To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

WSPÓŁUZALEŻNIENIE - Być albo nie być ...

evita - Czw 03 Wrz, 2009 18:10
Temat postu: Być albo nie być ...
STRESZCZENIE

Dokładnie 20 dni temu moje problemy przerosły mnie na tyle, że po mojej głowie zaczęły się panoszyć myśli samobójcze. I tylko myśl o moich dzieciach i miłości do nich górowała nad tym złem 8| W akcie desperacji zaczęłam szukać w sieci - sama nie wiem czego ... ratunku ? chyba szukałam kogoś kto mnie zrozumie , komu anonimowo będę mogła wypłakać się w kołnierzyk no i na pewno porady co ja mam dalej robić ze swoim życiem ? Być albo nie być ?
Miałam to szczęście, że gdzieś tam i daleko stąd odnalazł mnie Jacek :) i przywlókł tutaj za sobą ! Choć niespecjalnie musiał się wysilać bo pewnie i tak wędrowałabym za nim jak za moim światełkiem w tunelu ;) A dalej to już była cała lawina szczęśliwych trafów !!! Przedstawiłam się w kilku słowach - jestem evita, współuzależniona ... choć nie miałam zielonego pojęcia co te słowo oznacza ! Poznałam WAS wszystkich ! Odnalazłam tutaj ogrom osób, które pomimo swoich osobistych problemów były ze mną przez wiele, wiele jęczących postów. Moje jedno światełko w tunelu stało się tak jasne, że mogłabym nim obdarować jeszcze wiele osób poszukujących swojej drogi jak ja ! Dzięki wszystkim obecnym na tym forum stałam się już kimś innym, choć daleka jeszcze droga przede mną i obym wytrwała w tym co sobie postanowiłam bo ciągle walczę ze swoimi słabościami . Zresztą jak każdy z nas tutaj , choć nasze słabostki czasem się dość drastycznie różnią i wygląda to tak jakbyśmy stali po przeciwnych stronach barykady ! Jednak to nie wojna a pokój sprawia, że człowiek zyskuje na swej wartości :]
Nie będę wracać już do tego jak było ale nieraz pewnie będę tutaj pisać jak jest. I jak dziecko będę oczekiwać pochwały gdy na to zasłużę i pogany, gdy coś spitolę :lol2:

Streszczenie to napisałam dlatego, że po strasznej awarii forum , wszystko co dotychczas nakreśliłam odleciało w kosmos ! Może to jakiś omen ?

Alem się rozpisała :wysmiewacz: słowami i tak nie oddam tego co myślę więc kończąc dodam tylko, że nic tak dobrego w życiu mi się chyba nie przytrafiło jak to, że jestem tutaj i to w tak doborowym towarzystwie :buzki:

Jacek - Czw 03 Wrz, 2009 18:32

evita napisał/a:
jak za moim światełkiem w tunelu

to ja :]
evita napisał/a:
A dalej to już była cała lawina szczęśliwych trafów

a to wy :okok:
evita napisał/a:
Odnalazłam tutaj ogrom osób,

poczkej jeszcze nie wszyscy z wakacji wrócili
ale pomału się zlatują ,dziś naprzykład Endriu zajrzał

stiff - Czw 03 Wrz, 2009 18:38

evita napisał/a:
wszystko co dotychczas nakreśliłam odleciało w kosmos

Ale musisz przyznać, ze wiele z tego co pisałaś to już historia,
ponieważ sporo rzeczy w Twoim życiu wygląda dziś inaczej... :roll:
Wytrwałości i konsekwencji w działaniu życzę... :)

evita - Czw 03 Wrz, 2009 18:56

stiff napisał/a:

Ale musisz przyznać, ze wiele z tego co pisałaś to już historia,
ponieważ sporo rzeczy w Twoim życiu wygląda dziś inaczej... :roll:


masz rację stiff ! wiele się zmieniło i mam nadzieję, że wiele się zmieni :)
ale historia będzie się sama dalej pielęgnować w pamięci :(

Wiedźma - Czw 03 Wrz, 2009 19:01

Widzę, Evito, że i Twój avatarek ewoluuje w optymistycznym kierunku :)
Ładny! :tak:

Bebetka - Czw 03 Wrz, 2009 19:04

Bardzo mi sie podoba Evito Twój avatar .....bardzo :)
stiff - Czw 03 Wrz, 2009 19:06

evita napisał/a:
ale historia będzie się sama dalej pielęgnować w pamięci :(

W pamięci może będziesz to miała, ale z czasem przestaniesz
to widzieć w tak jaskrawych barwach, kiedy wreszcie zaczniesz normalnie żyć...
Ja tez musiałem sie pogodzić z przeszolscia, bo inaczej jak bym mógł żyć...
Wiem , ze to nie ta sama sytuacja, ale w podobny sposób dochodzimy do normalności...

evita - Czw 03 Wrz, 2009 19:08

Bebetka napisał/a:
Bardzo mi sie podoba Evito Twój avatar .....bardzo :)


się podnoszę ;) jak już wstanę to dopiero będzie :lol2:

Bebetka - Czw 03 Wrz, 2009 19:10

evita napisał/a:
jak już wstanę to dopiero będzie

wierze i życzę Ci tego z całego serca ;)

evita - Czw 03 Wrz, 2009 19:10

stiff napisał/a:

Ja tez musiałem sie pogodzić z przeszolscia, bo inaczej jak bym mógł żyć...


no tak ... życie zmusza nas do wielu wyrzeczeń ale też i do chociażby próby zapomnienia tego co było ! tylko cholera gdzieś tam do góry tak nas skonstruowali, że to co dobre szybko się zapomina a złe siedzi w nas jak ta zaraza 8|

Wiedźma - Czw 03 Wrz, 2009 19:11

No a jak wygląda sytuacja domowa, Evito? Jak małżonek?
stiff - Czw 03 Wrz, 2009 19:19

evita napisał/a:
że to co dobre szybko się zapomina a złe siedzi w nas jak ta zaraza 8|

Przyjdzie czas, ze te dobre rzeczy,
które sie wydarza przyćmią zmory przeszłości... :roll:

evita - Czw 03 Wrz, 2009 19:26

sama nie wiem jak wygląda :( trudno mi zrozumieć tą całą sytuację i odnaleźć się w tym wszystkim ! Kilkanaście razy dziennie słyszę bądź czytam w formie sms, że "ja się zmieniłem, zaczniemy nowe lepsze życie, przecież jak nie piłem to nie byłem taki zły, odzyskam wasz szacunek" itp i mam ochotę nieraz powiedzieć dobra człowieku ! daję ci szansę ! ale jednocześnie biję się z myślami, że to będzie tylko przyzwoleniem do tego, żeby było jak dawniej ! gdy oświadczałam, że będzie separacja i że ma się cieszyć, że nie zgłosiłam go na prokuraturze to spytał - a co ja wam takiego robiłem ?????? ten człowiek nadal nic nie rozumie i jego wybuchy agresji są napewno teraz dużo bardziej spokojne i wynikają chyba ze strachu, że zostanie sam a nie z tego, że zrozumiał !
na poprzednim forum ktoś (nie pamiętam kto) spytał, jakie są moje plany ? czy chcę z nim być i czekać na jego trzeźwienie ? czy chcę go zostawić i zacząć nowe życie ! nie zdążyłam tam odpisać i miałam dość czasu na zastanowienie i ... nie wiem !!! niby marzy mi się nowe życie, choć odrobinę zbliżone do normalności z perspektywą na spokojną starość. Z drugiej strony zaś , rzeczywiście gdy nie pił to był dobry człowiek choć z wadami jak każdy z nas, dobry fachowiec w swojej profesji i wiem, że mnie bardzo kocha choć ta miłość jest chora i boję się, że jak go zostawię to ideał sięgnie bruku i nigdy się nie podniesie, więc czy mam prawo i sumienie przyłożyć rękę do unicestwienia go ? cf2423f

stiff - Czw 03 Wrz, 2009 19:34

evita napisał/a:
boję się, że jak go zostawię to ideał sięgnie bruku i nigdy się nie podniesie, więc czy mam prawo i sumienie przyłożyć rękę do unicestwienia go ? cf2423f

A nie bierzesz pod uwagę, ze to właśnie może go zmobilizować
do działania w kierunku zaprzestania picia... :roll:
Jeśli odpuścisz to może okazać sie, ze i Ciebie pociągnie ze sobą na samo dno
za co przyjdzie zapłacić już całej rodzinie, a nie tylko jemu...

Klara - Czw 03 Wrz, 2009 19:38

Mnie się zdaje, że możesz mu uświadomić (chyba ponownie), że separacja jest szansą i sytuacja może się odwrócić, gdy będzie się skutecznie leczył, czyli rzeczywiście nie będzie pił. Niektórzy alkoholicy mówią że ten czas próby powinien trwać od roku, do dwóch lat.
Zresztą mam nadzieję, że za chwilę ktoś jeszcze się na ten temat wypowie.

Pytanie o plany zadał Ci chyba Yuraa.

Jacek - Czw 03 Wrz, 2009 20:21

Bebetka napisał/a:
Bardzo mi sie podoba Evito Twój avatar .....bardzo :)

mnie też się bardzo podoba taki fajowski żółty :)

Bebetka - Czw 03 Wrz, 2009 20:22

Jacek napisał/a:
mnie też się bardzo podoba taki fajowski żółty

chyba niebieski :lol:

Jacek - Czw 03 Wrz, 2009 20:36

Klara napisał/a:
Niektórzy alkoholicy mówią że ten czas próby powinien trwać od roku, do dwóch lat.

coś około tego,
tyleż że ja bym tego nie nazwał okresem próby
a pokazanie że to już nie żarty
pokazanie czegoś co do tej pory było obietnicami
a teraz stanowcze nie, i aby wbić do łba no to im dłuższy okres tym lepiej
bo alkoholik w tym czasie robi wszystko aby się nie napić - czyli nie świadom rozpoczyna program nad swoją trzeźwością
Ewitko tak trzymaj a go odzyskasz - jak popuścisz stracisz

Jacek - Czw 03 Wrz, 2009 20:38

Bebetka napisał/a:
chyba niebieski :lol:

a widzisz Ty się chybasz
a ja wiem na pewno że to niebieski :wysmiewacz:
a o mało byłaś już gotowa przytaknąć g45g21

evita - Czw 03 Wrz, 2009 21:10

Jacek napisał/a:

tyleż że ja bym tego nie nazwał okresem próby
a pokazanie że to już nie żarty


ale ciężko chyba rozeznać gdzie kończy się granica żartów i zaczyna się nowe ...

Bebetka - Czw 03 Wrz, 2009 21:50

Jacek napisał/a:
a ja wiem na pewno że to niebieski :wysmiewacz:
a o mało byłaś już gotowa przytaknąć g45g21

:foch1:

pterodaktyll - Czw 03 Wrz, 2009 22:20

evita napisał/a:
jak już wstanę to dopiero będzie

O rany!! Już zaczynam się bać. :)

Jacek - Czw 03 Wrz, 2009 22:30

evita napisał/a:
ale ciężko chyba rozeznać gdzie kończy się granica żartów i zaczyna się nowe

Evi masz jakieś wątpliwości
Ty te wyrwane żyrandole nazywasz żartem
podejrzewam że więcej takich zajść było i to nie żarty z Twojej strony były że chcesz końca tych wyczynów
tyleż ze z twego męża strony były przyjmowana te obietnice jako żart bo nigdy do końca nie dotrzymałaś słów jakie jemu mówiłaś że to koniec ,że ma przestać pić bo ,,,,i tp....

Jagna - Pią 04 Wrz, 2009 08:05

Hej Evitko :)

Szansę dać można i należy partnerowi alkoholikowi, ale leczącemu się, chcącemu swojej zmiany.
Twój mąż jak czytam oczekuję, by nie zmieniając nic zmienić Ciebie, byś uległa, uwierzyła...naobiecuje, poprzysięga, popłacze, pobluźni...wszystko abyś uwierzyła, tyle że On nadal tkwi w zaczarowanym kręgu kłamstw i zaprzeczeń.
Bo tak określa się chorobę zwaną alkoholizmem.
Nie zmieni się nic, będzie powrót do starego...i będzie z czasem tylko gorzej i gorzej, bo choroba postępuję szybko.
Tak jak cukrzyca, tak i alkoholizm bez leczenia nie ustąpi, choroba alko sama się nie leczy, ale postępuję i degraduje ciało, duszę i umysł.
Z czasem zmiany w mózgu są coraz dotkliwsze i zachowania alkoholika mogą być nieobliczalne.
A dziury w mózgu mogą pozostać na zawsze, im prędzej coś zrobi ze sobą , tym większa szansa na regenerację mózgu, duszy i ciała.

Evito, nie wątp, że postępujesz słusznie!
Ratujesz Siebie, dzieci i...paradoksalnie możesz pomóc jemu, innej drogi na dzisiaj nie widać, bo ON nie chce sam nic robić. Więc działaj TY, tak jak teraz.
I wierz całym sercem, że czynisz słusznie i z miłością.
Tak z miłością, bo taką miłość do alkoholika, gdy odwracamy sie od niego w celu jego opamiętania nazywa się TWARDĄ MIŁOŚCIĄ.
Trzymaj sie się Evitko i nie poddawaj ! Całuski
:buzki:
I specjalnie dla Ciebie Nie poddawaj się http://www.youtube.com/watch?v=60xlQrOYPPs

Anonymous - Pią 04 Wrz, 2009 10:21

evito,

jesli moge się wtrącić, tylko stanowczością i konsekwencją swojego postępowania, możesz zdziałac cuda w swoim życiu, tylko potrzeba na to czasu,
ogromnej cierpliwości i wytrwałości Ci życzę , obys sie nie złamała w tym co robisz.

Ps. Aż miło poczytać jak ktos ratuje siebie :D

evita - Pią 04 Wrz, 2009 13:09

Widzę, że jak zwykle na was wszystkich można liczyć i nawet sobie nie wyobrażacie ile daje takie wsparcie duchowe !!! Dla mnie to dodatkowy bodziec do działania !

Dzisiaj miałam okropny sen ... że była impreza z okazji roczku mojej Aniki . Jedzenie na stole, goście uśmiechnięci, Anika zdmuchująca swoją pierwszą swieczkę na torcie i przyszedł ON - pijany, brydny, śmierdzący i tłumaczył się, że tylko dwa piwa zaliczył i nic więcej ! Koszmar nie sen :(

Ja dzisiaj nie będę mogła zbyt wiele czasu poświęcić dla naszego forum właśnie ze względu na jutrzejszą imprezę i bardzo mi przykro z tego powodu bo będzie mi bardzo brakowało Was wszystkich :( ale znając życie to pewnie będę tak kombinować, że będę wpadać między jedną upichconą potrawą a drugą ;)

montreal - Pią 04 Wrz, 2009 13:23

Pamiętaj, żeby być dobrym człowiekiem, który się kulom nie kłaniał.
:)

Borus - Pią 04 Wrz, 2009 15:49

Jagna, podpisuję się obydwoma ręcyma ;) trzymać krótko na powrozie, bo się urwie i dalej będzie brykał ;)
gocharl - Pią 04 Wrz, 2009 16:32

Wiedźma napisał/a:
No a jak wygląda sytuacja domowa, Evito? Jak małżonek?

evita napisał/a:
sama nie wiem jak wygląda

Witaj Evito....pozwoliłam sobie na zacytowanie pytania Ewy i Twoją odpowiedź bo:
-kiedyś dokładnie tak samo myślałam....ja nie wiem jak to wygląda u mnie w domu bo on mówi to ...bo on obiecuje to...bo on opowiada,że się zmieni i przestanie pić...itd...itd...
I wiesz co ?...to były jego bleblanie....zupełnie uzasadnione moim postępowaniem...tyle razy obiecywał a ja tyle razy dawałam szansę / haha / że stałam się dla niego niewiarygodna i w pewnym stopniu winna tego,że nie mógł dotrzymać obietnicy...bo niby po co miał to robić jak ja ciągle dawałam szansę...

Konsekwencja...konsekwencja i konsekwencja....tylko ona daje szansę na dokonanie zmian ....w swoim życiu ....a tym samym w życiu chorego człowieka który bierze udział we wspólnym pożyciu....poza tym właśnie konsekwencja a raczej jej realizowanie daje siłę do dalszego postępowania..../ mi dała /

Nie czekałam na zmiany...nie miałam już sił...spokojnie zajęłam się sobą,swoim życiem...swoimi zainteresowaniami a dla męza byłam uprzejmie konsekwentna :) ...dwa lata.......pomału moja skuta lodem dusza zaczęła topnieć bo:
- zobaczyłam sens bycia dalej....chciałam tego naprawdę....uwierzyłam,że on również chciał....zmian...trzeźwego i spokojnego życia....
Dzisiaj minęło już sześć lat...różnie bywało...ale tak naprawdę ten upragniony spokój naszych dusz osiągnęliśmy razem dopiero rok temu....

Pozdrawiam Cię serdecznie Gocha

evita - Pią 04 Wrz, 2009 17:28

gocharl napisał/a:

...ale tak naprawdę ten upragniony spokój naszych dusz osiągnęliśmy razem dopiero rok temu....


pytanie czy ja tyle wytrwam ? ile człowiek wogóle jest w stanie znieść ? ponoć wiele ale czy musi ? jestem nieomalże pewna, że w najbliższym czasie w moim domu zacznie się powtórka z wątpliwej rozrywki ale jestem też pewna, że moje życie będzie się teraz dzieliło na "przed" i "po" czyli po zalogowaniu się tutaj ! gdyby mnie tu nie było to pewnie 2 tygodnie temu pojechałabym z płaczem po mena, przywiozłabym go do domu i biegała wokół pod dyktando dla świętego spokoju bo przecież on byłby na zasadach chorego co to wrócił taki biedny i wycieńczony ze szpitala po obłożnej chorobie ! Myśląc schematami "ja i on" jakoś nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek i cokolwiek podnieciło moje uczucie do niego na tyle mocno, żebym w duszy nie odczuwała żalu, że nadal tkwię w tym związku a jednocześnie nie wyobrażam sobie, żeby zaczynać wszystko od początku i samotnie. Dlatego też gocharl - szacuneczek, że wytrwałaś i że choć tak długo to trwało to jednak dobiłaś do swojej spokojnej przystani :brawo:

montreal - Pią 04 Wrz, 2009 17:36

Evita? Czy jesteś gotowa na Zmiany?
evita - Pią 04 Wrz, 2009 17:44

montreal napisał/a:
Evita? Czy jesteś gotowa na Zmiany?


a co masz na myśli konkretnie ?

Jacek - Pią 04 Wrz, 2009 18:16

evita napisał/a:
gdyby mnie tu nie było to pewnie 2 tygodnie temu pojechałabym z płaczem po mena

ale czujesz tę jego reakcję inną niż przed tym jak jemu byłaś uległa???
dlatego nie popuszczaj,dlatego teraz to On będzie zauważał Twoje istnienie
i że Ty też jesteś ważna i masz prawo do swoich potrzeb

evita - Pią 04 Wrz, 2009 19:06

Jacek napisał/a:

i że Ty też jesteś ważna i masz prawo do swoich potrzeb


muszę zacząć się przyzwyczajać do tego, że ja coś mogę wogóle potrzebować a jest to dość trudne :(

kiedyś miałam jakieś tam swoje plany na przyszłość, jakieś marzenia związane z przyszłością zawodową, chciałam się uczyć, dokształcać ale nie mogłam ! gdziekolwiek bym się nie ruszyła, z kimkolwiek bym się nie spotkała, cokolwiek bym nie zrobiła -sprowadzało się do jednego ! To na pewno była moja okazja do zdrady męża i wszyscy mężczyźni wokół mnie bez względu na wiek, sytuację rodzinną i urodę byli moimi kochankami ! a że z racji wykonywanego przeze mnie zawodu moja praca to ja i ok. 30 chłopa to wiadomo jaka była reakcja męża :uoee:

jestem raczej zdrowa baba i choroby się mnie nie imają ale kiedyś mnie zmogło nagle bo okazało się, że mam kamienie w woreczku żółciowym no i operacja w związku z tym. Zmuszona byłam zostawić dzieci i męża samych. Pierwszy dzień pobytu w szpitalu - sama słodycz ! Drugi dzień, dzień operacji - to były rozwalone ławki w szpitalnym parku i pół męskiej chirurgi czyli połamańców broniących mnie przed furiatem, który wymyślił sobie, że lekarz który mnie będzie operował to na pewno mój kochanek, że mnie tak bez kolejki wcisnął na zabieg ! wiecie, że ja w czasie gdy byłam pod narkozą słyszałam (a może to moja wyobraźnia) jak o mnie rozmawiają wszyscy , którzy byli na sali operacyjnej ? obgadywali mnie, że ja to żona tego i takiego , który to dzisiaj zrobił to i tamto i że szkoda jej itp... a ja nigdy nie chciałam, żeby mnie ktokolwiek żałował !!!!!!!! wolałam gdy mówili ta to ale jest twarda sztuka ! skończyło się tak, że obudziłam się w trakcie operacji, przeszłam jakąś zapaść, a ja tylko sobie wmawiałam, że nie mogę iść w stronę światła (które widziałam) bo mam dzieci :beczy: później było jeszcze gorzej bo mężczyźni z męskiej strony chirurgi czuwali przy mnie jak moi prywatni ochroniarze i choć byłam im wdzięczna za to , to jednak wielce szacowny małżonek wyobraził sobie, że ja już zaliczyłam każdego z nich i stąd ta troska o mnie !

ale mi się dzisiaj na żale zebrało :( a miało już być tylko lepiej :)

koniec jęczenia i biorę się za bigos ;)

Jacek - Pią 04 Wrz, 2009 19:13

evita napisał/a:
koniec jęczenia i biorę się za bigos ;)

kurcze tylko nie to :krzyk: kto zaś będzie sprzątał :)
evita napisał/a:
muszę zacząć się przyzwyczajać do tego, że ja coś mogę wogóle potrzebować a jest to dość trudne :(

spiesz się powoli ,a przy okazji zobaczysz jak i on się przyzwyczaji

evita - Nie 06 Wrz, 2009 18:41

witajcie ! przeżyłam moją pierwszą imprezę z trzeźwym-nietrzeźwym mężem w tle ! Impreza przednia bo moja rodzinka bardzo wesoła jest ale już od rana miałam telefony od mamy, braci, siostry od wszystkich ! Jak my mamy się zachowywać w stosunku do Niego ? Tłumaczyłam wszystkim, że to nie jest osoba trędowata i można z nim porozmawiać poza tym to ja mam problem a nie oni - i w sumie nie byłam pewna czy dobrze doradzam ale tak mi dyktował rozum . Impreza rzeczywiście była bardzo udana i tylko ON swoją osobą przeszkadzał siedząc cały czas z boku, bez słowa i nawet w zasadzie bez uśmiechu na twarzy choćby w kierunku wnuczki z okazji jej święta. I znowu wyszło na to, że rodzinka stwierdziła, że taki smutny, biedny, zraniony przeze mnie, że powinnam go przytulić, pogadać, pocieszyć ... wyszłam z sali i wyłam jak wyjec :( to przecież ja miałam być tą poszkodowaną choć nie żądałam od nikogo współczucia a okazałm się tyranem bez serca !!! i jak tu dojść do ładu z samym sobą ...
Klara - Nie 06 Wrz, 2009 19:46

evita napisał/a:
I znowu wyszło na to, że rodzinka stwierdziła, że taki smutny, biedny, zraniony przeze mnie, że powinnam go przytulić, pogadać, pocieszyć

Ewita, gdyby w moim życiu nie było takich tekstów ze strony rodziny i znajomych, myślę że moje małżeństwo wyglądałoby inaczej, może by się nawet rozpadło, ale nie trwalibyśmy w takim klinczu całe lata.
NIE WIEDZIAŁAM że nie mam wpływu na to czy on wypije, czułam się winna tak jak Ty dziś.
Ty JUŻ WIESZ.

A propos wiedzy - byłaś w sobotę na rozmowie z terapeutą?

Jacek - Nie 06 Wrz, 2009 19:48

evita napisał/a:
jak tu dojść do ładu z samym sobą

no otuż to
to Ty sama decyduj,oni za ciebie tego nie przeżywają
narazie idzie Ci dobrze :okok:

pterodaktyll - Nie 06 Wrz, 2009 19:49

evita napisał/a:
taki smutny, biedny, zraniony przeze mnie, że powinnam go przytulić, pogadać, pocieszyć .

Evitko! Trzeba było kopnąć go jeszcze w d**ę a rodzinkę po prostu popędzić, gdzie pieprz rośnie. Pozdrawiam :)

Flandria - Nie 06 Wrz, 2009 20:07

evita napisał/a:
a okazałm się tyranem bez serca


nie tyranem tylko jędzą ;)
i nie bez serca tylko uzależnioną od komputerka :skromny:

to już przecież ustaliłyśmy jakiś czas temu ! :mgreen:
i tego się trzymaj :mgreen:
a jak trzeba to przywal mietłą albo rzucaj uroki ! ;)

stiff - Nie 06 Wrz, 2009 20:14

evita napisał/a:
to przecież ja miałam być tą poszkodowaną choć nie żądałam od nikogo współczucia a okazałm się tyranem bez serca !!!

Tego To Ty raczej nie oczekuj po współbiesiadnikach,
kiedy im rozwalasz komfort picia... :roll:
Rob swoje i siebie zmieniaj, bo na innych nie masz wpływu...
Powodzenia... :)

evita - Nie 06 Wrz, 2009 21:36

i ponownie dziękuję wam wszystkim za wsparcie duchowe ! jak tylko zaczynam tracić grunt pod nogami to przychodzicie mi z pomocą co jest dla mnie bardzo ważne !!!!

już się zastanawiam gdzie ja wam w tej mojej mieścinie mam pomnik usytuować ;)

a na poważnie ... naprawdę ciężko byłoby mi przejść przez to wszystko bez was :(

evita - Nie 06 Wrz, 2009 21:44

Klara napisał/a:


A propos wiedzy - byłaś w sobotę na rozmowie z terapeutą?


zapomniałam w piątek napisać, że jednak przełożyłam na jutro terapeutę na 15 ! nie dałabym rady bo całe jedzonko przygotowywałam sama na 25 osób a to trochę pracy jest :(

Jacuś - placki i tort zakupiłam w cukierni ;)

Jutro mam urlop, żeby sobie trochę odpocząć choć przez kilka godzin w samotności w domu a na 15 wizyta, której już nie mogę się doczekać ;) utożsamiam sobie terapeutę z wami wszystkimi i mam nadzieję, że będzie ok !

Jacek - Nie 06 Wrz, 2009 22:52

evita napisał/a:
Jacuś - placki i tort zakupiłam w cukierni ;)

no i co ,zawsze takie przygotowani to już z Jackiem się będą kojażyć :uoee:

evita - Pon 07 Wrz, 2009 18:26

Byłam dzisiaj na umówionej wizycie u terapeuty, a właściwie terapeutki ! I ... znowu się zawiodłam tak jak po spotkaniu z panią psycholog :( ale problem chyba tkwi we mnie a nie w tym, że trafiam na nieodpowiednie osoby ! Moje spotkanie trwało dokładnie 22 minuty i najpierw nie mogłam z siebie nic wydusić bo łzy mnie zalewały zanim cokolwiek czy to ona czy ja powiedziałyśmy a później w gardle ugrzązł mi głos na dobre :( ja nie wiem co się ze mnie taki płaczek zrobił ostatnio ? wyję na okrągło i mogłabym niezły stawik zapełnić tym moim płaczem :) zarówno pani psycholog jak i terapeutka to bardzo młode osoby w wieku niewiele ponad 20 lat na oko i nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że co oni mogą wiedzieć ? owszem teoria ale ile praktyki mogą mieć ? ja tutaj czuję się u siebie i tutaj przechodzę najlepszą terapię !!! nie poddałam się jednak i będę próbować dalej . W środę idę na terapię zbiorową , może po tym spotkaniu będzie lepiej ? Jeśli jakoś przetrwam to spotkania będę miała co tydzień w środy i co piątek spotkanie indywidualne ale czy wytrwam ...
Flandria - Pon 07 Wrz, 2009 18:30

evita napisał/a:
Jeśli jakoś przetrwam


a czemu miałabyś nie przetrwać ? czego się boisz ?

evita - Pon 07 Wrz, 2009 18:34

te dotychczasowe moje spotkania to jakiś jeden wielki niewypał ... męczyłam się tylko i chciałam jak najszybciej wyjść stamtąd i wrócić do domu :zalamka:
Klara - Pon 07 Wrz, 2009 19:52

evita napisał/a:
ja nie wiem co się ze mnie taki płaczek zrobił ostatnio ?

Czy Ty Dziewczyno nie zauważyłaś, że na wyposażeniu gabinetu są chusteczki? :mgreen:
Tam się trzeba wypłakać, a poza tym płacz oczyszcza, więc płacz i ciesz się że możesz....
evita napisał/a:
owszem teoria ale ile praktyki mogą mieć ?

Na psychologię w ok. 80% idą osoby z rodzin w których są problemy. Może te dziewczyny mają po 20 lat "praktyki"? Zobaczysz.... zaufaj im.
Terapia grupowa daje najwięcej, więc wszystko będzie dobrze Evitko!

evita - Pon 07 Wrz, 2009 20:23

Klara napisał/a:

Tam się trzeba wypłakać, a poza tym płacz oczyszcza, więc płacz i ciesz się że możesz....


ale jakoś tak mi nie przystoi :( poza tym ta cisza jaka zapada ! lepiej by było gdybym mogła pisać i płakać sobie jednocześnie :(

evita - Wto 08 Wrz, 2009 17:30

:( do du** te moje chęci leczenia się :foch:
psycholożka, terapeutka jak wyżej a dzisiaj ponad godzinę czekałam na prawniczkę i się nie doczekałam ! Mam już pomału wszystkiego dość i chyba zacznę samoleczenie :uoee: podejrzewam już, że ja z babami się dogadać nie potrafię albo co ? zrezygnowana i wściekła jestem na maxa :[

yuraa - Wto 08 Wrz, 2009 17:46

samo życie , nieraz tak bywa że wydaje się iż wszyscy kłody pod nogi rzucają.
nie wiem jakimi drogami poszłas ale czy jest u Ciebie Miejski osrodek pomocy Rodzinie albo jakis punkt interwencji kryzysowej.
tam powinni udzielic informacji

Klara - Wto 08 Wrz, 2009 17:59

Urszula Sipińska
Są Takie Dni W Tygodniu
"Są takie dni w tygodniu
gdy nic mi się nie układa
i jak na złość wypada wszystko z rąk.
Zasłaniam wtedy okna
w najdalszym kącie siadam
i sama z sobą chcę do ładu dojść

Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
nie mówię wtedy nic
telefon milczy też.
Bo są dni
gdy z nieba kapie deszcz
zamykam wtedy drzwi
po prostu nie ma mnie.
(...)"
Głowa do góry Evitko! Będzie dobrze! :pocieszacz:

Wiedźma - Wto 08 Wrz, 2009 18:28

Ojojoj! Ewka, tylko się nie zniechęcaj!
Poszłaś jak burza i nie pozwól jakiejś tam prawniczce czy psycholożce wyhamować Twój zapał!
Nie będzie ta, to będzie inna, a tu chodzi o Twoje dalsze życie, o jego jakość
i niech ktoś kto lajtowo traktuje swoje obowiązki zawodowe nie wpływa na twoje ważne decyzje,
ani nawet na stany emocjonalne...
Popatrz na to z takiej strony: a może ktoś tam na górze sprawdza siłę Twojej determinacji i motywacji...? :roll:

Jacek - Wto 08 Wrz, 2009 19:03

evita napisał/a:
Mam już pomału wszystkiego dość i chyba zacznę samoleczenie

Ewka ,to ty jeszcze tego nie pojęłaś
oczywiście że musisz sama,tyleż aby to zrobić musisz zdobyć jakieś wskazówki
więc nie rezygnuj
każdy z nas jest w swoim świecie,o który musimy sami zadbać

rufio - Wto 08 Wrz, 2009 19:09

Nie jest istotne co zrobisz !
Nie wazne jak to zrobisz !
Niech nikogo nie obchodzi kiedy to zrobisz !
Wazne jest ze jak to zrobisz Bedziesz zadowolona z SIEBIE !
A tych róznych opiniotwórczych opowiadaczy zostaw samych sobie . I to wszystko .

Flandria - Śro 09 Wrz, 2009 00:45

evita napisał/a:
Mam już pomału wszystkiego dość i chyba zacznę samoleczenie

zastanawiałam się, co Ci napisać ...
i tak - moim zdaniem samoleczenie nie jest możliwe :/ potrzebni Ci ludzie, którzy się na tym znają, spotkasz mniej lub bardziej kompetentnych, mniej lub bardziej miłych, mniej lub bardziej słownych - jak wszędzie, ludzie nie są idealni
jeśli miałabym Ci coś poradzić to tylko tego, żebyś dała sobie trochę czasu na poznanie terapeutki i dopiero później zdecydowała co dalej

a co do samoleczenia - nie zaszkodzi
czytaj, dowiaduj się jak najwięcej
trzymam kciuki :)

evita - Śro 09 Wrz, 2009 09:08

Ja nadal się nie poddaję i dzisiaj twardo wybieram się na terapię grupową :) ale już jestem pełna obaw, że jednak coś będzie znowu nie tak ... Jeśli chodzi o wykorzystanie możliwości to chyba wykorzystałam wszystkie możliwe bo pani spycholog i terapeutka były z dwóch niezlażnych ośrodków wsparcia i obawiam się, że u mnie to już wszystko co mogę osiągnąć ! Zobaczymy jak będzie dzisiaj na terapi ;)
Anonymous - Śro 09 Wrz, 2009 10:22

evito,
a może masz taka blokadę przed wypowiadaniem głośno o sobie w towarzystwie psychologa czy terapeutki, bo co innego pisać, a co innego usłyszeć na głos samą siebie.
Stąd może ten Twój niepohamowany płacz.
Daj sobie czas , kropla drązy skałę, nie poddawaj się.

Wiedźma - Śro 09 Wrz, 2009 11:43

evita napisał/a:
dzisiaj twardo wybieram się na terapię grupową :) ale już jestem pełna obaw, że jednak coś będzie znowu nie tak

A ja jestem dziwnie dobrej myśli, Evito.
Twoje dotychczasowe rozczarowania dotyczyły zawodowych pomagaczy,
co do których być może miałaś inne oczekiwania niż byli w stanie spełnić.
Tymczasem dzisiaj spotkasz sie z osobami mającymi problemy i doświadczenia podobne do Twoich...
Dziś może być inaczej, trochę tak jak na naszym forum, gdzie - jak podkreślasz -
otrzymujesz wsparcie od nas, naturszczyków 8)

Flandria - Śro 09 Wrz, 2009 12:23

evita napisał/a:
bo pani spycholog i terapeutka były z dwóch niezlażnych ośrodków wsparcia


wysłuchałam wczoraj audycji "Co czuje żona alkoholika" (polecam) i tam padły takie słowa, że czasem osoby, które przychodzą na terapię po prostu płaczą i dzieje się tak nawet przez kilka spotkań z rzędu.
Widocznie trzeba się najpierw u terapeuty wypłakać :)
ttp://www.megatotal.pl/me...zm2=1&zm3=16167

pterodaktyll - Śro 09 Wrz, 2009 12:47

evita napisał/a:
chyba zacznę samoleczenie

No cóż, lepsze to niż samookaleczenie :szok:

evita - Śro 09 Wrz, 2009 16:34

pterodaktyll napisał/a:

No cóż, lepsze to niż samookaleczenie :szok:


zapewne masz rację :) a jeszcze nie tak dawno byłam o krok od tego :(
szykuję się już na dzisiejszą terapię bez większych emocji i nastawiona na NIE ale idę i może tym razem rzeczywiście miło się zdziwię ? choć mimo wszystko wątpię w to ...

evita - Śro 09 Wrz, 2009 21:34

HURA !!! Terapia była po prostu Boska ! I nie będę opisywać szczegółów - dość, że za tydzień napewno też idę :okok:
Klara - Śro 09 Wrz, 2009 21:36

Przecież Ci mówiłam, że terapia grupowa to jest TO!
(A Ty niewdzięczna, nie wierzyłaś) :mgreen:

Wiedźma - Śro 09 Wrz, 2009 21:37

Ja wiedziałam, że tak będzie! :beba:
Flandria - Śro 09 Wrz, 2009 21:38

to śpiewamy !! :mgreen:


evita - Śro 09 Wrz, 2009 21:39

Ja też miałam taką cichą nadzieję, że będzie ok ale wolałam już głośno nie zapeszać :) poza tym nie płakałam i choć na początku czaiłam się jak czajnik to później chyba za bardzo się rozgadałam :szok:
evita - Śro 09 Wrz, 2009 21:40

Flandra napisał/a:
[center]to śpiewamy !! :mgreen:



bez przesady :) ale miłe to ;)

Jacek - Czw 10 Wrz, 2009 00:03

Cytat:
(A Ty niewdzięczna, nie wierzyłaś) :mgreen:

ti ti :nono: niedowiarku :mgreen:

evita - Czw 10 Wrz, 2009 14:08

ewcia napisał/a:
Evitko nie taki diabeł straszny jak go malują :lol2:

teraz to tylko z górki jak mawiaja górale :radocha:


Rzeczywiście nie było tak źle a nawet wręcz przeciwnie bo w końcu znalazłam z kimś wspólny temat :) w realu oczywiście ;) przy czym po raz kolejny zostałam uświadomiona, że jednak moja sytuacja była, a może jeszcze i będzie, wyjątkowa jeśli chodzi o przemoc w rodzinie :( a ja zawsze myślałam , że tak jest wszędzie :(
no ale mam nadzieję, że jednak idzie na lepsze i czekam na kolejne spotkanie :]

Wiedźma - Czw 10 Wrz, 2009 14:57

evita napisał/a:
nie będę opisywać szczegółów

Szkoda...
Ale powiedz chociaż jak było z oczami - nadal na mokrym miejscu?

evita - Czw 10 Wrz, 2009 16:29

Wiedźma napisał/a:

Ale powiedz chociaż jak było z oczami - nadal na mokrym miejscu?


wyobraź sobie wiedźmo że nawet łezka mi nie poszła :) tylko chwilami tak mi się jakoś usta w podkowę robiły i coś w gardle stało ale dałam radę ;) a jak już słuchałam a nie mówiłam to było całkiem ok :okok: ja chyba wolę żyć cudzymi problemami niż swoimi przy czym te "obce" kłopoty wydawały mi się nieco wyolbrzymione przy moich ale wiem, że to niesprawiedliwe, że wogóle dopuszczałam się takiej myśli i że nie mam racji ! Choć kilka razy sobie pomyślałam "kobito - jak ja bym chciała być na takim etapie w moim życiu jak ty" ! Ale zaraz potem sobie znowu pomyślałam, że mogę być dla nich przykładem jak to może się zakończyć jeśli teraz czegoś nie zrobią ze sobą i tak już pozostało do końca tej mojej wczorajszej imprezy :]

evita - Nie 13 Wrz, 2009 20:08

nadszedł mój ulubiony czas w przyrodzie czyli czas grzybobrania ;) oczywiście nie mogłam sobie odpuścić tak pięknej pogody, żeby nie wyruszyć do lasu ! ja już w samochodzie i przychodzi on i się pyta czy też może jechać . No to co miałam powiedzieć ? Przecież samochód mamy wspólny ? No i te zaskoczenie :( pojechaliśmy, łaziliśmy w ciszy po lesie a mnie było tak jakoś nijako :( czułam, że mogłabym coś powiedzieć ale nie byłam pewna czy chcę i co i wogóle jakaś skołowana byłam ! Podróż w ciszy też nie była łatwa ale chociaż radio grało ! Okropny dzień :uoee:
ale za to grzybów w brud :)

Klara - Nie 13 Wrz, 2009 20:18

evita napisał/a:
ale za to grzybów

Będą teraz smażone, duszone i marynowane :radocha: [i](ciekawe kto je czyści, obiera?)
evita napisał/a:
czułam, że mogłabym coś powiedzieć ale nie byłam pewna czy chcę

Pisująca tu niekiedy Tomoe miała kiedyś taki fantastyczny podpis pod swoimi postami: "Nie pchaj tego, co się samo toczy..."
Gdy nie wiem czy coś przyspieszać, czy dać spokój, powtarzam sobie to zdanie :)

Wiedźma - Nie 13 Wrz, 2009 20:29

Ano próbuje Cię zjednać pan małżonek, Evito, żeby nie powiedzieć, że robi podchody...
Obyś sie tylko nie dała złapać na takie półśrodki. Wspólna wyprawa na grzyby byłaby bardzo fajna,
gdyby stała za tym decyzja o powrocie na terapię. W innym przypadku to tylko ściema,
która nie powinna mieć dla Ciebie żadnego znaczenia.
Tak więc nie Ty jesteś osobą, która miałaby rozpoczynać rozmowę wśród leśnej ciszy...

evita - Nie 13 Wrz, 2009 20:32

borsuk napisał/a:
Cóz maja grzyby wspólnego ze współuzaleznieniem..???


może tyle, że moje współuzależnienie to efekt wspólnych lat życia z pewnym grzybem :mysli:

evita - Nie 13 Wrz, 2009 20:46

Wiedźma napisał/a:
Ano próbuje Cię zjednać pan małżonek, Evito, żeby nie powiedzieć, że robi podchody...


myślę, że masz rację Wiedźmo ! jest ostatnio wyjątkowo spokojny co jest aż niemożliwe ! przypomniało mi się jeszcze, że wczoraj w bagażniku znalazłam 0,5 litra wódy i piwko w puszce . Dzisiaj tylko się spytałam czyje to ! Odpowiedział, że chciał to dać mechanikowi za dobrą robotę a rzeczywiście był w piątek u mechanika tylko mechanik nie miał czasu ! Obojętnie co by nie było i po co by ten zapas nie był to i tak nie uwierzę, że to nie ma nic wspólnego z jego alkoholizmem !

Wiedźma - Nie 13 Wrz, 2009 20:49

evita napisał/a:
chciał to dać mechanikowi za dobrą robotę a rzeczywiście był w piątek u mechanika tylko mechanik nie miał czasu !

Mechanik nie miał czasu więc sam sobie winien i flaszki nie dostanie.
Ale to nic nie szkodzi, i tak się nie zmarnuje...
Proste? Proste!

Jacek - Nie 13 Wrz, 2009 21:03

evita napisał/a:
jest ostatnio wyjątkowo spokojny

a jak pijał to miał jakieś przerwy w piciu np tydzień,miesiąc
evita napisał/a:
Odpowiedział, że chciał to dać mechanikowi

jak mnie junkers gościu naprawiał ,to jemu co najwyżej kawe zaproponowałem
a co on zrobił za zapłacone to już nie moja brocha

evita - Nie 13 Wrz, 2009 21:17

Jacek napisał/a:
evita napisał/a:
jest ostatnio wyjątkowo spokojny

a jak pijał to miał jakieś przerwy w piciu np tydzień,miesiąc


było tak, że jak kończył ciąg to leżał jak dętka i oddawał wszystko co doustnie przyjmował po czym twierdził, że tylko procent może go uratować więc pił ale nie żeby się upić ale żeby poczuć ! jak już ustawała "trzęsawka" i mógł choć wodę przetrawić to trzymał się bez procentów jakieś 2-3 dni . Po czym zaczynało się od piwka na lepsze spanie, później jeszcze w pracy bo gorąco, potem była już knajpa po pracy bo po drodze i wtedy już U-Booty szły czyli wóda z piwskiem ! zauważyłam, że gdy mieszał wódkę z piwem to miało jakiś wredny wpływ na jego agresję i okrutne zaniki pamięci ! Rozmawiał ze mną i kończąc zdanie nie pamiętał od jakich słów je zaczął !
Teraz po tym moim znalezisku odniosłam wrażenie, że zaczyna robić sobie zapasy i szuka tylko okazji żeby je ruszyć ! I w głębi duszy to ja tylko czekam na to , choć to wredne z mojej strony ! Byłoby to tylko przypieczętowaniem moich wszelkich wątpliwości w tym co teraz robię ze swoim życiem !

Halibut - Nie 13 Wrz, 2009 21:29

evita napisał/a:
Rozmawiał ze mną i kończąc zdanie nie pamiętał od jakich słów je zaczął !


Z moją pamięcią też coraz gorzej, sory za szczerość ale pocieszyłaś mnie, bo się bałem, że to początki Alzheimera.

Wiedźma - Nie 13 Wrz, 2009 21:29

evita napisał/a:
zaczyna robić sobie zapasy i szuka tylko okazji żeby je ruszyć ! I w głębi duszy to ja tylko czekam na to , choć to wredne z mojej strony ! Byłoby to tylko przypieczętowaniem moich wszelkich wątpliwości w tym co teraz robię ze swoim życiem !

Wredne? :shock:
Evito, toć wierzyć się nie chce, że możesz mieć jeszcze jakieś wątpliwości...
I jeszcze siebie obwiniać!
Jednak to współuzależnienie to wyjątkowo upierdliwa przypadłość :uoee:

Atommyt - Nie 13 Wrz, 2009 21:32

evita napisał/a:
jak go zostawię to ideał sięgnie bruku i nigdy się nie podniesie,

Ja sam jestem alkoholikiem i wiem jak to wygląda z drugiej strony on próbuje podobnie jak ja to robiłem i zapewne wielu innych zagrać na twoich uczuciah i wykorzystać twoje słabe strony :( . Jeżeli mu na to pozwolisz, to nic w waszym życiu się nie zmieni !

Musisz wiedzieć że alkoholik jest bardzo zręcznym manipulatorem ja coś o tym wiem bo sam taki byłem przez 20 lat mojego picia, całe szczęście sięgnełem swojego dna i dopiero to pozwoliło mi na podęcie decyzji o leczeniu :skromny: ! Wiem przez co teraz przechodzisz bo przez to samo przechodziła moja kobieta i wiele innych z którymi miałem okazję rozmawiać na ten temat !

Nawet nie wiesz jaki potrafiłem być słodki w okresach kiedy nie piłem byłem wtedy ( według mojej żony ) najlepszym facetem na świecie. Ico z tego? Po jakimś czasie kiedy wszystko wracało do normy ja również wracałem do swojego pijaństwa bo odzyskiwałem komfort picia :( ! Mam nadzieję że mogłem ci pomóc? Jeżeli chciałabyś coś jeszcze wiedzieć to wal jak w dym będę szczery do bólu :szok: !

evita - Nie 13 Wrz, 2009 21:36

Wiedźma napisał/a:

Evito, toć wierzyć się nie chce, że możesz mieć jeszcze jakieś wątpliwości...
I jeszcze siebie obwiniać!


hmm... daje do myślenia ! Myślę, że zarówno współuzależnieni jak i alkoholicy mają wiele wspólnego z anorektykiem ! Patrzą na siebie w lustrze i widzą kogoś zupełnie innego niż to jest w rzeczywistości . I dopiero niezły wstrząs - w naszym przypadku kop w du*ę przez życie powoduje, że zaczynamy się widzieć takimi jakimi naprawdę jesteśmy. Mój obraz w lustrze widocznie jest niezbyt jasny jeszcze ...

evita - Nie 13 Wrz, 2009 21:40

Atommyt napisał/a:

Jeżeli chciałabyś coś jeszcze wiedzieć to wal jak w dym będę szczery do bólu :szok: !


Tomku dzięki ci śliczne za twój post i dobrze, że tu jesteś bo to właśnie tacy jak wy pomagają tym, którzy nie bardzo potrafią się w tym wszystkim odnaleźć ! Ja jestem na dobrej drodze ku innemu - a przynajmniej powtarzam to sobie po kilka razy dziennie :) ale nigdy nie wiadomo co i w którym momencie jest w stanie złamać takich jak ja czy olimpijka, która w swoim wątku jakby kopiowała mój życiorys ...

evita - Nie 13 Wrz, 2009 21:42

Halibut napisał/a:

Z moją pamięcią też coraz gorzej, sory za szczerość ale pocieszyłaś mnie, bo się bałem, że to początki Alzheimera.


nie ma się co martwić ! Podobno ta przypadłość tyka tylko osoby inteligentne więc jeśli może to być pocieszeniem to powód do dumy gdy nam Niemiec zacznie figle płatać w pamięci :wysmiewacz:

Wiedźma - Nie 13 Wrz, 2009 21:54

evita napisał/a:
zarówno współuzależnieni jak i alkoholicy mają wiele wspólnego z anorektykiem ! Patrzą na siebie w lustrze i widzą kogoś zupełnie innego niż to jest w rzeczywistości

To właśnie jeden z elementów mechanizmu rozproszonego ja fsdf43t


Bebetka - Nie 13 Wrz, 2009 21:57

A to nie był czasem Andrzeja awatar Wiedźmo? :roll:
Wiedźma - Nie 13 Wrz, 2009 22:01

A i owszem :tak:
Jacek - Nie 13 Wrz, 2009 22:02

evita napisał/a:
Teraz po tym moim znalezisku odniosłam wrażenie, że zaczyna robić sobie zapasy

alkoholikowi na terapii zaleca się aby nie miał żadnych kontaktów tego typu
jak również kolesi z którymi pił i miejsc gdzie pił
myślę że masz podstawy do takiego wrażenia o jego zapasach
a ja pytałem czy miał przerwy w piciu,bo pewnie teraz taką ma

Atommyt - Nie 13 Wrz, 2009 22:17

evita napisał/a:
Tomku dzięki ci śliczne za twój post i dobrze, że tu jesteś bo to właśnie tacy jak wy pomagają tym, którzy nie bardzo potrafią się w tym wszystkim odnaleźć


Cieszę się że mogłem się na coś przydać i w jakiś sposób pomóc! Mi też pomogli zupełnie obcy ludzie a w tej chwili są moimi przyjaciółmi a jestem człowiekiem który spłaca swoje długi a to jest tylko mikronowa część mojego długu jaki zaciągnęłem u wspólnoty AA :skromny:

olimpijka - Pon 14 Wrz, 2009 14:51

cześś ewita...teraz ja czytam tak jakbym czytała siebie... w tym tygodniu jest powrót do pseudonormalności...znaczy wytrzeżwiał w sobotę, w piątek jeszcze zawalił wieczór kawalerski baaardzo bliskiego znajomego...a od wczoraj pyta się co chwilę, co mi jest i o co chodzi? bo przecież jjuż nie pije...i pić już nie zamierza...a mnie się serce kraje, bo ze wszystkich sił staram, się nie wiezryć. i znowu szarpią mną wątpliwośći...jak zawsze w takich wypadkach :(
Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 16:50

olimpijka napisał/a:
ze wszystkich sił staram, się nie wiezryć. i znowu szarpią mną wątpliwośći
olimpijka napisał/a:
teraz ja czytam tak jakbym czytała siebie... w tym tygodniu jest powrót do pseudonormalności


Witam cię serdecznie nie znasz mnie bo dopiero co dołączyłem do tego elitarnego grona nie wiem czy czytałaś mojego wczorajszego posta do Evity jeżeli nie to proponuję go przeczytać macie identyczny problem jak wszystkie osoby współuzależnione te wszystkie historie są identyczne podobnie jak historie nas alkoholików a to dlatego że mechanizmy uzależnienia działają zawsze w ten sam sposób, być może przyda ci się któraś z informacji tam zawartych :(

olimpijka - Pon 14 Wrz, 2009 19:27

cześć Atommyt
czytałam i to mnie sprowokowało dziś do odezwania się :)

sprowokowało mnie na tyle że zmieniłam plany i porozmawiałam dziś, nie czekałam - sama nie wiem na co. powiedziałam o planach wniosku o seprację. na spokojnie zupełnie bez emocji, bez żadnych emocji...usłyszałam:
- przecież krzywdy ci nie robię
- przecież tyle lat minęło i nidgy nic nie mówiłaś
- ale ja już nie piję i nie będę pił
- przecież miałaś wszystko co chciałaś
-przecież piję przez ciebie
- przecież jesteś ze mna szczęsliwa
to tak w skrócie...pozostawiam bez komentarza bo nie mam sił

myślałam że będzie lżej, jak powiem, ale jest jeszcze gorzej..tak bardzo bym pragnęła bliskości, jego ciepła, przytulenia, czułości. tylko że jak się złamię to się
Złamię, a nie chcę

Klara - Pon 14 Wrz, 2009 20:01

Olu i Evito!
Specjalnie dla Was: Syndrom współuzależnienia
Zwróćcie też uwagę na literaturę podaną na końcu - to podstawowa lektura dla każdej osoby dotkniętej tym syndromem.
Po przeczytaniu nie będziecie już takie same :D

Flandria - Pon 14 Wrz, 2009 20:03

kiedyś przeczytałam coś takiego:
"Głębokie poczucie osamotnienia w połączeniu z ciężarem doświadczanej sytuacji krytycznej bywa dla niejednego z nas nie do zniesienia, przekracza naszą wytrzymałość. Konsekwencją jest zazwyczaj poczucie bezradności i bezsensu życia, brak siły i ochoty, by dalej mocować się z życiem."
tekst pochodzi z publikacji "Gdzie się podziało moje dzieciństwo", to fragment artykułu: "Szczypta optymizmu, czyli różne wyjścia z sytuacji bez wyjścia." Alicji Senejko

dla mnie rozstanie było naprawdę mega ciężkim przeżyciem, nie miałam wtedy zbyt dużego oparcia i klapa :/
pomyśl o jakiejś grupie wsparcia, sam internet to za mało
na grupie wsparcia będziesz miała kontakt z osobami, które przechodziły lub przechodzą coś podobnego, będziesz zrozumiana - to ważne :)
nie bądź sama, nie warto :)

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 20:52

olimpijka napisał/a:
myślałam że będzie lżej, jak powiem, ale jest jeszcze gorzej


( Zdaje sobie sprawę z tego że to wszystko nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać kiedy czytałem twjego posta to muszę przyznać że zaszkliło mi się oko bo zobaczyłem siebie jeszcze nie tak dawno temu robiłem dokładnie to samo i mogę tylko powiedzieć że setki razy zawiodłem nie tylko swoich bliskich ale także siebie samego bo za każdym razem nałóg okazywał się silniejszy :( ! I dopiero kiedy któegoś dnia (po 20latach mojego pijaństwa) obudziłem się na potężnym kacu a koło mnie nie było nikogo uświadomiłem sobie że nie tędy droga że coś MUSZĘ z tym zrobić i że muszę się zwrócić o pomoc bo sam nie dam sobie rady i po raz kolejny stoczę się na samo DNO zxczxc ! Nawet nie wiesz jak ciężko mi o tym pisać 8| ale jak napisałem wcześniej zaciągnełem dług i uważam że nadszedł czas żeby powoli zacząć go spłacać ! Nie chcę ani nie powinienem udzielać tutaj nikomu rad, ale mogę opisać to co przeżyłem ja i moja rodzina i przez co musieliśmy przejść :beczy: ! Dlatego jeżeli masz jakieś pytania TY lub ktokolwiek kto jest w podobnej sytuacji to szczerze na nie odpowiem bo tylko tak mogę pomóc komuś ale też samemu sobie i rodzinie :

evita - Pon 14 Wrz, 2009 22:13

olimpijka napisał/a:
...teraz ja czytam tak jakbym czytała siebie...


Olu ja dopiero tutaj uświadomiłam sobie, że wcale nie jesteśmy wyjątkowe w tym naszym "cierpieniu" ! Twoje zaistnienie na tym forum tylko upewniło mnie w tym przekonaniu ! Ja podobnie jak ty przeżywam dylematy a mój mąż jakby czytał myśli twojego męża i powtarza te same słowa ! Znamy się jak dwie łyse kobyły pomimo, że nie dane nam było zapewne się spotkać :) Wiesz, że ja znam nieomalże scenariusz tego co teraz przeżywasz ? Patrzysz na niego , trzeźwego, czyściutkiego, bez tego odoru z ust i potulnego jak baranek i już zaczynasz się zastanawiać czy może jednak przytulić się do niego ? bo on teraz taki biedny, chory, no i mnie kocha ! I coraz bardziej w twej pamięci zaciera się obraz sprzed kilku dni kiedy to go tak bardzo nienawidziłaś ! Zresztą teraz nadal go nienawidzisz ale nie tego jaki teraz jest tylko tego wcześniejszego , to jak rozdwojenie jaźni i jakby u twoim boku były dwie różne osoby ! Poza tym jego słowa utwierdzają cię w tym, że wcale nie jest tak źle no bo co on ci takiego zrobił ? Przecież jak nie pije to nieźle zarabia ? Pije za swoje zarobione w końcu a nie jak ci spod budki co żebrzą o puszkę piwa ! Pomaga ci w domowych obowiązkach a wieczorkiem kładzie się przy tobie jak przystało na męża a w nocy jest wykwintnym kochankiem ! A jak już przytuli to wypłaczesz mu się w ramię z nadzieją, że twoje łzy coś zmienią na przyszłość ...

Nie wiem na ile trafiłam w twoje odczucia w tym co napisałam ale u mnie tak właśnie było zawsze ! Przez te cholerne 23 lata takiego życia weszło mi w krew, że należy wybaczać ! Że to ja jestem winna wszystkiemu ! Bo jak idzie pić to dlatego, że go zdenerwowałam , a czym ? czymkolwiek ! Bo obiad był za późno, bo jego ulubione spodnie nie wyprane, bo bałagan, bo nie zarabiam tyle co on, bo dzieci źle wychowane, bo jestem dziwka i tylko szukam okazji, żeby mu rogi przyprawić, bo za często jakieś sms-y do mnie przychodzą, bo za dużo w necie siedzę, bo nie mam ochoty pieprzyć się wtedy kiedy on chce ! Każdy powód jest the best w jego oczach i oszaleć można w takim wariatkowie !!! Myślisz, że ja się teraz nie łamię ? Snuje się wokół mnie i patrzy wzrokiem typu "zakochany kundel" a moje serce chwilami zaczyna bić już w innym kierunku jaki sobie obecnie obrałam :( ale staram się jak mogę i powstrzymuję ostatnimi resztkami sił przed zmianą mojego postanowienia i tutaj właśnie czerpię swoją siłę do dalszego działania więc zaglądaj na te forum jak najczęściej, pisz jak najwięcej i koniecznie wybierz się na terapię ! Jednym słowem wzoruj się na mnie ;)

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 22:22

evita napisał/a:
Snuje się wokół mnie i patrzy wzrokiem typu "zakochany kundel" a moje serce chwilami zaczyna bić


Skad ja to znam :szok: już wiem byłem dokładnie taki sam a terapia albo grupy wsparcia będą jak naj bardziej wskazane ;)

evita - Pon 14 Wrz, 2009 22:31

olimpijka napisał/a:
..tak bardzo bym pragnęła bliskości....


prawda jest taka, że boimy się samotności :( bo nie tak wyobrażałyśmy sobie nasze życie ! Miało być słodko a jest gorzko-kwaśnie :( bo tak naprawdę mamy w sobie niezliczone pokłady miłości i czułości do obdarowania a nie ma komu podarować :( bo chciałybyśmy, żeby było choć troszkę normalniej :( no i ... żeby w końcu zauważono w nas kobietę - nie tę twardą sztukę, która zawsze daje sobie radę tylko w gruncie rzeczy niezaradną istotę, którą od czasu do czasu można by potraktować jak małe dziecko i wziąć pod swoje opiekuńcze skrzydełka :(
ech... teraz to ja się rozkleiłam i nic mi nie jest lepiej :zalamka:

evita - Pon 14 Wrz, 2009 22:32

Atommyt napisał/a:


Skad ja to znam :szok:


:zalamka:

pterodaktyll - Pon 14 Wrz, 2009 22:37

ewcia napisał/a:
. trzeba wiele przeżyć aby zrozumiec , ze nie materialne wiktuały sa najwazniejsze w zyciu ale ciepło, troska...

:kwiatek:

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 22:40

evita napisał/a:


Evito nie smuć się bo nie tędy droga musisz być silna i wytrwała :pocieszacz:

Borus - Pon 14 Wrz, 2009 23:11

Dziewczyny! dopiero śledząc Wasze posty zrozumiałem, co przeżywała moja żona przez wszystkielata mojego pijaństwa. Wiem też, że choćby oni przestali pić, choćby stali się najbardziej na świecie przykładnymi mężami, ojcami, czy kimkolwiek jeszcze... Wy i tak nie będziecie potrafiły zapomnieć swych przeżyć. Czy będziecie mogły żyć z nimi, czy może obok nich - nie mam pojęcia. Moja żona nie potrafiła, przepaść która powstała między nami była zbyt wielka, ale rozstaliśmy się w zgodzie i bez wzajemnego oskarżania się czy kłótni. Wprawdzie to ja wystąpiłem o rozwód, ale zauważyłem, że przyjęła to z wyraźną ulgą. Być może obawiała się, że znów zacznę chlać i dlatego decyzję pozostawiła mnie....

"jeżeli coś kochasz - puść to wolno; jak wróci - jest Twoje, jeżeli nie wróci - nigdy Twoje nie było..." :(

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 23:19

Borus napisał/a:
jeżeli coś kochasz - puść to wolno; jak wróci - jest Twoje, jeżeli nie wróci - nigdy Twoje nie było..."
i to chyba jest prawda :(
Jacek - Pon 14 Wrz, 2009 23:28

evita napisał/a:
Znamy się jak dwie łyse kobyły pomimo, że nie dane nam było zapewne się spotkać

ja wam to zorganizuję,a wy mnie placki i schaboszczaka :skromny:

pterodaktyll - Pon 14 Wrz, 2009 23:37

Cytat:
ja wam to zorganizuję,a wy mnie placki i schaboszczaka

Łomatko. :rotfl:

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 23:41

Jacek napisał/a:
ja wam to zorganizuję,a wy mnie placki i schaboszczaka


Jacuś ale podzielisz się :skromny: c4fscs

pterodaktyll - Pon 14 Wrz, 2009 23:45

Atommyt napisał/a:
acuś ale podzielisz się

Cóż to! Kolejny plackożerca na forum? :mysli: Chyba muszę otworzyć nowy oddział w klinice :cwaniak:

Atommyt - Pon 14 Wrz, 2009 23:58

pterodaktyll napisał/a:
Chyba muszę otworzyć nowy oddział w klinice


to może zostanę ordynatorem albo chociaż terapeutą :skromny: :mysli:

pterodaktyll - Wto 15 Wrz, 2009 00:01

Atommyt napisał/a:
może zostanę ordynatorem albo chociaż terapeutą

No dobra. Ale co ja będę z tego miał? :bezradny:

pterodaktyll - Wto 15 Wrz, 2009 00:03

dsf4x :wysmiewacz:
Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 00:04

pterodaktyll napisał/a:
Ale co ja będę z tego miał?


Czas pokaże myślę że jakoś się dogadamy :plotki: panie doktorze :wysmiewacz:

pterodaktyll - Wto 15 Wrz, 2009 00:07

Atommyt napisał/a:
myślę że jakoś się dogadamy :plotki: panie doktorze :wysmiewacz:

Ciiiii. :milczek: :rotfl:

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 00:11

pterodaktyll napisał/a:
Ciiiii.
:luzik: spoko luzik
evita - Wto 15 Wrz, 2009 08:14

Jacek napisał/a:

ja wam to zorganizuję,a wy mnie placki i schaboszczaka :skromny:


Jacusiu u mnie schab masz pewny ;) mam nadzieję, że olimpijka dobra jest w plackach w tej sytuacji :lol2:
a jeśli już spotkanie to myślę, że organizujecie jakieś zloty i że do tego grona zaliczają się tacy jak ja czy Ola ? chętnie poznałabym osobiście tą śmietankę towarzyską :skromny:

evita - Wto 15 Wrz, 2009 08:15

Atommyt napisał/a:


Evito nie smuć się bo nie tędy droga musisz być silna i wytrwała :pocieszacz:


dziękuję Tomku :buziak:

evita - Wto 15 Wrz, 2009 08:28

Borus napisał/a:
... Wy i tak nie będziecie potrafiły zapomnieć swych przeżyć...


pewnie masz rację Borus bo jak już to wcześniej gdzieś tu wspomniałam to co dobre szybko umyka nam z pamięci ale te złe uparcie trzyma się w naszej głowie ! jednocześnie przypomniało mi się jak to wiele lat temu mój mąż wszył sobie disulfiram , po raz pierwszy zresztą bo było jeszcze kilka takich podchodów. Po pierwsze wówczas wydawało mi się, że robi to dla mnie a dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że powód był zupełnie inny . Wypadek po pijaku, utrata pracy i ogólne zawirowania życiowe zmusiły go do tego kroku.
Po drugie ... nigdy nie zapomnę tej mojej euforii w jaką wówczas wpadłam. Czułam się jak nastolatka, która na nowo przechodzi swoją pierwszą miłość . Adrenalina buzowała a ja czułam się taka szczęśliwa ! Z pracy na skrzydłach biegłam do domu bo przez 8 godzin rozłąki tęskniłam niesamowicie. Jednym słowem wariatka :lol2:
i tak było przez 3 miesiące . Potem przyszedł wieczorem do domu, wszedł do kuchni , ja właśnie szłam z talerzem kanapek na kolację i zobaczyłam jego - pijanego. No i zemdlałam :( kanapki na podłodze , ja też , dzieci przestraszone bo co się mamie stało a ja nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje ! wtedy po raz pierwszy coś we mnie umarło :(

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 09:00

czułam się podobnie przez długi czas. teraz jak na razie mam przerwę od 6 lipca gdyż tyfus trzeżwieje, ale boję się tego momentu koło dwóch miesięcy bo może pęknąć 8|
olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 09:53

evita napisał/a:
scenariusz tego co teraz przeżywasz ? Patrzysz na niego , trzeźwego, czyściutkiego, bez tego odoru z ust i potulnego jak baranek i już zaczynasz się zastanawiać czy może jednak przytulić się do niego ? bo on teraz taki biedny, chory, no i mnie kocha ! I coraz bardziej w twej pamięci zaciera się obraz sprzed kilku dni kiedy to go tak bardzo nienawidziłaś ! Zresztą teraz nadal go nienawidzisz ale nie tego jaki teraz jest tylko tego wcześniejszego , to jak rozdwojenie jaźni i jakby u twoim boku były dwie różne osoby ! Poza tym jego słowa utwierdzają cię w tym, że wcale nie jest tak źle no bo co on ci takiego zrobił ? Przecież jak nie pije to nieźle zarabia ? Pije za swoje zarobione w końcu a nie jak ci spod budki co żebrzą o puszkę piwa ! Pomaga ci w domowych obowiązkach a wieczorkiem kładzie się przy tobie jak przystało na męża a w nocy jest wykwintnym kochankiem ! A jak już przytuli to wypłaczesz mu się w ramię z nadzieją, że twoje łzy coś zmienią na przyszłość ...


Boże, jakie to prwadziwe...iedzę od rana w pracy i ryczę za komputerem. czaem zdarza mi się mały atak histerii z łkaniem i spazmami, takie to prawdziwe

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 09:56

evita napisał/a:
to co dobre szybko umyka nam z pamięci ale te złe uparcie trzyma się w naszej głowie !
evita napisał/a:
jak to wiele lat temu mój mąż wszył sobie disulfiram , po raz pierwszy zresztą bo było jeszcze kilka takich podchodów


Witam cię serdecznie Evitko :skromny: ! Zastanawiam się nad tym co napisałaś w myślę że on wie że ma problem i boi śię tego. W moim przypadku było podobnie i też podejmowałem różne próby niepicia ale na ogół z mizernym skutkiem! :( Co prawda nigdy się nie zaszywałem ale miałem różne okresy całkowitej abstynencji od 2 do 6 miesięcy ale dopóki nie dotknąłem swojego dna nic to nie dawało i za każdym razem wracałem do picia! :zalamka: Co jakieś 1,5 roku rozpieprzałem swoje życie w drobny mak rozstawałem się z żoną traciłem prace miałem kłopoty z prawem ale pomimo tego wszystkiego w dalszym ciągu wracałem do pijaństwa :( ! I dopiero kiedy dojrzałem do tego żeby przyznać się przed samym sobą że jestem alkoholikiem i sam nie dam sobie z tym rady ale musiało upłynąć 20 lat :szok: !

olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 10:00

Atommyt napisał/a:
dopóki nie dotknąłem swojego dna


Tylko na Boga, dlaczego wasze dotykanie dna musi rozpieprzac wszystko wokół?? przepraszam wiem że to niesprawiedliwe, ale tak jak pisałam w strasznym stanie jestem

evita - Wto 15 Wrz, 2009 10:30

a ja już nie chcę trwać w oczekiwaniu na te dno :(
chciałabym przeżyć moje życie od nowa :(

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 10:32

ja też nie ale na razie mój tyfus jakby w się odbił i w górę ciągnął. żyję tą nadzieją. i mam jeszcze nadzieje że nie zapeszam 8| Wiedźmunia zaczaruj mi troszke a ja już buzia w ciup :>
evita - Wto 15 Wrz, 2009 10:35

sabatka napisał/a:
ja też nie ale na razie mój tyfus jakby w się odbił i w górę ciągnął...


sabatko był na leczeniu albo uczęszcza na teraz na terapie ?

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 10:37

olimpijka napisał/a:
dlaczego wasze dotykanie dna musi rozpieprzac wszystko wokół??


Witam cię Olimpijko :( ! Współczuję z powodu pieskiego samopoczucia :pocieszacz: !
W odpowiedzi na twoje pytanie mogę opisać jak ja to widziałem w okresie kidy piłem :( albo to czego nie widziałem bo alkohol mi na to nie pozwalał :zalamka: ! Otóż kiedy piłem nie dostrzegałem podstawowych kwestii bo nie pozwalał mi na to alkohol, nie widziałem tego że krzywdzę bliskie mi osoby (a może nie chciałem tego widzieć, sam już nie wiem :mysli: ) wydawało mi się że przecież wszystko jest w porządku bo nie piję w domu nie robię awantur i wogóle wszystko jest cacy bo ja jestem dobry a wszyscy wokół są zli i się mnie czepiają Bóg wie o co (:aniolek: :wysmiewacz: ) ! Myślałem że nikogo nie krzywdzę i dopiero kiedy byłem na terapii i poprosiłem żonę żeby napisała mi w liście co było nie tak w okresie kiedy piłem (aczkolwiek nie było tego w programie terapii) nie było to proste żeby ją do tego namówić ale w końcu mi się udało możesz mi wierzyć na słowo że kiedy juz dostałem ten list to nie byłem w stanie go przeczytać bo za każdym razem kiedy zaczynałem to płakałem jak dziecko :beczy: i podchodziłem do tego przez kilka dni ale w końcu mi się udało i wtedy zrozumiałem przez co żona musiała przechodzić i jak bardzo ją krzywdziłem :( nawet teraz kiedy to piszę to łzy cisną mi się do oczu i klnę na samego siebie i na własną głupotę :oops: !

evita - Wto 15 Wrz, 2009 10:38

sabatko dopiero teraz dojrzałam twój wiek pod twoim awatarem ! Nad czym ty dziewczyno się zastanawiasz ?????? Bierz nogi za pas i znikaj czym prędzej od tego człowieka ! Jeśłi tyfus odbije się od dna to już bez ciebie bo ty mu w tym pomożesz swoim odejściem a jesteście tak młodzi, że wówczas każdy z was może sobie jeszcze cudownie ułożyć życie choć już osobno ;)
evita - Wto 15 Wrz, 2009 10:42

Atommyt napisał/a:
nie robię awantur i wogóle wszystko jest cacy bo ja jestem dobry a wszyscy wokół są zli


mój men wieczorem zasypiał obok mnie ze słowami "kocham cię" na ustach po czym zaledwie kilkanaście godzin później zgrzytał zębami na mój widok albo co gorsza brał się za rękoczyny ;(

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 10:55

evita napisał/a:
a ja już nie chcę trwać w oczekiwaniu na te dno


I bardzo dobrze bo ja żeby zmądrzeć :wysmiewacz: czekałem 20 lat i musiałem się staczać na to dno Bóg jeden wie ile razy (bo ja sam nie jestem w stanie tego policzyć)
ale teraz dziękuję tej sile wyższej która mnie do tego natchnęła bo znam wielu takich którzy czekali znacznie dłużej albo nie mądrzeli wcale :zalamka: podstawową zasadą jest żeby uznać swoją bezsilność wobec alkoholu i zacząć szukać pomocy bo bez pomocy innych ludzi (trzezwiejących) znakomita większość poprostu ginie :zalamka: jest to przykre ale niestety jak najbardziej prawdziwe przekonałem się o tym na własnej skórze :(

olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 10:59

tak bardzo tematycznie jest :

http://wiadomosci.onet.pl...e,kioskart.html

co przestanę ryczeć to znów ryczę...

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:03

evita napisał/a:
mój men wieczorem zasypiał obok mnie ze słowami "kocham cię" na ustach po czym zaledwie kilkanaście godzin później zgrzytał zębami na mój widok albo co gorsza brał się za rękoczyny ;(


Znowu widzę siebie :( z tą tylko różnicą że nie dopuszczałem się rękoczynów w rodzinie tylko wychdziłem na ulice i tam szukałem okazji żeby się wyżyć i dać komuś po mordzie :plask: :rozpacz: za co teraz jest mi wstyd :skromny:

olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 11:08

u mnie to raczej ja reagowałam agresją...bo jak pił to chciałam żeby zostawił mnie w świętym spokoju, a nie przylaził i czegoś chciał i śmierdzący zakłócał mi moja przestrzeń...i ja się tego nie wstydzę. przykro mi ale nie
Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:08

olimpijka napisał/a:
co przestanę ryczeć to znów ryczę...


głowa do góry ;) ja zawsze kiedy jest mi zle powtarzam sobie "nigdy nie jest tak zle żeby nie mogło być gorzej" i to mi pomaga :skromny: :pocieszacz: dfg56s

evita - Wto 15 Wrz, 2009 11:08

Olu jak sama widzisz , na podstawie tego artykułu najwyższy czas uderzyć gdzieś w realu po wsparcie ! Jeszcze nie dawno przeżywałam to samo co ty ! Siedziałam w pracy wiecznie uryczana bo nawet nie musiałam czytać co i kto mi odpisał bo samo wejście na forum to fontanna łez :) teraz też mi się zdażają takie sytuacje ale już o wiele wiele rzadziej ! A jutro mam drugą terapię i już się doczekać nie mogę ;)
Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:15

olimpijka napisał/a:
u mnie to raczej ja reagowałam agresją...
olimpijka napisał/a:
ja się tego nie wstydzę. przykro mi ale nie


I moim zdaniem nie masz się czego wstydzić :)

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:21

evita napisał/a:
A jutro mam drugą terapię i już się doczekać nie mogę


I podobnie jak ja jesteś przykładem na to że terapia i grupy samopomocowe uzależniają :wysmiewacz: ale jest to bardzo pozytywne uzależnienie :radocha: . Ja też mam dzisiaj grupę i też nie mogę się doczekać :skromny: :stres:

olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 11:25

a ja się boje zadzwonić
pterodaktyll - Wto 15 Wrz, 2009 11:28

Cytat:
a ja się boje zadzwonić

To wyślij esemesa :)

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 11:28

nie bój się Olu. ja byłam na kilku spotkaniach na terapii. musiałam zrezygnować ze zgldu na pracę.

Tyfus chodzi na terapię, wie że ma problem itd

tylko czasami upada.
w sumie od lutego 2008 zdarzyło mu się chyba 6 jednorazowych wpadek.
jak na dzień dzisiejszy ma ponad 2 miesiące trzeźwienia

evita - Wto 15 Wrz, 2009 11:28

olimpijka napisał/a:
a ja się boje zadzwonić


ja jak dzwoniłam to przez dobre 5 minut nie mogłam się wysłowić czego ja właściwie chcę :) ale jakoś poszło ! Moja wizyta z psychologiem - jeden wielki ryk ! moja wizyta z terapeutką - już nie ryczłam tylko wyłam ! a terapia grupowa - poprostu extra sprawa :) przełam się i prbuj za wszelką cenę !!! Tam naprawdę wszyscy zrozumieją jeśli nawet przez telefon będziesz się niepewnie czuła bo chyba wszystkich są takie początki ...

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:30

olimpijka napisał/a:
a ja się boje zadzwonić


Zapytaj samą siebie czego bardziej się boisz terapii czy dalszego takiego życia w poczuciu osamotnienia :zalamka:

evita - Wto 15 Wrz, 2009 11:30

aha ! była jeszcze rozmowa z dr Daktylem ;) no ale w tym przypadku pełen profesjonalizm naszego doktora nawet nie dopuścił do tego, żeby łzy się polały ;)
sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 11:33

ja myślę że boisz się przez to że długi czas udawałaś przed wszystkimi że wszystko jest ok a poźniej nawet przed sobą.
a teraz musisz powiedzieć całą prawdę i to obcej osobie. tzn nie musisz, ale wewnętrzenie czujesz taki przymus. po prostu wstydzisz się tego i boisz że to ciebie ocenią jako tą złą i obwinią za wszystko.

nie bój się stań z boku i popatrz na to chłodnym okiem

Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:35

sabatka napisał/a:
tylko czasami upada.


Znowu widać jak silne są mechanizmy współuzależnienia jeżeli nie zauważyłaś to usprawiedliwiasz Tyfusa :oops: :szok:

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 11:37

może i tak. nie napisałam przecież że nie pije. o wpadkach powiadomiłam. dla mnie to już nie jest w ramach litości miłosći czy coś tylko fakty i to suche

zamiast
"tylko możesz wstawić "ale" bo w tym zanczeniu tego słowa użyłam :okok:

yuraa - Wto 15 Wrz, 2009 11:39

sabatka napisał/a:
na dzień dzisiejszy ma ponad 2 miesiące trzeźwienia


słyszałem jak mówili że ze wspólalkoholizmu ciężej się wychodzi niz z alkoholizmu.nie wierzylem kiedys.
Sabat ty żyjesz jego zyciem, liczyszs jego wpadki , dni trzeźwości

pterodaktyll - Wto 15 Wrz, 2009 11:40

evita napisał/a:
awet nie dopuścił do tego, żeby łzy się polały

Chyba, że ze śmiechu moja droga :rotfl: g45g21

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 11:41

właśnie że już nie liczę i może ich było 7 albo 5. nie zastanawiam się coś koło tego. a pamięć do dat mam. i myślę że 6 lipca 2010 będziemy roczek colą oblewać
Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:49

sabatka napisał/a:
tylko czasami upada.
w sumie od lutego 2008 zdarzyło mu się chyba 6 jednorazowych wpadek.
jak na dzień dzisiejszy ma ponad 2 miesiące trzeźwienia



a to to co :zalamka: to nie jest usprawiedliwianie może nieświadome ale w moim odczuciu jest aż mi się włos jeży :wysmiewacz:

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 11:51

nie. to podawanie faktów w celu naświetllenia sytuacji. nie czepiaj się słówek
Atommyt - Wto 15 Wrz, 2009 11:56

sabatka napisał/a:
nie czepiaj się słówek


W takim razie przepraszam ff4ghh i proszę o wybaczenie i dziękuję za wyjaśnienie :skromny:

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 12:06

:wysmiewacz: :wysmiewacz: :wysmiewacz: :wysmiewacz: :wysmiewacz:

no ja nie wiem w końcu czy wy macie racje czy ja.
ja staram się patrzeć na to jako na fakty. może rzeczywiście i to jeszcze nie wychodzi. w każdym razie rano wychodził to był trzeźwy, a ja szykuję się na drugą zmianę teraz milusińscy :) :) grg45

olimpijka - Wto 15 Wrz, 2009 12:07

a ja się przyznaję...
mam kalendarz i zapisuję kiedy pije i kiedy nie pije...wręcz prowadzę dokładne statystyki

sabatka - Wto 15 Wrz, 2009 12:08

ja próbowałam zapamiętywać ale koło czwartego razy dałam sobie spokój z tym.
teraz pamiętam ostatnią date żebym wiedziała na kiedy torta piec :)

chcę żeby wiedział że doceniam jego wysiłek, ale żebym doceniła to musi być tego troszke :)
Oli trzymaj się :)

Flandria - Wto 15 Wrz, 2009 12:54

yuraa napisał/a:
słyszałem jak mówili że ze wspólalkoholizmu ciężej się wychodzi niz z alkoholizmu.nie wierzylem kiedys.


Sabatka była tylko kilka razy na terapii - gdyby udało jej się po takim czasie z tego wyjść, to byłby chyba raczej cud :mgreen:

olimpijka napisał/a:
a ja się boje zadzwonić

przez telefon nikt Cię nie zobaczy :) - tego rodzaju świadomość czasem mi pomaga, kiedy stresuję się, żeby coś załatwić
poza tym - tam są ludzie, którzy wiedzą z jakim problemem mają do czynienia, nie trzeba im zbyt wiele wyjaśniać, wystarczy zdanie typu "jestem żoną alkoholika, chciałabym się umówić na wizytę w waszym ośrodku" i tyle :)

montreal - Wto 15 Wrz, 2009 16:21

O maryjo... O czym Wy piszecie?! <chwyta się za głowę i wraca do różańca...>
evita - Wto 15 Wrz, 2009 16:23

montreal napisał/a:
O maryjo... O czym Wy piszecie?! <chwyta się za głowę i wraca do różańca...>


a który akapit jest nie dość zrozumiały ;)

evita - Śro 16 Wrz, 2009 22:23

jestem po mojej drugiej terapii grupowej ! zdecydowanie to jest lepsze niż indywidualna ale mimo wszystko pół godziny wcześniej zaczęłam się łamać :( a jakoś mi się tak śpiąco zrobiło, duszno na dworze, może wezmę się lepiej za pranie... co gorsza dobrze wiedziałam, że zaczynam coś kombinować w tym swoim chorym umyśle ! Dlatego też zmobilizowałam się i wyruszyłam na kolejny podbój "nowego" ;)
dzisiaj było kilka nowych - starych "kobitek", których tydzień temu nie było i jedna z nich zdominowała całe nasze spotkanie ! Olu jeśli to czytasz to ja i ty z naszymi problemami to pryszcz na du*ie !!! Nie czuję się upoważniona do powtarzania czyichś problemów ale co najdziwniejsze w tym wszystkim to ja poczułam ulgę słuchając jej zwierzeń !!! Mało tego to ja (między innymi) namawiałam ją na zmiany w swoim życiu ! I choć nadal nie jestem pewna siebie to przynajmniej utwierdziłam się w przekonaniu, że wiem co powinnam zrobić ! Dobrze, że jednak tam dzisiaj poszłam ;)

Atommyt - Śro 16 Wrz, 2009 22:30

evita napisał/a:
I choć nadal nie jestem pewna siebie to przynajmniej utwierdziłam się w
evita napisał/a:
przekonaniu, że wiem co powinnam zrobić ! Dobrze, że jednak tam dzisiaj poszłam


Witam Evito cieszy mnie to że robisz postępy i zaczynasz dostrzegać znaczenie jakie mają grupy w naszym życiu :okok: :okok: ! I może mi się wydaje ale dostrzegam minimalne postępy :brawo: :brawo: TAK TRZYMAĆ :tak: :tak: :tak:

Jacek - Śro 16 Wrz, 2009 22:31

evita napisał/a:
Dobrze, że jednak tam dzisiaj poszłam

ja chodząc na meetingi
też bywają czasem gorsze czasem lepsze

evita - Śro 16 Wrz, 2009 22:33

Atommyt napisał/a:
I może mi się wydaje ale dostrzegam minimalne postępy


minimalne ? :( myślałam, że na więcej zasługuję :)

Atommyt - Śro 16 Wrz, 2009 22:39

evita napisał/a:
minimalne ? :( myślałam, że na więcej zasługuję :)


Evi na wszystko potrzeba czasu a ja tobie "broń mnie ręka boska" nie obieram zasług a wręcz przeciwnie bardzo się z tego ciesze :radocha: a z czasem na100% przyjdzie czas na więcej :brawo: :brawo: :brawo:

yuraa - Czw 17 Wrz, 2009 11:49

Atommyt napisał/a:
znaczenie jakie mają grupy w naszym życiu

zaiste fenomen siły grupy jest zadziwiający, ale działa i to jak działa

Atommyt - Czw 17 Wrz, 2009 12:19

yuraa napisał/a:
fenomen siły grupy jest zadziwiający, ale działa i to jak działa


Ano działa tak że mamy poczucie przynależności do grupy, nie czujemy się osamotnieni i możemy korzystać z doświadczeń innych ludzi którzy mają podobne problemy jak my :tak: ! Wiem że ja osobiście gdyby nie grupy wsparcia, grupy samopomocowe i AA nie byłbym w tej chwili w miejscu w którym jestem tylko już bym wrócił do picia bądz też nosiłbym się z takim zamiarem dfg566 dlatego jestem szczęśliwy że dane mi było poznać te grupy i z nich korzystać :okok: :hura: I GORĄCO POLECAM WSZYSTKIM NIE ZDECYDOWANYM ŻEBY SPRÓBOWAĆ BO NAPRAWDĘ WARTO!!!

PAMIĘTAJCIE NIE JESTEŚCIE SAMI :pocieszacz: c4fscs 98l9i h65hj A RAZEM DAMY RADĘ BO PRZECIEŻ W KUPIE SIŁA!!!

evita - Czw 17 Wrz, 2009 13:13

Tak naprawdę to ja cieszę się, że chodzę na te spotkania ale jednocześnie wiem, że nie jest tak jak być powinno ... Nie potrafię mówić o sobie . Żyję cudzymi problemami przy czym swoje odpycham gdzieś na bok i wszystko potrafię skrócić do dwóch zdań :(
Dzisiaj mnie chwyciło na przemyślenia, może dlatego, że zaczęły mi się piętrzyć problemy ? Jakieś telefony z windykacji i zero pomysłów na wyjście z pasowej sytuacji. Czuję się zaszczuta, załamana, niekochana, niepotrzebna, brzydka, gruba, wredna i ... samotna
A lato z ptakami odchodzi :zalamka:

Wiedźma - Czw 17 Wrz, 2009 13:28

:pocieszacz:

evita napisał/a:
Jakieś telefony z windykacji i zero pomysłów na wyjście z pasowej sytuacji.
A pan małżonek nie zawraca sobie tym głowy?
Flandria - Czw 17 Wrz, 2009 13:29

evita napisał/a:
Tak naprawdę to ja cieszę się, że chodzę na te spotkania ale jednocześnie wiem, że nie jest tak jak być powinno ... Nie potrafię mówić o sobie .

daj sobie trochę czasu :) dopiero zaczęłaś :)

evita napisał/a:
A lato z ptakami odchodzi

:pocieszacz:

Atommyt - Czw 17 Wrz, 2009 13:34

evita napisał/a:
Dzisiaj mnie chwyciło na przemyślenia, może dlatego, że zaczęły mi się piętrzyć problemy ? Jakieś telefony z windykacji i zero pomysłów na wyjście z pasowej sytuacji. Czuję się zaszczuta, załamana, niekochana, niepotrzebna, brzydka, gruba, wredna i ... samotna


Witaj Evito! Z całą pewnością nie jest ci lekko, ale niestety tak to już jest że na szczęście i poczucie bezpieczeństwa wszyscy musimy bardzo ciężko pracować nikt nie obiecywał że będzie lekko to wszystko to ciężki kawałek chleba ale nie można się zniechęcać bo znowu wylądujemy w ślepym zaułku i co wtedy znowu zaczynać całą historię od początku? Ja osobiście na pewno tego nie chcę i chociaż nieraz jest mi naprawdę ciężko to pomimo wszelkich przeciwności brnę cały czas do przodu bo tam widzę swój cel: SZCZĘŚCIE!!! A wiem że po tych złych dniach na pewno nadejdą te dobre które wynagrodzą mi te wszystkie cierpienia i wiem że warto czekać i walczyć z przeciwnościami bo tylko w ten sposób możemy dotrzeć do upragnionego celu i ta myśl zawsze dodaje mi otuchy :) ! Pamiętaj nie jesteś sama jest bnas wielu i cały czas jesteśmy myślami z Tobą! TAK WIĘC CIERPLIWOŚCI A NA PEWNO BĘDZIE LEPIEJ!!! :tak: :tak: :tak:

Klara - Czw 17 Wrz, 2009 13:42

evita napisał/a:
Jakieś telefony z windykacji i zero pomysłów na wyjście z pasowej sytuacji.

No, z tego to masz wyjście! Chociaż - czuję to przez skórę - w dalszym ciągu wahasz się czy przeprowadzić separację, to JAK NAJSZYBCIEJ załatw rozdzielność majątkową.
Przynajmniej jeden problem miałabyś z głowy!

evita - Czw 17 Wrz, 2009 21:46

Klara napisał/a:

No, z tego to masz wyjście! Chociaż - czuję to przez skórę - w dalszym ciągu wahasz się czy przeprowadzić separację, to JAK NAJSZYBCIEJ załatw rozdzielność majątkową.
Przynajmniej jeden problem miałabyś z głowy!


separacja jest postanowiona i nie waham się nawet przez sekundę ! ale czasu to nie cofnie niestety ...

pterodaktyll - Czw 17 Wrz, 2009 21:52

Cytat:
Czuję się zaszczuta, załamana, niekochana, niepotrzebna, brzydka, gruba, wredna i ... samotna
Stwierdzam typowy "dół psychiczny" i jest to normalna reakcja na długotrwały stres i niepewność jutra. Przejdzie pod warunkiem, że zajmiesz się czymś innym a nie jęczeniem jakaś jest pokrzywdzona przez życie. :)
Klara - Czw 17 Wrz, 2009 21:57

evita napisał/a:
ale czasu to nie cofnie niestety ...

To już taka "wspóuzależnieniowa" przypadłość, że zaczynamy się skupiać nad tym co straciłyśmy, zamiast kombinować, ile jest jeszcze przed nami.

Jedna babeczka z mojej terapii, uzyskała rozdzielność z datą sporo poprzedzającą czas w którym tę rozdzielność faktycznie uzyskała.

Atommyt - Czw 17 Wrz, 2009 22:50

pterodaktyll napisał/a:
Stwierdzam typowy "dół psychiczny"
pterodaktyll napisał/a:
reakcja na długotrwały stres i niepewność jutra.
pterodaktyll napisał/a:
nie jęczeniem jakaś jest pokrzywdzona przez życie.

I tym razem muszę się w pełni zgodzić z diagnozą pana doktora oprócz zaleceń pana dołożyłbym jeszcze wyjście do ludzi i jakiś dobry środek przeczyszczający bo jak to mówią przez żołądek do serca :wysmiewacz:


Evi ten ostatni fragment to oczywiści żart żebyś troszkę się uśmiechnęła :tak: bo to Ci dobrze zrobi :skromny:

evita - Pią 18 Wrz, 2009 07:24

pterodaktyll napisał/a:
Stwierdzam typowy "dół psychiczny"


to już nie dół tylko kanion :(

pterodaktyll napisał/a:
a nie jęczeniem jakaś jest pokrzywdzona przez życie


już nie będę jęczeć ...

Atommyt - Pią 18 Wrz, 2009 08:10

evita napisał/a:
to już nie dół tylko kanion


A masz przy sobie spadochron dla zabezpieczenia :wysmiewacz:

evita napisał/a:
już nie będę jęczeć ...


I to się nazywa rzeczowe podejście do sprawy :radocha: :radocha: :rotfl:

A tak poważnie to witam cię cieplutko :skromny: i miło że się nie poddajesz miłego dnia a jutro będzie jeszcze lepsze :tak: :pocieszacz:

Klara - Pią 18 Wrz, 2009 08:34

evita napisał/a:
już nie będę jęczeć ...

Evitko, tu możesz się wyjęczeć do woli.
Ważne jest, żebyś nie poprzestała tylko na jęczeniu, a to chyba Ci nie grozi, bo jesteś kobietą czynu! :tak:

evita - Sob 19 Wrz, 2009 16:24

miałam wczoraj wizytę indywidualną... jest coraz lepiej :) a przynajmniej wytrzymałam dłużej niż pół godziny, coś tam byłam w stanie wydukać i odłożyłam torebkę na bok bo wcześniej cały czas trzymałam ją na kolanach gotowa w każdej chwili do ucieczki jak to określiła terapeutka ;) chyba idzie ku dobremu choć nadal każda taka wizyta jest dla mnie w pewnym sensie zbędnym dodatkiem. Wszystko co powinnam ze sobą zrobić jest mi wiadome gorzej z wykonaniem zadania :( no i ten cholerny dołek psychiczny :(
stiff - Sob 19 Wrz, 2009 16:27

evita napisał/a:
Wszystko co powinnam ze sobą zrobić jest mi wiadome gorzej z wykonaniem zadania :( no i ten cholerny dołek psychiczny :(

Nie wszystko i nie na raz... :roll:
Wszystko wymaga czasu...
Powodzenia... :)

Atommyt - Sob 19 Wrz, 2009 16:44

evita napisał/a:
. jest coraz lepiej
evita napisał/a:
wytrzymałam dłużej niż pół godziny, coś tam byłam w stanie wydukać
evita napisał/a:
cholerny dołek psychiczny


Witaj Evi fajnie że zauważasz postępy g6jyfn to w nagrodę i tak trzymaj dalej a wszystko się jakoś ułoży :tak: :brawo: ! A co do dołka to wcześniej czy pózniej on minie i będzie dobrze daję słowo :tak: To nie jest tak że pstrykniesz palcami i już po kłopocie :( to wszystko wymaga czasu cierpliwości i przede wszystkim pracy nad sobą ale kiedy uczciwie tą pracę wykonamy to daję głowę że będzie lepiej wiem to sam po sobie! Powodzenia i trzymam kciuki!

Klara - Sob 19 Wrz, 2009 17:33

Evitko, najważniejsze jest to, że poszłaś na terapię. Teraz wszystko powoli powinno Ci się w głowie układać.
W Al-Anon usłyszałam: "Daj czas czasowi", czyli bądź konsekwentna, ale nie wykonuj gwałtownych i nieprzemyślanych ruchów, nie obiecuj tego czego nie będziesz w stanie dotrzymać.
Powiedzieli mi jeszcze że wprawdzie jestem bezsilna wobec alkoholizmu mojego męża, ale wcale nie muszę być bezradna (wobec tego co się ze mną dzieje).

BĘDZIE DOBRZE :okok:

Atommyt - Sob 19 Wrz, 2009 17:57

Klara napisał/a:
"Daj czas czasowi", czyli bądź konsekwentna, ale nie wykonuj gwałtownych i nieprzemyślanych ruchów, nie obiecuj tego czego nie będziesz w stanie dotrzymać.


I to są bardzo mądre słowa których warto się trzymać :brawo: :tak: !!!

Jacek - Sob 19 Wrz, 2009 18:26

evita napisał/a:
chyba idzie ku dobremu choć nadal każda taka wizyta jest dla mnie w pewnym sensie zbędnym dodatkiem.

raczej nauką
a wiadomo pojednej lekcji nie ogarniesz całego roku
no nie od razu astronom został Kopernikiem
chyba coś pokręciłem,ale mnie to tak się kojarzy :skromny:

evita - Sob 19 Wrz, 2009 20:00

Klara napisał/a:

Powiedzieli mi jeszcze że wprawdzie jestem bezsilna wobec alkoholizmu mojego męża, ale wcale nie muszę być bezradna (wobec tego co się ze mną dzieje).


dobrze powiedziane ... też się dźwignę :)
po prostu za dużo mi się nazbierało w ostatnich dniach problemów i jeszcze ta moja cholernie męcząca psychicznie praca :(
ale jutro wyruszam w teren i na łonie natury pewnie odreaguję wszystko :)

Klara - Sob 19 Wrz, 2009 22:26

evita napisał/a:
jutro wyruszam w teren i na łonie natury pewnie odreaguję wszystko :)

Życzę Ci miłych chwil :D
Zapomnij o wszystkim co jest w domu. ODDZIEL SIĘ OD TEGO!

Atommyt - Sob 19 Wrz, 2009 22:29

evita napisał/a:
ale jutro wyruszam w teren i na łonie natury pewnie odreaguję wszystko


Znakomity pomysł :radocha: :okok: teraz zaczynasz myśleć konstruktywnie :okok: :brawo: :brawo: :brawo:

Klara - Pon 21 Wrz, 2009 20:10

Eeeeviiiitaaaa! :krzyk:
evita - Wto 22 Wrz, 2009 09:15

jestem :krzyk:

i żyję :) więc proszę mi tu bez nekrologów czasem ;)
ale wszystko mi sie pieprzy w innym kierunku niż być to powinno :(

w całym moim otoczeniu tj moja rodzina, jego rodzina, przyjaciele, znajomi robią z mena bohatera a ja jestem ta zła zaraza co coś od niego chce i nie wiadomo co :evil2"
nadal nie pije, pracuje do wieczora, w sobotę pranie sobie zrobił nawet ! i oczywiście całą niedzielę słuchałam jak to musiał sam sobie poprać bo nie ma żony przecież ... mnie szpilował złośliwie a gdy tylko się ktoś pojawił w pobliżu to zaraz zaczynał słodkim głosem snuć plany na przyszłość, jakie to on remonty będzie robił w domu itp remont o którym mowa planowany jest odkąd pamiętam i nigdy nie doczekał się realizacji a tym czasem od wczoraj jednak men zabrał się za robotę i dom przewraca do góry nogami !!!
Powinnam się cieszyć niby ale mnie to wszystko doprowadza do szału :[ i wrzeszczeć mi się chce do księżyca :krzyk: i nie nawidzę tego człowieka a jednocześnie siedzę przy nim i teraz będę przy okazji remontu latać ze szmatą pod jego dyktando :beczy:
a moje otoczenie i presja jaką mi serwują jest straszna :zalamka:

yuraa - Wto 22 Wrz, 2009 09:39

znaczy małżonek sie trochę wystraszył i próbuje działań pozorowanych.
ale nie mysli o najważniejszym - o leczeniu.
a otoczenie reaguje ksiązkowo,
tylko ze ani bliższa ani dalsza rodzina nie wie co się dzieje między wami a z daleka to sobie mogą wnioski wyciągac. tylko Ty wiesz jak jest naprawdę

Bebetka - Wto 22 Wrz, 2009 09:49

Jura, bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi :)
olimpijka - Wto 22 Wrz, 2009 10:15

yuraa napisał/a:
otoczenie reaguje ksiązkowo


powiedzcie mi jak to jest, że najbliższe otoczenie zamiast wspierać to tylko utrudnia??

Wiedźma - Wto 22 Wrz, 2009 10:40

olimpijka napisał/a:
powiedzcie mi jak to jest, że najbliższe otoczenie zamiast wspierać to tylko utrudnia??

Oni po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, co Ty przeżywasz.
Chcieliby, aby wszystko było jak się należy, to znaczy - rodzina w komplecie, obiad na stole, pieniądze na koncie.
A jakieś tam drobne grzeszki wybaczane :beba: skoro przysięgało się przed ołtarzem na dobre i na złe.
I żeby jakoś się toczyło, sąsiadów w oczy nie raziło.
I wogóle jest duże przyzwolenie społeczne na picie mężczyzn.
Co to byłby za chłop, gdyby sobie nie wypił? - często się to słyszy, prawda?
Przypuszczam, że inaczej by reagowali, gdybyś to Ty wpadła w alkoholizm,
bo przecież kobieta alkoholiczka to już ostatnia szmata :/


... Utrudniają, bo boją się rodzinnych rewolucji...

Klara - Wto 22 Wrz, 2009 10:50

Cytat:
w całym moim otoczeniu tj moja rodzina, jego rodzina, przyjaciele, znajomi robią z mena bohatera a ja jestem ta zła zaraza co coś od niego chce i nie wiadomo co :evil2"

Też tak miałam. Dokładnie!
Gdy jednak mój mąż stoczył się najniżej jak się da, zostałam z tym sama.
No patrz - mówili - jak on strasznie wygląda!
Gdy się zapił, na pogrzebie było pełno ludzi - jego "przyjaciół", moich znajomych i... rodzina.
A jakże! :?

Atommyt - Wto 22 Wrz, 2009 10:58

olimpijka napisał/a:
powiedzcie mi jak to jest, że najbliższe otoczenie zamiast wspierać to tylko utrudnia??


Wydaje mi się że jest to kwestia stereotypów jakie są bardzo widoczne w naszym społeczeństwie że np.facet który nie pije to d..a a nie chłop że alkoholik to tylko taki typowy "menel" który chodzi ciągle napruty, jest brudny śmierdzi i zbiera złom badz makulaturę i ogólnikowo rzecz biorąc żyje ze zbieractwa a to wszystko to g....o prawda!!!

A tak poza tym wszystkim to na najczęściej najbliższe otoczenie nie chce widzieć problemu dlatego że boi się do tego przyznać (nawet przed samym sobą ) że ktoś w rodzinie ma problemy z alkoholem bo to przecież wstyd mieć alkoholika w rodzinie i dlatego uważają że jeżeli nie dopóki nie będą zauważali tego problemu to go tak naprawdę nie ma :szok:

olimpijka - Wto 22 Wrz, 2009 11:55

Atommyt napisał/a:
boi się do tego przyznać (nawet przed samym sobą ) że ktoś w rodzinie ma problemy z alkoholem bo to przecież wstyd mieć alkoholika w rodzinie i dlatego uważają że jeżeli nie dopóki nie będą zauważali tego problemu to go tak naprawdę nie ma


no więc oburzyło mnie oburzenie męża i moich starych na fakt, że głośno powiedziałam w towarzystwie że mam problem...według mojego ojca brudy powinno się prać w domu. tylko że dla mnie to nie brudy, tylko życie... dlaczego wszyscy mają uważać męża za chodzący ideał. dskoro do ideału mu daleko? może ktoś na drugi raz się zasatnowi zanim będzie go namawiał do picia na imprezie?

yuraa - Wto 22 Wrz, 2009 11:56

to wam powiem że syn mój, wróć, nasz syn
kiedy jeszcze piłem wyraźnie dawał do zrozumienia że to jego matka a moja zona jest winna mojemu piciu. dzisiaj nie wiem co mysli ale wydaje mi się ze jestem dla niego jakims tam autorytetem a do matki ma ze tak powiem inny rodzaj szacunku.
tyle że w mojej obecności zachowuje się przykładnie a czasem zona mi sie pożali na zachowanie Tomusia, gdy mnie nie ma

Atommyt - Wto 22 Wrz, 2009 12:43

Cytaty;


NAJWIĘKSZĄ SZTUKĄ W ŻYCIU JEST ŚMIAĆ SIĘ ZAWSZE I WSZĘDZIE,NIE ŻAŁOWAĆ TEGO CO BYŁO I NIE BAĆ SIĘ TEGO CO BĘDZIE.
****************************************
CZŁOWIEKA MOŻNA ZNISZCZYĆ ALE NIE MOŻNA GO POKONAĆ.
****************************************
pozdrawiam:-)

rufio - Wto 22 Wrz, 2009 12:51

olimpijka napisał/a:
że najbliższe otoczenie zamiast wspierać to tylko utrudnia??

Bo nie mówisz - głosno i wyrażnie - mój maż jes uzalezniony - nie umie pic a jak pije to nie umie sie zachowac - jeżeli twierdzicie ze to nic to zapraszam wieczorem na pokaz umiejetności - zostawiam go wam po tej imprezie a ja sama wracam do domu .

Flandria - Wto 22 Wrz, 2009 12:53

olimpijka napisał/a:
powiedzcie mi jak to jest, że najbliższe otoczenie zamiast wspierać to tylko utrudnia??


każdy widzi, co chce zobaczyć
spokój jest największą wartością przecież :evil:
a tak - to trzeba odpowiadać na pytania sąsiadów, rozwód córki to skaza na honorze, co ludzie powiedzą itd itd
ja miałam jeszcze mniej argumentów niż Wy - bo mój ex ani mnie nie bił ani nie pił ! więc o co mi chodzi ? :wysmiewacz:

evita - Wto 22 Wrz, 2009 13:06

rufio napisał/a:

Bo nie mówisz - głosno i wyrażnie


się mówi ! i jak grochem o ścianę :nerwus:

olimpijka - Wto 22 Wrz, 2009 13:16

rufio napisał/a:
Bo nie mówisz - głosno i wyrażnie


uwierz mi...mówię głośno i bardzo wyraźnie

Flandra napisał/a:
rozwód córki to skaza na honorze


w moim przypadku - nie. wszystko jest dla ludzi :)

evita - Wto 22 Wrz, 2009 13:17

Flandra napisał/a:

ja miałam jeszcze mniej argumentów niż Wy - bo mój ex ani mnie nie bił ani nie pił ! więc o co mi chodzi ? :wysmiewacz:


ja myślę, że w takiej sytuacji byłoby mi prościej coś komukolwiek wytłumaczyć niż tak jak jest obecnie. Żyjemy w czasach gdy ludzie zdradzają się nawzajem, rozwodzą już bez większych emocji niż to bywało dawniej. Gdybym mówiła, że przestałam kochać, że małżeństwo okazało się pomyłką, że mam kogoś innego pewnie w oczach wszystkich uzyskałabym z czasem aprobatę. A teraz każdy myśli, że ja pałam chęcią zemsty choć nadal kocham i małpa ze mnie bo mogłabym już dać chłopu spokój bo już dostał nauczkę !
Jego brat - alkoholik niepijący 14 lat - jeszcze niedawno serwował swojemu bratu drinki jakby chciał sam sobie udowodnić, że to on jednak jest ten lepszy w rodzinie. Przykładał rękę do pijaństwa mojego męża bardzo często kupując mu alkohol z perfidnym uśmiechem na twarzy. Teraz zaś krytykuje mnie na każdym kroku, że to co robię jest złe ! Że powinnam wspierać męża bo on mnie potrzebuje. Na moje argumenty, że uczęszczam na terapie gdzie słyszę wręcz przeciwne głosy - odpowiada, że to bzdura ! On też się leczył 14 lat temu i wie lepiej ! No i stał się nie pisanym specem w tych sprawach w rodzinie i tak przyszło mi walczyć z wiatrakami :(

Flandria - Wto 22 Wrz, 2009 13:26

evita napisał/a:
Żyjemy w czasach gdy ludzie zdradzają się nawzajem, rozwodzą już bez większych emocji niż to bywało dawniej. Gdybym mówiła, że przestałam kochać, że małżeństwo okazało się pomyłką, że mam kogoś innego pewnie w oczach wszystkich uzyskałabym z czasem aprobatę.


ale ja nie zostałam ani zdradzona ani sama go nie zdradziłam
nie przestałam go kochać a on chyba też nie przestał, przynajmniej kochał mnie na swój sposób mniej więcej cały czas tak samo

mój ex był po prostu uzależniony od matki, w sumie od całej swojej rodziny
mogłam mieszkać albo sama, albo z nim i jego rodzicami itd itd itd

w każdym razie, zawsze kiedy chciałam odejść - miał po swojej stronie całą moją rodzinę, która mimo mojego ciągłego marudzenia, że dłużej tak nie wytrzymam była po jego stronie, no bo o co mi chodzi ? miły facet, który nie pije i nie bije, dodam jeszcze, który NIGDY nie zdradza :mgreen:

Flandria - Wto 22 Wrz, 2009 13:47

evita napisał/a:
A teraz każdy myśli, że ja pałam chęcią zemsty


swoją drogą to chyba jest jedna z rzeczy, których uczymy się na terapii
zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie dziwnie o nas myślał albo mówił itd
i co z tego ?
czy jeśli ktoś sądzi, że np. jestem wredna czy to coś zmienia we mnie, w moim nastawieniu ? nie sądzę! :) nie będę ani mądrzejsza od czyichś słów typu "geniusz z Ciebie" ani głupsza od słów "ale idiotka". Ludzie sobie różne rzeczy myślą, gadają - tak było jest i będzie - widocznie jest im to do czegoś potrzebne, więc niech sobie mówią 8)

rufio - Wto 22 Wrz, 2009 13:55

Ten jego braciszek jest bardziej pijany niż twój luby . Takie gadanie to rzeczywiscie gwóżdz do trumny - bzdura mowia - pewnie - strch az z nich kipi - za chwile bedziesz mogła ich zagnać do kata - jeżeli mowienie nic nie pomaga - nie mow nic .Zamilknij i rób swoje - zacznij powazne przygotowania do ewakuacji na z góry upatrzone pozycje . Raczej nic sie nie da zrobić - pozwól im życ po swojemu a Ty zacznij swoje . ŻYJ OBOK Z PEŁNA PREMEDYTACJA I Z LEKKA SIE ZACZNIJ USMIECHAC POD NOSEM .Zcznij od ciszy .Cisza bardziej krzyczy niz najgłosniejszy krzyk . Zobaczymy - Mozesz powiedziec że dopóki maz bedzie pil - Ty nie bedziesz z nim chodzic - Nich sam sie zaniesie i przyniesie .
evita - Śro 23 Wrz, 2009 14:31

Dzięki wam śliczne za kolejną dobrą porcję porad :tak:

Z powodu tego remontu w moim domu nie mam dostępu do netu i tylko z pracy ,w miarę możliwości, mogę coś na szybko skrobnąć co też niniejszym czynię :)

u mnie same komplikacje - czyli nic nowego :( sama czuję, że cofam się do tyłu w moich postanowieniach dobrej poprawy i nie potrafię tego pędu powstrzymać i źle mi z tym strasznie :zalamka:

mam nadzieję, że dane mi będzie jeszcze dzisiaj zajrzeć tu na dłużej ...

Klara - Śro 23 Wrz, 2009 14:37

Trzymaj się Evitko :pocieszacz:
Czyżbyś nie osiągnęła jeszcze swojego dna? :shock:
Wyjaśnię - mówi się, że osoba współuzależniona (podobnie jak alkoholik) musi spaść na swoje dno, żeby zacząć zmiany.
Starania męża przy remoncie, mogą rzeczywiście uśpić Twoją czujność, ale jeżeli tak jest, nie rezygnuj przynajmniej z terapii.
W odpowiednim momencie będzie jak znalazł :D

Wiedźma - Śro 23 Wrz, 2009 15:30

Evito, nie poddawaj się!
Wiadomo, że przychodzą chwile zwątpienia, ale pamiętaj zawsze o tym,
że jeśli się wycofasz, albo chociaż zatrzymasz, to odbierasz sobie szanse na spokojne i godne życie.
Czy chwila oddechu dla tzw świętego spokoju jest tego warta?
Każde Twoje zawahanie jest dla Twojego męża sygnałem, że może nadal Tobą manipulować.
Jasne, że nie jest Ci łatwo, ale przecież warto podjąć trud. Każdy wysiłek zaowocuje w przyszłości.
Trzymaj się! :pocieszacz:

evita - Śro 23 Wrz, 2009 18:01

ufff... jednak dałam radę przycupnąć gdzieś w kąciku z moim laptopem :)

moje oddalanie się ... na to składa się wiele czynników choć wiem, że to żadne tłumaczenie ! i nie w tym rzecz, że ja rezygnuję z moich planów na przyszłość ile jest to coraz trudniejsze :( po depresji naszło mnie na jakąś wściekliznę i ciągle zrzędzę i wrzeszczę na wszystkich bez powodu :nerwus:
... tak właściwie to ja mam powód i czas na to, żeby sobie głośno to powiedzieć ! odkąd pamiętam to ja robiłam wszelkie remonty w domu ! 8| jak dzieci były małe to malowałam mieszkanie pędzelkiem do golenia po kilka metrów dziennie podczas ich snu, żeby nie odstawiać cyrków z wynoszeniem mebli, zwijaniem dywanów i poniewierką , żeby dzieci nie odczuły tego w żaden sposób, że coś się wokół nich dzieje . Wstawałam wcześnie rano, żeby szybko uwinąć się z domowymi obowiązkami a moje mieszkanko zawsze lśniło ! Mąż przez 23 lata jeden jedyny raz pomalował pokój i na tym skończyła się jego rola mężczyzny w domu ... sorki ! jeszcze spłodził dzieci :uoee: od pewnego czasu moje obowiązki sprowadziłam do minimum ! juz nie myję okien co tydzień tylko raz na miesiąc, pranie nie codziennie ale raz w tygodniu, gotuję obiad na dwa dni bo wtedy jeden dzień mam luzu i tylko wystawna uczta w niedzielę pozostała bez zmian. Wiem, że wokół mnie panuje nieład a właściwie ład ale w skromniejszym wydaniu niż kiedyś. I nie wynika to z mojego lenistwa tylko z niemożności wykonywania takich prostych obowiązków ! Nie potrafię się zmobilizować do pracy :( mogłabym za to godzinami siedzieć w fotelu, w ciszy, bez światła i w samotności :( ten remont, o którym od tak dawna właściwie marzyłam, zakłócił porządek mojego życia ! muszę zakasać rękawy i brać się ostro do roboty niestety :foch:
co mój men oczywiście wykorzystał na maksa i dodatkowo przemówił innym głosem ! wczoraj usłyszałam, że jak nie przestanę natychmiast jeździć na terapie to zabierze mi samochód i wybije mi z głowy moje lenistwo i wiele wiele innych przykrych słów :zalamka:
za to moi rodzice w siódmym niebie ! i jakiego to oni mają zaradnego zięcia ! i jak się cieszą, że coś robi bo już był najwyższy czas na to, i czemu to ja mu jeszcze obiadu nie ugotowałam bo jak chłop robi to musi porządnie się najeść ! na co ja, że jak ja remontowałam mieszkanie to mnie nikt nie gotował a małżonek w knajpie siedział więc ja może teraz zrobie to samo i pójdę sobie na piwo i wrócę jak już będzie posprzątane ! a cholera co tu dużo pisać ! do du** takie życie i nigdy mi się nie skończy to co się wiele lat temu zaczęło ! i tylko diabli wiedzą po co ja się wogóle urodziłam i w takich przypadkach jak ja - czyli nieudaczników życiowych - jestem za eutanazją !!!
pisząc co wyżej, nie było w moim zamyśle jęczenie i użalanie się nad sobą tylko wręcz przeciwnie ! moje wady przerastają moje ego w każdym calu :(

Wiedźma - Śro 23 Wrz, 2009 18:37

evita napisał/a:
juz nie myję okien co tydzień tylko raz na miesiąc

:zdziwko:

Evka, chyba Cię pogięło! Myłaś okna co tydzień? :zemdlal:

Ja myję dwa razy do roku, no ale może ja jestem flejtuch :beba: :oops:

Dziewczyno, a właściwie w imię czego Ty się tak zaharowujesz?
Chcesz iść żywcem do nieba czy jak? Myślisz, że dzieciom by się krzywda stała,
gdybyś te okna myła co drugi miesiąc, albo i co kwartał?
Spodziewasz się jakiejś kontroli porządkowej w domu?
Przyjdą, przejadą tu i tam białą szmatką i wlepią karę?

Flandria - Śro 23 Wrz, 2009 18:39

evita napisał/a:
wczoraj usłyszałam, że jak nie przestanę natychmiast jeździć na terapie to zabierze mi samochód i wybije mi z głowy moje lenistwo i wiele wiele innych przykrych słów


to jest przemoc psychiczna

evita napisał/a:
za to moi rodzice w siódmym niebie ! i jakiego to oni mają zaradnego zięcia ! i jak się cieszą, że coś robi bo już był najwyższy czas na to, i czemu to ja mu jeszcze obiadu nie ugotowałam bo jak chłop robi to musi porządnie się najeść !

działania Twojego męża są działaniami "pod publiczkę" a Twoi rodzice są tą publiczką właśnie, więc się nie dziwię się, że tak reagują, mają prawo reagować jak im się podoba, prawda ?
a że zapomnieli, że jesteś dorosłą, odpowiedzialną osobą, która sama potrafi najlepiej zdecydować o swoim życiu i traktują Cie jak małą (w dodatku głupią) dziewczynkę, która nie wie co i jak - to już inna bajka i rozumiem, że Ci trudno :/

Flandria - Śro 23 Wrz, 2009 18:56

Wiedźma napisał/a:
Ja myję dwa razy do roku, no ale może ja jestem flejtuch


ja jakieś 2 w porywach do 3 :skromny:

moja babcia myła okna co tydzień, ale wtedy mieszkała przy jakiejś hucie czy kopalni - pełno sadzy było w powietrzu

Jagna - Śro 23 Wrz, 2009 18:58

evita napisał/a:
wczoraj usłyszałam, że jak nie przestanę natychmiast jeździć na terapie to zabierze mi samochód i wybije mi z głowy moje lenis
Flandra napisał/a:
to jest przemoc psychiczna


Dokładnie tak !
Z samochodem w domu miałam identycznie, w zasadzie rzadko "zasługiwałam" na jazdę nim, do pracy i z pracy z dzieckiem do żłobka jeżdziłam autobusami, a miałam dalekie dojazdy, za to mąż pan i władca jezdził autem.
To się zmieniło...gdy kupiłam swój pierwszy samochód- malucha za pieniądze, które zostały mi z książeczki mieszkaniowej.
Odtąd już nie musiałam prosić i zasługiwac na auto :evil:
Jedynie kolejny szantaż- chciałas to masz, ale utrzymujesz auto sama. No to utrzymuję 8) A skoro ja wszystko i tak sama musze, to po co mi małżeństwo?
Dzisiaj złozyłam pozew o rozwód. Musiałam to napisać, to dla mnie bardzo ważne, historyczne wydarzenie. Ufff :roll:

Wiedźma - Śro 23 Wrz, 2009 19:10

Jagna napisał/a:
Dzisiaj złozyłam pozew o rozwód.

No Jagna! Duży krok naprzód! c4fscs

Flandria - Śro 23 Wrz, 2009 19:11

Jagna napisał/a:
Dzisiaj złozyłam pozew o rozwód.


przykro mi Jaguś :(
ale jednocześnie cieszę się, bo czeka Cię nowe, lepsze życie :)

Jagna - Śro 23 Wrz, 2009 19:21

Flandra napisał/a:

ale jednocześnie cieszę się, bo czeka Cię nowe, lepsze życie

Z pewnością inne :) to nowy rozdział życia, a jakie ono będzie zalezy w dużej mierze ode mnie, od mojego podejścia. Ja wierzę , jestem przekonana, że nie będę grała już roli ofiary losu, trochę to pracy wymaga, ale wiem, że warto zmieniać się i podejmowac decyzje. Kroczyć na przód a nie tkwic w miejscu i biadolić. A tak robiłam.

Klara - Śro 23 Wrz, 2009 19:52

evita napisał/a:
po depresji naszło mnie na jakąś wściekliznę i ciągle zrzędzę i wrzeszczę na wszystkich bez powodu :nerwus:

Huśtawka Twoich nastrojów nie jest niczym dziwnym.
W tej chwili nastał w Twoim życiu (chwilowy - ale jak na dotychczasowe "standardy" - w miarę długi) okres spokoju.
Dotąd żyłaś miotana skrajnymi emocjami między ciągiem męża, a jego trzeźwieniem jak na huśtawce: góra - dół, niebo - ziemia. No to teraz kiedy tych (chwilowo) tych doznań zabrakło, Twój organizm domaga się tej dawki adrenalinki do której przywykł :(
Niektórzy mówią - i mają rację - że pod tą huśtawką jest kupa g***a i prędzej czy później się w nie wpada.

Nawiązując do prac remontowych Twojego męża, to muszę Ci powiedzieć, że mój miał zawsze w "zapasie" kilka drobnych napraw, które leżały nie zrobione czasami kilka miesięcy, nieraz rok... Kiedy był akurat po ciągu i na poczuciu winy, szybciutko załatwiał te rzeczy i trwało to niedługo, za to efekt był murowany: Co za wspaniały człowiek o złotych rękach, mówili wszyscy wokół :mgreen:

Trzymaj się Evita, a na te teksty o terapii powiedz po prostu, że jesteś dorosła i niczego Ci nie może zabronić. Machnij ręką na ten samochód i jedź sobie autobusem, pociągiem, czy co tam masz pod ręką (choćby rowerem).

evita - Czw 24 Wrz, 2009 09:30

Wiedźma napisał/a:
evita napisał/a:
juz nie myję okien co tydzień tylko raz na miesiąc

:zdziwko:
Evka, chyba Cię pogięło! Myłaś okna co tydzień? :zemdlal:


taaa.... z domu to wyniosłam :) wychowanie mamusi takie ! zresztą zarówno mama jak i siostra są niewolnicami własnego domu . Wyobraź sobie, że one nawet skarpetki prasują :wysmiewacz: zresztą do nie dawna i ja tak robiłam bo tak mnie nauczono, że tak trzeba i już ! ale się wyzwoliłam :zmeczony:

evita - Czw 24 Wrz, 2009 09:36

Jagna napisał/a:

Dzisiaj złozyłam pozew o rozwód. Musiałam to napisać, to dla mnie bardzo ważne, historyczne wydarzenie. Ufff :roll:


nie wiem czy to jest powód do złożenia tobie gratulacji z tego powodu czy też może kondolencji bo jednak jakby nie patrząc kończy się jakiś rozdział w życiu, który miał wyglądać zupełnie inaczej a skończył się zawiedzionymi nadziejami :/

wiem natomiast że mogę pogratulować i pozazdrościć jednocześnie odwagi i samozaparcia w tym co sobie zaplanowałaś i realizujesz :okok:

evita - Czw 24 Wrz, 2009 09:41

Klara napisał/a:

Huśtawka Twoich nastrojów nie jest niczym dziwnym.


nio !!! huśtawka jakich mało :) dzisiaj dla odmiany
34123 od rana mam dobry humor 1rfv tyj7yj

Wiedźma - Czw 24 Wrz, 2009 10:07

evita napisał/a:
z domu to wyniosłam :) wychowanie mamusi takie ! zresztą zarówno mama jak i siostra są niewolnicami własnego domu

W moim domu rodzinnym było podobnie - mama zaharowywała się podobnie jak Ty teraz.
Mi się szczęśliwie udało nie przyjąć tego dziedzictwa, choć przyznam, że przez szereg lat
miałam z tego powodu koszmarne poczucie winy :/ Dopiero niedawno pozbyłam się go,
ale najpierw musiałam przejść przez cały proces ustawiania swojego życia zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Już wiele spraw udało mi się tak poukładać, inne ciągle czekają :oops: Ale może się doczekają :mgreen:

Jacek - Czw 24 Wrz, 2009 10:29

Wiedźma napisał/a:
Mi się szczęśliwie udało nie przyjąć tego dziedzictwa

ja też jestem tym szczęśliwcem
i do pozmywania trudno mnie zagonić
a koszulki się ze mnie zdejmuje świeżo założone aby je wyprasować do ponownego włożenia już podprasowane :mgreen:
pewnie to wyniosły z domu :szok:

pterodaktyll - Czw 24 Wrz, 2009 11:33

Cytat:
Jagna napisał/a:

Dzisiaj złozyłam pozew o rozwód. Musiałam to napisać, to dla mnie bardzo ważne, historyczne wydarzenie. Ufff :roll:


nie wiem czy to jest powód do złożenia tobie gratulacji z tego powodu czy też może kondolencji

Ależ oczywiście że gratulacji.Evita! Zrobienie pierwszego kroku, podjęcia jakiejś decyzji jest najtrudniejsze i to nie tylko dla alkoholika ale i dla każdego. W momencie zrobienia tego pierwszego kroku, umysł zaczyna pracować nad rozwiązaniem problemu a nie tworzeniem teoretycznych, najczęściej "czarnych" scenariuszy typu o jezu ja tego nie potrafię itd itp
evita napisał/a:
mogę pogratulować i pozazdrościć jednocześnie odwagi i samozaparcia

A co Cię powstrzymuje przed zrobieniem tego samego? Przemyśl to !!

evita - Czw 24 Wrz, 2009 12:48

pterodaktyll napisał/a:

A co Cię powstrzymuje przed zrobieniem tego samego? Przemyśl to !!


przede wszystkim brak możliwości wyprowadzki z tej jaskini lwa ! jednocześnie eksmisja tegoż lwa też nie jest możliwa z dwóch podstawowych względów - 1. jest współwłaścicielem domu, 2. jeśli nawet zasłuży sobie na to, żebym prawnie mogła go wyeksmitować to nawet komornik go nie ruszy ponieważ gmina nie ma lokali zastępczych ! wgryzałam się już w ten temat i niestety nasze prawo jest okrutne :( mamy dom brata Alberta gdzie dorażnie można zamieszkać na krótko . Mieszka tam w tej chwili np młoda dziewczyna z 4 dzieci, która zmuszona była uciekać przed szalejącym mężem ! Mąż od dawna ma nakaz eksmisji i tak jak już wyżej napisałam nie ma go gdzie eksmitować więc kto opuścił mieszkanie ? żona z czwórką dzieci ! bo o nią nikt się nie martwi co ze sobą zrobi !!!! paranoja :[

Bebetka - Czw 24 Wrz, 2009 12:55

pterodaktyll napisał/a:
A co Cię powstrzymuje przed zrobieniem tego samego?

evita napisał/a:
przede wszystkim brak możliwości wyprowadzki z tej jaskini lwa

często jest własnie tak, że względy ekonomiczne powstrzymują i opóźniają takie decyzje......smutne to ale niestety prawdziwe i częste - znam to z autopsji :roll:

evita - Czw 24 Wrz, 2009 13:14

Bebetka napisał/a:

często jest własnie tak, że względy ekonomiczne powstrzymują i opóźniają takie decyzje......smutne to ale niestety prawdziwe i częste - znam to z autopsji :roll:


jak dobrze, że chociaż ktoś mnie rozumie :)

Klara - Czw 24 Wrz, 2009 14:34

evita napisał/a:
jak dobrze, że chociaż ktoś mnie rozumie :)

Ja też Cię rozumiem Evito, też tego finansowego węzła nie potrafiłam rozwiązać i trwało wszystko tak długo, aż się samo rozwiązało.
Tyle że od chwili gdy sobie pierwszy raz pomyślałam, że dla mojego małżeństwa nie ma już ratunku do tego samorozwiązania minęło siedem lat.
Siedem długich lat..... :?

Jagna - Czw 24 Wrz, 2009 15:33

Bebetka napisał/a:
często jest własnie tak, że względy ekonomiczne powstrzymują i opóźniają takie decyzje......smutne to ale niestety prawdziwe i częste - znam to z autopsji :roll:

Do niedawna mówiłam tak samo. Znam tę bezradność. Marazm i poczucie, źe chciałabym cos zmienić ale się boję.Pamiętam , że z takim problemem nieumiejętności podejmowania decyzji zgłosiłam się na warsztaty Hellingera w grudniu zeszłego roku, to była rocznica mojej trzeźwości. No i się podziało, bardzo, bardzo wiele w moim życiu. To ja zaczęłam się zmieniać, stałam się odważniejsza. Mnie pomogło aby przestac sie bać.
Ja także obawiałam się kiedyś, że finansowo sama sobie nie poradze, że nie mam mieszkania itd.
Nie powiem , że nie mam żadnych obaw, ale wiem jedno gorzej niż przez ostatnie kilka lat mojego małżeństwa teraz być mi nie może.
Będzie tylko inaczej, a ja uczynię że lepiej.
Mieszkanie , dom można podzielić nakazem sądu.
Sprzedaje się nieruchomość i dzieli na pół pieniądze.
To juz coś by wystartować z nowym lokum, czasem lepiej skromniej ale spokojniej.
Strach ma wielkie oczy, to tylko brak odwagi.
Nie bójcie się dziewczyny, chyba...że nie chcecie tam w głębi serca rozstawać się z mężem, i taka opcja byłaby idealna, w koncu małżenstwo to rzecz święta ;)

Bebetka - Czw 24 Wrz, 2009 15:42

Jagna napisał/a:
Marazm i poczucie, źe chciałabym cos zmienić ale się boję.

Nie wiem, jak Evita ale ja nie miałam na myśli strachu ani bezradności, tylko względy ekonomiczne, które na daną chwilę opóźniają i uniemożliwiają wręcz pewne decyzje :roll:

A poza tym, czasami szybko, to wskazane jest łapać, ale pchły :roll:

Jagna - Czw 24 Wrz, 2009 15:51

Bebetka napisał/a:
tylko względy ekonomiczne, które na daną chwilę opóźniają i uniemożliwiają wręcz pewne decyzje :roll:

Jeśli brałabym pod uwage względy ekonomiczne, nie odeszłabym pewnie od męża nigdy.
A pozew o rozwód kosztuje 600 zł, można zwrócić się o przerzucenie kosztów na męża ze wzgl na trudną sytuacje ekonomiczną, podaje się jedynie dochody z 3 miesięcy.
Inne koszty , ale to juz własny wybór to adokat, ale on może byc ale wcale nie musi.

pterodaktyll - Czw 24 Wrz, 2009 17:20

evita napisał/a:
brak możliwości wyprowadzki z tej jaskini lwa ! jednocześnie eksmisja tegoż lwa też nie jest możliwa

Jak myślisz co robi antylopa jak zobaczy lwa?

evita - Czw 24 Wrz, 2009 18:26

Bebetka napisał/a:

Nie wiem, jak Evita ale ja nie miałam na myśli strachu ani bezradności, tylko względy ekonomiczne, które na daną chwilę opóźniają i uniemożliwiają wręcz pewne decyzje :roll:


masz rację Bebetko ! Strach u mnie też odgrywa ważną rolę ale gdybym miała gdzie i za co mieszkać to pewnie jakbym dobrze zamknęła drzwi od środka i telefon był pod ręką byłoby dużo prościej ! To że koszty rozwodu można pominąć nie jest dla mnie wystarczającym argumentem ! Mam rozwód i co dalej ? tkwimy w jednym mieszkaniu i czekam kiedy się zacznie jazda ? bo wtedy każde zapicie to awantura będzie jak nigdy dotąd ! Trzeba się będzie na mnie wyżyć przecież za to co zrobiłam no nie ? jak zdążę to zawołam policję a jak nie zdążę ? przecież nie pójdę już teraz i nie poproszę o osobistą ochronę bo mój mąż zacznie pewnie niedługo pić ale nie jestem pewna kiedy ! wiadomo jaka byłaby reakcja :(
Ptero wiem, że antylopa ucieka przed lwem ! ale ona gdzie się nie rozejrzy tam jest jej dom a nas gubi takie cóś jak cywilizacja i potrzeba choćby skrawka dachu nad głową :(

tak więc jakby nie patrząc to jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę ;)

pterodaktyll - Czw 24 Wrz, 2009 21:22

evita napisał/a:
ona gdzie się nie rozejrzy tam jest jej dom

Jej dom jest tam gdzie czuje się bezpieczna. A Ty??

Beniamin - Pią 25 Wrz, 2009 00:02

Podsumowanie:

piosenką

ni mom chęci do roboty .....

:?

Jagna - Pią 25 Wrz, 2009 00:41

Bebetka napisał/a:
tylko względy ekonomiczne, które na daną chwilę opóźniają i uniemożliwiają wręcz pewne decyzje :roll:


Te trwały u mnie zawsze, to znaczy dużo większe pieniądze zarabiał mój mąż, a ja zadawalałam się łaską lub niełaską, mimo że pracowałam.
Teoretycznie moja sytuacja finansowa bardzo sie pogorszy, i co dlatego nadal mam w tym tkwić i użalac się, że nie moge nic zrobić, bo kasa...?
Dlatego rezygnuję z wielu rzeczy, które miałam, na rzecz spokoju wewnętrznego, na rzecz godnego życia i szacunku do samej siebie.trochę późno, ale dobrze że w ogóle 8)
Dlatego pracuje w dwóch miejscach i przyznam , że większość moich koleżanek z pracy także ma 2 etaty.Okrutne to, ale nie będzie to trwać wiecznie przecież.
Dlaczego miałabym sobie nie poradzić, skromniej ale z podniesioną głową.

evita - Pią 25 Wrz, 2009 08:06

pterodaktyll napisał/a:
Jej dom jest tam gdzie czuje się bezpieczna. A Ty??


ja nie mam takiego domu ...

Beniamin napisał/a:
ni mom chęci do roboty .....


8 h na etacie a popołudniami jeszcze 2x 1/3 etatu - rzeczywiście to mało ! powinnam się jeszcze nająć na stróża nocnego ! Wtedy zamiast lichych 1,6 tysiaka może wyciągłabym już może całe 2 tys. !!! normalnie szaleństwo ! co ja bym z taką górą kasy robiła ! :/

Jagna napisał/a:
Dlatego rezygnuję z wielu rzeczy, które miałam, na rzecz spokoju wewnętrznego,


co autor miał na myśli pisząc te zdanie ? cóż takiego Jagno musiałaś sobie odmówić ? jedna wizyta u fryzjera czy kosmetyczki w miesiącu mniej ? a może zamieniłaś perfumy na dezodoranty typu Rexona ? ale masz rację Jagna ! ja też przecież mogę zrezygnować z wielu rzeczy ! Na początek nie zapłacę córce ubezpieczenia w szkole i odpuszczę sobie komitet rodzicielski ! Rachunki w piec a do komornika zadzwonię i powiem, żeby się wypchał sianem :mgreen: na samą myśl o tych najbliższych zmianach w moim życiu aż mi lżej na sercu :? teraz będzie mnie stać na wynajem mieszkania i nawet na jakieś śniadanka i kolacje mi zostanie fsdf43t A obiady ? a mamy tutaj taką stołówkę dla ubogich to załatwię wejściówkę dla mnie i dla córki :uoee:

Bebetka - Pią 25 Wrz, 2009 08:08

Jagna napisał/a:
Okrutne to, ale nie będzie to trwać wiecznie przecież.

Nic nigdy nie trwa wiecznie :roll:

Powodzenia i wytrwałości życzę w realizacji podjętych decyzji :)

Bebetka - Pią 25 Wrz, 2009 08:17

evita napisał/a:
Rachunki w piec a do komornika zadzwonię i powiem, żeby się wypchał sianem :mgreen: na samą myśl o tych najbliższych zmianach w moim życiu aż mi lżej na sercu :? teraz będzie mnie stać na wynajem mieszkania i nawet na jakieś śniadanka i kolacje mi zostanie

Evito, tego nie zrozumie ten, kto nigdy nie był w prawdziwym dołku finansowym :roll:

Niemniej jednak, twierdzę, że ze wszystkim mozna sobie w zyciu poradzić......ale co nagle to po diable i tak jak napisałam gdzies wyżej - szybko to mozna łapać pchły.

Takie decyzje powinny być przemyślane i na spokojnie realizowane.....w zyciu (a zwłaszcza w naszych polskich realiach) nie ma tak ot...pstryk, rozwód i wszystko jest juz dobrze.

Klara - Pią 25 Wrz, 2009 08:22

Evito, jest tu jeszcze jedna sprawa - wspominałaś kiedyś o tym, że Twój mąż zaciągnął dług, no i jeszcze - że nie zawsze pracuje.
Kto go wówczas utrzymuje?
Płaci w tym czasie na utrzymanie córki?
Kto się martwi spłatą długów?

evita - Pią 25 Wrz, 2009 10:49

Wszystko się zgadza Klaro ! Tylko, że po ciągach przychodzi jakieś 1 do 1,5 tygodnia pracy i to od rana do wieczora ! w tym czasie ja nie dostaję wprawdzie od niego żadnych pieniędzy na rękę ale już mi odpadają codzienne zakupy bo on zaopatruje lodówkę i chociaż jakąś ratę kredytu zapłaci choć ogromniaste tyły i tak pozostają jeszcze i jest to kropla w morzu ! ale jednak jakaś ta kropelka jest... Nie jest święty w tym czasie bo ledwie dwa dni jest może trzeźwy a później już się zaczyna piwkowanie w pracy a kończy się zahaczeniem o knajpę w drodze powrotnej do domu no a później to już jazda na maksa i cały ciąg wielu dni upijania się do nieprzytomności :( ale w tych przerwach zawsze jest to jakiś znikomy zastrzyk finansowy ...
pterodaktyll - Pią 25 Wrz, 2009 11:23

Cytat:
ja nie mam takiego domu ...

W ciągu krótkiego czasu zrobiłaś już bardzo wiele. Nie zatrzymuj się wpół drogi. Tylko Twój upór i chęć diametralnych zmian w Twoim życiu pomoże Ci w wydostaniu się z tego zaklętego koła. To, że dzisiaj nie widzisz rozwiązania swoich spraw nie oznacza, że ono nie istnieje. Po prostu na tą chwilę Ty tego nie widzisz a jutro może okazać się, że "leży przed Tobą" tyle, że wczoraj go nie widziałaś. :)

Klara - Pią 25 Wrz, 2009 14:25

evita napisał/a:
jest to kropla w morzu ! ale jednak jakaś ta kropelka jest...

Nie chodzi o to, żeby Ci coś spadało z łaski Pana, który akurat nie wypił, bo mu na to wątroba nie pozwoliła.
Twój mąż jest zobowiązany dzielić z Tobą wydatki po połowie.
Po prostu bierz rachunki i żądaj zapłaty połowy należności.

Gdybyś się od niego uwolniła, odpadłoby Ci utrzymywanie darmozjada, a poza tym dostałabyś alimenty na uczące się dziecko.
Czy rzeczywiście Twoja sytuacja finansowa uległaby tak zasadniczemu pogorszeniu?
Usiądź z kartką i policz to sobie....

Jagna - Pią 25 Wrz, 2009 16:53

Klara napisał/a:
Po prostu bierz rachunki i żądaj zapłaty połowy należności.

Gdybyś się od niego uwolniła, odpadłoby Ci utrzymywanie darmozjada, a poza tym dostałabyś alimenty na uczące się dziecko.
Czy rzeczywiście Twoja sytuacja finansowa uległaby tak zasadniczemu pogorszeniu?

Ja dokładnie cały czas o tym mówię...Oboje macie dzieci, oboje zaciągniete długi. Także On zobowiązany jest łożyć na utrzymanie rodziny, jeśli tego nie robi nalezycie składasz pozew o alimenty od niego na rodzinę.
Bebetka napisał/a:
Takie decyzje powinny być przemyślane i na spokojnie realizowane.....w zyciu (a zwłaszcza w naszych polskich realiach) nie ma tak ot...pstryk, rozwód i wszystko jest juz dobrze.

U mnie to nie była decyzja PSTRYK, trwało to co najmniej 5-6 lat, ale jeśli miałabym czekac na lepsze czasy pewnie nic bym juz nie zmieniła, bo skąd mi wiedzieć czy finansowa górka kiedyś nadejdzie bym odważyła się podjąć taką decyzję- rozwód.
pterodaktyll napisał/a:
W ciągu krótkiego czasu zrobiłaś już bardzo wiele. Nie zatrzymuj się wpół drogi. Tylko Twój upór i chęć diametralnych zmian w Twoim życiu pomoże Ci w wydostaniu się z tego zaklętego koła.

Tak Evito , zrobiłas już bardzo, bardzo wiele.
Nie zniechęcaj się, nie poddawaj teraz. I nie bocz się na mnie, ja życzę Ci dobrze z całego serca i kibicuję. Tylko żal mnie ściska, bo jak czytam Ciebie to widzę...siebie jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Tak myślałam, tak robiłam- czyli bałam się odejść, bałam się samodzielności. A strach ma tylko wielkie oczy :pocieszacz:

Bebetka - Pią 25 Wrz, 2009 17:04

Jagna napisał/a:
U mnie to nie była decyzja PSTRYK, trwało to co najmniej 5-6 lat

no własnie, dlatego napisałam wyżej...
Bebetka napisał/a:
Takie decyzje powinny być przemyślane i na spokojnie realizowane


bo ja odniosłam wrażenie sugerowania Evicie działania natentychmiast , jak to mówi Ptero :lol:

stąd moja wypowiedź, że szybko to można łapać pchły......ale widocznie nie wszyscy czytaja dokładnie moje wypowiedzi - bo i po co? :lol: w końcu jestem głupsza od Was fsdf43t

Jagna - Pią 25 Wrz, 2009 17:08

Bebe, a moze powinna reagowac szybciej....moze uniknęłaby tego , co niektórym z nas zdarzyło się przeżyć.
Może nie od razu rozwód, ale alimenty na rodzinę, może separacja , która jest odwracalna- by dac mu szansę. Moze to małżeństwo jeszcze będzie dobrze funkcjonowało, ale nierobienie niczego jest zgoda na jego postępowanie.
Mój mąż taką zgodę miał, bo nic a nic nie robiłam, a właściwie robiłam- rozpiłam się, zostałam alkoholiczką, leciałam w dół coraz bardziej i bardziej. I to na własne zyczenie.

Bebetka - Pią 25 Wrz, 2009 17:16

Jagna napisał/a:
Moze to małżeństwo jeszcze będzie dobrze funkcjonowało, ale nierobienie niczego jest zgoda na jego postępowanie.

Z tym jednym akurat się zgodzę....i z tego co się orientuję po postach Evity, ona juz coś robi, jakieś działania podejmuje ale to trwa niestety - dlatego dobrze, że jest tutaj z nami bo jak kazdy z nas ma chwile zwątpienia, niepewności.....dobrze jest jednak bardziej indywidualnie podchodzić do sprawy lub tak rzeczowo, jak np. Klara :roll:

Flandria - Pią 25 Wrz, 2009 17:55

ja ostatnio doszłam do wniosku, że nie ma co się porywać z motyką na słońce
do tej pory najczęściej właśnie tak postępowałam czyli chciałam mieć to i to - wstawałam i to robiłam albo nie robiłam, bo wydawało mi się to niemożliwe, w obu przypadkach takie postępowanie często zaprowadzało mnie w kozi róg :/

teraz staram się robić inaczej
chcę czegoś, więc najpierw próbuję zdobyć o tym jak najwięcej informacji a dopiero później następuje decyzja czy próbuję to robić czy nie, czasem wymyślam "długoterminową strategię" - grunt to mieć jakiś plan :)

piszę o tym tutaj a propos tego, co napisała Evita:
evita napisał/a:
Rachunki w piec a do komornika zadzwonię i powiem, żeby się wypchał sianem na samą myśl o tych najbliższych zmianach w moim życiu aż mi lżej na sercu teraz będzie mnie stać na wynajem mieszkania i nawet na jakieś śniadanka i kolacje mi zostanie

może się mylę, ale wydaje mi się Evito, że to co napisałaś to "odgórne założenie" napisane pod wpływem emocji
być może to założenie jest jak najbardziej trafne i być może masz zupełną rację, ale ja bym na Twoim miejscu jak najwięcej się dowiedziała
im więcej wiem, tym mniej się boję
nie warto się kierować samymi emocjami, a tym bardziej lękiem
warto szukać rozwiazań - a nóż widelec okaże się, że zmiana wcale nie będzie taka trudna ?
powodzenia życzę :)

stiff - Pią 25 Wrz, 2009 20:54

Flandra napisał/a:
"długoterminową strategię" - grunt to mieć jakiś plan :)

Ja się koncertuje na krótkoterminowej strategi,
a dobry plan to polowa sukcesu... :roll:

Wiedźma - Pią 25 Wrz, 2009 20:55

Masz na myśli aż połowę, czy tylko połowę? :roll:
stiff - Pią 25 Wrz, 2009 20:57

Wiedźma napisał/a:
Masz na myśli aż połowę, czy tylko połowę? :roll:

Polówkę jak już... :D

evita - Sob 26 Wrz, 2009 09:11

jak zwykle dziękuję za wiele konstruktywnych wypowiedzi i jak zwykle wyciągam wnioski, analizuję, przemyślam za i przeciw, mobilizuję się do działania i kocham was za zaangażowanie :skromny:
nie jest to wszystko takie łatwe jakby się wydawało i jak już kiedyś wspominałam okres trzeźwości męża jest dla mnie przeszkodą w realizacji moich planów ! dużo prędzej poszłabym do przodu gdyby zapił czyli wszystko wróciłoby do normy sprzed kilku tygodni ! teraz faktycznie uśpił on moją czujność co nie zmienia faktu, że nie przeżywam górnolotnych uniesień z tego powodu a adrenalina nie przyćmiła mi zdolności rozumienia zaistniałej sytuacji. Czaję się z boczku i czekam na to co będzie i nawet gdyby ten okres trzeźwości miał trwać jeszcze dużo dużo dłużej nie sądzę, żeby moje uczucia względem jego uległy poprawie ... nadal czuję się jak zaszczuty pies ale teraz bardziej jak szczeniak, który wie, że kiedyś urośnie na wielkiego brytana a wtedy da sobie radę z byle jakim kundlem ;)

yuraa - Sob 26 Wrz, 2009 10:13

evita napisał/a:
gdyby ten okres trzeźwości miał trwać jeszcze dużo dużo dłużej

no to uzbruj się w cierpliwość, bo byc może pomyslał:
udowodnię q....
i zacisnął zęby i posladki, to może trochę potrwać z moich obserwacji wynika że do trzech miesięcy.
wczesniej pisałaś Ewito ze złosci go że na terapię chodzisz, będzie się złoscił bo się boi.
konsekwencji i nieustępliwosci zyczę

kasiek - Sob 26 Wrz, 2009 11:00

evita napisał/a:
nie jest to wszystko takie łatwe jakby się wydawało i jak już kiedyś wspominałam okres trzeźwości męża jest dla mnie przeszkodą w realizacji moich planów ! dużo prędzej poszłabym do przodu gdyby zapił czyli wszystko wróciłoby do normy sprzed kilku tygodni !


ano właśnie. byłoby łatwiej odejść, gdyby mężowie/partnerzy chlali na okrągło. "niestety" zdarzają im się okresy trzeźwości ;) ja z moim T żyjemy od pijanego piątku do pijanego piątku. dni pomiędzy są przecudne (no, może oprócz soboty, bo ja się nie odzywam, a on skacze dookoła mnie w ramach przeprosin). ale i tak mam zamiar zawinąć żagle. więc evito powodzenia w realizacji planów.

sabatka - Sob 26 Wrz, 2009 12:28

ja też momentami mam dość tyfusich humorków i myślę sobie że gdyby się uchlał to bym mogła chociaż awaanture zrobić. a tak? humorki przechodzą wszystko wracaa do normy a stażyk rośnie :)
Flandria - Sob 26 Wrz, 2009 12:44

Sabatuś jeśli coś Ci przeszkadza to najlepiej o tym powiedzieć - może on sobie nie zdaje sprawy z tego, że jest uciążliwy ?
humorki można wyładować w różny sposób - poprzez sport, pracę fizyczną itd albo niech chociaż na spacer idzie zamiast humorkować w domu

stiff - Sob 26 Wrz, 2009 14:02

sabatka napisał/a:
myślę sobie że gdyby się uchlał to bym mogła chociaż awaanture zrobić.

Aaaaaaa to Cie rajcuje... :wysmiewacz:

stiff - Sob 26 Wrz, 2009 14:04

Flandra napisał/a:
pracę fizyczną

Jeśli nie maja ogródka, to może chociaż sąsiadowi tyłek skopać... :D

Flandria - Sob 26 Wrz, 2009 14:07

stiff napisał/a:
Jeśli nie maja ogródka, to może chociaż sąsiadowi tyłek skopać...


a nie lepiej skopać sąsiadowi ogródek ? :mysli:
:mgreen:

stiff - Sob 26 Wrz, 2009 14:12

Flandra napisał/a:
stiff napisał/a:
Jeśli nie maja ogródka, to może chociaż sąsiadowi tyłek skopać...


a nie lepiej skopać sąsiadowi ogródek ? :mysli:
:mgreen:

Ogródkiem, to może niech sie nie zajmuje,
bo kiedy sąsiadka zacznie mu sie odwdzięczać... ;)

Flandria - Sob 26 Wrz, 2009 14:24

stiff napisał/a:
bo kiedy sąsiadka zacznie mu sie odwdzięczać...

znaczy się, że w naturze ... ? :mysli:

evita - Sob 26 Wrz, 2009 19:19

Flandra napisał/a:

znaczy się, że w naturze ... ? :mysli:


znaczy się, że co ? jajka, masełko, serek w dowód wdzięczności ? :mysli: ;)

Jacek - Sob 26 Wrz, 2009 19:21

evita napisał/a:
znaczy się, że co ? jajka, masełko, serek w dowód wdzięczności ?

joł joł i jeszcze musztardka i kiołbaska :skromny:

stiff - Sob 26 Wrz, 2009 19:39

evita napisał/a:
Flandra napisał/a:

znaczy się, że w naturze ... ? :mysli:


znaczy się, że co ? jajka, masełko, serek w dowód wdzięczności ? :mysli: ;)

To tez... :D
Jeśli sąsiadka będzie zadowolona cokolwiek miałoby to znaczyć... :p

Flandria - Sob 26 Wrz, 2009 19:54

stiff napisał/a:
kiedy sąsiadka zacznie mu sie odwdzięczać...

stiff napisał/a:
Jeśli sąsiadka będzie zadowolona


wiesz Stiff, żeby sąsiadka była zadowolona facet musiałby naprawdę się naharować :P .. w tym ogródku :mgreen:

Klara - Sob 26 Wrz, 2009 19:57

dsf4x :frasunek:
drzewnykocur - Sob 26 Wrz, 2009 20:35

Jagna napisał/a:
U mnie to nie była decyzja PSTRYK, trwało to co najmniej 5-6 lat, ale jeśli miałabym czekac na lepsze czasy pewnie nic bym juz nie zmieniła, bo skąd mi wiedzieć czy finansowa górka kiedyś nadejdzie bym odważyła się podjąć taką decyzję- rozwód.


Masz rację Jagna, to się nazywa zdrowy rozsądek.

sabatka - Nie 27 Wrz, 2009 10:10

Klara napisał/a:
dsf4x

eh dzieciaki:)

pozdrawiam EWCIU i EVITKO
8)

evita - Nie 27 Wrz, 2009 14:48

sabatka napisał/a:

pozdrawiam EWCIU i EVITKO
8)


również pozdrawiam Sabatko :buzki:

evita - Nie 27 Wrz, 2009 14:49

:stres: :milczek:
Flandria - Nie 27 Wrz, 2009 15:17

co się dzieje Evita ? 8|
evita - Nie 27 Wrz, 2009 15:19

nic się nie dzieje Flandro :) to moja reakcja na ostrzeżenie Klary ;)

niedziela choć dla mnie pracowita to z powodu tak ogromnej ilości słońca jest cudowna ;)

Klara - Pią 02 Paź, 2009 09:12

Evitaaaaaa! :krzyk: :krzyk:
Gdzie jesteś? Co u Ciebie?

Wiedźma - Pią 02 Paź, 2009 09:22

Wczoraj zajrzała na chwilę...

Evi, odezwij się!

evita - Pią 02 Paź, 2009 09:42

JESTEM !!! I ŻYJĘ :)

zaglądam tu co chwilę ale niestety w pracy nie mam możliwości pisania a po pracy w domu gruzowisko :( odezwę się jak tylko będę mogła - tęsknię za wami :(

Wiedźma - Pią 02 Paź, 2009 09:44

:buziak:
Klara - Pią 02 Paź, 2009 10:25

evita napisał/a:
nie mam możliwości pisania a po pracy w domu gruzowisko :(

Niedobrze, że nie możesz pisać, ale dobrze że u Ciebie mniej więcej OK?
Coś ślimaczy się ten remont? Boję się, że wiem dlaczego....
Trzymaj się i wracaj! :buziak:

Borus - Pią 02 Paź, 2009 13:26

Z remontami tak już jest. Coś zaplanujesz, a w końcu okazuje się, że trzeba zrobić o wiele więcej...Ostatnio odnawiałem swój pokój... z dwu dni zrobił się tydzień :wysmiewacz: pozdrawiam :)
evita - Nie 04 Paź, 2009 22:07

hejka !!! wróciłam do żywych :) a dokładnie to mam już swoje miejsce w domu gdzie się mogę podziać z moim kompem ;)
Klara napisał/a:
Coś ślimaczy się ten remont? Boję się, że wiem dlaczego....

bez obaw :) to moja inwencja twórcza, a właściwie ułańska fantazja tak przedłuża wszystko ! ale skoro już jest i jest chętny do roboty to trza wykorzystać na maksa :uoee:
za to pokoik będę miała jak z bajki :] mam nadzieję ....

teraz lecę nadrobić co nieco zaległości na forum choć jest tyle tego że nie wiem od czego zacząć :szok:

P.S. w sprawach bardziej istotnych to u mnie bez większych zmian czyli nadal wiszę w próżni 8| ani do przodu ani do tyłu 8|

Klara - Nie 04 Paź, 2009 22:17

evita napisał/a:
nadal wiszę w próżni 8|

Mam wrażenie, że jeszcze sobie trochę "powisisz", aż się coś nie wyklaruje.
Mówiąc krótko - nie rezygnuj z terapii i "daj czas czasowi".

stiff - Nie 04 Paź, 2009 22:29

evita napisał/a:
nadal wiszę w próżni

Ważne, ze nie leżysz... :D

Wiedźma - Pon 19 Paź, 2009 09:27

Evito, gdzie Ty się podziewasz?
Dawno się nie odzywałaś. Daj chociaż jakiś znak...

Jagna - Pon 19 Paź, 2009 09:53

I ja o Tobie myślałam Evito, napisz kilka słów...
Pozdrawiam Cię cieplutko :)

Jacek - Pon 19 Paź, 2009 11:40

Eva :krzyk:
Wiedźma - Czw 29 Paź, 2009 23:36

Evita, co z Tobą? :(
Wiedźma - Sob 31 Paź, 2009 18:45

Czy może ktoś ma jakiś kontakt z Evitą?
Wysłałam do niej maila parę dni temu, ale nie odpowiedziała.
Martwię się o nią, zważywszy na jej sytuację domową :|

Klara - Sob 31 Paź, 2009 19:46

Ostatnio była na forum 22 października, ale się nie odezwała.
Może nie ma ochoty z nami rozmawiać? :?

Jacek - Sob 31 Paź, 2009 20:27

Klara napisał/a:
Może nie ma ochoty z nami rozmawiać?

:uoee: Eva :nono:

yuraa - Sob 31 Paź, 2009 22:25

napisałem do Evity na NK,
moze się odezwie

Bebetka - Sob 31 Paź, 2009 22:28

Może Evita zwyczajnie nie ma netu albo komputer sie popsuł :roll:
yuraa - Nie 01 Lis, 2009 12:05

Evita ma awarię netu ale jest, cała i zdrowa.
pozdrawia wszyskich. niedługo będzie

Jacek - Nie 01 Lis, 2009 12:12

:> uff
no to dobra wiadomość :)

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 12:25

yuraa napisał/a:
Evita ma awarię netu

czyli jakby dobrze oceniałam sytuację :drapie: :lol:

Jagna - Nie 01 Lis, 2009 13:15

Dobra wiadomość , uff :)
Jacek - Nie 01 Lis, 2009 13:19

Bebetka napisał/a:
czyli jakby dobrze oceniałam sytuację

no nie wiem czy ona tak myśli

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 14:46

Jacek napisał/a:
no nie wiem czy ona tak myśli

wyjaśnij mi o co Ci chodzi albo raczej co masz na myśli? :roll:

Wiedźma - Nie 01 Lis, 2009 17:06

Uff... :zmeczony:



5t4b 5t4b 5t4b

Klara - Nie 01 Lis, 2009 17:13

yuraa napisał/a:
napisałem do Evity na NK,

yuraa napisał/a:
Evita ma awarię netu

???? :shock: :mgreen:

Jacek - Nie 01 Lis, 2009 17:32

Bebetka napisał/a:
yuraa napisał/a:
Evita ma awarię netu

czyli jakby dobrze oceniałam sytuację

ech Renatko,ty to zaraz najgorsze se myślisz
no że ja myślę :nono:
no my się martwimy co z nią (Evitą)
a Evita ma zmartwienie że jej net uciekł

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 17:37

Klara napisał/a:
yuraa napisał/a:
napisałem do Evity na NK,

yuraa napisał/a:
Evita ma awarię netu

???? :shock: :mgreen:

Rozumiem zdziwienie :lol: no tak.....skoro awaria netu, to jak Evita odpisała na NK Jurze :drapie: :lol:

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 17:38

Jacek napisał/a:
ech Renatko,ty to zaraz najgorsze se myślisz

ech Jacuś czasem tak pogmatwasz, że naprawdę nie wiem o co chodzi :lol:

Jacek - Nie 01 Lis, 2009 17:40

Bebetka napisał/a:
ech Jacuś czasem tak pogmatwasz, że naprawdę nie wiem o co chodzi

no bo ja jestem jedyny w swoim rodzaju :]

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 17:52

Jacek napisał/a:
no bo ja jestem jedyny w swoim rodzaju

a to na pewno :lol:

Jacek - Nie 01 Lis, 2009 18:26

Bebetka napisał/a:
Jacek napisał/a:
no bo ja jestem jedyny w swoim rodzaju

a to na pewno :lol:

no nie zupełnie to tak do końca
bo tylu ilu ludzi na świecie
tylu rodzai w samych sobie
i to nas różni,dlatego mogę o sobie powiedzieć że jestem jedyny w swoim rodzaju :skromny:

KICAJKA - Nie 01 Lis, 2009 18:43

Jacek napisał/a:
no nie zupełnie to tak do końca
bo tylu ilu ludzi na świecie
tylu rodzai w samych sobie
i to nas różni,dlatego mogę o sobie powiedzieć że jestem jedyny w swoim rodzaju :skromny:

Każdy jest inny,a i każdy wyjątkowy na swój sposób,ale niektórzy szczególnie. :skromny: ;)

yuraa - Nie 01 Lis, 2009 21:16

nie miałem czasu więcej napisać, bo juz na mnie auto trąbilo
Klara napisał/a:
yuraa napisał/a:
napisałem do Evity na NK,

yuraa napisał/a:
Evita ma awarię netu

???? :shock: :mgreen:


ech , pomysleć trochę wystarczyło, wklejam wiadomość od Evity do mnie na NK

hej !!! miło, że się ktoś o mnie martwi jeszcze :( no i co najważniejsze - pamięta ! ja korzystam grzecznościowo teraz z netu ale jutro mam mieć już swój po większej awarii ! Wszystko jednakże w rękach wrednej tepsy :( u mnie wszystko względnie ok ucałuj wszystkich ode mnie a ja mam nadzieję , że jutro się zjawię osobiście !!!
Dzięki za wiadomość !!! aż mi się pysk uśmiechnął :)

Klara - Nie 01 Lis, 2009 21:19

Cytat:
ech , pomysleć trochę wystarczyło,

cr4c :wstyd:

Jacek - Nie 01 Lis, 2009 21:27

yuraa napisał/a:
ucałuj wszystkich ode mnie a ja mam nadzieję , że jutro się zjawię osobiście

Jureczku nie spiesz się
ja jednak wytrzymam do jutra sdfgdrg

Bebetka - Nie 01 Lis, 2009 21:28

yuraa napisał/a:
ech , pomysleć trochę wystarczyło,

rg5th67j

evita - Wto 03 Lis, 2009 13:33

dzień doberek kochani :)
ja już jestem czynna internetowo od wczoraj tylko wczoraj niestety nie znalazłam chwili wolnej , żeby na spokojnie tu wskoczyć :(
mam tyle do napisania, że aż nie wiem od czego zacząć !!!
nie wspomnę o zaległościach w czytaniu :)
na początek może buziaczki słodkie ode mnie i dziękuję, że nie zniknęłam z waszej pamięci
:buzki:

Wiedźma - Wto 03 Lis, 2009 13:41

Chwała Bogu, Evito, że jesteś, bo martwiłam sie o Ciebie.

Opowiadaj!

Mario - Wto 03 Lis, 2009 13:50

evita napisał/a:
na początek może buziaczki słodkie ode mnie

Dzięki :roll: :roll:

evita - Wto 03 Lis, 2009 14:11

no to teraz bardziej na spokojnie mogę zacząć :)
co u mnie - z remontów nie wychodzę jak narazie , teraz czekam na dekarza ! Men dostał takiego powera na pracę nie tylko tą domową, że patrząc na to z boku można by pomysleć, że chodzący ideał z niego ! Mnie jednak nie przekonał i wg mnie to jest bomba z opóźnionym zapłonem poprostu... Oby wybuchła jak najpóźniej :(
Moja sytuacja rodzinna ? niestety moje plany pomimo wcześniejszych zapewnień, że dobrnę z nimi do końca , umarły nieomalże w zarodku :zalamka:
Separacji nie ma bo mi odesłali z sądu papiery do uzupełnienia i zrezygnowałam z tego...
Rozdzielności nie ma bo zażądali w sądzie świadków !!!!!!!! przynajmniej jednego wiarygodnego i kogo miałam wziąć ? Mojej mamie serce by chyba pękło gdyby miała iść zeznawać bo choć już teraz traktuje męża jak człowieka chorego to bardziej skłania się ku miłości matczynej w stosunku do niego niż jak do zięcia i wiem, że bardzo to przeżywa . Córki też nie miałam sumienia wywlekać przed ławę przysięgłych !
Wiem, że to wszystko jest tylko tłumaczenie mojego właśnego wyrzutu sumienia bo na wszystko znalazłby się jakiś sposób ale póki co jest tak jak jest .
Małżonek w sumie stara się teraz jak może bo stwierdził, że ma dużo zaległości do nadrobienia. Nie ma żadnych ataków furiackich i żadnej nerwowości w jego zachowaniu - to chyba nie jest normalne ?
Poza tym mogę się w końcu spełniać w mojej pracy społecznej z czego się bardzo cieszę :)

Po prostu sielanka !!! Ale to wszystko tak tylko wygląda. W gruncie rzeczy ten człowiek stał mi się zupełnie obojętny i mam gdzieś co on zrobi ze swoim życiem. Czy wykorzysta kolejną szansę czy też może zaprzepaści jednak wszystko . Właściwie to jestem zła, że jest teraz tak jak jest bo nagle stał się bohaterem w oczach wszystkich a na moje "czekaj, czekaj on nam jeszcze pokaże" rodzinka wzrokiem mnie zabija. I nie dziwię się też dzieciom bo tak bardzo się teraz cieszą, że jest tak jak jest więc jak ja mam im odbierać tą radość ??? Nawet wnuczka nie płacze już na widok dziadka a wręcz przeciwnie, siedzi mu cały czas na kolanach .

No cóż ... reasumując , niby jest lepiej ale czy aby napewno ???

evita - Wto 03 Lis, 2009 14:15

a co do mojego internetu to cała historia !!! walczę z TP do tej pory i wysłałam im rozwiązanie umowy przed terminem i czekam teraz na reakcję ! Mam ochotę do nich wparować z jakimś karabinem maszynowym :)
W pracy kilka razy się tu logowałam i próbowałam coś napisać ale ze względu na towarzystwo szefa nie dałam rady. Później zaległy urlop musiałam wykorzystać a dzisiaj już jestem w pracy i mam chwilę luzu więc nadaję :wysmiewacz:

evita - Wto 03 Lis, 2009 14:21

jak fajnie jest znowu do was wrócić :buziak:
a ile mnie czytania czeka :szok:
ale nadrobię wszystko z ogromną ochotą :skromny:

Klara - Wto 03 Lis, 2009 14:42

evita napisał/a:

Małżonek w sumie stara się teraz jak może bo stwierdził, że ma dużo zaległości do nadrobienia.

Pewnie, że jeżeli jest tak jak piszesz, to wypada poczekać.
Może akurat w tym JEDNYM WYPADKU stał się cud?
Tylko na Twoim miejscu przygotowałabym sobie szczegółowy plan B na okoliczność gdyby ten cud nie trwał zawsze. Tak zresztą radzą na terapii, na Al-Anonie w przypadku gdy partner przestał pić i gdy nawet się leczy, oraz uczestniczy w mityngach AA.
No i bądź dobra dla siebie :D :buziak:

Flandria - Wto 03 Lis, 2009 14:43

a właśnie - jak terapia ? chodzisz nadal ?
Wiedźma - Wto 03 Lis, 2009 15:03

evita napisał/a:
Separacji nie ma bo mi odesłali z sądu papiery do uzupełnienia i zrezygnowałam z tego...
evita napisał/a:
Rozdzielności nie ma bo zażądali w sądzie świadków !!!!!!!! przynajmniej jednego wiarygodnego i kogo miałam wziąć ?

Jednym słowem - odpuściłaś.
Zrezygnowałaś z konsekwencji :|
Oczywiście zdajesz sobie sprawę jaki skutek może to odnieść?

Evito, chodzisz na jakąś grupę terapeutyczną, Al-Anon, czy choćby grupę wsparcia?
Albo do terapeuty?

KICAJKA - Wto 03 Lis, 2009 16:20

evita napisał/a:
No cóż ... reasumując , niby jest lepiej ale czy aby napewno ???

"na pewno" to nie mamy żadnego wpływu na to co będzie.Możesz jedynie zadbać o siebie tu i teraz,mieć pod ręką jakąś alternatywę - podporę na której będziesz się mogła w razie czego podeprzeć. :) Powodzenia,wytrwałości i cierpliwości życzę. :tak: ;)

evita - Wto 03 Lis, 2009 18:59

Cytat:
Może akurat w tym JEDNYM WYPADKU stał się cud?


myślę realnie i nie wierzę w taki cud :|

Flandra napisał/a:
a właśnie - jak terapia ? chodzisz nadal ?


nie byłam już dwa tygodnie ! terapeutkę zaliczam z taką samą częstotliwością i z przykrością muszę stwierdzić, że jakoś mi to wszystko nie leży :( na grupowej żyję cudzymi tragediami i czuję się jakbym komuś wchodziła buciorami w życie. Kobiety mają bardzo zróżnicowane problemy przez co szlak mnie trafia jak taka jedna narzeka bo jej mąż nie pozmywał w niedzielę choć jej to obiecał przy czym kolejna nie prześpi nocy bo boi się , że zostanie zamordowana albo wygania całą rodzinę z łóżka, żeby obserwowali jak się wiesza !!! różnica aż nadto istotna choć zdaję sobie sprawę, że dla tej pierwszej być może to jest rodzinna tragedia ! a tuż po terapii ? każdy idzie w swoją stronę ledwo odburkując sobie dobranoc ... brak integracji w grupie to jest to co mnie skutecznie zniechęca do tego. I wcale tu nie chodzi o to, że ja chcę sobie odpuścić terapię bo sprawdzałam nawet czy nie ma innej grupy w mojej miejscowości ale niestety nie . Już się zastanawiam czy nie zacząć dojeżdżać gdzieś dalej bo potrzebuję spotkań ale na pewno nie takich ! Ja nie potrafię się otworzyć wprawdzie i cały tydzień potrafię podsumować jednym zdaniem ale to nie tylko we mnie tkwi problem tylko w braku wzajemnego zrozumienia a sama nie jestem w stanie znieść na swoich barkach cierpień kilkunastu kobitek bo zanadto mnie to przygnębia :( szczególnie ta jedna :( nie wyobrażacie sobie co ona przeżywa :( moje przejścia są niczym ....

evita - Wto 03 Lis, 2009 19:02

Cytat:
Jednym słowem - odpuściłaś.
Zrezygnowałaś z konsekwencji


Mogłabym teraz zacząć od słów " to nie tak, ja chcę, ja chciałam, ja zrobię choć nie zrobiłam" bo choć to wszystko prawda co w cudzysłów ubrałam to jednak fakt pozostaje gołym faktem więc - masz rację wiedźmo 8| niestety :(

evita - Wto 03 Lis, 2009 19:03

KICAJKA napisał/a:
Możesz jedynie zadbać o siebie tu i teraz,mieć pod ręką jakąś alternatywę - podporę na której będziesz się mogła w razie czego podeprzeć


wiem co jest tu i teraz nie wiem co będzie później i gdzie ...

Klara - Wto 03 Lis, 2009 19:43

evita napisał/a:
brak integracji w grupie

Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie, ale ja na któreś spotkanie kupiłam kruche ciasteczka, później okazało się, że gdy kupimy herbatę, to spokojnie możemy ją sobie zrobić i tak się zaczęło.... Po terapii spotykałyśmy się "prywatnie" jeszcze dłuższy czas, a i teraz jeszcze czasem się kontaktujemy.
Cytat:
nie jestem w stanie znieść na swoich barkach cierpień kilkunastu kobitek

To jest dowód na Twoje głębokie współuzależnienie.
NIE JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA ZA CAŁE ZŁO TEGO ŚWIATA!
Terapia powinna Ciebie tego nauczyć, ale żeby to przyswoić trzeba chodzić na tę terapię!
evita napisał/a:
moje przejścia są niczym ....

To jest racjonalizowanie "nicnierobienia" wytłumaczenie że Ty jeszcze nie masz tak źle. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał "gorzej"... :mgreen: To jest tylko oszukiwanie siebie!

Evitko! Przez to co napisałam nie chcę powiedzieć, że powinnaś teraz, natychmiast występować o separację, bo skoro tego nie zrobiłaś skutecznie od razu, to teraz sobie czekaj na następną okazję.
Jeśli zrezygnowałaś z terapii, to poszukaj chociaż jakiejś grupy Al-Anon! Nie przestawaj pracować nad sobą, bo obudzisz się znów z ręką w nocniku! :?

evita - Wto 03 Lis, 2009 20:32

Klara napisał/a:
Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie, ale ja na któreś spotkanie kupiłam kruche ciasteczka, później okazało się, że gdy kupimy herbatę, to spokojnie możemy ją sobie zrobić i tak się zaczęło


w moim przypadku na takie luksusy dałaby się tylko moja sąsiadka namówić ! Z którą poza grupą i tak się spotykam przy kawusi :)

Cytat:
NIE JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA ZA CAŁE ZŁO TEGO ŚWIATA!


tu nie chodzi o to, że czuję się odpowiedzialna tylko o to, że tak bardzo chciałabym pomóc a nie potrafię !!!

Klara napisał/a:
To jest tylko oszukiwanie siebie!


pewnie masz rację , zresztą nieco wyżej wspomniałam o tym, że zabijam w ten sposób swoje wyrzuty sumienia ale czynników, które się na to złożyły jest o wiele więcej ...

Klara napisał/a:
Nie przestawaj pracować nad sobą, bo obudzisz się znów z ręką w nocniku!

wbrew pozorom pracuję nad sobą i uwierz mi, że efekty widać gołym okiem :)

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:32

evita napisał/a:
wbrew pozorom pracuję nad sobą i uwierz mi, że efekty widać gołym okiem :)

Lifting zrobiłaś... :p

Bebetka - Wto 03 Lis, 2009 20:35

stiff napisał/a:
Lifting zrobiłaś..

czasem Twoje żarty są naprawdę nie na miejscu :?

evita - Wto 03 Lis, 2009 20:36

stiff napisał/a:
Lifting zrobiłaś...


eee tam, zaraz lifting :)
bez tego też mi nic nie brakuje a nawet wręcz przeciwnie mogłabym obdarować tym czego mam zanadto tu i tam :wysmiewacz:

po prostu zaczęłam twardo stąpać po ziemi i czuję się pewniejsza siebie ! szkoda tylko, że to jest efekt tego, że druga połowa jest trzeźwa a więc i odwagi dużo mniej na awantury :(

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:38

Bebetka napisał/a:
czasem Twoje żarty są naprawdę nie na miejscu

Niby dlaczego miały by być... :roll:
Adresatka w przeciwieństwie do Ciebie może zna sie na żartach... 8)

Wiedźma - Wto 03 Lis, 2009 20:40

evita napisał/a:
szkoda tylko, że to jest efekt tego, że druga połowa jest trzeźwa a więc i odwagi dużo mniej na awantury :(

Ano szkoda, bo to oznacza, że swoje samopoczucie uzależniasz od stanu trzeźwości męża.
Jak sie to ma do zadbania o siebie, do zajęcia się sobą?
Eh, Evito... Chyba Ci korepetycje potrzebne :?

Bebetka - Wto 03 Lis, 2009 20:40

Cytat:
Adresatka w przeciwieństwie do Ciebie

odpuść sobie ocenianie mnie, ok? :roll:

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:40

evita napisał/a:
po prostu zaczęłam twardo stąpać po ziemi i czuję się pewniejsza siebie ! szkoda tylko, że to jest efekt tego, że druga połowa jest trzeźwa a więc i odwagi dużo mniej na awantury :(

Ciesze sie, ze odnalazłaś sie w nowej sytuacji... :)
Powodzenia... :)

evita - Wto 03 Lis, 2009 20:41

stiff napisał/a:
Adresatka w przeciwieństwie do Ciebie może zna sie na żartach...


żartuj sobie stiff do woli :) byleby tu mi zanadto cmentarnie się nie zrobiło bo przez cały ostatni tydzień jak hiena biegałam od cmentarza do cmentarza i mam już dość żalobnych klimatów :)

Klara - Wto 03 Lis, 2009 20:41

evita napisał/a:
tu nie chodzi o to, że czuję się odpowiedzialna tylko o to, że tak bardzo chciałabym pomóc a nie potrafię !!!

Taaa, nie na darmo wśród niosących posłannictwo jest pełno osób będących w sytuacji podobnej do Twojej (i do niedawna - mojej).
Ja też bywałam taką "Matką Teresą".
Innym pomagają, a same coraz bardziej grzęzną w swoim bagienku. Robią dobrą minę, żeby inni nie zorientowali się że dusza w nich wyje z bólu, a tu powinno być odwrotnie: Chcesz pomagać innym, pomóż najpierw sobie!

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:42

Bebetka napisał/a:
odpuść sobie ocenianie mnie, ok? :roll:

Zaraz, przecież to tylko odpowiedz na Twoja ocenę mojego postępowania... :roll:
Znaczy Ty dajesz sobie prawo, a mi nie, dziwne... :roll:

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:44

evita napisał/a:
bo przez cały ostatni tydzień jak hiena biegałam od cmentarza do cmentarza

Dawali coś w promocji... g45g21

stiff - Wto 03 Lis, 2009 20:45

Klara napisał/a:
Chcesz pomagać innym, pomóż najpierw sobie!

I to dotyczy również alko... :roll:

evita - Wto 03 Lis, 2009 20:47

Klara napisał/a:
Chcesz pomagać innym, pomóż najpierw sobie!


a może jeśli samopomoc nie bardzo mi wychodzi to chociaż obdarowanie chęcią jej niesienia w przełożeniu na czyny jest też już czymś co poprawia moje samopoczucie ? a jeśli ja się lepiej z tym czuję to znaczy, że jest to już dla mnie jakaś ulga w codziennym jestestwie więc może to nie jest takie głupie ??? cała reszta jakoś się na razie układa więc może wyjść z założenia "carpe diem" i korzystać z dnia ? :mysli:

Klara - Wto 03 Lis, 2009 20:58

evita napisał/a:
na razie układa więc może wyjść z założenia "carpe diem" i korzystać z dnia ? :mysli:

:bezradny:
Nie masz pojęcia Evitko, jak szczerze Ci życzę, żebyś była wyjątkiem i żeby właśnie Tobie się udało!

evita - Wto 03 Lis, 2009 21:03

Cytat:
Nie masz pojęcia Evitko, jak szczerze Ci życzę, żebyś była wyjątkiem i żeby właśnie Tobie się udało!


to co napisałam zakończyłam pytajnikiem ... nie wiem czy to jest dobre wyjście z sytuacji i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie tędy droga . Stworzyłam sobie jakiś substytut mojego życia i jakoś leci do przodu :) tylko czym to się zakończy ?

Jagna - Wto 03 Lis, 2009 22:00

evita napisał/a:
tylko czym to się zakończy ?

Tego nie wie nikt .


Witaj Evitko, jak fajnie że znowu jesteś, a już trwały intensywne poszukiwania Evity :) :mgreen:

Evita Peron była dzielną kobietą z silną osobowością, obdarzona charyzmą i wielkim serce. Wytrwała, dzielnie znosiła ciosy i zniewagę, ale nie odpuściła, walczyła o los swoich rodaków, zwłaszcza los ówczesnych rodaczek.
Twój nick Evito od razu skojarzył mi się z Evitą, lubię tę postać, darzę wielkim szacunkiem i podziwem. Walcz kochana o siebie, nie ustawaj....bo jakoś smutno mi na duszy, że poddałaś się w połowie drogi....
Bo pytasz, czy to cud? Że nie pije, nie bedzie pił, tak bez terapii, AA, pomocy z zewnątrz. Otóż w takie cuda nie wierzę, gdyz na własne oczy nie widziałam, co nie znaczy że nie ma. Poznałam mężczyznę na mitingu, który zaczął przychodzić na grupę, dumny....bo nie pił AŻ 7 lat!
Podziwiac i ukłony słać, ale biedak się napił , no cóż przeciez nie jest alkoholikiem. Podany przez żone do sądu- musiał rozpocząć terapię, i chodzić na AA, niestety jego sposób bycia- tak zwany d***, albo picie na sucho są nieznośne dla otoczenia, to samo robił przez 7 lat....tyle że życ się z nim nie dawało.
Ale mozna nie pic bez terapii?
Mozna!
Tylko po co męczyc sobą otoczenie, rodzinę, po co sie tak męczyć... Mówię z ironią, bo czasami ma się ochotę komuś takiemu powiedzieć- byłes fajniejszy, znosniejszy gdy piles, idz sie dopij i moze wrócisz, jak naprawdę będziesz chciał.
Niepijący na scisku alkoholicy czesto posiłkuja sie zloscia, mówi się ze są uzależnieni od złości- tak postępują, wyzywają się na rodzinie, złośliwościami, często słowną i fizyczna agresją, mają depresje. Wielu idzie grać na automaty(hazard)- taki nowy substytut, nowa adrenalinka, tyle...ze nadal rodzinie pieniędzy brak, nadal nie załatwione sprawy, długi, pożyczki u ludzi itd...albo seks w internecie, całe tony zdjęć , umawiane randki, żona idzie w odstawkę, seks zamęcza doprowadza do wycienczenia, kolejna choroba-a tak naprawdę ta sama- uzalezniony umysł- już nieważne od czego- bo wciąz chory, niedoleczony. Tak działa ten mechanizm. To się dzieje bardzo, bardzo często.
Samo nepicie nie wystraczy na leczenie alkoholizmu- to początek, warunek, ale nie leczenie, nie zdrowienie, niestety....
Evitko dbaj o siebie, poswiec sobie czas, a terapia moze byc takim czasem dla Ciebie, przełamiesz sie i jakos juz pójdzie, nie rezygnuj tak łatwo. Fajna dziewczyna z Ciebie i tyle jeszcze cudnego życia przed Tobą, tylko chciej korzystac z niego :) Trzymaj się cieplutko :buzki:

Flandria - Wto 03 Lis, 2009 22:17

evita napisał/a:
tak bardzo chciałabym pomóc a nie potrafię !!!


"jest tak jak jest, a nie tak jak powinno być" to z piosenki, często to sobie powtarzam, pomaga mi się pogodzić ze sprawami, na które nie mam wpływu

evita - Śro 04 Lis, 2009 11:33

Jagna napisał/a:
bo jakoś smutno mi na duszy, że poddałaś się w połowie drogi....

ja jeszcze konsekwencji nie odczuwam ale jednocześnie wiem, że przyjdzie dzień kiedy będę płakać z tego powodu :zalamka:

Jagna napisał/a:
Niepijący na scisku alkoholicy czesto posiłkuja sie zloscia

mój dom ostatnio stał się oazą spokoju !!! żadnych złości, agresji, zrozumienie, rozmowy ale nie zachłystuję się tym stanem ;) nie skakam ze szczęścia i nie wierzę w to, że tak już zostanie :( nie mam też jednocześnie do czego się przyczepić bo nie mogę ganić za to, że ktoś niepije, pracuje, stara się, żeby było wszystko ok !

Jagna napisał/a:
Samo nepicie nie wystraczy na leczenie alkoholizmu- to początek, warunek, ale nie leczenie, nie zdrowienie, niestety....

zdaję sobie z tego doskonale sprawę stąd moje niedowierzanie w efekty tej względnej sielanki co zresztą już wyżej napisałam

dzięki wam kochani za wasze wszystkie mądrości życiowe :buzki: brakowało mi tego bardzo ostatnio :skromny:

Jagna - Śro 04 Lis, 2009 12:04

:pocieszacz:
Borus - Śro 04 Lis, 2009 13:30

evita napisał/a:
moje niedowierzanie w efekty tej względnej sielanki

kiedyś już pisałem może innymi słowami, ale w tym sensie:
- czasem tak bardzo nie wierzymy, że ktoś może się zmienić, że gdy to następuje nie wiemy co z tym zrobić... 8|

evita - Śro 04 Lis, 2009 13:34

Borus napisał/a:
- czasem tak bardzo nie wierzymy, że ktoś może się zmienić, że gdy to następuje nie wiemy co z tym zrobić...


święte słowa Borus !!! Lepiej bym tego nie ujęła :)

KICAJKA - Śro 04 Lis, 2009 14:50

evita napisał/a:
Cytat:
NIE JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA ZA CAŁE ZŁO TEGO ŚWIATA!


tu nie chodzi o to, że czuję się odpowiedzialna tylko o to, że tak bardzo chciałabym pomóc a nie potrafię !!!

Ja też chciałam zbawiać świat i dla tego związałam się z alkoholikiem.Ale dostałam po głowie i stwierdziłam,że na nic moje starania,to nic nie daje.Cale życie myślałam o innych,bo wyniosłam to z domu rodzinnego.Niestety w sprawie alkoholizmu musiałam się poddać
.
evita napisał/a:
szkoda tylko, że to jest efekt tego, że druga połowa jest trzeźwa a więc i odwagi dużo mniej na awantury :(

Między innymi tu "pies pogrzebany"-Latwiej funkcjonować jeśli mamy o co się czepiać,pretekst do narzekania,lepsze samopoczucie,bo to nie ja zawalam,ma się większą kontrolę nad wszystkim(on nie decyduje,ani nie realizuje,nie reaguje,nie wtrąca się).Typowe zachowanie większości współuzależnionych.Jeszcze brakuje codziennego czekania,pilnowania i nasłuchiwania,kiedy przyjdzie i w jakim stanie.Błędne koło z którego mnie na szczęście udało się wyrwać,choć nie do końca.
Tak jak napisała Jagna można nie pić kilkanaście lat bez zdrowienia na terapii,ale za to popadanie w inne nałogi.Samo nie picie,przebywanie wśród osób niepijących,chodzenie do klubu AA,nic nie dało.Nauczyłam się z tym żyć i traktuję go jak "pijącego na sucho".Ostatnio coraz częściej "budzi się z ręką w nocniku",ale my z córką nie ułatwiamy mu życia.

evita - Śro 04 Lis, 2009 17:06

KICAJKA napisał/a:
Cale życie myślałam o innych,bo wyniosłam to z domu rodzinnego


moja mama twierdzi, że ja od dziecka szukam sobie przygód tylko, że tych najgorszych na czym niejednokrotnie się traci :)
w szkole moimi przyjaciółkami nie były te co piątkami świeciły w dzienniku tylko te co były najbiedniejsze i nie koniecznie głupsze przez to. Szkoda mi było osób, które z racji braku akceptacji otoczenia musiały siedzieć w ostatnich ławkach :( i tak mi jakoś już to zostało ... myślę, że w tym też tkwi problem mojej obecnej sytuacji . Całe życie uważałam, że do każdego trzeba wyjąć rękę kto tego potrzebuje, że trzeba być wsparciem w trudnych chwilach i nie raz jakiś miły gest i dobre słowo mogą zdziałać więcej niźli największe pieniądze !
KICAJKA napisał/a:
Niestety w sprawie alkoholizmu musiałam się poddać

i to właśnie najbardziej boli ! ta przegrana ! Na początek chęć niesienia pomocy, później człowieka przytłacza bezradność i bezsilność ale nadal przez łzy stara się walczyć o miłość ! Po czym miłość przegrywa :( wygrywa alkohol :( miłość z czasem też umiera śmiercią naturalną a teraz nawet łapię się na tym, że w myślach życzę tej byłej miłości wszystkiego co najgorsze :( i gdzie się podziała ta moja dobroduszność ?
wygrywałam i wygrywam z obcymi a przegrałam z kimś kto powinien mi być najbliższą osobą ...

Klara - Śro 04 Lis, 2009 18:13

Nie będę tu się wymądrzała, bo wszystkie "grzechy" które tu wymieniłaś popełniałam, a teraz jestem spokojna, bo mój problem "rozwiązał się sam". Zdążyłam trochę przepracować swoje myślenie i zachowanie, ale na zmianę życia było już za późno.
Wobec tego zamiast morałów dedykuję Tobie (nam?! :D ) artykuł o zdrowym egoizmie:
http://kobieta.interia.pl...egoizmu,1196333

KICAJKA - Śro 04 Lis, 2009 19:58

Klara napisał/a:
Wobec tego zamiast morałów dedykuję Tobie (nam?! :D ) artykuł o zdrowym egoizmie:

Klarciu,wszystko to już dawno mam za sobą,przerobiłam dokładnie na początku mojej nowej drogi. :skromny: Większym problemem jest wytłumaczenie córci,że nie musi być taka jak ja,"najlepsza,najmądrzejsza"itp. itd.Ma być sobą bo taką ją kocham,a nie musi się ze mną porównywać.Już dawno runęłam z piedestału,a ona nie chce tego zauważyć. :( :(

KICAJKA - Śro 04 Lis, 2009 20:03

evita napisał/a:
to właśnie najbardziej boli ! ta przegrana !

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę,że ja nie przegrałam z alkoholem lecz WYGRAŁAM siebie. To było najważniejsze,że nie dałam się ciągnąć w dół,tylko poszłam inną-swoją drogą. :skromny: :skromny: :) :)

Klara - Czw 05 Lis, 2009 08:23

KICAJKA napisał/a:
nie dałam się ciągnąć w dół,tylko poszłam inną-swoją drogą.

To jest ważne.
Ja też w którymś momencie zaczęłam tak iść, tylko że na tej drodze co chwilę natrafiałam na wielką, pijaną przeszkodę i zamiast ją usunąć lub obejść i zostawić, mocowałam się z nią nieustannie. Wyczerpana uparcie lazłam tam gdzie chciałam i doszłam, tyle że po drodze było jeszcze wiele kuszących propozycji z które odrzucałam, zajęta kłodą.
No i gdy zrezygnowałam z mocowania się, ogarnęła mnie taka niemoc, że nie miałam już siły na radykalne zmiany :?

evita - Czw 05 Lis, 2009 08:27

Klara napisał/a:
artykuł o zdrowym egoizmie


artykuł zaliczyłam od dechy do dechy :) ciekawy tekst i z życia wzięty ale nie do końca o mnie :( mnie sprawia radość gdy widzę radość drugiego człowieka ! Fakt, że zmęczenie nieraz daje znać o sobie ale czymże ono wobec faktu, że moja radocha sięga szczytu Kilimandżaro :lol2:

evita - Czw 05 Lis, 2009 08:28

Klara napisał/a:
gdy zrezygnowałam z mocowania się, ogarnęła mnie taka niemoc, że nie miałam już siły na radykalne zmiany


moja niemoc dotyczy się wszystkiego tego co jest związane z moim życiem osobistym :( wiecznie żyję cudzym życiem ...

Klara - Czw 05 Lis, 2009 08:35

evita napisał/a:
wiecznie żyję cudzym życiem ...

Znalazłaś sobie substytut, żeby zapomnieć o własnych problemach?

Właśnie dlatego powinnaś iść na sensowną terapię. Jeżeli ta na którą chodzisz nie odpowiada Ci, poszukaj innej.
ZMOBILIZUJ SIĘ EVITKO! WARTO.
Jeszcze masz kawał życia przed sobą!

Bebetka - Czw 05 Lis, 2009 08:42

Jak Was czytam dziewczyny (a czytam cały czas), to między wierszami odnajduję też czasem siebie :?
Dzięki temu coraz więcej dowiaduję się również o sobie......fajnie, że o tym wszystkim piszecie :)

KICAJKA - Czw 05 Lis, 2009 11:08

evita napisał/a:
moja niemoc dotyczy się wszystkiego tego co jest związane z moim życiem osobistym :( wiecznie żyję cudzym życiem ...

Właśnie,żyjesz cudzym życiem nie swoim,gdzie w tym jest miejsce dla Ciebie?Wszyscy naokoło Ciebie nie muszą być przez Ciebie uszczęśliwiani i zbawiani,bo w końcu się w tym zatracisz.Teraz Ciebie jako "JA EVITA" nie ma,nie istniejesz. :szok: To nie byłoby życie dla mnie,żeby moje dziecko było szczęśliwe to ja też musiałam być szczęśliwa i zadowolona z siebie i swojego życia. :skromny: :buzki: :buzki:

olimpijka - Czw 05 Lis, 2009 12:34

Witaj evito...
mam czasem wrażenie że dotyka nas dokładnie to samo:( ten sam etap

Wiedźma - Czw 05 Lis, 2009 13:10

Olimpijko, ostatnio stałaś się milcząca... :|
evita - Czw 05 Lis, 2009 13:13

Klara napisał/a:
Znalazłaś sobie substytut, żeby zapomnieć o własnych problemach?

Właśnie dlatego powinnaś iść na sensowną terapię


jest to sposób na "zapomnienie" ale też i sprawia mi on przyjemność !!! czy chęć nadmiernego udzielania się społecznie jest czymś złym ? czy mam to traktować jak chorobę ? Czy zatracanie się w działaniu na rzecz innych jest czymś złym ? ja naprawdę czerpię radość z każdego zakończonego sukcesem obranego przez mnie zadania :) egoizm - pewnie dobra sprawa ale przez te lata takiego a nie innego życia odzwyczaiłam się dość trwale myśleć tylko o sobie. Pewnie, że jak każdą kobietkę cieszy mnie gdy na poprawę humoru kupię sobie jakiś fajny ciuszek, zaliczę fryzjera czy też pięknie odmaluję sobie paznokcie :) lubię być zadbana i jak każda pokokietować trochę a gdy znajduję uznanie w oczach płci przeciwnej dusza się uśmiecha ;) to już chyba jest taka nasza wada bądź zaleta wrodzona ;) ale nie jestem w stanie egzystować w ten sposób z dnia na dzień . Mizdrzyć się przed lustrem po kilka razy dziennie i polować na wyprzedażach za fioletowymi botkami bo to jest teraz trendy 8|
dzięki temu forum i tych kilku terapiach jakie zaliczyłam nauczyłam się za to jednego - potrafię powiedzieć NIE :spadaj: tylko, że to NIE ogranicza się do jednej osoby ... do tego, którego jeszcze nie tak dawno wbrew swojej woli chciałam zbawić a teraz nie potrafię wykrzesać z siebie odrobiny litości i czułości, żeby pokazać kłamiąc jednocześnie, że nadal jestem i będę wsparciem.
Jeszcze nie tak dawno pragnęłam ja tej czułości, przytulenia, pogłaskania i skomliłam o to jak pies u mojego męża. Nie chciałam być "brana" tylko kochana podczas intymnych zbliżeń. Teraz jest tak, że ta ręka którą tak bardzo pragnęłam poczuć w czułym uścisku stała się dla mnie ręką obcą, wredną, zbędną w moim życiu ... teraz tkwię w oczekiwaniu na bardziej przyjazną dłoń :zalamka:

evita - Czw 05 Lis, 2009 13:32

olimpijka napisał/a:
Witaj evito...


hej olimpijko :) dawno mnie tu nie było ale zerkłam do twojego wątku (bo jakżeby inaczej:) ) i w zasadzie niewiele tam nowości jak to już wiedźma zauważyła !
Zapodaj nam choć kawałek siebie z ostatnich dni ! co u ciebie ?

Flandria - Czw 05 Lis, 2009 13:41

evita napisał/a:
Czy zatracanie się w działaniu na rzecz innych jest czymś złym ?

działanie na rzecz innych jest ok :)
zatracanie się w działaniu (jakimkolwiek) to katastrofa

nie chodzi o to, żebyś biegała po wyprzedażach, ale o to, żebyś potrafiła sprawić sobie przyjemność bez zatracania się w niej :)
sprawianie sobie przyjemności (jakiekolwiek) nie powinno być ucieczką od własnych problemów
pamiętaj, że uciekanie od problemów z reguły sprawia, że te problemy rosną :/

olimpijka - Czw 05 Lis, 2009 15:08

no u mnie nic się nie zmienia...u prawnika byłam, potem kolejna rozmowa zz Morusem i powtóezenie obietnic sprzed misiąca i znowu się złamałam.
Klara - Czw 05 Lis, 2009 17:03

Cytat:
dzięki temu forum i tych kilku terapiach jakie zaliczyłam

Nie zaliczyłaś kilku terapii, tylko byłaś obecna na kilku zajęciach jednej (dla osób współuzależnionych).
To tak, jakbyś poznała kilka pierwszych liter alfabetu i zasiadła do pisania powieści :?

evita - Pią 06 Lis, 2009 10:45

Klara napisał/a:
Nie zaliczyłaś kilku terapii, tylko byłaś obecna na kilku zajęciach jednej (dla osób współuzależnionych).


masz rację Klaro :) źle to ujęłam :(

i jeszcze jedno ... ja pamiętam dlaczego tu się znalazłam i mój problem nadal pozostał nierozwiązanym problemem :( cała reszta to tylko otoczka tego co się dzieje w moim życiu 8|

Jagna - Pią 06 Lis, 2009 11:09

Just ! :okok:
evita - Pią 06 Lis, 2009 13:50

skąd ta radość Jagienko ;)
Jagna - Pią 06 Lis, 2009 15:05

evita napisał/a:
skąd ta radość Jagienko ;)


Odpowiedziałam nie tutaj : :wstyd: Ten "just: miał byc pod Twoja odpowiedzią dla 1andy1, :szok: przepraszam :roll:

evita - Pią 06 Lis, 2009 16:02

Cytat:
Odpowiedziałam nie tutaj : Ten "just: miał byc pod Twoja odpowiedzią dla 1andy1, przepraszam


przecież nie musisz przepraszać :wysmiewacz: za co ? ;) zresztą jak już wiem, gdzie ten koment powinien wylądować to tym bardziej się cieszę :)

evita - Pon 16 Lis, 2009 21:15

witajcie !
niestety troszkę mało mnie znów jest i raczej będzie w najbliższych dniach na forum ponieważ wokół mojej rodziny AH1N1 się kręci :(
nie ma JESZCZE powodu do paniki ponoć, ale ja i tak panikuję bo o moje dziecko tu chodzi :(

Klara - Pon 16 Lis, 2009 21:18

evita napisał/a:
wokół mojej rodziny AH1N1 się kręci

To jest pewnik, czy przypuszczenie?

Jacek - Pon 16 Lis, 2009 21:19

evita napisał/a:
witajcie !
:papa:
stiff - Pon 16 Lis, 2009 21:36

evita napisał/a:
witajcie !
niestety troszkę mało mnie znów jest i raczej będzie w najbliższych dniach na forum ponieważ wokół mojej rodziny AH1N1 się kręci :(
nie ma JESZCZE powodu do paniki ponoć, ale ja i tak panikuję bo o moje dziecko tu chodzi :(

Nie można tego bagatelizować, ale jeszcze gorzej popadać w panikę... :roll:

KICAJKA - Pon 16 Lis, 2009 21:40

Trzymam kciuki aby wszystko było dobrze :kciuki: :)
evita - Wto 17 Lis, 2009 11:57

Cytat:
To jest pewnik, czy przypuszczenie?


od wczoraj wieczorem to już pewnik w tym sensie, że ja wraz z moją córką jesteśmy jednymi z ostatnich pacjentów lekarza, który właśnie jest w agonii :( tuż po naszej wizycie stracił przytomność i już nie odzyskał.
Córka ma grypę nadal ale pod kontrolą a ja czuję się jako-tako więc nie ma się póki co czym martwić tylko czekać co będzie dalej ...
jeśli chodzi zaś o tego biedaka lekarza - to wspaniały człowiek, który ostatnie dwa tygodnie krążył między jedną kliniką a drugą pracując ponad siły, zastępując innych chorych lekarzy. Tylko, że tamci teraz wypoczęci wrócą do pracy a on w wieku 32 lat jest w takim stanie w jakim jest :zalamka: strasznie mi go szkoda :(

Flandria - Wto 17 Lis, 2009 12:06

evita napisał/a:
lekarza, który właśnie jest w agonii


o matko 8|

Klara - Wto 17 Lis, 2009 12:12

Cytat:
Córka ma grypę nadal ale pod kontrolą a ja czuję się jako-tako więc nie ma się póki co czym martwić tylko czekać co będzie dalej ...

Bądź dobrej myśli Evitko! Trzymam za Was kciuki! :pocieszacz:

evita napisał/a:
strasznie mi go szkoda

:(

Jacek - Wto 17 Lis, 2009 12:20

evita napisał/a:
on w wieku 32 lat jest w takim stanie w jakim jest

gdy zaczynałem czytać to myślałem że to starszy gościu

Wiedźma - Wto 17 Lis, 2009 12:20

Trzymaj się, Evito. Ja też jestem z Tobą :pocieszacz:
Jagna - Wto 17 Lis, 2009 14:35

Cytat:
a on w wieku 32 lat jest w takim stanie w jakim jest :zalamka: strasznie mi go szkoda :(
_________________

:shock: Czyżby to ten doktor, o którym wczoraj słyszałam na klinice w pracy? 8|
Niedobrze, niedobrze...

evita - Wto 17 Lis, 2009 15:17

Jagna napisał/a:
Czyżby to ten doktor, o którym wczoraj słyszałam na klinice w pracy?


jeśli słyszałaś o tym we Wrocku to ten :(
http://wiadomosci.onet.pl...iecko,item.html

sprawa jest o tyle już jaśniejsza, że teraz wiem, że muszę siedzieć w domu do końca tygodnia i tyle :) denerwuję się córcią ale jest coraz lepiej więc na pewno będzie dobrze ! sytuacja zmusiła mnie do tego żeby się "doinstruować" w temacie więc nie panikuję i jeszcze muszę uspokajać całą rodzinkę ! Media nieco sztucznie nagłaśniają sprawę jakby to miało coś pomóc w spadku zachorowań ! Lepiej by było gdyby wzięli się za propagowanie zdrowego stylu życia i jak zapobiegać tego typu chorobie a nie żerować na krzywdzie tych, których to nieszczęście już dopadło :( pod naszym szpitalem stoją tabuny samochodów z różnych stacji TV i radio jakby czekali tylko na hasło - pacjent umarł ! I znów kolejna sensacja by była. Czekam teraz jeszcze kiedy mój dom żółtą taśmą odgrodzą jako teren skażony ! mam ochotę się napić czegoś mocniejszego i zasnąć :zalamka:

Jagna - Wto 17 Lis, 2009 15:32

Tak o tym lekarzu. 8| Powikłania grypy bywają grożniejsze niz sama grypa :(

Evito wkleiłam artykuł o grypie, myslę warto przeczytać, ja podobne informacje na temat szczepionek miałam juz około 2 lat temu, od tamtej pory przestałam się szczepić- chociaż pracodawca dawał nam je za darmo.
I co ? I nic sie nie dzieje po za tym ze 1-2 razy do roku dopada mnie jakies przeziebienie , moze grypa moze nie grypa, tego sie nigdy nie wie na pewno( chyba ze zrobi sie spec badanie)- a nie robi sie pacjentom.
Grunt to bez paniki, wiecej ludzi codziennie umiera z powodu niewydolnosci krazenia i nowotworów, uzaleznien...i wypadkow komunikacyjnych.

Flandria - Wto 17 Lis, 2009 15:41

ja stawiam "od zawsze" na profilaktykę, ale nie na szczepionki

dobra dieta, suplementy, sport
powinnam dodać jeszcze "unikanie stresu", ale to mi ostatnio nie wychodzi :/

Bebetka - Wto 17 Lis, 2009 16:19

evita napisał/a:
teraz wiem, że muszę siedzieć w domu do końca tygodnia i tyle

No ja też ......była grypa a teraz jest zapalenie oskrzeli :( ale to moja wina bo zbagatelizowałam ją i chodziłam pracować do biura. Niby dobrze sie czułam :? a tu masz. Grypa ma to do siebie, ze daje powikłania właśnie.

No i teraz jestem uziemiona w domu :?

Borus - Wto 17 Lis, 2009 16:43

Na grypę podobno dla pań dobry jest rumijanek... :skromny:
Flandria - Wto 17 Lis, 2009 17:09

Borus napisał/a:
Na grypę podobno dla pań dobry jest rumijanek...

w łóżku mam zawsze chociaż jednego jaśka :mgreen:
z rumem u mnie trochę gorzej, ale coś się znajdzie :wysmiewacz:

Jagna - Wto 17 Lis, 2009 17:21

Borus napisał/a:
Na grypę podobno dla pań dobry jest rumijanek... :skromny:

Podobno ;)

Rumu nie pijam, a Janka nie znam...przyjdzie mi samotnie leczy grypsko. :roll: :uoee:

Bebetka - Wto 17 Lis, 2009 17:54

Flandra napisał/a:
z rumem u mnie trochę gorzej, ale coś się znajdzie

lepszy jednak chyba Janek :lol: :lol:
Jagna napisał/a:
a Janka nie znam...przyjdzie mi samotnie leczy grypsko

:pocieszacz: no to może faktycznie rozejrzyj się za jakimś Jankiem :lol2:

evita - Sob 21 Lis, 2009 10:33

nasza kwarantanna się skończyła no i oczywiście wszyscy zdrowi jesteśmy :wysmiewacz:

jestem jednakże zaniepokojona tym co się na forum dzieje :( jakiś wirus chyba zaatakował większość użytkowników, przy czym bardziej obstawiałabym chorobę wściekłych krów a nie AH1N1 ;)
tak sobie nawet już podejrzewam, że może nasze dziewczyny jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności są równocześnie tuż przed okresem ? to byłoby jakieś wytłumaczenie :wysmiewacz:
mam nadzieję, że nie uraziłam nikogo bo nie to było moim celem !
Jagna, Bebetka - wracajcie na forum i przestańcie się już wygłupiać !!!!

KICAJKA - Sob 21 Lis, 2009 11:09

evita napisał/a:
nasza kwarantanna się skończyła no i oczywiście wszyscy zdrowi jesteśmy :wysmiewacz:

Cieszę się,ze wszystko jest już ok. :pocieszacz:
A na forum rzeczywiście co niektórych ponosi a emocje biorą jak zwykle górę na rozsądkiem. :bezradny:
Miejmy nadzieję,że uspokoją się za jakiś czas,przemyślą i wrócą. afc4fvca :kciuki:

Wiedźma - Sob 21 Lis, 2009 11:15

Ja też na to liczę i czekam :tak:
evita - Wto 24 Lis, 2009 18:53

Dzisiaj byłam jako świadek na rozprawie jaką wniosła moja najbliższa sąsiadka o rozdzielność majątkową. Strasznie to przeżyłam :( Kobietka wzięła się za siebie troszkę za moją namową, ja utknęłam w martwym punkcie a ona poszła do przodu. Mąż się nie stawił na dwóch poprzednich sprawach więc teraz musiała ściągnąć kilku świadków. Byłam ja, jeszcze jedna sąsiadka, kuzyn męża i dzieci , te pełnoletnie. Moja sąsiadeczka cały czas szlochała, dzieci nie wiele lepiej , obraz nędzy i rozpaczy :( takie oficjalne przypieczętowanie tego co do tej pory było tajemnicą alkowy :( no i te wywlekanie brudów, w których dzieci musiały brać udział :( podłamałam się tą dzisiejszą przygodą niesamowicie :zalamka:
KICAJKA - Wto 24 Lis, 2009 19:10

evita napisał/a:
rozdzielność majątkową.
Przynajmniej będzie wolna od ewentualnych długów. :)
evita napisał/a:
ona poszła do przodu.
Może ostateczna cierpliwość się wyczerpała "ucho się urwało". 8|
evita napisał/a:
wywlekanie brudów, w których dzieci musiały brać udział
Dla mnie gorsze jest zamiatanie pod dywan i kiszenie w czterech ścianach. :skromny: :)
Wiedźma - Wto 24 Lis, 2009 19:20

evita napisał/a:
podłamałam się tą dzisiejszą przygodą niesamowicie :zalamka:

Oby tylko nie zniechęciło Cię to i nie kazało zawrócić z drogi :|
Chociaż ostatnio to sobie przycupnęłaś nieco na poboczu i za bardzo się nie rwiesz do przodu...
Co Tam słychać u Twojego męża, Evito?

evita - Wto 24 Lis, 2009 20:23

Cytat:
Dla mnie gorsze jest zamiatanie pod dywan i kiszenie w czterech ścianach.

zdecydowanie masz rację kicajko ale przejście przez ten etap prowadzący ku jakiejś tam wolności choćby finansowej jest i tak traumą dla dzieciaków :(

evita - Wto 24 Lis, 2009 20:30

Wiedźma napisał/a:
Co Tam słychać u Twojego męża, Evito?


no cóż ... pracuje od rana do wieczora, grzeczniutki w stosunku do nas wszystkich bez wyjątku, żadnej nerwowości, żadnego widocznego głodu alkoholowego, żadnego wspominania o przeszłości, natomiast dużo planów na przyszłość . Taka sobie pozorna sielanka :) ja nadal nie wierzę, nadal oczekuję na TEN dzień, który znowu przyniesie rozczarowanie i staram się dzieci uświadamiać, żeby nie zachłystywały się tym nadmiarem spokoju w rodzinie ! ale widzę, że coraz bardziej wierzą tatusiowi w jego opowieści o świetlanej przyszłości nie zważając na moje ostrzeżenia. Dlatego też w dwójnasób boję się dnia kiedy tatko spadnie z piedestału i dzieci przeżyją kolejne rozczarowanie :(
ja zaś chyba większym zaufaniem obdarzyłabym kundla na ulicy niż jego i chyba nic już tego nie zmieni... zbyt wiele przykrych wspomnień na to nie pozwala :(

KICAJKA - Wto 24 Lis, 2009 20:43

evita napisał/a:
nadal oczekuję na TEN dzień, który znowu przyniesie rozczarowanie

Ja prędko nauczyłam się na grupach,żeby nie czekać,oczekiwać,spodziewać się itp itd.Żyłam obok,nie myśląc czy będzie dobrze,czy źle i kiedy się potknie lub nie.Stałam,się dużo spokojniejsza,bo nic mi to nie dawało,(myślenie o nim),tylko nerwy stargane a wpływu na to co się stanie żadnego. :)

Wiedźma - Wto 24 Lis, 2009 20:49

evita napisał/a:
pracuje od rana do wieczora, grzeczniutki w stosunku do nas wszystkich bez wyjątku, żadnej nerwowości, żadnego widocznego głodu alkoholowego, żadnego wspominania o przeszłości, natomiast dużo planów na przyszłość

Pamiętam moje przerwy w piciu - kilkumiesięczne, roczne, w porywach nawet do 2 lat...
Zapominałam wtedy zupełnie o moim problemie - czułam się dobrze, fajnie mi było,
wydawało mi się, że ze mną wszystko OK. No i między innymi to mnie za każdym razem gubiło -
że ZAPOMINAŁAM, a raczej wypierałam ze świadomości - no może nie tak zupełnie,
ale w każdym razie lekceważyłam problem. Po jakimś czasie dochodziłam do wniosku,
że właściwie żadnego problemu nie mam i nic mi się nie stanie, jak sobie odrobinę wypiję.
Za każdym razem tak było - gdy tylko kończyły się kacowe tortury,
stawałam się "zdrowym i normalnym" człowiekiem.
Z nikim nie rozmawiałam o uzależnieniu, a jeśli już to utyskiwałam na pijącego męża,
bo ze mną przecież wszystko było OK.
Dopiero na terapii zaczęłam wreszcie serio interesować się uzależnieniem,
koncentrować na nim uwagę. Przestałam je olewać. I to mi pomogło.
Evito, życzę Ci, aby Twój mąż też to zrozumiał :|

stiff - Wto 24 Lis, 2009 21:51

evita napisał/a:
tak traumą dla dzieciaków


Inaczej to prowadzicie sielankowe życie... 8|

evita - Sob 28 Lis, 2009 13:34

Coś chyba ze mną jest nie tak ... boję się, że dla odmiany w mojej rodzinie to ja teraz wpadam w nałóg :( i choć w moim spożywaniu alkoholu nic się nie zmieniło w stosunku do poprzedniego okresu to jednak coraz częściej myślę o tym, że mam ochotę na redsa czy dobrego drinka przy czym nie ma dnia, żebym tak nie myślała . Dzisiaj mój tatko ma imieniny wiec impreza a moja podświadomość mi mówi, że fajnie będzie bo spotkam się z rodzeństwem i będę mogła się wstawić . Wcześniej gdy szanowny małżonek nadużywał zawsze uważałam, że ja nie mogę sobie pozwolić na imprezy z popijawą bo to byłoby już za wiele zapijaczonych mord w jednej rodzinie ale czy to wtedy nie był tylko taki mój wykręt, żeby usprawiedliwić moje ciągotki ? nie wiem co myśleć :( co gorsza nie specjalnie mi zależy na jakichś tam imprezkach w towarzystwie tylko marzy mi się, ułożyć cały dom do spanka, żeby nikt mi nie przeszkadzał w mojej samotności, żeby usiąść sobie wieczorkiem przed kompem, obok szklanica dobrego "łiskacza" i pobuszować sobie w necie choćby do białego rana. Kiedyś na początku mojego pobytu na tym forum robiłam sobie test i pamiętam, że wyszło mi, żebym uważała czyżbym zlekceważyła te ostrzeżenie ? a może poprostu od zawsze to we mnie siedziało i tylko trzeźwość mena wyzwoliła we mnie to dziadostwo ? jeszcze nie piję ale od myślenia do czynów chyba nie za długa droga :(
stiff - Sob 28 Lis, 2009 13:41

evita napisał/a:
jeszcze nie piję ale od myślenia do czynów chyba nie za długa droga :(

Jeżeli masz wątpliwości, a wiesz jak alko dziala na nasza podświadomość,
to dopóki panujesz nad tym, to po prostu to zatrzymaj...
Pomyśl kiedy najbardziej Cie ciągnie do alko i nie stwarzaj takich sytuacji...
Dla mnie takim problemem sa niektóre utwory muzyczne,
które powodują, ze odpływam i szybko muszę przerwać słuchanie
aby nie pojechać za daleko...
Podobnie z deprecha, którą sam sobie funduje bez powodu często,
a po co - alko wzywa... :evil:

evita - Sob 28 Lis, 2009 13:45

stiff napisał/a:
Pomyśl kiedy najbardziej Cie ciągnie do alko i nie stwarzaj takich sytuacji...

ciągnie mnie chyba tylko dlatego, że wiem, że druga osoba jest trzeźwa i teraz mogę sobie na to pozwolić ! bo ani nie zauważam, żeby to było w ramach deprechy czy też nadmiernej radości z jakiegoś zaistniałego faktu. Po prostu chce mi się odjechać i tyle :(

stiff - Sob 28 Lis, 2009 13:49

evita napisał/a:
Po prostu chce mi się odjechać i tyle :(

Zmień coś w swoim życiu, może jest nudne i monotonne... :roll:
Zrób coś dla siebie abyś nabrała swierzego powietrza w płuca i świat wtedy zacznie wyglądać inaczej... :)

evita - Sob 28 Lis, 2009 13:52

stiff napisał/a:
Zrób coś dla siebie abyś nabrała swierzego powietrza w płuca i świat wtedy zacznie wyglądać inaczej...

może masz rację ? może to jednak swego rodzaju deprecha ? ech ... ta jesień :)

stiff - Sob 28 Lis, 2009 13:53

evita napisał/a:
ech ... ta jesień :)

Zrób tak, aby w sercu pojawił sie maj... ;)

Kulfon - Sob 28 Lis, 2009 13:55

evita napisał/a:
Po prostu chce mi się odjechać i tyle


wlasnie evitko, chcesz pokolorowac swiat, znieczulic sie .............

nicht gut :?


upsss.... troche sie spoznilem z tym postem ;)

Bebetka - Sob 28 Lis, 2009 13:58

stiff napisał/a:
Zrób tak, aby w sercu pojawił sie maj...

Wiśta wio, łatwo powiedzieć - nie zawsze można robić to, na co sie ma ochote :(

beata - Sob 28 Lis, 2009 14:09

A ja sobie poszłam dzisiaj na spacerek do lasu.Sama.To był czas tylko dla mnie. :)
stiff - Sob 28 Lis, 2009 14:20

Bebetka napisał/a:
nie zawsze można robić to, na co sie ma ochote :(

Ale zawsze można znaleźć powód, aby nie robić nic... :roll:
Wiesz jak to u mnie dziala, kiedy cos bardzo mi sie nie chce,
to zrobię to na przekór sobie i zadziałam tak, aby sobie udowodnić,
ze jednak można...
Satysfakcja jest wtedy zawsze... :)

KICAJKA - Sob 28 Lis, 2009 14:53

evita napisał/a:
może masz rację ? może to jednak swego rodzaju deprecha ? ech ... ta jesień :)

evitko-Ja kiedyś od czasu do czasu, jak była poważna okazja też sobie różne rzeczy z alko używałam,jednak po roku bycia z tym moim uzależnionym, miałam tak dość,że do dziś mnie zapach każdego drażni.Miałam nawet problem z perfumami jak dostałam w prezencie,używam tylko takie rzeczy które go nie zawierają. :skromny: :)

yuraa - Sob 28 Lis, 2009 15:03

a ja myślę Evito ze pojawiła się potrzeba rozładowania napięcia w którym tkwilaś a może nadal tkwisz. chęć ucieczki od nagromadzonych problemów, zapomnienia.

a moze jest w tym podswiadoma chęć " ukarania" małżonka- teraz zobaczysz na co mnie stać.
Myślę że nie należy tego bagatelizować bo jeżeli masz ciągoty do uzależnienia hamowane dotąd wyższą koniecznościa tzn poczuciem odpowiedzialności, bo ktos musi być trzeźwy, ktos musi czuwać. to teraz hamulce mogą puścić.

evita - Sob 28 Lis, 2009 16:04

yuraa napisał/a:
a moze jest w tym podswiadoma chęć " ukarania" małżonka- teraz zobaczysz na co mnie stać

chyba to tak właśnie wygląda choć może nie dosłownie ... przedtem ty mogłeś to teraz moja kolej ? cholera żebym ja potrafiła zrozumieć samą siebie :stres:

kahape - Nie 29 Lis, 2009 11:19

evita napisał/a:
ciągnie mnie chyba tylko dlatego, że wiem, że druga osoba jest trzeźwa i teraz mogę sobie na to pozwolić !
matko jedyna!!!!!!
evita napisał/a:
Po prostu chce mi się odjechać i tyle
słyszałaś o nawrotach u współ? Mnie samej to się zdarzyło. Nie miałam pojęcia, że tak może wyglądać. Na szczęście grupa z terap szybko zadziałali i... rozeszło się bez "morderstwa kogokolwiek". Teraz już wiem i dostrzegam w porę.
stiff napisał/a:
Zmień coś w swoim życiu, może jest nudne i monotonne...
Zrób coś dla siebie abyś nabrała swierzego powietrza w płuca i świat wtedy zacznie wyglądać inaczej..
beata napisał/a:
A ja sobie poszłam dzisiaj na spacerek do lasu.Sama.To był czas tylko dla mnie.

-------------------------------
evita napisał/a:
yuraa napisał/a:
a moze jest w tym podswiadoma chęć " ukarania" małżonka- teraz zobaczysz na co mnie stać


chyba to tak właśnie wygląda choć może nie dosłownie ... przedtem ty mogłeś to teraz moja kolej ? cholera żebym ja potrafiła zrozumieć samą siebie
a tak dokładniej.... to za co chciałabyś go ukarać?
pozdr

kahape - Nie 29 Lis, 2009 11:36

Cytat:
Jeszcze nie tak dawno pragnęłam ja tej czułości, przytulenia, pogłaskania i skomliłam o to jak pies u mojego męża. Nie chciałam być "brana" tylko kochana podczas intymnych zbliżeń. Teraz jest tak, że ta ręka którą tak bardzo pragnęłam poczuć w czułym uścisku stała się dla mnie ręką obcą, wredną, zbędną w moim życiu ... teraz tkwię w oczekiwaniu na bardziej przyjazną dłoń
czy to nie jest strach przed bliskością, otwarciem się na drugiego człowieka, zaufaniem mu? Łączy sie to przecież z ewentualnym zranieniem. A to by bolało. Nie chcę żeby bolało. Dlatego jest strach.
Z drugiej strony.... skąd wiem, że bedzie bolało? Może ja sama nakręcam się i wymyślam?
Kiedyś tak było, to pewne. Ale wtedy on pił. Teraz sytuacja zmieniła się. On się zmienił.
Jeżeli jeszcze raz nie spróbuję, nigdy nie dowiem się - czy ja.... mogę, czy potrafię być blisko z drugim człowiekiem?
I co to tak wogóle dla mnie oznacza? Ta bliskość....
pozdr

koka - Nie 29 Lis, 2009 11:38

kahape napisał/a:
słyszałaś o nawrotach u współ?


........nie, mogę gdzieś o tym przeczytac?

Bebetka - Nie 29 Lis, 2009 11:46

kahape napisał/a:
Jeżeli jeszcze raz nie spróbuję, nigdy nie dowiem się - czy ja.... mogę, czy potrafię być blisko z drugim człowiekiem?

To chyba nie jest takie proste w przypadku gdy ten człowiek nas w przeszłości ranił, upokarzał i zaznało się wielu cierpień.... :?

A gdzie w tym wszystkim są nasze uczucia? Myślę więc, że nie tylko o strach tutaj chodzi :?

evita - Nie 29 Lis, 2009 11:53

Cytat:
czy to nie jest strach przed bliskością, otwarciem się na drugiego człowieka, zaufaniem mu?

kilka lat po ślubie men zdecydował się na esperal, wówczas nic nie wiedziałam jeszcze na temat alkoholizmu więc potraktowałam to jak wybawienie i myślałam, że przez dwa lata nie zapije a jak nie zapije to może się odzwyczai już na zawsze ? miałam dwadzieścia parę lat, całe życie przed sobą i ogrom zawiedzionej miłości w sobie więc cieszyłam się tym faktem jak dziecko. Na nowo zaczęłam przeżywać miłość, z pracy wracałam do domu jak na skrzydłach ... a po trzech miesiącach mój mąż nagle stanął w progu domu kompletnie pijany :( moja reakcja była dziwna bo na ten widok straciłam przytomność na chwilę, potem było może łez i nigdy więcej już nie uwierzyłam ... od tego czasu minęło już 18 lat i kilka wszywek po drodze było, najdłuższa trwała 7 m-cy a ja za każdym razem trwałam w oczekiwaniu na najgorsze tak jak i teraz :( nie zaufam już chyba nigdy bo nie potrafię. Po upojnej nocy zbyt często nadchodził gorzki dzień :zalamka:

Bebetka - Nie 29 Lis, 2009 12:00

Nawet nie wiesz Evito, jak dobrze Cię rozumiem, ja czuję bardzo podobnie.

Jak można zaufać ponownie komuś, kto zawiódł nasze zaufanie tyle razy, ile razy mozna wyciągać dłoń i otwierać swoje serce......ile? :?

evita - Nie 29 Lis, 2009 12:04

Cytat:
a tak dokładniej.... to za co chciałabyś go ukarać?

to nie jest takie proste kahape ale wczoraj jeszcze przed spaniem zastanawiałam się nad tym czego ja właściwie chcę i o co mi biega w tym wszystkim ? i wniosek do jakiego doszłam zdumiał mnie samą ale pomyślałam, że raz jeden jedyny chciałabym mu pokazać gdy jest trzeźwy co nam robił robiąc to samo ! Wejść do domu w stanie wskazującym na , śmierdząca, brudna, agresywna tak jak on, wrzeszczeć do niego tymi słowami co on do mnie, zranić jego duszę, niszcząc sprzętu wokół mnie, próbować go wyrzucić przez okno tak jak on mnie, dusić, szarpać, kopać :stres:

nie mogę tu dzisiaj pisać bo płaczę a to jest dzień, w którym powinnam się cieszyć więc dzisiaj opuszczam mój wątek :beczy:

kahape - Nie 29 Lis, 2009 12:09

Bebetka napisał/a:
To chyba nie jest takie proste w przypadku gdy ten człowiek nas w przeszłości ranił, upokarzał i zaznało się wielu cierpień...
w skrajnych przypadkach ....rzeczywiście jest to może nawet i niewykonalne.
Ale mnie ze strony męża nie spotkało nic takiego "strasznego". Ot zwyczajne darcie japy przez nachlanego faceta, jakiś tam telerz, obrzucanie mnie błotem za cały świat.... Ale ja przecież nie byłam mu dłużna. Myślę, że też nie mało wycierpiał przeze mnie.

Ja zawsze rozdzielałam tych dwóch facetów w jednej osobie (trzeźwy i pijany) i muszę przyznać, że było mi to bardzo pomocne:
-ten nachlany, brudny, zaszczany i leżący na trawniku... to nie jest mój mąż. Ja sobie takiego nie brałam, nie zgadzam się na takiego pijaka. Może i podobny ale to jakiś obcy, nieznany mi facet.
- ten niepijący.... o tego znam, takiego chcę, na takiego się zgadzam itd
Sąsiadka mówiła-pani mąż leży na chodniku. A ja na to - mój mąż? Nie, to nie możliwe to jakaś obca pijanica. Nie znam go. I kropka.
Tak samo dzieci nie przyznawały się do pijanego ojca
Wtedy serce, sumienie tak bardzo nie bolało... że przecież człowiek, do tego chory, potrzebuje pomocy....
pozdr

kahape - Nie 29 Lis, 2009 12:11

evita napisał/a:
od tego czasu minęło już 18 lat i kilka wszywek po drodze było, najdłuższa trwała 7 m-cy
czyli czas mija a on bez terapii?
No to na zmianę rzeczywiście nie ma co czekać.
pozdr
krysia

Wiedźma - Nie 29 Lis, 2009 20:44

evita napisał/a:
nie mogę tu dzisiaj pisać bo płaczę a to jest dzień, w którym powinnam się cieszyć więc dzisiaj opuszczam mój wątek :beczy:

I nawet nie wpadniesz na imprezkę, jaką Ci na górze zorganizowaliśmy? :(

beata - Nie 29 Lis, 2009 21:03

evita napisał/a:

nie mogę tu dzisiaj pisać bo płaczę a to jest dzień, w którym powinnam się cieszyć więc dzisiaj opuszczam mój wątek :beczy:
:buziak: Przytulam Cię bardzo mocno Słoneczko. :pocieszacz:
KICAJKA - Nie 29 Lis, 2009 21:10

evita napisał/a:
nie mogę tu dzisiaj pisać bo płaczę a to jest dzień, w którym powinnam się cieszyć więc dzisiaj opuszczam mój wątek :beczy:

Płacz jeśli Ci to pomaga h65hj I nie zapominaj,że jesteśmy z Tobą. :buziak: :buzki:

beata - Pon 30 Lis, 2009 08:40

evita napisał/a:

i wniosek do jakiego doszłam zdumiał mnie samą ale pomyślałam, że raz jeden jedyny chciałabym mu pokazać gdy jest trzeźwy co nam robił robiąc to samo ! Wejść do domu w stanie wskazującym na , śmierdząca, brudna, agresywna tak jak on, wrzeszczeć do niego tymi słowami co on do mnie, zranić jego duszę, niszcząc sprzętu wokół mnie, próbować go wyrzucić przez okno tak jak on mnie, dusić, szarpać, kopać :stres:
:beczy:

Oj Evitko to chyba nie jest najlepszy pomysł.Jedyne co na tym zyskasz to kac gigant i ogromny ból głowy.A i jeszcze Twój Alko dopiero miałaby używanie.
Gdy przeprowadziliśmy się z Łodzi na wieś,mąż dopiero znalazł się w raju.Na wsi jest wielkie przyzwolenie społeczności do picia,a żona która głośno protestuje jest co najmniej dziwna.Wytrzymałam rok i postanowiłam się odegrać.Już nie pamiętam dlaczego akurat na tej imprezie mąz nie pił.Ale ja za to ostro dałam sobie w palnik.Do tego stopnia,że nie mogłam na nogach ustać i niewiele pamiętam z tej nocy.Rano kac gigant(brr...)Od tamtej pory byłam wyzywana w tak okrutny sposób,że nawet nie chcę przytaczać.A jaki mu moim zachowaniem dałam powód do chlania. :szok:

olimpijka - Pon 30 Lis, 2009 10:54

Evita,

cześć...uwierz mi o nie jest metoda...wiem, bo tego też próbowałam...nie zyskasz nic, oprócz tego że w pewnym momencie powie ci "przecież ty też pijesz"...Moj mąż akurat nie widzi rżnicy między moim a swoim piciem i stawia między nimi idealny znak rónośći :)

evita - Pon 30 Lis, 2009 11:52

kochani dzisiaj już na to wszystko inaczej patrzę ! miałam chyba zły dzień a właściwie ostatnie dni :(
imprezka się odbyła, w palnik dałam sobie tylko małe co nieco i byłam grzeczniutka nie niszcząc niczego :) nawet kac mnie nie dorwał :)
a to, że inaczej patrzę już na świat to tylko wasza zasługa !!! jesteście moim lekiem na wszelkie zło i całe życia marzyłam o tym, żeby poznać kiedyś kogoś, komu bez owijania w bawełnę będę mogła szczerze wszystko mówić - a tu proszę !!! nie tylko jedna osoba a nawet całe stado przyjaciół mi się trafiło ;)
dziękuję wam, że jesteście :kwiatek:

evita - Pon 30 Lis, 2009 11:54

dzisiaj jest mój ostatni dzień w pracy ! 3 miechy mojego wypowiedzenia upłynęły i od rana mam świetny humor bo żegnam się z stetryczałym d*** a od jutra nowa praca i oby była lepsza :)
Borus - Pon 30 Lis, 2009 16:12

evita napisał/a:
od jutra nowa praca i oby była lepsza
...powodzenia w nowej pracy... :kwiatek: i dobrze, że nie dałaś ostro w palnik... ;) :lol2:
KICAJKA - Pon 30 Lis, 2009 18:55

evita napisał/a:
od jutra nowa praca i oby była lepsza :)

Ja też życzę powodzenia w nowej pracy :kciuki:
I fajnie,że "zemsta" obeszła Was bokiem. :okok: ;)

Halibut - Pon 30 Lis, 2009 19:41

evita napisał/a:
stetryczałym d***


Co to za koleś?

evita - Pon 30 Lis, 2009 22:25

dziękuję za życzenia powodzenia i mam nadzieję, że spełnią się :)
Halibut napisał/a:
Co to za koleś?

to taki gościu, który choćby ze względu na wiek mógłby sobie iść na zasłużony odpoczynek (73 lata) ! a że na dodatek jeszcze dopadła go skleroza to zaczął się wyżywać za swoje niepowodzenia na tych co ma najbliżej, czyli mnie po drugiej stronie biurka :( troszkę przeszłam przez ostatni rok pracy ale chociaż jemu potrafiłam się postawić :) od jutra zaczynam nową pracę i co najlepsze pozostaję w branży więc nie będę musiała uczyć się wszystkiego od nowa :)
myślę, że będzie wszystko ok ...

pterodaktyll - Pon 30 Lis, 2009 22:31

evita napisał/a:
od jutra zaczynam nową pracę

Robota to głupota.............. :p

evita - Pon 30 Lis, 2009 22:39

pterodaktyll napisał/a:
Robota to głupota..............

tyż prowda ! jutro składam wymówienie :wysmiewacz:

Cytat:
jak dobrze pojdzie to tez bede nowa prace
.............. w urzedzie pracy

aleś se fuchę załatwił :szok: jak to się robi ? ;)

Jacek - Pon 30 Lis, 2009 22:45

pterodaktyll napisał/a:
Robota to głupota.

znaczy się ,nie lubimy co robimy

pterodaktyll - Pon 30 Lis, 2009 22:45

Cytat:
tyż prowda ! jutro składam wymówienie

Lepiej złóż od razu dwa wymówienia........... :)

evita - Wto 01 Gru, 2009 19:04

Cytat:
Lepiej złóż od razu dwa wymówienia...........

przesłanie dotarło do mnie aż nadto dobitnie :)

evita - Wto 01 Gru, 2009 19:12

no i jestem po pierwszym dniu nowej pracy :) i teraz mogę wyjaśnić a właściwie jako ciekawostkę wam napisać na czym ta moja zmiana polega ;)
dojeżdżam w te same miejsce, parkuję na tym samym parkingu, idę do tego samego budynku, nawet klucze mam te same :) wchodzę w ten sam korytarz, do tego samego biura, siadam w tym samym fotelu, odpalam ten sam komputer, tylko płatnik jest o jakieś 40 lat młodszy czyli syn mojego BYŁEGO szefa :wysmiewacz:
niby niewielka zmiana ale BYŁY może mi teraz poskakać :lol2:
uważam mój dzisiejszy dzień w pracy za bardzo udany :)

stiff - Wto 01 Gru, 2009 19:16

evita napisał/a:
40 lat młodszy

To rozumiem... ;)

Kulfon - Wto 01 Gru, 2009 19:39

evita napisał/a:
40 lat młodszy
evita napisał/a:
czyli syn mojego BYŁEGO szefa


stiff napisał/a:
To rozumiem...



:wysmiewacz:

KICAJKA - Wto 01 Gru, 2009 21:17

evita napisał/a:
tylko płatnik jest o jakieś 40 lat młodszy czyli syn mojego BYŁEGO szefa :wysmiewacz:

Super,pozbyłaś się starego tetryka,ha,ha- rg5th67j :smieje:

evita - Wto 01 Gru, 2009 21:20

Cytat:
Super,pozbyłaś się starego tetryka,ha,ha-

jeszcze nie jestem pewna czy moja kariera zawodowa odmieni się na gorsze czy też będzie jeszcze lepiej jednak ale póki co jest inaczej :) a stary dzisiaj nie wiedział jak się do mnie odezwać bo wczoraj się ze mną żegnał nie wiedząc, że dzisiaj znów mnie zobaczy ;)

Klara - Wto 01 Gru, 2009 21:23

evita napisał/a:
wczoraj się ze mną żegnał nie wiedząc, że dzisiaj znów mnie zobaczy ;)

To jest najlepsze!
Evitka, gratuluję! :okok:

KICAJKA - Wto 01 Gru, 2009 21:25

evita napisał/a:
bo wczoraj się ze mną żegnał nie wiedząc, że dzisiaj znów mnie zobaczy ;)

To jest dopiero numer,który Ty mu wykręciłaś!!! Ha,ha :lol2: :radocha: :rotfl: g45g21 g45g21

Wiedźma - Wto 01 Gru, 2009 21:32

Dobre! :smieje:
evita - Wto 01 Gru, 2009 21:36

miałam dobrego sprzymierzeńca w moim działaniu :) a przede wszystkim kogoś kto docenił moją pracę i moją wiedzę, wbrew własnemu ojcu i narażając się na nieprzyjemności z jego strony co rzeczywiście nie ominęło go dzisiaj :stres:
Wiedźma - Wto 01 Gru, 2009 21:39

evita napisał/a:
docenił moją pracę i moją wiedzę, wbrew własnemu ojcu i narażając się na nieprzyjemności z jego strony co rzeczywiście nie ominęło go dzisiaj :stres:

Widocznie stwierdził, że jesteś tego warta! 8)

KICAJKA - Wto 01 Gru, 2009 21:43

evita napisał/a:
wbrew własnemu ojcu i narażając się na nieprzyjemności z jego strony co rzeczywiście nie ominęło go dzisiaj :stres:

Tylko pogratulować takiego szefa, :okok: :pocieszacz:

evita - Śro 02 Gru, 2009 18:23

od kilku dni co noc śni mi się, że mój mąż przychodzi z pracy do domu pijany :( we śnie reaguję na ten fakt jakoś tak na spokojnie i nie jestem specjalnie tym zdziwiona ale na jawie jest gorzej ... całe dnie prześladuje mnie ta myśl co by było gdyby, i pomimo tego, że liczę się z tym, że prędzej czy później ten dzień nadejdzie to siedzę tak jak teraz i z obawą spoglądam w drzwi w jakim stanie wróci :( okropne uczucie i nie chcę przeżywać tego wszystkiego na nowo :zalamka:
KICAJKA - Śro 02 Gru, 2009 18:33

evita napisał/a:
że liczę się z tym, że prędzej czy później ten dzień nadejdzie to siedzę tak jak teraz i z obawą spoglądam w drzwi w jakim stanie wróci :( okropne uczucie i nie chcę przeżywać tego wszystkiego na nowo :zalamka:

Kochana mnie też tak męczyło,że byłam o to sama na siebie zła.Dopiero jak zaczęłam chodzić do klubu i na grupy -zrozumiałam,że tylko pogarszam sobie swoje samopoczucie-które może odbić się na dziecku.Nie mam żadnego wpływu na to czy to się zdarzy czy nie,więc po jaką "cholercię" mam się zamartwiać.Jak się zdarzy to zareaguję adekwatnie do sytuacji. :tak: To i "modlitwa o pogodę" ducha w każdej sytuacji stresowej zawsze mi pomagały.Tak mam do dziś. :pocieszacz: :buzki:

kahape - Śro 02 Gru, 2009 18:49

evita napisał/a:
całe dnie prześladuje mnie ta myśl co by było gdyby, i pomimo tego, że liczę się z tym, że prędzej czy później ten dzień nadejdzie to siedzę tak jak teraz i z obawą spoglądam w drzwi w jakim stanie wróci okropne uczucie
czy wiesz że nasze myśli mają moc sprawczą? Za myślami idą czyny.
Nasza terap mówiła: jeżeli tak chcesz - to tak się stanie!
tzn. zaczniesz powodować takie sytuacje, robić takie rzeczy, podświadomie, że efekt bedzie "oczekiwany".
Nie możesz tak mysleć. To zwyczajne czarnowidztwo. Po co ci to?
Jest wiele pytań tego typu:
-prędzej czy później mój mąż/dziecko/ja złamie.... nogę, rękę itp
-predzej czy później......np. zaleje/spali/zniszczy/przewróci.... mi chatę
-prędzej czy później.... wywalą mnie z roboty. .. itd itd
Masz nową pracę!!!
evita napisał/a:
przede wszystkim kogoś kto docenił moją pracę i moją wiedzę

Więcej wiary w siebie. Poradzisz sobie :buziak: :buziak: :buziak:
pozdr

evita - Śro 02 Gru, 2009 18:54

kahape napisał/a:
To zwyczajne czarnowidztwo


o tak ! czarnowidztwo to moja specjalność ! zawsze jakieś nieszczęście wykraczę :(

dzięki wam dziewczyny za wsparcie :) już mi lżej na duszy :)

Klara - Śro 02 Gru, 2009 20:10

Evito!
Kiedyś mi moja sponsorka powiedziała: Daj sobie spokój. Oddziel się od tego!
Zwykle "swoje wiem" i rzadko mi się zdarza podporządkowywać się sugestiom, szczególnie gdy dotyczą takich "czarów", no bo jak tu się oddzielić, kiedy nie da się tego zrobić fizycznie.
Tym razem jednak te słowa utkwiły mi w pamięci i kiedy żołądek skręcał się z obawy że za chwilę zobaczę męża pijanego, powtarzałam sobie jak mantrę "Oddziel się od tego".
Po jakimś czasie zaczęło działać na chwilę, później na dłużej, a w końcu nauczyłam się żyć oddzielnie.
Nie powiem, żeby to co się działo obok było mi całkiem obojętne, jednak nie budziło już takich emocji jak kiedyś.
Trzymaj się. Wszystko się ułoży! :)

olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 09:44

evita, ja przez długi okres wracałam z pracy do domu w poniedziałek z pytaniem czy Morus jest pijaany czy nie... przez pól poniedziałku w pracy moje myśli krążyły tylko wikól tego..o ile nie zadzwonił...bo jak zadzwonił to wszytsko było jasne :D w pewnym momencie tak pisałyście oddzieliłam się...waliło mnie to bo zaczęłam o przyjmowac za pewnik...skoro był na imprezie w weekend, to znaczy że będzie pił w poniedziałek, wtorek. śtrodę, najpewniej też w czwartek i piątek...i ze nie mam na to wpływu, nawet jakbym wzięła urlop i z d**ą siedziała w dumu. luz :D
befadka - Czw 03 Gru, 2009 10:20

olimpijka napisał/a:
ze nie mam na to wpływu, nawet jakbym wzięła urlop i z d**ą siedziała w dumu. luz :D


Doskonale rozumiem co czujecie,tak naprawdę nie mamy na to wpływu.Mamy wpływ na to jak my zareagujemy na tą sytuację.Myśli moje przestały krążyć wokół tego czy zapije gdy ułożyłam sobie plan awaryjny.Analizowałam go długo, co będzie dla mnie najlepsze w tym momencie jak się tak stanie.Sporo było za i przeciw.Podjęłam decyzję i teraz jestem spokojna

evita - Czw 03 Gru, 2009 13:02

olimpijka napisał/a:
przez pól poniedziałku w pracy moje myśli krążyły tylko wikól tego..o ile nie zadzwonił...

w moim przypadku to ja dzwoniłam . Zazynałam tuż po przyjściu do pracy czyli zaraz po 7 rano - proszę cię spróbuj wytrzymać i nie pij dzisiaj ! zrób to dla nas jeśli nas kochasz ! Następny telefon za małą godzinę - nie pijesz jeszcze ? to dobrze ! w kolejnej godzinie nie odbiera telefonu więc zaczynam obdzwaniać koleżków - jest mój mąż z tobą ? nie ma ? a nie widziałeś go gdzieś ? i tak do 15 - później wyruszałam na poszukiwania czyli jazda po okolicznych knajpach i próba wyciągnięcia go do domu a jak nie dało rady to próba wyciągnięcia resztek kasy jakiej nie zdążył przepić :( pół biedy jak nie miał samochodu ale ile razy jeździł tak samochodem ? a odbicia miał niezłe bo oprócz niezliczonych stłuczek zaliczał takie akcje jak np połów raków oczywiście jeżdżąc korytem rzeki samochodem żeby sobie nóg nie zmoczyć. Mogłabym książkę pisać jak wielu z nas zresztą bo dopiero tutaj sobie uświadomiłam, że nie jestem ewenementem na skalę co najmniej krajową :)
Klara napisał/a:
w końcu nauczyłam się żyć oddzielnie

ja własnie się tego uczę i myślę, że z niezłym powodzeniem ale i tak boję się tego co będzie :(

befadka - Czw 03 Gru, 2009 13:15

evita napisał/a:
nie odbiera telefonu więc zaczynam obdzwaniać koleżków - jest mój mąż z tobą ? nie ma ? a nie widziałeś go gdzieś ?

Przykre to jest ale uśmiałam się bo wspomnienia moje wróciły.Ile ja kasy nie potrzebnej zmarnowałam na telefon ,taksówki na poszukiwania zaginionego w akcji.Powiem wam na tamten czas myślałam, że tak to tylko ja mam .Przypomniało mi się takie zdarzenie.
Moje dziecko miało może wtedy 4 lata i szukaliśmy męża bo akurat wypłatę miał.Po drodze spotkaliśmy mojej mamy znajomą(pobożna,starsza bez problemów) Pyta mnie a wy gdzie się wybieracie,przecież już późno??.Ja jej zaczęłam ściemniać a synuś na to: Czemu kłamiesz mówiłaś ,że idziemy tatusia poszukać żeby całej kasy nie przepił.Czułam się wtedy potwornie.

olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 13:54

befadka napisał/a:
Ja jej zaczęłam ściemniać a synuś na to: Czemu kłamiesz mówiłaś ,że idziemy tatusia poszukać żeby całej kasy nie przepił.Czułam się wtedy potwornie.


i własnie ego chcę uniknąc poprzez rozwód... nie mam dzieci i zaczyanm się chyba z tego cieszyć...

czytając was, dochodzę do wniosku że ja jednak dziwna jestem... wkurzało mnie jego picie, ale nigdy przenigdy się o niego nie martwiłam...i wtedy i teraz stoję na stanowisku że lepiej by było dla wszystkich żeby właśnie pił sobie z kolegami a nie w domu...zniknął to zniknąl...przynajmniej nie muzę patrzeć na jego zapity pysk...

befadka - Czw 03 Gru, 2009 14:05

olimpijka napisał/a:

i własnie ego chcę uniknąc poprzez rozwód... nie mam dzieci i zaczyanm się chyba z tego cieszyć...

Im mocniej będziesz sobie to uświadamiać tym więcej zauważysz pozytywów

Wiedźma - Czw 03 Gru, 2009 14:10

olimpijka napisał/a:
stoję na stanowisku że lepiej by było dla wszystkich żeby właśnie pił sobie z kolegami a nie w domu.

Ja też tak uważałam, gdy jeszcze byłam z moim starym.
On z kolei nie włóczył się nigdzie, tylko w domu chlał :/
No przecież można było orła odwinąć od samego patrzenia na to!
Jeszcze pół biedy, gdy ja też jeszcze piłam - denerwowałam się
a często sama łapałam się za butelkę dla wyrównania poziomów :oops:
tłumacząc to tym, że na trzeźwo mój mąż jest nie do przetrawienia.
No ale kiedy byłam już po terapii, a on nadal robił z domu knajpę -
musiałam coś z tym szybko zrobić, żeby znów nie popłynąć.
Przez rok wytrzymałam to wszystko, po czym odpaliłam miotłę i tyle mnie widział!
5grv

olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 14:16

Wiedźma napisał/a:
często sama łapałam się za butelkę dla wyrównania poziomów


a taki etap też był... w celu udowodnienia że ja też potrafię i pokazania jak to wygląda od drugiej strony...wyleczył mnie z tego ukraiński koniaczek wypity w gorącej kąpeli... :mgreen: za bardzo mnie później główka jednak boała żeby się w takie reczy bawić

Wiedźma - Czw 03 Gru, 2009 14:22

olimpijka napisał/a:
w celu udowodnienia że ja też potrafię i pokazania jak to wygląda od drugiej strony

Mój cel był zgoła inny - chciałam się napić, a pijany mąż był do tego świetnym pretekstem :oops:
No ale ja już wtedy byłam uzależniona, więc nie możemy się pod tym względem porównywać...

evita - Czw 03 Gru, 2009 14:22

olimpijka napisał/a:
nie mam dzieci i zaczyanm się chyba z tego cieszyć...

bo też i masz z czego się cieszyć olimpijko ! wg mnie upraszcza to wiele spraw choć i tak nie jest łatwo :(
olimpijka napisał/a:
lepiej by było dla wszystkich żeby właśnie pił sobie z kolegami a nie w domu

ja na początku wolałam mieć go pod ręką ! Po pierwsze nie upijał się tak bardzo pijąc w domu a po drugie jak już miał dośc to tylko go pchnęłam na łożko i już spał :) a gdy był poza domem to jak ta głupia biegałam od okna do okna i nasłuchiwałam czy już wraca :shock: wiecie, że przez to zaczęłam rozpoznawać szczekanie psów w okolicy ? jak pan wracał do domu to wszystkie zupełnie inaczej ujadały niż na każdego innego człowieka :wysmiewacz:
później nieraz bywało tak, że sama dawałam mu jakieś drobne byleby poszedł z domu i dopił się w trupa tak, żeby nie miał siły podnieść rękę i otwierać gębę !

evita - Czw 03 Gru, 2009 14:25

Wiedźma napisał/a:
Mój cel był zgoła inny - chciałam się napić, a pijany mąż był do tego świetnym pretekstem

parę dni temu to ja miałam takie zachętki choć z tą różnicą, że przy trzeźwym mężu ! co gorsza choć nie piję to nadal mam na to ogromną ochotę :oops:

olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 14:30

evita napisał/a:
miałam takie zachętki


ja też mam...luz... tylko tak dla przyjemności... mnie prawnik zabronił pić przy Morusie...

aczkolwiek zaczęłam się obawiać, jak któregoś dnia wyszłam na balkon na pierwszego papierosa, właśnie w czasie takiego kryzysu, kiedy o rozwodzie zaczynałam dopiero myśleć i we łbie pojawiła mi się myśl "ku***...napiłabym się, no"

Klara - Czw 03 Gru, 2009 16:39

Ja też kiedyś postanowiłam pokazać, że ja też potrafię.
Kupiłam sobie czystą (brrrrr, fuj) i odczekałam, kiedy mój mąż będzie miał przerwę w piciu i będzie w domu.
Wrócił z pracy i jak zwykle położył się, a ja w kuchni zaczęłam sobie nalewać. Martwiło mnie, że nic na mnie nie działa.
Pamiętam tylko jak mruczał (ciągnąc mnie na tapczan): "Co ty zrobiłaś, jak ty wyglądasz, już nigdy nie będę pił..."
Miałam zamiar tak robić po każdym jego ciągu, ale....zapomniałam :wysmiewacz:

Wiedźma - Czw 03 Gru, 2009 18:08

O rany! Klaro! Ale akcja! :smieje:
olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 21:04

z głupszych chwytów zapobiegawczych coby nie pił, przynajmniej na imprezach towarzyskich, na których w domyśle powinniśmy bawić się razem - wypić szybciej (na więcej mam za słabą głowę i za małą masę) tak żeby poczuł się odpowiedzialny za swoją głupią pijaną żonę :D
baca - Czw 03 Gru, 2009 21:10

Kurde, chyba mam babe alko! Codziennie musi co wypić. Piwko.
JA to komasuję i robie wypłatę w soboty, ona bierze drobne zaliczki. Hej!

KICAJKA - Czw 03 Gru, 2009 21:13

Kurcze,ja to chyba odmieniec jestem :evil2" mnie nigdy nic takiego nie przyszło do głowy xc4fffv :mgreen:
olimpijka - Czw 03 Gru, 2009 21:15

KICAJKA napisał/a:
Kurcze,ja to chyba odmieniec jestem


ano widzisz... to tak jak mnie się zamartwiać :D zniknięciem wspominanym... mnie się zdarzyło buteli o ściany tłuc...i szybę w drzwiach eką w furii rozbić... do dziś mam blliznę na nadgarstku :D

baca - Czw 03 Gru, 2009 21:22

Wy baby to jakos dziwnie popadacie w studnię. Tak boleśnie i w rozpaczy. J a bym tak nie mógł. Hej!
KICAJKA - Czw 03 Gru, 2009 21:33

baca napisał/a:
Wy baby to jakos dziwnie popadacie w studnię. Tak boleśnie i w rozpaczy. J a bym tak nie mógł. Hej!
Baco -cuś rzadko tu bywasz skoro nie wiesz,że tu ciągle głupawki dostajemy. c4fscs sc43545 ,kto by się tam smutał z waszego picia.Życie krótki trza siem cieszyć z byle czego. :radocha: :wysmiewacz:
evita - Czw 31 Gru, 2009 11:38

no i nadszedł czas podsumowania tego starego roku ... wiele razy w ostatnich tygodniach chciałam coś w moim wątku napisać ale w zasadzie nie miałam co ? no bo też tyle sobie obiecywałam, takie plany miałam i wszystko spełzło na niczym :( zawiodłam sama siebie ... ale przeczytałam dzisiaj wszystko od początku i jednak zauważam duuuże zmiany :) nie jestem już tym kim byłam logując się tutaj. Moje życie nabrało innych barw ponieważ otwarto mi oczy i wiem jak spoglądać na wiele różnych problemów. Men jednak wytrzymuje w trzeźwości i jakoś mija dzień za dniem w względnym spokoju. Cieszę się chwilą ! ale czas pomyśleć też o Nowym Roku i nowych "niewiadomych" . Nie wierzę w utrzymanie trzeźwości i ze strachem spoglądam w przyszłość. Kiedy znowu nadejdzie ten dzień ? Moja czujność została nieco uśpiona i szybko przyzwyczaiłam się do nowego, trzeźwego trybu życia :( Choć nadal czuję się ubezwłasnowolniona i bez prawa do swojego własnego życia, odrobiny prywatności to jednak fajnie jest wracać z pracy do domu wiedząc, że moje rodzinne ciepło nadal trwa. Boję się nowego roku i tego co mi przyniesie :( nadal żyję w strachu przed agresją męża i niczym gejsza stąpam na paluszkach, żeby nie zakłócić jego spokoju ale przeżyję z tym i wiele kolejnych lat byleby moje dzieci były nadal tak radosne jak teraz :zalamka:
konformistka - Czw 31 Gru, 2009 12:14

Życzę Ci Evitko, i sobie przy okazji, a także wszystkim, którzy nie korzystają w pełni z uroków życia i nie czują się z tym dobrze, żeby nabrali odwagi do wprowadzenia zmian i zaczęli wykorzystywać drzemiący w nich potencjał. Bo jeżeli nie teraz to kiedy?
Niech rok następny upłynie pod znakiem rozwoju... :)

yuraa - Czw 31 Gru, 2009 13:24

Evito, musze to napisać,
pamiętam jak przyszłaś na forum, jak pisałaś i widze jak piszesz teraz , Muszę przyznac że z podziwem patrzę na to jak rozkwitasz. Niejedna wyterapowana mogłaby się uczyć od Ciebie.

życze Ci by 2010 odeszły Twe troski i zmartwienia i spełniły się Twoje marzenia

evita - Czw 31 Gru, 2009 14:21

konformistka napisał/a:
Niech rok następny upłynie pod znakiem rozwoju...

dobre postanowienie na przyszłość :okok:

yuraa napisał/a:
Muszę przyznac że z podziwem patrzę na to jak rozkwitasz

nawet nie wiesz ile przyjemności mi sprawiłeś pisząc to zdanie :buziak:

Jacek - Czw 31 Gru, 2009 14:23

evita napisał/a:
Nie wierzę w utrzymanie trzeźwości i ze strachem spoglądam w przyszłość. Kiedy znowu nadejdzie ten dzień


dziś o tym nie myśl
dziś ciesz się z tego co masz
bo to krótkie chwile
ale to dla nich warto żyć
ciesz się jak dziecko
na świeżo napadany śnieg
one nie myślą że on kiedyś stopnieje

Klara - Czw 31 Gru, 2009 18:03

yuraa napisał/a:
z podziwem patrzę na to jak rozkwitasz. Niejedna wyterapowana mogłaby się uczyć od Ciebie.

Podpisuję się pod tym obydwiema rękami :tak: i życzę Ci, żeby ten stan pozostał jak najdłużej.
Może właśnie w Twoim wypadku STAŁ SIĘ CUD?!
Jeżeli nawet wygląda nieprawdopodobnie, to jest dobre i niech tak zostanie :)

evita - Czw 31 Gru, 2009 19:47

Klara napisał/a:
Może właśnie w Twoim wypadku STAŁ SIĘ CUD?!

:nie: nie sądzę :( a nawet jestem przekonana że nie - ale i tak miło czytać to co napisaliście :) a już łapałam doły ... i wyszłam z tego cało :lol2:

KICAJKA - Czw 31 Gru, 2009 20:54

evita napisał/a:
nie sądzę :( a nawet jestem przekonana że nie - ale i tak miło czytać to co napisaliście

Evitko to ja ci życzę na przyszły rok,abyś nauczyła się nie zamartwiać tym co może się zdarzyć złego-bo nie masz na to żadnego wpływu. :buziak: :pocieszacz:
A pozytywne myślenie zawsze pomaga. 5t4b :kciuki: :buzki:

evita - Nie 24 Sty, 2010 19:42

Kulfon
Gaduła
Brynol-Kolaborant



Pomógł: 4 razy
Wiek: 30
Dołączył: 02 Lip 2009
Posty: 586 Wysłany: Dzisiaj 19:40

Evitko nie zrozumialas mnie cheba

czy przez ostatnie twoje posuniecia, twoj men sie obudzil ??
czy nadal robi podchody do rzucania w ciebie meblami ??
czy te jego dbanie o dom to tylko slomiany zapal byl ?? czy wzial sobie do serca ??
i jak to sie ma do twoich uczuc do niego ??

pytam, poniewaz obecnie ja boje zaufac sie mojej zonie a ona mi.
ile razy probowac wspolnie od nowa ??
_________________

evita - Nie 24 Sty, 2010 19:48

skopiowałam twoje pytanie Kulfi z innego wątku i już odpowiadam :)
u mnie nadal pozorna cisza, niby tak jak powinno być w każdym normalnym małżeństwie. Meble na swoim miejscu a jak kłótnia to taka normalna ! o bele co i tak jak i u innych to się zdarza. A jak to się ma do moich uczuć do niego ? Nieciekawie niestety cf2423f jest dla mnie kolejnym meblem w moim otoczeniu i jakoś nie potrafię z siebie wysupłać choćby odrobiny entuzjazmu, że jest tak jak jest ... coś umarło bezpowrotnie i wątpię żeby powróciło, teraz jestem pozorantką co świetnie mi wychodzi chyba :|

Kulfon - Nie 24 Sty, 2010 20:02

nigdy nie mow nigdy, zobacz jak my dwaj sie zmienilismy przez te pare miesiecy, a kazdy po innej stronie barykady.
Najwazniejsze twardo stapac po ziemi

c4fscs

evita - Nie 24 Sty, 2010 20:15

Kulfon napisał/a:
nigdy nie mow nigdy

tylko że ja już nie chcę żeby było - no właśnie ? jak ? jak dawniej ? :boisie: postanowiłam już nigdy się nie zakochać i oszczędzić sobie ewentualnych perypetii z tym związanych :) jeszcze tylko muszę nauczyć się kochać i tolerować siebie samą wedle prawideł jakich nauczają na terapii :skromny:

stiff - Nie 24 Sty, 2010 20:25

evita napisał/a:
jeszcze tylko muszę nauczyć się kochać i tolerować siebie samą wedle prawideł jakich nauczają na terapii :skromny:

Z czasem możesz wpaść na pomysł, aby stać się samowystarczalna... :szok: :p

pterodaktyll - Nie 24 Sty, 2010 20:26

stiff napisał/a:
możesz wpaść na pomysł, aby stać się samowystarczalna..

Tego chyba na terapii nie uczą :mysli:

evita - Nie 24 Sty, 2010 20:27

stiff napisał/a:
Z czasem możesz wpaść na pomysł, aby stać się samowystarczalna...

w XXI wieku raczej to już nie jest większym problemem jeśli to samo mamy na myśli :P

evita - Nie 24 Sty, 2010 20:28

pterodaktyll napisał/a:
Tego chyba na terapii nie uczą

ale jestem zdolna bestia i sama się nauczę :figielek:

KICAJKA - Nie 24 Sty, 2010 20:29

evita napisał/a:
postanowiłam już nigdy się nie zakochać i oszczędzić sobie ewentualnych perypetii z tym związanych :) jeszcze tylko muszę nauczyć się kochać i tolerować siebie samą wedle prawideł jakich nauczają na terapii :skromny:
Niestety,muszę się z tobą zgodzić,po wieloletnich doświadczeniach już nic nigdy nie będzie takie jak wcześniej.Zbudowanie twierdzy w której nikt i nic nam nie naruszy - to obrona swojego JA. :pocieszacz: Na szczęście ja mam lepiej,bo sama ze sobą nie mam problemu -prędko zaakceptowałam tą nową Ewę tak samo jak akceptowałam starą do momentu zbuntowania. :) Myślę,że Adaś ma jakąś szansę -są młodzi poza tym jago problemy nie trwały aż tak długo -powinni się dogadać. :) Tylko wątpię czy prędko i łatwo to pójdzie 8| :pocieszacz:
pterodaktyll - Nie 24 Sty, 2010 20:33

evita napisał/a:
jestem zdolna bestia i sama się nauczę

W to nie wątpię :skromny:

stiff - Nie 24 Sty, 2010 20:40

evita napisał/a:
ale jestem zdolna bestia i sama się nauczę :figielek:

Gdybyś miała jakiś z tym problem, to wpadaj jak w dym,
na pewno pomogę :p ... :roll:

evita - Nie 24 Sty, 2010 20:47

stiff napisał/a:
na pewno pomogę

w nauce ? :boisie:

evita - Nie 24 Sty, 2010 20:49

KICAJKA napisał/a:
Na szczęście ja mam lepiej,bo sama ze sobą nie mam problemu

mam nadzieję, że i ja pewnego pięknego dnia obudzę się i stwierdzę, że jestem właśnie na takim etapie :)
gdyby tak jeszcze jakiś spadek po kimś odziedziczyć to już by było całkiem fajnie :(

evita - Pon 01 Lut, 2010 11:32

Ostatnio na każdym kroku mam udowadniane, że potrzebuję pomocy a konkretniej leczenia. Uprzejmie informuję, że wiem o tym doskonale i moja niechęć do uczęszczania na terapię nie wynika z tego, że czuję się silna, zdrowa i pozjadałam już wszystkie rozumy ile z tego, że to co zaoferowano mi tu gdzie mieszkam nie odpowiada mi pod każdym możliwym względem. Wiem, że to nie musi być przyjemne jak to pisała Tomoe bo tu nie o spotkanie przy kawusi chodzi ale mam swoje "ale". Nie będę już tutaj uprawiać krytyki i udowadniać co jest nie tak bo już to raz zrobiłam w innym wątku. Mam teraz cholernie złe dni i mam ochotę wyć do księżyca : co ja komu kur** w życiu takiego zrobiłam, że mnie to spotkało :beczy: dlaczego akurat mnie to spotkało :beczy: dlaczego to ja akurat mam się leczyć, przecież ja nic nikomu nie zrobiłam :zalamka:
nie mam do nikogo pretensji o to, że wskazuje mi drogę tylko i wyłącznie żal do siebie...
wrócę jak mi się humor poprawi ...

KICAJKA - Pon 01 Lut, 2010 14:14

evita napisał/a:
nie mam do nikogo pretensji o to, że wskazuje mi drogę tylko i wyłącznie żal do siebie...
wrócę jak mi się humor poprawi ...

Pomyślij i wracaj prędziutko :pocieszacz: :buzki: afc4fvca

stiff - Pon 01 Lut, 2010 14:21

evita napisał/a:
wrócę jak mi się humor poprawi ...

Świetny pomysł, ja tez ide sie przewietrzyć i czerep dotlenić... :)

pterodaktyll - Pon 01 Lut, 2010 14:26

stiff napisał/a:
ide sie przewietrzyć i czerep dotlenić..

Czapke włóż bo zimno.............. :p

stiff - Pon 01 Lut, 2010 14:28

pterodaktyll napisał/a:
Czapke włóż bo zimno.............. :p

Włosy mi nie zmarzną... g45g21

pterodaktyll - Pon 01 Lut, 2010 14:29

Cytat:
Włosy mi nie zmarzną

W to nie wątpię... g45g21

beata - Pon 01 Lut, 2010 14:55

evita napisał/a:
Mam teraz cholernie złe dni i mam ochotę wyć do księżyca : co ja komu kur** w życiu takiego zrobiłam, że mnie to spotkało :beczy: dlaczego akurat mnie to spotkało :beczy: dlaczego to ja akurat mam się leczyć, przecież ja nic nikomu nie zrobiłam :zalamka:
Wiele razy zadawałam sobie podobne pytania...i nigdy nie potrafiłam sobie na nie odpowiedzieć.Z tym,że teraz nie mam do nikogo,a tym bardziej do siebie pretensji czy żalu,że moje zycie potoczyło się tak czy inaczej.Tak musiało być i już.Pogodziłam się z tym.Odkad chodzę do Al-Anon...wiem,że to jak będzie wyglądać moje życie,zależy tylko ode mnie.A,że czasami źle postąpię?Że włączy mi się głupie myślenie?Cóż jestem tylko człowiekiem i mam prawo do błędów.
evita napisał/a:
wrócę jak mi się humor poprawi ...
Evitko,właśnie teraz gdy masz zły humor i piakasz powinnaś pisać o tym co Cię smuci i boli.A ja będę z Tobą.Ty sobie będziesz pjakać,a ja Cię poprzytulam :skromny: (bez żadnych podtekstów :mgreen: )
evita - Wto 02 Lut, 2010 09:52

beata napisał/a:
Evitko,właśnie teraz gdy masz zły humor i piakasz powinnaś pisać o tym co Cię smuci

się mię polepszyło co nieco ;) moje smutki pozostają moje i dzięki za wsparcie :buziak:

evita - Śro 03 Lut, 2010 10:42

tak mnie dzisiaj naszło na rozważania na temat j/w czyli smutki, które łapią od czasu do czasu nie tylko mnie ...
Co by było gdyby ? Gdyby alkohol nie zagościł w naszym życiu ? jak ono wyglądałoby dzisiaj ? Czy moja rodzina byłaby normalną rodziną ? a miłość ? czy przetrwałaby przeciwności losu takie dnia codziennego ? Czy nadal kochałabym ? a może nie byłabym już kochana ? Być może znalazłabym się teraz na innym forum pt "Forum wolnych od mężów" bo przecież nie byłabym współuzależniona i znalazłabym w sobie odwagę, żeby odejść ! Nasze życie obfituje w wiele , niekoniecznie przyjemnych atrakcji ściśle związanych z alkoholizmem - a gdyby ich nie było ?
Monotonia też bywa zabójcza :/ bez sensu ...

ZbOlo - Śro 03 Lut, 2010 11:43

evita napisał/a:
Co by było gdyby ?

evita napisał/a:
bez sensu ...

...właśnie tak myślę - bez sensu... tworzyć nowe koleje naszego życia. Pamiętasz film "Forrest Gump" i piórko unoszone na wietrze... tak naprawdę mały mamy wpływ na nasze życie - wierzę w przeznaczenie. To, że teraz "gadamy" na tym forum jest "dzięki" mojemu alkoholizmowi - dzięki niemu poznałem wielu wspaniałych ludzi... i siebie tak naprawdę! Co umocniło mnie w przekonaniu, że mogę i potrafię wybrnąć z różnych zakrętów życiowych i jazd "po bandzie". Myślę sobie, że (dla mnie) jest dobrze tak jak jest... ;)

evita - Śro 03 Lut, 2010 11:56

ZbOlo napisał/a:
wierzę w przeznaczenie

wiesz, że ja też zaczynam w to wierzyć ? Mie ma żadnego skutku bez przyczyny wprawdzie ale czy zaistniała przyczyna wynika tylko ze zbiegów okoliczności czy też mamy to już wpisane w scenariusz naszego życia bez możliwości zmiany biegu wydarzeń ?
ZbOlo napisał/a:
Myślę sobie, że (dla mnie) jest dobrze tak jak jest...

ja jeszcze nie doszłam do tego rodzaju odmiennego stanu świadomości ale mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną :) wszystko zależy od tego czy moje "piórko" jeszcze będzie się unosić w powietrzu napędzane wiatrem czy też spadnie z wielkim łomotem na ziemię :/

ZbOlo - Śro 03 Lut, 2010 12:09

evita napisał/a:
czy też spadnie z wielkim łomotem na ziemię

...trzeba wierzyć, że osiądzie na czymś miękkim i ciepłym - oby nie na gó...nie ;) .

evita - Śro 03 Lut, 2010 12:15

ZbOlo napisał/a:
oby nie na gó...nie

z deszczu pod rynnę :szok: to już by była masakra a nie życie ;)

ZbOlo - Śro 03 Lut, 2010 12:19

evita napisał/a:
masakra

...członek naszej forumowej rodzinki...??? ;)

evita - Śro 03 Lut, 2010 15:24

ZbOlo napisał/a:
...członek naszej forumowej rodzinki...???

:tak: na to wygląda ;)

KICAJKA - Śro 03 Lut, 2010 19:13

evita napisał/a:
ZbOlo napisał/a:
wierzę w przeznaczenie

wiesz, że ja też zaczynam w to wierzyć ? Mie ma żadnego skutku bez przyczyny wprawdzie ale czy zaistniała przyczyna wynika tylko ze zbiegów okoliczności czy też mamy to już wpisane w scenariusz naszego życia bez możliwości zmiany biegu wydarzeń ?

Ja też wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i sporo wyszło mi na in.plus -to czego się nauczyłam pomogło mi łatwiej znieść inne ciosy,które później jeszcze mnie dopadły.Gdyby nie te wszystkie nauki wyniesione z grup i stosowanie wielu rzeczy do różnych spraw związanych z życiem codziennym -nie wiem co by ze mną się stało. :bezradny: :skromny: afc4fvca

evita - Śro 03 Lut, 2010 19:18

KICAJKA napisał/a:
czego się nauczyłam pomogło mi łatwiej znieść inne ciosy,które później jeszcze mnie dopadły

pewnie i mnie jeszcze nie jedno dopadnie :( i mam nadzieję, że wyjdę z tego również z podniesioną głową jak ty kicajko :)

KICAJKA - Śro 03 Lut, 2010 19:50

evita napisał/a:
pewnie i mnie jeszcze nie jedno dopadnie :( i mam nadzieję, że wyjdę z tego również z podniesioną głową
Evitko -życzę aby Cię nie dopadło jak mnie :kciuki: Ja tylko mogę powiedzieć,że miałam solidne podstawy by tak podchodzić do życia(dom rodzinny i wiele lat Al -anon.) :skromny: afc4fvca
evita - Czw 04 Lut, 2010 15:35

Już drugi dzień z rzędu wokół mnie padają jak muchy alkoholicy :szok:
wczoraj alko-sąsiada pogotowie wzięło (padaczka) :/
dzisiaj u mnie w pracy odpadł podobnie jeden z pracowników ... zawsze goniłam tych moich chłopaków za pijaństwo w pracy i żeby nie musieć stawać przed dylematem donieść - nie donieść (charakter produkcji wymaga wysokiego poziomu bezpieczeństwa) skrzętnie wyłapywałam im ukryte flaszeczki i chowałam a nawet nieraz wylewałam ! Mówiłam im, że co robią po pracy to ich sprawa ale w pracy nie pozwolę i już ! od grudnia olałam sprawę , dzisiaj jednego z nich odwiozłam do szpitala z obajwami silnego zatrucia ... pod kroplówką teraz leży.
Pogrom jakiś czy co ? :szok:

ZbOlo - Czw 04 Lut, 2010 15:42

evita napisał/a:
Pogrom jakiś czy co ?

...może ta pogada, brak słońca...

yuraa - Czw 04 Lut, 2010 15:44

evita napisał/a:
Pogrom jakiś czy co ?

może pogoda tak dołująco wpływa
ale mogłabys wydrukowac karteczki z napisem:

"masz problem z piciem??
kliknij: www.komudzwonia.pl
spróbujemy Cię wysłuchać"

i wtykać nieborakom :)

evita - Czw 04 Lut, 2010 15:44

ZbOlo napisał/a:
brak słońca...

gdyby to miało być przyczyną to ja pewnie już ze trzy razy zdążyłabym się w swoim grobie obrócić :wysmiewacz:
pochlało cholerstwo to i ma :szok:

ZbOlo - Czw 04 Lut, 2010 23:27

evita napisał/a:
pochlało cholerstwo to i ma

...kiedyś tak o mnie mówili... :( :( :(

evita - Pią 05 Lut, 2010 09:52

ZbOlo napisał/a:
...kiedyś tak o mnie mówili...

a jak teraz mówią ;)

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 09:58

evita napisał/a:
a jak teraz mówią

...to zależy kto. Ci, którzy znają moją przeszłość (rodzina)... milczą w napięciu - czy mu się uda (z lekką nutką zadowolenia). Pozostali myślą: "...chłop zaczął płodzić dzieci to się uspokoił..." ;)

evita - Pią 05 Lut, 2010 10:03

ZbOlo napisał/a:
"...chłop zaczął płodzić dzieci to się uspokoił..."

:smieje: gdyby tym sposobem można było wychodzić z uzależnienia to zapewne teraz miałabym całą drużynę piłkarską w domu :wysmiewacz:

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 10:09

evita napisał/a:
gdyby tym sposobem

...ludzie patrzą i wyciągają wnioski... facetowi urodziła się córeczka nie minęło dwa lata jej życia i "bach" gość przestał chlać... co w efekcie dało drugie narodziny (już w fazie trzeźwiej)... i jak tu nie wierzyć w potęgę seksu... :szok:

evita - Pią 05 Lut, 2010 10:20

ZbOlo napisał/a:
i jak tu nie wierzyć w potęgę seksu...

wychodzi na to, że mogłam tego mojego mena przez te wszystkie lata w łóżku ciągle trzymać a nie doszłoby wówczas do nieszczęścia :) tylko co ja bym z taką ilością dzieci poczęła :szok:

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 12:28

evita napisał/a:
z taką ilością dzieci poczęła

...podobno "bełcikowo" ma wzrastać wraz z ilością poczętych dzieci... może tu jest jakieś wyjście... ;)

olimpijka - Pią 05 Lut, 2010 12:34

ZbOlo napisał/a:
chłop zaczął płodzić dzieci to się uspokoił


niektóry właśnie przez picie płodzenie nie bardzo wychodzi :)

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 12:40

olimpijka napisał/a:
przez picie płodzenie nie bardzo wychodzi

...toż to ja skończył pić i zaczął płodzić... mam dwie córki - czas na syna... ;)

yuraa - Pią 05 Lut, 2010 16:17

ZbOlo napisał/a:
czas na syna... ;)

ja bym powiedział najwyższy czas
ZbOlo napisał/a:
(rodzina)... milczą w napięciu - czy mu się uda

to napięcie z czasem opadnie, no u mojej rodziny opadło, wygląda na to że uwierzyli we mnie

pterodaktyll - Pią 05 Lut, 2010 17:57

ZbOlo napisał/a:
"bełcikowo" ma wzrastać wraz z ilością poczętych dzieci.

Chyba urodzonych.... :mysli:

evita - Pią 05 Lut, 2010 18:00

pterodaktyll napisał/a:
Chyba urodzonych....

chyba jednak poczętych bo właśnie wyszła jakaś chora ustawa że becikowe dostanie tylko ta kobieta, która od 10 tygodnia ciąży będzie do lekarza chodzić i to udowodni :/ jak załapie, że jest w ciąży w 11 tygodniu (z różnych przyczyn jest to możliwe) to już du** blada :szok:

pterodaktyll - Pią 05 Lut, 2010 18:16

evita napisał/a:

chyba jednak poczętych bo właśnie wyszła jakaś chora ustawa

to można całkiem niezły interes na tym zrobić :mysli:

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 18:58

yuraa napisał/a:
ja bym powiedział najwyższy czas

...powiem żonie to się ucieszy...
yuraa napisał/a:
to napięcie z czasem opadnie, no u mojej rodziny opadło, wygląda na to że uwierzyli we mnie

...to dobra wiadomość...

ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 19:00

pterodaktyll napisał/a:
całkiem niezły interes na tym zrobić

...tylko trzeba mieć "mocny budulec"... i od razu "posiewać" minimum bliźniaki...

pterodaktyll - Pią 05 Lut, 2010 19:03

ZbOlo napisał/a:
od razu "posiewać" minimum bliźniaki...

Damy radę. Nie takie imprezy się "kładło" :wysmiewacz:

Borus - Pią 05 Lut, 2010 19:04

evita napisał/a:
ustawa że becikowe dostanie tylko ta kobieta, która od 10 tygodnia ciąży będzie do lekarza chodzić i to udowodni
...ten przepis już został zmieniony :)
ZbOlo - Pią 05 Lut, 2010 19:05

pterodaktyll napisał/a:
się "kładło"

...to dopiero początek roboty... ale od czegoś trzeba zacząć... ;)

evita - Sob 06 Lut, 2010 09:11

MAM DYLEMAT :(
moja córka ma koleżankę, Paulinkę. Paulinka 2 m-ce temu wprawdzie skończyła 18 lat ale to jednak dziecko jeszcze. Jej sytuacja rodzinna ? Oprócz niej czwórka rodzeństwa, malutkie mieszkanko rotacyjne (gminne), tata pracowity człowiek gdzieś w Polsce na budowach, matka kompletnie niepracowita i alkoholiczka. Paulina już trzeci tydzień mieszka u nas :( pokłóciła się z mamą i spytała czy może u nas się przespać i tak została do dziś. Ja zadzwoniłam już tej pierwszej nocy do matki, żeby się nie denerwowała i że jej córka jest cała i zdrowa u mnie i usłyszałam "niech se piz** robi co chce !" :szok: chyba pijana była :/ teraz jakby kompletnie zapomniała, że ma córkę :( a córka też wcale za domem nie tęskni a przynajmniej na to wygląda :shock: Mnie ona nie przeszkadza i mogłaby sobie u mnie mieszkać ... przynajmniej do czasu kiedy i u mnie zacznie się nawrót pijaństwa bo wówczas wyszłoby na to, że wpadła z deszczu pod rynnę :( ale czy tak można ? czy mam jechać porozmawiać z rodzicami ? Matkę widziałam raz w życiu na oczy i kilka razy rozmawiałam przez telefon i nie bardzo zresztą dało się z nią porozmawiać, ojca nigdy nie widziałam. Wiem, że na weekendy zjeżdża do domu - czemu on się o córkę nie upomina ? Z opowieści wynika, że ten chłopina nie wiele ma do powiedzenia w domu i ślepo wykonuje rozkazy żony ale chyba o swoim dziecku nie powinien zapomnieć nie ? :uoee:
nie mam pojęcia co zrobić z tym fantem ...

evita - Sob 06 Lut, 2010 09:15

I jeszcze jedno mi przyszło na myśl ... dziewczyna sobie wzięła chyba za punkt honoru żeby na okrągło u mnie ze szmatą latać niczym kopciuszek . Wiecznie chodzi i sprząta :| jakby chciała zapłacić tym sposobem za to, że u nas mieszka na co ja oczywiście nie pozwalam !
stiff - Sob 06 Lut, 2010 09:41

Jeśli Ci rzeczywiście nie przeszkadza i nie sprawia kłopotu,
to poczekaj az sie coś wyklaruje i wtedy pomyśl co dalej...

Klara - Sob 06 Lut, 2010 09:49

Próbowałam się czegoś doczytać i wynika mi z tego, że rodzice nie mają obowiązku sprawować opieki nad pełnoletnim dzieckiem, ale jeżeli się jeszcze uczy, mają obowiązek alimentacyjny: http://www.razemztoba.pl/...ek&nrartyk=2249

Evitko! Rozumiem, że z dobrego serca utrzymujesz dziewczynę, no to nie zabraniaj jej pomagać Tobie. Niech lata z tą ściereczką, a nawet więcej :tak:

evita - Sob 06 Lut, 2010 10:04

Klara napisał/a:
ale jeżeli się jeszcze uczy

nie uczy się :( uczyła się w handlówce i zawaliła ostatni rok ! nikt jej nie zmobilizował pewnie do poprawiania złych ocen :/ miała praktykę w sklepie i tam ją właściciel zostawił po przerwaniu nauki ale od stycznia ma cienki utarg (sklep z tapetami, farbami, dywanami itp) i ją zwolnił nie wykluczając możliwość jej powrotu gdy się polepszy. Myślę, że właśnie stąd wynikła ta awantura w domu bo nie miała kasy, żeby dołożyć mamie na swoje utrzymanie. Rozmawiałam z Paulinką ostatnio o szkole i tak wstępnie skończyło się na tym, że być może da się załatwić, żeby ten ostatni rok skończyła wieczorowo. Muszę rozeznać sytuację w szkole jak to jest, ale boję się, że ja się zaangażuję a jej rodzice mi zrobią jakąś awanturę za to :szok:

Klara - Sob 06 Lut, 2010 10:09

Taka młoda i nie szuka innej pracy?
Czy ona Ciebie aby nie wykorzystuje....?

stiff - Sob 06 Lut, 2010 10:09

Pieprz jej rodzinę, a jeśli możesz dzieciakowi pomoc,
to nie ma sie co zastanawiać tylko działaj... :roll:
Sama wiesz, ze to taki wiek w którym podejmujemy decyzje na resztę życia,
a Twoja pomocna dłoń może okazać sie jedynym wsparciem,
które zaowocuje u niej w przyszłości...

stiff - Sob 06 Lut, 2010 10:10

Klara napisał/a:
Taka młoda i nie szuka innej pracy?
Czy ona Ciebie aby nie wykorzystuje....?

Klaro więcej wiary w ludzi... :)

evita - Sob 06 Lut, 2010 10:15

Klara napisał/a:
Taka młoda i nie szuka innej pracy?

dopiero miesiąc jest bez pracy i ma obiecane, że będzie przyjęta z powrotem ! Robiła na mieszalni farb i była w tym dobra ! Teraz czeka już w zasadzie na telefon z dobrą wiadomością . Styczeń i luty w handlu jak świat światem zawsze był cienki :( a czy mnie wykorzystuje ? nie sądzę ... chyba że nie zauważam tego. Nawet chleba nie weźmie do ręki jak jej się nie powie żeby zjadła coś w końcu :szok:
stiff napisał/a:
Pieprz jej rodzinę, a jeśli możesz dzieciakowi pomoc,
to nie ma sie co zastanawiać tylko działaj...

to jest chyba to co w swej podświadomości chciałam usłyszeć :)

beata - Sob 06 Lut, 2010 10:32

Evitko,jeśli faktycznie dziewczyna Ci nie przeszkadza,pozwól jej mieszkać u Ciebie...i może razem uda Wam się wymyślić jakieś wyjście z tej przykrej sytuacji.Dziewczyna już tyle w życiu przeszła i potrzebuje pomocnej dłoni.
Cóż z ojcem niby mogłabyś o tej sytuacji porozmawiać,ale co to za ojciec,który nie interesuje się córką.Z drugiej strony nie wiadomo jakich głupot nagadała jej matka...tylko czy nie powinien chociaż do Ciebie zadzwonić i zainteresować się nią?
evita napisał/a:
Wiecznie chodzi i sprząta :| jakby chciała zapłacić tym sposobem za to, że u nas mieszka na co ja oczywiście nie pozwalam !
Evitko,jeśli dziewczyna chce pomóc to pozwól jej na to.Wiadomo,że nie na tyle,aby cały dzień jeździła na szmacie...ale w drobnych pracach domowych.Ona po prostu chce się odwdzięczyć za pomoc i robi to jak najlepiej potrafi.Wiadomo,że jest na Twoim utrzymaniu,mieszka sumie u obcych ludzi i zapewne czuje się źle z tym.
evita - Sob 06 Lut, 2010 10:37

beata napisał/a:
mieszka sumie u obcych ludzi i zapewne czuje się źle z tym.

właśnie, że ona jak widzę czuje się bardzo dobrze i niespodziewanie szybko się zaadoptowała :szok: niby żartobliwie ale mówi do nas mam i tato :shock: cały czas jest uśmiechnięta i wieczorami wspólnie oglądamy TV :)

beata - Sob 06 Lut, 2010 10:44

evita napisał/a:
niby żartobliwie ale mówi do nas mam i tato
Zobacz jak bardzo dziewczyna potrzebuje ciepła rodzinnego :(
evita napisał/a:
cały czas jest uśmiechnięta i wieczorami wspólnie oglądamy TV :)
Co nie zmienia faktu,że nie chce czuć się u Was jak pasożyt.
Jesteście naprawdę wspaniali pomagając tej dziewczynie.Nie każdego na to stać. :) :buziak:

evita - Sob 06 Lut, 2010 10:47

beata napisał/a:
.Nie każdego na to stać.

jeśli chodzi o finanse to nas też na to nie stać :( ale jak trzech się naje z jednego garnka to i dla czwartego się znajdzie ! tyle tylko, że to jakaś taka chora sytuacja i nie o wspaniałomyślność tu chodzi :|

beata - Sob 06 Lut, 2010 10:49

evita napisał/a:
że to jakaś taka chora sytuacja
Jak zawsze,gdzie idzie o alkohol :(
stiff - Sob 06 Lut, 2010 11:48

evita napisał/a:
jeśli chodzi o finanse to nas też na to nie stać :(

Spróbuj tak nia pokierować, aby stała sie samowystarczalna... :roll:
Tylko w ten sposób ma szanse na normalne życie...

evita - Nie 07 Lut, 2010 02:56

Paulinka jakby wyczuła sprawę i dzisiaj (a właściwie wczoraj patrząc na godzinę ) poszła do domciu na noc :/ pewnie by została dłużej tylko że wszyscy dzisiaj jechaliśmy do mojej mamy na imieniny i pomimo zaproszenia wycofała się z tej imprezy :( jakoś tak mi pusto teraz w domu :( nie chodzi nawet o to, że tęsknię za nią bo bym skłamała ile o to że myślę o niej czy aby na pewno jest w domu ? a jeśli nie to gdzie ?
beata - Nie 07 Lut, 2010 10:19

evita napisał/a:
myślę o niej czy aby na pewno jest w domu ? a jeśli nie to gdzie ?
A nie możesz poprosić córkę,aby do Niej zadzwoniła?
evita - Nie 07 Lut, 2010 15:52

Już wróciła do domu :) tzn do nas ;) była u swojej prababci o której nawet nie wiedziałam :roll: ale wróciła do nas :)
Kulfon - Nie 07 Lut, 2010 21:08

evita napisał/a:
ale wróciła do nas


... to cheba najlepsze dla niej, na chwile obecna :mysli:

wytrwalosci Evito c4fscs

KICAJKA - Nie 07 Lut, 2010 21:33

evita napisał/a:
Już wróciła do domu :) tzn do nas

Czyli wielkie serducho przyjmie pod swoje skrzydełka zabłąkaną duszyczkę :buziak: :) 4g5 afc4fvca

evita - Nie 07 Lut, 2010 22:22

Kulfon napisał/a:
wytrwalosci Evito

KICAJKA napisał/a:
pod swoje skrzydełka zabłąkaną duszyczkę


pewnie każdy z was też przyjąłby pod swój dach i nie ma w tym żadnego bohaterstwa ani też męczeństwa z mojej strony :)
pytanie tylko co dalej ? jutro będę z nią sama w domu do godz. 15 więc mam nadzieję, że sobie porozmawiamy ....

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:01

evita napisał/a:
pewnie każdy z was też przyjąłby pod swój dach

...miałem podobną sytuację... kolega z wojska zaczął pracować w Łodzi (pochodził z mazur) i tak przez ponad dwa lata mieszkał z nami (miał hotel robotniczy...).

evita - Pon 08 Lut, 2010 08:19

ZbOlo napisał/a:
...miałem podobną sytuację...

witaj w klubie ;)

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:25

evita napisał/a:
witaj w klubie

...potem nam to "bokiem wyszło" - ale przedłużyłem sobie "militarne szaleństwa" (przede wszystkim gorzała) o następne dwa lata... :(

evita - Pon 08 Lut, 2010 08:31

ZbOlo napisał/a:
...potem nam to "bokiem wyszło"

też się obawiam, że bokiem mi to wyjdzie :szok: że kiedyś mi tu jej matka wparuje z impetem i zrobi hałas po pijaku :/
ZbOlo napisał/a:
przedłużyłem sobie "militarne szaleństwa"

mój men swoje wyjście z wojska opijał ponad pół roku i to bez towarzysza niedoli :)
a szedł do woja równe 10 dni po naszym ślubie :shock:

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:36

evita napisał/a:
a szedł do woja równe 10 dni po naszym ślubie

...a ja ożeniłem się pięć lat po wyjściu z wojska (studia, tzn. szaleństwa) a'propos: jak to jest "jedni po pięciu latach picia zostają magistrami - a drudzy alkoholikami" (to taki żart mi się przypomniał z czasów "studęckich ;) ").

evita - Pon 08 Lut, 2010 08:40

ZbOlo napisał/a:
"jedni po pięciu latach picia zostają magistrami - a drudzy alkoholikami"

to jest mniej więcej tak jak wg mnie powinno się robić badania okresowe pracownikom tzn krew i kał ! żeby określić czy pracownik ma robotę we krwi czy w du**e :lol2:

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:45

evita napisał/a:
czy pracownik ma robotę we krwi czy w du**e

...to prawda...

evita - Pon 08 Lut, 2010 08:48

Cytat:
...to prawda...

przy czym ja dzisiaj zaliczam się do tych drugich :wysmiewacz: i jutro jeszcze też :hejka:

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:50

evita napisał/a:
przy czym ja dzisiaj zaliczam się do tych drugich

...ja pracuję w nowej firmie od 1 grudnia... i jak widać po mojej aktywności na forum - też ma to drugie... ;)

evita - Pon 08 Lut, 2010 08:54

ZbOlo napisał/a:
...ja pracuję w nowej firmie od 1 grudnia...

to mniej więcej tak samo jak ja :) tzn też od 1 grudnia :) tyle, że nawet o milimetr się nie zmieniła moja pozycja i ten sam fotel nawet :wysmiewacz: a poza tym to u mnie jest taka bardziej skomplikowana sprawa z tą pracą ale nie narzekam póki co ;)

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 08:57

evita napisał/a:
ale nie narzekam póki co

...ja też - chociaż kierowniczkę widzę zza monitora... ;)

evita - Pon 08 Lut, 2010 09:01

ZbOlo napisał/a:
chociaż kierowniczkę widzę zza monitora...

łeee no ! to ty masz luz jak się patrzy :shock: ja w pracy mogę wchodzić fragmentarycznie na stronę tylko gdy jestem sama a i to mi się trafia na 2-3 minuty nieraz tylko :(
kiedyś przez 7 lat pracowałam i siedziałam z szefową przy jednym biurku, oko w oko jaka to była gehenna :szok: zgryźliwa, stara panna na dodatek :/ pewnego dnia nie wytrzymałam i w połowie dnia na skrawku papieru napisałam wypowiedzenie pokazałam jej palucha wiadomo w jakim geście ;) i pojechałam do domu ! czułam się jakby mi głaz kilkutonowy spadł z serca taka ulga :wysmiewacz:

yuraa - Pon 08 Lut, 2010 09:07

evita napisał/a:
a szedł do woja równe 10 dni po naszym ślubie :shock:

Evita :shock: ja szedłem do wojska 14 dni po ślubie, cóż za podobna historia :)

evita - Pon 08 Lut, 2010 09:09

yuraa napisał/a:
cóż za podobna historia

a może jeszcze do Krosna Odrzańskiego co ? ;)

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 09:13

yuraa napisał/a:
do wojska 14 dni po ślubie

...a nie można było się "wykpić" na "jedynego żywiciela rodziny..." ???

evita - Pon 08 Lut, 2010 09:19

dopiero całkiem niedawno spaliłam wszystkie nasze listy jakie do siebie pisaliśmy w tym czasie ... wywlekłam je na wierzch z przepastnej szuflady w chwili jakiejś załamki i chciałam sobie powspominać jak to kiedyś mój mąż mnie kochał i jak słodko do mnie pisał 23r i się rozczarowałam :shock: po wielu latach i czytając wszystko ze zrozumieniem doszłam do wniosku, że tam niewiele jest miłości :szok: gdzieś tam pod koniec jakieś kocham, tęsknię itp za to 4-5 stron tylko o tym, że oszaleje jak czegoś nie załatwię, że chce wyjść do domu i wskazówki co mam robić !!! tak więc hodowałam zjełczałe masło na grzejniku wzbogacone skorupkami z jajek żeby mógł żółtaczkę mechaniczną załapać, a jak już urodziłam synka to co tydzień u burmistrza z dzieckiem ręce byłam żeby na jedynego żywiciela rodziny się załapał :/ i takie tam jeszcze inne cuda wianki odstawiałam - ale ja głupia byłam :uoee:

Listy poszły w piec i tyle było tego mojego wspominania :(

beata - Pon 08 Lut, 2010 09:27

evita napisał/a:
mi tu jej matka wparuje z impetem i zrobi hałas po pijaku
Po prostu policję wezwij wtedy
evita - Pon 08 Lut, 2010 09:29

beata napisał/a:
Po prostu policję wezwij wtedy

ło matko :szok: to by było ale :szok: najpierw do chłopa wzywała teraz do jakiejś baby :lol2: mam nadzieję, że jednak nie dojdzie do takich niezręcznych sytuacji :)

beata - Pon 08 Lut, 2010 09:31

evita napisał/a:
mam nadzieję, że jednak nie dojdzie do takich niezręcznych sytuacji
Też mam taką nadzieję,ale sama wiesz jakie jest czasami życie :uoee:
evita napisał/a:
najpierw do chłopa wzywała teraz do jakiejś baby :lol2:

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 09:31

evita napisał/a:
ale ja głupia byłam

...ja moją dziewczynę namówiłem, żeby kwita od ginekologa załatwiła, że jest w ciąży... i pojechałem na przepustkę...

evita - Pon 08 Lut, 2010 09:34

ZbOlo napisał/a:
.. i pojechałem na przepustkę...

ja mojemy na okrągło wysyłałam telegramy z zaproszeniem na ślub potwierdzone w USC i wyszło na to, że mój chłop zaliczał wszystkie wesela w okolicy na bieżąco :wysmiewacz: aż kiedyś ktoś tam u niego zajarzył że to podejrzane więc wysłałam dla odmiany telegram o takiej mniej więcej treści :
Umarł wujek STOP pogrzeb w piątek o 11 STOP

i tylko tyle, żeby nie wywoływać wilka z lasu :( jeszcze w tym samym dniu przyszła do nas upłakana siostra mojego ojca z informacją, że jej mąż umarł a pogrzeb był w piątek o 11 :szok:

ZbOlo - Pon 08 Lut, 2010 09:39

evita napisał/a:
Umarł wujek

To jest bardzo drastyczna historia - facet dostał za to trzy miesiąca Orzysza (karna kompania), ale... "uśmiercił" swoje dziecko i na końcu żonę - wszystko miał potwierdzone przez urząd i ... jeździł na przepustki... :(

beata - Pon 08 Lut, 2010 09:40

ZbOlo napisał/a:
ale... "uśmiercił" swoje dziecko i na końcu żonę
:zemdlal:
evita - Pon 08 Lut, 2010 09:41

ZbOlo napisał/a:
"uśmiercił" swoje dziecko i na końcu żonę

tylko dlatego pisałam właśnie tak bezosobowo nie wskazując nikogo imiennie :/ o tym wie do dzisiaj tylko moja mama no i mąż, który w sumie i tak wtedy nie dostał tej przepustki :)

evita - Pon 08 Lut, 2010 14:09

Próbowałam porozmawiać z tą moją-nie moją Paulą :) ciężko było bo jak tu zacząć poważnie rozmawiać, żeby dziewczyna nie pomyślała, że ja już mam jej dość i ma się stąd wynosić :/ ale jakoś poszło ... okazało się, że jej tata kiedyś był moim sąsiadem. Jego matka była kobietą lekkich obyczajów i niezłe orgie u niej odchodziły. Dzieci każde z innym, część wylądowała w domu dziecka, jedno babcia na wychowanie wzięła a tata Pauliny został jako jedyny z matką. Z tego co pamiętam to on był nieznacznie opóźniony w rozwoju ale to być może efekt zaniedbania jego wychowania przez matkę :| teraz w żonie znalazł sobie drugą matkę bo z tego co wywnioskowałam nie jest nic lepsza od swojej teściowej a tata tak jak był kiedyś cielątkiem takim tak jest do tej pory.
Szkoła - nie chce o tym słyszeć a właściwie nie w naszej małej miejscowości. Gdyby mogła dojeżdżać do Wrocławia to tak ale nie tutaj - nie wiem czemu :szok: ale jakiś powód musi być ? Jutro, jeśli mechanik zdąży mi wóz podresować, jedziemy do Urzędu Pracy zarejestrować ją no i przy okazji o pracę spytać więc może się obędzie bez rejestracji :)
pożartować o du**e maryni można z nią zawsze ale rozmowy na takie poważne tematy są baaaardzo trudne ...

beata - Pon 08 Lut, 2010 15:16

evita napisał/a:
rozmowy na takie poważne tematy są baaaardzo trudne ...
I wcale mnie to nie dziwi.Na jej miejscu też nie byłabym zbyt rozmowna :( Smutne ma dziewczyna życie,i to bardzo.Ale może z Waszą pomocą uda się jej wyjść na prostą.
evita - Pon 08 Lut, 2010 15:20

beata napisał/a:
.Ale może z Waszą pomocą uda się jej wyjść na prostą.

z naszą czy nie naszą pomocą ale oby wyszła na prostą :|

yuraa - Pon 08 Lut, 2010 22:10

a ja dzisiaj spędzilem dzień z synem i z kolegą syna w centrum wodnym- taki kompleks basenów i atrakcji wodnych. piszę o tym tutaj, bo ten kolega syna. zorientowałem się czy wyczułem że ma problem w domu.
chodzi mi o to że spośród wielu kolegów mój Artur najlepiej się kumpluje z kolegą w którego domu jest jakis problem, nie wiem czy alkoholowy.
trochę z nim rozmawiałem i normalnie odniosłem wrażenie jakby chciał się zbliżyć, wręcz przytulić, jakby szukał ciepła ojcowskiego.

a tak poza tym jak zwykle naszły mnie myśli że starszym dzieciom takich atrakcji nie fundowałem, bo miałem inne priorytety niestety. 8| :evil:

pterodaktyll - Pon 08 Lut, 2010 22:12

yuraa napisał/a:
jak zwykle naszły mnie myśli że starszym dzieciom takich atrakcji nie fundowałem, bo miałem inne priorytety niestety.

Czasu nie cofniesz Yurra. Dziwnym trafem byłem wczoraj z synem na nartach i cholera miałem takie same refleksje jak Ty 8|

montreal - Pon 08 Lut, 2010 22:17

Pojechałem kiedyś na MAzury ze znajomymi. była tam koleżanka z pracy mojej siostry, samotna matka z sześcioletnim synem. chłopak fantastyczny, grzeczny, niestety bez ojca (alkoholik, żona sie z nim rozwiodła). I ten chłopak cały czas kręcił się obok mnie. Non stop chodził za mna, koło mnie. Niemalże wchodził mi na siłę na kolana i przytulał się do mnie ten sześciolatek. wszyscy wtedy zauwazylismy, ze on tak jakby próbował traktowac mnie jak jakąś namiastkę ojca. Podobnie, jak opowiadasz, Yuraa. Ja troche na to pozwalałem, bo wydawało mi się, że dzieciak jest szczęśliwy jakos przez te kilka dni. Lubię dzieci, ale nie wiem, czy wtedy nie powinienem jakos stworzyć celowo dystansu, zeby przestał mnie tak traktować?
Jacek - Pon 08 Lut, 2010 23:23

montreal napisał/a:
nie wiem, czy wtedy nie powinienem jakos stworzyć celowo dystansu, zeby przestał mnie tak traktować?

Monti nawet nie wiesz jak wspaniałomyślnie stworzyłeś przecudowne i ciepłe wspomnienia temu chłopcu
wspomnę że ja też nie miałem ojca
a mój wujo miał takiego kumpla od kielicha
ja jemu nigdy nie wciskałem się na kolana
a te wasze wspomnienia ,przypomniały mnie że ja go bardzo lubiłm
nie wiem za co ,chyba po prostu że nie umiał przejść obojętnie koło mnie
zawsze tak jakoś ciepło z zainteresowaniem się odezwał

evita - Wto 09 Lut, 2010 08:17

jednym słowem wiele jest dzieci wokół nas, które pragną odrobiny miłości, czułości, normalności po prostu ... nawet rozglądać się nie trzeba bo same nas odnajdują
KICAJKA - Wto 09 Lut, 2010 12:37

Moja córka jak była malutka znalazła sobie "wujka" w klubie AA(mimo dużego wyboru akurat tylko ten) -jest nim do dziś,mimo że córa dorosła(on będzie obchodził 24 rocznicę trzeźwości). :) :) Potem przyprowadzała do domu koleżanki z domów z problemem -miały azyl,spokój,możliwość pomocy w nauce. :skromny: Niestety tak to nasze życie kręci się wiecznie wokół problemu. :)
evita - Sob 13 Lut, 2010 11:22

jestem w totalnym szoku :szok: i muszę się z wami podzielić tym co mnie tak bardzo zszokowało !!!!!!
o Paulince już wam dość sporo napisałam a teraz ciąg dalszy opowieści ... Do Pauli wczoraj zadzwoniła mama z prośbą, żeby wróciła do domu bo teraz wiele się tam zmieni. Paulinka ucieszyła się myśląc, że mama zmądrzała, przestanie popijać no i stęskniła się za nią ! Zawiozłam ją do domu ale powiedziałam, że jakby co niech dzwoni i wraca do nas ! Właśnie zadzwoniła :/ dzisiaj mama obwieściła, że jest w ciąży i idzie rodzić bo ma skurcze :szok: nikt nic nie wiedział w domu ! nie wiem jakim cudem ! Tatko też się dowiedział dzisiaj i postanowił się wyprowadzić do swojej matki ! może to nie jego dziecko ? zresztą 6-te w tej rodzinie :( nie umiałam wcześniej się ich doliczyć ... Paula od wujka pożyczyła pieniądze i zaprowadziła mamę prywatnie di ginekologa, pierwsza wizyta przez całą ciążę. W domu nie mają kompletnie nic dla tego dzieciątka !!! żadnej pieluszki, łóżeczka ani miejsca na te łóżeczko :szok: ja pierd***ę !!!!!!!!!!!!!!! mam straszne nerwy na to wszystko ! chciałam jechać po Paulinkę ale kto się teraz zaopiekuje młodszym rodzeństwem ? kombinuję skąd coś wykopać dla tego dzieciątka ! coś tam znajdę po mojej wnusi ale to tylko jest "coś tam" ! Wysiadłam dzisiaj na maksa po tych wieściach :beczy: Boże czemu pozwalasz chodzić po świecie takim istotom i jeszcze się rozmnażać :nerwus: chcę pomóc a nie bardzo wiem jak :(

yuraa - Sob 13 Lut, 2010 11:38

szczena mi opadła.
nie potrafię pojąć

evita - Sob 13 Lut, 2010 11:57

yuraa napisał/a:
szczena mi opadła.

mnie też :( "mamcia" już na porodówce a ja oczekuję ... nie wiem na co ? może się okaże że to jakaś ciąża urojona ? :szok:
poruszyłam już dziecięcą poradnię psychologiczną gdzie mam koleżankę i pojedzie tam do dzieci w ramach nagłej interwencji bo w tym domu wszyscy siedzą na jednym łóżku w głębokim szoku ! od poniedziałku opieka społeczna też weźmie nad nimi jakiś patronat . Tyle wiem ... teraz czekam czy będzie to dziecko czy nie ? bo jakoś nadal wierzyć mi się w to wszystko nie chce !!! a jeśli będzie ... biorę wóz i pojeżdżę po znajomych i będę zbierać co kto ma :shock: a Paulina ? cieszy się, że będzie dzidziuś w domu !!! boi się tego rozwoju wydarzeń a jednocześnie cieszy się ... boję się, że będzie zanadto matkować maleństwu :( czy to nie efekt współuzależnienia ???

czarna róża - Sob 13 Lut, 2010 12:04

Dokładnie...ona się nie wyrwie..teraz maleństwo w domu,matka ma argument przetargowy..
yuraa - Sob 13 Lut, 2010 12:05

evita napisał/a:
biorę wóz i pojeżdżę po znajomych i będę zbierać co kto ma

ja to rozumiem i też mi w głowie myśl powstała że jakąś paczkę bym mógł sklecić z ciuszkami. tylko czy to jest pomoc?? czy na pewno w ten sposób pomagasz tym nieodpowiedzialnym ludziom. przecież za dwa lata będzie kolejna ciąża, równie dobrze u Pauli skoro ma takie wzorce.
a co tam jacys ludzie coś dadzą i jakos to będzie

Jagna - Sob 13 Lut, 2010 12:12

evita napisał/a:
Boże czemu pozwalasz chodzić po świecie takim istotom i jeszcze się rozmnażać chcę pomóc a nie bardzo wiem jak

Nie znamy woli Boga, nie nam to osądzać.
Jedno jest pewne, rodzina jest nieodpowiedzialna i nie powinna wychowywać tego dziecka, zwłaszcza matka , która jest czynną alkoholiczką. dziecko może wymagac specjalnej troski i opieki, całkiem prawdopodobne że urodzi się z zespołem FAS ( zespół alkoholowy płodu).
Pomocą może tu być zgłoszenie tego faktu do opieki społecznej, może dziecko znajdzie nowy , odpowiedzialny dom i rodzinę... To może być pomoc, nie zaś utrzymywanie rodziny, która wciąż pije.

evita - Sob 13 Lut, 2010 12:16

Jagna napisał/a:
Nie znamy woli Boga, nie nam to osądzać

gdy mi trochę emocje opadły też zaczynam zauważać, że wiele może być czynników tłumaczących takie a nie inne zachowanie matki i żałuje teraz tych słów :(

Jagna napisał/a:
Pomocą może tu być zgłoszenie tego faktu do opieki społecznej

już zgłosiłam ! tyle, że do poniedziałku nie wykonają żadnego ruchu :szok:

evita - Sob 13 Lut, 2010 12:19

nie wiem czemu , nie mogę tego pojąć ale tak mnie rozwaliła ta cała historia, że cały czas już nie płaczę tylko wyję w głos :zalamka: ... wszystko mi się trzęsie, musiałam wziąć relanium żeby się trochę uspokoić :(
Jagna - Sob 13 Lut, 2010 12:23

Evitko jesteś ANIOŁEM :)

Wiesz, moja najserdeczniejsza przyjaciółka, pięcdziesięciolatka która jest koalkoholiczką i DDA jest także takim aniołem, nie znam osoby bardziej rzyjaznej ludziom niż ONA. Jednak biedulka sama sobie pomóc nie umiała, mąż nadal pije i zdradza, zadłuża rodzinę....Niedawno mieli eksmisję, Ona dzwiga dzielnie wszystko , jednak zeszłego lata upadła- dopadła ją okropna depresja, leki nie pomagały. Namówiłam ją na terapię, nieśmiało poszła.
Wczoraj była u mnie, jest o niebo lepiej, zaczęła żyć swoim życiem, ale juz w realu, bo do tej pory jej ostoją był internet i wirtualni przyjaciele od rozwoju duchowego...Hmm, tyle że jej dusza nadal chorowała.
Paradokslanie moja choroba alkoholowa pomogła , bo wiedziałam tym razem ja, jak jej pomóc, ta wiedza i moje własne doświadczenie z alkoholizmem i koalkoholizmem.
Dzisiaj jest lepiej, terapia działa, Ona wie że to choroba , że można ją leczyć.
Jestem z Nią całym sercem i duszą, bo ten Anioł był przy mnie zawsze , teraz czas bym to ja Ją wspierała :)

P.S Evitko, czy mama Pauli już urodziła? Fakt jej alkoholizmu czynnego nalezy zgłosić już na porodówce, tam może ruszyć machina ratowania malucha.

evita - Sob 13 Lut, 2010 12:33

Jagna napisał/a:
P.S Evitko, czy mama Pauli już urodziła?

jeszcze nic nie wiem ! czekam na telefon ! na porodówkę miała zadzwonić też pani z opieki, z którą rozmawiałam a której przedstawilam całą sytuację. Chyba nie mnie jeszcze wtrącać się aż tak bardzo w to wszystko ? :szok: choć mam ogromną ochotę pojechać do szpitala i ... tak po prostu usiąść obok Paulinki i pobyć z nią w tym jej oczekiwaniu ...

Jagna - Sob 13 Lut, 2010 12:52

evita napisał/a:
Chyba nie mnie jeszcze wtrącać się aż tak bardzo w to wszystko ?

Oczywiście, że to nie Twoja rola Evitko :pocieszacz:

evita - Sob 13 Lut, 2010 13:58

Pauli urodził się braciszek !!! Ponoć zdrowy , 3800 kg :) dla mnie to znak, że czas coś zacząć działać ... :szok:
Borus - Sob 13 Lut, 2010 14:31

Cytat:

Pauli urodził się braciszek !!! Ponoć zdrowy , 3800 kg
...chyba trochę przesadziłaś z tą wagą... :szok:
Wiedźma - Sob 13 Lut, 2010 14:32

No faktycznie - wyjątkowo duży bobas! :szok:
:wysmiewacz:

evita - Sob 13 Lut, 2010 14:45

ło matko :szok: ale namieszałam :szok: oczywiście 3800 g :wysmiewacz:
beata - Sob 13 Lut, 2010 14:52

evita napisał/a:
mam straszne nerwy na to wszystko ! chciałam jechać po Paulinkę ale kto się teraz zaopiekuje młodszym rodzeństwem ? kombinuję skąd coś wykopać dla tego dzieciątka ! coś tam znajdę po mojej wnusi ale to tylko jest "coś tam" ! Wysiadłam dzisiaj na maksa po tych wieściach :beczy:
evita napisał/a:
nie wiem czemu , nie mogę tego pojąć ale tak mnie rozwaliła ta cała historia, że cały czas już nie płaczę tylko wyję w głos :zalamka: ... wszystko mi się trzęsie, musiałam wziąć relanium żeby się trochę uspokoić :(
Bardzo pięknie ukazało sie w tych postach Twoje współuzależnienie. :szok:
Evitko...zrobiłas już wystarczająco dużo dla tej rodziny.Co prawda możesz obserwować czy maleństwu nie dzieje się krzywda i w razie czego zareagować,ale nie możesz zamartwiać się i angażować w ich życie.Masz swoje.

beata - Sob 13 Lut, 2010 14:55

evita napisał/a:
, 3800 kg
evita napisał/a:
oczywiście 3800 g
Jesteś pewna? :wysmiewacz:
evita - Sob 13 Lut, 2010 14:57

beata napisał/a:
Bardzo pięknie ukazało sie w tych postach Twoje współuzależnienie.

wiem :(

beata napisał/a:
Jesteś pewna?

no dobra :) 3,8 kg :wysmiewacz:

beata - Sob 13 Lut, 2010 15:09

evita napisał/a:
3,8 kg
Mówisz to z przekonaniem? :wysmiewacz:
evita - Sob 13 Lut, 2010 21:20

beata napisał/a:
Mówisz to z przekonaniem?

tym razem tak :) ale szczegóły nieco się zmieniły od tej pierwszej wiadomości ...
maleństwo już ma imię Fabian ważył 3870 g dł 57 cm no i 10 punktów dostał !
Paula była u mnie całe popołudnie z rok młodszą siostrą. Trochę porozmawiałyśmy... nie wiem co właściwie o tym wszystkim sądzić bo okazało się, że mama pije ale czasami, nie upija się, nie bełkocze, nie łazi gdzieś na te pijaństwo tylko w domu, w czterech ścianach ... nie wiem czy to była próba wybielenia mamy w zaistniałej sytuacji ? :shock: nikomu się nie przyznała, że jest w ciąży bo ... do 5 m-ca miała okres, termin ustalono jej na podstawie USG podczas jedynej jej wizyty u lekarza. Ponoc próbowała to powiedzieć swojemu mężowi, który to odebrał jako żart kwitując mniej więcej słowami "nie żartuj sobie ze mnie ! gdyby tak było to chyba bym się powiesił" :shock: wstydziła się też przed dziećmi i ludźmi, że taka stara (35 lat :szok: ) i 6-te dziecko !
nie będę komentować co o tym myślę bo ... sama nie wiem właściwie :(

olimpijka - Sob 13 Lut, 2010 22:49

evita napisał/a:
wstydziła się też przed dziećmi i ludźmi, że taka stara (35 lat ) i 6-te dziecko


taa....taka stara...ja mam 31 lat, o dziecko starałam się 15 cykli i nic z tego nie wyszło...ironia losu...jestem zalogowana na stronie zgrupiającej kobiety starające się o dziecko...w różnym wieku...robią wszystko żeby tylko zajść w ciążę...włącznie z wpadaniem w obsesje...a tu proszę...pyk pyk i jest szóste czy siódme, zdrowe na dodatek. ukrywane przez 9 miesięcy, bez żadnych perspktyw...ironia losu, choć można by to nazwać ostrzejszymi słowami

evita - Nie 14 Lut, 2010 00:07

olimpijka napisał/a:
o dziecko starałam się 15 cykli i nic z tego nie wyszło...ironia losu..

i jeszcze należy wierzyć, że to przeznaczenie, że to gdzieś do góry ktoś ułożył koleje naszego życia tak a nie inaczej ... szczyt szczęścia i rozkoszy :/ szlak by to trafił :uoee:

konformistka - Nie 14 Lut, 2010 15:33

Cytat:
o dziecko starałam się 15 cykli i nic z tego nie wyszło...ironia losu...

Być może olimpijko to nie ironia ale plus.
Spójrz na to z innej strony: czy podjęłabyś decyzję o rozstaniu mając małe dziecko?
Może tak, ale byłaby znacznie, znacznie trudniejsza.

olimpijka - Pon 15 Lut, 2010 15:11

konformistka napisał/a:
Spójrz na to z innej strony: czy podjęłabyś decyzję o rozstaniu mając małe dziecko?


myślę, że owszem. taki zresztą miałam plan. trudniejsze byłoby jedynie pod kątem prawnym. mentalnie może bym się bardziej nieco whała, ale równie wysoce prawdopodobne że przyspieszyłoby i ułatwiło podjęcie decyzji... nie ma co się zastanawiać.. w ciązy nie jestem :)

sabatka - Śro 17 Lut, 2010 09:38

mój najmłodszy urodził się 18.04.2007.
12.02.2008 dosłownie rzuciłam wszystkim o ziemie wyprowadziłam się sama z dzeciakiem.
to zamknęło jeden rozdział w naszym życiu i zaczęło rozdział pt"próby leczenia"
tyfus jest w terapii nie pije teraz od połowy listopada jakoś mam nadzieje że to jets rozdział nr 3 pt" trwała abstynencja"n :mgreen: :mgreen: :mgreen:

evita - Śro 17 Lut, 2010 11:13

sabatka napisał/a:
mam nadzieje że to jets rozdział nr 3 pt" trwała abstynencja"

życzę ci tego sabatko z całego serca :)

evita - Śro 17 Lut, 2010 16:09

evita napisał/a:
maleństwo już ma imię Fabian

Fabianek już jest zaopatrzony w łóżeczko, wózek i niezbędne odzienie przynajmniej na początek. A nawet znalazła się dobra duszyczka, która nakupiła na cały miesiąc pampersów :) a chłopczyk jest śliczny !!! mam ochotę wrzucić tutaj jego zdjęcie :)
reszta już do mnie nie należy ...

i tak mi dzisiaj jakoś nie tak :zalamka:

beata - Śro 17 Lut, 2010 16:11

evita napisał/a:
i tak mi dzisiaj jakoś nie tak
Smutasz się? :pocieszacz:
evita - Śro 17 Lut, 2010 16:12

beata napisał/a:
Smutasz się?

ehe :zalamka: ale minie zaraz pewnie :( musi ...

beata - Śro 17 Lut, 2010 16:14

evita napisał/a:
ale minie zaraz pewnie
To ja ciem przytulam i już się nie smutaj h65hj :pocieszacz: :buziak:
evita - Śro 17 Lut, 2010 16:17

beata napisał/a:
To ja ciem przytulam i już się nie smutaj

dziękuję Beatko :buziak:

beata - Śro 17 Lut, 2010 16:20

evita napisał/a:
dziękuję Beatko
I jak lepiej? :skromny:
evita - Śro 17 Lut, 2010 16:28

beata napisał/a:
I jak lepiej?

no ba ! :mgreen:

beata - Śro 17 Lut, 2010 16:34

evita napisał/a:
no ba !
No bo jak byś się jednak smutała,to wrzucę do albumu zdjęcie z moją nową grzywką :uoee: to się pośmiejesz :foch:
evita - Śro 17 Lut, 2010 16:35

beata napisał/a:
zdjęcie z moją nową grzywką

dawaj Beti :) i obiecuję, że się nie będę śmiała :foch:

beata - Śro 17 Lut, 2010 16:36

evita napisał/a:
obiecuję, że się nie będę śmiała
Jasne :mgreen:
beata - Czw 18 Lut, 2010 07:57

[img]
Dla Evitki :lol2:

beata - Czw 18 Lut, 2010 07:58

Evitko,moja grzywka jest w śmietniczce :krzyk: :wysmiewacz:
evita - Czw 18 Lut, 2010 08:37

beata napisał/a:
Evitko,moja grzywka jest w śmietniczce

xdf4

beata - Czw 18 Lut, 2010 08:37

No leć ją zobaczyć :roll:
Klara - Czw 18 Lut, 2010 09:14

Cytat:
Evitko,moja grzywka jest w śmietniczce :krzyk: :wysmiewacz:

Już jest tu gdzie trzeba :)

beata - Czw 18 Lut, 2010 09:32

[img]

I teraz będe chodzić tak :P :bezradny:

ZbOlo - Czw 18 Lut, 2010 09:36

beata napisał/a:
I teraz będe chodzić tak

...podobny mam kapelusz - spójrz w albumie... ;)

beata - Czw 18 Lut, 2010 09:47

ZbOlo napisał/a:
..podobny mam kapelusz
Bo my ziomki z miasta Łodzi c4fscs
Bebetka - Czw 18 Lut, 2010 09:50

beata napisał/a:
I teraz będe chodzić tak :P :bezradny:

no juz teraz wiem kto mi podprowadził moje kapelusze z kliniki :tupie: :foch:

pterodaktyll - Czw 18 Lut, 2010 09:58

beata napisał/a:
I teraz będe chodzić tak

Łomatko zapachniało westernem :szok:

ZbOlo - Czw 18 Lut, 2010 10:09

beata napisał/a:
Bo my ziomki z miasta Łodzi

...właśnie tak.... :)

KICAJKA - Czw 18 Lut, 2010 11:24

beata napisał/a:
I teraz będe chodzić tak
Zakamuflowałaś grzywkę kapeluchem :wysmiewacz: Mogę Ci pożyczyć taki sam tylko bordo lub w stylu Rambo - moro jak tam zwą :skromny: Fajnie :pocieszacz: :kciuki: afc4fvca
beata - Czw 18 Lut, 2010 15:21

Bebetka napisał/a:
no juz teraz wiem kto mi podprowadził moje kapelusze z kliniki
:mgreen:
kiwi - Pon 22 Lut, 2010 20:33

Hallo Evita !!!!!
przeczytalam to wszystko co tu u Ciebie napisane !!!!! jestem wstrzasnieta (chociaz to ja jestem alkoholiczka).Z jednej strony to bardzo bardzo mi ciebie zal,a z drugiej to jakos jestem zla na ciebie (chociaz cie bardzo polubilam przez to pisanie) ze juz nie wczesniej zaczelas walczyc o siebie !!!!! Mowi sie lepiej pozno jak wcale,ale majac 44 lata i tak poswiecac sie dla meza....to szalenstwo !!!!! Jak bedziemy jeszcze starsze jak teraz to zaluje sie nie tego co sie zrobilo,tylko tego co sie nie zrobilo !!!!! Ale drugiemu dawac rady ...to najprosciej. Wiec i tak zadecydowac musisz sama,jak chcesz i co chcesz.
Zycze wybrania tego co dla Ciebie najlepsze !!!!
Pozdrowienia
kiwi

evita - Pon 22 Lut, 2010 20:37

kiwi napisał/a:
Zycze wybrania tego co dla Ciebie najlepsze !!!!

dziękuję kiwi za te mniej i bardziej miłe słowa :) no i poświęcenie z jakim musiałaś przejść przez tyle stron tego wątku :szok: nie będę teraz tutaj po raz kolejny udowadniać dlaczego jest jak jest i bardzo dziękuję za życzenia :buziak:

evita - Czw 11 Mar, 2010 15:56

cały ostatni tydzień (najbliższy chyba też) spędzam dość intensywnie i brakuje mi czasu na pobyt w domciu. Tak się jakoś złożyło, że nagromadziło mi się tych popołudniowych zajęć ale swoje obowiązki domowe wypełniam nadal należycie w przerwie między jednym zajęciem a drugim :mgreen:
małżonek o dziwo nie protestował nic a nic czym byłam zszokowana :shock: ale do wczoraj tylko ...
wieczorem mi oświadczył, że jak ma żyć z taką żoną, której ciągle nie ma a jak już jest to siada do kompa to już lepiej jest iść na piwo :/ a nawet wspomniał, że już jedno zaliczył przy czym zaraz się poprawił i powiedział, że chciał mnie tylko zdenerwować . O dziwo te jego wyznania spłynęły po mnie jakby nic się nie stało, zareagowałam tylko jednym zdaniem - jeśli masz ochotę się napić to jest tylko twój wybór i rób co chcesz bo ja ciebie nie będę błagała o trzeźwość !
Pewnie byłam taka cwaniara bo był trzeźwy i nic nam nie groziło z jego strony ale dzisiaj tak sobie myślę, że chyba mnie ogarnęła jakaś znieczulica i że to chyba nienormalne :/
tak czy owak w świetle wymiany zdań w innym wątku na temat wspólnego trzeźwienia ja odcinam się na dzień dzisiejszy od tego obiema rękami i nie mam zamiaru poddawać się współuzależnieniu i będę działać świadomie z korzyścią dla siebie pomijając drogi powszechnie uznane za niezbędne do wyleczenia :foch:

a czas pokaże czy się myliłam ...

Tomoe - Czw 11 Mar, 2010 16:00

Spróbował manipulacji i szantażu - i dostał od ciebie sygnał, że to na ciebie nie zadziałało.
No i dobrze mu tak! :dokuczacz:

evita - Czw 11 Mar, 2010 16:03

Tomoe napisał/a:
No i dobrze mu tak

dlatego też dzisiaj upajam się dziką satysfakcją z tego powodu ;)

beata - Czw 11 Mar, 2010 16:13

evita napisał/a:
dlatego też dzisiaj upajam się dziką satysfakcją z tego powodu
:brawo:
pterodaktyll - Czw 11 Mar, 2010 16:15

evita napisał/a:
nie mam zamiaru poddawać się współuzależnieniu i będę działać świadomie z korzyścią dla siebie pomijając drogi powszechnie uznane za niezbędne do wyleczenia

EVITA!!!!! BUZI!!!!! :lol2:

beata - Czw 11 Mar, 2010 16:19

evita napisał/a:
O dziwo te jego wyznania spłynęły po mnie jakby nic się nie stało, zareagowałam tylko jednym zdaniem - jeśli masz ochotę się napić to jest tylko twój wybór i rób co chcesz bo ja ciebie nie będę błagała o trzeźwość !
I za to też DUŻE BUZI!!! ;)
evita - Czw 11 Mar, 2010 16:21

pterodaktyll napisał/a:
EVITA!!!!! BUZI!!!!!

kiedy i gdzie :skromny:

pterodaktyll - Czw 11 Mar, 2010 16:24

Cytat:
kiedy i gdzie

Odpowiedź dostaniesz na prive :lol2:

beata - Czw 11 Mar, 2010 16:25

evita napisał/a:
gdzie :skromny:
34dd
evita - Czw 11 Mar, 2010 16:26

nie sądzę, żeby to było powodem do poklasku mojej osobie za takie zachowanie bo to jest zaledwie małe ziarenko piasku w porównaniu do najwyższych szczytów więc nie ma się czym zachłystywać :/
po prostu zauważam u siebie takie a nie inne reakcje co nie powinno być niczym dziwnym biorąc pod uwagę moje podejście do małżeństwa :) najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie siedzę w domu, wychodzę do ludzi bez obaw, że w tym czasie być może dach się wali ;) tylko, że to nadal nie jest moją zasługą tylko trzeźwości mena i stąd ten spokój :( wiem natomiast co chcę zrobić gdyby spełnił jednak swoje groźby i zaczął pić ... o ile jeszcze pozwoli mi to przeżyć bo tego to ja nadal nie jestem pewna ...

evita - Czw 11 Mar, 2010 16:28

beata napisał/a:
evita napisał/a:
gdzie :skromny:
34dd

Beti co tak ślepia wybałuszasz ? :szok:

beata - Czw 11 Mar, 2010 16:29

evita napisał/a:
najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie siedzę w domu, wychodzę do ludzi bez obaw, że w tym czasie być może dach się wali
I bardzo dobrze robisz.
evita napisał/a:
Beti co tak ślepia wybałuszasz ?
Oczekujesz,ze Ptero tak otwarcie na forum będzie opowiadał GDZIE Cię będzie całował? :wysmiewacz:
evita - Czw 11 Mar, 2010 16:41

beata napisał/a:
Oczekujesz,ze Ptero tak otwarcie na forum będzie opowiadał GDZIE Cię będzie całował?

to zależy już tylko od niego :wysmiewacz:

poza tym jak już tak dobrze dzisiaj zaczęłam swój dzień i napisałam małe co nieco to jeszcze się przyznam, że po około trzech latach przerwy wróciłam do ćwiczeń na siłowni gdzie się właśnie za chwilę wybieram, a wczoraj szkoliłam seniorów w Akademii Seniora serfowania po necie i było tak miło, że przedłużyliśmy sobie kurs z dwóch do trzech godzin :) a z nadejściem wiosny zaczynamy ostro działalność z moim stowarzyszeniem i już jutro robimy pierwsze walne zebranie ustalając plany na najbliższe miesiące a co najważniejsze spotkam się z wieloma wspaniałymi ludźmi :mgreen:

Tomoe - Czw 11 Mar, 2010 16:42

evita napisał/a:
nie sądzę, żeby to było powodem do poklasku mojej osobie za takie zachowanie bo to jest zaledwie małe ziarenko piasku w porównaniu do najwyższych szczytów więc nie ma się czym zachłystywać :/


No i tak się właśnie zachowują współuzależnione.
Jak już odniosą jakiś sukces, to od razu podkreślają, że to nic takiego, to tylko taki sobie malutki, nic nie znaczący sukcesik... :wysmiewacz:

Tomoe - Czw 11 Mar, 2010 16:43

evita napisał/a:
po około trzech latach przerwy wróciłam do ćwiczeń na siłowni gdzie się właśnie za chwilę wybieram, a wczoraj szkoliłam seniorów w Akademii Seniora serfowania po necie i było tak miło, że przedłużyliśmy sobie kurs z dwóch do trzech godzin :) a z nadejściem wiosny zaczynamy ostro działalność z moim stowarzyszeniem i już jutro robimy pierwsze walne zebranie ustalając plany na najbliższe miesiące a co najważniejsze spotkam się z wieloma wspaniałymi ludźmi :mgreen:


Yes, yes, yes!!!
I dopiero teraz o tym mówisz?
:nono:

evita - Czw 11 Mar, 2010 16:46

Tomoe napisał/a:
Jak już odniosą jakiś sukces, to od razu podkreślają, że to nic takiego, to tylko taki sobie malutki, nic nie znaczący sukcesik...

bo to jest malutki sukcesik w stosunku do tego co jeszcze przede mną :shock:

evita - Czw 11 Mar, 2010 16:49

Tomoe napisał/a:
I dopiero teraz o tym mówisz?

a o czym tu opowiadać ? wobec wielu problemów o jakich się tu czyta to aż wstyd z takimi *p**** do ludzi wychodzić :)

wiem wiem Tomoe - to współuzależnienie :wysmiewacz:

Tomoe - Czw 11 Mar, 2010 16:55

A niby co??? :evil2"
evita - Czw 11 Mar, 2010 16:56

Tomoe napisał/a:
A niby co???

a niby w jakim sensie co ? :szok:

KICAJKA - Czw 11 Mar, 2010 16:56

evita napisał/a:
po prostu zauważam u siebie takie a nie inne reakcje co nie powinno być niczym dziwnym biorąc pod uwagę moje podejście do małżeństwa
Ważne,że reagujesz adekwatnie do sytuacji.Ja zawsze powtarzałam,że jego sprawa czy pójdzie pić czy nie.Jak chciał się wieszać to mu pasek od spodni dawałam lub krawat .Wiedziałam doskonale,że to są przepychanki a ja nie mam wpływu na to co zrobi.Czasem udawał,że jest pijany jak wchodził do mieszkania,tylko mnie już nie potrafił zdenerwować,bo uodporniłam się na niego.Raczej on się wkurzał,że nie obchodzi mnie to co on robi. :skromny: Z Twojej strony to jest i tak duży postęp i właśnie cieszę się z tego. :buziak: :buzki:
pietruszka - Czw 11 Mar, 2010 16:59

evita napisał/a:
bo to jest zaledwie małe ziarenko piasku

Evitko, ziarnko do ziarnka...
A Ty co myślisz, Kopiec Kościuszki to w jeden dzień usypano?

evita - Czw 11 Mar, 2010 16:59

KICAJKA napisał/a:
Czasem udawał,że jest pijany jak wchodził do mieszkania

a to i u mnie często się zdarza ! i głupio patrzy jak ja na to zareaguję a ja rzucam spojrzeniem i się odwracam choć serce bije mi jak młot i mam ochotę podbiec i sprawdzić czy to aby na pewno kolejny głupi żart ?

evita - Czw 11 Mar, 2010 17:00

a teraz to ja już muszę znikać więc do wieczorka :papa2:
Tomoe - Czw 11 Mar, 2010 17:01

evita napisał/a:
Tomoe napisał/a:
A niby co???

a niby w jakim sensie co ? :szok:


A niby co innego, jeśli nie współuzależnienie? :wysmiewacz:

KICAJKA - Czw 11 Mar, 2010 17:05

evita napisał/a:
się odwracam choć serce bije mi jak młot i mam ochotę podbiec i sprawdzić czy to aby na pewno kolejny głupi żart
No, a to będzie następny etap zdrowego podejścia. :buzki:
sabatka - Sob 13 Mar, 2010 20:37

gratuleuje!!! 98l9i 54k9l 54k9l 54k9l
evita - Nie 14 Mar, 2010 10:58

wczoraj zaliczyłam imprezę "roczkową" mojego bratanka ! takiej pechowej imprezy dawno jeszcze nie przeżyłam :shock: pewnie to przez to, że to był 13-ty :) najpierw siadł mój samochód, który miał dowieźć gości (120 km) na dwie tury, w ostatniej chwili zdążyliśmy dojechać na mszę. Od rana jubilat poniewierał się po szpitalu z zapaleniem oskrzeli , zaliczył zastrzyki i inhalacje i wrócił wprawdzie do domu ale nie brał udziału w swojej uroczystości :( mój 6-letni siostrzeniec na sali tak intensywnie biegał, że najpierw w wyniku wypadku wybił sobie zęba , dobrze że to mleczak :) a później dla odmiany rozwalił sobie głowę o kant stołu ! ale, że ten jest adhd to i tak dobrze, że tylko tak się skończyło :) dzisiaj od rana nasz roczny Mikołaj wylądował na powrót w szpitalu bo choroba się rozwinęła dalej jednak a mój adhd coś ma dzisiaj zawroty głowy i zaczynam się zastanawiać czy to nie jakiś lekki wstrząs mózgu :|
oszaleć można biorąc udział w takiej imprezie i dziękuję Bogu, że moje dzieci już wyszły z czasów wczesnego dzieciństwa i po powrocie do domu będę miała odrobinę spokoju :)

pterodaktyll - Nie 14 Mar, 2010 11:21

evita napisał/a:
po powrocie do domu będę miała odrobinę spokoju

Jak to mówią, ....z rodziną to najlepiej.......................... :wysmiewacz:

beata - Nie 14 Mar, 2010 14:15

Ale się działo :szok:
evita - Pon 15 Mar, 2010 18:04

po raz kolejny dzisiaj stwierdziłam jak wiele dobrego w mym życiu uczynił fakt, że kilka miesięcy temu znalazłam się na tym forum :)
potrafię już nie tylko pisać ale przede wszystkim myśleć o przeszłości bez emocji. Jeszcze nie dawno napisanie jednego postu na temat mojego życia było okupione fontanną łez a teraz ? wiem, że nic już nie zmienię, nie cofnę przeszłości, mogło być inaczej - to fakt ale skoro nie było to czy muszę się wiecznie obwiniać z tego powodu ? zaczynam już jak alko czerpać radość z mojej inaczej pojętej trzeźwości. Nie jest przyczyną tutaj trzeźwość mena choć pewnie dało mi to czas i spokój na poukładanie sobie co nieco w tej mojej łepetynie ;) z dziećmi nadrabiam stracony czas w sensie, że jestem więcej i częściej dla nich a nie obok nich, to samo również mogę zresztą powiedzieć o sobie, pomału odnajduję w sobie jakiś taki wewnętrzny spokój, który wprawdzie w każdej chwili może zostać zburzony o czym nie zapominam ale jakkolwiek by nie było to nigdy już nie będzie tak jak wcześniej. Zyskałam mądrość życiową, której nie nauczą na żadnym uniwersytecie :)
wczoraj mój men okazyjnie kupił cały karton wódy ze Słowacji ! spytałam tylko po co ? bo się przyda odpowiedział a po mnie to ponownie spłynęło :)
No to trochę teraz posłodziłam i to nie tylko sobie :skromny: może to efekt tego, że od wczoraj męczę się z chorobą i mój mózg zaczął nadawać na innych falach od gorączki ? :szok:
cieszę się, że tu jestem ...

stiff - Pon 15 Mar, 2010 20:05

evita napisał/a:
spytałam tylko po co ? bo się przyda odpowiedział

Pytanie i konkretna odpowiedz... :D
evita napisał/a:
No to trochę teraz posłodziłam i to nie tylko sobie

Wierze, ze na prawdę tak to czujesz, to fajna rzecz tak sie czuć... :D

milutka - Pon 15 Mar, 2010 20:10

evita napisał/a:
może to efekt tego, że od wczoraj męczę się z chorobą i mój mózg zaczął nadawać na innych falach od gorączki ?
cieszę się, że tu jestem ...
Evito czyżby angina ?To witaj w klubie schorowanych .....Zyczę Ci szybkiego powrotu do zdrowia ;)
KICAJKA - Pon 15 Mar, 2010 20:26

evita napisał/a:
spytałam tylko po co ? bo się przyda odpowiedział a po mnie to ponownie spłynęło :)
I to jest następna oznaka zdrowego podejścia do rzeczywistości :okok: :buziak: Życzę zdrówka,nie daj się przeziębieniu. :buzki:
evita - Pon 15 Mar, 2010 20:50

milutka napisał/a:
.Zyczę Ci szybkiego powrotu do zdrowia

KICAJKA napisał/a:
Życzę zdrówka

dzięki :) przyda mi się bo coraz gorzej mi jest jakoś :(

stiff - Pon 15 Mar, 2010 21:41

evita napisał/a:
przyda mi się bo coraz gorzej mi jest jakoś :(

Idzie wiosna, dobrze jest... :)

pterodaktyll - Pon 15 Mar, 2010 22:03

Cytat:
Idzie wiosna,

Tylko gdzie idzie...... :mysli:

stiff - Pon 15 Mar, 2010 22:14

pterodaktyll napisał/a:
Tylko gdzie idzie...... :mysli:

Na razie w kalendarzu, ale dobre i to... :D

evita - Wto 16 Mar, 2010 08:46

stiff napisał/a:
Idzie wiosna, dobrze jest...

pterodaktyll napisał/a:
Tylko gdzie idzie......

pewnie, że idzie wiosna :) co rano wita nas słońce za oknami a gdyby nie spoglądać w dół na ulice to jakoś tak całkiem przyjemnie się robi :] nie ma co narzekać tylko czekać kiedy w końcu te boćki zaczną nam w swoich gniazdach klekotać ;)

evita - Wto 16 Mar, 2010 11:17

dzisiaj moja córka ma urodziny :] 21 lat temu ten dzień jej narodzin był piekłem zamiast radością a to za przyczyną mojego mena i jej tatusia jednocześnie :( każde następne jej urodziny były jednak już samą radością i każdemu życzę tak wspaniałej córki jak moja Martusia, która jest chodzącą oazą spokoju i emanuje wręcz szczęściem :)
stiff - Wto 16 Mar, 2010 11:25

evita napisał/a:
każdemu życzę tak wspaniałej córki jak moja Martusia, która jest chodzącą oazą spokoju i emanuje wręcz szczęściem :)

To jest fajne w całej historii naszego życia, ze pomimo tego,
ze nasze życie jakie sobie zafundowaliśmy, dzięki naszym dzieciom
nie jest tylko pasmem niepowodzeń... :roll:
Dlatego warto walczyć o siebie do końca, bo nigdy nie jest tak,
ze wszystko jest stracone...

evita - Wto 16 Mar, 2010 11:30

stiff napisał/a:
ze nasze życie jakie sobie zafundowaliśmy, dzięki naszym dzieciom
nie jest tylko pasmem niepowodzeń..

masz rację stiff ! nie wyobrażam sobie pustki jaka by się wokół mnie teraz wypełniła samymi zgorzkniałymi myślami ... wiadomo, że zawsze kochałam moje dzieci jak to matka ale teraz w dwójnasób doceniam dar rodzicielstwa i cieszę się każdą ich najmniejszą radością :) nauczyłam się też ich słuchać skupiając się na tym a nie błądząc myślami wokół mena :uoee:

stiff - Wto 16 Mar, 2010 11:45

evita napisał/a:
cieszę się każdą ich najmniejszą radością

To tak jak ja...
Zatrzymałem sie w ostatnim momencie tuz przed ukończeniem liceum przez córkę...
Dziś jest na ostatnim roku studiów i dzieli sie ze mną swymi radościami
i smutkami, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu,
ze życie na prawdę piękne jest i tylko od nas zależy,
jak będziemy z niego korzystać...
Podziwiam Ptero, ze jeszcze próbuje cos trwałego zbudować,
bo ja jakoś nie mam motywacji, aby i to zrobić...

evita - Wto 16 Mar, 2010 11:51

stiff napisał/a:
życie na prawdę piękne jest i tylko od nas zależy,
jak będziemy z niego korzystać

stiff napisał/a:
bo ja jakoś nie mam motywacji

zaprzeczasz sam sobie :| szybko przechodzisz z zachwytu po brak motywacji ...
ja również podziwiam Ptero ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu i sama również chciałabym stworzyć mój "dom" od podstaw na zdrowych fundamentach. Coś co rozbrzmiewałoby gwarem i radością moich dzieci i wnuków, coś co byłoby naszą przystanią i azylem od wszelakich przeciwności losu :) fajnie jest mieć taki cel w życiu a jeszcze lepiej zacząć czynnie działać w tym kierunku ! Dom to nie tylko przedmioty, które nas w nim otaczają ...

ZbOlo - Wto 16 Mar, 2010 11:52

evita napisał/a:
dzisiaj moja córka ma urodziny

...proszę pozdrowić... :kwiatek:

stiff - Wto 16 Mar, 2010 11:59

evita napisał/a:
szybko przechodzisz z zachwytu po brak motywacji ...

Mierze siły na zamiary tylko...
Większość rzeczy robię pod katem dzieci nie zapominając o sobie ...
evita napisał/a:
chciałabym stworzyć mój "dom" od podstaw na zdrowych fundamentach.

Ja taki dom staram sie tworzyć i mi sie to udaje, tez na stabilnym fundamencie...
Nigdy nie przywiązywałem sie do przedmiotów martwych,
ani tez nie czułem nieodpartej potrzeby posiadania czegoś trwałego...
nie jestem typem domatora, a najzwyklejszym trampem
i tego nie chce zmieniać... :D

evita - Wto 16 Mar, 2010 11:59

ZbOlo napisał/a:
...proszę pozdrowić...

dziękuję bardzo :) na pewno przekażę tym bardziej, że jako jedyne te moje dziecię wie, że to z Wami spędzam większość mojego wolnego czasu :) wraz ze mną kibicuje Kasi w powrocie do zdrowia i wraz ze mną trzymała kciuki za tatę Wiedźmy ...

ZbOlo - Wto 16 Mar, 2010 12:02

evita napisał/a:
wraz ze mną kibicuje Kasi w powrocie do zdrowia i wraz ze mną trzymała kciuki za tatę Wiedźmy ...

...no to się chwali i ucałowania od wujka don ZbOla... ;)

evita - Wto 16 Mar, 2010 12:03

ZbOlo napisał/a:
...no to się chwali i ucałowania od wujka don ZbOla...

:buziak:

Wiedźma - Wto 16 Mar, 2010 12:05

evita napisał/a:
wraz ze mną kibicuje Kasi w powrocie do zdrowia i wraz ze mną trzymała kciuki za tatę Wiedźmy ...

Noooooo, to nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Cię, Evi,
o przekazanie latorośli urodzinowych serdeczności
od ciotki Wiedźmy!

evita - Wto 16 Mar, 2010 12:08

oczywiście, że przekażę :) dziękuję :buziak:

swoją drogą to dziwne bo ja się bardziej cieszę z urodzin Martusi jak ze swoich własnych :wysmiewacz:

Tomoe - Wto 16 Mar, 2010 12:15

To ja też poproszę o przekazanie moich uścisków i skromnego bukieciku dla Martusi. :kwiatek:
evita - Wto 16 Mar, 2010 12:17

Tomoe napisał/a:
To ja też poproszę o przekazanie moich uścisków i skromnego bukieciku dla Martusi.

ale super :) zaraz przekażę Tomoe :) dzięki :buziak:

stiff - Wto 16 Mar, 2010 12:18

Ja tez w tym pedzie zapomniałem... :p
Złóż życzenia i pozdrów córeczkę... :)

evita - Wto 16 Mar, 2010 12:22

wszystkie życzenia przekazane a to co mi odpisała poprzez NK talk :) :

Marta Cecylia .... :)
12:20
ooo jezu... tyle tego ?

Marta Cecylia ... :)
12:20
dziękuję wszystkim bardzo !!!

rufio - Wto 16 Mar, 2010 13:00

Ma córeczka dzis ma urodziny
Wszyscy na ciasto i lody do niej pędzimy
Stoi w drzwiach nie przygotowana
Tylu na raz sie nie spodziewała
Gdzie ja ich tylu posadze
Zaraz cos wymysle - tylko sie ogładze
Temu dam do reki kubek temu szklanke
Tam naleje soczek a tam maslanke
Juz wstawiam wode na kawe
Siądż spożniony tam na ławe
Teraz bedziemy sie smiac radośnie
Bo moje urodziny to jest juz przedwniosnie

Napoleon poezji - Rufio śle też życzenia
Niech Ci sie na lepsze zmienia

pietruszka - Wto 16 Mar, 2010 13:16

Ciocia Pietrucha też dołącza. Niech pannie Marcie spełnią się wszystkie marzenia :)
Klara - Wto 16 Mar, 2010 15:31

...a babcia Klara truchcikiem przybiega zdyszana niosąc skromny kwiatuszek na te 21 Urodziny :)


yuraa - Wto 16 Mar, 2010 17:07

dziadek Jurek również do życzeń dołącza :) :) :)
KICAJKA - Wto 16 Mar, 2010 17:42

Ciocia Ewa także kica z najlepszymi życzeniami dla Martusi a za miesiąc ja będę z moim kibicem świętować.
:)

Borus - Wto 16 Mar, 2010 18:38

Dziadek Borus wprawdzie dopiero teraz, ale też przyłącza się do życzeń :skromny:
...bądź szczęśliwa, Marto... :)

kiwi - Wto 16 Mar, 2010 18:54

Hallo Evita !!!!
Dzisiaj Twoja corka Marta ma URODZINY !!!!
Wszystkiego najlepszego zycze Jej !!!!!

Ale tez sie czytajac Twoje wypowiedzi usmialam.....napewno zapytasz dlaczego ?????
Bo moja corka tez nazywa sie Marta,i to co piszesz o swojej to samo moge napisac o mojej,ale mily zbieg okolicznosci.
I ze Tobie tez tak dobrze idzie.....jak to przyjemnie czytac !!!!!
Serdecznie pozdrawiam
kiwi

evita - Wto 16 Mar, 2010 21:40

Moja córeczka Marta wszystkim bardzo bardzo dziękuje za życzenia :) skopiowałam jej wszystkie co do słowa i była w szoku :szok: mamo skąd wszyscy wiedzą, że ja mam urodziny ? przyznałam się bez bicia , że pochwaliłam się wrednie :p ale też było czym :skromny:
milutka - Wto 16 Mar, 2010 21:54

evita napisał/a:
dzisiaj moja córka ma urodziny :]
Ewito przesyłam całusy :buzki: dla Twojej córki Marty.Wszystkiego najlepszego. :)
evita - Czw 18 Mar, 2010 21:59

dzisiaj zaliczyłam sobie ponad godzinę na rolkach :) nareszcie ciepełko pozwoliło na wybycie w teren :mgreen: jestem padnięta i chyba z nadmiaru tlenu głowa mi pęka ale za to jaka to była jazda 5t4b no i wiosna w końcu wraca wielkimi krokami :)
stiff - Czw 18 Mar, 2010 22:15

evita napisał/a:
dzisiaj zaliczyłam sobie ponad godzinę na rolkach

Co Ty robiłaś na tych rolkach... :roll:

beata - Czw 18 Mar, 2010 22:21

evita napisał/a:
no i wiosna w końcu wraca wielkimi krokami :)
A ja dziś poszłam pieszo na zebranie do szkoły.....4 km. :) Tak mi wiosną zapachniało. :)
evita - Pią 19 Mar, 2010 08:01

stiff napisał/a:
Co Ty robiłaś na tych rolkach...

może jeździłam ? :p

beata napisał/a:
A ja dziś poszłam pieszo na zebranie do szkoły.....4 km

no to też niezły maraton zaliczyłaś ;)

yuraa - Pią 19 Mar, 2010 09:02

beata napisał/a:
A ja dziś poszłam pieszo na zebranie do szkoły.....4 km

eeee ja codziennie chodzę 6 km do pracy , od siedmiu lat.
godzinny spacer i czas na ułożenie sobie wszystkiego w głowie.

ZbOlo - Pią 19 Mar, 2010 09:27

yuraa napisał/a:
codziennie chodzę 6 km do pracy

...to Laskowik - jak był listonoszem - miał najlepiej... ;)

beata - Pią 19 Mar, 2010 10:16

evita napisał/a:
no to też niezły maraton zaliczyłaś
Tak mi głowę przewietrzyło,że zgłosiłam się do organizacji balu szóstych klas i pilnowania dzieciaków na balu. :szok:
Moja córka jak o tym usłyszała...powiedziała krótko-Ale siara :wysmiewacz:

ZbOlo - Pią 19 Mar, 2010 10:40

beata napisał/a:
Ale siara

...muszę się chyba uczyć takich zwrotów - córy już rosną... ;)

Wiedźma - Pią 19 Mar, 2010 11:04

ZbOlo napisał/a:
.muszę się chyba uczyć takich zwrotów - córy już rosną

SIARA - wstyd, obciach, poruta


Tu masz Miejski słownik slangu i mowy potocznej

evita - Pią 19 Mar, 2010 11:21

Wiedźma napisał/a:
SIARA - wstyd, obciach, poruta


Zbolo czaisz teraz ? ;)

ZbOlo - Pią 19 Mar, 2010 11:22

evita napisał/a:
Zbolo czaisz teraz ?

...czaję... (choć kiedyś oznaczało - picie herbaty :( )

evita - Pią 19 Mar, 2010 11:26

ZbOlo napisał/a:
...czaję...


no to luz ;) a teraz znikam do dalszej ciężkiej pracy :(

Borus - Pią 19 Mar, 2010 11:40

evita napisał/a:
dalszej ciężkiej pracy
...czyli do tyry... :wysmiewacz:
ZbOlo - Pią 19 Mar, 2010 14:37

Wiedźma napisał/a:
Tu masz

...dzięki Wiedźmo, na pewno się przyda... ;) Najstarsza ma już 3.5 roku... :)

evita - Pią 19 Mar, 2010 15:49

ZbOlo napisał/a:
...muszę się chyba uczyć takich zwrotów - córy już rosną..


dobrze Zbolo, że w porę zacząłeś wychodzić ze swojego alkoholizmu i co najważniejsze, że czynnie uczestniczysz w dorastaniu twoich córek :)
mój mąż, ojciec naszych dzieci
nigdy :
- nie tulił ich do snu
- nie czytał bajek
- nie głaskał w chorobie
- nie był na żadnej wywiadówce szkolnej
- nie uczestniczył w żadnej akademii czyli nie słyszał jak dzieci recytują wiersze, śpiewają
- nie był na żadnym meczu naszego syna
- nie pochwalił za dobre wyniki w nauce
- nie zganił za złe również, co najwyżej zrobił pijacką awanturę za całokształt
- nie zabrał żadnego z dzieci na spacer (raz wybrał się z synem do cyrku, do którego nigdy nie dotarli bo fajny pub był po drodze więc to się nie liczy :uoee: )
itp itd ...


takich nigdy czego już nie jest w stanie odzyskać mogłabym mnożyć na kilka stron więc naprawdę masz się z czego cieszyć :) nie ominą cię najważniejsze fakty z twojego życia ;)

evita - Pią 19 Mar, 2010 16:15

Zostałam zaproszona na uroczyste ogłoszenie wyników w plebiscycie na inicjatywę roku 2009 naszego regionu . Oczywiście nie bez powodu zostałam zaproszona ponieważ jednym z głównych faworytów jest również pewien portal, który współtworzę więc mam nadzieję, że to my właśnie wygramy :) ale tak dokładnie to się okaże dzisiaj o godz. 18 dopiero 8| obojętnie co by nie było to już sam fakt, że zostaliśmy nominowani działa na mnie twórczo i aż się chce dalej pracować tak jak dotychczas a nawet i lepiej :mgreen:
Klara - Pią 19 Mar, 2010 16:24

evita napisał/a:
jednym z głównych faworytów jest również pewien portal, który współtworzę

Trzymam kciuki za zdobycie przez Ciebie głównej nagrody :kciuki:
ZASŁUŻYŁAŚ! :D

Wiedźma - Pią 19 Mar, 2010 16:47

:okok: :kciuki:
pietruszka - Pią 19 Mar, 2010 16:51

Też trzymam kciuki Evito :)
Tomoe - Pią 19 Mar, 2010 16:53

Trzymam mocno. :okok:
evita - Pią 19 Mar, 2010 17:03

nie dziękuję, zeby nie zapeszyć :mgreen:
evita - Pią 19 Mar, 2010 21:12

WYGRALIŚMY :]
stiff - Pią 19 Mar, 2010 21:13

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]

:hura: :brawo: :kwiatek:

Klara - Pią 19 Mar, 2010 21:14

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]

dfg56s 98l9i dfg56s
GRATULUJĘ!!!! :)

Wiedźma - Pią 19 Mar, 2010 21:17

54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l 54k9l

evita - Pią 19 Mar, 2010 21:24

dzięki śliczne :)


Borus - Pią 19 Mar, 2010 21:25

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]
:brawo: gratulacje... :kwiatek:
Wiedźma - Pią 19 Mar, 2010 21:27

Łaaaaaaaaaał! Robi wrażenie! :zemdlala:
evita - Pią 19 Mar, 2010 21:28

Wiedźma napisał/a:
aaaaaaaaaał! Robi wrażenie!

Noooooooo :)

yuraa - Pią 19 Mar, 2010 21:31

cieszę się Twoją radością Evito
i gratuluję sukcesu

olimpijka - Pią 19 Mar, 2010 21:45

gratulacdyjne cmok
milutka - Pią 19 Mar, 2010 21:46

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]
Evito gratuluję i życzę dalszych sukcesów :) :)
beata - Pią 19 Mar, 2010 23:21

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]
Serdecznie gratuluję. 5t4b :buziak:
pietruszka - Pią 19 Mar, 2010 23:32

Gratulacje :radocha: :radocha: :radocha:
summer4best - Pią 19 Mar, 2010 23:34

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY :]

a czyż mogło być inaczej? Gratulacje. :okok:

KICAJKA - Sob 20 Mar, 2010 11:23

evita napisał/a:
WYGRALIŚMY
Super ! ! ! :brawo: Gratuluję i życzę dalszych sukcesów. :buziak: :buzki:
evita - Pią 26 Mar, 2010 22:15

postanowiłam też sobie dzisiaj ponarzekać ! a co mi tam :( czasami i mnie jest źle :zalamka: chociaż nikt mi nie zapił (chyba), ja nie piję (na pewno), ale mam jakiś dzisiaj kiepściutki dzień i cholernie mi smutno choć powinnam się cieszyć bo to w końcu święto dzisiaj :) wiedźmo pozdrawiam i dobrego dalszego ciągu świętowania życzę :buziak:
a teraz narzekania ciąg dalszy :
czegokolwiek się dzisiaj nie dotknę to mi nie wychodzi, cokolwiek nie powiem, nie napiszę to wszystkim przykrość robię, poza tym zostałam strasznie zlekceważona i pewnie dlatego jestem dzisiaj jak jestem :zalamka: dlatego też znikam już i wrócę jak mi się humor poprawi ... oby jak najszybciej bo nie lubię takich załamek i nie chcę popadać w jakieś deprechy ...

beata - Pią 26 Mar, 2010 23:42

evita napisał/a:
dlatego też znikam już i wrócę jak mi się humor poprawi ...
Normalne....jak zawsze.Zamiast napisać co Cię uwiera Evitko,to po prostu bierzesz nogi za pas i wiejesz.I wracasz jak jest ok.Kiedy zrozumiesz,że to forum jest także wtedy dla Ciebie gdy masz doła? :uoee:
evita napisał/a:
poza tym zostałam strasznie zlekceważona
No tak to może być powód do dołka,ale czy warto się tym gryźć i sobie humor psuć jakimś oszołomem?
Ja chcę jutro widzieć tu post w którym opisujesz co Cię gryzie,bądź dziś gryzło.Jak na spowiedzi.I nie daj Panie Boże,żeby tego postu tu jutro nie było :uoee: 8| :pocieszacz:

Wiedźma - Sob 27 Mar, 2010 01:50

beata napisał/a:
Ja chcę jutro widzieć tu post w którym opisujesz co Cię gryzie,bądź dziś gryzło.
A ja się przychylam do tego co napisała Beatka.
Evito, wygadaj się nam, powiedz o co chodzi.
Nie wiem, czy będziemy w stanie Ci pomóc, ale daj nam szanse spróbować.
Przecież od czegoś ma się przyjaciół, prawda?

evita - Sob 27 Mar, 2010 09:38

nic szczególnego się nie stało :) jak to dobrze, że człowiek codziennie idzie spać a poranek przynosi świeże spojrzenie na wszystko ... wczoraj zaczęło się od mojej pracy, jeżdżę tam dwa-trzy razy w tygodniu tylko bo ponoć kryzys a jak już zajeżdżam to muszę w 8 godz. zrobić to co mi nie raz 3 dni zajmowało :shock: skupić się nie idzie na roboce bo szefo ciągle kogoś na kawę sprasza i tak biegam między ekspresem a rysunkami i cholery można dostać z tego narzuconego tempa :uoee: a później pojechałam z córką na rolki, żeby było gdzie pojeździć to dojeżdżamy ok 3 km, wrócić już nie dałam rady bo auto znowu padło ! tłumaczę temu mojemu ćmokowi, żeby wymienił pompkę od paliwa bo odkąd mamy wymienioną i to na nietypową to ciągle się coś pieprzy a men naprawia wszystko tylko nie to ! niedługo włoży w niego tyle ile by na dobrego merola starczyło :szok: nie działa mi wskaźnik paliwa, ciągle przeliczam ile to ja mogę km przejechać i ciągle gdzieś w polach staję bez paliwa ! dzisiaj chyba jakąś cegłę zrzucę na ten mój wóz z okna i tyle go będzie :/

ogólnie rzecz biorąc same drobnostki ale czasami zbyt wiele się ich zbiera i człowiekowi nerwy siadają ... z gorszych problemów to fakt, że tak właściwie to ja już niewiele co zarabiam :( moja córka z wnuczką żyją z jednej pensji Marty chłopaka, zawsze na wypłatę robiłam im zakupy dla Aniki czyli jakiś zapas pampersów na miesiąc, kaszki, zupki itp żeby choć tak pomóc. Teraz nie mam takiej możliwości a im bardzo ciężko :zalamka: druga babcia ma w czterech literach wszystko i zachowuje się tak jakby jej wnuczka w ogóle nie istniała a ma tylko jedną !!!
Synek kilka tygodni temu uniósł się honorem bo go kierownik zdenerwował i się zwolnił z pracy. Cwaniak myślał, że wszyscy tylko czekają na niego i z dnia na dzień pracę znajdzie a tu nic z tego :bezradny: nie ma pracy, siedzi w domu i wydzwania do mnie czy nie mam chociaż 5 zł pożyczyć . No masakra jakaś :szok: chyba jakąś nerkę sprzedam albo co :/

zlekceważenie ... to akurat sprawa zbyt osobista i zachowam to tylko dla siebie :(

dzięki dziewczyny za zaangażowanie w moje problemy :buziak:

Wiedźma - Sob 27 Mar, 2010 10:33

Oj, Evito... Kłopoty finansowe... Znam, znam oczywiście.
Od października jestem bez pracy, żyję z zasiłku 700zł/mies, a i ten kiedyś się skończy :|
I też nie widzę szansy na prace dla siebie w naszym grajdole.
Ty to przynajmniej masz jakieś pomysły biznesowe, szukasz czegoś, starasz się,
a ja jestem całkiem zrezygnowana, brak mi energii, aby cokolwiek zmienić.
Nerki to bym może nie sprzedawała, ale chyba zacznę grać w jakiegoś totka i modlić się o cud...

Ale za to nie mam w domu chłopa, na którego musiałabym się wkurzać! :mgreen:

evita - Sob 27 Mar, 2010 10:38

Wiedźma napisał/a:
Ty to przynajmniej masz jakieś pomysły biznesowe, szukasz czegoś, starasz się,

i na tym się niestety moje pomysły kończą :/ przewertowałam cały internet w poszukiwaniu czegoś normalnego i dusza z tego wyszła :p
Wiedźma napisał/a:
Ale za to nie mam w domu chłopa, na którego musiałabym się wkurzać!

a to akurat jest godne pozazdroszczenia :)
Wiedźma napisał/a:
chyba zacznę grać w jakiegoś totka i modlić się o cud...

u mnie już jeden gra i bez skutku a nawet wręcz przeciwnie bym powiedziała :uoee:
Wiedźma napisał/a:
Od października jestem bez pracy, żyję z zasiłku 700zł/mies, a i ten kiedyś się skończy

taaa ... ciekawe czy ustawodawca a dokładniej ten, kto ustala tą kwotę zasiłku dałby radę wyżyć z tego przez m-c utrzymując jednocześnie mieszkanie 8|

beata - Sob 27 Mar, 2010 11:57

Czyli dopadła Cię proza życia.... 8| Tak to jest,że kłopoty się kumulują,zbierają i w końcu to wszystko musi znaleźć jakieś ujście.
evita napisał/a:
wrócić już nie dałam rady bo auto znowu padło ! tłumaczę temu mojemu ćmokowi, żeby wymienił pompkę od paliwa bo odkąd mamy wymienioną i to na nietypową to ciągle się coś pieprzy a men naprawia wszystko tylko nie to ! niedługo włoży w niego tyle ile by na dobrego merola starczyło :szok: nie działa mi wskaźnik paliwa, ciągle przeliczam ile to ja mogę km przejechać i ciągle gdzieś w polach staję bez paliwa ! dzisiaj chyba jakąś cegłę zrzucę na ten mój wóz z okna i tyle go będzie :/
Dobij gruchota i będzie po problemie.Może wtedy Twój Ćmok weźmie się serdecznie za naprawę :wysmiewacz:

:pocieszacz:

verdo - Sob 27 Mar, 2010 18:44

Evito a jak tam szanowny malzonek dobrze licze,ze juz 9 mies. nie pije i to bez terapii? ;)
evita - Sob 27 Mar, 2010 18:58

Verdo nadal men się trzyma o dziwo :szok: nie pije od sierpnia ale pod koniec więc od września można by liczyć :) ale trzeźwieje zupełnie inaczej więc sama nie wiem czy można nazwać to trzeźwieniem :/ nie liczy dni, nie unika kontaktu z alkoholem, zakupił ostatnio karton wódki "bo się przyda" po czym rozdaje ją w prezencie, teraz nawet wpadł na genialny pomysł, że skoro lubię redsa malinowego to mi kupi w hurtowni większą ilość bo taniej, tylko nie wiem po co mi aż tyle by było :szok:
czasami jest nerwowy ale to każdemu ma prawo się przydarzyć , poza tym wkupuje się inetensywnie w łaski wszystkich wokół tylko ja jakaś taka niezłomna jestem, choć pozory zgodnej rodziny na codzień są zachowane :(

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:08

evita napisał/a:
ale trzeźwieje zupełnie inaczej więc sama nie wiem czy można nazwać to trzeźwieniem :/ nie liczy dni, nie unika kontaktu z alkoholem, zakupił ostatnio karton wódki "bo się przyda" po czym rozdaje ją w prezencie, teraz nawet wpadł na genialny pomysł, że skoro lubię redsa malinowego to mi kupi w hurtowni większą ilość bo taniej, tylko nie wiem po co mi aż tyle by było :szok:
A z jakiej planety On jest? 34dd
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:11

beata napisał/a:
A z jakiej planety On jest?

a bo ja to wiem Beti :bezradny: nie zachłystuję się niczym w każdym razie i patrzę na to wszystko realnie :) choć pewnie jak nadejdzie w końcu ten dzień, który musi nadejść to i tak ziemia umknie mi spod stóp ale jakoś przeżyję i tę porażkę ;) moje całe życie to jedna wielka porażka więc jedna wte czy wewte ... jaka to różnica :)

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:13

evita napisał/a:
, poza tym wkupuje się inetensywnie w łaski wszystkich wokół tylko ja jakaś taka niezłomna jestem, choć pozory zgodnej rodziny na codzień są zachowane :(
Skąd ja to znam.Zawsze wszyscy w okół mnie myśleli,że My jesteśmy szczęśliwym,kochającym się małżeństwem,bez większych problemów :roll: A jak już małżonek ogłosił wszem i wobec,że jest alkoholikiem i nie pije...to się dopiero dziwili. :roll:
beata - Sob 27 Mar, 2010 19:14

evita napisał/a:
choć pewnie jak nadejdzie w końcu ten dzień, który musi nadejść to i tak ziemia umknie mi spod stóp ale jakoś przeżyję i tę porażkę
Jak można tak żyć.Przecież to życie na bombie zegarowej. 8|
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:15

beata napisał/a:
Zawsze wszyscy w okół mnie myśleli,że My jesteśmy szczęśliwym,kochającym się małżeństwem,

aż tak bardzo to ja nie potrafię pozorować :) jest po prostu cicho, zgodnie, bez większych awantur, mija dzień za dniem, dzielimy stół, dzielimy łoże ale brakuje tego najważniejszego i pewnie już nigdy tego nie będzie czyli zaufania, miłości, czułości, wzajemnego wsparcia itp itd

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:17

evita napisał/a:
ale brakuje tego najważniejszego i pewnie już nigdy tego nie będzie czyli zaufania, miłości, czułości, wzajemnego wsparcia itp itd
To przykre :buziak: Ale masz nas ;)
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:22

beata napisał/a:
To przykre Ale masz nas

no ale z tobą się nie prześpię :wysmiewacz:

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:25

evita napisał/a:
no ale z tobą się nie prześpię
A czemu nie :foch: Zresztą wolnych chłopaków też tu mamy i jestem pewna,że w razie potrzeby Cię wspomogą. :p
Wiedźma - Sob 27 Mar, 2010 19:26

evita napisał/a:
zakupił ostatnio karton wódki "bo się przyda" po czym rozdaje ją w prezencie, teraz nawet wpadł na genialny pomysł, że skoro lubię redsa malinowego to mi kupi w hurtowni większą ilość bo taniej,

To typowa dla alkoholika koncentracja na alkoholu.
Czarno to widzę, Evito.
On się celowo (choć pewnie nie do końca świadomie) pakuje na wyzwalacze
i one w końcu zadziałają. On chce pić. Uważam, że to tylko kwestia czasu...
Przykro mi... :|

evita - Sob 27 Mar, 2010 19:31

Wiedźma napisał/a:
To typowa dla alkoholika koncentracja na alkoholu.
Czarno to widzę, Evito.

a ja zdaję sobie z tego doskonale sprawę ! i naprawdę jestem przygotowana na najgorsze choć zapewne bez jęków, płaczu i lamentu na forum się nie obędzie 8|

verdo - Sob 27 Mar, 2010 19:31

evita napisał/a:
nie pije od sierpnia ale pod koniec więc od września można by liczyć


To 7 miesiecy calkiem sporo.Dobrze sobie radzi.Niektorzy wytrzymuja zaledwie kilka dni i to po terapii..

evita napisał/a:
sama nie wiem czy można nazwać to trzeźwieniem


A dlaczego nie,kazdy obiera dla siebie odpowiednia metode,taka jaka mu pasuje.Ja nikogo nie bede krytykowal.Wazane sa efekty,tu je widac... :) Chyba innych nalogow nie ma... :roll:

evita napisał/a:
zakupił ostatnio karton wódki "bo się przyda" po czym rozdaje ją w prezencie


Dobroduszny czlowiek... fsdf43t

evita napisał/a:
skoro lubię redsa malinowego to mi kupi w hurtowni większą ilość


....o zone dba...no same plusy...aaaa i abstynent to przeciez rzadkosc...tylko nie wiem czy to zaleta czy wada... :roll:

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:33

verdo napisał/a:
.o zone dba...no same plusy...aaaa i abstynent to przeciez rzadkosc..
34dd :zdziwko:
beata - Sob 27 Mar, 2010 19:34

evita napisał/a:
jestem przygotowana na najgorsze choć zapewne bez jęków, płaczu i lamentu na forum się nie obędzie 8|
I naprawdę,aż takiego kopa ptrzebujesz,żeby ruszyć po pomoc w realu?
verdo - Sob 27 Mar, 2010 19:36

No co Beato uczucia swoja droga.. :skromny:
emigrantka - Sob 27 Mar, 2010 19:38

Vredo
Vredo Vredo

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:38

verdo napisał/a:
No co Beato uczucia swoja droga.. :skromny:
I z tej miłości,żonie alkohol do domu znosi? :roll:
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:38

beata napisał/a:
I naprawdę,aż takiego kopa ptrzebujesz,żeby ruszyć po pomoc w realu?

Beti ja naprawdę świetnie sobie teraz daję radę ze swoim życiem więc po co mam iść na terapię ? na wszelki wypadek ? :szok: przyjdzie czas, że nie będę z sobą radziła wówczas zacznę szukać pomocy , co zresztą będzie logiczne. Teraz mogłabym iść na terapię po to, żeby porozmawiać o swoich problemach finansowych tyle, że nie sądzę, żeby mi ktoś w tym pomógł :)

Wiedźma - Sob 27 Mar, 2010 19:39

Oj Verdo. :zalamka:
Daleka droga przed Tobą...

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:39

verdo napisał/a:
uczucia swoja droga.. :skromny:
Brałeś coś dzisiaj czy jak? :roll:
beata - Sob 27 Mar, 2010 19:40

evita napisał/a:
na wszelki wypadek ?
Nie...no zawsze lepiej....
evita napisał/a:
naprawdę jestem przygotowana na najgorsze
8|
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:45

verdo napisał/a:
Wazane sa efekty,tu je widac...

chciałabym żebyś te efekty dojrzał również za jakiś czas więc nie znikaj z forum tylko czekaj :) poza tym jak długa jest twoja kariera alkoholika ? chyba nieporównywalna z tą jaką zaliczył mój men teraz to on jest trzeźwy ze strachu ale wzmacnia się z dnia na dzień i kiedyś przestanie się bać :/

pietruszka - Sob 27 Mar, 2010 19:46

beata napisał/a:
verdo napisał/a:
uczucia swoja droga.. :skromny:
Brałeś coś dzisiaj czy jak? :roll:


Ja zrozumiałam to tak, że Verdo chciał podkreślić, kogo alkoholik kocha. Niestety zwykle butelkę :nerwus:

Pamiętam, ze jak moje Słoneczko miało kilka tygodni trzeźwości, to czasem zachowywał się, jakby chciał mieć kontakt z alkoholem przeze mnie g2edd3 "Możesz się przecież napić, kochanie... A kup sobie piwo... Mi to nie przeszkadza..." itd.

Z czasem mu przeszło (albo mu jakąś klepkę wprawili na terapii :wysmiewacz: )

Evitko, przygotuj sobie plan awaryjny, spisz go na karteczce i schowaj... I nie dręcz się tworami wyobraźni. Szkoda energiii
:buziak:

verdo - Sob 27 Mar, 2010 19:46

beata napisał/a:
I z tej miłości,żonie alkohol do domu znosi?


A co nie wolno jej sie napic?

Te posty to juz zmieniaja sens mojej ironicznej wypowiedzi... :roll:

beata napisał/a:
Brałeś coś dzisiaj czy jak?


Ale Ty cos o wiele mocniejszego.Daj kawalek.. :p

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:48

Cytat:
Ale Ty cos o wiele mocniejszego.Daj kawalek.. :p
Ja się dziś dużo świerzego powietrza nałykałam. ;)
beata - Sob 27 Mar, 2010 19:49

pietruszka napisał/a:
to czasem zachowywał się, jakby chciał mieć kontakt z alkoholem przeze mnie g2edd3 "Możesz się przecież napić, kochanie... A kup sobie piwo... Mi to nie przeszkadza..." itd.
Mój mąż do pewnego czasu też mi tak mówił,jednak nigdy sam alkoholu do domu nie przynosił.
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:52

pietruszka napisał/a:
Evitko, przygotuj sobie plan awaryjny, spisz go na karteczce i schowaj...

mój plan awaryjny już od dawna jest w mojej głowie poukładany :) jak przeżyję to dam radę ;)

stiff - Sob 27 Mar, 2010 19:53

evita napisał/a:
nie pije od sierpnia ale pod koniec więc od września można by liczyć :) ale trzeźwieje zupełnie inaczej więc sama nie wiem czy można nazwać to trzeźwieniem :/

Moj brat na tym patencie nie pije juz 5 lat... :roll:
Wiec nie rozumie o co masz do niego pretensje, a może Ci przeszkadza,
ze przestał pic...

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:53

evita napisał/a:
jak przeżyję to dam radę ;)
Możesz rozszerzyć tę wypowiedź?
pietruszka - Sob 27 Mar, 2010 19:55

beata napisał/a:
Mój mąż do pewnego czasu też mi tak mówił,jednak nigdy sam alkoholu do domu nie przynosił.


Mój to znosił... skrzynkami... :wysmiewacz: Ale to było wcześniej.
A oczywiście mówimy teraz o okresie abstynencji (bo o trzeźwieniu to jeszcze chyba nie ma mowy)... Mój do domu też nie znosił, ale przy wielu innych okazjach to wręcz namawiał. Jakby spróbował przynieśc to domu to... by było: :wysmiewacz:

beata - Sob 27 Mar, 2010 19:57

Dobre....muszę to mężowi pokazać :wysmiewacz:
evita - Sob 27 Mar, 2010 19:58

pietruszka napisał/a:
przy wielu innych okazjach to wręcz namawiał

to już dawno pisałam, że u mnie też tak jest ! jakby czerpał z tego rozkosz, że inni piją :szok: ale ... jego brat nie pije już kilkanaście lat i dokładnie tak samo się zachowuje :shock: pełny barek i sprasza gości na drinka a sam siedzi obok no i polewa najczęściej :szok:

verdo - Sob 27 Mar, 2010 19:59

pietruszka napisał/a:
Ja zrozumiałam to tak, że Verdo chciał podkreślić, kogo alkoholik kocha. Niestety zwykle butelkę


Oni jacys nie rozgarnieci sa czy cus... :wysmiewacz: (a pytanie wada czy zaleta togo nikt nie cytucje,moze nie dowidza.. :p )

evita napisał/a:
poza tym jak długa jest twoja kariera alkoholika ? chyba nieporównywalna z tą jaką zaliczył mój men


No wlasnie chyba,ale wydaje mi sie,ze przeszedlem wiecej niz nie jeden stary alko.
Moja kariera 8 lat,moze wiecej...z nikim nie chce sie mierzyc... 8)

pietruszka - Sob 27 Mar, 2010 20:00

evita napisał/a:
prasza gości na drinka a sam siedzi obok no i polewa najczęściej :szok:

pewnie podświadomie liczy na to, że się kiedyś pomyli i sobie też naleje :wysmiewacz:

verdo - Sob 27 Mar, 2010 20:02

stiff napisał/a:
Wiec nie rozumie o co masz do niego pretensje, a może Ci przeszkadza,
ze przestał pic...


Wlasnie o uczucia a nie alkoholizm..To o czym rozmawiamy.. :roll:

stiff - Sob 27 Mar, 2010 20:07

verdo napisał/a:
Wlasnie o uczucia a nie alkoholizm..To o czym rozmawiamy..

Większość ludzi żyjących w długich związkach nie jest wcale oparta na uczuciach,
a specyficznych uwarunkowaniach, jak choćby wspólnota mieszkaniowa,
a także przyzwyczajenia...
Kiedy wszystko jakoś funkcjonuje to nikt nie decyduje się na zmiany...

evita - Sob 27 Mar, 2010 20:12

stiff napisał/a:
Wiec nie rozumie o co masz do niego pretensje, a może Ci przeszkadza,
ze przestał pic...

ależ ja nie mam pretensji tyle tylko że ciągle siedzę na bombie z opóźnionym zapłonem 8| jakkolwiek by nie dochodził swojej trzeźwości tak samo bym się czuła ... dlatego też jest jak jest i nie przeszkadzam w tym trzeźwieniu, ciesząc się spokojnym trybem życia przynajmniej w takiej dziedzinie życia jakim jest małżeństwo :/

evita - Sob 27 Mar, 2010 20:15

stiff napisał/a:
Większość ludzi żyjących w długich związkach nie jest wcale oparta na uczuciach,
a specyficznych uwarunkowaniach, jak choćby wspólnota mieszkaniowa,
a także przyzwyczajenia...
Kiedy wszystko jakoś funkcjonuje to nikt nie decyduje się na zmiany...

świetnie powiedziane stiff ! lepiej nie potrafiłabym tego ująć !

verdo - Sob 27 Mar, 2010 20:15

stiff napisał/a:
Większość ludzi żyjących w długich związkach nie jest wcale oparta na uczuciach,
a specyficznych uwarunkowaniach, jak choćby wspólnota mieszkaniowa,
a także przyzwyczajenia...
Kiedy wszystko jakoś funkcjonuje to nikt nie decyduje się na zmiany...


Zgadzam sie w 100%.Milosc i uczucia z czasem bledna...pozostaja przyzwyczajenia.
Evita nie dazy sympatia swojego maza alkoholika tylko w ogole meza... :roll:

stiff - Sob 27 Mar, 2010 20:16

evita napisał/a:
ależ ja nie mam pretensji tyle tylko że ciągle siedzę na bombie z opóźnionym zapłonem

Czyli nie dopuszczasz takiej ewentualności, ze to początek końca z problemem alko
u Twojego męża...
Aby sobie udowodnić, ze masz racje, to teraz świadomie lub nie,
możesz go utwierdzić w przekonaniu, ze Tobie wszystko jedno,
ze spisałaś go na straty...
Tylko wtedy po co to ciągniesz...

evita - Sob 27 Mar, 2010 20:18

verdo napisał/a:
Evita nie dazy sympatia

sympatia to równie dobre określenie ! ale z drugiej strony patrząc to nie wiem jakby się potoczyło moje życie gdyby nie alkohol ... być może jest gdzieś w necie forum gdzie to trzeźwe małżeństwa pieją peany na swoją cześć i są szczęśliwi ? :shock: ja póki co nie znam takich ....

stiff - Sob 27 Mar, 2010 20:18

verdo napisał/a:
Evita nie dazy sympatia swojego maza alkoholika tylko w ogole meza... :roll:

Skoro tak, to w czym problem aby tego stanu nie przedłużać...

verdo - Sob 27 Mar, 2010 20:20

evita napisał/a:
ale z drugiej strony patrząc to nie wiem jakby się potoczyło moje życie gdyby nie alkohol ...


No przyczyna byl alkohol,tego nie da sie ukryc,ale przeciez milosc Ci wszystko wybaczy... :roll:

Klara - Sob 27 Mar, 2010 20:23

verdo napisał/a:
ale przeciez milosc Ci wszystko wybaczy... :roll:

Mój mąż to wciąż powtarzał wtaczając się do domu.... :tupie:

stiff - Sob 27 Mar, 2010 20:24

evita napisał/a:
trzeźwe małżeństwa pieją peany na swoją cześć i są szczęśliwi ?

Zauroczenie mija i trzeba sie zmierzyć z rzeczywistością...
Czasami z rożnych względów ciągniemy ta furę, posiłkując sie przy tym marzeniami,
wspomnieniami i gdybanie co by było, gdyby los dla nas był łaskawszy...
Ale złudzeniami "wiecznie" żyć sie nie da, choć niektórym sie ponoć udaje...

evita - Sob 27 Mar, 2010 20:26

stiff napisał/a:
Czyli nie dopuszczasz takiej ewentualności, ze to początek końca z problemem alko
u Twojego męża...

takich ewentualności dopuszczałam do siebie już tysiące razy więc chyba mogę w końcu popaść w zwątpienie i nie ufać przynajmniej na ten czas ?
stiff napisał/a:
Aby sobie udowodnić, ze masz racje, to teraz świadomie lub nie,
możesz go utwierdzić w przekonaniu, ze Tobie wszystko jedno,
ze spisałaś go na straty...

świadomie nie udowadniam mu na siłę, że spisałam go na straty ! chcę, żeby sam do tego doszedł w mniej drastyczny sposób ponieważ nie chcę doładowywać sobie na swój kark wyrzutów sumienia, że stałam się jego wyzwalaczem ! poza tym wszystkim jak już to wcześniej gdzieś napisałam względy finansowe są dla mnie bardzo istotne , nie wiem czy nawet nie najważniejsze :( wiem, że to okrutne co piszę ale taka jest prawda, wcześniej to ja byłam "dostarczycielem" pieniędzy, teraz role się odwróciły :/

stiff - Sob 27 Mar, 2010 20:32

evita napisał/a:
że spisałam go na straty ! chcę, żeby sam do tego doszedł w mniej drastyczny sposób ponieważ nie chcę doładowywać sobie na swój kark wyrzutów sumienia,

Przynajmniej masz świadomość, ze coś w Twoim życiu skończyło się bezpowrotnie...
Licznik wyzerowany wiec czas na zmiany, takie które by Cie satysfakcjonowały...

verdo - Sob 27 Mar, 2010 20:37

stiff napisał/a:
Licznik wyzerowany wiec czas na zmiany, takie które by Cie satysfakcjonowały...


....czyli nowy partner zyciowy...ktory pomoże...zapewni szczescie...
Samiec z klasa i kasa... :p

evita - Sob 27 Mar, 2010 20:51

stiff napisał/a:
Licznik wyzerowany wiec czas na zmiany, takie które by Cie satysfakcjonowały..

chyba jednak nie taka kolej mi jest pisana a właściwie nie jestem pewna czy to byłoby dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie :| na dzień dzisiejszy bardziej skłaniałbym się ku samotności ...
verdo napisał/a:
....czyli nowy partner zyciowy...ktory pomoże...zapewni szczescie...

jw ...

verdo - Sob 27 Mar, 2010 21:13

evita napisał/a:
jw ...


Jednostka wodki?Czyli srednia ilosc wodki o usrednionej zawartosci alkoholu,po ktorej statystyczny mezczyzna przestaje zwracac uwage na to z kim obudzi sie rano.. 8)

nie to nie to...jednostka wojskowa...tylko po co tu... :roll:

evita - Sob 27 Mar, 2010 21:19

verdo napisał/a:
Jednostka wodki?

nazywaj sobie to jak chcesz :)
verdo napisał/a:
srednia ilosc wodki o usrednionej zawartosci alkoholu,po ktorej statystyczny mezczyzna przestaje zwracac uwage na to z kim obudzi sie rano..

a jest taka możliwość ? zawsze sądziłam, że to z kim się budzi rano statystyczny mężczyzna jest mu tak bardzo obojętne jak mnie fakt jaka jest średnia opadów deszczu w moim regionie :p

stiff - Sob 27 Mar, 2010 22:11

evita napisał/a:
jak mnie fakt jaka jest średnia opadów deszczu w moim regionie :p

Sadze, ze nijak nie jest Ci to obojętne... :roll:

evita - Sob 27 Mar, 2010 22:16

stiff napisał/a:
Sadze, ze nijak nie jest Ci to obojętne...

średnia ? akurat tak ! ale jak się skupię to znajdę lepszy przykład ...

verdo - Sob 27 Mar, 2010 23:17

evita napisał/a:
zawsze sądziłam, że to z kim się budzi rano statystyczny mężczyzna jest mu tak bardzo obojętne


To ja nie mieszcze sie w tych statystykach nie spie z facetami,dziecmi czy zwierzetami tylko z... dziewczynami rzecz jasna ...typu modelssss.... :mgreen: W mojej karierze ani razu na drugi dzien nie dopadla mnie amnezja ...zawsze wszystko pamietam...bo warto.. :skromny:

Cytat:
Jeśli zastanowię się nad sobą w odniesieniu do wszechświata,
to kim ja jestem?


Kroplą atramentu w oceanie spokojnym... :p

evita - Sob 27 Mar, 2010 23:23

verdo napisał/a:
tylko z... dziewczynami rzecz jasna ...typu modelssss....

i uważasz, że modelssss to jest wszystko czego ci do szczęścia brakuje ? czy zatrzymałeś się przy którejś na dłużej niż chwilę ? tylko tak szczerze ... bez zbędnego szpanu :/ co jest istotne ? typ "modelsss" jak to określiłeś czy coś więcej ?

evita - Sob 27 Mar, 2010 23:24

verdo napisał/a:
Kroplą atramentu w oceanie spokojnym..

ja bym to nazwała "splunięciem" w oceanie spokojnym :/

beata - Sob 27 Mar, 2010 23:25

Cytat:
Jeśli zastanowię się nad sobą w odniesieniu do wszechświata,
to kim ja jestem?
Jesteś dzieckiem wszechświata...... :)
evita - Sob 27 Mar, 2010 23:39

beata napisał/a:
Jesteś dzieckiem wszechświata......

eee tam ... piszesz a sama nie wierzysz w to co myślisz :( a może tak myślisz ? :mysli: wtedy tylko pozazdrościć :)

beata - Sob 27 Mar, 2010 23:43

evita napisał/a:
eee tam ... piszesz a sama nie wierzysz w to co myślisz
Jesteś dzieckiem wszechświata,nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj.
To fragment Desideraty Evitko. :skromny: Dla mnie jest jak modlitwa.Bardzo lubię jej słuchać :) I wierzę w to co piszę. :)

beata - Sob 27 Mar, 2010 23:45

Znasz Desideratę?
KICAJKA - Nie 28 Mar, 2010 10:31

evita napisał/a:
beata napisał/a:
Jesteś dzieckiem wszechświata......

eee tam ... piszesz a sama nie wierzysz w to co myślisz :( a może tak myślisz ? :mysli: wtedy tylko pozazdrościć :)
Evitko Desiderata i Modlitwa o Pogodę Ducha przed 23 laty "wyprostowały mi kręgosłup" i postawiły na nogi.Do dziś są moimi przewodnikami w każdej sytuacji. :skromny: :buzki:
pterodaktyll - Nie 28 Mar, 2010 11:29

KICAJKA napisał/a:
i.Do dziś są moimi przewodnikami w każdej sytuacji.

Muszę przyznać, że też sięgam po tę mądrość.

evita - Nie 28 Mar, 2010 14:32

Cytat:
Znasz Desideratę?

pewnie, że znam :) jak chyba wszyscy, którym problem alkoholizmu nie jest obcy ;)
dzięki za PW Beti :buziak:

verdo - Nie 28 Mar, 2010 20:14

evita napisał/a:
modelssss to jest wszystko


Tutaj lekko przesadzilem,ale tylko leciutko... :p
To tylko taka przenosnia byla..

evita napisał/a:
czego ci do szczęścia brakuje ?


Lubie chodzic po takich klubowo-barowych lokalach gdzie mozna potanczyc, nie ma tam takiego jazgotu jak w duzych dyskotekach.Rozmawiam ze znajomymi ludzmi inni sie patrza jest fajny klimat i pelen luz,czuje sie jak mlody bog... :mgreen: Obowiazuje tam pewna kultura-dres czy bluza z kapturem odpada na wejsciu...ale to tylko pozory,dziewczyny przychodza ubrane jak do agencji go-go w podwiazkach,mini i bez majtek..... a biedny mezczyzna jest tylko mezczyzna...Takie miejsca to wylegarnie rozpusty i seksu....Az za bardzo kocham to nocne zycie. ;)

p.s
Wypytalem Cie o wszystko...nie chce tutaj smiecic... 8)

evita - Nie 28 Mar, 2010 20:29

verdo napisał/a:
Tutaj lekko przesadzilem,ale tylko leciutko...

verdo napisał/a:
.Takie miejsca to wylegarnie rozpusty i seksu...

w tej sytuacji nie dziwię się, że tylko "leciutko" przesadzasz ;) pokusie ciężko się oprzeć :p
najważniejsze, że pamiętasz z kim się rano budzisz :]

verdo napisał/a:
Wypytalem Cie o wszystko...

to jakiś quizz był ? :wysmiewacz: wygrałam coś może ? :skromny:

verdo - Nie 28 Mar, 2010 22:35

evita napisał/a:
wygrałam coś może ?


No u mnie wycieczke do Turcji,tylko sponsora brak... :p

evita napisał/a:
pokusie ciężko się oprzeć


Zgodze sie,ale to tez nie ma tak latwo sa pewne kryteria...stopien inteligencji,uroda,wiek,ilosc promili i godzina ... :p

evita - Nie 28 Mar, 2010 22:37

verdo napisał/a:
u mnie wycieczke do Turcji,tylko sponsora brak..

i tak bym nie pojechała więc cieszę się wygraną :)

pterodaktyll - Nie 28 Mar, 2010 22:38

Cytat:
zero lub minus zero ?

Mniej niż zero :lol2:

evita - Nie 28 Mar, 2010 22:41

pterodaktyll napisał/a:
Cytat:
zero lub minus zero ?

Mniej niż zero :lol2:

a skąd ty Ptero ten cytat wziąłeś ? :szok:
poświęcę się i przeletę się wstecz :)

pterodaktyll - Nie 28 Mar, 2010 22:44

Cytat:
a skąd ty Ptero ten cytat wziąłeś

Emi manipuluje postami :p

stiff - Nie 28 Mar, 2010 22:44

evita napisał/a:
poświęcę się i przeletę się wstecz :)



evita - Nie 28 Mar, 2010 22:50

pterodaktyll napisał/a:
Emi manipuluje postami

:(

evita - Wto 30 Mar, 2010 18:42

byłam na rozmowie o pracę :) nieco inna branża niż dotychczas ale co mi tam ! dowiedziałam się, że jest wakat no to w 5 minut się zebrałam i pojechałam na rozmowę z właścicielem firmy, jutro mam przesłać CV i zobaczymy co z tego wyjdzie :bezradny: jak wypali no to radocha a jak nie to będę dalej kombinować z tym moim biznesem i tyle :)
Klara - Wto 30 Mar, 2010 21:05

evita napisał/a:
jutro mam przesłać CV i zobaczymy co z tego wyjdzie

Będę trzymała te moje kciuki, o tak: :kciuki: :kciuki: :kciuki:

KICAJKA - Wto 30 Mar, 2010 21:34

evita napisał/a:
jutro mam przesłać CV i zobaczymy co z tego wyjdzie

Też trzymam :kciuki: :pocieszacz:

evita - Wto 30 Mar, 2010 21:47

nie dziękuję :foch:
coby nie zapeszyć :mgreen:

milutka - Wto 30 Mar, 2010 22:01

evita napisał/a:
jak wypali no to radocha a jak nie to będę dalej kombinować z tym moim biznesem i tyle :)

Ja też trzymam kciuki coby wypaliło ale przyznam ,że ten biznes o którym ostatnio wspominałas to całkiem nie głupia sprawa i myślę ,że miało by to przyszłość ....a z tego byłby jakiś dochód ;)

evita - Wto 30 Mar, 2010 22:05

milutka napisał/a:
Ja też trzymam kciuki coby wypaliło

a ja tam raczej sceptycznie do tego podchodzę i nie liczę na jakiś efekt :/ przypuszczam, że oprócz mnie było koło setki młodszych i ładniejszych przede wszystkim :| co będzie to będzie :)
milutka napisał/a:
przyznam ,że ten biznes o którym ostatnio wspominałas to całkiem nie głupia sprawa i myślę ,że miało by to przyszłość ..

nadal sprawdzam rynek i na razie nie jestem tego taka pewna bo ja w końcu choć bardzo uprzemysłowionej to jednak w dziurze mieszkam :szok:

milutka - Wto 30 Mar, 2010 22:09

evita napisał/a:

nadal sprawdzam rynek i na razie nie jestem tego taka pewna bo ja w końcu choć bardzo uprzemysłowionej to jednak w dziurze mieszkam :szok:
Dobra reklama sprawia cuda .... ;)
beata - Wto 30 Mar, 2010 23:54

Ja oczywiście też mocno trzymam kciuki :kciuki:
Tomoe - Śro 31 Mar, 2010 08:39

evita napisał/a:
jak wypali no to radocha a jak nie to będę dalej kombinować z tym moim biznesem i tyle :)

Etat niewątpliwie ma swoje dobre strony.
Nie musisz się sama rozliczać z ZUS-em, masz ubezpieczenie zdrowotne, pracodawca płaci składkę emerytalną.
Dla mnie to wszystko jest bardzo ważne, bo daje mi poczucie mocnego gruntu pod nogami.
Kiedyś myślałam o tym, żeby "pójść w biznesy", ale to dla mnie zbyt niepewne i ryzykowne.
Trzymaj się, Evitko, i dobrze się dzisiaj zaprezentuj. 98l9i

Wiedźma - Śro 31 Mar, 2010 08:44

:kciuki: :auuu:
evita - Śro 31 Mar, 2010 08:58

Tomoe napisał/a:
Trzymaj się, Evitko, i dobrze się dzisiaj zaprezentuj

ja już sie wczoraj zaprezentowałam :) ale czy dobrze ? :szok: się okaże do 15 kwietnia 8| dzisiaj tylko muszę dosłać CV i czekać .
Teraz jestem w mojej starej , wyrywkowej pracy :/ ależ tu się nastrój zrobił ? masakra jakaś :szok:

montreal - Śro 31 Mar, 2010 09:01

gdzie "tu"? W pracy, czy tu?
:)

stiff - Śro 31 Mar, 2010 11:13

Cytat:
ależ tu się nastrój zrobił ? masakra jakaś :szok:
_________________

Czyli witaj w piekle, walczymy o byt... :D
Nigdy nie poddaje sie tej atmosferze i zawsze dobrze na tym wychodzę... ;)

evita - Śro 31 Mar, 2010 13:22

montreal napisał/a:
W pracy, czy tu?


to chyba jasne, że w pracy ;)
stiff napisał/a:
Nigdy nie poddaje sie tej atmosferze i zawsze dobrze na tym wychodzę...

też mi się dzisiaj udało włączyć ignora na to wszystko :)

evita - Nie 04 Kwi, 2010 22:17

i pierwszy dzień świąt zaliczony :) nie powiem żebym się czuła wypoczęta bo od rana dzieci wszystkie na śniadanku, później również na obiadku a popołudnie dla odmiany u moich rodziców i tu była porażka :szok:
men sobie kupił e-papieros a moja mamcia nieomalże go beatyfikowała z tego powodu :uoee: cały czas nie było innego tematu tylko jaki to on kochany bo trzeźwy a teraz jeszcze dba o zdrowie no i finanse jednocześnie, lepszego człeka na świecie to ze świecą szukać :/ a siostrzyczka oczywiście wtórowała w tych peanach na jego cześć :uoee: ale umówiłam się z moim bratem i szwagrem, że jak nam ten konfident dalej będzie tak zachodzić za skórę to mu tę jego idealną skórę złoimy kiedyś w jakiejś ciemnej uliczce :mgreen:
poza tym małym zgrzytem dzień minął fajnie choć męcząco :) jutro kolejny maraton rodzinny :]

stiff - Nie 04 Kwi, 2010 22:45

evita napisał/a:
a siostrzyczka oczywiście wtórowała w tych peanach na jego cześć

Zamień sie z nią na męża, jeśli Ci tak źle... g45g21

beata - Nie 04 Kwi, 2010 23:31

evita napisał/a:
i pierwszy dzień świąt zaliczony
No zaliczony.U mnie przy śniadaniu panowała lekko grobowa atmosfera,bo wczoraj pokłóciłam się z teściową....więc dziś nie bardzo miałam ochotę z Nią gadać. :evil2"
Ale za to pod wieczór dostałam podziękowania od mojej policji za szybką reakcję. :skromny: Wyszłam sobie na taras,patrzę,a tu pod lasem się pali.W pierwszym momencie pomyślałam,że ktoś trawę wypala,ale po chwili pomyślałam,że w Wielkanoc to mało mozliwe i zadzwoniłam na straż i po policję.Przyjechali,ugasili,a potem pod dom podjechał radiowóz i panowie mundurowi osobiście mi podziękowali. :skromny: :lol2:

evita - Pon 05 Kwi, 2010 09:15

stiff napisał/a:
Zamień sie z nią na męża, jeśli Ci tak źle...

raczej ujęłabym to inaczej bądź twoje słowa skierowała do siostry :) to ona wiecznie narzeka jak jej to źle ;)

evita - Pon 05 Kwi, 2010 09:16

beata napisał/a:
pod dom podjechał radiowóz i panowie mundurowi osobiście mi podziękowali.

ku chwale ojczyzny obywatelko Beato :lol2:

beata - Pon 05 Kwi, 2010 15:15

evita napisał/a:
ku chwale ojczyzny obywatelko Beato
No może nie,aż tak,ale dom sąsiada ocalał,a i mój stoi niedaleko. :szok:
evita - Pon 05 Kwi, 2010 23:56

beata napisał/a:
No może nie,aż tak,

no to może "niech żyje sąsiedzka samopomoc" :wysmiewacz:

evita - Wto 06 Kwi, 2010 09:45

no i po świętach ... drugi dzień świąt również był dość obfity nie tylko w jedzonko ale i w wydarzenia !
Święta spędzała również w moim domu Paulinka, o której wcześniej już wspominałam w swoim wątku. W rozmowie z moją córką wspominała nie raz, że bardzo jej włosy ostatnio wychodzą ale to co wczoraj zobaczyłam to mnie przeraziło ! Ona ma normalnie kilka zupełnie łysych placków na tyle głowy :szok: jeden wielkości monety 5 zł a może nawet i więcej i kilka drobniejszych ! Wygląda to na łysienie plackowate ale dzisiaj już od rana poleciała do lekarza :(
Za to popołudniu miałam niezły ubaw z mojej szwagierki o której pisałam już tutaj, że nieźle zapija ! Byliśmy proszeni wszyscy na popołudniową kawę do najstarszego brata mena. Średni ten co również popija pojechał już wcześniej tam ale bez żony a żonka do mnie zadzwoniła czy może się z nami zabrać bo ją cyt. "tak ten ch*j zdenerwował od rana, że nie chciała z nim jechać" Stwierdziła, że on już pije od kilku dni i że nie trzeźwieje i że musi mu udowodnić, że jest alkoholikiem i że jak nie pójdzie się leczyć to ona od niego odejdzie :szok: po czym jak po nią podjechałam to wylazło z domu jakieś czupiradło, z mętnym wzrokiem, chodzące nie jak na własnych nogach tylko na szczudłach i zapite w pestkę :p to była zaledwie godz. 16 więc chyba od rana już ciągła a w przeciwieństwie do niej jej mąż był trzeźwiuteńki . Kurcze jak ona mnie wkurzała swoim byblaniem od rzeczy, powtarzaniem się co 5 min na ten sam temat, a na dodatek ma taką głupią manię, że jak sobie popije to ciągle oblizuje usta i ciągle ten jęzor ma na wierzchu :uoee: można zwymiotować patrząc na takie obleśne babsko ale i tak słuchając cały czas jak to ona narzeka na pijaństwo swojego męża i to będąc jednocześnie zapitą w trupa można się nieźle uśmiać z zaistniałej sytuacji :lol2: men stwierdził jak już ją odwieźliśmy do domu, że chyba pójdzie na kolanach do Częstochowy podziękować, że mu się taka żona nie trafiła bo by już pewnie we dwóch dawno zeszli z tego świata ;)

verdo - Śro 07 Kwi, 2010 01:46

pterodaktyll napisał/a:
Mniej niż zero


Cos piszesz w temacie nie wiadomo do kogo...Szczycisz sie poczuciem humoru ale akurat tego zartu nie łapie(emotki)... wiesz,ze ta godzina i ilosc promili to byly zgrywy,chyba nikt tego nie odebral na powaznie...Co do mlodych kobiet to pisze co widze bo tak jest...

Rada na przyszlosc,nie oceniaj/cie kogos,jesli ta osoba o to nie prosi...szczegolnie przez internet,wirtualnie... :uoee:

evita - Śro 07 Kwi, 2010 10:13

Znikam na jakiś czas z forum ! Nie żegnam się ale nie wiem kiedy będę :( może za dzień, może za tydzień ... :papa:
beata - Śro 07 Kwi, 2010 10:16

evita napisał/a:
Nie żegnam się ale nie wiem kiedy będę :( może za dzień, może za tydzień ...
A co się stało? :szok:
milutka - Śro 07 Kwi, 2010 10:18

evita napisał/a:
Znikam na jakiś czas z forum ! Nie żegnam się ale nie wiem kiedy będę :( może za dzień, może za tydzień ... :papa:
Wracaj do nas szybko :pocieszacz: :buzki:
sabatka - Śro 07 Kwi, 2010 10:19

wróć szybko :)
ZbOlo - Śro 07 Kwi, 2010 11:30

evita napisał/a:
Znikam na jakiś czas z forum

...życzę powodzenia i wracaj do Nas "niebawem"... ;)

Tomoe - Śro 07 Kwi, 2010 11:35

evita napisał/a:
Znikam na jakiś czas z forum ! Nie żegnam się ale nie wiem kiedy będę :( może za dzień, może za tydzień ... :papa:


Wracaj szybko. :buziak:

yuraa - Śro 07 Kwi, 2010 11:58

będzie mi Ciebie brakować Evito
wracaj jak najszybciej

kiwi - Śro 07 Kwi, 2010 13:56

Wracaj szybko Evito !!!!!!!
A co sie stalo ?????!!!!!
Pozdrawia
Kiwi

emigrantka - Śro 07 Kwi, 2010 13:58

evita
czekamy ...

emigrantka - Śro 07 Kwi, 2010 14:02

Cytat:
Rada na przyszlosc,nie oceniaj/cie kogos,jesli ta osoba o to nie prosi...szczegolnie przez internet,wirtualnie...
_________________

pobozne zyczenie a nie rada ,,,
to wlasnie wirtualnie mozna nawciskac bezceremonialnie i oto niektorem chodzi ..
i jeszcze jedno malo jest chyba osob, ktore chca byc oceniane :/

beata - Czw 08 Kwi, 2010 12:05

Evita!!!1 :krzyk: :krzyk: :krzyk:
verdo - Czw 08 Kwi, 2010 19:51

emigrantka napisał/a:
wlasnie wirtualnie mozna nawciskac bezceremonialnie i oto niektorem chodzi ..


To oni chyba chca sobie anonimowo ulzyc w sieci bo w realnym zyciu nie maja nic do powiedzenia. :/

pterodaktyll - Czw 08 Kwi, 2010 21:07

verdo napisał/a:
To oni chyba chca sobie anonimowo ulzyc w sieci bo w realnym zyciu nie maja nic do powiedzenia

To taki zamiennik ;)

Klara - Czw 08 Kwi, 2010 21:13

verdo napisał/a:
To oni chyba chca sobie anonimowo ulzyc w sieci

pterodaktyll napisał/a:
To taki zamiennik ;)

O jakich ONYCH piszecie i jaki to ma związek z przypadkiem Evity.
Kto mi to wyjaśni, bo NIE ROZUMIEM! :(

beata - Pon 12 Kwi, 2010 09:29

beata napisał/a:
Evita!!!1 :krzyk: :krzyk: :krzyk:

evita - Pon 12 Kwi, 2010 09:44

beata napisał/a:
beata napisał/a:
Evita!!!1 :krzyk: :krzyk: :krzyk:

czego wrzeszczysz :) jestem przecież ;)

evita - Pon 12 Kwi, 2010 09:45

Klara napisał/a:
O jakich ONYCH piszecie

też nie rozumiem o co tu lotto ale to szczegół :) nie muszę wszystkiego rozumieć :bezradny:

Jacek - Pon 12 Kwi, 2010 11:26

evita napisał/a:
też nie rozumiem o co tu lotto

jak nie wiadomo o co lotto
to lotto blisko kasy się kręci :mgreen:

beata - Pon 12 Kwi, 2010 12:26

evita napisał/a:
czego wrzeszczysz :) jestem przecież ;)
A gdzie byłaś?Czemu Cię nie było?Evi....ja się strasznie martwiłam :(
evita - Pon 12 Kwi, 2010 12:31

beata napisał/a:
A gdzie byłaś?Czemu Cię nie było?

czasami człek potrzebuje trochę czasu tylko dla siebie i tym sposobem i na mnie przyszła taka pora :)
a od piątku wielkie przygotowania do wielkiej imprezy ! nie czkaliśmy na 50-lecie ich ślubu bo życie jest tak ulotne a zdrowie tak kruche, że po co zwlekać ? wraz z siostrą i bratem zorganizowaliśmy takie weselicho, że dawno się tak dobrze nie bawiłam :) choć same przygotowania były mozolne i pracochłonne bo wszystko sami gotowaliśmy, wystrój sali, kelnerowanie, zmywanie, sprzątanie ... dzisiaj nogi mnie coś nie chcą nosić :)

evita - Pon 12 Kwi, 2010 12:31

beata napisał/a:
Evi....ja się strasznie martwiłam

dziekuję :buziak:

beata - Pon 12 Kwi, 2010 12:38

evita napisał/a:
czasami człek potrzebuje trochę czasu tylko dla siebie i tym sposobem i na mnie przyszła taka pora :)
Ale cieszę się,że już wróciłaś,bo strasznie mi Ciebie brakowało. :buziak:
Jesteś przecież Dobrym Duszkiem Dekadencji. :buziak:

sabatka - Pon 12 Kwi, 2010 12:53

tez sie ciesze :)
evita - Pon 12 Kwi, 2010 14:15

sabatka napisał/a:
tez sie ciesze :)

więc i ciebie całuję :buziak:

evita - Pon 12 Kwi, 2010 14:33

współuzależnienie ... choroba, która jednoczy sobie równych ...
Na sobotniej imprezie wśród gości bardzo szybko odnalazły się dwie osoby z rodziny, które są mnie podobne. Widujemy się rzadko, dzielą nas kilometry i tylko zdawkowe życzenia przy okazji świąt przypominają nam o wzajemnym istnieniu. Niespodziewanie dla mnie okazało się, że moja kuzynka również przechodziła piekło w domu ze swoim synem a ciocia nadal przechodzi ze swoim . Nie mam pojęcia jak to się stało, że nagle spotkałyśmy się we trzy gdzieś na boczku i nasze rozmowy przebiegły w temacie współuzależnienia. Żadna z nas przecież nie ma na czole wypisane, że jest współ... a jednak szybko się zjednoczyłyśmy :) ciocia obiecała, że zacznie szukać fachowej pomocy i zacznie terapię :)

Natomiast ponownie szlak mnie trafiał słuchając wiecznych achów i ochów nad moim menem :uoee: stałam się cholernie złośliwa w stosunku do czegokolwiek co jego dotyczy i jest to ode mnie niezależne. Rozum mówi swoje a emocje idą swoją drogą. Rzeczywiście men był niesamowicie pomocny w czasie tej imprezy. Choćby dlatego, że jako trzeźwy był cały czas kierowcą na zawołanie a było trochę tych kursów do zaliczenia. Niby wiem, że jest lepszy, stara się nadrobić wszystkie krzywdy i cieszy się z tego gdy ktoś go pochwali a ja ? na każdą uwagę typu : ale teraz jesteś szczęśliwa gdy mąż nie pije - odpowiadałam, że on nie pije dla siebie a nie dla mnie ! Przemyślałam sobie to wszystko wczorajszego wieczora i doszłam do wniosku, że tak bardzo w sobie się odcinam od jego osoby i wcześniejszego naszego współżycia, że zaczynam popadać z jednej skrajności w drugą ... dzisiaj jest nasza rocznica ślubu. Dzisiaj też postanowiłam, że powiem mu, że sprawia nam radość swoją trzeźwością :) W końcu jego trzeźwość to nasz/mój wewnętrzny spokój ...
I chyba tylko na tyle będę w stanie się zdobyć bo za wspólnie spędzone małżeńskie lata nie podziękuję mu pewnie nigdy :(

kiwi - Pon 12 Kwi, 2010 15:19

Ojej,jak to dobrze ze wrocilas !!!!!!!! Polubilam ciebie .....przez computer.....hi....hi...!!!!!!
Wiesz ze to ja jestem choroba alkoholowa NAPIETNOWANA,kto by to pomyslal ze to mnie trafi,a choroba mnie szukala,znalazla i dopadla.To jest szczera prawda,ale tez bym nie chciala zeby co dziennie mi moje pijackie wyczyny przypominali,ja tej przeszlosci nie zapomne nigdy i dobrze !!!!! Ale trzeba patrzyc w przyszlosc !!!!!!
Dzisiaj jest wasza rocznica slubu........Wszystkiego najlepszego zycze Wam !!!!!!
pozdrawia
kiwi

evita - Pon 12 Kwi, 2010 16:40

kiwi napisał/a:
Polubilam ciebie ...

i wzajemnie kiwi :)
kiwi napisał/a:
ale tez bym nie chciala zeby co dziennie mi moje pijackie wyczyny przypominali

dlatego też nie przypominam, nie wypominam, nie wygaduję ... ale nie zapominam choć z coraz mniejszą goryczą w sercu :|
kiwi napisał/a:
Wszystkiego najlepszego zycze Wam !!!!!!

dziękuję kiwi :)

KICAJKA - Pon 12 Kwi, 2010 17:28

evita napisał/a:
że zaczynam popadać z jednej skrajności w drugą ... dzisiaj jest nasza rocznica ślubu. Dzisiaj też postanowiłam, że powiem mu, że sprawia nam radość swoją trzeźwością :) W końcu jego trzeźwość to nasz/mój wewnętrzny spokój ...
Evitko mną na początku abstynencji mojego alko też szarpały skrajności ,jednak to czego nauczyłam się w Al-anon pomogło zrozumieć,że to strach,obawa przed ponownym zapiciem i baaaardzo długa niewiara,ze będzie dobrze.Przez pierwszy rok traktowałam go jak trędowatego,a dziś wiem,że powtarzanie mu na okrągło"nauczyłam się żyć obok Ciebie i Twojej choroby" było jak policzek -przyznał się po kilku latach,gdy innym tłumaczył jak powinna postępować współuzależniona.Praktycznie dopiero w trzecim roku nie picia wszystko prawie znormalniało w naszym domu.Wtedy pomału zaczęłam nabierać zaufania,bez" czerwonej lampki za głową",choć do dziś wie,że nigdy nie będę ufać w 100%.
A z okazji Waszej rocznicy,życzę Wam spokoju, wzajemnego zrozumienia i oczywiście pogody ducha :pocieszacz: :buziak: :buzki:

Klara - Pon 12 Kwi, 2010 17:38

evita napisał/a:
dzisiaj jest nasza rocznica ślubu.

Z tej okazji życzę Ci, żeby Twoje (Wasze) życie normalniało, aż do osiągnięcia pełnej harmonii g6jyfn
Oraz tego, żebyś nigdy nie musiała zastosować planu B.

emigrantka - Pon 12 Kwi, 2010 17:48

evita napisał/a:
Dzisiaj też postanowiłam, że powiem mu, że sprawia nam radość swoją trzeźwością :) W końcu jego trzeźwość to nasz/mój wewnętrzny spokój ...

czekalam na to zdanie
rozumiem Twoje rozgoryczenie oraz wspolczuje to osobiste dramaty
jednak mysle ze troche Twojej przychylnosci dla meza jest czyms na co On czeka i mysle, ze sie tym bardzo ucieszy, no bo skoro nadal jestescie razem to chyba dobrze jest zyc w harmonii
to co przechodzisz wraz z mezem to proces bardzo dlugi i skomplikowany
dlatego chwilami mozna zwatpic czy to sie uda ..ale trzeba wierzyc ...ze tak ...

z okazji rocznicy wiele szczescia na "nowej drodze zycia "

pietruszka - Pon 12 Kwi, 2010 22:56

evita napisał/a:
Nie mam pojęcia jak to się stało, że nagle spotkałyśmy się we trzy gdzieś na boczku i nasze rozmowy przebiegły w temacie współuzależnienia. Żadna z nas przecież nie ma na czole wypisane, że jest współ... a jednak szybko się zjednoczyłyśmy :)


Jest coś takiego... Jak ja zaczęłam coś ze sobą robić, to zaczęły do mnie lgnąć wręcz wspóluzależnione, a to moja fryzjerka, a to koleżanka w sanatorium, a to kuzynka, a to sąsiadka... Nie wiem, co mam wypisane na twarzy, ale nagle "świat zaludnił się" ludźmi z podobnymi problemami... I nie wiem, co w tym jest...może po prostu sama stałam się bardziej uważna na otaczających mnie ludzi, może mam w oczach więcej tolerancji i mniej potępienia dla ludzkich zachowań, nie wiem.. Ale często staję się spowiednikiem osób nieznajomych spotkanych w dziwnych miejscach, dziwne to jest... choć czasem smutne, bo nie każdemu można pomóc... nie każdy jest po prostu gotowy tę pomoc przyjąć, ale chciałabym wierzyć, że po prostu każdy ma swój czas na dojrzewanie...


Evitko, z okazji rocznicy, chciałabym Tobie życzyć, żeby dalsze lata (jeżeli zdecydujesz się je spędzić z mężem) były lepsze od tych, co już były. I żebyś odnalazła swoje szczęście, swoje miejsce na ziemi, a jeśli Wam pisane, żebyście po tych przejściach odnaleźli też siebie.

evita napisał/a:
Niby wiem, że jest lepszy, stara się nadrobić wszystkie krzywdy i cieszy się z tego gdy ktoś go pochwali a ja ? na każdą uwagę typu : ale teraz jesteś szczęśliwa gdy mąż nie pije


Taaa... przez taki okres też przechodziłam, kiedy wszyscy naokoło mi powtarzali, że POWINNAM być szczęśliwa, bo M. nie pije. A ja wcale nie byłam... Ba... ja tak naprawdę dopiero wtedy poczułam, że jestem nieszczęśliwa... zbyt wiele było we mnie poczucia krzywdy, rozczarowań, straconych nadziei... I trzeba było czasu, żeby to wszystko w sobie poukładać i zacząć żyć na nowo... bo wcześniej MUSIAŁAM być silna i sobie ze wszystkim radzić i potem we mnie coś pękło...nie umiałam się cieszyć, że M. nie pije... Chyba dopiero po roku, czy dwóch tak naprawdę zaczęłam się z tego cieszyć, może dopiero uwierzyłam, że będzie dobrze?

Cieszę się Evito, że się odezwałaś, bo też się martwiłam, co u Ciebie.

beata - Wto 13 Kwi, 2010 01:09

Klara napisał/a:
Z tej okazji życzę Ci, żeby Twoje (Wasze) życie normalniało, aż do osiągnięcia pełnej harmonii g6jyfn
Oraz tego, żebyś nigdy nie musiała zastosować planu B.
I ja jeśli mi Klara pozwoli dołączam się do tych życzeń. :) :kwiatek:
evita - Wto 13 Kwi, 2010 09:06

KICAJKA napisał/a:
dziś wiem,że powtarzanie mu na okrągło"nauczyłam się żyć obok Ciebie i Twojej choroby"

ja nic nie mówię i nie utwierdzam w tym, że nie wierzę, nie ufam itp bo mi to po prostu wisi i powiewa czy on sobie zdaje z tego sprawę czy nie :/
Klara napisał/a:
Oraz tego, żebyś nigdy nie musiała zastosować planu B.

plan B niby mam opanowany ale zdecydowanie wolałabym nie brać w nim udziału :)
emigrantka napisał/a:
mysle ze troche Twojej przychylnosci dla meza jest czyms na co On czeka i mysle, ze sie tym bardzo ucieszy

wcale się nie ucieszył ... a przynajmniej nie okazał tego, spłynęło po nim ale co chciałam to powiedziałam i na tym koniec mojej dobroduszności :)
pietruszka napisał/a:
wszyscy naokoło mi powtarzali, że POWINNAM być szczęśliwa, bo M. nie pije. A ja wcale nie byłam...

bo wszyscy wiedzą wszystko lepiej niż my same :szok:



a na koniec wszystkim bardzo dziękuję za życzenia :) choć w zasadzie odkąd pamiętam ten dzień był dla mnie okazją do składania serdecznych wyrazów współczucia ;)

beata - Wto 13 Kwi, 2010 09:20

evita napisał/a:
Natomiast ponownie szlak mnie trafiał słuchając wiecznych achów i ochów nad moim menem :uoee: stałam się cholernie złośliwa w stosunku do czegokolwiek co jego dotyczy i jest to ode mnie niezależne. Rozum mówi swoje a emocje idą swoją drogą. Rzeczywiście men był niesamowicie pomocny w czasie tej imprezy. Choćby dlatego, że jako trzeźwy był cały czas kierowcą na zawołanie a było trochę tych kursów do zaliczenia. Niby wiem, że jest lepszy, stara się nadrobić wszystkie krzywdy i cieszy się z tego gdy ktoś go pochwali a ja ?

Jat te słowa mają się do tych słów Evitko?
Cytat:
a i ja coś zrozumiałam ! jestem w stanie wybaczyć dzisiaj wszystkim. ktokolwiek był u mnie na minusie ... dzięki moim rodzicom i wymazaniu z pamięci wszystkich złych chwil , zaczynam życie od "zera" ...

evita - Wto 13 Kwi, 2010 09:25

beata napisał/a:
Jat te słowa mają się do tych słów Evitko?

dokładnie tak jak je napisałam ! przecież nie chodzę za menem i nie wybrzydzam na poprzednie życie, nie utrudniam mu jego drogi do trzeźwości, nie rzucam mu kłód pod nogi, nie pluję mu w twarz itp itd ... a moje życie i mój świat to nie tylko ON i nie wszystko się wokół niego kręci :) w końcu ja wychodzę ze współuzależnienia a nie wchodzę w nie Beti ;)

beata - Wto 13 Kwi, 2010 09:34

Ale zaczynając życie od zera...może powinnaś Mu wybaczyć?
evita - Wto 13 Kwi, 2010 09:58

beata napisał/a:
Ale zaczynając życie od zera...może powinnaś Mu wybaczyć?

przecież już dawno mu wybaczyłam ! a zapomnieć to jest osobna historia ... wybaczyć to ja tylko sobie nie potrafię swojej głupoty ale nauczyłam się już z tym żyć :) Beti ja dobrze wiem, że nie w tym rzecz, żeby wiecznie rozpamiętywać jak było ale ważne jednak jest żeby nie zapomnieć i żeby nigdy więcej nie powielić swojego błędu !

pterodaktyll - Wto 13 Kwi, 2010 10:11

evita napisał/a:
odkąd pamiętam ten dzień był dla mnie okazją do składania serdecznych wyrazów współczucia

W związku z tym ja Ci współczuję. Nie wiem czego oczekujesz od tego związku ale cieszę się, że zrozumiałaś pewną podstawową rzecz a mianowicie, że jesteś ważna dla siebie i dzieci a nie dla jakiegoś tworu zwanego małżeństwem. Stanąć na własnych nogach a nie bez końca być uzależnionym od poczynań kogoś w zasadzie nieobliczalnego, to komfort. Nieprawdaż Evito? ;)

evita - Wto 13 Kwi, 2010 10:26

pterodaktyll napisał/a:
Nieprawdaż Evito?

prawdaż Ptero :tak: ;)

milutka - Wto 13 Kwi, 2010 11:16

evita napisał/a:
wcale się nie ucieszył ... a przynajmniej nie okazał tego, spłynęło po nim ale co chciałam to powiedziałam i na tym koniec mojej dobroduszności :)



evita napisał/a:
a na koniec wszystkim bardzo dziękuję za życzenia :) choć w zasadzie odkąd pamiętam ten dzień był dla mnie okazją do składania serdecznych wyrazów współczucia ;)

Evitko jakoś smutno się to czyta co piszesz :( Czy Ty naprawdę jesteś szczęśliwa w tym związku?

evita - Wto 13 Kwi, 2010 11:36

milutka napisał/a:
Evitko jakoś smutno się to czyta co piszesz

eeee ... czemu ? nie to było moim zamiarem, żeby jakiś smutek przelwać tutaj swoimi słowami :)
milutka napisał/a:
Czy Ty naprawdę jesteś szczęśliwa w tym związku?

a gdzie ja napisałam, że jestem szczęśliwa ? nie jestem ani szczęśliwa ani też tragicznie nieszczęśliwa a to już jest jakiś sukces ! jest nijak, zawieszone w próżni, obojętne ... kiedyś dojdzie do tego, że wszystko obierze swój właściwy kierunek, wte albo wewte, wóz albo przewóz , pozostaje czekać na rozwój wydarzeń i oby rozwinęło się to w słusznym kierunku :)

sabatka - Wto 13 Kwi, 2010 11:46

evita napisał/a:
nie jestem ani szczęśliwa ani też tragicznie nieszczęśliwa a to już jest jakiś sukces ! jest nijak, zawieszone w próżni, obojętne


widac to w twopim pisaniu

a na poprawe humorku :kwiatek:

evita - Wto 13 Kwi, 2010 11:54

sabatka napisał/a:
widac to w twopim pisaniu

w moim pisaniu więcej cynizmu jest niźli pozostałych emocji ;)
a to za kwiatki :buziak:

sabatka - Wto 13 Kwi, 2010 12:13

no właśnie ten cynizm jest smutny
Tomoe - Wto 13 Kwi, 2010 13:26

Evitko, a czy on Ciebie albo dzieci kiedykolwiek przeprosił za krzywdy wyrządzone Wam w okresie picia?
Czy okres jego picia bywa u was w domu tematem rozmów, czy jest to "temat tabu", którego wszyscy unikacie jak ognia?

evita - Wto 13 Kwi, 2010 15:33

Tomoe napisał/a:
Evitko, a czy on Ciebie albo dzieci kiedykolwiek przeprosił za krzywdy wyrządzone Wam w okresie picia?

myślę, że do tej pory uważa, że nic takiego nie robił i nie zrobił ... na zasadzie "inni mieli jeszcze gorzej" :/ przeprosin nie było i pewnie nigdy nie będzie 8|

Tomoe napisał/a:
Czy okres jego picia bywa u was w domu tematem rozmów, czy jest to "temat tabu",

nikt nie omija tego tematu szerokim łukiem ale też i nikt nie prowokuje do jakichś szczególnych uzewnętrznień. Po prostu jest jak jest i czasami jakieś zdawkowe zdania padną .

beata - Wto 13 Kwi, 2010 15:40

evita napisał/a:
przeprosin nie było i pewnie nigdy nie będzie 8|
A wiesz,że ja nigdy nie oczekiwałam przeprosin od męża?Już tyle razy mnie przepraszał,że jakiekolwiek przeprosiny z Jego strony straciły dla mnie sens.Ja wolę czyny nie słowa.
Jeśli będzie nad sobą pracował,starał się zmienić....będą to dla mnie najpiękniejsze przeprosiny.

Evitko czytam Twoje posty z uwagą i z głębi serca sugeruję,abyś poszła do terapeuty.Nie mówię o terapii grupowej,ale o indywidualnych spotkaniach.To bardzo pomaga.
Choć jestem dopiero po dwóch spotkaniach....już czuję się lepiej.Mam jaśniej w główce. ;) Na niektóre sprawy zaczynam patrzeć inaczej.

evita - Wto 13 Kwi, 2010 15:47

beata napisał/a:
Evitko czytam Twoje posty z uwagą i z głębi serca sugeruję,abyś poszła do terapeuty

Beti a ja ci z całego serca dziękuję za życzliwość ale mojego zdania w tym względzie na razie nie zmieniłam :)

beata - Wto 13 Kwi, 2010 15:48

evita napisał/a:
ale mojego zdania w tym względzie na razie nie zmieniłam
Ty jesteś gorzej uparta niż ja. :uoee:
evita - Wto 13 Kwi, 2010 15:49

beata napisał/a:
Ty jesteś gorzej uparta niż ja.

ja nie jestem uparta :) ja wiem czego chcę i czego mi potrzeba ;) a tego co mi teraz najbardziej potrzeba nie da mi żaden terapeuta :bezradny:

Tomoe - Wto 13 Kwi, 2010 15:52

evita napisał/a:
przeprosin nie było i pewnie nigdy nie będzie 8|


Ech... 8|


Beata, trzeźwienie twojego męża (podobno aktywnego aowca z czteroletnim stażem) to powinien być także ósmy i dziewiąty krok.
Jeszcze do tych niebotycznych szczytów trzeźwości nie dotarł, nieboraczek? To niby czym jego "trzeźwienie" różni się od zwykłego "abstynowania" w wykonaniu męża Evity?
Dopóki twój mąż, Beatko, nie rozliczy się w kroku óśmym i dziewiątym ze swoją przeszłością, dopóki nie poczuje szczerej skruchy i nie zdobędzie się na szczere przeprosiny - to wszystkie jego "miśki" będą tylko pustymi, rytualnymi, wyuczonymi gestami.
Nie rozumiem, Beatko, dlaczego ci nie zależy na przeprosinach i zadośćuczynieniu z jego strony.
A może tylko udajesz, że ci nie zależy?

Twojego namawiania Evity na terapię nie chce mi się nawet komentować, bo świetnie pamiętam, jak długo ty sama byłaś namawiana. :wysmiewacz:

evita - Wto 13 Kwi, 2010 15:56

Tomoe napisał/a:
Beata, trzeźwienie twojego męża (podobno aktywnego aowca z czteroletnim stażem) to także ósmy i dziewiąty krok

Wiem, że brak przeprosin to efekt nie zaliczonej terapii a ja nie nalegam ! Co mi z przeprosin kiedy nie ma świadomości za co ma przepraszać ? dopóki sam nie zrozumie to każdy tego typu gest będzie czymś na pokaz i nieszczerym, dla świętego spokoju !
Cytat:
Twojego namawiania Evity na terapię nie chce mi się nawet komentować, bo świetnie pamiętam, jak długo ty sama byłaś namawiana.

amen ;)

milutka - Wto 13 Kwi, 2010 16:08

Czytam Evito Twój wątek i dociera do mnie jak wiele muszę się jeszcze nauczyć i zrozumieć :( Podoba mi się u Ciebie ta pewność siebie i to ,że wiesz czego chcesz :) pozdrawiam Cię :)
beata - Wto 13 Kwi, 2010 16:10

evita napisał/a:
a tego co mi teraz najbardziej potrzeba nie da mi żaden terapeuta
A zdradzisz czego?
Tomoe napisał/a:
aktywnego aowca z czteroletnim stażem
25 kwietnia miną 3,a nie 4 lata.
Tomoe napisał/a:
Nie rozumiem, Beatko, dlaczego ci nie zależy na przeprosinach i zadośćuczynieniu z jego strony.
A może tylko udajesz, że ci nie zależy?
Nie Tomoe,ja naprawdę nie oczekuję przeprosin.Może dlatego,że nie wyrządził mi jakichś wielkich krzywd?A może dlatego,że byłyby to puste słowa.
:bezradny:
Tomoe napisał/a:
Jeszcze do tych niebotycznych szczytów trzeźwości nie dotarł, nieboraczek?
Wiesz,ja Mu kiedyś powiedziałam to co napisałam wcześniej....
beata napisał/a:
Już tyle razy mnie przepraszał,że jakiekolwiek przeprosiny z Jego strony straciły dla mnie sens.Ja wolę czyny nie słowa.
Jeśli będzie nad sobą pracował,starał się zmienić....będą to dla mnie najpiękniejsze przeprosiny.
Myślę,że w pewnym stopniu przerobił w sobie te kroki.Ale to tylko moje zdanie.
Tomoe napisał/a:
nie chce mi się nawet komentować, bo świetnie pamiętam, jak długo ty sama byłaś namawiana.
Ale zostałam namówiona?Zostałam.Chodzę?Chodzę. :P
evita - Wto 13 Kwi, 2010 16:19

Cytat:
A zdradzisz czego?

Beti zapamiętaj sobie raz na zawsze, że jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę :mgreen:

beata - Wto 13 Kwi, 2010 16:46

Czyli,że gdyby nie problemy finansowe....pogoniłabyś tego pana?
evita - Wto 13 Kwi, 2010 16:52

czyli, że gdyby nie problemy finansowe to miałabym większe pole do podejmowania wyborów a co za tym idzie więcej pewności siebie, niezależności, możliwości stawiania się okoniem bardziej niż teraz jest to możliwe .... i wiele wiele innych przyjemności tych bardziej przyziemnych ;)
beata - Wto 13 Kwi, 2010 16:55

To ja Ci dobrze płatnej pracy życzę z całego serca. :skromny:
evita - Wto 13 Kwi, 2010 16:59

beata napisał/a:
To ja Ci dobrze płatnej pracy życzę z całego serca.

najlepiej jakby to był stołek dyrektorski w banku :wysmiewacz:
dzięki Beti i wzajemnie ;)

czarna róża - Wto 13 Kwi, 2010 20:36

Evita..ty wcale nie jesteś cyniczna,ja Ciebie tak nie odbieram,wprost przeciwnie.wydajesz mi się ciepłą, wrażliwą kobietą.Tylko życie Ciebie nie oszczędzało i masz prawo byc..sfrustrowana dzisiejszą sytuacją,bo wiesz czego chcesz a nie masz za bardzo możliwości.Ale ja wierzę że raz pod wozem a raz nad..
sabatka - Śro 14 Kwi, 2010 09:37

Evi u mnie tez z kasa nie lekko. Będzie dobrze :kciuki:
Tomoe - Śro 14 Kwi, 2010 10:05

A ja od samego początku mojego zdrowienia słyszałam od różnych ludzi, że rozwój osobisty, w tym rozwój duchowy - zawsze musi być na pierwszym miejscu.
Poprawa warunków finansowych, materialnych, poprawa poziomu życia, przychodzi dopiero potem, jako jeden z efektów rozwoju osobistego.
U mnie to się akurat sprawdza. :)

rufio - Śro 14 Kwi, 2010 15:08

beata napisał/a:
Chodzę.

Pełzasz

rufio - Śro 14 Kwi, 2010 15:08

Tomoe napisał/a:
akurat sprawdza.

Tak pani derektor zamieszania :szok: :mgreen:

Tomoe - Śro 14 Kwi, 2010 15:15

Szkoda, że pensja w tym całym zamieszaniu nie taka znowu "derektorska"... :uoee:

A`propos:
Najśmieszniejsza nazwa agencji artystycznej, jaką słyszałam, brzmi: "Chaos management group" - czyli "Grupa zarządzania chaosem".
Nazwa w stu procentach oddaje charakter działalności tej agencji. :)

rufio - Śro 14 Kwi, 2010 15:22

Nie wazna ile - wazna jak sie nazywa - to robi wrazenie - pobieram pensje derektora - ot co :wysmiewacz:
evita - Śro 14 Kwi, 2010 15:49

Tomoe napisał/a:
rozwój osobisty, w tym rozwój duchowy - zawsze musi być na pierwszym miejscu

też się zgadzam z tym zdaniem Tomoe :) ale rozwijając się nie możemy zapominać o sprawach bardziej przyziemnych, nie samym szczęśliwym bujaniem w obłokach człowiek żyje ... Większość swojego życia spieprzyłam sobie na własne życzenie i nie mam zamiaru powielać tych samych błędów :| chcę dążyć do stanu najbliższego doskonałości w każdej dziedzinie życia, również tej materialnej i szlak mnie trafia, że pomimo dobrych chęci i niespożytej energii nasza chora gospodarka wiąże ręce takim zwykłym, przeciętnym ludziom jak ja :uoee:

evita - Śro 14 Kwi, 2010 15:51

Tomoe napisał/a:
"Chaos management group"

Tomoe napisał/a:
Nazwa w stu procentach oddaje charakter działalności tej agencji.

czyli tak systematyzuje wszystko zaprowadzając porządek czy raczej pracuje nad tym, żeby chaos się dobrze rozwijał :szok: :)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 09:21

Evitko, jeśli mówię, że rozwój osobisty, w tym rozwój duchowy, w efekcie przynosi rozwój w sferze materialnej, to nie oznacza bynajmniej, że rozwój - w tym rozwój duchowy - jest "bujaniem w obłokach". Przeciwnie.
Moje terapie i mój rozwój duchowy nauczyły mnie mocno, obiema nogami, stąpać po ziemi.
Nie lewituję, nie uprawiam białej ani czarnej magii, nie wchodzę w schematy "myślenia życzeniowo-magicznego", tylko mam w sobie dużą dozę realizmu.

Co mi dała terapia i program Wspólnoty AA i dlaczego twierdzę, że to ma przełożenie na sferę materialną mojego życia:
- Wyszłam z roli ofiary, pozbyłam się w jakichś 90 procentach swoich cech ofiary, i dlatego przestałam się w życiu zachowywać jak ofiara.
- Przejęłam na siebie odpowiedzialność za swoje życie, za wszystkie moje wybory i decyzje.
- Mam wysokie poczucie własnej wartości. Chodzę po świecie z podniesioną głową i każdemu potrafię śmiało patrzeć prosto w oczy. Nie boję się ludzi, nie boję się ludzkich opinii na swój temat, nie ulegam stereotypom, nie jest łatwo mnie zranić, ponizyć czy upokorzyć. Wiem kim jestem, wiem jaka jestem. Znam swój wewnętrzny potencjał i potrafię go wykorzystać.
- Jestem asertywna, potrafię stawiać granice i potrafię ich bronić. Jestem w stanie zaryzykować konflikt w obronie swoich praw. Niczego nie robię "dla świętego spokoju". Z sytuacji, związków i relacji, które są dla mnie szkodliwe i niekorzystne, potrafię się wycofywać.
- Jestem odważna, potrafię podjąć ryzyko, ale równocześnie potrafię ocenić konsekwencje ryzyka, które podejmuję.
- To, co najważniejsze - czuję się dobrze zaopiekowana, a w bardzo trudnych sytuacjach stosuję zasadę "Odpuść sobie, zostaw Bogu".

No i to wszystko przynosi wymierne efekty.
Zmiany, jakie zaszły we mnie - pociągnęły za sobą zmiany w moich relacjach z ludźmi i w moim codziennym funkcjonowaniu w różnych sferach życia.
A kluczem do zmian była moja rezygnacja z "Zosiosamowatości". Kiedy potrzebuję pomocy - wiem, od kogo mogę tę pomoc dostać i sięgam po nią. Nie chcę i nie muszę "sama sobie radzić". :)


Powiadasz, Evitko, że popełniłaś w życiu mnóstwo błędów i nie chcesz ich powtarzać.
Więc ja ciebie zapytam: A skąd ty wiesz, co masz robić, żeby tych błędów nie powtarzać? Czy masz wystarczającą wiedzę i wyćwiczone nowe umiejętności, pozwalające ci na unikanie starych błędów?
Pomyśl o tym. :)

evita - Czw 15 Kwi, 2010 09:34

Dzisiaj w którymś z postów migotki doczytałam się stwierdzenia. że współuzależnione (nazwane zresztą dość dosadnie idiotkami i słusznie) żyją często złudami i nieziszczalnymi marzeniami. To jest kolejna przywara której doszukałam się w sobie :/ muszę jeszcze nad tym popracować ... wyzbyć się złudzeń, zacząć jeszcze bardziej twardo stąpać po ziemi i przestać cieszyć się z każdego promyka nadziei bo gdy jednak ten promyk okaże się zaledwie jego odbiciem to upadek jest po stokroć cięższy i strasznie boli ...
Tomoe napisał/a:
A skąd ty wiesz, co masz robić, żeby tych błędów nie powtarzać?

poznałam teorię, praktyki wolałabym nie zaliczać :/ myślę, że głównie tu nie tylko chodzi o wiedzę nt jak się zachować krok po kroku ale również o to żeby nie dać ponieść się emocjom, żeby nie zacząć rozpaczać w sobie samej tylko żeby z trzeźwym umysłem przystąpić do działania :)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 09:41

evita napisał/a:
Tomoe napisał/a:
"Chaos management group"

Tomoe napisał/a:
Nazwa w stu procentach oddaje charakter działalności tej agencji.

czyli tak systematyzuje wszystko zaprowadzając porządek czy raczej pracuje nad tym, żeby chaos się dobrze rozwijał :szok: :)


He, he...
Menedżerowie pracują z artystami. A właściwie wykonują za nich kawałek roboty, którego sami artyści nie są w stanie wykonać.
Artysta to specyficzny gatunek człowieka, którzy najlepiej się czuje w atmosferze "twórczego chaosu". I dlatego artyści zatrudniają menedżerów - po to, aby ten twórczy chaos przynosił im wymierne korzyści materialne.

Co ciekawe - to też jest kwestia realistycznego odróżnienia: co potrafię zrobić sam/a, a do czego zatrudniam fachowca. :)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 09:43

evita napisał/a:
poznałam teorię

Skoro tak twierdzisz... :bezradny:

beata - Czw 15 Kwi, 2010 09:54

evita napisał/a:
poznałam teorię,
Tomoe napisał/a:
Skoro tak twierdzisz...
Zosia samosia? 8|
Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 10:06

Ewidentnie i bezdyskusyjnie - TAK. :bezradny:
evita - Czw 15 Kwi, 2010 11:02

Tomoe napisał/a:
co potrafię zrobić sam/a, a do czego zatrudniam fachowca


nie jestem artystką i choć w mojej rodzinie jest dość sporo rzeźbiarzy to z ich artyzmem dzieli mnie ogromna przepaść :) ale w moim przypadku dziwne jest to, że w pracy jestem bardzo usystematyzowana, porządeczek wokół mnie i w dokumentacji to podstawa i ktokolwiek by nastał na moje miejsce na pewno nie będzie miał problemu z odnalezieniem się :) za to w domu wieczny nieład :szok: ale taki artystyczny ;) za bardzo przywiązuję się do bibelotów i ciekawych znalezisk a później jakimś cudem ciągle mi sie to gdzieś przemieszcza :szok: no i jest też z czego kurze zbierać na okrągło ;)

evita - Czw 15 Kwi, 2010 11:03

beata napisał/a:
evita napisał/a:
poznałam teorię,
Tomoe napisał/a:
Skoro tak twierdzisz...
Zosia samosia? 8|


a może jestem nieco bardziej pojetnym uczniem ? :P

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 11:05

evita napisał/a:
a może jestem nieco bardziej pojetnym uczniem ?

Bierz sprawy w swoje ręce ;)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 11:10

Ptero, dopóki ty trzymałeś swoje sprawy w swoich rękach - byłeś czynnym alkoholikiem, nieprawdaż?
Zacząłeś zdrowieć dopiero wtedy, kiedy przestałeś stosować metodę "sam sobie poradzę", prawda?

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 11:27

Nie zrozumieliśmy się. Najpierw wytrzeźwiałem a dopiero potem wziąłem sprawy w swoje ręce i to właśnie sugeruję Evicie. Przecież to oczywiste, że można kierować swoim życiem dopiero wtedy gdy się wytrzeźwieje lub w jakiś sposób zneutralizuje swoje współuzależnienie ;) W innym przypadku jak wiesz nazywa się to mechanizmem iluzii itd. ;)
Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 11:34

We współuzależnieniu nie występują wszystkie mechanizmy systemu iluzji i zaprzeczeń. Tylko niektóre.

Ale nawet tych nielicznych, które występują, nie można się pozbyć w kontakcie "sam na sam ze swoją głową". Bo głowa osoby współuzaleznionej wszystkie napływające do niej z zewnątrz informacje przetwarza na swój własny, specyficzny, współuzależniony sposób.

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 11:43

evita napisał/a:

a może jestem nieco bardziej pojetnym uczniem ? :P


Nie, jesteś wzorcowym, książkowym wręcz przykładem współuzależnionej kobiety, która wszystko wie.

evita - Czw 15 Kwi, 2010 11:51

Tomoe napisał/a:
Nie, jesteś wzorcowym, książkowym wręcz przykładem współuzależnionej kobiety, która wszystko wie.

nigdy i nigdzie nie napisałam, ze wiem wszystko ! Natomiast już kilkakrotnie pisałam, że nie jestem alfą i omegą i nie wiem co będzie gdy już nadejdzie ten krytyczny moment gdy men zapije ! Wiem co powinnam zrobić i jak się zachować i żyję nadzieją, że nie zawiodę się na sobie 8|
teraz jest ok a co będzie jutro ? tego nie wie żaden przeciętny człowiek obojetnie czy zdrowy, czy chory, młody czy stary, mądry czy głupi ...

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 11:54

Jak to nigdzie nie napisałaś że wszystko wiesz?
A to?

evita napisał/a:

poznałam teorię


Przecież ktoś, kto uważa, że poznał teorię, uważa tym samym, że już wszystko wie.

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 11:56

evita napisał/a:

teraz jest ok


Co masz na myśli, pisząc, że jest ok?

Jesteś w pełni zadowolona z życia, które prowadzisz?
Czujesz się szczęśliwa, spełniona, nie ma w twoim życiu nic do poprawienia?

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 12:02

Ja odnoszę wrażenie, że nadal całe twoje życie uzależnione jest wyłącznie od tego, co robi twój mąż.

Są tylko trzy okoliczności, które mają wpływ na twoje życie:
1. Mąż pił.
2. Mąż nie pije.
3. Mąż w przyszłości znowu będzie pił.

W twoim życiu w ogóle nie ma ciebie.
Jest tylko: mąż, mąż, mąż.
TRZY RAZY MĄŻ!!!

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 12:16

Cytat:
We współuzależnieniu nie występują wszystkie mechanizmy systemu iluzji i zaprzeczeń. Tylko niektóre.

Ale nawet tych nielicznych, które występują, nie można się pozbyć w kontakcie "sam na sam ze swoją głową". Bo głowa osoby współuzaleznionej wszystkie napływające do niej z zewnątrz informacje przetwarza na swój własny, specyficzny, współuzależniony sposób.

Zawsze byłem słaby z teorii :skromny:

Jacek - Czw 15 Kwi, 2010 12:26

pterodaktyll napisał/a:
Zawsze byłem słaby z teorii :skromny:

nio :tak: wim
a najlepiej to praktyką podeprzeć :skromny:

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 12:28

Jacek napisał/a:
a najlepiej to praktyką podeprzeć

U mnie niestety dosyć często teoria z praktyką się rozmijała :bezradny:

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 12:56

Ech, Ptero, przecież to jest takie ludzkie:

"Ja się wprawdzie na tym nie znam, ale moim zdaniem..." :wysmiewacz:

sabatka - Czw 15 Kwi, 2010 13:35

u mnie już jest więcej ja, ale mąż też istnieje
beata - Czw 15 Kwi, 2010 13:41

Tomoe napisał/a:
Przecież ktoś, kto uważa, że poznał teorię,
Wyobraźmy sobie lekarza chirurga,który poznał całą teorię,a nie stosował nigdy żadnej operacji w praktyce....jesu....ja bym Mu się nie dała zoperować za żadne skarby świata.
A przecież lekarz najpierw uczy się na żabkach,a potem na zwłokach,następnie asystuje przy operacjach,aż w końcu sam te operacje przeprowadza.Nie jest tylko teoretykiem,choć takową wiedzę ma bardzo szeroką.
Ja wiedzę teoretyczną także mam,ale gdybym nie chodziła na Al-Anon....czy ta teoria naprawdę by mi cokolwiek dała?Poza poczuciem komfortu,że taką wiedzę posiadam?Wątpię.

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 13:51

A ja się w realnym życiu nieraz zetknęłam ze współuzależnionymi kobietami, które już po swoich dwóch-trzech pierwszych spotkaniach Al-Anon wiedziały lepiej od starych al-anonek jak powinien wyglądać prawdziwy Al-Anon.

I to jest właśnie syndrom współuzależnienia w całej jego okazałości:
"Ja już to wszystko dawno wiem!!!"

W domyśle: wiem, tylko nie umiem... ;)

beata - Czw 15 Kwi, 2010 13:57

Tomoe napisał/a:
A ja się w realnym życiu nieraz zetknęłam ze współuzależnionymi kobietami, które już po swoich dwóch-trzech pierwszych spotkaniach Al-Anon wiedziały lepiej od starych al-anonek jak powinien wyglądać prawdziwy Al-Anon.
I ja z takimi się stykam....niestety.Niektóre nawet są tak pewne siebie,,że przestają przychodzić.Na szczęście wiele z Nich wraca ponownie.
Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 14:08

W jakich okolicznościach wracają?
Co je skłania do powrotu?

ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 14:10

beata napisał/a:
wiele z Nich wraca ponownie

...po tym co napiszę może posądzicie mnie o podłość, ale... koleżanka mojej żony ma męża alkoholika, który do przedwczoraj nie pił (zapił po półtorarocznej abstynencji). Gdy mi to mówiła moja żona widziałem w jej oczach lęk i - tak mi się zdaję - szacunek dla mojego trzeźwienia. I muszę się przyznać, że przeleciała mi przez głowę myśl: "...dobrze,że zapił... teraz widzisz, że to nie jest "bułka z masłem"...". I jest mi trochę wstyd... 8|

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 14:12

Nie wstydź się swojej reakcji.
Ciesz się, że to on zapił, a nie ty.
Zrobił kawał solidnej roboty... za ciebie.

ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 14:15

Tomoe napisał/a:
Zrobił kawał solidnej roboty... za ciebie.

...to na pewno! Ale z drugiej strony... żal człowieka, rodziny...

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 14:17

No przecież ty mu przez lewatywę nie wlewałeś. Sam się napił. :roll:
ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 14:21

Tomoe napisał/a:
No przecież ty mu przez lewatywę nie wlewałeś. Sam się napił.

...no sam... ale tak po ludzku - szkoda "gościa"...

beata - Czw 15 Kwi, 2010 14:25

Tomoe napisał/a:
W jakich okolicznościach wracają?
Co je skłania do powrotu?
Tomoe,najczęściej powodem jest zapicie męża,ale także fakt,że mąż chodzi do AA,na terapię i ich życie zaczyna się rozmijać.Mają inne życiowe cele,inne pomysły na życie.Nie potrafią dojść do porozumienia.
Wiele razy słyszałam od takich żon...."Myślałam,że jak już wiem to co wiem,to sobie poradzę"Ale dopiero po dostaniu solidnego kopa od życia,wierzą,że Al-Anon jest programem na całe życie.
ZbOlo napisał/a:
rodziny...
Tak w takich sytuacjach żal mi rodziny alkoholika.
Ale z drugiej strony nigdy nie powiedziałam i nie pomyślałam,że to dobrze,że zapił kolega,a nie mój mąż.

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 14:35

No coś ty?
Wolałabyś, żeby zapił twój mąż, a nie jego kolega?
Jeśli na 10 alkoholików po terapii aż ośmiu wraca do picia - to chyba lepiej dla twojego męża, jeśli ktoś inny zajmie jego miejsce w tej ósemce?
Czysta statystyka przemawia na jego korzyść.
Każde zapicie kolegi zwiększa szanse na trzeźwość twojego męża.

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 14:47

Cytat:
Ech, Ptero, przecież to jest takie ludzkie:

Aaa to w porządku, bo " ;) nic co ludzkie nie jest mi obce......"

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 14:49

Tomoe napisał/a:
Jeśli na 10 alkoholików po terapii aż ośmiu wraca do picia

Wiele bym dał żeby się dowiedzieć czy jestem w tej ósemce czy nie.... :bezradny:

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 14:52

ZbOlo napisał/a:
koleżanka mojej żony ma męża alkoholika, który do przedwczoraj nie pił (zapił po półtorarocznej abstynencji). Gdy mi to mówiła moja żona widziałem w jej oczach lęk i - tak mi się zdaję - szacunek dla mojego trzeźwienia.


Kilka miesięcy temu zapił mąż jednej z moich koleżanek... po 7 latach... Aa-owiec, po terapiach... Zwykle, na co dzień, nie dręczę się pytaniami "co by było gdyby?", ale wtedy poczułam ogromny lęk.
Po powrocie ze spotkania wycałowałam tego mojego, pewnie do tej pory nie wie za co... :wysmiewacz:

ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 14:56

pterodaktyll napisał/a:
Wiele bym dał żeby się dowiedzieć czy jestem w tej ósemce czy nie....

...oby to pytanie dręczyło nas do końca naszych dni... ;)

beata - Czw 15 Kwi, 2010 15:00

Tomoe napisał/a:
Wolałabyś, żeby zapił twój mąż, a nie jego kolega?
Oczywiście,że bym nie wolała,ale i powodów do radości szczególnych z powodu "jak to dobrze,że to On,a nie mąż" też nie odczuwam.
Często i dla tego co zapił jest to tragedia.
Jak byś się czuła gdyby ktoś powiedział Ci...cieszę się,że to nie ja.Ciesze się,że to Twój a nie mój partner zapił.
Mam także cieszyć się,że samochód potrącił Kasię,a nie moja córkę?Nie umiem.
I drażni mnie gdy ktoś mówi....cieszę się,że to nie ja.

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 15:04

beata napisał/a:
cieszę się,że to nie ja.

Beatko, myślę sobie, że to nie tak... Często w obliczu czyjegoś nieszczęścia zdajemy sobie sprawę z tego, co my mamy dzisiaj, to czego zwykle na co dzień nie doceniamy. Pewne sprawy stają się już taką codziennością, tak się do nich przyzwyczajamy, że przestajemy czuć za nie wdzięczność. A wszystko jest takie kruche...

pterodaktyll - Czw 15 Kwi, 2010 15:05

ZbOlo napisał/a:

...oby to pytanie dręczyło nas do końca naszych dni.

Tak nam dopomóż Bóg, Istota Najwyższa i my sami sobie :)

ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 15:06

beata napisał/a:
I drażni mnie gdy ktoś mówi....cieszę się,że to nie ja.

...a ja myślę, że to jest bardzo ludzkie uczucie. Bardzo współczuję choremu na raka koledze, ale czuję ulgę, że Bóg mnie tym nie doświadczył. To nie jest radość, tylko ulga!

ZbOlo - Czw 15 Kwi, 2010 15:07

pterodaktyll napisał/a:
Tak nam dopomóż Bóg, Istota Najwyższa i my sami sobie

...AMEN...

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 15:09

Kochana Beatko, ja jestem alkoholiczką.
Ty nią nie jesteś.
Wielu moich znajomych alkoholików wraca do picia.
Dla kilkorga z nich zapicie skończyło się śmiercią.
A ty mi odbierasz moje prawo do radości z tego, że ja jestem trzeźwa i żyję?
Nie chcę powielać cudzych zaniedbań i błędów.
Każde zapicie znajomego alkoholika jest dla mnie cenną lekcją - co ja mam robić, żeby jego błędów i zaniechań nie powtórzyć.
Nie chcę powtarzać cudzych błędów.
Chcę się na nich uczyć.
I dlatego za każdym razem, kiedy ktoś znajomy wraca do picia - cieszę się, że tym razem to nie ja. Bo on się w pewnym sensie napił ZA MNIE. Po to, żebym ja tego nie zrobiła.

beata - Czw 15 Kwi, 2010 15:14

Tomoe napisał/a:
A ty mi odbierasz moje prawo do radości z tego, że ja jestem trzeźwa i żyję?
Ależ nie.Ale czy w takim momencie nie lepiej jest pomyśleć..."Cieszę się,że jestem trzeźwa",a nie "Cieszę się,że to on/ona zapił,a nie ja"?

I nie odbieram Ci prawa do radości,bo po prostu nie mam takiej władzy.

beata - Czw 15 Kwi, 2010 15:19

Ja wolę mówić w takich sytuacjach...Cieszę się,że mój mąż nie pije.
A nie...że cieszę się,że to kolega zapił,a nie On. :roll:

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 15:22

Jeszcze raz powtórzę: na dziesięciu alkoholików, którzy podejmują terapię, ośmiu wraca do picia.
Cieszę się, że to inni wracają do picia, a nie ja.
Każdy z nas na początku swojego nowego życia dostał do ręki taką samą skrzynkę z narzędziami.
Kiedy inni alkoholicy wracają do picia, mam okazję zobaczyć na własne oczy, jakie skutki przynosi odłożenie tej skrzynki na półkę, psucie narzędzi albo używanie ich niezgodnie z instrukcją.
Gdybym nie miała żywych przykładów, jakie zachowania prowadzą do zapicia - nie miałabym możliwości korygowania swoich własnych zachowań.

Zapicie nie spada na alkoholika nagle, w ułamku sekundy, jak grom z jasnego nieba.
Na zapicie trzeba sobie ciężko zapracować.
Wolę, żeby tę pracę inni odrabiali za mnie.

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:27

Tomoe napisał/a:
ktoś, kto uważa, że poznał teorię, uważa tym samym, że już wszystko wie.

rzeczywiście można opacznie zrozumieć ! właściwsze byłoby stwierdzenie poznaję a nie poznałam ponieważ każde moje wejście na te forum jest kolejnym krokiem do poznania :)

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:31

Tomoe napisał/a:
Jesteś w pełni zadowolona z życia, które prowadzisz?
Czujesz się szczęśliwa, spełniona, nie ma w twoim życiu nic do poprawienia?

a czy to przywilej tylko współuzależnionych ? czy moja sąsiadka, w której rodzinie nigdy nie zagościł alkoholizm może wstawać rano ze świadomością, że jest szczęśliwa i niczego już od życia nie musi oczekiwać ? a odpowiadając na pytanie : nie jestem w pełni szczęśliwa i wiele chciałabym jeszcze w swoim życiu zmienić ale przynajmniej potrafię już nazwać rzeczy po imieniu i wiem czego chcę a zaledwie kilka miesięcy temu jeszcze tego nie potrafiłam !

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 15:37

evita napisał/a:
wiem czego chcę!

To świetnie.
Zatem - czego chcesz?
Napisz to.
A potem napisz, jak to osiągniesz.

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:38

Tomoe napisał/a:
W twoim życiu w ogóle nie ma ciebie.
Jest tylko: mąż, mąż, mąż.
TRZY RAZY MĄŻ!!!

zdziwiłabyś się jak bardzo się mylisz :) jest mnie więcej w sobie niż kiedykolwiek wcześniej miało to miejsce :) jeśli przewijają się na tym forum punkty, które powyżej wymieniłaś to głównie z tego tytułu, że nie zapomniałam dlaczego tu się znalazłam i nie zapominam co może MNIE jeszcze spotkać a czujności nigdy za wiele ... czy ty Tomoe tak dokładnie wymazałaś przeszłość ze swojej pamięci ? czy nie żyjesz również przyszłością ? czy twoja przyszłość to same pozytywy i nie dopuszczasz do siebie myśli, że może kiedykolwiek przydarzyć się coś co nie będzie po twojej myśli ?

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:42

beata napisał/a:
Wyobraźmy sobie lekarza chirurga,który poznał całą teorię,a nie stosował nigdy żadnej operacji w praktyce....jesu....ja bym Mu się nie dała zoperować za żadne skarby świata.

wyobraź sobie, że tuż za moim ogrodem mieszka lekarz, który za dobrego internistę a mimo tego nie może narzekać na nadmiar pacjentów, którzy gromadnie od niego odchodzą - czemu ? bo to jest robot nie człowiek, bo zabrakło mu oprócz praktyki właśnie teorii ... tej najzwyklejszej na świecie, czyli odrobiny człowieczeństwa ...

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:43

beata napisał/a:
Ja wiedzę teoretyczną także mam,ale gdybym nie chodziła na Al-Anon....czy ta teoria naprawdę by mi cokolwiek dała?Poza poczuciem komfortu,że taką wiedzę posiadam?Wątpię

dlatego też bardzo się cieszę, że uczęszczasz na terapię i będę ci dalej kibicować ;)

evita - Czw 15 Kwi, 2010 15:50

Tomoe napisał/a:
A ja się w realnym życiu nieraz zetknęłam ze współuzależnionymi kobietami, które już po swoich dwóch-trzech pierwszych spotkaniach Al-Anon wiedziały lepiej od starych al-anonek jak powinien wyglądać prawdziwy Al-Anon.

i to był właśnie (i jest) jeden z powodów dla którego to odeszłam na parę dni z forum co chyba zresztą powtórzę a przynajmniej poważnie ograniczę działalność ! Nie chcę być w ten sposób postrzegana co dano mi do zrozumienia już wcześniej ale też nie będę wbrew sobie załamywać rąk pod publikę skoro tak nie jest ! Ja mam iść do przodu w swoim emocjonalnym rozwoju a nie cofać się bo tak nie wypada :szok: nie oczekuję też poklasku z tego powodu bo nic mi po takim aplauzie, przecież nie chodzę na terapię i nie jestem al-anonką ;) zresztą na cokolwiek teraz zapracowuję to tylko dla swojej osobistej korzyści :)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 15:51

evita napisał/a:
czy ty Tomoe tak dokładnie wymazałaś przeszłość ze swojej pamięci ?
czy nie żyjesz również przyszłością ?
czy twoja przyszłość to same pozytywy i
nie dopuszczasz do siebie myśli, że może kiedykolwiek przydarzyć się coś co nie będzie po twojej myśli ?


Odpowiem po kolei na twoje pytania:
1. Swojej przeszłości nie muszę "wymazywać z pamięci" ponieważ ją przepracowałam w terapiach i w czasie pracy nad programem 12 kroków. Przeszłość mam uporządkowaną. Jeśli jakakolwiek sytuacja z przeszłości wywołuje u mnie inne uczucie niż spokój, to oznacza, że mam z tym jeszcze coś do zrobienia. I coś z tym robię. "Wymazywanie z pamięci" to nie jest metoda na uporanie się z przeszłością, bo cokolwiek próbujesz "wymazać z pamięci" - przechodzi do twojej podświadomości. To się nazywa fachowo "mechanizm wyparcia".
2. Nie żyję przyszłością. Nie układam sobie w głowie czarnych scenariuszy, nie kręcę sobie w wyobraźni horrorów. Planuję swoje działania na przyszłość w takim zakresie, w jakim mogę je zaplanować. Nie snuję nierealistycznych mrzonek. Nie liczę na to, że coś samo się zrobi.
3. Robię DZIŚ to co mam do zrobienia DZIŚ. Na trudności i problemy reaguję na bieżąco. A jutro... to ja się mogę nie obudzić.

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 15:56

evita napisał/a:
nie chodzę na terapię i nie jestem al-anonką


Twój wybór. Twoja strata.

Tylko nie udawaj sama przed sobą, że inne metody mogą ci przynieść te same efekty.

evita - Czw 15 Kwi, 2010 16:03

Tomoe napisał/a:
Przeszłość mam uporządkowaną. Jeśli jakakolwiek sytuacja z przeszłości wywołuje u mnie inne uczucie niż spokój, to oznacza, że mam z tym jeszcze coś do zrobienia

już kiedyś zgodnie stwierdziliśmy w tym wątku, że wchodzenie ze współuzależnienia jest nieco bardziej skomplikowane niż z alkoholizmu ! Ja nie jestem w stanie zapomnieć ale też i nie chcę zapominać ! jeszcze nie tak dawno miałam ochotę wykrzyczeć menowi wszystko prosto w twarz rozszarpując go na kawałki jednocześnie , teraz już nie odczuwam takiej potrzeby, podchodzę do niego jak do naprawdę chorego człowieka tylko dzięki temu, że poznałam tutaj tylu wspaniałych alko, że poznałam mechanizmy, które pchają do nawrotów, poznałam wszystkie ukryte strachy, bolączki dnia codziennego itp ale w tym całym ambarasie nie zapominam już o sobie :) myślę, że moja przeszłośc wprawdzie pomału ale też układa się na swoje miejsce :)

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:04

Dziewczyny, dajcie już spokój Evicie z tą terapią. Dojrzeje tzn. zaboli ją wystarczająco, pacnie o swoje dno, to wyjdzie z forum i pójdzie też po pomoc w realu. Albo i nie... Już wie, gdzie w razie czego szukać pomocy... Prawda, Evito?

To już jest dużo. Pewnie, że wiem po sobie, że dużo łatwiej zdobyć wiedzę w czasie terapii, poćwiczyć nowe zachowania, dotrzeć gdzieś do głębi siebie pod czujnym okiem psychologa w bezpiecznym miejscu, skorzystać z magicznej siły uczestnictwa w grupowej terapii, ale cóż... może jednak nie każdy tak ma, przecież mogą być i tacy, co sobie SAMI poradzą...

To, ze ja zauważyłam, że potrzebuje pomocy, że pewne rzeczy mnie przerosły, że może warto się ukorzyć i pójść po pomoc dla siebie do specjalisty... to nie znaczy, że może komuś innemu wcale nie jest źle, ciągnie jakieś korzyści z istniejącej sytuacji...nie ma odwagi... jest pewien, ze sobie SAM poradzi...

Wiem jednak jedno im większy nacisk, tym większy opór. Dlatego już Evito postaram się więcej Ciebie nie namawiać na terapię... Bo to bez sensu... Wiesz w razie czego, gdzie szukać pomocy...

evita - Czw 15 Kwi, 2010 16:05

Tomoe napisał/a:
Nie układam sobie w głowie czarnych scenariuszy, nie kręcę sobie w wyobraźni horrorów.

ani ja nie mam w sobie nic z czarnowidztwa :szok: ale względy finansowe nadal mnie przerażają co również nie jest przywilejem osób współuzależnionych tylko taka jest szara polska rzeczywistość :/

evita - Czw 15 Kwi, 2010 16:10

Tomoe napisał/a:
Tylko nie udawaj sama przed sobą, że inne metody mogą ci przynieść te same efekty.

nie muszę nic udawać Tomoe ponieważ moje porównanie organoleptyczne nadal przemawia na niekorzyść terapii ! I niejednokrotnie wstecz wspominałam, że nie zaklinam się na wszystkie świętości, że kiedyś może się poddam, może jednak stwierdzę, że nie daję rady sama a wówczas będę szukać pomocy tam gdzie wg was powinnam zrobić to dawno ! Póki co nie odczuwam takiej potrzeby i nie jest mnie w stanie nikt przekonać do tego, żeby ponownie wejść tam skąd odeszłam :)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:13

pietruszka napisał/a:

Wiem jednak jedno im większy nacisk, tym większy opór. Dlatego już Evito postaram się więcej Ciebie nie namawiać na terapię... Bo to bez sensu... Wiesz w razie czego, gdzie szukać pomocy...


A ja już dawno przestałam ją namawiać.
Nie zauważyłaś?
W moich dzisiejszych postach jest ZERO NAMAWIANIA. :luzik:

evita - Czw 15 Kwi, 2010 16:14

pietruszka napisał/a:
Wiem jednak jedno im większy nacisk, tym większy opór.

w moim przypadku nawet nie o mój opór czy upór chodzi a o to, że mam już dość udowadniania , że nie potrzebuję teraz tego typu pomocy ! Powtarzam się średnio co kilkanaście stron tego wątku. Już nawet przestałam się tym denerwować bo szkoda mojego zdrowia i oby tylko takie problemy stawały na drodze mojego życia ;)

evita - Czw 15 Kwi, 2010 16:16

Tomoe napisał/a:
W moich dzisiejszych postach jest ZERO NAMAWIANIA

prawda :) nie ma namawiania, jest udowadnianie ;)

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:17

Tomoe napisał/a:
pietruszka napisał/a:

Wiem jednak jedno im większy nacisk, tym większy opór. Dlatego już Evito postaram się więcej Ciebie nie namawiać na terapię... Bo to bez sensu... Wiesz w razie czego, gdzie szukać pomocy...


A ja już dawno przestałam ją namawiać.
Nie zauważyłaś?
W moich dzisiejszych postach jest ZERO NAMAWIANIA. :luzik:


Ale Tomoe, ja pisałam o sobie :lol2: :lol2: :lol2:

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:21

Opowiem historyjkę:

Pewien człowiek postanowił wspiąć się na górę.
Zajęło mu to dużo czasu, kosztowało go wiele wysiłku, wielokrotnie się po drodze potykał, trochę się nawet pokaleczył o kamienie, ale teraz stoi na szczycie góry i woła do swojego przyjaciela, który stoi u jej podnóża:
- Tu jest fantastycznie!!! A jaki stąd jest wspaniały widok! Wejdź tu za mną, to sam to wszystko poczujesz i zobaczysz!
A przyjaciel, stojący u podnóża góry, powiada tak:
- To pokaż mi ten widok teraz! Jeśli teraz, w tej chwili, zobaczę to co ty widzisz i poczuję to co ty czujesz, to może też tam wejdę...

:)

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:23

pietruszka napisał/a:
Dziewczyny, dajcie już spokój Evicie z tą terapią.


Moment, moment. Pisałaś tylko o sobie?
A ja widzę czarno na białym, że pisałaś między innymi do mnie.

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:25

Tomoe napisał/a:
A ja widzę czarno na białym, że pisałaś między innymi do mnie.


No fakt, przepraszam v43rvj

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:27

evita napisał/a:
Tomoe napisał/a:
W moich dzisiejszych postach jest ZERO NAMAWIANIA

prawda :) nie ma namawiania, jest udowadnianie ;)


Zadawałaś mi przecież pytania, na które ci odpowiadałam, opowiadając ci o sobie. :)
To się nazywa "dzielenie się doświadczeniem". :)

verdo - Czw 15 Kwi, 2010 16:28

evita napisał/a:
kiedyś może się poddam


...Moze kiedys,kiedys...a moze nie bedzie potrzebna.
Niektórzy uwazaja,ze to co im pomoglo jest dobre dla kazdego... :szok:
Mowia mi,ze to jedyna droga,bez terapii na pewno Ci sie nie uda... A wiadomo, latwiej jest komus napisac,ze zapije skoro szanse sa 10% do 90%.Ta druga opcja czesciej sie sprawdza.Po odwyku ktos moze szybciej zapic niz bez niego. :shock:

evita napisał/a:
nie muszę nic udawać Tomoe ponieważ moje porównanie organoleptyczne nadal przemawia na niekorzyść terapii !


...moja szkola.. :okok:

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:29

verdo napisał/a:
Po odwyku ktos moze szybciej zapic niz bez niego. :shock:


Nie znam tych statystyk

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:34

To jest, Pietruszko, mechanizm dumy i kontroli.
Jeden z mechanizmów systemu iluzji i zaprzeczeń w umyśle alkoholika. :P

milutka - Czw 15 Kwi, 2010 16:35

Tomoe napisał/a:
To się nazywa "dzielenie się doświadczeniem". :)
Tomoe owszem ale ja czytając Twoje posty wyraźnie odebrałam je jako stwierdzenia ...-ja tak robię i jest mi z tym dobrze a nie słuchasz co do Ciebie mówi Evita,że jej również dobrze mimo,że postępuje inaczej ....-Twoje doświadczenie jest na pewno dla nas jakimś przykładem ale pozwól ,że wnioski będziemy wyciągać same.....a dowodem na to ,że nie dzielisz się doświadczeniem jest ta historyjka ...ewidentnie prubujesz wmówić ,że masz rację .....przepraszam,że tak ostro ale może było by też warto słuchać co inni prubuóą Ci powiedzieć .
verdo - Czw 15 Kwi, 2010 16:35

pietruszka napisał/a:
Nie znam tych statystyk


To sprawdz np.w Wikimeida..(encyklopedii multimedialnej).Tam jest co prawda 80%(z tego co pamietam) ale wiekszosc zapija po dluzszym czasie to te statystyki rosna...

Tak czy tak sa mizerne... :/

Tomoe - Czw 15 Kwi, 2010 16:42

milutka napisał/a:
przepraszam,że tak ostro ale może było by też warto słuchać co inni prubuóą Ci powiedzieć .


Nie przepraszaj. Takie jest twoje zdanie i masz prawo tak mnie postrzegać. :)

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:42

verdo napisał/a:
Po odwyku ktos moze szybciej zapic niz bez niego. :shock:


o to mi chodziło

verdo - Czw 15 Kwi, 2010 16:46

pietruszka napisał/a:
o to mi chodziło


Czego w tym zdaniu nie rozumiesz? :mysli:

pietruszka - Czw 15 Kwi, 2010 16:49

verdo napisał/a:
Czego w tym zdaniu nie rozumiesz? :mysli:


że po odwyku zapija się szybciej niż bez terapii.

verdo - Czw 15 Kwi, 2010 17:13

pietruszka napisał/a:
że po odwyku zapija się szybciej niż bez terapii.


Nie napisalem,ze tak jest zawsze!Tylko,ze tak sie MOZE zdarzyc...

stiff - Czw 15 Kwi, 2010 17:39

evita napisał/a:
nie jestem artystką

Bez przesadyzmu, każdy z nas ma jakieś "artystyczne" uzdolnienia ... :D

stiff - Czw 15 Kwi, 2010 17:47

Tomoe napisał/a:
Zapicie nie spada na alkoholika nagle, w ułamku sekundy, jak grom z jasnego nieba.
Na zapicie trzeba sobie ciężko zapracować.

Ja sadze, ze z jakiś bliżej nieokreślonych powodów alko zapija świadomie
i wcale nie musi to być wiara w to, ze będzie pil kontrolowanie tym razem... :roll:
Wiedza i doświadczenie nabyte przez czas abstynencji wykluczają nieświadome zapicie... :roll:

stiff - Czw 15 Kwi, 2010 17:51

evita napisał/a:
moje porównanie organoleptyczne nadal przemawia na niekorzyść terapii !

Jeżeli nie zrobimy tego z pełnym przekonaniem, ze to jedyna słuszna droga
i innej alternatywy nie ma, to samo uczestnictwo nie jest wstanie
niczego zmienić w naszym życiu...

Wiedźma - Czw 15 Kwi, 2010 18:25

A ja uważam, że jeśli alkoholik zapija "świadomie" to świadczy to tylko o tym,
że jego świadomość została z jakichś powodów zakłócona, albo cały czas była zaburzona.
Raczej mówiłabym tu o chorej premedytacji niż o w pełni świadomej decyzji...

evita - Czw 15 Kwi, 2010 18:43

stiff napisał/a:
każdy z nas ma jakieś "artystyczne" uzdolnienia ...

ja "artystycznie" to chyba tylko potrafię wpływać na nerwy innych :p

stiff - Czw 15 Kwi, 2010 19:27

evita napisał/a:
ja "artystycznie" to chyba tylko potrafię wpływać na nerwy innych :p

Zawsze coś... g45g21

evita - Pią 16 Kwi, 2010 08:31

stiff napisał/a:
Ja sadze, ze z jakiś bliżej nieokreślonych powodów alko zapija świadomie

Wiedźma napisał/a:
A ja uważam, że jeśli alkoholik zapija "świadomie" to świadczy to tylko o tym,
że jego świadomość została z jakichś powodów zakłócona, albo cały czas była zaburzona

popieram wiedźmę ! nie sądzę, żeby np alergik świadomie wlazł do klatki pełnej kotów narażając swoje zdrowie i życie, myślę że ta świadomość chwilami zostaje uśpiona a chore myślenie bierze górę ponad rozumem :(

Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 08:54

Hej. :)
Po pierwsze - przepraszam cię, evitko, za moje wczorajsze zachowanie. Poniosły mnie emocje i za bardzo się zaperzyłam w tej dyskusji. Zapewniam, że nie było moim zamiarem sprawienie ci przykrości.

A co do tematu zapić u alkoholików...
Kilka lat temu słyszałam od mojego przyjaciela z AA, który jest trzeźwy niemal od ćwierć wieku, takie słowa:
"Jeśli ja jestem alkoholikiem, to oznacza, że naturalnym stanem mojego organizmu jest stan upojenia alkoholowego. I mój organizm alkoholika zawsze będzie dążył do powrotu do mojego naturalnego stanu. Źyję więc w pewnym sensie w nieustającym konflikcie z moim własnym organizmem. A tak ta zwana trzeźwość, czyli to, co widać na zewnatrz, to jest stan sztuczny, wypracowany. I nad utrzymaniem tego sztucznego stanu muszę nieustannie pracować. To jest jak codzienne plewienie ogródka. Jeśli pewnego dnia przestanę swój ogródek plewić, to on bardzo szybko wróci do swojego naturalnego stanu, czyli zarośnie chwastami."

Ja, jako alkoholiczka, podpisuję się obydwiema rękami pod tym stwierdzeniem. Ja też mam "zespusty" organizm. Nieodwracalnie. I, niestety, mój mózg alkoholiczki, w obszarze znajdujacym poniżej progu mojej świadomości, cały czas pracuje na to, żebym się napiła. To nie jest zależne od mojej woli, moralności czy świadomości. Tak po prostu jest. Skoro uznałam i zaakceptowałam ten fakt, to muszę się codziennie na nowo przykładać do plewienia chwastów w moim ogródku.
Na szczęście mam do tego celu narzędzia w skrzyneczce, i mam instrukcję ich obsługi. :)

sabatka - Pią 16 Kwi, 2010 09:10

ja myślę że Evi poczuła się atakowana. każdy trochę racji ma, ale też każdy musi sam podejmować świadome decyzje dot. swojego życia.

może źle że i ja nie kontynuuje mojej terapii, teraz się zastanawiam czy naprawde terapeutka była be czy to terapia zaczynała boleć.
oczywiście powodem rezygnacji była praca na dwie zmiany.
może też źle do tego podeszłam. bo terapia nie jest od wyżalania czy chwalenia się ale od pracy nas sobą prawda??

Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 09:21

Wyżalanie się i chwalenie się tez jest częścią procesu terapeutycznego. :)

Zresztą myślę sobie tak - skoro już Pietruszka założyła oddzielny temat o terapii i Al-Anon, to możemy rozmowy na ten temat przenieść właśnie tam i tam je kontunuować, bo to jest "neutralny grunt" i dzięki temu nikt nie poczuje się osobiście urażony.

evita - Pią 16 Kwi, 2010 09:39

Tomoe napisał/a:
Po pierwsze - przepraszam cię, evitko, za moje wczorajsze zachowanie

nie ma za co Tomoe :) kiedyś się denerwowałam ale teraz już naprawdę nie czuję się z tego powodu jakoś zniesmaczona ! każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii ;)

evita - Pią 16 Kwi, 2010 09:51

Najgorsze jest to, że średnio co miesiąc nadchodzi taki dzień jak dzisiaj, że mi coś odbija :( zwykłe słowa wyolbrzymiam do rozmiarów tragedii, moje rozdrażnienie jest tak ogromne, że popełniam błędy nie myśląc o konsekwencjach :( przeinaczam słowa, wszystko przyjmuję zbyt osobiście, dopadają mnie zgryzoty całego świata, wyję jak bóbr od wczesnego ranka, wkur**a mnie wszystko co się wokół mnie dzieje :zalamka: już zdążyłam popełnić ogromny błąd, którego zaczynam strasznie żałować :zalamka: moje zachowanie nie ma nic wspólnego ze współuzależnieniem tym razem i wiem, że już jutro będzie lepiej ale co z tego skoro teraz jest tak jak jest :zalamka:
Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 09:55

Ja również miewam cyklicznie okresy wewnętrznego napięcia i nadmiernego rozdrażnienia. To się u mnie nazywa zespół napięcia przedmiesiączkowego. ;)
beata - Pią 16 Kwi, 2010 09:57

evita napisał/a:
moje zachowanie nie ma nic wspólnego ze współuzależnieniem
Jesteś tego pewna?Ja też mam takie dni(zresztą chyba nawet tu na forum zauważyłaś :oops: ) i uważam,że jest to cecha współuzależnienia. :oops:
Zauważyłam też u siebie,że odkąd zaczęłam terapię jeszcze taki dzień mi się nie trafił z czego bardzo się cieszę.I właśnie na temat tej drażliwości rozmawiałam ostatnio z terapeutką. :/

beata - Pią 16 Kwi, 2010 09:58

evita napisał/a:
ale co z tego skoro teraz jest tak jak jest :zalamka:
:pocieszacz:
evita - Pią 16 Kwi, 2010 09:59

Tomoe napisał/a:
Ja również miewam cyklicznie okresy wewnętrznego napięcia i nadmiernego rozdrażnienia. To się u mnie nazywa zespół napięcia przedmiesiączkowego. ;)

witaj w klubie :( choć ja osobiście nie wiele znam klubowiczek spośród mojego otoczenia i nie czuję się z tego powodu wybrańcem losu :uoee:
ja dzisiaj sama siebie usunęłam z mojej strony :beczy:

Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 10:14

Ale możesz się na tej stronie umieścić ponownie?

Myślę, że w naszym wieku (jestem ciutkę starsza od ciebie) warto już zacząć łagodzić objawy ZNP.
Ja dostałam od lekarza następujące wskazówki:
W drugiej połowie cyklu miesiączkowego ograniczyć ilość przyjmowanych płynów - bo woda gromadzi się wtedy w organizmie i uciska na mózg, powodując to nieprzyjemne uczucie napięcia i rozdrażnienia.
Na kilka dni przed miesiączką zrezygnować z kawy i pić ziołowe napary uspokajające (np. melisę z miodem).
Można też po czterdziestce zacząć codziennie przyjmować kapsułki wyciągu z soi pod nazwą "Menoplant soya 40+" - bo zawierają fitohormony.
Warto też uważać, żeby nie przytyć, bo po czterdziestce u kobiet zwalnia się przemiana materii.

Kiedy mnie już "dopadają" te okropne dni - to moim jedynym zabezpieczeniem, żeby nie narobić szkód, jest trzymanie języka za zamkniętymi drzwiami. A to mi się, niestety, nie zawsze udaje. :bezradny:

Wiedźma - Pią 16 Kwi, 2010 10:35

Tomoe napisał/a:
"Jeśli ja jestem alkoholikiem, to oznacza, że naturalnym stanem mojego organizmu jest stan upojenia alkoholowego. I mój organizm alkoholika zawsze będzie dążył do powrotu do mojego naturalnego stanu. Źyję więc w pewnym sensie w nieustającym konflikcie z moim własnym organizmem. A tak ta zwana trzeźwość, czyli to, co widać na zewnatrz, to jest stan sztuczny, wypracowany. I nad utrzymaniem tego sztucznego stanu muszę nieustannie pracować. To jest jak codzienne plewienie ogródka. Jeśli pewnego dnia przestanę swój ogródek plewić, to on bardzo szybko wróci do swojego naturalnego stanu, czyli zarośnie chwastami."

O, tego mi właśnie brakowało - takiego zgrabnego ujęcia tematu w pigułce.
Dziękuje, Tomoe :)
Pozwolisz, że to kupię?

Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 10:53

Sama wzięłam to od kogoś za darmo - więc i ty bierz za darmo. :)
ZbOlo - Pią 16 Kwi, 2010 10:56

Wiedźma napisał/a:
takiego zgrabnego ujęcia tematu w pigułce

...mnie też się podobała "przypowieść o kiszonym ogórku"... ;)

Jacek - Pią 16 Kwi, 2010 10:57

Tomoe napisał/a:
Jeśli ja jestem alkoholikiem, to oznacza, że naturalnym stanem mojego organizmu jest stan upojenia alkoholowego. I mój organizm alkoholika zawsze będzie dążył do powrotu do mojego naturalnego stanu. Źyję więc w pewnym sensie w nieustającym konflikcie z moim własnym organizmem

bardzo świetne porównanie, - "To jest jak codzienne plewienie ogródka"
jeszcze bym obok słów
" I mój organizm alkoholika"dostawił słowa "oraz mój umysł"

ZbOlo - Pią 16 Kwi, 2010 10:59

Jacek napisał/a:
plewienie ogródka

...w moim regionie Polski się PIELI OGRÓDEK...

Wiedźma - Pią 16 Kwi, 2010 11:00

Tomoe napisał/a:
bierz za darmo

Dzięki, przyda się! 98l9i

Jacek - Pią 16 Kwi, 2010 11:04

ZbOlo napisał/a:
Jacek napisał/a:
plewienie ogródka

...w moim regionie Polski się PIELI OGRÓDEK...

a oznacza jedno - czyszczenie,z narośli nieproszonego

ZbOlo - Pią 16 Kwi, 2010 11:06

Jacek napisał/a:
a oznacza jedno - czyszczenie,z narośli nieproszonego

...oczywiście! Napisałem jako "ciekawostkę geograficzną"... ;)

olimpijka - Pią 16 Kwi, 2010 15:05

filologiczną... żargonową w sensie
Tomoe - Pią 16 Kwi, 2010 15:11

Chyba cię telepatycznie przywołałam, bo właśnie przed chwilą o tobie myślałam.
Skoro już się odezwałaś, to pomykaj do swojego tematu i melduj, co nowego. :)

ZbOlo - Pią 16 Kwi, 2010 15:17

olimpijka napisał/a:
filologiczną... żargonową w sensie

...geo-gwarową... ;)

evita - Pon 19 Kwi, 2010 21:20

... i tak wszystko nicość nad nicościami ...
pterodaktyll - Pon 19 Kwi, 2010 21:27

Vanitas, vanitatum ;)
stiff - Pon 19 Kwi, 2010 23:58

Wszystko jest marnością, gonitwa za wiatrem... 8|
pterodaktyll - Wto 20 Kwi, 2010 00:02

Być albo nie być,...........oto jest pytanie 8|
beata - Wto 20 Kwi, 2010 07:45

evita napisał/a:
i tak wszystko nicość nad nicościami ...
Możesz rozwinąć to zdanie? 8|
Tomoe - Śro 21 Kwi, 2010 10:48

Też jestem ciekawa, co poeta miał na myśli...
evita - Śro 21 Kwi, 2010 11:05

Tomoe napisał/a:
Też jestem ciekawa, co poeta miał na myśli...

nic ponad to co zostało napisane :) to był dołów ciąg dalszy teraz nadszedł czas chwilowej euforii ;)

Tomoe - Śro 21 Kwi, 2010 11:43

Aha. :)
evita - Śro 28 Kwi, 2010 12:30

od ok. tygodnia co noc mi się śni, że mój men zaczął pić :/ nie wiem skąd mi się to bierze bo ani specjalnie nie myślę o tym za dnia ani nic nie wskazuje póki co na to żeby coś się szykowało a ta cholerna zmora nie da mi się wyspać nawet spokojnie :szok: czyżby mi podświadomośc jakiegoś figla płatała ? :mysli:
yuraa - Śro 28 Kwi, 2010 12:52

może odbierasz jakies sygnały od niego, jakies zachowania, które kiedyś były oznakami zbliżajcego się picia. takie które trudno zauważyc a podswiadomie je wychwytujesz.
evita - Śro 28 Kwi, 2010 13:01

być może masz rację yuraa ale gołym okiem kompletnie nic nie zauważam :bezradny:
a może to poprostu strach przed tym co może nadejść ? nie da się ukryć, że nie byłaby to dla mnie komfortowa sytuacja po tych kilku miesiącach nieomalże błogiego spokoju ale jednocześnie byłam i jestem przygotowana na taką ewentualność wg mnie dość dobrze ... tylko czy aby na pewno ? czy znowu nie robię z siebie większego chojraka niż rzeczywiście jestem ? :/

yuraa - Śro 28 Kwi, 2010 13:24

ja tak sobie tylko pospekuluję, nie bierz tego na poważnie.
gdzies tam parę dni temu Tomoe pisala że stan trzeźwości jest dla alkoholika stanem sztucznym wypracowanym, naturalnym stanem dla jego organizmu jest stan upojenia alkoholowego i ciało i umysł alkoholika bedzie dązyć wszelkimi możliwymi sposobami do powrotu do swojego naturalnego bytu.

a jak to się ma do osoby współuzależnionej, czy naturalnym stanem jest stan napięcia, oczekiwanie- nachleje się czy się nie nachleje??
komfortowa sytuacja i błogi spokój piszesz, a gdzieś tam świadomość że kiedyś zostanie zakłócony.
czy osoba współuzależniona, powiedzmy samodzielnie, bez terapii stawiająca czoła takiej huśtawce emocjonalnej nie dąży podświadomie do powrotu do naturalnego stanu ??
innymi słowy czy czy taka osoba nie wysyła sygnałów że źle jej w takim zawieszeniu i otrzymuje sygnały zwrotne że jeszcze trochę co wyłazi potem gdzieś we śnie.

Wiedźma - Śro 28 Kwi, 2010 13:49

yuraa napisał/a:
może odbierasz jakies sygnały od niego, jakies zachowania, które kiedyś były oznakami zbliżajcego się picia. takie które trudno zauważyc a podswiadomie je wychwytujesz.

Myślę, że to jest możliwe, podobnie jak podświadome oznaki głodu alkoholowego u alkoholika
przejawiające się między innymi w postaci snów alkoholowych.
Trudno tu cokolwiek doradzić, bo właściwie nic nie możesz zrobić, Evito -
nawet rozmowa z mężem niewiele da, bo on świadomie także nie zdaje sobie sprawy
z tego co być może z nim sie dzieje.
A z resztą napewno zaraz by mu się włączył mechanizm iluzji i zaprzeczeń :/

Klara - Śro 28 Kwi, 2010 14:03

yuraa napisał/a:
a jak to się ma do osoby współuzależnionej, czy naturalnym stanem jest stan napięcia, oczekiwanie- nachleje się czy się nie nachleje??

To Wam teraz napiszę, na czym się ostatnio złapałam.
W moim domu już drugi rok praktycznie nie ma alkoholu i nie pije się go, oprócz wyjątkowych okazji i w symbolicznych ilościach.
Mój zięć nie wraca z pracy pijany, nie wychodzi z domu żeby się napić i w ogóle od tej strony jest bez zarzutu.
W ubiegłą sobotę zabrał się za koszenie trawnika, a przy okazji wykonywał jeszcze inne prace - przycinał uschnięte gałązki itp.... I oto w pewnym momencie zorientowałam się, że ilekroć kosiarka przestawała pracować i ta cisza trwała jakiś czas, ja zaczynałam chodzić od okna do okna żeby zobaczyć gdzie on jest i czy w ogóle jest jeszcze w pobliżu domu.
Gdy się zorientowałam co się ze mną dzieje, bardzo mnie to zdołowało :?

Jacek - Śro 28 Kwi, 2010 14:25

yuraa napisał/a:
może odbierasz jakies sygnały

a mogą być podobne temu
Klara napisał/a:
I oto w pewnym momencie zorientowałam się, że ilekroć kosiarka przestawała pracować i ta cisza trwała jakiś czas, ja zaczynałam chodzić od okna do okna

i od dzieje się to odruchowo - w końcu wypracowane przez lata w głowie
evita napisał/a:
nie wiem skąd mi się to bierze bo ani specjalnie nie myślę o tym

to odruchowa myśl pod świadomości ,co zaś wychodzi w śnie
to tak samo jak niby nie myślimy o nie spadaniu z łóżka w śnie
bo gdzieś to jest w nas zakodowane
-- -- -- -- -- --
nie mam w tym kierunku wykształcenia,więc są to tylko moje sugestie
osoby,jakich kolwiek użyłem są przypadkowe
jeśli coś przekręciłem,w słownictwie to Ewa z mietłą poprawi
a Zbolek odmieni w przypadki :dokuczacz:

beata - Śro 28 Kwi, 2010 14:54

evita napisał/a:
od ok. tygodnia co noc mi się śni, że mój men zaczął pić

Już dawno nie śnił mi się pijany mąż.Ale kiedyś owszem i to nawet często.Wydaje mi się,że było to jeszcze w czasach gdy zastanawiałam się kiedy zapije i kiedy nie wierzyłam,że to Jego niepicie jest trwałe.Teraz na szczęście nie mam takich snów,bo były one zbyt realne. :szok:
Evitko,pisałaś niejednokrotnie iż wiesz,że abstynencja męża nie jest trwała,że kiedyś zapije.Może podświadomie o tym myślisz i to powoduje,że masz takie sny?Bardzo Ci współczuję,bo wiem z doświadczenia,że to są koszmary. :pocieszacz:

evita - Śro 28 Kwi, 2010 15:25

yuraa napisał/a:
czy osoba współuzależniona, powiedzmy samodzielnie, bez terapii stawiająca czoła takiej huśtawce emocjonalnej nie dąży podświadomie do powrotu do naturalnego stanu ??

całkiem możliwe yuraa, że choć nieświadomie ja i mnie podobne właśnie w ten sposób dążymy w podświadomości do powrotu poprzedniego schematu życiowego . W moim przypadku zaledwie 20 lat spędziłam w domu rodzinnym z czego spokojnie można jeszcze odjąć okres wczesnego dzieciństwa, z którego nie wiele się pamięta , natomiast 24 lata to życie z alko menem takie a nie inne. Może mój umysł ustanowił sobie te ostatnie lata za życie, które jest tym właściwym, wszystko inne będzie właśnie sztucznym stanem :shock:

evita - Śro 28 Kwi, 2010 15:30

Klara napisał/a:
ja zaczynałam chodzić od okna do okna żeby zobaczyć gdzie on jest i czy w ogóle jest jeszcze w pobliżu domu.

ja o dziwo bardzo szybko wyzbyłam się takich zachowań , może nawet zbyt szybko ? :mysli: dopadł mnie jakiś taki dziwny "tumiwisizm" :/ i choć codziennie mogłabym włosy rwać z niepokoju bo nigdy nie wiem o której men wróci z pracy a w drodze powrotnej mija zaprzyjaźnioną sobie melinę to jednak nawet serce mi nie zadrży z tego powodu ... gdy wcześniej się zaszywał bezustannie stałam w oknie lub zamiennie wisiałam na telefonie kontrolując go :)

evita - Śro 28 Kwi, 2010 15:33

Jacek napisał/a:
to odruchowa myśl pod świadomości ,co zaś wychodzi w śnie

czyli mniej więcej to co yuraa stwierdził :)

beata napisał/a:
Bardzo Ci współczuję,bo wiem z doświadczenia,że to są koszmary.

i to jeszcze jakie :szok: co noc z nim walczę udowadniając mu, że niby mam te jego picie w du*ie a jednocześnie widzę moją córkę a właściwie jej wzrok tak strasznie zrozpaczony :(

evita - Śro 28 Kwi, 2010 15:40

Zastanawiam się czy ja nie przyjęłam sobie pewnej pozy obronnej zamykając się w jakiś sposób w sobie. Odpychając dylematy związane z zapiciem gdzieś tam w swojej mózgownicy w szary kącik, na zaś, bo teraz nie ma się czym przejmować ... jednak im więcej czasu upływa tym bardziej wyłażą mi z tego kąta przypominając mi o tym, że to jest jeden z problemów, które powinny być rozwiązane, które zasługują na uwagę i poświęcenie odrobiny czasu, że za trochę może być za późno, że coś się skończy i zacznie się nowe a właściwie stare życie ...
Mam ochotę uciec gdzieś z domu daleko przed siebie, wymazać sobie pamięć i zacząć wszystko od nowa z czystym kontem ...

beata - Śro 28 Kwi, 2010 16:10

evita napisał/a:
Mam ochotę uciec gdzieś z domu daleko przed siebie, wymazać sobie pamięć i zacząć wszystko od nowa z czystym kontem ...
Tylko,że tak się niestety nie da. 8|
Wiesz co ja bym ci zaproponowała,prawda?Ale o tym sza.... v43rvj

Jacek - Śro 28 Kwi, 2010 16:52

evita napisał/a:
czyli mniej więcej to co yuraa stwierdził :)

raczej więcej :tak:
Jurek wie co prawi :)

pietruszka - Śro 28 Kwi, 2010 17:15

evita napisał/a:
Odpychając dylematy


Wiem, Evitko po sobie, że upychanie pewnych problemów w kącik zwykle nie jest dla mnie rozwiązaniem. Te upiory i tak wyłażą wcześniej czy później. Kiedyś uciekałam w pracę, (skłonność do pracoholizmu, mam niejako w genach), no i na jakiś czas pomagało, tylko, że często problemy sobie rosły i niestety trzeba było się nimi zająć.

Cytat:
Mam ochotę uciec gdzieś z domu daleko przed siebie, wymazać sobie pamięć i zacząć wszystko od nowa z czystym kontem ...
:wysmiewacz: Skąd ja to znam, sprawdziłam: nie da się (przynajmniej w moim przypadku). Otwieram plecak: a one są. Te moje KOSZMARY. Polazły za mną.

evita napisał/a:
od ok. tygodnia co noc mi się śni, że mój men zaczął pić :/
ech te marzenia senne. ;) rzadko pamiętam, co mi się śni, ale więcej pamiętam snów nikotynowych niż snów z udziałem mojego mena. Za to ostatnio u fryzjera nasłuchałam się o snach erotycznych klientek salonu fryzjerskiego. O matko! Czedmu ja nie mam takich snów :szok: :wysmiewacz:
Jacek - Śro 28 Kwi, 2010 19:01

pietruszka napisał/a:
do pracoholizmu, mam niejako w genach

tworzyli byśmy wspaniałą parę ja leń :skromny: ponoć + i - się przyciągają :skromny:
choć żadna mnie nie straszna
pietruszka napisał/a:
fryzjera nasłuchałam się o snach erotycznych klientek salonu fryzjerskiego. O matko! Czedmu ja nie mam takich snów

a myślałaś nad tym na realnie :skromny:

pietruszka - Śro 28 Kwi, 2010 23:24

Jacek napisał/a:
ja leń :skromny:

no nie wiem... w domu też potrafię być leniem... i tu mógłby być ambaras, bo kto by mi przyniósł herbatkę na kanapę :wysmiewacz:

Cytat:
pietruszka napisał/a:
fryzjera nasłuchałam się o snach erotycznych klientek salonu fryzjerskiego. O matko! Czedmu ja nie mam takich snów
Jacek napisał/a:
a myślałaś nad tym na realnie :skromny:


Jak się nasłuchałam, to stwierdziłam, że TAKIEJ wyobraźni to ja jednak nie mam :wstyd: fny

Jacek - Czw 29 Kwi, 2010 00:12

pietruszka napisał/a:
Jak się nasłuchałam, to stwierdziłam, że TAKIEJ wyobraźni to ja jednak nie mam :wstyd: fny

też uważam że co realnie to zawsze lepiej :skromny:

evita - Czw 29 Kwi, 2010 09:26

pietruszka napisał/a:
Za to ostatnio u fryzjera nasłuchałam się o snach erotycznych klientek salonu fryzjerskiego. O matko! Czedmu ja nie mam takich snów

nic a nic ci się takiego nie trafia ? :shock: masz czego żałować :)

pietruszka napisał/a:
Otwieram plecak: a one są. Te moje KOSZMARY. Polazły za mną.

a ja spróbuję zgubić je choć na kilka dni i wyruszam na weekend w Beskid Żywiecki i bedę łazić do utraty tchu :) a jak już się dobrze zmęczę to może i wredne sny dadzą mi odpocząć ? :/

pterodaktyll - Czw 29 Kwi, 2010 09:33

evita napisał/a:
na kilka dni i wyruszam na weekend w Beskid Żywiecki i bedę łazić do utraty tchu

Hej, hej..............góry nase góry...........ino haw uwazaj co by z nich nie spaść ;)

evita - Czw 29 Kwi, 2010 09:58

pterodaktyll napisał/a:
ino haw uwazaj co by z nich nie spaść

będę się mocno plecaka trzymać :)

nastęnym razem zaliczam Mazury ;)

pietruszka - Czw 29 Kwi, 2010 10:35

evita napisał/a:
nic a nic ci się takiego nie trafia ? :shock: masz czego żałować :)

Kurcze może powinnam z tym do specjalisty :mysli: :bezradny:


Cytat:
wyruszam na weekend w Beskid Żywiecki i bedę łazić do utraty tchu

wielu fantastycznych wrażeń, cud-widoków i no i extra pogody, Evito. Nawet trochę zazdroszczę, bo też od jakiegoś czasu ciągnie mnie w góry, może w końcu w tym roku we wrześniu będą Bieszczady :) Najbliższy weekend grzecznie: działka, rower i wędrówki po okolicy, chyba też w końcu będzie pierwszy wypad na ryby.

evita - Czw 29 Kwi, 2010 10:48

pietruszka napisał/a:
może w końcu w tym roku we wrześniu będą Bieszczady

nigdy nie byłam w Bieszczadach i też mam w planie kiedyś spełnić swoje marzenie i zaliczyć te nieokiełznane rejony :)

pietruszka - Czw 29 Kwi, 2010 10:53

evita napisał/a:
te nieokiełznane rejony :)
Podobno Bieszczady coraz mniej dzikie. A ja tylko miałam okazję popływać sobie po Solinie... ech... cudne wspomnienienie :)
pterodaktyll - Czw 29 Kwi, 2010 13:55

evita napisał/a:
nastęnym razem zaliczam Mazury

Czekamy, czekamy........... :cwaniak:

evita - Czw 29 Kwi, 2010 22:40

pterodaktyll napisał/a:
Czekamy, czekamy...

poczekam jak już będzie twoja wiecha świętowana a wtedy nie omieszkam zahaczyć :)

pterodaktyll - Czw 29 Kwi, 2010 22:41

evita napisał/a:
jak już będzie twoja wiecha świętowana a wtedy nie omieszkam zahaczyć

o wiechę???? :szok:

evita - Czw 29 Kwi, 2010 22:45

pterodaktyll napisał/a:
o wiechę????

no co ty ! :glupek: jam nie Ptero i nie latam ! :szok: z dołu cię podejdę i w górę na wiechę spojrzę :)

evita - Pią 30 Kwi, 2010 09:06

Ja już szlifuję ostatnie rozliczenia, jeszcze tylko nawiedzę skarbówke i zaczynam mój weekend :) wracam w poniedziałek dopiero więc do zobaczyska i wszystkim życzę udanego wypoczynku :buzki:
yuraa - Pią 30 Kwi, 2010 09:41

szerokiej drogi Evito :) :)
Wiedźma - Pią 30 Kwi, 2010 10:03

Wypoczywaj!
Tylko uważaj na niedźwiedzie...

Mysza - Pią 30 Kwi, 2010 10:50

evita napisał/a:
zaczynam mój weekend :)


dłuuuuuuugich i udanych wędrówek Evi :)

beata - Pią 30 Kwi, 2010 15:20

Udanego wypoczynku Evi ;)
Klara - Pią 30 Kwi, 2010 15:26

Oby Ci się lekko chodziło,
obyś pod górką
była jak to piórko... :D

Borus - Pią 30 Kwi, 2010 20:33

...uważaj przy schodzeniu z góry, bo to jednak trudniejsze niż wspinaczka ;)
przyjemności życzę :)

evita - Śro 05 Maj, 2010 12:42

mój men ma dzisiaj imieniny i tak mnie właśnie naszło, że odkąd sięgam pamięcią ten dzień był zawsze bardzo obficie oblany :/ ciekawe jak i czy wogóle dzisiaj wytrwa :mysli:
beata - Śro 05 Maj, 2010 12:59

evita napisał/a:
ciekawe jak i czy wogóle dzisiaj wytrwa
Nie zaprzątaj sobie tym swojej ślicznej główki :buziak:
evita - Śro 05 Maj, 2010 17:34

beata napisał/a:
Nie zaprzątaj sobie tym swojej ślicznej główki

tak niespecjalnie się tym przejęłam :) po prostu pomyślałam ;)

evita - Czw 06 Maj, 2010 08:51

imieniny przebiegły na trzeźwo i tak jakby ich w ogóle nie było :) w pracy men postawił słodkości i flachę ale dopiero na fajrant i opuścił towarzystwo, moja rodzina złożyła życzenia telefonicznie a bracia mena nawet nie odezwali się :| no ale skoro ich brat do tej pory nigdy o nich nie pamiętał zajęty ciekawszymi wówczas sprawami i zupełnie innym towarzystwem to nie ma się co dziwić ;)
evita - Śro 12 Maj, 2010 17:14

Dzisiaj zupełnie przypadkowo miałam okazję porozmawiać przy kawie z pewnym młodym księdzem działającym bardzo czynnie w Caritasie. Caritas wykupił nieczynną już przyszkolną bursę a księdza zadaniem jest zrobienie z tego konkretnego użytku. Początkowo miał w planie utworzyć tam ośrodek kolonijny dla dzieci z ubogich rodzin ale niedawno go olśniło i zdecydował się jednak na utworzenie powiatowego ośrodka interwencji kryzysowej głównie dla matek z dziećmi z rodzin ... hmm ... takich jak moja ... Przegadałam z nim 2 godziny a i tak było nam jeszcze mało :) On dopiero jest na etapie remontów bursy a jednocześnie zacznie pobierać "nauki" odwiedzając działające już takie ośrodki w Polsce. Gościu widać bardzo zaangażował się w to co robi a że młodziutki to pełen energii jest i wiary w powodzenie swojego przedsięwzięcia. Bez żadnych wewnętrznych oporów i ze stoickim spokojem opowiedziałam mu czego ja, gdyby zaszła taka potrzeba, oczekiwałabym po przybyciu do takiego ośrodka. Na podstawie tego co tutaj czytam i tego co ja przeżyłam dałam mu kilka , jak sam stwierdził, cennych wskazówek. Ale nie w tym rzecz co on stwierdził, rzecz w tym, że choć nie czułam się jakbym rozmawiała z kimś wyjątkowo uduchowionym to jednak czułam się jakbym rozmawiała z kimś bliskim. Na koniec rozmowy zaproponowałam mu, żeby w takim ośrodku, na miejscu a nie dojazdowo do innego ośrodka odbywała się terapia dla DDA, DDD oraz współuzależnionych. Jeśli takowe będą to będę tam z ochotą uczęszczała ale pod warunkiem, że prowadzącym nie będzie ta sama osoba, która mnie tak skutecznie do tego zniechęciła :uoee:
Ksiądz chce równocześnie z utworzeniem owego ośrodka wprowadzić w życie jeszcze jeden pomysł w życie co do którego nie jestem pewna czy jest dobry i w głębi duszy postawiłam go na straconej pozycji . Chodzi o to, że chce oprócz próby ratowania matek z dziećmi wychodzić dalej do tych rodzin próbując nawracać na dobrą drogę sprawców tych nieszczęść czyli ojców, partnerów, mężów. Na forum zrozumiałam, że alkoholik musi sam chcieć wytrzeźwieć dla siebie więc czy jest sens takiej działalności ? Czy można coś w ten sposób zwojować ?
A tak na koniec tej naszej rozmowy a właściwie w pewnym momencie już monologu z moje strony powiedział "ja wiem, że to głupie ale zaczynam marzyć o tym żeby mi się sami pogorzelcy trafiali" :)

czarna róża - Śro 12 Maj, 2010 17:54

No mnie się też wydaje że tych problemów nie powinno się łączyc bo te matki córki żony zamiast pomyślec o swoim zdrowieniu zostaną wtłoczone w nawracanie męża...jakby mało tu było poczucia winy i bez tego.
pterodaktyll - Śro 12 Maj, 2010 18:09

evita napisał/a:
Chodzi o to, że chce oprócz próby ratowania matek z dziećmi wychodzić dalej do tych rodzin próbując nawracać na dobrą drogę sprawców tych nieszczęść czyli ojców, partnerów, mężów

Marny pomysł.... Do tego potrzeba wykwalifikowanych terapeutów a nie księdza..............

KICAJKA - Śro 12 Maj, 2010 20:04

evita napisał/a:
chce oprócz próby ratowania matek z dziećmi wychodzić dalej do tych rodzin próbując nawracać na dobrą drogę sprawców tych nieszczęść czyli ojców, partnerów, mężów.
Nie wydaje mi się aby to był dobry pomysł.W tym samym miejscu ofiary i ich kaci - choćby obcy ale kaci-nigdy nie poczują się bezpiecznie. :(
Tomoe - Czw 13 Maj, 2010 10:18

pterodaktyll napisał/a:
Do tego potrzeba wykwalifikowanych terapeutów


Zgadzam się.

Jeśli ksiądz jest młody, entuzjastyczny, pełen energii i pomysłów, to fajnie.
Tylko obawiam się, że jego wiedza na temat problemów, którymi chce się zająć, jest zerowa.
No ale w końcu każdy kiedyś startował z poziomu zerowej wiedzy...

Podpowiedz mu, że przy bazylice w Licheniu, u ojców marianów, funkcjonuje od lat świetny ośrodek pomocy uzależnionym i ich rodzinom. Jeśli ten twój znajomy ksiądz chce skądś czerpać wzorce i wiedzę - to śmiało może je czerpać stamtąd. :)
Mozesz mu tez podpowiedzieć kontakt z księdzem Darkiem Kwiatkowskim, pracującym w parafii na Ealingu, w Londynie. To świetny specjalista i wieloletni praktyk.

evita - Czw 13 Maj, 2010 14:45

chyba źle określiłam plany księdza ... on chce zatrudnić terapeutów do pracy z alkoholikami mobilizując ich do tego żeby docierali osobiście do osób wskazanych przez niego. Ani nie mają oni przebywać w tym ośrodku ani też on osobiście nie będzie się fatygował gdyż jak sam określił nie jest osobą kompetentną. Pytanie tylko czy znajdzie się ktoś taki kto będzie chciał w ten sposób w terenie działać opuszczając wygodny fotelik w przychodni i na zasadzie wolontariatu ? a jeśli tak czy przyniesie to jakiś efekt ? Ponoć w Poznaniu coś takiego praktykują i efekty są marne ale jakieś są i stąd właśnie ten pomysł.
emigrantka - Czw 13 Maj, 2010 14:48

evita napisał/a:
ten sposób w terenie działać opuszczając wygodny fotelik w przychodni

to nawet nie kwestia foteliku ale czasem zwyczajnego strachu ,wiadomo na co stac czynnego alkoholika ..
zalozenia sa calkiem dobre ,jednak to tylko teoria w praktyce temat moze w ogole nie przyjac sie

Tomoe - Czw 13 Maj, 2010 15:26

evita napisał/a:
on chce


Kochanie, wszystko jedno, co on chce zrobić.
Ważne jest, żeby jego plany były realne.
Dlatego bardzo ważne jest, aby zasięgnął rady u kapłanów dobrze obeznanych z problematyką uzależnień, którą on dopiero chce się zająć, ale nie za bardzo wie jak.

Jeszcze raz polecam namiary na konkretne miejsca i ludzi:

Licheńskie Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym:
http://www.pomoclichen.home.pl/

Ksiądz Dariusz Kwiatkowski:
http://www.parafiaealing.co.uk/index.php?id=33

I jest w Polsce jeszcze jeden kapłan, którego możnaa uznać za autorytet w dziedzinie uzależnień - ojciec Arkadiusz Nowak, prowincjał zakonu kamilianów:
http://www.kamilianie.eu/index.php?k=1&p=3e

Jeśli chcesz pomóc młodemu księdzu, podaj mu te namiary.

Pozdrawiam serdecznie. :)

evita - Czw 13 Maj, 2010 15:45

emigrantka napisał/a:
wiadomo na co stac czynnego alkoholika ..

to samo i mnie przeszło przez myśl :/

Tomoe napisał/a:
Jeśli chcesz pomóc młodemu księdzu, podaj mu te namiary

dzięki Tomoe :) jeśli dojdzie do kolejnego spotkania a myślę, że tak, to nie omieszkam przekazać wszystkich sugestii i namiarów oczywiście :)

evita - Czw 13 Maj, 2010 15:49

zmieniając nieco temat ... dzisiejsza nocna ulewa zalała mnie totalnie :( nawet prawdziwie kamienny skalniak z piaskowca rozpłynął się po wielu latach i nie ma co ratować :( mój ogród jak nigdy w życiu jeszcze rano był zalany tak, że nie było widać kawałka ziemi teraz woda opada i wychodzi na wierzch ogrom zniszczeń :zalamka:
Tomoe - Czw 13 Maj, 2010 16:15

Szkoda ogródka. :(
Ale na pewno go sobie z biegiem czasu uporządkujesz. :)

pterodaktyll - Czw 13 Maj, 2010 16:37

evita napisał/a:
.. on chce zatrudnić terapeutów do pracy z alkoholikami mobilizując ich do tego żeby docierali osobiście do osób wskazanych przez niego. Ani nie mają oni przebywać w tym ośrodku ani też on osobiście nie będzie się fatygował gdyż jak sam określił nie jest osobą kompetentną

Evita, on rzeczywiście jest osobą bardzo niekompetentną. Toż to raczej zbiór pobożnych życzeń misjonarskich a nie realny program pomocy :bezradny:

evita - Czw 13 Maj, 2010 16:46

pterodaktyll napisał/a:
Toż to raczej zbiór pobożnych życzeń misjonarskich a nie realny program pomocy

od czegoś Ptero trzeba zacząć :) nie od razu Kraków zbudowano ! a chłopina jak chce się przyczynić jakimś dobrodziejstwem to uważam, że dobry obrał sobie kierunek ! Bursa jest w trakcie generalnych remontów a że są robione za "Bóg zapłać" to jeszcze trochę to potrwa a on sam dopiero zacznie nauki korzystając z wzorców tych, które już się sprawdziły. Znam twoje podejście do kleru a ty zresztą znasz też moje ;) ale ten młody człowiek zaimponował mi i nie patrzę na niego przez ten pryzmat tylko jak na człowieka i widzę w nim ogromny potencjał ! Myślę, że najdalej za rok ośrodek otworzy swe podwoje ... i obym nie musiała z nich korzystać :(

pterodaktyll - Czw 13 Maj, 2010 16:58

evita napisał/a:
Znam twoje podejście do kleru a ty zresztą znasz też moje

Tu nie chodzi o Twój czy mój stosunek do kleru. Gdyby coś takiego powiedział młody zapaleniec bez sutanny odpowiedziałbym to samo. Potrafimy tak manipulować rzeczywistością, że oszukalibyśmy każdego. No za wyjątkiem terapeutów i sobie podobnych. Jak on sobie wyobraża to leczenie alkoholików. Za pomocą płomiennych kazań, żeby zechcieli łaskawie przyjść? Toż to bez sensu. Wiesz jacy potrafimy być........

evita - Czw 13 Maj, 2010 17:07

pterodaktyll napisał/a:
Jak on sobie wyobraża to leczenie alkoholików. Za pomocą płomiennych kazań, żeby zechcieli łaskawie przyjść?

jak już wyżej pisałam do tego chce zmobilizować osoby wykwalifikowane aczkolwiek na zasadzie wolontariatu :)

pterodaktyll - Czw 13 Maj, 2010 17:11

evita napisał/a:

jak już wyżej pisałam do tego chce zmobilizować osoby wykwalifikowane aczkolwiek na zasadzie wolontariatu

Życzę mu powodzenia ale....... :bezradny:

evita - Czw 13 Maj, 2010 17:14

pterodaktyll napisał/a:
Życzę mu powodzenia ale.......

też nie bardzo wierzę w te nawracanie ... ale kto wie ? tak czy owak druga strona barykady otrzyma wsparcie :)

pterodaktyll - Czw 13 Maj, 2010 17:16

evita napisał/a:
też nie bardzo wierzę w te nawracanie

Gdyby do mnie w okresie czynnego alkoholizmu przyszedł ktoś i zaczął namawiać na terapię to wiesz co bym zrobił i nie tylko ja............? Pewnie wiesz...... :bezradny:

evita - Czw 13 Maj, 2010 17:21

pterodaktyll napisał/a:
wiesz co bym zrobił i nie tylko ja............? Pewnie wiesz......

wiem i stąd ten mój sceptycyzm ...

pterodaktyll - Czw 13 Maj, 2010 17:25

Cytat:
wiem i stąd ten mój sceptycyzm ...

I mój......... 8|

evita - Czw 13 Maj, 2010 17:50

pterodaktyll napisał/a:
Cytat:
wiem i stąd ten mój sceptycyzm ...

I mój......... 8|


to se tak razem "posceptycyzujemy" ... 23r

rufio - Czw 13 Maj, 2010 17:53

Jeżeli kler bierze sie za cos tzn ze chca wyciagnąć pieniądze i nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi - gosciu potrzebuje punkty u władz i kombinuje jakby na plecach i łzach innych pójść do góry -
evita - Czw 13 Maj, 2010 17:56

być może i masz rację rufio ale gdyby ta droga do góry kasy czy też punktów dodatnich miała prowadzić poprzez takie działania to i tak ucieszy nie jedną duszyczkę :)
pietruszka - Pią 14 Maj, 2010 15:19

rufio napisał/a:
Jeżeli kler bierze sie za cos tzn ze chca wyciagnąć pieniądze i nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi - gosciu potrzebuje punkty u władz i kombinuje jakby na plecach i łzach innych pójść do góry -


Rufio, nie wkładaj wszystkich do jednego worka. Znasz tego księdza osobiście? A może to faktycznie pasjonat i chce faktycznie pomagać ludziom. I takich miałam okazję w życiu spotkać. I czasem się zastanawiam, czy dla osób potrzebujących pomocy ważne są pobudki, którymi kieruje się ofiarujący pomoc? Czy jednak to, że pomoc dla nich jest? Ale to pewnie temat na dłuższą dyskusję.

pterodaktyll - Pią 14 Maj, 2010 18:59

pietruszka napisał/a:
Znasz tego księdza osobiście

Znam kilku osobiście ale raczej nie napiszę co myślę na ich temat................ :uoee:

rufio - Pią 14 Maj, 2010 20:12

pietruszka napisał/a:
Rufio, nie wkładaj wszystkich do jednego worka.

To nie jest worek to jest wór a własciwie czarna dziura - dla nich liczy sie tylko kasa a reszta jest mistyfikacja i mydleniem oczu .
evita napisał/a:
tak ucieszy nie jedną duszyczkę

Tia szczególnie te które obudza sie z pustym kontem i zszarpana reputacja .Młodzi ksieża sa jak hieny . Tojest gorsze jak pomór i czerwonka oraz czarna ospa
Cytat z rozmowy dwóch kleryków krótko przed wyswieceniem
" Jak myslisz gdzie nas przerzucą po egzorcyzmach ?
Nie wazne - wazne aby sie załapac na jakas zapadła wies - tam jest ciemnogród - a tam jestesmy bogami - no moze byc miasto - jakis proboszcz na wykończeniu - na poczatku tiu-tiu a potem poszalejemy "

evita - Sob 15 Maj, 2010 09:15

rufio napisał/a:
dla nich liczy sie tylko kasa a reszta jest mistyfikacja i mydleniem oczu .

rufio sporo jest racji w tym co piszesz bo i moje jakieś osobiste kontakty z klerem nigdy dobrze się nie kończyły wzmagając tylko we mnie niechęć do tej instytucji. Kiedyś nawet mojego wielebnego proboszcza o mały włos nie oddałam do sądu za publiczne obrażanie mojej córki :) ale wierzę ... chcę wierzyć , że jednak nie wszyscy są tacy sami i dopóki istnieje choć minimalna szansa na to dopóty będę obstawiać przy swoim ;)

evita - Sob 15 Maj, 2010 09:27

Mam jedną jedyną przyjaciółkę taką od serca, taką co to można w środku nocy obudzić a ona cię wiernie wysłucha, taką której można wypłakać się za kołnierz, taką za którą się tęskni gdy się kilka dni nie widzi, taka moja kochana Edytka po prostu :) Edytka jest ode mnie wprawdzie 10 lat młodsza ale żadna to przeszkoda w naszej przyjaźni, jej mama zaś jest ledwie 10 lat ode mnie starsza, tato 14 lat i tak właściwie stałam się w tej rodzinie łącznikiem pokoleń bo i z nimi jestem na TY i również z nimi żyję w bardzo dobrych stosunkach . Wczoraj moja psiapsiółka zadzwoniła do mnie z ogromnym szlochem i pojechałam do niej na ratunek. Jej tatę a mojego kolegę miejscowi lekarze leczyli na zwyrodnienie kręgosłupa wmawiając wszystkim, że z tym należy nauczyć się żyć. Za moją namową pojechali wczoraj prywatnie do specjalisty do Wrocka i w ciągu kilku godzin całej rodzinie świat umknął spod stóp :( Czesiu ma wyjątkowo złośliwą postać raka płuc z przerzutem na kręgosłup i węzły chłonne, z ubytkiem kości w kręgosłupie :zalamka: od dzisiaj lekarze w klinice walczą już tylko o ulżenie w cierpieniu na najbliższe kilka miesięcy :zalamka: to jest niesprawiedliwe, że los tak ciężko doświadcza dobrych ludzi oszczędzając takich co to nawet krztyny dobroci w sobie nigdy nie zaznali mordując, prześladując itp :beczy:
beata - Sob 15 Maj, 2010 10:17

Bardzo mi przykro. :(
pietruszka - Sob 15 Maj, 2010 11:15

Smutne :(
evita - Sob 15 Maj, 2010 11:22

beata napisał/a:
Bardzo mi przykro.

pietruszka napisał/a:
Smutne

dołujące ... ja nie potrafię pocieszać bo i co powiedzieć w takiej sytuacji ? módl się za tatę i czekaj na jego śmierć ? czy może ściemniać i wmawiać, że będzie wszystko dobrze ? Edyta koniecznie chciała z moją pomocą w czerwcu urządzić rodzicom 35-tą rocznicę ślubu i ona nadal przy tym trwa a ja jakoś bardzo czarno to widzę ... poza tym planowaliśmy tak jak w ub.roku kilkudniowy wypad do Mielenka nad morze ale Edyta wymyśliła, że chce rodziców zabrać ze sobą, żeby odpoczęli trochę a że nad morze za daleko to właśnie wyszukuję jakieś tanie domki w Niesulicach . Nie mogę przecież powiedzieć - dziewczyno nie ma się co łudzić, że będzie dobrze skoro nawet na chemioterapię jej tata jest już za słaby :(

incognito - Sob 15 Maj, 2010 11:22

....Zrobiło mi sie bardzo smutno.... wróciły znowu wspomnienia odległych 9 lat....


.... zawsze powtarzam ... ze w Polsce istnieją 3 legalne mafie... biała, czarna i prawnicy... mimo , ze do jednej z racji wykształcenia prawie nalezę.. ale tylko prawie....nie wiem czy moge tak pisac na forum ? jezeli nie to prosze Wiedźmusie o kasacje tekstu

pietruszka - Sob 15 Maj, 2010 11:43

evita napisał/a:
ja nie potrafię pocieszać bo i co powiedzieć w takiej sytuacji ?

zwykle słowa zamierają w gardle w takiej sytuacji. A co do planowania w takiej sytuacji. U mnie kilka osób z rodziny zabrał rak. Pamiętam jak jedna z ciotek tuż przed własną operacją zarządziła remont generalny w domu. Wszyscy się pukali w głowę, bo przecież nie było pewne, czy przeżyję operację. Myślę, że to jakiś rodzaj mechanizmu obronnego. Jak zaplanuję, jak będę udawać, ze życie toczy się normalnie, to nic złego się nie zdarzy. Nota bene ciotka pożyła sobie znacznie dłużej niż rokowali lekarze. Po prostu żyła pomimo choroby. albo jej na przekór.

Bebetka - Sob 15 Maj, 2010 12:06

evita napisał/a:
to jest niesprawiedliwe, że los tak ciężko doświadcza dobrych ludzi oszczędzając takich co to nawet krztyny dobroci w sobie nigdy nie zaznali mordując, prześladując itp :beczy:

tak właśnie....i wciąż te same pytania, na które logicznej odpowiedzi brak :(

tak juz głupio ten nasz świat urządzony....

KICAJKA - Sob 15 Maj, 2010 12:26

evita napisał/a:
o jest niesprawiedliwe, że los tak ciężko doświadcza dobrych
Niesprawiedliwe,przykre,smutne :( Faktycznie ten świat głupio jest urządzony ale też głupio rządzony -służba zdrowia do kitu :(
Wiedźma - Sob 15 Maj, 2010 12:45

Tu nie ma żadnych słów pocieszenia. Cokolwiek by się chciało powiedzieć najbliższym,
zawsze to będzie za mało a jednocześnie za dużo i nie tak. Lepiej milczeć i po prostu być.

Klara - Sob 15 Maj, 2010 13:56

Bardzo mi przykro :?
kiwi - Sob 15 Maj, 2010 16:27

Niesprawiedliwe i smutne.Bardzo mi przykro Evito.
Dla Twojej Kolezanki i Ciebie ......przychodzi ciezki czas.
Serdecznie pozdrawiam
Kiwi

pterodaktyll - Sob 15 Maj, 2010 19:03

evita napisał/a:
ma wyjątkowo złośliwą postać raka płuc z przerzutem na kręgosłup i węzły chłonne, z ubytkiem kości w kręgosłupie
:pocieszacz:
evita - Sob 15 Maj, 2010 22:59

nie mnie te objawy współczucia się należą ale z ogromną ochotą przekażę miłe słowa psiapsiółce, która pewnie kolejną noc nie prześpi spokojnie :( ech życie ...
milutka - Nie 16 Maj, 2010 20:47

evita napisał/a:
Czesiu ma wyjątkowo złośliwą postać raka płuc z przerzutem na kręgosłup i węzły chłonne, z ubytkiem kości w kręgosłupie :zalamka: od dzisiaj lekarze w klinice walczą już tylko o ulżenie w cierpieniu na najbliższe kilka miesięcy :zalamka:
Evito bardzo mi przykro :pocieszacz: Brak mi słów ...
czarna róża - Nie 16 Maj, 2010 21:44

Jest mi bardzo przykro Evito,czasem aż słów brak,przez błędy konowałów odchodzą bliscy ludzie..
evita - Pon 17 Maj, 2010 09:49

Cytat:
,przez błędy konowałów odchodzą bliscy ludzie..

nie sądzę, że gdyby od razu lekarze zabrali się dokładniejsze zdiagnozowanie to coś by pomogło bo ta postać nowotworu jest wyjątkowo złośliwa ale na pewno zaoszczędziłoby to cierpienia ostatnich dni ... nie wiem czy już pisałam ale najciekawsze jest to, że Jolka żona chorego od ponad dwudziestu lat pracuje w przyszpitalnej przychodni i wszyscy lekarze to dobrzy znajomi i była pewna, że jej męża otoczono jak najlepszą opieką i skoro nie ma dalszych badań i wypuszczono do domu tzn że nie jest źle i będzie tylko lepiej :( teraz żałuje, że tak dobrze zna wszystkich bo najchętniej oskarżyłaby szpital ...

evita - Pią 21 Maj, 2010 09:24

Jak już wcześniej wspomniałam dopadł mnie dzisiaj problem z piekła rodem :( nie potrafię logicznie myśleć i potrzeba mi jakiejś tabletki na uspokojenie bo zwariuję za chwilę :( ale po kolei ...

Moja córka 3 lata temu poznała chłopaka, który teraz mieszka wraz z nią pod moim dachem no i jest ojcem mojej wnuczki ... Tomek (bo tak ma na imię) nie jest moim zięciem bo jeszcze nie było ślubu troszkę też za moją przyczyną . A dlaczego ? bo jest chłopakiem po przejściach ... 4 lata temu na jednej z miejscowych dyskotek brygady antynarkotykowe zrobiły obławę i wyłapały cały ogrom osób posiadających narkotyki. Wśród nich był też Tomek z lufką marychy, którą to poczęstował też nieletnią . Odpis całego wyroku mam w domu i tylko albo aż tyle jest w nim zarzutów !!! Ani nie handlował marihuaną ani nie miał większych ilości przy sobie. Miał pecha po prostu choć takich jak on było kilkadziesiąt osób. Nie wiem czy dla postrachu ale zrobiono bardzo pokazowy i rozdmuchany na całą okolicę proces. Skazano kilkadziesiąt osób średnio na 2 lata . Tomek też dostał 2 lata i w związku z tym co roku musiał starać się o odroczenie. Początkowo byłam nie ufna w stosunku do niego choć od początku przedstawił mi sprawę jasno, że ma taką skazę w papierach ale mam nie osądzać go po tym incydencie. I rzeczywiście Tomek okazał się godnym, pracowitym, uczciwym człowiekiem. Bardzo dba o moją wnusię i kocha moją córkę . Przez prawie 3 lata jak u nas mieszka to jedyne co mogłabym mu zarzucić to nadgorliwość i pracoholizm szczególnie gdy zimą odgarnia mi śnieg pod oknami o 5 rano i mnie budzi :) Zaledwie tydzień temu powiedziałam jego mamie, że może być dumna że ma takiego dobrego syna i ... nie wiem co się stało :( sąd przestał odraczać kilku delikwentów z tej grupy . Dzisiaj rano policja przywiozła wezwanie do stawienia się w areszcie w poniedziałek do odsiadki wyroku :( moja córka załamana on zresztą też a i mnie niewiele lepiej jest :( on naprawdę nie zasługuje na to :( poza tym gdybym dążyła do zalegalizowania ich związku to teraz byłby jedynym żywicielem rodziny (córki dochód to 60 zł rodzinnego na m-c) i pewnie sąd by go nie tknął :( jedyne co mogłam zrobić w tej sytuacji to wzięłam dwa m-ce wypłaty akonto od szefa i zawiozłam Tomka do adwokata żeby ten w trybie pilnym dzisiaj robił odwołanie od wyroku.
Nie wiem czy nie jest za późno ...
Przepraszam za brak ładu i składu w tym co napisałam .

Czuję się fatalnie i mam ochotę naćpać się czymś na uspokojenie ............

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 09:59

Evitko, jeśli on dostał wyrok z odsiadką bez "zawiasów", to ja - niestety - podejrzewam, że to nie był jego pierwszy w życiu konflikt z prawem. Znasz dobrze przeszłość swojego "prawie zięcia"?
Osoby wcześniej niekarane, z dobrą opinią, kiedy pierwszy raz w życiu stają na wokandzie, z reguły dostają wyroki w zawieszeniu.

Trochę się chyba pospieszyłaś, Evitko, z wydawaniem swoich dwóch pensji na adwokata.
Jedyne, na co teraz możecie liczyć - to kolejne odroczenie wykonania kary.
Ale żadna kara nie będzie przecież w nieskończoność odraczana.
Kiedyś on i tak pójdzie za kratki - teraz czy za parę lat, pójdzie do tego więzienia.
Wyrok jest przecież prawomocny. Jego odraczanie - to tylko uciekanie przed odpowiedzialnością.

Bardzo Ci współczuję. :(

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 10:03

evita napisał/a:
Czuję się fatalnie i mam ochotę naćpać się czymś na uspokojenie ............

....myślę, że to nie jest wyjście z tej trudnej sytuacji... Evita, nie jestem prawnikiem i nie mam żadnych - z tym związanych - doświadczeń. Sytuacja jest "nie do pozazdroszczenia", ale może uda Ci się znaleźć dobre rozwiązanie tego problemu, bardzo Ci tego życzę...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 10:22

A jeszcze tak niedawno, Evitko, pisałaś o swoich dzieciach:

evita napisał/a:
cieszą się, żyją, pracują, uczą się, rozmawiają ze mną i nie wyłazi z nich przekleństwo przeszłości


Oj, wyłazi to przekleństwo, wyłazi...
Szczególnie wtedy, kiedy dorosłe dzieci alkoholików próbują budować własne związki i pakują się w g...
W twoim małżeństwie źródłem nieszczęścia był alkohol.
W związku twojej córki są to narkotyki.

To jest właśnie ta przeklęta czarna sztafeta pokoleń.

Wiem, oczywiście, że jako matkę bardzo cię to boli. Ale zdejmij klapki z oczu i spójrz tej brutalnej prawdzie w oczy. :(

evita - Pią 21 Maj, 2010 10:28

własnie dzwonił do mnie adwokat ! sprawa odroczona na parę dni i był bardzo zbulwersowany ! Tomek miał nienaganną opinię kuratora, że pracuje i utrzymuje córkę i wnuczkę, że udziela się społecznie, pracodawca też wystawił opinię jako o wzorowym pracowniku zgodnie z prawdę zresztą bo znam go osobiście i nieraz mi mówił, że bardzo dobrze pracuje. Poza tym Tomoe to był naprawdę jego pierwszy wyrok i fakt podania marihuany nieletniej (17lat9m-cy) przesądził o takim wymiarze. Adwokat teraz ze spokojem zapozna się z całą sprawą i podziała dalej w tym kierunku . Powiedział też że szkoda, że dopiero teraz zaczęłam coś działać w tym kierunku ale ja myslałam, że jego rodzice cokolwiek działają i nawet nie przeszło mi przez mysl, że może dojśc do takiej sytuacji !!! dzisiaj jadę popołudniu do tego adwokata, zdobędę gdzie ś pieniądze jeśli będą jeszcze potrzebne i załatwię tą sprawę do końca ... w końcu to jest też przyszłość mojej córki i wnuczki :( czuję się dzisiaj zmasakrowana tym wszystkim :zalamka:
evita - Pią 21 Maj, 2010 10:35

Tomoe napisał/a:
W związku twojej córki są to narkotyki

Tomek nie był narkomanem , równie dobrze mogłabym napisać to o swoim synu i zauważ Tomoe, że wśród młodzieży do tej pory trwa tendencja na szpanowanie w pewnym wieku jaraniem marychy o czym zresztą pisałam w wątku jolkijolki. Gdyby picie alkoholu jako uzależniającej używki podlegałoby karze pozbawienia wolności to co drugi nastolatek siedziałby teraz w pace :/ Tomek jest abstynentem, nie pali papierosów, jest poważnym facetem, który w ich związku jest głową rodziny. To on pilnuje rachunków i żeby nie zabrakło chleba w domu. Pomagam im czasami jak tylko mogę ale tylko na zasadzie takiej że kupuje np pampersy dla wnuczki czy jedzonko. Nigdy nie pożyczał pieniędzy a jak brakuje to idzie popołudniami dorabiać do miejscowego stolarza. To był błąd młodości i nijak inaczej nie da się tego wytłumaczyć bo po prostu nic więcej nie było :|

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 10:40

Ano, ja cię Evitko świetnie rozumiem, że ty MUSISZ, po prostu MUSISZ dorosłego człowieka ratować z opresji.
Dorosłego człowieka, który popełnił przestępstwo.
Swoim kosztem go ratujesz, za swoje pieniądze.
No bo jak ma się inaczej zachowywać współuzależniona kobieta?

Taka kobieta może tylko w różnych sytuacjach powielać te same, wyćwiczone przez wiele lat, schematy swoich zachowań.
Brać na swoje barki odpowiedzialność za postępowanie innych ludzi. I ratować innych ludzi przed konsekwencjami ich własnych zachowań.
Tak masz. To jest właśnie twoje współuzależnienie, w całej jego okazałości.
Nic dziwnego, że czujesz się tym swoim wysiłkiem "zmasakrowana".
Co osiągniesz?
W najlepszym wypadku - kolejne odroczenie wyroku.
On i tak kiedyś trafi za kratki. Wcześniej czy później tak się stanie.

Swoją drogą, ciekawe, dlaczego jego rodzice - jego własna matka i jego własny ojciec - nie rzucają mu się tak ochoczo na ratunek.

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 10:43

evita napisał/a:
czuję się dzisiaj zmasakrowana tym wszystkim :zalamka:

...musisz się trzymać! Moje córeczki są jeszcze małe, ale myślę, że też bym walczył i wytaczał "najogromniejsze działa" by uratować ich związek. Tym bardziej - jak piszesz - partner Twojej córki to bardzo wartościowy człowiek. Życzę powodzenie i wytrwałości... na pewno wygracie... :okok: :okok: :okok: :okok:

evita - Pią 21 Maj, 2010 10:51

Tomoe napisał/a:
Swoją drogą, ciekawe, dlaczego jego rodzice - jego własna matka i jego własny ojciec - nie rzucają mu się tak ochoczo na ratunek.

rodziców się nie wybiera :/ im nawet narodziny wnuczki pierwszej i jak dotychczas jedynej nie sprawiły radości , a przynajmniej ja to tak odbieram ... ich pomoc ogranicza się do 10 szt. jajek podanych przez sąsiadkę raz w m-cu. Wyjątkow byli u młodych kilka dni temu i matka zaczęła coś tam narzekać na Tomka, że tak długo remontuje drugi pokój (2 m-ce robi wszystko sam) na co ja jej odpowiedziałam, że musiałby już to chyba nocami robić bo do wieczora w zasadzie jest w pracy no i niestety nawet głupi gips kosztuje i że może być dumna z tego, że ma takiego pracowitego syna. Zatkało ją ...
Tomoe napisał/a:
Swoim kosztem go ratujesz, za swoje pieniądze.

Tomek już określił się jasno, że będzie mi to w ratach miesięcznych oddawał ale ja w to wątpię bo z czego wówczas będą żyć ? :shock: poczekam sobie ...
Tomoe napisał/a:
po prostu MUSISZ dorosłego człowieka ratować z opresji.

moje dzieci nawet gdy będą miały 60 lat dla mnie będą zawsze dziećmi ... Tomek wszedł w pewnym sensie w naszą rodzinę i to właśnie dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego, że nawet nie wiem kiedy a i jego zaczęłam traktować jak własne dziecko . Tomoe czy myslisz, że gdyby taki przypadek zdarzył się w rodzinie wolnej od alkoholu to przeszliby nad tym do porządku dziennego i obojętnie ?

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 10:51

Ja nie oceniam Tomka.
Nie twierdzę że jest narkomanem. Napisałam tylko że w związku twojej córki źródłem nieszczęścia sa narkotyki. I to jest prawda. Gdyby nie było narkotyków - nie byłoby wyroku.
Nie będę jednak także Tomka usprawiedliwiała.
Skoro wszedł w konflikt z prawem, skoro popełnił "błąd młodości" - to powinien ponieść tego konsekwencje, zamiast przed nimi uciekać.
Jeśli pójdzie siedzieć teraz, to - jako osoba niekarana i nienagannie się sprawująca - ma szansę wyjść na warunkowe zwolnienie po roku odsiadki. I będzie po wszystkim. Po problemie.
Nie lepiej to załatwić w ten sposób, niż w nieskończoność odwlekać to co jest nieuniknione, bo i tak wcześniej czy później nastąpi?

evita - Pią 21 Maj, 2010 10:55

Tomoe napisał/a:
Napisałam tylko że w związku twojej córki źródłem nieszczęścia sa narkotyki

istotne jest to, że całe zajście miało miejsce jeszcze przed związaniem się Marty z Tomkiem ale nie zmienia to faktu, że powinien odpokutować tyle, że odbędzie się kosztem Marty i wnuczki :(

Wiecie co ? dziwnie się dzisiaj poczułam ... nie wiem jak to określić ale pisząc tutaj o tym całym zamieszaniu poczułam się jak zdegenerowana kobieta, z meliniarskiej rodziny, zaniedbana, skalana ... trudne to do określenia - wstydzę się :/ nie ma pojęcia dlaczego tak to odczuwam ale tak jest :(

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 10:58

Tomoe napisał/a:
On i tak kiedyś trafi za kratki. Wcześniej czy później tak się stanie.

...nie koniecznie, myślę, że wyrok sąd może uchylić... pod pewnymi warunkami - poza tym wchodzi ustawa o "odbywaniu kary zastępczej" (te słynne bransolety)...

emigrantka - Pią 21 Maj, 2010 10:59

Tomoe, oceniasz wszytko chlodnym okiem ,osoby niezangazowanej w to osobiscie
to tez jest potrzebne ,ja jednak troche wczuwam sie w sytuacje Evity i chyba postapilabym podobnie,przyajmniej bedzie miala czyste sumienie ,ze zrobila wszystko co bylo w Jej mocy

Evita nadzieja umiera ostatnia z calego serca zycze Wam pomyslnego rozwiazania sprawy

emigrantka - Pią 21 Maj, 2010 11:01

evita napisał/a:
wstydzę się :/ nie ma pojęcia dlaczego tak to odczuwam ale tak jest :(
_________________
kazdy z Nas moze opowiedziec podobna do Twojej historie ,daj spokoj ,pisz jesli to Ci w jakikolwiek sposob pomaga ...
Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:02

evita napisał/a:
powinien odpokutować tyle, że odbędzie się kosztem Marty i wnuczki :(


Ale przecież zarówno Marta, jak i ty, miałyście od początku świadomość, że ten wyrok na nim ciąży.
Skoro Marta, wiedząc o wyroku, zdecydowała się na związek z nim, to ponosi teraz konsekwencje swojego wyboru.
Na tym polega dorosłość i dojrzałość - na dokonywaniu wyborów i ponoszeniu ich konsekwencji.
Pozwól swojej córce wydorośleć.

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 11:08

Tomoe napisał/a:
Pozwól swojej córce wydorośleć.

...myślę, że pomoc ze strony rodzica nie jest równoznaczna ze wzmacnianiem "pępowiny"... to normalne, że rodzice myślą o swoich dzieciach...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:10

emigrantka napisał/a:
ja jednak troche wczuwam sie w sytuacje Evity i chyba postapilabym podobnie


Ja również "wczuwam się" w sytuację Evity, bo w swoim poprzednim związku zachowywałam się bardzo podobnie.
Mój były partner kiedyś, będąc pod wpływem alkoholu (3,7 promila) w biały dzień, z kolegami, włamał sie do piwnicy i ukradł stamtąd rower i dwa słoiki kompotu. Dostał za to półtora roku odsiadki.
Teraz to ja się z tego śmieję, że to była najdłuższa przejażdżka rowerowa w jego życiu. Ale pamiętam, jakie horrory przeżywałam, kiedy będąc już po wyroku, przed dwa lata ukrywał się przed policją, żeby uniknąć odsiadki.
I pamiętam, jak ja mu w tym unikaniu kary pomagałam.
Raz, kiedy wpadli po niego policjanci do mieszkania, z nakazem stawienia się w areszcie, on ukrył się pod biurkiem, a ja udawałam, że go nie ma w domu.
Dzielnicowemu, kiedy o niego pytał, zmyślałam, że go od pół roku nie widziałam, a za dwie godziny widział nas razem na spacerze, trzymających się za rączki.

Pamiętam, ile cierpienia kosztowała mnie ta sytuacja. Cierpiałam za siebie, i za niego, i za miliony.
A przecież to nie ja ukradłam rower po pijaku. :bezradny:

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:12

No właśnie, i ja też, podobnie jak Evita, czułam się wtedy... jakaś taka brudna w środku.
Bardzo się wstydziłam, chociaż nie zrobiłam nic złego.

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 11:15

ZbOlo napisał/a:
Moje córeczki są jeszcze małe, ale myślę, że też bym walczył i wytaczał "najogromniejsze działa" by uratować ich związek

Uważaj Zbolo bo zaraz zostaniesz posądzony o zachowanie współuzależnionego mężczyzny :lol:
Tomoe napisał/a:
No bo jak ma się inaczej zachowywać współuzależniona kobieta?

Tomoe,
Bardzo lubię czytać Twoje posty i szanuje Ciebie za to, jaka jesteś i co osiągnęłaś......ale (nie obraź się) czasem zastanawiam się jaka jesteś naprawdę w rzeczywistości - zimna jak lód?

Ja rozumiem, że ze względu na specyfikę tego forum czasem, trzeba wylać komuś kubeł zimnej wody ;) ale nie popadajmy w paranoję :szok:

Idąc Twoim tokiem myślenia i wynikające z tego podpowiedzi dla Evity, mamy jako ludzie wyrzec się czegoś takiego, jak zwykły ludzki odruch współczucia, pomagania innym ludziom? W imię czego?
Zwłaszcza gdy dotyczy to naszych dzieci. W tej materii zresztą juz kiedyś się wypowiadałam tutaj na forum.

Nie uważam, że Evita postępuje nagannie....też bym zrobiła wiele dla swoich dzieci, bo jestem przede wszystkim matką a współuzależnioną być może potem ;)

Chodzi mi o to aby mimo wszystko starać się rozgraniczyć te dwie sprawy.

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 11:22

Bebetka napisał/a:
Uważaj Zbolo bo zaraz zostaniesz posądzony o zachowanie współuzależnionego mężczyzny :lol:

...Bebe ja wiem, że moje podejście do córek jest chore. Mój "pijany" mózg tworzy historie o moich przyszłych zięciach alkoholikach lub o alkoholowych problemach moich dziewczynek. Już teraz się boję, chociaż starsza ma niecałe cztery latka. Muszę jeszcze długo nad sobą pracować...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:23

Przeczytaj Bebetko to, co napisałam powyżej, tuż nad twoim postem.

Ja swoje w życiu przeszłam - i dlatego swoje wiem.
Kto ma zbyt miękkie serce - ten musi mieć bardzo twardą d**ę, bo będzie zbierał kopniaki.
Ja już po mojej własnej d***e, za swoje miękkie serce, wystarczająco mocno oberwałam.
Teraz mogę mówić innym - nie rób tego co robiłam ja - bo będziesz cierpieć tak jak cierpiałam ja.

Oczywiście że Evicie współczuję, i ze współczucia właśnie pokazuję, że można postąpić w tej sytuacji inaczej, bez narażania się na niepotrzebne cierpienie.

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 11:25

Tomoe napisał/a:
Jeśli pójdzie siedzieć teraz, to - jako osoba niekarana i nienagannie się sprawująca - ma szansę wyjść na warunkowe zwolnienie po roku odsiadki. I będzie po wszystkim. Po problemie

Daruj Tomoe ale chyba nie wiesz co piszesz. Rok odsiadki dla takiego gościa to duże prawdopodobieństwo degrengolady psychicznej. Moim zdaniem cała ta kara jest nieadekwatna do czynu a w sytuacji, kiedy facet jest, ż tego co pisze Evita, "wzorowym obywatelem" jest to po prostu jakieś świństwo w stosunku do człowieka i wcale nie dziwię się, że Evita działa tak jak działa. Co tu ma do rzeczy współuzależnienie. Sam jestem niezłym egoistą ale gdyby któremuś z moich dzieci przydarzyła się podobna historia, pewnie stanąłbym na łbie, żeby im pomóc.

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:27

ZbOlo napisał/a:

...Bebe ja wiem, że moje podejście do córek jest chore.


No to sprawdźmy, czy jest chore.
Przypuśćmy, że twoja dorosła już córka przyprowadza do domu faceta i oznajmia ci: "Kochany tatusiu, on będzie z nami mieszkał, będziemy mieli dziecko, ale wiesz... jest taka sprawa... on jest po wyroku sądowym. Dostał dwa lata odsiadki. To był taki błąd młodości, nie oceniaj go źle na tej podstawie."

Co ci w takiej sytuacji podpowie twoja ojcowska miłość do córki?

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:28

pterodaktyll napisał/a:
Moim zdaniem cała ta kara jest nieadekwatna do czynu

To idź do sądu, który wydał wyrok, i mu to powiedz. :)

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 11:30

ZbOlo napisał/a:
.Bebe ja wiem, że moje podejście do córek jest chore.

Wcale tak nie uważam Zbolo ;) to jest dla mnie piękne ;) to co napisałeś i juz sobie wyobrażam jak je rozpuszczasz :lol: sv4v

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 11:31

Tomoe napisał/a:
To idź do sądu, który wydał wyrok, i mu to powiedz.

Nie sil się na sarkazm bo wiesz tak samo dobrze jak ja, że dobry adwokat potrafi z oskarżonego zrobić przed sądem ofiarę tyle tylko, że ma się to nijak do tzw. sprawiedliwości ;)

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 11:36

Tomoe napisał/a:
Przeczytaj Bebetko to, co napisałam powyżej, tuż nad twoim postem.

Przeczytałam :)
Swój post pisałam w tym samym czasie. Wiem, że swoje w życiu przeszłaś i dzielisz się tym z nami. I chwała Ci za to, o to przecież chodzi.

Chciałam jedynie podkreślić, żebyśmy z racji specyfiki forum, nie popadali w skrajności, a czasem takie tendencje daje się tu zauważyć, niestety ;)

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:36

pterodaktyll napisał/a:
Moim zdaniem cała ta kara jest nieadekwatna do czynu


Podawanie narkotyków nieletnim traktowane jest jako zbrodnia. Grozi za to nawet 25 lat więzienia. Poczytaj sobie kodeks karny.
Niech się ten chłopak cieszy, że dostał tylko 2 lata pozbawienia wolności.

Takie jest prawo w tym kraju. Zamierzasz dyskutować z prawem, Ptero?
Z prokuratorami, z sędziami, z policjantami?

Należy umieć odróżniać w życiu sprawy, na które mamy wpływ od takich spraw, na które wpływu nie mamy.
Współuzależnienie polega na nieodróżnianiu jednych spraw od drugich.
Współuzależnione są mistrzyniami świata w toczeniu wojen z góry skazanych na porażkę.
Czy należy je w tym wspierać, umacniać je w przekonaniu, ze postępują słusznie?

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 11:41

Tomoe napisał/a:
Zamierzasz dyskutować z prawem, Ptero?

Zawsze byłem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju idiotyzmów i do dzisiaj mi tak zostało
Tomoe napisał/a:


Należy umieć odróżniać w życiu sprawy, na które mamy wpływ od takich spraw, na które wpływu nie mam

Uważasz, że w tej sprawie Evita może miec jakiś wpływ na jej dalszy ciąg czy w myśl teorii "olać" to wszystko i patrzeć spokojnie jak chłopaka pakują do pudła.

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 11:50

pterodaktyll napisał/a:
Zawsze byłem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju idiotyzmów i do dzisiaj mi tak zostało

To tak, jak ja :lol: dlatego od dziecka jestem "buntownikiem z wyboru" :medal:
Tomoe napisał/a:
Należy umieć odróżniać w życiu sprawy, na które mamy wpływ od takich spraw, na które wpływu nie mamy.

Ale gdybyśmy tak zupełnie godzili się na wszystko co funduje nam prawo, raz ustanowiony porządek itd. świat stał by w miejscu i nie było by postępu :lol:

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 11:55

Cytat:
to co napisałeś i juz sobie wyobrażam jak je rozpuszczasz :lol: sv4v

...już mi nawet żona (a matka moich córek) mówi: "...nie mów do nich tylko, że są piękne - powiedz też, że są mądre..." i to czynie... ;)

Klara - Pią 21 Maj, 2010 11:55

Bardzo Ci współczuję Evitko :pocieszacz:
Nie bardzo wiem, co sama bym zrobiła w takiej sytuacji, ale odnoszę wrażenie, że nie powinnaś wyręczać niezięcia w załatwianiu JEGO sprawy.
Pożyczka (czy darowizna) na adwokata i owszem, ale reszta nie należy do Ciebie. On jest dorosły!

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 11:55

pterodaktyll napisał/a:

Uważasz, że w tej sprawie Evita może miec jakiś wpływ na jej dalszy ciąg czy w myśl teorii "olać" to wszystko i patrzeć spokojnie jak chłopaka pakują do pudła.


Evita już podjęła działania.
Jaki będzie ich efekt?
Adwokat zgarnie kupę kasy i - w najlepszym wypadku - wywalczy kolejne odroczenie wykonania kary o rok.
Za rok znowu przyjdzie po chłopaka do domu policja.
Co wtedy?
Evita znów wpakuje kupę kasy w usługi adwokata, on znowu wywalczy odroczenie kary o kolejny rok?
Ile razy jeszcze?

Ta kara jest nieuchronna.
Cała walka toczy się jedynie o jej odsunięcie w czasie.
Warto?
Za kilka lat dziecko Tomka i Marty będzie o kilka lat starsze i bardziej świadome tego co się dookoła dzieje.
Jaka to będzie wtedy dla niego trauma, kiedy będzie patrzyło na tatusia wyprowadzanego z domu przez policję w kajdankach?

Historia dwuletniego unikania kary przez mojego byłego partnera zakończyła się tak:
Pewnego dnia ja smażyłam w domu wątróbkę, on był na spacerze z pieskiem.
Akurat byłam na zwolnieniu lekarskim, bo miałam nogę w gipsie po złamaniu palca.
W pewnej chwili zadzwonili do mojego domu policjanci, przyprowadzili mi pieska na smyczy i oznajmili mi, że mój partner został zatrzymany na ulicy w ramach akcji "poszukiwani" i doprowadzony do aresztu w celu odbycia kary pozbawienia wolności.
Wiecie co ja wtedy poczułam?
Ulgę, że ta cała dwuletnia nerwówka i żałosna komedia wreszcie się skończyła.

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 12:01

Tomoe napisał/a:
Co ci w takiej sytuacji podpowie twoja ojcowska miłość do córki?

...na pewno "zapali się" czerwona lampka w głowie (wyrok sądowy). Sądzę, że bym chciał poznać "jego dokonania", jakaś szczera rozmowa dwu-pokoleniowa. Jeśli Ona wybrała i jest z Nim szczęśliwa... nie miał bym nic "na przeciwko". Chociaż "za uszami" bał bym się o Jej przyszłość... pewnie więcej jak normalnie.

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 12:07

Ale po dokładnym zbadaniu sprawy miałbyś chyba świadomość, że pewnego dnia przyjdzie po niego policja i zabierze go do więzienia, prawda? I powiedziałbyś otwarcie swojej córce, że skoro chce być z tym człowiekiem, to musi się liczyć z tym, że taka sytuacja nastąpi?
pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 12:09

Tomoe napisał/a:
Cała walka toczy się jedynie o jej odsunięcie w czasie.
Warto

Moim zdaniem warto..........
Tomoe napisał/a:
mój partner został zatrzymany na ulicy w ramach akcji "poszukiwani" i doprowadzony do aresztu w celu odbycia kary pozbawienia wolności

Tomoe. Jednak moim zdaniem jest pewna różnica pomiędzy głupim wyskokiem młodego człowieka, najprawdopodobniej nie do końca nawet zdającego sobie sprawy z konsekwencji jakie może nieść za sobą (nie interesuje mnie twierdzenie, że nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności) a kradzieżą dokonaną przez dorosłego faceta. Nawet jak ów facet był w "pijanym widzie", to doskonale zdawał sobie sprawę że popełnia zwykłą kradzież....

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 12:10

Klara napisał/a:

Pożyczka (czy darowizna)


Darowizna.
On nie będzie miał z czego tych pieniędzy oddać i Evita ma tego pełną świadomość, pozbawiając samą siebie i rodzinę swoich dwumiesięcznych dochodów.
Tylko ciekawa jestem, jak sobie poradzi przez dwa miesiące bez tych pieniędzy ona, Marta z dzieckiem i reszta rodziny?

ZbOlo - Pią 21 Maj, 2010 12:13

Tomoe napisał/a:
I powiedziałbyś otwarcie swojej córce, że skoro chce być z tym człowiekiem, to musi się liczyć z tym, że taka sytuacja nastąpi?

...na pewno...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 12:22

pterodaktyll napisał/a:
Nawet jak ów facet był w "pijanym widzie", to doskonale zdawał sobie sprawę że popełnia zwykłą kradzież....


Ptero, ty nigdy chyba nie miałeś 3,7 promila we krwi i nigdy nie byłeś alkoholikiem, skoro twierdzisz, że w takim stanie alkoholik ma pełną świadomość swoich czynów... :wysmiewacz:

A co do partnera Marty - nie rozumiem, dlaczego go usprawiedliwiasz.
Uważasz, że narkotyki na dyskotekach to nic groźnego, nic złego, nic szkodliwego?

To ja ci powiem, że w AA pojawia się w ostatnich latach coraz więcej młodych ludzi uzależnionych krzyżowo - zarówno od alkoholu, jak i od narkotyków. Ot, taki znak czasu. Signum temporis.
Myśmy mieli, Ptero, więcej szczęścia w młodości, bo myśmy się uzależnili tylko od alkoholu.
A wiesz dlaczego? To bardzo proste. Bo narkotyki w czasach naszej młodości były znacznie trudniej dostępne. Ich niedostępność ustrzegła nas przed krzyzowym uzależnieniem. Bo myśmy tylko pili.
No, mówiąc uczciwie, ja w młodości hipisowałam, więc miałam parę razy okazję spróbować trawki. Haj był znacznie fajniejszy i dłużej trzymał niz po alkoholu. Ale wtedy trawka to był prawie nieosiągalny rarytas.
A teraz, proszę - na każdej dyskotece...
Dlatego teraz do ośrodków odwykowych i do AA zaczęła napływać fala młodych "krzyżowców".
I będzie ich przybywało.

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 12:31

Tomoe napisał/a:
Ptero, ty nigdy chyba nie miałeś 3,7 promila we krwi i nigdy nie byłeś alkoholikiem, skoro twierdzisz, że w takim stanie alkoholik ma pełną świadomość swoich czynów.

Tak myślałem, że to poruszysz. ;) Ja mam na myśli nie to, że był pod wpływem i nie wiedział co robi, bo to nie jest żadna okoliczność łagodząca (chyba, że była to pomroczność jasna g45g21 ) A 3,7 promilla?? Lepiej przemilczę ile mnie się zdarzało................ 8|
Tomoe napisał/a:
A co do partnera Marty - nie rozumiem, dlaczego go usprawiedliwiasz.

Bo jestem pedagogiem z ponad 30 letnim stażem i aczkolwiek wszystkich rozumów jeszcze nie pozjadałem, to wiem, że młodzież od zawsze się wygłupia i już dawno oduczyłem się karania za pierwszy wyskok. Każdy powinien mieć szansę poprawy a nie być walony obuchem po łbie za głupotę. Jeśli potrafi z tego wyciągnąć konstruktywne wnioski, to masz pewność, że więcej czegoś podobnego nie zrobi a potraktowany jak co najmniej groźny przestępca potrafi później udowodnić, że tak jest w istocie. Takie mam zdanie w sprawie.... ;)

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 12:42

pterodaktyll napisał/a:
.....już dawno oduczyłem się karania za pierwszy wyskok. Każdy powinien mieć szansę poprawy a nie być walony obuchem po łbie za głupotę. Jeśli potrafi z tego wyciągnąć konstruktywne wnioski.....

Otóż to :okok: dobrze, ze to napisałeś Ptero bo dla mnie to swego rodzaju kropka na i w tym dzisiejszym temacie fsdf43t

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 12:43

Jasne, że te 3,7 promila nie było okolicznością łagodząca. I ja mojego eks wielokrotnie namawiałam, żeby się wreszcie dobrowolnie zgłosic i odsiedział ten wyrok, bo to ukrywanie się nie ma sensu. Ale on tego nie chciał się, bał się więzienia, a ja jako współuzależniona dałam się wciągnąć w tę jego grę. I cierpiałam za niepopełnione winy, tak samo ja teraz cierpi Evita.

A wracajac do tomka - myślisz, że to był jego pierwszy wyskok? Przecież obława policyjna była w tej dyskotece przeprowadzona przeciwko grupie osób i proces sadowy też toczył się przeciwko grupie...
Sądzisz, że takie obławy policyjne są przeprowadzane bez wcześniejszej inwigilacji środowiska? Że policja wpada na nieznany teren "ot tak sobie"? Ja tak nie sadzę.
Tomek odpowiadał przed sądem jako osoba dorosła, więc nie był chyba małolatem podpalającym ukradkiem skręty w szkolnym kiblu...

A czy wyciągnął z tego co się stało odpowiednie wnioski?
Chyba jednak nie, skoro w głupi sposób unika kary, doskonale wiedząc, że ona go i tak nie ominie. :)

Bebetka - Pią 21 Maj, 2010 12:53

Tomoe napisał/a:
myślisz, że to był jego pierwszy wyskok?

Takich informacji nie mamy chyba i nie nam to oceniać mimo wszystko......a gdybanie dla zasady, jest bez sensu.

Mimo wszystko, wsadzanie młodego człowieka do pierdla, mija się z celem czasami....

Oglądałaś Tomoe może film "Symetria"? Tam właśnie jest pokazane, co zrobiło więzienie z młodym człowiekiem, który został posądzony niewinnie w dodatku.....a wszystko na początku wskazywało na co innego.

A przypadek Tomka
Tomoe napisał/a:
proces sadowy też toczył się przeciwko grupie...

no właśnie :?

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 13:02

Czyli Tomek działał w grupie.
A to nie jest, niestety, okoliczność łagodząca, lecz obciążająca.

Niby nie mamy podstaw do oceniania, a oceniamy.
Niby nie lubimy gdybania, a gdybamy...

Sytuacja na dziś jest taka, że po Tomka przyszła do domu policja z wezwaniem się do stawienia do aresztu celem odbycia kary pozbawienia wolności.
To oznacza, że okres odroczenia kary upłynął. Evita próbuje ratować zięcia od odsiadki, wydając na adwokata dwie swoje pensje.
I to raczej Evity dotyczy ten temat, a nie jej "niezięcia".

A przecież Evity nie było przy tym, kiedy jej "niezięć" został złapany w dyskotece z narkotykami. :bezradny:
I to nie Evita, tylko jej córka wybrała sobie tego faceta na partnera życiowego.

emigrantka - Pią 21 Maj, 2010 13:45

Tomoe, masz dzieci ??
Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 13:46

Evitko, rozmawiałam ze znajomym prawnikiem.
Dowiedziałam się czegoś, co cie pewnie zainteresuje:

Jeśli orzeczono karę pozbawienia wolności na okres nie dłuższy niż dwa lata, a formalne (orzeczone przez sąd) odroczenie wykonania tej kary trwało powyżej roku, to jest podstawa do ubiegania się o warunkowe zawieszenie wykonania kary.
Czyli - jeśli występują obie te przesłanki naraz - to dobry prawnik może teraz zawalczyć o to, aby Tomek w ogólne nie znalazł się za kratkami.
O ile jeszcze nie jest za późno na podjęcie takich działań.

Co nie zmienia mojego zdania, że o swoje interesy powinien był zabiegać sam Tomek, a nie jego "nieteściowa".
Pozdrawiam. :)

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 13:51

emigrantka napisał/a:
Tomoe, masz dzieci ??


Nie, nie mam dzieci.
Ale to nie wynika z mojego świadomego wyboru, tylko z pewnej wady w budowie mojego organizmu.

To ma zresztą swoje dobre strony, bo jako trzeżwiejąca alkoholiczka nie muszę się zmagać z wyrzutami sumienia wobec swoich dzieci i nie mam poczucia winy, że obciążyłam je na całe życie syndromem DDA.

Mam czworo siostrzeńców, wychowujących się w alkoholowych domach.
I to jest dramat, bo obserwuję cierpienia tych dzieci na trzeźwo, a niewiele mogę zrobić, aby im pomóc. :(

evita - Pią 21 Maj, 2010 15:23

Tomoe napisał/a:
Jeśli orzeczono karę pozbawienia wolności na okres nie dłuższy niż dwa lata, a formalne (orzeczone przez sąd) odroczenie wykonania tej kary trwało powyżej roku, to jest podstawa do ubiegania się o warunkowe zawieszenie wykonania kary.

teraz już też to wiem :) dzięki za zaangażowanie :buziak: właśnie wróciłam od adwokata i :
to będzie (jesli będzie) drugie odroczenie i jeśli odroczą Tomka to wtedy będzie mógł się starać o zawieszenie kary. Stąd też ten nagły zwrot w sprawie i wezwanie do aresztu bo gdyby jednak poszedł odsiedzieć swoje to w połowie wykonywania wyroku mógłby się starać o warunkowe zwolnienie ale coś by odsiedział a po drugim odroczeniu rzadko, który jednak trafia na odsiadkę bo najczęściej dostają zawiasy później. Adwokat skasował 900 zł za dzisiejsze odwołanie i za reprezentowanie Tomka na kolejnym posiedzeniu w sprawie odroczenia.

emigrantka - Pią 21 Maj, 2010 15:32

Tomoe, zawsze sa za i przeciw ,ale to mi tlumaczy Twoj stosunek do Tomka ,tak ,tak
to nie jest syn Evity to partner corki, ktory ma ogromny wplyw na jej jakosc zycia.
Ewita stara mu sie pomoc najwyrazniej ma ku temu powody .
Evitka bedzie dobrze :D

evita - Pią 21 Maj, 2010 15:40

Przeczytałam wszystkie Wasze wpisy za które bardzo bardzo dziękuję :buziak: nawet sobie nie wyobrażacie jakim jesteście wsparciem :( nie będę bawić się w cytowanie tylko teraz jeszcze raz po kolei opiszę co nieco tylko już bardziej składnie :)

Marta rzeczywiście wiedziała, że Tomek ma wyrok. Mnie też Tomek uczciwie poinformował o tym i ta nasza rozmowa była dość długa. Chciałam wiedzieć wszystkie szczegóły i stwierdziłam, że to rzeczywiście jakiś błąd młodości i w moich oczach nie był on czymś bardzo straszecznym :/ przeklnęłam nawet wymiar sprawiedliwości za nadgorliwość :szok: Nadal zresztą tak uważam ... sama byłam młoda i różne rzeczy się odstawiało , kiedyś wąchałam klej jeden jedyny raz bo chciałam zobaczyć jak to jest a gdyby wtedy policja zjawiła się w tym miejscu ? parę lat temu paliłam też marychę i miałam cały woreczek przy sobie, który wcześniej nabyłam u podejrzanego typka - bo chciałam sprawdzić co w tym takiego jest, że nieomalże wszyscy z rocznika mojego syna "jarają" po kątach . A gdyby mnie wtedy policja zgarnęła ? :szok: Ta akcja w dyskotece to nie była akcja jednorazowa na zorganizowaną grupę przestępczą. Ogromna dyskoteka, kilka tysięcy osób i podczas wybiórczej kontroli wyłuskali kilkadziesiąt przeważnie obcych sobie osób. Tego typu działania powtarzają się zresztą do dziś i nie mam nic przeciwko temu a nawet jestem ZA. Jednakże cała ta sprawa nie dyskryminuje Tomka w moich oczach jako człowieka bo poznałam go już jako dorosłego i odpowiedzialnego faceta, który zbroił jak gówniarz ale stało się też to jego nauczką na przyszłość. W ub.r gdy mój tato miał imieniny przyszedł się spytać co mu kupić w prezencie a ja wiedząc, że nie mają pieniędzy rzuciłam tak od niechcenia " kup mu papierosy jakieś lepsze i wystarczy" a on powiedział, że to lepiej już jakiś znicz kupić bo darowanie komuś papierosów bądź wódki w prezencie to jakby darowało się gwóźdź do trumny. Zaimponował mi wtedy ... Nie wiem czemu ja ten jego wyrok jakoś opacznie zrozumiałam na samym początku. Ja to odebrałam jakoś tak, że ma zawieszenie, które to jest kontrolowane co jakiś czas aż kiedyś to się skończy. To moje przeoczenie było i nie zrozumienie , może dlatego że nigdy nie miałam takiego przypadku w rodzinie ? Stąd też te moje dzisiejsze zdenerwowanie ...
a jakby tego było mało tato mojej koleżanki już wrócił do domu z kliniki bo się nadaj już tylko na leczenie paliatywne :zalamka:

dawno nie miałam tak bardzo wrednego dnia ...

pietruszka - Pią 21 Maj, 2010 15:46

evita napisał/a:
dawno nie miałam tak bardzo wrednego dnia ...

no to jest szansa, że teraz tak szybko się nie powtórzy :pocieszacz:

Klara - Pią 21 Maj, 2010 15:48

evita napisał/a:
dawno nie miałam tak bardzo wrednego dnia ...

h65hj

evita - Pią 21 Maj, 2010 15:49

Tomoe napisał/a:
Co nie zmienia mojego zdania, że o swoje interesy powinien był zabiegać sam Tomek, a nie jego "nieteściowa".

Tomek zabiegał sam o poprzednie odroczenie i nie potrzebował mojej pomocy a nawet nie wiedziałam kiedy to załatwił. Teraz ponownie złożył papiery samodzielnie o odroczenie i nawet pisemnie nie dostał odpowiedzi tylko te dzisiejsze wezwanie do stawienia się w poniedziałek w areszcie. Zarówno za pierwszym razem jak i teraz odraczał się samodzielnie bez pomocy prawnika z tego prostego powodu, że nie miał z czego zapłacić. Teraz pomogłam mu finansowo i myślę, że jednak dobrze zrobiłam. Te moje dwie wypłaty z tymi kilkoma dniami pracującymi w miesiącu to raptem 1200 zł. Dla jednych niewiele dla mnie bardzo dużo ale myślę, że jednak warto było tą kasę poświęcić, choć przykro będzie teraz chodzić do pracy jakby z darmo :( dzisiaj udzielałam się w rozmowach z prawnikiem ale dalej ja już nie będę się mieszać. Będę tylko kibicować i jeśli zajdzie taka potrzeba to z pod ziemi wykopię a jeszcze pomogę finansowo. Dalej Tomek już sobie sam poradzi ... on sam dzisiaj też przeszedł horror a zanim dowiedział się, że na razie wyrok jest przesunięty siedział cały czas i nie wypuszczał z objęć Marty i Aniki jak mi córka zameldowała :(

evita - Pią 21 Maj, 2010 15:50

nie wiem jak ja mam wam wszystkim dziękować :(
evita - Pią 21 Maj, 2010 15:56

Tomoe napisał/a:
No właśnie, i ja też, podobnie jak Evita, czułam się wtedy... jakaś taka brudna w środku.
Bardzo się wstydziłam, chociaż nie zrobiłam nic złego.


jakaś taka brudna w środku ... trafne określenie Tomoe . Tak właśnie się czuję, jak upadły anioł :/

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 17:11

Jeszcze się, aniołku, podniesiesz.
I będziesz mocniejsza i bogatsza o to doświadczenie. :pocieszacz:


Monka mi się przypomniała.
Pamiętacie Monkę?
Przeżyła podobny dramat, tylko że chodziło wtedy o jej syna i synową.
Ona już wtedy nie piła kilka lat, mąż też nie pił kilka lat, mieszkali w jednym domu z synem, synową i malutką wnuczką.
Szczęście, miłość, spokój, harmonia, przygotowania do świąt wielkanocnych... i nagle do domu wkraczają w Wielki Czwartek policjanci, robią przeszukanie i zabierają syna w kajdankach do aresztu. Okazało się, że jest oskarżony nie tylko o posiadanie, ale i o handel narkotykami.
Pamiętam, jaki to był cios dla matki. :(
Ale wyszła wtedy z tego, wyciagnęła syna z bagna, dała radę.

Ja tobie życzę, evitko, żeby Tomek potrafił docenić to, co dla niego dzisiaj zrobiłaś. :)

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 17:25

emigrantka napisał/a:
to mi tlumaczy Twoj stosunek do Tomka ,tak ,tak
to nie jest syn Evity to partner corki, ktory ma ogromny wplyw na jej jakosc zycia


Mój stosunek do Tomka?
Szczerze?
Ja go odbieram jako zagrożenie dla Marty i jej szczęścia.
Ale ja mam pewnie skrzywiony ogląd sytuacji, bo patrzę przez pryzmat własnych bolesnych doświadczeń.
Obym się myliła.
Bardzo bym chciała się mylić.

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 17:50

Przeczytałam całą historię o doprawdy nie wiem jak sie do niej odnieść.
Nie znalazłam sie nigdy w podobnej sytuacji i nie mam pojęcia, jak bym sie w niej zachowała.
Myślę jednak, że podobnie jak Evita. No może nie z aż taka determinacją, by pozbawiać siebie i swoich bliskich
dwumiesięcznego wynagrodzenia, bo to akurat uważam za przegiecie,
ale napewno pomagałabym jakbym mogła - w ramach zdrowego rozsądku i możliwości finansowych oczywiście.
Ale nie to chciałam napisać... Evito, niewątpliwie jesteś współuzależniona i Twoje zachowania i postawy
być może w współuzależnieniu mają swoje źródło, ale skutek tego jest taki,
że jesteś niesamowicie wrażliwą, serdeczną, współczującą i pomocną osobą.
I naprawdę można tylko pozazdrościć ludziom z Twojego otoczenia,
że mają w zasięgu ręki Ciebie - osobę, na którą zawsze można liczyć.

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 17:52

Tomoe napisał/a:
włamał sie do piwnicy i ukradł stamtąd rower i dwa słoiki kompotu.

Kompotu??? :zdziwko:

:glupek:

Klara - Pią 21 Maj, 2010 17:53

Tomoe napisał/a:
wyciagnęła syna z bagna

Syn Monki odsiedział swoje.
Nie pamiętam, czy wyszedł wcześniej, ale jakiś czas był we więzieniu :(

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 17:56

Tak, kompotu z wiśni. Na własne oczy widziałam w sentencji wyroku.

Natomiast po przeanalizowaniu całej tej dzisiejszej historii mam jedną konkluzję: szkoda, że nie zostałam adwokatem. 8|

Lecę już, bo za chwilę zaczyna się u nas koncert Andrzeja i Mai Sikorowskich.

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 17:58

Tomoe napisał/a:
Tak, kompotu z wiśni.

Może przynajmniej był przefermentowany... :oczy:

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 17:59

Klara napisał/a:

Syn Monki odsiedział swoje.
Nie pamiętam, czy wyszedł wcześniej, ale jakiś czas był we więzieniu :(


Był, był.
Ale ona tez mu załatwiła bardzo dobrego adwokata i terapeutkę.
Z aresztu go nie wyciągała.
Zmykam.

A kompot miał pewnie być na leczenie kaca. :wysmiewacz:

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 18:03

Tomoe napisał/a:
kompot miał pewnie być na leczenie kaca.

No chyba, że tak. Bo już miałam stracić wiarę w ten cały alkoholizm :beba:

evita - Pią 21 Maj, 2010 18:50

Tomoe napisał/a:
Monka mi się przypomniała

nie wiem czy czasami czegoś nie namieszam teraz ale czy to nie Monka własnie nie dawno opuściła nasz ziemski padół ? :/

Wiedźma napisał/a:
pozazdrościć ludziom z Twojego otoczenia,

myślę Wiedźmo, że ty na moim miejscu i w stosunku do twojego zięcia zrobiłabyś dokładnie to samo i żadne w tym bohaterstwo czy heroizm ... to życie zmusza nas do takich działań :(

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 19:08

evita napisał/a:
czy to nie Monka własnie nie dawno opuściła nasz ziemski padół ?

Tak, to ta sama Monka, czyli nasza Wiesia... :(

evita - Pią 21 Maj, 2010 19:10

Wiedźma napisał/a:
Tak, to ta sama Monka, czyli nasza Wiesia...

przykre to :(
cholernie krótkie te nasze życie i na dodatek takie parszywe i obfite w zło :/
żeby tak można było jakiś taniec radości odtańczyć i rzucić ryżem jak przy naszym tańcu deszczu i pstryk jest wesoło ...

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 19:20

evita napisał/a:
żeby tak można było jakiś taniec radości odtańczyć i rzucić ryżem jak przy naszym tańcu deszczu i pstryk jest wesoło ...

Oj bardzo przydałby mi się taki pstryk :?
Jestem w coraz gorszym stanie ducha - chciałabym wierzyć, że to przez pogodę... :|

Flandria - Pią 21 Maj, 2010 19:26

evita napisał/a:
cholernie krótkie te nasze życie i na dodatek takie parszywe i obfite w zło


bardzo mi przykro Evito, że przechodzisz teraz trudne chwile :(
mam nadzieję, że za jakiś czas będziesz tu pisać, że życie jest cudowne :)
życzę Ci tego z całego serca :)

trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło :)

evita - Pią 21 Maj, 2010 19:27

ponoć jesteśmy kowalem swojego losu :| to powiedzenie może i było prawdą ale jakieś 100 lat temu :/ teraz nie da się ułożyć swojego losu tak jak by się chciało bez uwzględnienia wszystkiego co nam wokół przeszkadza ... brak pracy i pustki w kieszeni to nr 1 na liście przeszkód :uoee:
z drugiej zaś strony to czy warto tak się gryźć tymi wrednymi myślami ? :mysli: kiedy znajdziemy czas na radość ? życie nam się przelewa między palcami a my wiecznie walczymy z przeciwnościami zamiast wychodzić na przeciw temu co nas cieszy ;)

evita - Pią 21 Maj, 2010 19:29

Flandra napisał/a:
mam nadzieję, że za jakiś czas będziesz tu pisać, że życie jest cudowne

ja już zaczynam tak pisać Flandro :) co nas nie zabije to nas wzmocni :) teraz się cieszę z tego co dzisiaj osiągnęłam ... zaczynam pomału i logicznie mysleć po tym natłoku dzisiejszych wrażeń ;)

Wiedźma - Pią 21 Maj, 2010 19:32

evita napisał/a:
brak pracy i pustki w kieszeni to nr 1 na liście przeszkód :uoee:

No i nie może być inaczej, skoro sfera materialna stanowi podstawę w piramidzie potrzeb (Maslow).
Z pustym brzuchem nie da się zachwycać zachodem słońca.
I nie mam tu na myśli moich diet i głodówek...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 19:47

Koncert się właśnie przed chwilą skończył.
Była standing ovation, bisy, kwiaty i tak w ogóle przecudne klimaty.

A ponieważ jestem oczarowana, więc na prośbę drogich czarujących koleżanek zrobię teraz takie "pstryk" i troszeczkę was zaczaruję.

Uwaga, uwaga!
Proszę wyciszyć emocje i uważnie posłuchać piosenki.
Przed państwem Maja i Andrzej Sikorowscy:

http://www.youtube.com/watch?v=OP81EcclVBU

Evitko, jeszcze może być pięknie. :)

evita - Pią 21 Maj, 2010 19:59

Tomoe napisał/a:
zrobię teraz takie "pstryk" i troszeczkę was zaczaruję

dzięki :) czuję się już zaczarowana ;)
Tomoe ja to chyba muszę wejść z tobą w jakąś komitywę bo jak widzę organizacja koncertów to twoja specjalność a to jest coś co by mnie baaaardzo interesowało ;) ale to temat na zaś kiedyś :)

Wiedźma napisał/a:
Z pustym brzuchem nie da się zachwycać zachodem słońca.

no niestety :/ ale mam nadzieję Wiedźmo, że po dzisiejszym czarowaniu Tomoe i do nas się los uśmiechnie wkrótce :mgreen:

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 20:02

evita napisał/a:
organizacja koncertów to twoja specjalność


To prawda, od niespełna dwóch lat zajmuję się tym zawodowo. A mam z tego ten dodatkowy bonus, że mogę w nich uczestniczyć. :)
Chętnie się swoimi doświadczeniami podzielę. :)

evita - Pią 21 Maj, 2010 20:06

Tomoe napisał/a:
To prawda, od niespełna dwóch lat zajmuję się tym zawodowo

moim marzeniem było ukończyć studia animacji kultury i zajmować się właśnie tym co ty teraz robisz ! tylko pozazdrościć mi pozostaje ;)

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 20:11

Ja się zaczęłam tym zajmować w wieku 45 lat.
Bardziej z przypadku niż z wyboru.
I nie kończyłam studiów, tylko dwa kursy.
Obydwa już wtedy, kiedy w tym "biznesie" pracowałam.
Ty mi nie zazdrość, tylko naśladuj.
Idź za swoimi marzeniami. Złóż konkretne zamówienie u Boga. Powiedz mu o czym marzysz. A potem to wypuść z rąk i nie przeszkadzaj mu w działaniu. On ci to załatwi. Tylko pamiętaj - zamówienie musi być konkretne.

Aha, zapomniałam... Ty jeszcze jesteś na to troszeczkę za młoda... :)
Jeszcze z roczek poczekaj.

evita - Pią 21 Maj, 2010 20:14

Tomoe napisał/a:
nie kończyłam studiów, tylko dwa kursy

kursy ? a konkretnie jaki kierunek kursów ? może też sobie coś znajdę w necie :) tyle, że z pracą i tak będzie w tej moje dziurze raczej krucho w tym fachu :( bardziej by mi się to przydało do działalności charytatywnej !

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 20:20

Ja najpierw skończyłam międzynarodowy kurs menedżerów sztuki organizowany w sąsiedniej miejscowości.
Międzynarodowy, bo wykładowcy byli głównie z USA.
A potem kończyłam roczne szkolenie animatorów kultury, organizowane przez Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej w Warszawie - w skrócie CAL.

Tu masz stronę internetową tej organizacji:
http://www.cal.org.pl/

evita - Pią 21 Maj, 2010 20:50

Tomoe napisał/a:
Międzynarodowy, bo wykładowcy byli głównie z USA

chyba ręcami musiałabym się z nimi porozumiewać :)
natomiast za namiary na CAL serdeczne dzięki :) być może się przyda ...

Tomoe - Pią 21 Maj, 2010 20:56

Był tłumacz na tym międzynarodowym szkoleniu.

A CAL to wymarzone miejsce dla takich aktywistek jak ty.
Nawiąż z nimi kontakt, koniecznie. :)

Evitko, ja ci jedno powiem.
Kiedy chodzi o kogoś z twoich bliskich, ty łapiesz wiatr w żagle, mobilizujesz całą swoją energię i przystępujesz do działania. I osiągasz efekty.

A jak mogłabyś coś zrobić dla siebie - to siadasz, marudzisz i zaczynasz sobie wymyślać w głowie trudności. I wychodzi ci: "Nie, to jest za trudne, ja sobie z tym nie poradzę". ]
Masz gigantyczny potencjał i mnóstwo energii.
Żebyś ty jeszcze zechciała skierować to wszystko na siebie i wykorzystać dla siebie!!!

Zmykam. Pa. :)

evita - Pią 21 Maj, 2010 20:57

coś tam racji jest w tym co piszesz :/


Tomoe napisał/a:
Zmykam. Pa.

:papa:

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 21:18

Co by o tym wszystkim nie powiedzieć, to bywają sytuacje kiedy nieistotne jest czy ktoś jest uzależniony, współuzależniony itd. Zwykła życzliwość i chęć pomocy są silniejsze i wszystkie te teorie o uzależnieniach nijak się do tego mają........ ;)
yuraa - Pią 21 Maj, 2010 21:20

Evito , przeczytałem wszystko
współczuję w trudnych chwilach.
cóż mogę dodać, przedmówcy przeanalizowali problem dogłębnie.
Twój niezięć wyglada na solidnego człowieka i myslę że nie zapomni że podałąs mu pomocną dłoń.
powodzenia zyczę

evita - Pią 21 Maj, 2010 21:20

pterodaktyll napisał/a:
Zwykła życzliwość i chęć pomocy są silniejsze i wszystkie te teorie o uzależnieniach nijak się do tego mają

dziękuję Ptero :buziak:

evita - Pią 21 Maj, 2010 21:21

yuraa napisał/a:
powodzenia zyczę

przyda się :) choć jakoś teraz wszystko jasno już widzę i myślę, że wszystko się skończy dobrze ... mam nadzieję :(
:buziak:

stiff - Pią 21 Maj, 2010 21:48

evita napisał/a:
choć jakoś teraz wszystko jasno już widzę i myślę, że wszystko się skończy dobrze ...

Powodzenia... :)

evita - Pią 21 Maj, 2010 21:49

stiff napisał/a:
Powodzenia...

:buziak:

artek - Pią 21 Maj, 2010 21:54

Przyjdzie taki dzień , bo takie dni ,ZAWSZE PRZYCHODZĄ ,do każdego , zobaczysz ,ułoży się . Jak mi się uda to zaraz wrzucę Ci coś ładnego na dobranoc, tylko trzeba słuchać w wannie najlepiej z pianą. (bez skojarzeń)
evita - Pią 21 Maj, 2010 21:57

artek napisał/a:
Jak mi się uda to zaraz wrzucę Ci coś ładnego na dobranoc, tylko trzeba słuchać w wannie najlepiej z pianą. (bez skojarzeń)

dziękuję bardzo artek :) jakoś se tą muzę zapodam w tej wannie z nadzieją, że nie zmoczę twardych dysków wzorem pewnego polityka ;)

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:17

evita napisał/a:
jakoś se tą muzę zapodam w tej wannie z nadzieją, że nie zmoczę

Jeśli nawet sie zmoczysz to pod woda ... :p

evita - Pią 21 Maj, 2010 22:18

stiff napisał/a:
Jeśli nawet sie zmoczysz to pod woda ...

fajnie sobie ten cytat wykombinowałeś ;)

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:20

evita napisał/a:
fajnie sobie ten cytat wykombinowałeś ;)

Jak zawsze, zapomniałaś dodać... :D

evita - Pią 21 Maj, 2010 22:21

stiff napisał/a:
Jak zawsze, zapomniałaś dodać..

jakżeż też mogłam taki afront poczynić :szok: mea culpa ;)

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 22:26

evita napisał/a:
mea culpa

Dea maxima culpa...... :wysmiewacz:

evita - Pią 21 Maj, 2010 22:32

mea maxima culpa :uoee:
stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:34

evita napisał/a:
jakżeż też mogłam taki afront poczynić

Młoda jesteś, to masz czas, aby takich gaf nie popełniać... :D

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 22:36

evita napisał/a:
mea maxima culpa :uoee:

Pax vobiscum, pax vobiscum :prosi:

evita - Pią 21 Maj, 2010 22:36

stiff napisał/a:
Młoda jesteś

jak ja cię lubię stiff :mgreen:
:buziak: :buziak: :buziak: :buziak: :buziak: :buziak:

evita - Pią 21 Maj, 2010 22:38

pterodaktyll napisał/a:
Pax vobiscum, pax vobiscum

tylko dwa lata się łaciny uczyłam i to dawno temu Ptero więc nie każ mi się po google tłumaczach szlajać ;)

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:41

evita napisał/a:
jak ja cię lubię stiff :mgreen:

Ciesze sie... :D

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 22:42

evita napisał/a:
tylko dwa lata się łaciny uczyłam i to dawno temu

Prawdę mówiąc ja nigdy. To jakoś tak samo wychodzi :bezradny:

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:43

evita napisał/a:
tylko dwa lata się łaciny uczyłam

Mogłaś pójść jak Ptero do seminarium, to tez bys lepiej poznała... 8)

pietruszka - Pią 21 Maj, 2010 22:44

pterodaktyll napisał/a:
evita napisał/a:
tylko dwa lata się łaciny uczyłam i to dawno temu

Prawdę mówiąc ja nigdy. To jakoś tak samo wychodzi :bezradny:

No tak ale jak się lata od tysiącleci, to niejedno w ucho wpadnie :wysmiewacz:

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:44

pterodaktyll napisał/a:
Prawdę mówiąc ja nigdy.

Wtedy w poprzednim wcieleniu musiałeś być klecha... g45g21

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 22:46

stiff napisał/a:
Wtedy w poprzednim wcieleniu musiałeś być klecha.

Jak Cię zaraz prasnę... :uoee:

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:47

pterodaktyll napisał/a:
Jak Cię zaraz prasnę... :uoee:

Nawet zachowania kleru z poprzedniej epoki Ci sie ostały... :D

pterodaktyll - Pią 21 Maj, 2010 22:49

stiff napisał/a:
Nawet zachowania kleru z poprzedniej epoki Ci sie ostały

Poddaję się........pax vobiscum..... :bezradny:

stiff - Pią 21 Maj, 2010 22:51

pterodaktyll napisał/a:
Poddaję się.....

Ja tez... 8|
Nie mam zdrowia do Ciebie... :zalamka:

artek - Sob 22 Maj, 2010 08:07

Evita , Mam nadzieję ,że dzisiaj, chociaż trochę lepiej się czujesz. sv4v
evita - Sob 22 Maj, 2010 09:01

artek napisał/a:
Evita , Mam nadzieję ,że dzisiaj, chociaż trochę lepiej się czujesz.

pewnie, że tak artku :) po takiej kąpieli i przy takiej muzyce przespałam noc jak dziecko a z nowym dniem nadeszło nowe, świeże spojrzenie i na przyszłość i wszystko stało się takie proste ...
dziękuję za miłe słowa z rana :buziak:

artek - Sob 22 Maj, 2010 09:29

:skromny: No właśnie nie wiem czy zdążyłem ale przygotowałem coś do porannej kawusi , tam gdzie wczoraj,DLA CIEBIE :skromny:
evita - Sob 22 Maj, 2010 09:32

artek napisał/a:
nie wiem czy zdążyłem ale przygotowałem coś do porannej kawusi , tam gdzie wczoraj,DLA CIEBIE

letę sprawdzić dsv5gh

evita - Sob 22 Maj, 2010 23:00

coś mi się te ostatnie dwa dni nie tak układają :/ jakaś taka próba charakteru chyba :bezradny: ale ... jeszcze nie tak dawno temu pewnie płakałabym teraz do poduszki jak bóbr, właściwie i tak płaczę właśnie ... tyle, że z tą różnicą, że uśmiecham się poprzez te łzy :) i sama nie wiem czemu mi tak wesoło mimo wszystko :)
artek - Sob 22 Maj, 2010 23:45

:okok: będzie dobrze
evita - Nie 23 Maj, 2010 00:01

artek napisał/a:
:okok: będzie dobrze

pewnie, że tak :) i wzajemnie artek :pocieszacz:

Tomoe - Pon 24 Maj, 2010 16:24

Mam nadzieję, że troszkę wypoczęłaś w weekend, słoneczko. :pocieszacz: :buzki:
evita - Pon 24 Maj, 2010 16:28

Tomoe napisał/a:
Mam nadzieję, że troszkę wypoczęłaś w weekend, słoneczko. :pocieszacz: :buzki:

obawiam się, że aż zanadto i już mi w krew wlazło te lenistwo :szok:

widzę natomiast Tomoe, że w przeciwieństwie do mnie Ty emanujesz wręcz energią :okok:

Tomoe - Pon 24 Maj, 2010 16:31

Pozory, kochana, pozory... :wysmiewacz:
Właśnie wyłączam komputer i jadę na Al-Anon po dawkę energii. Pa. :)

evita - Pon 24 Maj, 2010 16:34

:papa2:
evita - Wto 25 Maj, 2010 13:55

byłam dzisiaj u dentysty, którego to poczekalnia jest na tym samym piętrze gdzie mieści się ośrodek terapii uzależnień Remedium czyli tam gdzie chodziłam na swoją terapię. Ja siedziałam przed swoimi drzwiami oczekując na swoją kolejkę a po korytarzu nerwowo przechadzał się pewien pan. Myślałam sobie, że chłop spanikowany bo też do sadysty czeka. Po kilkunastu minutach wyszła kobietka z Remedium. Na pewno była na indywidualnym spotkaniu bo wyszła z drzwi gdzie i ja chodziłam a poza tym wyszła z nią terapeutka do której ja uczęszczałam. Szkoda mi jej było bo wyszła taka przygarbiona, chusteczka w ręce, głowy nawet nie podniosła tylko jak ślepiec podążyła przed siebie. Tak bardzo miałam ochotę podejść do niej i powiedzieć, żeby nie umartwiała się tak bardzo, że może być inaczej, że jeśli wytrwa w swoich postanowieniach to będzie lepiej ... W tym momencie na jej miejsce wskoczył gościu, który mnie tak swoją nerwowością zaintrygował. Co tam się działo :szok: jak on krzyczał :szok: najpierw nie bardzo szło zrozumieć o co chodzi i nawet zaczęłam się zastanawiać czy nie trzeba ratować tej terapeutki ale później już nie dało się nie usłyszeć choć specjalnie nie podsłuchiwałam skąd ta złość u faceta. Żądał aby w trybie natychmiastowym coś zrobić z jego synem, gdzieś wywieźć, zamknąć cokolwiek bo dobrowolnie nie opuści domu a on go zamorduje w najbliższym czasie :( coś wspominał (w dalszym ciągu tak głośno) że tak się nie da żyć, że boi się o zdrowie żony, że boją się o swój dobytek że pójdzie z dymem itp i do niczego mu terapia skoro syn się nie leczy i nic to w jego życiu nie zmieni poza tym, że mu gaci żona nie będzie prała :/

no i się znowu nasłuchałam, naoglądałam, namyślałam ... gdzie by się nie obrócić to wszystko wraca jak bumerang :|

Tomoe - Wto 25 Maj, 2010 14:27

evita napisał/a:
Żądał aby w trybie natychmiastowym coś zrobić z jego synem, gdzieś wywieźć, zamknąć


Ech... najlepiej byłoby go wywieźć na Madagaskar. I wszystkich innych alkoholików też. ;)

Terapeutka przeżyła? :)

rufio - Wto 25 Maj, 2010 14:47

Może na Marsa ?
evita - Wto 25 Maj, 2010 14:56

Tomoe napisał/a:
Terapeutka przeżyła?

trudno wyczuć :) jak wyszłam z gabinetu za drzwiami była już cisza ... za to z sąsiedniego wychodził drugi z terapeutów i aż mnie korciło, żeby podejść do niego i coś zagadać choć go nie znam tylko wiem, że jest ... zresztą już nie raz o tym myślałam tylko co ja mam mu powiedzieć ? że ja chcę do pana bo koleżanka mi nie bardzo leży ? :szok:

evita - Wto 25 Maj, 2010 14:57

rufio napisał/a:
Może na Marsa ?

całkiem niegłupi pomysł :) byleby od wenus daleko ;)

Tomoe - Wto 25 Maj, 2010 14:59

A nie masz w pobliżu jakiegoś innego ośrodka z całkiem innym zespołem terapeutów?
Bo że cię ciągnie w te rejony, to widać. :)

evita - Wto 25 Maj, 2010 15:03

Tomoe napisał/a:
Bo że cię ciągnie w te rejony, to widać.

nic na siłę ale skoro taka ma być kolej rzeczy to czemu by nie spróbować po raz drugi :) tyle, że nie mam żadnej alternatywy ... te same osoby urzędują jeszcze w innej placówce na moim terenie . Tylko budynek się zmienia.

Tomoe - Wto 25 Maj, 2010 15:18

Nic na siłę, jak sama powiedziałaś. :)

Masz wybór:
a. W ogóle nie korzystać z usług żadnego terapeuty.
b. Wrócić do tej samej terapeutki i spróbować nawiązać z nią współpracę raz jeszcze.
c. Zwrócić się do innego terapeuty pracującego w tym samym zespole.
d. Dojeżdżać do innego, bardziej oddalonego ośrodka, z innym zespołem terapeutów.

rufio - Wto 25 Maj, 2010 15:19

Sama dla siebie zostac terapeutka - z kopytkiem :)
Tomoe - Wto 25 Maj, 2010 15:21

Z czym?
rufio - Wto 25 Maj, 2010 15:23

Alegoria i mimocentryzmem :uoee:
evita - Wto 25 Maj, 2010 15:23

rufio napisał/a:
Sama dla siebie zostac terapeutka - z kopytkiem

Tomoe napisał/a:
Z czym?

no własnie rufio :) z czym ? z kopytkiem ? mam się sama w du*ę kopać czy jak ja mam to zrozumieć ? ;)

rufio - Wto 25 Maj, 2010 15:25

evita napisał/a:
z kopytkiem

Kopytko to takie urzadzenie lub przyrząd szewski na którym mozna dowolnie kształtowac kształt buta - w tym przypadku jest to przenosnia lub alegoria do kształtowania postawy słuzacej do tworzenia swojej własnej wizji swiata niekoniecznie zwiazanej z rzeczywistościa - przeciez zawsze troche zyjemy w Matrixie ?!

evita - Wto 25 Maj, 2010 15:25

Tomoe napisał/a:
Masz wybór:

jedynym możliwym na dzień dzisiejszy jest punkt a :)

evita - Wto 25 Maj, 2010 15:29

rufio napisał/a:
Kopytko to takie urzadzenie lub przyrząd szewski

jakem córka szewca znam to doskonale :) przy czym bardziej właściwą nazwą jest "kopyto" ;)
twoje porównanie jest rzeczywiście dość inspirujące i rzeczywiście tak jak szewc a właściwie cholewkarz na kopycie kształtuje swoją wizję tak i my możemy ukształtować swoje postrzeganie świata ... tyle, że czasami zaczyna brakować inwencji twórczej i stajemy się bezsilni wobec wszelkich przeciwności losu :bezradny:

Tomoe - Wto 25 Maj, 2010 15:29

Rufio - teraz rozumiem. :)
Evitko - dokonałaś wyboru.
Oczywiście z zastrzeżeniem, że jest to wybór "na dzień dzisiejszy". :)

evita - Wto 25 Maj, 2010 15:32

Tomoe napisał/a:
Oczywiście z zastrzeżeniem, że jest to wybór "na dzień dzisiejszy".

a jutro będzie jutro ;)

rufio - Wto 25 Maj, 2010 15:37

evita napisał/a:
brakować inwencji twórczej i stajemy się bezsilni wobec wszelkich przeciwności losu

Inwencja bierze sie z intencji - dookoła codziennie tworzy sie inspiracja do dnia i nocy - tylko trzeba miec intencje aby to dostrzec i wybrac coś dla siebie - w musnieciu wiatru jak i w grzmocie burzy - spojrzeniu sasiada - krzyku ptaka jest zawsze cos co mozna wykorzystac - tylko czy zawsze sie chce ?

evita - Wto 25 Maj, 2010 15:44

rufio napisał/a:
w musnieciu wiatru jak i w grzmocie burzy - spojrzeniu sasiada - krzyku ptaka

czasem przelatująca mucha może być tym czymś co sprawi, że zaczniemy tworzyć w swych umysłach - taki nasz osobisty "Lot trzmiela" :)
rufio napisał/a:
tylko czy zawsze sie chce ?

no właśnie ... co nas tak bardzo blokuje, że nie zawsze się chce ? przecież ten trzmiel nadal lata tak jak latał :/

rufio - Wto 25 Maj, 2010 15:47

evita napisał/a:
co nas tak bardzo blokuje

Przeszłośc - bagaz - historia - wyobraźnia - .............

evita - Wto 25 Maj, 2010 16:11

rufio napisał/a:
Przeszłośc - bagaz - historia - wyobraźnia - .............

chyba ze szczególnym uwzględnieniem ostatniej pozycji na twojej liście ... nie jest dobrze posiadać wyobraźnię :| trudno później sprostać na siłę dążąc do spełnienia marzeń a upadek jest zbyt bolesny ...

pietruszka - Wto 25 Maj, 2010 18:29

evita napisał/a:
nie jest dobrze posiadać wyobraźnię :| trudno później sprostać na siłę dążąc do spełnienia marzeń a upadek jest zbyt bolesny ...

oj Evito, a co nie chciałabyś mieć wyobraźni?
Fakt, że sama mam skłonność do snucia nierealistycznych marzeń, gorzej nieraz zabierałam się do ich realizacji, nieraz się przy tym potłukłam... Mam w sobie jakąś taką skłonność, coby "z motyką na księżyc". Upadki były bolesne, oj bardzo... Dzisiaj troszkę bardziej realistycznie podchodzę do życia, ale nie żałuję, ze kiedyś próbowałam spełniać swoje marzenia. I co z tego, ze nie wyszło. Czegoś tam się nauczyłam. Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w takich szkoleniach dla "przedsiębiorczych kobiet". I tam usłyszałam, że na przykład w USA osoby, które kilka razy "splajtowały" uważane są za te, które sobie wcześniej czy później właśnie poradzą w biznesie... bo mają doświadczenie. A ja po moich doświadczeniach z prowadzeniem własnej działalności uważałam się za nieudacznicę życiową. A przecież jakieś tam swoje sukcesy miałam, jakiś czas byłam samowystarczalna, działałam, nie stałam w miejscu, nie czekałam co mi los da, tylko brałam życie we własne ręce. A że w efekcie jednak w pewnym momencie rezygnowałam z własnej firmy? Nigdy nie skończyłam z długami, kredytem obciążającym mnie na całe życie. Więc czy na pewno klęska? I wcale się nie zdziwię, jeśli spróbuję jeszcze po raz kolejny. Pracy na etat też miałam okazję spróbować i już też wiem, z czym to się je... I teraz właśnie dojrzewam...

I dlatego bardzo lubię to stwierdzenie Edisona :
Cytat:
Nie odniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań.

evita - Śro 26 Maj, 2010 07:58

dziękuję bardzo Klaro za uporządkowanie bo wczorajsi imprezowicze nieźle mi nabałaganili ;)
Klara - Śro 26 Maj, 2010 08:03

:luzik:
beata - Śro 26 Maj, 2010 10:11

evita napisał/a:
bo wczorajsi imprezowicze nieźle mi nabałaganili
:foch:
Flandria - Czw 27 Maj, 2010 01:32

evita napisał/a:
z sąsiedniego wychodził drugi z terapeutów i aż mnie korciło, żeby podejść do niego i coś zagadać choć go nie znam tylko wiem, że jest ... zresztą już nie raz o tym myślałam tylko co ja mam mu powiedzieć ? że ja chcę do pana bo koleżanka mi nie bardzo leży ?


a czemu nie ? :)

zobacz:
terapeutka została napadnięta (chyba tak to można nazwać) przez pacjenta (?) (czy kogoś w tym rodzaju) i pewnie nie zdażyło się to ani pierwszy ani ostatni raz, a Ty się przejmujesz tym co powiesz terapeucie ? :)

terapeuci są przygotowani na najrózniejsze "akcje" - mają swoich supervisorów, są po terapiach, są odporni psychicznie.
między pacjentem a terapeutą musi istnieć dobra "chemia" - chodzi o zbudowanie dobrej relacji, opartej na zaufaniu. To przecież oczywiste, że nie z wszystkimi chcemy się "zakolegować", nie każdej osobie zwierzać.
Poza tym - to Ty jesteś klientką, to Ty wybierasz komu zapłacisz za usługę (albo komu NFZet ma zapłacić). To Twoje fundamentalne prawo :)

evita - Czw 27 Maj, 2010 07:31

Flandra napisał/a:
a czemu nie ?

Flandro tam nie ma możliwości żeby nie doszło do sytuacji gdy to spotkam się również z poprzednią terapeutką :( nie chciałabym spojrzeć jej w oczy ... myslę, że poczuła by się odrzucona :/

Kulfon - Czw 27 Maj, 2010 09:16

evita napisał/a:
Urszula napisał/a:
Tzn. on ze mną nie chce.


już chciałam napisać coś w stylu no co ty ? choć coś powinien z tobą porozmawiać ! ale ugryzłam się w język :/ (czyt.palec) ... przecież ja robiłam dokładnie to samo :| też się nie odzywałam . Zresztą do tej pory u mnie w domu jest tak jakoś milcząco ...

A dlaczego nie powiesz twojemu Staremu jakie masz oczekiwania wobec niego, rownoczesnie pytqjac jakie on ma wobec ciebie?

Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 09:24

evita napisał/a:
nie chciałabym spojrzeć jej w oczy ... myslę, że poczuła by się odrzucona :/


g45g21

Sorry, nie mogłam się powstrzymać.

Spoko, terapeuci nie takie rzeczy wytrzymują.
Ja myślę, że ty masz wobec tej terapeutki gigantyczne poczucie winy.
Tylko skąd ci się to bierze?
Czujesz się wobec niej nie w porządku?
Zrobiłaś jej jakąś krzywdę? :mysli:

evita - Czw 27 Maj, 2010 09:42

Kulfon napisał/a:
A dlaczego nie powiesz twojemu Staremu jakie masz oczekiwania wobec niego

bo ja poprostu już nie ma żadnych oczekiwań wobec niego :/
Kulfon napisał/a:
rownoczesnie pytqjac jakie on ma wobec ciebie?

ponieważ nie ma prawa już cokolwiek oczekiwać ode mnie ... wystarczająco długo starałam się sprostać jego wymaganiom , teraz już jestem tym zanadto zmęczona , żeby dalej się starać :|

rufio - Czw 27 Maj, 2010 09:43

Evita ja miałem trzech terapeutów - jednego własciwie jedna mi zdjeli bo zamiast myslec o terapii to myslałem jakby to panie dziejku cosik z ta pania szmery bajery ( niby oficjalna wersja ze jestem zbyt ciezki przypadek dla tego góru )- drugiemu podziekowałem bo jakoś nie po drodze nam było - co i jak nie wazna - wazne ze poszedłem do szefa i powiedziałem ze bzzzzryk i dostałem kolejna 'nauczycielke tanca " i tancze z nia do dzis . Ciekawe czy ten Twój nosiciel nazwiska tez od razu bez zmian wczesniejszych ? :szok: :wysmiewacz: prsk
evita - Czw 27 Maj, 2010 09:46

Tomoe napisał/a:
Sorry, nie mogłam się powstrzymać

cieszę się zawsze bardzo gdy wywołuję u kogoś zdrowy uśmiech na twarzy :)

Tomoe napisał/a:
Czujesz się wobec niej nie w porządku?

poczułabym się gdybym poszła do jej kolegi ... dla mnie by to było równoznaczne z pokazaniem jej , że coś z nią nie tak skoro to nie do niej wrócilam :( i mogłoby byc jej przykro z tego powodu a nie chcę nikomu robić przykrości :( a być może problem tkwi we mnie a nie w niej ?

evita - Czw 27 Maj, 2010 09:49

rufio napisał/a:
Ciekawe czy ten Twój nosiciel nazwiska tez od razu bez zmian wczesniejszych ?

jejku rufio nie łapię o co w tym chodzi ? :szok: kto to jest mój nosiciel nazwiska ?

rufio - Czw 27 Maj, 2010 10:03

Po ojcu ma sie jedno nazwisko
Po mezu drugie - a meza to tak od razu :szok:

Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 10:10

evita napisał/a:
i mogłoby byc jej przykro z tego powodu a nie chcę nikomu robić przykrości :(

No i to jest twój problem. Mieszasz relacje osobiste z relacjami terapeutycznymi. A to są dwie zupełnie różne sprawy.

Kochanie, terapeutka to nie jest twoja przyjaciółka.
To jest terapeutka.
Profesjonalistka, której płacą pieniądze za jej pracę.
To jest człowiek pracujący zawodowo jako terapeuta.
Rozumiesz?

A ty byłaś jej klientką.
Rozumiesz?

Nie mieszaj relacji osobistych, koleżeńskich czy przyjacielskich, z relacjami terapeutycznymi.
Zapewniam cię, Evitko, że ponad połowa klientów rezygnuje z terapii przed jej ukończeniem.
Niektórzy wracają po jakimś czasie, inni nigdy nie wracają.
Dla terapeutów to nie jest niezwykłe zjawisko i nie przeżywają aż tak osobiście, jak ci się wydaje, odejścia każdego klienta.
Mogę się założyć, że nie sprawiłaś terapeutce przykrości tym, że przestałaś do niej chodzić. I nie sprawisz jej przykrości, jeśli wybierzesz dla siebie innego terapeutę.

Problem jest rzeczywiście w tobie, bo to ty ten problem masz, a nie ona.
Powiem ci, co byłoby dla ciebie najzdrowsze i pomogłoby ci rozwiązać twój problem "niedomkniętych relacji" z terapeutką: wizyta u tej samej terapeutki i spokojna, szczera, otwarta rozmowa na temat powodów twojej wczesniejszej rezygnacji ze współpracy z nią. :)

evita - Czw 27 Maj, 2010 10:25

wpadła mi kontrol z SANEPID-u do firmy :szok:

trzymajcie kciuki :)

ZbOlo - Czw 27 Maj, 2010 10:36

evita napisał/a:
trzymajcie kciuki :)

sdf4t

beata - Czw 27 Maj, 2010 10:37

evita napisał/a:
dla mnie by to było równoznaczne z pokazaniem jej , że coś z nią nie tak skoro to nie do niej wrócilam :( i mogłoby byc jej przykro z tego powodu a nie chcę nikomu robić przykrości :(
A ja myślę,że Tobie BARDZO potrzebna jest terapia. 8|
Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 10:43

Sanepid? dsv5gh
beata - Czw 27 Maj, 2010 10:45

evita napisał/a:
wpadła mi kontrol z SANEPID-u do firmy :szok:

trzymajcie kciuki :)
Daj znać jak poszło sdf4t :kciuki:
Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 10:59

beata napisał/a:
A ja myślę,że Tobie BARDZO potrzebna jest terapia. 8|


Hehehe...

A taki wierszyk znasz?

"Wpadła gruszka do fartuszka,
a za gruszką dwa jabłuszka,
a śliweczka też by chciała,
ale jeszcze nie dojrzała."

beata - Czw 27 Maj, 2010 11:01

Tomoe napisał/a:
a śliweczka też by chciała,
ale jeszcze nie dojrzała."
Ja lubiem niedojrzałe owoce.Pewnie dlatego,że nigdy nie mogę się doczekać jak dojrzeją i wcinam zielonkawe. :P
Wiedźma - Czw 27 Maj, 2010 11:23

evita napisał/a:
wpadła mi kontrol z SANEPID-u do firmy :szok:
trzymajcie kciuki :)

:auuu:

pterodaktyll - Czw 27 Maj, 2010 11:42

evita napisał/a:
nie chciałabym spojrzeć jej w oczy ... myslę, że poczuła by się odrzucona

Łomatko, Evita..... :szok:
evita napisał/a:
problem tkwi we mnie a nie w niej

Na 200%. Reszta już Ci napisała co ona może poczuć................chyba tylko ulgę, że się pozbyła takiego opornego pacjenta. W końcu terapeuta (a nawet terapeutka) to też tylko człowiek :p

emigrantka - Czw 27 Maj, 2010 11:42

nie taki sanepid straszny
no i zalezy co to za firma ...
trzymaj-cie sie

rufio - Czw 27 Maj, 2010 11:45

pterodaktyll napisał/a:
ulgę, że się pozbyła takiego opornego pacjenta.

Kolejne jako nie mylic z jajcem :szok:

Flandria - Czw 27 Maj, 2010 12:27

evita napisał/a:
dla mnie by to było równoznaczne z pokazaniem jej , że coś z nią nie tak skoro to nie do niej wrócilam i mogłoby byc jej przykro z tego powodu


co jest dla Ciebie ważniejsze ? to żeby terapeutce nie było przykro czy to, żeby wyrwać się ze współuzależnienia ?

evita - Czw 27 Maj, 2010 12:37

już jestem po kontroli :) wszystko GIT z plusem :) choć mogło być nieciekawie bo ja przecież na czarno tu siedzę :szok:
co do reszty to odpiszę później bo mi warunki w tej chwili na to nie pozwalają :(

evita - Czw 27 Maj, 2010 13:41

ufff ... nareszcie chwila luzu :)
A teraz tak zbiorczo odpowiem ;)
Nie odczuwam jakoś specjalnie ochoty i potrzeby na wizytę u terapeuty jakiegokolwiek :) bardziej podchodzę do tego na zasadzie - może bym sie przeszła i zobaczę jak tym razem będzie ? w moim wyobrażeniu powinno to być tak, że siadam sobie z nią czy z nim nieomalże jak przy kawce w kawiarence i sobie rozmawiamy o życiu ... tak jak to z wami sobie rozmawiam. Wyszłam już z pierwszych kryzysowych dołków gdy to mi słowa grzęzły gdzieś między migdałkami o tyle więc i byłoby mi lepiej się uzewnętrzniać. A wiecie czego się obawiam ? że spaliłabym na panewce już przy pierwszej rozmowie ... ten ktoś z drugiej strony musiałby być kimś wyjątkowym, kto zniesie moje humorzaste skoki nastrojów, kto przetrzyma napór pytań choćby nawet na nie nie znał odpowiedzi, ktoś kto nieraz da radę wysłuchać mój bełkot na temat wątpliwości związanych z sensem egzystencjalizmu i takie tam różne ... nie chcę usiąść i usłyszeć "hmm ... no dobra ... co u pani słychać ?" :/

muszę poczuć, że chcę wrócić w to miejsce po raz kolejny :)

czarna róża - Czw 27 Maj, 2010 13:57

Tylko przyjaciel...
Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 14:12

No nie mówiłam, że mieszasz relacje?

Jak ja idę do ginekologa, to nie traktuję go jak kochanka.
I nie idę do niego w celu uzyskania przyjemności.

Flandria - Czw 27 Maj, 2010 14:13

evita napisał/a:
w moim wyobrażeniu powinno to być tak, że siadam sobie z nią czy z nim nieomalże jak przy kawce w kawiarence i sobie rozmawiamy o życiu


no ok
wiesz, że chcesz jechać pierwszą klasą, w czystym pociągu, w którym można napić się kawy, zjeść ciasteczko i zobaczyć prześliczne krajobrazy za oknem :)

a wiesz dokąd chcesz tym pociągiem dojechać ? albo chociaż w jakim kierunku ten pociąg powinien zmierzać ?

evita - Czw 27 Maj, 2010 14:16

Tomoe napisał/a:
Jak ja idę do ginekologa, to nie traktuję go jak kochanka.

tyle że ja idę do kogoś przed kim mam otworzyć swoją duszę ! ja zauważam między psychoterapeutą a ginekologiem ogromną różnicę ...
Flandra napisał/a:
wiesz dokąd chcesz tym pociągiem dojechać ? albo chociaż w jakim kierunku ten pociąg powinien zmierzać ?


nie mam pojęcia :/ ale też nie chcę wsiadać do pociągu byle jakiego ... byle jak to mi przez 44 lata mojego życia jest :|

evita - Czw 27 Maj, 2010 14:22

jeśli już ktoś ma grzebać w moim umyśle to niech to przynajmniej będzie przyjemne a nie tylko profesjonalne ...
Tomoe - Czw 27 Maj, 2010 14:38

Flandra napisał/a:
wiesz dokąd chcesz tym pociągiem dojechać ? albo chociaż w jakim kierunku ten pociąg powinien zmierzać ?


evita napisał/a:
nie mam pojęcia :/ ale też nie chcę wsiadać do pociągu byle jakiego ... byle jak to mi przez 44 lata mojego życia jest :|


"- Czy mógłbyś mi łaskawie powiedzieć, w którą stronę mam pójść stąd? - spytała Alicja.
- Zależy to w dużym stopniu od tego, w którą stronę zechcesz pójść - powiedział Kot.
- Nie zależy mi na tym, w którą... - powiedziała Alicja.
- Więc nie ma znaczenia, w którą stronę pójdziesz - powiedział Kot.
- ... jeżeli tylko dojdę gdziekolwiek - dodała Alicja, chcąc wyjaśnić sprawę.
- Och, z pewnością dokonasz tego - powiedział Kot - jeżeli będziesz szła dostatecznie długo."
:)

evita - Czw 27 Maj, 2010 15:45

rewelacyjny tekst Tomoe ! Nic dodać nic ująć ... cała pieprz*na ja :/
chcę ale się boję, chcę ale nie wiem czy chcę, chcę ale nie wiem co chcę ... kończę już te pranie swojego mózgu bo czuję, że robię z siebie idiotkę :uoee: będę dalej cieszyła się małymi d*** nie wnikając w sedno i już :)
i tym sposobem moja terapia dobiegła końca ...

Flandria - Czw 27 Maj, 2010 17:40

evita napisał/a:
będę dalej cieszyła się małymi d*** nie wnikając w sedno i już :)


:)

czyli jednak wiesz czego chcesz :)

Kulfon - Czw 27 Maj, 2010 19:48

evita napisał/a:
Kulfon napisał/a:
A dlaczego nie powiesz twojemu Staremu jakie masz oczekiwania wobec niego

bo ja poprostu już nie ma żadnych oczekiwań wobec niego :/
Kulfon napisał/a:
rownoczesnie pytqjac jakie on ma wobec ciebie?

ponieważ nie ma prawa już cokolwiek oczekiwać ode mnie ... wystarczająco długo starałam się sprostać jego wymaganiom , teraz już jestem tym zanadto zmęczona , żeby dalej się starać :|


wiec jaki jest sens takiej wegetacji, jezeli nadziei na lepszy byt brak ?? :mysli:

evita - Czw 27 Maj, 2010 21:23

Kulfon napisał/a:
jezeli nadziei na lepszy byt brak ??

nadzieja zawsze umiera ostatnia Kulfon :)

evita - Czw 27 Maj, 2010 21:24

Flandra napisał/a:
czyli jednak wiesz czego chcesz

tymczasowo ;)

evita - Pon 31 Maj, 2010 15:15

Od jakiegoś czasu zauważam u mojego mena pewne zmiany a mianowicie zaczął zauważać inne kobiety :) nie to, że robi jakieś skoki na boki ale chociażby takie drobnostki jak flirtowanie z panią kasjerką czy oglądanie się za laskami w czasie jazdy samochodem :) nie martwię się z tego powodu a wręcz przeciwnie ! w końcu zauważa że kobieta to nie tylko ja ale całe mnóstwo innych . Pani kasjerce być może lepiej się później pracuje gdy usłyszy miłe słowo od jakiegoś przystojniaka (bo przystojna ta moja cholera to jest i nie da się tego ukryć) a większość kobietek w swej próżności cieszy się gdy widzi, że jakiś facet w samochodzie się za nią ogląda na ulicy ... ja bym się cieszyła ;) nawet sobie z córką zaczęłyśmy troszkę żartować z tych przemian mena :lol2:
w piątek przed moim rajdem jednak zaczynał się zachowywać jak kiedyś :( chodził za mną krok w krok próbując odwieść mnie od decyzji. Najpierw na spokojnie, że po co mi to, że jeszcze mi się coś stanie nie daj Boże bo to ciężkie warunki itp później zmienił ton i nastrój :uoee: oczywiście ty sobie pójdziesz na cały dzień a nie będzie posprzątane, że szukam tylko okazji żeby się wyrwać od niego, że nie chce słyszeć, że mnie nogi bolą itd cierpliwie a właściwie bez emocji słuchałam to wszystko i milczałam . Nikt nie był w stanie zniszczyć mojej radości chyba żeby deszcz zaczął padać :) ale wieczorem już mi się go szkoda zrobiło i przemówiłam tłumacząc, że przecież on z córką mogą zrobić porządki a ja w poniedziałek poprawię co trzeba po swojemu, że nie uciekam od niego bo to samo mogłabym o nim powiedzieć gdy jest wpatrzony w tv i nic nie widzi co się wokół dzieje podczas gali boksu. Uspokoiłam go i tylko musiałam obiecać, że co jakiś czas napiszę jak daleko jestem i czy wszystko ok . Podłamałam się już tym jego zachowaniem gdy to wczoraj ponownie wprowadził mnie w osłupienie :shock: 26 czerwca mamy iść na wesele a on zaproponował mi żebym sama poszła i wybawiła się do rana bo on nie ma ochoty na tego typu imprezy :szok: wiem dlaczego nie ma ochoty więc powiedziałam mu, że rozumiem to i nie pójdziemy wcale ale on się uparł, że mam iść i koniec bo nie będę przez niego rezygnować z przyjemności ...

i jak tu zrozumieć takiego :bezradny:

Tomoe - Pon 31 Maj, 2010 15:19

On chyba zaczął czytać to forum w tajemnicy przed tobą. :rotfl:
evita - Pon 31 Maj, 2010 15:21

Tomoe napisał/a:
On chyba zaczął czytać to forum w tajemnicy przed tobą.


gdyby nie to, że osobiście nauczyłam go tylko tyle ile uważam, że może czyli serfowanie po moto allegro to chyba bym uwierzyła w to :szok:

Tomoe - Pon 31 Maj, 2010 15:23

A czyścisz historię przeglądania? :wysmiewacz:
evita - Pon 31 Maj, 2010 15:31

Tomoe napisał/a:
A czyścisz historię przeglądania?

mam lepszy sposób :) na pulpicie jest ikona mozilli i ta przeglądarka jest używana oficjalnie a nie oficjalnie czyli tylko dla mnie jest opera, której to już nikt tak prosto sobie nie otworzy ;) cwana bestia ze mnie :)

Wiedźma - Pon 31 Maj, 2010 16:02

evita napisał/a:
na pulpicie jest ikona mozilli i ta przeglądarka jest używana oficjalnie a nie oficjalnie czyli tylko dla mnie jest opera, której to już nikt tak prosto sobie nie otworzy
Hehe, robiłem kiedyś podobnie :cwaniak:
:okok:

evita - Pon 31 Maj, 2010 16:06

Wiedźma napisał/a:
Hehe, robiłem kiedyś podobnie

to tylko świadczy o naszej zaradności życiowej ;)

Wiedźma - Pon 31 Maj, 2010 16:11

evita napisał/a:
to tylko świadczy o naszej zaradności życiowej ;)

Oj, żeby to tylko chciało się przekładać na inne dziedziny życia... :?

evita - Pon 31 Maj, 2010 16:12

Wiedźma napisał/a:
Oj, żeby to tylko chciało się przekładać na inne dziedziny życia..

jak zwykle masz rację :/

evita - Sob 12 Cze, 2010 09:12

od kilku dni zauważam w menie jakieś dziwne zmiany nie wróżące nic dobrego :/ wszystko go wku**ia, nie śpi po nocach, zasypia wieczorem po czym budzi się w nocy i kopci jak lokomotywa, czepia się już nawet naszego psa, dzisiaj od rana zrobił awanturę o nic ... kiedyś gdy się tak zachowywał to było pewne że zapije i szuka sobie zaczepki na uspokojenie swojego sumienia. Czyżby to już ? czuję w kościach, że tak :(
evita - Sob 12 Cze, 2010 09:17

niby jestem przygotowana na najgorsze, posiadłam też już jakąś wiedzę co robić gdyby, teraz czuję się mocna a jak będzie gdy rzeczywiście zacznie się ten czarny scenariusz ? boję się strasznie, że nie dam rady, że się załamię co pewnie jest nieuniknione w pierwszym szoku i że jak złapię deprechę nie znajdę dość siły żeby się dźwignąć :( niby wiem, że muszę być silna ale czy aby na pewno podołam ?