To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

WSPÓŁUZALEŻNIENIE - WSPÓŁUZALEŻnienie

Luska - Wto 24 Mar, 2020 12:58
Temat postu: WSPÓŁUZALEŻnienie
Witam,
jestem tu nowa. NIe wiem od czego zacząć. Może tak.. nazywam się Luśka i jestem żoną alkoholika i jak się teraz dowiedziałam narkomana. Jestem osobą współuzależnioną zaczyna mi po prostu brakować SIŁ...Czy są tu osoby które mają więcej doświadczenia życiowego i mogłyby odpowiedzieć na kilka pytań...

czerwonamila - Wto 24 Mar, 2020 13:15

hey, za chwilę ktoś ci pomoże a kiedy się o tym dowiedziałaś ? teraz na dniach?
jal - Wto 24 Mar, 2020 13:19

Luska - witaj... :)
Jesteś w dobrym miejscu tu możesz się dowiedzieć o chorobie alkoholowej jak i o współuzależnieniu.
Ja jestem alkoholikiem niepijącym... ale mam żonę alanonkę - żyje się nam wspaniale,oboje jesteśmy po wielu terapiach,warsztatach oraz w kontakcie z AA i Al-Anon.

Czy korzystasz z jakiejś pomocy dla siebie ?
Napisz coś o swojej sytuacji rodzinnej i o problemie w niej.

Luska - Wto 24 Mar, 2020 13:25

8 lat temu poznałam swojego mężą… na pierwszej randce powiedział mi że jest osobą uzależnioną od alkoholu, że jest po terapii... ciężko mi to przyszło ale poznaliśmy się bliżej i przez 8 lat było wszystko ok mamy dwuletnią córeczkę, firmę która rozwijała się w ekspresowym tempie. Wszystko było ok. Do momentu aż mój mąż nie zatrudnił nowego pracownika.... trwa to już 5 miesięcy.
Wszystko legło w gruzach... małżeństwo totalna klapa, o firmie nie wspomnę... wszystko leży.
Walczę.. zawiozłam go do terapeuty, chodzi.. ale co z tego jak w głowie ma nie wiem co... Ja również zaczęłam chodzić na terapię, okazuje się że moje życie z NIM jest jednym wielkim kłamstwem.....Dowiedziałam się że nie był uzależniony jedynie od alkoholu ale od narkotyków... Okłamywał mnie cały ten czas... W listopadzie przyznał się że zaćpał po 10 latach... że to było jednorazowe... Po tym co mam teraz nie sądzę... cały czas kłamie, nie pracuje bo mu się nie chce, ciągle się źle czuje. My się nigdy nie kłóciliśmy teraz wyzywa mnie, robi mi takie awantury, wmawia mi że to ja jestem winna rozpadowi małżeństwa...I te zmiany nastrojów....ni daję rady już... nie chce się wyprowadzić z domu groźba ani prośba nic nie skutkuje....

Luska - Wto 24 Mar, 2020 13:36

Wg mojej terapeutki zrobiłam już wszytsko co mogłam... "doprowadziłam do wodopoju" Zaczynam dbać o siebie i o corkę … lecz jest tak strasznie ciężko z takim pod nosem... Chodzi za mną zaczepia prowokuje wyzywa... i jeszcze ten koronawirus… obłęd... Dodam że wszyscy z jego rodziny ukrywali przede mną o jego narkomani...
jal - Wto 24 Mar, 2020 13:41

Wygląda na to że mąż jest uzależniony krzyżowo (podwójnie) co nie ułatwia dotarcia do niego ani Tobie ani terapeutom.
Nie wykluczone,że nieświadomie stwarzasz mu komfort w piciu przez nadopiekuńczość,wyrozumiałość i wiarę w jego zapewnienia.

Jeśli sam nic z sobą sensownego nie robi można go przymusić do leczenia przez Gminną Komisję d/s rozw.probl.alkoholowych.

Mimo wszystko sama uczęszczaj na terapię... ratuj siebie i zadbaj o bezpieczeństwo rodziny.
Na momenty agresji reaguj adekwatnie policja ,prokuratura... alkoholik nie reaguje na słowa lecz
na działania ograniczające mu komfort picia.

Poczekaj ,z pewnością odezwą się koleżanki współuzależnione .

Wspieram ciepło.

Maciejka - Wto 24 Mar, 2020 13:48

Czesc Luska jestem Gosia wspôłuzaleznione i ddd dawno po terapii.
Nie napiszę nic nowego oprócz tego czego dowiedziałaś się na terapii. Jedynym sposobem żeby pomóc sobie jest to co robisz. Chodzić na terapię, Al- Anon , wyjść do ludzi teraz choćby przez internet. Pisz na forum, pytaj. Tak co piszesz o mężu to klasyka i rodzina mojego męża zachowywała się w podobny sposób.

Klara - Wto 24 Mar, 2020 13:51

Witaj Luska :)
Luska napisał/a:
"doprowadziłam do wodopoju"

Możesz mi wyjaśnić, jak należy rozumieć zacytowane powyżej wyrażenie "doprowadziłam do wodopoju"?

Luska - Wto 24 Mar, 2020 14:03

"doprowadziłam do wodopoju" oznacza to że podałam mu na tacy wszelkie rozwiązania terapeutyczne... Nawet został umówiony z terapeutą bo sam chciał... i z tego co mi wiadomo to chodzi....Teraz nie ma spotkań i jest tragedia....
Klara - Wto 24 Mar, 2020 14:19

Dziękuję za wyjaśnienie :)
Nie jestem na bieżąco z nazewnictwem :oops:

Jeśli chodzi o Twojego męża, to widzę to następująco: jeśli nieustannie Ciebie zaczepia, a dotąd tego nie robił, jeżeli dotąd pracował, a teraz nie ma na to ochoty to by znaczyło, że ciągle jest pod wpływem czy to alkoholu, czy to środków psychoaktywnych.
Wiadomo, że teraz kontakty z terapeutą są niemożliwe, więc może go zainteresują internetowe mityngi AA: https://aa24.pl/pl/mityngi-on-line
Podałam tu jeden adres, ale jest ich w necie bez liku, więc jeśli jeden adres nie będzie interesujący, to można wypróbować inne.

olga - Wto 24 Mar, 2020 14:21

Ojeeeejjj jeszcze w tak trudnym czasie jak teraz. Wyrazy współczucia :pocieszacz:
Zadbaj o siebie. Masz jakąś rodzinę, rodziców? Chodzi o to żebyś nie była teraz sama z tymi problemami i się nie załamała. Najlepiej byłoby odsunąć się od niego jak najdalej i wesprzeć się na najbliższych.

Linka - Wto 24 Mar, 2020 16:40

Przykro mi bardzo. Nie jesteś jedyna, która poczuła się oszukana.
Nic tak bardzo mnie nie bolało, jak kłamstwa męża.
W tej chwili prosże skup się na sobie. Na tym by zapewnić sobie i córce spokój.
Masz możliwość oddzielenia się od męża? Jakąkolwiek ? Czyje jest mieszkanie ?
Masz za co żyć ? Zabezpieczyłaś się przed jego długami ?

Luska - Wto 24 Mar, 2020 18:03

Jest bardzo ciężko... mieszkamy z rodzicami moimi.. my na górze oni na dole... firma jest w stanie bankructwa a ja w niej pracuje....właśnie był kolejny atak z jego strony... płakać się chce ja nie rozumiem nic... przez 8 lat było normalnie wszystko była miłość i szacunek nigdy się nie kłóciliśmy ... teraz siedzę u mamy i wyje bo nie rozumiem co się dzieje...
jal - Wto 24 Mar, 2020 18:11

Luska napisał/a:
Jest bardzo ciężko... mieszkamy z rodzicami moimi.. my na górze oni na dole... firma jest w stanie bankructwa a ja w niej pracuje....właśnie był kolejny atak z jego strony... płakać się chce ja nie rozumiem nic... przez 8 lat było normalnie wszystko była miłość i szacunek nigdy się nie kłóciliśmy ... teraz siedzę u mamy i wyje bo nie rozumiem co się dzieje...


I niestety może być gorzej... wzywaj policję,zabierz klucze,nie wpuszczaj do domu... działaj a nie gadaj i nie lituj się - jedyna skuteczna droga.

Linka - Wto 24 Mar, 2020 18:46

jal napisał/a:
. wzywaj policję,zabierz klucze,nie wpuszczaj do domu..

Cokolwiek z tych rzeczy zrobisz, będzie lepsze niż nicnierobienie.
Pamiętaj także o tym, by z podjętych działań się nie wycofać. To sprawi, ze alko poczuje się jeszcze bardziej bezkarny. Możesz poprosić o pomoc mamę, przyjaciółkę, kogoś , kto przypomni Cii o tym, gdybyś chciała zmienić zdanie.

Luska - Wto 24 Mar, 2020 21:16

Kochani wiadomość jest taka że mąż po wieczornej awanturze nie wiadomo o co... w ciągu 40 min płakał że nie chce tak żyć, uśmiechał się żartował, prosił o wybaczenie i na koniec wpadł w taki szał (o kolor ściany)… wziął kluczki od auta wykrzykując że mam mu do soboty oddać 100 tys złotych za dom ( który jest moich rodziców) i pojechał nie wiadomo gdzie...…

Co czuję? Ulgę....w końcu moja męczarnia się dziś skończyła... teraz tylko czekać na to co przyniesie dalej życie...

pterodaktyll - Wto 24 Mar, 2020 21:29

Luska napisał/a:
.w końcu moja męczarnia się dziś skończyła.

Chyba na dzisiaj.......
Luska napisał/a:
teraz tylko czekać na to co przyniesie dalej życie...

Pewnie kolejny powrót i kolejne awantury.......

evita - Wto 24 Mar, 2020 21:36

Luska, witaj :pocieszacz: i współczuję :buziak:
Luska napisał/a:
Co czuję? Ulgę....w końcu moja męczarnia się dziś skończyła...

obstawiam, że to tylko na chwilę ale od Ciebie zależy czy ta chwila spokoju będzie trwać wiecznie czy wkrótce wróci do normy 8|

jal - Śro 25 Mar, 2020 07:13

Luska napisał/a:

Co czuję? Ulgę....w końcu moja męczarnia się dziś skończyła... teraz tylko czekać na to co przyniesie dalej życie...


Mąż zachowuje się książkowo... tylko od Ciebie zależy czy będziesz miała więcej ulgi a on motywy do podjęcia leczenia.

Ps. nie chcę gdybać ale coś czuję,że go wpuścisz i uwierzysz w jego zapewnienia - obym się mylił.

olga - Śro 25 Mar, 2020 07:26

Nie co życie przyniesie tylko co Ty sama sobie przygotujesz....jeśli nie wpuścisz do domu, przyniesiesz sobie spokój....jeśli mu uwierzysz i ugniesz się, przyniesiesz niepokój. Decyzja należy do Ciebie. Trzeba być twardym :)
Linka - Czw 26 Mar, 2020 17:20

Luska, co u Ciebie ???
Luska - Nie 29 Mar, 2020 21:40

Ciężko bardzo psychicznie ale jakoś do przodu... Mąż po awanturze wziął auto i pojechał w siną dal... wrócił w nocy. Na drugi dzień zaczął szukać mieszkania do wynajęcia i tak znęcał się psychicznie przez kolejne 2 dni.... Było tego za wiele wiec telefonicznie skontaktowałam się ze swoją terapeutką... czułam {mimo dużej odległości pomiędzy nami i że rozmowa była telefoniczna) że trzyma mnie cały czas za rękę i bardzo mocno wspiera... To dało mi strasznie Dużo Siły do dalszej walki. Kluczem był od terapeuty męża.Od tamtej pory tak jakby coś się zaczeło między nami zmieniać... Przede wszystkim jest między nami rozmowa nie awantura...

Kolejna sprawa która mnie załamała... terapeutka zasugerowała mi bym zadzwoniła do teściów i opowiedziała im o nawrocie syna. Oczywiście awantura kolejna bo to ja jestem ta zła że biedny ich synuś...nie będę wnikać w szczegóły ale kolejna porażka...

Wiecie co zastanawia mnie kolejna sprawa... Walczę o swoje małżeństwo (mam 32 lata małżeństwem jesteśmy 5 lat mamy 2 letnie dziecko) dowiaduję się różnych rzeczy z przeszłości męża,wszystkie te kłamstwa przez ostatnie 5 miesięcy,to że przez 8 lat nie pisnął słowem że był narkomanem, to że wszyscy wiedzieli tylko nie ja, to że po 10 latach wziął jak to określił jednorazowo narkotyki , lista długa... CZY JA NA PEWNO TEGO CHCE? Układam wszytko sobie w głowie i czuję sie w tym wszystkim zagubiona, oszukana...

Linka - Pon 30 Mar, 2020 08:26

Cytat:
to że przez 8 lat nie pisnął słowem że był narkomanem, to że wszyscy wiedzieli tylko nie ja

Wiesz, ze to jest przesłanka do stwierdzenia nieważności ślubu zawartego w kościele katolickim ?

Luska napisał/a:
Od tamtej pory tak jakby coś się zaczeło między nami zmieniać... Przede wszystkim jest między nami rozmowa nie awantura...

To tylko chwilowe. On teraz nie chce niczego zmieniać, próbuje Cię ugłaskać i tyle.
Do następnego razu.....

jal - Pon 30 Mar, 2020 10:21

Bez względu na to co się stanie z waszym związkiem, stosuj twardą miłość i konsekwentnie zmniejszaj komfort chlania - przybliżaj mu dno.

To że ktoś nie pije kilka godzin,czy dni (bywa że nawet lat) to nie znaczy że jest trzeźwy - on tylko jest nie po spożyciu a jego myślenie o świecie,życiu,sobie i innych pozostaje takie same jak wtedy gdy pił.

Jest pijany na sucho... z takim nie zawiera się żadnych układów itp.
Powodzenia...

Luska - Pon 30 Mar, 2020 14:53

Linka tak wiem że jest to przesłanka do unieważnienia ślubu. To moja karta przetargowa... NIESTETY....
Wiem że jest pijany bo pije na sucho wszystko wiem... i wiem że to chwilowe bo co godzinę ma inny humor... Teoretycznie wszystko jest proste.....w praktyce bardzo ciężko to stosować...
Zanim zaczełam chodzić na terapie w ogień bym za nim bym wskoczyła...teraz już nie za bardzo bolą wszystkie słowa które użył w stosunku do mnie. Przez te lata nic złego mi nigdy nie powiedział, nic złego mi nigdy nie zrobił, byłam jego ukochaną żoną, nie kłóciliśmy się było normalnie, był szacunek...którego teraz brak, cały czas się zastanawiam jak z dnia na dzień można aż tak się zmienić... i jaki to wszystko ma sens...

On wie że mnie nie udobrucha...że nie postawi na swoim bo mam sztab ludzi koło siebie którzy mi pomagają mam na myśli terapeutów, grupę wsparcia i innych.

Luska - Pon 04 Maj, 2020 18:34

Witam,

Bardzo dawno mnie tu nie było i powiem wiele od tego czasu się zmieniło. Więc tak w skrócie.. mąż od 3 tyg przebywa na detoksykacji i czeka na przyjęcie do Zamkniętego Ośrodka dla Uzależnionych, będzie to na dniach. Poprawa w nastawieniu męża o 360stop. Wiem że co niektórzy napiszą że żyję w chmurach że wierzę w poprawę. Tak nie tylko wierzę ale
Jeśli chodzi o mnie to pochłonął mnie wir pracy bo zostałam sama z firmą i muszę to wszystko ogarnąć sama i powiem że nie jest łatwo w czasach koronawirusa…
No i jeszcze córka która nie może iść do żłobka bo są pozamykane. Ogólnie ciężko jest ale wokół mnie jest kilku wspaniałych przyjaciół którzy pomagają.
Czekam też na powrót spotkań z terapeutami bo jeszcze przedemną długa droga terapeutyczna.

Maciejka - Pon 04 Maj, 2020 18:39

Fajnie się czyta. Pamiętaj, że czyny nie słowa i zasada ograniczonego zaufania. Będzie dobrze :pocieszacz: :buziak:
pietruszka - Wto 05 Maj, 2020 21:56

Luska napisał/a:
Ogólnie ciężko jest ale wokół mnie jest kilku wspaniałych przyjaciół którzy pomagają.
Czekam też na powrót spotkań z terapeutami bo jeszcze przedemną długa droga terapeutyczna.

Nie wiem jak z Twoim mężem, ale jakoś zaczynam być spokojna o Ciebie.
Trzymaj eis dziewczyno i pisz o swoich problemach. Samo wygadanie się tez pomaga.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group