyjemnością! Tylko że ja na to więcej nie pozwolę, z szacunku dla samej siebie. Ale tez boję się konfrontacji, wolę odpuścić kontakt, tylko że czuje się tchórzem w głębi...
Maciejka - Nie 24 Mar, 2019 09:51

Stasiek napisal, ze ojciec zostawil ich jak mial Stasiek 13 lat. Nas matka zostawila jak mialam 10 lat, wrociła po ponad 3 i pol roku. Jak wybaczyc komus kto ciagle powtarzal , ze dzieci to przykry obowiazek, ze komplikuja zycie i niech ojciec ich chowa bo starczy, ze ona urodziła.

Bylo ciezko sie z tym uporac, dluga i ciezka praca nad taka traumą. Zachowanie i postepowanie dla mnie nie ma nazwy ani usprawiedliwienia. Zrozumislam a jakiejs tam czesci takie cos i to porzucenie mnie a potem zachowywanie sie jak gdyby nic sie nie stało. Zrozumialam, ze ona doszla to takiego miejsca , ze albo albo. Po prostu nie widziala innego wyjcia i wydarzylo sie to vo sie wydarzylo. W wieku 10 lat bylam gospodynia domowa, zaopatrzeniowcem, " partbeka emocjonalna " dla ojca i matka dla rodzenstwa a bylo nas sporo. Jeszcze szkola do tego dochodzila. Poradzilam sobie, udźwignelam to. Wybaczylam im wsztkim. Zyje, mam sie dobrze jest mi lzej. Ich problemy tamte to nie moja sprawa, nie mi to oceniac, nie wiem i nigdy sie nie dowiem przez co przesli. Mam tylko tzw. przeslanki. poszlaki. Pewne interpretacje i to co zapisalo sie we mnie. Moja prawda ta dziecieca i ta dorosla a oni maja swoja prawde i nie mi to zmieniac, uswiadamiac im cokolwiek czy oceniac i osądzac.

Maciejka - Nie 24 Mar, 2019 09:55

Mozaika napisał/a:
Perełko, mój nie wie że źle robi, albo wie i robi to dalej z sadystyczną przyjemnością! Tylko że ja na to więcej nie pozwolę, z szacunku dla samej siebie. Ale tez boję się konfrontacji, wolę odpuścić kontakt, tylko że czuje się tchórzem w głębi...


Wiesz co, mysle ze nie jestes tchorzem tylko nie jestes na to gotowa. Proponuje przegadac to z terapeuta albo na grupie jak masx taka mozliwosc. Nie wiem xzy na AA poruszaja takue tematy ale na DDA raczej poruszaja. Duxo osob ma z tym problem, kazdy radzi na swoj sposob i lozna posluchac a nuz cos sie przyda.....

Co innego wiedziec a co innego czuc . wiem. A moze kontakt z tym tchórzem, pozwolenie na to by nim byc na tu i teraz byle nie na dlugo ....

staaw - Nie 24 Mar, 2019 10:05

Mozaika napisał/a:
Perełko, mój nie wie że źle robi, albo wie i robi to dalej z sadystyczną przyjemnością! Tylko że ja na to więcej nie pozwolę, z szacunku dla samej siebie.

I właśnie to powinnaś napisać w liście. Żeby się dowiedział.
A czy przyjmie do siebie to inny temat, moim zdaniem nie... :bezradny:
Mozaika napisał/a:

Ale tez boję się konfrontacji, wolę odpuścić kontakt, tylko że czuje się tchórzem w głębi...


List, moim zdaniem, da Ci poczucie zrobienia wszystkiego co mogłaś. Powinno to pomóc w uwolnieniu się od poczucia winy i innych nieprzyjemnych uczuć...

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 10:22

I będzie też zemsta z jego strony, przepadnie mieszkanie, przepisze na kogoś, odda do banku, a szkoda, bo to po dziadkach i mi się w sumie powinno należeć, moja mama też dołożyła się do niego, potem zrezygnowała z roszczeń na korzyść swojego, musiała niestety takie były czasy. Wiem że przepadnie, ale jeśli taka jest cena wolności... Trochę przyziemna pobudka, ale miałam swoje marzenia, teraz mieszkam u męża, a chciałabym mieć wreszcie swój kąt. Tak wiem, są kredyty, mam jednak na ich temat swoje zdanie, nie wezmę!
Maciejka - Nie 24 Mar, 2019 10:29

Dopiero teraz to zobaczyłam.
Bojac sie konfrontacji z rodzicami , widzialam nie rodzicow ale krzywdzicieli, oprawcow. Balam sie tak naprawde konfrontacji ze sobą samą. Jestem juz na tyle mocna wewnetrznie, mam tak wzmocnionego doroslego w sobie, ze nie z takimi problemami sobie radze w doroslym zyciu.
Moze warto sobie odpowiedziec na pytania. Czego oczekuje od rodzica od siebie, jak wysoko sobie postawilam poprzeczkę?
Tym sposobem wlasnie pomoglam sobie samej , juz nie boje sie tego wyjazdu a pare miesiecy jeszcze mam .

staaw - Nie 24 Mar, 2019 10:32

Mozaika napisał/a:
I będzie też zemsta z jego strony, przepadnie mieszkanie, przepisze na kogoś, odda do banku, a szkoda, bo to po dziadkach i mi się w sumie powinno należeć

A to już kwestia wyboru.
Mój ojciec wszystko przepisał kuzynce i... pies mu buzię lizał, moje zdrowie jest ważniejsze...
Nie zamierzam już nigdy włazić nikomu w... pewne niedomówienie żeby zyskać parę groszy...

(W razie czego pozostaje zachowek ;) )

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 10:39

Racja Staaw :brawo:
staaw - Nie 24 Mar, 2019 10:45

Oczywiście tatuś nie omieszkał mnie poinformować o testamencie licząc że padnę mu do stóp błagając o przebaczenie.
Srodze się zawiódł :pala:

A z mojej strony? Utrzymywanie fikcyjnej relacji z człowiekiem z którym nic mnie nie łączy prócz (prawdopodobnie) połowy genów i udawanie że nie bolą mnie jego manipulacje i wpychanie w poczucie winy że nie jestem takim jakiego sobie wymarzył, kosztowało mnie wiele cierpienia.
Przestałem się uśmiechać kiedy dusza wyje...

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 12:01

Tylko że to nie jest tylko jego, ale także moje, szkoda ze nie na piśmie, ale cóż, pluję na to! Masz rację, nie warto. Dziękuje Staaw :kwiatek: A po za tym jest takie powiedzenie: Jezu (Siło Wyższa) powierzam to Tobie...
staaw - Nie 24 Mar, 2019 12:15

Mozaika napisał/a:
Tylko że to nie jest tylko jego, ale także moje, szkoda ze nie na piśmie,

Teoretycznie masz mieszkanie a praktycznie oczekiwania i kupę nerwów... :bezradny:

Mozaika - Nie 24 Mar, 2019 13:35

A no właśnie, co ma być to będzie szkoda moich nerwów.

Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 11:02

Święta idą, córki się nie odzywają. W zeszłym roku wysyłałam życzenia, bez odzewu, czy warto i w tym? Córki nie chcą mi wybaczyć przepitych lat, a ostatnio tego że zostawiłam je, przestałam łożyć i wyprowadziłam się do mężą, obydwie musiały pójść do pracy. Po za tym o zgrozo mój mąż jest młodszy ode mnie i to tez jest powód do obrazy i wytykania mi zidiocenia na starość! Młodsza wprost mi powiedziała że albo on albo ja, szantaż emocjonalny! Starsza życzyła mi rozumu, jak się wyprowadzałam... Co zrobić, narzucać się, czy czekać na ich ruch?
staaw - Sob 13 Kwi, 2019 11:14

Mozaika napisał/a:
Święta idą, córki się nie odzywają. W zeszłym roku wysyłałam życzenia, bez odzewu, czy warto i w tym?

Jak chcesz/ czujesz potrzebę?
Majl nic nie kosztuje, kartka kilka złotych...
Chyba już nie masz poczucia że wysyłając życzenia, nawet bez odzewu, w jakiś sposób się poniżasz...
Mozaika napisał/a:

obydwie musiały pójść do pracy.

Tak już jest ułożony ten najlepszy ze światów że aby jeść trzeba pracować.
Mozaika napisał/a:

Po za tym o zgrozo mój mąż jest młodszy ode mnie i to tez jest powód do obrazy i wytykania mi zidiocenia na starość!

Zazdroszczą :beba: :rotfl:

:buzki:

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 11:27

Zazdroszczą? Tak o tym nie pomyślałam, ale czego zazdroszczą Staaw?
staaw - Sob 13 Kwi, 2019 11:33

Jest obiegowa ( i według mnie krzywdząca) opinia że facet w miarę upływu lat przedkłada pokój telewizyjny nad sypialnię.... :paluszkiem:
Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 11:46

Ja nie wiem jak jest u Ciebie ale u nas panuje przekonanie spoleczne, ze facet powinien byc starszy od kobiety jak jest odwrotnie to z dzieciakiem sie zwiazala. Takie bzdury obiegowe. Moim zdaniem kazdy uklada sobie zycie tak jak chce i to jego sprawa.
Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 11:55

perełka napisał/a:
Moim zdaniem kazdy uklada sobie zycie tak jak chce i to jego sprawa.

Dokładnie. Też jestem tego zdania :okok:

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 11:59

Myślę, ze duzo tutaj zalezy jaka wieź byla miedzy mamą a dziećmi. Tez mam matke i nie piła ale emocjonalnie jej nie bylo i nie czuje takiej wiezi jak mam ja ze swoimi corkami. Nie wiem jak to nazwac. Jak pije i jest świadomosc , ze to choroba, ze trudno z tym loradzic to inaczej siecpodchodxi jak jest tylko worek krxywd i postsea roszczeniowa od mamy to ....masz co masz. Ja swoja rozumiem ske wieź jest ale taka ...inna nie moge znakezc okreslenia, nie onojetnosc i nie bliskosc,....obowiazkiem tez tego nazwac nie mozna.
Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 12:00

staaw napisał/a:
Chyba już nie masz poczucia że wysyłając życzenia, nawet bez odzewu, w jakiś sposób się poniżasz...

Chmmm, trochę mam :skromny:

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 12:04

perełka napisał/a:
Myślę, ze duzo tutaj zalezy jaka wieź byla miedzy mamą a dziećmi.

Piłam i dawałam kasę żeby móc w spokoju pić :blee:

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 12:06

Mozaika napisał/a:
staaw napisał/a:
Chyba już nie masz poczucia że wysyłając życzenia, nawet bez odzewu, w jakiś sposób się poniżasz...

Chmmm, trochę mam

To ja bym nie wysyłał życzeń.
W pijanym życiu wystarczająco rzeczy robiłem wbrew sobie.
Teraz never :nerwus:

Pozbyłaś się twarzy alkoholiczki, ogarniasz życie a że nie wszyscy Cię kochają?
Ich strata :beba:

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 12:13

Mozaika napisał/a:
perełka napisał/a:
Myślę, ze duzo tutaj zalezy jaka wieź byla miedzy mamą a dziećmi.

Piłam i dawałam kasę żeby móc w spokoju pić :blee:


Ja mialam kiedys duzy problem zeby powiedziec do swojej matki. Mamo. Jaka z niej matka jak musialam przejac jej role a ona miala o to do mnie pretensje zamiast do ojca bo nie zrobil tego vo trzeba tylko wspieral nienormalna role.
Teraz tez nie mowie mama tylko matka ale swojodnie juz bez scisnietego gardla.
Maz pil i dzieci tez mowili co to za ojciec jak tylko wstyd prxynosi. Gdyby zyl to duzo wody by musialo uplynac zeby mu wybaczyly. Nawet na grob nie chca isc i wiedza ze to nie jego wina , ze byl chory. Nic z tym nie zrobil i tego nie moga, nie chca przejsc/ uporac sie z tym. Nigdy go nie bylo i nie ma. Jedna tylko wziela jego portret ze soba. Reszta czasem wspomina ojciec kiedys byl i pil.

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 12:17

Mysle, ze dla dziecka mama jest zawsze wazna jaka by ona nie byla. Czasem potrzeba duzo czasu zeby cos drgnelo w relacjach
Moze jak beda mialy wlasne dzieci to podejscie zmienią. Nie wiem. Ja bym sie odezwala mimo braky odzewu zeby wiedzialy ze jestem. Dziecko zawsze bedzie dzueckiem i cisza z jego strony bedzie bolec.

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 12:26

perełka napisał/a:
Ja bym sie odezwala mimo braky odzewu zeby wiedzialy ze jestem.

Nie!!! To już wiedzą, teraz kolej na ich ruch... Faktycznie, Staaw ma rację, nic wbrew sobie, a tego co dostajesz za darmo nie szanujesz...

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 12:38

Taaaa rob co chcesz ja tam nie wiem. Mozesz dlugo czekac jak mama Gosi z rozlewiska. Poczucie krzywdy i zdrady ze strony rodzica moze na dlugo przerwac kontakt i jego cheć i bedzie Ciebie bolec ....
Mi zeby tato poeiedzial jak napusal Stasiek to bym powiedziala. Jie bylo Ciebie ttle lat i dalam rade to teraz tez nie jestes do niczego mi pottzrbny. Ty to tylko wpis w pspierach. Mala strata próżny żal

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 12:46

perełka napisał/a:
Jie bylo Ciebie ttle lat i dalam rade to teraz tez nie jestes do niczego mi pottzrbny.

Perełko, to ich strata, ja rękę wyciągnęłam :tak:

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 12:49

Mozaika napisał/a:

to ich strata, ja rękę wyciągnęłam

Ale Twoja wina że pustą... :wysmiewacz:

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 12:52

Akurat Stasiek ma dobra relacje z corka. Widzialan jak o niej mowi. Dobrze komus gadac nie dotykajac problemu teoretycznie.
Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 12:54

staaw napisał/a:
Ale Twoja wina że pustą...

To akurat smutna prawda! Już mi ktoś powiedział że jak bym dalej dawała, to tak by mnie kochały, że każdego 10-tego byłyby u mnie :zalamka:

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 12:54

[quote="Mozaika"]
perełka napisał/a:
Jie bylo Ciebie ttle lat i dalam rade to teraz tez nie jestes do niczego mi pottzrbny.

Perełko, to ich strata, ja rękę wyciągnęłam :tak: [/quote
Moja reka wyciagnieta do dziecka byla caly czas, nie odzywala sie ze 2 lata ale czula , ze jestem. Teraz zapyta nawet matki jak jej zdrowie. Nie wystarczy raz, trzeba walczyc o dzieci zeby to czuly.

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 12:57

Mozaika napisał/a:
staaw napisał/a:
Ale Twoja wina że pustą...

To akurat smutna prawda! Już mi ktoś powiedział że jak bym dalej dawała, to tak by mnie kochały, że każdego 10-tego byłyby u mnie

Niestety... Wiesz już za co cię "kochały", a źródełko wyschło i mają problem...
Fajna sprawa poradzić sobie z wrogami, ale jeszcze lepsza uwolnić się od fałszywych przyjaciół...

(Nawetr jak czasem żal D. ściska )

Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 13:06

Nie ma sensu dalej polemizować, decyzje już podjęłam. Wysłuchałam przeciwstawnych opinii i pozostanę przy swoim zdaniu. Dość już dawałam, teraz poczekam na odzew, i nieważne czy się doczekam czy nie. To ich wybór, a ja go po prostu uszanuję...
Janioł - Sob 13 Kwi, 2019 14:04

Mnie tam uczą : nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe. Czekasz na ruch z ich strony ? Zrób ze swojej i nie oczekuj bo tak to już bywa że oczekiwanie = rozczarowanie. Niezależnie od wszystkiego złóż życzenia choćby wysyłając kartkę lub sms-a.
Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 14:07

Janioł napisał/a:
Zrób ze swojej

NIE :milczek:

Maciejka - Sob 13 Kwi, 2019 14:27

Pokazujesz im, ze Ci nie zalezy na nich. Bedziesz dlugo czekac na ten ruch obys sie kiedys doczekala.
Jak nie sprawdzalam zeszytow corkom bo dobrze sie uczyly to odebraly jako brak zainteresowania z mojej strony i powiedzialy mi o tym po latach calkiem niedawno. Ja widzialam to inaczej. Kazdy medal ma dwie syrony
Jak jest konflikt i krzywda wsrod bliskich sobie ludzi to sa dwie prawdy. Corki i matki.
Twoja decyzja, Twoja sprawa. Ja chyba wysle kartke do rodxivow w poniedzialek i zadzwonie w Swieta. Ze swoimi dziecmi spedze czas razem , z jedna poprzez kontakt internetowy. Jest daleko od naszego kraju.

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 14:32

Mam, a właściwie miałem, podobnie wyczerpującą sytuację jak Mozaika.
Osoba którą powinienem kochać z racji więzów krwi serdecznie mnie nienawidzi.
Tydzień po odłączeniu od respiratora błaga mnie o pomoc a kiedy homeostaza powróci jedzie po mnie jak po burej suce.
Choć czasem żal, ale utrzymywanie takiej relacji to nawet nie współuzależnienie, to czysta głupota połączona z masochizmem.
Koszty są zbyt duże mimo że czasem zadaję sobie pytanie czy mogę zrobić coś jeszcze...


Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 14:38

Ja już podjęłam decyzję. Ojciec i dzieci znikają z mojego życia. Dość upokorzeń i płaszczenia się. Nie to nie i koniec tematu!
Mozaika - Sob 13 Kwi, 2019 14:39

Dziękuje wszystkim za opinię :okok:
pterodaktyll - Sob 13 Kwi, 2019 14:44

Mozaika napisał/a:
podjęłam decyzję. Ojciec i dzieci znikają z mojego życia

Drastyczna decyzja, ale to Twoje wybory i Twoje konsekwencje.

" Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. ....."

Karma powraca....................

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 14:51

pterodaktyll napisał/a:

Drastyczna decyzja, ale to Twoje wybory i Twoje konsekwencje.

Pterek, jakie konsekwencje? :szok:
Że wyrwałem się (tu już piszę o sobie) z emocjonalnego szantażu? :szok:
Że ktoś jest w szoku że nie może już mnie doić jadąc po moim poczuciu winy za to co zrobiłem i czego nie zrobiłem z resztą też?

Przecież to głupie było że mimo że mnie wywalano drzwiami ja niczym gołąbek pokoju chciałem wleźć oknem...

Konsekwencjami to była złość kiedy kolejny raz dałem się zmanipulować pięknymi słówkami i obietnicami a później było jak zawsze...

Pewnie że jak przyjdzie głodny to nie wyrzucę i zamiast ryby nie podam węża, ale narzucać się nie zamierzam...

pterodaktyll - Sob 13 Kwi, 2019 15:03

staaw napisał/a:
Pterek, jakie konsekwencje?

A co ja, wróżka? Każdy wybór, każda decyzja pociąga za sobą jakieś konsekwencje. jeśli jest inaczej to znaczy, że to była manipulacja, a nie decyzja :p

staaw napisał/a:
wyrwałem się (tu już piszę o sobie) z emocjonalnego szantażu? :szok:
Że ktoś jest w szoku że nie może już mnie doić jadąc po moim poczuciu winy za to co zrobiłem i czego nie zrobiłem z resztą też?


Chcesz przez to powiedzieć, że tak robiły Twoje dzieci?

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 15:11

pterodaktyll napisał/a:

Chcesz przez to powiedzieć, że tak robiły Twoje dzieci?

Nie. Brat.
I ciężko mi z tym mimo że pogodziłem się z rzeczywistością. Nigdy nie byliśmy sobie bliscy :(
Bywało że kiedy się topiłem (w pewnej przenośni) to jeszcze mnie dopychał kolanem (również w przenośni).
Kiedy on się topił, prosił o pomoc, dostawał ją i jeszcze miał pretensje że tak mało mogę mu dać.
Wielokrotnie odrzucał moją wyciągniętą dłoń kiedy stanął na nogi...

pterodaktyll - Sob 13 Kwi, 2019 15:25

staaw napisał/a:
Wielokrotnie odrzucał moją wyciągniętą dłoń kiedy stanął na nogi..

Może jeszcze nie nadszedł czas wybaczania...........

staaw - Sob 13 Kwi, 2019 15:31

pterodaktyll napisał/a:
staaw napisał/a:
Wielokrotnie odrzucał moją wyciągniętą dłoń kiedy stanął na nogi..

Może jeszcze nie nadszedł czas wybaczania...........

Ja wybaczyłem i czekam aż druga strona będzie gotowa.
Ale raczej się na to nie zanosi a narzucać się więcej nie zamierzam bo później to odchorowuję :bezradny:

(obaj mamy co sobie wybaczać, on u mnie ma konto wyzerowane)

Linka - Sob 13 Kwi, 2019 19:29

Stasiu, dzieci to jednak zupełnie co innego niż brat.
Dla mnie różnica jest ogromna.
A wysłanie choćby smsa nie jest poniżaniem się.
Jest znakiem, ze jestem otwarta na pojednanie.
Nie powinno tez wynikać z poczucia winy, bo faktycznie ileż można przepraszać ?

staaw - Nie 14 Kwi, 2019 07:04

Linka napisał/a:
Stasiu, dzieci to jednak zupełnie co innego niż brat.
Dla mnie różnica jest ogromna.

Dla mnie też, dla tego domyślam się że Mozajka czuje to co ja, tylko o kilka zer bardziej...
Linka napisał/a:

A wysłanie choćby smsa nie jest poniżaniem się.
Jest znakiem, ze jestem otwarta na pojednanie.

Tych znaków było już więcej niż w dziełach zebranych Lenina. Ostatni to kropka.
Co nie znaczy że nikt nie może dopisać epilogu, chętnie poczytam...
Linka napisał/a:

Nie powinno tez wynikać z poczucia winy, bo faktycznie ileż można przepraszać ?

Według Bibli siedemdziesiąt siedem razy, ja przepraszałem o siedem więcej i już nie zamierzam...

esaneta - Nie 14 Kwi, 2019 07:18

„Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”
olga - Nie 14 Kwi, 2019 07:23

Ja uważam, że Stasiu ma rację....
Jeśli dotrzeć się nie da to jak długo można pozwalać się ranić

pietruszka - Nie 14 Kwi, 2019 13:20

Mi kiedyś w trudnych relacjach rodzinnych pomogło to, kiedy uświadomiłam sobie, że relacja nie zawsze musi być wzajemna, a przynajmniej ta "wzajemność" wcale, ale to wcale nie musi wyglądać według moich wyobrażeń.

Dla mnie dziś słowo relacja oznacza bardziej skupienie się na tym, co ja czuję do drugiej osoby i co w związku z tym mogę jej dać, pokazać, czym się podzielić, jakie emocje i jak mogę tej osobie pokazać. Nie oczekując nic w zamian. To niełatwe, ale relacja z drugą osobą nie jest interesem i wcale nie jest tak, że dawanie równoważy się z otrzymywaniem, albo co gorsza oczekiwaniem otrzymywania. Miłość, przyjaźń, koleżeństwo to nie biznes, to nie aktywa i pasywa, tu nie musi się wszystko równoważyć.

Kiedyś myślałam tak JA <-> ON/ONA/ONI
Teraz jest tak: JA -> ON/ONA/ONI

Nie ważne, co ktoś może mi dać, czy jeszcze gorzej "oddać". Ważne, co ja czuję i co w związku z tym mogę tej drugiej stronie okazać, podarować, (i objąć i przytulić się, i zezłościć się i zirytować, itd). Nie oczekując nic w zamian i dając do tego tej drugiej stronie prawo do własnej reakcji, wolność w wyborze, odbiorze... Paradoksalnie... wtedy w relacjach zaczynają się czasem dziać cuda, czasem maleńkie, drobne gesty, padają słowa, których się nie spodziewasz, rozwijają się więzi, których intensywność zaskakują. Takie małe cuda na ludzkim poziomie, tym bardziej zdumiewające, gdy dzieją się nie oczekiwane.

W piątek zmarł mój tata. (Część tutaj to wie, bo pisałam o tym w pamiętnikach). To była trudna i bolesna kiedyś dla mnie relacja. Sporo łez wylałam pracując nad przeszłością i dzieciństwem. Sporo też było złości między nami. Cieszę się, że zdążyłam mu powiedzieć, jak bardzo go kocham, a co pewnie ważniejsze - okazać mu tę miłość troską i cierpliwością, o które bym się nawet nie posądzała, w czasie tych jego ostatnich dni umierania na raka, który bezwzględnie nam go odebrał. Nie, ojciec do śmierci nie potrafił mi odwzajemnić tych słów. Dziś wiem, jakie to było przez całe jego życie trudne, jak bardzo nie radził sobie z wyrażaniem emocji w tak prosty sposób, jak słowa. Ale to nie znaczy, że tych uczuć nie okazywał, chociaż gdy przestałam właśnie oczekiwać słów czy gestów, wtedy dopiero zaczęłam go "słyszeć"... Mam niezbitą pewność, że mnie bardzo kochał, ale przekonałam się o tym, gdy... przestałam tego oczekiwać...

To są właśnie małe cuda miłości i innych relacji międzyludzkich.

staaw - Nie 14 Kwi, 2019 13:34

pietruszka napisał/a:

Dla mnie dziś słowo relacja oznacza bardziej skupienie się na tym, co ja czuję do drugiej osoby i co w związku z tym mogę jej dać, pokazać, czym się podzielić, jakie emocje i jak mogę tej osobie pokazać.

Pytanie tylko co zrobić kiedy druga osoba żąda więcej niż mogę dać. Żąda rzeczy niemożliwych a to co możliwe ma w pewnym niedopowiedzeniu.
Wręcz obwinia mnie że sam sobie winien jestem że nie mogę dać więcej...

Co próbuję się zbliżyć to bejzbolem w łeb. I co wtedy?

pietruszka - Nie 14 Kwi, 2019 13:47

staaw napisał/a:
kiedy druga osoba żąda więcej niż mogę dać. Żąda rzeczy niemożliwych a to co możliwe ma w pewnym niedopowiedzeniu.
Wręcz obwinia mnie że sam sobie winien jestem że nie mogę dać więcej...

a to jest jej część do odrobienia. To jej oczekiwania. Skup się na tym, co Ty czujesz do tej osoby, a będziesz wiedział, co robić, nawet jeśli lepiej to robić z bezpiecznej odległości... choćby na odległość tego bejzbola... Bo o swoje bezpieczeństwo też trzeba dbać...

Tibor - Nie 14 Kwi, 2019 20:47

Ktoś mnie kiedyś pokierował w ten sposób, że kwestia WYBACZENIA powinna być poprzedzona moim rachunkiem sumienia.

Nie znam tych Waszych relacji, ale czytam troszkę z przerażeniem, że można się obrażać na kogoś, komu zmarnowałem życie, że można sobie szydzić czy żartować, że jest się dojną krową i kochają tylko po 10-tym. Może alkoholizm nie był przeze mnie zawiniony ale tylko i wyłącznie ja ponoszę dzisiaj odpowiedzialność za wszystko co w związku z tą chorobą czyniłem. Byłej żonie daje się doić ile wlezie, jestem w miarę swoich możliwości na każde jej zawołanie i jeszcze włos mi z głowy nie spadł. Nie czuję się poniżony, bo wielokrotnie we wspólnym życiu to ja ją poniżałem i upokarzałem. Mój rachunek sumienia wskazuje jednoznacznie, że ja byłem przyczyną rozbicia tego co zapowiadało się niegdyś dobrze.

Być może zachowania moich bliskich, te troszkę takie "chore", są również spowodowane tym, że niegdyś ja ich szantażowałem emocjonalnie. Dzisiaj nie uważam się za chorego, dzisiaj uważam, że moim za***nym obowiązkiem (również moralnym) jest czynić dobro tym, których skrzywdziłem. Odkupienie swoich win nie polega dla mnie na "przepraszam" ale również na byciu dla nich oparciem. Nie słowa a czyny. Bla, bla, bla nic nie zmieni.

Nie robię już rachunku sumienia komuś, czy ktoś wysyła kartkę czy nie, czy pisze smsa czy nie, to nie ma dla mnie znaczenia. Czy ja to robię? TAK. I żyję, nic mi się nie stało, nie zachorowałem od tego.

staaw - Nie 14 Kwi, 2019 22:56

Tibor? Ty tak naprawdę podstawiasz drugi policzek?
Jak przyjdę i Cię zwymyślam dasz mi sto złotych?

Tibor - Pon 15 Kwi, 2019 05:38

Dla mnie to żadna ujma więc w ten sposób tego nie postrzegam.
Jeśli tak mogę im zadośćuczynić to tym bardziej.

Jędrek - Sob 27 Kwi, 2019 05:57

staaw napisał/a:
Pytanie tylko co zrobić kiedy druga osoba żąda więcej niż mogę dać.

Swojego czasu uciekałem przed rozmową z żoną... Niby się starałem, ale nie dawałem rady. Zwłaszcza uraza do niej powodowała rozdrażnienie i złość.
Zająłem się sobą, bo nie dawałem sobie rady sam ze sobą.
Żona odeszła z dziećmi.
Jeszcze większa złość mnie opanowała.
Po roku wzięła ze mną rozwód.
Po ostatniej rozprawie byłem pewien, że ją kocham i postanowiłem, że dochowam mojej przysięgi małżeńskiej.
Zająłem się intensywnie sobą.

jal - Sob 27 Kwi, 2019 06:23

@ niestety, zadośćuczynienie ma być dokonane na warunkach osoby poszkodowanej a nie na moich...
Mozaika - Pon 29 Kwi, 2019 06:06

Widziałam córkę w autobusie, nie podeszła, ja też nie....
Wiedźma - Pon 29 Kwi, 2019 07:41

...smutne... :(
Mozaika - Pon 27 Maj, 2019 14:23

Chodzę po raz kolejny na terapię, tym razem dla ofiar molestowania i przemocy domowej. Odważyłam się na konfrontację, co prawda listowną, ale napisałam wszystko! Odzewu nie ma, a mnie spadł ogromny kamień z serca, że nie muszę już utrzymywać kontaktu z oprawcą i sprawiedliwie wyjaśniłam mu dlaczego (jakby nie wiedział)... Czuję się tak jakbym zrzuciła z piersi ogromny kamień wprost w jego ręce i teraz niech on go dźwiga :tak: Nie boję się już niczego i jestem z siebie dumna :hura:
jal - Pon 27 Maj, 2019 18:25

Wprawdzie on nie zasługuje na wybaczenie ala ja zasługuję... dobra robota !
JaKaJA - Pon 27 Maj, 2019 21:34

KAŻDY zasługuje na wybaczenie. To bardzo trudne ale wazne i uwalniajace :buziak: :buziak: :buzki:
staaw - Wto 28 Maj, 2019 05:16

Mozaika napisał/a:
Nie boję się już niczego i jestem z siebie dumna

No i tak trzymaj, niekontrolowany strach to dla mnie najkrótsza droga do flaszki...
Może to politycznie niepoprawne, nieterapeutyczne, ale ale dla mnie to duża ulga kiedy pomyślę że teraz z tematem męczy się ten co narozrabiał... :pala: a ja mam spokój :chmurka:

evita - Wto 28 Maj, 2019 06:58

Mozaika, witaj 😊
Przeczytałam cały ten wątek i nie mam zamiaru ani oceniać twoich postanowień ani dyktować co powinnaś a co nie. Spróbowałam tylko wcielić się w sytuację twoich dzieci. I tak, chciałabym otrzymać jakąś informację od mojej mamy pomimo mojej nienawiści do niej (hipotetycznie, bo moja mama to wspaniała kobieta). Takie posunięcie może jeszcze nie teraz ale kiedyś może zaowocować wybaczeniem z każdej ze stron konfliktu .
Ale wybór oczywiście należy do Ciebie i zdaje się że już wybrałaś ostatecznie.
Pozdrawiam 😘

Whiplash - Wto 28 Maj, 2019 07:04

JaKaJA napisał/a:
KAŻDY zasługuje na wybaczenie.

A najbardziej sam wybaczający :tak:

JaKaJA - Wto 28 Maj, 2019 07:29

Proces wybaczenia nastepuje w sercu, nie ma konieczności skonfrontować się z oprawcą czy krzywdzicielem. Pozbycie się poczucia krzywdy i winy wzmacnia i odbiera władzę nad nami innym ludziom a wybaczenie uwalnia obie strony z uwikłania i kończy temat. :bezradny:
Kiedy wybaczamy SOBIE wszystko i sami ze soba sie z tym konfrontujemy,mniej chętnie wyciągamy miecze i maczugi, bo przestajemy przerzucać odpowiedzialność na innych,pokorniejemy.
Łatwiej wtedy jest powiedzieć-przepraszam, kocham Cię, wybacz mi i ja wybaczam Tobie, czekam na Ciebie. Bez scen, obrazy, emocji i cierpienia.
:buzki:
:buzki: :buzki:

staaw - Wto 28 Maj, 2019 07:40

Czy miłosierdzie ma zastąpić sprawiedliwość?
Bo jeżeli tak to powypuszczajmy z więzień wszystkich zboczeńców i wybaczmy im.
Oprócz księży oczywiście...

Mozajka pisze tu o przemocy wobec siebie jako dziecka i krzywdziciel nie dość że nie okazuje skruchy to jeszcze przerzuca odpowiedzialność na nią...

Mam podobne przeżycia i wiem jak ciężko wybaczyć lecz nie zapomnieć...

JaKaJA - Wto 28 Maj, 2019 07:58

Stasiu przeczytaj uważnie co napisałam :buziak:
"Proces wybaczania nastepuje w sercu i nie ma konieczności konfrontowac tego z oprawcą..." :buziak:

Whiplash - Wto 28 Maj, 2019 08:30

staaw napisał/a:
Czy miłosierdzie ma zastąpić sprawiedliwość?

Czy Mehmet Ali Ağca uniknął sprawiedliwości?

JaKaJA - Wto 28 Maj, 2019 08:50

staaw napisał/a:


Mozajka pisze tu o przemocy wobec siebie jako dziecka i krzywdziciel nie dość że nie okazuje skruchy to jeszcze przerzuca odpowiedzialność na nią...
.

To co On robi jest JEGO sprawą, nie Jej. Tak długo jak będzie poczucie krzywdy i winy (często wzbudzane przez oprawce) będzie uwikłanie i cierpienie-Jej cierpienie. Ten kawałek to już Jej sprawa,decyzja,praca do wykonania i proces który często trwa lata,bo paradoksalnie i całkiem nieświadomie my nie chcemy" puścić" takich spraw. :buziak:

staaw - Wto 28 Maj, 2019 08:54

JaKaJA napisał/a:
[
To co On robi jest JEGO sprawą, nie Jej. Tak długo jak będzie poczucie krzywdy i winy (często wzbudzane przez oprawce) będzie uwikłanie i cierpienie-Jej cierpienie. Ten kawałek to już Jej sprawa,decyzja,praca do wykonania i proces który często trwa lata,bo paradoksalnie i całkiem nieświadomie my nie chcemy" puścić" takich spraw. :buziak:

Mam chyba krewnych w Krużewnikach bo wybaczyłem i puściłem dopiero po wymierzeniu sprawiedliwości...
:rotfl: :buzki:

JaKaJA - Wto 28 Maj, 2019 09:09

Ty mówisz o wyrównaniu o sprawiedliwości,ja o samym procesie wybaczenia - to dwie różne sprawy
AnnaEwa - Wto 28 Maj, 2019 09:22

Sądzę, że nie może być mowy o żadnym wybaczeniu, jeżeli krzywda trwa.
To, że przestaje się być dzieckiem nie znaczy, że automatycznie nabywa się umiejętności zdrowej i skutecznej obrony własnych granic - kto wychowywał się w rodzinie dysfunkcyjnej czy patologicznej wie, o czym mówię. A krzywdy można wybaczyć tylko te, co były, a nie te, co się dzieją wciąż i teraz.
Współuzależnione próbują tego modelu - wybaczać na bieżąco, np. wieczorem skrzywdził, a jak o północy zaśnie, ona już przebaczyła... Cóż, to nie działa.
To znaczy, przepraszam, działa niestety - na chwilową poprawę nastroju, można tak latami...
Sumując, wg mnie - by wybaczyć, trzeba najpierw zbudować dla siebie taką sytuację, w której jesteśmy bezpieczni i krzywdziciel, kim by nie był, nie może już skrzywdzić nas znowu, w sferze materialnej, fizycznej, społecznej, emocjonalnej - żadnej.

JaKaJA - Wto 28 Maj, 2019 10:06

To wszystko prawda i dlatego napisałam że pozbycie się poczucia krzywdy i winy jest początkiem a dopiero później można wybaczać, kiedy się już WIE gdzie jest moja odpowiedzialność :buziak:
Whiplash - Wto 28 Maj, 2019 10:46

Za psychologia.net.pl
Czym jest, a czym nie jest wybaczenie?
"wybaczyć" nie oznacza: "wybaczyć" oznacza:
  • zapomnieć
  • zrozumieć
  • usprawiedliwić
  • udawać, że nic się nie stało
  • zbagatelizować krzywdę
  • znów zaufać
  • zaprzyjaźnić się
  • być blisko z osobą, która nas skrzywdziła
  • zrobić niezasłużony prezent sprawcy krzywdy
  • zrezygnować ze sprawiedliwej kary
  • zrezygnować z obrony przed ponownymi krzywdami
  • zrezygnować z pielęgnowania urazy
  • zrezygnować z zemsty (w tym karania samego siebie)
  • zrezygnować z "drewnianej nogi"
  • pogodzić się z tym, że nie będzie rekompensaty za doznane krzywdy
  • pogodzić się z tym miejscem w życiu, w którym jest się teraz

Mozaika - Wto 28 Maj, 2019 11:24

zrezygnować z "drewnianej nogi'' - co to oznacza?

Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, są bardzo pomocne. Jednakże ja odcięłam się i jestem szczęśliwa że nie muszę utrzymywać kontaktu. Wybaczenie zastąpiła obojętność. Przestało mnie obchodzić co ten człowiek, czuje i myśli, ja mam swoje życie...
Do Evity - pewnie moje córki postąpiły tak samo ze mną, choć ja dawałam szansę oprawcy to swojej od nich nie dostałam. Moja ręka wisi wyciągnięta, ale narzucać się nie będę, poczekam na ich ruch, jeśli kiedykolwiek nastąpi... Ale to ich wybór i ja go uszanuję...

staaw - Wto 28 Maj, 2019 17:11

Whiplashu, ująłeś w prosty sposób moje rozumienie wybaczenia.
Drewnianą nogę interpretuję jako poczucie iż z powodu skrzywdzenia należy mi się od życia coś więcej niż innym ludziom.
Ale to taka moja interpretacja...

pietruszka - Śro 29 Maj, 2019 00:25

Mozaika napisał/a:
zrezygnować z "drewnianej nogi'' - co to oznacza?

O ile dobrze pamiętam to syndrom "drewnianej nogi" świetnie był opisany w książce "W co grają ludzie".
Najprościej gra w drewnianą nogę polega na rezygnacji z działania wraz z oczekiwaniem, ze inni coś zrobią za mnie "Bo ja mam drewnianą nogę". Użalanie się, bo ja jestem tak skrzywdzona, to nie mogę, nie potrafię tego zmienić, osiągnąć, bo jakby mnie kiedyś inni. życie tak nie potraktowało, to ja bym... ale jak tu tak z tą drewnianą nogą... (krzywdą)

Whiplash - Śro 29 Maj, 2019 08:55

Pietruszka dobrze kojarzy :) to taka "gra psychologiczna".
Mozaika - Śro 29 Maj, 2019 09:20

Dziękuję :kwiatek:
JaKaJA - Śro 29 Maj, 2019 19:00

No właśnie i o to i mnie chodziło ale "drewnianą nogą "bym w życiu tego nie nazwała :mgreen: :glupek:
Jras4 - Czw 30 Maj, 2019 18:24

przypomina mi to pewna sprawę z Pruchnika . bito tam i podpalano pewnego jego mością Strasznie go okładano ilez w tym było nienawiści ile pogardy Ale jako miłośnik pokoju znany jako gołąbek niosący nadzieje wybaczam im choć nie zapominam bestialstwa jakim sie wykazali
Ale czy na tym koniec ? otóż nie Pewnego dnia nad rzeką spacerując widzę hałaśliwa gromadę Polaków Katolików ciągnących do wody pewna młoda kobietę ,bawiąc sie przy tym wymienicie
Wrzucili owa biedaczkę w nurty rzeki śmiejąc sie przy tym Ba !!! o zgrozo podpalając ja przy tym Tak palaca sie kobieta pogrążyła sie w nurtach rzeki

Wiedźma - Czw 30 Maj, 2019 19:05

Wezwałeś policję?
Jras4 - Czw 30 Maj, 2019 20:11

nie bo powiedziano mi że to Marzanna i tak ja katują co roku
Wiedźma - Czw 30 Maj, 2019 21:11

Biedna Marzanna... :frasunek:
Mozaika - Śro 26 Cze, 2019 07:22

U mnie kochani wszystko bardzo dobrze się poukładało. Odzyskałam kontakt z córkami, starsza była u mnie kilka razy i codziennie pisze. Młodsza jeszcze się przełamuje, ale też mamy kontakt. Natomiast ojciec nie istnieje, i tak dobrze mi się zrobiło teraz tym moim życiu.
staaw - Śro 26 Cze, 2019 07:24

Mozaika napisał/a:
tak dobrze mi się zrobiło teraz tym moim życiu.

Bo życie jest piękne, chyba że je sami zapaprzemy... :rotfl:

:okok:

Wiedźma - Śro 26 Cze, 2019 20:28

No widzisz. Ty tylko rób swoje najlepiej jak potrafisz, a z czasem wszystko pomalutku się poukłada :tak:
Mozaika - Śro 04 Wrz, 2019 13:40

Wszystko się poukładało, przeprowadziliśmy się do domku z ogródkiem, przygarnęłam kociaka. Z córkami mam bardzo dobry kontakt, z mamą również. Ojca nie tykam... W pracy awansowałam. No wiem chwalę się :skromny: , ale chcę pokazać co mi dało niepicie. Jak moje życie ruszyło z kopyta w ciągu trzech lat. Jestem teraz naprawdę szczęśliwa ergr
staaw - Śro 04 Wrz, 2019 13:43

Mozaika napisał/a:
No wiem chwalę się :skromny: ,

Lepiej samemu się chwalić niż o pochwały żebrać :rotfl:

Cieszę się Twoim szczęściem :okok:

Mozaika - Śro 04 Wrz, 2019 13:48

ergr ergr
pterodaktyll - Śro 04 Wrz, 2019 14:53

Mozaika napisał/a:
No wiem chwalę się

Jak jest czym, to warto........... :okok:

kiwi - Czw 05 Wrz, 2019 12:46

Ja rowniez .....ciesze sie Twoim szczesciem !!!!

Zycze Tobie i Twojej Rodzince .....dalej zadowolenia z trzezwosci !!!!!

I pisz czesto ....i chwal sie jak najwiecej . Ja tez lubie i kocham sie chwalic !!!!!

Milego dnia zycze !!!!!

Mozaika - Pią 18 Paź, 2019 14:29

Doszłam do wniosku że nie trzeba wybaczać na siłę, trzeba zapomnieć i żyć dalej, ponieważ pewnych rzeczy wybaczyć się nie da... Ale można zdystansować się wobec oprawcy, postawić granice, zapomnieć i żyć dalej w spokoju. Chęć zemsty niszczy tylko nas. Ból można przepracować, wypłakać wykrzyczeć i wyrzucić z siebie, po co nosić ten kamień, lepiej go oddać katowi, choćby w myślach. Myśli mają moc sprawczą, co wmówisz umysłowi w to uwierzy. W ten sposób działają afirmacje :okok:
Maciejka - Pią 18 Paź, 2019 16:12

Ja pamiętam, nie boli, wybaczyłam, mam w miarę dobre relacje z rodzicami i z rodzeństwem. Jest taka medytacja uwalniajaca od schematów przodków i wcale nie trzeba niczego rozdrapywac. Zrobiłam sobie. Lżej. Oddalam im co ich i ide własną drogą bez bagażu. Jest jeszcze inna taka co pomaga zintegrować w sobie niemowlaka, małe dziecko, przedszkolaka, ucznia, nastolatka i dorosłego. Po zrobieniu tego krytyczny głos zamienił się w opiekuńczy, wspierający. Nawet jak zaczynam sobie dokonywać to tamten rodzic od razu mnie przywołuje do porządku. Co Ty robisz, po co Ci to .Uporalam się z dużym problemem dla mnie w kilka minut.
Fizycznie rodzice są jacy są nie mi ich sądzić , oceniać czy zmieniać. Stoję z nimi w relacji.
Dorosly- Dorosły chociaż jestem ich dzieckiem ale dorosła osobą.
Skoro tak Ci dobrze to ok.

staaw - Pią 18 Paź, 2019 17:15

Mozaika napisał/a:
Doszłam do wniosku że nie trzeba wybaczać na siłę, trzeba zapomnieć i żyć dalej, ponieważ pewnych rzeczy wybaczyć się nie da...

Moim zdaniem wszystko można wybaczyć, zapomnieć nie można niczego.
(Jak z przysłowiową jazdą na rowerze, długo się uczymy, ale choćbyśmy 20 la nie jeździli, dzisiaj pojedziemy.
Zagrzebany na dnie duszy (czy też podświadomości) demon tylko czeka by dać o sobie znać.
Wystarczy obraz, słowo, dotyk czy dźwięk by koszmar powrócił...

Mozaika napisał/a:

Chęć zemsty niszczy tylko nas. Ból można przepracować, wypłakać wykrzyczeć i wyrzucić z siebie, po co nosić ten kamień, lepiej go oddać katowi, choćby w myślach.

Dokładnie tak jest. Zemsta jest głupia jak prezent którego nie przyjmuje obdarowany, wraca do darczyńcy...
Mało że wybaczyłem matce że uparła się karmić kota truskawkami, to jeszcze uświadomiłem sobie ile krzywdzenie mnie, ją samą kosztowało zdrowia. Robiła co umiała i jak umiała, do tego sama ponosiła olbrzymie koszty własne...

Dzisiaj pamiętam, zrozumiałem, wybaczyłem a nawet wykonuję pewne pobożne praktyki za jej duszę...

Maciejka - Pią 18 Paź, 2019 17:43

[quote="Mozaika"]Doszłam do wniosku że nie trzeba wybaczać na siłę,[/quote]
Do wybaczenia jest potrzebna gotowośc tego co chce lub stara sie wynaczyć. Na siłe nic z tego nie bedzie.
Mi to przyszło samo, po prostu pewnego dnia poczułam , ze nei chce już w tym grzebac, karmićsię tym, karać siebie za to co zrobili mi inni i co ja sobie zrobiłam. pozwolić im być takimi jakimi są.

Wlaściwie to do wszystkiego musi być gotowośc, nic na siłe.
Z niewolnika nie ma robotnika.

Jędrek - Sob 26 Paź, 2019 23:32

Cytat:
Wlaściwie to do wszystkiego musi być gotowośc, nic na siłe.
Z niewolnika nie ma robotnika.

Ja najsłabiej znoszę cierpienie. Pewnego dnia nabyłem gotowości, żeby sobie ulżyć i zakończyć kołomyję umysłową... Poszedłem pić.
Wtedy nabrałem gotowości, żeby poważnie zająć się moim problemem alkoholowym.
Kolejny raz po dwóch latach cierpienia na d***ścisku nabrałem gotowości, żeby poprosić o przeprowadzenie przez Program 12 Kroków.
Dziś nie chcę wrócić tam gdzie byłem.
Chociaż pokusa osiadania na laurach nachodzi...
Zasadniczo to ja uciekam każdego dnia przed cierpieniem, które wróci jak przestanę robić to co robię... Tak sądzę przynajmniej.
A ja bardzo nie lubię cierpienia... I coraz bardziej oswajam się z nową rzeczywistością.

Maciejka - Nie 27 Paź, 2019 05:06

A nie prościej zaakceptować, że cierpienie, ból jest częścią życia? Jestem człowiekiem , czasem boli , ból to sygnał , że coś mi nie pasuje, coś nie odpowiada. Dojść co to jest. Rozejrzeć się jak mogę sobie z tym poradzić. Jak mogę coś zmienić , wybieram najlepszy sposób na teraz żeby to zrobić. Jak nie mogę to akceptuję to i ide dalej. Przed sobą nie uciekniesz, nie ma dokąd.
Ja nie uciekalam w alkohol ale też bardzo bałam się bólu , cierpienia, spychałam w ciało, w choroby, zamiast rozwiązać problem. Teraz wprawdzie bardziej , mocniej czuje, całą sobą ale jestem zdrowsza, rzadko choruje , a nawet młodziej wygladam. Jak pojawia się ból, cierpienie to witam to jak przyjaciela i staram się odczytać co to do mnie mówi, jaka ma wiadomość i radzę sobie z problemem. Zwykle jest kilka rozwiązań sytuacji/ problemu. Nie uciekaj, zatrzymaj się, posłuchaj siebie i żyj. Drugiego życia nie będzie.

Maciejka - Nie 27 Paź, 2019 05:58

Przykład z wczoraj. Mam szanse trochę zwiedzić miasto. Poszłam wczoraj rano na cmentarz, takie jedno z małych marzeń, chciałam akurat ten cmentarz zobaczyć. Spacerujac się tam wyciszylam się. Przed obiadem przyszła sąsiadka, poprosiła o przysługę bo nam też niedawno pomogła. Sytuacja niekomfortowa dla mnie, zgodziłam się. Jak ona wyszła poczułam taka złość bardziej na siebie jak na nia bo wtedy zachowała się nieprzyjemnie to mało powiedziane. Po roznawialam z moją pdp i jeszcze bardziej poczułam złość. Obmyslilam od razu plan zabezpieczenia w razie czego. Pochodziła po mieście. Moja pani żartowała , że ide do dalszego marketu bo dłuższy spacerek. Pochodziłam, w sklepie się wyciszam. Troche mi emocje opadły. W domu jeszcze gdzieś wcielo krzyżaka od rusztu w kuchni. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Jak już machnelam na to ręką że rano poszukam , nagle zobaczyłam, że jest przyklejony do plastikowej miski. Babcia coś robiła , postawiła na ruszt miskę i się przykleił a ja kilka razy kuchnie przeszukalam i nic. Po znalezieniu zguby uspokoilam się. Przyjdzie Pani to przyjdzie , mam plan jak się zabezpieczyć a jak nie to jeszcze lepiej. Złość to energia , która się pojawiła , jeszcze nie jest rozładowana do końca. Przekieruje ja na coś pożytecznego, potem pojde w miejsce, które bardzo tu chciałam zobaczyć. Będą foty chyba tylko dla rodziny. Wczoraj też zmierzylam ciśnienie bo był stres a lekarz mi kazał mierzyć w sytuacjach stresowych. Miałam 138/85 tragedii nie ma. To niedużo jak na taką dawkę emocji jak wczoraj. Można sobie poradzić konstruktywnie? Można . tylko nie uciekać od siebie, nie porzucać siebie.
Maciejka - Nie 27 Paź, 2019 06:40

Staram się łapać kiedy: porzucać siebie, odrzucam siebie lub w sobie coś, upokarzam siebie, zdradzam siebie lub coś ważnego dla mnie, jestem niesprawiedliwa dla siebie, zbyt wymagająca, za bardzo chce być w porządku inaczej kiedy stawiam sama sobie taką poprzeczkę, której nijak nie ma szans przeskoczyć. To ja a inni to inni. Staram się być blisko siebie i uważna na siebie i otoczenie.
To jest na teraz moja recepta na stres.
Zauważyłam , że jak kiedyś lęk działał na mnie hamująco tak teraz jeśli jest nie zagrażający życiu to działa motywujące, pcha ku rozwiązaniom.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group