To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

ALKOHOLIZM i inne uzależnienia - decydujący wpływ na moje niepicie

blanet - Śro 11 Maj, 2011 21:51
Temat postu: melduję wykonanie zadania
no cóż trzymam się, jak na razie nic nie łykam, choć powiem Wam, że jak zdarzało mi się popijać to nikt jakoś mnie specjalnie nie zapraszał, nie odwiedzał w tym celu, itp. Teraz jak nie piję to okazji tysiące, jakiś zły duch chyba kusi ... Nie ukrywam, że im dłużej nie piję to jakoś mi ciężej, podświadomość podpowiada mi, że przecież taka fajna pogoda i jakieś małe piwko by nie zaszkodziło. Na szczęście rozum nie śpi i pamięta jeszcze konsekwencje ostatniego przeholowania ....
Zapisałem się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, sporo się modlę i myślę, że właśnie to ma decydujący wpływ na moje niepicie - sam pewnie nie dałbym rady .... . Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkim wytrwałości w postanowieniach

pterodaktyll - Śro 11 Maj, 2011 21:53

blanet napisał/a:
Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkim wytrwałości w postanowieniach

Wzajemnie bracie, powodzenia w osiąganiu celów. :)

stiff - Śro 11 Maj, 2011 21:56

Cytat:
melduję wykonanie zadania

Zastanawia mnie to czy ja wykonałem swoje zdanie,
bo jakoś nie mogę tego umiejscowić miedzy zadaniami jakie miałem
czy mam do wykonania... :roll:

blanet - Śro 11 Maj, 2011 22:09

stiff, nie rozumiem cf2423f
blanet - Śro 11 Maj, 2011 22:13

:D hmmmm nie piję dopiero 17 dni, a mnie się wydaje, że to już "wieczność cała" ... cf2423f
stiff - Śro 11 Maj, 2011 22:15

blanet napisał/a:
a mnie się wydaje, że to już "wieczność cała" ...

Znaczy cierpisz, ze nie pijesz... :roll:

blanet - Śro 11 Maj, 2011 22:36

stiff, hmmmm jak by to nazwać .... może nie cierpię, ale czegoś brak .... organizm przez tyle lat przyzwyczaił się że przynajmniej raz w tygodniu jest otumaniony :skromny:
rufio - Śro 11 Maj, 2011 23:05

blanet napisał/a:
ale czegoś brak

Otwieraja sie bramy wiezienia i jakoś brakuje zgody na wyjście .

summer4best - Śro 11 Maj, 2011 23:57

rufio napisał/a:
Otwieraja sie bramy wiezienia i jakoś brakuje zgody na wyjście

Przecież często jest tak, że wypuszczeni na wolność nie potrafią z niej korzystać, wręcz boją się i koniec końców z niej rezygnują.
Witam cię blanet

Borus - Czw 12 Maj, 2011 05:20

blanet napisał/a:
raz w tygodniu jest otumaniony


...tak od piątku do czwartku? ;)

Lenka - Czw 12 Maj, 2011 09:12

Witaj blanet :)
blanet napisał/a:
ale czegoś brak.....

...może pamięci fsdf43t :p
Cytat:
poczułem się tak jak bym się miał zaraz przekręcić

Cytat:
minęły właśnie Święta Wielkanocne, których ja nie zauważyłem

...bez urazy blanet fsdf43t ...życzę dobrych decyzji :)

blanet - Czw 12 Maj, 2011 10:00

Borus, od piątku do niedzieli ... niekiedy poniedziałku - gdybym zaczął w czwartek i brał udział w "maratonie" do piątku to nie wiem czy bym to przeżył :lol:
Jonesy - Czw 12 Maj, 2011 10:25

No ale co, zaczęło Ci to przeszkadzać czy jak? Bo żonie nie przeszkadzało za bardzo, skoro jeszcze ci lekarstwa podsuwała na kaca? Konsekwencji w pracy brak, tylko te weekendy zawalone, ale jak sam napisałeś - zapierniczasz ciężko, to się przecież relaks należy. Może zamiast rzucać ogranicz się do picia w piątek i sobotę i będzie lala?
Ale widzisz, coś mi się wydaje, że Ty nie pijesz tylko w weekend. Coś tak mi kołata po głowie, że jak we wtorek masz okazję to też sobie chlapniesz, a potem w środę też ciężko się powstrzymać. Nie zawsze, ale czasami? No a poza tym to jedno czy dwa piwa, to jeszcze nie upicie więc się nie liczy, nie? A jak z urlopami? Zapewne na dyni całe? A święta i inne dni wolne od pracy? Hulaj dusza?
Wiesz skąd to wiem? Miałem identycznie tak samo. Tylko, że żona nie podawała mi tabletek, o nie. Wstawała rano jak miałem kaca i szła robić swoją pracę. Tylko jakoś "zapominała" zabrać nasze dzieci, które budziły mnie o 7 rano. Dłuższy czas mi zabrało dojście do tego, że to nie ich wina, że budzą się o 7 rano w sobotę i mnie męczą. Jeszcze więcej czasu zeszło, zanim zauważyłem, że to nie z wszystkimi dookoła jest coś nie tak tylko ze mną. Ale terapeutka słuchając mnie też mi powiedziała - przecież nic złego się nie dzieje, o co Ci chodzi? Popijasz w weekendy jak każdy normalny facet, nie pijesz na kaca, w tygodniu nie pijesz, gdzie problem? Ano, problem w tym, że wielu rzeczy nie widziałem a jeszcze więcej dostrzec nie chciałem. A że poszedłem tam bo to ja chciałem pomóc sobie, bo to ja stwierdziłem, że sam sobie nie poradzę, a chcę się zmienić, to powiedziałem jej, że przecież mogę wyjść i pochlać dalej parę lat i wrócić z powrotem. Kazał zostać. Ostatnio do tej rozmowy wróciliśmy. Wiesz co powiedziała? Że jak bym w tamtej chwili jej powiedział, że w takim razie wychodzę i dziękuję za informację że nie jestem chory, będę się pilnował i uważał na siebie, to by słowa nie powiedziała.

Ty sobie zdałeś sprawę dopiero z tego, że masz problem z alkoholem. Ty sobie musisz zdać sprawę z tego, że jesteś alkoholikiem, że chorujesz na nieuleczalną chorobę (chociaż tu krążą różne wersje na ten temat) oraz że jeżeli nie Ty sam, to nikt inny Ci nie pomoże, nikt inny za Ciebie nie wytrzeźwieje. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że to co chcesz zrobić (o ile rzeczywiście chcesz to zrobić) oznacza kompletną zmianę dotychczasowego życia. Może niekoniecznie całej rodziny, ale na pewno Twojego. Ja nie jeżdżę po imprezach, odmawiam grzecznie grille i tego typu. Wiem, że nie tyle, że sobie nie poradzę, ale konsekwencje takiego grilla gdzie większość pije beztrosko będą za mną długo chodzić. A po co mi to?

Żona też chciała mi pomóc. Nawet bardzo, przecież jak piłem nałaziła się za mną wszędzie, kontrolowała, przyłapywała, kłóciła się, płakała. Też tu wypisywąłem, że będzie mnie odwozić na terapię i mityngi. Wiesz o co ją poprosiłem ostatnio? Że jak chce mi pomóc naprawdę i szczerze, to niech poczyta trochę literatury dla współuzależnionych i pomysli o terapii dla siebie. W ten sposób mi najbardziej pomoże - podnosząc swoją świadomość.
Jako dodatkowy bonus, zdecydowała się też nie pić, Dobrowolnie stwierdziła, że alkohol i tak nigdy jej nie był potrzebny, a piła tylko przez to że ja piłem. To piękny dar, ale nie każdego stać na niego ,a Ty ani Ja nie mamy prawa od najbliższych tego wymagać. Jeżeli chcesz pomocy od żony, to nie rób z niej swojej pielęgniarki, zrób z niej broń - wyucz ją wszystkiego co potrzebuje, porozmawiaj poważnie. Powiedz jak piłeś i kiedy, przecież i tak większość wypijałeś po kryjomu albo w tajemnicy - sam tak robiłem. Powiedz jej dokładnie o wszytkich kryjówkach, o tym jak piłeś i gdzie. Dzięki temu stracisz szansę na chowanie się z piciem gdy najdzie Cię ochota. A na terapii dla współuzależnionych nauczy się pomagać sobie, a nie tobie, nauczy się co robić gdy niedajboże jednak się rozmyślisz.

Życzę Ci powodzenia z całego serca, bo jesteśmy bardzo podobni do siebie, nawet wiek prawie ten sam. Ja nie piję dwa miesiące dopiero, mało jeszcze wiem. Ale wiem czego chcę w życiu - chcę być trzeźwy.

alkoholik Bartek

blanet - Czw 12 Maj, 2011 10:59

Jonesy, dzięki rzeczywiście tak bywało, może nie identycznie ale schemat prawie ten sam - jeszcze raz dzięki za radę. Pozdrawiam ...
blanet - Czw 12 Maj, 2011 11:03

Jonesy, hmmm ... nawet żony mamy o podobnych temperamentach i zachowaniach - moja również zrezygnowała z picia alkoholu, pewnie dla mnie bo Ona raczej problemu z nim nie ma, ale muszę powiedzieć, że mi to bardzo pomaga, wiąże się to przede wszystkim z mniejszą ilością spotkań i imorez zakrapianych alko ..... Bogu dzięki że w pracy nikt nie namawia :D
Ja Tobie także życzę pięknego trzeźwego życia ...

Jonesy - Czw 12 Maj, 2011 11:03

blanet napisał/a:
Jonesy, dzięki rzeczywiście tak bywało, może nie identycznie ale schemat prawie ten sam - jeszcze raz dzięki za radę. Pozdrawiam ...


Zapewne w szoku będziesz, jak i ja byłem, gdy dowiedziałem się że nie byłem taki unikatowy.
Schemat zawsze jest ten sam, najgorsze jest to, że nie tylko możemy go powielić, ale też pociągnąć dalej. Czego ani Tobie ani sobie ani nikomu innemu nie życzę.

Jakie masz najbliższe plany? Co chcesz dla siebie zrobić?

blanet - Czw 12 Maj, 2011 11:13

Jonesy, Jaki mam plan ?? - bardzo prosty wstąpiłem do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (w wolnej chwili możesz poczytać http://www.kwc.oaza.pl/ ). Po za tym jestem tym szczęśliwcem, że mam jak mi się wydaje sporą wiarą w Boga - i tak na prawdę na Jego barki zrzuciłem swoje pijaństwo - jak na razie odciąża mnie bardzo solidnie, choć jak pisałem już wcześniej pokus nie brakuje.
Kolejny krok to rozmowa z najbliższymi o moim problemie, chęci picia, itp. Szczerość i rozmowa z samym sobą - uświadomienie sobie krzywdy jaką wyżądzam sobie i najbliższym ...

blanet - Czw 12 Maj, 2011 11:16

* wyrządzam oczywiście - sorry za ort. ale podczas pisania na klawiaturze jakoś niekiedy zdarza mi się strzelić gafę ....
Jonesy - Czw 12 Maj, 2011 11:21

No i pięknie. Tak trzymać - małymi kroczkami, ale trzeba pamiętać żeby zawsze do przodu. Zawsze coś jeszcze.
A napisz coś więcej o tej Krucjacie? Co tam robicie? Kto w tym uczestniczy? To spotkania są jakieś cotygodniowe? O co w tym wszystkim chodzi?

Czy mi się dobrze wydaje, czy ta krucjata, to taki ruch internetowy???

blanet - Czw 12 Maj, 2011 12:06

Jonesy, Krucjata to sposób na życie, ale najogólniej rzecz biorąc KWC to:

KWC została powołana przez ks. Franciszka Blachnickiego i Ruch Światło-Życie w odpowiedzi na apel Ojca Świętego Jana Pawła II skierowany do Polaków u progu pontyfikatu:

„Proszę abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu, co może umniejszać jego wkład do wspólnego skarbca ludzkości, narodów chrześcijańskich, Chrystusowego Kościoła”.


Krucjata została uroczyście ogłoszona w obecności Ojca Świętego, Jemu oddana i przez Niego pobłogosławiona podczas 1. Pielgrzymki do Polski 8 czerwca 1979 r. w Nowym Targu.

Jakie znaczenie w KWC ma abstynencja?

Abstynencja od alkoholu w Krucjacie to osobisty dar, podjęty dobrowolnie z pobudek miłości i odpowiedzialności za dobro drugiego człowieka. Dla członków Krucjaty abstynencja to:

- czyn osobistej wolności
- zadośćuczynienie za grzechy pijaństwa,
- wyraz miłości do ludzi uzależnionych, dla których zupełna abstynencja jest jedynym warunkiem trzeźwości,
- skuteczny środek przemiany obyczajów,
- sposób pracy nad sobą i kształtowania charakteru,
- ważny środek profilaktyczny i wychowawczy,
- znak miłości do Ojczyzny.

Przez abstynencję Krucjata Wyzwolenia Człowieka rozumie całkowite i dobrowolne wyrzeczenie się alkoholu jako napoju pod wszelką postacią i we wszelkiej ilości. Definicja ta nie obejmuje używania alkoholu w innym charakterze np. jako lekarstwa (jeśli alkohol występuje jako składnik prawdziwego lekarstwa) lub w celach liturgicznych. Również spożywanie alkoholu w potrawach (np. w tortach) lub w cukierkach zasadniczo nie podpada pod pojęcie abstynencji. Z tak określonej definicji abstynencji wynika, że nie chodzi tu o zwalczanie alkoholu jako takiego, ale o zwalczanie zwyczaju picia alkoholu. Abstynencja jest środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest przywrócenie trzeźwości w Polsce i wychowanie dzieci i młodzieży w zdrowych obyczajach.

Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich!

Dopiero życie dużej części społeczeństwa wolnej od lęku, zakłamania, ulegania złym obyczajom, może zaowocować skuteczną przemianą stylu życia całego narodu i chrześcijańskim poczuciem odpowiedzialności za życie rodzinne i zaangażowanie społeczne.

Ale żeby poznać całą filozofię KWC wejdź na ich stronę (którą podałem CI wcześniej) ...
Pozdrawiam

blanet - Czw 12 Maj, 2011 12:10

Jeśli zaś chodzi o spotkania to uczęszczam na cotygodniowe spotkania Odnowy w Duchu Świętym. Wiem, że uczestniczą w nich także osoby uzależnione od alkoholu, ale niepijące już od kilkunastu lat - właśnie dzięki przystąpieniu do KWC. Jednakże tematem tych spotkań nie jest alkohol .... bynajmniej odkąd ja tam chodzę raczej nigdy tematem przewodnim nie był ....
Jonesy - Czw 12 Maj, 2011 12:23

Ty potrzebujesz teraz kontaktu z żywym alkoholikiem i to najlepiej w liczbie mnogiej. A takich znajdziesz na mitingu. I tam rozmawiają o alkoholiźmie. I o problemach z nim związanych. I o tym jak sobie z tymi problemami radzić. Te wszystkie ruchy, są na pewno dobre i dają Ci siłę, podobnie jak coniedzielna msza daje siły na każdy tydzień katolikowi. Dla ciebie taką mszą coniedzielną powinno być cotygodniowe spotkanie z kimś innym trzeźwiejącym. Na mitingu albo na grupie wsparcia. Mnie miting nie podpasował, to używam "awaryjnie" póki co, ale mam spotkania w grupie i co tydzień jeżdżę - ot włąśnie w czwartki, i nie dałbym się za żadne skarby odwieśc od jeżdżenia tam.

Nie rób ruchów pozoracyjnych - działaj stanowczo i konsekwentnie. Właśnie zacząłeś walczyć o SWOJE Życie. Wież mi nie chcesz przegrać tej walki.

blanet - Czw 12 Maj, 2011 12:49

Jonesy, Prawdopodobnie masz rację .... poprzestanę jednak na razie na spotkaniach w których uczestniczę .... Tak jak pisałem wcześniej wiem, że są tam osoby które mają problem z alkoholem, ale nie piją, nie uczestniczą przy tym w spotkaniach AA itp. Nie będę więc pionierem, postaram się i wierzę w to głęboko że mi się uda. Dzięki za rozmowę z Tobą i wskazówki - są dla mnie bardzo cenne.
Pomimo silnego postanowienia, wiary w Boga i trzeba mieć także trochę wiary w siebie optymizmu i humoru na co dzień Drogi Przyjacielu - tak mi się przynajmniej wydaje. I dzięki temu mam zamiar osiągnąć sukces.
Choć z drugiej strony kontakt z drugim alkoholikiem bardzo pomaga - dowodem jest dzisiejsza nasza rozmowa na forum - wczoraj chodziły mi po głowie różne kosmate my\śli związane z alkoholem, a dziś po rozmowie z Tobą nabrałem jakichś nowych sił do działania ...

Jonesy - Czw 12 Maj, 2011 13:05

Przyjacielu, ja Ci nie pomogę, sam nie piję od 2 miesięcy dopiero. Po prostu piszę u Ciebie, to co sam przechodziłem niedawno (poczytaj mój wątek, będziesz wiedział o co chodzi). To nie czas na optymizm teraz a na radykalne kroki i zmiany w życiu o 180 stopni.
Pisanie na Dekadencji pomaga, a jeszcze bardziej czytanie innych wątków - każdy wątek to czyjaś historia, każdy wątek to czyjaś droga do trzeźwości, usiana klęskami, zrywami optymistycznymi i tak dalej.
Wszystko jest w Twoich rękach, my tylko możemy dać Ci wskazówki i próbować nakierować w dobrą stronę. Ale nikt na siłę nie będzie Cię nakłaniał do niczego.
Jest mi za to niezwykle miło, że mogłem chociaż w tak niewielkim stopniu pomóc komuś moją gadaniną, tym bardziej, że to właśnie tu znalazłem sam pierwszą pomoc i pokazano mi ścieżkę, którą staram się iść.

Jak chcesz możemy się umówić tak, że robisz po swojemu, przecież nikt nie twierdzi, że to co robisz nie ma sensu ani szansy na powodzenie. Wręcz przeciwnie, ja gorąco wierzę że Ci się uda, że będzie dobrze. Ale gdyby jednak poszło nie tak jak byś chciał, to przemyślisz jeszcze raz co Ci pisałem - o mitingach i terapii.

Aha, jeszcze jedno - nie zwalaj wszystkiego na barki innych. Nie zawierzaj trzeźwienia Bogu - bo on Ci nie polewał i piwa nie kupował, to też i on za Ciebie nie wytrzeźwieje. Sam musisz to zrobić. Do Boga jedynie możesz się modlić i z Nim rozmawiać. Podobnie myślałeś zapewne o terapii zamkniętej - zapiszesz się, pojedziesz, posiedzisz 6 tygodni i wrócisz naprawiony. Nic bardziej mylnego - oni tam dadzą Ci narzędzia i pokażą jak sobie radzić. Ale to od Ciebie będzie zależeć, co dalej z tym zrobisz.

yuraa - Czw 12 Maj, 2011 13:05

Blanecie, temat z powitaniowego sie zrobil dość powazny, proponuję przeniesienie części do działu alkoholizm, pod tytulem:
blanet napisał/a:
decydujący wpływ na moje niepicie

chyba że chcesz inny

blanet - Czw 12 Maj, 2011 14:48

yuraa, OK, ale czy to ja mam tam przenieść swój wątek ??
Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 13:26

No kolego blanet i jak się czujesz w nowym miejscu na forum?
blanet - Pią 13 Maj, 2011 13:59

spoko, spoko ..... na forum OK, tylko pogoda nie nastraja optymistycznie, choć jutro mam imieniny córki i po pracy będę jej szykował prezent w postaci boiska do siatkówki - oczywiście nie pełnowymiarowego - martwi mnie trochę żeby nie padało ...
Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 15:05

blanet napisał/a:
Jaki mam plan ?? - bardzo prosty wstąpiłem do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka (w wolnej chwili możesz poczytać http://www.kwc.oaza.pl/ ). Po za tym jestem tym szczęśliwcem, że mam jak mi się wydaje sporą wiarą w Boga - i tak na prawdę na Jego barki zrzuciłem swoje pijaństwo - jak na razie odciąża mnie bardzo solidnie, choć jak pisałem już wcześniej pokus nie brakuje.


Wiara w Boga nikogo jeszcze z alkoholizmu nie uleczyła. I nie masz co zrzucać swojego problemu ani na Boga ani na Oddział Zamknięty. Czego sam nie zdziałasz, tego nie będziesz miał.

blanet napisał/a:
Kolejny krok to rozmowa z najbliższymi o moim problemie, chęci picia, itp. Szczerość i rozmowa z samym sobą - uświadomienie sobie krzywdy jaką wyżądzam sobie i najbliższym ...


I jak te rozmowy? Odbyte? Czy poprzestałeś na rozmowie ze sobą, a rodziny postanowiłeś nie drażnić ani załamywać, bo przecież tak pięknie jest teraz?

No i nie rozumiem, dlaczego na Ruch Odnowy możesz chodzić a na miting lub terapię nie? Wstydzisz się tego kim jesteś? A nie wstydziłeś się jak piłeś? Jak kładłeś się nawalony koło żony to wstydziłeś się?
Piszesz o optymizmie i humorze na co dzień? Właśnie zdałeś sobie sprawę z tego, że jesteś alkoholikiem, którego to określenia nie lubisz za bardzo, zdałeś sobie sprawę, że niszczysz swoje życie i swojej rodziny, a mimo wszystko piszesz mi o podchodzeniu do życia z humorem i optymizmem?
Ja mam optymizmu wiele w sobie a i humoru też. Ale w tym konkretnym przypadku, czuję wciąż respekt, obawę, pokorę i nadzieję. Na optymizm pozwalam sobie co wieczór przed snem, gdy dziękuję za kolejny trzeźwy dzień.

Zaś Ty? Ty na razie się wstydzisz tego że jesteś alkoholikiem. A od zawstydzenia do zaprzeczenia jest króciutka droga.
No ale tu się wezmą za Ciebie ostro. Ale tylko jeśli będziesz chciał.

Aha, jeszcze jedna kwestia, która mnie zainteresowała:

blanet napisał/a:
Mam 33 lata, piję od szkoły średniej, raz częściej, raz rzadziej - generalnie zauważam że tego nie kontroluję. Na niniejsze forum natrafiłem dziś rano. Mam nadzieję, że dam radę i za jakiś czas będę się mógł pochwalić pierwszymi sukcesami .... Pozdrawiam wszystkich serdecznie ...


blanet napisał/a:
staaw, Bo tak jak pisałem wcześniej nie jestem w stanie kontrolować jak to opisujesz picia napoju bogów - zdarza mi się pić po 3-4 dni takie ilości alko, że później muszę kolejne 5 dochodzić do siebie żeby w miarę wyglądać na"gębie" nie mówiąc już o samopoczuciu jaki temu towarzyszy, a jeśli chodzi o żonę - to cóż widzi mnie jak się męczę kiedy muszę się doprowadzić "do porządku" bo trzeba iść do pracy .... to jej chyba najnormalniej w świecie mi pomóc


No to jak pijesz? Raz częściej raz rzadziej czy ciągami? Bo powiem Ci szczerze, że przez całe moje chlanie od liceum do teraz nie zdarzyło mi się nigdy osiągnąć stanu w wyniku którego dochodziłbym dłużej do siebie niż do popołudnia. I gębowo też wyglądałem zawsze niczego sobie. A mimo to od dobrych dwóch - trzech lat chodziło za mną że mam problem, z czego od roku wiedziałem że jestem alkoholikiem.

blanet - Pią 13 Maj, 2011 15:21

Jonesy,
Jonesy napisał/a:
Wiara w Boga nikogo jeszcze z alkoholizmu nie uleczyła. I nie masz co zrzucać swojego problemu ani na Boga ani na Oddział Zamknięty. Czego sam nie zdziałasz, tego nie będziesz miał.

Jonesy wiara nie tylko czyni cuda ale też pomaga żyć, a mnie osobiście dodatkowo nastraja bardzo optymistycznie - stąd moje wcześniejsze sformułowanie o optymiźmie i humorze. Ciebie odpowiednio nastraja i motywuje terapia, mityngi, itp. Mnie to nie kręci i uważam, że jest mi to niepotrzebne.
Jeśli zaś chodzi o przyznanie się do alkoholizmu to owszem przyznałem się do niego przede wszystkim przed sobą - BO UŚWIADOMIENIE SOBIE TEGO JEST MOIM ZDANIEM NAJWAŻNIEJSZE, ale także powiedziałem o tym najbliższym, tzn. rodzinie i znajomym. Innym mniej zainteresowanym nie "chwaliłem się o tym". Nie będę przecież chodził wszędzie z plakietką na piersiach pt. jestem alkoholikiem - przepraszam, że ją noszę i psują ci nią humor ale jeśli nie będę o mojej chorobie informował wszystkich dookoła to zacznę pić ....

rufio - Pią 13 Maj, 2011 15:26

blanet napisał/a:
nastraja i motywuje terapia, mityngi, itp. Mnie to nie kręci i uważam, że jest mi to niepotrzebne.

Młodzież Ty nad poziomy wzlatuj - dobry tekst rzuciłeś . Ambitny - pełen dumy i zaparcia . Niech i tak będzie .

Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 15:36

W tym momencie pozostaje mi tylko życzyć powodzenia - będziesz go dużo potrzebował.
Ja wiem dzisiaj i to na 100%, że gdyby mnie tu wirtualnie nie okopali, a także naprowadzili na właściwe tory, gdybym sam się nie kopnął w d**ę i nie ruszył na miting a potem do terapeutki i na spotkania grupy, to na bank pił bym sobie dalej, święcie przekonany, że jestem zdrowy, i mam jeszcze wiele przed sobą.

blanet - Pią 13 Maj, 2011 18:20

Jonesy, Powodzenie potrzebne jest każdemu - także tym, którzy chodzą na mityngi, do terapeutów, AA, itp. Potrzebne jest także tym, którzy nie mają problemów z alkoholem. Dziękuję że mi go życzysz - ja Tobie również.
Odnoszę jednak jakieś dziwne wrażenie, że na jakikolwiek wątek na tym forum bym nie natrafił wszystkie inne sposoby wychodzenia z nałogu (oprócz mitingów i terapi) są złe. To tak jakby powiedzieć nigdy nie zdobędziesz pierwszego miliona w inny sposób jeśli go nie ukradniesz.
Ja wybrałem sposób inny - taki jaki uważam za słuszny i taki w który wierzę, tak jak pisałem wcześniej przyglądałem się wielu osobom, którym udało się zwyciężyć z nałogiem właśnie dzięki wytrwałej modlitwie i konsekwencji w działaniu. Mam nadzieję, że również ja - za rok, dwa, albo piętnaście będę mógł napisać, że mimo że jestem alkoholikiem to udaje mi się nie pic wcale.
Bardzo cieszy mnie jednak, że Tobie "tak nielubiane przeze mnie" - choć ich nie znam - mitingi i terapia pomagają. Życzę Ci abyś na nie uczęszczał i aby naprowadziły Cię na właściwe tory - (czytaj do trzeźwego życia).
Pozdrawiam gorąco i życzę udanego trzeźwego weekendu.

Marc-elus - Pią 13 Maj, 2011 18:25

blanet, jak Ciebie czytam to jakbym siebie słyszał, jakiś czas temu :D
Wiesz co było potem? Nie piłem jakiś czas, potem popijałem, potem trochę więcej piłem, potem popiłem tak że dobrze że się rodzina do mnie odzywa...
blanet napisał/a:
wszystkie inne sposoby wychodzenia z nałogu (oprócz mitingów i terapi) są złe.

Ależ nie są złe, byleby były skuteczne... A terapia jest stosunkowo najskuteczniejsza w porównaniu z innymi metodami.

sabatka - Pią 13 Maj, 2011 18:25

mój tyfus też się modli. ale oprócz tego robi terapię co prawda przy kościele ale prowadzoną przez wykwalifikowaną terapeutkę od uzależnień
Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 18:27

Cześć, Blanet.
Odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz jednej rzeczy - alkoholizm jest chorobą.
A choroby się leczy.

Istnieją dwa sposoby leczenia alkoholizmu: Profesjonalna terapia uzależnień oraz program wspólnoty Anonimowych Alkoholików.

Nawet papież gdy jest chory - udaje się do specjalisty, a nie klęka pod ołtarzem, modląc się o cudowne uzdrowienie.
Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają.

blanet - Pią 13 Maj, 2011 20:03

Nie wiem, może jeszcze odpowiednio nie dojrzałem, może jeszcze za mało doświadczyłem negatywnych skutków picia, może ..... może ....., w każdym bądź razie wiem jedno - życie pokarze czy "terapia" którą ja na chwilę obecną stosuje zaowocuje sukcesem czy niestety porażką. Na pewno Was o tym poinformuję.
Nie chciałbym żebyście pomyśleli, że jestem jakimś skostniałym dewotem, który właśnie zaczął prowadzić swoją "świętą wojnę" z alkoholem. Jestem zwykłym człowiekiem, który wierzy w bezpośrednie działanie Boga - Jezusa, tu i teraz na ziemi, wierzę też w to, że czyni cuda i wierzę, że to właśnie On mi w tym pomoże i że osiągnę swój cel. Ale wcale nie mówię, że Chrystus uczyni to za mnie, bez mojego udziału i moich chęci. Znam wiele przypadków kiedy Bóg odmienił życie wielu ludzi, diametralnie odmienił je "do góry nogami" w pozytywnym tego słowa znaczeniu w sytuacjach, które wydawały się bez wyjścia.
Ale tak jak pisałem już wcześniej, jestem świadomy że muszę być konsekwentny w tym co robię i co postanowiłem, unikać okazji do picia i codziennie pamiętać o tym, że nie mogę wypić nawet grama alkoholu, że muszę się stosować do sławetnego HALT i wielu innych rzeczy o których każdy z Was pisze w swoich historiach ....
Mam nadzieję, że mi się uda i gorąco się o to modle i proszę Was żebyście mi tej nadziei na razie przynajmniej nie odbierali ;-). I pamiętajcie C=człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi ......

Marc-elus - Pią 13 Maj, 2011 20:09

blanet, czemu nie chcesz iść do poradni lub AA? Czego się boisz? Przecież tam nie gryzą, więcej, są tam sami swoi....
Nie chce Ci marudzić, ale zastanów się chociaż....
blanet napisał/a:
proszę Was żebyście mi tej nadziei na razie przynajmniej nie odbierali

To nie nadzieja, to iluzja ;)

rufio - Pią 13 Maj, 2011 20:26

Jedno drugiemu nie przeszkadza a może nawet pomóc . Ale to Twoje akwarium i Twoje rybki .prsk
blanet - Pią 13 Maj, 2011 20:31

Marc-elus,
Marc-elus napisał/a:
blanet, czemu nie chcesz iść do poradni lub AA? Czego się boisz? Przecież tam nie gryzą, więcej, są tam sami swoi....
Nie chce Ci marudzić, ale zastanów się chociaż....

Ponieważ uważam, że w moim przypadku nie jest to konieczne, uważam, że nie uzyskam tam pomocy, która by mnie odpowiednio zmotywowała, która dałaby jakiś wymierny efekt. I sądzę, że terapia i AA to nie jedyna droga do osiągnięcia sukcesu, hmmm skąd to wiem - z tego właśnie forum .... Kilkanaście osób po odbytych terapiach i wielu godzinach mitingów wracało do picia ..... Bardzo nad tym ubolewam i wcale nie mówię, że zaczęli pić dlatego, że uczestniczyli w terapii bądź AA, po prostu zaczęli pić bo chcieli - a ja nie chcę i myślę, że właśnie to jest najważniejsze.

Marc-elus - Pią 13 Maj, 2011 20:38

blanet napisał/a:
uważam, że nie uzyskam tam pomocy, która by mnie odpowiednio zmotywowała, która dałaby jakiś wymierny efekt.

Skąd możesz wiedzieć jak tam nie byłeś, nie wiesz na czym to polega?
blanet napisał/a:
terapia i AA to nie jedyna droga do osiągnięcia sukcesu

Pewnie masz racje...
blanet napisał/a:
po prostu zaczęli pić bo chcieli - a ja nie chcę i myślę, że właśnie to jest najważniejsze

Błędnie myślisz, bo Ci którzy zapijają też nie chcą pić, a skąd wiesz czy Tobie się nie zachce za jakiś czas...? Mnie masz za przykład... Też mi się nie chciało, ale po paru miesiącach jakoś o tym zapomniałem...
Już nie smęcę, ale jesteś niekonsekwentny, jednych historii słuchasz i wyciągasz z nich wnioski, innych nie, jednych bierzesz za przykład, uczysz się na ich doświadczeniu, innych nie....

Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 20:39

A ja uważam, Blanet, że ty się po prostu boisz spojrzeć w twarz drugiemu człowiekowi i patrząc mu w oczy powiedzieć mu o twoim piciu i jego skutkach.
Ta perspektywa cię przeraża.
Uważam, że paraliżuje cię - i powstrzymuje przed podjęciem leczenia - twój strach, twój wstyd i twoje poczucie winy.

Uważam, że chciałbyś się pozbyć swojego alkoholizmu w sposób bezbolesny dla ciebie, a najlepiej w taki sposób, żeby nikt się nie dowiedział, że jesteś alkoholikiem.
Żebyś nikomu nie musiał mówić o tym jak piłeś, ile piłeś i jak się po pijanemu zachowywałeś.

blanet - Pią 13 Maj, 2011 20:46

Tomoe,
Tomoe napisał/a:
Uważam, że chciałbyś się pozbyć swojego alkoholizmu w sposób bezbolesny dla ciebie, a najlepiej w taki sposób, żeby nikt się nie dowiedział, że jesteś alkoholikiem.
Żebyś nikomu nie musiał mówić o tym jak piłeś, ile piłeś i jak się po pijanemu zachowywałeś.

Jest w tym trochę prawdy, rzeczywiście, ale tak jak już pisałem wcześniej nie mam zamiaru komunikować wszem i wobec że mam problem z alkoholem .... Nie uważam, że jest to konieczne, lecz jeśli ktoś wprost zapyta, to myślę że nie będę się bał do tego przyznać

Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 20:51

Nie, mój drogi. Nie musisz niczego wszem i wobec komunikować.
Ale nie wytrzeźwiejesz ukrywając swoją chorobę.

Jeśli masz na przykład raka prostaty, to nigdy w życiu się nie wyleczysz, jeśli nie pozwolisz się zbadać - zanim nie zdejmiesz bielizny, nie wypniesz gołego tyłka i nie pozwolisz, żeby ci lekarz włożył palec do odbytu, żeby ci tym sposobem zbadać prostatę. I ze wstydu przed badaniem umrzesz na raka.

Z alkoholizmem jest podobnie.
Nie zaczniesz się leczysz zanim nie pozwolisz się zbadać i zdiagnozować.
I umrzesz z powodu picia, bo nieleczony alkoholizm prowadzi do przedwczesnej śmierci. :bezradny:

Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 21:03

A ja się Alicjo całkowicie z Tobą zgodzę. W ogóle tak mnie naszło, że czytając wątki wstecz z wieloma Twoimi wypowiedziami bym się jednak powinien zgodzić...
Ale wracając do tematu naszego religijnego kolegi z UmbertoEcowym avatarem.
Ten wstyd bije już od pierwszego postu. A dodatkowo to przesłodzone epatowanie religijnością. Sorry Blanet, ale takie marudzenie aż mnie mierzi. Ty sobie polewałeś a "bozinka" Cię wyratuje. Bo jesteś wyjątkowy i religijny. Jak jesteś taki religijny, to napisz proszę:
1)oszukiwałeś regularnie żonę czy nie?
2)oszukiwałeś regularnie resztę rodziny czy nie?
3)oszukiwałeś pracodawcę i otoczenie swoje?
4)nadużywałeś alkoholu czy nie?
5)niszczyłeś życie rodzinie czy nie?
6)napisz mi wreszcie szczerze - wspomniałeś kiedykolwiek przy spowiedzi o tym Twoim "malutkim problemie"???

No i teraz mi napisz prawdę:
1) miałeś odbyć poważną rozmowę z rodziną - odbyłeś?
2) żona doradzała terapię - skorzystałeś?
3) Ty piszesz, że ludzie po terapii i chodzący na mitingi zapijają. Ty źle to rozumiesz. Powinieneś napisać tak - Ci ludzie, pomimo odbytej terapii i wsparcia ze strony spotkań aa i grup wsparcia zapijali. Pomyśl - oni byli "przeszkoleni" do walki z nałogiem i mieli "odpowiednią broń" do tej walki, a mimo to odnieśli porażkę. A Ty masz zamiar robić to na golasa i bez przeszkolenia...

Tu Ci nikt nadziei nie odbierze, nikt Ci nie będzie życzył porażki. My się nie wstydzimy tego kim jesteśmy i będziemy Cię wspierać. Ale nie w głupocie.

Ale jak już czytałem, zaczynasz pisać, że może nie osiągnąłeś dna, może tak źle z Tobą nie jest... Może nie jest faktycznie źle. Ale, ale, jak tam Twoja "czerwona gęba"? Już zeszła czy jeszcze ją w lustrze podziwiasz?

rufio - Pią 13 Maj, 2011 21:04

Tomoe napisał/a:
I umrzesz z powodu picia,

On nie umrze bo
blanet napisał/a:
, Jezus czyni cuda i wierzę, że to właśnie On mi w tym pomoże i że osiągnę swój cel.

Jak i również bo
blanet napisał/a:
w moim przypadku nie jest to konieczne,

[quote="blanet"]a ja nie chcę przedwczesnej śmierci .
Ave

Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 21:05

Tomoe napisał/a:
Nie, mój drogi. Nie musisz niczego wszem i wobec komunikować.
Ale nie wytrzeźwiejesz ukrywając swoją chorobę.

Jeśli masz na przykład raka prostaty, to nigdy w życiu się nie wyleczysz, jeśli nie pozwolisz się zbadać - zanim nie zdejmiesz bielizny, nie wypniesz gołego tyłka i nie pozwolisz, żeby ci lekarz włożył palec do odbytu, żeby ci tym sposobem zbadać prostatę. I ze wstydu przed badaniem umrzesz na raka.

Z alkoholizmem jest podobnie.
Nie zaczniesz się leczysz zanim nie pozwolisz się zbadać i zdiagnozować.
I umrzesz z powodu picia, bo nieleczony alkoholizm prowadzi do przedwczesnej śmierci. :bezradny:


Ja chyba trzeźwieję, bo odczuwam pozytywne reakcje z mojej strony na Twoje posty. Ba, zaczynają one mi się podobać. I to bardzo :)

Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 21:14

Cieszę się jak nie wiem co, że na moich oczach młodsze pokolenie przejęło z rąk mych spracowanych kaganek oświaty... :swieczka:
I w dodatku młodzież nasza, jak trzeba, umie w ferworze dyskusji użyć odpowiednich argumentów.... cczxc

Jonesy, sam awatarek Blaneta jest wystarczająco wymowny - osoba zakapturzona, okryta bezkształtną czarną szatą, odwrócona tyłem, nierozpoznawalna, sama w pustym korytarzu, ukryta przed ludzkim wzrokiem... Ten człowiek się ukrywa, bo się boi.

Marc-elus - Pią 13 Maj, 2011 21:21

Tomoe napisał/a:
się boi.

Blanet, naprawdę nie ma czego, ja nie chodzę do AA, próbowałem, ale moja pierwsza grupa jakoś mnie nie zachwyciła, a z inną nie spróbowałem, na razie...
Jednak widziałem w AA ludzi którym bardzo pomagają mitingi, wielu jest "wierzących", więc to może dobre dla Ciebie....
Chodzę na terapie, jestem bardzo zadowolony, choć zanim nie zacząłem to w nie wierzyłem że to może mi pomóc.
Jones dobrze napisał, nie masz narzędzi żeby nie pić, mając je zwiększysz swoje szanse, teraz są bardzo marne.

Na mnie też tak kiedyś, całkiem niedawno, "wsiedli", min obecna tu Tomoe.
Ja się myliłem, Ona miała racje... Przynajmniej jeśli chodzi o terapie. :)

blanet - Pią 13 Maj, 2011 21:25

Kochani, pożyjemy, zobaczymy ......
Przez pewien czas zrobię sobie małą przerwę we wchodzeniu na forum .... Po pierwsze dlatego, że zaczyna mi się sesja i muszę jej poświęcić trochę czasu, a po drugie, że "boli" mnie już trochę głowa, a zbytnie zmęczenie i ciągłe myślenie o problemie miast cieszyć się trzeźwym życiem nie jest chyba tym co pomaga w trzeźwieniu.
Wszystkim bez wyjątku bardzo dziękuję za poświęcony czas, za uwagi i wskazówki, nic nie dzieje się przypadkiem, mam nadzieję że jeśli nie dziś to na pewno w przyszłości dalszej lub bliższej przyniosą one pozytywny skutek (również te, które dziś wydają mi się mało przemawiające i nie przynoszące pożądanego efektu.)
Pozdrawiam serdecznie i po raz kolejny życzę radości z rozpoczętego na trzeźwo weekendu ...

Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 21:30

Odzywaj się czasem. :)
blanet - Pią 13 Maj, 2011 21:53

i jeszcze na koniec :D http://www.youtube.com/wa...embedded#at=111 :lol:
kiwi - Pią 13 Maj, 2011 21:53

Przeczytalam to wszystko z ogromna ciekawoscia,sama zrobilam terapie,wiec powinnam tylko i wylacznie ja popierac,ale to wiemy wszyscy ze w tej chorobie nie ma nic na sto procent,zrobia terapie...zapija,chodza na AA i tez zapija,to nic nie jest pewne i nie ma gwarancji !!!!!!!
Dlaczego od razu nie przyjmujemy czy nie dopuszczamy nic nowego ?! Troche dziwnie to brzmi dla mnie co pisze Blanet....ale jak jemu to pomoze,bedzie dlugo trzezwy ,to ja bede mowic ze jest pomocna terapia,sa grupy AA i jest Krucjata.A nawet terapia komputerowa....ja uwazam ze to wcale nie jest dziwne czy nie niemozliwe !!!!!
Jak ktos troche cos innego wyprubowuje....to od razu na "stos"z nim.....
Blanet zycze Tobie ....zeby Ci sie naprawde udalo !!!!
Pisz od czasu do czasu jak Ci idzie.
Serdecznie pozdrawiam
Kiwi

Tomoe - Pią 13 Maj, 2011 21:59

kiwi napisał/a:
bedzie dlugo trzezwy


A ile to jest "długo"?

kiwi napisał/a:
w tej chorobie nie ma nic na sto procent (...) nic nie jest pewne i nie ma gwarancji


Zgoda.
Można tylko zwiększać lub zmniejszać swoje szanse. :tak:

Marc-elus - Pią 13 Maj, 2011 22:20

kiwi napisał/a:
Jak ktos troche cos innego wyprubowuje....to od razu na "stos"z nim.....

Przecież nikt nie powiedział że ma czego innego nie próbować, przecież może robić wiele rzeczy.... byleby pomogło....

Lenka - Pią 13 Maj, 2011 22:34

Tomoe napisał/a:

Można tylko zwiększać lub zmniejszać swoje szanse


blanet napisał/a:
ale jak trochę wydobrzałem to zapominałem że jestem alkoholikiem....


8|

Wiedźma - Pią 13 Maj, 2011 23:17

Tomoe napisał/a:
Cieszę się jak nie wiem co, że na moich oczach młodsze pokolenie przejęło z rąk mych spracowanych kaganek oświaty... :swieczka:

A to się porobiło! wqdqw

Jonesy - Pią 13 Maj, 2011 23:17

Kolego blanet, możesz równie dobrze odpisać tutaj na moje pytania a nie na pw. Po co ten wstyd?
Widzisz, Tobie już się polepsza. Organizm wraca do normy, gęba pijacka pewno zeszła. Żona o ile się wściekała to już zapomniała i wybaczyła i życie zaczyna znowu nabierac kolorów.
Ja Ci powiem, że masz poważne szanse przerobić ten schemat jeszcze wiele razy. Tylko coraz dłużej będą trwały ciągi a coraz krócej przerwy.
My Cię drażnimy, bo próbujemy otworzyć Ci oczy. To co teraz zrobię jest wredne, ale z doświadczenia wiem, że brutalnie otwiera oczy. Może tak Ci pomogę. Oto co pisałeś od rejestracji, wtedy jak jeszcze cię "trzymało" i jak "moralniaka" miałeś.

blanet napisał/a:
Mam 33 lata, piję od szkoły średniej, raz częściej, raz rzadziej - generalnie zauważam że tego nie kontroluję.


blanet napisał/a:

Póki co z powodu mojego picia nikt jeszcze mnie nie opuścił, choć kilka rzeczy swoim piciem przegrałem .....


blanet napisał/a:
staaw, Bo tak jak pisałem wcześniej nie jestem w stanie kontrolować jak to opisujesz picia napoju bogów - zdarza mi się pić po 3-4 dni takie ilości alko, że później muszę kolejne 5 dochodzić do siebie żeby w miarę wyglądać na"gębie" nie mówiąc już o samopoczuciu jaki temu towarzyszy


blanet napisał/a:
staaw, co się stało - po prostu poczułem się tak jak bym się miał zaraz przekręcić .... najnormalniej w świecie wystraszyłem się, a do tego minęły właśnie Święta Wielkanocne, których ja nie zauważyłem.


blanet napisał/a:
loczek, czy masz jakieś hobby ?? Już nie pamiętam - ostatnio całe tygodnie pracuję a w weekendy (ostatni zaczął się już w czwartek) odreagowywuję stres w pracy.


Przeczytaj sobie to parę razy bardzo dokładnie, a następnie przemyśl te odpowiedzi, które mi podesłałeś. Nijak się one mają do tego co tu wycytowałem. Jakby pisali to dwaj inni ludzie. Jeden z nich był wystraszony, bo kątem oka zobaczył g***o w jakie wpada. Drugi natomiast jest małym kombinatorem co to planuje się przemknąć tu i tam. Niestety blanet, ani jeden ani drugi nie mają szans w tym przedsięwzięciu.

Widzisz jak idziesz w zaprzeczenia? Obnosisz się z tą swoją wiarą na prawo i lewo, wszystko zawierzasz sile wyższej, bo w razie czego możesz zawsze powiedzieć "piję bo ON tak chciał", "zawierzyłem mu siebie, a ON był chyba zajęty" czy wreszcie "skoro oddałem się JEMU a ON pozwolił mi pić, to chyba nie jest źle?". Zwalasz swój problem na wszystkich tylko nie na siebie. Żona ma Ci pomóc, bo przecież się męczysz rano przed pracą, odstresowanie Ci się należy, bo przecież zapierdzielasz cały tydzień.
Gościu, posłuchaj siebie - jesteś taki religijny, a przechlałeś najważniejsze święta w katolickim roku kalendarzowym... Zresztą założę się że z Bożego Narodzenia też mało pamiętasz.

Teraz zaczyna to Twoje pijane ja drażnić co tu czytasz, złościsz się na nas, my Cię przecież nie rozumiemy, odbieramy Ci nadzieję, szansę na trzeźwoźć. Powiem Ci co będziesz teraz robił - poawanturujesz się trochę, zaczniesz przede wszystkim wyszukiwać takich użytkowników, których posty będą chociaż trochę Ci po drodze i nimi będziesz się zasłaniał, pomyślisz w końcu, że skoro tak "po tobie jedziemy" to się napijesz nam na złość i pododbne bzdury. Wiesz skąd to wiem? Bo po 28 lutego dokładnie to samo przechodziłem. Tak samo się zapierałem, rozpychałem, pyskowałem. A teraz przepraszam się z ludźmi, którym najwyraźniej bardziej wtedy zależało na mojej trzeźwości niż mnie samemu. Bo Ci ludzie to alkoholicy albo współuzależnieni. Ludzie, którzy nie wstydzą się tego kim są, ale są dumnie z tego co robią. Bo ratują swoje życie. I czynią je lepszym. Teraz przystanęli na moment i chcą pomóc Tobie.

Zauważysz to wreszcie???

Masakra - Pią 13 Maj, 2011 23:30

Powiem Ci jonesy ze milo sie czyta Twoje postepy :) jesli tylko to co piszesz jest prawda a nie kopiowaniem czegos gdzies tam zaslyszanego to szczerze gratuluje :okok:

A co do tego co nowy kolega napisal to ehh czego to alkoholik nie wykombinuje zeby tylko dalej pic... niedlugo zaczniesz sie koranu na pamiec uczyc zeby sie "uzdrowic" z alkoholizmu a potym bedziesz sie leczyl przez szydelkowanie... to byloby smieszne gdyby nie to ze jest zalosne.
Tak wlasnie dzialaja mechanizmy.
Religia? chwala Ci za to ze wierzysz- to moze Ci pomoc w trzezwieniu ale tak jak pisala Tomoe to jest choroba a choroby sie leczy. Nawet chory papiez idzie do lekarza a nie modli sie zeby przeszlo.
Ja mam taka propozycje- sprobuj isc na aa pierw (mozesz isc w pelni anonimowo na meeting otwarty i nie musisz nic mowic tylko siedziec i sluchac. Wyjsc tez mozesz kiedy chcesz) zobacz, pochodz, posluchaj i wtedy pogadamy. Jak chcesz.
A jak nie chcesz to idz i pij- Twoje zycie.

szymon - Pią 13 Maj, 2011 23:44

pamiętajcie i wy, nie wystarczy ładnie pisać o alkoholiźmie.
trzeba go zjeść, przetrawić i wysrać, każdy etap jest ważny.

jak się nie uda to nie zwalisz winy na boga, bo to nie od niego zależy czy będziesz trzeźwy.

Jonesy - Sob 14 Maj, 2011 00:12

Masakra napisał/a:
Powiem Ci jonesy ze milo sie czyta Twoje postepy :) jesli tylko to co piszesz jest prawda a nie kopiowaniem czegos gdzies tam zaslyszanego to szczerze gratuluje :okok:


Widzisz, odkąd zacząłem trzeźwieć, nie muszę się kontrolować mówiąc czy pisząc. Wiem, że to co wyrażam słowami, płynie z głębi mnie. Kłamstwa już mnie nie interesują.

rejek - Sob 14 Maj, 2011 08:17

Marc-elus napisał/a:
blanet, czemu nie chcesz iść do poradni lub AA? Czego się boisz? Przecież tam nie gryzą, więcej, są tam sami swoi....
Nie chce Ci marudzić, ale zastanów się chociaż....


Tak jak ci Marceli napisał -co ci zależy iśc ? Nie jesteś ciekawy ? Może akurat ci to podpasuje.

Masakra i Jonesy widzę że wy w ostrej fazie "mesjanizmu" jesteście :rotfl:
Uważajcie na siebie

rafal31 - Sob 14 Maj, 2011 09:06

blanet napisał/a:
Kilkanaście osób po odbytych terapiach i wielu godzinach mitingów wracało do picia .....

zastanawiało cie kiedyś czemu nie którzy mimo terapii zapijają?
jakie jescze dodatkowo błędy popełniają?
Nawet nie wiesz ile pułapek na nas czeka. mi dopiero terapia oczy otworzyła. nie dowiedziałbym się tego w kościele. Dobrze się uczyć na swoich błędach tylko po co. nie sadzisz ze i tak sporo czasu straciłeś w życiu na chlanie. może odpuść sobie kolejna nieodpowiedzialna decyzje i idź na terapie.

jednocześnie nadmienię ze sam bez terapii wytrzymałem 2 lata i 4 miesiące. czasami rzeczywiście mam wrażenie ze to ze nie wpadłem z deszczu pod rynnę to chyba dzięki Bogu. Tyle ze bez terapii nie dowiedziałbym się tego

Życzę ci trafnych decyzji. Rafał alkoholik

kiwi - Sob 14 Maj, 2011 12:43

O tej Krucjacie przeczytalam pierwszy raz tutaj wczoraj.Dla mnie osobiscie nie pasowalo by to,ale jak Blanet to pomoze....to dlaczego nie,niech probuje !!!!
Kazdy dzien bez alkoholu jest dniem dobrym !!!!
Na razie traktuje to jako ciekawostke,a moze on to jako reklame dla tej Krucjaty zrobil....uczciwie odpowiem nie wiem.
Ale jezeli on bedzie i zostanie tu z nami na trzezwo,dosc dlugo ....to czemu od razu ta mozliwosc,ta malutka szanse zaprzepascic.Nawet jak tylko jednej jedynej osobie cos innego pomoze to juz jest dobrze....ja tak uwazam.
Dzien dobry Tomoe....jak ja rozumie "dlugo",ciezko mi odpowiedziec,jakis dluzszy przedzial czasowy.Ogromna wiekszosc z nas chorych robi terapie .....i zapijaja,chociaz niby TYLE sie tam nauczyli czy dowiedzieli,na to nie ma reguly....kazdy z nas jest inny.
Wiekszosc co tu pisze chodzi na grupy AA,ale od razu na nowego co sie zapisal z "grubej rury"walic jak nie bedziesz chodzil to nie masz ZADNYCH szans,to juz jest nagonka.....ja tak uwazam.To jest Werbowanie na sile,zadam Ci Tomoe pytanie teoretyczne......jak nie ma grupy AA to nie ma u Ciebie trzezwosci,po tak dlugim czasie stoisz jeszcze na tak "chwiejnych nogach".Grupa jezeli ktos to potrzebuje ma byc pomoca,a nie przymusem.
O sobie napisze....ze chociaz zrobilam terapie....duzo wiem o tej chorobie...i.t.d.to w gruncie zeczy nie wiem nic.Za duzo pytan mam....za malo odpowiedzi....ale pomimo tego wszystkiego jestem dzien po dniu w ciaglosci trzezwa.....i o to tylko chodzi w tej chorobie....ja tak uwazam.
Milego trzezwego dnia zyczy zamyslona Kiwi

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 14:44

kiwi napisał/a:
zadam Ci Tomoe pytanie teoretyczne......jak nie ma grupy AA to nie ma u Ciebie trzezwosci,po tak dlugim czasie stoisz jeszcze na tak "chwiejnych nogach".


Tak, kiwi.
Trafiłaś w sedno.
Dziś jestem trzeźwa 6 lat, 10 miesięcy i 9 dni.
Czy to jest twoim zdaniem "długi przedział czasowy"?
A jednak przyznaję, że moja trzeźwość nadal jest na tyle "chwiejna", że ja jako alkoholiczka potrzebuję podpórki w postaci wspólnoty AA.
Moja trzeźwość trwa - między innymi dzięki mojej podpórce.
Taki jest mój wybór i mam do niego prawo.

Uznaję siebie za normalną ludzką istotę - słabą, niedoskonałą, popełniającą błędy i odczuwającą całą gamę naturalnych ludzkich uczuć - od rozpaczy i wściekłości, poprzez smutek i rozczarowanie, aż do radości, czułości i miłości.
Nie odczuwam specjalnego "parcia" na doskonałość i na nieustające pasmo życiowych sukcesów.
I dawno, dawno temu oduczyłam się postawy "sama sobie ze wszystkim świetnie poradzę".

Mam nadzieje, że tobie osobiście mój sposób radzenia sobie z moim alkoholizmem w niczym nie przeszkadza? :)

I chyba nie ma nic nieuczciwego w tym, że polecam innym alkoholikom te metody, które sprawdziłam na sobie?
Ani "agitacji" ani "werbowania na siłę" nigdzie tu nie widzę.

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 15:13

Jeszcze coś dorzucę na temat "podpórki":

Właśnie dostałam sms od przyjaciółki, następującej treści:

"Dzięki takim ludziom jak Ty - ja dziś nie piję! Chcąc podziękować - zapraszam na spotkanie z okazji rocznicy mojej trzeźwości w dniu...."

To będzie spotkanie z okazji 15. rocznicy jej trzeźwości.
Spędzimy je w atmosferze wspólnego świętowania, w licznym gronie bliskich, serdecznych, trzeźwych przyjaciół. :)
Tak to działa. :)

kiwi - Sob 14 Maj, 2011 16:04

Hallo Tomoe !!! Mnie osobiscie Twoj sposob radzenia sobie z Twoim alkoholizmem w niczym nie przeszkadza,mozesz byc pewna.I naprawde fajnie ze juz ponad 6 lat nie pijesz,brawo !
ale dla mnie ja wybralam inna droge ,zrobilam terapie i ide bez podporki z AA,obie jestesmy trzezwe....to najwazniejsze.Oczywiscie dzieli nas czas Ty 6 lat ja dopiero bede miala 2 lata,ale tak juz zostanie na zawsze.....Hi...Hi...jedni wczesniej inni pozniej cos zaczynaja,w naszym przypadku trzezwosc.
Mnie sie podoba ...Moja droga .....Tobie Twoja droga.....ale cel mamy wspolny....chcemy dlugotrwalo byc trzezwe,to najwazniejsze.Ale tez bardzo roznimy sie ....ja dopuszczam jeszcze inne mozliwosci ....Ty nie dopuszczasz zadnej,trzymasz sie tak kurczowo tego AA (co nie jest zle) ale bez niego nie masz zadnych szans (albo na krotko).ja wyprubowalam zycie trzezwe bez pomocy,i jak widac czy mozna przeczytac radze sobie dobrze.To nie chodzi mi o to co jest lepsze,bo to glupie tak myslec,ale chodzi mi o to ze mamy prawo wyboru.Ja nie jestem przeciwko czemus,ale tez nie za.....jestem bezstronna....a ze tez lubie nowosci.....alkoholizm jako choroba nie jest jeszcze do konca poznana....moze za jakis czas jeszcze cos innego w leczeniu czy zapobieganiu bedzie wprowadzone,w to wierze.
Wszystkiego to ja nie wiem,a nawet nie chce wiedziec....do niczego mi osobiscie to niepotrzebne.....chce byc tylko dalej trzezwa,to wiem na pewno,i o to dbam dzien po dniu !
Oczy mi sie zamykaja,ide na malo drzemke.
Milego dnia Tomoe.
Pozdrawia
Kiwi

Marc-elus - Sob 14 Maj, 2011 16:10

kiwi, mi się wydaje że AA to bardziej hobby Tomoe, na tym etapie, więc da sobie radę bez tego...
Sam nie chodzę do AA, ale pomaga to wielu ludziom, więc niemądre by było nie spróbować na początku swojej trzeźwości.
kiwi napisał/a:
"grubej rury"walic jak nie bedziesz chodzil to nie masz ZADNYCH szans,to juz jest nagonka

Kto napisał tak, bo jakoś nie zauważyłem?

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 16:27

kiwi napisał/a:
trzymasz sie tak kurczowo tego AA (co nie jest zle) ale bez niego nie masz zadnych szans (albo na krotko).ja wyprubowalam zycie trzezwe bez pomocy


Owszem, i ta twoja "próba" - jak to sama nazywasz - trwa na razie niecałe dwa lata.
Ale nie możesz powiedzieć, że przez ten czas nie korzystasz z żadnej pomocy.
Korzystasz z "podpórki" tego forum. To jest twoja forma wsparcia.
Czego dowodem jest chociażby to, że teraz rozmawiamy - ja i ty - dwie trzeźwe alkoholiczki. To forum i taka wymiana myśli z innymi trzeźwymi alkoholikami - to jest dla ciebie forma wsparcia i jest ci ona widocznie do czegoś potrzebna, skoro tu jesteś. Jesteś na forum o alkoholizmie, gdzie piszą alkoholicy.
Akurat takie miejsce w internecie dla siebie wybrałaś, więc nie mów, że nie korzystasz z żadnej pomocy.
Albo zrezygnuj z wszelkich kontaktów z trzeźwymi alkoholikami - również internetowych. Wtedy, kiedy z nich zrezygnujesz, będziesz mogła mówić o całkowitej "samodzielności w trzeźwości".

Nie możesz również twierdzić, że ja, jak to byłaś łaskawa napisać "nie mam żadnych szans bez AA (albo na krótko)", bo nie jesteś jasnowidzem.
Twoja ocena nie jest oparta na żadnych racjonalnych przesłankach. To takie wróżenie z fusów od kawy.

A tak poza tym, to co ty możesz wiedzieć o AA, skoro nawet go nie skosztowałaś, nigdy nie weszłaś do środka i nie wiesz jak to wszystko smakuje?
Przecież nawet terapii nie przechodziłaś w grupie alkoholików, tylko w indywidualnych kontaktach z psychologiem.

Czasami odnoszę wrażenie że piłaś w samotności - i dlatego trzeźwiejesz też w samotności.
Ale to tylko takie moje wrażenie, na podstawie tego co piszesz o sobie. :)

Jonesy - Sob 14 Maj, 2011 19:23

kiwi napisał/a:

ale dla mnie ja wybralam inna droge ,zrobilam terapie i ide bez podporki z AA


Ale terapię zrobiłaś - znaczy że ktoś Ci otworzył oczy, ktoś Cię pouczył, przeszkolił, dał broń do ręki i powiedział jak się nią posługiwać. Wykwalifikowany ktoś do pomagania takim jak my. Natomiast Ty twierdzisz, że Blanet może sobie radzić bez tego. I jeszcze go popierasz. Uczciwa jesteś względem niego? Jak sądzisz??

blanet - Sob 14 Maj, 2011 19:42

No cóż miałem nie wchodzić, a jednak wszedłem .... jestem po zajęciach na uczelni, siedzę w ogrodzie popijam kefirek, palę fajeczkę, słucham świergotu ptaszków i tak sobie dumam :D
Widzę że większość uważa, że jedyna słuszna droga do osiągnięcia "doskonałości" to ta przez AA i terapię. Fajnie, że są też osoby, które szukają także innych dróg do trzeźwienia. Dzięki temu może za 100 bądź 1000 lat okaże się, że są jednak bardziej słuszne ... i skuteczniejsze ....
A tak pół żartem, pół serio :lol: to ja uważam, że aby dojechać z Częstochowy do Krakowa trzeba koniecznie jechać przez Olkusz .... Każdy kto pojedzie inną drogą na 99% zabłądzi, spali więcej paliwa zmarnuje dużo czasu i w końcowym efekcie wróci do Częstochowy i ponownie pojedzie do Krakowa ale przez Olkusz - wtedy dojedzie na pewno.
Kiedyś był taki system polityczny który "proponował" wszystkim jedną jedyną słuszną drogę do osiągnięcia pełnego spełnienia i dobrobytu, na szczęście pozostał w "użytku" tylko w co niektórych zakątkach świata i mam nadzieję nam już nie grozi .... .
Ja nie wiem wszystkiego o chorobie alkoholowej, nie korzystam z terapii, nie chodzę na mitingi (bo np. co by się stało gdybym się rozchorował i nie miałby mnie tam kto zawieźć ??? od razu totalna porażka, czy może dopiero za jakiś czas). Wiem jedno jestem trzeźwy i nie dziękuję za to "boziuni" czy jakoś tam - jak to napisał jeden z nas - tylko Bogu - Jezusowi Chrystusowi w którego szczerze wierzę (w Bozię wierzyłem na etapie klasy 1 szkoły Podstawowej) i nadal będę się upierał, że droga jaką wybrałem jest słuszna i przyniesie efekt. I nie pomyślcie, że neguję wasze sposoby wychodzenia z nałogu, zaleczania choroby, czy jak to tam inaczej nazwiecie - ja tylko i wyłącznie twierdzę, że najlepszą dla mnie drogą jest ta przez "Dąbrowę Górniczą", choć pewnie ta przez Olkusz jest bardziej sprawdzona i więcej osób ją zna ....
Pozdrawiam ze słonecznej ziemi łódzkiej ..... i na rozweselenie polecam piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=XjzCiN4-YLI

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 19:52

blanet napisał/a:
nadal będę się upierał, że droga jaką wybrałem jest słuszna i przyniesie efekt


Myślisz że komukolwiek oprócz ciebie samego jest potrzebny ten twój upór?

Zresztą tak na moje oko, jeśli w niepiciu będziesz tak samo konsekwentny jak w niewchodzeniu na to forum.... to czarno to widzę.... :wysmiewacz:

blanet - Sob 14 Maj, 2011 20:00

Tomoe,
Tomoe napisał/a:
Zresztą tak na moje oko, jeśli w niepiciu będziesz tak samo konsekwentny jak w niewchodzeniu na to forum.... to czarno to widzę.... :wysmiewacz:

O mateńko najukochańsza - doszło kolejne uzależnienie - wchodzenie na forum :shock: No nic w poniedziałek idę do dostawcy internetu i poproszę o jego wyłączenie .... Pozostanie mi już tylko radio i telewizja .... Czy myślisz że to słuszna droga ?? :mgreen:

beata - Sob 14 Maj, 2011 20:02

blanet napisał/a:
Pozostanie mi już tylko radio i telewizja .... Czy myślisz że to słuszna droga ?? :mgreen:
:nie: Jeszcze przeprowadź się do jaskini :lol2:
Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 20:04

Parę dni przed Wielkanocą kolega Marcelus pytał na tym forum, czy po świętach przyjdą tu "nowi".
Mówiłam mu wtedy, że na pewno przyjdą.
Po każdych przechlanych świętach pojawia się na tym forum paru "nowych", którzy na ciężkim moralniaku i świeżym poczuciu winy próbują się załapać na trzeźwość.

Zapewniam cię, Blanet, że większość z tych "nowych" się na trzeźwość nie załapuje. :nie:

Zgadnij, dlaczego.
Nie chce mi się już z tobą gadać. :uoee:

blanet - Sob 14 Maj, 2011 20:07

beata, cholerrka, z tym może być niemały problem, co na to powie żona i córka .... no i jeszcze będzie daleko do pracy, ale może wykopać jakąś jamę w ogrodzie - coś w rodzaju pustelni, hmmm - może to jest jakaś myśl .... :D
blanet - Sob 14 Maj, 2011 20:12

Tomoe, Zarówno sukces jak i porażka są wpisane w żywot każdego z nas, ale to od nas samych zależy co przeważy - czy pasmo porażek czy sukcesów ..... Mam nadzieję, że po ostatnich świętach zostałem skazany na sukces .....
Ale jestem skromny, hmmm może kiedyś czeka mnie beatyfikacja .... ;)
Skąd ja mam dziś taki dobry humor ?? Czyżby dlatego że to kolejny dzień na trzeźwo ?? A może coś mi dosypali do zupy ?? Nie da mi to dziś chyba zasnąć ....

blanet - Sob 14 Maj, 2011 20:14

Tomoe, OK, dzięki że zechciałaś do tej pory. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. Over ...
beata - Sob 14 Maj, 2011 20:15

blanet napisał/a:
ale może wykopać jakąś jamę w ogrodzie - coś w rodzaju pustelni,
Na początek może być :mgreen:
JaKaJA - Sob 14 Maj, 2011 20:15

Znam kilku alkoholików jacy od dłuższego czasu oczekują jakiegoś cudu,nawrocenia i uzdrowienia z alkoholizmu,twerdzą,że tylko Bóg ma taką moc by ich uzdrowić,ani Aa ani terapia ani nic im nie pomaga....rozpcz,dramat...piegrzymki do świętych miejsc a cudu nie ma... :bezradny: Ja tam lubię moje czubeczki z AA i wcale nie chce bez nich trzeźwieć,jakoś lżej i weselej nam razem....;) 98l9i vz4 :sztama:
blanet - Sob 14 Maj, 2011 20:36

JaKaJA,
JaKaJA napisał/a:
Znam kilku alkoholików jacy od dłuższego czasu oczekują jakiegoś cudu,nawrocenia i uzdrowienia z alkoholizmu,twerdzą,że tylko Bóg ma taką moc by ich uzdrowić,ani Aa ani terapia ani nic im nie pomaga....rozpcz,dramat...piegrzymki do świętych miejsc a cudu nie ma... :bezradny: Ja tam lubię moje czubeczki z AA i wcale nie chce bez nich trzeźwieć,jakoś lżej i weselej nam razem....;) 98l9i vz4 :sztama:

Super bardzo się cieszę, że znalazłaś "sposób" na swoje trzeźwienie, a odnośnie cudów wśród Twoich znajomych to współczuję im z całego serca cf2423f ale niestety Pan Bóg to nie automat do którego wkładasz karteczkę z prośbą o uleczenie z alkoholizmu - a On natychmiast wyrzuca receptę, albo tabletkę która Cię uzdrawia. On jest wymagający i wymaga współpracy, konsekwencji, poświęcenia - od każdego czegoś innego, bo każdy z nas jest wyjątkowy i inny. Inną rzeczą, że wymagamy od Niego od razu czegoś wielkiego - czegoś co natychmiast zobaczymy odczujemy, co nas odmieni. A On wg. mnie działa małymi kroczkami, w sposób który uważa dla nas za najlepszy. Ja dostrzegam jego działanie na co dzień w sposób bardzo widoczny i niekoniecznie w postaci wielkich dzieł - takich jak np. "odbudowania Świątyni w Jerozolimie w 3 dni" ... :)
Kiedyś ktoś powiedział błogosławieni cierpliwi, konsekwentni i wytrwali - bo tylko oni doczekają fsdf43t

kiwi - Sob 14 Maj, 2011 20:58

Ale wiesz Tomoe,jakie fajne udane i sloneczno-usmiechniete prawie dwa lata mam,i oczywiscie bez alk.ja jestem bardzo bardzo zadowolona.Zrobilam terapie i zdecydowalam sie ze bez zadnej grupowej"podpory"ide w swoje trzezwe zycie.Ale to ja tak zdecydowalam.I ja nie narzucam nikomu ze ma tak robic.
Forum,jest dla mnie milym dodatkiem do mojej trzezwosci,jak pisze jest fajnie ale jak nie bede pisac tez bedzie fajnie i bede trzezwa,to wiem na pewno.Nic nie ma wplywu na moja trzezwosc,tylko i wylacznie ja,a juz najmniej forum,tak to jest.
Ale wracajac do tematu,nic nie jest w naszej chorobie pewne,wiec Blanet wybral dla siebie Krucjate,moze pomoze mu ....moze nie pomoze ?! Ale to samo moge napisac o terapii czy o grupie.Ja wiem ze terapia mi pomogla....ale czy terapia(jak sie nawet na nia zglosi) pomoze Blanet to ja nie wiem,i pytanie jest i pozostanie zawsze .....na jak dlugo komus ....mi...pomoze czy pomogla ?.Jak w czyms nie ma nic na stale pewnego,zamknietego....to znaczy ze jest otwarte....a z tym lacza sie inne mozliwosci,wszystko jest jeszcze mozliwe.....z czego ja chora na chorobe alkoholowa jestem bardzo zadowolona.....bo ostatnie slowo w leczeniu tej choroby nie "zostalo jeszcze powiedziane".
Milego trzezwego wieczoru zycze
Kiwi

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 21:02

kiwi napisał/a:
bede trzezwa, to wiem na pewno
(...)
Ale wracajac do tematu,nic nie jest w naszej chorobie pewne


Cóż kiwi, zaprzeczasz sama sobie... :bezradny:

kiwi - Sob 14 Maj, 2011 21:25

To umiesz naprawde wysmienicie,wylapywac z tekstu slowa,i budowac na nich cos co Tobie by sie podobalo czy pasowalo.....jak sie nie ma nic do powiedzenia czy brak argumentow...to tak sie robi....Hi...Hi...wiesz to sie nazywa odwroce uwage od siebie na innych.
Sama od siebie napisz jakies naprawde fajne i ciekawe zdanie,co przykladowo mnie by zainteresowalo,a jakie Ty mialas swoje ponad 6 lat trzezwych ??!! Tez tak fajnie i milo mozesz o nich pisac jak ja? Zastanow sie nad tym....zanim mi odpowiesz.

O alkoholu mi starczy na dzisiaj....obejrze sobie w TV Eurovision Song Contest 2011.
Milego wieczoru
Kiwi

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 21:57

Gdybyś wytrzeźwiała pięć lat wcześniej, kiwi, to mogłabyś sobie w internecie na bieżąco od lipca 2004 roku czytać o moim trzeźwym życiu i zmianach jakie wprowadzam...
No ale cóż... takiego długiego okresu i wszystkich zmian, jakie wprowadziłam, w jednym zdaniu ci nie streszczę. :)

Dobranoc. :)

jolkajolka - Sob 14 Maj, 2011 22:03

Bardzo Cię podziwiam, Tomoe, za wytrwałość. Mam koleżnkę,której w lutym stuknęło 6 lat trzeźwośći i ona stosuje podobne zasady. Też ciągle chodzi na mityngi, z tego co wiem, przynajmniej 2 razy w tygodniu. I ma dużo przyjaciól wśród alko. Tylko ona niestety jest samotna,bo jej związek rozpadł się przez jej picie. A ja korzystam z jej doświadczeń mityngowych,bo regularnie chadzamy na długie spacery i traktuję te spotkania jak mikromityngi. Ale na prawdziwych mityngach niestety się nie odnalazłam,chociaż był czas, że chadzałam regularnie...
szymon - Sob 14 Maj, 2011 22:04

pseudo wiedza ?
Jonesy - Sob 14 Maj, 2011 22:19

Moja żona ostatnio powiedziała że będzie się modlić żeby moja terapeutka żyła jak najdłużej i żebym do końca życia tam jeździł jak będzie trzeba.

Ja wiem, że sobie sam nie poradziłbym, bo próbowałem wiele razy samemu. No i co przy tym wychlałem to moje.

Ale kolego drogi, to nie mój wątek i to nie o moim życiu tu mówimy.

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 22:20

jolkajolka napisał/a:
jej związek rozpadł się przez jej picie


A ja w okresie mojej trzeźwości byłam w dwóch związkach z mężczyznami.

Pierwszy rozpadł się dlatego, że ja przestałam pić, a mój partner nie przestał.
Rozstałam się z nim z tego powodu.
Dwukrotnie podejmował próby leczenia, ale bezskuteczne.
Spadł na bardzo głębokie dno, ale się z niego nie podniósł.
Zapił się na śmierć, w wieku 42 lat. Nie byliśmy już wtedy razem. O jego śmierci dowiedziałam się, gdy on nie żył już 13 miesięcy.
Ja żyję i nie piję.

Po tym doświadczeniu związałam się z alkoholikiem niepijącym 17 lat.
Niestety, mimo takiego stażu niepicia, okazało się, że jest to mężczyzna agresywny. Jego agresja narastała z biegiem czasu i stała się dla mnie niebezpieczna.
Zakończyłam również ten związek.

Teraz jestem sama, nie czuję się samotna, i nie uważam, żeby "posiadanie własnego samca" było mi niezbędne dla podniesienia mojej kobiecej samooceny.
Dobrze mi tak jak jest. :)

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 22:44

A tak w ogóle to miał być temat o skuteczności Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w trzeźwieniu Blaneta... :wysmiewacz:
pterodaktyll - Sob 14 Maj, 2011 22:52

Tomoe napisał/a:
tak w ogóle to miał być temat o skuteczności Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w trzeźwieniu Blaneta..

I jak zwykle poszedł w zupełnie innym kierunku co oznacza, że jesteśmy strasznymi gadułami :szok: ............. g45g21

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 23:05

Nie, to oznacza, że jedna pani drugiej pani bardzo chciała udowodnić, że wprawdzie trzeźwieje ponad trzy razy krócej, ale za to o wiele ładniej...
Tak, ładniej - znaczy się, bardziej estetycznie i entuzjastycznie... Co się objawia głównie tym, że opisując swoje życie częściej używa słów "Hi Hi Hi Hi Hi" i stawia po każdym zdaniu baaaaardzo dużo wykrzykników... :roll:

Aha - i gotuje zachwycającą zupę ogórkową. Hi Hi Hi Hi... !!!!!!!!!!!!!!

A ja gorzej trzeźwieję, bo jakoś nie pieję z zachwytu nad talerzem z ogórkami.
Zwłaszcza że mam jeszcze w lodówce pięć słoików z kiszonymi ogórkami, które mi tu zostawiła niejaka Rybeńka podczas swojej ostatniej wizyty...
Zresztą te moje ogórki to nawet nie mają prawa być smaczne, bo przywiozła mi je tutaj przecież alkoholiczka z AA... :roll: :roll: :roll:

No kto to widział, ludzie!
Ja nawet ogórki w lodówce mam aowskie!!! :wysmiewacz:

anakonda - Sob 14 Maj, 2011 23:19

Tomoe, tak czytam i az nie wierze jestes bardzo zlosliwa ....... moze zacznijcie w AA tatuowac rangi cos alla "grypsera":P
blanet - Sob 14 Maj, 2011 23:19

Gdyby Ktoś chciał to polecam do codziennego odmawiania i choć dla niektórych to iluzja, to odziwo mnie pomaga ...

Modlitwa Krucjaty Wyzwolenia Człowieka

Niepokalana, Matko Kościoła! Wpatrując się w Ciebie, jako wzór Człowieka w pełni odkupionego i wyzwolonego i dlatego przez miłość bezgranicznie oddanego w Duchu Świętym Chrystusowi, uświadamiamy sobie wieloraką niewolę, w której są uwikłane nasze serca.
Pragnąc w pełni wyzwolić siebie i podać rękę naszym braciom oczekującym objawienia się w nich wolności synów Bożych, zbliżamy się do Ciebie i oddajemy się Tobie, aby wraz z Tobą, mocą tego samego Ducha, który bez przeszkód działał w Tobie, pełniej zrealizować swoją wolność w oddaniu się Chrystusowi a przez Niego - Ojcu.
W Twoje ręce składamy przyrzeczenie abstynencji od alkoholu i postanowienie całkowitego uniezależnienia się od niego, abyśmy mogli swoją wolnością wyzwalać naszych braci, którzy nie mogą już wyzwolić się o własnych siłach. Pragniemy przez ten czyn miłości podać rękę i służyć naszym bliźnim, tak jak Chrystus, który z miłości ku nam uniżył samego siebie, przyjąwszy postać sługi. Oddajemy Ci całe dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka pragnąc, aby było ono Twoim dziełem i narzędziem w Twoim ręku dla wyzwolenia narodu.
Chcemy wraz z Tobą i z oddanym Ci całkowicie sługą Bożym, Janem Pawłem II stanąć pod krzyżem Chrystusa, wyznając, iż tylko zjednoczenie z Nim w miłości, której wyrazem jest ofiara, może wyzwolić życiodajną i macierzyńską moc dla ratowania tych, którzy stali się niewolnikami dlatego, że utracili zdolność miłowania czyli posiadania siebie w dawaniu siebie.
Święty Stanisławie, Biskupie i Męczenniku, Patronie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, natchnij nas odwagą w dawaniu świadectwa i męstwem w obliczu trudności i prześladowań, abyśmy bez lęku pracowali nad odbudową ładu moralnego w naszej Ojczyźnie. Święty Maksymilianie Kolbe, naucz nas miłować braci kosztem ofiary z siebie. Amen.

JaKaJA - Sob 14 Maj, 2011 23:24

Mnie tam nie przeszkadza ani niczyja wiara,ani poglady ani to jakimi drogami idzie ku trzeźwości,jeśli jest słuszna i skuteczna,ale nic bardziej mnie nie jeży jak PRZESADA !!!
pterodaktyll - Sob 14 Maj, 2011 23:24

blanet napisał/a:
polecam do codziennego odmawiania i choć dla niektórych to iluzja, to odziwo mnie pomaga ...

Nie od dziś wiadomo, że wiara potrafi "przenosić góry" Jeśli efektem Twojej modlitwy jest Twoja trzeźwość, to znaczy, że osiągnąłeś swój cel. Tak to rozumiem

blanet - Sob 14 Maj, 2011 23:29

JaKaJA,
JaKaJA napisał/a:
Mnie tam nie przeszkadza ani niczyja wiara,ani poglady ani to jakimi drogami idzie ku trzeźwości,jeśli jest słuszna i skuteczna,ale nic bardziej mnie nie jeży jak PRZESADA !!!

wątek jest zatytułowany - decydujący wpływ na moje niepicie - jest to jeden z elementów tego wpływu - nie dostrzegam w tym przesady ....

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 23:31

Blanet, ja znam paru żywych członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Chcesz namiary?
Bo na razie, jak widze, to ty znasz tę Krucjatę tylko z internetu...

blanet - Sob 14 Maj, 2011 23:40

Tomoe,
Tomoe napisał/a:
Bo na razie, jak widze, to ty znasz tę Krucjatę tylko z internetu...

Nie dość, że gotujesz wyśmienite zupy to do tego jesteś jeszcze wizjonerką, nic tylko pozazdrościć .....
Nie znam Cię i nie wiem jaka jesteś na codzień, ale wydaje mi się, że cf2423f masz chyba dziś jakiś jeden z gorszych dni .................. cf2423f

Tomoe - Sob 14 Maj, 2011 23:46

:evil2"

Eeetam....
Miewam gorsze...
Kiedyś mi jeden terapeuta uzależnień powiedział, że złośliwość i intelekt to moje najsilniejsze atuty w trzeźwieniu.
Z tym że w złośliwości to każdy głupi potrafi mi dorównać... :mgreen:

JaKaJA - Nie 15 Maj, 2011 00:04

blanet napisał/a:
jest to jeden z elementów tego wpływu - nie dostrzegam w tym przesady ....

Jeśli Ci z tym dobrze to ok. ja miałam na myśli upieranie się i obsesyjne stawianie na piedestale jednej,najczęściej swojej własnej metodzie trzeźwienia.
Jak mnie zaczną irytowac Twoje posty poprostu przestanę je czytać ;)
Powodzenia życzę,jednak z doświadczenia wiem,że bez terapi mało kto doznał "uzdrowienia" tak jak i Ci co po terapi zaniechali wszelkiego wsparcia cienko dziś śpiewają... :uoee: Ja wiem jedno-terapia i AA pomaga MNIE i wielu tych jakich znam,więc nie chce mi się więcej eksperymentować-idę tam gdzie są wygrani,bo też chcę wygrać.;)

blanet - Nie 15 Maj, 2011 00:09

Na dobry sen i trochę na temat ... http://www.youtube.com/wa...embedded#at=299 Dobranoc !!!
verdo - Nie 15 Maj, 2011 19:29

anakonda napisał/a:
Tomoe, tak czytam i az nie wierze jestes bardzo zlosliwa


Tomoe sie wsieka,jak ktos na AA nie chodzi i utrzymuje abstynecje bez jego pomocy.Dla mnie taka osoba radzi sobie lepiej.... ale niektorzy nie potrafia i trzeba to uszanowac,liczy sie efekt...wazne,ze pomaga.Zauwaz,ze na mitingi chodzi doslownie garstka z tego forum a trzezwych osob jest duzo.Mi w zupelnosci wystarcza Dekadencja a i tak mysle,ze zbyt duzo czasu tu spedzam ; )

Tomoe napisał/a:
Istnieją dwa sposoby leczenia alkoholizmu: Profesjonalna terapia uzależnień oraz program wspólnoty Anonimowych Alkoholików.


Jest wiecej metod:

-KWC
-sesje
-autoterapia
-samoleczenie
-farmakologia
-e-terapia(coraz bardziej popularna w PL,mam nadzieje,ze sie rozwine tak jak w innych krajach)

Jakby kazdy tak myslal to dalej zylibysmy w epoce kamienia lupanego... ; )
Wiec zasugerowac mozna...ale nie powinno sie oceniac i krytykowac czyjejs drogi trzezwienia.

Tomoe napisał/a:
I umrzesz z powodu picia, bo nieleczony alkoholizm prowadzi do przedwczesnej śmierci


Wrozka Tomoe wszystko wie ; )

blanet - Nie 15 Maj, 2011 19:43

verdo, dzięki wielki za Twój głos w tym temacie, szczerze wierzę że masz rację. Nie wiem jaki sposób trzeźwienia wybrałeś właśnie Ty, ale życzę powodzenia. No cóż niektórzy z forumowiczów widzą tylko jedną jedyną słuszną drogę ew. dwie, ja jak również wynika z tego co powyżej napisałeś Ty, uważasz że każda droga jest dobra byle byłby skuteczna ....
Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 19:55

verdo napisał/a:
-autoterapia
-samoleczenie

Chyba to to samo :lol:
Każda droga jest dobra, o ile skuteczna, ale czasem dobrze się zastanowić czy nie lepiej jest iść tam gdzie ludzie mają doświadczenie w danej sprawie.
Verdo, ja też kiedyś byłem sceptycznie nastawiony do terapii, ale teraz nie jestem.
Kiedy byłem sceptycznie nastawiony? Wtedy gdy praktycznie nie wiedziałem na czym polega.
Kiedy moje nastawienie się zmieniło?
Wtedy gdy zacząłem chodzić.

Blanet, sądzę że kryciem się ze swoim alkoholizmem do niczego nie dojdziesz.
Wiem, zaraz wyskoczysz jak wcześniej: a co się mam afiszować?
Jest wiele stanów pośrednich miedzy afiszowaniem się a kryciem.
Kryjąc się właściwie zaprzeczasz sam sobie, będziesz nie pił jakiś czas i sam uwierzysz że może nie jesteś alko... Taka ze mnie wróżka, a co :lol:

yuraa - Nie 15 Maj, 2011 20:06

mnie zastanawia czemu z każdą wiekszą dolegliwościa ciała, wiekszość chorych bez oporow prędzej czy póxniej trafia do specjalisty natomiast w przypadku dolegliwości związanych z nadmiernym uzywaniem substancji uzależniajacych uparcie poszukiwane są alternatywne metody i kwestionowana skuteczność terapii.
czy z chorymi nerkami, sercem, prostatą czy hemoroidami też można by:
verdo napisał/a:
-KWC
-sesje
-autoterapia
-samoleczenie
-farmakologia
-e-terapia

Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 20:06

verdo napisał/a:
Dla mnie taka osoba radzi sobie lepiej....

Możesz rozwinąć myśl dlaczego osoba która nie korzysta ze spotkań AA radzi sobie lepiej?
Sam nie chodzę, ale ciekaw jestem bo mi coś takiego do głowy nie przyszło....

kiwi - Nie 15 Maj, 2011 20:10

Przeczytalm ,dolaczam sie do zdania Anakondy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lubie wykrzykniki.....Hi....Hi....Hi....Hi.....

przeczytalam co to sa "grypsery",bo naprawde nie wiedzialm.

Blanet,zycze Tobie zebys dal rade i zyl trzezwo !!!!!!!!!!!!

Pisz czesto jak Ci idzie!!!!!!!!

Serdecznie pozdrawiam
Kiwi

Klara - Nie 15 Maj, 2011 20:13

verdo napisał/a:
Mi w zupelnosci wystarcza Dekadencja a i tak mysle,ze zbyt duzo czasu tu spedzam ; )

... i do pisania po pijaku też :lol:
Verdo, zamiast robić nowym userom wodę z mózgu lepiej poszukaj swoje pijane pisanie, oraz policz jak długo po tych postach nie byłeś w stanie nawet pisać i wreszcie przestań uczyć ludzi trzeźwości, bo sam nie umiesz jej skutecznie utrzymać.

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 20:22

yuraa napisał/a:
mnie zastanawia

Mnie to już nic nie zastanawia. Jeżeli ktoś wie po co mu ta cała trzeźwość potrzebna i do czego ma mu służyć, to znajdzie odpowiednią drogę żeby to osiągnąć i nieważne czy będzie to terapia, autosugestia, farmakologia czy jeszcze jakiś inny diabeł. To ma służyć określonym celom a nie być celem samym w sobie. Jak czytam, że ktoś ma zamiar trwać w trzeźwości, to z góry wiem, że czy prędzej czy później "padnie", bo to nie jest żaden cel, tylko kolejne oszukiwanie samego siebie. Alkoholizm to choroba nieuleczalna a do tego śmiertelna i dobrze byłoby żeby każdy, kto podejmuje jakieś samodzielne próby leczenia, pamiętał o tym drobnym fakcie.

verdo - Nie 15 Maj, 2011 20:35

blanet napisał/a:
szczerze wierzę że masz rację


Ty nie sygeruj sie moja wypowiedzia,kazdy moze sie myslic.Ja po prostu uwazam,ze znajac pewne zasady mozna utrzymac abstynecje(znajdziesz je na forum )Duzo czytaj a Dekadencje mozesz traktowac jako "miting" lub grupe wsparcia.

blanet napisał/a:
No cóż niektórzy z forumowiczów widzą tylko jedną jedyną słuszną drogę ew. dwie


Uwazam,ze na trzezwosc ma wplyw kilka czynnikow, i niekoniecznie musi to byc terapia...Jednak warto z niej skorzystac.Moze pomoc a napewno nie zaszkodzi.

Ja wszystkie potrzebne imformacje znajduje w necie. Powodzenia.

Marc-elus napisał/a:
Blanet, sądzę że kryciem się ze swoim alkoholizmem do niczego nie dojdziesz.


Racja powiedz a zobaczysz jako ulge Ci to przyniesie.Pewniej sie poczujesz.Ja mowie tylko jak juz musze.

Marcelus podyskutowal bym z Toba na temat terapii ...ale nie chce nikogo zniechecac.
Ja nie jestem sceptycznie do niej nastawiony.Kieruje sie tym :

Marc-elus napisał/a:
Każda droga jest dobra, o ile skuteczna


Marc-elus napisał/a:
Możesz rozwinąć myśl dlaczego osoba która nie korzysta ze spotkań AA radzi sobie lepiej?
Sam nie chodzę, ale ciekaw jestem bo mi coś takiego do głowy nie przyszło....


Ja to rozumiem tak : osoba chodzaca na AA nadal sie czegos boi problem istnieje..musi sie "wspomagac"... nie zaleczyla swojej choroby w 100 %.Trzewy czlowiek nie mysli o alko.
Inni moga zyc po terapii i na alko nie zwracaja uwagi(ja chce tak zyc a nie od mitigu do mitingu,mysle,ze osiagne taki stan).Ci ludzie zyja swoim zyciem a nie alkoholizmem...ale tak jak napisalem kazda droge trzeba uszanowac.

Klara napisał/a:
zamiast robić nowym userom wodę z mózgu


Wy robicie wode z mozgu.Przez dwa lata wpieraliscie mi,ze nikomu sie nie udalo bez terapii a jak sie pozniej okazalo to takich ludzi jest bardzo duzo.Na forum rowniez....coraz normalniej tutaj...(klamaliscie)

Klara napisał/a:
lepiej poszukaj swoje pijane pisanie


Czytalem ostanio.....daj spokoj.Tak to jest jak sie klawiatury nie widzi ; )

Klara napisał/a:
policz jak długo po tych postach nie byłeś w stanie nawet pisać


Bo bylem w innym kraju !

Klara napisał/a:
sam nie umiesz jej skutecznie utrzymać.


Na razie mi sie udaje..5 miesiac..

Klara napisał/a:
wreszcie przestań uczyć ludzi trzeźwości


Klara to Ty sie tutaj nie powinnas wypowiadac na temat trzezwienia.Nikogo nie ucze.

szymon - Nie 15 Maj, 2011 20:37

Klara napisał/a:
... i do pisania po pijaku też


jakiż ekstrakt wyciągnięto tym jednym zdaniem :wysmiewacz: :brawo:
łatwo jest pisać zza monitora - trudniej iść na terapię, to moje doświadczenie :skromny:

Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 20:41

verdo napisał/a:
Ja to rozumiem tak : osoba chodzaca na AA nadal sie czegos boi problem istnieje..musi sie "wspomagac"... nie zaleczyla swojej choroby w 100 %.Trzewy czlowiek nie mysli o alko.
Inni moga zyc po terapii i na alko nie zwracaja uwagi(ja chce tak zyc a nie od mitigu do mitingu,mysle,ze osiagne taki stan).Ci ludzie zyja swoim zyciem a nie alkoholizmem...

No ja sądzę że może być wiele powodów chadzania na spotkania AA, pewnie rózni ludzie mają odmienne, pewnie, nie każdy tam pasuje, nie każdemu to pasuje, ale powtórzę: można spróbować i dopiero zadecydować. Tak to się nie wie o czym się mówi.

verdo - Nie 15 Maj, 2011 20:49

W celach towarzyskich lub np. mozna to traktowac to jako "hobby" lub misje zbawienia swiata(DDa).No innego powodu nie widze.Ja mysle,ze mnie by to osobscie po czasie znudzilo.Inaczej bym sobie czas zorganizowal : )
szymon - Nie 15 Maj, 2011 20:49

Marc-elus napisał/a:
można spróbować i dopiero zadecydować. Tak to się nie wie o czym się mówi.


zgadzam się, to tak jakby prawiczek pisał o seksie pracę magisterską bazując tylko na dwutygodnikach :lol:

verdo - Nie 15 Maj, 2011 20:52

szymon napisał/a:
zgadzam się, to tak jakby prawiczek pisał o seksie pracę magisterską bazując tylko na dwutygodnikach


Czyli,zeby napisac prace magisterska na jakis temat trzeba to wszystko przezyc ? No co Ty chlopie to czysta teoria : )

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 20:57

verdo napisał/a:
Inni moga zyc po terapii i na alko nie zwracaja uwagi(ja chce tak zyc a nie od mitigu do mitingu,mysle,ze osiagne taki stan

A ja myślę, że nie osiągniesz. A wiesz dlaczego?
verdo napisał/a:
Na razie mi sie udaje..5 miesiac..

Dlatego, że Ci się udaje............a to nie potrwa bez końca. niemniej jednak, powodzenia

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 21:01

Marc-elus napisał/a:
ja sądzę że może być wiele powodów chadzania na spotkania AA,

W rzeczywistości jest jeden i to bardzo ważny. Tak jak na jakieś przewlekłe choroby typu nadciśnienie, choroby serca itd. łykasz codziennie jakieś tabletki, tak Twoją "tabletką" znacznie ograniczającą nawrót choroby alkoholowej, jest mityng.

verdo - Nie 15 Maj, 2011 21:05

pterodaktyll napisał/a:
A ja myślę, że nie osiągniesz


Kolejny wrozbita....ile za to wrozbe sobie zyczysz ?

pterodaktyll napisał/a:
udaje


A co pewnosci nikt nie ma .Sami ciegle piszecie,ze licza sie 24 h.

szymon - Nie 15 Maj, 2011 21:06

erapeuta: dlaczego zapiłeś
truteń: nie wiem, tak jakoś, zona mnie wkur..
terapeuta: chodziłeś na mitingi?
truteń: przerwałem dwa miesiące temu
terapeuta: kiedy pan dokładnie zapił
truteń: 3 tygodnie temu

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 21:09

verdo napisał/a:
Kolejny wrozbita....ile za to wrozbe sobie zyczysz ?

Po "starej znajomości" za darmo
verdo napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
udaje


A co pewnosci nikt nie ma .Sami ciegle piszecie,ze licza sie 24 h.

Ale nie w kontekście tego czy się uda czy nie a Ty piszesz, że Ci się udało. Jeśli ktoś nie pije dłuższy czas, to na pewno nie dlatego, że mu się udaje...........

verdo - Nie 15 Maj, 2011 21:12

pterodaktyll napisał/a:
Ale nie w kontekście tego czy się uda czy nie a Ty piszesz, że Ci się udało. Jeśli ktoś nie pije dłuższy czas, to na pewno nie dlatego, że mu się udaje...........


Czepiasz sie slowek.

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 21:17

verdo napisał/a:
Czepiasz sie slowek.

Bynajmniej......tak odczytuję Twoje posty..........możesz mi podać choć jeden powód dla którego miałbym się Ciebie czepiać?

Klara - Nie 15 Maj, 2011 21:26

verdo napisał/a:

Klara to Ty sie tutaj nie powinnas wypowiadac na temat trzezwienia.

W temacie cudzego trzeźwienia i zapijania mam 30-letnie doświadczenie.
Z pierwszej ręki brałam nauki.

Poza tym nie pytam Ciebie o zgodę.

verdo - Nie 15 Maj, 2011 21:32

pterodaktyll napisał/a:
możesz mi podać choć jeden powód dla którego miałbym się Ciebie czepiać?


Ja nigdzie nie napisalem,ze Ty mnie sie czepiasz....Czepiasz sie slowek.Zreszta nie doszukiwalbym sie jakis podejrzen w zdaniu "narazie mi sie udaje..5 ..miesiac "(wczesniej bylo pol roku)Lekko dramatyzujesz...ale dzieki za sygnal.Przyda sie.

Klara napisał/a:
W temacie cudzego trzeźwienia i zapijania mam 30-letnie doświadczenie.


No wlasnie cudzego : )

Klara napisał/a:
Poza tym nie pytam Ciebie o zgodę.


To pozwol,ze ja Ciebie tez nie bede pytal ...

Klara - Nie 15 Maj, 2011 21:51

verdo napisał/a:
To pozwol,ze ja Ciebie tez nie bede pytal ...

Pozwalam.
Mam jednak prawo powątpiewać w to, czy Ty akurat masz właściwe - powiedzmy - "kwalifikacje" do tego, żeby zalecać komuś taką czy inną formę leczenia, skoro żadnej skutecznie nie sprawdziłeś na własnej skórze.
Po prostu do tej pory nie udało Ci się przestać trwale pić:
verdo napisał/a:
"narazie mi sie udaje..5 ..miesiac "(wczesniej bylo pol roku)

Przed poprzednim zapiciem byłeś tak samo pewien siebie jak teraz.

blanet - Nie 15 Maj, 2011 21:54

A ja myślę, że bardziej powinienem się skupić na życiu codziennym, obowiązkach, odpoczynku, sprawach codziennych, tych ważniejszych i tych mniej ważnych.
Co po niektórych widać, że przebywanie na forum stało się niejako sposobem na ich życie .... Hmm choć z drugiej strony .... fajnie, że są !!!! i może to im pomaga -- pomoc innym i konwersacja z innymi ........ i niekiedy sporo niezdrowej złośliwości .....
Ja osobiście uważam że o alkoholu powinienem myśleć coraz mniej - tak aby moje życie przestało się na nim skupiać ....(wystarczająco się skupiało kiedy wyjście na pizze kojarzyło się z piciem do niej piwka, powrót z pracy w piątek z zakupami 100, bądź 250 g i kilku piwek, prace w ogrodzie z machnięciem czegoś z sąsiadem - bo lepiej się robi .... itp)
Nie wiem może to kardynalny błąd ale tak mi się wydaje. Uważam, że Powinno się myśleć jak zdrowy człowiek, z tą jedną różnicą, że trzeba pamiętać żeby nie pić akoholu, bo np. wstąpiło się do KWC :D . Myślę że nawet alkoholik powinien prowadzić normalne życie, bo inaczej po prostu zwariuje i jak codziennie będzie myślał żeby nie pić to w końcu się wqu****wi i się napije .... Co o tym sądzicie ??

szymon - Nie 15 Maj, 2011 21:54

Verdo, przyjacielu...

ja osobiście żałuję, że na początku mojej drogi trzeźwienia nie posłuchałem rad:
klary, tomoe, stiffa, ptaka, staawa i wielu innych zacnych, których nie wymieniłem...

minęło kilka miesięcy i wiem, że jakbym posłuchał wcześniej zaoszczędziłbym sobie przynajmniej dwa, a wykorzystałbym je np na rozwój osobisty i duchowy.
warto się niekiedy zastanowić dwa razy zanim się podejmie jakąś decyzję bo później możesz żałować, czego ci nie życzę.

trzeźwości

szymon - Nie 15 Maj, 2011 21:58

blanet napisał/a:
Uważam, że Powinno się myśleć jak zdrowy człowiek, z tą jedną różnicą, że trzeba pamiętać żeby nie pić akoholu, bo np. wstąpiło się do KWC . Myślę że nawet alkoholik powinien prowadzić normalne życie, bo inaczej po prostu zwariuje i jak codziennie będzie myślał żeby nie pić to w końcu się wqu****wi i się napije .... Co o tym sądzicie ??


masz problem z alkoholem? jesteś alkoholikiem? to jesteś chory.
chorzy ludzie inaczej myślą a zdrowi inaczej

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 21:59

blanet napisał/a:
Myślę że nawet alkoholik powinien prowadzić normalne życie, bo inaczej po prostu zwariuje i jak codziennie będzie myślał żeby nie pić to w końcu się wqu****wi i się napije .... Co o tym sądzicie ??

Masz moim zdaniem absolutną rację ale.....(.zawsze jest jakieś), pod warunkiem, że jest już do tego fachowo przygotowany a to oznacza niestety dużą pracę nad sobą i przy pomocy fachowców.

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 22:00

szymon napisał/a:

ja osobiście żałuję, że na początku mojej drogi trzeźwienia nie posłuchałem rad:
klary, tomoe, stiffa, ptaka, staawa i wielu innych zacnych, których nie wymieniłem...
Ale w końcu posłuchałeś
niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:01

Witaj Blanet przeczytalam caly Twoj watek i tak sie zastanawiam na ile podpisales krucjate jesli mozna wiedziec?Mam na imie Malgorzata i jestem wspoluzalezniona sego czasu muj maz tez podpisal krucjate na rok i w tym czasie nie pil ale jak mu sie skonczyla to zapil ciag trwal chyba miesiac nie pamietam dokladnie bo to bylo 8 lat temu ja tez mam taka krucjate podpisana tylko ze do konca zycia ofiarowalam ja w intencji meza.Moim zdaniem wszystkie srodki sa dobre tylko trzeba wlozyc w to duzo pracy i checi zeby byly skuteczne.Mam nadzieje ze ci sie uda powodzenia zycze i Pogody Ducha :)
Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 22:04

blanet napisał/a:
Co o tym sądzicie ??

Moim zdaniem masz racje, z tą małą różnicą że nikt Ci nie każe skupiać życie na terapii czy AA, czy też tatuować sobie napis "nie pije" na plecach i co ranek oglądać go w lustrze.
Dalej myślisz skrajnościami, a istnieje wielu stanów pośrednich.

szymon - Nie 15 Maj, 2011 22:04

rok - to wiedział że w końcu będzie miał furtkę.
proponuję podpisac na 80 lat.

stiff - Nie 15 Maj, 2011 22:05

blanet napisał/a:
. Myślę że nawet alkoholik powinien prowadzić normalne życie, bo inaczej po prostu zwariuje i jak codziennie będzie myślał żeby nie pić to w końcu się wqu****wi i się napije

A kto po za alko powinien jeszcze prowadzić normalne życie... :p
Ty masz nie myśleć o piciu czy o niepiciu, a zadziałać tak, aby żyć tak,
żeby nauczyć sie żyć z alko nie pijać go, a do tego przestać cierpieć, ze nie pijesz...

pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 22:09

stiff napisał/a:
Ty masz nie myśleć o piciu czy o niepiciu, a zadziałać tak, aby żyć tak,
żeby nauczyć sie żyć z alko nie pijać go, a do tego przestać cierpieć, ze nie pijesz...

Chyba za wiele od niego wymagasz jak na początek..........

verdo - Nie 15 Maj, 2011 22:09

szymon napisał/a:
ja osobiście żałuję, że na początku mojej drogi trzeźwienia nie posłuchałem rad:


Ale Ty chodzisz na terapie ?

Klara napisał/a:
Mam jednak prawo powątpiewać w to, czy Ty akurat masz właściwe - powiedzmy - "kwalifikacje" do tego, żeby zalecać komuś taką czy inną formę leczenia


Tu mnie bardzo ZDZIWILAS....gdzie ja komus cos zalecam ???
No chyba,ze terapie sugeruje.Najskuteczniejszy chyba sposob na wyjscie z nalogu.
Ale nie jedyny,to nie jest tylko moje zdanie,wiele osob w tym watku sie ze mna zgadza.
Poczytaj uwaznie...

Klara napisał/a:
Przed poprzednim zapiciem byłeś tak samo pewien siebie jak teraz.


Ja jestem pewny siebie ?Czy ty czytasz ten temat w calosci ?Kilka postów wyzej napisalem :

"A co pewnosci nikt nie ma .Sami ciegle piszecie,ze licza sie 24 h."

blanet - Nie 15 Maj, 2011 22:19

niesmiala, nie stosuję w życiu półśrodków, przynajmniej staram się, krucjatę podpisałem na całe życie, jako członek, nie jako kandydat. Znam kilka osób z KWC należących do Odnowy W Duchu Świętym, które podpisały na rok i po tym roku przez jakiś czas piły jeszcze więcej niż przed podpisaniem.
Po tych doświadczeniach podpisały na całe życie, jak mniemam każdy z nich w jakiejś konkretnej intencji - ale to ich sprawa w jakiej. Po podpisaniu na całe życie nie piją, i zachowują się jak normalni ludzie, nie chwalą się że są alkoholikami, pracują, działają pomagają innym.
Bardzo się cieszę że wstąpiłaś do KWC w intencji męża, moja żona kiedyś była rok w KWC - intencji nie znam - choć jak pisałem wcześniej nie ma problemu z alkoholem, po prostu wstąpiła i już i jak później z kimś rozmawiała to mówiła że to rok w którym chyba najwięcej jej się udało zdziałać w życiu, miała więcej czasu itp, itd ...
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w przyrzeczeniu :lol:

niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:21

szymon napisał/a:
rok - to wiedział że w końcu będzie miał furtkę
no wlasnie nie wolno sobie takiej furtki zostawiac mam nadzieje ze Blanet o tym wie
blanet - Nie 15 Maj, 2011 22:29

niesmiala, Małgosiu, a jak mąż sobie radzi w chwili obecnej ??
Nie chcę nic sugerować, ale może warto polecić Jego i Twoją sprawę naszemu nowemu błogosławionemu - jest bliżej Pana i może szepnie Mu na ucho coś na Wasz temat .... :D Sam się nad ty zastanawiam ....
http://www.youtube.com/wa...player_embedded

niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:29

Dzieki Blanet trzyman kciuki za Ciebie :kciuki: .Mysle ze do kazdej decyzji trzeba dojzec wierze ze Ci sie uda jeszcze ras zycze powodzenia
blanet - Nie 15 Maj, 2011 22:33

A to dla wszystkich - musi być dobrze !!!! - http://www.youtube.com/wa...feature=related trzeba wierzyć w sukces, inaczej od razu stawiamy się na straconej pozycji .............
niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:35

Blanet moz nie pije jakies 2,5 miesiaca pracuje ale jak to dlugo potrwa to nie wiem.Ja w tej chwili jestem za granica do domu wracam na poczatku lipca
pterodaktyll - Nie 15 Maj, 2011 22:35

blanet napisał/a:
trzeba wierzyć w sukces, inaczej od razu stawiamy się na straconej pozycji ...

Nooo o tym to ja już od dawna wiem.....

anakonda - Nie 15 Maj, 2011 22:40

A ja zadzroszcze blanet-owi, tego jego wiary na ostatniej terapi w grupie tez mielismy taka "nawiedzona" jej bardzo pomagala wiara w trzezwieniu
blanet - Nie 15 Maj, 2011 22:42

niesmiala, szkoda, że Cię nie ma w domu, ale życie to nie bajka i pisze różne scenariusze, Rozłąka różnie wpływa na zachowanie ludzi (małżonków)jednym pomaga innym szkodzi. Życzę żeby Wam pomogła tzn. żebyście za sobą mocno zatęsknili, a po powrocie, żebyś zastała męża trzeźwego oczekującego Cię z utęsknieniem.
Ja jestem w tej dobrej sytuacji że codziennie przed pracą mam możliwość uczestniczenia w eucharystii - obiecuję pamięć podczas jutrzejszej - ofiaruję ją w waszej intencji ....

blanet - Nie 15 Maj, 2011 22:48

anakonda, hmmmm o wiarę trzeba się wytrwale modlić - podobnie jak o trzeźwość i o siłę w walce z pokusami ..... A co też ważne to trzeba wiedzieć do kogo się modlić, każdy z nas wie że do Boga, tylko czy każdy go zna ? Wiem, że aby go poznać trzeba czytać Jego list pisany do każdego z nas z osobna, czyli Pismo Święte ... Ja od tego zaczynałem i powiem wam szczerze, że gdyby nie fundament jaki wyniosłem z domu rodzinnego czyli wiara w Boga, to nie wiem czy chciałoby mi się walczyć z nałogiem polegając jedynie na pomocy współuzależnionych ...
niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:51

Dziekuje bardz piekne sa te piesni ;)
niesmiala - Nie 15 Maj, 2011 22:58

blanet napisał/a:
ofiaruję ją w waszej intencji
Bardzo Ci dziekuje za intencje ja tez zdrowaske powienm w Twojej intencji
Jacek - Nie 15 Maj, 2011 22:58

blanet napisał/a:
gdyby nie fundament jaki wyniosłem z domu rodzinnego czyli wiara w Boga, to nie wiem czy chciałoby mi się walczyć z nałogiem polegając jedynie na pomocy współuzależnionych ...

blanet ,mało tej wiary w tobie ,gdyż nie wystarcza tylko o niej ładnie mówić
skąd możesz wiedzieć czy tych współuzależnionych ,ręka Boska ci nie podsunęła

Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 22:58

blanet napisał/a:
Pismo Święte ... Ja od tego zaczynałem

Ile lat chlałeś po tym? Ile rzeczy "źle poszło" przez alkohol?

blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:03

Jacek, Pan Bóg działa bardzo często w sposób niezrozumiały dla nas, często wydaje się nam że robi coś nawet wbrew nam, wiem jednak że wszystko co robi robi dla naszego dobra. Nigdy nie pisałem, że to nie dzięki Niemu się tu znalazłem i wcale temu nie zaprzeczam.
anakonda - Nie 15 Maj, 2011 23:05

blanet, modlic sie to ja moge nawet codziennie ale nie o to chodzi probowalem swoja dusze nawiedzic wiara ale moj mozg odrzuca to.....
blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:07

Marc-elus,
Cytat:
Ile lat chlałeś po tym? Ile rzeczy "źle poszło" przez alkohol?

Tak naprawdę Pismo Święte czytam od niedawna, wcześniej sięgałem do niego sporadycznie, wydawało mi się że bardzo dobrze znam swojego Boga, a Pismo jest dla mnie za trudne ....

Ile lat chlałeś po terapi i mitingach, po obietnicach, że nie będziesz pił ?? Ja nie piszę że czytanie Pisma Świętego to recepta na wytrzeźwienie tylko na lepsze poznanie Boga, pogłębienie wiary w Niego i uzyskanie pewnych wskazówek jak dobrze żyć ...

blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:10

anakonda,
anakonda napisał/a:
probowalem swoja dusze nawiedzic wiara ale moj mozg odrzuca to.....
nie rozumiem, chodzi Ci o to, że nie wierzysz w Boga bo jego istnienia nie da się udowodnić naukowo ??
anakonda - Nie 15 Maj, 2011 23:17

blanet napisał/a:
że nie wierzysz w Boga bo jego istnienia nie da się udowodnić naukowo ??


byc moze albo ze od wczesnych mlodych lat brakowalo tego boga wiary w moim zyciu wiec ciezko mi zakceptowac cos czego nie znam

blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:24

anakonda,
anakonda napisał/a:
byc moze albo ze od wczesnych mlodych lat brakowalo tego boga wiary w moim zyciu wiec ciezko mi zakceptowac w wiare w cos czego nie znam

dlatego też zrób pierwszy krok, żeby Go poznać - zacznij czytać przypadkowo otwarte fragmenty Pisma Świętego Nowego Testamentu .... i zastanów się co przez te słowa chciał Ci powiedzieć .... To tak jak z wieloma piszącymi na forum - nie poznasz ich historii jeśli nie poczytasz ich pamiętników itp ...

blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:31

Dobranoc, jutro już do pracy ..... koniec laby .... :/
Marc-elus - Nie 15 Maj, 2011 23:32

blanet napisał/a:
Ile lat chlałeś po terapi i mitingach, po obietnicach, że nie będziesz pił ??

Jeżeli to do mnie to odpowiem: nie pije 5mieś prawie, do AA nie chodzę, na terapie chodzę, kiedyś chodziłem 1mieś i po paru mieś znowu piłem, teraz nie przerwałem.
Obiecywać kiedyś sobie obiecywałem, że nie będę pił, ale jak widzę teraz to było "nie będę pił przez jakiś czas". Teraz nic nie obiecuje, ale po prostu nie pije, dobrze mi z tym.

blanet, ja już nic więcej nie mam do dodania, powodzenia życzę :)

blanet - Nie 15 Maj, 2011 23:37

Marc-elus, ja również, 3maj się ....
Jonesy - Pon 16 Maj, 2011 00:47

blanet napisał/a:
anakonda, hmmmm o wiarę trzeba się wytrwale modlić - podobnie jak o trzeźwość i o siłę w walce z pokusami ..... A co też ważne to trzeba wiedzieć do kogo się modlić, każdy z nas wie że do Boga, tylko czy każdy go zna ? Wiem, że aby go poznać trzeba czytać Jego list pisany do każdego z nas z osobna, czyli Pismo Święte ... Ja od tego zaczynałem i powiem wam szczerze, że gdyby nie fundament jaki wyniosłem z domu rodzinnego czyli wiara w Boga, to nie wiem czy chciałoby mi się walczyć z nałogiem polegając jedynie na pomocy współuzależnionych ...


A te pieśni też sobie puszczałeś w ostatnie święta?
Czy też może wtedy Pismo czytałeś?

Chyba do innego "boga" się wtedy modliłeś - o tym pierwsze przykazanie mówi wyraźnie...
I już tu się wyłożyłeś...

Blanet, nikt za Ciebie z nałogu nie wyjdzie - weź i zdaj se wreszcie z tego sprawę.

blanet - Pon 16 Maj, 2011 08:54

Jonesy, No cóż miałeś rację, zupełną rację, o ja głupi dlaczego Ciebie nie posłuchałem .... Dziś nad ranem nie wytrzymałem i zapiłem .... TO OCZYWIŚCIE ŻART ... ale odnoszę wrażenie że takiego postu z mojej strony oczekujesz, Tak jak to już niektórzy gdzieś tam wcześniej napisali - łapiesz mnie za słówka, czytając między wierszami interpretując moje myśli na swój sposób.
Jonesy napisał/a:
Blanet, nikt za Ciebie z nałogu nie wyjdzie - weź i zdaj se wreszcie z tego sprawę.

Już dawno sobie zdałem i nigdy nie twierdziłem, że ktoś wyjdzie z nałogu za mnieA, tylko tak jak napisałem powyżej, albo nieuważnie czytasz moje posty, albo nie rozumiesz co czytasz, albo nie rozumiesz mam na myśli. Amen. Koniec. Over. Final. Ende. Son......
Pozwól, że już nie będę się odnosił do Twoich postów. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Twoją trzeźwość - opartą na czymkolwiek .....

milutka - Pon 16 Maj, 2011 09:12

blanet napisał/a:
anakonda, hmmmm o wiarę trzeba się wytrwale modlić - podobnie jak o trzeźwość i o siłę w walce z pokusami .
Blanet -te słowa co prawda sa skierowane nie do mnie ale pozwolę sobie je skomentować .....wiarę się albo ma albo nie ...modlić się trzeba ale trzeba tego rzeczywiście chcieć i czuć ...i ode mnie to by było tyle :roll:
blanet napisał/a:
A co też ważne to trzeba wiedzieć do kogo się modlić, każdy z nas wie że do Boga, tylko czy każdy go zna ? Wiem, że aby go poznać trzeba czytać Jego list pisany do każdego z nas z osobna, czyli Pismo Święte ...
Tutaj się z tobą zgodzę ,trzeba czytać Pismo Świete ...ale modlitwa to nie tylko czytanie ,wgłebianie się w Pismo -modlitwa to życie codzienne ,to pomoc bliskim ,wrażliwośc na krzywde drugiego człowieka ,szacunek dla samego siebie i innych ...ogólnie mówiąc nauki jakie płyną z tresci przeczytanych listów do nas trzeba umiec umiejetnie wcielić we własne zycie -bo samo czytanie to niestety nie modlitwa :roll:
Marc-elus - Pon 16 Maj, 2011 09:22

blanet napisał/a:
ale odnoszę wrażenie że takiego postu z mojej strony oczekujesz

Chyba coś Ci się pomyliło, sądzisz że Jones życzy Ci picia? Grubo się mylisz.
Sądzę że tak piszesz gdyż niewygodnie Ci odpowiedzieć wprost na jego post, stosujesz taktykę "obrona poprzez atak", choć bardzo delikatnie.

Próbował jedynie zwrócić uwagę na to co ja(też to ominąłeś): gdzie była Twoja wiara jak piłeś? Omijasz skrzętnie to pytanie, bo niezbyt pasuje to Twojej teorii o niepiciu przez wiarę.

A pomyśl sobie że niepicie to nic takiego, wręcz wstęp do trzeźwości, czyli życia pełną gębą.

Jonesy - Pon 16 Maj, 2011 10:15

blanet napisał/a:
Jonesy, No cóż miałeś rację, zupełną rację, o ja głupi dlaczego Ciebie nie posłuchałem .... Dziś nad ranem nie wytrzymałem i zapiłem .... TO OCZYWIŚCIE ŻART ... ale odnoszę wrażenie że takiego postu z mojej strony oczekujesz, Tak jak to już niektórzy gdzieś tam wcześniej napisali - łapiesz mnie za słówka, czytając między wierszami interpretując moje myśli na swój sposób.


Kto by pomyślał, pierwszego piątku mojej abstynencji (bo wtedy jeszcze nie trzeźwienia a abstynencji jedynie) dokładnie to samo napisałem bodajże do Tomoe. I podobny tekst o wypiciu.
Zauważasz jakiś podobny schemat?
Ja następnie udałem się do terapeuty a potem na grupę. I trzeźwieję. I na tym koniec chwilowo podobieństw między nami.
Ty nie trzeźwiejesz - ty po prostu nie pijesz i stąd takie a nie inne Twoje myślenie - że ja niby życzę Ci zapicia. Człowieku, jakbym chciał Twojego zapicia, to bym nasrał za przeproszeniem na pierwszy Twój post i dał sobie spokój z pisaniem. Tylko, że Ty widzisz fakty tak jak chcesz je widzieć...

blanet napisał/a:
albo nieuważnie czytasz moje posty, albo nie rozumiesz co czytasz, albo nie rozumiesz mam na myśli. Amen. Koniec. Over. Final. Ende. Son......
Pozwól, że już nie będę się odnosił do Twoich postów. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za Twoją trzeźwość - opartą na czymkolwiek .....


Będę czytał dalej Twoje posty, ale niekoniecznie już próbując Cię zrozumieć a z ciekawości dokąd Cię zaprowadzi Twoja droga. Ale obiecuję Ci tu i teraz, że to mój ostatni post jaki napisałem do Ciebie.
Powodzenia życzę.

blanet - Pon 16 Maj, 2011 10:16

milutka,
milutka napisał/a:
Tutaj się z tobą zgodzę ,trzeba czytać Pismo Świete ...ale modlitwa to nie tylko czytanie ,wgłebianie się w Pismo -modlitwa to życie codzienne ,to pomoc bliskim ,wrażliwośc na krzywde drugiego człowieka ,szacunek dla samego siebie i innych ...ogólnie mówiąc nauki jakie płyną z tresci przeczytanych listów do nas trzeba umiec umiejetnie wcielić we własne zycie -bo samo czytanie to niestety nie modlitwa :roll:
-
Święte słowa - podpisuję się pod nimi obiema rękami ..... Nigdy nie przeczyłem temu co napisałas, poprostu może nie napisałem .....

blanet - Pon 16 Maj, 2011 10:26

Marc-elus,
Marc-elus napisał/a:
gdzie była Twoja wiara jak piłeś?

Odpowiadam więc wprost, zaczynając w czwartek myślałem że myknę kilka piwek - w piątek z rana wezmę się za robotę w ogrodzie i do wieczora mnie minie - jakoś nie poszukiwałem w tym Boga bo nie widziałem potrzeby żeby zajął się tymi moimi kilkoma browarami ..... Te kilka browarków pociągnęło za sobą "lawinę" alkoholu, aj ja niestety po wypiciu nie myślę nazbyt racjonalnie, zagłuszyłem wówczas wszystko co by mi przypominało o Bogu, dobru, obowiązkach.... Przypomniałem sobie o tym wszystkim, dopiero gdy w miarę wytrzeźwiałem i zacząłem odczuwać mało przyjemne skutki picia. Obiecałem sobie wówczas, że uczynię więc wszystko żeby już nigdy nic nie zagłuszyło mi mojej wiary .... i żeby na pewno nie był to alkohol .... Tak więc gdzie była moja wiara wówczas ?? Była we mnie skutecznie zagłuszana przez mojego wroga jakim jest alkohol ....

Jacek - Pon 16 Maj, 2011 10:28

milutka napisał/a:
modlitwa to życie codzienne ,to pomoc bliskim ,wrażliwośc na krzywde drugiego człowieka ,szacunek dla samego siebie i innych

ja tylko dopowiem
modlitwa to czynność wykonana po przez uczciwe działanie płynące z nas samych (od serca)
to jak z moim trzeźwieniem
nie było rezultatu gdy oszukiwałem samego siebie
gdy robiłem to bo inni chcieli

Tomoe - Pon 16 Maj, 2011 10:29

blanet napisał/a:
uczynię więc wszystko żeby już nigdy nic nie zagłuszyło mi mojej wiary .... i żeby na pewno nie był to alkohol ...


"Wszystko" - czyli konkretnie co uczynisz?
Co to jest "wszystko"?

Pytam bez ironii. Z ciekawości.

Jacek - Pon 16 Maj, 2011 10:38

blanet napisał/a:
Tak więc gdzie była moja wiara wówczas ?? Była we mnie skutecznie zagłuszana przez mojego wroga jakim jest alkohol ....

g45g21 naj wygodniej mówić to nie ja to on ,prawda???
tak była w tobie :tak: lecz zagłuszyłeś ją ty,nie alkochol

sabatka - Pon 16 Maj, 2011 10:51

blanet a myślałeś o terapii zamkniętej?? są też chcrześcijańskie ośrodki chociażby ten w Janowicach wielkich
blanet - Pon 16 Maj, 2011 10:58

Dla Towarzyszów Drogi
1.
Jeśli szukasz owego miejsca, na którym zmagał się Jakub,
Nie wędruj do krain Arabii, nie szukaj na mapach potoku,
Bowiem znajdziesz o wiele bliżej ich ślad.
Pozwól tylko: w perspektywie myśli niech zjawiają się światła przedmiotów,
Coraz ściślej związane myślą i w coraz prostszy kształt.
Wówczas obraz się nie rozprasza, lecz ciąży. I na to bądź gotów,
że masz w sobie ten obraz udźwignąć, że się cały zamieniasz w tę treść,
której sprzyja cisza i samotność, samotność wrażliwa w człowieku,
możliwa dlatego, bo od niej nie odrywa nikogo śmierć.
2.
Jeżeli zaś nasze dni wypełniają uczynki zwyczajne,
W których ciągle samo wnętrze czynu niedostępny przesłania gest,
To jednak żywimy tę pewność, że kiedyś gest ów odpadnie, a w uczynkach naszych tylko to, co naprawdę jest.

blanet - Pon 16 Maj, 2011 11:01

Jacek,
Jacek napisał/a:
tak była w tobie :tak: lecz zagłuszyłeś ją ty,nie alkochol

Alkohol z reguły pije się, żeby coś zagłuszyć, o czymś zapomnieć, itp. Wiadomo natomiast że to człowiek decyduje o tym czy go wypić czy nie - czy coś zagłuszyć czy nie - zgadzam się z Tobą. Ale pijąc w czwartek nie planowałem sie zagłuszac, a tylko lekko wyluzować ..

pterodaktyll - Pon 16 Maj, 2011 11:03

blanet napisał/a:
pijąc w czwartek nie planowałem sie zagłuszac, a tylko lekko wyluzować ..

Ja nie mogę........... g45g21 g45g21


Sorry, nie mogłem się powstrzymać....

Tomoe - Pon 16 Maj, 2011 11:05

Ja mam trzech znajomych, będących członkami Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Wszyscy trzej złożyli w KWC dożywotnią deklarację abstynencji, zresztą każdy w innej intencji.
Dwóch to kapłani. Trzeci jest profesjonalnym terapeutą uzależnień, pracującym w Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Warszawie. Napisał kilka książek o uzależnieniu od alkoholu i jego leczeniu. Jest też współautorem kilku programów profilaktycznych adresowanych do dzieci i młodzieży, a realizowanych w polskich placówkach oświatowych.

Tylko jeden z tych trzech moich znajomych, członków KWC, ksiądz katolicki, jest alkoholikiem. Ale on ze swojego uzależnienia od alkoholu nie leczył się w KWC, tylko w normalnym, państwowym, zamkniętym ośrodku terapii uzależnień. Teraz jako kapłan i jako trzeźwy od wielu lat alkoholik jest diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości. Swego czasu bywał na mityngach AA. Nie wiem czy nadal regularnie tam chodzi.

Piszę o tym, aby kilku osobom uświadomić, że KWC nie leczy nikogo z alkoholizmu. Nie po to ludzie się zapisują do Krucjaty, aby się tam leczyć z alkoholizmu. :)

blanet - Pon 16 Maj, 2011 11:06

Tomoe,
Tomoe napisał/a:
"Wszystko" - czyli konkretnie co uczynisz?
Co to jest "wszystko"?

Pytam bez ironii. Z ciekawości.

Wszystko to znaczy przestrzegać wszystkich reguł i zobowiązań jakie obowiązują w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka - Droga Tomoe ....
Przepraszam, ale muszę już kończyć - dziś poniedziałek i w pracy cały stos papierów na biurku, może zajrzę wieczorkiem
Pozdrawiam i życzę miłego dnia :D

Marc-elus - Pon 16 Maj, 2011 11:08

sabatka napisał/a:
blanet a myślałeś o terapii zamkniętej??

Sabatka, blanet nie chce "się afiszować" ze swoim alkoholizmem, a Ty mu proponujesz zamkniętą :lol:
Ja jakoś siebie nie widzę na zamkniętej, a nie mam żadnych oporów żeby mówić ludziom: Jestem uzależniony, nie pije bo to dla mnie śmiertelna trucizna.
Nie mam też oporów żeby powiedzieć, sobie czy też innym: jak piłem to krzywdziłem siebie oraz innych, bliskie mi osoby, piłem bo chciałem.

Tomoe - Pon 16 Maj, 2011 11:08

Blanet, przeczytaj to co ci napisałam powyżej, o moich trzech znajomych z KWC, dobrze?
blanet - Pon 16 Maj, 2011 11:17

Tomoe,
Tomoe napisał/a:
Blanet, przeczytaj to co ci napisałam powyżej, o moich trzech znajomych z KWC, dobrze?

Tomoe jaka Ty dziś jesteś miła i małozgryźliwa, jak miło się z tobą rozmawia ... - (ALE oczywiście wiem, że nie o miłe rozmowy tutaj chodzi - piszę żeby uprzedzić posty co niektórych ...)
Uwierz, że ja także dobrze znam KWC, znam i księży do niej należących i świeckich, znam uzależnionych, współuzależnionych i nie uzależnionych, tych którym się udało i tym którym się nie udało.
Ja jednak wybieram tą drogę i przyrzekam sobie, że już z niej nie zawrócę (na koniec trochę patetyzmem zawiało :mgreen: )

Swoja drogą muszę wyłączyć powiadomienia przesyłane na pocztę o nowej odpowiedzi w danym wątku - bo ciągle mi pika i mimowolnie wchodzę ....
Cześć !!!

Tomoe - Pon 16 Maj, 2011 11:36

A jest coś zgryźliwego w tym moim zdaniu, które zacytowałeś? :shock:

Cześć, melduj się czasem. :)

Jacek - Pon 16 Maj, 2011 11:37

blanet napisał/a:
pijąc w czwartek nie planowałem sie zagłuszac, a tylko lekko wyluzować ..

tak na wstępie aby nie było do niemówień - nie mam nic do ciebie i do twej wiary
jedynie prubuję ci uświadomić tok myślowy u alkoholika
bo jak mnie wiadomo to alkoholik nie ma stopu w piciu,tak zwanego "picia kontrolowanego"
a więc jeśli ty przyznajesz że jesteś alkoholikiem (cheba że czegoś nie doczytałem)
jest sprzeczne z takim tokiem myślowym
gdyż to stary tok i nawyk myślowy u alkoholika ,który ciągle się jeszcze oszukuje
ty blanet,może spróbuj posłuchać co inni mają do powiedzenia
później ci będzie łatwiej powiedzieć coś mądrego
bo ładne nie znaczy mądre
tylko mnie się tu nie obrażaj czasami na mnie :nono:

sabatka - Pon 16 Maj, 2011 11:59

Marc-elus napisał/a:
sabatka napisał/a:
blanet a myślałeś o terapii zamkniętej??

Sabatka, blanet nie chce "się afiszować" ze swoim alkoholizmem, a Ty mu proponujesz zamkniętą


chciałam zaproponować coś co być może zachęci go do leczenia się. myślałam że połączenie Bóg plus terapia uzależnień zainteresuje blaneta, ale widocznie się myliłam.

yuraa - Pon 16 Maj, 2011 13:28

blanet napisał/a:
Dla Towarzyszów Drogi
1.
Jeśli szukasz owego miejsca, na którym zmagał się Jakub,
Nie wędruj do krain Arabii, nie szukaj na mapach potoku,
Bowiem znajdziesz o wiele bliżej ich ślad.........
i dalej

Karol Wojtyła 1952

Blanet zwracam Ci uwagę że wstawiając cudze teksty nasz regulamin wymaga a i do dobrego obyczaju należy podać autora lub link do źródla z którego go skopiowałeś

blanet - Pon 16 Maj, 2011 14:16

yuraa,
yuraa napisał/a:
Blanet zwracam Ci uwagę że wstawiając cudze teksty nasz regulamin wymaga a i do dobrego obyczaju należy podać autora lub link do źródla z którego go skopiowałeś

Przepraszam nie doczytałem regulaminu
Nadrabiam:
Autor: Karol Wojtyła, tomik: Poezje, Rozdział: Myśl jest przestrzenią dziwną, utwór IV, Wydawnictwo św. Stanisława BM, Kraków 2011

blanet - Pon 16 Maj, 2011 14:17

yuraa, linku nie podam, ponieważ nie ma tego w necie - albo źle szukałem ....., korzystałem z pozycji książkowej
rufio - Wto 17 Maj, 2011 16:08

Konsekwentny to Ty nie jestes - więc blado to widze - a może w tym szaleństwie jest metoda ?
blanet - Wto 17 Maj, 2011 17:14

rufio, chodzi Ci o nie doczytanie regulaminu ?? O brak konsekwencji w postanowieniu, czy po prostu ..... Długo nikt nic nie pisał i chciałeś ożywić wątek :D
rufio - Wto 17 Maj, 2011 19:12

blanet napisał/a:
O brak konsekwencji

Jeżeli jestes tak samo konsekwentny w nie piciu jak w nie pisaniu - to sie nie uda .

blanet - Śro 18 Maj, 2011 22:06

Coś tu ucichło ostatnio .... Postanowiłem nieco ożywić t=wątek polecam poniższy artykuł, którego główny bochater powiedział:
"Łatwiej jest przywrócić do życia umarłego, niż przestać pić, będąc alkoholikiem”
Link do całości tutaj: http://www.opiekun.kalisz...artykuly&id=938
Pozdrawiam serdecznie blanet - były pijaczek :lol:

blanet - Śro 18 Maj, 2011 22:08

blanet, bohater prze ch - o Mój Boże czyżby zmęczenie ............
jolkajolka - Śro 18 Maj, 2011 22:14

blanet napisał/a:
Coś tu ucichło ostatnio .... Postanowiłem nieco ożywić t=wątek polecam poniższy artykuł, którego główny bochater powiedział:
"Łatwiej jest przywrócić do życia umarłego, niż przestać pić, będąc alkoholikiem”
Link do całości tutaj: http://www.opiekun.kalisz...artykuly&id=938
Pozdrawiam serdecznie blanet - były pijaczek :lol:


Cóż,każdy ma swoją drogę... Jeśli mu pomogło ślubowanie, to pięknie bardzo. Liczy się skutek.

pterodaktyll - Śro 18 Maj, 2011 22:18

jolkajolka napisał/a:
Liczy się skutek.

Jak mawiał stary Metternich, cel uświęca środki.....

blanet - Śro 18 Maj, 2011 22:29

jolkajolka,
jolkajolka napisał/a:
Cóż,każdy ma swoją drogę... Jeśli mu pomogło ślubowanie, to pięknie bardzo. Liczy się skutek.

No cóż... co niektórzy twierdzą, że jedyną drogą jest terapia i AA. Dla nich właśnie, bardzo grzecznie i nie narzucając niczego będę się starał udowodnić, że istnieją także inne drogi (także sprawdzone - historia opisana w linku powyżej stara niemal jak świat ;-) ). A i najważniejsze - potwierdzeniem efektywności tej drogi (czytaj KWC oraz bezgraniczne zaufanie Chrystusowi) będę ja sam - co mam nadzieję się uda i przekona do niej wielu z Was (czytaj nas ...).
Pozdrawiam serdecznie Tomoe oraz Jenesa fsdf43t

Marc-elus - Śro 18 Maj, 2011 22:33

Wszystko pięknie, nie twierdze że takich przypadków nie ma, ale...
Bardzo wielu ludzi "podpiera się Bogiem", podczas gdy tak naprawdę dalej toczą swoje iluzje, tylko inne niż przedtem.
Ileż to przypadków "nagle nawróconych", ludzi którzy czynili wiele zła, a nagle "odnaleźli Boga w sercu". Zachowują się tak jakby to było naprawdę, ale tylko do jakiegoś czasu lub w konkretnym zakresie swoich zachowań. W głębi, w ukryciu, nadal są tacy jak dawniej. Oszukują jedynie siebie i ludzi wokoło.

blanet - Śro 18 Maj, 2011 22:36

Marc-elus, Oj widzisz świat tylko w czarnych barwach, albo chcesz widzieć ...
Miłej nocki ....

yuraa - Śro 18 Maj, 2011 22:37

blanet napisał/a:
co niektórzy twierdzą, że jedyną drogą jest terapia i AA

w moim przypadku ta droga okazała sie skuteczna więc nie szukałem innej bo i po co.
każde szukanie kończy sie w momencie znalezienia tego czego sie szukało.
twierdzisz blanet że znalazleś, więc trwaj w trzeźwoości

Marc-elus - Śro 18 Maj, 2011 22:42

yuraa napisał/a:
trwaj w trzeźwoości

Aż się chce za słówko chwycić ;)

Powodzenia blanet, przecież wiesz że dobrze Ci życzę, ale realista ze mnie po trosze... chciałbym się mylić w wielu sprawach :)

Jacek - Śro 18 Maj, 2011 22:51

blanet napisał/a:
Pozdrawiam serdecznie blanet - były pijaczek :lol:

ja to se jestem pijaczkiem bo pijam dużo kawki :skromny:
no i se jeszcze jestem alkoholikiem i wcale a wcale nie byłym
no może nie praktykującym już :skromny:

pterodaktyll - Śro 18 Maj, 2011 22:55

Jacek napisał/a:
jestem alkoholikiem i wcale a wcale nie byłym
no może nie praktykującym już

Coś jak wierzący-niepraktykujący g45g21

Jacek - Śro 18 Maj, 2011 23:13

pterodaktyll napisał/a:
Coś jak wierzący-niepraktykujący g45g21

znaczyj się że nie wierzysz mnie czy co ,bo nie rozumiem
cię :mgreen:

Marc-elus - Pią 20 Maj, 2011 22:53

Co tam blanet? :)
blanet - Pią 20 Maj, 2011 23:07

Marc-elus, Aj padnięty jestem, do południa na warsztatach w Łodzi na UŁ pt: Zostań Ekspertem Komisji Europejskiej, po południu zaległe imieniny córki - robiłem za wodzireja dla 10 - latków, a jutro raniutko jadę do Częstochowy na II dzień Kongresu Odnowy w Duchu Świętym, ale najważniejsze że człowiek trzeźwy i radosny :lol:
blanet - Pią 20 Maj, 2011 23:12

ja idę już spać, bo rano trzeba wstać ..... a dla tych co mogą sobie jutro pospać polecam artykół o wolności tej internetowej i nie tylko ... http://www.fronda.pl/news...mleczarze_13358
blanet - Pią 20 Maj, 2011 23:14

artykuł* rzecz jasna ...
blanet - Śro 25 Maj, 2011 21:52

No to troszkę cytatów potwierdzających słuszność wyboru mojej drogi dochodzenia do normalności (czytaj - życia bez alkoholu) - dla tych, którzy uważają ją za słuszną i dla tych, którzy mają jeszcze wątpliwości :D :

Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli
(J 8,31-32)

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli
(Ga 5,1)

Pozdrawiam ...

blanet - Śro 25 Maj, 2011 21:54

A tak na marginesie: coś dawno nie witała na forum Aula .... czyżby znalazła "czwartą" drogę, :mysli: zastanawiam się co ma decydujący wpływ na Jej niepicie :mysli:
Maja - Śro 25 Maj, 2011 21:58

blanet napisał/a:
A tak na marginesie: coś dawno nie witała na forum Aula


tak na marginesie,to Tomoe zniknęła....
czy ktoś wie czy u Niej wszystko w porządku?

pterodaktyll - Śro 25 Maj, 2011 22:00

blanet napisał/a:
dawno nie witała na forum Aula .
Maja napisał/a:
tak na marginesie,to Tomoe zniknęła....

.........Ludzie przychodzą i odchodzą...........carpe diem.......

Marc-elus - Śro 25 Maj, 2011 22:00

Maja napisał/a:
czy ktoś wie czy u Niej wszystko w porządku?

Nie mam kontaktu, ale przegapiłaś być może iż była mała sprzeczka, po której Tomoe po prostu powiedziała że robi sobie małą przerwę od forum...

Marc-elus - Śro 25 Maj, 2011 22:02

pterodaktyll napisał/a:
Ludzie przychodzą i odchodzą

Tylko Mario trwa w trzeźwości g45g21

pterodaktyll - Śro 25 Maj, 2011 22:08

Marc-elus napisał/a:
Tylko Mario trwa w trzeźwości
g45g21 g45g21
Maja - Śro 25 Maj, 2011 22:11

Marc-elus napisał/a:
, ale przegapiłaś być może iż była mała sprzeczka, po której Tomoe po prostu powiedziała że robi sobie małą przerwę od forum...

przegapiłam,ale chyba mała to ona nie była,skoro ruszyła Tomoe :mysli:

blanet - Śro 01 Cze, 2011 22:33

Pozdrawiam wszystkich, dawno nie pisałem, choć zaglądam do Was codziennie .....
Wczoraj w nocy śniło mi się, że byłem ze swoim ojcem (tylko we dwóch nad morzem) (hmmm bardzo lubię morze, jeżdżę tam co roku, ale nigdy z Tatą ..) Przyśniło mi się, że pojechaliśmy moim starym samochodem, który sprzedałem jakieś 2 miechy temu ... Ale co najważniejsze śniło mi się, że razem wypiliśmy połówkę, a ja się zamartwiałem jak będę jechał samochodem, skoro piłem - nigdy nie zdarzało mi się jeździć w realu nawet na kacu ..... Jak się obudziłem miałem strasznego moralniaka, że piłem, na szczęście za chwilę "odzyskałem" sprawność umysłu i uświadomiłem sobie, że to tylko sen = ale mimo wszystko przez cały dzień myślałem o tym śnie .... Ufff dobrze, że to tylko sen ....

Wiedźma - Śro 01 Cze, 2011 22:37

blanet napisał/a:
Ufff dobrze, że to tylko sen ....

Nie tak znowu dobrze - to sen alkoholowy, a on o niczym dobrym nie świadczy :/

pterodaktyll - Śro 01 Cze, 2011 22:38

blanet napisał/a:
uświadomiłem sobie, że to tylko sen = ale mimo wszystko przez cały dzień myślałem o tym śnie .... Ufff dobrze, że to tylko sen ..

Twoja podświadomość daje Ci wyraźny sygnał.............

blanet - Śro 01 Cze, 2011 22:56

pterodaktyll, czyli ?? mam wytężyć słuch i wzrok, obawiać się czegoś, czy dalej trwać w podjętym postanowieniu o trzeźwości i kolokwialnie mówiąc olać ten sen, a robić swoje ....
szymon - Śro 01 Cze, 2011 23:01

dlczego niektórzy nie mają snów? czy to normalne?
pterodaktyll - Śro 01 Cze, 2011 23:01

Oczywiście, że to drugie. Nie wiem czy jesteś świadomy tego, co Ci podswiadomość przekazuje ale jak widzę wiesz w czym rzecz. Olać sen ale nie lekceważyć go. Nasza podświadomość to potężna siła.
Gonzo.pl - Śro 01 Cze, 2011 23:20

szymon napisał/a:
dlczego niektórzy nie mają snów? czy to normalne?

Sny nie biorą się znikąd. Trzeba sobie na nie "zapracować" - kontakt z alkoholem, z pijącymi, długotrwałe rozchwianie emocjonalne, nieprzestrzeganie HALT itp. Można ich uniknąc, ale do końca kontrolować tego się nie da. Na pewno warto przeanalizować, jaki był powód wystąpienia snu lub suchego kaca.

kiwi - Pią 03 Cze, 2011 06:03

Dzien dobry Blanet !
Fajnie ze idziesz trzezwo "swoja droga".
milego dnia zyczy Kiwi

blanet - Pią 03 Cze, 2011 21:32

kiwi, Dobry wieczór Kiwi, też się cieszę, że idę trzeźwo :D , choć powiem Ci szczerze, że miałem dziś bardzo ciężki dzień - jeden z tych, których wolelibyśmy nie mieć ..... bardzo jakoś za mną chodziło .... oj bardzo, a do tego jeden sąsiad komunikuje, że idzie wieczorkiem na mały resecik, drugi zaprasza do siebie wieczorkiem na jakieś małe piwko, które znając życie zakończyło by się jakąś małą (czytaj 1 litr) flaszeczką :lol: . Na szczęście \świadomość ślubowania i chęci trwania w trzeźwości zwyciężyła i to jak mawia mój jeden b. dobry znajomy: dzięki Bogu i Najświętszej Panience .... :D
A i jeszcze jedno co mi dodało sił - dziś pewna osoba, która ma problem z alkoholem od kilkudziesięciu lat powiedziała mi, że bierze ze mnie przykład i także nie będzie pić - nie wie tylko ile czy miesiąc czy rok :szok: Uradowało mnie to i dodałem tylko, że miesiąc czy rok to dużo, ale czy ma sens niepicie miesiąc czy rok ?? Doradziłem żeby osoba ta starała się nie pić w ogóle do końca życia.... Wiem, że ciężko powziąć taką decyzję ale wydaje mi się, że tylko taka ma sens ;)
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim jak najmniej takich dni jaki mnie dziś spotkał ....

Borus - Pią 03 Cze, 2011 21:44

blanet napisał/a:
Doradziłem żeby osoba ta starała się nie pić w ogóle do końca życia.... Wiem, że ciężko powziąć taką decyzję ale wydaje mi się, że tylko taka ma sens


...przecież to wcale nie musi być tak wiele czasu... 8|

blanet - Pią 03 Cze, 2011 21:48

o widzę, że ktoś kliknął i pokazało się przy moim profilu pomógł 1 raz, czy można sprawdzić kto kliknął ? :radocha:
szymon - Pią 03 Cze, 2011 21:50

kliknij w swój profil i tam znajdziesz szybko
blanet - Pią 03 Cze, 2011 21:51

Borus, no cóż czas to pojęcie względne, dla jednego długo to jeden dzień, a dla drugiego pół dnia ....
W każdym bądź razie życie na ziemi w porównaniu z życiem po życiu na niej - to jak pierdnięcie mrówki podczas majowej przechadzki po łące .....

blanet - Pią 03 Cze, 2011 21:59

szymon, Dzięki za info ....
A czy mógłby ktoś napisać jak wygląda wasz zlot - punkt po punkcie, a i kiedy i gdzie jest planowany ..... może ja także bym dojechał i pogadał z Wami nie nadwyrężając palców i klawiatury :D

blanet - Nie 12 Cze, 2011 21:25

Dziś podczas przejażdżki rowerowej mijałem kolegę z którym chodziłem do jednej klasy w technikum .... Ubrany w markowe ciuchy, markowe buty .... szedł i bełkotał coś do idących w tę samą stronę co on dwudziestoparoletnich dziewczyn, co bełkotał nie wiem bo był tak pijany, że mówienie sprawiało mu wielką trudność. Zrobiło mi się go szkoda ....., Gość po leczeniu zamkniętym, terapii (albo -ach), uczęszczający do AA ...... - wzorcowy model ..... A kiedyś całkiem mądry facet ...., gdzieś się niestety pogubił, zatracił sens ..... . Ciekawe co miało wpływ na jego powrót do picia ........ :szok:
jolkajolka - Nie 12 Cze, 2011 21:32

blanet napisał/a:
Dziś podczas przejażdżki rowerowej mijałem kolegę z którym chodziłem do jednej klasy w technikum .... Ubrany w markowe ciuchy, markowe buty .... szedł i bełkotał coś do idących w tę samą stronę co on dwudziestoparoletnich dziewczyn, co bełkotał nie wiem bo był tak pijany, że mówienie sprawiało mu wielką trudność. Zrobiło mi się go szkoda ....., Gość po leczeniu zamkniętym, terapii (albo -ach), uczęszczający do AA ...... - wzorcowy model ..... A kiedyś całkiem mądry facet ...., gdzieś się niestety pogubił, zatracił sens ..... . Ciekawe co miało wpływ na jego powrót do picia ........ :szok:


Może jeszcze wróci do AA.O ile zdąży. :(

Tomoe - Pią 17 Cze, 2011 15:34

Blanet, co u ciebie? :)
Nie odzywasz się od niedzieli...

blanet - Pią 17 Cze, 2011 21:58

Tomoe napisał/a:
Blanet, co u ciebie? :)
Nie odzywasz się od niedzieli...

Witaj Tomoe, miło, że się martwisz :D . U mnie po staremu, a może lepiej po nowemu .... Trwam konsekwentnie w moim postanowieniu (czytaj w trzeźwości) i jest mi z tym co raz lepiej. Nie miewam żadnych dołów, cieszę się życiem 8) . Odkąd podjąłem terapię (czytaj podpisałem Krucjatę i powierzyłem wszystko Temu, który wszystko może) jest mi zupełnie bosko :lol: Pozdrawiam wszystkich serdecznie, jednocześnie życząc udanego weekendu :D

Tomoe - Pią 17 Cze, 2011 22:01

Dziękuję. Tobie również życzę udanego trzeźwego weekendu.
Odzywaj się częściej. :)

Jonesy - Pon 27 Cze, 2011 10:19

Ciągle z nami???
szymon - Pon 27 Cze, 2011 12:25

Jonesy napisał/a:
Ciągle z nami???
zaciołeś się?
Jonesy - Pon 27 Cze, 2011 12:40

A co, mam nowy wątek założyć z tematem "poszukiwany/poszukiwana"???
To w każdym się pytam, żeby było oficjalnie, bo się nie tyle zamartwiam, co interesuję losów współalkoholików, korzystających z konkurencyjnych niż moja metod leczenia. Nie czepiaj się Mały, o Ciebie też bym się pytał jakby Cię zatkało co kiedy :pocieszacz:

ZbOlo - Pon 27 Cze, 2011 12:42

Cytat:
o Ciebie też bym się pytał jakby Cię zatkało co kiedy :pocieszacz:

...to Ty dobre serduszko masz... Jonesy... ;)

szymon - Pon 27 Cze, 2011 12:44

ZbOlo napisał/a:
Cytat:
o Ciebie też bym się pytał jakby Cię zatkało co kiedy :pocieszacz:

...to Ty dobre serduszko masz... Jonesy... ;)


musze przetestować ale nie wiem czy wytrzymam dwa dni :)

szymon - Pon 27 Cze, 2011 12:56

Marc-elus napisał/a:
Chyba musisz rozpocząć terapię, ale w innym kierunku


zastanawiam się w którym, ale coś by się zdało, najlepiej gumowy młotek na wybicie głupoty z głowy :wysmiewacz:

blanet - Pon 27 Cze, 2011 20:46

Jonesy napisał/a:
Ciągle z nami???

Tak, ciągle trzeźwy :D . Życie w trzeźwości bez kaca i innych niedogodności związanych z nadużywaniem alkoholu, jest dla mnie bardzo przyjemnym odczuciem .... . W związku z powyższym jakoś myślenie o alkoholu "nie chodzi" za mną. A nawet jeśli spotkam się z kimś kto pije, to ja po prostu nie piję - bo przecież mam podpisana krucjatę do końca życia w pewnej ważnej dla mnie intencji, mam kochaną żonę, wspaniałą córkę i przede wszystkim mam siebie, na którym bardzo mi zależy :) .....
Dzięki za zainteresowanie :szok: i pozdrawiam :D

Masakra - Pon 27 Cze, 2011 21:13

blanet napisał/a:
A nawet jeśli spotkam się z kimś kto pije, to ja po prostu nie piję

Z calym szacunkiem dla Twojej drogi i wartosci duchowych ktore ona niesie ale kazda choroba ma tez swoje techniczne strony...
Przebywanie w towarzystwie osoby pijacej na wczesnym etapie nie picia jest bardzo niebezpieczne. Twoja podswiadomosc moze pracowac nad tym zebys sie napil a Ty nawet mozesz nie zdawac sobie z tego sprawy, bo jak sama nazwa wskazuje dzieje sie to poza Twoja sfera swiadomosci. Niestety tak to dziala, a tego typu rzeczy ucza wlasnie na terapii. Ktos tutaj ladnie napisal ze nawet papiez jak jest chory to nie pada na oltarz tylko idzie sie leczyc... bo choroby sie leczy...
Kazdy alkoholik jest dokladnie taki sam a jesli Tobie wydaje sie ze jestes inny albo unikatowy to jestes w bledzie. Roznimy sie tylko sposobem kombinowania.
Jednego z alkoholizmu "leczy" silownia, drugiego wlasna droga zdobywana wiedza z forum, trzeciego sam Jezus czwartego antydepresanty a piaty nie pije ze strachu... i kazdy co najsmutniejsze jest przekonany o swej odmiennosci i slusznosci swej drogi. Tylko dziwnym trafem wszyscy spotykaja sie pozniej w tym samym punkcie po zapiciu...
Milo widziec Cie trzezwego blanet i widac ze duzo Ci Twoja droga daje jako czlowiekowi bo fajnie sie czyta Twoje posty i widac, ze ten Bog naprawde gdzies w Tobie jest. Moze jednak warto byloby mu troche pomoc i samemu tez przelamac strach przed podjeciem krokow- to naprawde nie jest straszne a jedynie nasz mozg wszystko wyolbrzymia.
Powodzenia i trzymaj sie fsdf43t

blanet - Pon 27 Cze, 2011 23:22

Masakra napisał/a:
blanet napisał/a:
A nawet jeśli spotkam się z kimś kto pije, to ja po prostu nie piję

Z calym szacunkiem dla Twojej drogi i wartosci duchowych ktore ona niesie ale kazda choroba ma tez swoje techniczne strony...
Przebywanie w towarzystwie osoby pijacej na wczesnym etapie nie picia jest bardzo niebezpieczne. Twoja podswiadomosc moze pracowac nad tym zebys sie napil a Ty nawet mozesz nie zdawac sobie z tego sprawy, bo jak sama nazwa wskazuje dzieje sie to poza Twoja sfera swiadomosci. Niestety tak to dziala, a tego typu rzeczy ucza wlasnie na terapii. Ktos tutaj ladnie napisal ze nawet papiez jak jest chory to nie pada na oltarz tylko idzie sie leczyc... bo choroby sie leczy...
Kazdy alkoholik jest dokladnie taki sam a jesli Tobie wydaje sie ze jestes inny albo unikatowy to jestes w bledzie. Roznimy sie tylko sposobem kombinowania.
Jednego z alkoholizmu "leczy" silownia, drugiego wlasna droga zdobywana wiedza z forum, trzeciego sam Jezus czwartego antydepresanty a piaty nie pije ze strachu... i kazdy co najsmutniejsze jest przekonany o swej odmiennosci i slusznosci swej drogi. Tylko dziwnym trafem wszyscy spotykaja sie pozniej w tym samym punkcie po zapiciu...
Milo widziec Cie trzezwego blanet i widac ze duzo Ci Twoja droga daje jako czlowiekowi bo fajnie sie czyta Twoje posty i widac, ze ten Bog naprawde gdzies w Tobie jest. Moze jednak warto byloby mu troche pomoc i samemu tez przelamac strach przed podjeciem krokow- to naprawde nie jest straszne a jedynie nasz mozg wszystko wyolbrzymia.
Powodzenia i trzymaj sie fsdf43t

Dziękuję za dobre rady, owszem jestem świadomy tego, że przebywanie na dłuższą metę w miejscach gdzie spożywa się alkohol jest niebezpieczne, ale czytając wiele postów niektórych użytkowników tego forum jak walczyli ze sobą, czy iść na imprezę czy nie, bo bali się tego że może nie dadzą rady i napiją się w jakiś sposób zmotywowało mnie do tego czy jestem w stanie powiedzieć nie jak inni namawiają ..... I powiem Ci, że owszem przez pierwsze 30 min. jak siedziałem ze znajomymi tak jakoś trochę mi było szkoda że nie piję, ale jak z minuty na minutę byli co raz bardziej pijani i gadali bzdury, a do tego wiedziałem, że na drugi dzień z rana będą zdychać, to jeszcze bardziej utwierdziłem się w słuszności swego wyboru.
Jeśli zaś chodzi o moje "przełamanie" się i podjęcie terapii to chciałem jeszcze raz powiedzieć, że ja naprawdę nie mam nic przeciwko jej stosowaniu, ale uważam, że nie jest mi ona potrzebna.
Odnośnie mojej wyjątkowości, to spieszę z wyjaśnieniem, że każdy z nas jest wyjątkowy, każdy z nas ma inne potrzeby, inaczej się zachowuje. Traktowanie innych pijących jako gorszych, bo są biedniejsi, zniszczeni przez alkohol bądź mają za sobą szemraną przeszłość jest po prostu nieludzkie i nie muszę się o tym przekonywać chodząc na terapię. Ja nie dlatego nie podejmuję terapii bo tam są ludzie, którzy są BE, ja jej nie podejmuję bo dla mnie terapią jest Jezus, Bóg Żywy w którego wierzę i który codziennie dodaje mi sił w mojej walce która będzie trwała, aż do końca moich dni. I na chwilę obecną wystarcza mi ona w zupełności. Jest bardzo wymagająca, ale przynosi wielkie efekty ..... No i najważniejsze: nikt nie mówił że będzie łatwo .....
A i jeszcze jedno, rozmawiałem kiedyś z jednym klerykiem z 5 roku. Pytam go - Jesteś pewny swej drogi ? Nie podobają ci się kobiety, przecież w momencie święceń będziesz ślubował czystość, jesteś pewien swojego wyboru ?. On pół żartem, pół serio odpowiedział mi: Wiesz jest ryzyko jest zabawa :p
On wyrzeka się kobiet, ja wyrzekam się alkoholu - wiem, że to porównanie nie jest zbyt trafne, ale powiedzenie Jest ryzyko jest zabawa bardzo mi się spodobało i utkwiło mi w pamięci.

szymon - Pon 27 Cze, 2011 23:33

a jak Twoje wypieki na twarzy, zeszły ? :skromny:
blanet - Pon 27 Cze, 2011 23:36

szymon napisał/a:
a jak Twoje wypieki na twarzy, zeszły ? :skromny:

Mam nadzieję, że bezpowrotnie .....

szymon - Pon 27 Cze, 2011 23:41

opowiedz coś o Bogu, jak On ci pomaga... :)
blanet - Pon 27 Cze, 2011 23:50

szymon napisał/a:
opowiedz coś o Bogu, jak On ci pomaga... :)

Codziennie rano całuje mnie w czoło i życzy miłego dnia, a jak ktoś namawia mnie do picia, to bierze mnie za rękę i prowadzi do domu .. :D ..
A tak naprawdę, to ciężko to wytłumaczyć, daje mi siłę do walki z moim nałogiem. Dużo z Nim rozmawiam, Czytam Pismo Święte i z niego czerpię wskazówki jak żyć ..........

yuraa - Pon 27 Cze, 2011 23:53

Blanet czy to nie jest tak że obawiasz sie gniewu Boga w przypadku zlamania
przysięgi, krucjaty czy co tam podpisaleś

blanet - Wto 28 Cze, 2011 00:46

yuraa napisał/a:
Blanet czy to nie jest tak że obawiasz sie gniewu Boga w przypadku zlamania
przysięgi, krucjaty czy co tam podpisaleś

Na szczęście dla nas - Pan Bóg pomimo tego, że sam był bez grzechu, po trzykroć upadał i uczył człowieka, że choć często brak sił i chęci to trzeba się podnieść i iść dalej .... . To jedno, a po drugie to Bóg nie miłuje człowieka za to co robi, tylko pomimo tego co robi. On zna nasze grzechy i wie na co nas stać ... . Ogrom Jego miłosierdzia jest nie do pojęcia. Dlatego też nie obawiam się jego potępienia, bo On nie potępia ani nie karze. To tak jak by się zastanawiało dziecko nad tym, dlaczego urodziło się bez nogi. Czy dlatego, że to kara ? A za co ?
Krucjata nie jest batem wiszącym nade mną, który jak ją złamię to mi da po du***. Krucjata jest pomocą, która wskazuje mi drogę, pokazuje jak postępować aby nie pić, to taka trochę filozofia pewnej postawy życiowej - tak to rozumiem. A Pana Boga, proszę o to by pomógł mi kroczyć Jego drogą i dał mi siłę, bo droga ta trudna .... ale warto - bo nagroda niewspółmiernie wielka do wysiłku ....

Janioł - Wto 28 Cze, 2011 02:30

blanet napisał/a:
A Pana Boga, proszę o to by pomógł mi kroczyć Jego drogą i dał mi siłę, bo droga ta trudna ....
zahacz o przystanek Zakroczym
Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości, Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, ul. O. Honorata Koźmińskiego 36, 05-170 Zakroczym. Biuro OAT: Tel./Fax: 022/785-22-08. e-mail: oat@kapucyni-wwa.opoka.org.pl; e-mail: oat_xl@wp.pl, www.oat.com.pl

Masakra - Wto 28 Cze, 2011 16:37

Dobrze blanet a jak bys mial zapalenie pluc co byc zrobil? Zaoferowalbym Ci zebys zamiast pojscia do lekarza zaczal sie modlic? Jak bys zareagowal? (pytam powaznie)
szymon - Wto 28 Cze, 2011 17:09

Cytat:
Ogrom Jego miłosierdzia jest nie do pojęcia. Dlatego też nie obawiam się jego potępienia, bo On nie potępia ani nie karze


Onego czasu w upał przyszli ludzie różni
Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni.
Między nimi był zbójca; a gdy inni spali,
Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali".
On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy:
Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy
Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie.
A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie:
"Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,
Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".

Ibik - Wto 28 Cze, 2011 21:37

Masakra,a co dała Ci terapia?
Mnie daję nadzieję i wiarę w trzeźwe życie.
Jak sądzę Blanet to już ma w swojej wierze.

Marc-elus - Wto 28 Cze, 2011 21:56

Wiesz co daje? Uczy spojrzeć prawdzie w oczy, na to kim jesteśmy. Ciężko żeby Blanet podpisując "krucjatę" to nabył. A sądzę że jest to ważne, bo powoduje że nie ma się poczucia winy i krzywdy.
Powiedzenie po prostu sobie "Jestem alkoholikiem" to nie koniec. Trzeba umieć spotkać się z tą prawdą, zaakceptować ją i nie czuć się źle z tym. Nie czuć się źle z samym sobą, nawet gdy choroba wróci.

Mam takie wrażenie że jak ja zapije to szybko dojdę do ładu z własnym sumieniem i tym co się stało.
Blanet, a jak będzie z Tobą gdy polegniesz? Będziesz potrafił zaakceptować to że Bóg ci nie pomógł?

jolkajolka - Wto 28 Cze, 2011 22:11

Mnie terapia dała poczucie bezpieczeństwa. Nauczyła mnie,że muszę liczyć na siebie i na pomoc takich jak ja. Nie czekam na cud i pomoc z nieba. Po prostu pracuję nad sobą,tak dobrze,jak umiem :)
Marc-elus - Wto 28 Cze, 2011 22:17

jolkajolka napisał/a:
pracuję nad sobą

:brawo:
Nie wiem za dużo o "trybie" trzeźwienia Blaneta....
Czy po "krucjacie" ktoś polepsza jakość swego życia, tak jak po terapii często się dzieje? Chyba ślubuje jedynie nie picie?
Czy tam uczą jak rozpoznać głód? Uczą jak sobie z nim radzić? Uczą o mechanizmach naszego nałogu? Uczą jak "rozbrajać bombę"? Uczą wyrażania własnych uczuć, tak żeby nie zżerały od środka?

rufio - Wto 28 Cze, 2011 22:22

Marc-elus napisał/a:
Czy tam uczą jak rozpoznać głód? Uczą jak sobie z nim radzić? Uczą o mechanizmach naszego nałogu? Uczą jak "rozbrajać bombę"? Uczą wyrażania własnych uczuć, tak żeby nie zżerały od środka?

To jest nie istotne
Modla sie i patrza w niebo - przeciez sa znaki . :roll:

blanet - Wto 28 Cze, 2011 22:24

szymon napisał/a:
Cytat:
Ogrom Jego miłosierdzia jest nie do pojęcia. Dlatego też nie obawiam się jego potępienia, bo On nie potępia ani nie karze


Onego czasu w upał przyszli ludzie różni
Zasnąć pod cieniem muru; byli to podróżni.
Między nimi był zbójca; a gdy inni spali,
Anioł Pański zbudził go: "Wstań, bo mur się wali".
On zbójca był ze wszystkich innych najzłośliwszy:
Wstał, a mur inne pobił. On ręce złożywszy
Bogu dziękował, że mu ocalono zdrowie.
A Anioł Pański stanął przed nim i tak powie:
"Ty najwięcej zgrzeszyłeś! kary nie wyminiesz,
Lecz ostatni najgłośniej, najhaniebniej zginiesz".


No cóż, Mickiewicz nigdy nie należał do moich mocnych stron, dlatego też nie mnie Go interpretować, ale są bardziej uczeni którzy to potrafią, np. o. Jacek Salij OP:
"My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę. W Piśmie Świętym czytamy nieraz, że grzesznik, któremu wszystko wiedzie się pomyślnie, powinien się tym bardzo zaniepokoić -- kto wie, może to jest znak, że sam Bóg traci już nadzieję na jego nawrócenie. " koniec cytatu ...

blanet - Wto 28 Cze, 2011 22:51

Masakra napisał/a:
Dobrze blanet a jak bys mial zapalenie pluc co byc zrobil? Zaoferowalbym Ci zebys zamiast pojscia do lekarza zaczal sie modlic? Jak bys zareagowal? (pytam powaznie)

A więc na poważnie to uważam, że alkoholizm to choroba duszy .... zapalenie płuc to typowa choroba ciała i leczenie w tym przypadku odbywa się za pomocą innych "lekarstw" i innych specjalistów. Nie spotkałem jak dotąd wśród lekarzy specjalisty od duszy, ba co niektórzy spośród nich uważają, że człowiek w ogóle jej nie posiada. Środowisko terapeutów nie jest mi dobrze znane, więc nie wiem, czy wśród nich znajdują się spece od duszy (znam z lat młodości pewną dziewczynę w moim wieku, która po długim okresie picia i zdrowienia została terapeutką w przychodni leczenia uzależnień, ale wydaje mi się że ona raczej duszy leczyć nie potrafi, ponieważ wg. mnie jakoś sobie dziwnie życie ułożyła, rozbiła czyjąś rodzinę, żyje na kocią łapę i nie wydaje mi się żeby człowiek w takim stanie mógł być szczęśliwy - ALE ! być może się mylę !!!!!, na szczęście nigdy tego nie przerabiałem, a jak bardzo łatwo zauważyć ostatnio w modzie jest życie na kartę rowerową bez brania odpowiedzialności za drugą osobę, itp, itd. <nie jest to tematem naszej rozmowy, więc nie będę tego rozwijał>)
Jeśli zaś chodzi o leczenie ciała to znam kilka przypadków, kiedy medycyna "rozkładała ręce" a tu nagle :szok: człowiek był np. na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie i wyzdrowiał (po nowotworze ani śladu, przejrzał na oczy, zaczął chodzić). :mysli:
Skoro Bóg ma moc uzdrawiać z choroby ciała to czemu nie może mieć mocy uzdrawiać z choroby duszy. Po za tym jak pisze św. Łukasz: Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. :brawo:

Marc-elus - Wto 28 Cze, 2011 23:04

Blanet, ilu ludzi modli się o uzdrowienie i zdycha w cierpieniach?

Z tego co piszesz, to widzę że liczysz na cud..... co zrobisz jak nie nastąpi?
Chcesz być wybrany z milionów ludzi, jesteś w jakiś sposób uprzywilejowany? :)

Jonesy - Wto 28 Cze, 2011 23:05

blanet napisał/a:
Masakra napisał/a:
Dobrze blanet a jak bys mial zapalenie pluc co byc zrobil? Zaoferowalbym Ci zebys zamiast pojscia do lekarza zaczal sie modlic? Jak bys zareagowal? (pytam powaznie)

A więc na poważnie to uważam, że alkoholizm to choroba duszy .... zapalenie płuc to typowa choroba ciała i leczenie w tym przypadku odbywa się za pomocą innych "lekarstw" i innych specjalistów. Nie spotkałem jak dotąd wśród lekarzy specjalisty od duszy, ba co niektórzy spośród nich uważają, że człowiek w ogóle jej nie posiada. Środowisko terapeutów nie jest mi dobrze znane, więc nie wiem, czy wśród nich znajdują się spece od duszy (znam z lat młodości pewną dziewczynę w moim wieku, która po długim okresie picia i zdrowienia została terapeutką w przychodni leczenia uzależnień, ale wydaje mi się że ona raczej duszy leczyć nie potrafi, ponieważ wg. mnie jakoś sobie dziwnie życie ułożyła, rozbiła czyjąś rodzinę, żyje na kocią łapę i nie wydaje mi się żeby człowiek w takim stanie mógł być szczęśliwy - ALE ! być może się mylę !!!!!, na szczęście nigdy tego nie przerabiałem, a jak bardzo łatwo zauważyć ostatnio w modzie jest życie na kartę rowerową bez brania odpowiedzialności za drugą osobę, itp, itd. <nie jest to tematem naszej rozmowy, więc nie będę tego rozwijał>)
Jeśli zaś chodzi o leczenie ciała to znam kilka przypadków, kiedy medycyna "rozkładała ręce" a tu nagle :szok: człowiek był np. na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie i wyzdrowiał (po nowotworze ani śladu, przejrzał na oczy, zaczął chodzić). :mysli:
Skoro Bóg ma moc uzdrawiać z choroby ciała to czemu nie może mieć mocy uzdrawiać z choroby duszy. Po za tym jak pisze św. Łukasz: Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. :brawo:


:zemdlal:

Janioł - Wto 28 Cze, 2011 23:06

blanet napisał/a:
, że alkoholizm to choroba duszy ....
min. i dlatego złozoność tej choroby wymaga pracy wielopłaszczyznowej od leczenia marskości wątroby do leczenia psychiki , pracy z teraputą i jak ktos ma taka potrzebę to leczenia ducha cokolwiek kryje się pod tym twierdzeniem
Janioł - Wto 28 Cze, 2011 23:08

Marc-elus napisał/a:
Blanet, ilu ludzi modli się o uzdrowienie i zdycha w cierpieniach?
a ilu zdycha nie modląc się, to jest akademicka dyskusja ale fakt koncentracja tylko na leczenie ducha nie jest moim zdaniem najlepszym sposobem na trzeżwienie a poza tym łatwiej w ten sposób zrzucic z siebie odpowiedzialnośc i przerzucić ją na Boga jakkolwiek do nie pojmuję
blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:09

Marc-elus napisał/a:

Blanet, a jak będzie z Tobą gdy polegniesz? Będziesz potrafił zaakceptować to że Bóg ci nie pomógł?

No cóż biorę i taką możliwość pod uwagę. Prawdopodobnie (oby raczej nie miało to miejsca) potraktuję to tak, jak przegraną walkę z innymi grzechami, które wymieniam podczas spowiedzi, a których nie udaje mi się przezwyciężyć. Całe nasze życie to jedna wielka wojna dobra ze złem, niekiedy udaje się nam wygrać kilka bitew, a niekiedy przegrać. Grunt żeby powstać, wylizać rany i stanąć wyprostowanym do kolejnej potyczki. I niestrudzenie wierzyć w zwycięstwo dobra ....
Odnośnie akceptacji "nie pomocy" Boga to dał On nam wolną wolę i tak naprawdę jeśli my nie będziemy czegoś chcieli, to On niestety pomóc na siłę, choćby chciał to i tak nie będzie mógł. Jest to wg. mnie logiczne, myślę więc, że jeśli trafi się wpadka będzie ona tylko i wyłącznie z mojej winy, z mojego wyboru. Nie zdarzyło mi się nigdy mieć grzechu ciężkiego, kiedy wytrwale trwałem codziennie na modlitwie. Zdarzał mi się natomiast wtedy kiedy zagłuszałem głos Pana i "odstawiałem" Go na bok. Robiłem to świadomie i mówiłem, Panie dam radę sam :rotfl: . No cóż grzech pychy znany był już przy stworzeniu świata, a mimo to do dnia dzisiejszego przytrafia się wszystkim bardzo często ....

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:19

Marc-elus napisał/a:
jolkajolka napisał/a:
pracuję nad sobą

:brawo:
Nie wiem za dużo o "trybie" trzeźwienia Blaneta....
Czy po "krucjacie" ktoś polepsza jakość swego życia, tak jak po terapii często się dzieje? Chyba ślubuje jedynie nie picie?
Czy tam uczą jak rozpoznać głód? Uczą jak sobie z nim radzić? Uczą o mechanizmach naszego nałogu? Uczą jak "rozbrajać bombę"? Uczą wyrażania własnych uczuć, tak żeby nie zżerały od środka?


Jakość swego życia polepszyłem już dwa dni po odstawieniu alkoholu, obecnie z dnia na dzień jest już tylko lepiej.
Ślubuję nie picie, nie kupowanie, nie częstowanie i nieprzyjmowanie.
Nie uczą jak rozpoznać głód. Nie uczą jak sobie z tym radzić. Nie uczą jak rozbrajać bombę. Wydaje mi się jednak, że każdy komu naprawdę zależy na swojej trzeźwości potrafi zlokalizować odpowiednią literaturę na ten temat.
Wyrażania własnych uczuć człowiek uczy się przez całe życie. Jakoś nie przypominam sobie abym miał z tym problem. :skromny: :rotfl:

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:21

Jonesy napisał/a:
blanet napisał/a:
Masakra napisał/a:
Dobrze blanet a jak bys mial zapalenie pluc co byc zrobil? Zaoferowalbym Ci zebys zamiast pojscia do lekarza zaczal sie modlic? Jak bys zareagowal? (pytam powaznie)

A więc na poważnie to uważam, że alkoholizm to choroba duszy .... zapalenie płuc to typowa choroba ciała i leczenie w tym przypadku odbywa się za pomocą innych "lekarstw" i innych specjalistów. Nie spotkałem jak dotąd wśród lekarzy specjalisty od duszy, ba co niektórzy spośród nich uważają, że człowiek w ogóle jej nie posiada. Środowisko terapeutów nie jest mi dobrze znane, więc nie wiem, czy wśród nich znajdują się spece od duszy (znam z lat młodości pewną dziewczynę w moim wieku, która po długim okresie picia i zdrowienia została terapeutką w przychodni leczenia uzależnień, ale wydaje mi się że ona raczej duszy leczyć nie potrafi, ponieważ wg. mnie jakoś sobie dziwnie życie ułożyła, rozbiła czyjąś rodzinę, żyje na kocią łapę i nie wydaje mi się żeby człowiek w takim stanie mógł być szczęśliwy - ALE ! być może się mylę !!!!!, na szczęście nigdy tego nie przerabiałem, a jak bardzo łatwo zauważyć ostatnio w modzie jest życie na kartę rowerową bez brania odpowiedzialności za drugą osobę, itp, itd. <nie jest to tematem naszej rozmowy, więc nie będę tego rozwijał>)
Jeśli zaś chodzi o leczenie ciała to znam kilka przypadków, kiedy medycyna "rozkładała ręce" a tu nagle :szok: człowiek był np. na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie i wyzdrowiał (po nowotworze ani śladu, przejrzał na oczy, zaczął chodzić). :mysli:
Skoro Bóg ma moc uzdrawiać z choroby ciała to czemu nie może mieć mocy uzdrawiać z choroby duszy. Po za tym jak pisze św. Łukasz: Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. :brawo:


:zemdlal:
mam nadzieję że leżałeś w łóżku i nie odniosłeś poważniejszych kontuzji :D
szymon - Wto 28 Cze, 2011 23:22

blanet napisał/a:
każdy komu naprawdę zależy na swojej trzeźwości potrafi zlokalizować odpowiednią literaturę na ten temat.


a czy mógłbyś podrzucić jakąś książkę dla strapionego?
z ciekawości chciałbym przeczytać :)

yuraa - Wto 28 Cze, 2011 23:26

blanet napisał/a:
jeśli trafi się wpadka będzie ona tylko i wyłącznie z mojej winy, z mojego wyboru

zaraz zaraz Blanet, tzn że mimo Twojej głębokiej wiary w moc parasola ochronnego jaki Bóg trzyma nad Twoja skołatana duszą dopuszczasz mozliwość wpadki?
oczywiście zawieść może najslabsze ogniwo czyli ty , ale co wtedy z Twoja wiarą

Eli Eli , lama sabachtani
zawyjesz do księżyca??

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:26

szymon napisał/a:
blanet napisał/a:
każdy komu naprawdę zależy na swojej trzeźwości potrafi zlokalizować odpowiednią literaturę na ten temat.


a czy mógłbyś podrzucić jakąś książkę dla strapionego?
z ciekawości chciałbym przeczytać :)


Jeśli tylko będę przejeżdżał w Twojej okolicy, nie omieszkam ... Zastanawiam się tylko, czy posiadam coś czego jeszcze nie czytałeś :(

Marc-elus - Wto 28 Cze, 2011 23:29

blanet napisał/a:
Wydaje mi się jednak, że każdy komu naprawdę zależy na swojej trzeźwości potrafi zlokalizować odpowiednią literaturę na ten temat.

Błąd, książka nie odniesie się do Twojej sytuacji, to tak jakbyś chciał prowadzić interesy bo przeczytałeś kilka podręczników dla menegerów... Jakbyś chciał zawodowo grać w piłkę po obejrzeniu paru powtórek w TV....
Nie da się Blanet, przykro mi. :(

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:30

yuraa napisał/a:
blanet napisał/a:
jeśli trafi się wpadka będzie ona tylko i wyłącznie z mojej winy, z mojego wyboru

zaraz zaraz Blanet, tzn że mimo Twojej głębokiej wiary w moc parasola ochronnego jaki Bóg trzyma nad Twoja skołatana duszą dopuszczasz mozliwość wpadki?
oczywiście zawieść może najslabsze ogniwo czyli ty , ale co wtedy z Twoja wiarą

Eli Eli , lama sabachtani
zawyjesz do księżyca??


Napisałem już wcześniej co zrobię, nie czytasz uważnie. Jeśli zaś chodzi o wpadkę, to owszem zdarzają się przypadki, że ktoś zrezygnował z krucjaty. Ale za to nie idzie się do piekła. Do piekła idzie się ponoć za pijaństwo.

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:33

Marc-elus napisał/a:
blanet napisał/a:
Wydaje mi się jednak, że każdy komu naprawdę zależy na swojej trzeźwości potrafi zlokalizować odpowiednią literaturę na ten temat.

Błąd, książka nie odniesie się do Twojej sytuacji, to tak jakbyś chciał prowadzić interesy bo przeczytałeś kilka podręczników dla menegerów... Jakbyś chciał zawodowo grać w piłkę po obejrzeniu paru powtórek w TV....
Nie da się Blanet, przykro mi. :(

Da się prowadzić interesy nie czytając żadnej książki, tak samo jak da się grać w piłkę po obejrzeniu meczu w TV, choć przyznaję nie od razu zawodowo :p .

rufio - Wto 28 Cze, 2011 23:41

Na frasunek - najlepszy trunek

Kiedy dusza boli - napij się jaboli

Dusza łka - kup piwa dwa

Smutno mi na duszy - piana na kuflu się puszy

szymon - Wto 28 Cze, 2011 23:44

rufio napisał/a:
Na frasunek - najlepszy trunek


blanet napisał/a:
Ale za to nie idzie się do piekła. Do piekła idzie się ponoć za pijaństwo.


blanet napisał/a:
Dlatego też nie obawiam się jego potępienia, bo On nie potępia ani nie karze.


yuraa napisał/a:
Eli Eli , lama sabachtani

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:47

rufio napisał/a:
Na frasunek - najlepszy trunek

Kiedy dusza boli - napij się jaboli

Dusza łka - kup piwa dwa

Smutno mi na duszy - piana na kuflu się puszy


Wino było źródłem radości, dawało ludziom rozkosz i przyjemność (por. Sdz 9,13) oraz rozweselało ich serca (por. Ps 104,15; Za 10,7). Ponieważ wino daje ludziom radość, z tego też powodu w sposób szczególny zalecane jest dla tych, którzy są smutni i ponurzy lub doznają bólu wewnątrz swej duszy, np. prorok Jeremiasz mówi o kielichu pocieszenia po stracie ojca i matki (por. Jer 16,7)

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:50

rufio napisał/a:
Na frasunek - najlepszy trunek

Kiedy dusza boli - napij się jaboli

Dusza łka - kup piwa dwa

Smutno mi na duszy - piana na kuflu się puszy


Dajcie sycerę będącemu w udręce,
wino zgorzkniałemu na duchu:
niech pije, niech o nędzy zapomni,
na trud już niepomny (Prz 31,6-7).

Jonesy - Wto 28 Cze, 2011 23:51

blanet napisał/a:
rufio napisał/a:
Na frasunek - najlepszy trunek

Kiedy dusza boli - napij się jaboli

Dusza łka - kup piwa dwa

Smutno mi na duszy - piana na kuflu się puszy


Wino było źródłem radości, dawało ludziom rozkosz i przyjemność (por. Sdz 9,13) oraz rozweselało ich serca (por. Ps 104,15; Za 10,7). Ponieważ wino daje ludziom radość, z tego też powodu w sposób szczególny zalecane jest dla tych, którzy są smutni i ponurzy lub doznają bólu wewnątrz swej duszy, np. prorok Jeremiasz mówi o kielichu pocieszenia po stracie ojca i matki (por. Jer 16,7)


No teraz to dopiero dałeś do kotła...

rufio - Wto 28 Cze, 2011 23:55

blanet napisał/a:
Wino było źródłem radości, dawało ludziom rozkosz i przyjemność (por. Sdz 9,13) oraz rozweselało ich serca (por. Ps 104,15; Za 10,7). Ponieważ wino daje ludziom radość, z tego też powodu w sposób szczególny zalecane jest dla tych, którzy są smutni i ponurzy lub doznają bólu wewnątrz swej duszy, np. prorok Jeremiasz mówi o kielichu pocieszenia po stracie ojca i matki (por. Jer 16,7)

Podobno alkoholizm to choroba duszy - a tu taka niespodzianka - Ty sie zdecyduj
albo dusza albo wino .prsk

szymon - Wto 28 Cze, 2011 23:57

rufio napisał/a:
wino
z winem to mi się przypomina pierwszy cud.... może coś w tym jest?
blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:58

Jonesy napisał/a:
blanet napisał/a:
rufio napisał/a:
Na frasunek - najlepszy trunek

Kiedy dusza boli - napij się jaboli

Dusza łka - kup piwa dwa

Smutno mi na duszy - piana na kuflu się puszy


Wino było źródłem radości, dawało ludziom rozkosz i przyjemność (por. Sdz 9,13) oraz rozweselało ich serca (por. Ps 104,15; Za 10,7). Ponieważ wino daje ludziom radość, z tego też powodu w sposób szczególny zalecane jest dla tych, którzy są smutni i ponurzy lub doznają bólu wewnątrz swej duszy, np. prorok Jeremiasz mówi o kielichu pocieszenia po stracie ojca i matki (por. Jer 16,7)


No teraz to dopiero dałeś do kotła...


Cel uświęca środki :] Zrobiłem to celowo żeby zwrócić uwagę na bardzo ciekawy artykuł. Zachęcam wszystkich do przeczytania całości: http://oat.com.pl/tb_10_6_art_2.htm#rady

blanet - Wto 28 Cze, 2011 23:59

Jak widać - skutecznie ...
rufio - Śro 29 Cze, 2011 00:01

z ta skutecznościa to bym był ostrożny - na pewno z zaciekawieniem i pewna dozą supnonsensu .
szymon - Śro 29 Cze, 2011 00:02

przeczytaj jeszcze dokładnie jakie znaczenie miało "wino dla strapionych" 2000 lat temu, czy nawet wcześniej...

miód za jana kochanowskiego itd...

Masakra - Śro 29 Cze, 2011 00:06

Blanet, oczywiscie rob jak chcesz i po swojemu. Jesli droga ktora idziesz Ci odpowiada to nic tylko sie cieszyc razem z Toba :okok:
Jakbys jednak mial jakiekolwiek watpliwosci badz zauwazyl ze cos jest nie tak to mozesz dac znac a na pewno Ci pomoge najlepiej jak umiem. Ja natomiast jak bede miec jakis problem zwroce sie byc moze do Ciebie, jesli nie masz nic przeciwko :pocieszacz:

blanet - Śro 29 Cze, 2011 00:28

Masakra napisał/a:
Blanet, oczywiscie rob jak chcesz i po swojemu. Jesli droga ktora idziesz Ci odpowiada to nic tylko sie cieszyc razem z Toba :okok:
Jakbys jednak mial jakiekolwiek watpliwosci badz zauwazyl ze cos jest nie tak to mozesz dac znac a na pewno Ci pomoge najlepiej jak umiem. Ja natomiast jak bede miec jakis problem zwroce sie byc moze do Ciebie, jesli nie masz nic przeciwko :pocieszacz:


Dziękuję za zapewnienie o pomocy. Daj znać jak coś będziesz potrzebował, chętnie pomogę :D

A tak na marginesie: Jak ja bym miał taką wiarę w Boga jak co poniektórzy na tym forum w terapię - GÓRY BYM PRZENOSIŁ, a tak niestety walczę jedynie z alkoholizmem i cieszę się skromnym ale za to spokojnym żywotem :D

blanet - Śro 29 Cze, 2011 00:34

I jeszcze jeden ciekawy artykuł: http://liturgia.wiara.pl/...dzis/2011-06-28 - polecam Tym którym wydaje się, że są w sytuacji bez wyjścia ....
Janioł - Śro 29 Cze, 2011 01:31

ostatnio miałem doświadczenie z neokachumenatem i tam podczas sobotnich mszy przyjmowana jest komunia pod dwoma postaciami, chleba i wina i sa wśród przyjmujących nie pijący alkoholicy którzy twierdza że ich wiara jest tak silna że ten łyk wina nie jest w stanie im zaszkodzić, dla mnie jest to złamanie abstynencji i we mnie nie ma aż takiej wiary .
Marc-elus - Śro 29 Cze, 2011 06:40

A dla mnie rozważanie problemu swojego uzależnienia w świetle tekstów ze Starego Testamentu jest nieporozumieniem, coś Ci się pomieszało.
Tak czy inaczej, każdy ma własną Drogę. Życzę Ci żeby Twoja doprowadziła Cię tam gdzie chcesz być.

ZbOlo - Śro 29 Cze, 2011 07:33

blanet napisał/a:
Jak ja bym miał taką wiarę w Boga jak co poniektórzy na tym forum w terapię

...to nie jest takie trudne, aczkolwiek trzeba mieć ten dar.... :bezradny:

ZbOlo - Śro 29 Cze, 2011 07:34

Marc-elus napisał/a:
Tak czy inaczej, każdy ma własną Drogę. Życzę Ci żeby Twoja doprowadziła Cię tam gdzie chcesz być.

...właśnie tak...

szymon - Śro 29 Cze, 2011 08:30

andrzej napisał/a:
ostatnio miałem doświadczenie z neokachumenatem i tam podczas sobotnich mszy przyjmowana jest komunia pod dwoma postaciami, chleba i wina i sa wśród przyjmujących nie pijący alkoholicy którzy twierdza że ich wiara jest tak silna że ten łyk wina nie jest w stanie im zaszkodzić, dla mnie jest to złamanie abstynencji i we mnie nie ma aż takiej wiary .


nie wiem czy to ty pisałes, czy ktoś inny poł roku temu jak ja zaczynałem swoje pierwsze tygodnie.
wtedy nie mógłem się powstrzymac od śmiechu, teraz to doświadczenie pokazuje mi jak dużo pokory trzeba mieć w środku i jak niewielka był a moja wiedza na ten temat

blanet - Śro 29 Cze, 2011 08:48

Marc-elus napisał/a:
A dla mnie rozważanie problemu swojego uzależnienia w świetle tekstów ze Starego Testamentu jest nieporozumieniem, coś Ci się pomieszało.

Nieporozumienie ? owszem, artykuł podałem jako ciekawostkę, a nie jako rozważanie problemu alkoholizmu. Ostatnia rzecz jakiej bym się podjął to analiza tekstów ze Starego Testamentu .....

Marc-elus - Śro 29 Cze, 2011 09:23

Napisałeś że wiedzę można zdobyć z książek... przeczytałeś coś?
Wiedźma - Śro 29 Cze, 2011 12:36

blanet napisał/a:
uważam, że alkoholizm to choroba duszy

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Alkoholizm to choroba ciała, duszy i umysłu.
Jest sporo somatycznych aspektów alkoholizmu - ot choćby zmiana tolerancji organizmu na alkohol,
czy włączenie alkoholu do metabolizmu, co skutkuje trudnym do opanowania głodem alkoholowym.
Fizycznym głodem, towarzyszącym obsesji picia.
Delirium tremens, padaczka czy halucynoza alkoholowa też niewiele mają wspólnego z duszą
i wymagają interwencji medycznej w warunkach szpitalnych, w przeciwnym wypadku stanowią poważne zagrożenie życia.
Gdyby uzależnienie było li tylko kwestią duszy, nie doprowadzałoby do takich powikłań
jak zespół Korsakowa czy polineuropatia. A zawały czy wylewy spowodowane nadużywaniem alkoholu?
A totalne wyniszczenie organizmu?

A gdybym miała coś powiedzieć o "chorobach duszy" czyli powszechnie nazywanych tak chorobach psychicznych
(do których notabene medycyna alkoholizmu nie zalicza) -
jak Twoim zdaniem powinny być leczone? Farmakologicznie przez psychiatrę, czy przez egzorcystę, jak drzewiej?
A może wystarczy modlitwa i krucjata? No bo przecież ciało zdrowe, nie wyniszczone mimo wieloletniej choroby...

Uważam, że wiara, modlitwa, medytacja i różne działania w sferze duchowej
mogą być bardzo pomocne w zapanowaniu nad uzależnieniem,
ale nie powinny zastępować rzetelnie przeprowadzonej terapii.
Oprócz, a nie zamiast.

szymon - Śro 29 Cze, 2011 12:42

Wiedźma napisał/a:
Delirium tremens, padaczka czy halucynoza alkoholowa też niewiele mają wspólnego z duszą


no to mnie załamałaś :zalamka: .... a ja myślałem że to lucyfer mną trzepał 34t5hsdd

Wiedźma - Śro 29 Cze, 2011 12:47

szymon napisał/a:
a ja myślałem że to lucyfer mną trzepał

Nie twierdzę, że nie mogłeś go widzieć. Ja kiedyś słyszałam głosy - ani chybi diabelskie,
a raz przyszli do mnie dwaj panowie w czerni i pokazali mi jak wygląda piekło :evil:

jolkajolka - Śro 29 Cze, 2011 15:10

andrzej napisał/a:
ostatnio miałem doświadczenie z neokachumenatem i tam podczas sobotnich mszy przyjmowana jest komunia pod dwoma postaciami, chleba i wina i sa wśród przyjmujących nie pijący alkoholicy którzy twierdza że ich wiara jest tak silna że ten łyk wina nie jest w stanie im zaszkodzić, dla mnie jest to złamanie abstynencji i we mnie nie ma aż takiej wiary .


Miałam takiego kolegę na jednej z terapii. Twierdził,że jego wiara nie pozwala mu na nie przyjmowanie takiej komunii. I że to wino to tylko symbol,nie picie alkoholu. Nie wiem,co się z nim dzieje,bo kiedyś po prostu nie przyszedł na zajęcia i już go nie spotkałam.

Jonesy - Śro 29 Cze, 2011 15:22

jolkajolka napisał/a:

Miałam takiego kolegę na jednej z terapii. Twierdził,że jego wiara nie pozwala mu na nie przyjmowanie takiej komunii. I że to wino to tylko symbol,nie picie alkoholu.


O ja pierdzielę, czego to te alkoholiki nie wymyślą :zemdlal:

ZbOlo - Śro 29 Cze, 2011 15:27

Jonesy napisał/a:
O ja pierdzielę, czego to te alkoholiki nie wymyślą :zemdlal:

...i to w imię Boga...

Marc-elus - Śro 29 Cze, 2011 16:37

ZbOlo napisał/a:
...i to w imię Boga...

Czyż tak nie jest najskuteczniej? W razie czego można kogoś kto "złe słowo" powie oskarżyć o obrazę uczuć religijnych, szykanowanie wierzących a i łatkę bezbożnika przylepić.....

ZbOlo - Śro 29 Cze, 2011 19:21

Marc-elus napisał/a:
Czyż tak nie jest najskuteczniej? W razie czego można kogoś kto "złe słowo" powie oskarżyć o obrazę uczuć religijnych, szykanowanie wierzących a i łatkę bezbożnika przylepić.....

...pewnie, ze można. Niektórzy nawet zabijali "w imię Boga"... ale to już inna bajka... piekielna :evil2"

Tomoe - Śro 29 Cze, 2011 23:11

Wiedźma napisał/a:
Alkoholizm to choroba ciała, duszy i umysłu.


:tak: :tak: :tak:

Świetnie analizuje te trzy aspekty alkoholizmu - neurobiologiczny, psychiczny i teologiczny - Gerald G. May w książce "Uzależnienie i łaska".

Mówi też o nich Abraham J. Twerski w książce "Uzależnione myślenie - Analiza samooszukiwania".

Polecam obie pozycje. :)

Lenka - Czw 30 Cze, 2011 20:57

Tomoe napisał/a:
...Abraham J. Twerski w książce "Uzależnione myślenie - Analiza samooszukiwania".

Cytat:
Polecam....


Dziękuję Tomoe, właśnie skończyłam czytać i za Tobą polecam innym. Warto przeczytać :)

Tomoe - Czw 30 Cze, 2011 21:16

Cieszę się że książka ci się spodobała, Lenko. :)
pinocchio - Czw 30 Cze, 2011 22:05

Wiedźma napisał/a:
blanet napisał/a:
uważam, że alkoholizm to choroba duszy

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Alkoholizm to choroba ciała, duszy i umysłu.
Jest sporo somatycznych aspektów alkoholizmu - ot choćby zmiana tolerancji organizmu na alkohol,
czy włączenie alkoholu do metabolizmu, co skutkuje trudnym do opanowania głodem alkoholowym.
Fizycznym głodem, towarzyszącym obsesji picia.
Delirium tremens, padaczka czy halucynoza alkoholowa też niewiele mają wspólnego z duszą
i wymagają interwencji medycznej w warunkach szpitalnych, w przeciwnym wypadku stanowią poważne zagrożenie życia.
Gdyby uzależnienie było li tylko kwestią duszy, nie doprowadzałoby do takich powikłań
jak zespół Korsakowa czy polineuropatia. A zawały czy wylewy spowodowane nadużywaniem alkoholu?
A totalne wyniszczenie organizmu?

A gdybym miała coś powiedzieć o "chorobach duszy" czyli powszechnie nazywanych tak chorobach psychicznych
(do których notabene medycyna alkoholizmu nie zalicza) -
jak Twoim zdaniem powinny być leczone? Farmakologicznie przez psychiatrę, czy przez egzorcystę, jak drzewiej?
A może wystarczy modlitwa i krucjata? No bo przecież ciało zdrowe, nie wyniszczone mimo wieloletniej choroby...

Uważam, że wiara, modlitwa, medytacja i różne działania w sferze duchowej
mogą być bardzo pomocne w zapanowaniu nad uzależnieniem,
ale nie powinny zastępować rzetelnie przeprowadzonej terapii.
Oprócz, a nie zamiast.
A ja się zgodzę tutaj z blanetem.

Alkoholizm, jeśli już mamy go nazywać chorobą, to jest chorobą właśnie duszy.

Oczywiście alkohol, szczególnie pity w nieumiarkowanych ilościach, szkodzi i ciału człowieka i jego umysłowi. Ale dokładnie to samo dotyczy wielu innych substancji chemicznych. Nawet nadmiar poczciwej soli kuchennej potrafi zniszczyć nerki czy doprowadzić do nadciśnienia tętniczego.
Różne chemikalia uszkadzają organy wewnętrzne, łącznie z mózgiem. Dotyka to na przykład osób pracujących w szkodliwych chemicznie warunkach, czy żyjących w zatrutym środowisku naturalnym.

Głód alkoholowy? No a co to dziwnego? Przecież alkohol jest substancją uzależniającą, więc odstawieniu często towarzyszy głód. To samo jest z nikotyną i z wieloma innymi substancjami, które bywają też używane jako lekarstwa w medycynie.

Padaczka? Moja znajoma brała przed długi czas lek przepisany przez lekarza. Gdy go odstawiła, dostała silnego ataku padaczki. Okazało się potem, że ona się od niego uzależniła. A przecież to nie był alkohol (którego zresztą nigdy nie piła) tylko lek od lekarza.

Nadużywanie alkoholu, w związku z tym, że jest szkodliwe dla zdrowia. może prowadzić do wielu chorób. Ale samo w sobie nie jest chorobą.

Niemycie zębów prowadzi do chorób zębów, dziąseł, a również o czym wielu ludzi nie wie, w konsekwencji do wielu innych chorób, np. serca. Ale samo niemycie zębów nazwalibyśmy chorobą czy może niedbalstwem?

Zażywanie przez młodzież różnych substancji o niewiadomym składzie, np. tak zwanych dopalaczy, oraz różnych innych mieszanek substancji psychoaktywnych, które są rozprowadzane np. na dyskotekach, prowadzi u wielu tych młodych ludzi do chorób umysłowych i somatycznych. Ale czy takie postępowanie jest uznawane przez ludzi za chorobę czy raczej za głupotę?

Choroby duszy to choroby braku naturalnej relacji z tym co jest sakrum czy inaczej mówiąc boskim wymiarem istnienia.

Duchowość, to jest dziedzina, którą od tysiącleci zajmują się religie.

To co jest problemem współczesności to jest dewaluacja uniwersalnych wartości wspieranych przez różne religie a zarazem rozkwit tego co zawsze było przez religie potępiane jako grzechy. Jest to utrata przez współczesnego człowieka jego naturalnego dążenia do zbliżenia z Bogiem. I nie jest to nawet tyle "wina" jednostki, co w większym stopniu presja kulturowa środowiska w którym od się rozwija i żyje. Upraszczając, można byłoby powiedzieć, że ludzki świat głupieje, a pojedynczy człowiek razem z nim.

I jeszcze jedno, tak rozumiany alkoholizm to nie jest to samo co uzależnienie.
Choroba duszy jest przyczyną tego, że człowiek brnie w uzależnienie, ewidentnie szkodząc sobie samemu. To takie zabijanie własnej duszy, czyli tak naprawdę samego siebie.

Program 12 kroków AA mówi to samo.
Jest tam gdzieś nawet takie stwierdzenie, że picie przez nich alkoholu było sympromem ich choroby.
( a nie, że picie przez nich alkoholu doprowadziło do tej choroby).

A gdzie jest rozwiązanie? A gdzie jest lekarstwo? Wskazują, że w Bogu.
Proste.
Może aż za proste, bo ludzie często lubią proste sprawy komplikować jak to tylko mozliwe i potrafią pozostawać zadziwiająco ślepymi na to co oczywiste.

:D

blanet - Pią 01 Lip, 2011 02:19

http://www.youtube.com/watch?v=zfusL3xTKn4 :-)
Janioł - Pią 01 Lip, 2011 02:31

pinocchio napisał/a:
Alkoholizm, jeśli już mamy go nazywać chorobą, to jest chorobą właśnie duszy.

Jeśli ??? to jest choroba

Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 08:20

Czyli co, Pinio? Jednak egzorcyzmy? fsdf43t

Mogę się zgodzić z tym, że źródło uzależnienia mieści się w duszy,
co jednak nie przesądza o jedynie duchowym jego charakterze
i nijak nie chroni nas przed jego także somatycznymi aspektami.
I nie mam tu na myśli powikłań ujętych w rozwinięciu zacytowanego przez Ciebie mojego postu,
bo te faktycznie mogą być skutkiem także innych chorób (!), alkoholizm nie ma na to monopolu.
Mówię o przynajmniej dwóch bardzo istotnych z osiowych objawów uzależnienia:
Cytat:
4. Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).

5. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
http://komudzwonia.pl/vie...p=132413#132413
Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 08:53

pinocchio napisał/a:
tak rozumiany alkoholizm to nie jest to samo co uzależnienie


Aha.
No to ja mam inny alkoholizm niż ten, o którym mówi Buratino.
Bo mój alkoholizm to jest to samo co uzależnienie.
:)

pinocchio - Pią 01 Lip, 2011 10:33

Wiedźma napisał/a:
Czyli co, Pinio? Jednak egzorcyzmy?
"Egzorcyzmy" to się na forum czasami odbywają, prowadznowe przez fanatyków na takich, którzy mają odwagę wyrażać swoje własne myśli i odczucia.

Nie, nie o egzorcyzmy chodzi, lecz o odbudowawanie własnej duchowości.


Wiedźma napisał/a:
Mówię o przynajmniej dwóch bardzo istotnych z osiowych objawów uzależnienia:
4. Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).

5. Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
OK. To są objawy czynnego uzależnienia od alkoholu. Jeśli człowiek pije bardzo dużo alkoholu, silnie zatruwa organizm, a ten organizm dostosowuje się do intensywnego trawienia tej trucizny. Odstawienie powoduje wówczas pewien szok fizjologiczny. Dlatego jest wskazane coś takiego jak detox albo odtrucie po intensywnym, długotrwałym piciu. Ale potem to ustępuje.
Czy może Ty nadal masz objawy abstynencyjne?
Bo ja je miałem maksymalnie przez kilka tygodni po zaniechaniu picia.

A tak poza tym to powtórzę, to spożywanie czegokolwiek w nadmiarze powoduje określone negatywne skutki. W szczególności alkoholu, który jest nie tylko substancją psychoaktywną, uzalezniającą, ale równiez po prostu szkodliwą pod wieloma względami dla zdrowia człowieka.
Dietetycy alarmują, że ludzie używają za dużo soli.
To szkodzi odranizmowi człowieka i przekłada się na konkretne choroby i zaburzenia zdrowotne.
Ale czy to jest oficjalna choroba?
Jeśli nie, to błąd.
Skoro alkoholizm jest uznaną przez medycynę chorobą, to sóloholizm, albo saloholizm również powinien być.
Spróbuj przestać solić potrawy. Zobaczysz jaki dyskomfort będziesz miała przez jakiś czas.
fsdf43t

Jonesy - Pią 01 Lip, 2011 11:25

pinocchio napisał/a:

Skoro alkoholizm jest uznaną przez medycynę chorobą, to sóloholizm, albo saloholizm również powinien być.
Spróbuj przestać solić potrawy. Zobaczysz jaki dyskomfort będziesz miała przez jakiś czas.
fsdf43t


Przesoloną albo niedosoloną zupą nie sp****sz życia dzieciom i żonie...

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 11:27

Jonesy napisał/a:
Przesoloną albo niedosoloną zupą nie sp****sz życia dzieciom i żonie...


Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 11:49

pinocchio napisał/a:
Jeśli człowiek pije bardzo dużo alkoholu, silnie zatruwa organizm, a ten organizm dostosowuje się do intensywnego trawienia tej trucizny.

A czyż to właśnie nie jest fizyczność uzależnienia?
Bo napewno nie duchowość.

pinocchio napisał/a:
Czy może Ty nadal masz objawy abstynencyjne?

Ja nie, ale PZA może pojawiać się nawet po kilku latach abstynencji - niezmiernie rzadko, ale jednak.


pinocchio napisał/a:
Spróbuj przestać solić potrawy. Zobaczysz jaki dyskomfort będziesz miała przez jakiś czas.

Dyskomfort zapewne, ale nie objawy abstynencyjne,
ponieważ sól nie jest substancją psychoaktywną i nie uzależnia.
...tak mi jakoś demagogią zaleciało... g2edd3

verdo - Pią 01 Lip, 2011 11:51

pinocchio napisał/a:
alkoholizm jest uznaną przez medycynę chorobą


Alkoholizm nie jest choroba,zmienili przepisy.Juz dawno Swiatowa Organizacja Zdrowia(WHO) zakwalifikowala alkoholizm do zaburzen spolecznych(disorder).Razem z hazardem,nikotynizmem,siecioholizmem itd.....

staaw - Pią 01 Lip, 2011 11:58

Wiedźma napisał/a:
sól nie jest substancją psychoaktywną i nie uzależnia.

Psychoaktywną z pewnością nie jest, ale czy nie uzależnia? Tu bym się spierał...
Znam człowieka który woli nie jeść kiedy nie może sobie odpowiednio dania "doprawić"...
Według mnie jest to właśnie ta duchowa część uzależnienia...

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 12:03

Nic nie słyszałam o zmianie przepisów. Możesz podać źródło, Verdo?


Współczesne klasyfikacje choroby alkoholowej według ICD i DSM

http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=36

verdo - Pią 01 Lip, 2011 12:15

A nawet na tej stronie co podalas jest wzmianka :

W 1992 roku została wydana najnowsza, X wersja Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Urazów i Przyczyn Zgonów (ICD-10). Wyodrębniona jest w niej grupa zaburzeń spowodowanych używaniem substancji psychoaktywnych. Oprócz alkoholu zaliczono do nich także niektóre inne środki, jak np. stosowane w medycynie pochodne makowca (otrzymywane z maku ogrodowego), środki pobudzające (w tym kofeina), a także tytoń.

W jednym worku z kofeina i tytoniem...

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 12:19

No tak, ale ta grupa zaburzeń została wyodrębniona w ramach Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób.

To przecież nie oznacza, że te zaburzenia przestały być chorobami.

Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 12:27

Tomoe napisał/a:
To przecież nie oznacza, że te zaburzenia przestały być chorobami.

Ani że zmieniono przepisy :?

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 12:29

...ale czy to ma jakiś wpływ na nas, na alkoholików...???
Jonesy - Pią 01 Lip, 2011 12:31

ZbOlo napisał/a:
...ale czy to ma jakiś wpływ na nas, na alkoholików...???


A sól lub jej brak ma?

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 12:34

Jonesy napisał/a:
A sól lub jej brak ma?

... :mysli: a jaki to ma związek...???

szymon - Pią 01 Lip, 2011 12:45

ZbOlo napisał/a:
a jaki to ma związek...???
sole to związek chemiczny
ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 12:53

szymon napisał/a:
sole to związek chemiczny

...chodzi mi o to, czy alkoholizm jest: chorobą czy zaburzeniem...???

verdo - Pią 01 Lip, 2011 12:58

Tomoe napisał/a:
No tak, ale ta grupa zaburzeń została wyodrębniona w ramach Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób.


Zostalo to wykreslone z listy chorob(disease) i wpisane do zespolu zaburzen(disorder).
To Twojim zdaniem po co robiliby podzial?Znajde liste w j.angielskim.(moze w pl znajde)

Wiesz tego co ucza w AA i na terapiach medycyna czesto nie potwierdza.Czytalem o badanich w ktorych jasno jest stwierdzone,ze poziom neuronów w mozgu alkoholika wzrasta 2-krotnie juz po pierwszym tyg.abstynecji(reszta czyli ok 20 % do 6 tyg).A tu co nie ktorzy twierdza,ze prawie rok trzeba czekac : )))

Na zadnej anglojezycznej stronie nie ma tych faz trzezwienia.Nigdzie w google tego nie ma !Medycyna tego nie potwierdza,bo sa to zwykle spostrzezenia(czy tam notatki) alkoholokow z terapi w lodzi,wiec podchodze do tego z dystansem,nie sugeruje sie tym.

szymon - Pią 01 Lip, 2011 13:03

ZbOlo napisał/a:
szymon napisał/a:
sole to związek chemiczny

...chodzi mi o to, czy alkoholizm jest: chorobą czy zaburzeniem...???


zalezy jak sobie podciągniesz pod:
1. jakieś wymyślone definicje przez różne organizacji uzależnienia od alkoholu
2. jakie masz objawy wywołane piciem a bardziej ich hierarchia
3. jaka tolerancja i jaki ZA
4. i jaki level miałeś picia.

albo jesteś zaburzonym alkoholikiem albo chorym alkoholikiem :pocieszacz:

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 13:08

....moje pytanie dotyczyło aspektu: czy będę innym alkoholikiem, jeśli KTOŚ zadecyduje, że alkoholizm jest chorobą, a innym jeśli KTOŚ zadecyduje, że jest to zaburzenie...?
szymon - Pią 01 Lip, 2011 13:10

no niestety takim samym, ubojnia - dom - ubojnia itd.... :lol2:
ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 13:16

szymon napisał/a:
no niestety takim samym

...no właśnie... ;)

verdo - Pią 01 Lip, 2011 13:16

ZbOlo napisał/a:
chorobą czy zaburzeniem


zaburzeniem zachowania i psychiki

http://med.kalamazoo.pl/icd10

i tam szukaj f 10. ; ))

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 13:28

verdo napisał/a:
i tam szukaj f 10. ; ))

....dzięki! Czasami sobie myślę, że dzięki alkoholizmowi poznałem tylu wspaniałych ludzi, zapukałem do "wrót piekła" i wróciłem do żywych..., że to chyba "palec boży"... i radość... ;)

staaw - Pią 01 Lip, 2011 13:29

Ciekawe czy przyjemniej leży się w wymiocinach myśląc że to tylko zaburzenie a nie choroba... :mysli:
ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 13:32

staaw napisał/a:
Ciekawe czy przyjemniej leży się w wymiocinach myśląc że to tylko zaburzenie a nie choroba... :mysli:

...ciekawe, mnie to wisiało... 8|

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 13:39

szymon napisał/a:
ubojnia - dom - ubojnia itd.... :lol2:

...tego akurat nie mylę... ;)

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 14:04

verdo napisał/a:

i tam szukaj f 10. ; ))


Tam jest tylko odsyłacz na strony 306-308. Tylko stron 306 - 308 nigdzie tam nie znalazłam. Sięgnęłam więc do innych źródeł.

Zacznę może jednak od tego, że ja mam w diagnozie i wypisie z ośrodka wpisane - jako symbol mojej choroby - oznaczenie F.10.2, dlatego je wyboldowałam.

A tu są konkretne wyliczenia co się kryje pod szyfrem F 10. (z kolejnymi liczbami po kropce):

Kody ICD-10 dotyczące uzależnienia od alkoholu

F 10.0 Ostre zatrucie spowodowane użyciem alkoholu

F 10.00 Niepowikłane
F 10.01 Z urazem lub innym uszkodzeniem ciała
F 10.02 Z innymi powikłaniami medycznymi
F 10.03 Z majaczeniem
F 10.05 Ze śpiączką
F 10.06 Z drgawkami
F 10.07 Zatrucie (upicie) patologiczne

F 10.1 Używanie szkodliwe

F 10.2 Zespół uzależnienia

F 10.20 Aktualne utrzymywanie abstynencji
F 10.200 Wczesna remisja
F 10.201 Częściowa remisja
F 10.202 Pełna remisja
F 10.21 Aktualne utrzymywanie abstynencji, ale w środowisku ochraniającym
F 10.22 Aktualnie w nadzorowanym klinicznie programie podtrzymującym lub substytucyjnym
F 10.23 Aktualnie utrzymywanie abstynencji, ale w związku z terapią lekami awersyjnymi lub blokującymi działanie substancji psychoaktywnych
F 10.24 Aktualnie używanie substancji psychoaktywnych (aktywne uzależnienie)

F 10.241 Bez cech somatycznych
F 10.242 Z cechami somatycznymi

F 10.25 Używanie ciągłe
F 10.26 Używanie okresowe


F 10.3 Zespół abstynencyjny

F 10.30 Niepowikłany
F 10.31 Z drgawkami

F 10.4 Zespół abstynencyjny z majaczeniem

F 10.41 Bez drgawek
F 10.42 Z drgawkami

F 10.5 Zaburzenia psychotyczne

F 10.50 Podobne do schizofrenii
F 10.51 Głównie urojeniowe
F 10.52 Głównie omamowe
F 10.53 Głównie wielopostaciowe
F 10.54 Głównie z objawami depresyjnymi
F 10.55 Głównie z objawami maniakalnymi
F 10.56 Mieszane

F 10.6 Zespół amnestyczny

F 10.7 Rezydualne i późno ujawniające się zaburzenia psychotyczne

F 10.70 Powracanie przebytych doznań psychotycznych (flashbacks)
F 10.71 Zaburzenia osobowości i zaburzenia zachowania
F 10.72 Rezydualne zaburzenia afektywne
F 10.73 Otępienie
F 10.74 Inne utrzymujące się zaburzenia procesów poznawczych
F 10.75 Psychozy o późnym początku

F 10.8 Inne zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania

F 10.9 Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania nie określone

Opracowane na podstawie Klasyfikacji zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania w ICD-10. Badawcze Kryteria diagnostyczne. Uniwersyteckie Wydawnictwo Medyczne „Vesalius”. Kraków-Warszawa-1998.

verdo - Pią 01 Lip, 2011 15:36

Tomoe napisał/a:
symbol mojej choroby - oznaczenie F.10.2


To jest nieakualne z 98 r....tego F.10.2 juz nie ma? Nie znalazlem w kwalifikacji icd-10.
Mozliwe,ze lekarze jeszcze przez kilka lat blednie wbijali ten numer......
Dyskuja zbedna Tomoe(nie obchodzi mnie nazwa).Milego dnia.Narazie...

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 15:40

verdo napisał/a:
Dyskuja zbedna

...myślę, że ważne jest to co czujemy... a nie klasyfikacje... ;)

pterodaktyll - Pią 01 Lip, 2011 15:53

staaw napisał/a:
Ciekawe czy przyjemniej leży się w wymiocinach myśląc że to tylko zaburzenie a nie choroba..

Może by ktoś to wypróbował i opowiedział................problem, że cie mogę, choroba czy zaburzenie :buahaha:

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 15:54

pterodaktyll napisał/a:
Może by ktoś to wypróbował i opowiedział.

...zdjęci, film... ;)

pterodaktyll - Pią 01 Lip, 2011 15:58

ZbOlo napisał/a:
..zdjęci, film...

Nieeee......organoleptycznie :uoee:

szymon - Pią 01 Lip, 2011 16:19

myślę, że to wszystko polega na ogromnym manipulowaniu definicją mojego i waszego problemu. osoba, która nie chcę zaakceptować, że najzwyczajniej jest chora, manipuluje i zrobi wszystko by alkoholizm nazwać inaczej...
np lekkie zachwianie równowagi psychicznej.

pinocchio - Pią 01 Lip, 2011 16:29

Wiedźma napisał/a:
pinocchio napisał/a:
Jeśli człowiek pije bardzo dużo alkoholu, silnie zatruwa organizm, a ten organizm dostosowuje się do intensywnego trawienia tej trucizny.
A czyż to właśnie nie jest fizyczność uzależnienia?
Bo na pewno nie duchowość.
Jeśli będę zżerał codziennie kilogram parówek i zagryzał je drugim kilogramem tłustych frytek, to mój organizm też się dostosuje i będzie to przerabiał. A ja będę mógł marzyć o tym, że za jakiś czas pokażą mnie w audycji Teleexpress jako największego Polaka.
Tylko pytanie ile w tym byłoby choroby, ile głupoty, a ile jeszcze czegoś innego.
Nie wiem co masz na myśli mówiąc tu o fizyczności uzależnienia. Ja jednak próbuję tu mówić o przyczynach pewnych sytuacji bardziej niż o skutkach. Choroba (taka prawdziwa) ma swoje konkretne przyczyny. Dlatego twierdzę, że nawet jeśli by uznać alkoholizm za chorobę, to widzę jego przyczyny w sferze duchowej.


Wiedźma napisał/a:
pinocchio napisał/a:
Czy może Ty nadal masz objawy abstynencyjne?

Ja nie, ale PZA może pojawiać się nawet po kilku latach abstynencji - niezmiernie rzadko, ale jednak.
Na takiej samej zasadzie wszystko się może kiedyś znowu pojawić. W naturze człowieka leży, że wraca czasem do starych nawyków, do starych błędów, do starych grzechów, itd… Dlatego też jest tak, że człowiek jest niejako skazany na ciągły rozwój, ciągłą pracę, ciągłą naukę. Bo ten kto się zatrzyma i zadowolony z siebie spocznie na laurach, automatycznie się uwstecznia. Nie mam tu na myśli broń Boże tylko kwestii alkoholowej, a całe życie, we wszystkich aspektach.

Wiedźma napisał/a:
pinocchio napisał/a:
Spróbuj przestać solić potrawy. Zobaczysz jaki dyskomfort będziesz miała przez jakiś czas.

Dyskomfort zapewne, ale nie objawy abstynencyjne,
ponieważ sól nie jest substancją psychoaktywną i nie uzależnia.
...tak mi jakoś demagogią zaleciało... g2edd3
Tego nie rozumiem. Ale nie muszę.

pozdrawiam,
:D

pinocchio - Pią 01 Lip, 2011 16:34

szymon napisał/a:
myślę, że to wszystko polega na ogromnym manipulowaniu definicją mojego i waszego problemu.
też myślę, że coś w tym jest...

szymon napisał/a:
osoba, która nie chcę zaakceptować, że najzwyczajniej jest chora, manipuluje i zrobi wszystko by alkoholizm nazwać inaczej...
np lekkie zachwianie równowagi psychicznej.
albo, można by stwierdzić, że łajdak nie chce zaakceptować, że postępował jak łajdak i zrobi wszystko by swoje łajdactwo nazwać chorobą...
pinocchio - Pią 01 Lip, 2011 16:42

ZbOlo napisał/a:
....moje pytanie dotyczyło aspektu: czy będę innym alkoholikiem, jeśli KTOŚ zadecyduje, że alkoholizm jest chorobą, a innym jeśli KTOŚ zadecyduje, że jest to zaburzenie...?
Oczywiście, że nie sedno w jakiejś trochę sztucznej bądź co bądź klasyfikacji.
Mnie bardziej chodzi o prawdę o moich problemach, bowiem wierzę, że poprzez zbliżenie się do prawdy o problemach, jestem bliżej ich rozwiązania.
Nie twierdzę przy tym, że tak ma postępować każdy. Nie mam zamiaru narzucać moejgo punktu widzenia innym.
Od tego są tu na forum inni specjaliści.
fsdf43t

Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 17:44

Wiedźma napisał/a:
źródło uzależnienia mieści się w duszy,
pinocchio napisał/a:
widzę jego przyczyny w sferze duchowej.

Aha, czyli w tej kwestii osiągnęliśmy niespodziewany konsensus.
A w pozostałych, to właściwie już się pogubiłam, o co my się spieramy... I po co? :drapie:

blanet - Pią 01 Lip, 2011 18:06

Ponieważ rozmowa zaczyna dotyczyć innego tematu, niż został nadany na początku oraz, że niektórych forumowiczów mój sposób na niepicie najnormalniej drażni, postanawiam ograniczać się jedynie do informowania Was czy podpisanie KWC przynosi efekt czy nie.

Wszystkich gorąco pozdrawiam i życzę wytrwania w trzeźwości (bez względu czy będzie podparta wiarą w Boga, terapią, uczęszczaniem na AA, podpisaniem KWC, spędzaniem czasu na świeżym powietrzu, piciem mleka, niesłodzeniem herbaty, czy innymi nieznanymi mi rzeczami, które pomagają .....)
blanet

PS. Wszystkim, którzy wierzą tylko w te naukowe (rzekomo sprawdzone) metody walki z alkoholizmem polecam metodę wszczepienia do mózgu stymulatora. Naukowcy z Bydgoszczy wszczepili takie cudo pacjentce, aby leczyć zespół natręctw. W Teleexpresie mówili, że metoda ta jest również pomocna w leczeniu alkoholizmu.

szymon - Pią 01 Lip, 2011 18:29

blanet napisał/a:
Wszystkich gorąco pozdrawiam i życzę wytrwania w trzeźwości

tobie tez tego życzę boś taki jak jo.
trwaj w trzeźwości
nie podchodź skrajnie do metody twej.
wtedy na 100% będzie ci lżej.

ZbOlo - Pią 01 Lip, 2011 18:32

blanet napisał/a:
Wszystkich gorąco pozdrawiam

...życzę powodzenia...

Jacek - Pią 01 Lip, 2011 18:33

ZbOlo napisał/a:
...moje pytanie dotyczyło aspektu: czy będę innym alkoholikiem, jeśli KTOŚ zadecyduje, że alkoholizm jest chorobą, a innym jeśli KTOŚ zadecyduje, że jest to zaburzenie...?

według mnie to nie ,gdyż... i tu znowuż jestem zmuszony sięgnąć w głąb mych doświadczeń
a mianowicie alkoholizm to choroba umysłu,ciała i duszy
i wyglądało to u mnie tak
zanim sięgnąłem po alkohol i w trakcie sięgania po niego ,działał umysł
(gdy jeszcze nie był w formie zaawansowanej ,piłem w umiarze i nazywało się to piciem towarzyskim)
a gdy już to trwało jakiś dłuższy czas i umysł pracował na zasadzie bardziej potrzeb niż rozsądku (nazywa się to już alkoholizmem),no więc gdy już sięgałem po alkohol i w trakcie już picia
działał tu odłam choroby umysłu (w postaci nieograniczonego wypicia alkoholu)
na drugi dzień w momencie tak zwanym kac (kociokwik) cierpiało ciało i duchowość
ciało wiadomo jak kto przeżywa każdy sam wie,część duchowa cierpiała gdy mój wzrok spotykał się ze wzrokiem żony,potem sąsiadami,no i z przełożonymi w pracy
a część zaburzająca,występowała gdy chciałem się ratować klinem,a tu nie było na niego
jak również w momentach rozsądku gdy nachodziła myśl duchowa
co ja ze sobą robię,że tak się niszczę na własne życzenie
ale gdy to wszystko mijało,wracał spokój i włączał się myśl umysłu
zdało by się cóś wypić
no i było w tym wiele,iluzji i sprzeczań

pinocchio - Pią 01 Lip, 2011 19:55

Wiedźma napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
źródło uzależnienia mieści się w duszy,
pinocchio napisał/a:
widzę jego przyczyny w sferze duchowej.

Aha, czyli w tej kwestii osiągnęliśmy niespodziewany konsensus.

Dlaczego niespodziewany?
:D


Wiedźma napisał/a:
A w pozostałych, to właściwie już się pogubiłam, o co my się spieramy... I po co? :drapie:
Ja też już dokładnie nie pamiętam...
może było o tym, czy własną duchowość można uzdrawiać wyłącznie w salce przykościelniej, czy może również w kościele?
:roll:

fsdf43t

Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 20:20

pinocchio napisał/a:
Dlaczego niespodziewany?

No fakt - niekoniecznie.
W zasadzie to przecież można się było spodziewać, że dwoje inteligentnych ludzi :skromny: :skromny:
wykazujących dobrą wolę, dojdzie do porozumienia :mgreen:

pinocchio napisał/a:
może było o tym, czy własną duchowość można uzdrawiać wyłącznie w salce przykościelniej, czy może również w kościele?

A mi się wydawało, że o alkoholizmie rozmawiamy... :drapie:
No ale może po prostu nie znam wszystkich synonimów tego słowa?
Z resztą jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, abyśmy wszyscy trzeźwi byli! :mgreen:

staaw - Pią 01 Lip, 2011 20:56

blanet napisał/a:
Ponieważ rozmowa zaczyna dotyczyć innego tematu, niż został nadany na początku oraz, że niektórych forumowiczów mój sposób na niepicie najnormalniej drażni, postanawiam ograniczać się jedynie do informowania Was czy podpisanie KWC przynosi efekt czy nie.

Pisz proszę więcej. Krucjata Wyzwolenia Człowieka wydaje mi się logiczną, choć nie jestem pewien czy ta metoda odniosła by skutek w moim przypadku.
Powodzenia.

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 21:42

Zaczęłam się właśnie zastanawiać, dlaczego w wyobraźni niektórych alkoholików bywanie w salkach przykościelnych wyklucza bywanie w kościele.
Skąd taka wizja, skoro rzeczywistość jest taka, że znacząca większość bywalców owych salek bywa także w kościołach... :)

No ale przecież za wytwory cudzej wyobraźni ja w najmniejszym stopniu nie odpowiadam. Co mnie nie dotyka - to mnie nie dotyczy. :bezradny:

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 21:46

blanet napisał/a:
postanawiam ograniczać się jedynie do informowania Was czy podpisanie KWC przynosi efekt czy nie


A właściwie po co chcesz nas o tym informować?
Przecież i tak nikt z nas nie będzie mógł zweryfikować, czy piszesz prawdę czy kłamiesz.
Nam ten twój "efekt" nie jest do niczego potrzebny. On jest potrzebny tobie. :)

Wiedźma - Pią 01 Lip, 2011 21:48

Tomoe napisał/a:
dlaczego w wyobraźni niektórych alkoholików bywanie w salkach przykościelnych wyklucza bywanie w kościele.

A przecież można nie bywać w żadnym z tych miejsc
i mimo to być trzeźwym - jak ja 3r23

Marc-elus - Pią 01 Lip, 2011 21:51

blanet napisał/a:
niektórych forumowiczów mój sposób na niepicie najnormalniej drażni,

Blanet, co ma mnie drażnić?
Odpowiedz mi na pytanie, bo nie zrobiłeś tego, a tylko wykręcasz kota ogonem: ile i jakich książek o alkoholizmie przeczytałeś? Co z nich się dowiedziałeś?
Odpowiedziałeś że zamiast terapii wiedzę można nabyć z książek, więc masz tą wiedzę czy nie?

staaw - Pią 01 Lip, 2011 21:57

Cytat:
Gdyby wasza wiara była niczym ziarenko gorczycy, powiedzielibyście górze by rzuciła się w morze a ona zrobiła by to

Myślę że KWC jest dobrą alternatywą dla AA...

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 22:00

Wiedźma napisał/a:

A przecież można nie bywać w żadnym z tych miejsc
i mimo to być trzeźwym - jak ja 3r23


:tak:

Marc-elus - Pią 01 Lip, 2011 22:10

Ja staram się trzeźwieć, w moim mniemaniu na razie wychodzi, a też nie bywam w żadnym z tych miejsc....
Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 22:15

Ale oboje jesteście w terapii. Pracujecie nad sobą, nie licząc na to, że Bóg wszystko zrobi za was.
Bóg oczywiście kocha alkoholików, ale tylko alkoholicy mogą sobie wyobrażać, że Bóg jest współuzależniony... ;)

jolkajolka - Pią 01 Lip, 2011 22:15

Wiedźma napisał/a:
Tomoe napisał/a:
dlaczego w wyobraźni niektórych alkoholików bywanie w salkach przykościelnych wyklucza bywanie w kościele.

A przecież można nie bywać w żadnym z tych miejsc
i mimo to być trzeźwym - jak ja 3r23


I ja!
Za to bywam w Dekadencji,co wielce sobie chwalę :okok:

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 22:17

Tak, nie bywasz na mityngach, a i tak zdradzasz tajemnice mityngów... :smieje:
jolkajolka - Pią 01 Lip, 2011 22:20

Tomoe napisał/a:
Tak, nie bywasz na mityngach, a i tak zdradzasz tajemnice mityngów... :smieje:


Bo ja wielce zdolna jestem :skromny:

Marc-elus - Pią 01 Lip, 2011 22:24

Tomoe napisał/a:
Bóg oczywiście kocha alkoholików, ale tylko alkoholicy mogą sobie wyobrażać, że Bóg jest współuzależniony...

A ja to sparafrazuje: alkohol uśmiecha się do każdego alkoholika, ale nie każdy alkoholik potrafi się uśmiać z alkoholu. ;)

jolkajolka - Pią 01 Lip, 2011 22:26

Marc-elus napisał/a:
Cytat:
Bo ja wielce zdolna jestem

"Skromna jestem niesłychanie...." :)


Też! ;)

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 22:31

Marc-elus napisał/a:
alkohol uśmiecha się do każdego alkoholika


Marcelku, przecież już w innym temacie ustaliliśmy wspólne stanowisko, że personifikowanie substancji chemicznej jest absurdem. :glupek:

Marc-elus - Pią 01 Lip, 2011 22:35

Tomoe napisał/a:
Marc-elus napisał/a:
alkohol uśmiecha się do każdego alkoholika


Marcelku, przecież już w innym temacie ustaliliśmy wspólne stanowisko, że personifikowanie substancji chemicznej jest absurdem. :glupek:

To była przenośnia.... chyba mnie nie zrozumiałaś.... ;)

Tomoe - Pią 01 Lip, 2011 22:40

Zrozumiałam twoją przenośnię. I troszkę sobie z niej zażartowałam, czego chyba ty nie zrozumiałeś.

Nie traktuj, proszę, każdego mojego zdania śmiertelnie serio.
Ja też czasem żartuję i się uśmiecham, wyobraź sobie... :)

Marc-elus - Pią 01 Lip, 2011 22:44

Tomoe napisał/a:
ty nie zrozumiałeś.

No nie :) wybacz.... :skromny:

pinocchio - Sob 02 Lip, 2011 21:29

Wiedźma napisał/a:
pinocchio napisał/a:
Dlaczego niespodziewany?

No fakt - niekoniecznie.
W zasadzie to przecież można się było spodziewać, że dwoje inteligentnych ludzi :skromny: :skromny:
wykazujących dobrą wolę, dojdzie do porozumienia :mgreen:
o to to !!
:D


Wiedźma napisał/a:
Z resztą jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, abyśmy wszyscy trzeźwi byli! :mgreen:
I trzeźwo myślący również.
:D

pinocchio - Sob 02 Lip, 2011 21:37

Tomoe napisał/a:
Zaczęłam się właśnie zastanawiać, dlaczego w wyobraźni niektórych alkoholików bywanie w salkach przykościelnych wyklucza bywanie w kościele.
Skąd taka wizja, skoro rzeczywistość jest taka, że znacząca większość bywalców owych salek bywa także w kościołach... :)

No ale przecież za wytwory cudzej wyobraźni ja w najmniejszym stopniu nie odpowiadam. Co mnie nie dotyka - to mnie nie dotyczy. :bezradny:
W wyobraźni których konkretnie alkoholików tak jest?
A może tylko w twojej wyobraźni?
Zastanów się więc, czy za wytwory swojej własnej wyobraźni odpowiadadacz czy nie?
:roll:


Ty masz jakieś mega jazdy.
Jakieś alpejskie manipulacje konstruujesz.
Po co?
Dokąd to cię zaprowadzi?
:?

Tomoe - Sob 02 Lip, 2011 21:45

Dokądkolwiek mnie to zaprowadzi, ty mi nie będziesz tam towarzyszył, więc nie rozumiem twojego zainteresowania.
Niemniej dziękuję ci bardzo za troskę, którą mi od dawna okazujesz. :)

Wiedźma - Sob 02 Lip, 2011 22:00

pinocchio napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
Z resztą jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, abyśmy wszyscy trzeźwi byli! :mgreen:
I trzeźwo myślący również.
:D

Ależ ani przez chwilę nie pomyślałam inaczej!
Toć trzeźwość = abstynencja + trzeźwe myślenie (osiągnięte oczywiście rzetelną pracą nad sobą) :mgreen:

kiwi - Nie 10 Lip, 2011 20:37

Dobry wieczor Blanet !!!!!
dawno sie nie odzywales?! Co nowego u Ciebie ?!
Mnie to interesuje co piszesz,bo idziesz inna droga trzezwosci,ja lubie indywidualistow,a jak jeszcze pomaga Krucjata Tobie w trzezwieniu to naprawde dobrze jest.
A moze siedzisz sobie w letni wieczor pod orzechem ?! Aj,to musi byc przyjemnie !!!!
Odezwij sie.
Cieplego letniego bez alk.wieczoru zyczy Kiwi

blanet - Wto 12 Lip, 2011 22:52

Witajcie, ostatni weekend był dla mnie bardzo ciężki, w piątek lało jak z cebra, a do tego mała sprzeczka z żoną. Po pracy poszedłem do garażu układać śrubki i co chwila chodził mi po głowie żeby wyskoczyć do sklepu i kupić jakiś browar, pokręciłem się tak z tymi śrubkami do 22.00 i poszedłem spać. W sobotę piękna pogoda, obudziłem się o 6.00 i od 7.00 zacząłem kosić trawę, później prace porządkowe do późnego wieczora. Podczas całego dnia co najmniej 3 razy nachodziły mnie myśli, że może jakiś mały gin, ćwiarteczka a może piwka - tak ze 2-3 nie więcej. Później pojechałem do sklepu kupić coś do picia, w głowie cały czas wracał temat piw. Mówię sobie, no cóż a może za 2 bezalkoholowe, ale fajnie byłoby posmakować. Czułem, że za chwilę pęknę. Zagłuszałem w sobie wszystko co mówiło mi że nie warto pić. Zagłuszałem, że mam podpisaną krucjatę, starałem się nie myśleć o Bogu. Ba nawet mówiłem sobie nie myśl teraz o Nim. Świadomie nie chciałem się pomodlić, żeby przeszła mi ochota na picie. Zacząłem sobie wmawiać, że może warto spróbować i może się uda, może będę potrafił pić kontrolowanie.
Zadzwoniłem do pewnej bardzo bliskiej mi osoby, której powiedziałem o chęci picia i o planach kupienia bezalkoholowego piwka. Usłyszałem stanowcze poczekaj, kup sobie jakieś napoje i pij dużo. Wypełnij żołądek i nie daj się skusić ..... przecież nie pijesz prawie 3 miesiące, wszystko zaprzepaścisz. Choć nie było mi łatwo wytrwałem :D . Wieczorem było już trochę lepiej, około 23.00 poszedłem spać, a w niedzielę do kościółka, do spowiedzi i teraz jest OK. Niezmiernie się cieszę, że nie upadłem. I reasumując to powiem Wam, że chyba się sam nakręcałem, po prostu czułem się za dobrze, a mała sprzeczka z żoną motywowała do picia, bo przecież mnie nie rozumie, zawsze coś chce itp......
Choć wielu z Was wyda się to śmieszne, innym niemożliwe, (często podczas bycia "na fali" z P. Bogiem modliłem się: Chryste proszę Cię, jeśli ja o Tobie zapomnę, to proszę Cię Ty pamiętaj o mnie.) - sądzę, że Bóg zadziałał. Bóg pamiętał o mnie.
Kiwi, owszem pod orzeszkiem trochę odpoczywałem.
Napisałem ten post, żeby pokazać, że droga, którą podążam nie jest łatwa i choć Pan Bóg bardzo pomaga, to wymaga od nas i za każdym razem utwierdza nas w fakcie, że mamy wolną wolę.
No cóż trochę chaotycznie, ale jes późno i jestem nieco zmęczony, a przemyśleń do przekazania wiele.....
Pozdrawiam gorąco
blanet - TRZEŹWY - na duchu, ciele i umyśle :D

pterodaktyll - Wto 12 Lip, 2011 22:57

blanet napisał/a:
droga, którą podążam nie jest łatwa i choć Pan Bóg bardzo pomaga, to wymaga od nas i za każdym razem utwierdza nas w fakcie, że mamy wolną wolę.

Obojętnie jak byśmy nie nazwali, faktem jest, że ktoś z "góry" nad nami czuwa i jeśli naprawdę chcemy tej pomocy, to ją otrzymujemy. Cieszę się ,że pozostałeś wśród "żywych". pozdrawiam

Marc-elus - Śro 13 Lip, 2011 10:01

Wyrwane z innego wątku:
szymon napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
Pewnie pyta o to kto pod kościołem trzeźwieje


Blanet i nieźle mu idzie...


Blanet, dobrze że się obroniłeś, gratuluje...
Jednak, o ile ze zdaniem że Bóg Ci pomógł nie będę dyskutował, to nie za bardzo mogę się zgodzić że pomógł Ci sposób w jaki trzeźwiejesz.
blanet napisał/a:
Czułem, że za chwilę pęknę. Zagłuszałem w sobie wszystko co mówiło mi że nie warto pić. Zagłuszałem, że mam podpisaną krucjatę, starałem się nie myśleć o Bogu. Ba nawet mówiłem sobie nie myśl teraz o Nim. Świadomie nie chciałem się pomodlić, żeby przeszła mi ochota na picie. Zacząłem sobie wmawiać, że może warto spróbować i może się uda, może będę potrafił pić kontrolowanie.

Aj widzisz, Krucjata nie była najważniejsza w tym momencie. To że ślubowałeś nie było ważne. Byłeś Przyjacielu sam, Ty i alkohol.
Być może Bóg Ci pomógł, ale czy pomoże za następnym razem? Wiesz to? Cały czas zamierzasz "jechać" na przeświadczeniu że zawsze pomoże?
Czy jak to Yuraa napisał, pijąc pierwszy łyk wyjęczysz "Mój Boże, czemuś mnie opuścił?!?!?"

Zastanów się Blanet....

Tomoe - Śro 13 Lip, 2011 12:12

Czekaj, czekaj, Marcel.
Czy ty zauwazyłeś, że tam w tej całej sytuacji, oprócz Blaneta i Boga, był też człowiek.
Żywy człowiek, do którego Blanet zadzwonił, któremu zwierzył się i od którego dostał konkretne wskazówki jak może sobie poradzić z głodem alkoholowym.

I to mnie zaciekawiło najbardziej.

Blanet - czy człowiek, do którego zwróciłeś o pomoc i który ci pomógł, był twoim przyjacielem z Krucjaty Wyzwolenia Człowieka?
Bo jeśli tak działa KWC, że w przypadku silnego głodu alkoholowego alkoholik może do kogoś zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i otrzymać wskazówki i wsparcie - to jestem skłonna się zgodzić, że KWC jest formą pomocy dla alkoholików. :)

Tomoe - Śro 13 Lip, 2011 12:13

pterodaktyll napisał/a:
jeśli naprawdę chcemy tej pomocy, to ją otrzymujemy


Jeśli się o nią do kogoś zwrócimy. Jeśli o nią poprosimy. Na przykład telefonicznie. Na przykład drugiego człowieka. :)
Sama z nieba nie spada. I na Blaneta też sama nie spadła. :nie:

Marc-elus - Śro 13 Lip, 2011 12:22

Tomoe napisał/a:
Czy ty zauwazyłeś, że tam w tej całej sytuacji, oprócz Blaneta i Boga, był też człowiek.

Zauważyłem, a jakże. :) Tylko że nie eksponowałem tego, bo jednak w przyszłości może telefonu nie odbierać lub coś innego. Wiesz o co mi chodzi....
Tomoe napisał/a:
Bo jeśli tak działa KWC, że w przypadku silnego głodu alkoholowego alkoholik może do kogoś zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i otrzymać wskazówki i wsparcie - to jestem skłonna się zgodzić, że KWC jest formą pomocy dla alkoholików

Być może, to by było dobre nawet. Tylko z poprzednich postów Blaneta wywnioskowałem że Krucjata jest zobowiązaniem wobec Boga i liczy na to że przysięga mu pomoże. Jak widać, mały to miało wpływ.
Pomógł człowiek.
Blanet, napisz coś o nim. To alkoholik? Z tego co Ci poradził o wypełnieniu żołądka można tak wnioskować....

Jeszcze jedna myśl: czy to nie tak że sprzeczka była o jakieś g***o? To by mogło znaczyć że to głód ją spowodował, a nie sprzeczka spowodowała głód....

pterodaktyll - Śro 13 Lip, 2011 12:56

Tomoe napisał/a:

pterodaktyll napisał/a:
jeśli naprawdę chcemy tej pomocy, to ją otrzymujemy


Jeśli się o nią do kogoś zwrócimy. Jeśli o nią poprosimy

To chyba oczywista oczywistość jak mawiał jeden z byłych polityków

Tomoe - Śro 13 Lip, 2011 13:08

To może powiem to inaczej:
Jeśli naprawdę chcemy pomocy, to o nią prosimy.
Jeśli prosimy - to ją otrzymujemy.
A jeśli uparcie trzymamy się postawy: "Sam/a sobie ze wszystkim poradzę" - to niczego od nikogo dostać nie możemy.

Ciekawa jestem, czy Bóg pomógłby Blanetowi, gdyby Blanet nie wykonał telefonu do przyjaciela...

pterodaktyll - Śro 13 Lip, 2011 13:11

Tomoe napisał/a:
Ciekawa jestem, czy Bóg pomógłby Blanetowi, gdyby Blanet nie wykonał telefonu do przyjaciela...

Nie żartuj, to przecież Bóg kazał mu zadzwonić :mgreen:

Tomoe - Śro 13 Lip, 2011 13:31

Aha. No to byłby drugi, po ojcu Rydzyku, Polak, który ma bezpośrednią łączność telefoniczną z Bogiem. Tylko że ojciec Rydzyk ma często zakłócenia na linii... i nieprecyzyjnie słyszy polecenia... :smieje:

A mówiąc bardziej poważnie, to Krzysztof Wojcieszek, który jest pracownikiem Zespołu ds. Profilaktyki w PARPIE, autorem kilku programów profilaktycznych dla młodzieży, a także autorem książek o alkoholizmie i jego leczeniu (np. "Na początku była rozpacz" i "Człowiek spotyka alkohol") - jest członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, a co za tym idzie, dobrowolnym abstynentem.

w jednym ze swoich artykułów Wojcieszek tak pisze o założeniach programowych Krucjaty:

"W szczególności KWC nie była pomyślana jako jakiś sposób na picie alkoholików. Osoba uzależniona w zasadzie nie może pościć alkoholowo - ona musi z konieczności wyrzec się picia.
W praktyce wielu alkoholików wkraczało w Krucjatę, szukając drogi dla siebie. W kręgu abstynentów dobrowolnych o wiele łatwiej było budować życie bez alkoholu.
Trudno jednak jednoznacznie ocenić wartość terapeutyczną takiego kroku. W każdym razie to nie alkoholicy byli "grupą docelową" KWC, lecz abstynenci dobrowolni, poszczący w imię wolności uzależnionych."

rufio - Śro 13 Lip, 2011 15:30

blanet napisał/a:
Zagłuszałem, że mam podpisaną krucjatę,

Wychodzi z tego że nie pijesz dlatego że masz podpisaną krucjate a nie to , że nie chcesz pić . Rozumiem że w tym momencie chciałes zapomnąć o tym że cos tam podpisałes i może jednak ... . Zrozumiał bym bardziej gdybyś powiedział - " zagłuszyłem swoją chęc nie picia i może .." Tu mi wychodzi że w pierwszej kolejnośći jest krucjata i zobowiązania w stosunku do niej a potem dopiero Ty i Twoja chęć nie picia . Cos mi tu nie halo - a skoro kowa o trzech m-cach - no to sie zbliża 100 dni Napoleona czyli może nastapić Waterloo .

kiwi - Sob 30 Lip, 2011 15:27

Hallo Blanet !!!!
dawno sie nie odzywales,mysle ze wszystko dobrze u Ciebie jest ???!!!!
Najwazniejsze zeby byc trzezwym,to i reszta sie uklada.
Przywiozlam sobie z Majorki ziarenka palmy,nazywa sie Palmito(bardzo popularna ozdobna roslina tam na wyspie),bede w doniczce na okne palme chodowac....hi....hi...pozazdroscilam Tobie tego orzecha ....Hi...hi...
Odezwij sie !!!!!
Milego trzezwego popoludnia zyczy Kiwi

blanet - Wto 02 Sie, 2011 18:13

99 dni - 2376 godzin bez alkoholu - jutro będzie pełna stówa ......
Ciekawe jak się będę czuł po roku, a jak po 10 .....
Pozdrawiam wszystkich :D :)

Czas szybko leci ..... wciąż mi go brakuje, zastanawiam się często skąd go tyle miałem, kiedy piłem ...... :szok:

blanet - Wto 02 Sie, 2011 18:20

a z rzeczy mniej ważnych to mnie ostatnio nieźle połamało .... jakieś przeziębienie zasrane. Dawniej to by człowiek zastosował kurację dwa x 100 gr i pewnie byłoby po kłopocie, a tu teraz trzeba się męczyć z czosnkiem i mleczkiem ......
Ibik - Wto 02 Sie, 2011 20:06

blanet napisał/a:
zastanawiam się często skąd go tyle miałem, kiedy piłem
blanet napisał/a:
Dawniej to by człowiek zastosował kurację dwa x 100 gr i pewnie byłoby po kłopocie, a tu teraz trzeba się męczyć z czosnkiem i mleczkiem ......

Przy takim podejściu to drugiej stówy nie będzie....

blanet - Wto 02 Sie, 2011 20:23

Mam nadzieję, że będzie i to nie jedna :)
Marc-elus - Wto 02 Sie, 2011 20:24

blanet, pytaliśmy wcześniej o parę rzeczy, może zerkniesz jak już jesteś? :)
kiwi - Śro 03 Sie, 2011 09:20

Jak to fajnie ze juz tyle trzezwych dni masz !!!!!!
Tak trzymaj !!!!
na przeziebienie mikstura Pani Wiedzmy najlepsza !!!!!
Milego trzezwego dnia zycze Kiwi

yuraa - Śro 03 Sie, 2011 14:36

blanet napisał/a:
99 dni - 2376 godzin bez alkoholu - jutro będzie pełna stówa ...

ja tam swoje pierwsze 100 dni na terapii obchodziłem,
brawa dostałem,
widziałem podziw, radość, lekką zazdrość na usmiechnietych twarzach,
bardzo to mile było, pamietam choć juz tych setek chyba 31 mineło

Marc-elus - Pon 15 Sie, 2011 18:17

Jak tam blanet? Jak się żyję? :roll:
blanet - Sob 20 Sie, 2011 06:49

Żyję .... jeszcze żyję :lol2: Najważniejsze, że cały czas na trzeźwo. Jedyna rzecz na jaką mogę narzekać to brak czasu :( Obiecuję jutro przysiąść i odpowiedzieć na wszystkie postawione mi pytania. Tymczasem życzę wszystkim udanego weekendu - na trzeżwo rzecz jasna !! :]
Jędrek - Sob 20 Sie, 2011 19:41
Temat postu: Re: melduję wykonanie zadania
blanet napisał/a:

Zapisałem się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, sporo się modlę i myślę, że właśnie to ma decydujący wpływ na moje niepicie - sam pewnie nie dałbym rady .... . Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkim wytrwałości w postanowieniach


Witam
Ja wróciłem do modlitwy i kościoła...
Też uważam, że to ma duży wpływ...samo to że ugiąłem kolana i przestałem sam być Bogiem....ale nie potrafię się sporo modlić...
19 lat, gdzie świątynią była knajpa zrobiło swoje....
Przymuszam się, mam wątpliwości, ale już wiem że muszę się komuś powierzyć bo sam to mogę wymyślić tylko jedno wielkie chlanie

Gonzo.pl - Śro 31 Sie, 2011 22:09

mam tak samo, Jędrek
kiwi - Sob 10 Wrz, 2011 18:04

Hallo Blanet !!!!
Co tam u Ciebie slychac ????!!!!
Pozdrawia Kiwi

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 21:31

Ja to widzę tak: na początku lipca blanet ma straszny głód... potem kontakt się urywa... pytamy, nie dostajemy odpowiedzi.
Potem, na początku sierpnia
Cytat:
jakieś przeziębienie zasrane. Dawniej to by człowiek zastosował kurację dwa x 100 gr i pewnie byłoby po kłopocie, a tu teraz trzeba się męczyć z czosnkiem i mleczkiem ......

Całkiem "trzeźwa" wypowiedź, nie nacechowana cholerną tęsknotą za alko. :roll:
Dalej cisza, po dwóch tygodniach stwierdzenie że "dalej na trzeźwo"....
Tak to widzę, ale co ja tam wiem.....

Jonesy - Sob 10 Wrz, 2011 21:52

Tomek, weź mu daj spokój. Zazdrościsz mu czegoś? Zawiścisz? Chcę Ci powiedzieć, że żyjemy w kraju, w którym dopóki winy nie udowodnisz, człowiek jest niewinny. A przynajmniej tak powinno być w założeniu.
Czemu tak Ci trudno zaakceptować fakt, że Blanet może nie pić i trzeźwieć bez terapii???

A że nie pisze? Może ma już dosyć czytania w co drugim wpisie pytań, które same generują odpowiedź...

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 21:58

Jones, skąd te nerwy? Czy coś napisałem takiego żeby pisać o zazdrości, winie itd? Nie.
Napisałem to co sądzę opierając się o ostatnie dwa miesiące w tym temacie.
Zanim ja popiłem, dwóch userów komentowało(nie na szerszym forum) ten post z którego zacytowałem. Mieli takie same zdanie jak ja.
I tyle.

verdo - Sob 10 Wrz, 2011 22:03

No Marcel.... ale to nie pierwszy raz tutaj takie podejrzenia,troche wiary w ludzi ...
Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 22:06

A Blanet pewnie ma czkawkę :lol2:
staaw - Sob 10 Wrz, 2011 22:07

verdo napisał/a:
ale to nie pierwszy raz tutaj takie podejrzenia

Wiele podejrzeniami być przestało :bezradny:
verdo napisał/a:
,troche wiary w ludzi ...

Wolę w Boga. Rzadziej zawodzi...

szymon - Sob 10 Wrz, 2011 22:10

marcel kochany lubi zapytać "jak tam YOU" :mgreen:
jonsey drogi się zrobił nerwowy, idzie własnym torem, obraził się i wali emotki w stylu :zemdlal:
szymon mówi "to ja jestem najważniejszy" i tego powinniśmy się trzymać... :auuu:

pieprzyć reszte... :mysli:

verdo - Sob 10 Wrz, 2011 22:11

staaw napisał/a:
Wiele podejrzeniami być przestało


No ale zdaje sie,ze tutaj juz sie mylil,bo Blanet mu odpisal,ze jest ok trzezwy..

Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 22:15

Czy dobrze trafiłem na forum "Przyjaciółki"?
To tu sie babskimi ploteczkami zajmujemy?
Ale fajnie :radocha: :radocha:

staaw - Sob 10 Wrz, 2011 22:16

verdo napisał/a:
staaw napisał/a:
Wiele podejrzeniami być przestało


No ale zdaje sie,ze tutaj juz sie mylil,bo Blanet mu odpisal,ze jest ok trzezwy..


Z Blanetem to inna sprawa, myślałem o całości towarzystwa...

Sam jestem ciekaw jam mu w tej krucjacie, czy nadal pomaga. Ja mam mieszane uczucia w stosunku do tej organizacji...

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 22:16

verdo napisał/a:
zdaje sie,ze tutaj juz sie mylil,bo Blanet mu odpisal,ze jest ok trzezwy..

Verdo, radzisz więcej wiary w ludzi, ok.
A ja radzę mniej naiwności....
Wiele osób Ci nie napiszę o zapiciu, wiele nie powie najbliższym... tak to już jest.
Nie są gotowi mówić prawdę, ok, przecież tyle "trzeźwych" osób kłamie, wiec i trzeźwiejący alko, w dość wstydliwym temacie, też może.
Nie oceniam. Stwierdzam fakt.

Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 22:21

Marc-elus napisał/a:
Wiele osób Ci nie napiszę o zapiciu, wiele nie powie najbliższym... tak to już jest.
Nie są gotowi mówić prawdę, ok, przecież tyle "trzeźwych" osób kłamie, wiec i trzeźwiejący alko, w dość wstydliwym temacie, też może.

Ale co z tego? Sobie szkodzą, nie dostają pomocy, męczą się z tymi faktami.
Ale to ich sprawa.
Jaki wpływ ma to na Ciebie?

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 22:31

Gonzo.pl napisał/a:
Ale to ich sprawa.

Oczywiście. Dlatego nie oceniam, u każdego może być inaczej.
Gonzo.pl napisał/a:
Jaki wpływ ma to na Ciebie?

Żaden. Może minimalny, taki że ja sobie o tym pomyśle to bym tak nie chciał... męczyło my mnie to. Nie chce się męczyć. :)

Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 22:35

Marc-elus napisał/a:
Dlatego nie oceniam, u każdego może być inaczej.

Moje pytanie miało zamysł bardziej taki -Dlaczego Ciebie, czy kogokolwiek innego to interesuje? w jakim celu te spekulacje?
Z przyjazni? Z zyczliwosci?
Dla samousprawiedliwiania? Oni mogą, to ja tez?
Nie wiem, więc pytam.

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 22:41

Gonzo.pl napisał/a:
Dlaczego Ciebie, czy kogokolwiek innego to interesuje? w jakim celu te spekulacje?
Z przyjazni? Z zyczliwosci?
Dla samousprawiedliwiania? Oni mogą, to ja tez?

Napisałem to co myślałem od miesiąca, przed moim przypadkiem też.
Być może teraz dałem sobie prawo do napisania tego, bo mi "to się przydarzyło".
Nie wywyższam się, napisałem że nie oceniam. Nie porównuje się. Nie moja sprawa. Tylko napisałem jak to widzę, więc nie doszukuj się w tym trzeciego dna.

verdo - Sob 10 Wrz, 2011 22:44

Marc-elus napisał/a:
A ja radzę mniej naiwności....


Nie mam zamiaru podejrzewac kogos o zapicie.Krytykowac,ze pan BoG mu nie pomoze.Blanet ma swoje zycie i jak sobie ulozy tak bedzie mial.
Nie ma co czekac na czyjs upadek,tylko zajac sie swoja trzezwoscia.Wiem,ze metoda Ci sie nie widzi.....ale to jego wybór i trzeba to uszanowac.

Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 22:47

nie masz wpływu na to, czego się doszukuję :lol2:
jak mieszkałem w Poznaniu, to rodziców sąsiadka opowiadała, że w więzieniu siedze.
Po co? Chyba tym sobie samopoczucie poprawiała.
No i oczywiście podnosiła wzorowy obraz swojej rodziny.

Jonesy - Sob 10 Wrz, 2011 22:48

Marcel, zaczynaliśmy obaj tak samo - twierdzilismy że Blanet zapije. I to my obaj zapiliśmy, nie Blanet. Może Blanetowi pomaga to co robi, póki się nie określi na tak lub nie, ja tego już nie krytykuję. Już wiem, że nie tędy droga.
Ale Ty napisałeś to co napisałeś, bo jesteś pewien, że Blanet zapił. Zapewne tylko dlatego że i Ty zapiłeś. I tylko dlatego to napisałeś, sorry, ale tak ja to widzę.

A teraz sobie włączę Królestwo Kryształowej Czaszki i mam zlew na wszystko. I będę robił pokład w jachciku.
Nie wiem jak Blanet, ja jestem dzisiaj trzeźwy. I takim zasnę.

Marc-elus - Sob 10 Wrz, 2011 22:52

Jonesy napisał/a:
Ale Ty napisałeś to co napisałeś, bo jesteś pewien, że Blanet zapił. Zapewne tylko dlatego że i Ty zapiłeś. I tylko dlatego to napisałeś

Jonesy napisał/a:
pokład

Wiesz Jones, buja coś na tym Twoim pokładzie. Generalnie możesz sądzić i pisać co chcesz. Tyle w temacie, nie zamierzam ani się tłumaczyć, ani Ciebie przekonywać. :)

kiwi - Nie 11 Wrz, 2011 08:49

Od samego poczatku czytam ten watek Blaneta,szkoda ze tak malo pisze,i naprawde nie wiem czy zapil czy nie zapil.....nie pisze juz dawno.
zainteresowalo mnie to,bo wybral inna droge do utrzymania trzezwosci niz wiekszosc,i od samego poczatku musial sie bardzo gimnastykowac w tlumaczeniach dlaczego wlasnie ta Krucjata a nie terapia i grupa AA.
Ale przciez wiemy ze ani terapia ani grupa nie jest "zlotym srodkiem"przeciw zapiciu !!!!
Podobala mi sie wypowiedz Yuraa ,chodzilo o statek i palenie ostatniego listu do alkoholu (tez dziwna metoda bym powiedziala) ze jak by tylko jednemu pijacemu to pomoglo,to juz jest dobrze !!!!!!
Wiekszosc koncentruje sie na masie a nie na jednostce !!!!!
Ja wzielam pomoc i terapie,ale nawet jak bym tu napisala adres i nazwisko mojego terapeuty,to innej osobie tez by tak pomoglo jak mi......oj,nie wiem !!!!!
Mam cicha nadzieje ze Blanet sie odezwie,a jak nie to zycze jemu wszystkiego dobrego na jego drodze do trzezwosci.
Kiwi

Marc-elus - Nie 11 Wrz, 2011 08:55

kiwi napisał/a:
jak by tylko jednemu pijacemu to pomoglo,to juz jest dobrze !!!!!!

Prawda, tego się trzymajmy. :okok:
Poza tym, jak to powiedział Sam Rothstein..... "Są trzy rodzaje postępowania: dobry, zły, i.... mój". fsdf43t

blanet - Pon 12 Wrz, 2011 21:04

Witam wszystkich serdecznie :D
Na wstępie pragnę wszystkich przeprosić, że dawno się nie odzywałem. Złożyło się na to bardzo wiele rzeczy, ale na szczęście nie moje zapicie :D Dalej jestem trzeźwy, raz mi z tym lepiej, raz trudniej ale generalnie jest OK. Za każdym razem, kiedy zaglądałem na forum czekało na mnie napisanie kilku odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Jakoś się nie mogłem do tego zebrać, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa, a trochę, bo już mi się nie chce przekonywać innych o słuszności mojej drogi do trzeźwości....
Z perspektywy czasu mojego niepicia (niebawem będzie to 5 miesięcy) muszę powiedzieć i zarazem się powtórzyć, że bez łaski Bożej nie dał bym rady. Ale jednocześnie muszę też przyznać się, że pomimo wiary, staram się także stosować do wielu mądrych rzeczy, które właśnie wyczytałem na tym forum (pewnie gdyby nie to forum, to po moim ostatnim pijaństwie w Święta Wielkanocne już kilka razy zdążyłbym być na rauszu). Staram się nie być głodnym, gdy chce mi się pić pochłaniam hektolitry coca-coli, kiedy jestem zmęczony kładę się spać, nie zmuszam się do zrobienia czegoś czego w danej chwili robić mi się nie chce, itp. Tak więc dla tych wszystkich, którzy pytają czy wstąpienie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka wystarczy, żeby zerwać z nałogiem odpowiadam że NIE. Nie wystarczy, trzeba jeszcze wiedzieć dlaczego ma mi się chcieć nie chcieć pić i TRZEBA BARDZO CIĘŻKO PRACOWAĆ.
Ale się wymądrzam :D No cóż, skoro tyle nie pisałem, to tym razem pozwoliłem sobie na kilka linijek więcej, a co ....
Mam nadzieję, że nadchodząca jesień i okres zimy z racji braku zajęć na świeżym powietrzu pozwoli mi trochę więcej czasu spędzać przed kompem, na forum.

Jonesy, nie doczytałem dokładnie: czyżbyś zapił ?? Powiem szczerze, że czytając Twoje wcześniejsze posty nie spodziewałbym się takiego obrotu sprawy. Ale wypadki zdarzają się również najlepszym i myślę, że nie powinieneś się tym przejmować. Przyznam Ci szczerze, że i mnie zdarza się niekiedy myśleć o powrocie do picia kontrolowanego i choć wiem, że to złudne i raczej w moim przypadku niewykonalne, to nie wiem czemu ale o tym myślę. Jak na razie nie piję i dziękuję za to Bogu.
Pozdrawiam wszystkich bardzo, życzę wytrwałości.
Buziaki dla KIWI, ktora zawsze mi dobrze zyczyla ....

staaw - Pon 12 Wrz, 2011 21:09

blanet napisał/a:
Jakoś się nie mogłem do tego zebrać, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa, a trochę, bo już mi się nie chce przekonywać innych o słuszności mojej drogi do trzeźwości....
Słuszna czy nie, ważne że działa...
Mnie nie nudzisz, możesz napisać trochę więcej o tej drodze. O ile chcesz...

yuraa - Pon 12 Wrz, 2011 21:11

blanet napisał/a:
dla tych wszystkich, którzy pytają czy wstąpienie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka wystarczy, żeby zerwać z nałogiem odpowiadam że NIE. Nie wystarczy, trzeba jeszcze wiedzieć dlaczego ma mi się chcieć nie chcieć pić i TRZEBA BARDZO CIĘŻKO PRACOWAĆ.

dzięki za tak jasny przekaz.
podobnie samo przestąpienie progu gabinetu terapeuty, nie wyleczy nikogo.
samo przyjscie na mityng AA nic nie da bez solidnej pracy nad sobą

blanet - Pon 12 Wrz, 2011 21:26

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:
Jakoś się nie mogłem do tego zebrać, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa, a trochę, bo już mi się nie chce przekonywać innych o słuszności mojej drogi do trzeźwości....
Słuszna czy nie, ważne że działa...
Mnie nie nudzisz, możesz napisać trochę więcej o tej drodze. O ile chcesz...


Najśmieszniejsze w tej drodze jest to, że jest ona tak prosta i oczywista, że nie ma co pisać. Wstąpienie do KWC polega na ślubowaniu, że nie będzie się piło, kupowało i częstowało alkoholem - tego się trzymam. Dla alkoholika jest to trudne ślubowanie, ponieważ ciężko mu bez alkoholu, dlatego też żeby tego ślubowania dotrzymać proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną. (Kiedy piłem jakoś opacznie myślałem, że On wówczas się na mnie gniewa, odwraca się ode mnie itp. - a to najgorsze co może być. Jezus zawsze na nas czeka z otwartymi rękoma i czeka kiedy zwrócimy się o pomoc, niczego nam nie narzuca)
Kiedy miewam cięższe dni staram się uczestniczyć we mszy świętej i choć ukojenie nie następuje od razu wierzę że przyjdzie. Cierpliwie czekam kiedy.
Ponadto staram się żyć zdrowo, niekiedy biegam, kupiłem fajny rower, spędzam sporo czasu z rodziną, niestety pomimo prób nie udało mi się rzucić palenia cf2423f . Mam nadzieję, że kiedyś dam radę. Sporo rozmawiam. Staram sie stosować do słynnego HALT.

Ot i cała droga ..... Prosta ..... Zwykła ...... Nieskomplikowana ......, ale chyba nie ma sensu jej ani upiększać, ani utrudniać ....

PS.
Ci z Przyjaciół którzy mieli zostać zostali, inni, z którymi się nie spotykam - widocznie mnie nie lubili i nie rozumieli. Lubili blaneta pijaka, a takiego już dawno nie widziałem, słuch o nim zaginął. Oby na zawsze .... :D

Gonzo.pl - Pon 12 Wrz, 2011 22:18

blanet napisał/a:
TRZEBA BARDZO CIĘŻKO PRACOWAĆ.

Blanet, o tym bym chciał coś więcej, co robisz?
blanet napisał/a:
proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną. (Kiedy piłem jakoś opacznie myślałem, że On wówczas się na mnie gniewa, odwraca się ode mnie itp. - a to najgorsze co może być. Jezus zawsze na nas czeka z otwartymi rękoma

Czy tylko to ?

staaw - Pon 12 Wrz, 2011 22:22

blanet napisał/a:
Wstąpienie do KWC polega na ślubowaniu, że nie będzie się piło, kupowało i częstowało alkoholem - tego się trzymam. Dla alkoholika jest to trudne ślubowanie, ponieważ ciężko mu bez alkoholu, dlatego też żeby tego ślubowania dotrzymać proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną.

Tyle to wyczytałem na stronie KWC...
Mnie interesuje czy robisz to sam czy z grupą? Czy są jakieś Msze Święte dla grupy?
Czy jest jakiś ZIEMSKI przewodnik?

Jonesy - Pon 12 Wrz, 2011 22:23

Brawo Blanet, brawo.

Nie wiem dlaczego wcześniej tak mnie to drażniło... Przepraszam Cię za przeszłościowe kwasy.

Marc-elus - Pon 12 Wrz, 2011 22:26

Dobrze Blanet że nie pijesz, wybacz wątpliwości.....
Pomyśl co jeszcze możesz zrobić, poza tą Krucjatą.... Bo sama Krucjata może nie wystarczyć, czego miałeś przykład wtedy gdy miałeś głód, pisałeś o tym....

szymon - Pon 12 Wrz, 2011 22:38

Gonzo.pl napisał/a:
blanet napisał/a:
proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną. (Kiedy piłem jakoś opacznie myślałem, że On wówczas się na mnie gniewa, odwraca się ode mnie itp. - a to najgorsze co może być. Jezus zawsze na nas czeka z otwartymi rękoma

Czy tylko to ?


ach ty niewierny :evil2"
szacunku za grosz nie masz :p

Gonzo.pl - Pon 12 Wrz, 2011 22:45

szymon napisał/a:
ach ty niewierny :evil2"
szacunku za grosz nie masz

Nie kpij. Pytałem powaznie.
ja też to czynię, ale w dużo mniejszym stopniu.
Za to pozostałe elementy trzezwienia w duzo większym.

szymon - Pon 12 Wrz, 2011 22:56

Gonzo.pl napisał/a:
ale w dużo mniejszym stopniu.
Za to pozostałe elementy trzezwienia w duzo większym


i kto tu jest lepszy alkoholik - policytuj się na lepiej i bardziej :okok: :blee:

blanet - Wto 13 Wrz, 2011 06:56

Gonzo.pl napisał/a:
blanet napisał/a:
TRZEBA BARDZO CIĘŻKO PRACOWAĆ.

Blanet, o tym bym chciał coś więcej, co robisz?
blanet napisał/a:
proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną. (Kiedy piłem jakoś opacznie myślałem, że On wówczas się na mnie gniewa, odwraca się ode mnie itp. - a to najgorsze co może być. Jezus zawsze na nas czeka z otwartymi rękoma

Czy tylko to ?


Kiedy miewam cięższe dni staram się uczestniczyć we mszy świętej. Bardzo dużo czasu zabiera mi praca zawodowa, daje mi zarazem sporą satysfakcję. Ponadto staram się żyć zdrowo, niekiedy biegam, kupiłem fajny rower na którym staram się jeździć na dłuższe trasy w każdą niedzielę. Staram się robić coś interesującego.
Nie uczestniczę w spotkaniach KWC, gdyż w mojej miejscowości takich nie ma (może czas takowe stworzyć), niekiedy biorę udział w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym, na które przychodzi kilka osób, które mają podpisaną krucjatę, ale kontakt z nimi nie ma dla mnie jakiegoś większego znaczenia. Staram się stosować do programu HALT (choć z tym rozgniewaniem, niekiedy różnie bywa :D ). Nic więcej chyba nie robię. Staram się skupiać na rzeczach ważniejszych niż mój alkoholizm, jak rodzina, zarabianie pieniędzy, nauka, etc., oczywiście pamiętając cały czas, że jestem alkoholikiem i nie wolno mi pić.

blanet - Wto 13 Wrz, 2011 06:57

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:
Wstąpienie do KWC polega na ślubowaniu, że nie będzie się piło, kupowało i częstowało alkoholem - tego się trzymam. Dla alkoholika jest to trudne ślubowan :D ie, ponieważ ciężko mu bez alkoholu, dlatego też żeby tego ślubowania dotrzymać proszę o siłę Jezusa, staram się żyć wg Jego zasad, staram się go poznawać czytając literaturę religijną.

Tyle to wyczytałem na stronie KWC...
Mnie interesuje czy robisz to sam czy z grupą? Czy są jakieś Msze Święte dla grupy?
Czy jest jakiś ZIEMSKI przewodnik?


myślę że odpowiedziałem w poście powyżej :D

staaw - Wto 13 Wrz, 2011 07:56

Dzięki że napisałeś...
Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 08:21

szymon napisał/a:
kto tu jest lepszy alkoholik - policytuj się na lepiej i bardzie

Znowu te Twoje teorie...
Czy ja nie mogę się zastanowić odrobinkę nad sobą, żebyś Ty nie miał jakiegoś pokrętnego komentarza? Nie próbował swojej interpretacji?
Zajmij się swoim trzezwieniem.

Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 08:23

Blanet, dzięki.
Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 09:26

szymon napisał/a:
jak nie pasuje to ignor i po sprawie

proste wyjście, zbyt proste. wtedy nie wiedziałbym jak pokrętne może byc myślenie.
szymon napisał/a:
to po co piszesz i doradzasz innym? radzisz mi bym się zajął sobą a sam trzeźwiejesz za innych.

No proszę, z jednego prostego pytania do Blaneta takie wnioski.
Nikomu nie mówię co ma robić, podaję zasady i fakty, których Ty, jak sam napisałeś, nie znasz. I którym zwykle bardzo mocno się opierasz

Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 10:28

Jedno proste pytanie. Czy ja cię zapraszałem do rozmowy? Nie.
uznałeś za stosowne, może mądre, sam się odezwać.
Pogody ducha i radości serducha.

Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 11:16

szymon napisał/a:
ja od nikogo nie potrzebuje zaproszenia czy pozwolenia w komentowaniu innych...

odrobinki pokory też nie potrzebujesz?
Już dostałeś dyplom Przetrzezwego Przealkoholika?

pterodaktyll - Wto 13 Wrz, 2011 11:19

Gonzo.pl napisał/a:
odrobinki pokory też nie potrzebujesz?

Jak Was tak czytam, to odnoszę nieodparte wrażenie, że obu Wam by się trochę przydało :mgreen:

grzesiek - Wto 13 Wrz, 2011 16:10

blanet napisał/a:
oczywiście pamiętając cały czas, że jestem alkoholikiem i nie wolno mi pić

Witaj Blanet. Ja kiedys podobnie myślałem,ale żeby było łatwiej ,myślenie należy zmieniać.
Pamiętam cały czas,że jestem alkoholikiem i nie piję,bo nie chcę.
Ty piszesz,że ci nie wolno,zauważ różnicę. PIĆ WOLNO KAŻDEMU,NAWET ALKOHOLIKOWI,NIKT I NIC TEGO NIE ZABRANIA. MOŻESZ CHCIEĆ LUB NIE.
WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.

jorgus777 - Wto 13 Wrz, 2011 16:35

grzesiek, :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
blanet - Wto 13 Wrz, 2011 16:44

grzesiek napisał/a:
blanet napisał/a:
oczywiście pamiętając cały czas, że jestem alkoholikiem i nie wolno mi pić

Witaj Blanet. Ja kiedys podobnie myślałem,ale żeby było łatwiej ,myślenie należy zmieniać.
Pamiętam cały czas,że jestem alkoholikiem i nie piję,bo nie chcę.
Ty piszesz,że ci nie wolno,zauważ różnicę. PIĆ WOLNO KAŻDEMU,NAWET ALKOHOLIKOWI,NIKT I NIC TEGO NIE ZABRANIA. MOŻESZ CHCIEĆ LUB NIE.
WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.


No cóż, może nieco źle to ująłem ... Zgadzam się z Tobą w 100 %. Mogę pić, ale nie chcę. Chodziło mi o tego "pierwszego", że po nim to poleci już z górki .... do samego dna .... . Ale oczywiście NIE CHCĘ pić, bo gdybym chciał to już dawno bym pił, to logiczne :D

blanet - Wto 13 Wrz, 2011 16:48

Powyższa moja wypowiedź ma sens także w przypadku KWC. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, każdy musi się zastanowić zanim złoży przysięgę. Dobrowolnie więc ślubuje trwać w abstynencji. Kto tą przysięgę złamie nie ponosi żadnych konsekwencji oprócz wyrzutów sumienia, itp.
blanet - Wto 13 Wrz, 2011 16:49

Moim zdaniem KWC ma odpowiednio motywować do niepicia, i pomagać w trwaniu w trzeźwości. Nie ma być straszakiem i batem nad głową ...
Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 20:15

blanet napisał/a:
Mogę pić, ale nie chcę.

A ja, jak już gdzieś pisałem, zupełnie się nie zgadzam z tą pseudoprawdą powtarzaną bezmyślnie.
Jeśli dzis nie chcę, to moze jutro zachcę? A ponoć mogę jak twierdzicie...
Ja nie chcę, ale i nie mogę. Tak jak cukrzyk czegoś tam jeśc nie może, tak ja nie mogę, wręcz nie wolno mi pić alkoholu.
Inaczej wystąpią ostre objawy chorobowe, ze śmiercią włącznie.

Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 20:56

I życie dopisało smutny epilog do tego posta...
szymon - Wto 13 Wrz, 2011 21:09

Gonzo.pl napisał/a:
Ja nie chcę, ale i nie mogę. Tak jak cukrzyk czegoś tam jeśc nie może, tak ja nie mogę, wręcz nie wolno mi pić alkoholu.


uwaga: to nie atak tylko komentarz.
nie może --> może
nie mogę --> mogę
nie wolno --> wolno
tak podpowiada chore ego, które jest w środku mojego ja.
wolę używać słów:
chcę być trzeźwy
mogę być trzeźwy
wolno mi być trzeźwym, mam do tego prawo
tutaj nie ma słowa nie a jak wszystkim (?) wiadomo to słowo w trzeźwieniu za bardzo nie pomaga :p

Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 21:13

szymon napisał/a:
a jak wszystkim (?) wiadomo to słowo w trzeźwieniu za bardzo nie pomaga

A cóż to za autorytet tak uznał, nie znam.
Taki, który miał opory by cokolwiek sobie nakazać?
To także nie atak :lol:

szymon - Wto 13 Wrz, 2011 21:35

Gonzo.pl napisał/a:
A cóż to za autorytet tak uznał, nie znam


warto czytnąć - polecam gonazalesie :buzki:

pterodaktyll - Wto 13 Wrz, 2011 21:45

Warto czytnąć....... :tak:
Gonzo.pl - Wto 13 Wrz, 2011 23:55

A to mówcie od razu że amerykańskie poradniki jak zostać pięknym, sławnym i bogatym w 72 godziny...
Dziękuję Uprzejmie, Pojadę Autobusem

grzesiek - Śro 14 Wrz, 2011 18:06

Gonzo.pl napisał/a:
Tak jak cukrzyk czegoś tam jeśc nie może, tak ja nie mogę, wręcz nie wolno mi pić

...wolno,cukrzyk też może jeśc cukry,alkoholik może pić,kto zabroni lekarz,konstytucja?
Nie,lekarz dał receptę na insulinę i dietę, alkoholikowi lekarz czy terapeuta daje wiedzę o chorobie i narzędzia jak postępować, czyli dostaję "wędkę" co z tym zrobię zależy ode mnie.
CHCESZ PIĆ? MASZ WYBÓR
Ja kiedyś głośno mówiłem,chce mi się pić,koledzy z grupy patrzyli i co...?
po to przyszedłem na miting,żeby tego nie zrobić i głód mijał,a po pewnym czasie minęły nawet takie myśli. MIAŁEM WYBÓR.

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:12

Kto zabroni? Mnie to zabroni:
Cytat:
Inaczej wystąpią ostre objawy chorobowe, ze śmiercią włącznie.

wszystko wolno, powiesić się też wolno.
nie chce dyskusji która do niczego nie prowadzi.

grzesiek - Śro 14 Wrz, 2011 18:15

Często słyszę jak ktoś tlumaczy, ZAPIŁEM BO...nerwy,bo żona,bo coś tam w pracy,bo mnie namówili itp. Moja teoria jest prosta. ZAPIŁEM BO...CHCIAŁEM SIĘ NACHLAĆ ,a te dalsze tłumaczenia to tylko nic nie znaczące usprawiedliwienia,teoretyzowanie,żeby się nie obarczać winą,bo tak łatwiej (piane myślenie ) .
staaw - Śro 14 Wrz, 2011 18:18

Ja jednak nie piję bo NIE CHCĘ...
Nie strach przed śmiercią mnie trzyma z daleka od alkoholu, a to że alkohol przestał mi być potrzebny do rozwiązywania problemów. Zarówno tych realnych jak i neutralizowania tych wymyślonych przez mój mózg...

Korzyści płynące z trzeźwości przewyższyły korzyści wynikające ze szmerku w głowie.
No i bezcenne poranki bez kaca :rotfl:

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:20

grzesiek napisał/a:
ZAPIŁEM BO...CHCIAŁEM SIĘ NACHLAĆ

Teoria prosta, by nie rzec inaczej...
Czy ty chlałeś bo chciałeś? wtedy kiedy chciałeś? chlałeś ile chciałes?
nie sądzę...
Ja chlałem bo nie umiałem prawidłowo radzić sobie z tym:
grzesiek napisał/a:
nerwy,bo żona,bo coś tam w pracy,bo mnie namówili itp.

więc jeśli zapiję, znaczy to że czegoś nie umiem nadal.

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:22

staaw napisał/a:
Ja jednak nie piję bo NIE CHCĘ...
Nie strach przed śmiercią mnie trzyma z daleka od alkoholu, a to że alkohol przestał mi być potrzebny do rozwiązywania problemów. Zarówno tych realnych jak i neutralizowania tych wymyślonych przez mój mózg...

Alez oczywiście Stachu, to samo uważam.
Jednak ja zdaję sobie sprawę, że pić mi takze nie wolno.

Janioł - Śro 14 Wrz, 2011 18:23

Gonzo.pl napisał/a:
więc jeśli zapiję, znaczy to że czegoś nie umiem nadal.
zapiłem bo zaniedbałem trzeźwienie i zapomniałem kim jestem
Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:30

andrzej napisał/a:
Gonzo.pl napisał/a:
więc jeśli zapiję, znaczy to że czegoś nie umiem nadal.
zapiłem bo zaniedbałem trzeźwienie i zapomniałem kim jestem

Jak dla mnie to o to samo chodzi... fsdf43t

grzesiek - Śro 14 Wrz, 2011 18:31

Gonzo.pl napisał/a:
Ja jednak nie piję bo NIE CHCĘ...
Nie strach przed śmiercią mnie trzyma z daleka od alkoholu, a to że alkohol przestał mi być potrzebny do rozwiązywania problemów. Zarówno tych realnych jak i neutralizowania tych wymyślonych przez mój mózg...

Alez oczywiście Stachu, to samo uważam.
andrzej napisał/a:
zapiłem bo zaniedbałem trzeźwienie i zapomniałem kim jestem

...OT i cała teoria wyjaśniona :D

staaw - Śro 14 Wrz, 2011 18:36

andrzej napisał/a:
Gonzo.pl napisał/a:
więc jeśli zapiję, znaczy to że czegoś nie umiem nadal.
zapiłem bo zaniedbałem trzeźwienie i zapomniałem kim jestem

Dla mnie alkohol jest sprawą wtórną...
Nigdy nie piłem bo alkohol mi smakował. Piłem bo alkohol załatwiał mi różne rzeczy...
Jeżeli nauczę się te rzeczy załatwiać sam, wiem że się nie napiję, bo po co?
Jeżeli zapiłem, oznacza że jeszcze nie umiem załatwić sprawy inaczej...

Jedyne o czym muszę pamiętać, to to że kiedy wypiję kieliszek. alkohol ZRESETUJE mi wszystko czego się nauczyłem i cała robota od nowa...
Tu nie strach a rozsądek jest potrzebny...

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:38

grzesiek napisał/a:
Gonzo.pl napisał/a:
Ja jednak nie piję bo NIE CHCĘ...
Nie strach przed śmiercią mnie trzyma z daleka od alkoholu, a to że alkohol przestał mi być potrzebny do rozwiązywania problemów. Zarówno tych realnych jak i neutralizowania tych wymyślonych przez mój mózg...

Alez oczywiście Stachu, to samo uważam.
andrzej napisał/a:
zapiłem bo zaniedbałem trzeźwienie i zapomniałem kim jestem

...OT i cała teoria wyjaśniona :D


Nie manipuluj :wysmiewacz: Zabrakło tego
Cytat:
ednak ja zdaję sobie sprawę, że pić mi takze nie wolno.

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:41

stachu toż ja cały czas to piszę...
Janioł - Śro 14 Wrz, 2011 18:43

staaw napisał/a:
alkohol ZRESETUJE mi wszystko czego się nauczyłem i cała robota od nowa...
w moim przypadku nie ma mowy o resecie bardziej raczej powiedziałbym że pogłębiły się nieumiejętności a i nowych przybyło a co za tym idzie wiem że dla mnie te metody które stosowałem by trzeżwieć przed zapiciem niestety teraz nie działają a jęsli już tak to wymagają większego nakładu pracy więc rozsądnie jest nie zapijać tyle tylko że wtedy gdy zacząłem pić tenże rozsądek był na antypodach
staaw - Śro 14 Wrz, 2011 18:47

Gonzo.pl napisał/a:
stachu toż ja cały czas to piszę...

A ja Ciebie wspieram...
Jedyna różnica w naszych postach to ja proponuję troszkę mniej przymusu a więcej rozsądku...
Możemy troszkę o słówka się pospierać, ale po co?

szymon - Śro 14 Wrz, 2011 18:48

łatwiej się czyta i przyjemniej jak ktoś opowiada o sobie, o swoich doświadczeniach a nie nieustannie zadaje kąśliwe pytania :nerwus:

chce być trzeźwy lole

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:49

andrzej napisał/a:
rozsądnie jest nie zapijać

Nie da się skomentować :lol:
Uważam, że to co doprowadziło do zapicia to był, no może nie reset, ale licznik obracający się w przeciwną stronę.

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 18:52

Szymon, pytania zadaje się po to by kogos skłonić do przemyślenia. Niektórym to nie na rękę i wtedy uważają pytania za kąśliwe :dokuczacz:
szymon - Śro 14 Wrz, 2011 19:01

Gonzo.pl napisał/a:
Niektórym to nie na rękę i wtedy uważają pytania za kąśliwe


nie do ciebie pisałem ale tobie odpisze jak poczułeś się dotknięty.
nalezy umieć zadać pytanie by wywołać myślenie a nie np zniesmaczenie.

Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 19:13

szymon napisał/a:
nie do ciebie pisałem

Wiem, tylko muszę Cię podrażnić :lol:
szymon napisał/a:
jak poczułeś się dotknięty.

Nie, Wygłupiam się tylko :p

staaw - Śro 14 Wrz, 2011 19:20

Gonzo.pl napisał/a:
szymon napisał/a:
nie do ciebie pisałem

Wiem, tylko muszę Cię podrażnić

Dotknięty się nie czuję (chyba) :mysli:

yuraa - Śro 14 Wrz, 2011 20:17

grzesiek napisał/a:
Moja teoria jest prosta. ZAPIŁEM BO...CHCIAŁEM SIĘ NACHLAĆ

innymi słowy jak to ja sobie wdrukowalem w łepetynę:
jedynym powodem sięgnięcia przeze mnie po alkohol może być moja chęć sięgnięcia po alkohol

Janioł - Śro 14 Wrz, 2011 20:18

yuraa napisał/a:
może być moja chęć sięgnięcia po alkohol
MOŻE BYĆ fsdf43t
Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 20:44

yuraa napisał/a:
moja chęć

I tak wróciliśmy do punktu wyjścia :lol:

staaw - Śro 14 Wrz, 2011 20:47

Zaczarowane koło iluzji... :rotfl:
rufio - Śro 14 Wrz, 2011 20:58

= Decydujacy wpływ na moje niepicie ma........= Moje nie picie =
pterodaktyll - Śro 14 Wrz, 2011 20:59

Znowu chlejecie???? :szok: ............... ;)
Gonzo.pl - Śro 14 Wrz, 2011 21:02

rufio napisał/a:
= Decydujacy wpływ na moje niepicie ma........= Moje nie picie =

Hawk! fsdf43t

kiwi - Nie 18 Wrz, 2011 08:54

Dzien dobry Blanet !!!!
Fajnie ze dalej nie pijesz alk.!!!!!
Serdecznie pozdrawiam Kiwi

Masakra - Pią 23 Wrz, 2011 22:34

Jonesy napisał/a:
Brawo Blanet, brawo.

Nie wiem dlaczego wcześniej tak mnie to drażniło...

Dlatego Cie juz nie drazni ze szukasz znow furtki zeby nic ze soba nie robic? (tj nie pojsc na terapie)
Mi tez mozesz bic brawo bo nie pilem 5 miesiecy na zacisnietym zwieraczu i to nawet dwukrotnie drggb :wysmiewacz: . Dla scislosci, nie twierdze ze Blanet jedzie tez na d*** a jedynie odnosze sie do postu jonesego (i tez nie zlosliwie)

blanet - Wto 04 Paź, 2011 21:16

Witam wszystkich, trochę czasu już minęło, więc pojawiam się i piszę :D Ostatnio podczas co weekendowych zakupów pomyślałem sobie, że fajnie byłoby usiąść w ogrodzie i napić się piwka. Oczywiście bezalkoholowego. Więc dawaj i klecę na poczekaniu bajerę dla żony, która ze mną była, że napiłbym się piwka i takie tam .... :lol: Żona na to, że przecież miałeś nie pić, Ja do niej - przecież nie piję !!! No nic przechodzimy przy alkoholach i patrzę - JEST, Lech bezalkoholowy w 6-cio packu za 16,99. Żona na to - czy on na pewno jest bezalkoholowy ? Sprawdzam i mówię poniżej 0,5 % - od razu ją uświadamiam - to tyle ile się ma po zjedzeniu jabłka fsdf43t Żona - więc jak chcesz to bierz. Wziąłem do koszyka. Zrobiłem 3 kroki w kierunku kas, minąłem akurat półki z wódeczką i pomyślałem A PO CO CI TO ?? Tyle już nie pijesz, a może cię to skusi ... Zrobiłem 3 kroki w tył i odłożyłem grzecznie piwka na półkę. Po jakimś czasie i zastanowieniu dochodzę do wniosku, że mimochodem nadal mam głupi nawyk przekonywania na swoją stronę jeśli chodzi o piwo. To nic innego jak kombinowanie. Dodam tylko jeszcze, że nie odczuwałem z tego powodu (odłożenia) piw dyskomfortu, itp. Wręcz przeciwnie byłem z siebie zadowolony.
Mam jeszcze do was pytanie. Przeglądając forum, kilka osób pisało, że ciężko jest wytrzymać dłużej niż rok, czy w związku z tym, jest to jakaś "magiczna" granica czy coś ?? To tyle. Życie na trzeźwo jest piękne, a gdy dojdzie do tego ładna pogoda i to że wszystko się raczej układa to mogę stwierdzić, że jest niemal bosko fsdf43t
Pozdrawiam wszystkich
blanet

staaw - Wto 04 Paź, 2011 21:22

blanet napisał/a:
Przeglądając forum, kilka osób pisało, że ciężko jest wytrzymać dłużej niż rok, czy w związku z tym, jest to jakaś "magiczna" granica czy coś ??

Ja miałem tak po pół roku... Czułem się zdrowy i wypiłem jedną setkę... Nie pamiętam jak do domu wróciłem...
Później już nie miałem problemów. Ile razy przychodziły mi głupie myśli do głowy, przypominałem sobie ten dzień...

Gonzo.pl - Wto 04 Paź, 2011 21:22

Blanet, ja uważam, i tak też często słyszę, że pierwszy rok jest najgorszy. Trzeba więc robić wszystko, by się nie powtórzył. Potem MOŻE być lepiej. Może, bo samo się nic nie zrobi.
To nie upływ czasu zapewnia trzeźwienie :mgreen:

Masakra - Wto 04 Paź, 2011 21:24

blanet napisał/a:
czy w związku z tym, jest to jakaś "magiczna" granica czy coś

Nie.

yuraa - Wto 04 Paź, 2011 21:32

blanet napisał/a:
kilka osób pisało, że ciężko jest wytrzymać dłużej niż rok

dziwne bo czytam forum na bieżąco i nic takiego nie zauwazyłem.
dla mnie jak ktoś mówi :wytrzymać to juz zakłada że to wytrzymywanie kiedyś skończy sie.
ja po prostu dzis nie piję i tak sie odkładaja te dzisie po jednym i juz 106 miesiecy zleciało

Marc-elus - Wto 04 Paź, 2011 21:35

Cytat:
dziwne bo czytam forum na bieżąco i nic takiego nie zauwazyłem.

Gdzieś tam ktoś mówił że najciężej jest wytrzymać pierwszy rok... co oczywiście jest odległe od stwierdzenia
Cytat:
kilka osób pisało, że ciężko jest wytrzymać dłużej niż rok
:)
Cytat:
jak ktoś mówi :wytrzymać to juz zakłada że to wytrzymywanie kiedyś skończy sie

Nie na darmo mówią do Ciebie: Mistrzu.... :D

szymon - Wto 04 Paź, 2011 21:39

blanet napisał/a:
Zrobiłem 3 kroki w tył i odłożyłem grzecznie piwka na półkę.

jestes dzielnym chłopem!

a odnośnie roku to prawda jednak jeżeli o mnie chodzi to mnożę sobie to x2.
jakość mojego trzeźwienia jest niezadowalająca.
ciężko pracuję nad nią, są wzloty i upadki - nie mylić z wpadkami.
każdy ma inny czas, każdy żyje w innym otoczeniu, różnimy się też troszeczkę.
rok nie jest gwarancją na to by śmigać po życiu bez alkoholu :)

blanet - Wto 04 Paź, 2011 21:42

yuraa napisał/a:
blanet napisał/a:
kilka osób pisało, że ciężko jest wytrzymać dłużej niż rok

dziwne bo czytam forum na bieżąco i nic takiego nie zauwazyłem.
dla mnie jak ktoś mówi :wytrzymać to juz zakłada że to wytrzymywanie kiedyś skończy sie.
ja po prostu dzis nie piję i tak sie odkładaja te dzisie po jednym i juz 106 miesiecy zleciało


a chociażby tutaj w wątku Andrzeja:
andrzejK napisał/a:
szkoda ze to nie norma to byla by super motywacja dodatkowa

Norma jest taka, że niewielu udaje się nie pić dłużej niż rok. Więc uważaj na siebie...
_________________
Kiedyś mówiłem że coś wiem.
Dziś wiem że się myliłem...

stanisław - Wto 04 Paź, 2011 21:43

Cytat:
ja po prostu dzis nie piję i tak sie odkładaja te dzisie po jednym i juz 106 miesiecy zleciało
idąc tym tropem to mi się już zrobiło 74 miesiące
staaw - Wto 04 Paź, 2011 21:45

blanet napisał/a:
Norma jest taka, że niewielu udaje się nie pić dłużej niż rok. Więc uważaj na siebie...
Dłużej niż rok, czyli miesiąc do 11 miesięcy... Nie jest to sztywna granica...
Jak przeżyjesz rok jest już troszkę łatwiej, z każdym dniem jest coraz łatwiej. Przynajmniej u mnie...

Marc-elus - Wto 04 Paź, 2011 21:45

blanet napisał/a:

Norma jest taka, że niewielu udaje się nie pić dłużej niż rok.

To tzw "norma Andrzeja"...... g45g21
Blanet, jak słusznie kiedyś zauważył Masakra, to nie ruletka. Jeżeli powiedzmy 20% alkoholików nie chcących pić "wytrzymuje" dłużej niż rok, to.... co Ciebie obchodzi te pozostałe 80%?
W większości za mało zrobili dla swojej trzeźwości lub za małą motywacje mieli, więc to nie przypadek że popłynęli....

staaw - Wto 04 Paź, 2011 21:47

Marc-elus napisał/a:
blanet napisał/a:

Norma jest taka, że niewielu udaje się nie pić dłużej niż rok.

To tzw "norma Andrzeja"...... g45g21
To akurat moje słowa w wątku Andrzeja :skromny:
pterodaktyll - Wto 04 Paź, 2011 21:48

blanet napisał/a:
Norma jest taka, że niewielu udaje się nie pić dłużej niż rok. Więc uważaj na siebie...

To jakis wymysł jest. Alkoholizm to min. choroba emocji i własnie one w trzeźwieniu powinny wracać do normy a na to potrzeba czasu. Dla jednego będzie to rok dla innego dłużej lub krócej. Faktem jest, że dopiero po dwóch? latach owe emocje sa juz na tyle "spłaszczone"że już tak bardzo nie przeszkadzają w normalnym życiu. Tak więc wyznaczanie jakichś granic czasowych jest błędem bo trzeźwienie, to min. naprawa tych emocji, które zostały utracone przez picie. Nie wiem czy dokładnie to objaśniam (ten cholerny net :bezradny: ).....

emigrantka - Wto 04 Paź, 2011 21:51

blanet, jakies brednie piszesz z tym rokiem /bez komentarza
Gonzo.pl - Wto 04 Paź, 2011 22:03

Też mi się net pieprzy... Coś nie doszło.
Podobno tylko 3% osób rozpoczynających terapie osiąga trwałą abstynencję.
ale czy to powód żeby uważać, że nie można nie pić przez rok?

Marc-elus - Wto 04 Paź, 2011 22:12

Gonzo.pl napisał/a:
Podobno tylko 3% osób rozpoczynających terapie osiąga trwałą abstynencję

Ja już różne zdania tego typu słyszałem, również od terapeutów, ale nikt nie potrafił powiedzieć jak to zostało obliczone i wg jakich kryteriów... :)
Tak więc niech to będzie 3, 10 czy 20%, wszystko jedno, ważne że ja się chce w tym łapać i tyle.....

Gonzo.pl - Wto 04 Paź, 2011 22:16

Pewnie z danych w osrodkach... Ilu zaczyna, ilu kończy, nie wiem...
Pisałem, że nas trzech nie pije, a z 50 osób sie przewinęło w tym czasie....
Może kiedys wróca...

Alkoholik72 - Pon 10 Paź, 2011 07:48
Temat postu: %...
Witajcie
Ponad 4 lata temu trafiłem do Gorzyc. Prawie 2 tygodnie detoksu i 6 tygodni terapii zamkniętej. Było nas na oddziele 32 osoby. Dziś nie piją z nich 2 na pewno, jedna chyba... ( dzwonię czasem bo kolega jest barmanem z zawodu :) :) ) i Niestety bardzo często ma dziwny głos....
Ale ponad połowa popłynęła w pierwszym tygodniu po terapii.
Cóż.. nie każdy chce coś zmieniać...
Mnie uratowały wielkie konsekwencje mojego picia i .. to że poważnie podszedłem do programu wspólnoty. I u mnie zadział.
I będzie działał dopóki zrobię codziennie to co do mnie należy. Narzędzia mam ,, wiem gdzie leżą - ale ode mnie zależy czy się nad nimi pochylę, czy znajdę chwilę, czy ... czy... . To mój świadomy wybór. Codzienny.. . I dlatego nie piję.
Pozdrawiam
Jurek

akacja46 - Pon 10 Paź, 2011 11:24

Decydujący wpływ na moje niepicie - miało picie i jego konsekwencje.

A.

Tempe - Pon 10 Paź, 2011 18:39

blanet napisał/a:
:D hmmmm nie piję dopiero 17 dni, a mnie się wydaje, że to już "wieczność cała" ... cf2423f


Siedemnaście dni bez alkoholu to dużo.
Siedemnaście pięknych dni bez wódy, z nie otumanionym, jasno myślącym mózgiem, to już jest coś.
Każdy dzień bez wódy jest piękny i będą kolejne - najważniejsze by dziś być trzeźwym.
Pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych, trzeźwych 24 godzin.

Marc-elus - Pon 10 Paź, 2011 18:42

Tempe napisał/a:
blanet napisał/a:
:D hmmmm nie piję dopiero 17 dni, a mnie się wydaje, że to już "wieczność cała" ... cf2423f


Siedemnaście dni bez alkoholu to dużo.
Siedemnaście pięknych dni bez wódy, z nie otumanionym, jasno myślącym mózgiem, to już jest coś.
Każdy dzień bez wódy jest piękny i będą kolejne - najważniejsze by dziś być trzeźwym.
Pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych, trzeźwych 24 godzin.

Tempe, a szczerze, z jakiej daty cytujesz?

Whiplash - Pon 10 Paź, 2011 20:01

Marc-elus napisał/a:
Tempe, a szczerze, z jakiej daty cytujesz?

:buahaha: 11 maja 2011

Masakra - Wto 11 Paź, 2011 22:42

Co nie zmienia faktu ze 17 dni to dlugo :mgreen:
Ja pamietam ze nie moglem wytrzymac kilku dni, a trzezwe weekendy to na palcach jednej reki moglem policzyc z przeciagu paru lat... a przeciez od soboty do soboty jest tylko 7 dni :roll:

blanet - Śro 12 Paź, 2011 21:03

oj zgadzam się z kolegami i samym sobą. 17 dni to bardzo długo, zwłaszcza na początku. Później już jest znacznie lepiej. Tak np. po 5 miesiącach :D . W porównaniu z tym co przeżywałem na początku czuję się jakbym nigdy nie pił alkoholu, nie miał z nim problemu i nie był mi do niczego potrzebny. Oczywiście cały czas pamiętam, że jestem alkoholikiem, z alkoholem mam problem, a samego alko w ogóle nie potrzebuję .... Swoją drogą muszę się przyznać, że zdarzają mi się sytuacje które kojarzą mi się z piciem, np. "otwarcie" sezonu grzewczego, kiedy uruchamiałem kocioł i chodziłem po całym domu sprawdzać kaloryfery czy czasem któryś nie zapowietrzony zawsze robiłem to na cyku. W tym roku pierwszy raz na trzeźwo. Choć mniej "radośnie" to szybciej, sprawniej i bezpieczniej. Choć nie ukrywam że swego rodzaju tęsknota we mnie siedzi ..... Walka, Praca, Walka, Praca i tak chyba do końca ..... :D
Gonzo.pl - Śro 12 Paź, 2011 21:06

blanet napisał/a:
Tak np. po 5 miesiącach

blanet - Śro 12 Paź, 2011 21:11

HURRRA !!! jakoś im dłużej nie piję tym mniej "podniecają" mnie kolejne daty :) Chyba się bardzo wybredny robię .......
Gonzo.pl - Śro 12 Paź, 2011 21:26

blanet napisał/a:
Chyba się bardzo wybredny robię .......

Normalniejesz? fsdf43t
ale jednak te datę podałes, więc nie do końca. :p
masz się z czego cieszyc, sam pamietam te daty. :)

kiwi - Sob 22 Paź, 2011 08:05

Hallo Blanet !!!!!!
ile razy zagladne tu do Ciebie,to fajnie sie czyta to co piszesz !!!!!
Juz ponad 5 miesiecy trzezwo......Brawo !!!!!!
I tak trzymaj,oczywiscie uwazajac na siebie.....bo Ty jestes najwazniejszy !!!!!!
Milego jesiennego dnia zyczy kiwi

A orzechy w tym roku obrodzily ????!!!! Podrzuc troche.....Hi....Hi....

blanet - Czw 27 Paź, 2011 06:55

Witam wszystkich ... Spieszę się pochwalić, że właśnie przekroczyłem próg półrocznej abstynencji. Jest mi bardzo wesoło z tego powodu, a jak sobie przypomnę jak na początku marudziłem i mi było ciężko, to nie wiem czy drugi raz miałbym siłę zaczynać od nowa fsdf43t fsdf43t
staaw - Czw 27 Paź, 2011 07:14

:okok:
Ula - Czw 27 Paź, 2011 16:40

:okok: :)
jolkajolka - Czw 27 Paź, 2011 21:44

blanet napisał/a:
Witam wszystkich ... Spieszę się pochwalić, że właśnie przekroczyłem próg półrocznej abstynencji. Jest mi bardzo wesoło z tego powodu, a jak sobie przypomnę jak na początku marudziłem i mi było ciężko, to nie wiem czy drugi raz miałbym siłę zaczynać od nowa fsdf43t fsdf43t


Miałbyś siłę,tylko po co? Lepiej trzymać,jak jest :)
Gratulacje :brawo:

Jędrek - Czw 27 Paź, 2011 22:43

blanet napisał/a:
a jak sobie przypomnę jak na początku marudziłem i mi było ciężko, to nie wiem czy drugi raz miałbym siłę zaczynać od nowa


Mówią, że jak człowiek stoi w miejscu i nic z sobą nie robi to sie cofa....
A co się dzieje jak się cofa?? Nawet nie chcę spekulować....słyszałem wiele o spieprzonym komforcie picia...nie chcę tego próbować

Alkoholik72 - Pią 28 Paź, 2011 05:36
Temat postu: Jędrek
Masz racje ja kiedyś spróbowałem :) :) Nie opłaca się.
A w tym powiedzeniu .. moje trzeźwienie opiera się na ciągłych zmianach. Tylko na tym opieram swoje trzeźwienie. Nie znam innej drogi. I dzięki temu doznałem szczęścia tej pogody ducha o której tak często mówimy - a której wcześniej nigdy nie znałem..
Ale nie jest to tak że ona zawsze jest. Ona jest zawsze - gdy o nią zadbam. Modlitwą, medytacją, służba innemu człowiekowi, czystym sumieniem, obrachunkiem moralnym, gdy pochylę się nad programem, gdy zaparzę komuś kawę , gdy nie zapomnę o naszej literaturze, gdy spotkam się z podopiecznym, Po prostu gdy robię to co postanowiłem. Ale wiem już z własnego doświadczenia, że wystarczy że na chwilę zacznę sobie odpuszczać.. z dnia zrobi się drugi, potem tydzień.. drugi... i nagle zaczyna się wokoło źle dziać. A to zaczynają się po kolei buntować wszystkie sprzęty domowe, żona jakaś markotniejsza, szef w pracy się czepia i ogólna nerwówka, na miting pójdę tylko na połowę albo i wcale bom przecież zmęczony i nic się nie stanie... W ten sposób zaczyna się szybka wędrówka z powrotem. .. Bardzo szybko wracają stare mechanizmy i sposoby myślenia. Dlatego mówię się że jak nic nie robię to sie cofam.. Ale ja już nie chce...

kiwi - Sob 12 Lis, 2011 08:03



Dzien dobry Blanet !!!!!
Jak tam z trzezwoscia u Ciebie ????!!!!
Jakie plany masz na weekend ????!!!!
Smacznej rannej kawki zyczy Kiwi

blanet - Wto 15 Lis, 2011 21:51

Witaj Kiwi dzięki za troskę. U mnie po staremu - jestem trzeźwy i dobrze mi z tym :) . Jedyna rzecz na jaką mogę teraz narzekać to brak czasu, ale szykuję sobie i rodzince nagrodę - sylwestrowy wyjazd na narty ....
Ściskam Cię gorąco, życzę wytrwania w postanowieniu. Pa.

PS. Za kawą nie przepadam, choć zdarza mi się niekiedy wypić, bardziej skłaniam się ku papieroskom (od 3 tygodni na całe szczęście tylko E-papierosek)

kiwi - Pią 18 Lis, 2011 19:37

Hallo Blanet !!!!
Kawki nie pijasz....to zapraszam na wieczorna herbatke,ale moze lepiej szklanke cieplego mleka z miodem ????!!!!!
Fajnie przeczytac ze dalej bez alk.zyjesz sobie !!!!
Zasady Krucjaty u Ciebie dzialaja.....a pamietasz jak niektorzy "dziwnie " to komentowali ???!!! Ja uwazam wszystkie drogi sa dobre....aby byc dlugoterminowo trzezwym...i tego Tobie zycze i tak trzymaj !!!!!
Sylwestrowy rodzinny wyjazd na narty...SUPER !!!!!
Uwazaj na siebie....i aby duzo sniegu napadalo !!!!
Trzezwe pozdrowienia zasyla Kiwi

yuraa - Sob 19 Lis, 2011 11:40

podczepie sie do Blaneta
nie pijesz dzięki KWC i Ok, bo o to chodzi by nie pić a jakimi metodami to już sparawa niepijącego.

zadzwonił do mnie człowiek, wynalazł mój numer gdzieś tam.
dowiedział się mianowicie że istnieje cos takiego jak kroki i tradycje, także w formie literatury pisanej.
umówiliśmy sie na spotkanie
facet kupił sobie trzeźwość za 8000 trzy lata temu i nie pije i nigdy na tej płatnej terapii nie slyszał o krokach i tradycjach, nigdy

a ja slysze o przerabianiu krokow codziennej modlitwie i medytacji, rozwoju duchowym
a to wszystko za 8000 mozna sobie kupić

chodzi o to by nie pić a metody niech se każdy dopasuje

Gonzo.pl - Sob 19 Lis, 2011 11:59

Cytat:
a to wszystko za 8000 mozna sobie kupić

Gwarancji pewnie nie dają... I zwrotu kosztów...
Nikt nie da...
I nawet za 8 tysi nikt za mnie nie wytrzeźwieje. Nie, nie kupi się tego, to nie tak....
Co komu pomoże, nikt nie wie, on sam nie wie.
Ja nie wiem jak to sie stało, ze nie piję.

Wiedźma - Sob 19 Lis, 2011 13:43

yuraa napisał/a:
facet kupił sobie trzeźwość za 8000 trzy lata temu i nie pije

O matko kochana! :szok:
A gdzie sprzedają?

Gonzo.pl - Sob 19 Lis, 2011 13:58

Wiedźma napisał/a:
A gdzie sprzedają?

No chyba Ci niczego nie brakuje? :lol:

szymon - Sob 19 Lis, 2011 14:06

Wiedźma napisał/a:
O matko kochana!


i ojcze święty!
za pierwszym razem, jak mnie żona wysłała wydałem 3600pln :skromny:
miesiąc niepicia kosztował mnie 1200pln, drogo trochę...

aktualnie dalej płacę za odwiedziny :oops:
uważam, że te pieniądze wydaje najlepiej jak umiem, to dobra inwestycja :uoee:
za jakość usług w polsce trzeba płacić ;)

Gonzo.pl - Sob 19 Lis, 2011 14:19

Ja też płacę i to niemało. I mam znakomitą terapię.
PLacę swoimi składkami Które mam w NFZ. Całe życie je zbierałem i nie widzę powodu, bym miał płacic za terapie z własnej kieszeni. Nikt nie stwierdził, ze ta jest lepsza, ta gorsza...
Moja terapia przynosi efekty, które mnie cieszą.

szymon - Sob 19 Lis, 2011 16:05

Gonzo.pl napisał/a:
PLacę swoimi składkami Które mam w NFZ


a dziwią się w europie, że kryzys nastał :(

blanet - Nie 20 Lis, 2011 09:18

Dawno dawno temu ...... kiedy jeszcze piłem :/ moja małżonka także namawiała mnie na jakąś terapię za ok 10 tysia ze spa, i innymi atrakcjami. Tłumaczyła że każde pieniądze są warte trzeźwości. Niestety moje żydowskie podejście do pieniędzy, każdą złotówkę którą wydam obejrzę 5 razy, sprawiło że zdecydowałem się na zdecydowanie tańszą terapię ..... Nie żałują mojego wyboru ..... ale wypoczynek w fajnym ośrodku z pewnością by się przydał ....
blanet - Nie 20 Lis, 2011 09:20

jedyna rzecz na którą nie było mi szkoda pieniędzy to był alkohol, na szczęście dla mnie i najbliższych tak już nie jest :D
pterodaktyll - Nie 20 Lis, 2011 09:37

Wiedźma napisał/a:
yuraa napisał/a:
facet kupił sobie trzeźwość za 8000 trzy lata temu i nie pije

O matko kochana! :szok:
A gdzie sprzedają?

To ja też ze dwa bo trzy kilo bym wziął..................... :skromny:



A może od razu z pięć co by na dłużej starczyło :mysli:

blanet - Nie 20 Lis, 2011 09:40

[quote="yuraa"]podczepie sie do Blaneta
nie pijesz dzięki KWC i Ok, bo o to chodzi by nie pić a jakimi metodami to już sparawa niepijącego.

Nie piję dzięki:
1. pomocy Boga - silnie wierzę, że zawdzięczam to tylko Jemu, samemu próbowałem wielokrotnie - nigdy mi się to nie udało,
2. temu forum - w początkowej walce z uzależnieniem to właśnie tutaj znalazłem najwięcej informacji i wsparcia od co prawda wirtualnego ale przecież PRAWDZIWEGO i ŻYWEGO człowieka po drugiej stronie kabla
3. pracy nad sobą, choć muszę przyznać że różnie z tym bywa - raz lepiej raz gorzej ..., ale przecież człowiek gdyby był doskonały z pewnością nigdy by nie zachorował ...

Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest tylko (albo aż) takim dodatkiem, który niejako wskazuje drogę do trzeźwości, pokazuje że istnieje wiele osób którym dzięki wierze w Jezusa Chrystusa i powierzeniu swoich problemów Maryi oraz pracy nad sobą udało się osiągnąć trzeźwość.

Tak więc oprócz wiary, najważniejsze to chyba ... żeby się chciało być trzeźwym .....

pterodaktyll - Nie 20 Lis, 2011 09:43

blanet napisał/a:
oprócz wiary, najważniejsze to chyba ... żeby się chciało być trzeźwym .....

A chcieć, to móc.................

kosmo - Nie 20 Lis, 2011 10:38

blanet napisał/a:
[...] najważniejsze to chyba ... żeby się chciało być trzeźwym .....


Ot i cała tajemnica... :mysli:

blanet - Nie 20 Lis, 2011 12:06

kosmopolitanka napisał/a:
blanet napisał/a:
[...] najważniejsze to chyba ... żeby się chciało być trzeźwym .....


Ot i cała tajemnica... :mysli:


Tak ale w pierwszych dniach trzeźwienia bywa z tym różnie, raz się chce, raz się nie chce, innym razem jest się pewnym że już można spróbować, itp. Mnie aby dojrzeć do przekonania że chcę być bezwarunkowo trzeźwym pomógł Jezus, czyli wiara w Niego .... .

szymon - Nie 20 Lis, 2011 12:56

blanet napisał/a:
Mnie aby dojrzeć do przekonania że chcę być bezwarunkowo trzeźwym pomógł Jezus, czyli wiara w Niego .... .


ciesze się, nie dlatego, że ci się udaje ale dlatego, że jesteś przekonany o swojej drodze i dlatego, że chcesz być trzeźwym...
miłego dnia!!!

kiwi - Nie 27 Lis, 2011 18:32

Blanet,nie masz duzo czasu,ale zagladam tu do Ciebie.
Chyba juz narty nacierasz czy smarujesz ????!!!!.....przygotowania do trzezwych i milych i rodzinnych sylwestrowych zjazdow.

Tak,bez alk.wszystko jest mozliwe !!!!!
Ciesze sie razem z Toba !!!!!
Pozdrawia Kiwi

kiwi - Nie 18 Gru, 2011 09:35

Dzien dobry Blanet !!!!!!
Jak tam warunki sniegowe w gorach ????!!!!!
Odezwij sie ......
Milego dnia
zyczy Kiwi

kiwi - Pon 26 Gru, 2011 22:07

Jak ja sie ucieszylam ze sie dzisiaj odezwales Blanet !!!!!!!
Cos mi dlugo smarowales te narty....Hi....Hi....ale dobrze ze wszystko dobrze i ze Swieta mile i trzezwe i wyjazd 31 grudnia......SUPER !!!!!!!
Zycze duzo sniegu.....milego odpoczynku i snieznej zabawy !!!!!!
Wroc zdrowy,bez zlaman i gipsu !!!!!!!
Sredecznie pozdrawiam
Kiwi

blanet - Pon 26 Gru, 2011 22:35

kiwi napisał/a:
Jak ja sie ucieszylam ze sie dzisiaj odezwales Blanet !!!!!!!
Cos mi dlugo smarowales te narty....Hi....Hi....ale dobrze ze wszystko dobrze i ze Swieta mile i trzezwe i wyjazd 31 grudnia......SUPER !!!!!!!
Zycze duzo sniegu.....milego odpoczynku i snieznej zabawy !!!!!!
Wroc zdrowy,bez zlaman i gipsu !!!!!!!
Sredecznie pozdrawiam
Kiwi


Dziękuję KIWI. Przepraszam, że tak rzadko odpisuję, ale nie często zaglądam, sporo obowiązków. Cieszę się, że Ty także trzeźwa. Pozdrawiam cieplutko ...

Gonzo.pl - Pon 26 Gru, 2011 22:38

Blanet, miło Cię widzieć. :luzik:
blanet - Pon 26 Gru, 2011 22:40

Gonzo.pl napisał/a:
Blanet, miło Cię widzieć. :luzik:

Witaj Gonzo, jak tam Twoje oceny semestralne ?? Kiedy matura ??

Gonzo.pl - Pon 26 Gru, 2011 22:46

blanet napisał/a:
Witaj Gonzo, jak tam Twoje oceny semestralne ?? Kiedy matura ??

Stwierdzam, ze pytania są tendencyjne. :p
Poważnie - jeszcze w styczniu dalsza część egzaminów semestralnych. Ocenki dobre i bardzo dobre, bez większej nauki.
Do matury jeszcze półtora roku, dopiero trzeci semestr. Jestem zadowolony. Zresztą ogólnie jestem zadowolony. ;)
Dzięki za pamięc.

blanet - Pon 26 Gru, 2011 22:56

Gonzo.pl napisał/a:
blanet napisał/a:
Witaj Gonzo, jak tam Twoje oceny semestralne ?? Kiedy matura ??

Stwierdzam, ze pytania są tendencyjne. :p
Poważnie - jeszcze w styczniu dalsza część egzaminów semestralnych. Ocenki dobre i bardzo dobre, bez większej nauki.
Do matury jeszcze półtora roku, dopiero trzeci semestr. Jestem zadowolony. Zresztą ogólnie jestem zadowolony. ;)
Dzięki za pamięc.


Oj to szczerze gratuluję. Kropla drąży skałę .... Małymi kroczkami do przodu. Mam nadzieję, że na maturze nie poprzestaniesz i już niebawem będę mógł do Ciebie pisać per mgr Gonzo :-)
Lecę spać bo jutro już niestety do pracy ....

dlugixp - Pon 26 Gru, 2011 22:59

blanet napisał/a:
niebawem będę mógł do Ciebie pisać per mgr Gonzo


...już można :okok: :lol2:

Gonzo.pl - Pon 26 Gru, 2011 22:59

blanet napisał/a:
Mam nadzieję, że na maturze nie poprzestaniesz

Na pewno nie poprzestane.

Gonzo.pl - Pon 26 Gru, 2011 23:01

dlugixp napisał/a:
...już można

Na razie poproszę OMC mgr

Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 11:15

Cytat:
Na razie poproszę OMC mgr

:nono: To dopiero po studiach... Jak Kwaśniewski :D

Gonzo.pl - Wto 27 Gru, 2011 12:27

Cytat:
OMC mgr

OMC - O Mało Co... :mgreen:

Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 13:53

Gonzo.pl napisał/a:

OMC - O Mało Co... :mgreen:

No wiem, ale używa się jak ktoś skonczy studia bez mgr... (podobno)

A z innej beczki, kiedyś jakiś kabaret znalazł artykuł w jakiejś gazecie, nie pamiętam już czego dotyczył, w każdym razie były w nim słowa "nic tego nie potwierdza". Coś jak moje (podobno)...

np.: Gonzo jest już magistrem, choć nic tego nie potwierdza... :wysmiewacz:

Gonzo.pl - Wto 27 Gru, 2011 13:57

Whiplash, wybacz, ale mnie dzisiaj trudno zrozumiec tak inteligentne wywody ;)
Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 14:21

Gonzo.pl napisał/a:
Whiplash, wybacz

Wybaczam :wysmiewacz:

Gonzo.pl - Wto 27 Gru, 2011 14:23

Cytat:
~(_8(|) Doh!

Mnie tez intryguje ta chińszczyzna.

Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 14:27

jak obrócisz głowę 90st na lewe ramię, to jest szansa, że zobaczysz tam Homera Simpsona a D'oh! to jego taki firmowy okrzyk
Homer Simpson

Gonzo.pl - Wto 27 Gru, 2011 14:35

Cytat:
jak obrócisz głowę 90st na lewe ramię,

Na to sam wpadłem, ale zero skojarzeń...

Nooo, teraz tak....

dlugixp - Wto 27 Gru, 2011 18:44

Whiplash napisał/a:
jak obrócisz głowę 90st na lewe ramię,


...jesuuuuuuuuuuuuuuuuu.........
I teraz połowa Dekadencji siedzi przekrzywiona w lewą stronę :lol2:

Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 20:30

Cytat:
...jesuuuuuuuuuuuuuuuuu.........
I teraz połowa Dekadencji siedzi przekrzywiona w lewą stron
:buahaha:
kiwi - Nie 01 Sty, 2012 18:59



Trzezwego Roku 2012
zyczy Kiwi

kiwi - Nie 15 Sty, 2012 09:14

Blanet,ja dalej trzezwa.....a Ty ??????!!!!!!!
Jak tam zimowy urlop sie udal ????!!!!!
Milej bez alk. niedzieli zyczy
Kiwi

blanet - Wto 24 Kwi, 2012 21:40

Kochani, w dniu jutrzejszym minie mi równy rok jak jestem trzeźwy. Nie był to rok łatwy, ale z pewnością był to rok piękny.
Był piękny, ponieważ nie piłem i miałem czas poznać prawdziwego siebie. Okazało się, że jestem całkiem inny, niż wydawało mi się to po pijanemu.
Był to rok piękny również dzięki Wam i temu forum. To tutaj bowiem otrzymałem pierwsze wsparcie, dobre słowo i wskazówki co czynić aby znów nie popłynąć.
Bardzo serdecznie pragnę wszystkim podziękować (także tym, a może przede wszystkim, których denerwowałem - głównie ze względu na drogę trzeźwienia jaką wybrałem). Wszystkie wypowiedzi na tym forum bardzo mi pomagały i pomagają. Choć ostatnio nie często zabieram głos w dyskusjach (spowodowane jest to natłokiem obowiązków), raczej często zaglądam tutaj jako "obserwator". Mam nadzieję kiedyś nadrobić swoje zaległości w pisaniu - może w wakacje. :)
Bardzo wszystkich pozdrawiam i dziękuję !
A i dodam jeszcze, że od stycznia nie palę :radocha:

PS.
Dalej się upieram, że droga trzeźwienia którą obrałem jest skuteczna. Ba - uważam nawet - że jest jedyną. ;) Chwała Panu !

rufio - Wto 24 Kwi, 2012 21:46

blanet napisał/a:
że jest jedyną

Jest jedyna dla Ciebie - a życzenia ewentualnie jutro .

Gonzo.pl - Wto 24 Kwi, 2012 21:51

blanet napisał/a:
Okazało się, że jestem całkiem inny, niż wydawało mi się to po pijanemu.

:okok:
Bardzo się cieszę Blanet.
I życzę Ci wielu jeszcze takich odkryć. :)

Marc-elus - Wto 24 Kwi, 2012 22:03

blanet napisał/a:
w dniu jutrzejszym minie mi równy rok jak jestem trzeźwy

blanet napisał/a:
od stycznia nie palę

Gratulacje Blanet. :)

rybenka1 - Wto 24 Kwi, 2012 23:08

Blanet :okok:
Adalbert - Śro 25 Kwi, 2012 00:28

Gratulacje
Pastel - Śro 25 Kwi, 2012 02:15

blanet napisał/a:
Dalej się upieram, że droga trzeźwienia którą obrałem jest skuteczna. Ba - uważam nawet - że jest jedyną.

:nunu: :lol:
blanet napisał/a:
równy rok jak jestem trzeźwy.
od stycznia nie palę

Gratulacje! :brawo:

JAGODAAA - Śro 25 Kwi, 2012 12:47

blanet napisał/a:
PS.
Dalej się upieram, że droga trzeźwienia którą obrałem jest skuteczna. Ba - uważam nawet - że jest jedyną. Chwała Panu !


Witaj Blanet.
Po co się upierać?
Twoja droga jest dobra dla ciebie, a moja dla mnie.
Nóg nie podstawiam chodzącym do kościoła ale skupienia i terapii szukam w innych miejscach (AA), dla mnie skutecznych.

Gratuluję konsekwencji. :)

kiwi - Nie 01 Paź, 2017 21:15

Moze ze ostatnio rozmawiamy duzo o wyzdrowieniu z choroby alkoholowej .....ja przekonana nie jestem .....ale ile nas tu jest ....tyle roznych teorii .....nie ktore bardzo spiskowe .....a nie ktore moze i bledne .....

Ja zrobilam terapie ,na grupy nie chodze .....trzezwa jestem
Deratyzator ....chodzi na grupy ....i osobiscie niesie przeslanie .....
Blanet ( wlasnie bym chciala sie dowiedziec , jak jemu dalej idzie ) .....zaczal od Krucjaty Wyzwolenia Czlowieka .
Tez bylo mase przeciwnikow ,ale Blanet szedl swoja droga .....

Ja ze swojej drogi trzezwosci nie zrezygnuje .....ale poczytac ....jak inni uporali sie ze swoim alkoholizmem ....lubie poczytac ....

Anonymous - Wto 24 Paź, 2017 18:04

Witam, po długiej przerwie ... nie mogę zalogować się na moje stare konto blanet ... więc utworzyłem drugie z jeszcze jedną literką t.

No cóż ... upierałem się długo, że moja metoda jest dla mnie najlepsza ... niestety okazało się, że nie wystarcza ...

Od jakiegoś czasu zdarza mi się "polecieć po bandzie" 3-4 dni ...

Dziś nie piję ... napisałem email z prośbą o wyznaczenie terminu spotkania z terapeutą ... chcę spróbować terapii indywidualnej ...

Może tym razem się uda ...

Pozdrawiam wszystkich.

yuraa - Wto 24 Paź, 2017 18:21

fajnie że jesteś tutaj na powrót.

z doświadczenia wiem że do terapeuty najlepiej osobiście

Anonymous - Wto 24 Paź, 2017 18:30

yuraa napisał/a:
z doświadczenia wiem że do terapeuty najlepiej osobiście

jak wyznaczą mi termin - podrepczę osobiście ...

Jacek - Wto 24 Paź, 2017 19:00

witaj :)
Klara - Wto 24 Paź, 2017 19:58

blanet napisał/a:
Zapisałem się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, sporo się modlę i myślę, że właśnie to ma decydujący wpływ na moje niepicie - sam pewnie nie dałbym rady

Witaj ponownie :)
Wiesz, że kilka razy zastanawiałam się, czy droga którą obrałeś jest skuteczna więc może zechciałbyś zaspokoić moją ciekawość i napisać, czy przez te wszystkie lata byłeś aktywnym członkiem Krucjaty?

Wiedźma - Wto 24 Paź, 2017 19:58

blanett napisał/a:
nie mogę zalogować się na moje stare konto blanet

Dlaczego? Zapomniałeś hasła?

Anonymous - Wto 24 Paź, 2017 20:21

Wiedźma napisał/a:
Dlaczego? Zapomniałeś hasła?


1. Zapomniałem hasła.
2. W międzyczasie usunąłem adres email za pomocą którego rejestrowałem się w serwisie.

Jest jakiś sposób, żebym mógł dalej korzystać z poprzedniego profilu ?

Wiedźma - Wto 24 Paź, 2017 21:20

Jest sposób - zaraz wyślę Ci na PW hasło tymczasowe do poprzedniego konta,
Ty się z jego pomocą zalogujesz i zmienisz je na własne w edycji profilu.
Tam też wpiszesz aktualny adres mailowy - tylko uważaj, nie pomyl się przy tym, bo znów zablokujesz konto :nono:
Gdy już uruchomisz stare konto - daj znać, a ja zdezaktywuję dubla.

blanet - Wto 24 Paź, 2017 21:41

ok, zadziałało !
Poproszę o usunięcie dubla ponieważ nie mogę zmienić adresu email.
Dziękuję!!!

blanet - Wto 24 Paź, 2017 21:54

Klara napisał/a:
blanet napisał/a:
Zapisałem się do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, sporo się modlę i myślę, że właśnie to ma decydujący wpływ na moje niepicie - sam pewnie nie dałbym rady

Witaj ponownie :)
Wiesz, że kilka razy zastanawiałam się, czy droga którą obrałeś jest skuteczna więc może zechciałbyś zaspokoić moją ciekawość i napisać, czy przez te wszystkie lata byłeś aktywnym członkiem Krucjaty?


Droga Klaro ...
Na jakiś czas wystarczyło .... później niestety wydawało mi się, że znów umiem normalnie pić i kontrolować spożywane ilości ... teraz jestem już na takim etapie, że podpisanie czegokolwiek wystarcza mi na co najwyżej miesiąc ... nie panuję nad tym ... poczytałem trochę prof. Osiatyńskiego i doszedłem do wniosku, że jestem już na etapie kiedy sam nie mogę sobie pomóc ... mogę się jedynie oszukiwać.

Analizowałem te kilka lat i przyznaję, że nie było w moim działaniu konsekwencji ... Na początku byłem aktywnym członkiem ... później stygłem ... a ostatnio nie stosowałem się prawie do niczego ....

Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej ... na początku przyszłego tygodnia mam spotkanie z terapeutą ...

Będę Was informował na bieżąco ...

W planach mam także AA ... ale to dopiero po rozmowie z terapeutą ...

staaw - Wto 24 Paź, 2017 21:56

blanet napisał/a:
Na początku byłem aktywnym członkiem ... później stygłem ... a ostatnio nie stosowałem się prawie do niczego ....

Oryginalny to Ty nie byłeś. Miałem identycznie...

Wiedźma - Wto 24 Paź, 2017 21:58

blanet napisał/a:
Poproszę o usunięcie dubla ponieważ nie mogę zmienić adresu email.

Załatwione :)

blanet - Wto 24 Paź, 2017 22:04

Wiedźma napisał/a:
blanet napisał/a:
Poproszę o usunięcie dubla ponieważ nie mogę zmienić adresu email.

Załatwione :)


Zaktualizowałem ... dziękuję!

zimna - Wto 24 Paź, 2017 22:05

Hej blanet 😊
Tyle czasu, tylu ludzi po drodze mijanych. Dobrze ze wracasz.

Klara - Śro 25 Paź, 2017 08:05

blanet napisał/a:
Na jakiś czas wystarczyło ....

Dziękuję za odpowiedź 54rerrer

kiwi - Śro 25 Paź, 2017 12:12

Blanet ,fajnie ze wrociles.

Mi osobiscie pomogla terapia, ale wszystko jedno co robisz ....czy Krucjata czy Terapia .....trzeba pozostac na drodze trzezwosci .
Niby proste ,a jakie skomplikowane .....ale ja wierze w ciebie,dasz rade ......
Milego dnia zycze !!!!

blanet - Śro 25 Paź, 2017 16:02

kiwi napisał/a:
ale ja wierze w ciebie,dasz rade ......
pewnie że dam :radocha:

na razie drugi dzionek ...

dzięki za dobre słowa :]

dudek - Śro 25 Paź, 2017 21:40

Cześć blanet, dudek alkoholik
blanet napisał/a:
na razie drugi dzionek ...
:okok:
blanet napisał/a:
W planach mam także
nie planuj przyszłości, działaj-nie jutro lecz teraz.
zołza - Czw 26 Paź, 2017 12:10

Nie znam ale miło powitać :)
Podjąć decyzje to już coś :okok:

kiwi - Pią 27 Paź, 2017 10:17

Dzien Dobry Blanet !

Mam nadzieje ,ze dzis masz tez dobry i przedewszystkim trzezwy dzien .

Dostales juz termin w przychodni ?! .....bo nie raz dlugo sie czeka ....

blanet - Sob 28 Paź, 2017 16:36

kiwi napisał/a:
Dzien Dobry Blanet !

Mam nadzieje ,ze dzis masz tez dobry i przedewszystkim trzezwy dzien .

Dostales juz termin w przychodni ?! .....bo nie raz dlugo sie czeka ....


Dzień dobry Kiwi !!! Ja zazwyczaj jak nie piję - mam dobre dni ... choć na nieszczęście często ten nadmiar pozytywnych emocji powoduje zapicie :stres:

Tym razem tak nie jest ... liżę rany (czytaj: mam jeszcze wyrzuty sumienia, że ostatnio popłynąłem, choć mówiłem sobie, że to nie nastąpi - bynajmniej nie tak szybko), ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ... Mam już termin ... czekałem ie długo ok. tygodnia ... umówiłem się prywatnie (więc pewnie dlatego czas oczekiwania nie był tak długi).

Przepraszam, że z opóźnieniem reaguję na Twojego posta, ale chęć nadrobienia zaległości w pracy robi swoje ...

Miłego wieczoru i udanej niedzieli !!!

blanet - Wto 31 Paź, 2017 20:23

no i po spotkaniu ...

witam wszystkich ponownie - blanet - zdiagnozowany alkoholik :>

Wiedźma - Wto 31 Paź, 2017 21:19

No i jak się z tym czujesz? :mysli:
blanet - Wto 31 Paź, 2017 22:00

Wiedźma napisał/a:
No i jak się z tym czujesz? :mysli:


szczerze powiedziawszy trochę liczyłem na to, że usłyszę: niech pan uważa bo za chwilę przekroczy pan cienką czerwoną linię i będzie pan alkoholikiem ...
a tu jednoznacznie ... nie ma zmiłuj się ... jestem i koniec

Hmm - wiedziałem o tym, ale ten system zaprzeczeń do końca nie dawał za wygraną ...

teraz już wiem ... zaczynam od AA ... pozostaje kwestia gdzie i kiedy ...

Jakoś bardzo szczęśliwy z tego powodu nie jestem, ale przynajmniej na 100% wiem na czym stoję i co najważniejsze - mam przepisane "lekarstwo". Jestem trochę zakłopotany, bo to niełatwa droga, ale wiem też że to ode mnie zależy czy będę szczęśliwy i to dodaje mi sił !

Wiedźma - Wto 31 Paź, 2017 22:49

No popatrz... :aha:
Gdy ja szłam po pierwszą diagnozę, nie miałam żadnych wątpliwości...
Ani takich nadziei jak Ty. Moją jedyną nadzieją było nie pić już nigdy więcej -
chciałam tylko, żeby mnie nauczyli jak tego dokonać :|

roodly - Wto 31 Paź, 2017 23:19

Ja jak szedłem to wiedziałem, tylko nie miałem pojęcia co z tym można zrobić.
Chyba nikt mi nie powiedział, choć może nie słuchałem, że jedynym rozwiązaniem jest nie pić w ogóle.
Zresztą nawet jak już powiedzieli to potem długi czas sprawdzałem czy to tak naprawdę, naprawdę.

kiwi - Czw 02 Lis, 2017 14:17

Blanet ,to co sie dowiedziales i jest glosno wypowiedziane .....wiedziales od dawna .....jestes alkoholikiem .....

25 kwietnia 2012 miales 1 rok trzezwosci pomagala i wspierala w tym (tak mysle ) Krucjata . A czemu nie ?! Tak sie zdecydowales i tak bylo. Oj,nie wszystkim chorym uda sie rok bez alk.wytrzymac .

Zastanow sie dzis tak dla siebie ,jaki byl ten rok trzezwy . Co bylo dobrego ,a co zlego ?!

Kartke papieru podziel na dwie czesci ....i jeszcze raz podkreslam .....sam dla siebie i o sobie pisz .....co dobre a co zle . Mysli sa takie ulotne, a tu czarno na bialym zobaczysz swoje zycie . To motywuje do zmian .

Od tego nie uciekniesz ....zawsze tak bedzie .....zaczniesz od kieliszka a skonczysz na paru dniach i ogromnej ilosci butelek alk. A wlasnie piszac to ,zeczelam sie zastanawiac ....dlaczego po dlugim ciagu alkoholowym ,zaczyna sie wlaczac mechanizm ....ze chce przerwac ten ciag picia . Zostala u nie resztka rozumu , instynkt zachowawczy jeszcze nie jest zupelnie zdemolowany ?!

Mi pomogla terapia .....mialam dochodzaca. Rano pracowalam a po poludniu chodzilam do przychodni na spotkania . Nie bede ukrywac,na poczatku trudno mi bylo . Ja nie chcialam pic, a glowa chciala bardzo . Ale przetrwalam ten trudny czas , a pozniej coraz lepiej bylo ......i ogromnie ciesze sie ze jest do dzis !!!!!

Zycze Tobie rowniez dobrych wyborow, bede sledzila to co piszesz . I tez fajnie .....ze sie po tylu latach odezwales i szczerze napisales .... probowalem , nie wyszlo .....teraz bedzie lepiej !!!!

Milego i trzezwego dnia zycze

blanet - Śro 15 Lis, 2017 20:17

kolejna wpadka ...

tak jak pisałem - był piękny plan: spotkanie z terapeutą, rozmowa, diagnoza i decyzja. Decyzja brzmiała AA.
Pojechałem, wszedłem, słuchałem, mówiłem, nawet rozmawiałem po zakończeniu ... a na drugi dzień po analizie - stwierdziłem - nie moja droga ... cf2423f

Nie było to jakieś mega zachlanie ... po prostu znów popłynąłem przez weekend ... (nie będę się rozpisywał o ilościach i okolicznościach - bo wydaje mi się, że nie ma to najmniejszego sensu)

Próbuję kolejny raz ... nie piję od ostatniego poniedziałku ... szukam drogi ... gdzieś zasłyszałem, że przez pierwsze 90 dni abstynencji warto uczestniczyć w 90 mityngach ... z racji tego, że chyba jednak AA to nie dla mnie postanowiłem, że zamiast uczestniczyć w 90 mityngach - będę uczestniczył w 90 Mszach ...

znów mam motywację ... znów walczę żeby żyć pełnią życia ... znów mam nadzieję że mi się uda ...

jak wytrwam te 90 dni idę na terapię dla chrześcijan, która trwa 2 lata (jeśli nie wytrwam idę także) , (nie będę podawał namiarów gdzie i kto będzie ją prowadził - nie chcę być posądzony o kryptoreklamę) ...

będę dawał znać czy się udaje ... fajnie że jesteście ... fajnie, że jest takie miejsce w necie ...

yuraa - Śro 15 Lis, 2017 20:46

blanet napisał/a:
zamiast uczestniczyć w 90 mityngach - będę uczestniczył w 90 Mszach ...

ja bym nie ryzykował
90 razy usłyszeć ,,bierzcie i pijcie''
to żart oczywiście
blanet napisał/a:
jak wytrwam te 90 dni

Ty już nie wierzysz że wytrwasz, 90 dni to szmat czasu.
planować dalej niż tydzień to alkoholik może po rocznej minimum abstynencji.

pterodaktyll - Śro 15 Lis, 2017 20:50

blanet napisał/a:
z racji tego, że chyba jednak AA to nie dla mnie postanowiłem, że zamiast uczestniczyć w 90 mityngach - będę uczestniczył w 90 Mszach ...


Czy Ty już kiedyś nie próbowałeś przypadkiem przerzucić swojego trzeźwienia na Pana Boga? :mysli:

A może by tak solidna zamknięta terapia ............

rufio - Śro 15 Lis, 2017 21:06

Powrót do źródła tylko źródło coś już nie takie czyste .
Podobno nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki ?!

prsk :mysli:

staaw - Czw 16 Lis, 2017 04:44

Blanet, ja po zapiciu rok się szarpałem.
Pomogło dopiero zamknięcie się na 2 miesiące na odwyku...

Don kichot - Czw 16 Lis, 2017 08:07

Wpadka? Nie ma czegoś takiego. Jest zapicie (jesli chodzi o jednorazowe spożycie) lub powrót do picia (jesli więcej)...
Do co Twojego pomysłu z mszami... Tak se ne da..
Moze Cie rozczaruję ale napisze Ci ze żaden z Ciebie Kolumb,Ameryki nie odkrywasz. Poznałem całkiem sporo ludzi którzy "wpadli" na taki pomysl.... Juz ich nie spotykam bo ani jedna osoba nie ostala sie na trzeźwo...
To po prostu tak nie dziala

blanet - Czw 16 Lis, 2017 13:10

Dziękuję za kilka kubełków zimnej wody :D

wszystkie wasze rady są dla mnie bardzo cenne !!!

póki co jestem trzeźwy ... i sprawdzam, testuję swoją nową drogę trzeźwienia ...

może trochę po omacku, ale nie do końca - wszak próbowałem kiedyś podobnie ...

uda się ... musi się udać ... 90 dni to wcale nie tak długo - a później terapia o której wspominałem ...

pozdrawiam wszystkich! blanet - alkoholik ...

Linka - Czw 16 Lis, 2017 14:52

blanet napisał/a:
a później terapia o której wspominałem ...

A dlaczego nie równocześnie?

staaw - Czw 16 Lis, 2017 14:57

Linka napisał/a:
blanet napisał/a:
a później terapia o której wspominałem ...

A dlaczego nie równocześnie?

Osobiście jestem przeciwnikiem mieszania metod leczenia.

Whiplash - Czw 16 Lis, 2017 15:16



prsk
;)

Linka - Czw 16 Lis, 2017 15:37

staaw napisał/a:
Osobiście jestem przeciwnikiem mieszania metod leczenia.

:shock:
A w czym przeszkadza uczestnictwo we mszy?
W każdym szpitalu jest kaplica, tylko trzeba chcieć.

staaw - Czw 16 Lis, 2017 15:51

Linka napisał/a:
staaw napisał/a:
Osobiście jestem przeciwnikiem mieszania metod leczenia.


A w czym przeszkadza uczestnictwo we mszy?
W każdym szpitalu jest kaplica, tylko trzeba chcieć.

Akurat w tym w którym ja byłem, nie było, ale ja o czymś innym...
Czym innym jest uczestnictwo we Mszy, nawet niewierzący i wojujący antyklerykałowie chadzają na Mszę kiedy dobry ton tego wymaga a czymś innym jest uczestnictwo we Mszy jako sposób na wytrwanie w trzeźwości, to już pewna forma leczenia. Rozwój duchowy, przyjmowanie Sakramentów dla wzmocnienia siły ducha, modlitwa...

Można też chodzić do kościoła na sposób bałwochwalczy, przechodziłem ten etap i nawet na swój użytek nawet ukułem nazwę "katolicyzm szamański".
Jeżeli przyjmę Komunię to się nie napiję, jeżeli pójdę na nabożeństwo to opuszczą mnie pokusy... dzisiaj zamiast do kościoła pójdę do sklepu...

Czym to się różni od zaklinania deszczu przez czarownika? Podejrzewam Blanecie że z Tobą może być podobnie...

Dla czego jestem przeciwnikiem mieszania metod leczenia?
Otóż jak przy grypie nie bierzemy wszystkich dostępnych antybiotyków tak i przy chorobach umysłu wybieramy określony sposób leczenia:
Terapia behawioralno poznawcza oparta na naukowym podejściu do funkcjonowania mechanizmów uzależnienia lub KWC lub AA polegająca na wzmacnianiu siły duchowej uzależnionego...

W wielu punktach te drogi są wręcz sprzeczne...

Maciejka - Czw 16 Lis, 2017 16:13

staaw napisał/a:
Czym innym jest uczestnictwo we Mszy, nawet niewierzący i wojujący antyklerykałowie chadzają na Mszę kiedy dobry ton tego wymaga


Zaczełam chodzic na Msze bo tego wymaga aktualna praca ale ide bo mam taką wewnętrzną potrzebę a wcześniej nie chodziłam długie lata to wdg. Ciebie perła nawróciła sie ? :P

staaw - Czw 16 Lis, 2017 16:15

perełka napisał/a:
staaw napisał/a:
Czym innym jest uczestnictwo we Mszy, nawet niewierzący i wojujący antyklerykałowie chadzają na Mszę kiedy dobry ton tego wymaga


Zaczełam chodzic na Msze bo tego wymaga aktualna praca ale ide bo mam taką wewnętrzną potrzebę a wcześniej nie chodziłam długie to wdg. Ciebie perła nawróciła sie ?

Nie mnie oceniać Twoje nawrócenie ale lepiej chodzić z wewnęcznej potrzeby niż ze strachu "co ludzie powiedzą"... :rotfl:

Maciejka - Czw 16 Lis, 2017 16:17

Piszesz czasem jakos tak z innej planety. Moja pdp lubi chodzić do koscioła bo zawsze tam chodziła a ja poszłam bo musiałam z nią iść. Dwie rózne osoby , obie wierzące a motywacje zupełnie inne.
blanet - Czw 16 Lis, 2017 17:44

Linka napisał/a:
blanet napisał/a:
a później terapia o której wspominałem ...

A dlaczego nie równocześnie?


Ponieważ terapia z której chcę skorzystać rozpoczyna się dopiero w styczniu 2018 ... miałem nie podawać linku ... ale może komuś pomoże - więc wstawiam. Jeśli nie jest to zgodne z regulaminem - proszę usunąć ...

https://www.12krokow.com.pl/

staaw - Czw 16 Lis, 2017 18:00

Jest jeden problem: to nie terapia a program rozwoju duchowego. To nie jest dla osób uzależnionych, jeżeli ktoś obiecał Ci uzdrowienie z alkoholizmu tą metodą- oszukał Ciebie...

I dla czego szukasz podróbek, zamiast rzetelnego przejścia przez program w AA?

Don kichot - Czw 16 Lis, 2017 20:22

Tu dokładnie zgadzam sie ze Staaw'em.. TO NIE JEST TERAPIA. Ani nic związanego z odwykiem..
Miałem jakis czas temu kontakt z osobą która w tym uczestniczyła. jak sie nie myle to 3 lata temu. Pamiętam że wtedy mowił o warunku którym była roczna abstynencja jesli osoba biorąca udzial identyfikowała się jako alkoholik..(teraz nic o tym nie widzę więc może polecieli na ilość i liczy sie dla nich kasiora a nie człowiek).. Z opowiadań pamietam że choć tam niby 'pracuja" na czy z WielkaKsięgą to nazwa 12 kroków była myląca bo niewiele miała wspólnego z aowskim pojmowaniem ...a nazwa właściwa jest 12 kroków ku pełni życia, a to caaałkiem cos innego... Pamiętam też że mowił o rozczarowaniu tą instytucją...
A już wtedy ponad rok nie pił...
Ale...Twój cyrk i Twoje małpki jak sie to mówi..

Po mojemu to mechanizmy choroby w tobie nie hulają,,,,one wprost SZALEJĄ... I w kierunku ich poznania i rozbrojenia nie robisz nic... A bez tego nie ma szans na dobry start w niepicie (o trzexwości nawet nie mówię)...
Ale to ja.... Twój cyrk....

Tibor - Czw 16 Lis, 2017 20:34

Wszystko co może pomóc jest dobre, ale jak widzę kiedy ktoś zaczyna szukać sposobów na trzeźwienie tak, jakby miał nie znaleźć to szanse uważam za znikome.

Analogicznie.
Kiedy boli mnie ząb, nawet mocno, to sobie obiecuje, że pójdę do dentysty. Jeśli mam możliwość to sprawdzam, szukam, pytam, który dobry, gdzie cenowo będzie właściwie itd. Ale jak tylko przejdzie ból, to mi też przechodzi wizyta u dentysty.
I przychodzi w końcu moment kiedy z bólu się zwijam, chodzę po ścianach i nie przechodzi. Wtedy już nikogo o nic się nie pytam, nie kombinuje, nie szukam, tylko walę jak najszybciej i jak najkrótszą drogą do pierwszego możliwego stomatologa i jeszcze go błagam, by wyrwał mi tego chwasta ;)

blanet, zastanów się co ciebie bardziej trapi? Alkoholizm czy niedostateczna wiara? Zakładam, że jesteś wierzący, ale być może niewystarczająco, skoro nie możesz się uwolnić od alkoholizmu?
12 kroków AA, to też droga do Boga, do wiary, ale poprzez pojednanie się z ludźmi, przy okazji można uporać się z alkoholizmem.

Sprawiasz wrażenie, jakbyś nie do końca był przekonany czy chcesz nie pić.

blanet - Czw 16 Lis, 2017 21:20

staaw napisał/a:
jeżeli ktoś obiecał Ci uzdrowienie z alkoholizmu tą metodą- oszukał Ciebie...


nie znam nikogo takiego ... nawet wykwalifikowany terapeuta uzależnień powiedział mi że wyzdrowienie jest niemożliwe ... alkoholizm to choroba śmiertelna, nieodwracalna...

moim celem jest nauczenie się z nią żyć ... i myślę, że te warsztaty mi pomogą ...

zarówno Tibor, Don kichot i Staaw - macie swoją sprawdzoną i skuteczną drogę do trzeźwości ... sorry na mnie ona nie działa (rozmowa z terapeutą jak i 2 godzinny mityng AA przyniosło odmienny skutek) ... nie wiem ... może muszę dorosnąć, może po raz kolejny muszę się sparzyć ... nie wiem ...

wiem że dotrwam do tych warsztatów i spróbuję ... jeśli okaże się że ta droga jest dla mnie i co najważniejsze jest skuteczna - dam Wam znać ... jeśli to lipa - także nie omieszkam Was poinformować!

Życzę udanego, trzeźwego wieczoru!

rejek - Czw 16 Lis, 2017 21:28

blanet napisał/a:

nie znam nikogo takiego ... nawet wykwalifikowany terapeuta uzależnień powiedział mi że wyzdrowienie jest niemożliwe ...

Jest tu taki jeden na naszym FO co twierdzi inaczej - musisz go po prostu znalezć :rotfl:

pterodaktyll - Czw 16 Lis, 2017 21:31

blanet napisał/a:
wykwalifikowany terapeuta uzależnień powiedział mi że wyzdrowienie jest niemożliwe ... alkoholizm to choroba śmiertelna, nieodwracalna...

moim celem jest nauczenie się z nią żyć

A terapeuta przypadkiem nie powiedział Ci co trzeba zrobić żeby nauczyć się z nią żyć?
blanet napisał/a:
macie swoją sprawdzoną i skuteczną drogę do trzeźwości ... sorry na mnie ona nie działa (rozmowa z terapeutą jak i 2 godzinny mityng AA przyniosło odmienny skutek

Wiesz co kolego? Jak pogadasz z terapeutą 200 godzin i pójdziesz na 100 mityngów, to wtedy możesz sobie spekulować co Ci pomaga a co nie.

blanet napisał/a:
myślę, że te warsztaty mi pomogą ..

Jakoś czarno to widzę......natomiast widzę, że usiłujesz po raz kolejny zrobić to czego już próbowałeś z nadzieją, że tym razem efekt będzie inny...........tak se ne da .........

Klara - Czw 16 Lis, 2017 21:50

blanet napisał/a:
może muszę dorosnąć, może po raz kolejny muszę się sparzyć ... nie wiem ...

Przypomnij sobie swój PESEL - jesteś jeszcze młody, ale nie na tyle, żeby tracić czas na bezsensowne próby.

Albert Einstein:
"Obłęd: powtarzać w kółko tą samą czynność oczekując innych rezultatów."

blanet - Czw 16 Lis, 2017 23:06

Gość mówi tu co prawda o książce, ale z przekazu wnioskuję , że jego wypowiedź dotyczy również warsztatów:
https://youtu.be/2UFvV-c9HHw

wierzę, że będzie OK !

baryłka - Pią 17 Lis, 2017 00:21

blanet napisał/a:
wierzę, że będzie OK !


wiara czyni cuda ( podobno ) ! :mysli:
Powodzenia ! :)

Don kichot - Pią 17 Lis, 2017 11:39

Piszesz.ze poinformujesz..
Moze sie żachniesz jak ci napisze ze nie musisz bo rezultat jest wiadomy..
Jedyna informacja warta wzmianki nie jest tą CZY wrócisz do picia ale KIEDY.


Wiara... Heh,spotkałem niedawno takich co wierzą.ze.ziemia jest plaska a kosmos nie istnieje....

kiwi - Pią 17 Lis, 2017 12:07

Dlaczego lamia abstynecje ?!

http://www.psychologia.ed...bstynencje.html

Warsztaty Rozwoju Duchowego - Wreszcie zyc - 12 krokow ku pelni zycia

To nawet ciekawe . Poczytalam . Jak by Ci to pomoglo ,to czemu nie ?! ....

No i teczke dostaniesz !!!!.....co jest duza motywacja w trzezwosci .....Hi....Hi....Hi...



"b) Zasady pracy w grupie;
Zasady jakie kierują pracami grupy opierają się na akceptacji, otwartości i rezygnacji z ocen:

Każdy mówi tylko w swoim imieniu, za siebie, nie używamy generalizacji

Np. nie mówi „Tego nie można” lecz „Ja tego nie mogę”


Szukamy podobieństw, a nie różnic, nie oceniamy

Zamiast „jak tak można!!” „o, to tak można?”

Nie dajemy „dobrych rad”

Każdy powinien czuć się wolny w wyborze tego co weźmie ze spotkania i co może mu pomóc. Uczymy się brania odpowiedzialności za siebie samego.

Zachowujemy anonimowość zasłyszanych spraw i zdarzeń

Zasada ta daje poczucie bezpieczeństwa i pomaga otwierać się na grupie.

Angażujemy się osobiście w pracę w warsztacie.

Zaangażowanie obejmuje:
- niepodzielną uwagę na spotkaniu,
- takie planowanie czasu pomiędzy spotkaniami aby wykonać zadane prace pisemne
- przychodzenie na spotkania

Zabieramy głos pojedynczo za zgodą prowadzącego

Zasada ta daje poczucie bezpieczeństwa (każdy ma swój czas), uczy pokory i pozwala koncentrować uwagę

Nie dyskutujemy o różnicach konfesyjnych

Podczas spotkań należy unikać dyskusji na temat konfesyjnych przekonań. Obowiązuje przyzwolenie wzajemne dotyczące różnych stylów i ujęć naszej pobożności.

Jednakże uczestnicy akceptują jako odniesienie wartościowania naukę teologiczną i społeczną Kościoła Katolickiego.

c) Zasady dotyczące materiałów przekazywanych jako pakiet startowy dla uczestników:

cena: jedna dla całego zespołu

skład pakietu: jeden dla całego zespołu, zawierający:
- Podręcznik /w całości lub wydawany w partiach/
- Płytę „12 kroków do wolności” wydawnictwa Rajmedia
- Płytę „Dekalog” wydawnictwa Rajmedia
- Materiały piśmiennicze
- Teczkę ".

Blanet ....zycze powodzenia w trzezwosci .
I pisz . Czekam na wiadomosci .

staaw - Pią 17 Lis, 2017 14:59

blanet napisał/a:

zarówno Tibor, Don kichot i Staaw - macie swoją sprawdzoną i skuteczną drogę do trzeźwości ... sorry na mnie ona nie działa (rozmowa z terapeutą jak i 2 godzinny mityng AA przyniosło odmienny skutek) ... nie wiem ... może muszę dorosnąć, może po raz kolejny muszę się sparzyć ... nie wiem ...

Ja nie mam jednej drogi.
Najpierw dobrze mi szło bez terapi. Mitingi, 12 kroków, rozwój duchowy i takie tam...
Kiedy powróciłem do picia a nawet wcześniej, przez zaniedbanie rozwoju, cała moja siła duchowa dzięki której zachowywałem trzeźwość umysłu wyparowała, zacząłem terapię dochodzącą, bezskutecznie. Byłem w coraz gorszym stanie...
Po niespełna miesięcznym ciągu poszedłem do mojej terapeutki po skierowanie na odwyk (wypisał oczywiście lekarz, ale ona wszystkim zarządzała), tydzień później byłem na zamkniętym oddziale...

Dopiero jak alkohol trochę odparował z mózgownicy wróciłem na drogę rozwoju duchowego, nawet mogę powiedzieć że Bóg przywrócił mi zdrowie... rękoma swoich narzędzi...

Zaniepokoiło mnie natomiast to, że nazwałeś terapią coś, co z trudem można by koaszingiem nazwać. To Ciebie ktoś wprowadził w błąd, czy sam wymyśliłeś?

Oczywiście życzę Ci jak najlepiej... :okok:

baryłka - Pią 17 Lis, 2017 16:41

blanet, oczywiście masz prawo do swojego sposobu wychodzenia z nałogu ale czy nie prościej posłuchać rad od osób które przez to przechodziły ?

Swego czasu myślałam podobnie jak Ty i szukałam różnych nowatorskich metod i niestety - jedyna słuszna droga to terapia i AA

Oczywiście życzę Ci jak najlepiej i nawet chciałabym wierzyć że Ci się uda w ten sposób , ale jakoś chyba niedowiarkiem jestem :bezradny:

Don kichot - Pią 17 Lis, 2017 18:19

ja też nie mam jednej drogi.. Choć mówię o sobie że jestem dzieckiem terapii to również członkiem wspólnoty AA.grupy wsparcia,grupy na procesie rozwoju osobistego,klubów abstynenta i ten teges...
Jest mi po prostu po drodze z większością drog które innych prowadzą do trzeżwości i praktycznie wszedzie czuje sie dobrze...
Swego czasu też "odkrywałem Amerykę" i testowałem wszystkie drogi jakie tylko mogłem wymyśleć czy wyszukac w necie na sobie tak by ja Boże broń nie zahaczyc przy tym o to co mi gadali inni już wtedy trzeźwi..czyli terapie i AA... Byłem gotów ( i wierzyłem że się uda) przetetować każdy nawet najbardziej niedorzeczny sposób jeśli tylko różnił sie od tego co mi zalecano...

staaw - Pią 17 Lis, 2017 21:52

baryłka napisał/a:
[czy nie prościej posłuchać rad od osób które przez to przechodziły ?


Dla mnie nie prościej... :rotfl:
Zawsze sprawdzam czy istnieje alternatywne rozwiązanie problemu, ważne by wiedzieć kiedy zmienić kurs kiedy droga staje się zbyt ryzykowną...

pterodaktyll - Pią 17 Lis, 2017 21:54

baryłka napisał/a:
nie prościej posłuchać rad od osób które przez to przechodziły ?

Oczywiście, że nie. Trzeba samemu popełnić te same błędy i wtedy jest szansa, że delikwent czegoś się nauczy. Cudze doświadczenia.........dotyczą innych...... :wysmiewacz:

staaw - Pią 17 Lis, 2017 22:11

pterodaktyll napisał/a:
[. Cudze doświadczenia.........dotyczą innych...... :

Celnie to ujęliście Wasza Skamieniałość,.. :rotfl:

baryłka - Sob 18 Lis, 2017 11:01

staaw napisał/a:
baryłka napisał/a:
[czy nie prościej posłuchać rad od osób które przez to przechodziły ?


Dla mnie nie prościej... :rotfl:
Zawsze sprawdzam czy istnieje alternatywne rozwiązanie problemu, ważne by wiedzieć kiedy zmienić kurs kiedy droga staje się zbyt ryzykowną...
pterodaktyll napisał/a:
Oczywiście, że nie. Trzeba samemu popełnić te same błędy i wtedy jest szansa, że delikwent czegoś się nauczy. Cudze doświadczenia.........dotyczą innych...... :wysmiewacz:


Racja ! przecież też kiedyś tak robiłam - zapomniał wół jak cielęciem był :P :lol2:

Don kichot - Sob 18 Lis, 2017 22:24

ja tam niestety też byłem takim cielakiem,cielęciem czy wołem który musial próbowac wszystkiego na wlasnej d*** bo...uważałem się za mądrzejszego...za wszelka cene broniłem sie przed terapią i AA i chyba jedynie czego nie próbowałem to wszywka...Próbowałem nawet hipnozy gdzie uslyszałem ze po seansie juz mi alkohol przestanie smakowac i będzie mnie od niego odrzucac...Oczywiście prosto z seansu poleciałem skosztowac...nie smakował,fakt ale łoiłem go dalej...no i coraz więcej..
szymon - Sob 18 Lis, 2017 22:34

Cytat:
nie smakował,fakt ale łoiłem go dalej...no i coraz więcej..


ogólnie alkohol nie smakuje... śmierdzi i pali ryja, wygina na boki :mgreen:
oszukali Cie z tą hipnozą sc43545

Don kichot - Nie 19 Lis, 2017 10:30

oszukali i skasowali jak za zborze....
był czas gdy tę kwotę przeliczałem na półlitrówki opiepszając sam siebie po jaka cholerę tam polazłem

blanet - Nie 26 Lis, 2017 00:32

jestem trzeźwy, a od poniedziałku nawet nie palę :radocha:

90 Mszy przez pierwsze 90 dni - póki co przynosi efekt :radocha:

pozdrowienia dla wszystkich ... a w szczególności dla Kiwi !

Don kichot - Pon 27 Lis, 2017 10:27

A to juz minęło 90.dni ze swietujesz??
A nieee naście ledwie sie zaczęło....

Oool i palic przestałeś...czyli dwa nalogi naraz jedziesz....
Oczekujesz oklaskow??
Z mojej strony ich nie będzie bo uważam ze powrocisz do obu szybciej niż myslisz..
Ale to ja.... Taki tam zakuty leb z lasu....:)

staaw - Pon 27 Lis, 2017 16:42

Nadal jestem sceptyczny ale gratuluję każdych 24 godzin...
:okok:


blanet - Pon 27 Lis, 2017 20:43

staaw napisał/a:
Nadal jestem sceptyczny ale gratuluję każdych 24 godzin...
:okok:

Obrazek


Stasiu, sugerujesz, że skończę jak św. Jerzy ? :rotfl: :szok:

staaw - Pon 27 Lis, 2017 20:51

blanet napisał/a:

Stasiu, sugerujesz, że skończę jak św. Jerzy ?

Najpierw zabij bestię, byś nie skończył przedwcześnie... :rotfl:

blanet - Pon 27 Lis, 2017 20:52

Don kichot napisał/a:
A to juz minęło 90.dni ze swietujesz??
A nieee naście ledwie sie zaczęło....


a czy ja piszę coś o jakimś świętowaniu ? :skromny: po prostu cieszę się, że nie piję i dziele się tym z innymi ...

cały czas mam świadomość cienkiej czerwonej linii, którą bardzo łatwo przekroczyć ...
czuję wewnętrznie, że konsekwencja w tym co postanowiłem (udział w codziennej Mszy św.) przynosi efekt ... nie myślę tyle o alkoholu ... a jeśli kogoś spotkam, kto jednoznacznie kojarzył mi się z alkoholem - nie mam już takiej ochoty, żeby spotkać się z nim, napić i pogadać ... tylko tyle i aż tyle ...

blanet - Pon 27 Lis, 2017 20:53

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:

Stasiu, sugerujesz, że skończę jak św. Jerzy ?

Najpierw zabij bestię, byś nie skończył przedwcześnie... :rotfl:


hmm ... gdybym zabił (unicestwił alkohol na wieki całe) - dostałbym Nobla :wysmiewacz:

staaw - Pon 27 Lis, 2017 21:02

blanet napisał/a:
staaw napisał/a:
blanet napisał/a:

Stasiu, sugerujesz, że skończę jak św. Jerzy ?

Najpierw zabij bestię, byś nie skończył przedwcześnie... :rotfl:


hmm ... gdybym zabił (unicestwił alkohol na wieki całe) - dostałbym Nobla :wysmiewacz:
Popatrz... znam takich co ćwierć wieku nie piją i z noblem, a nawet ćwiartką, nikt się nie spieszy.
Może rzeczywiście nie warto? :mysli:

blanet - Pon 27 Lis, 2017 21:05

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:
staaw napisał/a:
blanet napisał/a:

Stasiu, sugerujesz, że skończę jak św. Jerzy ?

Najpierw zabij bestię, byś nie skończył przedwcześnie... :rotfl:


hmm ... gdybym zabił (unicestwił alkohol na wieki całe) - dostałbym Nobla :wysmiewacz:
Popatrz... znam takich co ćwierć wieku nie piją i z noblem, a nawet ćwiartką, nikt się nie spieszy.
Może rzeczywiście nie warto? :mysli:


Pewnie, że dla Nobla nie warto ... nad ćwiartką można by było już się zastanawiać ... ale dla Nobla ???

Żartuję oczywiście ...

Jest wiele cenniejszych rzeczy - jak np. normalne życie :-)

staaw - Pon 27 Lis, 2017 21:15

blanet napisał/a:

Jest wiele cenniejszych rzeczy - jak np. normalne życie

To nie filozofuj jak skończył św Jerzy tylko staraj się byś nie skończył podobnie... :P

kiwi - Śro 03 Sty, 2018 15:18

Blanet,zycze Tobie trzezwego Nowego Roku !!!!!

Jak tam terapia ?!
Napisz cosik !!!!!

blanet - Pon 24 Wrz, 2018 20:58

Witajcie po długiej przerwie ...

Bywało lepiej ... bywało gorzej ... koniec zawsze taki sam ... zapicie, wyrzuty sumienia, poczucie bezsensu i pustki.

Przyszedł czas na zmiany - we środę idę do terapeuty - mam zamiar rozpocząć terapię ...

Obym dał radę :)

Wiedźma - Pon 24 Wrz, 2018 22:15

blanet napisał/a:
Obym dał radę :)

Obyś. Trzymam kciuki :kciuki:
A Ty dawaj znać jak Ci idzie.

Bwala - Wto 25 Wrz, 2018 12:42

blanet napisał/a:
Witajcie po długiej przerwie ...

Bywało lepiej ... bywało gorzej ... koniec zawsze taki sam ... zapicie, wyrzuty sumienia, poczucie bezsensu i pustki.

Przyszedł czas na zmiany - we środę idę do terapeuty - mam zamiar rozpocząć terapię ...

Obym dał radę :)


Witaj trzymamy za ciebie kciuki, na pewno sobie poradzisz. Wiem, że jest ciężko ale głowa do góry! :tak:

blanet - Śro 26 Wrz, 2018 19:28

Jestem po spotkaniu ... uff ... startuję na dobre w poniedziałek. Do tego czasu muszę wykonać kilka badań . Ciężka droga przede mną ... ale jak określił to terapeuta: czy do tej pory była lekka ? fsdf43t
Wiedźma - Śro 26 Wrz, 2018 20:02

blanet napisał/a:
Do tego czasu muszę wykonać kilka badań

Co to za badania? Związane z terapią??? 34dd

Jędrek - Czw 27 Wrz, 2018 09:36

blanet napisał/a:
cały czas mam świadomość cienkiej czerwonej linii, którą bardzo łatwo przekroczyć ...

Cały czas staram się trzymać jak najdalej cienkiej czerwonej linii...

kiwi - Nie 30 Wrz, 2018 13:50

Blanet.....witam .....fajnie ze wrociles tu na Forum !
Milo pozdrawiam i pisz jak tam Ci na terapii idzie .
Rozne drogi wyprubowales , ale zycze Tobie aby terapia ci dopomogla trzezwo zyc .
Na koniec sami zawsze jestesmy z naszymi decyzjami ....pic albo nie pic alk. ......o to jest pytanie ?!

DarkDarek - Nie 30 Wrz, 2018 20:14

Może troszkę nie na temat, ale muszę to napisać. Napiszę co mnie skłoniło dziś do nie picia.Wczoraj dopadł mnie znowu głód narko-alko, ale dałem radę. To było w nocy. Dziś rano jak ręką odjął. Niestety dziś po południu znowu ten cholerny głód, przemożny głód... powiedziałem NIE. No to teraz możecie się ze mnie śmiać, ale jakaś siła kazała mi wyjść z domu, po prostu czułem, że ja muszę wyjść i to natychmiast. Tak też uczyniłem. Szedłem tak bez celu i w końcu postanowiłem wpaść gdzieś na kawę. Po wyjściu z lokalu spotkałem gościa, który mnie poczęstował heroiną. Odechciało mi się ćpać i pić, to wspomnienie jest dla mnie bardzo traumatyczne. Właśnie spróbowanie heroiny było moim upadkiem i jednocześnie początkiem trzeźwości.

Uważam, że spotkanie tego typa to znak od Boga. Wróciłem do domu i pomodliłem się. Podziękowałem Bogu za to spotkanie.

Wiedźma - Nie 30 Wrz, 2018 22:19

DarkDarek napisał/a:
Uważam, że spotkanie tego typa to znak od Boga.

Nic nie dzieje się przypadkiem... :tak:

blanet - Sob 03 Lis, 2018 23:26

W poniedziałek nie pojechałem na terapię ... w międzyczasie w weekend zapiłem ... i piłem 3 dni. Masakra. Doszedłem do wniosku, że chyba jedynym rozwiązaniem jest wszywka, żebym przetrzeźwiał i spojrzał na wszystko bez alkoholu w organizmie. Tydzień temu poprosiłem o zaszycie. To radykalny krok, ale innego rozwiązania nie widziałem. Rodzinie nic nie mówiłem, chyba ze wstydu ...

Dziś mijają 2 tygodnie jak nie piję ... wiem, że w takim przypadku to żadna chluba, ale gdybym tego nie zrobił - dziś pewnie już bym płynął ...

Pozdrawiam wszystkich!

kiwi - Nie 04 Lis, 2018 12:32

Hallo Blanet !
Wstydzic sie nie masz czego , ale jezeli chcesz to ,czemu nie .

Jeszcze raz zacznij z terapia , idz tam gdzie sie zameldowales , opowiedz wszystko i czekaj na nowy termin, jak Ci dadza.
Ta wszywka - nie ktorym pomaga - nie ktorym nie ,
Terapia - nie ktorym pomaga - nie ktorym nie ,
Religia - nie ktorym pomaga - nie ktorym nie ,
Latanie samolotem - nie ktorym pomaga - nie ktorym nie .
Godzinami patrzenie , jak w pralce ciuchy sie piora - nie ktorym pomaga - nie ktorym nie .i.t.d.

Ja ogolnie interesuje sie Toba i Twoim trzezwieniem , sporo wyprobowales .....na dluzej nic nie dziala .
A na takiej terapii zamknietej byles ?!
Trzeba tylko myslec ze to nie kara a nagroda . Na iles tam tygodni .....bede gdzies indziej , i tylko soba samym sie zajmowal . Moze wtedy znajdziesz ta przyczane ....dla ktorej pijesz , czy przez ktora pijesz .

Czekam na odpowiedz .
I milej trzezwej niedzieli Ci zycze !

Wiedźma - Nie 04 Lis, 2018 12:40

Miałam kiedyś wszywkę. Dała mi co prawda dwa lata wytchnienia od alkoholu (rok działania, drug rok jakoś tak z rozpędu...), ale...
No właśnie - wtedy, na wymuszonej abstynencji pojawiły mi się głody alkoholowe doprowadzające do stanów depresyjnych.
Wylądowałam z rozpoznaniem depresji u psychiatry, który przez dwa lata faszerował mnie antydepresantami
i tabletkami do uśpienia, od których się wtedy właśnie uzależniłam. Chodziłam po nich na haju podobnym do alkoholowego,
bo oczywiście przesadzałam z dawkami i robiłam różne inne triki, żeby ten stan osiągnąć.
W końcu doszłam do tego, że kolejnym takim trikiem okazało się połączenie tabletki do uśpienia z... piwem,
bo inaczej już nie chciała działać cholera jedna! I przecież już mogłam - rok działania wszywki przecież minął!
No i od tego już była prosta droga do alkoholowo-lekowych ciągów i uzależnienia krzyżowego :/
Tak wiec z własnego doświadczenia - zawsze odradzam wszywkę.
A skoro już ją masz - niech Cię ręka boska broni od sięgania po jakiekolwiek środki zmieniające świadomość!

kiwi - Nie 18 Lis, 2018 18:47

Blanet ....co slychac u Ciebie ???!!!
joannaparzel - Pon 26 Lis, 2018 19:18

Cytat:
W poniedziałek nie pojechałem na terapię ... w międzyczasie w weekend zapiłem ... i piłem 3 dni. Masakra.


Jak nie pojechałeś na terapię, która ma Ci pomóc to tylko i wyłącznie Twoja wina, szkoda Twojego zapału. Z drugiej strony picie 2 piwek a 3 dni to trochę różnica nawet jak dla osoby uzależnionej, nie sądzisz?

dudek - Pon 26 Lis, 2018 20:25

joannaparzel, ja bym nie używał takich słów. Może jeszcze nie jego czas na zmianę? Przypomniała mi się moja historia kiedy to już "jechałem" na terapię a dojechałem do sklepu pomimo tego że naprawdę nie chciałem już pić.
smokooka - Wto 27 Lis, 2018 00:32

Joannaparzel głosi mądrości zbliżone poziomem, tonem i zaskakującą pewnością siebie do naszego Romualda
blanet - Czw 06 Gru, 2018 23:19

Witajcie! A więc tak jak napisałem zaszyłem się. Znalazłem prywatny gabinet. Pełna profeska. Prawie nic nie bolało. Lekarz wsadził mi 10 tabletek, nie zakładał szwów, skleił to tylko specjalnymi plastrami, które po tygodniu kazał zdjąć. Wszystko pięknie i ładnie ale po 2 tygodniach zaczęła mi się robić gula, która była czerwona i z dnia na dzień większa. Zadzwoniłem do lekarza, naświetliłem sytuację - a on że muszę przyjechać i to pokazać. Na wizycie okazalo się, że "implant" się nie przyjął, mój organizm go odrzuca i nie ma co czekać tylko trzeba go wyjąć. Masakra ... kolejny zabieg, tym razem w uśpieniu ogólnym i 3 tygodnie zmieniania opatrunków. Na dzień dzisiejszy zostały tylko strupki ...
Od dnia zaszycia nic nie spożywałem. Zapisałem się na terapię 12 kroków. Spotkania odbywają się 1x w tygodniu. Nie jest to typowa terapia dla alkoholików, ale chodzę i jakieś tam pozytywne skutki odczuwam.
Choć minął nieco ponad miesiąc abstynencji dostrzegam bardzo mocno jej pozytywne skutki. Nie powoduje to niestety braku chęci picia. Najgorsze są weekendy. Jeszcze gorzej będzie pewnie przed świętami i w święta (będę miał sporo wolnego). Póki co jadę na d***ścisku ... ale nie piję i to mnie cieszy.
Kombinuję na wszystkie sposoby, żeby w weekendy zaplanować i zająć sobie czas w sposób inny niż picie. Pozdrawiam Was serdecznie!

staaw - Pią 07 Gru, 2018 06:47

blanet napisał/a:
Zapisałem się na terapię 12 kroków. Spotkania odbywają się 1x w tygodniu. Nie jest to typowa terapia dla alkoholików, ale chodzę i jakieś tam pozytywne skutki odczuwam.
Choć minął nieco ponad miesiąc abstynencji dostrzegam bardzo mocno jej pozytywne skutki. Nie powoduje to niestety braku chęci picia.

Piszesz o dwunastu krokach do pełni życia?

blanet - Pią 07 Gru, 2018 07:16

Tak, 12 kroków ku pełni życia ...
staaw - Pią 07 Gru, 2018 07:21

blanet napisał/a:
Tak, 12 kroków ku pełni życia ...

Powodzenia!
Pisz na bieżąco, o ile zechcesz, jak Ci idzie :okok:
I najważniejsze... nie bój się zmienić drogi jeżeli zauważysz że nie działa zanim wrócisz do picia.

Wiedźma - Pią 07 Gru, 2018 08:27

blanet napisał/a:
Nie jest to typowa terapia dla alkoholików, ale chodzę i jakieś tam pozytywne skutki odczuwam.
Choć minął nieco ponad miesiąc abstynencji dostrzegam bardzo mocno jej pozytywne skutki. Nie powoduje to niestety braku chęci picia.

A dlaczego nie pójdziesz na terapię typową dla alkoholików?
Być może już byś nie odczuwał chęci picia, bo taka terapia na tym właśnie się skupia.

Organizm odrzucił wszywkę (inna sprawa, że dobrze zrobił), umysł odrzuca terapię dla alkoholików -
popatrz co z Tobą robi podświadomość. Przed czym tak się broni wszystkimi czterema kopytami?
Odpowiedz sobie szczerze - może właśnie przed trzeźwością?

jal - Pią 07 Gru, 2018 08:44

Sama wszywka niczego niestety nie leczy... bez terapii i pracy nad sobą się raczej nie obejdzie.

Z mojego doświadczenia wiem,że człowiek zaszyty ma trudność we włączeniu się w terapię bo jego głowa uporczywie podpowiada: kurde co oni ode mnie chcą - przecież nie piję i zadowala się często tylko nie piciem.

Tą chorobę nie leczy się w du... lecz w głowie.

blanet - Pią 07 Gru, 2018 11:25

Wiedźma napisał/a:
blanet napisał/a:
Nie jest to typowa terapia dla alkoholików, ale chodzę i jakieś tam pozytywne skutki odczuwam.
Choć minął nieco ponad miesiąc abstynencji dostrzegam bardzo mocno jej pozytywne skutki. Nie powoduje to niestety braku chęci picia.

A dlaczego nie pójdziesz na terapię typową dla alkoholików?


Odpowiedź jest banalnie prosta. Na terapię prywatną mnie nie stać (prawie 1900 zł/m-c - to był powód dla którego z niej zrezygnowałem), a na tą z funduszu wstydzę się iść. Wiem, że to banał, ale wstydzę się i już. Mieszkam w małej miejscowości ...

staaw - Pią 07 Gru, 2018 11:38

A zamknięta? Byłem i chwalę sobie...
Wiedźma - Pią 07 Gru, 2018 11:44

blanet napisał/a:
wstydzę się i już. Mieszkam w małej miejscowości ...

A nie wstydzisz się jak Cię sąsiedzi widzą pijanego?

kiwi - Pią 07 Gru, 2018 13:05

Dlaczego alkoholicy nie chcą się leczyć?

https://polki.pl/zdrowie/choroby,dlaczego-alkoholicy-nie-chca-sie-leczyc,10407733,artykul.html

Dlaczego alkoholicy nie chcą się leczyć?

Do placówek odwykowych zgłaszają się głównie ludzie „przyciśnięci do muru” przez innych albo będący pod presję okoliczności – zmuszeni do tego. Przyjęcie pomocy z zewnątrz w tak trudnej sytuacji wymaga przyjęcia nowej perspektywy u uzależnionego – zobaczenia i uznania, jak naprawdę wygląda jego życie: że wyrządził wiele zła swojej rodzinie, zmarnował różne swoje osiągnięcia i szanse, a także wiele czasu. Musi przynajmniej w części wziąć za siebie odpowiedzialność i przyznać, że to on sam, a nie trudne okoliczności, źli ludzie, niedobra żona, niesprawiedliwy świat, jest autorem całego tego „bagna”, w jakim się znalazł.

Silniejszy od chęci leczenia bywa również lęk. Alkoholik boi się przerwać zmowę milczenia wokół problemu, oczekując, że to pogorszy jego sytuację w pracy, wśród znajomych, w środowisku.

Ważnym czynnikiem wydaje się też lęk przed zmianą. Wielu ludzi woli po staremu cierpieć niż ryzykować. Zwłaszcza, że decyzja o leczeniu alkoholizmu to decyzja o zmianie całego swojego sposobu życia, a to może wydawać się zadaniem ponad siły.

Wraz z myślą o abstynencji pojawia się mnóstwo pytań, na które tkwiący głęboko w chorobie alkoholik nie zna odpowiedzi: „jak ułożyć sobie na trzeźwo kontakty z żoną i dziećmi?”, „Co robić w wolnym czasie?”, „Jak radzić sobie z napięciem czy kłopotami?”. Wszystkie te pytania można streścić w jednym: „Jak żyć bez alkoholu?”.

Niepodważalnym warunkiem powrotu do zdrowia jest pełna abstynencja. Często wizja abstynencji kojarzy się z kompletną izolacją od innych ludzi. Przed poszukaniem pomocy powstrzymuje również poczucie beznadziejności. Czy ktokolwiek będzie w stanie zaoferować coś, co rzeczywiście pomoże?

Wielu alkoholików ma za sobą po kilka lub nawet kilkanaście „falstartów” w różnych poradniach i szpitalach, gdzie nie leczono ich praktycznie w ogóle lub leczono źle. I często źle traktowano. Istotnym hamulcem w poszukiwaniu pomocy jest przeświadczenie, że ktoś taki jak ja nie zasługuje na pomoc…

Aby dokonać wysiłku zmiany i zaprzestać picia, osoba uzależniona musi dostrzec korzyści, jakie przyniesie dla niej abstynencja. Bez zobaczenia tych korzyści nie ma motywacji do dokonania wysiłku na rzecz zmiany aktualnego stanu rzeczy.

kiwi - Pią 07 Gru, 2018 13:08

Wstyd w terapii uzależnienia

http://missjonash.blox.pl...aleznienia.html

Jedną z przyczyn jest oczywiście działanie psychologicznego mechanizmu uzależnienia nazywanego nałogowym regulowaniem emocji. Choroba, za pomocą wstydu, upewnia się, że chory jej nie ucieknie. Bo wstyd jest tak silną i nieprzyjemną emocją, że najczęściej prowadzi do poszukania butelki (lub czegoś podobnego). To uczucie bardzo utrudnia i tak ciężką sytuację osoby, która ma zacząć coś ze sobą robić.

Aowcy mówią "wstyd to się nie leczyć i pić dalej". Ale dla osoby, która ma za sobą pierwsze kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt godzin bycia trzeźwym to takie oczywiste nie jest. Pacjenci często mówią o silnej obawie przed spotkaniem kogoś znajomego. Nie są w stanie racjonalnie myśleć i zauważyć, że jeśli on / ona zobaczy znajomą osobę na terapii czy mityngu, to jednocześnie ta osoba zobaczy ją / jego. Wstydzą się, że teraz wszyscy się dowiedzą o moim problemie, a przecież na etapie szukania ratunku najczęściej otoczenie, nawet dalsze wie już od dawna o kłopotach z piciem.

Wstyd jest także składową innego psychologicznego mechanizmu. Alkoholik bardzo długo opiera swoją samoocenę o zdolność do panowania nad własnym życiem (głównie piciem). Aby sobie i innym udowodnić brak nałogu próbuje kontrolować swoje picie. Oczywiście gdy się jest już uzależnionym ta kontrola dawno jest fikcją. Ale alkoholik nadal czerpie dumę z tego, że przez 2 dni nic nie pił (i to świadczy o braku uzależnienia, bo gdyby był uzależniony to piłby codziennie) i tym podobnych zachowań pomagających utrzymać wobec siebie tę fikcję. Gdy w pełnej krasie dociera do osoby uzależnionej, że nie kontroluje już życia - czuje ogromne upokorzenie.

kiwi - Pią 07 Gru, 2018 13:17

Blanet .....to wszystko zrozumiec , jest potrzebna terapia . Albo zamknieta ( wygodniejsza jest i intrnsywniejsza jest) , albo dochodzaca .
Potrzebna jest pomoc fachowca z dziedziny uzaleznienia . Czy to Tobie pomoze ?
Nie wiem . zalezy od tylu warukow ....bedziesz bral udzial ....albo tylko terapie odbebnial . Nie interesowac sie innymi chorymi , tylko soba ....

Idz do przychodni po termin ..... i olej innych ....niech mysla co chca .....Ty i tylko Ty i po miliony razy Ty .....chcesz zyc trzezwo ......wiec Ty bierzesz udzial w terapii .....intensywnie i tylko dla siebie !
I nie szukaj wymowek !!!!!!


Zycze powodzenia !

blanet - Pią 07 Gru, 2018 15:17

kiwi napisał/a:
Dlaczego alkoholicy nie chcą się leczyć?

Silniejszy od chęci leczenia bywa również lęk. Alkoholik boi się przerwać zmowę milczenia wokół problemu, oczekując, że to pogorszy jego sytuację w pracy, wśród znajomych, w środowisku.



To co zacytowała KIWI chyba najbardziej odpycha mnie od podjęcia terapii.

Pytałaś Wiedźmo, czy nie wstydzę się pić skoro wstydzę się iść na terapię? No cóż, aż tak bardzo na zewnątrz tego mojego pijaństwa chyba nie widać ... W końcu lata praktyki nauczyły mnie pierwszorzędnych technik kamuflażu :-)

Nie mówię nie ... nie mówię nigdy ... czas pokaże ....

blanet - Pią 07 Gru, 2018 15:19

kiwi napisał/a:
Blanet .....


Zycze powodzenia !


Dziękuję !!!

pterodaktyll - Pią 07 Gru, 2018 15:45

blanet napisał/a:
No cóż, aż tak bardzo na zewnątrz tego mojego pijaństwa chyba nie widać ... W końcu lata praktyki nauczyły mnie pierwszorzędnych technik kamuflażu :-)


:buahaha:

g45g21 g45g21 g45g21

Wszyscyśmy tacy sami :rotfl:

Linka - Pią 07 Gru, 2018 15:49

blanet napisał/a:
No cóż, aż tak bardzo na zewnątrz tego mojego pijaństwa chyba nie widać


Czekasz, aż zacznie być widać? :shock:
Każda wymówka jest dobra.
A terapię możęsz odbyć na drugim końcu Polski.

Wiedźma - Pią 07 Gru, 2018 15:51

blanet napisał/a:
aż tak bardzo na zewnątrz tego mojego pijaństwa chyba nie widać ... W końcu lata praktyki nauczyły mnie pierwszorzędnych technik kamuflażu :-)

Tak Ci się tylko wydaje... :beba:
Ludzie widzą więcej niż sądzisz. I wyciągają wnioski :?

Janioł - Pią 07 Gru, 2018 16:09

To się nazywa system iluzji i zaprzeczeń
staszek - Pią 07 Gru, 2018 23:22

To co chcesz, dla siebie zrobić,żeby być trzeżwym ?
Bo to,że nie pijesz od wszywki nie ma nic wspólnego z trzeżwieniem. :)

jal - Sob 08 Gru, 2018 07:41

blanet napisał/a:
No cóż, aż tak bardzo na zewnątrz tego mojego pijaństwa chyba nie widać ... W końcu lata praktyki nauczyły mnie pierwszorzędnych technik kamuflażu :-)Nie mówię nie ... nie mówię nigdy ... czas pokaże ....


Chyba nigdy nie widziałeś się z zewnątrz... kamuflaż ma krótkie nogi.
Oby czas pokazał jak najszybciej.

kiwi - Sob 08 Gru, 2018 13:26



Blanet ....sam dla siebie w prezencie swiatecznym kup ta ksiazke i poczytaj ....w sklepie internetowym kosztuje 19 zl. plus koszt wysylki .

Od 2011 jestes tu ....i co ? ....i nic .....
Trzeba by podjac decyzje , zycze odwagi !!!!!

Trzezwosc jest fajna i taka usmiechnieta i spokojna i daje ogromna satysfakcje !!!!!!

Wyprobuj sam !!!!!

Milego trzwego dnia zycze !!!!!

Dlaczego alkoholicy nie chcą się leczyć?

https://polki.pl/zdrowie/choroby,dlaczego-alkoholicy-nie-chca-sie-leczyc,10407733,artykul.html

dudek - Nie 09 Gru, 2018 11:21

Ponad 7 lat na forum, czyli od siedmiu lat wiesz że jesteś uzależniony. Mi by się nie chciało udawać że jest "przyzwoicie".
Te sztuki kamuflażu czasami działają na osoby z dalszego otoczenia, nie na bliskich i nie na nas samych... Najlepsze i najboleśniejsze zarazem dla ciebie byłoby zamknięcie się na kilka tygodni na terapi.

kiwi - Nie 09 Gru, 2018 13:33

Święta alkoholika – wigilia bez alkoholu?

https://polki.pl/zdrowie/choroby,swieta-alkoholika-wigilia-bez-alkoholu,10412445,artykul.html

Alkoholizm wychodzi podczas świąt

https://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/alkoholizm-wychodzi-podczas-swiat/5sgmm

moje pierwsze trzezwe święta

http://alkoholizm-forum.p...-trzezwe-swieta

blanet - Nie 09 Gru, 2018 14:35

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie wpisy. Podnoszą moją świadomość. I ... pomogły mi wczoraj nie pić. Miałem straszną ochotę.

Dziś piękna i trzeźwa niedziela. Tak! Pomimo koszmarnej pogody niedziela jest piękna ponieważ w domu panuje fajna atmosfera. Rano dłużej śpimy, nie ma nerwówy, rozmawiamy o *p****łach, jesteśmy ze sobą. Kiedy piłem (nawet mało) nigdy tak nie było. A teraz jest czas na wspólny obiad, spacer z psem i całodzienne leniuchowanie. Dostrzegamy się nawzajem, żona zadowolona, dzieci rozmawiają i co ważniejsze mają ochotę ze mną rozmawiać i w końcu coś wspólnie planować. To jest mega pozytywne. Nie wiedziałem, że może być tak fajnie kiedy nie dzieje się nic nadzwyczajnego.

Wiem, że powinienem pójść na terapię. Wiem że na forum jestem kilka dobrych lat a pomimo moich prób cały czas jestem w tym samym miejscu. Nie chcę już pisać (czytaj: mądrzyć się) że dam radę w inny sposób. Może dam, może nie dam. Na chwilę obecną biorę świat na klatę w odstępach 24-ro godzinnych. Na tyle mnie stać. Może od przyszłego tygodnia podjadę na miting AA. Najbliższy termin kiedy mógłbym uczestniczyć w terapii gdzieś dalej od swojego miejsca zamieszkania to lipiec/sierpień 2019. Wcześniej nie dam rady.

Kiwi zakupiłem polecaną przez Ciebie książkę i kilka innych z tej "kategorii" - dzięki!

Fajnie, że jesteście i doradzacie!

Życzę udanego, "zwykłego" i trzeźwego popołudnia!!!

Linka - Nie 09 Gru, 2018 14:47

Cytat:
Dostrzegamy się nawzajem, żona zadowolona, dzieci rozmawiają i co ważniejsze mają ochotę ze mną rozmawiać i w końcu coś wspólnie planować.


Masakra, z mojego punktu widzenia, żony alkoholika.
Gdyby już tak zostało, gdybys już nie zapił, to jeszcze....
Jeżeli nie, to kolejne rozczarowanie, stracone nadzieje, zawiedzione dzieci.

Bo przecież Ty naprawdę ciagle znajdujesz wymówki, by się nie leczyć.

staaw - Nie 09 Gru, 2018 15:09

blanet napisał/a:

Dziś piękna i trzeźwa niedziela. Tak! Pomimo koszmarnej pogody niedziela jest piękna ponieważ w domu panuje fajna atmosfera. Rano dłużej śpimy, nie ma nerwówy, rozmawiamy o *p****łach, jesteśmy ze sobą. Kiedy piłem (nawet mało) nigdy tak nie było. A teraz jest czas na wspólny obiad, spacer z psem i całodzienne leniuchowanie. Dostrzegamy się nawzajem, żona zadowolona, dzieci rozmawiają i co ważniejsze mają ochotę ze mną rozmawiać i w końcu coś wspólnie planować. To jest mega pozytywne. Nie wiedziałem, że może być tak fajnie kiedy nie dzieje się nic nadzwyczajnego.


T o Ci przypomnę że ta sielanka, bez leczenia, się kończy w momencie kiedy mózg wróci do równowagi. U mnie po około 3 miesiącach...

https://komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=17728#17728

kiwi - Nie 09 Gru, 2018 15:41

str 46 Zalecenia dla trzezwiejacych alkoholikow ( nie jestem pewna czy dobrze zrobilam , bo to zamkniety temat )....ciekawe sa komentarze do zalecen .....poczytaj sobie Blanet !!!!

https://komudzwonia.pl/viewtopic.php?t=1093

Pieknie to opisales , ale ile razy juz byla taka sielanka od 2011 roku ????!!!!!.......a potem pijane pieklo !!!......po jakims czasie ......znowu sielanka .....i znowu pieklo ......odpowiedz sobie sam !!!!!

A w ta sobote , tak bardzo chcialo Ci sie napisc .....przetrzymales ....brawo ....ale kiedys nie przetrzyasz ....i wrocisz do buteki ....

No nic , ja po obiedzie ide sobie podrzemac .....mnie jest dobrze , czego i Tobie zycze .....

Wiedźma - Nie 09 Gru, 2018 17:49

kiwi napisał/a:
ciekawe sa komentarze do zalecen .

Tu są te komentarze, jakby komuś było trudno znaleźć: https://komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=59888#59888

blanet - Nie 09 Gru, 2018 20:57

Linka napisał/a:
Cytat:
Dostrzegamy się nawzajem, żona zadowolona, dzieci rozmawiają i co ważniejsze mają ochotę ze mną rozmawiać i w końcu coś wspólnie planować.


Masakra, z mojego punktu widzenia, żony alkoholika.
Gdyby już tak zostało, gdybys już nie zapił, to jeszcze....
Jeżeli nie, to kolejne rozczarowanie, stracone nadzieje, zawiedzione dzieci.

Bo przecież Ty naprawdę ciagle znajdujesz wymówki, by się nie leczyć.


Myślę, że trochę nadinterpretujesz. Nie mówiłem nikomu, że już nie będę pił. Wręcz przeciwnie, mówię że nie wiem kiedy będę pił. Kilka razy zdarzyło mi się dać słowo i go nie dotrzymałem. Dlatego też nie obiecuję nic.

Żona doskonale wie jaki mam problem. I chyba nie oszukuje się. Wie co może się stać, wie że mogę zapić.

blanet - Nie 09 Gru, 2018 21:00

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:

Dziś piękna i trzeźwa niedziela. Tak! Pomimo koszmarnej pogody niedziela jest piękna ponieważ w domu panuje fajna atmosfera. Rano dłużej śpimy, nie ma nerwówy, rozmawiamy o *p****łach, jesteśmy ze sobą. Kiedy piłem (nawet mało) nigdy tak nie było. A teraz jest czas na wspólny obiad, spacer z psem i całodzienne leniuchowanie. Dostrzegamy się nawzajem, żona zadowolona, dzieci rozmawiają i co ważniejsze mają ochotę ze mną rozmawiać i w końcu coś wspólnie planować. To jest mega pozytywne. Nie wiedziałem, że może być tak fajnie kiedy nie dzieje się nic nadzwyczajnego.


T o Ci przypomnę że ta sielanka, bez leczenia, się kończy w momencie kiedy mózg wróci do równowagi. U mnie po około 3 miesiącach...

https://komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=17728#17728


Dzięki Staaw za przypomnienie! Już kiedyś miałem rok, czy półtora abstynencji i przez to przechodziłem. Staram się nie wyliczać dni które są tam oznaczone i scharakteryzowane. Staram się mieć dobry nastrój, jakieś zajęcie, itp, itd.

blanet - Nie 09 Gru, 2018 21:02

kiwi napisał/a:
str 46 Zalecenia dla trzezwiejacych alkoholikow ( nie jestem pewna czy dobrze zrobilam , bo to zamkniety temat )....ciekawe sa komentarze do zalecen .....poczytaj sobie Blanet !!!!

https://komudzwonia.pl/viewtopic.php?t=1093

Pieknie to opisales , ale ile razy juz byla taka sielanka od 2011 roku ????!!!!!.......a potem pijane pieklo !!!......po jakims czasie ......znowu sielanka .....i znowu pieklo ......odpowiedz sobie sam !!!!!

A w ta sobote , tak bardzo chcialo Ci sie napisc .....przetrzymales ....brawo ....ale kiedys nie przetrzyasz ....i wrocisz do buteki ....

No nic , ja po obiedzie ide sobie podrzemac .....mnie jest dobrze , czego i Tobie zycze .....


Zalecenia bardzo ważne. Postaram się choćby do części z nich stosować. Najgorzej zerwać kontakty ze znajomymi, z którymi często piło się alkohol ...

Linka - Nie 09 Gru, 2018 21:40

Posłuchaj. Jeszcze pamietam radość moi u dzieci , nawet juz dorosłych , ze z ojcem da sie normalnie rozmawiać. Bo on przez chwile byl trzeźwy. A potem kolejne rozczarowanie.
Co z tego, ze ja wiedziałam, ze to chwilowe.
Zycie na huśtawce. Czy tego chcesz dla swoich dzieci ?
One nie mogą iść na terapie, nie rozwiodą sie z Tobą.

staaw - Nie 09 Gru, 2018 21:45

blanet napisał/a:
Najgorzej zerwać kontakty ze znajomymi, z którymi często piło się alkohol ...

Wystarczy że raz nie pożyczysz na piwo...

blanet - Nie 09 Gru, 2018 21:53

staaw napisał/a:
blanet napisał/a:
Najgorzej zerwać kontakty ze znajomymi, z którymi często piło się alkohol ...

Wystarczy że raz nie pożyczysz na piwo...


Staaw trochę inne relacje ... pieniądze mają tu drugorzędne znaczenie ... mają ich dużo więcej niż ja.

Szkoda mi zrywać te kontakty ale wiem, że będę musiał.

blanet - Nie 09 Gru, 2018 21:55

Linka napisał/a:
Posłuchaj. Jeszcze pamietam radość moi u dzieci , nawet juz dorosłych , ze z ojcem da sie normalnie rozmawiać. Bo on przez chwile byl trzeźwy. A potem kolejne rozczarowanie.
Co z tego, ze ja wiedziałam, ze to chwilowe.
Zycie na huśtawce. Czy tego chcesz dla swoich dzieci ?
One nie mogą iść na terapie, nie rozwiodą sie z Tobą.


Czarne chmury nad tą moją niedzielą snujesz ...

Obyś się myliła ...
:)

Whiplash - Nie 09 Gru, 2018 21:55

blanet napisał/a:
Nie mówiłem nikomu, że już nie będę pił.


Kiedyś na terapii nie dawałem sobie wmówić, że nie kontroluję picia. "Jak to nie kontroluję? Zawsze wypijam tyle ile zaplanuję - do nieprzytomności" To tak podobnie... Jak nie obiecujesz, że nie będziesz pił to przecież nie mają mieć o co pretensji, no nie? A tak bardziej serio, przestaniesz pić, jak tego zechcesz, póki nie chcesz, nic się nie zmieni.

Wiedźma - Nie 09 Gru, 2018 22:06

blanet napisał/a:
Nie mówiłem nikomu, że już nie będę pił. Wręcz przeciwnie, mówię że nie wiem kiedy będę pił. Kilka razy zdarzyło mi się dać słowo i go nie dotrzymałem. Dlatego też nie obiecuję nic.

...jakie to okrutne... :/

blanet - Nie 09 Gru, 2018 22:18

Whiplash napisał/a:
blanet napisał/a:
Nie mówiłem nikomu, że już nie będę pił.


Kiedyś na terapii nie dawałem sobie wmówić, że nie kontroluję picia. "Jak to nie kontroluję? Zawsze wypijam tyle ile zaplanuję - do nieprzytomności" To tak podobnie... Jak nie obiecujesz, że nie będziesz pił to przecież nie mają mieć o co pretensji, no nie? A tak bardziej serio, przestaniesz pić, jak tego zechcesz, póki nie chcesz, nic się nie zmieni.


Nie chcę pić! Gdybym nie chciał nie byłoby mnie tutaj ...

blanet - Nie 09 Gru, 2018 22:20

Wiedźma napisał/a:
blanet napisał/a:
Nie mówiłem nikomu, że już nie będę pił. Wręcz przeciwnie, mówię że nie wiem kiedy będę pił. Kilka razy zdarzyło mi się dać słowo i go nie dotrzymałem. Dlatego też nie obiecuję nic.

...jakie to okrutne... :/


Lepsze to chyba niż kolejne rozczarowania ... wolę ją miło zaskoczyć, niż kolejny raz oszukać.

Wiedźma - Nie 09 Gru, 2018 22:30

blanet napisał/a:
Nie chcę pić! Gdybym nie chciał nie byłoby mnie tutaj ...

Ja tu widzę brak logiki...
Freudowska pomyłka? :mysli:

pterodaktyll - Nie 09 Gru, 2018 22:31

blanet napisał/a:
Nie chcę pić!

Zapewniam Cię, że Twoja podświadomość jest innego zdania i zrobi z Tobą co zechce i jak zechce, albowiem ona nie zna słowa "nie". Już tu ktoś wcześniej napisał o mechanizmie iluzji i zaprzeczeń. Wszystko co tu piszesz idealnie się w ten schemat wpasowuje, a Ty nawet tego nie widzisz, bo siedzisz w samym środku tego "huraganu".
Leczenie chorej głowy (bo przecież tam znajduje się ta nasza choroba) za pomocą owej chorej głowy, to pomysł, moim zdaniem, nie najlepszy, ale jak to powiada.............itd. każdy pieprzy sobie życie tak jak potrafi, więc i Ty masz oczywiście do tego prawo, ale i konsekwencje poniesiesz Ty i niestety Twoja rodzina. Wszyscyśmy tacy sami..........taka choroba :bezradny:

Wiedźma - Nie 09 Gru, 2018 22:39

blanet napisał/a:
Lepsze to chyba niż kolejne rozczarowania ... wolę ją miło zaskoczyć, niż kolejny raz oszukać.

Kiedy piłam - nie chciałam się z nikim umawiać na np jakieś spotkania czy na cokolwiek innego,
bo wiedziałam, że nie znam dnia ani godziny kiedy znów się urżnę i nie dotrzymam słowa.
A zawsze wyznawałam zasadę, że człowiek jest tyle wart co jego słowo,
więc żeby móc mieć o sobie dobre mniemanie - nie dawałam sobie szansy na niedotrzymanie słowa :mgreen:
Ot - pokrętna logika alkoholika :aha:
Czy to znaczyło, że byłam wtedy porządnym, rzetelnym i wiarygodnym człowiekiem, który nie łamie danego słowa?
Nie. Byłam zapijaczonym gnojkiem, na którym nie można było polegać.
A to co wokół siebie roztaczałam to tylko system iluzji i zaprzeczeń + oczywiście mechanizm rozdwojonego ja
(pojęcia terapeutyczne, jakbyś nie wiedział)

Whiplash - Pon 10 Gru, 2018 08:51

blanet napisał/a:
Nie chcę pić!


Po co więc zakładasz, że będziesz pił? Po co zostawiasz sobie furtkę bezpieczeństwa w postaci - nie miejcie do mnie pretensji, przecież nic wam nie obiecywałem?

A obiecaj. Obiecaj i nie dotrzymaj. Niech się od Ciebie wszyscy odwrócą. Zostań sam ze sobą i swoim problemem sam. Niech już nikt nie wyciera Ci kącika ust. Aż padniesz we własne błoto...
Albo dotrzymaj.


dudek - Pon 10 Gru, 2018 09:05

Widzę że wszyscy chcą żeby blanet ruszył d***ę, tylko nie on sam.
Whiplash - Pon 10 Gru, 2018 09:25

dudek napisał/a:
Widzę że wszyscy chcą żeby blanet ruszył d***ę, tylko nie on sam.

Mi to lotto :beba:
Ja tak tylko ze swojego doświadczenia. A jak to zauważył Dr. Ptero-daktyll cytując Dobrą Księgę - każdy pieprzy sobie życie tak jak potrafi i ma do tego pełne prawo :mgreen:

jal - Pon 10 Gru, 2018 10:09

Nieraz najlepszą formą pomagania ,jest przestać pomagać... ja umykam .
staszek - Pon 10 Gru, 2018 21:37

blanet napisał/a:
wolę ją miło zaskoczyć, niż kolejny raz oszukać.

Chłopie czytając twoje posty,to cały czas oszukujesz siebie.
Pisz otwarcie,czego ty się boisz terapii.Że dowiesz się prawdę o sobie? :)

Whiplash - Pon 10 Gru, 2018 22:13

staszek napisał/a:
czego ty się boisz terapii.

Pytasz, jakbyś nie był w tym miejscu. Mnie w terapii najbardziej przerażało to, że może zadziałać...

Stefan0410 - Pon 17 Gru, 2018 09:22

Pięknie Blanet kombinujesz, wręcz przepięknie. Pomyśl tylko, czy dobrze Ci z tym, że oszukujesz samego siebie (odstaw na bok te „sielanki”, żonę i dzieci). Czy czujesz się z tym komfortowo, że w głębi serca o tym wiesz, o tym całum kręceniu, mataczeniu i jego motywach. Spójrz w lustro i pomyśl sobie, jak byłoby wspaniale się od tego uwolnić, zapewniam Cię, że poczucie tej wolności jest czymś, czego wcześniej nie znaliśmy i nie można tego z niczym porównać. To właśnie daje terapia i maksymalne się do niej przyłożenie. To tylko rok z hakiem i powiedzmy po dwóch latach stwierdzisz -jaki ja byłem głupi, że dopiero teraz.....
kiwi - Czw 27 Gru, 2018 15:08

Blanet ....bardzo ciekawa jestem jak Swieta Tobie minely .....byles caly czas trzezwy ?!

Odezwij sie !

kiwi - Wto 23 Kwi, 2019 14:43

Blanet ! ....gdzie jestes ???!!!

Juz po swietach Wielkanocnych ....jajeczka pozjadane .....a Ty milczysz !!!!!!

Ja tak sobie mysle .....z Twoim milczeniem .....laczy sie porazka ?! .......dalej pijesz !!!!

Ale co by nie bylo , czy jak bylo ......odezwij sie !

Pogadamy


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group