To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

ALKOHOLIZM i inne uzależnienia - Nic się nie kończy, póki się nie skończy... część druga

Jonesy - Czw 16 Cze, 2011 10:32
Temat postu: Nic się nie kończy, póki się nie skończy... część druga
Z racji tego, że poprzedni wątek rozrósł się tak bardzo, że sprzątanie w nim może nastręczyć trudności moderacji postanowiłem za namową jednego z modów założyć nowy wątek. Będzie on bezpośrednią kontynuacją oryginalnego:

Nic się nie kończy, póki się nie skończy... częśc pierwsza

Który zostanie w dniu dzisiejszym najprawdopodobniej zamknięty.
Dlatego też zostawiam tytuł jaki był, dodając tylko że jest to część druga. A dlaczego? Ano dlatego, że jest to kontynuacja a nie zupełnie nowy wątek. Jest to dla mnie bardzo ważne - pisząc tu, staram się opisać jak najwięcej sytuacji i przemyśleń, które mogą pomóc innym, znajdującym się w podobnych sytuacjach czy stanach. A że póki co wszystko idzie tak jak iść powinno, nie ma sensu zaczynać nic na nowo. Bo przecież nic się nie kończy póki się nie skończy.
Witam w kolejnej części relacji z wędrówki ku trzeźwości.

Tomoe - Czw 16 Cze, 2011 10:51

A ty wiesz, że masz na tym forum 666 postów?
To jest szatańska liczba. Szybko napisz coś jeszcze. :lol2:

Wiedźma - Czw 16 Cze, 2011 14:42

Oj, pewnie nieprędko napisze :evil2"
Podoba mu się 666?

Flandria - Czw 16 Cze, 2011 15:02

Wiedźma napisał/a:
Oj, pewnie nieprędko napisze :evil2"
Podoba mu się 666? Obrazek


zdaje się, że może pisać w śmietniku lub undergroundzie bez "konsekwencji" :mgreen:

ZbOlo - Czw 16 Cze, 2011 15:03

Flandra napisał/a:
zdaje się, że może pisać w śmietniku lub undergroundzie bez "konsekwencji"

...może...

Jenu - Śro 22 Cze, 2011 09:04

I jak Ci idzie? pozdrawiam :)
Jonesy - Śro 22 Cze, 2011 09:23

Jenu napisał/a:
I jak Ci idzie? pozdrawiam :)


A w jakim sensie jak mi idzie? Jeżeli chodzi o liczbę 666 postów to już sobie poradziłem :)

Jenu - Śro 22 Cze, 2011 09:25

Odczuwam brak nowych wątków w Twoim temacie, bo Twój był pierwszy, jaki przeczytałam. Więc nieudolnie zagaduję :)
Jonesy - Śro 22 Cze, 2011 09:34

Miło mi.
Tu piszę tylko rzeczy, które powinny mieć znaczenie dla osób usiłujących uwolnić się od nałogu.
Głupoty codzienne wypisuję w pamiętniku.
Brak nowych wątków w temacie czasem jest dobrą wiadomością, jeżeli oprócz stagnacji w swoim temacie widać aktywność usera w innych wątkach. Znaczy to po prostu, że nie dzieje się nic szczególnego ani szczególnie niebezpiecznego ;)

Aha, no i wygaduję się porządnie na grupie i w czasie rozmów z terapeutką. To i potrzeba gadania jest jakaś taka mniejsza.

Jenu - Śro 22 Cze, 2011 09:37

Rozumiem :) mnie jest dość blisko do Twojego podejścia do problemu, sposobu myślenia :) a brak chęci do dodatkowego obgadywania problemu rozumiem jak najbardziej :) pozdrawiam :)
Jonesy - Śro 22 Cze, 2011 09:45

Jenu napisał/a:
Rozumiem :) mnie jest dość blisko do Twojego podejścia do problemu, sposobu myślenia :) a brak chęci do dodatkowego obgadywania problemu rozumiem jak najbardziej :) pozdrawiam :)


Nie, źle mnie zrozumiałaś. Ja naprawdę sobie "używam" na spotkaniach. Mówię o wszystkim co mnie boli, mowię prawdę, bo wiem, że jeżeli będzie coś się działo to albo grupa albo terapeutka to wychwycą i będziemy mogli zareagować.
Jako brak chęci do dodatkowego obgadywania problemu rozumiem, że nie latam po sąsiadach czy rodzinie i nie truję im jaki to ze mnie alkoholik abstynent. Poinformowałem najbliższych i osoby na których zależało mi żeby wiedzieli. Cała reszta nie musi wiedzieć że jestem uzależniony. Aczkolwiek uznaję tutaj pewną zasadę - jeżeli ktoś spyta się prosto z mostu czy jestem alkoholikiem - odpowiadam że jestem... A raczej odpowiedziałbym, bo nikt się sam nie spytał póki co...
Po tym jak przestałem pić okazało się, że Jonesy był pępkiem świata, ale tylko świata Joneseya. Nikt oprócz najbliższych nic nie zauważył i nikomu mojego towarzystwa nie zabrakło.

Jenu - Śro 22 Cze, 2011 09:48

Tak właśnie zrozumiałam, widocznie nie przekazałam Ci tego jasno :)
Jonesy - Śro 22 Cze, 2011 09:52

Niemniej jednak wszystkie te moje posty dowodzą jednego prostego faktu:

sam bym sobie z tym piciem nie poradził

I z całym szacunkiem dla Dekadentów, ale pisząc i lecząc się tylko wirtualnie, obawiam się że poległbym przy pierwszym grillu albo i jeszcze szybciej.

Jenu - Śro 22 Cze, 2011 09:59

Między innymi właśnie to zwróciło moją uwagę :) i jeszcze to, jak szczerze i bez patosu czy zbędnego kajania się podchodzisz do tematu :)
wampirzyca - Śro 22 Cze, 2011 10:16

Post 667 poświęcił mnie :skromny:
Jonesy - Śro 06 Lip, 2011 09:39

Zastanawiałem się w sumie, gdzie napisać tego posta - w pamiętniku czy tu. Z racji tego jednak, że dotyczy on kolejnych moich doświadczeń z mitingiem aa, opiszę go tutaj.
Otóż jak niektórzy pamiętają na mitingu byłem raz i wróciłem mocno zniechęcony, żeby nie powiedzieć że zdemotywowany. Zamiast mitingów zdecydowałem się na grupę wsparcia, co było według mnie świetnym wyborem. Wciąż jednak chodziło mi po głowie to dlaczego tak źle było na tym mitingu, tym bardziej, że większość osób tutaj twierdzi jakim wspaniałym jest "lekarstwem". Zwaliłem to na karb tego, że dopiero zaczynałem trzeźwieć, szukałem wszędzie wymówek. Stwierdziłem, że zanim wydam ostateczną ocenę dam szansę jeszcze raz. W międzyczasie na grupie dowiedziałem się paru detali odnośnie tej konkretnej grupy mitingowej. Otóż przychodzą tam pensjonariusze ośrodka terapii uzależnień, niejako z przymusu. I to oni, stanowią tę grupę 3/4, która śpi, ziewa, nudzi się i ma wszystko w du***.
No nadszedł ten czas, że terapeutka ma urlop i spotkania mojej grupy są niejako zawieszone. Leci drugi tydzień, a w przyszłym wyjeżdżam na wczasy z rodziną nad morze. Z racji tego, że takie wyjazdy zawsze spędzałem na ostrym gazie chciałem doładować akumulatory i bardzo dobrze wiedziałem gdzie. Zadzwoniłem do naszego Jacka i na miting.
I szok, totalny szok.
Tym razem było jeszcze gorzej.
Prowadzący marudził coś od rzeczy, kompletnie nie na temat, bardziej chwaląc się jak to wszyscy byli przeciwko niemu, a on sam wszystko osiągnął. Poza tym to co mówił, a mówił do osób z ośrodka terapeutycznego zakrawało na jakąś herezję, a na pewno na zdrowy debilizm - że sobie od początku trzeźwienia imprez nie odmawiał, że chodził na dożynki, bo on lubi zabawę, jak odmawiał to mętnie się tłumacząc. Podobno jest trzeźwy 8 lat - dla mnie był takim nerwowym dzikusem abstynencyjnym. W zasadzie to współprowadzący również okazał się gospodarzem i począł snuć opowieści o swoim traktorze...
Gdyby nie Jacek, to chyba bym tam odjechał. Albo powiedział to i owo, łamiąc kilka zakazów mitingowych... Wyszedłem z tego mitingu sfrustrowany i zły jak nie wiem. Jednakże mimo to, miałem kontakt z "moimi ludźmi". Mogłem posłuchać, popatrzyć. Akumulatory są naładowane, to co mogło zostać zapomniane przypomniało się dobitnie. Jestem alkoholikiem jak i reszta osób z mitingu.

Nadal jednak chcę dać tej grupie kolejną szansę. Sądzę że jestem po prostu zmanierowany spotkaniami czwartkowej grupy, prowadzonej przez wykwalifikowaną terapeutkę, gdzie dopuszcza się dyskusję, można mieć swoje zdanie i swoje uwagi. I rozmawiamy na każdy temat.

Rozumiem chyba konstrukcję mitingu - medytacje i rozmowy na temat określonego kroku i tradycji. Ale tu nie uświadczyłem rozmów ani dyskusji a jedynie monologi. A monologi są mało konstruktywne. Z drugiej strony jednak, spotkanie nie przeradza się w spór albo kłótnię. Mimo wszystko jednak pana prowadzącego nie zrozumiałem i mam mu za złe, a może gdybym mógł z nim podyskutować, zmieniłbym zdanie?

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 09:52

Każda grupa mityngowa jest inna...Ja długo szukałem swojej,parę razy się zraziłem, odszedłem od AA na rok,funkcjonując tylko grupą na terapii...Teraz założyłem nową grupę mityngową,znalazłem swoje miejsce...
Janioł - Śro 06 Lip, 2011 09:57

jarek41 napisał/a:
znalazłem swoje miejsce...
i to jet to trzeba szukać,szukać szukać ja również zrzezygnowałem z mojej macierzystej grupy bo nie dośc że rządziła tamgrupa trzymająca służbę to właśnie 3/4 to nowicjusze którzy mili pecha i tam trafili bo z AA mało miała ta grupa wspólnego i znalazłem takie grupy gdzie tradycje sa mocno przestzregane i nie ma mowy o marudzeniu prowadzącego
Halibut - Śro 06 Lip, 2011 10:06

Jonesy napisał/a:
okazał się gospodarzem i począł snuć opowieści o swoim traktorze...


Jonesy napisał/a:
Otóż przychodzą tam pensjonariusze ośrodka terapii uzależnień, niejako z przymusu. I to oni, stanowią tę grupę 3/4, która śpi, ziewa, nudzi się i ma wszystko w du***.


Widać - łobuzy nie interesują sie postępująca mechanizacją rolnictwa. Co za naród, brak słów.

pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 10:23

Przypomniałem sobie swoje pierwsze mityngi. Wypisz wymaluj miałem podobne odczucia. Będąc jeszcze na "pogłębionej" poruszyłem ten temat z terapeutą, alkoholikiem zresztą. Wiesz, zapytał mnie, po co ja chodzę na te mityngi? (facet 18 lat trzeźwieje) Po to, żeby na pytanie "czy są wśród nas inni alkoholicy" podnieść rękę i niejako publicznie przyznawać się do problemu, a po drugie, słuchając innych, a jak sam wiesz ludzie potrafią tak czasem pieprzyć o d..lMaryni na tych mityngach, uczyć się tolerancji i cierpliwości, bowiem te cechy skutecznie w sobie zabijamy jako czynni alkoholicy. Dzisiaj, po paru latach wiem, że miał rację, choć wtedy nie byłem do końca przekonany .....
ZbOlo - Śro 06 Lip, 2011 10:35

pterodaktyll napisał/a:
Po to, żeby na pytanie "czy są wśród nas inni alkoholicy" podnieść rękę i niejako publicznie przyznawać się do problemu, a po drugie, słuchając innych, a jak sam wiesz ludzie potrafią tak czasem pieprzyć o d..lMaryni na tych mityngach, uczyć się tolerancji i cierpliwości, bowiem te cechy skutecznie w sobie zabijamy jako czynni alkoholicy. Dzisiaj, po paru latach wiem, że miał rację, choć wtedy nie byłem do końca przekonany .....

....Ptero! Mam to samo.... czasami tak się nudzę.... ale to co napisałeś, w pełni oddaje mój stan ducha...

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 10:36

pterodaktyll napisał/a:
Po to, żeby na pytanie "czy są wśród nas inni alkoholicy" podnieść rękę i niejako publicznie przyznawać się do problemu,


Ptero - zabardzo tego nie rozumiem, dlaczego to jest wazne? I co to zmienia?

ZbOlo - Śro 06 Lip, 2011 10:37

Halibut napisał/a:
Ptero - zabardzo tego nie rozumiem, dlaczego to jest wazne? I co to zmienia?

...a ile razy dziennie patrzysz w lustro Hali...????

Jonesy - Śro 06 Lip, 2011 10:38

Uff, bo już myślałem że to ze mną jest coś nie tak jakoś... Trzeba będzie się udać jeszcze raz.
Tymczasem jednak w sobotę odbywam podróż do Kołobrzegu i zamierzałem się tam wybrać na miting. Będę miał porównanie.

O kurczę, codziennie widzę coś jest w Kołobrzegu.
Aż sam się dziwię że to piszę, ale:
ufff, jaka ulga

Bo wiecie, zawsze nad morzem na dyni :blee: i teraz mały strach :stres:

Janioł - Śro 06 Lip, 2011 10:43

Jonesy napisał/a:
Bo wiecie, zawsze nad morzem
unikać wyzwalaczy było jechac w góry fsdf43t
pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 10:43

Halibut napisał/a:
dlaczego to jest wazne?

Dlatego, że identyfikujesz się w ten sposób z problemem a Twoja podświadomość to "zapisuje".

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 10:46

ZbOlo napisał/a:
...a ile razy dziennie patrzysz w lustro Hali...????


Nie często zwykle przy goleniu. Ale mam wrażenie, że akceptuje siebie wraz z całym życiowym bagażem. Patrząc w lustro nie musze przymykać jednego oka żeby nie widzieć tego, co chciałbym w sobie zmienić a czego nie akceptuję.

Janioł - Śro 06 Lip, 2011 10:46

pterodaktyll napisał/a:
Dlatego, że identyfikujesz się w ten sposób z problemem a Twoja podświadomość to "zapisuje".
a jak tego nie robisz tak ja tego nie robilem to jest szansa że wrócisz do picia
pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 10:47

ZbOlo napisał/a:
. czasami tak się nudzę..

Ale siedzisz i udajesz, że słuchasz i w ten sposób owej tolerancji dla innych nabywasz. Jak to w Dezyderacie było o tych ignorantach.........? A trzeba czasem sobie zadać pytanie czy przypadkiem ja nie jestem w ten sam sposób odbierany przez kogoś, kto mnie słucha, jak gadam..............

Tomoe - Śro 06 Lip, 2011 10:50

Jonesy napisał/a:

Ale tu nie uświadczyłem rozmów ani dyskusji a jedynie monologi.


No i tym się różni mityng od spotkania grupy terapeutycznej czy choćby od forum dyskusyjnego.
Każdy alkoholik na mityngu mówi tylko o sobie.
Nie ma dyskusji, informacji zwrotnych ani polemik.
Ponadto - nie krytykujemy ani nie oceniamy wypowiedzi innych. I nie udzielamy rad.
:)

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 10:50

Nawet głupcy i ignoranci mają swoja opowieść...
ZbOlo - Śro 06 Lip, 2011 10:53

pterodaktyll napisał/a:
Ale siedzisz i udajesz, że słuchasz i w ten sposób owej tolerancji dla innych nabywasz.

...właśnie tak....

Janioł - Śro 06 Lip, 2011 10:53

jarek41 napisał/a:
Nawet głupcy i ignoranci mają swoja opowieść...
co nie oznacza że na to jest miejsce na mityngu
Halibut - Śro 06 Lip, 2011 10:54

pterodaktyll napisał/a:
Dlatego, że identyfikujesz się w ten sposób z problemem a Twoja podświadomość to "zapisuje".


Z tego co piszecie to musi być długa ścieżka zapisu. Każdy nośnik pamięci ma swoją pojemność. Żeby jeszcze zostało jakieś dobrze wyeksponowane miejsce na kilka innych ważnych rzeczy do zapisania i utrwalenia. A po zatym to ile razy mozna powtażać to samo, to tak jak byś sam w to nie wierzył albo bał sie zapomnieć i ciągle sobie o tym przypominał.

Janioł - Śro 06 Lip, 2011 10:55

Halibut napisał/a:
A po zatym to ile razy mozna powtażać to samo, to tak jak byś sam w to nie wierzył albo bał sie zapomnieć i ciągle sobie o tym przypominał.
alkoholizm ma to do siebie że nie odświeżane prawdy na temat tej choroby dość szybko zostają zamnipulowane, zracjonalizowane, przeklamane tylko po to żeby się napić
ZbOlo - Śro 06 Lip, 2011 10:56

Halibut napisał/a:
Nie często zwykle przy goleniu.

...dla mnie głośne powiedzenie, że jestem alkoholikiem, to takie spojrzenie w lustro i skonfrontowanie się z rzeczywistością. W lustrze, tak samo jak na mityngu, widzisz się takim jakim naprawdę jesteś....

pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 11:04

Halibut napisał/a:
ile razy mozna powtażać to samo,

Jeśli chodzi o niezapomnienie kim jestem, to najlepiej do końca życia :mgreen:

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 11:06

Jak długo będzie istniał świat,tak długo bedzie dyskusja...Czy mityngii,czy terapia,a może sam sobie poradzę,może kościół,może Siła Wyższa???
Moim zdrowieniem jest wszystko razem...Terapia,mityngii,Bóg,duchowośc,pokora, szczerość ,szcunek do siebie i inych ludzi,pokochanie siebie i wybaczenie sobie, radzenie sobie z emocjami,nazywanie uczuć po imieniu,itd...

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 11:06

andrzej napisał/a:
alkoholizm ma to do siebie że nie odświeżane prawdy na temat tej choroby dość szybko zostają zamnipulowane, zracjonalizowane, przeklamane tylko po to żeby się napić


No tak człowiek ma taką przekorna naturę, że zawsze chce się sprawdzić i wypróbować. po latach niepicia można sobie powiedzieć ten problem juz mnie nie dotyczy i popłynąć. Coś w tym jest.

ZbOlo napisał/a:
...dla mnie głośne powiedzenie, że jestem alkoholikiem, to takie spojrzenie w lustro i skonfrontowanie się z rzeczywistością. W lustrze, tak samo jak na mityngu, widzisz się takim jakim na prawdę jesteś....


Rozumiem ze współuczestnicy mitingu to takie lustro w którym dostrzegasz swoje problemy i ciągle o nich sobie przypominasz przez pryzmat ludzi którzy mają taki sam problem.

pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 11:07

andrzej napisał/a:
jarek41 napisał/a:
Nawet głupcy i ignoranci mają swoja opowieść...
co nie oznacza że na to jest miejsce na mityngu

Ale jak znam życie, to pewnie czasem sam zauważasz na mityngu, że tak własnie jest (oczywiście Twoim zdaniem)

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 11:07

pterodaktyll napisał/a:
Jeśli chodzi o niezapomnienie kim jestem, to najlepiej do końca życia


Przy załozeniu, ze pamięć słaba. :mgreen:

pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 11:08

Halibut napisał/a:
Rozumiem ze współuczestnicy mitingu to takie lustro w którym dostrzegasz swoje problemy i ciągle o nich sobie przypominasz przez pryzmat ludzi którzy mają taki sam problem.

Doskonale rozumiesz........

Janioł - Śro 06 Lip, 2011 11:08

Halibut napisał/a:
Coś w tym jest.
płynąłem prawie dwa lata więc na pewno jes
Halibut napisał/a:
No tak człowiek ma taką przekorna naturę
a alkohilicy w tej przekorze uzyskali mistrzostwo świata i okolic
pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 11:09

Halibut napisał/a:
Przy załozeniu, ze pamięć słaba.

A jakie inne możemy w tym przypadku przyjąć??? :bezradny:

ZbOlo - Śro 06 Lip, 2011 11:10

Halibut napisał/a:
Rozumiem ze współuczestnicy mitingu to takie lustro w którym dostrzegasz swoje problemy i ciągle o nich sobie przypominasz przez pryzmat ludzi którzy mają taki sam problem.

...dokładnie tak...

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 11:19

jarek41 napisał/a:
Terapia,mityngii,Bóg,duchowośc,pokora, szczerość ,szcunek do siebie i inych ludzi,pokochanie siebie i wybaczenie sobie, radzenie sobie z emocjami,nazywanie uczuć po imieniu,itd...


Dosyć szeroki program, rzekłbym imponujący, życzę powodzenia. Chociaż jak to czytam to mam wrażenie, że to wszystko co napisałeś zawiera sie w każdym programie trzeźwienia. No może z wyjątkiem Boga i mitingów.

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 11:23

Oczywiście,że wszystko jest programem trzezwości,tylko trzeba chcieć go wcielać w swoje życie,nie wszystkim to sie udaje i nadal cierpią...
pterodaktyll - Śro 06 Lip, 2011 11:25

jarek41 napisał/a:
wszystko jest programem trzezwości,

Dla mnie jest to raczej normalność życia ze wszystkimi jego radościami i problemami.....

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 11:26

Dla mnie program to normalność-normalność to program...
yuraa - Śro 06 Lip, 2011 15:49

Jonesy napisał/a:
codziennie widzę coś jest w Kołobrzegu.

na Kniewskiego 11
naprzeciwko dworca pkp
pozdrów Kazika od Jurka z Polic i kup od niego Wielka Ksiegę :)

Halibut - Śro 06 Lip, 2011 15:51

ZbOlo napisał/a:
...byłoby pięknie....


Napisałem - staram się. :oops:

jarek41 napisał/a:
To odpowiem mu,nie oceniając go...Ranisz moje uczucia,mam inne zdanie na ten temat...
I tak można się zachować w każdej innej sytuacji


A jak ci na ten przykład sasiąd powie - dobrze byłoby tej starej babci zwedzić portwel, bo mi na szlugi zabrakło :D - to tez powiesz "Ranisz moje uczucia,mam inne zdanie na ten temat"

jarek41 - Śro 06 Lip, 2011 16:04

..........A jak ci na ten przykład sasiąd powie - dobrze byłoby tej starej babci zwedzić portwel, bo mi na szlugi zabrakło :D - to tez powiesz "Ranisz moje uczucia,mam inne zdanie na ten temat".....

Odpowiem: ja tego nie zrobię,a jeśli babci zginie portwel,powiadomię ją o tym...
W każdej sytuacji mogę zachować się asertywnie,to wymaga dużo pracy nad sobą,lecz efekty są wspaniałe...

Jacek - Śro 06 Lip, 2011 16:50

Jonesy napisał/a:
Z racji tego, że takie wyjazdy zawsze spędzałem na ostrym gazie chciałem doładować akumulatory i bardzo dobrze wiedziałem gdzie. Zadzwoniłem do naszego Jacka i na miting.


jak to nasz przyjaciel Stiff,mawia "wytrzeźwiałem dla życia"
więc nie ja mam życie zmieniać,bo ono jest jakie jest i toczy się swoimi prawami
Czy znasz morza brzeg,
Bez poszumu fal?
Czy znasz rzeki nurt,
Co nie płynie w dal?
Czy znasz? Jeśli nie,
To dlaczego chcesz zatrzymać


stiff - Śro 06 Lip, 2011 18:47

yuraa napisał/a:
kup od niego Wielka Ksiegę

To krypto reklama... :wysmiewacz:

Jonesy - Czw 07 Lip, 2011 09:02

Witam!
Nie pisałem wczoraj, bo byłem już padający na twarz z wieczora!
Wielkie dzięki za tą dyskusję - wiem teraz co i jak z tym mitingiem.
Yuraa - w Kołobrzegu jak będę pamiętał nie omieszkam się przekazać pozdrowień. I zakupu dokonać.

szymon - Pią 02 Wrz, 2011 20:29

i jak tam?
Jonesy - Pią 02 Wrz, 2011 21:14

pretty cool...
Leniu - Sob 03 Wrz, 2011 19:10

Jonesy napisał/a:
pretty cool...


To znaczy... piwko było zimne.... :lol2:

Jonesy - Sob 03 Wrz, 2011 19:25

Ło, gościu, gdzie bywałeś jak Cię nie było?
Co tam będę pisał za dużo, przecież i tak "wiarygodność straciłem". Szukam sobie nowej pracy, bo słucham "złotych rad" koleżanki specjalistki od uzależnień. Bo ta stara, chociaż i finansowo i z samorealizacją, jest za***ista i nie ma opcji żebym wyleciał (budżetówka), to jednak mimo wszystko nie każdemu pasuje. Ważniejsza od dobrej roboty jest terapia, bo po niej może nie będę pił. A jak będę pił po terapii, to znaczy że jestem głupi i robotę i tak bym stracił. Takie o to proste w rozumowaniu, rozumowanie, uderzyło mnie całą siłą. Piękne Ci ono Leniu i takie proste. Ale nie wierz mi w każde słowo, bo "straciłem tę wiarygodność" :)

Idę biegać. Nie wiem jakie jest piwko, czy zimne czy ciepłe. Nie próbowałem ostatnio. Ale wiesz "straciłem wiarygodność" więc nie musisz mi wierzyć.
"Stracić wiarygodność" na forum dla alkoholików - to jakiś naprawdę wyższy poziom jazdy.

Janioł - Sob 03 Wrz, 2011 19:27

Jonesy napisał/a:
"Stracić wiarygodność" na forum dla alkoholików
Jonesy chwalisz się czy żalisz ? czy może tylko pielęgnujesz jakieś poczucie krzywdy ?
Leniu - Sob 03 Wrz, 2011 19:39

Jonesy napisał/a:
"Stracić wiarygodność" na forum dla alkoholików - to jakiś naprawdę wyższy poziom jazdy.


Tjaaa. jasne... Jak będziesz biegał to daj jakiemuś opojowi 5pln i zapytaj czy dla niego jesteś wiarygodny. Jak odpowiedź będzie twierdząca , to dla mnie jesteś wiarygodny.

Jonesy napisał/a:
Ło, gościu, gdzie bywałeś jak Cię nie było?


Odpoczywałem
Między innymi byłem na wczasach (tak jak Ty chyba??) , odpocząłem sobie od głupich tekstów z pewnego forum , totalitaryzmu , cenzury na nim itd itp.
O co chodzi z tą wiarygodnością ? - daj linka :D Dawno tu nie zaglądałem i się chętnie pośmieję... :D

Marc-elus - Sob 03 Wrz, 2011 19:40

Jonesy napisał/a:
"Stracić wiarygodność" na forum dla alkoholików - to jakiś naprawdę wyższy poziom jazdy.

Śmieszno i straszno się zrobiło...
Dla mnie nie straciłeś wiarygodności. A co niektórym po prostu nie spodobało się to że nie powiedziałeś od razu... tyle. Nie wiem po co ciągnąć ten wątek.

Apropos, ciekawe ile osób zapija i nic nie mówi? Tego się nie dowiemy. Na pewno dalej "są wiarygodni".
Dobrze Andrzej piszę, nie czuj się skrzywdzony bo nie ma do tego powodu. No chyba że.... jak jest się skrzywdzonym łatwiej się pije fsdf43t

Bartek, uważaj, wiesz do czego prowadzi negowanie non-stop... a raczej co znaczy.
Dobrze Ci życzę, wiem że się nie zezłościsz za te słowa. :)

Leniu - Sob 03 Wrz, 2011 19:50

Marc-elus napisał/a:
Apropos, ciekawe ile osób zapija i nic nie mówi?


Zapiłeś? Hmmm ja ciągle zapijam , nawet teraz ... colę do pizzy . Muszę z tym skończyc , bo jestem coraz większy... Dawaj linkę do tej utraty wiarygodności. :D

endriu - Sob 03 Wrz, 2011 20:58

Proszę bardzo
Leniu - Sob 03 Wrz, 2011 22:03

Ważne że żyjesz i masz się dobrze a do tego jeszcze trzeźwy jesteś.
Ja gdybym zapił to pewnie odszedłbym do krainy wiecznych procentów .
Fajnie że się ogarnąłeś . Wiarygodnośc w internecie .... hmmm .... Ważne że jesteś wiarygodny dla samego siebie .

szymon - Pon 05 Wrz, 2011 02:35

mam nadzieje, że nie obraziłeś się na jakiś userów forum....
Gonzo.pl - Pon 05 Wrz, 2011 05:12

Jonesy napisał/a:
"Stracić wiarygodność" na forum dla alkoholików - to jakiś naprawdę wyższy poziom jazdy.

Tak Jonesy....
Czy mnie to przypadkiem nie powinno obrażać...

Czego jeszcze szukasz wśród ludzi, których negujesz i lekcewazysz?
To nie ja piłem z Toba, to nie ja manipulowałem w obrazkach z wystawy.
Plujesz jadem i żółcią, uważaj bo lustro trudno wypolerować.
Wiesz, dlaczego tak długo siedzą w Tobie te sugestie? Bo sam czujesz, że musisz coś zmienić... Nie strzelaj do posłańców.

Czy Ty w ogóle o swoim piciu powiedziałes terapeutce, czy powiedziałeś na mitingu, czy powiedziałes żonie?

O tym bym chciał poczytać, co dalej....
Miałeś dreptać po tych schodach, a ty zbyt słaby to laską wygrażasz.

szymon - Pon 05 Wrz, 2011 10:33

Gonzo.pl napisał/a:
Czy Ty w ogóle o swoim piciu powiedziałes terapeutce, czy powiedziałeś na mitingu, czy powiedziałes żonie?


uuuu.... jedziesz gonzo po krawędzi, żona na pewno zrozumie, bo to żona przecież 8|

Jonesy - Pon 05 Wrz, 2011 11:39

szymon napisał/a:
Gonzo.pl napisał/a:
Czy Ty w ogóle o swoim piciu powiedziałes terapeutce, czy powiedziałeś na mitingu, czy powiedziałes żonie?


uuuu.... jedziesz gonzo po krawędzi, żona na pewno zrozumie, bo to żona przecież 8|


Niestety, obawiam się że Marek wie bardzo dobrze gdzie strzelić batem, żeby najmocniej zabolało. I daje razy bezlitośnie...

Mysza - Pon 05 Wrz, 2011 11:41

szymon napisał/a:
żona na pewno zrozumie, bo to żona przecież


przychodzi taki czas....że i żona nie chce zrozumieć....

Jonesy - Pon 05 Wrz, 2011 11:47

myszaczek napisał/a:
szymon napisał/a:
żona na pewno zrozumie, bo to żona przecież


przychodzi taki czas....że i żona nie chce zrozumieć....


Tym razem jeszcze zrozumiała... Powiedziała tylko, że następnym razem mógłbym jej powiedzieć, to nie będzie się zamartwiać, że mi się coś stało. Nie chcę następnego razu. Te nieodebrane połączenia i smsy, to coś co myślałem że mamy już z głowy. Wróciło, ale na szczęście na jeden tylko wieczór - idealnie wręcz, żeby jeden, nieco za pewny siebie uzależniony, zdał sobie sprawę, że od tego nie ucieknie, zawsze to będzie gdzieś tam, z boku. Będzie przyczajone czekało, na każdą moją chwilę słabości.

Mysza - Pon 05 Wrz, 2011 12:00

Jonesy napisał/a:
Marek wie bardzo dobrze gdzie strzelić batem, żeby najmocniej zabolało.


takie "bolesne baty" najdłużej się pamięta...i chyba dobrze, bo obojętnie jak by nie bolały...prowokują do myślenia i zastanowienia...a wtedy jest szansa, że wyniknie z tego co dobrego....

życzę, aby bliskie Ci osoby, nie musiały kolejny raz wykazywać się zrozumieniem, w tym temacie ....

szymon - Pon 05 Wrz, 2011 12:05

Jonesy napisał/a:
Tym razem jeszcze zrozumiała.


weź poprawkę na to, że moja nie zrozumiała ;)

Leniu - Pon 05 Wrz, 2011 14:34

Jonesy napisał/a:
Te nieodebrane połączenia i smsy



Eetam . Przecież po to się pije , żeby miec wszystko w du.. nosie. Trza się luzowac a jak się nie potrafi w inny sposób to gorzoła najlepsza...

Nie wiem co da chłosta , w dodatku przez internet :wysmiewacz: .
Mnie tam napierd..ła matka, ojciec, żona- mniej , siostra , nawet kumpel.
Człowiek musi sam podjąc decyzję co dalej . Ja jak szedłem na terapię , to sobie powiedziałem: jeżeli nie uda mi się przestac pic po niej to nie będę więcej próbował i najwyżej się zapiję.
Po tylu próbach i okresach abstynencji kończących się tak samo - zapiciem miałem już dośc. Jakoś się udało za 2 misiące miną 2 lata.
Aha jak szedłem na terapię , to nikt nie wiedział . Żonie powiedziałem po 2 tyg , bo zaczęła mnie podejrzewac o latanie za dziewuchami. :rotfl:

Mnie osobiście to nie podoba się to Twoje usprawiedliwianie , że się dowiedzą , że wypiprzą z roboty... Jonesy przecież wiesz , że możesz tak zakręcic , że będziesz np. jako DDA, a terpię sobie przejdziesz i z wódą nie będziesz miał niezamierzonych spotkań. No chyba , że zostawiasz sobie otwartą furtkę.... Ja sobie zostawiłem i cierpiałem dopóki terapeuta mnie nie uświadomił , że to widac że się waham czy byc trzeźwym alko , czy martwym :uoee: alko.
Pobujałem się z tą decyzją kilka dni i jak już podjąłem decyzję o życiu w trzeźwości - zrobiło mi się lżej , o wiele lżej.

Stanie okrakiem jest niezdrowe.... Zdecyduj się czego od życia chcesz a potem zacznij to robic :D

Gonzo.pl - Pon 05 Wrz, 2011 19:44

Jonesy napisał/a:
I daje razy bezlitośnie...

Zgodnie z twoja prośba. :wysmiewacz:
Przytulić też potrafię.
Rano dałem Ci Jones na pw konkretne propozycje. Napisz chociaż - wal sie.
Bo tak to wnioskuje ze niekoniecznie chcesz coś robic ze sobą.

Jonesy - Pon 05 Wrz, 2011 21:36

Marek odpisałem właśnie.
Takie decyzje wymagają przemyślenia w spokoju.
A ja miałem pracowity dzień dzisiaj - musiałem jednego nieco przytemperować, bo się rozpanoszył po całym forum :)
Co się w sumie udało zrobić:

http://komudzwonia.pl/war...ail&userid=1013

drggb

endriu - Pon 05 Wrz, 2011 22:03

Jonesy napisał/a:
Co się w sumie udało zrobić:

http://komudzwonia.pl/war...ail&userid=1013


ja się tak kiedyś nakręcałem na następne picie

szymon - Pon 05 Wrz, 2011 22:07

Jonesy napisał/a:
Co się w sumie udało zrobić

ale o co chodzi?
zadbaj o siebie kolo :)

Jonesy - Pon 05 Wrz, 2011 22:09

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Co się w sumie udało zrobić:

http://komudzwonia.pl/war...ail&userid=1013


ja się tak kiedyś nakręcałem na następne picie


szymon napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Co się w sumie udało zrobić

ale o co chodzi?
zadbaj o siebie kolo :)


O ja p***ę...

:zemdlal:

A ja myślałem że przysługę wam zrobiłem...

szymon - Pon 05 Wrz, 2011 22:12

Jonesy napisał/a:
A ja myślałem że przysługę wam zrobiłem...


żyj i pozwól żyć 8|

Jonesy - Pon 05 Wrz, 2011 22:17

No to ja już państwu podziękuję.
Pa

Gonzo.pl - Pon 05 Wrz, 2011 22:35

Jonesy napisał/a:
O ja p***ę...

Co racja to racja Jones, dbaj o siebie

szymon - Pią 09 Wrz, 2011 16:16

jak tam ci leci jones... ?
Jonesy - Sob 10 Wrz, 2011 01:23

szymon napisał/a:
jak tam ci leci jones... ?



szymon napisał/a:

żyj i pozwól żyć 8|

Gonzo.pl - Sob 10 Wrz, 2011 01:31

Cytat:
Co racja to racja Jones, dbaj o siebie
:tak:
szymon - Śro 21 Wrz, 2011 20:34

pytam bo się martwię, napisz co u ciebie?
Gonzo.pl - Czw 22 Wrz, 2011 04:49

Jonesy, Napisz, co u Ciebie. I nie krótkie - żyję :)
Jonesy - Czw 22 Wrz, 2011 08:30

Nogi mnie bolą... Ale żyję :)

Pisałem ostatnio u Kasi, już nie gadajcie że nie pokazuję oznak życia.

Bardzo dziękuję za troskę, miło wiedzieć że ktoś bezinteresownie się interesuje.
Miałem dużo pracy w firmie - dwa pokoje przenosiły się do jednego większego. Oczywiście jak to wytrawni wyjadacze, sprzęt komputerowy sobie sami przenieśli, w tym dwa dyski sieciowe i macierz dyskową. Efekt - padł jeden z dysków oraz cała macierz. Zginęło im, bagatela 2 lata pracy - głównie skany i inne materiały z których dokonywali dalszej obróbki. Koszt? Nawet nie chcę liczyć - gigantyczna forsa. Odzyskiwanie danych u firm profesjonalnych nie wchodzi w rachubę - dane zeskanowane były niejawne.
Kolega działał z dyskiem, ja wziąłem na siebie macierz - 5.4 TB danych. Wczoraj po półtora tygodnia prób (7 godzin dziennie) dane zaczęły się pojawiać. Wygląda na to, że uda mi się odzyskać całość. Kolega poległ - odzyskał 30 GB z 1 TB.
W tym momencie liczy się jednak ilość danych odzyskanych - każde giga na wagę złota.
Obawiam się jednak, że chociaż praca ta znacznie wykroczyła poza mój zakres obowiązków, spowodowała ogromne spustoszenie w pozostałych zobowiązaniach zawodowych, nie zostanie ani nagrodzona ani odpowiednio doceniona. Nikt nie mówi o danych, które odzyskał informatyk, ale o danych, które tak pracowicie zbierali panowie od skanowania. Oczywiście za burackie i debilne obchodzenie się ze sprzętem oraz brak jakiejkolwiek kopii zapasowej, żaden z nich nie został pociągnięty do odpowiedzialności.
Tak więc czuję się zawodowo spełniony, ale niespecjalnie doceniony.
Cóż, taki los informatyka.
Teraz zakasuję rękawy i nadganiam z wszelką prywatą - potrzebuję kaski na zakup listewek do statku (piękne listeweczki ze śliwki za 240 złotych) oraz końcówki do ławeczki do ćwiczeń, która pomoże mi ćwiczyć mięśnie nóg.
Waga spadła mi do 82 kg, ale ciała nie zgubiłem - ani chybi to znak, że tłuszcz leci a mięśnie rosną.
Mam tak wypełniony po brzegi każdy dzień, że jak kładę się spać przed północą, to dosłownie padam. Ale znowu jak nie ćwiczyłem teraz parę dni, to zasnąć nie mogłem - widać organizm przyzwyczaił się do dodatkowych bodźców. W biegając wiele rzeczy uświadczam - a to przez okno widziałem panią paradującą w ślicznościowych stringach (chyba jej nie przeszkadzało że weszła mi w kadr), a to jakaś grupka gówniarzy w samochodzie w ciemnościach mnei zaskoczy, a to pani na rowerze bez przedniego oświetlenia mnie staranuje...
Mogę spokojnie powiedzieć, że nie mam nawet czasu ani chęci myśleć o alkoholu. Ale o swoim problemie myślę gdy mam wolną chwilę. Analizuję swoje zachowania, obserwuję czy coś się nie dzieje. Wiem mniej więcej po sierpniu na co reagować. Czasem pojawi się jakaś myśl, żeby sobie piwo kupić jedno, dla smaku, ale kogo ja mam oszukiwać? Siebie? Przecież wiem dobrze że dla smaku ja nigdy nie piłem. I przechodzi.
W czwartki sobie na grupę jeżdżę i spotykam terapeutkę. Czyli dzisiaj na ten przykład. Tu dużo gadam, bo wiem że mi to daje wiele.
A że się nie udzielam na forum? W większości i tak są jakieś dziwne przepychanki i ataki, to po co mnie to? Przestało mi to robić. Czytam to co chcę a omijam to czego nie muszę. Wybieram tylko co dobre dla mnie.

Mareczku - czyli żyję sobie :)
Ale trzeźwy.

Gonzo.pl - Czw 22 Wrz, 2011 20:02

Cytat:
Mareczku - czyli żyję sobie :)
Ale trzeźwy

Cieszy mnie to ogromnie.
zmieniłeś sobie datę urodzenia? chcesz być młodszy?

Jonesy - Czw 22 Wrz, 2011 22:45

podałem faktyczną. Poprzednio bałem się namierzenia.
Gonzo.pl - Czw 22 Wrz, 2011 23:57

Jonesy napisał/a:
podałem faktyczną. Poprzednio bałem się namierzenia.

No to już jakiś postęp. :)

Jonesy - Pią 23 Wrz, 2011 00:19

Tylko bez szaleństw :)
Marc-elus - Pon 26 Wrz, 2011 15:06

Jak tam Jones? Co słychać? :)
Jonesy - Pon 26 Wrz, 2011 16:03

http://komudzwonia.pl/vie...p=304433#304433

Nie widać że żyję?????? :bezradny:

Marc-elus - Pon 26 Wrz, 2011 16:10

Pytałem co słychać, a nie czy żyjesz.... :D
Jonesy - Wto 27 Wrz, 2011 23:27

Helloł!
Ewo, podobali się zdjęcia???

yuraa - Wto 27 Wrz, 2011 23:59

ja się zastanawiam kto to ten ustrzelony na pierwszej fotce
Jonesy - Śro 28 Wrz, 2011 00:22

To jest taki wzorzec typowego trolla internetowego... Myślałem że oczywista oczywistość :)
Wiedźma - Śro 28 Wrz, 2011 03:46

Jonesy napisał/a:
Ewo, podobali się zdjęcia???

O tak! Śliczne!
I jakie uderzające podobieństwo :skromny:

Marc-elus - Śro 28 Wrz, 2011 06:40

Śliczne.... gratuluje. :)
Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 17:26

Jonesy, zachowuj się ;)
piszesz w pamiętniku, a komentarze nadal zamkniete.
tak być to nie będzie :)
cieszę się że wróciłeś. Cieszę się że myślisz.
Nie takie to częste, jakby się mogło zdawać. :dokuczacz:

Jonesy - Czw 29 Wrz, 2011 21:48

Gonzo.pl napisał/a:

cieszę się że wróciłeś. Cieszę się że myślisz.
Nie takie to częste, jakby się mogło zdawać. :dokuczacz:


No nie moja wina że się rzadko cieszysz :)
Potem jak ten ponurak wykłócasz się z userami na różnych tematach :)

Aha, komentarze zamknięte - w końcu to pamiętnik a nie debata.

Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 21:56

Jonesy napisał/a:
Potem jak ten ponurak

Jones, ja jestem ponurak, mam nudne życie i nikt mnie nie lubi :uoee:

Tosia - Czw 29 Wrz, 2011 22:01

Gonzo.pl napisał/a:
i nikt mnie nie lubi :uoee:

a może jednak ..lubi :skromny:

Jonesy - Czw 29 Wrz, 2011 22:03

Gonzo.pl napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Potem jak ten ponurak

Jones, ja jestem ponurak, mam nudne życie i nikt mnie nie lubi :uoee:


I Zakościelnego na avatarze do tego wszystkiego. Ogólny przechlap :rotfl:

rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 22:05

Gonzo proszę mi nie pisac ze nikt Cie nie lubi .Ja Cie lubię. :buzki:
Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 22:10

Jonesy napisał/a:
I Zakościelnego na avatarze do tego wszystkiego.

No właśnie. Wróć do tego, jak Ci pisałem, że ten kamień mi się nie podoba, bo Cię przygniecie.... Więc może teraz zmień avatar

Janioł - Czw 29 Wrz, 2011 22:12

rybenka1 napisał/a:
Ja Cie lubię.
ja też














wkurzać

Jonesy - Czw 29 Wrz, 2011 22:14

Gonzo.pl napisał/a:
Jonesy napisał/a:
I Zakościelnego na avatarze do tego wszystkiego.

No właśnie. Wróć do tego, jak Ci pisałem, że ten kamień mi się nie podoba, bo Cię przygniecie.... Więc może teraz zmień avatar


Ale mnie wszyscy lubią :P

Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 22:17

Tosia napisał/a:
a może jednak ..lubi

andrzej napisał/a:
ja też

rybenka1 napisał/a:
Ja Cie lubię.

Przecież żartowałem. Ja tam sie lubię coraz bardziej

Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 22:19

Jonesy napisał/a:
Ale mnie wszyscy lubią

Ja nie jestem "wszyscy". Ja Cię tylko op...m :)

rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 22:23

Gonzo ja tez żartowałam :wysmiewacz:
Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 22:30

Ryba...
Bo na patelnię pójdziesz.

rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 22:33

:beczy: :prosi: Tylko nie to :prosi: soorki :prosi: :kwiatek:
Flandria - Czw 29 Wrz, 2011 22:33

Gonzo.pl napisał/a:
piszesz w pamiętniku, a komentarze nadal zamkniete.
tak być to nie będzie


to może założymy mu nowy wątek? :mysli:

co powiesz na tytuł "Złote rady dla Jonesy'ego?" :smieje:

Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 22:35

Flandra napisał/a:
ote rady dla Jonesy'ego?"

Jak nas stąd spuszczą, to tak to nazwą pewnie :szok:

Ate - Czw 29 Wrz, 2011 22:55

Flandra napisał/a:
to może założymy mu nowy wątek? :mysli:

co powiesz na tytuł "Złote rady dla Jonesy'ego?" :smieje:
No i co? Jonesy ? Nie wywiniesz sie tak latwo . Nie da sie pisac w komenatrzach, ktore zamknales, to zawsze zostaja ZLOTE rady... na CZARNA godzine :smieje:
Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 23:00

Aty Ate Acoty Aczemu :lol2:
Słabo Cię widać w tym Maroku :nerwus:

Ate - Czw 29 Wrz, 2011 23:05

Gonzo.pl napisał/a:
Słabo Cię widać w tym Maroku :nerwus:
hehe fny
rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 23:07

Własnie szukałam Atusie na zdjeciu ,ale nie znalazłam jej . :bezradny:
Ate - Czw 29 Wrz, 2011 23:10

Swoje zdjecia bede wkladala do mojego albumu a do przyrody wkladam zdjecia widokowe :)
Gonzo.pl - Czw 29 Wrz, 2011 23:13

Ate napisał/a:
bede wkladala do mojego albumu

Obiecanki macanki a głupiemu .... u płota

rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 23:13

Atus tak zrób ,chetnie zobacze . :buzki:
Ate - Czw 29 Wrz, 2011 23:20

jak wloze to dam znac :)
fny

rybenka1 - Czw 29 Wrz, 2011 23:23

Oky Atus ,jak włozysz to daj znac . :buziak: :hura:
Jonesy - Pią 30 Wrz, 2011 10:06

Helloł, ja już wczoraj spać poszedłem, albowiem jak dobry alkoholik po grupie wsparcia się naładowałem pozytywnie i mnie wzięło na przestrzeganie HALTu.
Ale już mi lepiej :)

W pamiętniku piszę o sobie, o tym co myślę. Okazuje się że dosyć mocno alergicznie reagowałem na komentarze - nie to że brałem je do siebie, ale po prostu
po pierwsze zrażały mnie do dalszego pisania
po drugie skłaniały mnie do koloryzowania oraz podawania nie zawsze zgodnych z prawdą treści, celem przypodobania się użytkownikom.

Teraz jest dobrze - ja piszę o sobie, wy macie zdanie wyrobione na mój temat, a ja nie mam potrzeby się przypodobywać.

Livin La Vida Loca :)

Marc-elus - Pią 30 Wrz, 2011 10:11

Jonesy napisał/a:
jak dobry alkoholik po grupie wsparcia się naładowałem pozytywnie i mnie wzięło na przestrzeganie HALTu

:okok:

Gonzo.pl - Pią 30 Wrz, 2011 10:14

Cytat:
Helloł

Teraz ja mam Cię poprawiać? :mgreen:
Jonesy napisał/a:
Livin La Vida Loca

Może lepiej nie?

Jonesy - Pią 30 Wrz, 2011 10:34

Gonzo.pl napisał/a:

Jonesy napisał/a:
Livin La Vida Loca

Może lepiej nie?


lepiej nie...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Livin'_la_vida_loca

endriu - Nie 09 Paź, 2011 09:41

Jonesy, Ty otwórz te komentarze do pamiętników bo nie ma gdzie Ci zwrotek pisać
Gonzo.pl - Nie 09 Paź, 2011 09:55

Jones, krótko, bo to nie komentarze.
Twoje odczucia i przemyslenia, a zwłaszcza na temat żony i Twoich uczuć do niej, w ciagu kilku dni, skaczą jak wykres sejsmografu. Wiesz, o czym mówię.
Odpowiedz sobie, czy są to realne powody, czy zwiazek jest faktycznie do d...
Czy jednak są to głody alkoholowe lub stan nawrotowy. ja myślę, że to ostatnie.
Ale naprawdę nie wiem, jak chcesz sobie radzić w życiu bez podstawowej wiedzy o chorobie alkoholowej, o tym jak z nia żyć. Bez wiedzy o sobie.

Gonzo.pl - Pon 10 Paź, 2011 23:09

Cytat:
a nikt jej nie wypisuje że ma stany nawrotowe...

A co mię się tu obraża?
Co to, wstyd jakis? Ujma jakaś?
To normalny symptom choroby alkoholowej, Ty się ciesz, że wiesz coś o tym i możesz reagować, bardziej zwracać uwagę na siebie.
Jeszcze pewnie nie raz Ci sie to przyda.
:luzik:

Jonesy - Wto 11 Paź, 2011 00:04

jak nie pobręczę - źle bo euforia.
Jak pobręczę - też niedobrze.
Cieszę się - najwyraźniej jestem na dobrej drodze.

I ważę już tylko 82 kilo :) Ale za to jakiej jakości kilo

PS. Dwa pokłady już wklejone w jachciku i poolejowane. Przygotowujemy sie małymi kroczkami do kładzenia poszycia... :macho:

PS.2 A jedna Ewa taka, to mi obiecała kiedy, że zaś potem zajmie się moją emotką Indiana Jonesową...

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 00:16

To ja od końca...
Jonesy napisał/a:
zaś potem zajmie się moją emotką Indiana Jonesową...

Ewo, błagam, niech go ten kamlot już nie goni. Zaraz mówiłem, że go dogoni jak tylko zobaczyłem :shock:
Jonesy napisał/a:
Dwa pokłady już wklejone w jachciku i poolejowane

Kiedy wystawa? :wysmiewacz:
Jonesy napisał/a:
jak nie pobręczę - źle bo euforia.
Jak pobręczę - też niedobrze.

U mnie z głaskaniem licho jakoś :evil2"

Trzymaj się ;)

Wiedźma - Wto 11 Paź, 2011 08:50

Jonesy napisał/a:
A jedna Ewa taka, to mi obiecała kiedy, że zaś potem zajmie się moją emotką Indiana Jonesową...

Przykro mi, problem nadal istnieje i nie umiem sobie z nim poradzić :bezradny:

Jonesy - Wto 11 Paź, 2011 08:51

Gonzo jest zazdrosny bo go "zmanipulowałem" i Zakościelnego wywalił z Avatara. Teraz się na mojego szykuje. A figę - to pamiątka po koleżance z tego forum i nie oddam. Insza miała być emotka - z biczem, cobym mógł się odmachnąć przy atakach.

Wystawa była Gonzo 21 sierpnia... Nawet nie piszę dalej :bezradny:

Ps. Poprosiłem serce moje żeby mnie obudziła o 5:30 dzisiaj, albowiem komórkę w pracy zostawiłem (mały detoksik sobie zrobiłem teleinformatyczny) i budzika nie miałem. Serce moje mnie budzi, zwlec się nie mogę ale po kopniaku zastartowałem. Zataczam się po schodach na dół, a tam... 4:45 :beczy:
Pozbawiony 45 minut snu (a każdy wie, że te pół godziny przed wstaniem mają większą wartość niż 3 godziny na początku spania) wyraziłem chęć dojechania do pracy wcześniejszym pociągiem. Niestety, było to nie pomyśli przewoźnikowi, który postanowił akurat ten konkretny pociąg opóźnić o 20 minut.

Don't worry, be happy...

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 10:47

Ty, bo ja Cię z tym Zakościelnym posądzę o jakieś uprzedzenia.
:luzik:

Jonesy - Wto 11 Paź, 2011 10:51

Gonzo.pl napisał/a:
Ty, bo ja Cię z tym Zakościelnym posądzę o jakieś uprzedzenia.
:luzik:


Czas Honoru wczoraj oglądałem :)

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 10:54

Do Zakościelnego to se możesz mieć uprzedzenia
:rotfl: :rotfl: :rotfl:

staaw - Wto 11 Paź, 2011 12:02

Gonzo.pl napisał/a:
Do Zakościelnego to se możesz mieć uprzedzenia

Co on właściwie zrobił?
Może i ja bym się uprzedził? :mysli:

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 12:07

Zakościelny?
Czy Jonesy?
:dokuczacz:

staaw - Wto 11 Paź, 2011 12:09

Nooo, ten Zakościelny, tak zerknąłem że w serialach grał, a ja nie oglądam... :nie:
(po za Nianią, tylko dla odtwórczyni głównej roli :oops: )

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 12:11

To tylko Jones i ja wiemy.
No i Maciek Z.
:P

Edit: To nie ta emotka była

Jonesy - Wto 11 Paź, 2011 13:24

Oh, on jest przesympatyczny ten Maciek.
yuraa - Wto 11 Paź, 2011 13:55

:oczyska:
a ten Zakościelny to nasz chociaż jest, branżowy??

Jonesy - Wto 11 Paź, 2011 13:58

O, tu mnie masz.
Ale spoko loko, jak jeszcze nie jest, to i tak będzie :P
Taka praca :bezradny:

Gonzo.pl - Wto 11 Paź, 2011 22:49

yuraa napisał/a:
to nasz chociaż jest, branżowy??

Może on bardziej mój branżowy jest. :p

Gonzo.pl - Sob 15 Paź, 2011 22:35

No, dr Jones, piekne te Twoje dzieła. Może się bardziej wyciszysz przy nich :P


Gonzo.pl - Sob 22 Paź, 2011 18:54

Przeczytałem w Pamiętniku, Jones i takie mnie znowu sentymenta wzięły...
Jak to się dzieje, że rodzina, rodzice tak często są nam wrogami?
Czy my naprawdę tacy jestesmy źli, podli i gnojowaci jak oni nas widzą?

Jonesy - Pon 07 Lis, 2011 21:01

Jako że Ewa zamknęła Polskę kraj absurdów i nie odblokowała do tej pory.
Wchodzę do sklepu po pracy zakupić paluszki rybne dla dziewczynek na kolację.
A tam najazd panów budowniczych torów (wymieniają nam podkłady na wiosce - ze starych drewnianych na nowe drewniane...).
Każdy z tych wspaniale pachnących, statecznych dżentelmenów zakupił
- 200 ml stargardzkiej
- 3 żubry (w zależności od zamożności puszka lub butelka)
- 4 kilo ziemniaków.
Rozumiem gorzałę. Piwo też rozumiem.
Ale po cholerę im 4 kilo pyrek???

Gonzo.pl - Pon 07 Lis, 2011 21:06

Cytat:
Ale po cholerę im 4 kilo pyrek???

Na bimber?

staaw - Pon 07 Lis, 2011 21:10

Jonesy napisał/a:

Rozumiem gorzałę. Piwo też rozumiem.
Ale po cholerę im 4 kilo pyrek???

Zaoferował się że wyskoczy po ziemniaki żeby żona nie dźwigała? :mysli:
(sam tak robiłem :oops: )

szymon - Pon 07 Lis, 2011 21:13

po to żeby z głodu nie zdechnąć
Gonzo.pl - Pon 07 Lis, 2011 21:27

Komentarze do Pamiętnika

Cytat:
Nie chce mi się chwalić sukcesami dni codziennych.

:okok:

Jonesy - Pon 07 Lis, 2011 21:34

staaw napisał/a:
Jonesy napisał/a:

Rozumiem gorzałę. Piwo też rozumiem.
Ale po cholerę im 4 kilo pyrek???

Zaoferował się że wyskoczy po ziemniaki żeby żona nie dźwigała? :mysli:
(sam tak robiłem :oops: )


A gdzie jak oni wszyscy w delegacji siedzą.
Znaczy jak według Szymona - zajadają pyry i zapijają pyrami :)
Ani chybi musi służyć im ta dieta, bo kawały z nich byli drągali...

endriu - Pon 07 Lis, 2011 22:19

ze starych podkładów robią ognisko i pieką ziemniaki
Jonesy - Pią 18 Lis, 2011 10:43

Dostałem wczoraj przykład na coś, czego do tej pory nie potrafię tak naprawdę określić ani nazwać.
Usłyszałem od kobiety, której mąż zapił się na śmierć parę lat temu że nie można wymagać od alkoholika, żeby przestał pić z miłości dla rodziny, że to nie tak, że nie kocha bo pije, że nic dla niego się nie liczy tylko alkohol. Kobieta ta powiedziała, że alkoholik jest po prostu człowiekiem chorym. To nie człowiek niszczy sobie i rodzinie życie, a choroba jaką jest alkoholizm. Wiem już po tym co usłyszałem, że nie ma w niej złości czy pretensji dla męża za to co ją spotkało. Widzę tylko wielką determinację i chęć pomocy innym uzależnionym. TO coś niezwykle skomplikowanego dla mnie, bo sam nie wiem kiedy bym do tego doszedł. Zawsze się zastanawiam czy żona kiedyś mi wybaczy ten cały wstyd, nerwy i brak zaufania na jakie ją naraziłem. Ta kobieta, której sytuacja mogłaby okazać się o wiele trudniejsza, gdyż po śmierci męża nawet nie miałaby jak mu wybaczyć, tak naprawdę wcale wybaczać nie musiała. Bo nie miała czego. Nie można komuś wybaczać, że jest chory, bo to przecież mija się z celem. Jej mąż po prostu przegrał z chorobą. Która podobnie jak każda inna choroba, może dotknąć każdego.
Wiem teraz, że los postawił na mojej drodze osobę naprawdę wyjątkową. Będę się jej trzymał jak długo się da.

Z drugiej strony znowu dowiedziałem się że kolega z grupy zapił. Pił od 10 dni prawie, wczoraj ledwo udało się go odstawić na detoks. A zaczęło się od tego, że chciał pomóc 23 letniemu pomocnikowi swojemu, też alkoholikowi. Woził go na spotkania grupy, praktycznie cały wysiłek wkładał w jego trzeźwienie. Młody zaczął pić pierwszy, kopnął znajomego w tyłek i przestał się w pracy pokazywać. A lawina pociągnęła kolegę i sam zaczął pić. Poleciał do tego stopnia, że mimo iż miał umówionego pielęgniarza z kroplówkami gdy trochę dojdzie do siebie ,a potem przewiezienie na detoks, jak tylko mu się polepszyło wyszedł z domu znowu się nachlać. I w drodze do sklepu znaleźli go przyjaciele z grupy. Gadałem z nim parę razy, poznałem go, wiem że nie chce pić. A mimo to wydarzenia z ostatnich dni pokazały, można by sądzić, że picie to jedyny jego cel w życiu. Że nie chce pomocy tak naprawdę. A przecież chyba niczego innego nie chciał. Teraz walczy o życie, dostał kolejną szansę. Ile jeszcze tych szans będzie miał?

Do wczoraj byłem zdania, że alkoholikowi można pomagać, tylko jak on sam tego zechce. Te dwa zdarzenia - rozmowa z ową Panią, która uświadomiła mi, że to nie alkoholik jest winny a choroba, oraz kolega, który trzeźwiejąc pić nie chciał, a w ciągu próbował zapić się na śmierć pokazały mi, że jeżeli jest w nas więcej chęci pomocy alkoholikowi, czasami może ta chęć wypełnić jego niezdecydowanie bądź chwilowe zagubienie.

Nie ma chyba bardziej zdradliwej i zwodniczej choroby niż alkoholizm. Myślę że kolosalne znaczenie ma tutaj fakt, iż alkoholizm niszczy świadomość i umysł, a także zaburza kompletnie perspektywę postrzegania rzeczywistości.

endriu - Pią 18 Lis, 2011 12:37

Jonesy, jakbyś chodził na terapię to już dawno byś to usłyszał...
Jonesy - Pią 18 Lis, 2011 13:08

endriu napisał/a:
Jonesy, jakbyś chodził na terapię to już dawno byś to usłyszał...


Jakbym chodził na terapię to był o tym dawno już słyszał.
Ale czy bym to usłyszał?? Wątpię. Do wszystkiego trzeba dojrzeć.
Nie nadymaj się tak tą terapią żebyś nie pękł jak balon...

grzesiek - Pią 18 Lis, 2011 14:20

Jonesy napisał/a:
pokazały mi, że jeżeli jest w nas więcej chęci pomocy alkoholikowi,

Aby skutecznie komuś pomóc,wcześniej należy się upewnić, czy on tego chce w 100%.
Inaczej szkoda własnej energii.Pomagając komuś,należy pamiętac o sobie,żeby pijane problemy kogoś nie zawładnęły nami i nie doprowadziły do skutku takiego jaki opisujesz.
Jednym z objawów głodu alkoholowego jest nadmierna chęć pomagania innym.

Jonesy - Sob 26 Lis, 2011 22:15

Casino Royale - kurde, jak ja lubię ten film oglądać :mgreen:
Olin - Sob 26 Lis, 2011 22:27

Mysle ze zeby pomagac komus trzeba nie podchodzic do tego za bardzo emocjonalnie.Mozna zrobic wszystko co sie da ale nie brac cudzych klopotow na siebie,bo w przypadku jak sie nie uda pomoc danej osobie i ona zapije to potraktujemy to jako nasza osobista porazke i zapijemy zaraz za nim.Zawsze do wszystkiego trzeba utrzymywac zdrowy dystans i gorace sprawy czy problemy studzic i brac je na zimno.Ja tak zaczelam robic i jak narazie u mnie dziala.
Jonesy - Sob 26 Lis, 2011 23:11

No cóż, zjawiskowo piękna Eva Green popełniła samobójstwo, a James Bond już zawsze będzie bezdusznym narzędziem w rękach MI6. Oby jak najdłużej grał go Daniel Craig. Oprócz Clive'a Owena pasuje jak nikt do tej roli.

Co tam dalej mamy? The Thing z 1982 roku? Niech będzie...

pterodaktyll - Sob 26 Lis, 2011 23:19

Jonesy napisał/a:
James Bond już zawsze będzie bezdusznym narzędziem w rękach MI6. Oby jak najdłużej grał go Daniel Craig. Oprócz Clive'a Owena pasuje jak nikt do tej roli.

Mnie się jednak najbardziej w tej roli podobał Roger Moore.....no cóż non gustus...........itd :bezradny:



Olin napisał/a:
zeby pomagac komus trzeba nie podchodzic do tego za bardzo emocjonalnie.Mozna zrobic wszystko co sie da ale nie brac cudzych klopotow na siebie


To bardzo mądre co piszesz. Czasem trochę trudno zastosować to w stosunku do kogoś bliskiego ale ogólnie masz rację :)

Jonesy - Sob 26 Lis, 2011 23:34

pterodaktyll napisał/a:
Jonesy napisał/a:
James Bond już zawsze będzie bezdusznym narzędziem w rękach MI6. Oby jak najdłużej grał go Daniel Craig. Oprócz Clive'a Owena pasuje jak nikt do tej roli.

Mnie się jednak najbardziej w tej roli podobał Roger Moore.....no cóż non gustus...........itd :bezradny:



Zaiste, był Ci on naj... Najbardziej ciotowaty agent Jej Królewskiej Mości jakiego widziałem. Nawt George Lazenby w swoim kilcie, albo Rowan Atkinson klepiąc księdza na cmentarzu wypadli bardziej męsko przy nim.

pterodaktyll - Sob 26 Lis, 2011 23:37

Tak jak napisałem..........Non gustus disputandum...........Jeden lubi kalafiory a drugi czekoladę :mgreen:
Jonesy - Nie 27 Lis, 2011 15:47

Boże, szwagier "odkrył" istnienie Bonnie Tyler na youtube.pl. I jedzie od paru godzin... A tak lubiłem jej piosenki :bezradny:

I tak nie jest tragicznie - całe dwa zeszłe tygodnie "odnajdywał" muzykę klasyczną... Na youtube...

Borus - Nie 27 Lis, 2011 17:56

Jonesy napisał/a:
A tak lubiłem jej piosenki
Mógł trafić gorzej, np. Feel... :uoee:
Jonesy - Czw 15 Gru, 2011 14:20

Pamiętam różne wspomnienia i przebłyski. Ostatnie chyba tego typu z sylwestra zeszłego roku.
Zawsze się uważałem za twardziela, takiego macho co to nie zapłacze nigdy. Dopiero jak typowy twardziel, pod wpływem alkoholu "umiałem" się rozczulić i uronić łzę, gdy już "byłem wprowadzony w nastrój".
Dzisiaj wiem, że nie miało to nic wspólnego z emocjami ani z uczuciami. Byłem z tego kompletnie wypłukany, a to co fundował mi alkohol, to było było złudzenie - Matrix do którego byłem podłączony - tam sobie regulowałem to jaki jestem biedny i nieszczęśliwy, albo znowu przepotężny. Wszystko zamknięte w butelce i podłączone pod moją głowę.
Dzisiaj już tego nie potrzebuję. Dzisiaj uczucia otaczają mnie z każdej strony, zalewają mnie wręcz. Uczę się od nowa nie wstydzić ich.

Łzy mi leciały przez cały filmik. Nie myślałem dlaczego, wiedziałem że były dobre, więc ich nie zatrzymywałem.
Lubię na trzeźwo.

Jonesy - Pon 19 Gru, 2011 09:52

Ostatni dzień w robocie i urlop do końca roku.
Rok temu byłoby to niemożliwe. Z kilku przyczyn:
1) nie miałbym ani jednego dnia wolnego do tej pory - wszystkie dni wolne nadprogramowo zeszłyby na leczenie kacy
2) nigdy w życiu nie wziąłbym wolnego w takim trudnym czasie - codziennie po pracy przywoziłem sobie flaszeczkę albo piwa dwa i bunkrowałem w różnych miejscach - takie "przedświąteczne zakupy"
3) wolałem jeździć do pracy, bo na urlopie siedząc wypiłbym sobie swoje własne "świąteczne zapasy"
4) po kiego grzyba miałem siedzieć w chacie gdzie nikt nie chciał ze mną gadać??

A teraz:
1) mam urlop
2) dałem urlop niani i będę z małymi
3) ubraliśmy już choinkę wczoraj
4) kupuję prezenty jak oszalały :mgreen:
5) robimy wspólnie dania - uszka do barszczu, ryby, bigos i całą resztę

Robię mnóstwo rzeczy, o których nie miałem pojęcia że można robić. Nawet kolędy śpiewałem z dziewczynkami, a ja nigdy na trzeźwo nie śpiewałem, zawsze musiałem "się rozluźnić nieco".

Żona już mi mówiła wczoraj przy ubieraniu choinki, że to będą jej najlepsze święta. Moje też. A wystarcza tylko nie pić pierwszego kieliszka *













* tylko żeby to zrobić to trzeba było rozmów z terapeutą, spotkań z grupą i wielu megabajtów rozmów na dekadencji

Marc-elus - Pon 19 Gru, 2011 09:55

Chwalipięta... :p
Żartowałem fsdf43t ciesze się że wszystko ok......

Jonesy - Pon 19 Gru, 2011 09:58

Nie jest tak różowo - wpadłem w krzyżowe uzależnienie.

Żrę popcorn na kilogramy :beczy:
Nie mogę się normalnie powstrzymać :bezradny:

KICAJKA - Pon 19 Gru, 2011 11:11

Super :okok:
Życzę Ci wielu takich okazji przedświątecznych przyjemności ;)
Jak z dziećmi więcej pobrykasz to nie ma co się martwić popkornem :mgreen:

rybenka1 - Pon 19 Gru, 2011 11:20

Miło czytac takie wiadomosci ,super :okok:
Borus - Pon 19 Gru, 2011 11:47

:okok:
Wuśka. - Pon 19 Gru, 2011 11:51

:okok:
esaneta - Pon 19 Gru, 2011 11:53

Jonesy napisał/a:
Żrę popcorn na kilogramy


też tak mam :wstyd:
Nie wyobrażam sobie wieczoru przed TV bez miski popcornu od kiedy odkryłam to cudo do przyrządzania w mikrofali

Jonesy - Pon 19 Gru, 2011 13:07

o my biedni uzależnieni...
esaneta - Pon 19 Gru, 2011 14:58

Jonesy napisał/a:
o my biedni uzależnieni...


Mów za siebie :p

Jonesy - Pon 19 Gru, 2011 23:53

Rozpoczynam walkę z kolejnym nałogiem - uzależnieniem od popcornu.
Ogłosiłem całkowitą bezsilność wobec kukurydzy - jak oglądam film to ślina leci mi aż na kolana, popcorn kojarzy mi się jako dodatek do kina, a więc z magią oglądania filmów na wielkim ekranie. Jestem od niego totalnie uzależniony - mogę żreć bez końca.
Jako substytu będę używał chipsów bananowych i jabłkowych.

Nauczony doświadczeniami zaparzyłem sobie dużo melisy, zjadłem solidną kolację i idę oglądać film (od jutra urlop).
Aby zająć się czymś do wieczora i nie myśleć o pękających ziarenkach kukurydzy, które pękają albowiem mają w sobie wodę :) postanowiłem przygotować farsz do uszek wigilijnych. Jutro będziemy robić je z córeczkami.
Niestety, nie wyrzuciłem całego popcornu jaki mam, trochę zostało w puszce... Ale mam nadzieję że wytrzymam.
Natomiast nie ograniczę się kompletnie - spróbuję jedzenia kontrolowanego - na początku raz w tygodniu, w sobotę. Zobaczymy czy się uda.
Już widzę że chaotycznie myślę - najpierw że walczę z nałogiem, a potem że kontrolowanie będę spożywał. Nałogi są okropne :bezradny:
Ale wierzę że z waszą pomocą uda mi się osiągnąć sukces. Będę rzucał popcorn metodą internetowo-forumową.


aha - bo bycie alkoholikiem to nie ciągła powaga i sztywny kręgosłup :figielek:

Jonesy - Wto 20 Gru, 2011 00:45

Kurcze, zacznę nagrywać chyba "odgłosy" jakie wydaje moja żona. Na ewentualnej sprawie rozwodowej posłużą za dowód, że zastraszany byłem w nocy...
Chrapie tak głośno, że podobne wnioski może wysnuć sąsiad również :mgreen:

szymon - Wto 20 Gru, 2011 00:48

stary....
ja to bym chciał zyby mi coś pochrapało ;)

PS
nie obraź się ale ja bym się nie mógł oprzeć żeby nie włożyć czegoś, np palca do ust
tylko moze się lekko zdenerwować... niech se chrrrrrrrRRRRrrrapi :]

Jonesy - Wto 20 Gru, 2011 00:55

hahhha, ma mocny sen.

Za kawalera dopadłem ją raz na śpiku w ciemną noc... Ale w drugą noc zostałem przyłapany za "gorący uczynek" i łaziłem tydzień z podbitym okiem :mgreen:
Warto było mimo wszystko :mgreen:

pterodaktyll - Wto 20 Gru, 2011 09:06

Jonesy napisał/a:
Będę rzucał popcorn metodą internetowo-forumową.

To ja bym raczej zaczął rzucać tym popcornem g45g21

moonyain - Wto 20 Gru, 2011 10:20

Jonesy napisał/a:
Jako substytu będę używał chipsów bananowych i jabłkowych.



Już wiem jaki będzie wpis za 2 m- ce.
Rozpoczynam walkę z nowym nałogiem- chipsami bananowymi i jabłkowymi! :mgreen:

Jonesy - Wto 20 Gru, 2011 10:29

moonyain napisał/a:

Już wiem jaki będzie wpis za 2 m- ce.
Rozpoczynam walkę z nowym nałogiem- chipsami bananowymi i jabłkowymi! :mgreen:

Matko cygańska, toć od tego można się szybciej uzależnić niż od gorzały albo narkotyków :bezradny:

Ale od chipsów bananowych i jabłkowych się nie tyje przecież, chyba nie?
No to są nieszkodliwe.
A jak nie szkodzą, to nie ma nałogu.
Nie można się uzależnić od rzeczy nieszkodliwej... Chyba

Flandria - Wto 20 Gru, 2011 13:47

Jonesy napisał/a:
Natomiast nie ograniczę się kompletnie - spróbuję jedzenia kontrolowanego - na początku raz w tygodniu, w sobotę. Zobaczymy czy się uda.


z moich doświadczeń (miałam kiedyś zaburzenia odżywiania) wynika, że najgorsze są wyrzuty sumienia,
one sprawiają, że ciągle się myśli o jedzeniu i "zaprogramowuje" w ten sposób kolejne, coraz bardziej kompulsywne posiłki
innymi słowy, lepsza jest postawa: "zjadłem popcorn? Super :lol2: było pyszne"

Jonesy napisał/a:
Ale od chipsów bananowych i jabłkowych się nie tyje przecież, chyba nie?

banany są mega tuczące 8|

poza tym, jedzenie przed tv to najprostsza droga do otyłości. Je się nieświadomie. Gumę do żucia sobie kup czy coś ...

Marc-elus - Wto 20 Gru, 2011 13:52

Flandra napisał/a:
banany są mega tuczące

Jones ćwiczy, więc węglowodany się przydadzą, o ile się nie przygotowuje do walki z Manny'm Pacquiao. :mgreen:

moonyain - Wto 20 Gru, 2011 16:17

Flandra napisał/a:
Gumę do żucia sobie kup czy coś


Właśnie guma do żucia pobudza soki trawienne, żarcie jest szybciej trawione i szybciej znowu chce się jeść :p

Jonesy - Wto 20 Gru, 2011 17:36

Plan wykonany - 100 sztuk uszek z grzybkami zrobione przy asyście uroczych pomocnic kucharza.
Głód popcornowy na razie nie wraca, ale ja wiem, że zaatakuje wtedy, gdy będę się nie spodziewał - po kąpieli, gdy usiądę w fotelu, żeby obejrzeć jakiś film...
Dlatego też o 18 idę na siłownie i biegać, potem kąpiel. I zobaczymy co będzie. W razie czego loguję się na dekadencję i będziemy wspólnie walczyć :mgreen:

endriu - Czw 22 Gru, 2011 07:36

Jonesy napisał/a:
4) kupuję prezenty jak oszalały :mgreen:


nawrót

Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 07:39

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
4) kupuję prezenty jak oszalały :mgreen:


nawrót

Dlatego mi Ciebie brakowało Endriu. :)

szymon - Czw 22 Gru, 2011 07:40

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
4) kupuję prezenty jak oszalały :mgreen:


nawrót


tak, pewnie chce zadość uczynić za pijane czasy :p

endriu - Czw 22 Gru, 2011 07:41

o tych zakupach i nawrocie słyszałem na terapii
Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 07:50

endriu napisał/a:
o tych zakupach i nawrocie słyszałem na terapii

Wiem o co chodzi. Jak tak robiłem jak piłem. Szymon dobrze piszę, starałem się "nadrobić" to że np mieś wcześniej zachlałem.
Jednak nie wiem czy po samym jednym fakcie można napisać "nawrót".
Poza tym, słyszałem na terapii, że o nawrocie można mówić po jakimś czasie trzeźwienia(chyba tak ok roku), więc ani ja, ani Ty, ani Jones się nie łapiemy. :p
Szymon już tak, z resztą, u niego to widać wyraźnie, tylko ja mu nie piszę "Szafa!" fsdf43t

Janioł - Czw 22 Gru, 2011 07:54

endriu napisał/a:
o tych zakupach i nawrocie słyszałem na terapii
przerobiłem to przy okazji ostatniego nawrotu tzw. zakupy na szybki efekt . To jest coś co robię by tak jak wcześniej za pomoca alkoholu poprawic sobie nastrój no i efekt niestety jesttaki że kupię jest chwilka czegoś przyjemnego a później juz jest tylko gorzej bo to co kupiłem tak do koca nie było przemyslane , bo kupiłem w tajemnicy przed żoną , bo nie było mi to tak naprawdę potzrebne
Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 08:52

No to mamy przefajnie - zawsze możemy taki "szał zakupów" zwalić na nawrót czy na tę nieszczęsną chorobę alkoholową.

Ciekawe co mają powiedzieć rzesze ludzi, którzy kupują tak samo, a nie są w nałogu? Może mają nałóg utajony, co? Bo moim zdaniem sprzedać można wszystko o ile jest dobrze zareklamowane. Zakupy na szybki efekt? To raczej wina marketingu a nie nawrotu. W dodatku obok pięknie zareklamowanego towaru, pojawia się od razu propozycja zakupów na raty, pierwsze raty 0%, odroczona płatnośc o 3 miesiące, żeby w przedświątecznym zamieszaniu klienta biednego nie obciążać. I ludzie się na to nabierają. Nie przez nawroty, a przez zwykłą chęć posiadania.

Więc Panowie, dajcie se trochę siana, chociażby w przedświątecznym okresie, z tym tropieniem nawrotów.

Janioł - Czw 22 Gru, 2011 09:02

Jonesy napisał/a:
Więc Panowie, dajcie se trochę siana, chociażby w przedświątecznym okresie, z tym tropieniem nawrotów.
ja pisze o tym co działo sie ze mną ponad miesiąc temu i mam świadomośc że tak było a siana owszem sobie dam pod obrus
Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 09:04

Jones, akurat nie sądzę żeby "szalone zakupy" były dobrym objawem, nawet wśród nieuzależnionych. Ludzie kupują, a jakby się dobrze zastanowili, to wpadają w pułapkę marketingu/świątecznego nastroju/źle rozumianej chęci sprawienia radości.

Pijane zachowania nie są właściwe tylko trzeźwiejącym alkoholikom.

Co nie znaczy że sądzę iż nasz nawrót, bo czasem napiszę się dwa słowa a forumowi tropiciele czarownic to interpretują.

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 09:11

No pokupiłem, co poradzę.
Między innymi po to zarabiam pieniądze, pracując od rana do wieczora, żeby móc kupić.
Poza tym dostałem premię świąteczną, nagrodę dyrektora i bony na święta, to dlaczego miałbym tego nie wydać na święta?
Ale fakt, nie powiem, Oakleye Mag Four S to już był zakup na wyrost :mgreen: z myślą o wiośnie/lecie. Na usprawiedliwienie dodam tylko, że decydowałem między Oakley a Ray Ban - różnica w cenie to tylko 250 złotych :) Wybrałem tańsze - zachowałem głowę :mgreen:

Planuję też w najbliższym czasie kupić parę lepszych ciuchów, bo chciałbym dobrze wyglądać. Od chociażby dlatego, że pracuję nad sobą intensywnie w sensie fizycznym. A wpływ na to, że chce mi się ćwiczyć ma to co robię dla swojej głowy - zacząłem dbać o siebie, korzystać z mojej trzeźwości. Zmieniam się, na lepsze, mam nadzieję.


Tomasz, nie mów mi, że sam sobie żadnych *p**** nie kupiłeś w tym roku???

Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 09:21

Jonesy napisał/a:
Wybrałem tańsze - zachowałem głowę

Fakt, w porównaniu z diamentowymi okularami Lady Gagi jesteś bardzo oszczędny i rozsądny. :mgreen:
Jonesy napisał/a:
parę lepszych ciuchów

Pamiętaj że metka jakości nie czyni, często można coś dobrego kupić za 1/2ceny czegoś innego.
Jonesy napisał/a:
Tomasz, nie mów mi, że sam sobie żadnych *p**** nie kupiłeś w tym roku???

Powiem Ci jak to ze mną jest. Jestem oszczędnym człowiekiem, nie lubię przepłacać. Mam wtedy wrażenie że robi się ze mnie balona. Wybieram rzeczy które mają dobry stosunek jakość/cena. Metki nie mają dla mnie znaczenia.
Wiesz o moim motoryzacyjnym marzeniu.
Dobrze że się nie skredytowałem żeby je spełnić. To byłoby pijane.... z drugiej strony, żal mi trochę..... 8| Człowiek powinien spełniać marzenia.....

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 11:02

No miałem własnie "asa" motoryzacyjnego wyciągnąć z rękawa :)
Są ludzie którzy nie muszą sobie nic więcej kupować poza żarciem. Są też i tacy, którzy lubią sobie coś kupić. Jeżeli należę do drugiej grupy ludzi, a w dodatku mnie stać, to dlaczego mam sobie odmawiać? Tylko dlatego że jestem alkoholikiem i zachodzi obawa że mam nawrota bo sobie coś więcej kupię? Ja to traktuję jako nagroda - zasuwam ostro, robię swoją pracę, to sobie coś kupię za to. Albo rodzinie.

endriu - Czw 22 Gru, 2011 15:57

ja sobie zawsze flaszkę w nagrodę kupowałem
pterodaktyll - Czw 22 Gru, 2011 19:40

endriu napisał/a:
o tych zakupach i nawrocie słyszałem na terapii

Niooo.....w którymś kościele dzwonili, ino tak do końca nie wiesz w którym......... :p

Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 20:33

Chipsy bananowe (te z plasterków bananów) są tłuste i mają full cukru. Tuczą strasznie. Mnie nie chca utuczyć, a zjadam je na potege. Mnie nic nie tuczy.
Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:13

Właśnie wróciliśmy z żoną z przedświątecznych zakupów - bagatelka 7 stów... Tym razem jednak ja tylko płaciłem - kupowała ona.
Ale kupiłem te cholerne chipsy bananowe - nie wierzę kurde że to też tuczy. To co mam jeść przed tv?
Pić nie, bo nie piję. Popcorn nie - bo ograniczam. Czipsy też nie, to co? We wszystkim sobie odmawiał nie będę, do diaska. Też chce mieć coś od życia smacznego.

Tacy już jesteśmy. Lubimy wydawać pieniądze. Czasami też na głupoty. Zwłaszcza jak kupujemy dzieciom. Czasami sobie. Ale przecież, po to pracujemy od rana do nocy żeby potem móc "zaszaleć". Życie to nie tylko kij od miotły w d**ę i ciągły pion.

endriu - Czw 22 Gru, 2011 21:28

Jonesy napisał/a:
pracujemy od rana do nocy

ja pracuję 8 godz. i przestrzegam HALTa
a przed TV to ręce mam zajęte żonką bo się przytula do mnie i nie potrzeba mi
żadnych chipsów czy popcornów

Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 21:34

Jonesy napisał/a:
To co mam jeść przed tv?

Chipsy bananowe w niedużych ilościach, nie tak jak ja, paczka 300g na raz. Suszona żurawina, pyszna i bardzo zdrowa, zalecana nawet po chemioterapiach, suszone morele i inne owoce, orzeszki, orzechy, słonecznik, dynia. a moze pieczywo ryżowe i sucharki :wysmiewacz:
Dodam, ze zwykłe chipsy też strasznie tuczą. jabłkowe sa najzdrowsze.

Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 21:34

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
pracujemy od rana do nocy

ja pracuję 8 godz. i przestrzegam HALTa
a przed TV to ręce mam zajęte żonką bo się przytula do mnie i nie potrzeba mi
żadnych chipsów czy popcornów

Brawo, dopisz jeszcze że chipsy bananowe to zajadanie głodu alkoholowego, właściwego dla nawrotu. :lol:

Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 21:35

Endriu, Ty to jesteś cyborg, Ty jeść nie potrzebujesz.
Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 21:36

Jonesy napisał/a:
To co mam jeść przed tv?

Ja lubię suszone daktyle lub jogurt naturalny z muesli.
Jednak czasem, sporadycznie, jemy szarlotkę na ciepło z lodami lub inne ciasto, oczywiście na kolacje. :mgreen:

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:36

I bardzo dobrze Endriu. Tak pracuj dalej a na pewno osiągniesz wymarzone efekty.
Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 21:36

Gonzo.pl napisał/a:
Endriu, Ty to jesteś cyborg, Ty jeść nie potrzebujesz.

g45g21

staaw - Czw 22 Gru, 2011 21:37

http://www.smog.pl/wideo/8433/wodka_z_bananow/
Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:41

Marc-elus napisał/a:
Jonesy napisał/a:
To co mam jeść przed tv?

Ja lubię suszone daktyle lub jogurt naturalny z muesli.
Jednak czasem, sporadycznie, jemy szarlotkę na ciepło z lodami lub inne ciasto, oczywiście na kolacje. :mgreen:


:zemdlal:

Osłabiłeś mnie normalnie. Daktyle to jeszcze zrozumiem. Ktoś dopowiedziałby jabłka albo inny owoc. Zrozumiałbym płatki musli, ale kurde z jogurtem? Jako przegrychę pod film???
Bez przesady, jak toto się ma do popcornu?
Alternatywą dla popcornu mogłyby być nachos albo chipsy. Ale własnie żeby nie jesć tego zacząłem jeść popcorn. No i dlatego że zawsze sobie piłem do filmu, i to zastąpiłem też popcornem
Nie mam zamiaru zrezygnować z podżerania na filmie, bo to fajne jest. Chciałbym tylko znaleźć substytut na tyle smaczny i mało kaloryczny, żeby był bezpieczny w konsumpcji. A Endriu mi swojej żony nie wypożyczy, to muszę sobie radzić jakoś inaczej. No to ma ktoś jakiś pomysł?
Wydawało mi się że ten bananowy susz to strzał w dychę, ale Gonzo pisze że nie. Z drugiej strony Gonzo "dzisiaj mnie lubi mniej" za wątek DDD_Mana i może złośliwie mi tak napisał, żeby odebrać mi przyjemność z jedzenia bananów. Na forum kulturystycznym co i rusz wypisują że banan podstawa owocowa diety. Suszony chyba lepszy nawet od zwykłego, nie?
Gonzo, broń się - szczery byłeś z tym tuczeniem?

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:43

Gonzo.pl napisał/a:
Endriu, Ty to jesteś cyborg, Ty jeść nie potrzebujesz.


Na terapii zapomnieli mu powiedzieć ze ma jeść...

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:44

Gonzo - czyli powiedzmy te 200 gram bananowego suszu pod film jest gicior???
Popcornu bombałem sobie 150 gram i żarłem - wychodziła pełna micha...

Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 21:45

Jonesy napisał/a:
jak toto się ma do popcornu?

Nie cierpię popcornu, a lubię muesli. Tylko tyle. :)
Jonesy napisał/a:
Na forum kulturystycznym co i rusz wypisują że banan podstawa owocowa diety. Suszony chyba lepszy nawet od zwykłego, nie?

Powtórzę raz jeszcze: banany to węglowodany. A chipsy bananowe pewnie jeszcze mają w sobie tłuszcz.
Jeżeli zjesz ich dużo i w okresie mniejszym niż 3h przed snem, w którym to czasie nie będziesz miał żadnej aktywności fizycznej(bo nie masz żony Endriu przy boku), to jasne że nie służy, tylko tuczy.

endriu - Czw 22 Gru, 2011 21:46

Gonzo.pl napisał/a:
Endriu, Ty to jesteś cyborg, Ty jeść nie potrzebujesz.


nie, no normalnie śniadanie, obiad, kolacja,
ale po co się zapychać jeszcze jakimiś chipsami to nie rozumiem

pterodaktyll - Czw 22 Gru, 2011 21:49

g45g21 g45g21 g45g21 g45g21 g45g21
Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 21:50

gonzo ma jedną wrodzoną i nieuleczalną wade - obiektywizm. Ale ma tez sporo zalet - bezczelna szczerość, uczciwość - jak jest za co, poklaska, jak się należy, zje...dzie z ogromna radościa. ;)
Zawsze pisze prawde. ale oczywiście mylic sie moge, to se sprawdzaj. Gonzowi raczej ufac nie mozna :dokuczacz:
Poważnie, to już swieże banany są dość tuczące, bardziej niż ziemniaki -cukier, skrobia.
A te suszone wcale nie sa suszone, tylko smażone w tłuszczu i też mają dużo cukru.
Oczywiscie źródła Ci nie podam, wychwytuję różne dziwne informacje i sobie mózg zasmiecam.

Cytat:
czyli powiedzmy te 200 gram

Myślę, ze 100 to by była taka norma.... Nie wiem...

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:51

Endriu nie rozumie że wpadłem w uzależnienie krzyżowe i próbuję wyrwać się z uzależnienia od popcornu :bezradny:
Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 21:56

http://www.sfd.pl/chipsy_bananowe-t387752.html
http://www.kfd.pl/chipsy-...rowe-49936.html

Swoją drogą podoba mi się ten text ;)
Cytat:
Czytałem że są rakotwórcze. Poza tym niezdrowe.

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 21:57

No net potwierdza co piszesz Gonzo. Zeżrę com nakupił i szukam dalej. Zawsze musi być tak, że jak coś dobre to nie dobre...
Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 22:05

Jonesy napisał/a:
No net potwierdza co piszesz Gonzo.

No własnie, to sa te "niektórych" słynne "źródła wiedzy".
Nie dałem linków do stron organizacji konsumenta, ani instytutów badawczych, ani do testów chipsów.
to sa linki na forum.
a na forum siedzi kto? tacy sami laicy jak Gonzo, którzy cos gdzies słyszeli.
ale Jonesy im wierzy bo internet....
paranoja.

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 22:35

Nie pisałem nigdzie, że twoje linki potwierdziły co gadasz.
Napisałem że net potwierdza co gadasz.

Ale widzisz co chcesz widzieć. paranoja...

Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 22:37

Cytat:
Napisałem że net potwierdza co gadasz.

Net czyli co? Kto?

Marc-elus - Czw 22 Gru, 2011 22:41

Gonzo.pl napisał/a:
Cytat:
Napisałem że net potwierdza co gadasz.

Net czyli co? Kto?

Zbiorowa świadomość. Żeby to zrozumieć, musisz sobie RAM rozszerzyć. :mgreen:

staaw - Czw 22 Gru, 2011 22:42

Marc-elus napisał/a:
Zbiorowa świadomość. Żeby to zrozumieć, musisz sobie RAM rozszerzyć.
:buahaha:
Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 22:43

Cytat:
Zbiorowa świadomość.

ja tam wolny elektron

dlugixp - Czw 22 Gru, 2011 23:15

Gonzo.pl napisał/a:
ja tam wolny elektron


...raczej - szybki :lol2:

Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 23:23

dlugixp napisał/a:
.raczej - szybki

Nie oceniamy. ;)

Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 23:36

W du** z tym suszem. 100 gramów zjadłem i jestem głodny. Jak 100 gramów popcornu uprażyłem, to byłem obchany jak dzika świnia z Króla Lwa...
Gonzo.pl - Czw 22 Gru, 2011 23:45

to zjedz 300g. Przeciez o to Ci chodzi ;)
pterodaktyll - Czw 22 Gru, 2011 23:52

Nie lekceważ pokusy, bo na drugi raz nie przyjdzie :dokuczacz:
Jonesy - Czw 22 Gru, 2011 23:55

Przepraszam, ja tu z głodem walczę...
pterodaktyll - Czw 22 Gru, 2011 23:57

Jonesy napisał/a:
Przepraszam, ja tu z głodem walczę...

To nie walcz tylko uznaj swoją bezsilność...... :mgreen:

Jonesy - Pią 23 Gru, 2011 00:03

Zaparzyłbym sobie znowu dzbanek melisy, bo ostatnie dwa razy jak zaparzyłem to pomogło, ale już nie mam co z nią robić. Pierwszym dzbankiem podlałem roślinki. Drugi dzbanek wylałem psom do picia.
Co wy robicie z tą dziadowską melisą jak już sobie ją zaparzycie? Kąpiecie się w niej???

Gonzo.pl - Pią 23 Gru, 2011 00:07

A to nie wiedziałem, ze to zaparzanie działa...
Bo, że mierzenie temperatury leczy, to wiem... ;)

Marc-elus - Pią 23 Gru, 2011 00:08

Kurde, Jones, jak jest tak jak myślę to będę się śmiał do końca życia..... g45g21
Marc-elus - Pią 23 Gru, 2011 00:32

Jones, w związku z Twoim nowym nałogiem.....

Gonzo, jakbyś chciał pójść z Jego ślady....

Jonesy - Pią 23 Gru, 2011 00:39

Marc-elus napisał/a:
Kurde, Jones, jak jest tak jak myślę to będę się śmiał do końca życia..... g45g21


No co Ty, aż takich jazd bym nie robił.
Wrzuciłbym jakieś pochlastane kopyto albo inną łapę we wnykach i zrobiłbym zamieszania.
Poza tym jakbym był nawalony to trzymałbym się z dala od Dekadencji... Chyba... Nie wiem.

Marc-elus - Pią 23 Gru, 2011 00:42

Nie to miałem na myśli.... jak używasz melisy? Nie robisz sobie z niej okładów przypadkiem? Tylko tak szczerze..... fsdf43t
Jonesy - Pią 23 Gru, 2011 00:51

buahahha, no to teraz ja będę miał brechę. Szczerze? Nigdy g***a nie użyłem. Pewnie prędzej bym to zajarał niż się w tym wykąpał.


Okłady, hahahahah...
eeee.... hahahah...

Gonzo.pl - Pią 23 Gru, 2011 00:52

Marc-elus napisał/a:
jakbyś chciał pójść z Jego ślady....

Pod żadnym względem.
Marc-elus napisał/a:
Nie robisz sobie z niej okładów przypadkiem?

:shock: Miejscowo? na pobudzone miejsce? :lol2:

Jonesy - Pią 23 Gru, 2011 08:44

Znowu się udało - dzięki kolegom i podtrzymywaniu na duchu.
Bałem się nieco snów popcornowych, ale chyba byłem tak zmęczony, że nic mi się nie śniło :)
No to pracujemy przedświątecznie.

Jonesy - Nie 25 Gru, 2011 21:33

Niedziela. Swoją partię treningu wykonałem - nowe rekordy w "plecach".
A że obiecałem sobie w nagrodę raz w tygodniu popcorn, to właśnie siedzę z pełną michą i raczę się niezłym kinem (The Inside Man).

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich, bo moje trzeźwe święta, to również wasza zasługa.

Gonzo.pl - Nie 25 Gru, 2011 21:36

A niedzielna micha to za ubiegły tydzień, czy za nadchodzacy? :lol2:
Ty cwaniaczku...
Trzymaj sie, spokojnych świąt :luzik:

Jonesy - Wto 27 Gru, 2011 10:03

Witam, kontynuując urlop.
Dzisiaj podobno biega ze mną ślubna :)
Będzie to jej dwudziestektóreś podejście do tematu aerobów. :mgreen:
Może i uda mi się coś przy modelu zrobić :)

Na czwartek zaplanowany wyjazd do kina - widzieliśmy w kinie II część MI, III część MI, dlaczego by nie obejrzeć IV. Uwielbiam tego aktora :)

Whiplash - Wto 27 Gru, 2011 13:42

Jonesy, moja propozycja:

Jak dobrze pokombinujesz, to nawet zdrowe mogą wyjść... Ja takie 2 tależyki do meczu albo filmu odkurzę...
I tak jak gonzo mam... nic mnie nie chce utuczyć...

moonyain - Wto 27 Gru, 2011 20:01

To co napiszę pewnie mało komu przypadnie do gustu, ale trudno. Jak nie chciałem przytyć, a wieczorem przy filmie czy meczu chciało mi się jeść to robiłem sobie z dosyć drobno pokrojonych warzyw sałatkę. Ogórek, pomidor, kukurydza itp. Zdrowo. Warzywa= prawie zero kalorii, można je jeść i jeść i nie martwić się, że człowiek się uzależni czy przytyje. No i tak sobie siedziałem i jadłem i nie miałem żadnej potrzeby by sięgać po popcorn czy chipsy, a uczucie głodu po pewnym czasie ustępowało.
Aha- i ważne żeby warzywa były dobrze przyprawione.

zimna - Wto 27 Gru, 2011 20:09

Ja czytam ten wątek i kompletnie nie rozumiem po co jedzenie przy oglądaniu czegoś.
To jakiś dziwny nawyk, może źle się odżywiacie, stąd ta potrzeba niekontrolowanego jedzenia. Ja rozumiem że HALT itd. ale coś jest nie tak. :szok:

yuraa - Wto 27 Gru, 2011 20:33

zimna napisał/a:
nie rozumiem po co jedzenie przy oglądaniu czegoś.

żeby pazurow nie obgryzać :wysmiewacz:

Gonzo.pl - Wto 27 Gru, 2011 20:37

Cytat:
To co napiszę pewnie mało komu przypadnie do gustu,

Czemu, niby bardzo mi sie to podoba.
Cytat:
To jakiś dziwny nawyk, może źle się odżywiacie, stąd ta potrzeba niekontrolowanego jedzenia. Ja rozumiem że HALT itd. ale coś jest nie tak.

No i niestety, masz racje. takie pogryzanie nie ma nic wspólnego z HALT, z regularnymi posiłkami, z samokontrolą. Może się przerodzić w nawyk, w nałóg.
Ale jeśli zdarza się raz na jakis czas, jest czymś normalnym, przyjemnościa.
jako alkoholik nie muszę żyć w mustrze, pod linijke. Żyję normalnie.

zimna - Wto 27 Gru, 2011 20:41

Zanim zrozumiałam że jestem alko, żyłam w mustrze, pod linijke. Teraz chcę normalnie. Rozumiem ze trzeba luzować ale bez przesady.
Właśnie co Wy oglądacie ? :mysli:

szymon - Wto 27 Gru, 2011 20:47

zimna napisał/a:
Właśnie co Wy oglądacie ?


obojętnie co, byle nie za siebie :p

pterodaktyll - Wto 27 Gru, 2011 20:51

zimna napisał/a:
Właśnie co Wy oglądacie ?

Kabaret Neo-nówka? Mpże być? :mysli:

zimna - Wto 27 Gru, 2011 21:22

Nie chcę dostać pomidorem ale czysto teoretycznie - oczywiście, jeżeli zamienimy telewizor na książkę, to ryzyko ataku zostaje zminimalizowane : ręce zajęte i szkoda paluchami wysmarować kartki. :mysli:
Jonesy - Wto 27 Gru, 2011 22:33

Zimna, książkę czytam dwie godziny dziennie - w drodze do i z pracy.
W pracy z racji zawodu, przerabiam megabajty tekstu dziennie.
Wieczorem mam ochotę albo na hobby albo na film.
W dni gdy jestem po treningu na hobby za bardzo nie mam siły, a hobby to hobby - nic na siłę, musi się chcieć, więc zostaje film.
Dawniej bardzo lubiłem popijać pod film. Potem przerodziło się to w upijanie przy filmie. Jak wiemy, z tym sobie jakoś na dzień dzisiejszy poradziłem. Niestety lub stety - niektóre nawyki trzeba zastąpić innymi. Tu pojawił się popcorn - robiłem michę i się zajadałem, popijając tonic z wodą gazowaną. Ale konsekwencje popcornowania okazały się opłakane - bęben nie chce schodzić... Więc chcę znaleźć alternatywę. Dlaczego mam się pozbawiać wszelkich przyjemności w życiu? Próbuję je po prostu wymienić na mniej lub w ogóle nieszkodliwe.
A co oglądam? Wczoraj Łowcę Trolli. Dzisiaj? Mam jakiś koreański film wojenny - może ten. A może jakaś komedia. Jak załączę, to dam znać.

Ps. Na forum kulturystycznym dzieciaki stwierdzili, cyt "Okey ale jakie on ma niby mięśnie ? :blink: ? Łapka 35 cm mocno zalana ,więc nie ma nic do stracenia"... Chyba się obrażę na nich i zablokuję możliwość komentowania :figielek: A na serio, ciekawe jak oni będą kozaczyć jak będą mieli trzydziechę na karku...

szymon - Wto 27 Gru, 2011 22:37

a czy ten popkorn i gazowane napije nie zastępują ci czegoś na co masz ochotę?

opowiem na swoim przykładzie, na samym poczatku piłem tonik z kufla z którego wcześniej piłem piwo.
oszukiwałem siebie i ego, że to piwko jest... :mysli:

Jonesy - Wto 27 Gru, 2011 22:44

Przecież do jasnej ciasnej napisałem, że zastępują. Nie że se oszukańca strzelam, bom nie upośledzony psychicznie, żeby sobie wmówić że popcorn z toniciem to browar... Bez przesady.
Po prostu uważam, że coś mnie się należy, za to że tak fajnie sobie trzeźwieję. Tak jak Jacusiowi placki i ciasta, tudzież cukierki, jak komuś tam fajki, innemu znowu gry internetowe, suszone banany, i tak dalej i tak dalej.

Celem natomiast naszych rozważań jest znalezienie czegoś,
a) co godnie zastąpi procentowy wypełniacz
b) nie będzie groziło uzależnieniem
c) nie będzie szkodliwe dla zdrowia
d) nie sprawi że będę wyglądał jak tłusty kanapowiec...

Przecież nie będę siedział co drugi wieczór i raczył się meliską oglądając film...

zimna - Wto 27 Gru, 2011 22:47

Jonesy napisał/a:
A na serio, ciekawe jak oni będą kozaczyć jak będą mieli trzydziechę na karku...

Nie zasłaniaj się wiekiem, to lenistwo i odpuszczanie.(bywa często że dwudziestolatki pytają trzydziestaków i więcej-ojej jak to robisz że masz takie ciało)
A jeżeli chodzi o przyjemności i odmawianie sobie to ja odniosłam wrażenie że to pojadanie to już nieprzyjemność
:wysmiewacz:

szymon - Wto 27 Gru, 2011 22:57

Jonesy napisał/a:
Celem natomiast naszych rozważań jest znalezienie czegoś


czytam niekiedy ten wątek i z moich obserwacji wynika, że zastępujesz sobie alkohol "czymś" i jeszcze ci to nie pasuje.
albo pochłaniasz kilogramy popkornu albo szuszu bananowego...

przeciez nie jestes niedorozwój, masz tyle ciekawych zajęć, statki, siłkę, filmy, pracę, książki no i teściów.
idealne podłoże do trzeźwienia - nie trzeba nawadniać. :skromny:

Jonesy - Wto 27 Gru, 2011 23:02

W tak pięknych okolicznościach przyrody, Państwo pozwolą, że ja wyskoczę i naparzę meliski.

Edyta dla Zimnej!

The Debt
The Thief (1981)
Into the gunfire
Timecop

Co wybierasz do obejrzenia?

moonyain - Wto 27 Gru, 2011 23:40

Ja już chyba wiem. Trzeba do tego podejść w inny sposób. Musisz wyleczyć PRZYCZYNĘ a nie tak jak do tej pory próbowałeś- SKUTEK.

Ty za mało jesz w ciągu dnia i wieczorem podjadasz dlatego, że po prostu jesteś głodny, a nie dlatego, że nie masz co zrobić z rękami/ do tego się przyzwyczaiłeś. Jakbyś w czasie tego filmu był porządnie najedzony, to na pewno byś nie myślał o popcornie, bo byś go po prostu już nie zmieścił.

PRZYCZYNA= za mała ilość jedzenia(kcal) w ciągu dnia
SKUTEK= wieczorem głód i podjadanie przy filmie

Tyle na ten temat.

Jonesy - Wto 27 Gru, 2011 23:58

hahaha, gościu, ja Op****l* tyle kalorii, że byś nie zgadł.
Ale masz rację, trzeba znaleźć przyczynę. Przyczyną jest mój alkoholizm, od niedawna leczony. I ciągła potrzeba zajęcia czymś rąk w czasie oglądania. Nie zawsze tak jest, ale przyłapuję się na tym. Wtedy lubię michę popcornu. Ale spokojnie, walczę z tym - raz w tygodniu kukurydza.
Może jakieś paluszki, albo wafle ryżowe...
Albo sobie batoniki białkowe będę robił na przekąskę...

Marc-elus - Śro 28 Gru, 2011 00:01

Jonesy napisał/a:
od niedawna leczony

Coś siem zmieniło? :p

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 00:02

Od 28 lutego? We łbie nieco.
Od 21 sierpnia - trzeźwy

Marc-elus - Śro 28 Gru, 2011 00:04

Acha, czyli wszystko jest jak było. :) Pomyślałem że może jest coś o czym nie wiem...
Jras4 - Śro 28 Gru, 2011 00:08

coście sie czepili je to sowie ..i o co chodzi wolno mu
zimna - Śro 28 Gru, 2011 00:10

Jonesy napisał/a:
hahaha, gościu, ja Op****l* tyle kalorii, że byś nie zgadł.

Ja tam zgadłam od razu. :lol2:
Jonesy napisał/a:
Wtedy lubię michę popcornu. Ale spokojnie, walczę z tym - raz w tygodniu kukurydza.
Może jakieś paluszki, albo wafle ryżowe...

Broń Cię Boże
Jonesy napisał/a:
Albo sobie batoniki białkowe będę robił na przekąskę...

Właśnie o to chodzi Jonsiu z węglami jest tak że im więcej pobierasz tym większe zapotrzebowanie. Jakbyś wciągnął kawał mięcha na kolacje to byś nic nie chrupał. :)

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 00:19

Coś się pomyśli, dzięki wszystkim za porady i uwagę.
Spadam oglądac film. Dzisiaj jednak The Debt.

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 10:47

Myślałem gdzie to dać, ale wrzucę tutaj, a czemu by nie.
Ktoś już to widział?



Podobno niezłe kino. Mam zamiar zapoznać się z wieczora...
W końcu, jak będzie średni, to jutro i tak Tom Cruise wszystko wynagrodzi :)

moonyain - Śro 28 Gru, 2011 11:32

Jonesy napisał/a:
ja Op****l* tyle kalorii, że byś nie zgadł


Nie wyobrażam sobie ile i czego byś tu musiał napisać żeby mnie to zdziwiło :p
Sprawdź jakie masz zapotrzebowanie kaloryczne, dodaj do tego prace, siłownie bieganie, to zobaczysz, że wyjdzie Ci liczba z kosmosu i okaże się, że to ile jesz, to wcale nie jest dużo.
Wiem co mówię, to nie jest gadanie teoretyka, bo sam kiedyś też wieczorami podjadałem. I PRZESTAŁEM. Wpieprzałem czekolady, batony, kanapki, co popadło. Później postanowiłem to zamienić na owoce, udało się, kolejnym krokiem były warzywa. Jednak po jakimś czasie zauważyłem, że jeśli przez cały dzień zjem odpowiednią ilość jedzenia, a na wieczór dorzucę coś wysoko białkowego(np. twaróg), to nie muszę na noc podjadać, bo po prostu nie jestem głodny, a nie będę przecież na siłę wmuszał.

Jonesy napisał/a:
Przyczyną jest mój alkoholizm


i nie zwalaj wszystkiego na alkoholizm, bo w takim wypadku wychodziłoby na to, że te wszystkie grubasy co podjadają na noc, to alkoholiki są :D To takie gadanie, podobne do tego jak się niektórzy amerykanie ze swojej otyłości tłumaczą- jestem gruby bo mam takie geny:P

Marc-elus - Śro 28 Gru, 2011 11:41

moonyain napisał/a:
nie zwalaj wszystkiego na alkoholizm

Tak się składa że być może nie rzuca słów na wiatr....

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 11:46

Ale co Ty gadasz, ja nie mam problemu z podjadaniem wieczorami.
Nie mam też problemu że wieczorem bywam głodny.
Konkretny problem występuje gdy odpalam film wieczorem - mam ochotę na coś.
A spowodowane jest to tym, że ostatnie 5 lat większość filmów oglądałem z browarem.
Pierwsze trzy miesiące po rzuceniu picia to było piekło - wolałem już nic nie oglądać, niż wywoływać tę tęsknotę za piwem.
Teraz jest już dużo lepiej i spokojniej. Oglądam różne filmy, bo jak popijałem, to oglądałem tylko te, co znam na pamięć - i tak mi się film zrywał, to nie pamiętałem co było na filmie, a jak znałem na pamieć , to nie było żalu :bezradny:
I tak sobie zacząłem zażerać popcorn na filmach z potrzeby zajęcia rąk chyba. No i weszło mi to w nawyk.
Nie da mi nic to, że nażrę się jak wieprz na kolację, to nie ma nic wspólnego z głodem. Jeden to zrozumie, drugi nie i tyle. Ja na przykład nie pojmuję jak można zajadać na filmie warzywa, jakaś kompletna abstrakcja dla mnie. Albo jak można jeść pizzę czy kiełbachę do filmu?
A popcorn jakoś mi się tak miło kojarzy z kinem i tak dalej.
Spoko, póki co temat jest pod kontrolą.

A co do posiłków - spożywam 5-6 dziennie, głównie jaja, kurczak i ryż. Biały ser na spanie, podlany oliwą. Liczyłem sobie te indeksy cale, podliczałem kalorie, ale teraz mam dietę ustaloną i jej sie trzymam.

moonyain - Śro 28 Gru, 2011 13:21

Ale Twoje jedzenie przy filmie to jest właśnie to tzw "podjadanie wieczorami", tyle, że w innej formie...

Jonesy napisał/a:
Jeden to zrozumie, drugi nie i tyle.


No dobra, tu się mogę zgodzić, ja tego co piszesz nie rozumiem. Każdy jest inny i na każdego działa co innego. Ja miałem tak jak napisałem, w Twoim wypadku najwyraźniej działają jakieś inne mechanizmy.

Tylko, że skończyłeś z alko a nie potrafisz sobie odmówić głupiej miski popcornu? :p Przecież to jest nieporównywalnie łatwiejsze zadanie. Tym bardziej, że sam pisałeś, że przez ten popcorn nie możesz zejść z wagi, a to powinno podziałać jak dodatkowa motywacja.

A tak poza tym to nie znajdziesz takiego substytutu popcornu, co by można było siedzieć i podżerać przez cały film, bo takiego nie ma. Albo będzie tuczyło(chipsy itp) albo Tobie nie będzie smakowało(sałatka). W tym wypadku nie ma takiej możliwości żeby i wilk był syty i owca cała :p

Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 20:16

Jonesy napisał/a:
Nie jest tak różowo - wpadłem w krzyżowe uzależnienie.

Żrę popcorn na kilogramy :beczy:
Nie mogę się normalnie powstrzymać

Cytat:

Endriu nie rozumie że wpadłem w uzależnienie krzyżowe i próbuję wyrwać się z uzależnienia od popcornu

Jonesy napisał/a:
Przepraszam, ja tu z głodem walczę...

Cytat:
Znowu się udało - dzięki kolegom i podtrzymywaniu na duchu.
Bałem się nieco snów popcornowych, ale chyba byłem tak zmęczony, że nic mi się nie śniło

Wiesz Jonesy, od samego poczatku byłem pewien, ze znakomicie zdajesz sobie sprawe ze swojego głodu alkoholowego i ze w ten żartobliwy sposób go rozpraszasz.
ale u Ciebie, jak w dobrym kryminale, suspens musi być...
Ty tego w ogóle nie kojarzysz, prawda?

zimna - Śro 28 Gru, 2011 20:27

No to Jonsiu chyba rozumiesz bracie że z filmami trza się pożegnać. :tak:
Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 22:08

:zemdlal:

Patrzę w gacie - a tam Gonzo.
Boję się otworzyć lodówkę...

rybenka1 - Śro 28 Gru, 2011 22:13

Jonesy napisał/a:
:zemdlal:

Patrzę w gacie - a tam Gonzo.
Boję się otworzyć lodówkę...
:szok:
Borus - Śro 28 Gru, 2011 22:14

Jonesy napisał/a:
Boję się otworzyć lodówkę...

g45g21

Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 22:24

Cytat:
Patrzę w gacie - a tam Gonzo.
Boję się otworzyć lodówkę...

Nie do końca rozumiem. Mnie trzeba jasno napisać - wy***rdalaj. Nawet uzasadnienia pisac nie potrzebujesz.
Popatrz, ile to kiedyś pw napisałes do mnie, biedactwo jak sobie poradzić po zapiciu nie mogłes.
Na pół forum trabiłeś jaki to Gonzo mądry.
Musi być, że Gonzo starczej demencji dostał. Albo Ty analfabeta alkoholowy.
Jedno z dwojga.

A w ogóle Jonesy, to od jakiegoś czasu Ci słoma wyłazi z tych kowbojek za 360.

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 22:32

Nie, Gonzo, po prostu zastanawaim się na podstawie jakich poszlak, wysnułeś tak poważny wniosek, że gadam o głodzie alkoholowym, pisząc o tym, że jem za dużo popcornu...
I stąd moje obawy, że gdzieś się czaisz mi za plecami.
Bo powiem Ci szczerze, że od drugiego mojego postu popcornowego zastanawiałem się ile zniesie jeszcze Yuraa tego pitolenia i zasadzi nam kopa do śmietnika. Ale na etapie parzenia melisy, to już kompletnie puściłem wodze mojej fantazji i porobiłem sobie jaja. W którymś z postów nawet napisałem, że nie samym alkoholizmem alkoholik żyje, mając na myśli, że porobimy sobie jaja i będzie śmiesznie. Smutne jest to, że myślałem że Ty również robisz sobie jaja, tymczasem wypatrzyłeś głód. Wiesz Gonzo, drogi mój, niezwykle mądry przyjacielu, którego bardzo szanuję, jest takie powiedzenie, że najczęściej widzisz u innych to, co Ciebie boli.

Ale jak chcesz mogę znowu zacząć pisać do Ciebie dużo wiadomości prywatnych, żaden kłopot. Bo tak zrozumiałem tę pyskówkę, że kiedyś to tyle do Ciebie pisałem...

A widzisz, nie zauważyłem żeś poedytował.
To masz szczerość za szczerość.
A Ciebie od jakiegoś czasu nosi. Jakby Ci święta nie podeszły albo co. Przeanalizuj się czy nawrotu nie masz czasem.

Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 22:38

Jonesy napisał/a:
Ale jak chcesz mogę znowu zacząć pisać do Ciebie dużo wiadomości prywatnych, żaden kłopot. Bo tak zrozumiałem tę pyskówkę, że kiedyś to tyle do Ciebie pisałem...

To bardzo nie tak zrozumiałes. Tylko tyle, by moze czasem słuchac sugestii.
Widze, ze Ty jestes jedna z tych nieuswiadomionych osóbek, które głód alkoholowy traktują jako obrazę, ujmę, wręcz picie. Świadczy o tym choćby ta końcówka
Cytat:
że najczęściej widzisz u innych to, co Ciebie boli.
.
Obrazanie sie za sugestię głodu alkoholowego? Alkoholik za to dziekuje.
Ale tak własnie wychodzą podstawowe braki w wiedzy o swojej chorobie. Skąd miałbys je miec.

Marc-elus - Śro 28 Gru, 2011 22:41

Wystarczy, tradycji stało się zadość, wg Gonza Jones ma głód, a wg Jones'a to Gonzo ma nawrót.....
Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 22:47

Czasami po prostu... brakuje kamieni :bezradny:
Marc-elus - Śro 28 Gru, 2011 22:51

Jonesy napisał/a:
Czasami po prostu... brakuje kamieni :bezradny:

Lubię tą scenę.....

yuraa - Śro 28 Gru, 2011 22:52

Jonesy napisał/a:
zastanawiałem się ile zniesie jeszcze Yuraa

a ja przyznaje że wyczulem jajcarski klimat i nawet nieźle sie bawiłem

i teraz sie zastanawiam czy to zostawić czy poszatkować

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 23:03

Mnie już się figli odechciało...
Ale miło mi że tyle osób mnie czytało świetnie się bawiąc, niepomnych mojego głodu alkoholowego, którego po kilku postach zdiagnozował Gonzo.
Swoją drogą, na podstawie jakich konkretnie przesłanek wysnułeś takie wnioski, Gonzo, mój kolego? Albowiem gotowym Ci podziękować, gdybyś naprawdę działał w dobrej wierze. Bo coś mi się wydaje że mścisz się delikatnie za to co pisałem DDD_manowi, alkoholikowi, który nie był alkoholikiem, który w całym forum widział motłoch, a w Tobie wartościowego człowieka.
Poza tym, okazuje się że naprawdę wielu czytało, a tylko Ty jeden... No jak to jest Gonzo? Masz jakiś kurs medium forumowego zrobiony?


Tak, jestem złośliwy. Za tę słomę.

pterodaktyll - Śro 28 Gru, 2011 23:05

Czy możesz napisać dlaczego właściwie sie z tym głodem kryłeś?
Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 23:10

Cytat:
A Ciebie od jakiegoś czasu nosi. Jakby Ci święta nie podeszły albo co. Przeanalizuj się czy nawrotu nie masz czasem.

Dobry chwyt Jonesy, dobry. Tylko, że ja słucham sugestii osób, które moga mi coś mądrego powiedziec.

Jonesy napisał/a:
Albowiem gotowym Ci podziękować, gdybyś naprawdę działał w dobrej wierze. Bo coś mi się wydaje że mścisz się delikatnie za to co pisałem DDD_manowi, alkoholikowi, który nie był alkoholikiem, który w całym forum widział motłoch, a w Tobie wartościowego człowieka.

widzisz, to jest własnie uzależnione myslenie alkoholika. Tworzenie sobie scenariuszy, projektowanie swojej mściwosci na kogos. A ja czytałem tam DDDmana a nie Ciebie po tych bzdurach które tam wysadziłes.
Jonesy napisał/a:
No jak to jest Gonzo? Masz jakiś kurs medium forumowego zrobiony?

Nawet nie wiem co Ci odpowiedziec... wisi mi to... Chyba dorosły sie robie.

I znowu edytuję.... Ponownie moje napisanie o głodzie traktujesz jako obrazę. Piszesz - mścisz się.... O czym Ty mówisz? Głod to jest obraza? Mszczenie sie?
ty nie wiesz nawet co to jest głód alkoholowy. A juz wcale nie wiesz, po co on jest.
Ty może naprawde lepiej się z Kas25 dogadasz niż ze mna...

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 23:10

Kulfon napisał/a:
yuraa napisał/a:
nawet nieźle sie bawiłem

a ja przyznam ze nadal sie bawie ..... :oops: taka tragikomedia sie zrobila :roll:


Raczej farsa...

zimna - Śro 28 Gru, 2011 23:12

Jonesy napisał/a:

Poza tym, okazuje się że naprawdę wielu czytało, a tylko Ty jeden... No jak to jest Gonzo? Masz jakiś kurs medium forumowego zrobiony?

No dobra przyznaję się też tak pomyślałam :boisie2:
A Jonsiu co tak nerwowo i teraz znowu wywołujesz Go do tablicy przecież odpuścił. :szok:

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 23:15

Gonzo.pl napisał/a:
Cytat:
A Ciebie od jakiegoś czasu nosi. Jakby Ci święta nie podeszły albo co. Przeanalizuj się czy nawrotu nie masz czasem.

Dobry chwyt Jonesy, dobry. Tylko, że ja słucham sugestii osób, które moga mi coś mądrego powiedziec.

Jonesy napisał/a:
Albowiem gotowym Ci podziękować, gdybyś naprawdę działał w dobrej wierze. Bo coś mi się wydaje że mścisz się delikatnie za to co pisałem DDD_manowi, alkoholikowi, który nie był alkoholikiem, który w całym forum widział motłoch, a w Tobie wartościowego człowieka.

widzisz, to jest własnie uzależnione myslenie alkoholika. Tworzenie sobie scenariuszy, projektowanie swojej mściwosci na kogos. A ja czytałem tam DDDmana a nie Ciebie po tych bzdurach które tam wysadziłes.
Jonesy napisał/a:
No jak to jest Gonzo? Masz jakiś kurs medium forumowego zrobiony?

Nawet nie wiem co Ci odpowiedziec... wisi mi to... Chyba dorosły sie robie.
Ty może naprawde lepiej się z Kas25 dogadasz niż ze mna...


To jak to jest Gonzo, gdzie się pojawisz i stwierdzisz że ktoś ma głód albo nawrót, nie podając z czego wnosisz, i praktycznie adresat diagnozy nie ma wyboru. Musi podziękować mądremu Gonzowi za diagnozę i uważać bacznie, bo przecież każdy mądry alkoholik dziękuje za zwrócenie uwagi, Bo jak się postawi to wyjdzie na to, że ma pijane myślenie...
Z drugiej zaś strony gdy ktoś Tobie coś doradzi, to to olewasz, bo ty słuchasz "tylko mądrych". Zatem automatycznie stwierdziłeś 3 rzeczy:
1) Ty jesteś mądry, bo ja mam słuchać Ciebie
2) ja nie jestem mądry, bo Ty mnie nie słuchasz
3) mam pijane myślenie bo Cię nie słucham

Naprawdę tak źle te święta przechodzisz?

Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 23:17

zimna napisał/a:
A Jonsiu co tak nerwowo i teraz znowu wywołujesz Go do tablicy przecież odpuścił.

Bo Jonsiu wyczuł ze koledzy sie z nim pośmieją.
A Jonsiu bardzo szuka poklasku. A jak go nie ma to sie gniewa. Pamietniki likwiduje, z forum ucieka pozbawiajec nas swojego wspaniałego towarzystwa. :mgreen:

Gonzo.pl - Śro 28 Gru, 2011 23:23

Jonesy napisał/a:
Naprawdę tak źle te święta przechodzisz?
_________________

Twoje stwierdzenie na pewno ma mocne podstawy, skoro drugi raz je powtarzasz.
Jonesy napisał/a:
stwierdzisz że ktoś ma głód albo nawrót, nie podając z czego wnosisz,

Wnosze z tego co piszesz, po prostu.
Ja nie widze sensu Jones w dyskusji z Tobą. Ani pod wzgledem merytorycznym, ani Twojej ogłady (przynajmniej dzisiaj prezentowanej).
Dziekuję za miła rozmowe. Jones dziekuję za cenne uwagi. Przyznaje Ci we wszystkim racje i cała noc bedę nad tym myslał. :mgreen:

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 23:25

Gonzo.pl napisał/a:
zimna napisał/a:
A Jonsiu co tak nerwowo i teraz znowu wywołujesz Go do tablicy przecież odpuścił.

Bo Jonsiu wyczuł ze koledzy sie z nim pośmieją.
A Jonsiu bardzo szuka poklasku. A jak go nie ma to sie gniewa. Pamietniki likwiduje, z forum ucieka pozbawiajec nas swojego wspaniałego towarzystwa. :mgreen:


No mógłbym jeszcze pobiadolić że jestem niewygodny, że nie można mnie przypasować, że moderacja mnie nie toleruje i tak dalej, prawda? A, nie, nie mógłbym, te kwestie są już zajęte...

Jonesy - Śro 28 Gru, 2011 23:27

Gonzo.pl napisał/a:

Ja nie widze sensu Jones w dyskusji z Tobą. Ani pod wzgledem merytorycznym, ani Twojej ogłady (przynajmniej dzisiaj prezentowanej).


Jak Tobie ktoś coś szczerze napisze, to mu brak ogłady.
Jak Ty coś komuś napiszesz, to należy podziękować i się zastosować.

Oj, Gonzo, chcesz mnie zmusić do zjedzenia tego popcornu, ale ja nie taki miętki jestem.
Idę zaparzyć melisę, najwyżej się jutro w niej wykąpię.

endriu - Czw 29 Gru, 2011 06:50

i jeszcze nie było, że nie robi się jaj z śmiertelnej choroby...

tylko się nie obraź Jonesy

Jonesy - Czw 29 Gru, 2011 09:05

Ja już nawet nie jestem zdziwiony, że Ty już się z samego rana meldujesz ze szpilą.
Dziwne że jak przez tydzień grubo każdy sobie żartował, włącznie z Gonzem, to nikt o głodach nie napisał słowa nawet.
A nie, sorry, przy zakupach nawrota u mnie widziałeś...

Marc-elus - Czw 29 Gru, 2011 09:08

Ja tam odebrałem "popcornową historie" jako żarty.
Fakt faktem, że może mieć to coś wspólnego z głodem alkoholowym czy zachowaniami kompulsywnymi, ale przez internet ciężko mi to stwierdzić.... :lol:
Wrzućcie na luz, zanim się niesmacznie bardziej zrobi....

Acha, Jones, mógłbyś te komentarze otworzyć, bo tak niby są zamknięte, a i tak piszemy tutaj. W końcu do komentarzy nie ma dostępu cały internet, więc to chyba logiczne.....

Marc-elus - Czw 29 Gru, 2011 09:10

Jonesy napisał/a:
przy zakupach nawrota u mnie widziałeś

Ja to nawrota stwierdzę u Ciebie nawet po avatarze, Jones ucieka przed głazem, męczy się, a wystarczy go uniknąć uskakując w bok... :p

Jonesy - Czw 29 Gru, 2011 10:18

Avatar - pamiątka po Alicji. Nie usuwam.
A komentarze nie są mi potrzebne, i tak mam pamiętnik zlikwidowany i nie mam do pamiętników dostępu.

Gonzo.pl - Czw 29 Gru, 2011 10:23

Marcelus, nawrót zaczyna się w głowie. I osoby z boku naprawdę zauważja zmianę w tym co ja (czy Ty) mówiśz, myślisz, czynisz.
Swoja droga ja o głodzie, Wy o nawrocie.
Zauwazam takze w innych tematach, że nie widzicie róznicy...

szymon - Czw 29 Gru, 2011 10:27

Gonzo.pl napisał/a:
Zauwazam takze w innych tematach, że nie widzicie róznicy...


gonzuś, bo nie każdy ma taki dar jak ty.
ja nie mam powołania do bycia księdzem inni do bycia specjalistą od uzależnień.
ja tam się cieszę, że jonsejowi zwracasz uwagę, bo przez to zastanowi się nie tylko on ale i ktos inny, nawet ja ;)

Jonesy - Czw 29 Gru, 2011 10:29

Dobra tam, miałem głoda.
Dzięki Gonzo że mi to uświadomiłeś. Chwała Ci za to że jesteś.
Jakbym jeszcze miał głoda o którym nie wiem, to mi powiedzcie.


Ok, zadowoleni?
Możemy skończyć ten temat???

dlugixp - Czw 29 Gru, 2011 10:31

Jonesy napisał/a:
Możemy skończyć ten temat???


nie...bo masz głodaaaaaaa..... :)


:lol2:

Marc-elus - Czw 29 Gru, 2011 10:36

Gonzo.pl napisał/a:
Swoja droga ja o głodzie, Wy o nawrocie.
Zauwazam takze w innych tematach, że nie widzicie róznicy...

Zauważyłem że nie zauważyłeś iż skomentowałem uwagę Jonesa który to z kolei zawiązał do pisania Endriu o nawrocie.
Wiem co to nawrót, jeżeli można powiedzieć o nawrocie po 8miesiącach trzeźwienia to przeszedłem nawrót, chodząc w tym czasie na warsztaty o nawrotach. :)

Marc-elus - Czw 29 Gru, 2011 10:39

Jonesy napisał/a:
Możemy skończyć ten temat???

Nieeeee!!!! :p Nie zamkną tego tematu, więc będziesz musiał znosić nasze gadanie, chyba że nie będziesz wchodził na forum.
A jak przestaniesz wchodzić to dopiero będzie nawrót. :lol:

Jonesy - Czw 29 Gru, 2011 10:43

Nie, nie.
Jak przestanę wchodzić, a potem zacznę wchodzić znowu - wtedy dopiero będzie nawrót.
Albo powrót. Albo potwór. Bleee.

Gdzie ta cholerna melisa??? Chyba się uzależniłem od zaparzania melisy...

endriu - Czw 29 Gru, 2011 12:29

Jonesy napisał/a:
Ja już nawet nie jestem zdziwiony, że Ty już się z samego rana meldujesz ze szpilą.

to nie była szpila, to był żart
Jonesy napisał/a:
A komentarze nie są mi potrzebne, i tak mam pamiętnik zlikwidowany i nie mam do pamiętników dostępu.

szkoda, bo tam dopiero byś mi dopiekł po ostatnich moich wpisach :wysmiewacz:

Gonzo.pl - Czw 29 Gru, 2011 14:18

Cytat:

gonzuś, bo nie każdy ma taki dar jak ty.

Cytat:
Zauważyłem że nie zauważyłeś iż skomentowałem uwagę Jonesa który to z kolei zawiązał do pisania Endriu o nawrocie.

A to trzeba mieć jakiś dar, zeby rozróżniać głód od nawrotu?
W sumie tak, ja Gonzo alkoholik musiałem dostać od Boga ten dar. Dar rozumu.
Bo głód alkoholowy, jego rozpoznanie i przeciwdziałanie to dla mnie podstawa mojego trzezwego życia. Jak zauważę głód, nie będę miał nawrotu.

Marceli, zauważyłem i odpowiedziałem grupowo. Zauważyłęm, że stosujesz te dwa pojecia naprzemiennie, jako synonimy, w dwóch kolejnych postach.

Marc-elus - Czw 29 Gru, 2011 14:22

Gonzo.pl napisał/a:
Jak zauważę głód, nie będę miał nawrotu.

Głód może się pojawić dopiero gdy już będziesz w nawrocie. :)
Gonzo.pl napisał/a:
odpowiedziałem grupowo

Wole być członkiem jednoosobowej mniejszości....
Gonzo.pl napisał/a:
Zauważyłęm, że stosujesz te dwa pojecia naprzemiennie, jako synonimy, w dwóch kolejnych postach.

Być może niedopatrzenie przy pisaniu, ale nie myślę o nich jako o synonimach.

Gonzo.pl - Czw 29 Gru, 2011 14:28

Marc-elus napisał/a:
Głód może się pojawić dopiero gdy już będziesz w nawrocie.

Tak masz rację. Błąd mojego skrótowego myślenia.
Cytat:
Wole być członkiem jednoosobowej mniejszości....

To miejsce jest zarezerwowane dla mnie.
Zawsze będziesz drugi :p

Jonesy - Pon 09 Sty, 2012 10:21

Od Nowego Roku nie tknąłem popcornu :mgreen:
W ogóle to za wyjątkiem I śniadania i posiłków okołotreningowych praktycznie wyciąłem węglowodany na okres do końca lutego.
Coby jednak nie było, że popcornem i dietą maskuję głody alkoholowe - moja żona miała w piątek sen alkoholowy - śniło jej się że jechałem z kolegą na grupę wsparcia i wstąpiliśmy gdzieś po drodze na piwo i wódę... Czy małżonkowie uzależnionych mogą mieć sny alkoholowe i czy coś one znaczą?
W lutym szykują mi się dwie zabawy - na pierwszą zaprosiła mnie żona - impreza karnawałowa organizowana przez jej szkołę (jak ktoś pamięta hen, dawno temu w zeszłym roku, pisałem o tym, że mieliśmy iśc na imprezę, ale żona nie chce. Tym razem sama mnie zaprasza).
A przez weekend dorobiliśmy się kolejnego zaproszenia - tym razem do kuzynki na 18-tkę. Tu mam mieszane uczucia i wolałbym jednak nie ryzykować za bardzo (wiem jak nachalna może być rodzina). Impreza urodzinowa przypada po zabawie karnawałowej, więc obiecałem sobie że:
- jestem na imprezie tak długo, jak będę czuł się komfortowo, w przypadku "dzwonków" spadam do domu, nawet jeśli bez kobity,
- gdy okaże się że nie czuję się po tej imprezie za dobrze, 18-tkę odpuszczamy sobie niezwłocznie,
- na 18-tkę jedziemy z dziećmi, więc na spokojnie wracamy po 21 do domu, chyba że rodzinka będzie wywierała na mnie dziwne naciski, wtedy ewakuacja w trybie natychmiastowym.
Tak to wygląda na chwilę obecną. Ale jeszcze miesiąc czasu do tych wydarzeń, więc nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć.

A teraz co do kobitki mojej.
Wczoraj przebiegła pierwsze od 15 lat 2 kilometry. Zrobiła z 5 przerw w trakcie i zziajała jak koń po gonitwie, ale chyba była zadowolona. Łazi non stop i chwali się każdemu :mgreen: Oczywiście też chwalę i robię za dumnego. Co mi innego zostało?

pterodaktyll - Pon 09 Sty, 2012 11:10

Jonesy napisał/a:
Co mi innego zostało?

Właściwie nie masz innego wyjścia :bezradny: ........ :mgreen:

kiwi - Pon 09 Sty, 2012 16:52

Jonesy !!!!! z przyjemnoscia przeczytalam co napisales !!!!! tak trzymaj !!!!! Najwazniejszy to Ty......pamietaj zawsze !!!!!
Ale sie rozesmialam....jak przeczytalam o Twojej sportowej Kobitce......fajnie !!!!!
Ja tez dolacze do biegaczy.....nawet stadion mam pod nosem.....tylko nie wiem kiedy jeszcze.....Hi....Hi...
Wyczytuje tez z twojego postu......takie zadowolenie,spokoj......trzezwosc jest naprawde fajna !!!!!!! i wcale nie musi byc nudna !!!!!!!
Milego bez alk.wieczoru
zyczy Kiwi

yoytek - Pon 09 Sty, 2012 17:04

Jonesy napisał/a:
Od Nowego Roku nie tknąłem popcornu :mgreen:
W ogóle to za wyjątkiem I śniadania i posiłków okołotreningowych praktycznie wyciąłem węglowodany na okres do końca lutego.
(...)

http://zywienie.host.sk/?p=131
Swoją drogą ja jako alkoholik dbam o HALT, czyli aby nie być głodnym.

Alkoholik72 - Pon 09 Sty, 2012 17:44

Ty o kobitce.. a ja na wakacjach na mazurach wstałem rano i stwierdziłem że sobie pobiegam :) :) i pobiegłem. Przebiegłem ok. 3 km. Niestety w jedną stronę :) :):)
I jak bym miał komórę ze sobą to dzwonił bym by po mnie przyjechali :) :)
Duuuuużo czasu zajął mi powrót, miałem duużo czasu na przemyślenia - szczególnie dotyczące realizacji takich "rewelacyjnych" pomysłów. '
Ale od tego czasu autko częściej stoi na parkingu a ja częściej chodzę na nogach :)
Pozdrawiam
Jerzy

Jonesy - Pon 09 Sty, 2012 21:56

Obudziłem potwora... :mgreen: Właśnie z kolejnej przebieżki wróciliśmy :mgreen:
I dopomina się o jutro :)
Chwilowo powolutku, po 2 kilometry, ale cieszę się strasznie.
Jerzy, raz po treningu nóg pobiegłem w trasę i mi nogi odmówiły posłuszeństwa - literalnie się wyłożyłem na grzbiet. I telefon do przyjaciela :mgreen: (to był mój dziewiczy trening nóg, i wziąłem za dużo na gryf, ale podobno Arnold miał tak samo za pierwszym razem, że po treningu z siłowni rower go prowadził, a w Austrii mają niezłe pagórki, to miał co dreptać (uwielbiam te archiwalne opowieści o kulturystach))
yoytek, ja obcięte węgle nadrabiam białkiem, tak że w sumie można rzec, że żrę jak świnia, ale zdrowo :)
Kiwi - może masz rację, w końcu jesteś specjalistka od optymizmu dla mnie.
Ale prawda jest taka, że ta 18-tka nie daje mi spokoju i robię się nerwowy jak o tym myślę. Czy mnie są nerwy potrzebne? Chyba sobie urodzinki kuzynki odpuszczę, wpadniemy tylko z sianem, zjemy kolację i dzida do domu.
Szkoda by było...

Gonzo.pl - Pon 09 Sty, 2012 23:06

Jonesy napisał/a:
Ale prawda jest taka, że ta 18-tka nie daje mi spokoju i robię się nerwowy jak o tym myślę. Czy mnie są nerwy potrzebne? Chyba sobie urodzinki kuzynki odpuszczę, wpadniemy tylko z sianem, zjemy kolację i dzida do domu.

Zadaj sobie cztery pytania...
Co ja zyskam na tym, ze tam będę?
Co inni zyskają na tym, ze tam będę?
Co stracę, jeśli mnie tam nie bedzię?
Co inni stracą, jeśli mnie tam nie bedzie?

Jonesy - Wto 10 Sty, 2012 12:32


Wczoraj przybyły moje śliczności. Szczena na podłodze po prostu... Amerykanie umieją zrobić sprzęt tak żeby działał zacnie i dobrze wyglądał.

kiwi - Wto 10 Sty, 2012 17:44

Jonesy,fajne okularki firmy Oakley !!!!!
A jaki model wybrales dla swojej milej sportowej Kobitki ??????!!!!!!!
Ja tez mam z tej firmy.....fajnie sie nosi te moje slicznosci !!!!!

Dzisiaj nie pijemy alk.!!!!!!!
Pozdrawiam
Kiwi

Jonesy - Wto 10 Sty, 2012 22:54

Hahaha, Kiwi, jakby się moja żona dowiedziała ile dałem za te Oklejki, to by mi przerobiła je na głowie na szkła kontaktowe :mgreen:
A tak na serio - był potanione z 230$ do 60$, więc okazja jakich mało. A nosi się je... Cóż mogę powiedzieć, miałem wiele okularów, ale te? To jest Porshe wśród okularów. Leżą idealnie, aż chce się żeby wyszło słońce.
Żonka biegła przedwczoraj, wczoraj i dzisiaj też mnie ubłagała. Niestety, organizm nie dał rady i połowa trasy z kolką. Jutro ma przerwę - sam jej zaleciłem (na dzisiaj też zalecałem, ale się sparła, to co mi pozostało?)

I pomyśleć że zamiast tego wszystkiego mogłem chlać... Aż mnie ciarki przeszły po plecach.

zimna - Wto 10 Sty, 2012 23:14

Jonesy napisał/a:
cóż mogę powiedzieć, miałem wiele okularów, ale te? To jest Porshe wśród okularów. Leżą idealnie, aż chce się żeby wyszło słońce.

porshe- Jonsiu próbowałeś Maui Jim? :skromny:
Gratuluje żonki - zuch dziewczna. :brawo:

Jonesy - Pon 06 Lut, 2012 11:32
Temat postu: I have a dream


Z soboty na niedzielę i w czasie niedzielnej drzemki. Śniła mi się jakaś balanga i parę innych pierdów, których już nie pamiętam.
Jedno co kojarzę to to, że we śnie nie wiedziałem nic o swoim alkoholizmie, i pewnie przez to budząc się nie miałem żadnego kołatania serca ani potów. Ot po prostu, śniło się, obudziłem się, zszedłem do kibelka i wróciłem spać dalej.
No i powtórka w czasie drzemki.
Dzisiaj noc już była spokojna.
Miałem lekko nerwowy tydzień, ale o piciu nie myślałem za wyjątkiem dekadencji i grupy. Ciekawe. Ale chciałem żebyście wiedzieli.

moonyain - Pon 06 Lut, 2012 11:41

Też czasem mi się śni, że wcale nie jestem chory i też mogę sobie przestać pić kiedy chcę. Jakiś czas temu miałem taki sen, że kupiłem sobie ileś tam piw, poszedłem do parku, usiadłem na ławce(jak to nie raz robiłem) wypiłem kilka i stwierdziłem, że reszta jest na później. Jakby nigdy nic;] Innym razem mi się śniło, że wypiłem tylko jedno.
Wydaje mi się, że alko sny zawsze wywołuje jakiś konkretny czynnik, czasem nawet nie zdajemy sobie z niego sprawy, ale zawsze jest coś.

cool - Pon 06 Lut, 2012 12:18

moonyain napisał/a:
Wydaje mi się, że alko sny zawsze wywołuje jakiś konkretny czynnik, czasem nawet nie zdajemy sobie z niego sprawy, ale zawsze jest coś.

witaj to prawda sytuacje stresowe są jednym z powodów tak bynajmiej ja mam też wpływ umnie miały miejsc gdzie pilem lub osoby z którymi kiedyś piłem pozdrawiam :)

Janioł - Pon 06 Lut, 2012 12:23

moonyain napisał/a:
Wydaje mi się, że alko sny zawsze wywołuje jakiś konkretny czynnik
bo tak to jest , sny alkoholowe są objawem głodu alkoholowego a głod alkoholowy występuje na skutek wyzwalaczy i tych zewnętrznych i tych wewnętrznych
Klara - Pon 06 Lut, 2012 14:28



:mgreen:

Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 15:25

Kurcze, oglądam własnie ten program "ja, alkoholik" na youtubie. jestem na 3 odcinku - u faceta siedzi córka, napiernicza non stop smsy, gada sobie przez telefon, a koleś miauczy coś tam pod nosem, że on jest zły już, że coś tam coś tam. Widzę z jednej strony jak kompletnie zero szacunku ma córka do ojca alkoholika, a z drugiej strony widzę postawę cierpiętnika ze strony ojca, który tak naprawdę nie wie co ma z tą córką zrobić.
Kurcze, chyba już nawet śmierć jest lepsza od tego chlania całego - wszystko człowiek traci jak pije.

szymon - Czw 09 Lut, 2012 15:28

Jonesy napisał/a:
Widzę z jednej strony jak kompletnie zero szacunku ma córka do ojca alkoholika, a z drugiej strony widzę postawę cierpiętnika ze strony ojca, który tak naprawdę nie wie co ma z tą córką zrobić.


to jest bardzo prosty dokument, nie ma aktorów, nie ma powtarzania wielokrotnie scen.
wiesz dlaczego się mi podoba ten cykl?
bo mało brakło, mało brakło... :skromny:

kto wstawił ten dokument na youtube ? :skromny:

Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 15:33

Jakiś Kamil go wstawił. Chyba że pierwszy odcinek, to jakiś inny gość.
No obejrzałem odcinek do końca. Kolesia koronny argument, że w Częstochowie się pogiał przed obrazem w intencji dobrych wyników w nauce, to mi się od razy Dzień Świra przypomina i pielgrzymka w intencji niepicia.

Dramat Szymon, nie dlatego że mało brakowało, tylko dlatego że to wciąż "za rogiem czeka"...

esaneta - Czw 09 Lut, 2012 15:46

Jonesy napisał/a:
Dramat, nie dlatego że mało brakowało, tylko dlatego że to wciąż "za rogiem czeka"...


Ładnie Ci się to Jonesy powiedziało

szymon - Czw 09 Lut, 2012 15:47

Jonesy napisał/a:
Dramat Szymon, nie dlatego że mało brakowało, tylko dlatego że to wciąż "za rogiem czeka"...


co mi tam, nie chodzę "za rogiem", tam sa same żubry
nie ma dramatu :)


pakujesz jeszcze? czy dalej wciągasz brzuchor :mgreen:

Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 15:52

hahaha, kurczaku jesteś niczym Paweł z Gryfic:



A ja napierd...te ciężary w piwnicy jak Mikołajczyk z Łomży:



:mgreen:

Do końca lutego zrzucamy, od marca rośniemy.

szymon - Czw 09 Lut, 2012 15:57

za***isty jest ten koleś, zresztą Ty troszkę też :okok:
Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 16:10

szymon napisał/a:
za***isty jest ten koleś, zresztą Ty troszkę też :okok:


Zawsze sądziłem że to zwykły pacan, a tymczasem szczerze się zaskoczyłem. A jak ma gadane i to tak od serca. Nawet ma przesłanie dla alkoholików:


A *j**** Szymon to obaj jesteśmy i będziemy jak długo będziemy mieli głowy na karku.

Spadam do domu. (ściema w robocie, bo mam za zimno w pokoju, to w ramach strajku nie robię :)

szymon - Czw 09 Lut, 2012 17:30

od roku przeciez mówie, że lubie zapierd....... :cwaniak:
rejek - Czw 09 Lut, 2012 21:04

Jonesy napisał/a:
u faceta siedzi córka, napiernicza non stop smsy, gada sobie przez telefon, a koleś miauczy coś tam pod nosem, że on jest zły już, że coś tam coś tam. Widzę z jednej strony jak kompletnie zero szacunku ma córka do ojca alkoholika, a z drugiej strony widzę postawę cierpiętnika ze strony ojca, który tak naprawdę nie wie co ma z tą córką zrobić.


Jones -ja też bardzo dobrze ta scene pamiętam -nie wiem dlaczego -ale mi się wydawało że oni po prostu żyja w dwóch swiatach -Facet alko ,leczy sie ,stara się życ wg zasad czy tam kroków.
A małolata w swiecie koleżanki,smski,plotki co która ktorej powiedziała itp.
Nadają na dwóch czestotliwościach -one się nie zazebiają nawet na ułamku pasma-wiec sie nie dogadają .Mimo że powinni bo w koncu to ojciec i córa

Zupełnie jak pijący z niepijącymi alko

kelpi - Czw 09 Lut, 2012 21:52

Jonesy napisał/a:
Zawsze sądziłem że to zwykły pacan, a tymczasem szczerze się zaskoczyłem. A jak ma gadane i to tak od serca. Nawet ma przesłanie dla alkoholików


Ooo Kurde... Dobre...Jutro ide hardkorowo na siłownie bo nie chce być alkoholikiem :rotfl:

moonyain - Czw 09 Lut, 2012 22:19

Też to oglądam. Mnie przeraziło w jednym momencie takie skrajne ubóstwo, jak np. na początku ten Michał nawet kapci nie miał...
szymon - Czw 09 Lut, 2012 22:22

moonyain napisał/a:
ten Michał nawet kapci nie miał...


miał ale sprzedał, kontakty też poszły, wieza, kolumny, troszkę kończy bez rewelacji... :roll:

moonyain - Czw 09 Lut, 2012 22:24

szymon napisał/a:
miał ale sprzedał, kontakty też poszły, wieza, kolumny, troszkę kończy bez rewelacji...


Jak go brali na oddział to ten Tadeusz(chyba Tadeusz) mu dawał kapcie. Nie opowiadaj jak kończy, ja jeszcze nie doszedłem do tego:P

Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 22:28

Nie dojdziesz, chyba że doszukasz w necie.
Michał że tak powiem opuścił już imprezę. Po 4 odcinku programu to nawet się za bardzo nie dziwię. Ale jestem w głębokim szoku nad spokojem tego starszego gościa, co go odwiedzał i próbował go wyciągać. Ja bym w okolicach tego 4 odcinka po prostu natłukł tego Michała całego chyba z wściekłości i bezradności. A on taki uhahany i uradowany - przecież nawet robi dokładnie to co opisał w zeszyciku swoim...

szymon - Czw 09 Lut, 2012 22:32

Jonesy napisał/a:
Nie dojdziesz, chyba że doszukasz w necie.


w pamiętnikach moich jest całość odcinków
lub
wpisz w youtube jestemsupergosc :skromny:

głęboka otchłań - Czw 09 Lut, 2012 22:35

Wiecie też oglądałam ten dokument cały. Przeraziło mnie to, a najbardziej utkwiła mi scena kiedy Michał leżał w trumnie. Wtedy pomyślałam ze starchem o śmierci mojego ojca, właściwie to miewam często takie myśli o śmierci moich alko.
"Ja alkoholik" był drugim poza ( Cyrk motyli) na którym ryczałam jak mops.
Dużo bolesnych emocji się odzywa, czasem wracam do poszczególnych odcinków.


a tak na marginesie to moje "mądre 2 alko, zakichane państwo dok.... two" żyje dalej i twierdzi, że problemu nie ma. Mija dzień za dniem, fajnie im jest (kasa narazie jest), pić można, a jednyną osobą która przycznia się do ich alko jestem JA (ich twierdzenie). Żeby nie ja to... uhahahahah

Ale przecież to wątek o "Ja alkoholik" więc trzymajmy się tematu.

Jonesy - Czw 09 Lut, 2012 22:53

Skąd, S. to mój wątek, chociaż mógłby się nazywać "Ja, alkoholik", bo też to mnie dotyczy. Śmiało pisz co Cię boli. Wiesz, jest jeszcze jedna sprawa, o której chciałem Ci powiedzieć - bo wiesz jak gorąco kibicuję Twojemu usamodzielnieniu. Twoi rodzice piją a kasa póki co jest. Jak zaczniesz pracować, a im się kasa skończy - wystąpią o alimenty od córki i się zdziwisz. Popytaj kogoś - specjalisty i zabezpiecz się na tę okoliczność, bo może się okazać, że nawet 100 km od domu będziesz ich niewolnicą.
Szymon - dzięki za info, poszukam. Bije ostro w łeb ten dokument.
Cieszę się że tyle czasu już nie piję. Z każdym dniem wietrzy się w mózgu coraz bardziej i ten syf wylatuje. Teraz wiem, że to co gadałem, że tydzień, dwa po przestaniu picia byłem już mocny - to wtedy alkohol mnie atakował właśnie. Myślę że gdzieś za rok albo i półtora jeszcze, jak nadal będę trzeźwy, wtedy może ta stęchlizna z głowy wyleci cała i będę mógł na spokojnie powiedzieć "trzeźwo patrzę na świat" - póki co, jeszcze mam strach tak mówić. Pamiętam film "Ostatnie kuszenie Chrystusa" za dobrze...

szymon - Czw 09 Lut, 2012 23:06

Jonesy napisał/a:
Myślę że gdzieś za rok albo i półtora jeszcze, jak nadal będę trzeźwy, wtedy może ta stęchlizna z głowy wyleci cała i będę mógł na spokojnie powiedzieć "trzeźwo patrzę na świat"


u mnie to jest tak, że nie staaw"iam sobie takich "dużych" celów.
przerosłoby mnie jutro, za tydzień.
nie chce nic przyspieszać, widze co się dzieje teraz, "przewiduje" co się będzie działo za rok.
ale pomalutku, spokojnie, jak wiele się mogę tutaj nauczyć pisząc tu, czy czytając tam.
to jest fajne, to jest przyjemne, napisałbym za***iste ale pogonią mnie, ze przeklinam na forum.

także pomalutku rzeźbij swoją trzeźwość a kurczaki pod sklep :p
kukuryku :)

rejek - Pią 10 Lut, 2012 06:27

Jones 13 odcinków masz tu
http://www.tvp.pl/filmote...ni/ja-alkoholik
Tylko nie wiem czy 13 to juz jest koniec ale raczej tak.

A watek Michała jest ukierunkowany tylko na niego z wykorzystaniem czesci materiałow z tych 13 odcinków w dokumencie "Szczur w koronie"

moonyain - Nie 12 Lut, 2012 10:36

13 odcinek to ostatni.
Z tym Michałem to faktycznie niezły wątek. Jak dla mnie- koleś nie do odratowania, chodzący zgon. Zresztą tak właśnie miałem wrażenie, że w jego wypadku coś tu jest nie tak- 7- miesięczny ciąg, a on zachowuje się jakby nigdy nic. No i okazuje się, co się okazuje- że ona chciał się tylko zregenerować...

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 11:18

Ja oglądałem to jakiś czas temu (2 lata?). Teraz obejrzałem sobie 12 odcinek. Jak dla mnie to ta dochtur w 6min jest p%$#%&na . Pamietam jak dziś jak z 4 lata temu usiadłem przed swoim doktorkiem i mu powiedziałem , że jest super , że jak nigdy , że jestem silny , on tylko się uśmiechnął... Za 2 tygodnie siedziałem przed nim już nie tak wspanialy , silny , tylko trzęsący , bojący się wszystkiego i na kacu gigancie. doktorek na to : wódka stała za tobą , to naturalne , że się napiłeś przy takiej "górce" . Oczywiście byłem pełen wściekłości , że mi wtedy nie powiedział - przecież na pewno bym się nie napił :rotfl: . Biedny doktorek ... tak mu zależało żebym poszedł na terapię.. Nikomu tak nie zależało , naweto matce , ojcu , żonie ... On wiedział że to jedyne wyjście - w końcu sam był po terapii :)
Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 11:59

Kolego, kogo ja widzę. Już myślałem że zniknąłeś na dobre.
Jeszcze do końca nie obejrzałem - "torturuję" się tym w pracy, w przerwach śniadaniowych.
Bardzo pouczające - o wiele lepsze od "Klanu" i innych pierdów polsatowskich, typu "Wspomnienia z wakacji" czy inne "Dlaczego ja". Ale tego się nie puszcza w komercyjnych stacjach, bo to przecież pokazuje społeczeństwo takie jakie jest naprawdę.

Byłem wczoraj na 18-tce (imprezę karnawałową żony jednak sobie odpuściliśmy). Siedzieliśmy na 18-tce tak długo, dopóki nie przypałętał się podpity mój brat i nie zaczął nas molestować o wypicie jednego kieliszka. Po tym motywie opuściliśmy pokład, i o 22 byliśmy już w domu.
Wrażenia i spostrzeżenia:
- *j**** dobrze wyglądam w garniturze typu slim :)
- bardzo dobrze mi się tańczy na trzeźwo
- moja 4 -letnia córka umie tańczyć lepiej ode mnie, i to z chłopakami, których sama prosi do tańca...
- 99% gości rozumie jak się mówi "nie piję" i odwracam kieliszek do góry nogami i w temat już nie wnika. Niestety na najbliższą rodzinę zawsze można liczyć...
- wodzireje imprezowi w wiejskich kapelach są naprawdę wnerwiający...

Nie mogę się doczekać następnych imprez (ale z głową, za jakieś pół roku najwcześniej...)

szymon - Nie 12 Lut, 2012 12:01

Jonesy napisał/a:
- *j**** dobrze wyglądam w garniturze typu slim :)


tutaj byłbym ostrożny w takich samoocenach... wstaw to ocenimy :p :skromny: :skromny:

Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 12:13

Ja wiedziałem, że ten jeden konkretny myślnik wzburzy spokojne wody forum :mgreen:
Chyba dobrze muszę wyglądać, albowiem ślubna 4 stówy na garniaka wyłożyła plus 100 koszula :) Nawet nie musiałem namawiać.

moonyain - Nie 12 Lut, 2012 12:19

O, to fanie, że tak dobrze dałeś sobie radę w towarzystwie z pijącymi.
U mnie w przyszłym tygodniu szykuje się rodzinna impreza z gatunku tych co naprawdę nie można nie przyjść. Ciągle się nad tym zastanawiam, ale raczej chyba sobie ją odpuszczę. Im bliżej tym coraz bardziej się w tym utwierdzam, że lepiej coś wymyślić/ skłamać niż przyjść, siedzieć i się męczyć.
Dobra, nie zaśmiecam Ci wątku;d

szymon - Nie 12 Lut, 2012 12:20

Jonesy napisał/a:
Chyba dobrze muszę wyglądać,


widzisz... powoli zmieniasz zdanie... pewnie guziki musiała przeszywać :p
idź się przebrac i wstawiaj to pieprzone zdjęcie :nerwus:
niech piszczą współ :p

Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 12:36

moonyain napisał/a:
O, to fanie, że tak dobrze dałeś sobie radę w towarzystwie z pijącymi.
U mnie w przyszłym tygodniu szykuje się rodzinna impreza z gatunku tych co naprawdę nie można nie przyjść. Ciągle się nad tym zastanawiam, ale raczej chyba sobie ją odpuszczę. Im bliżej tym coraz bardziej się w tym utwierdzam, że lepiej coś wymyślić/ skłamać niż przyjść, siedzieć i się męczyć.
Dobra, nie zaśmiecam Ci wątku;d


Wiesz, ja pierwsze imprezy odpuszczałem. Najpierw niby się zgadzaliśmy, a potem wymyslaliśmy powody. O wiele lepiej było od razu powiedzieć - "sorry ale mam ten problem, no i chwilowo przez jakiś czas wolę nie ryzykować" - myślę że każdy by zrozumiał. Z drugiej strony jednak - ja tak nie robiłem - z zaciśniętymi zębami "grałem" swoją rolę...

Ale i przed tym wyjazdem nie byliśmy pewni - jak widać słusznie - atak przypuściła osoba, którą najmniej bym podejrzewał. Stąd też taki szybki odwrót - impreza zaczęła się o 18, miała trwać do 2 w nocy, a o 21 już natrętnie molestowano :bezradny: Nie umieją się bawić normalnie, to zabraliśmy zabawki i do domu. Przynajmniej sobie Spartacusa obejrzałem nowy odcinek.

cool - Nie 12 Lut, 2012 13:10

Jonesy napisał/a:
- bardzo dobrze mi się tańczy na trzeźwo


przyjemne odczucie ,czasami jak pomyśle o pierwszych momentach jak zacząłem tańczyć na trzeźwo to śmiać mi się chce ,ale teraz wiem że można się bawić na trzeźwo ,nieraz widząc na mitingach rocznicowych jak bawi się ze 200 osób i to na trzeźwo i daje to tyle radości a dla mnie dodatkowo jest sposób na odstresowanie się ;) pozdrowionka

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 13:11

Bo na rodzinę na prawdę możemy zawsze liczyc :rotfl:

Mnie ostatnio szwagier wyprowadzil z równowagi . Pije ochlapus non-stop i się agresywny zrobił ... taka pchła na nitce :lol2: .

Zawsze , ale to zawsze moge liczyc na dalszą rodzinę.. :lol2: :lol2: :lol2:

cool - Nie 12 Lut, 2012 13:18

Cytat:
Bo na rodzinę na prawdę możemy zawsze liczyc :rotfl:


To fajnie jak masz oparcie w niej ,to jest miłe :)
ale niestety nie wszyscy mają to szczęście :( ,ja pracowałem kilka lat na te zaufanie :)
teraz mam swoją i na trzeźwo ,próbuje nie powielać błędów.które miałem w domu rodzinnym :)

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 13:23

nawrocik napisał/a:
To fajnie jak masz oparcie w niej ,to jest miłe


Chyba nie bardzo zrozumiałeś ;)

pterodaktyll - Nie 12 Lut, 2012 13:25

Leniu napisał/a:
na rodzinę na prawdę możemy zawsze liczyc

Leniu napisał/a:
ostatnio szwagier wyprowadzil z równowagi . Pije ochlapus non-stop i się agresywny zrobił .

nawrocik napisał/a:
To fajnie jak masz oparcie w niej ,to jest miłe
:wysmiewacz:
cool - Nie 12 Lut, 2012 13:28

Leniu napisał/a:

Chyba nie bardzo zrozumiałeś ;)


możliwe,ale mimo że mało przyjemny ,jest to ważny wątek w trzeźwieniu, :)

Jacek - Nie 12 Lut, 2012 13:33

Leniu napisał/a:
Chyba nie bardzo zrozumiałeś

my kocury to się musimy rozumieć
a pewnie chodziło ci o to że
"jak chcesz liczyć na kogoś to licz tylko na siebie " :mgreen:

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 13:33

nawrocik napisał/a:
możliwe,ale mimo że mało przyjemny ,jest to ważny wątek w trzeźwieniu,


Posiadanie niektórych osób z mojej rodziny "na wyciągnięcie ręki" jest tak dobre dla mnie , jak noszenie otwartej flaszki przy sobie...

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 13:35

Jacek napisał/a:
"jak chcesz liczyć na kogoś to licz tylko na siebie "
_________________



:okok:

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 13:38

Jonesy napisał/a:
- bardzo dobrze mi się tańczy na trzeźwo



ja sobie narazie nie wyobrażam ale na najbliższy rok odpuszczam sobie imprezy zbytnio imprezowa byłam za duże wspomnienia

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 13:41

a poza tym Jonseyu martwię się o Ciebie szczerze wydaje mi się ze za wcześnie na takie imprezy ale to tylko moje zdanie
cool - Nie 12 Lut, 2012 13:43

Leniu napisał/a:
Posiadanie niektórych osób z mojej rodziny "na wyciągnięcie ręki" jest tak dobre dla mnie , jak noszenie otwartej flaszki przy sobie...


ja czasami jak jestem w domu rodzinnym ,to do tej pory tak mam ,ale jest jedna korzyść trochę się hamują z piciem,i piją dużo mniej jak kiedyś

moonyain - Nie 12 Lut, 2012 13:47

Jonesy napisał/a:
Wiesz, ja pierwsze imprezy odpuszczałem. Najpierw niby się zgadzaliśmy, a potem wymyslaliśmy powody. O wiele lepiej było od razu powiedzieć - "sorry ale mam ten problem, no i chwilowo przez jakiś czas wolę nie ryzykować" - myślę że każdy by zrozumiał. Z drugiej strony jednak - ja tak nie robiłem - z zaciśniętymi zębami "grałem" swoją rolę...


No, to jest racja. Już lepsze kłamstwo niż picie. Zresztą w walce z nałogami czasem moralność trzeba odsunąć na bok :p Poza tym jakoś kiedyś się nie przejmowałem, że kogoś okłamuję by zamaskować to, że piję, więc czemu teraz mam się tym w ogóle przejmować;]
Pewnie tak choroba działa na umysł.

Jonesy napisał/a:
Ale i przed tym wyjazdem nie byliśmy pewni - jak widać słusznie - atak przypuściła osoba, którą najmniej bym podejrzewał. Stąd też taki szybki odwrót - impreza zaczęła się o 18, miała trwać do 2 w nocy, a o 21 już natrętnie molestowano :bezradny: Nie umieją się bawić normalnie, to zabraliśmy zabawki i do domu. Przynajmniej sobie Spartacusa obejrzałem nowy odcinek.


Kurde, to aż taki natręt był, że aż trzeba było imprezę opuszczać??

Jacek - Nie 12 Lut, 2012 14:10

moonyain napisał/a:
No, to jest racja. Już lepsze kłamstwo niż picie. Zresztą w walce z nałogami czasem moralność trzeba odsunąć na bok :p Poza tym jakoś kiedyś się nie przejmowałem, że kogoś okłamuję by zamaskować to, że piję, więc czemu teraz mam się tym w ogóle przejmować;]

zapewniam cię że kłamstwo nie pomaga w tym przypadku
natręt i tak będzie natrętem i będzie kusił i namawiał
a samo kłamstwo u ciebie(w tobie),tylko przedłuża program trzeźwościowy
przeca jeśli tak uważasz to se możesz tak kłamać do końca życia i się z tym męczyć
a program trzeźwościowy o kant możesz roztrzaskać
a do przypomnienia jak wygląda taki program,to właśnie na tym że nie kogoś oszukujesz a sam siebie
bo to ty masz w sobie wyrobić ,takie uzyskane poczucie,aby swobodnie i bez obaw,zabrać żonkę na taką imprezkę
ja nigdy na imprezach się z takim natrętem nie spotkałem
choć z żartownisiami owszem
tak było na ostatniej imprezie jak celowo wpatrując się we mnie
pare razy powtórzyli - "a kto z nami nie wypije ,ten się pod stół niech skryje"
byłem gotów se zajajczyć i pod ten stół wleź
ale skończyło się na uśmiechu w kierunku szwagra (pomysłodawcy żartu)
jednak że nie na imprezie to jednak na ulicy spotkałem takiego natręta
i przyznaję że znalazłem się w krępującej sytuacji
gdyż postanowiłem jemu wprost walnąć o problemie i że nie pijący jestem
on jednak próbował swoje że ten jeden raz i takie tam
ja wiedziałem że nie chcę i do tego dążyłem - nie dążyłem do obwijania w bawełnę i kłamstw
zrobiłem podobnie jak Bartek ... powiedziałem dwa słowa - "lubię cię ale muszę już iść"
odchodząc coś tam jeszcze gadał w stylu - "ale jesteś ze mną się nie napijesz"

Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 14:16

moonyain napisał/a:

Kurde, to aż taki natręt był, że aż trzeba było imprezę opuszczać??


Nie, nie, po prostu był pierwszy. I postanowiłem że będzie ostatni. Nie miałem ochoty sprawdzać szeroko pojętej "gościnności i wylewności współbiesiadników". Zresztą podobnego zdania była moja żona. Nazwij to przezornością, albo nawet zapobiegliwością.
Kasia, my tam pojechaliśmy, bo od roku nie byliśmy na żadnej potańcówce. Ale pojechaliśmy tam na naszych warunkach, pilnując się nawzajem. Reakcja na akcję była natychmiastowa, i co ważniejsze bezkompromisowa - wychodzimy i jedziemy do domu. Mała trochę się gniewała, bo chłopaka jakiegoś poderwała i chciała tańczyć, ale w samochodzie jej szybko przeszło.
Skąd mam wiedzieć kiedy mogę sobie pozwolić na imprezę, jak nie będę próbował po troszku?
Na wesele to bym Kasia nie pojechał chyba. Ewentualnie na pierwsze dwie - trzy godziny.

Kiedyś jak zdarzało się wracać wcześniej, to się zastanawiałem dopijając się jak się bawili, ile wypili i tak dalej. Teraz po przyjeździe do domu stwierdziłem że będą mieli przerąbane jak coś się komuś stanie w samochodzie przy tej temperaturze.

moonyain - Nie 12 Lut, 2012 14:21

Jacek napisał/a:
bo to ty masz w sobie wyrobić ,takie uzyskane poczucie,aby swobodnie i bez obaw,zabrać żonkę na taką imprezkę


To nie jest dla mnie najlepszy czas na takie próby. Leczę się od niedawna, wolę nie sprawdzać swojej "wytrzymałości". Tzn. wiem, że zaciskając zęby bym wytrzymał, ale jakim kosztem? Chcę uniknąć tych wszystkich spojrzeń. Nawet gdyby jakoś nikt się specjalnie na mnie nie patrzył, to mi wydawałoby się, że jest inaczej. I w konsekwencji 3 dni z suchym kacem i snami alko też wolę uniknąć.

Jacek napisał/a:
jednak że nie na imprezie to jednak na ulicy spotkałem takiego natręta


Wiem, że wszędzie mogę się spotkać z namawianiem. Tylko, że w tym wypadku czekałoby mnie pare ładnych godzin siedzenia przy stole z osobami pijącymi. A to nie jest to samo, co spotkać pijaczka na ulicy...

Jacek - Nie 12 Lut, 2012 15:04

moonyain napisał/a:
To nie jest dla mnie najlepszy czas na takie próby.

a kiedy chcesz wprowadzić ten czas na te próby hę ???
zwróć uwagę że ja nie zachęcam cię do wywoływania jakiś prób
a jedynie jak zachowywać się w danej sytuacji jaka się natrafia
i taki momęt potraktować programem AA-owskim
a nie się zasłaniać metodą unikową po przez kłamstwo
bo to tobie powinno zależeć na trzeźwości
a nie jak wyimaginować się natrętowi,który i tak swoje wie
a co on wie i czego chce to my obaj dobrze wiemy

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 15:36

ja póki co dopiero zaczynam terapię i boję się takich imprez i sytuacji a z czasem zobaczę
moonyain - Nie 12 Lut, 2012 15:39

Jacek napisał/a:
a kiedy chcesz wprowadzić ten czas na te próby hę ???
zwróć uwagę że ja nie zachęcam cię do wywoływania jakiś prób
a jedynie jak zachowywać się w danej sytuacji jaka się natrafia


Nie wiem. Może za miesiąc a może za pół roku. Niedługo po zaprzestaniu picia poszedłem na jedną imprezę... Myślałem, że od patrzenia zagotują mi się białka w oczach;]
Wiadomo, że okłamywanie to też nie jest idealna opcja i kiedyś trzeba będzie się przełamać. Ale z dwojga złego- czyli wykręt albo męczarnie wole wybrać na dzień dzisiejszy wykręt.

Jest jeszcze ewentualnie trzecia możliwość- coś w tym rodzaju jak pisał Jonesy. Przyjść i w razie czego, jak się przestanę tam dobrze czuć to po prostu wyjść i tyle. Ale raczej jej nie biorę pod uwagę.

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 15:44

ja się tylko tak zastanawiam np moja mama nigdy nie piła bo poprostu nie lubi alkoholu i jakoś na tylu imprezach była i nie musiała się tłumaczyć dlaczego ja muszę nie piję i już .........to chyba w nas jest problem myślenie że odmawiam to każdy musi pomyśleć że alkoholiczką jestem
Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 15:47

wampirzyca napisał/a:
ja się tylko tak zastanawiam np moja mama nigdy nie piła bo poprostu nie lubi alkoholu i jakoś na tylu imprezach była i nie musiała się tłumaczyć dlaczego ja muszę nie piję i już .........to chyba w nas jest problem myślenie że odmawiam to każdy musi pomyśleć że alkoholiczką jestem

Kochana, bo jak na tylu imprezach nigdy nie piła, to nigdy nikt o niej nie powiedział "pierwsza szklanka w rodzinie" i zapewne nigdy sama nikogo nie molestowała o picie, jak ja to robiłem...
To i teraz nikt jej nie pyta, bo i po co?

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 15:51

no tak to prawda u tych co cię znają .....ale jakbyś teraz poznał jakiś nowych ludzi np na wczasach to wcale tłumaczyc się nie musisz :)
Dziubas - Nie 12 Lut, 2012 15:58

moonyain napisał/a:
jak się przestanę tam dobrze czuć to po prostu wyjść i tyle. Ale raczej jej nie biorę pod uwagę.
Dla czego nie. Przecież jeżeli gdzieś się źle czuje, to po co mam się męczyć. Ja na początku, a i teraz, często "uciekam" od sytuacji, które niosą potencjalne zagrożenie. Szczerość, wobec samego siebie, ćwiczę każdego dnia. Nie "ściemniam", jeżeli tego wymaga chwila, informuje rozmówcę o moim problemie. Zdarza mi się informować wcześniej, niejako zapobiegliwie, gdy mam przeświadczenie,że później może nie dotrzeć. To ja decyduje komu i kiedy powiedzieć, że jestem uzależniony. Gdybym miał wątpliwości pójść i się męczyć, czy nie iść wcale, to wybieram tą drugą możliwość i nich się wszyscy gniewają.
Jacek - Nie 12 Lut, 2012 16:07

moonyain napisał/a:
Jest jeszcze ewentualnie trzecia możliwość- coś w tym rodzaju jak pisał Jonesy. Przyjść i w razie czego, jak się przestanę tam dobrze czuć to po prostu wyjść i tyle. Ale raczej jej nie biorę pod uwagę.

wręcz przeciwnie ,ja bym właśnie polecał
po pierwsze ,nie oszukujesz siebie tylko się wycofujesz przed zagrożeniem
po drugie,to tak jak z walką z przeciwnikiem którym jest alkohol - się z nim nie walczy a się poddaje
moonyain napisał/a:
Nie wiem. Może za miesiąc a może za pół roku.

jeśli pozwolisz to poradzę tak ... tego nie planuj - na to bądz przygotowany
a gotowość to ma polegać na zdecydowanej odmowie
no bo cheba o to chodzi że nie chcesz zapić
zwróć uwagę że z mojej strony są to sugestie,nie zaś nakazy

cool - Nie 12 Lut, 2012 16:16

Cytat:

ja póki co dopiero zaczynam terapię i boję się takich imprez i sytuacji a z czasem zobaczę


ja zaczynałem od mitingów rocznicowych ,bezpieczne miejsca i ludzie tam bywający ;)

wampirzyca - Nie 12 Lut, 2012 16:28

ja już się naimprezowałam w życiu :) teraz zauważyłam że potrzeba mi spokoju nigdzie mnie nie ciągnie ......

postanowiłam zająść się sobą swoim zdrowiem, pracą i wyglądem .......dam sobie czas

cool - Nie 12 Lut, 2012 16:33

wampirzyca napisał/a:

postanowiłam zająść się sobą swoim zdrowiem .......dam sobie czas


I To super podejście :okok: ja czasami takie zabawy traktuje jako odstresownik ;)

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 16:35

wampirzyca napisał/a:
no tak to prawda u tych co cię znają .....ale jakbyś teraz poznał jakiś nowych ludzi np na wczasach to wcale tłumaczyc się nie musisz :)


Ja poznałem na wczasach jedną taką - nie piła , ale prawie mi małżeństwo rozwaliła :luzik:

Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 16:47

Spokojnie koledzy.
Ja miałem na początku tak, że ze strachu co to będzie, nigdzie nie jeździliśmy.
Potem nie jeździliśmy, bo się bałem że będę miał złe samopoczucie.
Potem sobie pojechałem na zlot.... Oczywiście wiedząc doskonale po co jadę, nie ma się co oszukiwać.
A po tym podchodzę do wszystkiego trochę dojrzalej chyba. Dlaczego mam sobie odmówić przyjemności zjedzenia torta, potanczenia, poprzebywania z rodziną? Ale jak zaczyna się robić smutno i nieprzyjemnie, dla mnie oczywiście, to dziękuję za imprezę i spadam. Nie jadę już z myślą że będę się źle bawił, że będzie mi nie dobrze, bo to się mija z celem - lepiej wcale nie jechać.
Co nie znaczy że się nie obserwuję (żeby uzdrowiona była dusza moja...) - obserwuję się i to mocno.

Ok, dzięki za rozmową i za wasze opinie. Również za wsparcie. Spadam pokatować plecki a brzuch, a wieczorem z żoną coś spędzić czasu i sprawdzić, czy w łóżku nie ma jakiś nowych dołków...

Jonesy - Nie 12 Lut, 2012 16:50

wampirzyca napisał/a:
no tak to prawda u tych co cię znają .....ale jakbyś teraz poznał jakiś nowych ludzi np na wczasach to wcale tłumaczyc się nie musisz :)


Kasia, nowo poznanych ludzi miałem wczoraj przy stoliku - powiedziałem "nie, dziękuję" i kieliszek do góry nogami i żadnego nawet spojrzenia w moją stronę - ot, "nie chce facet, to nie - więcej dla nas..." - oczywiście nie wiem jakby to wyglądało bliżej północy, ale po co mam to wiedzieć? Przynajmniej zachowałem wspomnienia miłej imprezy i w miarę w porządku gości.

Jacek - Nie 12 Lut, 2012 18:20

Jonesy napisał/a:
Nie jadę już z myślą że będę się źle bawił

i to jest podstawą trzeźwego myślenia i w ogóle stylu na trzeźwe życie
acha i to tyż :]
Jonesy napisał/a:
Dlaczego mam sobie odmówić przyjemności zjedzenia torta,

Wiedźma - Nie 12 Lut, 2012 18:21

Leniu napisał/a:
Ja poznałem na wczasach jedną taką - nie piła , ale prawie mi małżeństwo rozwaliła :luzik:

A to małpa! :tupie:
No i jak, bidulku, udało Ci się obronić rodzinę? :pocieszacz:

Leniu - Nie 12 Lut, 2012 22:45

Cytat:
A to małpa!
No i jak, bidulku, udało Ci się obronić rodzinę?
_________________


Hehe śmiej się.... ale Wy kobitki już takie jesteście jak (bez urazy) psy ogrodników :wysmiewacz:
Przecież to nie mydło - nie wymydli się 8|
Bronic nie musiałem , samo się ułożyło. ;)

Jonesy - Nie 19 Lut, 2012 09:41

Helloł!
Życzę wszystkim trzeźwej i spokojnej niedzieli.
Zwłaszcza młodej koleżance. Oby znalazła siłę i spokój ducha.
Ładować baterie na tydzień pracy!!!

cool - Nie 19 Lut, 2012 09:45

Jonesy napisał/a:

Życzę wszystkim trzeźwej i spokojnej niedzieli.


dzięki i wzajemnie

Cytat:
Ładować baterie na tydzień pracy!!!


a trzeba będzie ,ładować te baterie ,ważne pozytywnie i do przodu :)

szymon - Nie 19 Lut, 2012 10:51

Jonesy napisał/a:
Helloł!
Życzę wszystkim trzeźwej i spokojnej niedzieli.


czyli mnie też :skromny:
to odwzajemniam ;)

Jacek - Nie 19 Lut, 2012 10:54

:hejka: wzajemności
pterodaktyll - Nie 19 Lut, 2012 16:04

Jonesy napisał/a:
Życzę wszystkim trzeźwej i spokojnej niedzieli.

A Bóg zapłać i..............vice wersal :mgreen:

olka - Nie 19 Lut, 2012 20:28

I ja dziękuję.Jest trzeżwa i bardzo udana :) .Tobie i sobie i wszystkim życzę samych takich spokojnych i udanych niedziel.
Jonesy - Nie 19 Lut, 2012 23:41

I co, nie było milej? Pewnie że było :mgreen:

Dojechałem wczoraj do ostatniego, 13 odcinka naszej noweli "Ja alkoholik"
Jestem przerażony, nie udało się kompletnie nikomu, żadnego, marnego nawet światełka nadziei... Powiało od 13 odcinka takim chłodem zimnej kostuchy po prostu...

Z drugiej strony, już od pierwszego odcinka widać jak na dłoni, jakie błędy robili, i jak kroczek po kroczku fundowali sobie kuku :bezradny:

szymon - Pon 20 Lut, 2012 00:07

Jonesy napisał/a:
I co, nie było milej? Pewnie że było :mgreen:


powiedziane jest tak, że ile dajesz to tyle otrzymujesz :P
takze miło, miło

Jonesy napisał/a:
Z drugiej strony, już od pierwszego odcinka widać jak na dłoni, jakie błędy robili, i jak kroczek po kroczku fundowali sobie kuku


jakby nie było, to ten dokument ma czegoś uczyć, ja tak myślę.
jeszcze "szura w koronie" polecam, to głównie o michale film. :szok:
tam jest dopiero dramat :p

niby karygodne błędy, niby wszystko widać jak na dłoni, a sam kiedyś powielałem kilkakrotnie takie błędy, razem z d**ą odżyta po 2 czy 3 miesiącach i pchałem mozolnie do przodu, aż raz zabrakło sił, ogłosiłem bezsilność g45g21

Jonesy - Pon 27 Lut, 2012 11:49

W zeszłym roku nie pokazałem się dobrze jako tata na urodzinach mojej starszej córeczki.
Tym razem jedziemy wspólnie do stadniny koni - będzie to jej pierwszy kontakt z konikami, na punkcie których ma kompletnego fioła. Ma umówioną jazdę próbną na godzinę 13:00 w sobotę na kucyku. Jak się jej spodoba i konikowi ona, to może pomyślimy o karnecie :)
Oczywiście jest to niespodzianka. Nawet żona jeszcze nie wie, zresztą jedzie na uczelnie w sobotę...

Ps. Otwórz mi proszę Evitko te pamiętniki, bo czasami tu piszę takie rzeczy, że jak by kto świeży czytał, to pomyśli że w miarę trzeźwienia facet wariuje :)

Jonesy - Pon 27 Lut, 2012 12:24

Buahahah, nie wie nic. Powiedziała mi kiedyś że ona mnie po forach modelarskich, kulturystycznych, alkoholowych, filmowych i innych niepolskojęzycznych tropić nie ma zamiaru. Niby jej wierzę. Po co miałby to robić?
Marc-elus - Pon 27 Lut, 2012 12:36

Jonesy napisał/a:
po forach modelarskich, kulturystycznych, alkoholowych, filmowych i innych

To jeszcze są "inne"? :roll:
Chyba powinieneś zacząć terapie przeciw-forumową, chcesz o tym porozmawiać? :mgreen:

szymon - Pon 27 Lut, 2012 12:39

Jonesy napisał/a:
Otwórz mi proszę Evitko te pamiętniki


napisz do nie PW, albo lepiej do tej, no Wiedźmy.
tylko nie wiem, czy jesteś na tyle stabilny, jakieś testy robią teraz i trzeba uzyskać ponad 80 punktów. :|

Klara - Pon 27 Lut, 2012 14:10

Jonesy napisał/a:
będzie to jej pierwszy kontakt z konikami, na punkcie których ma kompletnego fioła.

Hahaha... nie wiesz, co sobie fundujesz, jeśli ten fioł nie minie.
Moja młodsza wnuczka właśnie wróciła z dwutygodniowych ferii na koniach - śmierdząca stajnią i nieszczęśliwa, że musiała stamtąd wyjechać.
Każdy tydzień - 1000 zł.
Prócz tego: toczek, bryczesy (kilka par), buty do jazdy, palcat, specjalne rękawiczki i jeszcze kilka dość drogich dodatków :szok:

Jonesy - Pon 27 Lut, 2012 14:17

Klara to wolę tak, niż kupić fortepian za 2 koła i wmawiać wszystkim dookoła, że ona sama chciała, bo ma "marzenia" być artystką...
Tak to przynajmniej będzie miała jakieś przyjemności w życiu.

Klara - Pon 27 Lut, 2012 14:21

Jonesy napisał/a:
Klara to wolę tak, niż kupić fortepian za 2 koła i wmawiać wszystkim dookoła, że ona sama chciała, bo ma "marzenia" być artystką...

A czemu chcesz ograniczać dziecku przyjemności do jazdy konnej?
Artystką też może zostać, a w każdym razie czynny kontakt z muzyką pozytywnie wpływa na rozwój tak umysłowy jak i emocjonalny dziecka.

wampirzyca - Pon 27 Lut, 2012 14:23

ja to inaczej zrozumiałam ze Jonsey poprostu chce zeby córka zajmowała sie tym czym ona sie interesuje a nie tym czym tatus z mamusią sobie wymarzą :)
Klara - Pon 27 Lut, 2012 14:30

wampirzyca napisał/a:
ja to inaczej zrozumiałam

:beba: Ja też to zrozumiałam Wampi ;)
Niezależnie od tego i tak popierałabym czynny kontakt z muzyką, chociaż oczywiście zmuszanie nie wchodziłoby w grę.

wampirzyca - Pon 27 Lut, 2012 14:44

Klara napisał/a:
Ja też to zrozumiałam Wampi



:buziak: :skromny:

Jonesy - Pon 27 Lut, 2012 14:46

Oczywiście że też bym popierał. Problem polega na tym, że nie znam póki co dziecka, które samo z siebie chciałoby grać na jakimkolwiek instrumencie dłużej niż przez parę minut.
Niestety, granica pomiędzy zachęcaniem dzieci do rozwoju a przymuszaniem jest niezwykle cienką linią. Naprawdę nie chciałbym jej przekraczać. Wiem że Alicja kocha koniki, mogę jej zafundować taką przyjemność. Nie będzie miała z tego pieniędzy ani pewnie nagród, ale za to świetną zabawę, poczucie obowiązku oraz czas na świeżym powietrzu. Że o obcowaniu ze zwierzęciem już nie wspomnę.

Klara - Pon 27 Lut, 2012 15:00

Jonesy napisał/a:
Niestety, granica pomiędzy zachęcaniem dzieci do rozwoju a przymuszaniem jest niezwykle cienką linią.

Tego akurat doświadczyłam na własnej skórze, ale tu nie miejsce na rozwodzenie się na ten temat, więc zmilczę.
Ty jesteś tatą i Ty wychowujesz swoje dziecko, więc rób to tak, jak według Ciebie jest najlepiej :)

endriu - Wto 28 Lut, 2012 14:23

Jonesy napisał/a:
nie znam póki co dziecka, które samo z siebie chciałoby grać na jakimkolwiek instrumencie dłużej niż przez parę minut

to Cię poznam z moją córką,
pierwsze pianinko zabawkę dostała od mikołaja w wieku 3 lat
nawet nie wiem kiedy i jak zaczęła sam grać ze słuch
potem w wieku 5 lat chciała żeby ją zapisać do ogniska muzycznego
po roku poszła do pierwszej klasy szkoły muzycznej,
nikt jej do niczego nie zmusza, sama chce grać a jak ćwiczy to uciekam i mówię jej żeby dała se już spokój,
aha jak miał 5 lat pożyczyłem prawdziwe pianino,
za ro kupiłem inne za 5 tys. a na komunie dostała rolanda FP-4 elektronicznego, a teraz chce
fortepian za 50 tys., ku... mnie bierze,
na konkursy powiedziałem że najwyżej 1 w semestrze bo już się na 4 zapisała na wiosnę,
oszaleć można

esaneta - Wto 28 Lut, 2012 14:36

endriu napisał/a:
oszaleć można

raczej być dumnym, endriu
gratuluję :)

Klara - Wto 28 Lut, 2012 14:40

endriu napisał/a:
fortepian za 50 tys., ku... mnie bierze

Ta inwestycja nie będzie chybiona!


:bezradny: Chyba z wakacji w Chorwacji będziesz musiał zrezygnować....

szymon - Wto 28 Lut, 2012 14:41

50 tysi to przepiłeś za dwa lata, takze nie ma co panikować :pocieszacz:
endriu - Wto 28 Lut, 2012 14:43

ten fortepian to raczej marzenie i raczej nie do zrealizowania
przynajmniej w najbliższym okresie
ale może kiedyś..., w szkole średniej...

endriu - Wto 28 Lut, 2012 14:45

szymon napisał/a:
50 tysi to przepiłeś za dwa lata, takze nie ma co panikować :pocieszacz:


w 10 na pewno

Jonesy - Wto 28 Lut, 2012 16:05

ufff, to ja wolę te cholerne chabety jednak :mgreen:
Klara - Wto 28 Lut, 2012 16:29

Ciekawe co zrobisz, jak córunia zażyczy sobie własnego konika.... :lol:
endriu - Wto 28 Lut, 2012 17:21

Jonesy, ja namiętnie czytam pamiętniki współ :p (ostatnio evitka, olga)
przypomina mi się kim jestem, co robiłem żonie a czego już nie chcę...

pterodaktyll - Wto 28 Lut, 2012 21:33

endriu napisał/a:
teraz chce
fortepian za 50 tys.

wystarczy jak jej kupisz porządne pianino. Fortepiany ma przecież w szkole a przecież kufla nie będziesz już chyba na nim stawiał :mgreen:

Marc-elus - Wto 28 Lut, 2012 22:17

Apropos dzieci spełniających marzenia rodziców....
Niemiecka tenisistka polskiego pochodzenia, Lisicki, przegrała z Radwańską w Dubaju. Mecz szybki, gdyż grała kontuzjowana.
A oto jak "mamusia" zmuszała ją do gry, narażając jej zdrowie, "byle do przodu"....
http://video.eurosport.pl...ther_vid219972/

Jonesy - Śro 29 Lut, 2012 00:08

endriu napisał/a:
a teraz chce
fortepian za 50 tys.


Klara napisał/a:
Ciekawe co zrobisz, jak córunia zażyczy sobie własnego konika.... :lol:


http://allegro.pl/klacz-s...2156820045.html
http://allegro.pl/kon-ogi...2122668797.html

Kupię chabetę albo i dwie i będę miał jeszcze dobre 30 tysiaków żeby im budę postawić odpowiednią :) ))
A przypominam że i teraz mieszkam na wsi, a po przeprowadzce będę mieszkał na jeszcze bardziej wsiowej wsi, z polami i drogami polnymi. Dam radę :okok:

Krzysztof 41 - Śro 29 Lut, 2012 00:21

Klacz Ok! :okok:
Ogier :boisie:

Jonesy - Śro 29 Lut, 2012 00:23

Krzysztof 41 napisał/a:
Klacz Ok! :okok:
Ogier :boisie:


Tam wim? Nie znam się :bezradny:

PS. Dzisiaj rocznica mojego zarejestrowania się. Gdyby nie zlot modelarzy w Tczewie, miałbym też nieco inną rocznicę :bezradny:
A tak mam półmetek drugi raz w życiu.

Marc-elus - Śro 29 Lut, 2012 06:10

Nie rocznice są ważne, ale szczęście.... :okok:
wampirzyca - Śro 29 Lut, 2012 07:53

Jonesy napisał/a:
PS. Dzisiaj rocznica mojego zarejestrowania się. Gdyby nie zlot modelarzy w Tczewie, miałbym też nieco inną rocznicę



po co o tym ciagle mówic :mysli: wazne ze jesteś teraz na takiej drodze a nie innej :buziak:

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 08:48

Jonesy, a jak tam ćwiczenia? Forma zwyżkuje? Skończyłeś już redukcje i zacząłeś budować?
Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 09:13

Redukuję do 18 marca - testuję nowy program obwodowy. Ale jest już mocno ciężko zrzucić coś więcej bez "wspomagaczy". A jako że budżet na marzec już zamknąłem, to o ile jakieś sponsorki nie znajdę, to będę musiał sam kombinować.
Waga stoi w miejscu, niestety chyba też poziom tłuszczu. Co mnie dziwi. Najwyraźniej jeszcze za dużo jem, a raczej jem idealni do mojej wagi i wysiłku. Ale nie wiem gdzie jeszcze zmniejszyć cokolwiek:
1. placek z (4 jaj+60g płatków owsianych+3 łyżki kakao+jabłko lub banan potarte)
2. pół puszki tuńczyka, pół sera wiejskiego
3. pół puszki tuńczyka pół sera wiejskiego
4. 50g ryżu brązowego (pół woreczka)+150 g piersi z kurczaka (2/3 jednej piersi) oraz aminokwasy rozgałęzione - przedtrening
5. 50g ryżu brązowego (pół woreczka)+150 g piersi z kurczaka (2/3 jednej piersi) oraz aminokwasy rozgałęzione - potrening
6. 150g sera półtłustego i oliwa

Trening:
pn - interwały obwodowe
wt - klatka, biceps
śr - nogi, brzuch
czw - interwały obwodowe
pt - barki, tricepsy
sb - interwały obwodowe
nd - plecy i przedramiona

Po interwałach to pot leci ze mnie przez pół godziny dobre, ale tak, że normalnie aż ciuchy mam mokre.
Nie ma bata, muszę jeszcze za dużo żreć, ale nie wiem co mam wywalić, węgli tam tyle co nic, aby rano na dzień dobry i w okołotreningowych... Bieganie od miesiąca zawiesiłem, bo pogoda nie pasowała. Zamiast tego od półtora tygodnia robię tę obwodówkę.

Zresztą, sam zobacz zanim moderacja usunie lina co jest mi nawet na rękę, bo nie chcę żeby całe forum się napalało :mgreen:
http://forum-kulturystyka...r/page__st__200

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 09:29

Wiesz, ja bym nie przesadzał z tą redukcją, jest dobrze, a i w Mister Olimpia startował nie będziesz, moim zdaniem trochę tłuszczyku nie zaszkodzi.....
Podbudowałeś mnie trochę, że ja nie taki chudy w uszach jestem, jeśli chodzi o tryb ćwiczeń i ciężary... bo trochę zacząłem machać, z tym że ja w domu nie mam sztangi, brak miejsca....
Tylko chyba na redukcji to powinieneś większą ilość powtórzeń robić, ale pewnie wiesz lepiej, ja nie siedzę w temacie.....

Yuras, możesz przerzucić te posty do kulturystycznego tematu? Chyba gdzieś u Ptera jest, ale jakoś go nie widzę....

szymon - Czw 01 Mar, 2012 09:32

jonsey nie ćwicz tyle
bo poderwie cię jakaś młoda panna,
ty nawet nie będziesz wiedział kiedy i jak i po dziadziusiu ....

z "zazdrości" to napisałem :p

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 09:39

szymon napisał/a:
bo poderwie cię jakaś młoda panna,

Ech, jak się ostatnio przejechałem metrem parę razy, to przyznałem Staawowi racje... niech sobie ludzie karmią w AA ducha, żeby nakarmić oko trzeba pojeździć trochę po mieście... fsdf43t

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 09:41

No właśnie max do 18 marca już sobie powiedziałem i nie więcej.
W ramach marcowych zakupów w lutym już :mgreen: zanabyłem kreatynę i aminokwasy na masowanie. Nic więcej nie planuję z chemioterapii - chyba i tak jestem na to już za stary :)
Od 19 marca konkretne żarcie, konkretne ciężary i oczywiście biegam przez całą wiosnę/lato/jesień.
Marcel, ja tam nie wiem jak te ciężary, rozbity jestem. Za niedługo się okaże wyciskam wąsko na triceps więcej niż szeroko na klatkę i będzie dziwnie :)
Ale co tam, ta godzinka w ciągu dnia jest mi niezbędna - wtedy na 100% nie myślę o niczym więcej, tylko o tym żeby dobrze trening zrobić - lepsze niż 20-minutowa drzemka.
Szymek - se zakup też sprzęta jakiego albo nawet na siłownię się zapisz. Kumpli znajdziesz nowych, co na bank nie piją, masy nabierzesz, kondycji i przesuną Cię z sekcji artystycznej do aerobicznej :mgreen:

PS:


Wydatek mi się szykuje na jesień, ale jak tego nie mieć? No jak? (chyba wiem, co przy weekendzie obejrzę sobie).

szymon - Czw 01 Mar, 2012 09:45

Marc-elus napisał/a:
niech sobie ludzie karmią w AA ducha


a ty karmisz ptaszka w metrze?
ach Ty marcelusie :nunu:
jak można porównywać ducha AA z jazdą po mieście wypatrując lachony sc43545

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 09:45

Jonesy napisał/a:
zanabyłem kreatynę i aminokwasy na masowanie. Nic więcej nie planuję z chemioterapii

Jak będziesz budował to możesz jeszcze w dni treningowe dorzucić jakiegoś bulk'a, wiesz, białko i węgle w stosunku 50:50. Przy czymś takim nie zaleje Cię tłuszczykiem, do budowania dla osób z wolną przemianą materii to wymyślili.

głęboka otchłań - Czw 01 Mar, 2012 09:46

Jonesy napisał/a:
bo nie chcę żeby całe forum się napalało



hahahah ja się napaliłam:P)

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 09:53

szymon napisał/a:
jak można porównywać ducha AA z jazdą po mieście wypatrując lachony

Liczy się równowaga, chcesz przy kawie i fajku się kiwać na mitingu jak zasuszona mumia? :p

szymon - Czw 01 Mar, 2012 10:03

Marc-elus napisał/a:
chcesz przy kawie i fajku się kiwać na mitingu


oj, szedłeś na śliski teren!
mitingi dają mi bardzo wiele, wyobraź sobie, że zachowuje się podobnie na mitingu jak tutaj...
wiesz jak wywalają gały przy tej kawie i paluszkach :evil2" :evil2" :evil2"

Marc-elus - Czw 01 Mar, 2012 10:14

szymon napisał/a:
wiesz jak wywalają gały przy tej kawie i paluszkach

Jak im po irlandzku zrobisz, z łyski, to na pewno.... :lol:

kelpi - Czw 01 Mar, 2012 10:24

Jonesy napisał/a:
Ale co tam, ta godzinka w ciągu dnia jest mi niezbędna - wtedy na 100% nie myślę o niczym więcej, tylko o tym żeby dobrze trening zrobić - lepsze niż 20-minutowa drzemka.


Szacun :shock:
Ja od początku roku postanowiłem sie zabrać za formę - w zdrowym ciele zdrowy duch :D

Chodze na capoeire, ale słabo z czasem ostatnio. Za to zacząłem ćwiczyć w domu pompki (100 pompek.pl) + brzuszki, ćwiczenia z hantelką, rozciąganie i jestem w tym dość konsekwentny. Np dzisiaj wieczorkiem:

1. Pompki 20-25-20-20-23
2. Brzuszki 3 x 30
3. Hantelką na biceps 3x15

Wogóle nie trzymam żadnej diety i bez chemi, ale powoli zaczynam mysleć i o tym. Narazie to raczkujacy, waga piórkowa :wysmiewacz:

Kulfon - Czw 01 Mar, 2012 10:44

Cytat:
1. Pompki 20-25-20-20-23
2. Brzuszki 3 x 30
3. Hantelką na biceps 3x15


doloz podciaganie 4-5 x12 ;) ze 2x na tydzien

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 10:48

Kulfon napisał/a:


doloz podciaganie 4-5 x12 ;) ze 2x na tydzien


Chyba Cię Bozia opuściła dobry człowieku...
Ja od pół roku katuję drążek na wyciągu od zawrotnego ciężaru 35kg (obecnie robię 3 x 10 x 53kg) bo podciągam się max 4-5 razy na drążku. A pół roku temu kiepsko raz się podciągałem... 4-5 x 12 razy 2 razy w tygodniu? Fat chance...

szymon - Czw 01 Mar, 2012 10:58

ty!
prosiłeś o te pamiętniki czy ja mam zainterweniować?

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 11:02

Ty, wprost nie prosiłem, jedynie w wątku tymże moim tutaj.
Najwyraźniej Evita nie czyta :bezradny:

szymon - Czw 01 Mar, 2012 11:06

napisz do wszystkich świętych Adminów na tym forum, daj kopie do moderatorów.
napisz, że jesteś w miarę stabilny i że nie robisz dymu na forum...
ja Cię poprę i po sprawie :]

pterodaktyll - Czw 01 Mar, 2012 11:10

szymon napisał/a:
ja Cię poprę i po sprawie :]
:buahaha:
pterodaktyll - Czw 01 Mar, 2012 11:11

Jonesy napisał/a:
Najwyraźniej Evita nie czyta

To napisz bezpośrednio do niej jak masz jakąś sprawę, bo moderator nie ma obowiązku czytania wszystkiego jak leci :mgreen:

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 11:12

łe tam, właśnie ja nie wiem czy chcę mieć dostęp, bo znowu zacznę czas marnotrawić na czytanie pamiętników jeszcze i z niczym się nie będę już wyrabiał...
evita - Czw 01 Mar, 2012 15:48

Jonesy napisał/a:
prost nie prosiłem, jedynie w wątku tymże moim tutaj.
Najwyraźniej Evita nie czyta

evita czyta ale nie od dechy do dechy :oops:
wskakujTUTAJ i zgłoś się, że chcesz przystąpić do grupy :)

Kulfon - Czw 01 Mar, 2012 20:23

Jonesy napisał/a:
Chyba Cię Bozia opuściła dobry człowieku...
Ja od pół roku katuję drążek na wyciągu od zawrotnego ciężaru 35kg (obecnie robię 3 x 10 x 53kg) bo podciągam się max 4-5 razy na drążku. A pół roku temu kiepsko raz się podciągałem... 4-5 x 12 razy 2 razy w tygodniu? Fat chance...
:zdziwko: to ile ty wyzyc ?? ze sie podciagnac nie mozesz ?
bo wiesz .... sdfgdrg facetowi to wypadaloby swoja wage uniesc :roll:

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 23:02

ale poważnie Kulfon, dasz radę się podciągnąć 4 x 12 i to dwa razy w tygodniu???
Podciągnąć 12 razy 80 kg to jest sporo według mnie, ja tam znam swoje ograniczenia i się do nich przyznaje. Przez to nie doradzam "głupot". Raczej nie mogę za bardzo w te Twoje podciągnięcia uwierzyć :bezradny:

Kulfon - Czw 01 Mar, 2012 23:23

no to odpisuje powaznie

przynajmniej raz dziennie podciagam sie

czasmi jak mi sie nudzi to tak ze 2x w tygodniu podciagam sie w pierwszym podejsciu nachwytem z nogami wyprostowanymi do przodu, a reszte z podchwytem, z tego przy 1-2 podejsciu 12 a potem staram sie po 10.
pompek nie robie, tzn jak mi sie przypomni 1x w miesiacu ale wtedy to tak 35 25 20 15 10 10 10 az nie umie rak podniesc
a potem umieram na nastepny dzien :mgreen:

p.s. waze okolo 84 kg

szymon - Czw 01 Mar, 2012 23:30

nie wiem o czym piszecie ale ja to robię jedną ręką :skromny:
Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 23:38

Kulfon napisał/a:
no to odpisuje powaznie

przynajmniej raz dziennie podciagam sie

czasmi jak mi sie nudzi to tak ze 2x w tygodniu podciagam sie w pierwszym podejsciu nachwytem z nogami wyprostowanymi do przodu, a reszte z podchwytem, z tego przy 1-2 podejsciu 12 a potem staram sie po 10.
pompek nie robie, tzn jak mi sie przypomni 1x w miesiacu ale wtedy to tak 35 25 20 15 10 10 10 az nie umie rak podniesc
a potem umieram na nastepny dzien :mgreen:

p.s. waze okolo 84 kg


No to musi Cię być łatwo rozpoznać na mieście, plecy musisz mieć jak stodoła...

Jonesy - Czw 01 Mar, 2012 23:41

szymon napisał/a:
nie wiem o czym piszecie ale ja to robię jedną ręką :skromny:


Ciebie też musi być łatwo rozpoznać. Z taką ręką???

Jonesy - Pią 02 Mar, 2012 09:20

Nie pomogę bo się nie znam.
Mogę doradzić tylko tyle, co wiem z doświadczeń z bieganiem.
Jeżeli masz coś robić dla przyjemności i dla siebie, to nie oszczędzaj na sprzęcie - kup porządny i wygodny, a nie byle *p**** z targu. Dotyczy butów, ciuchów, żarcia, sprzętu, rowerów, czegokolwiek.
Ja dzisiaj wracam do biegania.

Jonesy - Pią 02 Mar, 2012 15:00

Kolega z grupy miał zapicie. Chyba dosyć ostre, bo od niedzieli do wtorku, wczoraj się o tym dowiedziałem. Sam kolega już na oddziale.
Ale nie o tym chciałem, chociaż to straszne jest, bo rok go znam, a nie pił jeszcze dłużej.
Chodzi mi o koszmar jaki przezywał, o torturę jaką sobie zafundował. Podobno już od pierwszego dnia po prostu zwiał z domu się nachlać. Ścigali go koledzy z grupy, uciekał, popijał, odgrażał się, odwieźli go do domu, znowu zwiał. Wzięli go do siebie i przenocowali - rano zwiał do innego miasta, popił, narobił rachunku w knajpie i sam musiał dzwonić, żeby ktoś przyjechał i go spłacił.
ku***, co to za picie? Gdzie tu przyjemność? Jak o tym usłyszałem, to pomyślałem, to po cholerę mu to było? Co mu to dało? Jazdy sobie takie robił i tak się nakręcił, że we wtorek chciał pod pociąg się rzucać. "Zaszczuty", otoczony ludźmi, którzy tylko chcieli mu pomóc, podczas gdy on miał ochotę się uchlać...
Chodzi mi o to, że jaki to jest straszny stan, straszna choroba, że chociaż nic z tego nie miał, nic kompletnie, to ta potrzeba w nim była taka silna. Szok po prostu, szok.

Kulfon - Pią 02 Mar, 2012 15:09

Jonesy napisał/a:
Ścigali go koledzy z grupy


cr4c

Jonesy - Pią 02 Mar, 2012 15:18

Kulfon napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Ścigali go koledzy z grupy


cr4c


Żona do nich dzwoniła, bo nie wiedziała co ma zrobić, a sama w ciąży jest. Chyba sytuacja po prostu wszystkich przerosła. W sumie ani się nie dziwię...

grzesiek - Pią 02 Mar, 2012 15:21

Jonesy napisał/a:
ta potrzeba w nim była taka silna. Szok po prostu, szok.

to że chciał się nachlac to rozumię,- chciał i to zrobił z premedytacją. To nie wpadka,zapicie ,to świadome sięgnięcie po alkohol. Widocznie fakt,że chodził na grupę nie świadczy że trzeźwiał. Zatrzymał się na "ruchomych schodach" kiedyś, a teraz chęć napicia się eksplodowała. Nic nie zrobił by nie pić i to jest bolesne,bo jak piszesz miał przerwę w piciu dośc sporą,tylko nie zamienił jej w trzeźwienie. Może potrzebował takiego doświadczenia,by uzmysłowić sobie,że nie kontroluje swojego picia.
Dziwię się tylko tym ,co mu usilnie "pomagali", swoim zaangażowaniem doprowadzili go do jeszcze większej ,obsesyjnej chęci picia. Alkoholikowi w czasie picia się nie przerywa( pomaga) ,musi sam przerwać ciąg,a wtedy można ewentualnie działać,pod warunkiem,że sam o to poprosi.Nic na siłę.

Marc-elus - Pią 02 Mar, 2012 15:24

grzesiek napisał/a:
Alkoholikowi w czasie picia się nie przerywa( pomaga) ,musi sam przerwać ciąg,a wtedy można ewentualnie działać,pod warunkiem,że sam o to poprosi.Nic na siłę

Też tak sądzę. Tak to wyszło źle, a mogło jeszcze gorzej... A jakby w domu pochlał te parę dni, zamknięty sam ze sobą w pokoju, byłoby lepiej.... tylko że pewnie go żona nie wyganiała, tylko po prostu zabroniła pić.

grzesiek - Pią 02 Mar, 2012 15:33

Jonesy napisał/a:
Chyba sytuacja po prostu wszystkich przerosła. W sumie ani się nie dziwię...

a ja sie dziwię niestety,bo on pił,ale ci co chcieli pomóc, nie myśleli logicznie,żona też.

Jonesy - Pią 02 Mar, 2012 15:51

Też bym go nie chciał w domu nachlanego jakbym był w 5 miesiącu ciąży...
Znowuż świadomość że gdzieś tam łazi i robi długów, albo nie wiadomo co innego też pewnie jej nie robiła dobrze. Tym bardziej że te prawie dwa lata miała dziewczyna spokój i ułudę.
ch** ta choroba Panowie i Panie, ch**...

grzesiek - Pią 02 Mar, 2012 16:06

yoytek a gdyby pił w domu,a koledzy z grupy zaopiekowali się żoną pijącego,może nie byłoby tak olbrzymich skutków,może szybciej by skończył,a kobieta ciężarna miała by wsparcie i podporę trzeźwych ludzi, on jak się otrząsnął to potrafił poprosić o pomoc.
Czasami odwrotna sytuacja i pomoc może wiele zmienić.Zależy na czym się skupiamy.
Wg mnie bardziej zadbałbym o tą kobietę,gdyby była moją znajomą,a na kolegę po prostu bym czekał.
Kiedyś sam mówiłem " nie wpieprzaj się między wódkę ,a zakąskę," i teraz wiem,że na trzeźwo to też ma sens.
Jak mi ktoś chciał "pomóc" i przerwać moje picie, po udowadniałem,że to ja mam rację i piłem z podwojoną siłą,nic i nikt nie mógł na mnie wpłynąć.Nawet jak chcieli mnie izolować w mieszkaniu,to zawsze coś wykombinowałem np. radio TAXI z dostawą do domu i na kredyt. Nawet powtórzyłbym cód Jezusa by tylko się napić. Sam musiałem chcieć przestać pić.

grzesiek - Pią 02 Mar, 2012 16:07

Przepraszam Jonesy za pomyłkę z yojtkiem.
zimna - Pią 02 Mar, 2012 18:29

Jonesy napisał/a:
Tym bardziej że te prawie dwa lata miała dziewczyna spokój i ułudę.
ch***wa ta choroba Panowie i Panie, ch***wa...

Dużo zapić.- ja ciągle o tym słyszę, to już jakaś epidemia :mysli: przednówek czy co?
Mnie najbardziej przerażają takie mechaniczne -akcja robot-
np. sprzątała, znalazła butelkę, otworzyła- wypiła, po chwili jak się zorientowała co zrobiła próbowała to zwymiotować.
albo facet w sklepie, zakupy -w markecie (3 lata abstynencji zero męki, głodów, luzik)
W pewnym momencie uciekł rodzinie ze sklepu, bo poczuł, po prostu ze za chwile podejdzie do butelki, odkręci i spożyje na miejscu - impuls.
Współczuję :(
we4ed
Hejo

cool - Pią 02 Mar, 2012 18:44

Cytat:
to że chciał się nachlac to rozumię,- chciał i to zrobił z premedytacją. To nie wpadka,zapicie ,to świadome sięgnięcie po alkohol


dokładnie się z tym zgadzam , ja w momencie zapicia z pełną świadomością sięgnąłem po alko ,i niewierze że nie świadomie się zapija .po prostu się idzie pić teraz mam świadomość że to ja i tylko ja odpowiadam za to czy sięgnę po alkohol.

myślę że ważną rzeczą jest nasza determinacja w decyzji o trzeźwieniu :)

cool - Pią 02 Mar, 2012 18:46

zimna napisał/a:
np. sprzątała, znalazła butelkę, otworzyła- wypiła, po chwili jak się zorientowała co zrobiła próbowała to zwymiotować.
albo facet w sklepie, zakupy -w markecie (3 lata abstynencji zero męki, głodów, luzik)
W pewnym momencie uciekł rodzinie ze sklepu, bo poczuł, po prostu ze za chwile podejdzie do butelki, odkręci i spożyje na miejscu - impuls.


moim zdaniem to nie impuls , to po prostu przymus picia ,głód i nie umiejętność poradzenia sobie z nim ???????

kelpi - Pią 02 Mar, 2012 22:28

grzesiek napisał/a:
Jak mi ktoś chciał "pomóc" i przerwać moje picie, po udowadniałem,że to ja mam rację i piłem z podwojoną siłą,nic i nikt nie mógł na mnie wpłynąć.


Dokładnie tak! Od razu mi sie włączało myślenie typu: To ja wam teraz wszystkim pokaże!!! Masakra :szok:

nawrocik napisał/a:
ja w momencie zapicia z pełną świadomością sięgnąłem po alko ,i niewierze że nie świadomie się zapija


No nie wiemczy tak, bo pomimo tego że wiedziałem że idę, wsiadam do taksówki, stoje w nocnym, podchodzę do lady i kupuje... To jednak widze to jak film z którego nie mogłem sie wyrwać, jakby mnie jakaś reka za oszywę trzymała, to jest chyba bezsilność zvx54gs

Jonesy - Pią 02 Mar, 2012 22:54

aha, a ja pojechałem na zlot modelarzy... :mgreen:
Ale faktycznie że zostawiony sam sobie, bez zwracania na siebie uwagi wszystkich współznajomych, następnego dnia sam doczekałem aż rozum wrócił do głowy.
A nie, przepraszam, koledzy odnieśli mnie do pokoju jak osłabłem z sił.
I znowu mi Kacha będzie marudzić że to wspominam...

endriu - Wto 13 Mar, 2012 06:33

Jonesku, a Ty co? dalej rączką w wannie?
Marc-elus - Wto 13 Mar, 2012 06:50

endriu napisał/a:
Jonesku, a Ty co? dalej rączką w wannie?

Poziom "wzajemnej dyskusji" sięgnął dna....

A chłopaki podobno ostro trzeźwieją.... :mysli:

szymon - Wto 13 Mar, 2012 07:53

Jonesy napisał/a:
I znowu mi Kacha będzie marudzić że to wspominam...


jak wspominasz często to dlatego, że tęsknisz za tym 8|

szymon - Wto 13 Mar, 2012 07:55

Marc-elus napisał/a:
A chłopaki podobno ostro trzeźwieją.... :mysli:


nie ostro tylko normalnie, na swój sposób :pocieszacz:

Jonesy - Wto 13 Mar, 2012 08:29

szymon napisał/a:
Jonesy napisał/a:
I znowu mi Kacha będzie marudzić że to wspominam...


jak wspominasz często to dlatego, że tęsknisz za tym 8|


Nie wspominam tego często, wspominam, żeby nie zapomnieć. Wspominam, żeby za chwilę ktoś nie przylazł i nie pisał, że Jonesy rad udziela, a sam zapił. Wspominam wreszcie Szymon, bo jestem szczery ze sobą - nie mam zamiaru tego gdzieś tam schować i udawać że tego nie było, bo jakbym tak zrobił, to 28 lutego odpalił bym race i roczek świętował.

Jonesy - Wto 13 Mar, 2012 08:36

Marc-elus napisał/a:
endriu napisał/a:
Jonesku, a Ty co? dalej rączką w wannie?

Poziom "wzajemnej dyskusji" sięgnął dna....

A chłopaki podobno ostro trzeźwieją.... :mysli:


Marc-elus napisał/a:
endriu napisał/a:
śniło mi się dzisiaj, że wypiłem 1 piwo i żeby szybko wytrzeźwieć poszedłem do burdelu

Mistrz, Jones pewnie śni że pił i zagryzał popcornem.... fsdf43t


No, u Ciebie też widzę, już wszystko po staremu, co Marcelku?

szymon - Wto 13 Mar, 2012 08:36

Jonesy napisał/a:
Nie wspominam tego często, wspominam, żeby nie zapomnieć.


takie skromne zdanie moje tylko było...
takie mam odczucie, że często w ostatnim czasie to robisz.
ja przecież tez staruje trzeci raz, twu jego mać, wystartowałem trzeci raz.

Jonesy napisał/a:
Wspominam, żeby za chwilę ktoś nie przylazł i nie pisał, że Jonesy rad udziela, a sam zapił


po co się przejmujesz tym, czego nie jesteś pewien.
zapicie nie dyskryminuje w udzielaniu rad czy dyskusji.
wystarczy to robić delikatnie i na swoim przykładzie.
wtedy Ci nikt nie zarzuci, że 12 lat temu zapiłeś.

Marc-elus - Wto 13 Mar, 2012 08:39

Jonesy napisał/a:
No, u Ciebie też widzę, już wszystko po staremu, co Marcelku?

Nie Jones, jednak sztandarów wywieszał nie będę.... jeżeli Cię uraziłem, to przepraszam, ale tylko ze względu na Ciebie...

Jonesy - Wto 13 Mar, 2012 08:48

Nie musisz, szczypaniem sobie krzywdy nie zrobimy :)
Marc-elus - Wto 13 Mar, 2012 09:48

Jonesy napisał/a:
Nie musisz, szczypaniem sobie krzywdy nie zrobimy :)

Lubie szczypanie.... może nawet tak samo jak siedzenie w wannie.... ;)

bunia - Wto 13 Mar, 2012 17:25

Marc-elus napisał/a:
Lubie szczypanie....


.....ale ...lubisz szczypać ?....czy jak Ciebie szczypią ? :skromny:

Aniołkowa - Czw 15 Mar, 2012 15:13

Jonesy napisał/a:
Jeżeli masz coś robić dla przyjemności i dla siebie, to nie oszczędzaj na sprzęcie - kup porządny i wygodny

doczytalam wlasnie :)
jestem tego samego zdania, kupilam na poczatku roku orbitka, kocham step ale kregoslup szwankuje i musialam odpuscic a na orbitku sie pieknie śmiga, i tez wolalam wydac troszke wiecej na sprawdzona marke, nie raz sie wczesniej nacielam w roznych zakupach i teraz dmucham na zimne

Jonesy - Śro 21 Mar, 2012 10:31

Z różnych powodów, już nawet nei będę pisał z jakich, teściowie dostali nakaz rozbiórki pieczarkarni. Dosyć dodać, że na własne życzenie ich to spotkało. Termin do końca marca, więc wyobraźcie sobie jak musieli podpaść, skoro pismo przyszło w grudniu (i tak dobrze że w marcu jest ciepło, a nie na minusie). Anyway - teściu dogadując się z kumplami postanowił zakupić młot udarowy made in china, bo przecież nim da radę. Po kilku dniach hurraoptymistycznego nakręcania się wdrapał się na ten dach. Jeszcze z durnymi uwagami typu - strach to robić bo możemy zlecieć. Życie szybko zweryfikowało te durne marzenia - dach pieczarkarni ma grubość około 20 cm betonu... a wylany jest na zbrojenie - siatkę z drutu o centymetrowej grubości, każde oczko siatki to 25cm... Co 2 metry przez całą szerokośc dachu lecą potrójne zbrojone druty, tak na wszelki wypadek. Koszmar - bo tym bzyczkiem made in china po całym dniu wiercenia pokruszył jakieś 50cm2, a dach ma 6 m x 18 m... W sobotę waliliśmy 7-kilowymi młotami. Niestety - uderzałem a młot się odbijał - jak od materaca...
W końcu ustaliliśmy, że wypożyczy młot do robót drogowych, od kumpli dowiedział się że wypożyczenie kosztuje 5 dyszek za dobę. Obiecałem mu te 5 dych, żeby mnie nie zmarnował na tym dachu. Nakręcał się całą niedzielę i w poniedziałek zadzwonił. Cóż, okazało się że za 5 dych są młoty owszem, ale takie jak on ma (oczywiście jak mu o tym mówiłem w sobotę, że tak może być, to pełen hurraoptymistycznego zapału powiedział że będzie ok...) i że te młoty co my chcemy są za 130 złotych. No to zagryzłem zęby i dąłem mu te 130 zyla, wziąłem urlop na wtorek i z samego rana czekam. Już podpadło że pojechał swoją osobówka po ten młot, ale ok. No przywiózł młot trochę większy od tego chińskiego g***a, za 130 złotych tłumacząc, że ten drogowy jest w naprawie i trzeba by było poczekać...
Zaczęlismy kuć, dołączył jeszcze teścia koleżka. Na zmianę po 20 minut we dwóch (teściu nie może bo miał w grudniu operację kręgosłupa). I uwaga, przechodzimy do punktu głównego niniejszej opowieści:
o 13:30, po tym jak teściowa poszła do roboty teściu pohasał do sklepu. Przylazł z browarem... Miło się zaskoczyłem, bo wytłumaczył koleżce, że ja nie piję (chociaż nic mu nie mówilismy z żoną), więc kupił im po dwa. Po czym przylazł do mnie tłumaczyć się, że "przecież przy robocie sobie mogą po piwku wypić"... Cóż, po jednym to nie było. A mi nawet Coli nie kupił, bo nie wpadł na to...
Oczywiście już od tego momentu niewiele pokuli, więc jechałem na młocie sam. Po południu dołączył do nich sąsiad, który "miał mnie zluzować". Ale po stwierdzeniu fachowym, że "młot bez smaru nie pójdzie" pierwsze co zrobił to pobiegł do sklepu. Tu już mi się nie chciało tłumaczyć czemu nie chcę piwa, boi co głupkom miałem tłumaczyć. Raz powiedziałem głośno i dobitnie że nie chcę i powinno być po sprawie.
Oczywiście na młocie ujeżdałem samemu nadal, bo sąsiad smarować musiał mocno. Oczywiście cały proceder postanowili uprawiać na dachu, kręcąc się jak upośledzeni po tych zbrojeniach... Podczas gdy ja dalej na młocie...
Nie wytrzymałem dopiero jak o 20 stwierdzili, że oni teraz powiercą, a ja mam skoczyć do sklepu po piwko. I wyłożyć ze swoich...
"Panowie, ku***, Ja alkoholu nie piję i nie będę wam ani latał po alkohol ani tym bardziej wykładał pieniędzy na alkohol - chcecie sobie chlać, to załatwiajcie sobie sami. Ale na dole, bo jak będziecie chlali przy mnie, to ja dziękuję za taką pracę..." Dodałem jeszcze teściowi, że nie po to wykładam mu pieniądze na wypożyczenie młota, bo nie ma sam, żeby się teraz upijał jak kretyn z sąsiadami i koleżkami i nie miał kto na młocie pracować. I poinformowałem że w razie wypadku pod wpływem alkoholu ubezpieczenia brak.
Po czym zszedłem z dachu i poszedłem do domu. I tak już było ciemno, nic nie widziałem, a te pacany zamiast świecić lampą, to łazili wszędzie.
Mogłem zejść z tego dachu już o 14, bo to co zrobił teść było głupie i chamskie. Ale wyłożyłem tę forsę, wiem jak jemu i teściowej zależało na tej rozbiórce, po za tym nie mam aż tyle wolnego żeby co i rusz je brać, no a teść sam nie może pracować bo mu kręgosłup siądzie i będą jaja. Ale przypomniałem sobie dokładnie jak głupi i niedopowiedzialny bywałem nie tak dawno temu. I jak zapewne skończyłaby się ta praca dla mnie gdybym pił.

Wziąłem sobie długi prysznic, najadłem się i poszedłem spać z żoną. O 23 przylazł teść, w poszukiwaniu kluczy od swojego auta... Nawet nie miał siły żeby go opierdzielić...

Ich sprawa co piją, jak piją i kiedy piją. Niech sobie piją. Ale niech to robią nie przy mnie i nie przy pilnej pracy.

Gonzo.pl - Śro 21 Mar, 2012 10:49

A ja bym ich po prostu od początku olał i zostawił samym sobie. Jeśli nie potrafią nie pić kilka godzin, niech sobie brygadę wynajmą. Za swoje, ich problem.
Tak, chcę przez to powiedzieć, że i tak dałeś im się wrobić w niańczenie pijaków.
I to Ty się przejmujesz. Oni takich dylematów nie mają.

Pozdrawiam. :luzik:

Jonesy - Śro 21 Mar, 2012 11:03

No masz rację. I do tego bolą mnie plecy, ręce, mam spuchnięte lewe przedramię jak cholera, przez co wczoraj i dzisiaj trening na siłowni odpada, i masę siniaków na nodze od doduszania tego cholernego młota.
Powinienem kopnąć w d*** i iść w diabły. Szkoda mi tylko było tego siana co wydałem na młot.
Na usprawiedliwienie napiszę, że to ustrojstwo było wielkie i tak kopało, że całą koncentrację poświęcałem utrzymaniu kontroli nad nim.
A mimo to tyle szczegółów zapamiętałem...

Gonzo.pl - Śro 21 Mar, 2012 11:11

Tu już nawet nie wnikam we wpływ tej sytuacji na Ciebie...
Ale samo ich podejście do życia, roboty, bezpieczeństwa. Zmienić tego nie możesz.
Unikać możesz.

Tajga - Śro 21 Mar, 2012 11:28

Jonesy napisał/a:

Wziąłem sobie długi prysznic, najadłem się i poszedłem spać z żoną. O 23 przylazł teść, w poszukiwaniu kluczy od swojego auta...


I co dalej z tymi kluczykami? Znalazł? Pojechał???

pterodaktyll - Śro 21 Mar, 2012 12:24

Jak to powiadają...........samo życie. Czasem też trzeba być przygotowanym na niespodzianki od losu. Z tego co piszesz wynika, że jednak zdałeś ten "egzamin" :okok:
Jonesy - Śro 21 Mar, 2012 12:25

Tajga napisał/a:
Jonesy napisał/a:

Wziąłem sobie długi prysznic, najadłem się i poszedłem spać z żoną. O 23 przylazł teść, w poszukiwaniu kluczy od swojego auta...


I co dalej z tymi kluczykami? Znalazł? Pojechał???


Hahaha, nie, słuchaj - jak zlazłem z dachu o tej 20:00 to w przypływie ludzkich uczuć wjechałem mu tym autem do garażu. A jako że przy kluczykach od auta ma klucze od garażu, a miał młota i inne narzędzia do schowania, to kluczyki położyłem mu na dach samochodu, o czym mu 3 razy mówiłem...
Ale zapomniał...

Jonesy - Śro 21 Mar, 2012 12:26

pterodaktyll napisał/a:
Jak to powiadają...........samo życie. Czasem też trzeba być przygotowanym na niespodzianki od losu. Z tego co piszesz wynika, że jednak zdałeś ten "egzamin" :okok:


Czas pokaże... Uczciwie przed sobą mogę przyznać, że robiłem dotąd, aż mnie to zaczęło uwierać. Wtedy poszedłem w diabły - bez opcji na negocjacje.

pterodaktyll - Śro 21 Mar, 2012 12:31

Jonesy napisał/a:
mogę przyznać, że robiłem dotąd, aż mnie to zaczęło uwierać. Wtedy poszedłem w diabły - bez opcji na negocjacje.

robię dokładnie tak samo i nie ma "zmiłuj się" :mgreen:

zimna - Śro 21 Mar, 2012 16:33

Jonesy napisał/a:
I do tego bolą mnie plecy, ręce, mam spuchnięte lewe przedramię jak cholera, ........... i masę siniaków na nodze od doduszania tego cholernego młota.
Powinienem kopnąć w d*** i iść w diabły. Szkoda mi tylko było tego siana co wydałem na młot.

Jonesy napisał/a:
Nie wytrzymałem dopiero jak o 20 stwierdzili, że oni teraz powiercą, a ja mam skoczyć do sklepu po piwko. I wyłożyć ze swoich...
:rotfl: :rotfl: :rotfl:
Jonsio ja tam mam wrażenie, że od początku to Ty im stawiałeś :wysmiewacz:

Jonesy - Pią 23 Mar, 2012 11:25

Ah, wczoraj grupa i masaż dla duszy. Super się tam czuję.
Jakiś czas temu pisałem o koledze, który zapił. Znajomi z grupy załatwili mu pobyt na oddziale, bo tak potrzebował podobno pomocy, że zgodziłby się na wszystko.
Niestety, uciekł z tamtąd po tygodniu już.
Tłumaczył mi wczoraj, że to nie dla niego, że tam nienormalni ludzie, że on tam wariował, on taki nie jest, co on miał tam robić...
Zdrowieć i dochodzić do siebie, ale najwyraźniej zapomniało mu się o tym...
Facet agresywny jak nie wiem, non stop wybuchał złością, wszystko go drażniło. Podczas gdy na grupie, odwracam się do niego, patrzę co robi, a koleś siedzi komórką na forum informacyjnym popularnego portalu i przegląda sobie artykuły o matce Madzi oraz zabójcy z Francji i tak dalej. Ręce mi kurde na to opadły. To po cholerę w ogóle przyjechał? Pościemniać? Pokoloryzować? 8 razy się terapeutka pytała o podzielenie problemami, radościami, smutkami - a ten nic, z kamienną twarzą, jakby nigdy nic, przeglądając portale siedział sobie i zabierał tlen...
Poza tym ogólnie nieco smutne spotkanie - sezon na zapicia się zbliża chyba, w końcu wiosna. Smutne to, tym bardziej że młodzi odpadają pierwsi w tej imprezie. A nagrody za drugie miejsce nie ma...

Kulfon - Pią 23 Mar, 2012 11:52

Cytat:
Poza tym ogólnie nieco smutne spotkanie - sezon na zapicia się zbliża chyba

czyszbys cos planowal ... :roll:

Jonesy - Pią 23 Mar, 2012 12:10

Kulfon napisał/a:
Cytat:
Poza tym ogólnie nieco smutne spotkanie - sezon na zapicia się zbliża chyba

czyszbys cos planowal ... :roll:


No bach, bo nie dokończyłem zdania...
Parę osób na grupie poległo no i wczoraj sobie wybrali dzień na zwierzenia.
Nic podobnego Kulfon nie mam w planach.
Za dużo zależy teraz od mojej trzeźwości i solidnego spojrzenia na sprawy.

Najzwyklej w świecie moje pijaństwo z czysto biznesowego punktu widzenia przestało mi się kalkulować - nie opłaca się.

Marc-elus - Pią 23 Mar, 2012 12:23

Jonesy napisał/a:
Najzwyklej w świecie moje pijaństwo z czysto biznesowego punktu widzenia przestało mi się kalkulować - nie opłaca się.

Heh, przecież nigdy się nie opłacało, tylko tego wcześniej nie widziałeś.... :)
Jonesy napisał/a:
Parę osób na grupie poległo

A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy.....

fsdf43t

staaw - Pią 23 Mar, 2012 12:26

Jonesy napisał/a:

Najzwyklej w świecie moje pijaństwo z czysto biznesowego punktu widzenia przestało mi się kalkulować - nie opłaca się.

:okok:
Teraz jeszcze pomyśl jak sobie o tym przypominać w trudnych chwilach a będzie dobrze...

grzesiek - Pią 23 Mar, 2012 12:31

Jonesy napisał/a:
Ręce mi kurde na to opadły. To po cholerę w ogóle przyjechał? Pościemniać? Pokoloryzować? 8 razy się terapeutka pytała o podzielenie problemami, radościami, smutkami - a ten nic, z kamienną twarzą, jakby nigdy nic, przeglądając portale siedział sobie i zabierał tlen...

widzisz Jonesy tak to jest,jak ktoś jeszcze się nie dopił, a na terapie chodzi tylko po to ,by stara lub szef w pracy sie odpieprzyli i dali spokój.Najważniejszy jest papierek.Szkoda tylko tego zmarnowanego czasu i pracy innych,którzy usilnie chcą mu pomóc.
Wiosna ma to do siebie,że szybko potrafi zweryfikować prawdziwe podejście do tematu i rzetelnego trzeźwienia oraz rozumowania co niektórych ludzi, twierdzących że coś robią z własnym życiem.

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 17:07

Jonesy napisał/a:
sezon na zapicia się zbliża chyba, w końcu wiosna.

Moim zdaniem, jakieś dziwne rewelacje powtarzasz, pomyśl...
Sezon na zapicia jest tylko z tyłu głowy. Siedzi diabełek i drąży. :p
A lato, jesień, zima, nie są sezonem na zapicia? Plucha, zimno, cimno... :p
Jak ktoś chce, to ma cały rok sezon na zapicia.

Marc-elus - Nie 25 Mar, 2012 17:33

Gonzo.pl napisał/a:
Sezon na zapicia jest tylko z tyłu głowy. Siedzi diabełek i drąży.

Niezupełnie, bo jednak ładna pogoda, parasole(ogródki piwne) wokoło, to budzi pewne skojarzenia. Jak alko przez x lat pił przy grillu to rozpalając po raz pierwszy na trzeźwo nie myśli jedynie o kiełbasie....
Jednak, w wielu przypadkach to tylko usprawiedliwienia, kropelka która przepełnia i tak "przelewającą się" czarę.....

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 17:47

Może budzic takie same skojarzenia, jak to:
Gonzo.pl napisał/a:
A lato, jesień, zima, nie są sezonem na zapicia? Plucha, zimno, cimno...

Ja nie potrzebowałem ani specjalnej pory roku, ani specjalnego miejsca, zeby pić. Piłem zawsze i wszędzie. Ktoś pil tylko przez dwa wiosenne miesiące, kiedy ogródki się pojawiają?
Zwykłe szukanie jakiegokolwiek powodu i usprawiedliwienia do picia.

Marc-elus - Nie 25 Mar, 2012 17:54

Gonzo.pl napisał/a:
Zwykłe szukanie jakiegokolwiek powodu i usprawiedliwienia do picia.

Tak, ale zauważ jednak że np w święta jest więcej zapić niż np miesiąc wcześniej.
Usprawiedliwianie się? Czekanie na "okazje"? Pewnie tak, ale miesiąc wcześniej też są okazje, a zapić jest mniej...
To coś w stylu "okazja czyni złodzieja"....

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 17:58

Ostatnie Twoje zdanie potwierdza zdanie, które cytujesz cytujesz. :)
A całość potwierdza moją tezę, że każdy termin i każdy powód dobry.
Zgodzisz się?

Marc-elus - Nie 25 Mar, 2012 18:18

Gonzo.pl napisał/a:
Zgodzisz się?

Tak. :)
Są jednak okoliczności, "terminy", w których występuje większa liczba zapić.
Dlaczego? Bo łatwiej jest wtedy usprawiedliwić picie? W części przypadków może i tak, ale w części te okoliczności mogą działać jak wyzwalacz.

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 18:24

Oczywiscie, że tak.
Ale, jak napisałem, diabełek siedzi z tylu głowy, nie w ogródku.
Dlatego warto nie podniecać się ogródkami, nie łazić po Starym Rynku, tylko atrakcyjnie układać sobie życie. Iść do kina, na kawę i lody, na rowery, do ZOO.

wampirzyca - Nie 25 Mar, 2012 19:08

bo kto łazi to wyłazi

bo kto szuka ten znajdzie itd

cool - Nie 25 Mar, 2012 19:16

Marc-elus napisał/a:
ale w części te okoliczności mogą działać jak wyzwalacz.


i to moim zdaniem ,działa na to że pewne momenty są w moiej psychice zakodowane że musiałem pić bo tłumaczyłem sobie jak to nie wypić :) a teraz je mogę spokojnie przedtrwać bez picia :)

cool - Nie 25 Mar, 2012 19:16

Gonzo.pl napisał/a:
do ZOO.


dobre :)

szymon - Nie 25 Mar, 2012 19:21

wampirzyca napisał/a:
bo kto łazi to wyłazi

bo kto szuka ten znajdzie


bo kto idzie z zamiarem się nachlania,
albo się waha czy się nachlać
to tam mu ułatwią podjęcie decyzji

w takich przypadkach doskonale przydaje się szafa... nawet święta nie pomogę :uoee:

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 19:25

mnie tam szafa tylko dostarczała wytłumaczeń do picia.
cool - Nie 25 Mar, 2012 19:29

Gonzo.pl napisał/a:
to czysto platoniczna jest. :shock:


muszę sprawdzić co oznacza platoniczna wtedy odpowiem . :)

wampirzyca - Nie 25 Mar, 2012 19:30

można by jeszcze rzec

-wszystkie drogi prowadzą do....... lub

-wszystkie drogi nie prowadzą do .....każdy niech wybierze cosik dla siebie na rozstaju dróg :)

Jacek - Nie 25 Mar, 2012 19:35

Marc-elus napisał/a:
To coś w stylu "okazja czyni złodzieja"....

ja bym to nazwał po imieniu "dla alkoholika,każda okazja jest powodem do wypicia"
choćby na ten przykład bo ...
Gonzo.pl napisał/a:
Plucha, zimno, cimno...

Gonzo.pl napisał/a:
A lato, jesień, zima, nie są sezonem na zapicia?

nie :nie: Mareczku - gdyż ty kojażysz to z tym
Gonzo.pl napisał/a:
Piłem zawsze

a Bartek mając to na myśli
Jonesy napisał/a:
sezon na zapicia się zbliża chyba, w końcu wiosna.

miał z pewnością na myśli co może pokusić trzeźwiejącego alkoholika

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 19:39

A to ja nie jestem trzeźwiejacym alkoholikiem, Jacusiu? :skromny:
A mnie ten ogródek wisi jako i drzewo, co stoi przy drodze...

Jacek - Nie 25 Mar, 2012 19:47

Gonzo.pl napisał/a:
A to ja nie jestem trzeźwiejacym alkoholikiem, Jacusiu? :skromny:

a to ty nie wiesz że mnie pytasz??? :szok:

szymon - Nie 25 Mar, 2012 20:03

Jacek napisał/a:
Gonzo.pl napisał/a:
A to ja nie jestem trzeźwiejacym alkoholikiem, Jacusiu? :skromny:

a to ty nie wiesz że mnie pytasz??? :szok:


Gonzo! do raportu...
byłeś dzisiaj na ogródkach?

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 20:05

Tak!!!
Na działkowych. I drzewa też stały. ;)

cool - Nie 25 Mar, 2012 20:26

Cytat:
Na działkowych.


pewnie jakiś szaber ??????????

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 20:34

nieeeee......

Jonesy - Nie 25 Mar, 2012 21:01

...
bo w zeszłym roku w okolicach maja się parę osób na grupie wywaliło na plecki.
I ktoś na dekadencji napisał mi wtedy, że wiosna to taki sprzyjający okres...
No i jak w tym roku znowu się zaczęli ludkowie wywalać na plecki
to tak jakoś przez analogię napisałem że wiosna idzie - sezon na zapicia.
Wcale mi nie chodziło że szukam sobie wytłumaczenia.
Ani że piłem szczególnie na wiosnę.
Nie spodziewałem się hiszpańskiej inkwizycji...
...

czubki

szymon - Nie 25 Mar, 2012 21:03

Jonesy napisał/a:
czubki


oj tam, jeden czy dwa czubki zrozumiały...
chodź do tatusia 4g5

Gonzo.pl - Nie 25 Mar, 2012 21:24

Jonesy napisał/a:
Wcale mi nie chodziło że szukam sobie wytłumaczenia.

Ja rozważałem ogólnie. ;) Wlasnie o takich powtarzanych bez przemyslenia "prawdach".

Jonesy - Pon 21 Maj, 2012 00:05

Jestem, żyję i mam się wyśmienicie.
Gonię sprawy budowy, za parę dni podpisuję umowę z bankiem. Robotnicy zamówieni na połowę czerwca - znowu zacząłem spełniać marzenia. Coś w tym było, żeby nie podejmować decyzji za szybko od podjęcia decyzji o trzeźwieniu. Ale ponad rok minął i tak samo się złożyło, że tyle trwało. Nie byłoby to w życiu możliwe, gdybym pił. Widzę to wyraźnie, a z każdym kolejnym dniem widzę więcej i więcej. Rzeczy które mnie cieszą, smucą, trapią, straszą a nawet przerażają. Ale nie ma takiej, z którą teraz, wespół z żoną, nie mógłbym się zmierzyć. Oprócz tej jednej jedynej, którą zdecydowałem się omijać szerokim łukiem i unikać jak ognia.
Jeżdżę na spotkania grupy i zaglądam tutaj cały czas.
Fakt, nie chce mi się często pisać, gdyż zauważyłem, że połowę czasu w pracy spędzam na Dekadencjonowaniu. W czasie pierwszego spotkania, moja terapeutka spytała mi się, czy uważam, że jestem dobrym pracownikiem, czy sądzę, że mój szef ma prawo być ze mnie zadowolony. Z zaciętością wręcz broniłem wtedy swojego zdania, że moje picie nie ma żadnego wpływu na moją wydajność, bo jestem idealnym pracownikiem, w dodatku w pracy, którą kocham.
Teraz wiem, że g***o wiedziałem i g***o gadałem. Niestety, do tej pory nie mogę szczerze odpowiedzieć twierdząco na to pytanie. Ale staram się jak mogę pracować nad sobą i pilnować się ile się da.
Był u mnie dzisiaj wspominany kiedyś kolega - przedstawić narzeczoną i pogadać o weselu i tak dalej. Najlepszy mój kolega, od przedszkolnych lat, przez podstawówkę i liceum. I najlepszy kompan do kielicha. Z jakim bólem serca odżegnałem się od niego i reszty towarzystwa te półtora roku temu. Ominęło mnie to jak poznał swoją dziewczynę, jak kupował pierścionek, jak oświadczał się. Ale zobaczyłem dzisiaj coś zupełnie innego - tę normalną, uczciwą, nie tyle zazdrość, co, nie wiem jak to nazwać - chyba wiem, jak chciałby żeby wyglądało jego życie. Bo przez te półtora roku co poopuszczałem wydarzenia ważne dla niego - udało mi się odnaleźć coś o wiele ważniejszego - udało mi się na nowo odnaleźć miłość mojej żony i jej szacunek, jesteśmy na dobrym tropie aby odnaleźć nasze szczęście i małe niebo, które sami sobie zbudujemy , ciężką pracą.
Jego narzeczona powiedziała, że rodzina i dzieci chyba zmieniają życie człowieka o 360 stopni. Mogłem tylko pomyśleć "nie masz pojęcia dziewczyno, jak są w stanie zmienić Twoje życie osoby, które kochają Cię i nie rezygnują z Ciebie, choćby nie wiem jak źle było".
Każdy dorasta, to co robiliśmy za młodu i za okresu głupoty, to już okres zamknięty dla mnie.
Nie chciałbym już nigdy więcej spotkać siebie sprzed półtora roku.

Trzeźwego życia przy trzydziestce nie da się z niczym porównać. Żałuj kolego, że już nie dasz rady sprawdzić, bo gonisz pięćdziesionę... Ale będę często pisał, żebyś wiedział co straciłeś :)


Gonzo.pl - Pon 21 Maj, 2012 00:18

cg45g
A jeszcze Cię ucaluję, a co. :buziak:

Jonesy - Pon 21 Maj, 2012 00:22

Gonzo.pl napisał/a:
cg45g
A jeszcze Cię ucaluję, a co. :buziak:


Kurcze, wiedziałem, że i tu muszą być jacyś fani Fast&Furious :)

Gonzo.pl - Pon 21 Maj, 2012 00:24

Też. :p

Myślisz, że to za to? :mysli:

endriu - Pon 21 Maj, 2012 06:38

Brawo Jonesy, :okok:
jestem na podobnym etapie, odkrywam trzeźwe życie rodzinne :)
to jest coś wspaniałego...

plusio - Pon 21 Maj, 2012 16:42

Jones, ale ty gamon jestes. Zycie jak zmieni ci sie o 360 stoopni to bedzie to samo,hahahahaa
Gonzo.pl - Pon 21 Maj, 2012 16:45

A ja nie zauważyłem. A tak lubię Jonsowi dogryzać. ;)
piotr7 - Pon 21 Maj, 2012 17:15

plusio w tym przypadku nie chodzi o matmę ,tylko o przenośnie że zmienić całkowicie
endriu - Pon 21 Maj, 2012 18:45

a może Jonesy jest tak zakręcony, że te 360 się zgadza? :wysmiewacz:

no bo ma tyle wyzwalaczy teraz, budowa, kredyt, wesele, wyrzuty sumienia pracownika
no i ta duma trzeźwiejącego alkoholika...

wampirzyca - Pon 21 Maj, 2012 19:53

ale se dogryzają :dokuczacz:
Jonesy - Pon 21 Maj, 2012 23:52

A jak projektant mnie wkurza, to już głowa mała. Tak nieodpowiedzialnego gówniarza już dawno nie spotkałem... Chyba przyjdzie nam się rozstać i na kierownika budowy go nie awansuję jednak - za dużo mnie stresów kosztuje jego olewactwo (z przykładów - już nawet na smsy nie odpisuje, muszę gadać z jego matką, a ona go ściąga do domu - tak było dzisiaj...)

Ale Endriu, nie bój żaby, przecież i tak nie mam szans na trzeźwienie przed 40tką, więc w sumie to co robię to i tak abominacja i działanie przeciwko "naturze" :bezradny:

pterodaktyll - Wto 22 Maj, 2012 00:01

Jonesy napisał/a:
przecież i tak nie mam szans na trzeźwienie przed 40tką, wi

A jakbyś takim wyjątkiem co potwierdza regułę się okazał.......... :mysli:

projektant na kierownika budowy.........chyba bym tak nie ryzykował :szok:

staaw - Wto 22 Maj, 2012 06:27

Jonesy napisał/a:
Ale Endriu, nie bój żaby, przecież i tak nie mam szans na trzeźwienie przed 40tką, więc w sumie to co robię to i tak abominacja i działanie przeciwko "naturze" :bezradny:

Pocieszę Ciebie Jonesy, jesteś aktualnie zakochany w trzech kobietach na raz, a zakochany facet jest w stanie zrobić różne głupoty. Nawet może wytrzeźwieć... :P
Jonesy napisał/a:
nie mam szans na trzeźwienie przed 40tką

Tak poważniej, nie wbijaj sobie tego zdania do głowy żebyś nie zapeszył. Ja tak czasem mówię kiedy czytam młodych ludzi którzy twierdzą że bez alko będą towarzyskimi zerami i ręce, nogi i włosy mi opadają... :bezradny:

endriu - Wto 22 Maj, 2012 06:39

Jonesy, chciałem tylko sprawdzić czy dalej masz ignora na mnie :wysmiewacz:

a tak poważnie to myślę, że super trzeźwiejesz,
masz dla kogo i dość się w życiu już nachlałeś,
teraz się wcześniej zaczyna pić to i wcześniej się trzeźwieje...

ja w tej chwili trzeźwieję nie tylko dla siebie a właśnie dla żony i dzieci,
ale przyjdzie czas, że dla siebie też zacznę, już czuję, że się wiele w tym zmienia,
jeszcze mam przed sobą 10 miesięcy terapii i pewnie mnie jeszcze naprostują...

Jonesy - Wto 22 Maj, 2012 08:28

staaw napisał/a:

Pocieszę Ciebie Jonesy, jesteś aktualnie zakochany w trzech kobietach na raz, a zakochany facet jest w stanie zrobić różne głupoty. Nawet może wytrzeźwieć... :P


I w dodatku śpię z wszystkimi trzema naraz :lol2:

endriu napisał/a:
Jonesy, chciałem tylko sprawdzić czy dalej masz ignora na mnie :wysmiewacz:


Masz, masz - każdy Twój post muszę najpierw potwierdzić że chcę odczytać :bezradny:
Ale przynajmniej mam czas przygotować się na to co piszesz :rotfl:

endriu napisał/a:

ja w tej chwili trzeźwieję nie tylko dla siebie a właśnie dla żony i dzieci,
ale przyjdzie czas, że dla siebie też zacznę, już czuję, że się wiele w tym zmienia,


Głupoty piszesz - trzeźwiejesz dla siebie - żeby Cię żona i dzieci nie kopnęły w d**ę, żebyś im i sobie nie spierdzielił życia. Niby dla innych, ale w środku siedzisz Ty. W trzeźwieniu trzeba korzystać z czego się da - dlaczego nie czerpać siły z rodziny, jak się ją ma?

endriu napisał/a:

jeszcze mam przed sobą 10 miesięcy terapii i pewnie mnie jeszcze naprostują...

To Ty masz sam siebie naprostować, a nie inni.

staaw - Wto 22 Maj, 2012 08:35

Jonesy napisał/a:

I w dodatku śpię z wszystkimi trzema naraz :lol2:

:lol2:

szymon - Wto 22 Maj, 2012 11:15

Jonesy napisał/a:
Ale przynajmniej mam czas przygotować się na to co piszesz :rotfl:


czyli taka adrenalinka ;)
a myślałeś nad tym, ze to nie problem piszącego tylko czytającego?
warto nauczyć się "czytać" prawdę c4fscs

plusio2 - Wto 22 Maj, 2012 19:07

te jones, jak bys chcial to ja moge byc kierownikiem budowy. Skonczylem technikum budownictwa. Robilem dom, od pierwszych wykopow, od ustalania murów, az po ostatni strop. Za to moj brat robil wiezby dachowe to sie zna
Z wlasnego doswiadczenia to ci powiem, ze lepiej jakbys na budowie byl non stop, jak nie ty to twoja baba.
Marnotrastwo pieniedzy na budowie jest ogromne. Kolo 40 procent kosztow mozna zaoszczedzic pilnujac roboty. Powaznie. Lepiej robolom zaplacic wiecej, ale tez i wymagac. W ogole to sa 2 wyjscia. Wynajmujesz firme i rzadasz to co chcesz, jak nie to bula kase. Ma byc wszystko tip top. Albo sam wynajmujesz roboli, ale wtedy musisz non stop pilnowac roboty. Pierwsze wyjscie jest 2 razy drozsze, ale masz bezpieczenstwo, jednak roznie to bywa.
Nigdy sie gamoniu nie spiesz
Fundamenty stawiaj wczesna jesienia, jak jeszcze nie ma przymrozkow
A mury rob dopiero na wiosne
Fudnametny kolego dlugo osiadaja w ziemii. Trza czasy by sobie siadly tam gdzie mają.
Firmy co robia domy w pol roku to mozesz brac jak masz kase na remont po 2 latach
Pamietaj, ze beton uzyskuje swoja wytrzymalosc po miesiacu. Ja sam mur stawialem po tyodniu od wylania fundamentow, ale jak chcesz miec chalpe na dluzej to nigdy tak nie rob. I wymagaj. Musisz byc sk.....em jak chcesz miec dobry dom. Niestety. Nie ma zmiluj sie

Jonesy - Śro 23 Maj, 2012 08:30

Poprawiając projekt kolejny raz (trzeci już) projektant *p**** normy budowlane, według których nalicza powierzchnię. Miał ich aż dwie do wyboru, więc w sumie mu się nie dziwię, że go to przerosło...
A więc udało mu się już:
1) z małego domku jednorodzinnego zrobić molocha na 150 m2 (zajmującego powierzchnię 8.5m x 12m)
2) wyliczyć powierzchnię użytkową do kredytu Rodzina na Swoim na ponad 140m2, gdzie max takiego kredytu to właśnie 140m2, chociaż wiedział o tym w jaki sposób się budujemy od sierpnia zeszłego roku,
3) wyliczyć powierzchnię użytkową korzystając z zupełnie innej, przestarzałej normy budowlanej.
4) oczywiście trwało to tyle czasu, że muszę znowu uzyskać zaświadczenia o zarobkach, które znowu muszę donieść do Open Finance...

A ja wciąż mam wyrzuty sumienia, jak powiedzieć mu, że nie chcę już żeby mi prowadził budowę czegokolwiek, a w szczególności domu...

Plusio jaki był taki był, ale miał rację - żelazną ręką za mordę i przy ziemi trzeba trzymać wykonawców.

Zaczynam być naprawdę mocno przerażony ogromem obowiązków jakie będę musiał wziąć na siebie w związku z tą budową.

Gonzo.pl - Śro 23 Maj, 2012 09:00

Jonesy napisał/a:
A ja wciąż mam wyrzuty sumienia, jak powiedzieć mu, że nie chcę już żeby mi prowadził budowę czegokolwiek, a w szczególności domu...

No to masz problem. :) Już wczoraj przemknęło mi to przez myśl.
I wcale nie z projektantem. :nie:
Projektanta możesz zmienić. Na innego. :mgreen: Inaczej go nie zmienisz, choć, jak widzę, chciałbyś go "wychować" Po co?
Zupełnie nie zgadzam się z Twoimi wcześniejszymi słowami "jestem bardzo impulsywny". Ta samo myślałem o sobie. Impulsywny, nerwowy, działający bez namysłu. To nie są cechy charakteru, to były konkretne zachowania, sposoby reagowania, których dzięki pracy nad sobą pozbyłem się. Mnie pomogła w tym terapia pogłębiona.
Myślałeś o podjęciu pracy nad wyrażaniem swoich emocji, nad złością, nad asertywnością? Nad ogólnie pojętym rozwojem osobistym?
Różne są formy takiej pracy - terapia, rozmaite warsztaty, kursy (nawet biznesowe), odpowiednia lektura.
Warto, wtedy lepiej się żyje ze samym sobą i lepiej funkcjonuje między ludźmi.

Pozdrawiam. :luzik:

Jonesy - Śro 23 Maj, 2012 12:30

Jest mega spas!!!
Mogę dopisać już punkt 5 do wymienianki - stronę którą zmienił mi w projekcie, nie podbił w starostwie, tylko sobie zeskanował z pieczątką i podrobił. I z takimi dokumentami wysłał mnie do banków.
:zemdlal:
Aha, punkt 6 - pomimo złej normy i tak wyliczył wszystkie powierzchnie powierzchnie źle...

Gonzo.pl - Śro 23 Maj, 2012 12:33

Masz rację :zemdlal:
Jonesy - Pią 25 Maj, 2012 09:45

Dostałem ochrzan od pani terapeutki wczoraj.
To przyjechałem po grupie do domu i jak grzeczne dziecko, umyłem ząbki i poszedłem cicho spać. Przespałem jak zabity od 21 do 5 rana...
Fizycznie czuję się lepiej.
Psychicznie i nerwowo chyba też, poczuję się o wiele lepiej jak zakończę kwestię tego projektu na gotowo. Tylko że teraz, to ja mam dowód na podrobiony projekt u siebie i to projektantowi zależy na tym, aby sprawa nie miała rozgłosu - pracuje aż miło patrzeć. Zobaczymy jak sprawa się skończy, do środy ma termin.
A tymczasem od poniedziałku żona jedzie na wycieczkę z uczniami i 3 dni będę jako ten słomiany wdowiec albo i samotny ojciec. Myślę czyby sobie urlopu nie zafundować i z małymi odpocząć nieco i naładować baterie.
Parę rzeczy z tą budową muszę sobie przewartościować i przemyśleć. Z modelarstwem już się pożegnałem, przynajmniej do zimy. Muszę posprawdzać ceny materiałów budowlanych, umówić się z kierownikiem i majstrem na rozmowę, dogadać jakie materiały i jaka strategia budowania. Mnóstwo rzeczy przed nami, a z racji natłoku obowiązków żony, będę musiał się z tym zmierzyć sam. Miałem mieć pomoc zaufanego człowieka, ale okazało się że to imbecyl i kombinator, chwała Bogu, okazało się to zanim naprawdę naszkodził.
Pić nie chcę, w zasadzie to dziękuję Bogu teraz każdego dnia że nie piję, bo nie mam pojęcia do jakich kataklizmów bym doprowadził, będąc na bani, biorąc kredyt i oddając budowę w ręce nieuczciwego człowieka.

wlod - Pią 25 Maj, 2012 11:52
Temat postu: Gratulacje
Fajnie ze jesteś. Masz piekny cel i mam nadzieję że Tobie sie go uda zrealozować dla Ciebie i dla rodziny Jednak choroba alkoholowa jest podstępna i warto zadbac tez o siebie Pozdrawiam
pterodaktyll - Pią 25 Maj, 2012 14:39

Jonesy napisał/a:
nie mam pojęcia do jakich kataklizmów bym doprowadził, będąc na bani, biorąc kredyt i oddając budowę w ręce nieuczciwego człowieka.

Jak się kiedyś spotkamy to Ci opowiem jak budowałem swój pierwszy dom, to będziesz wiedział do czego można doprowadzić :szok:

endriu - Pią 25 Maj, 2012 15:51

martwię się o Ciebie Jonesy,
współczuję,
nie widzę też u Was radości z tej budowy,
tak jakby na siłę, albo chcesz coś komuś udowodnić
pogody ducha

Jonesy - Sob 26 Maj, 2012 10:44

Kurde, ja to bym się poważnie martwił o siebie, gdybym jeszcze się cieszył z czegoś, po tym co mnie do tej pory spotkało z tą budową...
Pomyślmy...
1. budowa za 280 tysięcy - kredyt na 30 lat, po półtora tysiaka co miesiąc (hahahaha)
2. budowa miała się rozpocząć w marcu i być skończona w listopadzie, ale nawet nie zaczęliśmy (buahahahah), bo
3. nasz projektant skasował siano a okazało się że projektu nie umie zrobić porządnie, więc robię go za niego (bueheheheh)
4. największy powód do radości to mam z tego, że prawie dostałem 3 lata za podrabianie pieczątki urzędniczej, co równałoby się z odebraniem mi certyfikatów poufności i wywaleniem z roboty (heheheheh)
5. jak już zacznę, o ile zacznę w końcu tę budowę, będę musiał każdy dzień spędzać na placu budowy i pilnować jeleni, którzy na pewno będą chcieli mnie na czymś porobić, a mam robotę taką że wracam o 18, więc nie wiem jak to zrobię i kiedy będę się z rodziną widywał...

Niestety Endriu, buduję się głównie dlatego, że mieszkam u teściów na jednym pokoju i z każdym dniem małe dorastają i kończy nam się miejsce. A wynajmować w blokach mieszkania nie zamierzam, bo nigdy tak nie mieszkałem i nie chcę ani ja ani żona. W związku z tym, pozostaje nam się tylko wybudować.

Ale mogę Ci napisać szczerze i między nami, że półtora roku temu, wręcz srałem radością na myśl o tej budowie, nawet chciałem namiot sobie kupić, żeby na placu budowy mieszkać i wszystkiego pilnować. Domyślasz się dlaczego???

Ale bardzo dziękuję za troskę, faktycznie, że nie mam lekko. I co mam z tym zrobić? Terapia mi domu nie wybuduje, ani raczej mi nie pomoże w nerwówce z budowlańcami, projektantami i całą tą zgrają, która ewidentnie spierdziela wszystko i wszędzie, gdzie się da. A to dlatego, że budowlańcem dzisiaj może być każdy pan Genio, co sobie kupi zdezelowanego Transita, szpachelki, wiadra, drabkę i inne *p****. I jest majster pełnym ryjem.
A prawda jest taka, że jak cechy trzymały wszystko żelazną ręką, to nie było takich cudów jak tutaj, chociażby:
http://www.sfora.pl/Katas...nie-zyja-a43829

Na koniec mogę wam powiedzieć tylko tyle - naprawdę, jestem autentycznie szczęśliwy i wniebowzięty, że nie jestem pijącym alkoholikiem, bo bym sobie z tą budową, z życiem i całą resztą nie poradził.

szymon - Sob 26 Maj, 2012 11:11

pamietasz radę plusia?
nie stawiaj w jednym roku wszystkiego, nie tyle mury popękają co Ciebie braknie...
dom musi troszeczkę przeschnąć, mury, tynki, jonsey, itd

cieszę się razem z Tobą :okok:

wampirzyca - Sob 26 Maj, 2012 15:00

Jonesy napisał/a:
budowa za 280 tysięcy



To duży dom chyba :roll:

Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 15:35

Jonesy napisał/a:
Terapia mi domu nie wybuduje, ani raczej mi nie pomoże w nerwówce z budowlańcami, projektantami i całą tą zgrają,

A ja mam wręcz przeciwne zdanie.
Mnie pomogła w normalnym odbiorze różnych sytuacji. W tym, bym nie niszczył sam siebie.

I skąd właściwie w tym poscie wzmianka o terapii? Czyżbyś wyczuwał, że jest Ci potrzebna?

Jonesy - Sob 26 Maj, 2012 15:59

Stąd wzmianka, że pojawił się Endriu od Terapii i zaczął mi współczuć i się zamartwiać. Innych powodów nie było.
Kasiu, dom za 280 tysięcy jest bardzo malutki. Z tego co się dowiedziałem, to naprawdę śmieszne pieniądze, jak na dom jednorodzinny pod klucz. Nie wiem, nie znam się, tyle mi w kosztorysie wyliczył projektant, kierownik budowy i majster zatwierdzili.
Szymon, w tym roku buduję tylko ściany i dach na surowo. I koniec. I tak się z niczym więcej nie wyrobię, zaczynając na koniec czerwca, a poza tym nie śpieszy mi się - do następnego września dzieci i tak do niani chodzą, bo są za małe na przedszkola i zerówki (tak, tak, wiem, że mają jedna 3 a druga 4 lata - dla nas są i tak za małe).

Gonzo - znajdź mi jedną, dosłownie jedną osobę, w tym kraju, która wybudowała dom i nie wnerwiła się na projektanta, majstra, kierownika lub handlarza materiałami budowlanymi. Nie znajdziesz.
Osobiście uważam, że to naprawdę niezdrowo, każde zdenerwowanie wrzucać do wora o nazwie "alkoholizm". Trzeźwi ludzie bez problemów alkoholowych też się irytują, wnerwiają i złoszczą. Ja zostałem oszukany, zrobiony w balona i prawie wrobiony w fałszowanie dokumentów - jak nie mam prawa być w tym momencie wnerwiony, to już nie wiem jaki...

szymon - Sob 26 Maj, 2012 16:10

Jonesy napisał/a:
w tym roku buduję tylko ściany i dach na surowo. I koniec


a jakby tak wytynkować dwa pomieszczenia na "dole", to na wiosnę mógłbyś juz coś działać na sucho... tzn tymczasowa kuchenka i pokoik.
wtedy byłbyś już "na swoim"
bo do odbioru budynku przez powiat to długa droga będzie... ja się nachodziłem i nadawałem w łapę tylko po to by się zameldować tu gdzie teraz mieszkam.

nie mogłem "wytrzymać" z rodzicami, to się wyprowadziłem, właśnie do domu gdzie były tylko okna i drzwi a w środku tynki.
i powoli działam ;)

Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 16:23

Jonesy napisał/a:
Gonzo - znajdź mi jedną, dosłownie jedną osobę, w tym kraju, która wybudowała dom i nie wnerwiła się na projektanta, majstra, kierownika lub handlarza materiałami budowlanymi. Nie znajdziesz.

Mówimy o innych? Bo ja myślałem, ze o Tobie... To Twój temat...
Cytat:
Osobiście uważam, że to naprawdę niezdrowo, każde zdenerwowanie wrzucać do wora o nazwie "alkoholizm". Trzeźwi ludzie bez problemów alkoholowych też się irytują, wnerwiają i złoszczą. Ja zostałem oszukany, zrobiony w balona i prawie wrobiony w fałszowanie dokumentów - jak nie mam prawa być w tym momencie wnerwiony, to już nie wiem jaki...

Jak wyżej... Nie będę rozmawiał o innych..

Nie piszę Tobie o tym, co podobno jest, a nikt tego nie widział.
Piszę o tym, co ja osiągnąłem, jak reaguję, jak żyję. Więc wiem o czym piszę.
Ty tego nie musisz, pozostań przy swoim zdaniu.
Ale z tymi powodami i tłumaczeniami bardziej się postaraj, bo te takie bardziej do Powitalni. ;)

EDIT: jednak napiszę o tych innych.
To, co mogą trzeźwi ludzie, alkoholikowi akurat szkodzi. Tyle powinieneś wiedzieć.

Jonesy - Sob 26 Maj, 2012 16:35

szymon napisał/a:
Jonesy napisał/a:
w tym roku buduję tylko ściany i dach na surowo. I koniec


a jakby tak wytynkować dwa pomieszczenia na "dole", to na wiosnę mógłbyś juz coś działać na sucho... tzn tymczasowa kuchenka i pokoik.
wtedy byłbyś już "na swoim"
bo do odbioru budynku przez powiat to długa droga będzie... ja się nachodziłem i nadawałem w łapę tylko po to by się zameldować tu gdzie teraz mieszkam.

nie mogłem "wytrzymać" z rodzicami, to się wyprowadziłem, właśnie do domu gdzie były tylko okna i drzwi a w środku tynki.
i powoli działam ;)


Z tego domu na swoim, musiałby dzieci wozić 30 km do niani, która jest w Bojanowie. Albo znaleźć inną, w miejscowości gdzie się wybuduję. Albo wywalić je do przedszkola.
A tak mogę spokojnie wprowadzić się do września 2013 roku.
Mnie się nie śpieszy aż tak bardzo. Z teściami "wytrzymuję" na spokojnie, odkąd przestałem pić i zadymy robić :)

Szymon, ja mam dwójkę małych dzieci - nie będę się bawił w przeprowadzki do na wpół skończonego domu, gdzie ani ogrzewania, ani ciepłej wody i wszystko na agrafkach. Poczekam, aż będzie koniec i wtedy się przeprowadzę.

Jonesy - Sob 26 Maj, 2012 16:37

Gonzo - zacznij się budować i wrócimy do tej rozmowy. Póki co to przypomina grę w słownego ping-ponga, w której już nie raz widziałem, że jesteś mistrzem.
Ja wiem co mam robić, Ty wiesz co masz robić. I niech tak zostanie. Temat budowy i stresu okołobudowlanego jest póki co między nami dwoma wyczerpany.

szymon - Sob 26 Maj, 2012 16:39

Jonesy napisał/a:
Z teściami "wytrzymuję" na spokojnie


a to przepraszam ;)

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 17:06

Janesy, jak dojdziesz już do robienia kuchni to mogę przyjechać, bo może wtedy będę jedną z tej zgrai oszustów :D No chyba, że chcesz się meblować w ........ Czaczu.
piotr7 - Sob 26 Maj, 2012 17:20

z tego okresu kiedy budowałem dom wyniosłem doświadczenie:czego nie zrobisz przed wprowadzeniem się,tego nie zrobisz jeszcze długo.
endriu - Sob 26 Maj, 2012 17:22

szymon napisał/a:
ja się nachodziłem i nadawałem w łapę

jak piłem to dawałem w łapę a odkąd trzeźwieję to nie daję

endriu - Sob 26 Maj, 2012 17:25

piotr7 napisał/a:
czego nie zrobisz przed wprowadzeniem się,tego nie zrobisz jeszcze długo.

prawda
zacząłem budowę w 1993, wprowadziłem się w 1998,
jak 1998 nie miałem wytynkowanych garażu i piwnic tak nie mam do tej pory
a trzecią łazienkę wykończyłem dopiero w zeszłym roku

szymon - Sob 26 Maj, 2012 17:26

endriu napisał/a:

jak piłem to dawałem w łapę a odkąd trzeźwieję to nie daję


no bo 40+ jesteś :p

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 17:26

a co?? Ty też potrzebujesz kuchni?

Przecież na kimś muszę zacząć... :prosi:

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 17:32

jak będziesz chciał kuchnię to mam kolegę w Bydgoszczy, będzie miał bliżej ;) A jako wprawkę mogę zrobić Ci projekt, tak na próbę. Musisz tylko zmierzyć ściany. Promocja - za free
Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 17:35

:lol2:
Jak zrobię łazienkę, to się dowiem, jaką mam dużą kuchnię. Będzie totalna przebudowa.

endriu - Sob 26 Maj, 2012 17:42

Gonzo.pl napisał/a:
Jak zrobię łazienkę

to będziesz zrujnowany finansowo
to chyba najdroższe pomieszczenia w całym domu

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 17:45

:zgoda: trzymam cię za słowo

ale ty teraz leć robić pomiary, bo i tak najpierw się zaczyna wstępnym projektem, żebyś wiedział jak doprowadzić przyłącza. Możesz z takim projektem porównać ceny u innych producentów i jak ci wstępna wycena do wstępnego projektu odpowiada to dopiero zaczynasz uzgadniać konkrety. Dokładną cenę i tak poznajesz dopiero jak ktoś zrobi dokładny pomiar i najlepiej jeśli masz już wszystko włącznie z płytkami położone na gotowo. I całkiem normalne jest bieganie po studiach kuchennych z projektem budowlanym żeby nie było improwizacji z wentylacją, kanalizacją, elektryką itd

Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 17:46

Endriu, może tak. Ale i kuchnia też, ja de facto mogę powiedzieć, że mam gołe cegły, bo wszystko będzie robione od nowa. A meble i sprzęt?

Gaja, ja tu mowię o mieszkaniu w secesyjnej kamienicy, nie o bungalowie. Mam upatrzone gotowe meble kuchenne za jakies trzy tysiace i jak dla mnie są super, moge wam wrzucić, jak chcecie.

http://www.bodzio.pl/-Ola...,1,pr,lang.html

endriu - Sob 26 Maj, 2012 17:57

Gonzo.pl, co Ty masz za robotę?
dopiero byłeś bezdomny a teraz takie rzecz...
nic tylko podziwiać

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 17:57

Pewnie. Ja ładnych kilka lat byłam projektantem sprzedawcą takich najtańszych mebli do samodzielnego montażu. Jakie ja kuchnie robiłam z tego... Jeśli jest trochę elementów do wyboru to na początek może być. Niestety nie na zawsze.
Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:01

A to jak secesyjna kamienica to w środku też musi być secesja??
Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 18:02

Ano Endriu spadł mi z nieba wspaniały prezent w postaci mieszkania po rodzicach.
Nie remontowanego 30 lat, zdewastowanego. Same ogromne okna są przerażające w kosztach.
A remonty... Jestem zbyt stary i zbyt biedny, by robić to byle jak. Więc będzie tak, jak być powinno, a kiedy? Jak Bóg da. :mgreen:
Pokój zrobiony, jutro się całkiem wprowadzam.

Gaja, znowu to robisz.... :]
Czy ja gdzieś napisałem, że w środku musi być secesja?
czy te meble wyglądaja na secesję?
Skąd wzielas taki wniosek?

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:09

O to jutro ważny dzień. Pokaż te upragnione meble żebym widziała mniej więcej jak wyglądają i jakie mają moduły. Na pw możesz podesłać wymiary i robimy. Nic więcej nie potrzebuję. Daj się pobawić :prosi:
Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:10

Gonzo.pl napisał/a:

Gaja, znowu to robisz.... :]
Czy ja gdzieś napisałem, że w środku musi być secesja?
czy te meble wyglądaja na secesję?
Skąd wzielas taki wniosek?



Kiedy ja właśnie próbuję się dowiedzieć jak one wyglądają :pocieszacz: a ty od razu

Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 18:13

Gaja napisał/a:
próbuję się dowiedzieć jak one wyglądają

Kilka postow wyzej jest link :rotfl:

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:21

nie zauważyłam :oops:
Gonzo.pl - Sob 26 Maj, 2012 18:21

Gaja napisał/a:
nie zauważyłam

Bo ja go dorzuciłem. :skromny:

Tak mi się jeszcze skojarzyło, endriu, może komuś to coś da....
Bezdomny byłem prawie trzy lata temu, kiedy piłem. Kiedy przepijałem każdy grosz.
Od kiedy nie piję stać mnie na wynajmowanie kawalerki z wszelkimi wygodami.
No może nie wszystkimi, bo nie ma CO. Za to jest kominek, co dla mnie jest ogromnym plusem.
Jak to się mówi w Bydgoszczy - Nie piję, to mam :lol2:

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:25

Nie wiem jak jest w Bodzio. Montaż we własnym zakresie? Blaty i listwy do blatu w cenie? Szafki nie potrzebują żadnych listew wykończeniowych. Dowiedż się czy szyby są w cenie witryn (to na fakcie tak miałam w BRW, że cena była osobno) a uchwyty w cenie szafek.

Żeby dokładnie wycenić i tak musisz wiedzieć jak chcesz ustawić :P

Gaja - Sob 26 Maj, 2012 18:30

ok ok nim mi dowalisz, widzę . mają blaty, ale to taka zmyłka, bo jak chcesz zabudować kuchenkę to i tak musisz kupić cały blat. No i program do wizualizacji też mają na stronce. Moja mama mówiłą mi o znajomej, że takie fajne meble z BODZIO miała. ja ich nie widziałam na żywo, ale wysoki połysk, taka rameczka wokół, metalowe nóżki. Całkiem fajne meble
Wiedźma - Sob 26 Maj, 2012 19:07

A czy to nie jest temat do Kraju Rad? :tia:
Gaja - Sob 26 Maj, 2012 19:21

ff4ghh
wampirzyca - Sob 26 Maj, 2012 20:09

Jonesy napisał/a:
Kasiu, dom za 280 tysięcy jest bardzo malutki. Z tego co się dowiedziałem, to naprawdę śmieszne pieniądze, jak na dom jednorodzinny pod klucz.


kurczę nie robią cię w konia :roll:

mój kolega dom w stanie surowym zamknięty wyniósł go 80 tysięcy 80m2

Jonesy - Sob 26 Maj, 2012 20:33

Stan zamkniety surowy, to jeszcze dluga droga do stanu pod klucz.
Taki stan surowy to planuje w tym roku zrobic jak sie uda.
No I moj domek ma jakies 100m2 plus garaz. W koncu planujemy tego synka na uczczenie przeprowadzki, nie?

yuraa - Sob 26 Maj, 2012 21:13

Wiedźma napisał/a:
A czy to nie jest temat do Kraju Rad?

na razie śmieci odcedziłem

esaneta - Nie 27 Maj, 2012 18:32

Jonesy napisał/a:
W koncu planujemy tego synka na uczczenie przeprowadzki, nie?

Kuzynowi dopiero za piątym razem się dziedzic trafił ;)
a że nie chciał by mu chłopak wśród czterech sióstr zniewieściał, to zaryzykował jeszcze raz i w efekcie jest dumnym ojcem 4 córek i dwóch synów :]

Jonesy - Śro 30 Maj, 2012 12:40

Dzisiaj kolejne starcie z projektantem. Ale nie wybieram się tam sam. Tym razem będę razem z żoną, w końcu to nasz wspólny dom i nasz wspólny projekt.
Oby doszedł wreszcie do skutku.

A tymczasem słucham grzecznie terapki i o 22-23 lulu. Wyspany jestem a i z regeneracją mięśni też dobrze. Tylko najgorzej w głowie, bo żal że filmu nie mogę obejrzeć ani pomodelować cokolwiek. Dziwnie się to życie układa, dziwnie.

Esa, spróbujemy jeszcze raz, ale tak między nami, to wolę jeszcze jedną pannę jak chłopaka. Ale jak będzie chłopak, to też nie będę rozpaczał :)

endriu - Śro 30 Maj, 2012 12:44

jakbym miał same panny w domu to bym chyba dalej pił
a dla syna to warto trzeźwieć


co jo godom? co jo godom?
eee, ta terapka mnie dziś zezlościła

Jonesy - Śro 30 Maj, 2012 12:51

Szczerze Endriu - jesteś jednym z najbardziej gniewających się ludzi jakich znam.
Ale da się z Tobą wytrzymać jakoś jednak...
Na ignorze :)

Facet trzeźwiejący dla chłopca Endriu? No cokolwiek tam Ci pomaga nie pić, choćby i z diabłem w układ :bezradny:

Jonesy - Wto 19 Cze, 2012 09:43

jest i decyzja o kredycie!!!
Alleluja i do przodu :)

wampirzyca - Wto 19 Cze, 2012 09:50

ja kupiłam działkę w piątek byłam u notariusza......... :)

życze ci żeby wszystko ci sie udało :buziak:

bede czytac z wielkim zainteresowaniem ...jak idzie ci budowa....ja zaczynam dopiero w przyszłym roku.....teraz odpoczywam do konca roku :)

pterodaktyll - Wto 19 Cze, 2012 09:51

Cytat:

ja kupiłam działkę w piątek byłam u notariusza......... :)

życze ci żeby wszystko ci sie udało

Będę Wam kibicował. Powodzenia :)

esaneta - Wto 19 Cze, 2012 14:54

I ja do grona kibiców się przyłączam 2ff3
Jonesy - Wto 19 Cze, 2012 15:12

do jutra wam wrzucę kuchnię co mi ją Gaja wyrychtowała wirtualnie. Cud miód i orzeszki.
esaneta - Wto 19 Cze, 2012 21:48

Lubię cud, miód i orzeszki. Na pewno tu jutro zajrzę :]
wampirzyca - Wto 19 Cze, 2012 21:53

ja też ja też zajrzę :)
endriu - Śro 20 Cze, 2012 06:29

jak miałem 30 lat to też brałem kredyt na dokończenie budowy, pamiętam, że miałem koniec spłaty na 2012 rok, spłaciłem 4 lata wcześniej, czas szybko zleciał,
ale pamiętam też, że po tym jak wziąłem ten kredyt stałem się alkoholikiem :(

szymon - Śro 20 Cze, 2012 06:33

endriu napisał/a:
po tym jak wziąłem ten kredyt stałem się alkoholikiem


porozmawiaj o tym na grupie :p
myślę, że Jonseyowi juz to nie grozi :lol:

Jonesy - Śro 20 Cze, 2012 09:05

szymon napisał/a:
endriu napisał/a:
po tym jak wziąłem ten kredyt stałem się alkoholikiem


porozmawiaj o tym na grupie :p
myślę, że Jonseyowi juz to nie grozi :lol:


Buehehehe, zapobiegawczo zostałem alkoholikiem wcześniej. Teraz mam jedno z głowy :)

szymon - Śro 20 Cze, 2012 09:11

Jonesy napisał/a:
szymon napisał/a:
endriu napisał/a:
po tym jak wziąłem ten kredyt stałem się alkoholikiem


porozmawiaj o tym na grupie :p
myślę, że Jonseyowi juz to nie grozi :lol:


Buehehehe, zapobiegawczo zostałem alkoholikiem wcześniej. Teraz mam jedno z głowy :)


no widzisz :rotfl:

wszystko po coś jest :mysli:

piotr7 - Śro 20 Cze, 2012 09:35

a ja podchodziłem do życia systemowo
najpierw wybudowałem dom a pózniej zostałem alkoholikiem 8|

pterodaktyll - Śro 20 Cze, 2012 10:18

piotr7 napisał/a:
najpierw wybudowałem dom a pózniej zostałem alkoholikiem

No popatrz a u mnie było dokładnie na odwrót. No ale drugi dom budowałem już jako trzeźwiejący..... :mgreen:

pterodaktyll - Śro 20 Cze, 2012 10:19

Jonesy napisał/a:
zapobiegawczo zostałem alkoholikiem wcześniej. Teraz mam jedno z głowy
:buahaha:
Jonesy - Czw 21 Cze, 2012 00:02

Zaczyna mi się pojawiać taki fatalizm. Destrukcyjne myślenie, niestety.
Dowiedziałem się, że kuzyn żony, facet który pił paręnaście lat i to ostro, przepił chatę i sklep, który za niego matka spłacała i tak dalej, na wykończeniu w szpitalu obiecał trzeźwość. No i dostał tę drugą szansę. Nie pił parę lat, pracę znalazł jako stróż, potem coraz lepszą i lepszą (bank, lotniska itd, a zaczynał od ruin przemysłowych). Wyremontował sobie pokój, matka mu chciała całe mieszkanie zostawić, pannę jakąś poznał i tak dalej - bajka. I zapił. I jedzie teraz ostro po równi do grobu. Matka mieszkanie już sprzedała i kasę wzięła i zwiała do córki, coby jej nie ukatrupił czasem...
I tak przy okazji tej informacji zacząłem się zastanawiać. Bo niby nie piję. I jeżdżę na tę grupę wsparcia, jak trzeba to i na miting zajrzę, wchodzę na tę dekadencje jak mogę, czytam to i owo. I ok, dobrze mi z tą trzeźwością, wiem ile teraz zrobiłem, wiem ile mogę zrobić. Wiem co mogłem stracić, a nie wiele brakowało żebym razem z kolegą który żenił się dokładnie tego samego dnia co ja, siedział teraz i beczał nad papierami rozwodowymi.
Ale tak nie jest i los mi tego oszczędził. Moje córki są tak małe, że nie będą nic z tego pamiętać, piekła które robiłem tu na ziemi.
Żona też nie zapomina co prawda, ale wybacza. Wciąż czujna, stoi obok, ale nie wtrąca się i nie narzuca. Chociaż wiadomo jak jest - ma wziąć kredyt na 30 lat z alkoholikiem...
I w tym wszystkim, pojawia się taka natrętna, pop****ona myśl:

Czy ktoś zna jakiegoś dowolnego 50-latka alkoholika, który nie pije od 20 lat???

Życie czasem jest naprawdę popierniczone :bezradny:

szymon - Czw 21 Cze, 2012 00:08

Jonesy napisał/a:
I w tym wszystkim, pojawia się taka natrętna, pop****ona myśl


przeczytaj potęgę teraźniejszości, myślę, ze troszeczkę Ci pomoże ;)

staaw - Czw 21 Cze, 2012 06:39

Jonesy, planowanie czegoś na miesiąc bardzo źle na mnie działa, co dopiero na 20 lat.
Za miesiąc, pierwszy raz od wielu lat wyjeżdżam na urlop.
Nakręcam się: jaka będzie pogoda, czy będę miał autobus, żal mi pieniędzy na wyjazd...

A tak było mi dobrze, żyłem z dnia na dzień, dbając by DZISIEJSZY dzień przeżyć dobrze...
Czasem pojawiają się myśli że ja właściwie życie przeżyłem, jeszcze tylko córkę wydać za mąż i moja rola w tej komedii dobiega do ostatniego aktu...

Jednak jest coś, co pozwala mi wierzyć że nie zapiję.
Pamiętam kiedy planowałem nie pić określony czas, zapijałem wcześniej. Za cienki byłem.
Jednak nie pijąc DZISIAJ, uzbierałem lata...

Nawet to co pisałem, że trzeźwieć można dopiero po czterdziestce zostało zweryfikowane przez doświadczenia.
Nie chodzi tu o wiek a o rozsądek i odpowiedzialność. Rezygnację z impres które Ci szkodzą na rzecz rodziny. Ciebie widzę jako odpowiedzialnego człowieka.
Dasz radę, tylko nie planuj trzeźwości na 20 lat...

pterodaktyll - Czw 21 Cze, 2012 09:08

Jonesy napisał/a:
Czy ktoś zna jakiegoś dowolnego 50-latka alkoholika, który nie pije od 20 lat???

Ja znam. Tacy naprawdę istnieją :mgreen:

pterodaktyll - Czw 21 Cze, 2012 09:10

Jonesy napisał/a:
Życie czasem jest naprawdę popierniczone

Życie to my sam sobie pierniczymy i to przeważnie na własne życzenie. Samo w sobie życie jest piękne ............i tej wersji będę się trzymał :)

wampirzyca - Czw 21 Cze, 2012 09:52

Jonesy napisał/a:
Bo niby nie piję.


:amasz: ja ci dam niby

Ja tez takie mam mysli...............też zaczynamy budowę domu....od nowego roku....tez będę brać kredyt i tez sie boję...... :stres1:

widze jak moje zycie sie zmieniło....jaki w nim spokój.......ale nie wiem co bedzie kiedys skad ja to mam wiedzieć :bezradny:

dzis nie pije ....i tak kazdego dnia

Jonesy - Czw 21 Cze, 2012 12:48

No, moja żona skwitowała te rewelacje tak:

"no cóż, kiedyś nie mieli ciebie..."

A więc zgodnie z trzema sloganami używanymi za czasów PZPR:

po pierwsze Pracować Trzeba Lepiej
po drugie Trzeba Pracować Lepiej
po trzecie Trzeba Lepiej Pracować

:bezradny:

yuraa - Czw 21 Cze, 2012 12:56

Jonesy napisał/a:
Czy ktoś zna jakiegoś dowolnego 50-latka alkoholika, który nie pije od 20 lat???

znam, kilku nawet.
żeby nie bylo za słodko znam też przypadek zapicia po równo 20 latach

grzesiek - Czw 21 Cze, 2012 13:02

Jonesy napisał/a:
Czy ktoś zna jakiegoś dowolnego 50-latka alkoholika, który nie pije od 20 lat???

kilku nawet wymieniłbym bez zastanowienia

grzesiek - Czw 21 Cze, 2012 13:03

yuraa napisał/a:
żeby nie bylo za słodko znam też przypadek zapicia po równo 20 latach

...to też jest sztuka... :szok:

piotr7 - Czw 21 Cze, 2012 14:06

spotykam na meetingach dwóch takich
jeden 19 ,drugi 18 :okok:

KICAJKA - Czw 21 Cze, 2012 14:14

Jonesy napisał/a:
Czy ktoś zna jakiegoś dowolnego 50-latka alkoholika, który nie pije od 20 lat???

Możesz Wierzyć lub nie ale
kiedy 25 lat temu trafiłam po pomoc do Klubu Abstynenta
(który w tym roku obchodzi 35 lecie)
był tam facet jeden z założycieli tego właśnie klubu
wtedy z 10 letnią trzeźwością - nie pije do dziś.
U mnie w galerii jest prezent na 25 rocznicę kolegi dwa lata temu -moja córka go robiła.
Za miesiąc będziemy się spotykać na 24 rocznicy kogoś innego.
Akurat w moim mieście i okolicy jest bardzo dużo takich :tak:
(nie wspominając mena -18) :skromny:

Ps.
możesz sprawdzić jest strona internetowa klubu :)

KARO - Czw 21 Cze, 2012 16:17

Zgadzam się z Szymonem - zacznij od potęgi teraźniejszości ...
pterodaktyll - Czw 21 Cze, 2012 17:10

grzesiek napisał/a:
yuraa napisał/a:
żeby nie bylo za słodko znam też przypadek zapicia po równo 20 latach

...to też jest sztuka.

Tyż mi sztuka.........każdy głupi to potrafi :p

endriu - Czw 21 Cze, 2012 22:10

wampirzyca napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Bo niby nie piję.


:amasz: ja ci dam niby


czasami pije na sucho :wysmiewacz:

Jonesy - Nie 24 Cze, 2012 00:51

"Cześć Bartek, słuchaj co robisz? Bo jest taka sprawa - zapiłem. Wiesz, dosyć okropnie to wygląda. Potrzebuję wódki, bo mi głupie myśli chodzą po głowie... Co? Tak myślałem o żonie i dziecku, żona się coś tam denerwuje i ciska, a dziecko małe. Słuchaj, bo sprawa jest poważna, musisz mi pomóc. To bardzo ważne, ale słuchaj co musisz zrobić - musisz przywieźć mi butelkę wódki. Ja teraz siedzę w parku. Czekam na Ciebie. Jak nie przyjedziesz, to może skończyć się poważnie źle. Jak się nie napiję, to już mi nic nie zostało"...

ku***, jeszcze mi dzwonią w uszach te słowa z telefonu. Niecały miesiąc temu urodziła mu się córka. A mówiłem mu sam, jak u mnie było, że ma na siebie uważać, bo ja po pierwszym dziecku poszedłem w takie tango że koniec. Wszystko miał pod kontrolą, wszystko gites.
No i jakoś zamiast na konferencji za granicą do czwartku następnego, znalazł się w mieście narąbany od dwóch dni...

Odpisałem, że nie pomogę w piciu. Odesłałem na detoks, był tam już parę razy, to wie gdzie to jest. Przypomniałem o rodzinie, o córce.

Wyłączyłem telefon. Dla niego już i tak więcej zrobić nie mogłem, a bałem się sobie zaszkodzić.


Aha, włączyłem przed północą. Dowiedziałem się że "jakimś cudem" wciąż z sobą nie skończył. Od dzisiaj mogę zupełnie szczerze i z całkowitą pewnością napisać - współczuję głęboko i z całego serca każdej współuzależnionej i każdemu współuzależnionemu znajomości z partnerem alkoholikiem. To piekło nie życie.

yuraa - Nie 24 Cze, 2012 01:10

Bartek, każdy kowalem swego losu
gościu wie co robić
Ty wiesz czego nie robić

Wiedźma - Nie 24 Cze, 2012 05:51

Dobrze, że nie uległeś manipulacji.
Choć pewnie łatwo Ci nie było - takie granie na uczuciach
naprawdę potrafi poruszyć do głębi :pocieszacz:

Gaja - Nie 24 Cze, 2012 10:23

Bartek, byłam w podobnej sytuacji co jego żona. Tylko zaczęło się jeszcze w ciąży. Po porodzie już było zupełnie źle. Dawałam sobą manipulować nie znając mechanizmów choroby i że tylko pogarszam sytuację pomagając mu w podtrzymywaniu tego jego systemu iluzji i zaprzeczeń. Teraz już wiem, że nie był prawie śmiertelnie chory tylko były to skutki uboczne picia alkoholu. Bałam się o niego, o nas jak sobie poradzimy. Nie chciałam pogodzić się z tym że mam go zupełnie zostawić samemu sobie. Chciałam mieć jednak kontrolę przynajmniej nad tym gdzie jest jak ostentacyjnie wyprowadzał się z domu do biura żeby tam pić. Ale najgorsze przeżyłam dopiero kiedy rok później, mocniejsza w wiedzę o alkoholizmie i w to co robić a czego nie walczyłam już o siebie i dzieci. Doskonale wiem co znaczy wyłączać telefon i włączać ukradkiem czy dzwonił tylko po to żeby wiedzieć, że jeszcze żyje. Odsłuchiwać nagrane wiadomości jak żegna się ze mną przed śmiercią, bo się zabije. Że nie może beze mnie żyć. Podcinał sobie żyły w wannie, truł się tabletkami (n............m ;) ), skakał z wiaduktu nad autostradą. Jak wtedy udawać, że nic mnie to nie obchodzi?? Że rozwód to są konsekwencje jego picia?? Takich sytuacji było tyle, że zliczyć nie mogę. Manipulował i ja wiedziałam o tym, ale jest ta cienka granica że pewności naprawdę nie ma czy tego nie zrobi. Nie mogłabym żyć z tym gdyby coś sobie zrobił w tym pijackim amoku, gdyby stracił równowagę i wpadł pod tramwaj, wlazł gdzieś i spadł, albo coś innego. I choć wiedziałam, że nie powinnam tego robić zgłaszałam to policji i oni sprawdzali co i jak, lądował na izbie. Nigdy nie miałam wątpliwości, że on mnie kochał i kocha nadal, chciał mieć jednak jeszcze kogoś do kochania a trójkątów nie lubię. Potoczyło się tak jak się potoczyło. Mam rozdarte serce, ale nie godzę się na picie i to w takiej skali jak on to robi...
JaKaJA - Nie 24 Cze, 2012 11:03

Jonesy poradziłeś sobie ,brawo.
To ciężkie jak cholera,ale tak jak napisałeś-z obawy o siebie NIE WOLNO wchodzić w dyskusję itd.
a te myśli,ja też takie mam,pojawiają się nagle,nie wiadomo skąd i tak samo szybko znikają bo ich nie podsycam,nie analizuje bez potrzeby,nie pielegnuję w sobie bo mogłabym sobie ałka zrobić ;) Wiem,ze skoro piłam przez ileś tam lat-to mam zaprogramowaną głowę na picie i cała sztuczka polega na tym,by ją zaprogramować na nowo w dobrym kierunku,to trening-by zostać mistrzem potrzeba setki tysięcy minut,godzin,dni ćwiczeń po to by gdy przyjdzie dzień,że mnie walnie mocno-ze spokojem,w wyuczony sposób odepchnąć destrukcję ;) :pifpaf:
Uważaj na sibie :buziak:

Gaja - Nie 24 Cze, 2012 11:10

Dodam jeszcze, że próby wywarcia wpływu alkoholika na innego człowieka, aby zrobił to co jest dobre dla niego jest pozbawione wszelkich zahamowań. Nie działa to spróbuję tego, aż do ciężkiej artylerii. Ja zaufałam osobom, które o alkoholizmie wiedzą więcej niż ja. Podziwiam ich pewność co do tego co mówią. Skąd wiedzą, że to TYLKO manipulacje?? Że tego nie zrobi? Do dzisiaj nie wiem, ale mieli rację. Ja już byłam tak wykończona psychicznie, moja rodzina zresztą też, że pogodziliśmy się z tym że on może się zabić. Modliłam się, aby to się skończyło. Myślałam gdzie go pochowam, jak z Katowic przetransportować zwłoki, że dzieci dostaną po nim rentę. Czekałam czy to zrobi, nie odpowiadałam na sms-y, nie odbierałam telefonów,... Żyje i ma się dobrze.
Jonesy - Nie 24 Cze, 2012 11:19

Gaja napisał/a:
Żyje i ma się dobrze.


Wspomniany przeze mnie przypadek również wrócił na domowe łono...
Widać coraz trudniej mu znaleźć "jelenia", przetrzeźwiał co nieco i coś tam mu dotarło do łepetyny.

Cóż, na zamkniętym był parę miesięcy temu po zapiciu, to wyszedł, bo "tam jacyś chorzy ludzie siedzą"...

Ale prawda jest taka, że o twardej miłości łatwo się gada i łatwo stosuje na forum. W życiu i z bliskimi jest o wiele gorzej.

Gaja - Nie 24 Cze, 2012 11:23

Jonesy napisał/a:

Ale prawda jest taka, że o twardej miłości łatwo się gada i łatwo stosuje na forum. W życiu i z bliskimi jest o wiele gorzej.


Ja tak długo co innego czuję a co innego robię, że w końcu trafiłam teraz na spotkanie z psycholożką i raczej podejmę terapię. Mam taki mętlik w głowie, namieszane w uczuciach, że to mnie wykończy, dosłownie...

Jacek - Nie 24 Cze, 2012 11:35

hej Bartek :)
Wiesię pozdrów ,jak ją widujesz

Gaja - Nie 24 Cze, 2012 12:12

Jacek napisał/a:
hej Bartek :)
Wiesię pozdrów ,jak ją widujesz


Bartek otarłeś się o problem, który tak naprawdę Cię nie dotyczy ale coś zrozumiałeś. To jest prawdziwa szkoła asertywności odmówić alkoholikowi. Zobaczyłeś też problem oczyma współ. Idź, przytul żonę i ciesz się, że wszystko u was jest w porządku. I nie zaprzątaj sobie glowy kolegą.

Jonesy - Nie 24 Cze, 2012 13:36

Jacek napisał/a:
hej Bartek :)
Wiesię pozdrów ,jak ją widujesz


Co tydzień na grupie Jacek.
Przekażę, tylko teraz ma urlop i u rodziny siedzi.

Zresztą, do niej pierwszej wczoraj dzwoniłem po radę.

Gaju - dokładnie tak robię. Siedzę z żoną i spędzamy czas.

JaKaJA - Nie 24 Cze, 2012 13:52

Jonesy napisał/a:
Siedzę z żoną i spędzamy czas.
czy aby miło ??? fsdf43t
Jacek - Nie 24 Cze, 2012 15:49

Jonesy napisał/a:
Jacek napisał/a:
hej Bartek :)
Wiesię pozdrów ,jak ją widujesz


Co tydzień na grupie Jacek.
Przekażę, tylko teraz ma urlop i u rodziny siedzi.

no wiesz nigdy nie byłem na grupie wsparcia więc nie wiem czy tam terapeuci bywają

Jonesy - Śro 04 Lip, 2012 14:54

Uhahany mój kolega, o którym niedawno wspominałem, zadzwonił do mnie z rewelacjami. Otóż i wszystko u niego już ok i w porządku. Poszalał tylko jeden dzień (znaczy drugiego dnia gdy dzwonił do mnie na bani nikt mu nie postawił gorzały i zawlókł się do domu...) i oświeciło go. On się nie będzie męczył ani denerwował - zaszył się i ma problem z głowy. Ręce mi opadły i gadać mi się odechciało. Z terapii stacjonarnej zwiał, bo tam chorzy ludzie, ale d**ę sobie zaszył, bo to super inteligentny pomysł...

No powodzenia mu życzyłem, bo co innego zostało. Swoją drogą, jak on tak pięknie umie picie kontrolować, że szaleje tylko jeden dzień, to po co w ogóle się zaszywał?

yuraa - Śro 04 Lip, 2012 17:55

Jonesy napisał/a:
Z terapii stacjonarnej zwiał, bo tam chorzy ludzie, ale d**ę sobie zaszył, bo to super inteligentny pomysł...

widocznie jego intelekt mieści sie w dolnych partiach ciała :wysmiewacz:

Dziubas - Wto 07 Sie, 2012 11:54

Nie mogłem się powstrzymać,żeby tego nie przenieść tutaj.
Jonesy napisał/a:
dział dla współuzależnionych jest dla mnie o wiele za ciężki i wywołuje straszne wyrzuty sumienia

Pisałem kiedyś w swoim wątku o rozliczeniu się z przeszłością, o wybaczeniu sobie popełnionych błędów.
Teraz, po kilku miesiącach,dodam jeszcze uświadomienie sobie z czego te błędy wynikały.
Napiszę tylko, że było warto, poważnie, polecam.

endriu - Wto 07 Sie, 2012 12:11

A ja czytam dział współuzależnionych,
oj nieraz się popłaczę,
albo powkurzam na te współ, do których nic nie trafia...

Jonesy - Wto 07 Sie, 2012 15:34

No to jest takie coś, że naprawdę ciężko to wytłumaczyć.
Jak jeden człowiek ufa drugiemu, wiążą się na całe życie, myślą że będzie jak w bajce, a tu okazuje się że partner śmiertlenie chory... I to już niezależnie na jaką chorobę, niekoniecznie alkoholizm, rak, cukrzyca, cokolwiek. Bardzo się wtedy testuje cierpliwość i miłość partnera do chorego... Często się jednak okazuje, że wpada się w pułapkę współuzależnienia.
Ja sobie kiedyś zadałem pytanie, czy gdyby moja żona wyczyniała dokładnie to, co ja wyczyniałem, zawiodła moje zaufanie tyle razy ile ja jej, czy wciąż mimo to byłbym z nią...

Co do przeszłości mojej - myślę że rozliczyłem się z nią i odkreśliłem ten okres. Nie zapominam o nim, jest cały czas, to przecież część mnie, w jakimś sensie i te doświadczenia mnie ukształtowały. Myślę o tym co było kiedyś, bo nie chcę zapomnieć, bo przypomina mi to, jak niewiele brakuje, żebym stracił to wszystko co mam. A mam 3 szerokie uśmiechy na mój widok i non stop wesoły śmiech w domu. I naprawdę ogromną ilość miłości i wsparcia.

Ale wciąż, widzicie, to jest tak, jak wybudować dom na bagnie - i on zatonie. No to jeszcze jeden - i też zatonie. No to trzeci w tym samym miejscu - i też tonie. Wreszcie czwarty - i ten stoi. Ale czy stoi póki co czy już na dobre i nie zatonie? Wiem sam co ja przechodzę, skoro nie wiem czy mogę sobie zaufać na 100%, a co dopiero moja żona ma powiedzieć?

Chociaż przecież robię co mogę, żeby to zaufanie do siebie wzmocnić, żeby sobie zapewnić odpowiednie wsparcie i wyrobić nawyki i metody działania. Myślałem, że po roku trzeźwienia już będzie o wiele lepiej, że będzie git - otworzą się magiczne drzwi, przejdę przez nie i będzie jakoś łatwiej. Głodów nie mam, nie zauważam, z nerwami też o wiele lepiej. Ale ten lęk cholerny, ten strach o trzeźwe jutro... Tego chyba się nie pozbędę do końca moich dni.

Tomoe - Wto 07 Sie, 2012 15:40

Jonesy napisał/a:
Ale ten lęk cholerny, ten strach o trzeźwe jutro... Tego chyba się nie pozbędę do końca moich dni.


Jest metoda.
Koncentruj się tylko na trzeźwym dziś.
Jeśli się dziś nie napijesz - to się dziś nie upijesz.
A jutro rano... znów będzie dziś.

My w AA nie dajemy sobie odleglejszych terminów. :skromny:

Dziubas - Wto 07 Sie, 2012 15:42

Jonesy napisał/a:
Co do przeszłości mojej - myślę że rozliczyłem się z nią i odkreśliłem ten okres.

Ale czy wybaczyłeś?
Zarówno sobie, jak i innym?

Jonesy - Wto 07 Sie, 2012 15:52

Sławek, dwie osoby tylko znam, którym miałbym co wybaczać. Sprawa jednak wygląda tak, że po pierwsze oni moje wybaczenie mają głęboko w du***, a po drugie w zasadzie, ja już im wybaczyłem jakiś czas temu. Po prostu zapomnieć nie mogę, bo to że mam obniżone poczucie własnej wartości i potrzebę non stop przypodobania się komuś to mam właśnie od nich.
Nie mam już do nich żalu, w jakiś sposób, w jakieś części doprowadzili pośrednio mnie do tego gdzie jestem dzisiaj. Do tego co mam dzisiaj i do tego kim jestem dzisiaj.
A jestem chyba dobrą osobą, mam kochającą rodzinę, kocham i jestem kochany, mam pracę, staram się jak mogę być uczciwy, układam moje stosunki z Bogiem na nowo i po swojemu, kierując się w dużej mierze pewną książką, którą ktoś mi na tym forum polecił a która wielkie na mnie wrażenie zrobiła. To po lekturze tej książki właśnie wiele przemyślałem i zdobyłem się na wysiłek wybaczenia. Przy czym okazało się że to wcale nie był wysiłek, a przysługa dla mnie samego.
Alicjo - 24 h stosuję i się ich trzymam, dzisiaj nie piję i tego się trzymam. Ale co mam powiedzieć, jak żona się pyta czy spłacimy kredyt, co go na 30 lat wzięliśmy? Że dzisiaj nie piję? Tako i jej mówię - "kochana, dzisiaj nie piję, a jutro zobaczymy gdy stanie się dzisiaj", tylko czasem mi się wydaje, że to trochę mało :bezradny:

Tomoe - Wto 07 Sie, 2012 15:59

Jonesy napisał/a:
co mam powiedzieć, jak żona się pyta czy spłacimy kredyt, co go na 30 lat wzięliśmy?


Że zrobisz wszystko co w twojej mocy, aby go spłacić. I że nie chcesz myśleć o 30 latach, tylko o najbliższej racie.

Dla alkoholika obciążanie sobie umysłu lękami i obawami dotyczącymi niepewnej przyszłości to budowanie napięcia. Kręcenie sobie horrorów we własnej wyobraźni.
To niepotrzebne i niebezpieczne.
Słyszałeś powiedzenie: "Każdy spotka tego diabła, którego się boi?"

Żyj w teraźniejszości. TU I TERAZ. Przyszłość sama przyjdzie.
A teraz zmykam, bo dziś mam cellulit attack i brzuszki w galerii fitnessu. A potem szwagier przychodzi, żeby mi zakleić pęknięcie w akrylowym brodziku.
A jeszcze się pochwalę, że impreza, którą przygotowuję, została oficjalnie włączona w tegoroczne Europejskie Dni Dziedzictwa. Właśnie dostałam informatory EDD 2012 z Urzędu Marszałkowskiego. :hura:
I to wszystko się dzieje TU i TERAZ.
Hej! :]

endriu - Śro 08 Sie, 2012 12:01

ja się nakręcam już tym co będzie za rok
mówiłem o tym wczoraj na terapii
a teraz to mi jakoś wstyd, że się użalałem nad sobą wczoraj
trzeba się wziąć za siebie

endriu - Śro 26 Wrz, 2012 21:59

Jonesy, ta grupa wsparcia na która chodzisz to na jakich zasadach jest?
płatna, darmowa, nfz, jest jakaś lista, kto to finansuje?
bo chyba terapeuta za darmo nie siedzi z Wami?
tak z ciekawości pytam...

Jonesy - Czw 27 Wrz, 2012 09:34

Endriu grupa jest NFZtowska. Za frajer to by ona nie siedziała z nami, tym bardziej że sama dojeżdża tam specjalnie 40 parę kilometrów.
endriu - Czw 27 Wrz, 2012 11:11

anonimowa czy jest jakaś lista?
bo jeżeli jest lista to moim zdaniem jest to zwykła terapia

pterodaktyll - Czw 27 Wrz, 2012 11:13

Cytat:

anonimowa czy jest jakaś lista?
bo jeżeli jest lista to moim zdaniem jest to zwykła terapia

Ciekawe wnioski wysnuwasz...... :mysli:












g45g21

Jonesy - Czw 27 Wrz, 2012 11:22

No jak tam Ci ma się humor poprawić, to nazwij to terapią.
Ja kontraktu żadnego nie podpisałem. Ogólnie jeżdżę co tydzień, ale jak nie dojadę to mnie nikt nie wywali. Nie ma zadań ani prac. Spotykamy się i rozmawiamy o problemach.
Jedyny warunek to trzeźwość w czasie spotkań i utrzymywanie abstynencji.
Lista listą, wpisuje nas dla NFZ (coś z ubezpieczeniem w razie wypadku jak jesteśmy na grupie).
No i przez półtora roku ktoś by mi się wygadał, że to terapia, prawda?

Janioł - Czw 27 Wrz, 2012 11:24

Jonesy napisał/a:
No i przez półtora roku ktoś by mi się wygadał, że to terapia, prawda?
prawda, prawda no chyba że mnie tez przez dwa lata nikt o tym nie poinformował
endriu - Czw 27 Wrz, 2012 11:25

jak już jesteś na tej liście i już Cię mają w papierach to nie rozumiem w czym problem iść na tą prawdziwą terapię

ale OK, już się dowiedziałem co chciałem,
jak Ci tak jest dobrze to fajnie :okok:

Dora - Pią 28 Wrz, 2012 19:34

O ja dokładnie na coś takiego uczęszczam, występują tam wszelcy uzależnieni, nie tylko od alkoholu. Chodziła tam ze mną też moja córka, mogą przychodzić rodziny uzależnionych, bardzo fajna grupa.
Jonesy - Sob 06 Paź, 2012 20:47

Dziś jak nigdy wczesniej potrzebuje waszego wsparcia.
Dziś jak nigdy wczesniej pewien jestem że chcę być trzezwy.
Dziś prawie wszystko się dla mnie skonczylo.
Dziś prawie zabilem swoje dzieci.
Obojetnie co mowi Iwona, policja i cala reszta. Że jechalem wolno i że tak wyszlo. To ja z nimi jechalem. To ja się odwrocilem do tylu gdy zaczely się klocic. I to ja skrecilem lekko kierownica.
I wiem że to ja wyciagnalem dzieci z samochodu po dachowaniu i opatrzylem Julce rane na glowie. Zorganizowalem pomoc i dzialalem aż pogotowie i straz nie przyjechala.
Siedze teraz w szpitalu i pilnuje mojej malej coreczki. Ma rozciete czolko i jest na obserwacji. Alicji nic nie jest, tylko kupa strachu. Mnie niestety też nic nie jest, a szkoda, bo to ja powinienem miec pociety ten durny leb. Ale dlaczego gdy przed chwila patrzylem w lustro czulem się jakbym patrzyl na morderce???

Rano tulilem się do zony i mowilismy sobie że już nic nam wiecej nie potrzeba. Godzine pozniej los się o nas upomnial. Nic od nas nie zalezy w tym zyciu.

Klara - Sob 06 Paź, 2012 20:54

Jonesy napisał/a:
Dziś jak nigdy wczesniej potrzebuje waszego wsparcia.

8| Trzymaj się! :pocieszacz:

Linka - Sob 06 Paź, 2012 21:00

Jonesy napisał/a:
Dziś prawie zabilem swoje dzieci

ale nie zabiłeś i to jest najważniejsze.
takie rzeczy się zdarzają, nie jesteśmy idealni,
na pewno teraz będziesz bardziej uważał jak prowadzisz.
A gdyby Tobie się coś stało, to kto pomógłby Twoim bliskim?

szymon - Sob 06 Paź, 2012 21:07

duchem jestem z Tobą
Borus - Sob 06 Paź, 2012 21:07

Dobrze, że to tylko tak się skończyło... :mysli:

Trzymaj się... :pocieszacz:

smokooka - Sob 06 Paź, 2012 21:10

Jonesy, nie wiem co powiedzieć, jak Cię podnieść na duchu. Jestem jednak pewna, że to Bóg czuwał nad Tobą i Twoją Rodziną. To ostrzeżenie, nakaz refleksji. Nie obwiniaj siebie, to wypadek. Trzymaj się chłopie, jesteś potrzebny swojej Rodzinie, a ona jest potrzebna Tobie. Może warto pomyśleć o psychologu dla Was, po tylu trudnych chwilach może lepiej żeby ktoś Was przeprowadził przez te dni.
Jonesy napisał/a:
Mnie niestety też nic nie jest, a szkoda, bo to ja powinienem miec pociety ten durny leb. Ale dlaczego gdy przed chwila patrzylem w lustro czulem się jakbym patrzyl na morderce???

Nie myśl w ten sposób. To niezdrowe, najwyraźniej nałóg się upomina.

Wyciągniesz mądre i dobre wnioski, wierzę w to. Docenicie całą Rodziną, że żyjecie.

Zdrowia i spokoju dla Was wszystkich. :pocieszacz:

Jonesy - Sob 06 Paź, 2012 21:31

Narobilo mi to sporo bajzlu w glowie. Ale upewnilo mnie w tym że trzezwiejac jestem tam gdzie mam być.
Jakoś się z tym ogarne. Poki co Julka jest najwazniejsza. Tak się ciesze że mogę z nia być w szpitalu.

Rano budzisz się najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. Godzine pozniej mozesz już nic nie miec. Moze Ciebie nie być. Tak mnie to walnelo mocno, sze się otrzasnac nie mogę.

I zapinac pasy i dzieci w fotelikach. Inni moga się smiac, ale to NAPRAWDĘ ratuje zycie. I nasz maly blekitny zlomek ktory skasowal się kompletnie ale nas zabezpieczyl maksymmalnie!
Dzisiaj wygralem moje 21 milionow w lotto. Wiem o tym. Cale moje szczescie musialo zadzialac.

Jo-asia - Sob 06 Paź, 2012 21:32

Przykro mi, że Was to spotkało :(
Wypadki chodzą jednak po ludziach, nie mamy na to wpływu.
Jonesy napisał/a:
to ja wyciagnalem dzieci z samochodu po dachowaniu i opatrzylem Julce rane na glowie. Zorganizowalem pomoc i dzialalem aż pogotowie i straz nie przyjechala

Zrobiłeś wszystko co mogłeś, a nawet więcej, to szczęście że to Ty z nimi byłeś :)
Jonesy napisał/a:
Ale dlaczego gdy przed chwila patrzylem w lustro czulem się jakbym patrzyl na morderce???

smokooka napisał/a:
Nie myśl w ten sposób. To niezdrowe, najwyraźniej nałóg się upomina.

Trzymaj się :pocieszacz:

yuraa - Sob 06 Paź, 2012 21:36

Jones, wiesz co jest najważniejsze w tym wszystkim.
byłeś chłopie trzeźwy i jesteś trzeźwy
zachowałes przytomnośc umysłu.
nie ma co gdybać i się dolować, stało sie i sie nie odstanie.
nie zmienisz tego co było.

rufio - Sob 06 Paź, 2012 21:38

Jons żyjesz ? One też ? To nie ma o czym gadać stało się i żyj dalej - mi w marcu zabrakło paru centymetrów aby mieć czołówkę - i co ? i nic - żyje a Twój wypadek jest już przeszłością i wyciągnij z tego jakiś wniosek i przestań kwilić .


prsk

leon - Sob 06 Paź, 2012 21:42

To sie zdarza,ja w czerwcu skasowalem swoj samochod i goscia,ktorego walnalem na rondzie.Wazne,ze nic sie nie stalo...
Wiedźma - Sob 06 Paź, 2012 21:53

Jasne. Ciesz się, że żyjecie, a cała reszta nie ma znaczenia.
Byłeś trzeźwy, więc poczucie winy możesz sobie darować.
A pomysł z mordercą to już zupełnie od czapy :glupek:
Morderca planuje zbrodnię, następnie realizuje swój plan.
A Ty co planowałeś? Dowiezienie wszystkich w jednym kawałku, prawda?
Realizacja nieco zawiodła, ale wszyscy żyją, więc nie masz czym się zadręczać.
:pocieszacz:

esaneta - Sob 06 Paź, 2012 21:55

Jones, to własnie te chwile, które uswiadamiają "do czego ta cała trzeźwość jest Ci potrzebna" (made by Ptero), trzymam kciuki za całą Waszą czwóreczkę. Zdrówka.
Kulfon - Sob 06 Paź, 2012 22:00

Cytat:
Narobilo mi to sporo bajzlu w glowie.

wazne, ze nic powazniejszego nikomu sie nie stalo :pocieszacz:

Jonesy nie pozostaje ci nic innego jak pogodzic sie z tym co bylo i zyc dalej

zimna - Sob 06 Paź, 2012 22:02

Współczuje.
Nie jesteś robotem, nie oskarżaj się.
Ważne że jesteście cali, przerażeni ale cali.
A Ty jesteś trzeźwy, nie spanikowałeś, zrobiłeś co trzeba - zająłeś się rodziną, mogli na Ciebie liczyć. ...W takich chwilach wszystko błyskawicznie się przewartościowuje ... i wiadomo o co kaman
Wszystkiego dobrego.

Halloween - Sob 06 Paź, 2012 22:05

leon napisał/a:
To sie zdarza,ja w czerwcu skasowalem swoj samochod i goscia,ktorego walnalem na rondzie.Wazne,ze nic sie nie stalo...



Drogi Leonie, ja to nic się nie stało, a szkody materialne, a szok psychiczny jakiemu z pewnością był poddany kierowca pojazdu który to raczyłeś zepsuć? Bój się boga... dodatkowo naraziłeś angielskiego podatnika na niezaplanowane wydatki.
Powinieneś natychmiast zacząć się modlić i zainstalować hamulce w twoim pojeździe.

Co do tego właściwego tematu, to mówi się że jeżeli to co się wydarzyło cię nie zabiło to wychodzisz z opresji wzmocniony i to jest prawda. Wzmocniony o przeżyte doświadczenie, wszyscy uczymy się aż do śmierci. Na razie jesteś prawdopodobnie w lekkim szoku i dla tego robisz sobie wyrzuty. A prawda jest taka że powinieneś być z siebie zadowolony, zachowałeś się ok, i niewykluczone że dzięki Twojej reakcji nie doszło do czegoś tragicznego.

leon - Sob 06 Paź, 2012 22:14

Halloween napisał/a:
, a szok psychiczny jakiemu z pewnością był poddany kierowca pojazdu który to raczyłeś zepsuć?

Jakis dziadek arab to byl,nic mu sie nie stalo,symulowal,zeby odszkodowanie wyludzic,Caly cyrk odwalil,maske z tlenem mu zalozyli,na pogotowie zabrali,itd...To on narazic chcial biednego angielskiego podatnika na straty,specjalnie hamowal bez przyczyny...wyludzacz... :mgreen: :evil:

smokooka - Sob 06 Paź, 2012 22:17

Jonesy napisał/a:
Narobilo mi to sporo bajzlu w glowie. Ale upewnilo mnie w tym że trzezwiejac jestem tam gdzie mam być.
Jakoś się z tym ogarne. Poki co Julka jest najwazniejsza. Tak się ciesze że mogę z nia być w szpitalu.

Rano budzisz się najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. Godzine pozniej mozesz już nic nie miec. Moze Ciebie nie być. Tak mnie to walnelo mocno, sze się otrzasnac nie mogę.

I zapinac pasy i dzieci w fotelikach. Inni moga się smiac, ale to NAPRAWDĘ ratuje zycie. I nasz maly blekitny zlomek ktory skasowal się kompletnie ale nas zabezpieczyl maksymmalnie!
Dzisiaj wygralem moje 21 milionow w lotto. Wiem o tym. Cale moje szczescie musialo zadzialac.


Każde z tych słów jest kwintesencją nowego Jonesego. I tego się trzymaj. :pocieszacz:

jolkajolka - Sob 06 Paź, 2012 22:21

Jonesy,najważniejsze,ze to było na trzeźwo.Trudne rzeczy będą nam się przydarzać,dlatego trzeba cieszyś się z tego,że możesz to wszystko ogarniać nie śmierdząc wódą.Jak sie ma przytomny łeb,to wszystko można ogarnąć.Trzymaj się.
Halloween - Sob 06 Paź, 2012 22:32

Jonesy napisał/a:


I zapinac pasy i dzieci w fotelikach. Inni moga się smiac, ale to NAPRAWDĘ ratuje zycie. I nasz maly blekitny zlomek ktory skasowal się kompletnie ale nas zabezpieczyl maksymmalnie!



Odnośnie fotelików. Bezpieczniej jest (dla małych dzieci), aby siedziały plecami do kierunku jazdy, wysokie oparcie nie dopuszcza do uszkodzenia kręgów szyjnych podczas uderzenia.
Widziałem kiedyś na ulicy wypadek , dziecko było zapięte, ale przodem do kierunku jazdy. Auto prowadziła kobieta myślę że mama malucha, mieli stłuczkę i... długo wspomnienie tego wydarzenia psuło mi humor. :|




leon napisał/a:
Halloween napisał/a:
, a szok psychiczny jakiemu z pewnością był poddany kierowca pojazdu który to raczyłeś zepsuć?

Jakis dziadek arab to byl,nic mu sie nie stalo,symulowal,zeby odszkodowanie wyludzic,Caly cyrk odwalil,maske z tlenem mu zalozyli,na pogotowie zabrali,itd...To on narazic chcial biednego angielskiego podatnika na straty,specjalnie hamowal bez przyczyny...wyludzacz... :mgreen: :evil:



A fe szanowny ziomalu, zdaje się że dzielisz ludzi na ich różnice wiekowe i rasowe. Starszy człowiek a w szczególności starej daty wyznawca prawd głoszonych przez Mahometa, wymaga ścisłej i gruntownej kontroli i opieki medycznej.
A dzieje się to za sprawą specyfiki ich sakralnych czynności, polegających nierzadko na systematycznym uderzaniu głową w twardy grunt podłogi. Skutkuje to trwałym uszkodzeniem przednich płatów mózgowych ( nie mam tu na myśli ich wysuszenie , jak w przypadku lekkiego alkoholizmu )
( tu wyjaśnię cel stosowania turbanów, to jest po prostu : D.Z.H.S. czyli "długi zwijany hełmik szmaciany. :rotfl:

Jonesy - Sob 06 Paź, 2012 23:55

Dziekuje wam wszystkim, bo tego potrzebowalem. I wsparcia i potrzasniecia mocnego. Bedzie dobrze, bo przeciez zyjemy!
Chwile po tym jak zabralo nas pogotowie zajechal na miejsce wypadku tesc, pilnowac zlomka. Byla jakas gadanina z policja chyba i ktos powiedzial, że pewnie kierowca byl pijany albo wczorajszy, bo kto na korzen drzewa by wjechal. Tesc stwierdzil że da sobie obie rece uciac że mam 0.0 we krwi. Tak mi przekazali policjanci w szpitalu, mowiac że mimo takich referencji musze dmuchnac. A dwa lata temu mowil ten sam tesc mojej zonie "widzialy galy co braly, chociaż ostrzegalismy".
Nawet nie wiecie jak duzo to dla mnie znaczy!

Dobrze jest miec przyjaciol i dobrze wiedziec gdzie zawsze mozna ich zastac!

Halloween - Nie 07 Paź, 2012 00:02

Jonesy napisał/a:
Dziekuje wam wszystkim, bo tego potrzebowalem. I wsparcia i potrzasniecia mocnego. Bedzie dobrze, bo przeciez zyjemy!
Chwile po tym jak zabralo nas pogotowie zajechal na miejsce wypadku tesc, pilnowac zlomka. Byla jakas gadanina z policja chyba i ktos powiedzial, że pewnie kierowca byl pijany albo wczorajszy, bo kto na korzen drzewa by wjechal. Tesc stwierdzil że da sobie obie rece uciac że mam 0.0 we krwi. Tak mi przekazali policjanci w szpitalu, mowiac że mimo takich referencji musze dmuchnac. A dwa lata temu mowil ten sam tesc mojej zonie "widzialy galy co braly, chociaż ostrzegalismy".
Nawet nie wiecie jak duzo to dla mnie znaczy!

Dobrze jest miec przyjaciol i dobrze wiedziec gdzie zawsze mozna ich zastac!



że dmuchać musiałeś tym się nie przejmuj, to standard, oni nawet muszą sprawdzić kierowce przy wypadku, a cala reszta, będzie ok, żyją wszyscy i za kilka dni /tygodni sprawa pójdzie w zapomnienie.

wampirzyca - Nie 07 Paź, 2012 10:47

A ja ci napiszę że wierzę w to że wszystko co dzieje się w naszym życiu jest po coś ....to dobre i też to złe....pamiętaj byłeś trzezwy ...a wypadki zdarzają się nawet najlepszym kierowcą....trzymaj się ...i zacznij doceniać życie :buziak:
KICAJKA - Nie 07 Paź, 2012 15:00

Cieszę się że wszyscy żyjecie i właśnie dlatego,że byłeś trzeźwy.
Dostałeś "z góry" szansę na dalsze życie,
na pewno wiedział jak jak ją wykorzystać. :tak:
Będzie dobrze :pocieszacz: trzymam za Was :kciuki:

piotrAA82 - Nie 07 Paź, 2012 15:34

Jonesy głowa do góry. Musisz wykorzystać szansę daną Ci od Boga, to faktycznie tak jakbyś się narodził od nowa. Najważniejsze że wyszliście cało z opresji. Masz rację, człowiek nigdy nie może być pewien swojego jutra, czasami życie doświadcza nas zbyt okrutnie. Tylko dlatego, że kierowałeś trzeźwy żyjecie wszyscy :) Ten wypadek jeszcze Cię umocni w Twoim trzeźwym życiu, wychodzisz bogatszy o wielkie doświadczenie. Trzymaj się mocno. :)
pterodaktyll - Nie 07 Paź, 2012 19:18

Ufffffff........dzięki Bogu, że tak się to skończyło
smokooka - Nie 07 Paź, 2012 19:24

Jonesy, co dziś słychać?
rybenka1 - Nie 07 Paź, 2012 19:35

Jonesy ,najważniejsze ,że żyjecie .Trzymaj śię :pocieszacz:
Jonesy - Nie 07 Paź, 2012 21:20

Troche się wyspalem i jestem znowu w szpityalu. W miedzyczasie musialem Iwonie zalatwic auto zastepcze jakies, na komendzie jakies papierki powypisywac. Jutro zlomka odbieram z parkingu. Ale to tylko czynnosci dnia zwyklego.
Najwazniejsze że z Julka jest lepiej!!! Sciagneli jej bandaz z glowki, opuchlizna schodzi, wrocil apetyt i zaczela jesc. No i nadaje znowu jak ta mala katarynka. Alicja powiedziala że pamieta jak zaraz po wypadku wolalem je i ratowalem. Chyba wie wiecej ode mnie... Jak to dobrze że wszystko tak dobrze się skonczylo!!!

szymon - Nie 07 Paź, 2012 21:23

:)
cool - Nie 07 Paź, 2012 21:23

trzymaj się :) to dobrze że już lepiej ;)
Jo-asia - Nie 07 Paź, 2012 21:24

:)
leon - Nie 07 Paź, 2012 21:24

Lubie dobre zakonczenia...
smokooka - Nie 07 Paź, 2012 21:32

Jonesy, cieszę się, że dzieci i żona dochodzą do siebie, że Ty dałeś radę się przespać, widać pamiętasz o HALTcie. Masz mądre dzieci, będą miały w Tobie wzór. W szpitalu to tylko obserwacja?
Jak żona? Rozumie, że to wypadek? Rozmawialiście o Twoim poczuciu winy? Czy jesteś już w tej kwestii spokojny?

A z tym, że Alicja wie więcej od Ciebie to jest tak, że ekstremalny poziom emocji blokuje zdolności poznawcze. Dlatego nie pamiętasz szczegółów wypadku, a założę się, że te emocje będziesz pamiętał do końca życia. Możesz mieć fakty za mgłą już zawsze. To naturalne.
Trzymajcie się :)

Gaja - Nie 07 Paź, 2012 21:47

Dopiero dzisiaj czytam co się stało. Kto nie wozi dzieci ten nie wie jaki to ekstremalny sport. Nie obwiniaj się. Sama dzisiaj się zreflektowałam co ja wyprawiam podając małemu do tyłu cukierka w czasie jazdy. O fotelikach i pasach pamiętam, to podstawa. Ale z dziećmi, jak to z dziećmi...

Trzymaj się

Jacek - Nie 07 Paź, 2012 22:01

Jonesy napisał/a:
Jak to dobrze że wszystko tak dobrze się skonczylo!!!

ojej :szok: dopiero to czytam
Bartusiu cieszę się z tobą że tak się skończyło
przytul dziewczynki i powiedz że je bardzo kochasz

Jonesy - Nie 07 Paź, 2012 22:23

Dzięki za wsparcie wszystkim.
Po kolei.
Zona pierwsza, jeszcze przy wypadkku, mowila mi że to e moja wina i nie mam się obwiniac, że tak się zdaza, ale sobie poradzilem w krytycznej chwili i bylem trzezwy. Podobnie mysli reszta rodziny. Alicja też mi tak powiedziala, a przeciez ma tylko 4 latka a już widziala że się zamartwiam.
Bo że mna to jest troche inna sprawa - jakby tylko o auto chodzilo - to pal je szesc, to tylko pieniadze. Ja już wiem, że to akurat jedna z mniej waznych rzeczy na swiecie. Tylko za kazdym razem jak popatrze na Julke, mam wyrzuty sumienia, to już się pewnie nie zmieni. Kazdy rodzic ktory dziecka nie upilnuje zapewne tak ma. Ale przeciez sa zywe i nie sa kalekami. Wiec przeciez nic strasznego się nie stalo.
To że wczoraj zona pozwolila mi być w nocy przy malej pomimo wypadku i dzisiaj też, jest bardzo dla mnie wazne. Siedze sobie obok, slucham jak oddycha, pocieszam jak placze - lepsze od terapii, bo jestem z nia fizycznie i cos robie. Ale warunek zona dala że musze być wypoczety, żeby mnie się nic nie stalo (powiedziala że widzi że ja mysle tylko o dziewczynkach, ona o nas trzech, a przeciez też bylem ofiara wypadku). No to wyspalem się i jestem tu znowu z tym moim aniolkiem. W domu też pobawilem się troche że starsza corka i jest ok.
Co do picia - nie było nawet momentu zebym chcial się napic od wczoraj, ale mialem że sto momentow gdy dziekowalem Bogu że bylem trzezwy wtedy i że wciaz trzezwy jestem.

pterodaktyll - Nie 07 Paź, 2012 22:58

Jonesy napisał/a:
Co do picia - nie było nawet momentu zebym chcial się napic od wczoraj, ale mialem że sto momentow gdy dziekowalem Bogu że bylem trzezwy wtedy i że wciaz trzezwy jestem.

Bądź uważny, ta nasza choroba taka podstępna............Trzymaj się :)

Małgoś - Nie 07 Paź, 2012 23:16

Jonesy napisał/a:
Rano tulilem się do zony i mowilismy sobie że już nic nam wiecej nie potrzeba. Godzine pozniej los się o nas upomnial. Nic od nas nie zalezy w tym zyciu


A jednak nie straciliście tego co macie najcenniejsze :)
Myślę, że masz opiekuna, jakiegoś anioła który pomógł i wszystko skończyło się łagodnie.
Ale to też jakiś znak, dla Ciebie, byś bardziej uważał co i jak robisz. Na szczęście nic poważniejszego się nie stało (a przecież mogło).
Masz dobrą karmę :tak:

Jonesy - Pon 08 Paź, 2012 00:30

Mam zaciagniety wielki dlug u kogos, bez dwoch zdan. A że nie ma nic za darmo, pewnie przyjdzie mi go w koncu splacic. Ale splace go chetnie, bo dostalem druga szanse na zycie! W zasadzie już trzecia, bo druga wtedy byla gdy się tu zarejestrowalem - też mnie ktos prowadzil :)
Wiedźma - Pon 08 Paź, 2012 08:45

Jonesy napisał/a:
Mam zaciagniety wielki dlug u kogos, bez dwoch zdan. A że nie ma nic za darmo, pewnie przyjdzie mi go w koncu splacic.

A skąd taki pomysł? Nie wierzysz w dary od losu?
Uważasz, że Bóg (los, opatrzność czy co tam wolisz) daje tylko coś za coś? :roll:

Lenka - Pon 08 Paź, 2012 08:46

Jonesy napisał/a:
ale sobie poradzilem w krytycznej chwili i bylem trzezwy.

Jonesy, jesteś super gość :okok: . Uściski dla Twoich dziewczyn ergr

grzesiek - Pon 08 Paź, 2012 10:44

Jonesy wiem co przeżywasz,bo podobnie miałem 2 lata temu.
Najważniejsze,że jesteście cali, sprawy materialne są w takiej chwili mało istotne.
Poradziłeś sobie z emocjami. Ja zaraz po wypadku też byłem w ogromnym napięciu,ale jak porozmawialiśmy z żoną na spokojnie, ona była wdzięczna,że to nie moja wina,a ja poczułem się podbudowany tym,że mi ufa i dumny,że nie dałem się ponieść emocjom,wszystko robiłem świadomie i na trzeźwo.

endriu - Pon 08 Paź, 2012 17:26

wiesz już Jonesy co to pokora?
nie wystarczy być supertatą, supermężem, superzięciem, supertrzeźwiejącym alkoholikiem (bez terapii i AA sobie poradzę)

Małgoś - Pon 08 Paź, 2012 17:32

Wiedźma napisał/a:
A skąd taki pomysł? Nie wierzysz w dary od losu?
Uważasz, że Bóg (los, opatrzność czy co tam wolisz) daje tylko coś za coś?


Wiele osób tak myśli, bo trudno sobie wyobrazić że mają dobrze bo są dobrzy, bo zadbali o to wcześniej itp.
W takiej sytuacji szczera wdzięczność powinna wystarczyć i nie zmienianie ścieżki :)

wampirzyca - Pon 08 Paź, 2012 20:03

endriu napisał/a:
wiesz już Jonesy co to pokora?
nie wystarczy być supertatą, supermężem, superzięciem, supertrzeźwiejącym alkoholikiem (bez terapii i AA sobie poradzę)



nie widzę związku :roll:

OSSA - Pon 08 Paź, 2012 20:29

grzesiek napisał/a:
Jonesy wiem co przeżywasz,bo podobnie miałem 2 lata temu.
Najważniejsze,że jesteście cali, sprawy materialne są w takiej chwili mało istotne.

Wiem co przeżywasz ja osobiście przeżyłam dachowanie, autem kierował mój były mąż. Był trzeźwy, oboje mieliśmy zapięte pasy (auta wówczas nie miały poduszek, ABS) do dziś uważam, że to był po prostu nieszczęśliwy wypadek.

Trzymaj się jesteś potrzebny teraz twoim dziewczynom.
:pocieszacz: :buziak:

pietruszka - Pon 08 Paź, 2012 20:31

Wiesz Jonesy cieszę się, że to opisałeś, a szczególnie te uczucia które Tobą miotają. Jak miałam dwa i pół roku zostałam oblana przez ojca kawą , a dokładnie kawami dla gości, takimi świeżo zaparzonymi... Ponoć bawiłam się na podłodze klockami, ojciec mnie nie zauważył, miałam bardzo mocne poparzenia całej lewej połowy ciała, cud, że moja ciotka szybko zareagowała i kazała mnie wsadzić do wanny, cud, że trafiłam na super lekarzy i leżałam bez klasycznych opatrunków, cud, że dzisiaj nie mam śladów, blizn po oparzeniach. Nigdy nie rozpatrywałam winy rodziców co wypadku, a szczególnie winy ojca. Może dziecko bardziej wie, co to wypadek, przecież co chwilę tu się uderzy, tam nabije siniaka i inaczej traktuje tę wypadkowość , bo to równa się poznawaniu świata? Natomiast pamiętam sam szpital, i to, że tam ich nie było (inne czasy) i gdzieś we mnie został żal za porzucenie, zostawienie mnie samej z bólem tego mi nikt nie umiał wytłumaczyć. Jak poczytałam, co się Wam wydarzyło to zdałam sobie sprawę, że możliwe, że mój ojciec mógł żyć podobnym poczuciem winy wobec mnie, kiedy właściwie dla mnie zupełnie coś innego było ważne. I kto wie, czy to nie tłumaczy wielu jego zachowań wobec mnie nadopiekuńczych, ale też nad-kontrolujących. Bo poczucie winy też może się zmienić coś trudnego...

I tak sobie pomyślałam, że najważniejsze to jest to, ze jesteś i to jesteś w pełni obecny.

68beton - Pon 08 Paź, 2012 20:39

Wy se jaja robicie?
Zwykly dzwon i tyle? po kiego pisac tyle bzdur. Czysty przypadek nic wiecej. Ile to ludzi ginie dziennie na drogach i co z tego? Macie ich w du***, a Jonesy oj biedny biedny. Dajcie spokoj

szymon - Pon 08 Paź, 2012 20:41

68beton napisał/a:
Wy se jaja robicie?


postaraj się skoncentrować na swoim problemie

pietruszka - Pon 08 Paź, 2012 20:42

68beton napisał/a:
Macie ich w du***, a Jonesy oj biedny biedny

Jonesa poznałam osobiście i bardzo lubię faceta, a Ciebie to nie znam :p

Tajga - Pon 08 Paź, 2012 20:45

pietruszka napisał/a:
Jonesa poznałam osobiście i bardzo lubię faceta, a Ciebie to nie znam :p

No właśnie!!!!!
Nie znam Jonesa osobiście, ale bardzo się ciesze, że skończyło się w sumie
na strachu.
Trzymam dalej kciuki.
endriu napisał/a:

wiesz już Jonesy co to pokora?
nie wystarczy być supertatą, supermężem, superzięciem, supertrzeźwiejącym alkoholikiem (bez terapii i AA sobie poradzę)

Żenada!!!!!!

Jacek - Pon 08 Paź, 2012 20:48

szymon napisał/a:
postaraj się skoncentrować na swoim problemie

ale to jest jego problem

yuraa - Pon 08 Paź, 2012 20:57

68beton,
wiesz co chciałem wywalić od razu do śmietnika to co napisałeś
ale zostawię, bo to też głos w dyskusji.

a złości to masz rzeczywiście dużo nieprepracowanej

68beton - Pon 08 Paź, 2012 21:00

a co to zlosc niepreparacowana? To jakies preparaty na zlosc czy h..........j?
Jonesy - Pon 08 Paź, 2012 21:11

Jestem i czytam. Nie odpisuje bo tym co ich znam i ich cenie, oraz tych co ich nie znam ale wiem że pisza szczerze i też ich cenie, tak jak pomoc i wsparcie - Ci wiedza że jestem im wdzieczy i że czerpie od nich sile. Mam tu swój azyl, bezpieczne miejsce gdzie mogę zajsc, pogadac. Malo kto jeszcze tak ma. Ma też to wsparcie w grupie aa mojej, ale i jednej i drugiej formy potrzebuje. Wiem gdzie moje miejsce Andrzej i wiem że bez wsparcia drugiego, trzezwiejacego alkoholika ne ma mojej trzezwosci. Powtarzam to zreszta i stosje od 18 miesiecy, najwyrazniej gdzies Ci to umknelo...
Ja nie chcę być super tata ani supermezem ani supermanem. Nie musze. Mnie i mojej rodzinie wystarczy jak bede prawdziwym ojcem i mezem, majacym czas dla rodziny, kochajacym i szanujacym. Takim czlowiekiem chcę być. Chyba że dla ciebie to superojca, supermeza stac na to, to jestes w bledzie.
Ale to wszystko niewazne, wszystko jest niewazne. Mo maly aniek na sniadanie pochlanal 3 kromki z dzemem, potem obiad i kolacje!!! Apetyt wrocil, opuchlizna schodzi, rana nie jest brzydka. Na rtg wyszko że czaszka cala. Mam obie corki caly czas i to jest najwazniejsze dla mnie dzisiaj. Bo gdybym pil jak pilem, to wypadek nie mialby miejsca, bo już nie mialbym rodziny.
A teraz siedze sobie na krzesle w szpitalu i slucham odglosow bajek, dopiero co tu przyjechalem od drugiej corki, zmienic zone, przywiozl mnie tesc, na ktorego teraz zawsze mogę liczyc i jestem najszczesliwszym chyba facetem na ziemi!!!

68beton - Pon 08 Paź, 2012 21:14

to ci dobrze, zazdroszcze
a jak piszesz na necie jak w szpitalu siedziesz?

wampirzyca - Pon 08 Paź, 2012 21:21

68beton napisał/a:
a jak piszesz na necie jak w szpitalu siedziesz?


to 21 wiek...

ucałuj Bartek swoje dziewczynki tak odemnie ...chociaż mnie nie znają ...ale my znamy się tutaj już długo...wprawdzie wirtualnie ale to nic .... :buzki:

68beton - Pon 08 Paź, 2012 21:25

A to w dodatku jescze bogatym sie jest. Ale czad
No i stac cie na zone i dzieci

Zazdrosc powoduje zlosc, ktora mnie ro***erdala i zara rpzd............e swoj pokoj

ostrzegałem
cxvcv54g

Jonesy - Pon 08 Paź, 2012 21:48

Kasia, ucaluje.i to zaraz :) zawsze to kolejny powod żeby ja wycmokac!
Beton - po pierwsze usluga BIS w Blackberry - net w calym kraju przez telefon!
Po drugie - jak bys zadal sobie trufu i zamiast pobluzgac poczytal i poznal nas, wiedzialbys że 18 miesiecy temu nie mialbym nic, bo zona chciala mnie zostawic. Aha i jeszcze cos - moja zona to cholernie dumna babka - sama zarabia. Dzięki temu mam troche lepiej, troche bezpieczniej finansowo. Ale najwazniejsze że mamy siebie i swoje wsparcie, chocby nie wiem co się dzialo!
A zona i dzieci to nie przedmioty - nie kupisz rodziny za forse. To tak nie dziala.

Jacek - Pon 08 Paź, 2012 21:54

Jonesy napisał/a:
Ma też to wsparcie w grupie aa mojej, ale i jednej i drugiej formy potrzebuje. Wiem gdzie moje miejsce Andrzej i wiem że bez wsparcia drugiego, trzezwiejacego alkoholika ne ma mojej trzezwosci. Powtarzam to zreszta i stosje od 18 miesiecy, najwyrazniej gdzies Ci to umknelo...

no cóż ja nie czytam wszystkiego i wszystkich wypowiedzi
ale akurat te słowa mogę potwierdzić za autentyczne
gdyż Jonesego,na jego wyrażoną zgodę sam osobiście kontaktowałem z terapeutką
a gdy niedawno częstowałem pewnego gościa "K" ,wizytówką "Dekadęcji"
to oznajmił mnie że już posiada,i od kogo na jakiej grupie otrzymał

68beton - Pon 08 Paź, 2012 22:02

No jonesy ja telefonu nie mam z black berry, moj ino dzwoni i smieja sie z niego wszyscy bo jest bardzo starty i hu.........y
To masz fajnie ze zona cie finansuje
widzisz ja tez mam babe
ale nas nawet nie stac by zamieszkac razem
w sumie nie mamy na nic
rodziny nie kupisz, ale jej nie zalozysz jak nie masz za co zyc nawet bedac sam

Borus - Pon 08 Paź, 2012 22:19

Jonesy napisał/a:
jestem najszczesliwszym chyba facetem na ziemi!!!

Niech Ci to będzie dane, jak najdłużej... :okok:

Jonesy - Pon 08 Paź, 2012 23:27

A beton to nie czasami Plusio???
leon - Pon 08 Paź, 2012 23:30

Jonesy napisał/a:
A beton to nie czasami Plusio???

Plusio,tylko w przebraniu... :mgreen:

smokooka - Śro 10 Paź, 2012 09:18

Jonesy, jak tam?
Jonesy - Śro 10 Paź, 2012 09:25

Jesteśmy już w domu. Niestety znowu "małe dramaty" - przed wyjściem wreszcie ktoś zareagował na nasze uwagi, że mała ma spuchnietą stópkę i wciąż skarzy się na rączkę z weflonem. Efekt rentgena - zagipsowana rączka i nóżka na odchodne :beczy: (bo ma pęknięte kości)
I to najcięższym gipsem jaki mieli na stanie chyba.
Nawet nie wiemy do kiedy ma nosić, bo kazali się zgłosić "na kiedyś tam" do poradni dziecięcej...
Jutro idziemy u nas w mieście do chirurga i załatwimy porządny, lekki gips, tak duży jak potrzeba, chyba że są inne sposoby usztywnień.
Tak więc wczoraj był uśmiech przez łzy...
Przespaliśmy całą noc jak zabici - ja z Julką i żona z Alą - od 20 do 7 rana :)

Kulfon - Śro 10 Paź, 2012 09:29

Jonesy napisał/a:
zagipsowana rączka i nóżka na odchodne

wysciskaj mala ode mnie :pocieszacz:


tobie i reszcie dzielnosci zycze, bedzie dobrze ;)

smokooka - Śro 10 Paź, 2012 09:35

Fajni, troskliwi z Was Rodzice :) Dobrze, że już w komplecie w domku. Nie mam chęci nad służbą zdrowia nawet jednego słowa powiedzieć, bo ręce opadają. Może kolorowy gips jej założycie jak nie jest to jakiś paranoiczny koszt. :) A pęknięcia to na szczęście nie złamania, szybciutko będzie się poprawiać i zrastać. Dobrze, cieszę się. :)
Marc-elus - Śro 10 Paź, 2012 09:37

Jonesy napisał/a:
Nawet nie wiemy do kiedy ma nosić, bo kazali się zgłosić "na kiedyś tam" do poradni dziecięcej...

Bo wiedzą doskonale, że w poradni dziecięcej termin wizyty możecie mieć "na kiedyśtam".
Kolegi córa miała nogę w gipsie, kazali się zgłosić za 4tyg w poradni.
Zgłosili się, wyznaczono im termin 3tyg po tych 4tyg. :shock:
I tyle. :) Kolejny absurd......
Kolega poszedł prywatnie, skontrolowali i zdjęli....

szymon - Śro 10 Paź, 2012 09:43

Jonesy napisał/a:
utro idziemy u nas w mieście do chirurga i załatwimy porządny, lekki gips, tak duży jak potrzeba,


98l9i

Wiedźma - Śro 10 Paź, 2012 10:31

Marc-elus napisał/a:
Kolegi córa miała nogę w gipsie, kazali się zgłosić za 4tyg w poradni.
Zgłosili się, wyznaczono im termin 3tyg po tych 4tyg. :shock:
I tyle. :) Kolejny absurd......

Mój terapeuta opowiadał jak poszedł na zdjęcie gipsu ze złamanej nogi po sześciu tygodniach, jak chirurg przykazał.
W przychodni nie chcieli go przyjąć, bo nie był wcześniej zapisany, zaproponowali mu termin wizyty za... dwa miesiące.
- Nic nie poradzę, takie mamy terminy. Trzeba było się zapisać 2 miesiące wcześniej, byłby pan dzisiaj przyjęty -
powiedziała rezolutna panienka w rejestracji. Jasne, tylko że wtedy jeszcze nie planował złamania nogi! :smieje:
Już nie pamiętam, jak to się skończyło, ale chyba też w prywatnym gabinecie.

Bartek, ucałuj Młodą od ciotki Wiedźmy! :dzidzia:

Jonesy - Śro 10 Paź, 2012 10:38

Teraz to już załatwiamy tematy prywatnie, to zawsze i weselej witają i lepsze werdykty, a i rozwiązania jakby z XXI wieku, a nie ze średniowiecznej barbarii.
Ps. Mała zasuwa z tym gipsem na nodze po całym domu jak mały przecinak. Muszę chyba z jakiegoś trampka podeszwę wyciąć i jej do gipsu dokleić :)
Najgorzej jak ją swędzi, ale też to rozwiązaliśmy.
Rodzinnego mamy doktorka w porządku, to dał jeszcze skierowanie do okulisty (może być szkło w oczach jakieś, tak jak ja miałem) - co prawda w szpitalu na drugim piętrze leżała mała, a na parterze była poradnia okulistyczna, ale nikomu nie przyszło do głowy jej przebadać...
Na szczęście jest cała, nie ma paraliżu, zmiażdżeń, urwanych kończyn, trwałych obrażeń. Małe pęknięcia i ten szew, co już się ślicznie goi, wszystko chyba dobrze się skończy. Nowy fotel kupujemy do małej, taki jak ma Alicja, bo ten Julki, mimo że życie jej uratował, to jednak nie sprawdził się jak należy. No i potem musimy sprawdzić, czy będzie chciała w aucie jeździć. Autko żonie już zorganizowałem - takiego bzyczka Corsę, rocznik 97 (1.2 silniczek), a wraka sprzedałem laweciarzowi za półtora tysiąca. Za lawetowanie gość (nasłany przez policjantów, bo ma z nimi umowę) wykasował 470 złotych (20km wiózł tego złomka, pewno helikopterem). Z tego jego parkingu do mnie za lawetę konkurencji zapłaciłem 70 złotych... Do tego mandat (maximum w tej kategorii wypadku) - 500 złotych i 6 pkt karnych (nie widzieli policjanci żadnych okoliczności łagodzących...) Dlaczego to piszę? Bo trochę to boli, że na takim wypadku żerują nagle wszystkie sępy, jakie tylko mogą żerować. Do wypadku dojechała straż z mojej wioski, potem karetki. Policja dotarła jak już nas nie było. Ale do mandatów i kasowania, to w niedzielę już wydzwaniali...
Pal to wszystko sześć, to tylko pieniądze. Szczęścia nie dawały, nie dają i dawać nie będą. Najważniejsze że przeżyliśmy ten wypadek i że wszystko dobrze się skończyło.

smokooka - Śro 10 Paź, 2012 10:42

Polecam Ci cybexa foteliki ale trzeba mieć bazę isofix w samochodzie. Są świetne.
Jonesy - Śro 10 Paź, 2012 10:54

Na początek wymienimy Julki fotelik na taki sam jak ma Alicja. O ironio - Julki fotelik był 2 razy droższy od tego co ma Alicja... Zapewne duży wpływ na obrażenia miał też fakt, że to Julka była po prawej stronie, czyli tej którą na drzewo najechałem. Jak już wspominałem - fotelik Julki swoje zadanie spełnił - dziecko żyje. Po prostu sądzimy, że mógłby zadziałać jeszcze skuteczniej. Dodam jeszcze że nigdy nie wypowiem się źle o Citroenie C3. Ta żaba oddała życie, ale nasze uratowała!!! Okazuje się że tył samochodu, czyli miejsce dziewczynek, praktycznie był nieruszony (nie mogłem drzwi otworzyć przez to, że po dachowaniu się pozacinało wszystko). Ale "kokpit kierowcy", po dachowaniu wyglądał tragicznie... na szczęście wrak już sprzedany i nie będę musiał go oglądać ani ja ani małe.
Jonesy - Pon 15 Paź, 2012 11:02

Szwy ściągnięte, rana pięknie się goi. Na nodze gipsu już nie ma, na rączce jeszcze dwa tygodnie. Mała się nie skarży, robi bałagan i naprawdę boskie zamieszanie wokół siebie. Tylko w aucie jak jedzie, to jakaś taka przygaszona jest. Kupiliśmy też nowy fotelik. Obyśmy nie musieli go wypróbowywać nigdy.
Pokazuję zdjęcie auta po wypadku, żeby znowu ktoś nie napisał że "zwykły dzwon" i o co takie halo - to nie był "zwykły dzwon" i jest o co halo, przynajmniej dla mnie i mojej rodziny.

W głowie się poprawia pomału, już tak o tym nie myślę. I dobrze, bo i tak bym nic nie wymyślił.
Wreszcie w pracy, to i mam się na czym skupić.
Dodatkowo budowa i siłownia - zajęć co nie miara.
Wywaliliśmy kanapę, od paru miesięcy budziłem się coraz bardziej połamany. Śpimy teraz znowu na materacu, na tym samym, co spaliśmy na nim gdy się wprowadziliśmy. Czyli na ostatni rok naszego mieszkania u teściów zatoczyliśmy pełne koło. Aż żartujemy żebyśmy znowu nie namajstrowali czegoś na tym materacu :mgreen:
Na grupie pełne wsparcie, wygadałem się, wybeczałem i ulżyło mi mocno. Zresztą, fajne było to spotkanie jak mało które - dwie rocznice, naprawdę porządnych i zacnych facetów.
Znowu słonko świeci!!!

cool - Pon 15 Paź, 2012 11:06

Jonesy napisał/a:
Znowu słonko świeci!!!




:okok:

smokooka - Pon 15 Paź, 2012 12:19

Super :) :buziak:
Małgoś - Pon 15 Paź, 2012 12:24

Jonesy napisał/a:
Tylko w aucie jak jedzie, to jakaś taka przygaszona jest


może zapomni... :roll:

Jonesy napisał/a:
Aż żartujemy żebyśmy znowu nie namajstrowali czegoś na tym materacu


A to dlaczemu
Może tym razem byłby chłopak 8) :cwaniak:

Jonesy - Pon 15 Paź, 2012 13:25

Małgoś, trzecie dziecko to nasze marzenie. Trzecia dziewczynka to moje cichutkie marzenie :mgreen:
Ale póki co musimy skończyć budowę i oswoić się ze spłacaniem kredytu. A potem to już tylko pieluchy kupować!

Chyba że będzie szybciej. To się szybciej z kredytem oswoimy :mgreen:

endriu - Pon 15 Paź, 2012 13:41

a co będzie jak się kasa z kredytu skończy?

nawrót...?

Jonesy - Pon 15 Paź, 2012 14:10

endriu napisał/a:
a co będzie jak się kasa z kredytu skończy?

nawrót...?


A szlag, wyedytuję to.
Nawet Ty nie możesz być tak głupi, żeby napisać to w innym celu niż w charakterze głupiego żartu.

rybenka1 - Pon 15 Paź, 2012 22:57

Jonesy napisał/a:
Znowu słonko świeci!!!
:okok:
mia83 - Czw 18 Paź, 2012 22:37

Kurcze Jonesy, fajny z Ciebie gość! :okok:
Małgoś - Czw 18 Paź, 2012 22:46

Jonesy napisał/a:
Trzecia dziewczynka to moje cichutkie marzenie


To Ty babiarz jesteś :D
Jonesy napisał/a:
A potem to już tylko pieluchy kupować!

Jak niewielka różnica wieku to lżej i młodzi jesteście... ;) Dacie radę bo głowy na karku macie ;)

Jonesy - Nie 23 Gru, 2012 21:10

Dzieci już śpią, oczywiście w naszym łóżku. Potem je poroznoszę na swoje miejsca, chociaż po północy i tak magicznie znajdą się u nas, a ja wyemigruję na piętrowe łózko :)
Dzisiaj do poduszki czytaliśmy biblię dla dzieci - o Józefie, Maryi i Narodzinach, małe były bardzo zainteresowane.
Przygotowuję już miejsce na kamerze, zgrywam stare filmy, ładuję baterie do aparatu.
Choinka stoi, dzisiaj ubieraliśmy. Jutro stroimy lampkami zewnątrz domu :)
Dziewczynki po drobnych fochach zaczęły śpiewać kolędy, sam nawet pośpiewałem, chociaż zawsze mam buzie zamkniętą. Mięknę jakoś przy nich i dobrze!
Żarcie już naszykowane całe chyba, jutro ostatnie szlify.
Gwiazdor zamówiony, prezenty kupione. Ostatnim rzutem na taśmę kupiłem sobie super fajny kożuch na allegro. Używany, ale wygląda jak nówka. Cena sklepowa to około 1.8 tyś, ja wyrwałem okazję za 500 plnów. Będę miał teraz skórę na jesień-wiosnę i kożuch na zimę!!!
Jutro jeszcze po babcię pojadę, staruszka ma już ponad 80-lat i marudzi, ale bardzo chce do nas przyjechać, a i my się strasznie cieszymy, bo to z jej strony duże poświęcenie.
Jesteśmy gotowi i czekamy.

Będzie wspaniale, bo normalnie. Bardzo nam to odpowiada.

Ostatnie święta u teściów.

Za rok już na swoim. Kiedyś, jak będę już starszy i bardziej odporny psychicznie, zrobimy wigilię dla całej rodziny, jak mój świąteczny idol Clark Griswoold :mgreen:

Życzę wam drodzy dekadenci miłych, rodzinnych, serdecznych świąt w cieple i błogości. Żebyśmy wszyscy odnaleźli spokój i bezpieczeństwo przy naszych bliskich, chociaż przez te kilka dni.

Jonesy - Pon 31 Gru, 2012 10:29

Kończy się ten rok. Ten wyjątkowy rok, cały spędzony w trzeźwości. Tyle dobrego się w nim wydarzyło, tyle rzeczy się zaczęło nowych i wyjątkowych. Były i trudne chwile, było wiele smutku i nerwów, strachu, złości. Ale każdy problem mógł być przedyskutowany w gronie rodzinnym i rozwiązany na spokojnie.
Kilku znajomym nie udało się utrzymać trzeźwości, większość może się pochwalić kolejnym trzeźwym rokiem. Miło z nimi być, miło czerpać od nich siłę, a także wiedzę i doświadczenia. W dobre miejsce trafiłem i będę aż do grobowej deski powtarzał, że alkoholik do pełnego trzeźwienia, potrzebuje towarzystwa drugiego, żywego alkoholika.
Chciałbym aby ten nowy rok był chociaż tak dobry jak ten 2012. Bo to był bardzo dobry rok!

Wszystkiego najlepszego Dekadenci i do siego roku.

Jo-asia - Pon 31 Gru, 2012 10:56

Jonesy napisał/a:

Wszystkiego najlepszego Dekadenci i do siego roku.

Wszystkiego dobrego Jonesy, :)

endriu - Pon 31 Gru, 2012 11:37

Jonesy napisał/a:
Były i trudne chwile, było wiele smutku i nerwów, strachu, złości.

ja też nie lubię nudy, adrenalina musi być
Jonesy napisał/a:
Kilku znajomym nie udało się utrzymać trzeźwości

ja się nie porównuję...

Wszystkiego Dobrego Jonesy, :okok:

Borus - Pon 31 Gru, 2012 12:06

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Kilku znajomym nie udało się utrzymać trzeźwości

ja się nie porównuję...


Ja tu nie widzę porównania, lecz stwierdzenie faktu... :)

rybenka1 - Pon 31 Gru, 2012 13:58

Jonesy życzę Ci Tego co sobie Sam życzysz . :buzki:
wampirzyca - Pon 31 Gru, 2012 16:31

Jonsey ja również życzę ci kolejnego trzeżwego roczku 2013 :buzki: :buzki: :buzki: :buzki: :buzki:
Jonesy - Nie 24 Mar, 2013 23:59

Właśnie Pasję Mela Gibsona obejrzałem. I naszłą mnie taka refleksja. Ostatni raz widziałem ten film w 2004 roku, gdy był w kinie. W 2004 roku byłem kelnerem w Sfinksie i byłem u "szczytu" mojego alkoholizmu, w zasadzie na moim dnie. Nie pamiętam żebym wcześniej albo później tyle pił. Bóg, siła wyższa, resztki zdrowego rozsądku, ślepy los, nie wiem co, doprowadziły najpierw do tego, że się oświadczyłem i zostałęm przyjęty. Następnie do tego że wywalili mnie z pracy czym chyba szef uratował mi życie. Bardzo wtedy zwolniłem bo w sposób zupełnie przypadkowy ale jednak - wróciłem do rodzinnego miasta i kompletnie odciąłem się od towarzystwa i zacząłem pracę w zawodzie, zarabiając grosze. Dzięki temu udało mi się stworzyć wrażenie ogarniętego, na tyle, że Iwona chciała za mnie wyjść. Po ślubie przeprowadziłem się do żony, co dalej skutecznie hamowało rozwój mojej choroby. Gdyby jednak nie te szczęśliwe zrządzenia losu, lub raczej Boża opieka, byłbym już martwy.
Oczywiście epilog tego znamy - alkoholizm mimo wszystko wygrał, a ja doprowadziłem się do takiego stanu, że sam nie mogłem na siebie patrzeć. W czasie rozmowy z terapeutką, stwierdziła u mnie depresję alkoholową, a ja po prostu sam nie wiedziałem co chcę. To znaczy wiedziałem, ale nie chciałem się pogodzić ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Targowanie trwało aż do sierpnia 2011, kiedy to zapiłem. Od tamtej pory coś się zmieniło. O tym że jestem alkoholikiem wiedziałem parę lat wcześniej. O tym że nie chcę pić, wiedziałem od lutego 2011. Od sierpnia wiem, że nigdy nie będę zdrowy.
Ale mogę być szczęśliwym i trzeźwym człowiekiem. Takim staram się być.

Dzisiaj w kościele, nie tylko czytano Pasję, która zainspirowała mnie do obejrzenia tego, niezwykle ciężkiego w odbiorze, filmu. Ksiądz stwierdził, że w święta będzie rozdawał komunię pod dwiema postaciami. Nigdy jeszcze, nawet w czasie ślubu, nie spożywałem komunii w ten sposób. Zdziwiła mnie natomiast moja reakcja - pierwsze moje myśli, to "o Boże i co teraz, co ja powiem, przecież ja nie mogę". A potem jakoś tak się uspokoiłem - to nie alkohol jest głównym powodem mojej choroby, tylko głowa. Alkohol jest tylko wyzwalaczem. A ja nie muszę spożywać komunii w ten sposób, jeśli mnie to przeszkadza. Chociaż bardzo chcę, gdyż w tym konkretnym momencie będzie to Krew a nie wino i bardzo chciałbym pod tą postacią sakrament ten przyjąć, zwłaszcza w ten konkretny czas.

Zacząłem pisać posta w pamiętniku, ale przenoszą tutaj. Raz, że dawno już oficjalnie nie pisałem. Dwa, piszę o chorobie i o problemach naszych dnia codziennego, a trzy - może ktos ma podobne wątpliwości i chciałby porozmawiać.

endriu - Pon 25 Mar, 2013 06:23

u nas nie ma takiej tradycji ale ja bym nie przyjął komunii pod postacią wina
piotr7 - Pon 25 Mar, 2013 07:34

Opowiadał mi znajomy o księdzu alkoholiku , który podczas mszy pije zamiast wina sok.
szymon - Pon 25 Mar, 2013 07:43

Jonesy napisał/a:
która zainspirowała mnie


raz tu pisałes o rodzinie w kościele, o tym jak na siebie patrzeli, jak byli ubrani i jak poszli razem do domu po mszy - to była PRAWDZIWA inspiracja dla mnie i utkwiło mi to głęboko w sercu

Jonesy napisał/a:
Chociaż bardzo chcę, gdyż w tym konkretnym momencie będzie to Krew a nie wino i bardzo chciałbym pod tą postacią sakrament ten przyjąć, zwłaszcza w ten konkretny czas.

czas czasami, święta świętami, bogi bogami a fizyka i psychika to co innego
nie wiesz jak zareagujesz w trakcie spożywania,
nie wiesz jak zareagujesz po spożyciu,
chwal swojego Boga dobrymi uczynkami a nie popijaniem alkoholu w kościele :rotfl:

jolkajolka - Pon 25 Mar, 2013 07:59

Ciekawi mnie forma takiej komunii, bo nigdy się z tym nie spotkałam. Czy ksiądz podaje wiernym z jednego kielicha, czy jakoś inaczej jest to rozwiązane? Przyznaję,że jestem absolutnym ignorantem w tej kwestii.
szymon - Pon 25 Mar, 2013 08:01

jolkajolka napisał/a:
Czy ksiądz podaje wiernym z jednego kielicha


jak sie brzydzisz to możesz przez słomkę łyknąć ;)

jolkajolka - Pon 25 Mar, 2013 08:05

szymon napisał/a:
jolkajolka napisał/a:
Czy ksiądz podaje wiernym z jednego kielicha


jak sie brzydzisz to możesz przez słomkę łyknąć ;)


:P
Ja się poważnie pytam, a sznowny kolega ze mnie sobie jaja robi,psiakość! :[
Nic nie będę łykać, do kościoła nie chodzę.Co nie znaczy,że mnie to zagadnienie nie interesuje. Ja z natury dociekliwa jestem :)

Zagubiona - Pon 25 Mar, 2013 08:18

Spotkałam się z dwiema formami przyjmowania Komunii pod dwiema postaciami.

W małej grupie na rekolekcjach piliśmy z kielicha, a później przyjmowaliśmy Komunię pod zwykłą postacią.

Na ślubie ksiądz maczał komunikat w winie (w sensie wtedy już krwi).

Więc to pewnie zależy od księdza, choć szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego na taką skalę jak święta. Według mnie to nie jest dobry pomysł.

zimna - Pon 25 Mar, 2013 08:41

Nie.anioł napisał/a:
ksiądz maczał komunikat w winie (w sensie wtedy już krwi).

Tak, ja też przyjmowałam w ten sposób, to wyjątkowe przeżycie. Ten smak był specyficzny i nie kojarzył mi się z alkoholem, przynajmniej w tym czasie.
Nie wiem jak zareaguje teraz ale nie wierze żeby cokolwiek, co od Niego przychodzi mogło mi zaszkodzić.
Dobrego, owocnego Wielkiego Tygodnia :)
ps.
Jeżeli chodzi o picie z kielicha to rzadkość, w małych grupach rekolekcyjnych lub na spotkaniach medytacyjnych, czasem we wspólnotach modlitewnych.

Jonesy - Pon 25 Mar, 2013 08:51

zimna napisał/a:
Nie.anioł napisał/a:
ksiądz maczał komunikat w winie (w sensie wtedy już krwi).

Tak, ja też przyjmowałam w ten sposób, to wyjątkowe przeżycie. Ten smak był specyficzny i nie kojarzył mi się z alkoholem, przynajmniej w tym czasie.
Nie wiem jak zareaguje teraz ale nie wierze żeby cokolwiek, co od Niego przychodzi mogło mi zaszkodzić.


Własnie o takim sposobie myślałem. Inny chyba jest niewykonalny z przyczyn a) technicznych, b) higienicznych.

Poza tym, za wino z kielicha, choćby było nie wiem jak święcone, podziękowałbym.

endriu - Pon 25 Mar, 2013 09:21

na mojej grupie była siostra zakonna i dostała *j**** od terapeutki jak się przyznała, że bierze taką komunię,
miała poprosić księdza o to, żeby sok jej podawał

Jo-asia - Pon 25 Mar, 2013 09:24

Jonesy napisał/a:
Ksiądz stwierdził, że w święta będzie rozdawał komunię pod dwiema postaciami.

wybieram się na Paschę z moim synem...też ma być komunia pod dwoma postaciami i moje i syna pytanie do mnie...było takie samo....nie podjęłam ostatecznej decyzji...myślę jednak, że zrezygnuję...nie wierzę tak bardzo aby mieć pewność, że to krew a nie alkohol i choć wiem...że to tylko myśl...to może to dla mnie być...aż myśl
a komunia ma taką samą wartość, w dwu czy jednej postaci, a to kościół, przez to że stosuje ją tak rzadko i zostawia księdzu tylko na co dzień....powoduje u mnie myślenie, że to wyjątkowa sprawa i tylko dla wybranych
dzięki Jonesy, dzięki Tobie rozwiązałam swój dylemat i już wiem, że komunię przyjmę tylko pod jedną postacią
pozdrawiam :buziak:

pterodaktyll - Pon 25 Mar, 2013 09:43

U nas w Kościele pastor podaje wino z kielicha podczas komunii ale nie ma obowiązku picia. Jest to symbol i może być potraktowany symbolicznie. Ze dwa (chyba) lata temu, podczas Komunii pastor, mimo, że zna mój problem, zapomniał się i podsunął mi ten kielich. Stanowczo odsunąłem jego rękę i po nabożeństwie mnie przeprosił, że się zapomniał. To tyle jeśli chodzi o Komunię i Tradycje z tym związane.
endriu - Pon 25 Mar, 2013 09:55

a powąchałeś? :lol:
wolny - Pon 25 Mar, 2013 11:02

pterodaktyll napisał/a:
U nas w Kościele pastor

Mogę zapytać co to za Kościów ??z czystej ciekawości ?
Bez żadnych podtekstów !
Bo jakoś mi sie to podoba ten obrządek !

wolny - Pon 25 Mar, 2013 11:03

U nas nigdy nikt nikomu wina nie proponuje z tego co mi wiadomo ., 8|
pterodaktyll - Pon 25 Mar, 2013 11:10

wolny napisał/a:
Mogę zapytać co to za Kościów ??

Ewangelicko-augsburski

Jonesy - Pon 25 Mar, 2013 11:16

U nas to jest w ramach wyjątku. Pleban "załatwił" u kurii zgodę, bo święta są. Po co, nie wiem.
wolny - Pon 25 Mar, 2013 11:31

Jonesy, A dużo ;) tego zamówił ??????
wolny - Pon 25 Mar, 2013 11:32

Cytat:
Ewangelicko-augsburski

Musze poczytać wew necie z czym to się je ?? :bezradny:

Zagubiona - Pon 25 Mar, 2013 11:37

wolny tu nie ma co czytać-całkiem przyjemny Kościół.
Janioł - Pon 25 Mar, 2013 11:49

we wspólnocie neokatechumenalnej do której uczęszczałem , każda sobotnia liturgia składała się z udzielania komunii pod obiema postaciami , uprzedziłem prezbitera o tym że jestem alkoholikiem i nie pijam alkoholu , nikt nie robił z tego problemu ale są w tej wspólnocie alkoholicy którzy takową komunie przyjmują a dla mnie to jest złamanie abstynencji i odbezpieczanie granatu
yuraa - Pon 25 Mar, 2013 19:07

ja nie zaryzykował bym raczej
wciąż pamiętam wypowiedź kolegi alkoholika który chciał wypluć komunikant umoczony w winie

endriu - Pon 25 Mar, 2013 19:49

tak, ale są niektórzy co tę furtkę dalej mają otwartą...
jolkajolka - Pon 25 Mar, 2013 21:22

Nie.anioł napisał/a:
Spotkałam się z dwiema formami przyjmowania Komunii pod dwiema postaciami.

W małej grupie na rekolekcjach piliśmy z kielicha, a później przyjmowaliśmy Komunię pod zwykłą postacią.

Na ślubie ksiądz maczał komunikat w winie (w sensie wtedy już krwi).

Więc to pewnie zależy od księdza, choć szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego na taką skalę jak święta. Według mnie to nie jest dobry pomysł.


Dzięki za informację :)
I chyba ta druga opcja bardziej do mnie przemawia, oczywiście w teorii. Osobiście nie wyobrazam sobie picia z jednego kielicha na mszy świątecznej,przy dużej ilości ludzi przystępujących do komunii.

Jonesy - Czw 20 Cze, 2013 23:02

Moje małe od dwóch dni wpadły w szał - non stop jeżdżą rowerami. Masakra, a ja biegam za nimi z tym jęzorem do ziemi, ale szczęśliwy i dumny jak żaden inny ojciec w powiecie!!!
Starszej za miesiąc odkręcamy kółka i uczymy jeździć klasycznie. Młodsza wszystko robi dwa razy szybciej - popyla na tym swoim rowerku jak ścigaczem normalnie.
Piszę to dla nowych - jak piłem, to ch** mnie obchodziło co się dookoła mnie dzieje - moja du** była najważniejsza. Nie warto sobie kasować wszystkiego co najlepsze w życiu. Wszystko to dookoła, co alkoholik nigdy nie widzi, dopiero to tworzy prawdziwe i pełne życie.

szymon - Czw 20 Cze, 2013 23:04

Jonesy napisał/a:
Nie warto sobie kasować wszystkiego co najlepsze w życiu


oj, co prawda to prawda :)

Jacek - Pią 21 Cze, 2013 00:29

Jonesy napisał/a:
szczęśliwy i dumny jak żaden inny ojciec w powiecie!!!

możliwe że żadna z twoich dziewczyn,nigdy ci nie powie że jest dumna z ojca
ale możesz to wyczytać w ich oczach

endriu - Pią 21 Cze, 2013 21:41

Tak Jonesy, u mnie podobnie,
dzisiaj byłem na koncercie kończącym rok szkolny, córka zagrała pięknie etiudę Chopina, dostała różyczkę i całusy ode mnie a syn zaprosił sobie kolegów jutro na boisko, będą grać w piłkę a ja będę im grillował kiełbaski... :D

super być trzeźwym i to przeżywać w pełni :okok:

Jonesy - Czw 05 Gru, 2013 09:12

Jonesy napisał/a:
"Cześć Bartek, słuchaj co robisz? Bo jest taka sprawa - zapiłem. Wiesz, dosyć okropnie to wygląda. Potrzebuję wódki, bo mi głupie myśli chodzą po głowie... Co? Tak myślałem o żonie i dziecku, żona się coś tam denerwuje i ciska, a dziecko małe. Słuchaj, bo sprawa jest poważna, musisz mi pomóc. To bardzo ważne, ale słuchaj co musisz zrobić - musisz przywieźć mi butelkę wódki. Ja teraz siedzę w parku. Czekam na Ciebie. Jak nie przyjedziesz, to może skończyć się poważnie źle. Jak się nie napiję, to już mi nic nie zostało"...

K***a, jeszcze mi dzwonią w uszach te słowa z telefonu. Niecały miesiąc temu urodziła mu się córka. A mówiłem mu sam, jak u mnie było, że ma na siebie uważać, bo ja po pierwszym dziecku poszedłem w takie tango że koniec. Wszystko miał pod kontrolą, wszystko gites.
No i jakoś zamiast na konferencji za granicą do czwartku następnego, znalazł się w mieście narąbany od dwóch dni...

Odpisałem, że nie pomogę w piciu. Odesłałem na detoks, był tam już parę razy, to wie gdzie to jest. Przypomniałem o rodzinie, o córce.

Wyłączyłem telefon. Dla niego już i tak więcej zrobić nie mogłem, a bałem się sobie zaszkodzić.


Aha, włączyłem przed północą. Dowiedziałem się że "jakimś cudem" wciąż z sobą nie skończył. Od dzisiaj mogę zupełnie szczerze i z całkowitą pewnością napisać - współczuję głęboko i z całego serca każdej współuzależnionej i każdemu współuzależnionemu znajomości z partnerem alkoholikiem. To piekło nie życie.


Jonesy napisał/a:

Wspomniany przeze mnie przypadek również wrócił na domowe łono...
Widać coraz trudniej mu znaleźć "jelenia", przetrzeźwiał co nieco i coś tam mu dotarło do łepetyny.

Cóż, na zamkniętym był parę miesięcy temu po zapiciu, to wyszedł, bo "tam jacyś chorzy ludzie siedzą"...

Ale prawda jest taka, że o twardej miłości łatwo się gada i łatwo stosuje na forum. W życiu i z bliskimi jest o wiele gorzej.


Jonesy napisał/a:

Uhahany mój kolega, o którym niedawno wspominałem, zadzwonił do mnie z rewelacjami. Otóż i wszystko u niego już ok i w porządku. Poszalał tylko jeden dzień (znaczy drugiego dnia gdy dzwonił do mnie na bani nikt mu nie postawił gorzały i zawlókł się do domu...) i oświeciło go. On się nie będzie męczył ani denerwował - zaszył się i ma problem z głowy. Ręce mi opadły i gadać mi się odechciało. Z terapii stacjonarnej zwiał, bo tam chorzy ludzie, ale d**ę sobie zaszył, bo to super inteligentny pomysł...

No powodzenia mu życzyłem, bo co innego zostało. Swoją drogą, jak on tak pięknie umie picie kontrolować, że szaleje tylko jeden dzień, to po co w ogóle się zaszywał?


W czwartek zeszły był na grupie. Wszystko pięknie, cukierkowo. Od piątku pije. Od poniedziałku wyszedł z domu i nie wrócił. Nawet za bardzo nie ma jak go szukać - komórka i wszystkie dokumenty zostały w domu, bo poszedł do sklepu tylko po papierosy... W domu żona i mała córka.

To tak nawiasem, gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości odnośnie tego że alkoholizm to choroba nieuleczalna o charakterze postępującym...

kas25 - Czw 05 Gru, 2013 12:35

No straszne straszne Jonesy. :bezradny:
Najgorzej to okłamywać samego siebie. Bardziej niż innych.
Mój serdeczny przyjaciel jest teraz za granicą. Dzwoni do mnie codziennie i opowiada jakie to ma cudowne i wspaniałe życie. Jak to jest dobrze. A ja wiem, od jego siostry, że pije. Więc wysłuchuję tego dzień po dniu i czekam. :bezradny:

Janioł - Czw 05 Gru, 2013 13:28

kas25 napisał/a:
Więc wysłuchuję tego dzień po dniu i czekam. :bezradny:
więc może pomóż mu i powiedz że wiesz o tym jak wygląda rzeczywistość nie robiąc tego pomagasz mu żyć w świecie iluzji
Jonesy - Pią 06 Gru, 2013 15:23

Wciąż go szukają. W zasadzie są już na etapie takim, że wizja jego pijącego denaturat gdzieś na melinie, jest najmniej bolesnym rozwiązaniem :zalamka: :bezradny:
endriu - Pią 06 Gru, 2013 16:48

masz jakieś wyrzuty sumienia w związku z tym?
Jonesy - Pią 06 Gru, 2013 22:49

Nie Endriu, nie mam zadnych, zreszta kompletnie nie rozumiem tego z czapy wzietego pytania... Chyba że chodzilo Ci o nic innego jak tylko o wywolanie awantury.
Po co to pisze wyjasnilem wczesniej - pokazuje jaka choroba jest alkoholizm, coby swiezozalogowani mieli alternatywe dla postow ozdrowiencow.

veronka79 - Pią 06 Gru, 2013 23:32

kłamac tak idealnie potrafi tylko uzalezniony- a takie kłamstwo wyłapie tylko ten co juz to przeszedł!
Jras4 - Pią 06 Gru, 2013 23:41

a Ty cos pszedłaś ?
veronka79 - Pią 06 Gru, 2013 23:56

Iras4 odczep się ode mnie! puffffff
Jras4 - Sob 07 Gru, 2013 00:02

co to fufff ?
endriu - Sob 07 Gru, 2013 12:32

Jonesy napisał/a:
Nie Endriu, nie mam zadnych,

no i dobrze :okok: , chciałem się dowiedzieć i otrzymałem odpowiedź,
a Ty się zaraz doszukujesz drugiego dna...

Jonesy - Pią 20 Gru, 2013 00:20

Szedłem dzisiaj do pracy i minąłem po drodze jakiegoś biedniejszego, zapuchniętego kolesia. Szedł z jakimiś żelaznymi prętami czy innym złomem pod pachą. Ale to nie ważne. Z naprzeciwka szedł inny chłopak. Ładnie ubrany, w czapeczce i szaliku. Gdy mijał tego "zapuchniętego" podszedł z uśmiechem, wyciągnął paczkę fajek i poczęstował go.

Święta Panie, Święta.

Guido - Pią 20 Gru, 2013 00:29

Łajdak jakiś, fajkę mu dał żeby podkarmić raka... A buzi to nie łaska?
Jonesy - Pią 20 Gru, 2013 09:34

ehh, kolejny dzień, kolejna historyjka.
Wsiada na jednej ze stacji do pociągu grupa dzieciaków. Zaczynają głośno gadać, jeden z nich chwali się jak to wczoraj obchodził osiemnastkę. Muszę powiedzieć, że albo młodzież jest wytrzymalsza niż moje pokolenie wtedy, albo alkohole słabsze, bo po tym co wypili powinni na intensywnej wylądować. Ale do rzeczy. Chłopaczek opowiada jak puścił pawia w tramwaju - na twarzy koleżanek zachwyt, jak zasnął na dworcu czekając na pociąg - okrzyki zachwytu, jak zrzygał się na tymże dworcu, jak zarzygał dziadkowi samochód - niedowierzanie i zachwyt. Skończył opowieść umawiając się na chlanie piątkowe. Po czym każde z nich zajęło się swoimi sprawami zapominając o temacie.
Pominąwszy wszystkich starszych pasażerów przedziału, którzy byli zniesmaczeni, zszokowani i niedowierzali chyba temu co usłyszeli...

A ja? W pewnym momencie uśmiechnąłem się do siebie bo i co mi pozostało? - znam tę historię dobrze - moja zaczynała się identycznie :bezradny:

Ann - Pią 20 Gru, 2013 09:43

Jonesy napisał/a:
bo po tym co wypili powinni na intensywnej wylądować
a wiesz ile mogło być w tym przechwalania, co wcale nie ma nic wspólnego z prawdą?

Jonesy napisał/a:
znam tę historię dobrze - moja zaczynała się identycznie
ale jeśli faktycznie prawdą była... no to moge podzielić Twoje ostatnie spostrzeżenie. Też ją znam. Tyle, że.. tu osiemnastka.. a u mnie tak było kiedy miałam lat jakieś 14. :zalamka:
wampirzyca - Pią 20 Gru, 2013 17:38

Jonesy napisał/a:
Szedłem dzisiaj do pracy i minąłem po drodze jakiegoś biedniejszego, zapuchniętego kolesia


ja tak abstrahując ..od sedna sprawy...jak ktoś kto patrzy z boku.....

Jonsey pamiętaj dzieli cię od tego jeden kieliszek............ :wamp:

pozdrawiam

endriu - Pią 20 Gru, 2013 21:23

Jonesy, co Ty tak ostatnio obserwujesz pijanych? żal Ci?
głody jakieś w związku z okresem świąteczno-noworocznym :figielek:

esaneta - Pią 20 Gru, 2013 22:29

Ann napisał/a:
Jonesy napisał/a:
bo po tym co wypili powinni na intensywnej wylądować
a wiesz ile mogło być w tym przechwalania, co wcale nie ma nic wspólnego z prawdą?

obawiam się Ann :( , że się niestety mylisz - moja córka, to tegoroczna 18-tka i często słysze opowieści z imprez.....niekiedy mocniejsze, niz to, o czym pisał Jones :(

rybenka1 - Pią 20 Gru, 2013 23:36

Takie obrazki , jak pijani ludzie ,czesto spotykam ,prawie codziennie.Współczuję , zali mi ich ,ale se tak myślę ,że ja to mam szczęscie ,bo ja już nie piję .
Jonesy - Sob 21 Gru, 2013 00:01

wampirzyca napisał/a:

Jonsey pamiętaj dzieli cię od tego jeden kieliszek............ :wamp:

pozdrawiam


wiesz... Ciebie też...

Jonesy - Sob 21 Gru, 2013 00:02

endriu napisał/a:
Jonesy, co Ty tak ostatnio obserwujesz pijanych? żal Ci?
głody jakieś w związku z okresem świąteczno-noworocznym :figielek:


Jak zawsze bezbłędna diagnoza mój drogi Watsonie. Dobrze że jesteś i trzymasz rękę na pulsie :okok:

rybenka1 - Sob 21 Gru, 2013 00:06

:smieje: Jonesy :okok:
soundcloud - Pon 23 Gru, 2013 16:37

Jonesy napisał/a:
ehh, kolejny dzień, kolejna historyjka.
Wsiada na jednej ze stacji do pociągu grupa dzieciaków. Zaczynają głośno gadać, jeden z nich chwali się jak to wczoraj obchodził osiemnastkę. Muszę powiedzieć, że albo młodzież jest wytrzymalsza niż moje pokolenie wtedy, albo alkohole słabsze, bo po tym co wypili powinni na intensywnej wylądować. Ale do rzeczy. Chłopaczek opowiada jak puścił pawia w tramwaju - na twarzy koleżanek zachwyt, jak zasnął na dworcu czekając na pociąg - okrzyki zachwytu, jak zrzygał się na tymże dworcu, jak zarzygał dziadkowi samochód - niedowierzanie i zachwyt. Skończył opowieść umawiając się na chlanie piątkowe. Po czym każde z nich zajęło się swoimi sprawami zapominając o temacie.
Pominąwszy wszystkich starszych pasażerów przedziału, którzy byli zniesmaczeni, zszokowani i niedowierzali chyba temu co usłyszeli...

A ja? W pewnym momencie uśmiechnąłem się do siebie bo i co mi pozostało? - znam tę historię dobrze - moja zaczynała się identycznie :bezradny:


jonesy przeciez to zwykla historyjka jaka opowiada prawie kazdy gimbud. 90 proc jest nieprawdziwych. chlopie. Daj spokoj nastolatkom. Taki wiek ze lubia sie chwalic jacy to sa prze....e w piciu itp. Zajmij sie sobą

Jonesy - Śro 25 Gru, 2013 22:04

Serdecznie wszystkich ściskam w ten świąteczny czas, pisząc z mojego własnego domku!!!
Jacek - Śro 25 Gru, 2013 22:08

:okok: :)
leon - Śro 25 Gru, 2013 22:14

:brawo: :>
yuraa - Śro 25 Gru, 2013 22:16

:okok:
pterodaktyll - Śro 25 Gru, 2013 22:16

Witaj w Klubie :mgreen: ........ :okok:
Linka - Śro 25 Gru, 2013 22:17

gratuluję , Jonesy :okok:
szymon - Śro 25 Gru, 2013 22:19

Jonesy napisał/a:
Serdecznie wszystkich ściskam w ten świąteczny czas, pisząc z mojego własnego domku!!!


a jednak :) :) gratuluję :zgoda: bo wiem ile to wysiłku, nerwów, starań a o pieniądzach nie wspomnę :okok:

leon - Śro 25 Gru, 2013 22:20

Jonesy napisał/a:
Serdecznie wszystkich ściskam w ten świąteczny czas, pisząc z mojego własnego domku!!!

Wiem,co to znaczy...,zbudowalem dom w pl...,niestety musialem go sprzedac emigrujac,ale wykonanie tego wlasnymi rekami to piekne uczucie.... :okok: :>

Jonesy - Śro 25 Gru, 2013 22:26

Jeszcze mi zostało do wykonania trochę sporo, ale co tam!!!
Cała nasza piątka jest szczęśliwa jak mało kiedy. Chociaż ten piąty jak nie przestanie gryźć wszystkiego co popadnie, to może nie być szczęśliwy za długo...

endriu - Czw 26 Gru, 2013 17:44

gratuluję Jonesy, :)
pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 18:46

Jonesy napisał/a:
Chociaż ten piąty jak nie przestanie gryźć wszystkiego co popadnie, to może nie być szczęśliwy za długo...

obawiam się, że to nie szybko nastąpi (ten koniec gryzienia). U moich rodziców z dnia na dzień następuję eskalacja tego zjawiska :rotfl: :rotfl: :rotfl: Ja mu z pyska but mamy, on mi z talerza kanapkę, a najwięcej radochy, jak uda się Panu kapeć zarąbać. Wtedy zaczyna się prawdziwa gonitwa... W tym roku nawet choinka za oknem... ze względów bezpieczeństwa... :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Klara - Czw 26 Gru, 2013 18:53

pietruszka napisał/a:
obawiam się, że to nie szybko nastąpi

Gdybyś go przypadkiem wystawił za karę na dwór i kazał mieszkać w budzie, to nie sadź tej wiosny żadnych krzewów ani drzewek, szkoda pieniędzy... :mgreen:

Jacek - Czw 26 Gru, 2013 20:31

ty Bartek,pokaż no tego psiura
z tych opisów powyżej to musi być jaka groźna rasa :shock:

Jacek - Czw 26 Gru, 2013 20:37

a wiecie co to jest ???


zołza - Czw 26 Gru, 2013 20:39

Jacek napisał/a:
a wiecie co to jest ???


Piesek preriowy ? :mysli:

Borus - Czw 26 Gru, 2013 20:45

Jacek napisał/a:
wiecie co to jest ???
Diabełek tasmański?! :mgreen:
pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 20:52

Borus napisał/a:

Diabełek tasmański?! :mgreen:


Widzę pewne podobieństwo, szczególnie te niewinne oczęta... coś w tych genach pewnie siedzi :mgreen:

Jacek - Czw 26 Gru, 2013 21:03

Borus napisał/a:
Diabełek tasmański?! :mgreen:

:okok: fajowski nie
skąd wiedziałeś,przeca w naszych lasach one nie występują ???

pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 21:07

Jacek napisał/a:
skąd wiedziałeś,przeca w naszych lasach one nie występują ???

Mi się wydaje, że znam dwóch krewniaków tego stworzenia, jeden z pewnością lubi wełnę, drugi gustuje na razie w butach i kapciach... posądzam, że trzeci egzemplarz jest u Jonesy'a :tak:

Jacek - Czw 26 Gru, 2013 21:08

pietruszka napisał/a:
Widzę pewne podobieństwo, szczególnie te niewinne oczęta... coś w tych genach pewnie siedzi

no bo nazwa tyż od tych oczyntów nie pochodzi :nie:
a właśnie od zachowania agresywnego i charakterystycznego wydawania dźwięku
podejrzewam że Bartek ma cuś takiego :mgreen:

szymon - Czw 26 Gru, 2013 21:08

mi się wszystko z chomikami kojarzy :D
Jacek - Czw 26 Gru, 2013 21:11

znaczy siem chomikujesz je ???
pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 21:12

szymon napisał/a:
mi się wszystko z chomikami kojarzy :D

no tak, czemu mnie nie dziwi :chomik:
obawiam się, ze tego stworzenia, co jest u moich rodziców nie dałoby się poskromić taśmą klejąca :bezradny: ... w jakimkolwiek celu... :mgreen:

Borus - Czw 26 Gru, 2013 21:14

Jacek napisał/a:
fajowski nie


No, są tak brzydkie,
że aż śliczne... :mgreen:

szymon - Czw 26 Gru, 2013 21:21

miałem spokój z chomikami przez rok i mi się śnic będą znowu :P
pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 21:25

szymon napisał/a:
miałem spokój z chomikami przez rok i mi się śnic będą znowu :P

to pewnie przez ten halny... :pocieszacz: możesz zawsze udać się na odpowiedni miting ACH (anonimowi chomikoluby) :buziak:

szymon - Czw 26 Gru, 2013 21:28

ACH! wkurzy się ale autor wątku jak zacznie to czytać :mgreen:

swoją droga... jak już mieszka w nowym domu, to mógłby se trzecią część założyć :p

pietruszka - Czw 26 Gru, 2013 21:30

szymon napisał/a:
wkurzy się

e tam... w nim już tylko spokój jest teraz i błogie zadowolenie... oprócz radochy z gonienia po całym domu za jego osobistym diabełkiem tasmańskim :mgreen:

Jonesy - Czw 26 Gru, 2013 22:03



Proszę bardzo - nacieszcie oczęta :)

Ps. Ode mnie świąteczna amnestia na wpisy, jak wypocznę po świętowaniu to posprzątam! A jak mi się nie będzie chciało... to założę 3 temat.

yuraa - Czw 26 Gru, 2013 22:08

ee Bartek to masz ich dwóch (dwoje)
Jonesy - Czw 26 Gru, 2013 22:14

Co ty, Jurek. Dwóch bym nie ogarnął. Jeden jest teścia, jak siedział całymi dniami u mnie to brał go ze sobą. Ale chyba rozkochał w sobie ten psiak tesciową, bo już nie chce go puścić do nas więcej :)
soundcloud - Pią 27 Gru, 2013 18:24

Te psiaki sa niesamowite. Pewnie jeden glupszy od drugiego. Hehe
Jacek - Pią 27 Gru, 2013 18:27


wiedziałem wiedziałem :radocha:
ma nawet charakterystyczną białą łatę na piersi :mgreen:

NANA - Pią 27 Gru, 2013 18:40

soundcloud napisał/a:
Te psiaki sa niesamowite. Pewnie jeden glupszy od drugiego. Hehe


i pewnie , tym najgłupszym pośród nich ... jesteś Ty ... rg5th67j ...

soundcloud - Pią 27 Gru, 2013 18:59

No mozliwe, ale wcale mi to nie przeszkadza byc szczesliwym czlowiekiem. Poobserwuj psiaki. Myslisz, ze one sie zastanawiają, ktory jest madrzejszy, ktory lepszy? One zyją i sie cieszą tym czym mogą sie cieszyc.
NANA - Pią 27 Gru, 2013 19:02

:pies: :pies: ... :) .. :*
Jonesy - Śro 01 Sty, 2014 12:36
Temat postu: Coś się kończy, coś się zaczyna
Minął 2013 rok. Boże co to był za dobry rok. Jeden z lepszych w moim życiu.
Pewnie że było w nim mnóstwo nerwów, nieco smutków, trochę strachu, ale oprócz tego?

Mam zdrowe i świetne dzieciaki. Zaczęły chodzić do zerówki obie i radzą sobie świetnie!
Układa mi się świetnie z teściami, z rodzicami jakoś też. Trochę gorzej z częścią rodzeństwa, ale nie z mojej winy.
Znajomi z liceum wreszcie zaczęli też powiększać rodziny, więc są nowe tematy do rozmów.

Dom - przeprowadziliśmy się pod koniec roku i każdy dzień to przygoda. Dzieci zaaklimatyzowały się świetnie i bez problemu. Ja sobie udowodniłem, że nie ma niczego czego przy odrobinie determinacji i chęci, no i pomocy internetu :) nie mógłbym zrobić. A po tym jak zacząłem odnajdywać w tym przyjemność, jest już coraz lepiej. Wciąż jeszcze mnóstwo pracy przed nami, wyrzeczeń, oszczędności, ale jesteśmy razem i kochamy się. Gdzieś czytałem że budowa to papierek lakmusowy małżeństwa - chyba przeszliśmy tę próbę lepiej niż dobrze. Ale wydaje mi się że budowa mimo wszystko 2014 rok zdominuje też.
No i moje nowe obowiązki jako szeryf działu alkoholizmu - póki co sama przyjemność :mgreen:

Plany na ten rok? Spokojna praca przede wszystkim. A do tego mam nadzieję że moje wyjazdy na grupę wsparcia się usystematyzują i nie będą takie chaotyczne jak w tym ostatnim półroczu, ale też i gorsze prace budowlane za mną, no i jestem już na miejscu, więc będzie tylko lepiej. Zakonczyć prace w środku domu, czyli skonczyć piętro. Wrócić do treningów, tak siłowych jak i aerobowych. Skonczyć chociaż jeden z tych trzech rozgrzebanych modeli statków, no i tego jeepa z kartonu co go w zeszłym roku zacząłem robić.
Mała na urodziny zaczyna kurs pływania. A sobotnie jazdy konne wciąż zostają w grafiku. Widzę że mają pełno obowiązków w zerówce, to i jazdy konne i pływanie są dla przyjemności.
Czekam już na informacje kiedy zjazd w Licheniu, już sobie wakacji bez tego spotkania nie wyobrażam.


I tak to wygląda u progu 2014. Serdecznie was wszystkich pozdrawiam i ściskam.

yuraa - Śro 01 Sty, 2014 13:21

Jonesy napisał/a:
Czekam już na informacje kiedy zjazd w Licheniu

prawdopodobnie tradycyjnie ostatni weekend lipca, w tym roku wychodzi 25-27/07.
to tylko 205 dni :> jeszcze

Ann - Śro 01 Sty, 2014 14:23

Jonesy, i fajno :okok: :) Pomyślności i powodzenia :kwiatek:
endriu - Śro 01 Sty, 2014 16:56

no i super Jonesy, , :okok:

przygotuj się na jeszcze więcej obowiązków (miłych) jak się zacznie szkoła i zajęcia pozalekcyjne. Ja jak w tygodniu wygospodaruję jedno popołudnie wolne to jest dobrze, reszta dni zajęte a w weekendy mecze na przemian z koncertami :)

Jonesy - Czw 02 Sty, 2014 20:27

Wiadomo jaki temat jest dzisiaj wałkowany non stop w wiadomościach.
Wieczorem Ala z mamą oglądały tv i maglowali tego nieszczęśnika co zabił sześć osób. Słyszałem tylko kątem ucha że wypytuje się o to i owo mamy, bo akurat montowałem listwy podłogowe.
Nagle powiedziała głośno:
"Tato, dziękuję że nie pijesz alkoholu"
Szok. Zdębiałem po prostu. Ma dopiero 5 lat...
"Cała przyjemność po mojej stronie" odpowiedziałem. "Ale skąd wiesz że nie piję?"
"No przecież widzę że nic nigdy nie pijesz i że nie kupujesz żadnego alkoholu".

Kuźwa, aż łzy miałem w oczach normalnie...

cool - Czw 02 Sty, 2014 20:32

Jonesy napisał/a:
Nagle powiedziała głośno:
"Tato, dziękuję że nie pijesz alkoholu"
Szok. Zdębiałem po prostu. Ma dopiero 5 lat...
"Cała przyjemność po mojej stronie" odpowiedziałem. "Ale skąd wiesz że nie piję?"
"No przecież widzę że nic nigdy nie pijesz i że nie kupujesz żadnego alkoholu".


pewnie jest to miłe :) sądzę że to są największe pozytywy trzeźwienia :)

endriu - Czw 02 Sty, 2014 21:18

ja mam stresa jak moje dzieci wchodzą na temat alkoholu, zanim się opanuję to mnie pot obleje, zrobię się czerwony i się wstydzę...





zaraz rufio się przypie...

Jonesy - Czw 02 Sty, 2014 21:58

A po cóż innego, jak nie między innymi po to Andrzeju podjęliśmy ten trud i wytrzeźwieliśmy i poukładaliśmy nasze życia? Po cóż jak nie między innymi po to, żeby dla tych smarków małych być rodzicami a dla partnerek mężami?
Trzeźwienie dla samego bycia trzeźwym jest tak strasznie do bani że aż strach. Ale jeśli nasi najbliżsi mają z tego tyle ile tylko mogą mieć? Wtedy to trzeźwienie da Ci radość i zadowolenie.

Kończę ten mój wywód bo zalatuje nawracaniem :p

rufio - Czw 02 Sty, 2014 22:13

:mysli: ?
Jonesy a niby dzieciaki nic nie widzą ? Warto :luzik:

Jonesy - Pią 07 Mar, 2014 14:06

No to poczytałem sobie mój wątek od początku. Plus komentarze do pamiętników, które swego czasu zlikwidowałem. Wcale nie celowo, szukałem jednego użytkownika, co pamiętam że był ale nicka nie pamiętam za bardzo :)

Ciężki miałem ten pierwszy rok trzeźwienia. Potknięcia, wzloty, upadki. Ja uparty jak ten osioł, a i ekipa na forum dosyć specyficzna wtedy, powodowały różne spięcia. Widzę teraz jak wiele zrozumienia i cierpliwości było na forum. Ale też czasami ciągnięcia na siłę w "słuszną stronę".

Czy pouczające to czytanie wstecz? Niektóre posty czytam teraz z zażenowaniem, co do innych? Nawet nie wiem co mi po łbie chodziło jak je pisałem :)
Niektóre rzeczy co uważałem je za ważne okazały się błahe, inne znowu proste do rozwiązania gdy do nich odpowiednio podejść.

No nic, trzeba dalej zakasać rękawy i żyć. Zobaczymy co nowego los przyniesie.


Ps. Użytkownika nie znalazłem jednak...

Wiedźma - Pią 07 Mar, 2014 14:40

Jonesy napisał/a:
Użytkownika nie znalazłem jednak...

Czy mogę Ci jakoś w tym pomóc? :roll:

Jonesy - Pią 07 Mar, 2014 14:55

Już znalazłem. Pamiętałem avatar, nie pamiętałem nicka :)
endriu - Pią 07 Mar, 2014 16:04

Jonesy napisał/a:
Niektóre rzeczy co uważałem je za ważne okazały się błahe, inne znowu proste do rozwiązania gdy do nich odpowiednio podejść.


a może by tak konkrety a n ie masło maślane?

Halloween - Pią 07 Mar, 2014 18:08

endriu napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Niektóre rzeczy co uważałem je za ważne okazały się błahe, inne znowu proste do rozwiązania gdy do nich odpowiednio podejść.


a może by tak konkrety a n ie masło maślane?


konkrety?
czy nie stajesz się odrobinkę zbyt bezczelny?
to właśnie KONKRETY , przepędziły cie z forum ostatnim razem. :)
Nie domagaj się ich, sam staraj się być "Konkretny"

witam na forum i ... będę :rotfl: zawsze w okolicy

rufio - Pią 07 Mar, 2014 18:33

Hali nie szkoda zębów ? :plotki:


prsk

snajper - Śro 12 Mar, 2014 13:38

Jonesy napisał/a:
Nagle powiedziała głośno:
"Tato, dziękuję że nie pijesz alkoholu"
Szok. Zdębiałem po prostu. Ma dopiero 5 lat...
"Cała przyjemność po mojej stronie" odpowiedziałem. "Ale skąd wiesz że nie piję?"
"No przecież widzę że nic nigdy nie pijesz i że nie kupujesz żadnego alkoholu".

Kuźwa, aż łzy miałem w oczach normalnie...


No dobra.......... nie czepiam się tego "kuźwa".
Moja córa ma 30 lat, nie jestem z nią od jej 9 roku życia, mamy jednak bardzo dobry kontakt, spotkania, telefony, wakacje i tak mi się przynajmniej zdaje - zrozumienie. Przed zaprzestaniem picia chyba nie bardzo zaprzątałem sobie głowę, komu i dlaczego moje picie przeszkadza, piszę chyba, bo jednak zdawałem sobie sprawę w okresach nie picia jak destrukcyjnie działam, jednak nie czułem tego na tyle silnie by mną wstrząsnęło. No cóż egoizm i egocentryzm nie na próżno do mistrzostwa doprowadziłem. Ale nie o tym chciałem, w zeszłym roku na grillu u znajomych moich i mojej córki zostałem zapytany, co piję, odpowiedziałem jak ostatnio zwykle to robię, że nie piję i na szczęście rzadko muszę dopowiadać bądź powtarzać. Towarzystwo przyjęło moją odpowiedź jak chciało większość zrozumiała – no oczywiście przecież przyjechał samochodem. Temat jednak się nie zakończył, starszy rodu, lekko napity, nie dając za wygraną koniecznie chciał umówić następne spotkanie tym razem ze spaniem żeby nie było problemu i w tym miejscu odzywa się moja córka – MÓJ TATA NIE PIJE ALKOHOLU, powiedziała to z taką dumą, trochę nienaturalnie, po dziecinnemu i tak wymownie na mnie spojrzała, że teraz pisząc to mam łzy w oczach.
Tak naprawdę nigdy się nie dowiem ile musiała wycierpieć. Ale teraz przynajmniej się nad tym zastanawiam.

Guido - Śro 12 Mar, 2014 13:43

Dziękuję za moment wzruszenia w to środowe, zapracowane popołudnie.
snajper - Śro 12 Mar, 2014 16:17

Guido napisał/a:
Dziękuję za moment wzruszenia w to środowe, zapracowane popołudnie.


Były chwile w których zastanawiałem się jak działa to forum, po co, dla kogo......własnie tak ............piszesz bez specjalnych oczekiwań, co na sercu czy duszy leży i okazuje się, że ktoś czyta, rozumie............i nie jesteś sam.

Jonesy - Śro 12 Mar, 2014 20:54

Działa działa, wierz mi.
Czasem odpiszę, czasem się pokłócę, a czasem... uśmiechnę się nad tekstem, pokiwam głową i wiem że po drugiej stronie ekranu, ktoś inny ma podobnie i raźniej mi się robi.

Jonesy - Czw 17 Kwi, 2014 09:35

Dostałem od miłej Pani "zajączka" i czekoladki na Wielkanoc. Jak co roku zresztą.
Przekazałem "zajączka koledze", czekoladki zjedliśmy wczoraj z dziewczynami w domu.
28 i 29 kwietnia mało że mam pomocnika w remoncie (który już pomagał mi nie raz przy tej budowie) to jeszcze walec do walcowania ziemi na ogrodzie mi dostarczy.

Ot magia "zajączkowa" - dobry człowiek mi dał, dobry człowiek dostał.

Jonesy - Sob 19 Kwi, 2014 09:39

żurek ugotowany, chlebek upieczony. Placki już są. Jeszcze tylko sałatki, święconka i mamy święta :)
Ann - Nie 20 Kwi, 2014 19:37

Jonesy napisał/a:
mamy święta
Jonesy, no to najlepszości na te Święta Ci życzę, zbyt późno jeszcze nie jest, bo trwają.. :)
Niech na Ciebie spłynie z Góry to czego potrzebujesz, niech wypełni Cię niegasnący spokój i w domu rodzinnym panuje serdeczna atmosfera.. :kwiatek:

Jonesy - Wto 20 Maj, 2014 09:52

Biegłem sobie wczoraj drogą przez las, wespół z moją psiną któryś już kilometr i nagle podjeżdża do nas jakiś gość na hondzie...
I coś tam zagaduje, czy mu nie pomogę drzewa układać w lesie.
Kurde co jest, myślę sobie, wariat jakiś? A okazało się że facet jest z mojej miejscowości, ma papiery na działkę w lesie i pozwolenie na wycinkę, ale termin do końca maja. Samemu mu smutno robić, to pomyślał że poprosi o pomoc mnie.

No to pomogłem, bo raz że czemu nie, a dwa że mogłem :)

I jeszcze mu powiedziałem że czwartek i piątek też dam radę popracować trochę. Praca w lesie fajna jest. A pies też zadowolona, bo biega jak szalona.
Muszę się go spytać, czy nie wozi czasem drzewa do palenia w kominku, to może bym jakie warunki cenowe wytargował lepsze. Ale to już jako wisienka na torcie.

W środę w zerówce dzień ojca (już mam chyba z 5 własnoręcznych zaproszeń, bo moje dziewczyny produkują je hurtem...). Wieść niesie, że mam podobno tańczyć, ale cichoooo sza, bo to tajemnica i mam nic nie wiedzieć :mgreen:

Guido - Śro 21 Maj, 2014 10:12

Jonesy napisał/a:
Biegłem sobie wczoraj drogą przez las, wespół z moją psiną któryś już kilometr i nagle podjeżdża do nas jakiś gość na hondzie...
I coś tam zagaduje, czy mu nie pomogę drzewa układać w lesie.
Kurde co jest, myślę sobie, wariat jakiś? A okazało się że facet jest z mojej miejscowości, ma papiery na działkę w lesie i pozwolenie na wycinkę, ale termin do końca maja. Samemu mu smutno robić, to pomyślał że poprosi o pomoc mnie.


Zaczyna się jak wiele thrillerów...
Nie było u Ciebie w okolicy ostatnimi laty jakichś tajemniczych zaginięć, Jonesy?

Jonesy - Śro 21 Maj, 2014 12:41

Nie, bo z psem patrolujemy. Tylko w pelerynie i masce ciężko biegać trochę ;/
Jonesy - Pon 02 Cze, 2014 09:17

:beczy: :beczy: :beczy:
Tak chciałem tysiąc dni świętować... i przegapiłem datę (o 16 dni)
:beczy: :beczy: :beczy:

I tera muszę do 2 tysięcy ciągnąć, nie ma wyjścia :bezradny:

Ann - Pon 02 Cze, 2014 09:22

1016 też ładnie wygląda :) :brawo:
pannaJot - Pon 02 Cze, 2014 09:32

:kwiatek: :kwiatek:
Klara - Pon 02 Cze, 2014 09:34

Jonesy napisał/a:
Tak chciałem tysiąc dni świętować... i przegapiłem datę (o 16 dni)
:beczy: :beczy: :beczy:


A ja Ci życzę wszystkiego co najlepsze z okazji 1016 dnia trzeźwości.....
....i oby do 2016!



Whiplash - Pon 02 Cze, 2014 09:38

Jonesy nie pękaj!!!! Świętuj 2^10 masz jeszcze szansę.

Więc wszystkiego najlepszego z okazji okrągłej 1024-dnicy :mgreen:

Jonesy - Pon 02 Cze, 2014 09:47

Bardzo wszystkim dziękuję za życzenia, poświętujemy lada moment 3-lecie, będzie bliżej :mgreen:
smokooka - Pon 02 Cze, 2014 10:32

Jonesy - ale żeś wejście smoka zrobił! Już się bałam co przeczytam :boisie: :szok:

Każdy dzień inny i wart świętowania w trzeźwości - czy 1000 czy 1017 czy każdy następny :kwiatek:



p.s. teraz powinnam codziennie wstawiać Ci kwiatek :lol2:

Guido - Pon 02 Cze, 2014 11:22

Jonesy napisał/a:
:beczy: :beczy: :beczy:
Tak chciałem tysiąc dni świętować... i przegapiłem datę (o 16 dni)
:beczy: :beczy: :beczy:

I tera muszę do 2 tysięcy ciągnąć, nie ma wyjścia :bezradny:



Podążając z duchem epoki cyfrowej i powszechnej informatyzacji świętuj okrągłe 1024 dni!
Gratulacje.

Trufla - Pon 02 Cze, 2014 11:55

Ha ha ha :) Powinna być na tym forum możliwość "lajkowania" postów :)

Guido napisał/a:
świętuj okrągłe 1024 dni!


Mnie się 1016 skojarzyło właśnie z informatyką i szukałam zawzięcie bo bajtach, megabajtach :) a to przeca 1024 :)

Guido, wielkie umysły myślą podobnie :figielek:

Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 12:01

Trufla napisał/a:
Powinna być na tym forum możliwość "lajkowania" postów :)

Jest coś podobnego, ale z pewnymi ograniczeniami - w założonym przez siebie wątku
można przyznawać rozmówcy punkty pomocowe przez wciśniecie guzika

pietruszka - Pon 02 Cze, 2014 12:19

Gratuluję każdego dnia wolnego od alkoholu, przyjemnie obserwować jak sobie trzeźwiejesz :tak:
Trufla - Pon 02 Cze, 2014 12:31

Wiedźma napisał/a:
można przyznawać rozmówcy punkty pomocowe przez wciśniecie guzika


Wiem, ale pomógł to nie to samo, co lubię post :)

Borus - Pon 02 Cze, 2014 13:01

:okok: :brawo:
yuraa - Pon 02 Cze, 2014 13:15

gratulacje Jones :)
Jonesy napisał/a:
chciałem tysiąc dni świętować... i przegapiłem datę

to dobrze, znaczy sie trzeźwośc stała sie czyms normalnym

Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 14:23

Trufla napisał/a:
pomógł to nie to samo, co lubię post :)

Trudno - Dekadencja to nie FB (i chwała Bogu).

Trufla - Pon 02 Cze, 2014 14:27

NIe no, oczywiście, tylko czasem chciałoby się pokazać przedmówcy swoją sympatię dla tego co napisał :)
Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 14:29

Gratulacje, Jonesy!

Jonesy napisał/a:
przegapiłem datę (o 16 dni)
:beczy: :beczy: :beczy:

To nic, niedługo 3 latka i torcik :cacy1:

Jonesy - Pon 02 Cze, 2014 14:37

W internecie nic nie ginie i dzięki temu cały czas mam na tapecie mojego pierwszego posta z 2008 roku, jakiego napisałem na forum alkoholowym. Wtedy jeszcze nie byłem gotowy, nie był to mój czas, a szkoda, bo kilku przykrości mógłbym sobie i bliskim oszczędzić.

Od czasu do czasu wracam do niego (tego posta). Pouczająca lektura.

Ale tam, mniejsza o to.

Informatycznie to 1024 lubię bardzo a nawet zawodowo. Jak uda się jeden dzień dłużej to pod rocznicę koronacji Bolka Ch. mógłbym się podciągnąć, a historią to się z zamiłowania zajmuję i po cześci zawodowo też :bezradny:

O, to to, obym 3 lat nie przegapił, bo będzie wstyd :p

Guido - Pon 02 Cze, 2014 14:48

Wiedźma napisał/a:
Dekadencja to nie FB


Ani nie FBI.

Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 14:59

Guido napisał/a:
Ani nie FBI.

I nie KGB 8)

pietruszka - Pon 02 Cze, 2014 15:05

Ponoć również nie TWA, ale na ten temat to zdania są podzielone :rotfl:
Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 15:11

Za to obiło mi się o uszy jakieś NWK :skromny:
Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 15:25

Klara napisał/a:
jaki offtop! dsf4x dsv5gh

Yura jutro posprząta :beba:

olga - Pon 02 Cze, 2014 15:40

Klara napisał/a:
...a jaki offtop! dsf4x dsv5gh


tak mi sie jakos luzno skojarzylo :beba:



:mgreen:


matiwaldi - Pon 02 Cze, 2014 16:37

skoro
Wiedźma napisał/a:
Yura jutro posprząta


to nie byłbym sobą ,gdybym nie zauważył :

Trufla napisał/a:
Guido, wielkie umysły myślą podobnie


chcesz przez to powiedzieć,że obaj* macie duże głowy .......????
8)


*przepraszam oboje

yuraa - Pon 02 Cze, 2014 16:38

Taaaa, na 7 śmieciowych postów 5 napisane przez moderatorki z adminką na czele
Trufla - Pon 02 Cze, 2014 16:40

Nie trzeba mieć dużej głowy żeby się w niej działo dużo ciekawych rzeczy :mgreen:
matiwaldi - Pon 02 Cze, 2014 16:41

yuraa napisał/a:
z adminką na ciele


:skromny: :skromny: :skromny:
8)

pietruszka - Pon 02 Cze, 2014 16:45

yuraa napisał/a:
Taaaa, na 7 śmieciowych postów 5 napisane przez moderatorki z adminką na czele

No co? Moderator też człowiek i śmieci produkuje :bezradny:

Wiedźma - Pon 02 Cze, 2014 17:01

pietruszka napisał/a:
Moderator też człowiek i śmieci produkuje :bezradny:

Właśnie! I adminka takoż! :foch1:

endriu - Śro 04 Cze, 2014 11:28

Jonesy, gratuluję tysiączka :okok:
Jonesy - Wto 01 Lip, 2014 13:27

Jadę samochodem, gdzieś się śpieszę. Robi się późno. Widzę że nie mam świateł włączonych. Włączam światła. Nie jestem pewien czy świecą. Nie widzę poświaty na drodze, bo jadę ciężarówką, nie widzę na ścianach bo jadę osobówką. Samochody z naprzeciwka mi mrugają, mnie się wydaje że świecą, ale za chwilę ciemno i drogi nie widzę...
Staję, wysiadam z samochodu i sprawdzam czy w moim skuterku działa reflektor. Za zakrętem widzę oddalających się policjantów (parę). Oczywiście wracają, podchodzą do mnie i dają mi alkomat.
I już wiem, że mam ostro pozamiatane w tym momencie...

Ja pierniczę, co za sen :beczy:

Whiplash - Wto 01 Lip, 2014 14:37

endriu.... jak nic masz endriu... :p kwestia jeszcze czy wiesz skąd przylazł i jak go pogonić. Było, nie było kto tu rządzi? ;) Moderator oczywiście

Jonesy - Wto 01 Lip, 2014 15:26


endriu - Wto 01 Lip, 2014 22:11

Whiplash, :buziak:
Jonesy - Czw 24 Lip, 2014 09:59

Guido napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Biegłem sobie wczoraj drogą przez las, wespół z moją psiną któryś już kilometr i nagle podjeżdża do nas jakiś gość na hondzie...
I coś tam zagaduje, czy mu nie pomogę drzewa układać w lesie.
Kurde co jest, myślę sobie, wariat jakiś? A okazało się że facet jest z mojej miejscowości, ma papiery na działkę w lesie i pozwolenie na wycinkę, ale termin do końca maja. Samemu mu smutno robić, to pomyślał że poprosi o pomoc mnie.


Zaczyna się jak wiele thrillerów...
Nie było u Ciebie w okolicy ostatnimi laty jakichś tajemniczych zaginięć, Jonesy?


Mogę dopisać epilog do tej sytuacji...

4 kubiki drewna liściastego plus pół kubika sosny na rozpałkę w cenie 450 pln... I jeszcze pan przywiózł i pomógł układać. Iwa wreszcie uwierzyła, że naprawdę w tym lesie pomagałem... :shock:

Whiplash - Czw 24 Lip, 2014 11:10


Tłumaczenie:
Grupa 50 osób uczestnicząca w pewnym seminarium została poproszona o napisanie na balonikach swoich imion. Balony te następnie wymieszano i wrzucono do oddzielnego pomieszczenia.

Wówczas kazano im wszystkim wejść do pomieszczenia i w ciągu 5 minut odnaleźć balonik ze swoim imieniem. Wszyscy starali się to zrobić, biegali po pomieszczeniu, zderzali się ze sobą i przepychali. Panował chaos.

Po upływie pięciu minut nikt nie odnalazł swojego balonika...

Następnie każdy został poproszony, aby wszedł do pomieszczenia, chwycił jakikolwiek balonik, odczytał imię i wręczył go właściwej osobie. Po kilku chwilach każdy miał swój balonik.

Prowadzący powiedział: "Właśnie to wciąż dzieje się w naszych życiach. Każdy jak szalony szuka szczęścia wokół siebie, nie mając pojęcia gdzie tak naprawdę ono jest.

Nasze szczęście leży w szczęściu innych ludzi. Dajcie im ich szczęście a sami w ten sposób uzyskacie swoje.

Oto cel ludzkiego życia :) "

szymon - Czw 24 Lip, 2014 12:18

lubie to :evil2"
Jonesy - Czw 11 Gru, 2014 18:18



Niniejszym odpalam tryb okołoświąteczny. Mam nadzieję że nic nie będzie w stanie wyprowadzić mnie z równowagi aż do wigilii a nawet dalej.
Mam kupione prezenty do moich lasek, mam jeszcze mały zapas gotówki żeby jakieś lampki i ozdoby zanabyć. Więc nie ma dramatu finansowego.
No to zaczynamy odliczać


szymon - Czw 11 Gru, 2014 18:38

Jonesy napisał/a:
Mam kupione prezenty do moich lasek


zdradzisz Waćpan? :roll:

Jonesy - Czw 11 Gru, 2014 19:37

ne ne, bo jeszcze wlezie któraś i przeczyta (a już dwie umieją czytać, jeszcze tylko ostatnia mała analfabetka mi się ostała).
Ale powiem że prezenty tego roku pod hasłem "jak to zdrowo na sportowo" :mgreen:

zimna - Czw 11 Gru, 2014 21:18

Jakiego masz switaśnego reniferka :)
Ann - Pią 12 Gru, 2014 09:39

Jonesy, :okok:
Whiplash - Pią 12 Gru, 2014 10:59

W sumie to niegłupie :okok:
Whiplash - Pią 12 Gru, 2014 11:40


szika - Pią 12 Gru, 2014 11:44

no to ja też :)
Wiedźma - Pią 12 Gru, 2014 21:41

Jak wszyscy to wszyscy :mikolaj:
pietruszka - Pią 12 Gru, 2014 21:52

pterodaktyll napisał/a:
Co wyście dzisiaj brali? :mysli:

jakbyś chciał dołączyć? to:

BARBARA - Pią 12 Gru, 2014 22:13

Ja też już się przebrałam :skromny:
pterodaktyll - Pią 12 Gru, 2014 22:22

pietruszka napisał/a:

jakbyś chciał dołączyć? to:

Pewnie, że bym chciał ale nie potrafię tego obrazka zmienić :bezradny:

pietruszka - Pią 12 Gru, 2014 22:25

No dobra,masz jeszcze takiego:)



Może znajdzie się chętna, która pomoże się Pterowi przebrać? :rotfl:

pterodaktyll - Pią 12 Gru, 2014 22:27

pietruszka napisał/a:
Może znajdzie się chętna, która pomoże się Pterowi przebrać?

:skromny: ...... :prosi:

Matinka - Pią 12 Gru, 2014 22:43

pietruszka napisał/a:
Może znajdzie się chętna, która pomoże się Pterowi przebrać?

Gdyby tak chwilę postał spokojnie, to może dałoby się coś zrobić... :mgreen:

Wiedźma - Pią 12 Gru, 2014 22:50

Matinka napisał/a:
Gdyby tak chwilę postał spokojnie, to może dałoby się coś zrobić... :mgreen:

Ale super!
A moją dawną wiedźmę też byś umiała tak ubrać?
Bo ta przebrana mi się za bardzo nie podoba! :foch:

Matinka - Pią 12 Gru, 2014 23:17

Kobitkę ubrać to dopiero sztuka!
Wiedźmo, ja za marna krawcowa, żeby świąteczne ubranko skroić ;)

Coś tam kombinuję, ale marna jakość wychodzi :wysmiewacz:

yuraa - Pią 12 Gru, 2014 23:25

BARBARA napisał/a:
Ja też już się przebrałam

aa ja tradycyjnie powiem;
jutro ;)

Wiedźma - Pią 12 Gru, 2014 23:28

Matinka napisał/a:
Coś tam kombinuję

Kombinuj, kombinuj :prosi: :cwaniak:

pterodaktyll - Pią 12 Gru, 2014 23:28

Matinka napisał/a:
Gdyby tak chwilę postał spokojnie, to może dałoby się coś zrobić..

Gdybym jeszcze wiedział jak to wpakować w ten swój awatar to byłoby już super :bezradny: .......w końcu przedpotopowa jednostka jestem ;)

Wiedźma - Pią 12 Gru, 2014 23:30

pterodaktyll napisał/a:
Gdybym jeszcze wiedział jak to wpakować w ten swój awatar to byłoby już super

Okulary załóż :hihi:

pterodaktyll - Pią 12 Gru, 2014 23:40

Wiedźma napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
Gdybym jeszcze wiedział jak to wpakować w ten swój awatar to byłoby już super

Okulary załóż :hihi:

Baaardzo śmieszne :p

Mogą być np. takie..........



Prawda, że twarzowe.........? :mgreen:

yuraa - Sob 13 Gru, 2014 09:49

już jest dzisiaj czyli wczorajsze jutro
Matinka - Sob 13 Gru, 2014 10:51

Yurra, uroczy! :)

Wiedźmo, całą noc szyłam i lepiej nie będzie. Bierz albo do szafy :mgreen:
No, i tego błysku w oku mi brakuje :mysli:

Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 12:31

Matina! Piękna jest!
Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! ergr ergr ergr

Tosia - Sob 13 Gru, 2014 12:41

Matinka, fajnie to robisz, mi tez sie bardzo podobaja te zmiany w nickach.. :skromny: :skromny:
Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 13:04

Matinka napisał/a:
Wiedźmo, całą noc szyłam i lepiej nie będzie.

Przypomniałaś mi, Matinko -
w dawnych czasach miałam podobną czerwoną miniówkę... :aha:
Ale w niej wyglądałam! Trzydziestkę miałam, a nastoletnie żółtodzioby się za mną oglądały :urocza:

Matinka - Sob 13 Gru, 2014 13:26

Wiedźma napisał/a:
Matina! Piękna jest!

Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!

A nie ma sprawy, bardzo proszę! :)
Wiedźma napisał/a:
nastoletnie żółtodzioby się za mną oglądały

Teraz mają się oglądać mężczyźni! :D

Tosia napisał/a:
mi tez sie bardzo podobaja te zmiany w nickach..

Tosiu, a Twój słonik nie chciałby jakiej świątecznej czapeczki?
Przyznam się, że już o nim myślałam...Ba! Nawet już zrobiłam :mgreen:

Zagubiona - Sob 13 Gru, 2014 13:35

No to ja też już w świątecznej odsłonie ;)
Tosia - Sob 13 Gru, 2014 13:59

Matinka, nie potrafie wstawic na tym moim tablecie, ale milo mi ze o mnie pamietalas :skromny: dziekuje bardzo :kwiatek:
Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 14:37

Tosia napisał/a:
nie potrafie wstawic na tym moim tablecie

Dajcie mi ten obrazek, dziewczyny, to wstawię.

Tosia - Sob 13 Gru, 2014 14:47

Wiedźma, Dziekuje jestes kochana :skromny:
Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 15:10

No ale gdzie ten obrazek? :tia:
yuraa - Sob 13 Gru, 2014 15:33

tak sobie pomyslałem że w poważnym dziale taka rewia mody świątecznej odchodzi,
ale ja tam koledze moderatorowi w jego temacie porządku robił nie będę.

Matinka - Sob 13 Gru, 2014 15:47

Wiedźma napisał/a:
No ale gdzie ten obrazek?

Już, już daję! :)

zołza - Sob 13 Gru, 2014 15:57

A co mi tam :mgreen:
Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 16:47

yuraa napisał/a:
tak sobie pomyslałem że w poważnym dziale taka rewia mody świątecznej odchodzi,
ale ja tam koledze moderatorowi w jego temacie porządku robił nie będę.

Kolega moderator niech sobie sam posprząta :mikolaj:

Tosia - Sob 13 Gru, 2014 16:49

Wiedźma, Matinka, Bardzo Wam dziekuje, super wygladam :)
esaneta - Sob 13 Gru, 2014 16:56

Ale szalenstwo :]
yuraa - Sob 13 Gru, 2014 17:03

ŁAŁ Zołza
Tosia - Sob 13 Gru, 2014 17:11

yuraa, no widzisz tez dopadlo Cie szalenstwo. .to nie lal..to CUDO :skromny: :skromny:
koka - Sob 13 Gru, 2014 20:52

ja też! :]
Jonesy - Sob 13 Gru, 2014 21:40

Kolega moderator nie posprząta.
Kolega moderator potrzebuje świątecznego ducha.
A i całej reszcie też się przyda, coś mi się wydaje!!!


Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 21:49

Jonesy napisał/a:
Kolega moderator nie posprząta.

Jak kolega Moderator sobie życzy. To nie było polecenie służbowe :luzik:

Wiedźma - Sob 13 Gru, 2014 21:51

koka napisał/a:
ja też! :]

Koka! :shock: Sama to zrobiłaś, czy też zleciłaś komuś?

koka - Sob 13 Gru, 2014 22:00

sama 54rerrer :mgreen:
pterodaktyll - Sob 13 Gru, 2014 22:00

koka napisał/a:
sama 54rerrer :mgreen:

Wyrazy uznania :tak:

koka - Sob 13 Gru, 2014 22:05

oj tam, bez przesady :lol2: czapusia wszystkie :)
Jonesy - Sob 13 Gru, 2014 22:14

Prezenty do żony kupowałem dzisiaj :)


Ann - Sob 13 Gru, 2014 22:24

Jonesy napisał/a:
A i całej reszcie też się przyda, coś mi się wydaje!!!
:tak: mnie się przyda.. i w sumie to dzięki Ci Jonesy, za to, że rozdmuchałeś tutaj tego ducha i mnie się on zaczyna udzielać :buzki:
pterodaktyll - Sob 13 Gru, 2014 22:28

koka napisał/a:
czapusia wszystkie :)

A ja dalej bez czapusi :bezradny:

Tosia - Sob 13 Gru, 2014 22:33

pterodaktyll, Matinka zrobila Ci ladny stroj Mikolaja
Tosia - Sob 13 Gru, 2014 22:35

61 strona
pterodaktyll - Sob 13 Gru, 2014 22:44

Tosia napisał/a:
Matinka zrobila Ci ladny stroj Mikolaja

Niestety nie umiem go wstawić. :bezradny:

Tosia - Sob 13 Gru, 2014 22:47

pterodaktyll, mi Wiedzma wstawila, tez nie potrafilam... Juz Wiedzminka...zaraz Ci wstawi jak sie pojawi.
Jonesy - Sob 13 Gru, 2014 22:49

Ann napisał/a:
Jonesy napisał/a:
A i całej reszcie też się przyda, coś mi się wydaje!!!
:tak: mnie się przyda.. i w sumie to dzięki Ci Jonesy, za to, że rozdmuchałeś tutaj tego ducha i mnie się on zaczyna udzielać :buzki:


ja rozdmuchałem???
On się sam rozdmuchał, ten duch świąteczny jeden.
Ja mu tylko dałem namiar gdzie ma to zrobić :mgreen:

Ann - Sob 13 Gru, 2014 22:52

Jonesy napisał/a:
Ja mu tylko dałem namiar gdzie ma to zrobić
dobrego GPSa przy okazji mu dałeś :D bo trafił bezbłędnie :D :buzki:
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:14

pterodaktyll napisał/a:
A ja dalej bez czapusi :bezradny:

Ptero, wyczyść ciastka!
Już od wczoraj masz czapkę i mikołajowe gacie - własnoręcznie Ci wstawiłam.
Czy naprawdę tylko ja to widzę??? :zdziwko:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:16

koka napisał/a:
sama 54rerrer :mgreen:

Zdolna bestyja z Ciebie :okok:
...ja się jakoś nie biorę za grafiki... :oops: :frasunek:

Tosia - Nie 14 Gru, 2014 00:17

Wiedźma, ja nie widze :( ptera w gatkach
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:18

A jaki avatar widzisz u Ptera?
Ten maszerujący na golasa?

Tosia - Nie 14 Gru, 2014 00:18

tak..swintuch, ale na golasa paraduje. .a ma takie ladne gatki :wysmiewacz:
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:21

Wyczyść ciastka i pamięć podręczną.
Widocznie przeglądarka nie nadąża... :bezradny:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:22

Tosia napisał/a:
ma takie ladne gatki :wysmiewacz:

No to dobrze widzisz! I czapkę mikołaja ma na głowie, tak?

Tosia - Nie 14 Gru, 2014 00:26

Widze co Matinka zrobila..ale Ptero ciagle nagi....
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:35

Co widzisz u Ptera na avatarze? To?
Tosia - Nie 14 Gru, 2014 00:38

nie, tego nie widze
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 00:42

No to czyść ciastka. Ten avatar jest od chwili jak go Matinka ubrała.

A co widzi reszta userstwa? Ptero w gatkach czy na golasa?

Ann - Nie 14 Gru, 2014 06:06

Wiedźma, w gatkach od wczoraj ;)
Borus - Nie 14 Gru, 2014 07:35

U mnie też przebrany... :mgreen:
zołza - Nie 14 Gru, 2014 07:37

I u mnie :szok:
Driada - Nie 14 Gru, 2014 08:15

Ja widzę ubranego w czerwone gatki :)
Wyczyściłam ciastka i zobaczyłam :mgreen:

Zagubiona - Nie 14 Gru, 2014 08:33

Ja widzę Ptera w gatkach i czapie :)
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 09:42

Dziękuję szanownemu userstwu :dyga:

A Ptero co widzi? :notak:

esaneta - Nie 14 Gru, 2014 09:51

A ja wyczyscilam ciastka, zalogowalam sie ponownie a Pterek dalej w dezabilu ceewd
BARBARA - Nie 14 Gru, 2014 10:05

wyczyściłam przeglądarkę i widzę ptera w czapce i gatkach
Klara - Nie 14 Gru, 2014 10:39

U mnie avatar Ptera jest taki jak zawsze, czyli bez zmian :(
Majtasy i czapeczkę ma tylko tu: http://www.komudzwonia.pl...p=752114#752114

zimna - Nie 14 Gru, 2014 10:42

Wiedźma napisał/a:
jaki avatar widzisz u Ptera?
Ten maszerujący na golasa?

Eeee :nerwus: u mnie w majtach

Klara - Nie 14 Gru, 2014 10:52

Po wyczyszczeniu ciasteczek (wydawało mi się, że niedawno to robiłam) mam Ptera w gaciach i nie rusza się :D :hura:
margo - Nie 14 Gru, 2014 10:53

Klara, ale masz śliczne bałwanki :]
Matinka - Nie 14 Gru, 2014 10:54

U mnie historia z Pterodaktyllem jest taka, że po uszyciu strój założył, paradował cały następny dzień, wieczorem się rozebrał do rosołu i zaczął narzekać, że nie ma czapeczki :lol:

A tak serio, rano posprzątałam najpierw przeglądarkę - Ptero goły, potem pulpit - Ptero się wystroił :mgreen:

Wiedźmo, można zrobić jeszcze jeden manewr, podmienimy Pterowi ubranko.
Jeszcze raz uszyłam z nowym rozszerzeniem ;)

Klara - Nie 14 Gru, 2014 11:00

margo napisał/a:
Klara, ale masz śliczne bałwanki :]

54rerrer
Se znalazłam :)
Nie umiałam założyć czapeczki mojemu avatarowi, więc zastosowałam zastępstwo :D

Tosia - Nie 14 Gru, 2014 11:16

Yupi :lol2: Widze Ptera w gatkach, wyczyscilam ciasteczka..i jest super. Dziekuje Esaneta w pomocy w czyszczeniu ciasteczek :kwiatek:
yuraa - Nie 14 Gru, 2014 11:18

tyle zachodu, kombinacji by Pterka w gatkach zobaczyć
a wystarczy na zlot przyjechać

Tosia - Nie 14 Gru, 2014 11:22

yuraa, Tys sie tak opatulil ze nawet kawalek nozki nie mozna zobaczyc..nie mowiac o gatkach hehe. . nie za goraco Ci w tym wdzanku.. :skromny: :skromny:
pterodaktyll - Nie 14 Gru, 2014 12:22

yuraa napisał/a:
tyle zachodu, kombinacji by Pterka w gatkach zobaczyć

No cóż mój drogi, zazdrość przez Ciebie przemawia ......chciałoby się celebrytą być tak jak ja :mgreen:

A przy okazji.....ja widzę, że dalej na tego golasa latam i trudno. Widać jakiś niereformowalny jestem..... :bezradny:




;)

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 12:52

Matinka napisał/a:
Wiedźmo, można zrobić jeszcze jeden manewr, podmienimy Pterowi ubranko.
Jeszcze raz uszyłam z nowym rozszerzeniem ;)

A co? Przytył nam Ptero przez dwa dni?
No dobra, mogem wstawić jeszcze jeden. Tylko żeby znów jakieś cyrki nie wyszły :hihi:


pterodaktyll napisał/a:
ja widzę, że dalej na tego golasa latam i trudno. Widać jakiś niereformowalny jestem..... :bezradny:

Niech no ktoś cierpliwy wytłumaczy naszemu celebrycie jak się czyści ciastka :zalamka:
...tylko nie Jacuś! Nie Jacuś!

pterodaktyll - Nie 14 Gru, 2014 12:58

Jak Wam się udało mnie ubrać???? :shock:
Wielki szacun :buzki: :buzki: :buzki: :buzki:

Ann - Nie 14 Gru, 2014 12:59

pterodaktyll napisał/a:
Jak Wam się udało mnie ubrać????
chodzi tak ubrany już dwa dni i dopiero dziś zauważył.. dobra impreza gdzieś była :mysli:
esaneta - Nie 14 Gru, 2014 13:11

Ja tez w koncu widze! :hura:
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 14:12

pterodaktyll napisał/a:
Jak Wam się udało mnie ubrać???? :shock:

No fakt - nie było to łatwe... :zmeczony:

Matina! :krzyk:
To po tej poprawce zobaczył te gacie?

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 14:17

Czy na tym forum to jest jakiś informatyk? :tia:
Może mógłby nam lajkonikom wytłumaczyć o co chodziło z tymi pterowymi gaciami.
Jedni widzieli, inni mówili: "król jest nagi" :niewiem:

koka - Nie 14 Gru, 2014 14:19

Ja zobaczyłam gacie dopiero teraz, jak posprzątałam ciastka fsdf43t
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 14:16

Czy na tym forum to jest jakiś informatyk? :tia:
Może mógłby nam lajkonikom wytłumaczyć o co chodziło z tymi pterowymi gaciami.
Jedni widzieli, inni mówili: "król jest nagi" :niewiem:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 14:21

koka napisał/a:
zobaczyłam gacie dopiero teraz, jak posprzątałam

To znaczy, że świąteczne porządki jednak robić trzeba :aha:

esaneta - Nie 14 Gru, 2014 14:30

Ja posprzatalam a i tak nie widzialam ceewd
Dopiero nowe wdzianko stalo sie dla mnie widoczne :)

koka - Nie 14 Gru, 2014 14:35

esaneta napisał/a:
nowe wdzianko

znaczy ma coś więcej niż gacie? no to ja nie widzę :roll:

Driada - Nie 14 Gru, 2014 14:37

Chyba Ci co korzystają z Mozilli nie widzieli stroju Ptera... :mysli:
Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 14:47

Driada napisał/a:
Chyba Ci co korzystają z Mozilli nie widzieli stroju Ptera... :mysli:

To nie to :nie:
Ja mam Mozillę i od razu widziałam.

esaneta - Nie 14 Gru, 2014 14:56

Moze ci, ktorzy forumuja z telefonu :mysli:
Ja od wczoraj nie odpalalam kompa i w telefonie siedze.

Driada - Nie 14 Gru, 2014 14:57

No fakt...A moze to Linux jest winny?Nie znam się na tym ceewd
koka - Nie 14 Gru, 2014 15:09

esaneta napisał/a:
Moze ci, ktorzy forumuja z telefonu
tyż nie to, ja z kopma nie widzę :roll:
yuraa - Nie 14 Gru, 2014 15:25

ja nic nie czyściłem a teraz widzę
ino że stojący w miejscu jest

Matinka - Nie 14 Gru, 2014 15:39

Wiedźma napisał/a:
Matina!

To po tej poprawce zobaczył te gacie?


Wygląda na to, że po poprawce. W końcu to celebryta :lol2:

Nie zależało to raczej od przeglądarki.
Zmieniłam gifa na jpga i tyle, zdaje się pomogło.

Matinka - Nie 14 Gru, 2014 15:48

yuraa napisał/a:
ino że stojący w miejscu jest

Tak miało być, Ptero odpocznie przez Święta ;)

Ps. Nie umiem jeszcze animacji robić :luzik:

Whiplash - Nie 14 Gru, 2014 15:59

Wiedźma napisał/a:
Czy na tym forum to jest jakiś informatyk?
:janie:

:mgreen:

A tak serio, to ja tam widziałem od początku, czyli najczęstsza odpowiedź branży informatycznej "dziwne, u mnie działa" :mgreen:

margo - Nie 14 Gru, 2014 16:17

Whiplash napisał/a:
"dziwne, u mnie działa"


a zaraz po tym jest następna: a próbował pan wyłączyć i włączyć? :roll: :mgreen:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 16:36

Whiplash napisał/a:
najczęstsza odpowiedź branży informatycznej "dziwne, u mnie działa" :mgreen:

:buahaha:

dtstgseete - Nie 14 Gru, 2014 16:58

Jest jeszcze tak, ze nie dziala w domu, wzywasz specjaliste albo jedziesz do punktu napraw, fachowiec pyta ,,w czym moge pomoc'' chcesz pokazac mu usterke - a tu wszystko dziala - nie ma sladu usterki. Po godzinie od jego wyjscia - znowu nie dziala. To dotyczy takze pralek, piekarnikow, telewizorow i... wersalek :mgreen:
Jacek - Nie 14 Gru, 2014 23:09

o co tu kaman :roll: że co???że Ptero bez gaci loto ??? :szok:
pterodaktyll - Nie 14 Gru, 2014 23:15

Jacek napisał/a:
że co???że Ptero bez gaci loto ???

Nie loto :p a w ogóle to mi to........lotto :mgreen:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 23:22

Jacuś! Kto Ci taką śliczną czapeczkę uszył?
Jacek - Nie 14 Gru, 2014 23:45

Wiedźma napisał/a:
Jacuś! Kto Ci taką śliczną czapeczkę uszył?

aaa samm
i poszło nawet w mig
niecałe trzy dni :mgreen:

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 23:48

:brawo:
Zaczynam Wam zazdrościć tych umiejętności -
chyba czas samej się nauczyć, bo wstyd! :wstyd2:

pterodaktyll - Nie 14 Gru, 2014 23:49

Wiedźma napisał/a:
chyba czas samej się nauczyć, bo wstyd! :wstyd2:

Eeee tam........... :p

Wiedźma - Nie 14 Gru, 2014 23:53

Ja wiem, że dla Ciebie to żaden wstyd - Ty nawet gaci sam założyć nie potrafisz i Ci nie wstyd :beba:
Jonesy - Pon 15 Gru, 2014 00:02

eh ta demencja :p
pterodaktyll - Pon 15 Gru, 2014 00:17

Wiedźma napisał/a:
Ty nawet gaci sam założyć nie potrafisz i Ci nie wstyd

No widzisz narodzie. Za to że chciałem sie nie wyłamywac ze świątecznego nastroju to jeszcze zbieram jak biedny w torbę, pardon, gacie........... :p

Kami - Pon 15 Gru, 2014 08:02

:krzyk: Matinkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Uszyjesz i dla mnie sukienkę :prosi:

Matinka - Pon 15 Gru, 2014 08:35

Kami napisał/a:
:krzyk: Matinkaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Uszyjesz i dla mnie sukienkę :prosi:

Nie ma to jak w poniedziałek rano wejść na forum :lol:
Kami, toż to chałupnicza robota, gdzie mi tam kreacje szyć.
Spróbuję, ale jak wyjdzie koślawo to trzeba będzie całkiem inny, profesjonalny image strzelić ;)

Kami - Pon 15 Gru, 2014 08:41

CIEKAWOŚĆ - to wejście na dekadencję bez stopni do piekła :mgreen:
dziękuję za próbę podjęcia przymiarek :rotfl: :rotfl:
jesteś zdolna bestia - uda się :kciuki:
i dzięki :buziak:

Matinka - Pon 15 Gru, 2014 12:41

Kami napisał/a:
CIEKAWOŚĆ - to wejście na dekadencję bez stopni do piekła :mgreen:

O! To to! :lol:

Kami, gotowe, koralowa sukienka z bolerkiem w śnieżynki. Prosto spod igły :)

Wiedźma - Pon 15 Gru, 2014 14:43

Matinka napisał/a:
koralowa sukienka z bolerkiem w śnieżynki

A czapka mikołajowa gdzie? :tia:

Tajga - Pon 15 Gru, 2014 15:04

Matinka, :( mojemu kotoju w łepek zimno :rozpacz:
Matinka - Pon 15 Gru, 2014 17:11

Wiedźma napisał/a:
A czapka mikołajowa gdzie?

No, zamówienia nie było, ale dorobić można :)
Tajga napisał/a:
mojemu kotoju w łepek zimno

Nie może być! Już czapeczka gotowa i muszka do kompletu

Tajga - Pon 15 Gru, 2014 17:22

:radocha: I co dalej???
Wiedźma - Pon 15 Gru, 2014 17:31

Tajga napisał/a:
I co dalej???

Jak to co? Wstaw go sobie do profilu.

Tajga - Pon 15 Gru, 2014 17:32

:zemdlala: nie wierzę, sama to wsadziłam w awatar :P
Matinka dziękuję w imieniu swoim i kota :)

Wiedźmo, ja nie jestem komputerowa, ale jakoś się udało :rotfl:

Kami - Pon 15 Gru, 2014 17:33

Matinka dzięki za kieckę już się przebrałam :buziak: :skromny:
Matinka - Pon 15 Gru, 2014 17:54

Kami, Tajgo, bardzo proszę :)
Wiedźma - Pon 15 Gru, 2014 18:05

Tajga napisał/a:
Wiedźmo, ja nie jestem komputerowa, ale jakoś się udało :rotfl:

Uwierz w siebie! :okok:

pterodaktyll - Pon 15 Gru, 2014 21:13

Kami napisał/a:
już się przebrałam


Eeeee....bez czerwonej czapeczki..... :p

Matinka - Pon 15 Gru, 2014 22:41

Wiedźma napisał/a:
A czapka mikołajowa gdzie?

pterodaktyll napisał/a:
Eeeee....bez czerwonej czapeczki.....


No popatrz, Twoja czapka a inni marudzą :lol:

Kami, jest uszyta Mikołajka, sama zdecyduj! :)

pietruszka - Pon 15 Gru, 2014 22:44

Kami napisał/a:
uż się przebrałam :buziak: :skromny:

no chyba teraz rozumiem, dlaczego moderator nie chce tu sprzątać :wysmiewacz:
Kto by likwidował przebieralnię dla płci pięknej na swoim terenie :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Tosia - Pon 15 Gru, 2014 22:48

pietruszka, Ja tez fajnie sie Tu bawie w te przebieranki.... Duch Swiat ....
pterodaktyll - Pon 15 Gru, 2014 22:50

Matinka napisał/a:
Kami, jest uszyta Mikołajka, sama zdecyduj! :)

Koniecznie w czapeczce, znakomicie podkreśla owal twarzy i nadaje jej taki łagodny wyraz ;)

Jacek - Pon 15 Gru, 2014 22:54

pietruszka napisał/a:
Kto by likwidował przebieralnię dla płci pięknej na swoim terenie

a to ten co bez gaci lottoł to była ona ??? :roll:

pietruszka - Pon 15 Gru, 2014 22:59

Jacek napisał/a:
a to ten co bez gaci lottoł to była ona ??? :roll:

ten to się podszywa, co by za damski parawanik zajrzeć, co tam piszczy w tegorocznej mikołajkowej modzie

esaneta - Pon 15 Gru, 2014 23:02

Jacek napisał/a:
pietruszka napisał/a:
Kto by likwidował przebieralnię dla płci pięknej na swoim terenie

a to ten co bez gaci lottoł to była ona ??? :roll:

Nie, to gender :mgreen:

staaw - Pon 15 Gru, 2014 23:02

pietruszka napisał/a:

ten to się podszywa,

Myślę raczej że to wynik niskiej temperatury i braku gaci a nie celowe działanie...

Wiedźma - Pon 15 Gru, 2014 23:04

A stetryczałe zgredy bez czapeczek?
staaw - Pon 15 Gru, 2014 23:07

Wiedźma napisał/a:
A stetryczałe zgredy bez czapeczek?

:bezradny:

pterodaktyll - Pon 15 Gru, 2014 23:09

staaw napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
A stetryczałe zgredy bez czapeczek?

:bezradny:

To proszę pomieszczenie opuścić, :nono: tu tylko wstęp dla mikołajopodobnych ;)

pietruszka - Pon 15 Gru, 2014 23:49

pterodaktyll napisał/a:
la mikołajopodobnych ;)


OSSA - Wto 16 Gru, 2014 00:37

pietruszka, ale wysyp mikolajkow :shock:
Wiedźma - Wto 16 Gru, 2014 20:21

Matinka napisał/a:
Kami, jest uszyta Mikołajka, sama zdecyduj! :)

Kamiiiii!!! :krzyk:
A Ty dlaczego ciągle bez czapeczki? :tia:

Kami - Wto 16 Gru, 2014 21:09

Wiedźminko bo se guziczki jeszcze doszywałam i brzuch schowałam
Trochę mi to zajęło ale już jestem 54rerrer
Matinka dzięki Tobie przeszłam szybki kurs krawiecki :mgreen:
dziękuję :buziak:

No i jak Wam siem podobam ?? g4g412

Kami - Wto 16 Gru, 2014 21:16

Pietruszka :szok: wszyscy Ci Mikołaje przyszli do Ciebie z prezentami ?????
Klara - Wto 16 Gru, 2014 21:20

:manicure:
Kami napisał/a:
No i jak Wam siem podobam ?? g4g412

"Piękna jesteś Pani, jak gwiazdka na niebie...." :manicure:

Wiedźma - Wto 16 Gru, 2014 21:22

Kami napisał/a:
No i jak Wam siem podobam ?? g4g412

:okok: :okok: :okok: :brawo:

Matinka - Wto 16 Gru, 2014 21:29

Kami napisał/a:
Wiedźminko bo se guziczki jeszcze doszywałam i brzuch schowałam
Trochę mi to zajęło ale już jestem 54rerrer
Matinka dzięki Tobie przeszłam szybki kurs krawiecki :mgreen:
dziękuję :buziak:

No i jak Wam siem podobam ?? g4g412

Bardzo się podoba! :brawo: Wcześniej czegoś mi brakowało, teraz jest jak się patrzy :D
Witam kolejną krawcową na forum, zaraz może jakie zamówienie wpadnie! :mgreen:

Kami - Wto 16 Gru, 2014 22:13

drggb drggb dziękuję :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Matinka napisał/a:
Witam kolejną krawcową na forum, zaraz może jakie zamówienie wpadnie!


chętnie Ci pomogę jakby co ....
może otworzy się przeróbki z Bożego Narodzenia na sylwestra :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Jonesy - Wto 16 Gru, 2014 22:15

:P
esaneta - Wto 16 Gru, 2014 22:16

Jonesy napisał/a:
:P

Wow! Sam szyles?

pterodaktyll - Wto 16 Gru, 2014 22:20

esaneta napisał/a:
Wow! Sam szyles?

Tiaaa..........pewnie w Tesco kupił :rotfl:

Matinka - Wto 16 Gru, 2014 22:24

Jonesy, szczęka mi opadła z wrażenia, co za szyk, co za wdzięk! :brawo:
Modny płaszczyk długość 3/4 :lol2:
Nawet kruki się załapały na czapeczki :]

Wiedźma - Wto 16 Gru, 2014 22:26

:zemdlala:
Kami - Wto 16 Gru, 2014 22:28

Jonesy, :szok: wow !!!!! Super !!!!! :okok:

Matinka, rewia mody na całego :rotfl: :rotfl:

Jonesy - Wto 16 Gru, 2014 22:31

chciałem tym glapom moim rogi renifera doprawić, ale się nie dały. Jeszcze jutro popróbuję, może za dnia będą bardziej współpracować fsdf43t
Ann - Wto 16 Gru, 2014 22:47

Jonesy, :okok:
chociaż poprzedni avatar sprawiał, że uśmiechałam się z przymrużeniem oka :D

Jonesy - Wto 16 Gru, 2014 23:10

Ann napisał/a:
Jonesy, :okok:
chociaż poprzedni avatar sprawiał, że uśmiechałam się z przymrużeniem oka :D


Spokojnie, w głębi duszy wciąż mogę być dla Ciebie Clarkiem W. Grisswoldem fsdf43t

pietruszka - Wto 16 Gru, 2014 23:11

Kami napisał/a:
Pietruszka :szok: wszyscy Ci Mikołaje przyszli do Ciebie z prezentami ?????

do wszystkich, do wszystkich

Wiedźma - Wto 16 Gru, 2014 23:14

Ja mam pytanie do Jacusia - na jakiej maszynie uszyłeś czapeczkę dla swojej pantery? :mysli:
Ann - Śro 17 Gru, 2014 17:58

Jonesy napisał/a:
Spokojnie, w głębi duszy wciąż mogę być dla Ciebie Clarkiem W. Grisswoldem
to mi pasuje :mgreen:
Jacek - Śro 17 Gru, 2014 21:46

Wiedźma napisał/a:
Ja mam pytanie do Jacusia - na jakiej maszynie uszyłeś czapeczkę dla swojej pantery?

ojeju,,lepiej nie pytaj bo to skomplikowana maszyna jest ,a nazywa siem - pińć w jednym
całą sobote szukałem odpowiedniej maszyny do Gifa,czyli coś do ruchomych obrazków
niestety nico nie znalazłem ,,jeszcze próbowałem w niedziele ale też nic :bezradny:
a te które znalazłem ,to pokazały mnie że mój awatorek składa się z 14 obrazków ,,ale nic więcej nie szło w nich osiągnąć
z opisów jedynie było można ustawiać coś z gotowych zdjęć ,lecz nic dorysować
ale siem nie poddałem ,zrobiłem to na Corelu i tylko z 5 obrazków
czapkę skradłem temu gościowi

a obciąłem ją corel pantem ,, tak bez tła ,abym mugł swobodnie nałożyć temu drugiemu
wstawiłem tego mojego kociaka w pięciu kolejnych z mrugnięciem oka w corelu
i nato wstawiłem tę czapkę
kolejno usówałem kotka,a czapka wciąż ta sama i w bez ruchu
dlatego na moim awatorku czapka stoi a kociarek leekko podskakuje ,no ręka już nie ta :skromny:
acha i jeszcze jedno ,,ten program poniżej rozłożył mnie na pojedyńcze obrazki mojego gifa
http://pl.bloggif.com/slide
z prawej strony - rozkładają animowany GIF
tu też korzystałem aby zmniejszyć moje dzieło ,,bo w corelu działałem na powiększonych łobrazkach
acha no i zaraz po corelu to te łobrazki połączyłem w PhotoScape

tam jest taki AniGif - a dalej w łączenie ,,,przed tem wybieram zrobione własnoręcznie obrazki
no i już
prawda że proste??? :skromny:

esaneta - Śro 17 Gru, 2014 21:49

Tia, bulka z maslem :beba:




:mgreen:

Tosia - Śro 17 Gru, 2014 21:49

Jacek, lo matko. .bardzo proste :) brawo Jacus :skromny:
pterodaktyll - Śro 17 Gru, 2014 21:51

Jacek napisał/a:
prawda że proste???

Niooo.......jak świński ogon mniej więcej (przynajmniej dla mnie) :p

Zagubiona - Śro 17 Gru, 2014 21:53

Jacek, no bardzo proste :mgreen:
Zgubiłam się z miejscu gdzie pisałeś, że Twój awatarek składa się z 14 obrazków :wysmiewacz:

Jacek - Śro 17 Gru, 2014 21:53

esaneta napisał/a:
Tia, bulka z maslem

Tosia napisał/a:
Jacek, lo matko. .bardzo proste :) brawo Jacus :skromny:

dziewczyny ,to naprawde prościzna,,za mnie robiła to maszyna ja tylko wciskał
no Matinka się więcej napracowała bo pewnie odręcznie rysowała :skromny:

margo - Śro 17 Gru, 2014 21:53

Jacku, szacun :okok:
koka - Śro 17 Gru, 2014 22:00

Jacek napisał/a:
kociarek leekko podskakuje

nie podskakuje tylko tak sobie oddycha :okok:

yuraa - Śro 17 Gru, 2014 22:04

proste jak sznurek w kieszeni normalnie
Jacek - Śro 17 Gru, 2014 22:06

eee tam,,ja to poprostu lubię taką grzebaninę ,ale do naprawde sztuki to siem wogle nie zaliczam
nawet czopke skrodłem :skromny:
ciekawe jaka była reakcja tego gościa po zbudzeniu :skromny:

pietruszka - Śro 17 Gru, 2014 22:08

Jacek napisał/a:
czapkę skradłem temu gościowi

myślę, że to mogło być najtrudniejsze...

Jacek - Śro 17 Gru, 2014 22:36

pietruszka napisał/a:
myślę, że to mogło być najtrudniejsze...

ależ skąd :beba:
spał :skromny:

Wiedźma - Śro 17 Gru, 2014 23:07

Aaaaa...Corel... stara porządna maszyna... Prawie jak Singer :aha:
Nie posiadam, niestety :bezradny:

Jacuś, jestem pełna podziwu dla Twojej inwencji twórczej.
Okazałeś się żywym przykładem kogoś kto chce, więc szuka sposobu! :okok:
Szacun!
I dziękuję za obszerne wyjaśnienia :dyga:

koka napisał/a:
Jacek napisał/a:
kociarek leekko podskakuje
nie podskakuje tylko tak sobie oddycha :okok:

Kurde, szybsza byłaś! Ja chciałam to napisać! :[

Ann - Śro 17 Gru, 2014 23:10

prościzna :manicure: jak słuchawki wyjęte z kieszeni.. :beba:

:mgreen:

Jacek - Czw 18 Gru, 2014 10:35

Wiedźma napisał/a:
Aaaaa...Corel... stara porządna maszyna

Ooooo... tak :tak: ,,nie posiadam unowoczesnej :mgreen:

Jacek - Czw 18 Gru, 2014 10:44

a taka ciekawostka
zwróciliście uwagę ze postacie rysunkowych bochaterów,malują z trzema paluchami plus kciuk




Jacek - Czw 18 Gru, 2014 10:48

i jeszcze jedna ciekawostka
w moim awatorku są klatki oznaczone w ilu sekundach się zmieniają
niektóre po jednej czy dwóch,,a inne po 50-ciu

Whiplash - Czw 18 Gru, 2014 11:51

nie 50 a 0,50 czyli po pół sek :)
Wiedźma - Czw 18 Gru, 2014 12:34

Jacek napisał/a:
zwróciliście uwagę ze postacie rysunkowych bochaterów,malują z trzema paluchami plus kciuk

Tak, tak - już coś o tym słyszałam :tak:
Podobno jak im się zrobi dłoń pięciopalczastą, wygląda to bardzo brzydko :oczy:

Jacek - Czw 18 Gru, 2014 21:05

Whiplash napisał/a:
nie 50 a 0,50 czyli po pół sek :)

eeetam :beba: ale jak brzmi ,całe 50 - dych :skromny:

Ann - Pon 22 Gru, 2014 21:34

Jonesy napisał/a:
Niniejszym odpalam tryb okołoświąteczny.
I jak tam stan na dzień dzisiejszy? :) :mikolaj:
Jonesy - Pon 22 Gru, 2014 22:25

Chinczyki przesłali mi prezenta i oglądam sobie teraz filmy w hd :)
A kierowniczka dała mi prezent w postaci świątecznej premii (3 razy większej niż zazwyczaj) tak więc świątecznie i wesoło.
Jutro z dzieciakami ozdabiamy dom i szykujemy sie do swiąt

Ann - Pon 22 Gru, 2014 22:46

Jonesy, :okok: super!
Jonesy - Wto 23 Gru, 2014 09:44


Jonesy - Wto 06 Sty, 2015 15:39

Pomogłem w tym roku nieco gwiazdorowi wybrać dla mnie odpowiedni prezent :p


szymon - Wto 06 Sty, 2015 15:43

za***iste!
Ann - Wto 06 Sty, 2015 15:44

no no no ;) :brawo: :okok:
Tosia - Wto 06 Sty, 2015 16:10

Fajowe :radocha: :radocha:
Whiplash - Wto 06 Sty, 2015 16:13

:okok:
pterodaktyll - Wto 06 Sty, 2015 16:15

Buty jak buty :p
margo - Wto 06 Sty, 2015 16:16

aleś se machnął trzewiki, ja Cię pierdziu :p
Wiedźma - Wto 06 Sty, 2015 16:49

No no, szeryfie... :okok:
Jonesy - Nie 15 Lut, 2015 17:31

Wlasnie zlozylem rezygnacje ze stanowiska moderatora tego forum. Niestety na obecna chwile, rozpad mojego malzenstwa nie jest sprawa, ktora chce przechodzic na trzezwo. Za bardzo to boli.
Wszystkich lktorzy pokladali we mnie nadzieje przepraszam z calego serca.
Na chwile obecna mam ochote zachlac sie na smierc I nie czuc tego bolu I tej samotnosci.

Takie zycie to akurat pi***ole.

zołza - Nie 15 Lut, 2015 17:32

Jonesy, nie rób tego :pocieszacz:
Ja p***ę !!! Następny :krzyk:

Jo-asia - Nie 15 Lut, 2015 17:38

Jonesy, ja się nie zgadzam :nerwus:
Po co Ci ten gwóźdź...do trumny.
Na ten ból...nie da się przygotować i ten ból nie zniknie.
Nie uciekniesz. Nie dasz rady tego zagłuszyć....zapić

Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 17:48

a ja to bym ci w rja dał o tak ło bez nic
zeby przez babe pić ja tez mam kocioł odeszła i co mam chlac czy srać

ankao30 - Nie 15 Lut, 2015 17:50

Jonesy,

Tak niedawno Ty mnie uświadomiłeś że rodzinę zostawiłam z boku.
Fakt tak było to końca jeszcze nie jest różowo ale jest lepiej niż było.
Nie wiem ile nie pijesz ale wiem że wiedza Twoja i rada mi pomogły.
Wiem tylko tyle że alkohol to chwilowe a potem jeszcze większy koszmar.
No ale przecież sam wiesz.
Życzę Ci z całego serca siły i przetrwania bez zapicia.

pterodaktyll - Nie 15 Lut, 2015 17:51

Jonesy napisał/a:
Na chwile obecna mam ochote zachlac sie na smierc

To nie takie proste, zapewniam Cię o tym.
Jonesy napisał/a:
rozpad mojego malzenstwa nie jest sprawa, ktora chce przechodzic na trzezwo.

To Ci jeszcze przy tej okazji Twoja (jeszcze) żona dokopie jak będzie chciała....Tego chcesz? A Twoje dzieci? Pomyślałeś choć przez sekundę co one będą czuły?
Cholerny egoista z Ciebie wyłazi .......Twoje uczucia i nic poza tym. Gratuluję sukcesu.
*ku**** mnie...
Jonesy napisał/a:
Wszystkich lktorzy pokladali we mnie nadzieje przepraszam z calego serca.


Pocałuj mnie w d**ę z łaski swojej manipulancie.............biedny miś się znalazł.......
Po cholerę Ty nosisz spodnie?

Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 17:51

Jonesy napisał/a:
c I nie czuc tego bolu I tej samotnosci.
witaj w moim świecie ale tu ja jestem Dzejsonem
stanisław - Nie 15 Lut, 2015 17:52

Tylko czy twoje zapicie ulzy w bólu . Pwiedz komu zrobisz na złosc.
stiff - Nie 15 Lut, 2015 18:39

Jonesy napisał/a:
Niestety na obecna chwile, rozpad mojego malzenstwa nie jest sprawa, ktora chce przechodzic na trzezwo. Za bardzo to boli.


Ja rzadko udzielam się na forum, ale tym razem postanowiłem się włączyć do tematu...
g***o prawda, ze po pijaku jest lżej, może na początku, ale później może być za późno
na wyprostowanie tego co można jeszcze spiepszyc...
Bartek Ty się ogarnij i pomyśl o dzieciach, babę znajdziesz zawsze, a straty jakie zafundujesz dzieciom mogą rzutować na resztę ich życia...
Jutro nowy dzień i nowe szczęście... :)

Wiedźma - Nie 15 Lut, 2015 18:44

Znieczulenie? Alkohol niczego nie znieczula, to mit - jeśli ciągle w niego wierzysz, to jesteś po prostu naiwny.
Porzuć ten pomysł, Bartek, póki jeszcze nie jest za późno. Bo jeśli teraz się napijesz, to będzie już tylko gorzej... :|

rufio - Nie 15 Lut, 2015 18:49

Ale z Ciebie " mesjasz " To , stracisz kasę i będziesz miał ból głowy , to , że patrząc na drugi, trzeci .... dzień będziesz miał trochę dziwne uczucie to jest pikuś .
Dasz Swym zachowaniem argument nieoceniony dla małżonki , że jednak miała racje , że jesteś ........ tu sobie wpisz co o Tobie myśli .
I życze smacznego jak Ci zabraknie to daj znać - doślę brakujące .


prsk :cwaniak:

Matinka - Nie 15 Lut, 2015 18:51

Jonesy, spokojnie, prześpij się.
Odłóż ten pomysł.
Dziś nie pij.
Właśnie dlatego, że jest już tak źle.
Bądź tu z nami i znajdź wsparcie w realu. Do pogadania, albo do pomilczenia.

Ann - Nie 15 Lut, 2015 18:56

Dokonujesz wyboru..
nikt Cie nie zatrzyma..
bo nikt nie ma prawa tego zrobić.
POWODZENIA!
Baw się dobrze.

Wiedźma - Nie 15 Lut, 2015 18:57

rufio napisał/a:
Dasz Swym zachowaniem argument nieoceniony dla małżonki

No właśnie. Jeśli dojdzie do rozwodu, to jako czynny alkoholik staniesz już na starcie na straconej pozycji.
Sam sobie wytrącisz z ręki oręż. Ja rozumiem, że w takim stanie wzburzenia trudno jest o logiczne myślenie,
ale przynajmniej spróbuj.

pannaJot - Nie 15 Lut, 2015 18:57

A stratę dzieci będziesz chciał przechodzić na trzeźwo co? Myślisz, że małżonka zlituje sie nad Tobą jak zobaczy że cierpisz pijany? wy***ie cie tylko z domu i będzie miała rację. Zaoszczędzi dziewczynkom widoku ojca, zapachu przetrawionej wódy,ślinienia się i bełkotania. Zapomnij o wypadzie z dzieciakami gdziekolwiek bo kto da pijanemu ojcu dzieciaki choćby na plac zabaw? Straciłeś babę nie życie. A masz do stracenia jeszcze kilka innych osób. Małych osób z wielkimi sercami, które kochają cie bezwarunkowo. Teraz kochają, potem już będą pamiętac tylko pijanego i bełkoczącego faceta, który wszystko im psuł, który śmierdział, który przynosił wstyd.
Udanych wyborów Bartek.

Jonesy - Nie 15 Lut, 2015 19:58

Ani lzej ani latwiej. Ale... Zalane procentami I rozmyte. Jak napisalem wczesniej - je*** mi sie zycie. pi***ole, nie musze przez to przechodzic na trzezwo.

Sad I dzieci? Ktory korwa sad w Polsce dalby mi opieke nad dziecmi skoro mam w papierach efke... Tyle sa moje ile Iwona ma humoru. Bedzie chciala je wziac? Wezmie I bedzie po temacie.

Tylko ze ona nie odchodzi. Siedzi I tyle. Ani odejsc ani zostac.
Juz mi sie nie chce w tym wszystkim odnajdywac.

Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 19:59

Cytat:
Sad I dzieci? Ktory korwa sad w Polsce dalby mi opieke nad dziecmi skoro mam w papierach efke...
odpowiem Sąd rodziny w ( tu nazwa miejsca obecnego zony ) ale jak zaczniesz chlac to mendzie nie dadza a tym dasz jej wszystkie atuty i nie rub mi tu z siebie cyca głupowatego ...dobra bo ja sie nie bende użalał tylko spica dam
Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 20:02

Jonesy napisał/a:
wziac? Wezmie I bedzie po temacie.

a g***o prwda pamietasz mnie jak jeczałem i pakowałem sie do wieżenia ze ide ze niemam szans .. ryczałem jak baba .jak ty teraz i co hehehe i co ....

stanisław - Nie 15 Lut, 2015 20:03

Jonesy napisał/a:
Zalane procentami I rozmyte
I co dalej
zołza - Nie 15 Lut, 2015 20:05

Jonesy napisał/a:
Juz mi sie nie chce w tym wszystkim odnajdywac.


I tylko koni żal :(

Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 20:05

ludzie lejcie go bo wart !!!!!
OSSA - Nie 15 Lut, 2015 20:06

Jonesy napisał/a:
nie musze przez to przechodzic na trzezwo.
:[ zrobisz co zechcesz :bezradny: Jak wiesz jestem po drugiej stronie barykady i wiem, jak często mój były mąż prowokował różne konflikty tylko po to by na końcu mógł się nachlać i jeszcze zwalić winę ma mnie, dzieci, pracę , brak pracy itd. Ja czułam jego nawrót, z każdym dniem porozumienie było niemożliwe, a trzaskał drzwiami, bo chciał się napić. Ty też postanowiłeś ten konflikt załatwić po swojemu, rób jak chcesz tylko później nie wmawiaj żonie, że to jej wina :prosi:
Ann - Nie 15 Lut, 2015 20:09

i Bartka już tu nie ma.
jest ktoś zupełnie inny.
i tylko cały świat jest zły :bezradny:

Duszek - Nie 15 Lut, 2015 20:11

Jonesy napisał/a:
Sad I dzieci? Ktory korwa sad w Polsce dalby mi opieke nad dziecmi skoro mam w papierach efke...

Udajesz, że nie wiesz czy szukasz sobie wytłumaczenia?

Jak chcesz zobaczyć oczy dziecka skrzywdzonego m.in. przez ojca alkoholika to zapraszam do mnie. Chcesz tego dla swoich dzieci???

Jonesy napisał/a:
Tylko ze ona nie odchodzi. Siedzi I tyle. Ani odejsc ani zostac.

Ty też masz wybór!

mizule - Nie 15 Lut, 2015 20:14

Bartek, ja Ci napiszę jedno...mój ojciec był pijakiem. Bardzo go kochałam i gdy matka go zostawiła, wniosła o rozwód..ja zostałam z nim. I co? tak się zapił, że aby zdać maturę uciekłam z domu...bo w melinie nie dało się książki czytać. Bardzo ojca kochałam...nadal go kocham ale jednocześnie tak samo nim gardzę....chcesz by dzieci Tobą gardziły? tego odoru, tego wszystkiego z pamięci im nie wymażesz później.
OSSA - Nie 15 Lut, 2015 20:18

Jonesy napisał/a:
Tylko ze ona nie odchodzi. Siedzi I tyle. Ani odejsc ani zostac.


Gdzie ma odejść z dwójką małych dzieci? Jak ma powiedzieć córeczką, że muszą wyprowadzić się ich wymarzonego domku, bo tatuś .... dopowiedz sobie sam.

Jras4 - Nie 15 Lut, 2015 20:19

co tatuś ? ona mota i miesza i jakos na dzieci nie patszy
stanisław - Nie 15 Lut, 2015 20:25

T
Jras4 napisał/a:
ona mota i miesza i
Sprawy rodzinne sa rudne nie nasza rola jest je osadzać
OSSA - Nie 15 Lut, 2015 20:27

Jras4 napisał/a:
co tatuś ? ona mota i miesza i jakos na dzieci nie patszy


Nie wiem kto miesza kto moto, ale wiem jedno przy pomocy :pije: nie rozwiązują problemów dorośli ludzie. No chyba, że chcą wejść w jeszcze większe g***

Jonesy - Nie 15 Lut, 2015 20:31

OSSA napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Tylko ze ona nie odchodzi. Siedzi I tyle. Ani odejsc ani zostac.


Gdzie ma odejść z dwójką małych dzieci? Jak ma powiedzieć córeczką, że muszą wyprowadzić się ich wymarzonego domku, bo tatuś .... dopowiedz sobie sam.


Ossa, trafilas tam gdzie zabolalo najmocniej.

Aniu, jeszcze tu jestem.

Ann - Nie 15 Lut, 2015 20:35

Jonesy napisał/a:
Aniu, jeszcze tu jestem.

cczxc

Wiedźma - Nie 15 Lut, 2015 20:37

Ann napisał/a:
cczxc

:laskabije:

OSSA - Nie 15 Lut, 2015 20:39

Jonesy napisał/a:
Ossa, trafilas tam gdzie zabolalo najmocniej.


Chciałam trafić cczxc , ważne byś pozostał trzeźwy, dla siebie, nie dla dzieci, nie dla żony , tylko dla siebie byś rano mógł spojrzeć w lustro i powiedzieć jestem w porządku.

Sądami na razie się nie zajmuj :prosi: , jak będziesz :okok: to wszystko inne powoli się poukłada, nawet jeśli tobie i żonie nie będzie razem pod drodze.

zimna - Nie 15 Lut, 2015 21:02

:nie:
point - Nie 15 Lut, 2015 21:04

Jonesy... cf2423f ... Napiszę tylko... choć nie wiem, czy to cokolwiek zmieni... Swojego czasu dałeś mi kopa.. . Mogę śmiało napisać, że często myślałam m. in. o Tobie, Twoich postach w okresie swojego trzeźwienia/ abstynencji po zalogowaniu się tu. Też mam dziecko. Niesamowitego, małego, 5- letniego Mądralę- Symfonistę... Którego nie ma teraz ze mną cf2423f
Nie udało mi się... Co ja gadam:"nie udało"?? Jeszcze wtedy nie rozumiałam problemu dogłębnie- dążyłam do tego, ale nie miałam doświadczenia, wiedzy...
Teraz też "stąpam po niepewnym gruncie" (Pidżama Porno;)). Z każdym dniem coraz trudniej.
Moja matka zaczęła się ubiegać o status rodziny zastępczej dla Małego, w listopadzie ub. roku z tzw. sukcesem. Wiem, że mogło być gorzej, ale to dla mnie cios. I dla Malego. On z tego wszystkiego najmniej rozumie cf2423f I wiem, że też cierpi, ilekroć się widzimy, chce zostać ze mną, choć u babci (którą, nota bene, poznał dopiero gdzieś tak w trzecim- czwartym roku życia, bo wcześniej miała swoje życie :? ) jest mu "fajnie" i się do niej przywiązał.P
Whatever.
Po prostu po paru tygodniach bez Małego znów zaczęłam pić.
Miotające mną głody, brak, wyrwa w życiu, poczucie zagubienia i zabrania mi bezduszną, urzędniczą przemocą sensu mojego życia...
A w momencie kulminacji głodów: "bo w końcu już odpada TA odpowiedzialność, kto będzie widział, nie ma nic, nie ma mojego życia, nie ma Małego... kto będzie widział..." :/
I chyba dopiero teraz naprawdę zaczynam dowiadywać się, przemyśliwać, czym jest bezsilność. Będzie mnie prześladować przez całe życie, może nie non stop. A może w tym, że tak myślę, tkwi diabeł.
Wtedy jeszcze nie dojrzałam, choć wydawało mi się, że tyle wiem...
Wciąż tkwię w progu.
Ale nawet to lepsze dla dziecka, niż...



Tajga - Nie 15 Lut, 2015 21:28

Jonesy napisał/a:
Na chwile obecna mam ochote zachlac sie na smierc I nie czuc tego bolu I tej samotnosci.

Załóżmy że się nachlejesz....kiedyś będziesz musiał zakręcic butelkę i dojśc do siebie.
To jest cholerne ała, i czy wtedy nie bedziesz czuł bólu i samotności???
Będziesz, i to do kwadratu.
No chyba że ten trzeźwy czas na Forum nie był jeszcze Twoim czasem :bezradny:
I tak nie wierzę, że się napijesz.
NIE WIERZĘ.

zołza - Nie 15 Lut, 2015 21:30

Tajga napisał/a:
I tak nie wierzę, że się napijesz.
NIE WIERZĘ.

Już chleje :uoee: bo żona go nie rozumie bo dawno ze sobą już nie śpią ....Jakaś piosenka ale pasuje jak ulał ;)

staszek - Nie 15 Lut, 2015 22:11

Jonesey całkiem tobie odbiło
daj sobie no powstrzymanie.
łatwo upaść,trudniej się podnieść. :uoee:

rybenka1 - Nie 15 Lut, 2015 22:13

Napiszę coś co usłyszałąm ,Dzwoni pacjent do terapeuty mówi zapiłem po 15 latach trzezwosci.
Terapeuta ,co się stało ?
Pacjent -żona mi umarła
Terapeuta ,chłopie tyś tak długo czekał żeby się napic .

Jacek - Nie 15 Lut, 2015 22:39

Jonesy napisał/a:
je*** mi sie zycie. pi***ole, nie musze przez to przechodzic na trzezwo.

łał ..faajnie masz
taki duży chłopiec,i sam za siebie odpowiada - sssuuper
tylko mnie jedno zawsze zastanawiało - dlaczego ten kac,zawsze,ale to zawsze
inną rzeczywistość pokazywał

Tosia - Nie 15 Lut, 2015 23:01

:zmeczony: Trudno jest przejsc na trzezwo pewne problemy, ale dzis uslyszalam na mitingu ze warto walczyc! Zawsze jest w nas nadzieja!
Tobie zycze by te problemy ktore teraz masz, zmienily sie w Twoja sile!

szymon - Pon 16 Lut, 2015 09:08

Jonesy napisał/a:
Takie zycie to akurat pi***ole


choć nie mam prawa pisać głupio-madrze, napisze o sobie teraz

jak byłem trzeźwy te 4 lata, to nie wyobrażałem sobie, żebym przez "coś" lub "kogokolwiek" się bym napił
to mi się sprawdziło... im miałem gorzej w pracy, jak miałem jakieś trudne sytuacje życiowe, tym bardziej się starałem, bardziej dbałem o siebie

dopiero jak się poczułem ekstra i niesamowicie, nastąpił moment: "eee a co mi tam"
nawet nie wiem skąd taka głupota wtedy przyszła do głowy :bezradny:
ale chcę się dowiedzieć,
rozmawiałem z wieloma ludźmi z branży, z kilkoma terapeutami
dbać trzeba o SIEBIE wtedy, gdy jest ch**, średnio, dobrze i rewelacyjnie w życiu
mimo wszystkiego i mimo wszystkich

coraz bardziej dociera dla mnie to, dla kogo i po co to się robi
to zbyt głębokie teraz dla mnie, bym mógł opowiadać o tym, co czuję

powodzenia B!!

Wiedźma - Pon 16 Lut, 2015 09:29

szymon napisał/a:
im miałem gorzej w pracy, jak miałem jakieś trudne sytuacje życiowe, tym bardziej się starałem, bardziej dbałem o siebie

dopiero jak się poczułem ekstra i niesamowicie, nastąpił moment: "eee a co mi tam"
nawet nie wiem skąd taka głupota wtedy przyszła do głowy :bezradny:
ale chcę się dowiedzieć

No to ja Ci powiem - to Co się wzięło z mechanizmu nałogowego regulowania emocji.
Bo alkoholik nie radzi sobie z nie tylko tymi emocjami, które sprawiają mu jakiś dyskomfort,
ale ze wszystkimi emocjami jakie się pojawiają, z tymi przyjemnymi także.
Generalnie te przykre są trudniejsze do przyjęcia na klatę, dlatego w pierwszej kolejności z nimi uczymy się sobie radzić -
Ty Synu miałeś to w miarę opanowane, dlatego kłopoty Cię nie zmogły.
Natomiast szczęścia już nie uniosłeś, bo pewnie nawet nie wiedziałeś, że ono także może stanowić zagrożenie.
No ale skoro wracasz na terapię, nauczysz się jak radzić sobie z wszelkimi rodzajami emocji.

Bartek - Ty nie poradziłeś sobie już na poziomie problemów.
Wiem, że teraz ostatnie co chcesz usłyszeć to terapeutyczne gadki,
ale powiem to - może wystarczy tylko raz: nie byłeś na terapii i to Ci teraz przyniosło efekt.
Nie rozbroiłeś swoich mechanizmów uzależnienia, nie umiesz radzić sobie z emocjami,
będziesz się wywracał na każdym wystającym z ziemi korzeniu.
Uważam, że powinieneś naprawić ten błąd i jednak trafić na terapię -
no ale wiem, że teraz nie to Ci w głowie, więc już nie zrzędzę,

Tajga - Pon 16 Lut, 2015 10:13

Wiedźma napisał/a:
ale powiem to - może wystarczy tylko raz: nie byłeś na terapii i to Ci teraz przyniosło efekt.



"Nawrót dotyczy wyłącznie osób, które ukończyły pomyślnie co najmniej jeden podstawowy program terapeutyczny i zastosowały w swoim życiu zdobyte podczas leczenia umiejętności.
Pozostałe przerwanie abstynencji należy traktować jako kontynuację picia, lub jako powrót do picia"
B.Woronowicz. "Uzależnienia".

Osobiście nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez terapii.
Nie uniosłabym tych wszystkich zdarzeń które mnie kopnęły w życiu gdybym nie wiedziała jak je rozbrajać.
Szymon dobrze napisał...sukces potrafi odbić, szczęście potrafi zamącić w głowie, bo przecież każdy woli siebie nagradzać, niż karać.
Wszystko jest fajnie, to może i nic się nie stanie jak sobie łyknę?
Tak właśnie zrobiłam, było dobrze, wszystko uładzone, to może pokombinować z piciem kontrolowanym? :mysli:
Prekursorką mi się zachciało być :glupek:
Pozwolę sobie zacytować z ks. Twardowskiego.
" W życiu jest najlepiej, kiedy jest nam dobrze i źle.
Kiedy jest nam tylko dobrze - to niedobrze".

Do wyboru inna wersja : "Dobrze gdy niedobrze, bo lepiej być może,
niedobrze gdy jest dobrze, bo gorzej być może".
W tych powiedzeniach jest cała kwintesencja pokory i 24 godzin.

Wczoraj na mitingu alkoholik miał rocznicę, pierwszą rocznicę, mówił o tym że po roku
wyprowadził się z domu, nie dał rady, inaczej by zapił.
Osobiście wierzę w to, że jestem sama dla siebie najważniejsza, jestem unikatowa bo pojedyncza.
Nie ma takiej drugiej osoby na świecie, jest... ( jak u każdego) tylko jeden taki egzemplarz.
Życia sobie sami nie dajemy, ale po kilkunastu latach... do jego końca sami o sobie decydujemy.
Kiedyś myślałam że zapijam przez kogoś, sytuację na świecie, wrednych ludzi z pracy, deszcz w sierpniu itp....g***o prawda, c44vc chlać mi się zwyczajnie chciało.

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 10:35

Otworzyłem te drzwi w dawno omijanym domu, i wszedłem do środka. I on tam był, wciaż czekał. Mój najlepszy przyjaciel.
"jak fajnie że znowu jesteś, teraz już wszystko będzie dobrze" - powiedział do mnie uśmiechając się. A w tym usmiechu ujrzałem diabła wcielonego. Na moment spadła cała iluzja - to co zobaczyłem... zbyt przerażające.

Uciekłem stamtąd. Nie chcę tam wracać nigdy. To nie przyjaciel - mój najgorszy wróg tam siedział i czekał na mnie. Nie musiał nic robić, bo wszystko i tak zawsze zależało ode mnie.

Upadłem na własne życzenie. Chciałem iść na skróty. Chciałem dać sobie "odrobinę luksusu". Głupi byłem. Głupio zrobiłem.
Teraz się podnoszę.
Dzisiaj nie piję.

ankao30 - Pon 16 Lut, 2015 10:40

Jestem z Tobą i dzisiaj też nie pije. :pocieszacz:
Ann - Pon 16 Lut, 2015 10:46

Zdaje się, że nie złapałeś żadnej z wyciągniętych rąk.
No ale cóż.. tylko niesmak pozostaje.. i smak bezradności w tym jednocześnie.

nie bój się nigdy prosić o pomoc, ani korzystać z pomocy.
Zawsze lepiej z kimś iśc dalej, lub w tym samym miejscu stanąć, niż samemu odpaść.
Po to jesteśmy, po to jest wspólnota.
brzmi znajomo? :uoee:

szymon - Pon 16 Lut, 2015 10:54

Jonesy napisał/a:
Dzisiaj nie piję
c4fscs
Wiedźma - Pon 16 Lut, 2015 10:55

Jonesy napisał/a:
Dzisiaj nie piję.

No to korygujemy kapownik - od dziś liczymy od nowa ;)
A co tam licznik! :beba:
Ważne, że nie zamierzasz tego ciągnąć :przytul:
Wstań, otrzep kurz... czy jak to tam było... :roll:
...aha - i nie wstawaj z pustymi rękami...

Tosia - Pon 16 Lut, 2015 10:58

24h bez alkoholu :pocieszacz:
Whiplash - Pon 16 Lut, 2015 11:03

Chłopie... Co Ty wyprawiasz? Na chwilę Cię z oka spuścić nie można? vz4
zimna - Pon 16 Lut, 2015 11:51

Wiedźma napisał/a:
A co tam licznik! :beba:

pewnie :beba:
Zabobony i wsteczny "kult abstynencji"
Jest pięknie, słonce sieci, dziś nie pijemy :buziak:
Jonesy napisał/a:
Głupi byłem. Głupio zrobiłem.

O, sa wnioski.
Chciał sie napić, to sie napił,
po choooj drążyć :beba:
Regulamin to regulamin, za zwodzenie robota od wulgaryzmów czerwona kartka
:yura:

Thomasson - Pon 16 Lut, 2015 12:08

zimna napisał/a:
Chciał sie napić, to sie napił,
po choooj drążyć
A mnie to trochę przeraża, że zapicia są traktowane jak niewinny numerek na boku. Wczoraj się napił, dzisiaj nie pije - czym to się różni od picia kontrolowanego? Na terapiach mówią że wraca się do punktu na którym się skończyło, lub też do czegoś gorszego niż ostatni ciąg. Znam ludzi co jak poszli to do dzisiaj są w ciągu... Mnie powstrzymuje myśl że mógłbym już się nie podnieść, może się mylę.

Oczywiście fajnie Jonesy że dziś nie pijesz :okok:

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 12:29

Byłem otoczony życzliwymi ludźmi, telefon pełen kontaktów, wystarczyło tylko poprosić. Ale ja sobie wmówiłem że jestem samotny jak ten palec, no i w końcu sam sobie podszepnąłem jakie lekarstwo będzie najlepsze.

Już tego błędu nie popełnię, już nie będę się bał poprosić o pomoc i wsparcie.

To nie tak, że stało się to nagle i b ez zapowiedzi. Długo to trwało, długo się zbierało. Bardziej chyba był to desperacki krok, próba zwrócenia na siebie uwagi. Jak dziecko smarkate w przedszkolu - potupać nóżkami, nakrzyczeć - może ktoś przyjdzie i się zainteresuje.
Ona nie przyszła.

Może tak ma być? Trzy lata ponad trzeźwiałem dla niej, i wyszło jak wyszło. Teraz wreszcie będę mógł zacząć trzeźwieć dla siebie. A z nią albo się ułoży, albo nie.

Muszę tę pokorę wyciągnąć z szuflady, odkurzyć i założyć na nowo. I nie zdejmować już ani na chwilę.

Whiplash - Pon 16 Lut, 2015 12:34

Jonesy napisał/a:
Teraz wreszcie będę mógł zacząć trzeźwieć dla siebie.


Tylko po co? :mysli:

Uwielbiam to pytanie... :mgreen:

Jak masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące czegokolwiek - zadaj je sobie... odpowiedź zazwyczaj uwalnia od głupot(y)...

Po co chcesz nie pić? Po co się napiłeś? Po co Ci żona? Po co tu piszesz... Wszystko, absolutnie wszystko nabiera sensu :) 3m się

Tosia - Pon 16 Lut, 2015 12:45

Jonesy, Tak wlasnie pomyslalam, zabraklo Ci pokory. Mimo to jestes na dobrej drodze, by ja poczuc.
Powodzenia. :kwiatek:

Thomasson - Pon 16 Lut, 2015 12:46

Jonesy napisał/a:
Byłem otoczony życzliwymi ludźmi, telefon pełen kontaktów, wystarczyło tylko poprosić. Ale ja sobie wmówiłem że jestem samotny jak ten palec
Mnie partnerka zostawiła jakieś 3 miesiące temu... miałem się nachlać ale zadzwoniłem do kogoś z AA i długo gadałem, nastepnego dnia też miałem się nachlać ale znowu zadzwoniłem i pomogło, no a później... to też się miałem nachlać ale zwracałem się z tym do ludzi. Też czuje się samotny, ale to nie umniejsza słuszności tej trzeźwej drogi.
Wiedźma - Pon 16 Lut, 2015 12:47

zimna napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
A co tam licznik! :beba:

pewnie :beba:
Zabobony i wsteczny "kult abstynencji"
Jest pięknie, słonce sieci, dziś nie pijemy :buziak:

A to już Twoja nadinterpretacja, Zimna.
Nawet jeśli widzisz to co chcesz zobaczyć, to może jednak daruj sobie taką ironię, OK? :/

Ann - Pon 16 Lut, 2015 12:47

Jonesy napisał/a:
Byłem otoczony życzliwymi ludźmi, telefon pełen kontaktów, wystarczyło tylko poprosić.

Jonesy napisał/a:
Bardziej chyba był to desperacki krok, próba zwrócenia na siebie uwagi.
nie da się z Tobą nie zgodzić.
Prawy - Pon 16 Lut, 2015 12:48

Zawsze zapicie to chwilowa ulga. Kiedyś nie piłem :
1,5 miesiąca - napiłem się żałowałem
3 miesiące - napiłem się żałowałem
1 rok i 2 miesiące ( w trakcie których byłem na kilku spotkaniach AA) - nie żałowałem gdy zapiłem wtedy ale po czasie znów żałuję.
teraz tydzień - na razie jest dobrze , nie ciągnie mnie do alko i jest git :) ale za każdym razem jak człowiek zapije zawodzi się na sobie a na 2 dzień myśli czemu to sobie zrobiłem , nic tym nie osiągnąłem. Przynajmniej ja tak mam , pozdrawiam

dziadziunio - Pon 16 Lut, 2015 13:16

Ja także miałem całą mase telefonów ale jedyny pozytek jaki z nich zrobiłem to ten, ze zadzwoniłem już po pierwszym wypitym kieliszku wódki i w ten sposób pozbawiałem się możliwosci ucieczki, próby zatajenia zaistniałej juz sytuacji i pogrążeniu sie w dalszym kłamstwie. Potrafiłem nawet ratując się być w dniu zapicia na mitingu, mój mózg jednak już nie szukał ratunku a tylko potwierdenia które bez problemów w takim dniu i pomiedzy swoimi znajdywałem...
To juz się stało i rozgladanie się w około niczego i tak nie zmieni......
Jest co prawda wielu takich którzy teraz chcieliby Tobie pomóc i powiedzieć jak to oni...Ale to i tak nie zmieni juz zaistaniałego faktu i bardziej jestem pewny czynia to w ramach swojego niżli Twojego imenia..
Jestem pewny, ze z kazdego zapicia należy wyjść trzezwiejszym, niż sie w nie wchodziło..
I to co piszesz o pokorze wyjętej z szafy oddaje dla mnie to w całości...
pozdrawiam serdecznie, trzymaj się c4fscs

zołza - Pon 16 Lut, 2015 13:38

Tak sobie pomyślałam ,ze w tym temacie sobie to opiszę :P
Kiedyś ...dawno , dawno temu ( żart) na pogłębionej psychoterapii padł temat "Samotność alkoholika" . Dlaczego tak się dzieje " kto tu jest winny?" Pijąc - wszyscy się od niego odwracają ze wstrętem a ja mówię - to on ucieka ...niszczy wszystkie relacje nie zależy mu na nikim , na dzieciach , rodzinie , znajomych . Nie interesują go uczucia innych i powody dla których odchodzą .On chce być sam .. Tak jest łatwiej ...to daje mu komfort picia i utwierdza w tym że nikt go nie rozumie , nikt nie wie co on przeżywa , jest inny -samotny i nieszczęśliwy więc po co mu te więzi ? :mysli: Trzeba to zniszczyć ...za wszelką cenę. Niech wszyscy się od niego odpieprzą wreszcie i przestana mówić jak żyć - tym bardziej , że nie mają o tym żadnego pojęcia. Najlepiej niech znikną ...Ja chcę być sam ! I samemu jest mi najlepiej !
Potem nadchodzi terapia ,AA, spotkania z ludźmi którzy o dziwo rozumieją - poprzednie argumenty nie maja prawa bytu. Bo ten to zna , inny to przerabiał na własnej skórze , jeszcze ktoś nie wytrzymał ... Jak tu teraz uciec , odizolować się , zniszczyć to co zbudowałem/am ...ja nadal chce być sam i nie czuć. :bezradny: No tak ...teraz napije się ...rozczaruję ludzi ... może wreszcie dadzą mi spokój . Mechanizm włączony ...wybuch jest tylko kwestią czasu ceewd
Alkoholik zawsze tak naprawdę jest sam ze sobą :(

edit :
Mechanizmy uzależnienia nie dotyczą tylko picia , działają w naszej głowie nawet wtedy gdy nie pijemy dlatego nie możemy tylko sami sobie zawierzyć - to jest nasze przekleństwo :stres:

Ann - Pon 16 Lut, 2015 13:43

zołza napisał/a:
Alkoholik zawsze tak naprawdę jest sam ze sobą
i najgorzej jak zapomina, że trzeźwieje dla siebie. Amen.
dziadziunio - Pon 16 Lut, 2015 13:50

No nie mozna się z Tobą Zołzo nie zgodzić..
Zamyka jeszcze jedne drzwi..Są ludzie którzy nigdy tego nie zrozumieją, jak bedzie w grupie ich dwóch..zrozumie..nie ma wyjścia...jak będzie takich dwudziestu dwóch nie ma zadnych szans....i już jest do du**....
A tego tylko przecież zawsze chciał... :bezradny:
Gdzie świadomość a gdzie podswiadome działanie Tobie chyba nie musze tego rozdzielać...
buziole :pocieszacz:

stanisław - Pon 16 Lut, 2015 14:44

Gdzieś przeczytałem . Pytali sie w USA alkoholikow co zapili czy w tym dniu co zapiłeś poprosiłeś swoją siłę wyższą o dzień trzeżwy. żaden zapijających nie prosił
dziadziunio - Pon 16 Lut, 2015 14:51

zołza napisał/a:
Wiem , wiem ...


No nie, Ty to masz ego :P
Odsuwa wszystkich aby poprawić swój komfort picia, tylko w poczatkowej fazie myślę uzależnienia. Potem juz pali wszystko aby zostać sam i sam zamknąć się w kladce z której nie bedzie miał wyjscia i zmusi sie do samobujstwa. Ja pisałem kiedyś o skarbniku i o tym co by sie stało gdyby mnie takowym zrobili. Poszedłbym z ich kasą aby pozbwic się mozliwosci powrotu, ja musiałbym to zrobić to było silniejsze odemnie. Żyłem z dnia na dzień przez wiele lat..zawiodłem wszystkich, wszystko, zawsze i na zawsze...
Siebie miliony razy, nie miałem marzeń, calów i nadziei gdyż i z tą podstępnie się załatwiłem..Tylko dziś jutro znajde siłę i zakończę wreście tą nieszczęściemwiecznie bijącą farsę..Tylko dziś.....
I wróciłem w to samo miejsce dziś takze tylko dziś :beczy:
ale dziś tylko przecież tylko nie piję.. zv4v
Z tym ego to żart..ale już mnie przecież znasz.. :bezradny:
:pocieszacz:
Stasiu zostaw proszę boga we spokoju :glupek2:

zołza - Pon 16 Lut, 2015 14:58

Dziadziuniu ....znowu napiszę - wiem , wiem :skromny: Bo mówimy o tym samym c4fscs
dziadziunio - Pon 16 Lut, 2015 15:10

Stasiu z tym Bogiem to zart... :bezradny:
Ale moim zdaniem w miejscu spotkania....siły wyżeszej i podswiadomości..ta pierwsza nie ma żadnych szans.. :mysli:
Pozdrawiam Ciebie serdecznie :pocieszacz:

Marc-elus - Pon 16 Lut, 2015 15:40

Jonesy napisał/a:
Trzy lata ponad trzeźwiałem dla niej, i wyszło jak wyszło

Nie deprecjonuj tego...
Trzy lata - licznik możesz skasować - ale doświadczeń nie skasujesz. Skorzystasz z nich....
Najlepiej człowiek się uczy na WŁASNYCH błędach. To i nauka nie pójdzie w las.... nie pójdzie, prawda? fsdf43t

Trzym się Jonesy, zapija wielu - za to niewielu wyciąga wnioski i idzie naprzód - czego Tobie życzę...

pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 18:51

dziadziunio napisał/a:
moim zdaniem w miejscu spotkania....siły wyżeszej i podswiadomości..ta pierwsza nie ma żadnych szans.

Przypadkiem jestem tego samego zdania.....

Thomasson - Pon 16 Lut, 2015 18:56

O ile takie spotkanie jest mozliwe.
pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 20:16

Cytat:
zapija wielu - za to niewielu wyciąga wnioski i idzie naprzód -

Co prawda to prawda, ale z tym określeniem "zapił" to bym się tak do końca nie zgodził. O takim co poszedł w cug i zachlał się w czarnoziem, czy wpadł w ciąg można powiedzieć, że zapił, ale stawiać znak równości pomiędzy kimś takim a kimś, kto wypił może kilka piw czy jakąś niewielką ilość innego alkoholu, to nieporozumienie. O wiele bardziej adekwatne jest stwierdzenie, że ktoś taki złamał abstynencję, zwłaszcza, że powiedzenie "zapił" ma dla podświadomości alkoholika bardziej pejoratywny wydźwięk i powoduje zwiększone poczucie winy po całym fakcie potrzebne mu akurat w tym momencie jak dziura w moście. Mówiąc o złamaniu abstynencji oczywiście mam na myśli sytuację w której po wypiciu ów delikwent wraca natychmiast do przerwanego leczenia i chwilowe złamanie tej abstynencji nie powoduje dalszego brnięcia w nałóg.
I tej wersji będę się trzymał choć pewnie zaraz mnie ortodoksi trzeźwienia powieszą za głoszenie herezji :mgreen:

dtstgseete - Pon 16 Lut, 2015 20:32

Wiedźma napisał/a:
szymon napisał/a:
im miałem gorzej w pracy, jak miałem jakieś trudne sytuacje życiowe, tym bardziej się starałem, bardziej dbałem o siebie

dopiero jak się poczułem ekstra i niesamowicie, nastąpił moment: "eee a co mi tam"
nawet nie wiem skąd taka głupota wtedy przyszła do głowy :bezradny:
ale chcę się dowiedzieć

No to ja Ci powiem - to Co się wzięło z mechanizmu nałogowego regulowania emocji.
Bo alkoholik nie radzi sobie z nie tylko tymi emocjami, które sprawiają mu jakiś dyskomfort,
ale ze wszystkimi emocjami jakie się pojawiają, z tymi przyjemnymi także.
Generalnie te przykre są trudniejsze do przyjęcia na klatę, dlatego w pierwszej kolejności z nimi uczymy się sobie radzić -
Ty Synu miałeś to w miarę opanowane, dlatego kłopoty Cię nie zmogły.
Natomiast szczęścia już nie uniosłeś, bo pewnie nawet nie wiedziałeś, że ono także może stanowić zagrożenie.
No ale skoro wracasz na terapię, nauczysz się jak radzić sobie z wszelkimi rodzajami emocji.

Bartek - Ty nie poradziłeś sobie już na poziomie problemów.
Wiem, że teraz ostatnie co chcesz usłyszeć to terapeutyczne gadki,
ale powiem to - może wystarczy tylko raz: nie byłeś na terapii i to Ci teraz przyniosło efekt.
Nie rozbroiłeś swoich mechanizmów uzależnienia, nie umiesz radzić sobie z emocjami,
będziesz się wywracał na każdym wystającym z ziemi korzeniu.
Uważam, że powinieneś naprawić ten błąd i jednak trafić na terapię -
no ale wiem, że teraz nie to Ci w głowie, więc już nie zrzędzę,
Mądrze prawi zgadzam sie i tak wlasnie bylo z moimi emocjami buntu i se wypilem 70 g wodki chcąc pokazac wspolnocie AA język. A bylo kupic giwere i wpasc na mityng i zalatwic sprawe jak B. Linda w Psach i nie byloby problemu zapicia. :drapie: Nie no - zapedzilem sie - niewazne jak - mozna bylo inaczej zalatwic...
W kazdym razie jak pani kierownik coś powie to powie 23r :brawo:

szika - Pon 16 Lut, 2015 20:36

pterodaktyll napisał/a:
O takim co poszedł w cug i zachlał się w czarnoziem, czy wpadł w ciąg można powiedzieć, że zapił, ale stawiać znak równości pomiędzy kimś takim a kimś, kto wypił może kilka piw czy jakąś niewielką ilość innego alkoholu, to nieporozumienie.

kurde to może ja skoro piłam tylko dwa, trzy piwa dziennie to wcale nie byłam alkoholiczką?
jestem zgryźliwa teraz, ale naprawde dziwię się, że Kolega Pterodaktyl takie teorie głosi.. u nas na terapii byłby Kolega wyśmiany i z drwiną odesłany na grupę wstępną..
zapicie to zapicie.. i dobrze wiemy, że tu nie o ilość spożytego alkoholu chodzi...

Tajga - Pon 16 Lut, 2015 20:43

pterodaktyll napisał/a:
Mówiąc o złamaniu abstynencji oczywiście mam na myśli sytuację w której po wypiciu ów delikwent wraca natychmiast do przerwanego leczenia i chwilowe złamanie tej abstynencji nie powoduje dalszego brnięcia w nałóg.



"Nawrót dotyczy wyłącznie osób, które ukończyły pomyślnie co najmniej jeden podstawowy program terapeutyczny i zastosowały w swoim życiu zdobyte podczas leczenia umiejętności.
Pozostałe przerwanie abstynencji należy traktować jako kontynuację picia, lub jako powrót do picia"

B.Woronowicz. "Uzależnienia".

I ten wersji będę się trzymała :mgreen:
Chyba nie ma znaczenia że zapił moderator?
A może ma? :mysli:

pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 20:50

szika napisał/a:
kurde to może ja skoro piłam tylko dwa, trzy piwa dziennie to wcale nie byłam alkoholiczką?

A jakbyś kurde najpierw uważnie przeczytała to co napisałem a dopiero później wyciągała wnioski :p

szika napisał/a:
u nas na terapii byłby Kolega wyśmiany i z drwiną odesłany na grupę wstępną..

Może Koleżankę alkoholiczkę nieco zdziwi fakt, że tgo co napisałem powtarzam to za swoim terapeutą. Nie ja jestem autorem tej teorii. Widać są terapie i terapie :bezradny:

szika napisał/a:
zapicie to zapicie.. i dobrze wiemy, że tu nie o ilość spożytego alkoholu chodzi...

Wy tow. Szika wiecie swoje a ja nie mam zamiaru wdawać się w polemikę, bo jak napisałem powyżej, wiem, że mnie ortodoksi trzeźwienia za herezję powieszą. Swoją drogą kapitalne jest to, że do jednego wora wrzuca się wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób ową abstynencję złamali. Podświadomość to potęga Koleżanko alkoholiczko :mgreen: . Trzeba tylko ją umieć trochę nagiąć do swoich potrzeb, żeby nie przeszkadzała w trzeźwieniu. Na pewno na swoich terapiach słyszałaś o słowach-kluczach.

siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 20:57

Czy to lincz,czy ustalamy tylko granice?
matiwaldi - Pon 16 Lut, 2015 21:03

i teraz sie zacznie ,kto lepiej trzeźwiej ,a kto tylko nie pije.......


i właśnie z tego powodu nie lubię rocznic ,bo nie ilość czasu abstynencji,a jakość życia może coś o człowieku powiedzieć .......


dobrzy ludzie maja dobrze.... nawet jak zapiją ( bo złamanie abstynencji jest zapiciem , bez względu na ilość terapii) potrafią powstać silniejsi .......

a te dywagacje służą bardziej dywagującym niż podmiotowi dywagacji......

POZDRAWIAM
nieustannie trzeźwiejących,
ozdrowiałych i doświadczających .....

8)

zołza - Pon 16 Lut, 2015 21:07

Masz rację siwy ...Ława się zebrała . Winny czy niewinny . Ukrzyżować gościa :szok:
Tylko kto w tym towarzystwie ma prawo sądzić ...ku*** kto?
Zapił , dał du** i koniec dyskusji :nerwus:

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 21:10

I do tej pory siedzi i rozmyśla nad tym jednym pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?"

:bezradny:

stanisław - Pon 16 Lut, 2015 21:12

Własnie po co to bicie piany. Zawsze licznik sie zeruje niewazne czy był na terapi czy nie, przerwał abstynecje koniec kropka .
stanisław - Pon 16 Lut, 2015 21:14

Jonesy napisał/a:
pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?
Pamietaj ze kazde zapicie teraz bedzie łatwiejsze jak nic nie zrobisz ze swym zyciem
siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 21:20

Cytat:

I do tej pory siedzi i rozmyśla nad tym jednym pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?"

Setki razy tak miałem i do dziś nie wiem czy piłem bo mnie rzuciła czy rzuciła mnie bo piłem.
W tym roku mamy 40 rocznicę ślubu,zapraszam całą Dekadencję,o ile prędzej Lidzia mnie nie zostawi. :rotfl:

siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 21:29

Tosia napisał/a:
siwy56, Ja bede


Ja myślę ,przecież jesteś NASZA. :okok:

Jo-asia - Pon 16 Lut, 2015 21:31

Jonesy napisał/a:
I do tej pory siedzi i rozmyśla nad tym jednym pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?"

:bezradny:


może. ..po to, żeby znowu zobaczyć, że picie to nie sposób
może. ..aby dostac tak w pysk. ..aby sie ocucić..
zatrzymać. ...zwrócić glowe w swoją stronę

Odpocznij
:)

pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 21:35

Jonesy napisał/a:
do tej pory siedzi i rozmyśla nad tym jednym pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?"

A po ch**? Nie lepiej pomyśleć jak stanąć na nogi i zminimalizować straty powstałe z tego faktu? Myśląc "do tyłu" sam sobie robisz tzw. "kuku" Kolego :bezradny:

rybenka1 - Pon 16 Lut, 2015 21:37

Jakoś tak to leci-nie ogladaj się za siebie bo z przodu ktoś Ci przyje.........
szika - Pon 16 Lut, 2015 21:38

stanisław napisał/a:
Jonesy napisał/a:
pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?
Pamietaj ze kazde zapicie teraz bedzie łatwiejsze jak nic nie zrobisz ze swym zyciem

bardzo słusznie napisałeś.. zgadzam się z tym.. miałam okazję poznać ludzi tak przerywających abstynencję co jakiś czas.. to najpierw to jeszcze boli a potem zaczyna "spływać".. dlatego jestem za tym aby nie umniejszać, że stała się sprawa poważna i ważna.. i trzeba to picie potraktować bardzo serio...
mój kolega tak przerywał abstynencję co pare lat aż w koncu posypało mu się całe zycie, a on sam obudził sie nad rzeką.. ledwo uszedł z zyciem.. ratowali go w szpitalu..
nie ma zartów z tym smiertelnym trunkiem...

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 21:41

Jesteście dowodem na to, że najwyraźniej w niedzielę, napisanie o tym tutaj, było jedyną słuszną decyzją jaką tamtego dnia podjąłem...

Joasia - ten fakt który do mnie dotarł? Że alkoholizm to JEST choroba śmiertelna? Że tylko czeka, cierpliwie czeka na moją chwilę słabości? To w tej właśnie chwili napisałem pierwszego posta w niedzielę. Tak byłem ogłupiony przerażeniem jakie mnie wtedy ogarnęło, że nie wiedziałem co zrobić. I napisałem.

stanisław - Pon 16 Lut, 2015 21:46

szika napisał/a:
miałam okazję poznać ludzi tak przerywających abstynencję co jakiś czas.. to najpierw to jeszcze boli a potem zaczyna "spływać"..
Jonesy napisał/a:
ten fakt który do mnie dotarł? Że alkoholizm to JEST choroba śmiertelna
Pamietaj ze życie masz tylko jedno jak go przezyjesz od ciebie zależy
Jo-asia - Pon 16 Lut, 2015 21:48

Swietnie....jest fakt.
Teraz, co zrobić aby nie pić, juz wiesz.
A co dalej? Wiecej? Aby nie bylo powtorki?

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 21:52

4 lata temu żona uratowała mi zycie - tak długo mi mówiła ze jestem chory, że w końcu przyjałem to za pewnik i zacząłem szukac pomocy.
Wczoraj zrobiła to drugi raz - pokazała, że tak naprawdę to czy się zapiję na śmierć, czy nie uderzy tylko i wyłącznie we mnie. Oni sobie beze mnie poradzą. Pokazała mi że pijąc lub trzeźwiejąc dla niej na nic tak naprawdę nie wpłynę. to dla siebie samego muszę trzeźwieć. Dla siebie samego muszę chcieć.

Niesamowita kobieta.

stanisław - Pon 16 Lut, 2015 21:56

Jonesy napisał/a:
to dla siebie samego muszę trzeźwieć. Dla siebie samego muszę chcieć.
I co dalej bedziesz najważniejszy w tym musisz widzieć też rodzine
Jo-asia - Pon 16 Lut, 2015 21:57

A Ty...to widzisz sam? Czujesz to?
Prawy - Pon 16 Lut, 2015 21:59

Młody jesteś zresztą jak ja. Jak nie ta to będzie inna ale z tego co czytam to masz dwójkę dzieci i szkoda jakby widziały pijanego ojca. Zadbaj o siebie i trzeźwiej dla siebie , powodzenia :)
stanisław - Pon 16 Lut, 2015 22:01

Jo-asia napisał/a:
A Ty...to widzisz sam? Czujesz to?
Musisz spytać moich najbliszych
Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 22:05

Docierało to do mnie, a wczoraj, a raczej dzisiaj, uderzyło dosyć mocno. Moje zapicie, które miało kompletnie zdezorganizowac jej życie, wytrącic z rónowagi, zachwiać posadami jej świata? Nie zdziałałem nic, oprócz tego, że zafundowałem sobie ch** poranek i kaca moralnego.
Tajga - Pon 16 Lut, 2015 22:10

Jonesy napisał/a:
Niesamowita kobieta.

Brawo dla tej Pani :mgreen:

dtstgseete - Pon 16 Lut, 2015 22:11

Ludzie przychodzą i odchodza gadaja rozne rzeczy. Kobiety tez (nie chce, by zabrzmialo, ze ja mam w relacjach damsko meskich doswiadczenie, bo nie mam). Chodzi mi po prostu o to, ze tylko jedna osoba będzie ze mną przez caly czas - czy jem czy robie kupe, czy smieje sie czy smuce. I będzie ze mną do smierci. Tą osobą jest niejaki dtstgseete. I ze zdaniem tego goscia przede wszystkim mam zamiar sie liczyc i jego uczucia szanowac 23r . Oczywiscie majac na wzgledzie wszystko wokol. Jesli wziąc krople wody - to tam zachodzi tyle zjawisc, ze tomy ksiazek mozna by napisac. A co dopiero jak doskonalym tworem musze być JA. Jak doskonale wyposazony w emocje, reakcje, umysl. Oczywiscie niektore byc moze ulegaja wypaczeniom wychylaja sie w jakies niezdrowe strony - to zrozumiale - przy tak zlozonym systemie jakim jestem. Niewazne - nie o tym chcialem - chcialem o tym, ze to, ze szanuje i dbam o siebie wcale nie znaczy, ze jestem niezdrowym egoistą. Instynkt troski o innych o srodowisko w ktorym zyje jest tez moim udzialem. Wystarczy posluchac go. Pies ma instynkt stadny prezentuje przywiazanie, to czemu mialbym nie ufac, ze mnie natura tez wyposazyla w takie cos? Ufam ze tak i mam zamiar tego sluchac. Ale liczyc musze sie przede wszsystkim z soba samym bo ja jestem bohaterem mojego zycia, a nie zona i nie corka (nawet jesli bardzo dla mnie wazne). Zreszta - mam znajomego, ktory byl sanitariuszem w Afganistanie. Wojskowy. Jedn zasada go obowiazuje - zadbac o siebie. Jesli zginie - to nikomu nie pomoze a oddzial bedzie bez sanitariusza. Wiec ma ZAKAZ RYZYKOWANIA! Moglbym sobie wyobrazic, ze za bezmyslne ryzykownie groza mu konsekwencje dyscyplinarne.
OSSA - Pon 16 Lut, 2015 22:14

Jonesy, mam rozumieć, że upiłeś się by zwrócić uwagę żony :shock: ?
To nie piaskownica i daruj sobie te głodne kawałki, tak może dzieciak w podstawówce się tłumaczyć, że na złość mamie odmrozi sobie uszy.

Lubię cię Jonesy, ale gadasz jakbyś nadal pił, przeżyłam z osobą uzależnioną prawie ponad 30 lat, takiej manipulacji jeszcze nie słyszałam.

dziadziunio - Pon 16 Lut, 2015 22:19

Thomasson napisał/a:
O ile takie spotkanie jest mozliwe.


Czytając Twoje wpisy jestem w pełni przekonany, ze nie jest mozliwe..
Zdaje mi się, ze u Ciebie ani siła wyższa ani też podswiadomość nie występuje..
Wszystko robisz bedąc w pełni świadomym i inne opcje są nie do przyjecia..
Bez urazy ale takie odnoszę nieodparte wrażenie.. :)
pozdrawiam Ciebie nieustannie 54rerrer

Jo-asia - Pon 16 Lut, 2015 22:20

Jonesy napisał/a:
Docierało to do mnie, a wczoraj, a raczej dzisiaj, uderzyło dosyć mocno. Moje zapicie, które miało kompletnie zdezorganizowac jej życie, wytrącic z rónowagi, zachwiać posadami jej świata? Nie zdziałałem nic, oprócz tego, że zafundowałem sobie ch***wy poranek i kaca moralnego.

wiesz, ja na złość mężowi. ..poszłam na terapię :rotfl:
nic, mnie nie zdziwi

Ważne, że to widzisz :)

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 22:24

OSSA napisał/a:
Jonesy, mam rozumieć, że upiłeś się by zwrócić uwagę żony :shock: ?
To nie piaskownica i daruj sobie te głodne kawałki, tak może dzieciak w podstawówce się tłumaczyć, że na złość mamie odmrozi sobie uszy.

Lubię cię Jonesy, ale gadasz jakbyś nadal pił, przeżyłam z osobą uzależnioną prawie ponad 30 lat, takiej manipulacji jeszcze nie słyszałam.


Tak, upiłem się żeby wywołac jakakolwiek reakcję. Żeby zwrócić na siebie uwagę. Upiłem się żeby ją też zabolało, żeby się zawiodła na mnie tak jak mnie się wydawało że zawiodłem się na niej, bo mnie opuściła.
Na taki mądry pomysł wpadłem, tak to sobie wytłumaczyłem. Taki pretekst znalazłem. Chciałem się zachlać na śmierć jej na złość.

A ona mnie olała. I za to będę jej wdzięczny do końca mojego życia.

OSSA - Pon 16 Lut, 2015 22:28

Jonesy napisał/a:
Moje zapicie, które miało kompletnie zdezorganizowac jej życie, wytrącic z rónowagi, zachwiać posadami jej świata?


Moim zdaniem dlatego , że już dawno byłeś w nawrocie, twoja żona psychicznie się już do tego przygotowała, to była tylko kwestia czasu, jak nie wczoraj to.... bo nic z tym nie zrobiłeś nie poszedłeś na terapię, miting.

Takie stany u mojego byłego wyczuwałam, to coś podobnego jak łamanie w kościach na zmianę pogody, czasem jak chodził jak burza gradowa i czepiał się o byle co chciałam by się w końcu napił i ode mnie i dzieci odczepił.

stanisław - Pon 16 Lut, 2015 22:29

Jonesy napisał/a:
Tak, upiłem się żeby wywołac jakakolwiek reakcję. Żeby zwrócić na siebie uwagę.
Wiesz jak ja mialem 3 lata nie picia powiedziałem żonie dlaczego mnie nie chwali a ona powiedziała to idz sie napij wiesz zrozumialem ze cos jest nie tak przeciesz nie pije
stanisław - Pon 16 Lut, 2015 22:32

OSSA napisał/a:
Takie stany u mojego byłego wyczuwałam, to coś podobnego jak łamanie w kościach na zmianę pogody, czasem jak chodził jak burza gradowa i czepiał się o byle co chciałam by się w końcu napił i
Sąd ja to znam :D
siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 22:32

dtstgseete napisał/a:
bo ja jestem bohaterem mojego zycia, a nie zona i nie corka

To jesteś bardzo biednym człowiekiem, moim zdaniem.Dla mnie najważniejsze w moim życiu są żona ,dzieci,wnuczki,psy konie,koty,bracia,dzieci braci ,nieżyjący już rodzice,itd.
Ja ich wszystkich kocham ,być może swą pijacką miłością,ale kocham.Są sensem życia mego,są radością,czasem smutkiem,sukcesem lub porażką.Ale są,są w mym życiu lub w pamięci.Są mą częścią,więc dbając o nich dbam również o siebie. :)

siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 22:40

Przyznaję :beczy: zapomniełem zxczxc I biję się w piersi.Człowiek raz chciał tak od serca ,a tu aaaach,szkoda gadać :zalamka:
staszek - Pon 16 Lut, 2015 22:43

Jonesy i jakie z tego zapicia wyciągasz wnioski,zadziałał stary mechanizm mimo tego co zrobiłeś
dla siebie w okresie trzeżwienia coś zaniechałeś lub zaniedbałeś.Jeszcze długa droga przed tobą.
Powodzenia . :)

rybenka1 - Pon 16 Lut, 2015 22:44

Ja jak poszłąm na terapię ,to terapeuta mnie się zapytał ,czemu tu przyszłaś ,dlaczego .No mówię ,bo jak będę dalej piła ,to mnie mąż zostawi .On na to ,jak Cię bedzie miał zostawić to i tak to zrobi .No kurde nie zostawił ,bo zrozumiałam ,ze chcę nie pić dla siebie .Tego się trzymam i dziś jestem trzezwa.
siwy56 - Pon 16 Lut, 2015 22:44

dtstgseete napisał/a:
Dlatego zadbam o siebie - zeby inne rzeczy mogly byc wazne dla mnie i zeby inni mogli korzystać z mojej mądrosci i łaskawosci

Nie przeginasz trochę :rotfl: :lol2:

Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 22:45

OSSA napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Moje zapicie, które miało kompletnie zdezorganizowac jej życie, wytrącic z rónowagi, zachwiać posadami jej świata?


Moim zdaniem dlatego , że już dawno byłeś w nawrocie, twoja żona psychicznie się już do tego przygotowała, to była tylko kwestia czasu, jak nie wczoraj to.... bo nic z tym nie zrobiłeś nie poszedłeś na terapię, miting.

Takie stany u mojego byłego wyczuwałam, to coś podobnego jak łamanie w kościach na zmianę pogody, czasem jak chodził jak burza gradowa i czepiał się o byle co chciałam by się w końcu napił i ode mnie i dzieci odczepił.


Ossa z całym szacunkiem i pokorą, ale czy jesteś pewna że wciaż mówimy o mnie, czy już o Twoim facecie z którym masz niezałatwione do końca sprawy?

Prawy - Pon 16 Lut, 2015 22:46

Jonesy napisał/a:
A ona mnie olała. I za to będę jej wdzięczny do końca mojego życia.


Nawet nie musisz być jej wdzięczny , ja bym ją też olał :) Nie mów, że jesteś pantoflarzem. Codziennie ktoś na kimś się zawodzi a życie toczy się dalej :)

pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 22:46

Jonesy napisał/a:
Ossa z całym szacunkiem i pokorą, ale czy jesteś pewna że wciaż mówimy o mnie, czy już o Twoim facecie z którym masz niezałatwione do końca sprawy?

A wiesz, że i mnie coś podobnego po głowie sie błąkało po przeczytaniu jej postów do Ciebie? :)

dtstgseete - Pon 16 Lut, 2015 22:46

staszek napisał/a:
Jeszcze długa droga przed tobą.
ale jedno zapicie - czyli pare tych piw czy wodek czy co tam piles - krótsza... i przez to mądrzejsza. :okok:
I mi tez podziekuj Jonesy, ze Cie olałem tak jak Twoja żona :p bo nie poczuwam sie odpowiedzialny za zawodnika co sobie tam coś pije. I nie bede go nawracal i biadolił nad nim. Choć zycze mu oczywiscie wszystkiego dobrego. :kciuki: ( Jedno co sobie przypomnialem, to tego koszykarza, co po nieudanym zagraniu ebnął z głowki w podstawe kosza i go sparaliżowało.pamietasz ten link... :( )
Prawy napisał/a:
Jonesy napisał/a:
A ona mnie olała. I za to będę jej wdzięczny do końca mojego życia.


Nawet nie musisz być jej wdzięczny , ja bym ją też olał :) Nie mów, że jesteś pantoflarzem. Codziennie ktoś na kimś się zawodzi a życie toczy się dalej :)
wuaśnie
Jonesy - Pon 16 Lut, 2015 22:47

staszek napisał/a:
Jeszcze długa droga przed tobą.
Powodzenia . :)


No mam nadzieję że co najmniej jeszcze kolejne 33 lata. Daj dobry Boże.

pterodaktyll - Pon 16 Lut, 2015 22:48

Prawy napisał/a:
Nie mów, że jesteś pantoflarzem.


Może zechcesz nieco bliżej objaśnić co masz na myśli. Pantoflarz to takie bardzo ogólne pojęcie......

szymon - Pon 16 Lut, 2015 22:56

młody? a jakies plany masz? pracujesz co? jakieś terapie itp? ;)
Prawy - Pon 16 Lut, 2015 23:02

Napisałem pantoflarz bo Jonesy bardzo wychwala swoją żonę i z postów mam wrażenie ,że dużo był w stanie dla niej zrobić nawet na złość zapić:)
rybenka1 - Pon 16 Lut, 2015 23:03

,,Natura dała nam dwoje oczu ,dwoje uszu,ale tylko jeden jezyk,po to ,,abysmy wiecej patrzyli i słuchali ,,niż mówili. Jutro nowy dzień ,Jones dychnij se ,przespij się ,jutro bedzie nowy lepszy dzień .Powodzenia .
szymon - Pon 16 Lut, 2015 23:09

Prawy napisał/a:
Napisałem pantoflarz bo Jonesy bardzo wychwala swoją żonę


bo ma taką ochotę i zapewne jest tego warta ta kobieta
nie każdego mężczyznę stać na takie słowa, na otwartym ogólnopolskim forum,
by coś miłego napisać o swojej żonie czy partnerce

życzę Ci, żebyś kiedykolwiek pomyślał chociaż w ten sposób o kobiecie czy partnerce... młodzieńcze :p

Linka - Pon 16 Lut, 2015 23:10

szymon, :brawo:
staszek - Pon 16 Lut, 2015 23:11

Tak że zastanów się dlaczego tak się stało,i jak w przyszłości temu zapobiec. :)
Prawy - Pon 16 Lut, 2015 23:33

szymon napisał/a:
młody? a jakies plany masz? pracujesz co? jakieś terapie itp?


Chcę iść na miting , terapie niezbyt ale może w przyszłości :) Czekam na komisję o niepełnosprawności (ruchowa) bo choruję na kręgosłup, obecnie nie pracuję bo nie chcą mnie w żadnej pracy właśnie ze względu na kręgosłup a mam to nie ze swojej winy. Źle mi z tym ale cóż jakbym pił to może bym się wywrócił, wpadł pod samochód , spadł z balkonu i by mi się jeszcze bardziej pogorszyło a tak chodzę z psem na spacery, wykonywałem ćwiczenia wzmacniające kręgosłup i czekam na zbawienie oraz wizytę u neurologa:) Jak ja się cieszę ,że nie piję już raz prawie mnie samochód rozjechał jak miałem 20 lat i nawalony szedłem z kolegami po alkohol. Masarka :blee:

szymon - Wto 17 Lut, 2015 00:03

Prawy napisał/a:
Chcę iść na miting


a no to fajnie :)

PS pisałem do autora wątku

OSSA - Wto 17 Lut, 2015 08:16

pterodaktyll napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Ossa z całym szacunkiem i pokorą, ale czy jesteś pewna że wciaż mówimy o mnie, czy już o Twoim facecie z którym masz niezałatwione do końca sprawy?

A wiesz, że i mnie coś podobnego po głowie sie błąkało po przeczytaniu jej postów do Ciebie? :)
. Coz za wasze rady i manipulacje jestem już udoporniona. Możecie się głaskać i wybielac, w końcu nic się nie stało, Bartek zapil, jego żony to nie obchodzi , córeczki nie widziały pijanego tatusia. Wszystko pięknie zamiecione pod dywan .
dziadziunio - Wto 17 Lut, 2015 08:44

olga napisał/a:
Ossus powiedz mi co Ciebie to obchodzi?


Jestem pewny, ze kompletnie nic. Jest możliwość... klient leży na łopatkach, jest bezbronny i nagi... więc można go bezkarnie sobie pokopać..
amen :krzyk:

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 09:54

Jonesy napisał/a:
na ch** mi to było potrzebne...?"

Oooo :) jakie ładne "po co?" :mgreen:

OSSA napisał/a:
Jonesy, mam rozumieć, że upiłeś się by zwrócić uwagę żony ?
To nie piaskownica i daruj sobie te głodne kawałki, tak może dzieciak w podstawówce się tłumaczyć, że na złość mamie odmrozi sobie uszy.

Pomyślałem niemal to samo. Z tą jedynie różnicą, że myślę, że w niedzielę Bartek święcie wierzył, że odmrozi sobie uszy na złość mamie... Poniedziałek zweryfikował...

Wiedźma - Wto 17 Lut, 2015 10:11

A ja go mogę zrozumieć - próbował pokazać żonie jak bardzo cierpi z jej powodu,
tak bardzo, że gotów jest poświęcić nawet swoją trzeźwość - wszak wiedziała, ile ona, ta trzeźwość, dla niego znaczy.
Miał nadzieję, że żona to doceni i zareaguje. Nie zrobiła tego - pewnie Bartka zabolało to jeszcze bardziej,
no i całe szczęście, bo wytrąciła mu tym samym broń z ręki (na przyszłość).
A krótko i trywialnie? Bartek, chciałeś żonę zmanipulować przy pomocy zapicia, ale się nie dała. Mam rację? :roll:

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 10:15

Wiedźma napisał/a:
A krótko i trywialnie?

Tonący brzydko się chwyta :bezradny:

OSSA - Wto 17 Lut, 2015 10:58

pterodaktyll napisał/a:
OSSA napisał/a:
Coz za wasze rady i manipulacje jestem już udoporniona.

Odpisałbym Ci coś na temat ale chyba nie warto, na alkoholizmie znasz się lepiej od nas
masz rację nie warto, przecież nic się nie stało, pewnie nie pierwsze i nie ostatnie zapięcie. Zawsze jakiś powód brak powodu się znajdzie. Na szczęście mnie już ten problem niedotyczy, mój były wpakował manatki, pojechał na odwyk, wrócił pracuje jest trzeźwy, kupuję sobie mieszkanie. Odchodząc zrobił mi największą przysługę, nie pytał dlaczego ja nie odeszlam, zostawił mi mieszkanie, płaci z własnej woli alimenty na młodszego syna. Para już nie będziemy, ale pozostalismy przyjaciółmi.
rufio - Wto 17 Lut, 2015 10:59

Co się czepiacie Ossy ? Wystarczy cofnąc sie do wpisów Jonsa do tyłu i dokładnie poczytac jak sie skarżył i szukał jakies możliwości aby żona zwróciła uwage na Jego ból i dzień codzienny .A Ona co ? Nic - bo dla niej związek sie skończył i nie widzi sensu cokolwiek z tym robić . Przeciez pisał juz wcześniej , że zastanawia się czy juz czy jeszcze poczekac - szukajcie sobie sami tych wpisów - jest troche działów w których to pisał . Ja tam wiem jedno tym zapiciem dał żonie potężna broń do reki ( masowego rażenia ) i postawił się prosto pod plutonem egzekucyjnym . Może żona była na tyle przewidująca i ma jakies tam fotki i lub inne "przyjemności " . Odmroził sobie uszy Wypłosz ? Ano a odmrożenia sie długo goją . Chciał zmanipulowac żonę ? A to żona zmanipulowało jego . Tyle


prsk zczc

zimna - Wto 17 Lut, 2015 11:26

Wiedźma napisał/a:
Nawet jeśli widzisz to co chcesz zobaczyć, to może jednak daruj sobie taką ironię, OK

Nie, Wiedźmo widzę coś, czego bardzo nie chce zobaczyć i wczoraj i dziś i na juto również.
Tak, posługuje się ironia , to moja słabość, część mojej choroby, ironia jest ucieczką,ukryciem, kabotyńskim tchórzostwem ale i potrafi być formą agresji :bezradny:
Posługuje się ironia gdy nie potrafię inaczej, gdy nie umiem, wstydzę się lub boje. Jeszcze mi się to czasem zdarza ale nieczęsto Ironia to tez był taki sposób funkcjonowania w moim środowisku, tylko między silnymi ofkors :roll: Staram się nie robić tego w stosunku do ludzi ,szczególnie w ich słabości, by nie urazić lub zranić. Dlatego zacytowałam Twój post jako silnej i wyterapeutyzowanej, bo bez ironii nie potrafiłam powiedzieć tego co czuje i powiedzieć moim zdaniem powinnam ale zapomniałam, że ach nieważne :luzik:

Użyłam wulgaryzmu świadomie z rozmysłem i celowo :evil2" i kartka mi się oczywiście należy.
Spróbuje bez ironii, powiedzieć co czuje , ten wątek jest bardzo smutny i jest mi na prawdę przykro. I uważam że dobrze nie będzie, i uważam że Bartek odpłynął na drugą strone już jakiś czas temu i nie wiem kiedy wróci i kto to jest ten tu.... I uważam że tu pomocy nie otrzyma a wręcz przeciwnie, tak to wyglądało wczoraj przynajmniej i u Szymona ale to tylko moje zdanie a jestem tylko głupia pijaczką tak, że luz :luzik: . No żałośnie to brzmi :|
więcej się nie odezwe słowo harcerki :bezradny:

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 12:17

Jonesy napisał/a:
tak to sobie wytłumaczyłem


No właśnie... Czy Ty aby nie manipulujesz sobą, wmawiając sobie (i później nam), że to było przyczyną? Czy nie jest tak, że napiłeś się bo chciałeś się napić? Przygotowany grunt... Wszyscy mnie usprawiedliwią, przecież przez nią zapiłem...

Myślę, ze zapiłeś przez to, że u podstawy dokonałeś złego wyboru. Że trzy i pół roku temu zacząłeś trzeźwieć nie dla siebie... Że uzależniłeś swoją trzeźwość od czegokolwiek... Żony... Dzieci... Punktualności PKP... Nowym zadajemy tu często pytanie, czy chcą trzeźwieć... Czy Ty chciałeś? Czy zrobiłeś wszystko, żeby być trzeźwym? Czy zrobiłeś cokolwiek żeby się nie napić?
Jonesy napisał/a:
4 lata temu żona uratowała mi zycie - tak długo mi mówiła ze jestem chory, że w końcu przyjałem to za pewnik i zacząłem szukac pomocy.

Wczoraj zrobiła to drugi raz - pokazała, że tak naprawdę to czy się zapiję na śmierć, czy nie uderzy tylko i wyłącznie we mnie. Oni sobie beze mnie poradzą.
Pokazała mi że pijąc lub trzeźwiejąc dla niej na nic tak naprawdę nie wpłynę. to dla siebie samego muszę trzeźwieć. Dla siebie samego muszę chcieć.

Niesamowita kobieta.

Żona to, żona tamto, żona owo... A gdzie Bartek? :bezradny:
Jonesy napisał/a:
I do tej pory siedzi i rozmyśla nad tym jednym pytaniem: "na ch** mi to było potrzebne...?"



pterodaktyll napisał/a:
Co prawda to prawda, ale z tym określeniem "zapił" to bym się tak do końca nie zgodził. O takim co poszedł w cug i zachlał się w czarnoziem, czy wpadł w ciąg można powiedzieć, że zapił, ale stawiać znak równości pomiędzy kimś takim a kimś, kto wypił może kilka piw czy jakąś niewielką ilość innego alkoholu, to nieporozumienie. O wiele bardziej adekwatne jest stwierdzenie, że ktoś taki złamał abstynencję, zwłaszcza, że powiedzenie "zapił" ma dla podświadomości alkoholika bardziej pejoratywny wydźwięk i powoduje zwiększone poczucie winy po całym fakcie potrzebne mu akurat w tym momencie jak dziura w moście. Mówiąc o złamaniu abstynencji oczywiście mam na myśli sytuację w której po wypiciu ów delikwent wraca natychmiast do przerwanego leczenia i chwilowe złamanie tej abstynencji nie powoduje dalszego brnięcia w nałóg.
I tej wersji będę się trzymał choć pewnie zaraz mnie ortodoksi trzeźwienia powieszą za głoszenie herezji


O herezję posądzą Cię ci, którzy tego nie zrozumieli :)
Do cytowanej wypowiedzi dodałbym jeszcze, że wracamy do początku... Bo licznik, czy jak go tam zwać, jednak się kasuje. Bo nie jest się w tym samym miejscu co tuż przed zapiciem/złamaniem abstynencji, a mniej więcej w miejscu, w którym się było na początku drogi :/

pterodaktyll - Wto 17 Lut, 2015 12:26

Whiplash napisał/a:
O herezję posądzą Cię ci, którzy tego nie zrozumieli :)

No to oni mają problem a nie ja, nie sądzicie kol. Red? :mgreen:
Whiplash napisał/a:
dodałbym jeszcze, że wracamy do początku... Bo licznik, czy jak go tam zwać, jednak się kasuje.

Jeśli ktoś odmierza sobie te dni w trzeźwości i skrupulatnie liczy jak ten Harpagon ;) to rzeczywiście mu się kasuje i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo czy to będzie zapicie czy złamanie abstynencji, skutek w tym momencie jest ten sam. Zaczynamy od nowa tę mozolną wędrówkę do trzeźwości, choć może nie do końca od nowa, bo jednak pewien bagaż doświadczeń mamy jednak już za sobą. To czy z niego skorzystamy czy nie, to już inna bajka jak mawiał R. Kipling :mgreen:

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 12:40

pterodaktyll napisał/a:
No to oni mają problem a nie ja, nie sądzicie kol. Red?


pterodaktyll napisał/a:
Jeśli ktoś odmierza sobie te dni w trzeźwości i skrupulatnie liczy jak ten Harpagon to rzeczywiście mu się kasuje i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo czy to będzie zapicie czy złamanie abstynencji, skutek w tym momencie jest ten sam. Zaczynamy od nowa tę mozolną wędrówkę do trzeźwości, choć może nie do końca od nowa, bo jednak pewien bagaż doświadczeń mamy jednak już za sobą. To czy z niego skorzystamy czy nie, to już inna bajka jak mawiał R. Kipling
czyli:
Whiplash napisał/a:
a mniej więcej w miejscu, w którym się było na początku drogi
:mgreen:
dziadziunio - Wto 17 Lut, 2015 13:19

Boze jak się cieszę, boze jak się cieszę.. :radocha:
Że czas gdy czapeczka z wygrawerowaną na niej cyfrą, czy też liczbą pokazujacą lata abstnencji. mylnie postrzegana przez dumnie noszacych ją na głowach trzezwych ludzi.... odeszła dawno już w zapomnienie..
I to se już nie wrótti....panowie..czy tego ktoś chce..czy tyż nie... c44vc
Ale szacunek, pozostaje.. ;)
Pozdrawiam serdecznie g4g412

szika - Wto 17 Lut, 2015 13:19

zimna napisał/a:
ten wątek jest bardzo smutny i jest mi na prawdę przykro. I uważam że dobrze nie będzie, i uważam że Bartek odpłynął na drugą strone już jakiś czas temu i nie wiem kiedy wróci i kto to jest ten tu.... I uważam że tu pomocy nie otrzyma a wręcz przeciwnie

zimna całkowicie bez ironii napisze, ze cały Twój post, którego tu cytuje tylko kawałek, pozytywnie mnie zaskoczył..
mam podobne zdanie jak Ty w tym co zacytowałam z Twojej wypowiedzi..
Bartek Ty leć na terapię... tyle Ci powiem... tu pomocy nie dostaniesz..

z innej beczki..

jak Ossa "lezała i kwiczała" to do Jej wątku każdy sobie mógł wejśc i ot tak kopnąć Ją.. czasem przypominało to wyścigi kto mocniej walnie Ossę po głowie..
teraz oczywiście Ossa na niczym się nie zna, nic nie rozumie, zresztą nie tylko Ona...
to taka moja obserwacja z boku zupełnie..

OSSA - Wto 17 Lut, 2015 13:39

szika, prawda obroni się sama :luzik: mną się nie przejmuj jestem zainpregnowana na krytyczne uwagi, z każdej opresji wyjdę na trzeźwo. Spoko.
Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 13:40

szika napisał/a:
Bartek Ty leć na terapię
:okok: Jakoś w całym tym zgiełku zapomnieliśmy przekazać tego co najważniejsze :oops:
Wiedźma - Wto 17 Lut, 2015 14:01

Whiplash napisał/a:
szika napisał/a:
Bartek Ty leć na terapię
:okok: Jakoś w całym tym zgiełku zapomnieliśmy przekazać tego co najważniejsze :oops:

Mów za siebie, kolego redaktorze. Ja nie zapomniałam:
Wiedźma napisał/a:
powiem to - może wystarczy tylko raz: nie byłeś na terapii i to Ci teraz przyniosło efekt.
Nie rozbroiłeś swoich mechanizmów uzależnienia, nie umiesz radzić sobie z emocjami,
będziesz się wywracał na każdym wystającym z ziemi korzeniu.
Uważam, że powinieneś naprawić ten błąd i jednak trafić na terapię
      :tia:

Jonesy - Wto 17 Lut, 2015 14:03

Jeżeli pójdę na terapię, to tym razem zrobię to nie po to aby komukolwiek coś udowodnić, pokazać że ja to ja a nie ten ja, bo kto to ja? Jeżeli pójdę na terapię to zrobię to dla siebie, a nie żeby udowodnić komukolwiek że się do czegokolwiek nadaję.
Znamy się parę lat, z kilkoma z was również z widzenia. Jeżeli mimo wszystko ktoś uważa, że muszę mu cokolwiek udowodnić, to sorry, ale nie jestem juz tym zainteresowany.
Prawie 4 lata zeszły mi na udowadnianiu że ślicznie trzeźwieję, że jestem dobrym mężem, ojcem. Dobrym pracownikiem. Zbudowałem dom, spłacam grzecznie kredyt, płacę podatki, składki. Jestem porządnym obywatelem. A gdzie ja w tym wszystkim jestem? Chomikiem zap****** w kółku, żeby wszyscy dookoła klaskali jak dobrze mi idzie. No prawda jest taka że nie idzie. Prawda jest taka, że życie mi się wali, takie życie jakie do tej pory miałem. Może dla niektórych było ono średnie, ale dla mnie było najlepsze. A teraz już go nie ma.
I w ostatnim akcie desperacji szukałem już nie wiem sam czego, zapomnienia, ukojenia, krzyczałem o uwagę? Nie mam pojęcia. Skończyło się jak skończyło. Ten dzień minął, już go nie cofnę. Już go nie naprawię. Miałem kupę kontaktów w telefonie, w klubie abstynenta okazało się że obchodzili walentynki - wystarczyło zadzwonić i w parę chwil bym tam był. Ale nie, ja w niedzielę chciałem się nachlać. Kogo bym miał oszukać? Innych alkoholików? Nie sądzę żeby mi się to udało. Może to wszystko co czułem sam sobie wkręciłem, a tak naprawdę chciałem wrócić do starego kumpla. Może to ja sam zbudowałem na siebie pułapkę i w nią wpadłem. Może już odpłynąłem i ja to nie ten ja. Nie wiem sam.
Może żona zrobiła mi zdjęcia, może nakręciła film, może też jest inną osoba niż myślałem że jest. Żona to, żona tamto, a gdzie ja? No właśnie, zawsze z tyłu, jakbym nie grał głównej roli w moim filmie tylko poboczną. Tylko tło.
3 i pół roku temu gdy napisałem że zapiłem, dowiedziałem się że maska opadła, że są rysy na diamencie, że pokazałem prawdziwą twarz. Wtedy bardzo to zabolało. Teraz gdybym to usłyszał może bym powiedział, że coś w tym jest. Znajomy kiedyś mi powiedział takie zdanie - u uzależnionego jest tak, że na twarzy ma Disneyland, a w środku Holokaust. Nie byłbym pierwszym który się pogrążył po tym jak partnerka odeszła i życie się skończyło takie jakie znał. Ale nie mam zamiaru być kolejnym. Nie napiszę że pozbierałem się do kupy, bo to co zrobiłem mocno mną wstrząsnęło. Gdyby mi nie zalezało, gdybym miał to w du***, nic bym nie napisał, dalej bym grał pozory że jest tip top, aż w końcu zdechłbym zachlany. A może właśnie napisałem to bo byłem już pijany? Skąd mam wiedzieć co się we mnie działo w tę niedzielę. Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
Tyle tytułem wyjaśnień z mojej strony. Tym którym to nie pasuje i tak nie przepowiem, tym co mnie rozumieją, tłumaczyć nigdy nie musiałem.

A może po prostu, nigdy mnie tu nie było?

Wiedźma - Wto 17 Lut, 2015 14:08

zimna napisał/a:
uważam że tu pomocy nie otrzyma a wręcz przeciwnie,

Umiesz pomóc? Wiesz jak nie zaszkodzić? Więc zrób to, zamiast krytykować innych.
Przykład, a nie wykład.

zimna napisał/a:
Jeszcze mi się to czasem zdarza ale nieczęsto Ironia to tez był taki sposób funkcjonowania w moim środowisku, tylko między silnymi ofkors :roll: Staram się nie robić tego w stosunku do ludzi ,szczególnie w ich słabości, by nie urazić lub zranić. Dlatego zacytowałam Twój post jako silnej i wyterapeutyzowanej

No i popatrz jak to się można pomylić :aha:

Klara - Wto 17 Lut, 2015 14:10

Jonesy napisał/a:
Jeżeli pójdę na terapię,

Jonesy napisał/a:
Jeżeli pójdę na terapię

:mysli: 8|

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 14:16

Jonesy napisał/a:
Kogo bym miał oszukać? Innych alkoholików?
:nie: tylko siebie...
Jonesy napisał/a:
Tyle tytułem wyjaśnień z mojej strony. Tym którym to nie pasuje i tak nie przepowiem, tym co mnie rozumieją, tłumaczyć nigdy nie musiałem.
:tak: :okok:
Wiedźma napisał/a:
Mów za siebie, kolego redaktorze. Ja nie zapomniałam:
:wstyd2: przegapiłem...

Co się Klarciu zastanawia? Musi chłopak się dowiedzieć czy chce :bezradny:

Klara - Wto 17 Lut, 2015 14:24

Whiplash napisał/a:
Musi chłopak się dowiedzieć czy chce :bezradny:

Ciekawi mnie, w jakim to czasie zamierza chłopak do tej wiedzy dojść i ile razy chciałby się jeszcze podnosić zanim ją posiądzie :mysli:

Whiplash - Wto 17 Lut, 2015 14:27

Klara napisał/a:
Ciekawi mnie, w jakim to czasie zamierza chłopak do tej wiedzy dojść i ile razy chciałby się jeszcze podnosić zanim ją posiądzie

A jaka to różnica? Tak czy siak my za niego nic zrobić nie możemy :bezradny:

zołza - Wto 17 Lut, 2015 15:37

Jonesy napisał/a:
A może po prostu, nigdy mnie tu nie było?


Miło mi Cię poznać Jonesy :buziak:

stanisław - Wto 17 Lut, 2015 15:48

OSSA napisał/a:
ja nie czuje się ani skrzywdzona , ani wykorzystana.
Tak na tym polega trzeżwienie nie tylko alkoholików
Jonesy - Wto 17 Lut, 2015 16:11

Siedzę i myślę, przygotowuję się do rozmowy z terapeutką, na którą się umówiłem na jutro.
Wychodzi mi że najwyraźniej od dłuższego czasu piłem na sucho. A to co zrobiłem w niedzielę to było tylko oficjalne potwierdzenie faktu. Wychodzi mi też, że to najwyraźniej ja sam jestem sobie odpowiedzialny za stan w którym znajduje się obecnie moje małżeństwo.
To nie jest samobiczowanie ku uciesze tłumu, jak pisałem, od teraz robię to tylko i wylącznie dla siebie. Tak bardzo chciałem zmusić żonę do bycia szcześliwą ze mną, że wszystko inne przestało mnie interesować, nawet jej prośby żebym odpuścił. Wpadłem w błędne koło, które sam napędzałem - na przemian atakami agresji i przymilania, regulowałem sobie uczucia. I w końcu doprowadziłem do takiej sytuacji, że mogłem już tylko się napić, bo przecież od dawna chciałem to zrobić...
A wystarczyło tylko skupić się na sobie i poprosić o pomoc. Dać czas czasowi, żyć i dać żyć innym.
Picie na sucho, ku***, do tej pory myślałem że to taki mit, taki teks wkurzonych aowców, coś jak "wóda wylewa Ci się monitorem"...

stanisław - Wto 17 Lut, 2015 16:14

[quote="Jonesy" i poprosić o pomoc.[/quote] Nic więcej nie mozna dodać
Prawy - Śro 18 Lut, 2015 10:54

Jonesy a co czułeś jak piłeś ? jakąś ulgę czy od początku wiedziałeś , że nic ci to nie da? Czułeś się weselszy czy miałeś muła i wyrzuty sumienia ? Ogólnie dużo wypiłeś zapijając ? Pytam się bo ja jak nie piłem kiedyś 3 miechy i wypiłem 1 piwo nic nie czułem tylko przegraną , nawet mi to piwo nie smakowało.
Jonesy - Śro 18 Lut, 2015 12:41

Prawy napisał/a:
Jonesy a co czułeś jak piłeś ? jakąś ulgę czy od początku wiedziałeś , że nic ci to nie da? Czułeś się weselszy czy miałeś muła i wyrzuty sumienia ? Ogólnie dużo wypiłeś zapijając ? Pytam się bo ja jak nie piłem kiedyś 3 miechy i wypiłem 1 piwo nic nie czułem tylko przegraną , nawet mi to piwo nie smakowało.


Potrzeźwiej trochę jeszcze, idź na parę mitingów, na grupę wsparcia, może na terapię. Minie jakis czas i wrócimy do tego tematu, o ile jeszcze do czegoś Ci te informacje będą potrzebne. Ja spytałbym się "co czułeś w czasie poprzedzającym zapicie, wtedy kiedy trzeba było reagować, a nie grać kozaka"...

dtstgseete - Pon 23 Lut, 2015 00:10

Rufio tu napisal. http://komudzwonia.pl/vie...p=773838#773838
Ja tez pisalem - o zdbaniu o siebie. Jonesy Ty jak dla mnie (moze sie myle) tworzysz teatr bohaterow zony dzieci, terapeutki, siebie raz tak raz tak - wzruszasz sie i przeklinasz. A masz do cholery zadbac o jednego czlowieka - o siebie. O komfort przyjemnosc,zobaczyc siebie za 2 lata - za 10 lat i gdy przyjdzie koniec. Zobaczyc, ze oprocz Twojej zony, ktora najwyrazniej Ci nie pasuje (moze sie myle ale to nie tak istotne) jest piękny swiat. Masz wyczaic co bedzie dla Ciebie dobre. Zdziwisz sie jak wszystko inne zacznie sie ukladac. A te bajki co siwy sadzi o milosci o ,,najwazniejszej osobie'' to sa dobre do komedii romantycznych i seriali brazylijskich. Od kiedy to czlowiek bez nog pracuje jako goniec. Od kiedy siwy, czy dtstgseete, czy Jonesy, jesli tonie we wlasnych dziwnych jazdach - moze pomoc komus najwazniejszemu nawet w jego zyciu - rozwiazac jego problemy. Ja nie neguje szczerosci intencji i marzenia czlowieka o wznioslych uczuciach sprawiajacych, ze zycie jest piekne. Ale najpierw trzeba samemu sie najesc, zeby moc poczestowac drugiego. Inaczej nic z tego nie bedzie. Zasrany polski romantyzm, zesraj sie a postaw sie, ,,ja to nieistotny jestem, bo mysle tylko o dzieciach i o zonie'' pffff smiech :glupek2: I zobacz, ze nie tylko taki głąb i wykolejeniec jak ja tak pisze ale tez Rufio wiec moze troche racji mam :drapie:
I na koniec wyjasnienie - wszystkie slowoa typu ,,masz zrobic to'' masz zrobic tamto, ktorych tu uzylem - sa tylko figurami stylistycznymi 23r . Tak prosciej mi wyrazic moj punkt widzenia. Absolutnie do niczego Cie nie namawiam. Rob se co tam chcesz - ale ja juz widze, ze Ty dobrze kombinujesz :) Tylko no... nie bardzo dobre srodki dobierasz (czyli wypicie). Baba marudzi - wychodzisz po papierosy do sklepu - i nie wracasz. To jest lepsze. Inne rozwiazanie - mowisz - jest terapia par - idziemy na terapie par, inaczej nie rozmawiam z tobą. Jest jeszcze 500 innych wyjsc. Dasz rade. Zaczales od tej najgorszej - zle sie nie skonczylo. Zadbasz o siebie. Ludzie (w tym żony) szanują tych, co szanuja siebie samych. A tacy, ktorzy nie szanuja siebie samych - budzą albo litosc, albo zniecierpliwienie albo irytację otoczenia. W kazdym razie nic przyjemnego ani dla tej osoby, ani dla jego otoczenia. Facet - wyprostuj sie - jestes ważnym czlowiekiem :okok:
Ale sie nakrecilem hehe zvrrv

Jonesy - Pon 23 Lut, 2015 00:31

Jesteś niesamowity, przyjacielu o nicku którego nie da się wypisac :mgreen:
Dzięki za twój post, sporo w nim racji. Chociaż nie we wszystkim zgadzam sie w 100%, to jednak sens rozumiem.
Daję radę, podniosłem się i mam coś w łapach po tym upadku. Chyba nie jest to błotko.
Czas pokaże.

Dzięki jeszcze raz bo wsparcie wiele dla mnie znaczy, zwłaszcza teraz.

Guido - Pon 23 Lut, 2015 08:56

dtstgseete napisał/a:
...


Deetse, zazwyczaj chromolisz farmazony niczym Tomek Jachimek, ale tutaj wstąpiło w Ciebie prawdziwe natchnienie i wyładowałeś prosto z serducha.
Popieram i bardzo serdecznie pozdrawiam Ciebie i - naturalnie - Jonesa.

Wiedźma - Wto 24 Lut, 2015 19:44

Bartek, a coś Ty tak zamilkł gwałtownie od wczoraj, a? :notak:
Jonesy - Wto 24 Lut, 2015 23:44

Rozmyślam nad tą zagwozdką coś mi ją zadała wczoraj popołudniem...
Wiedźma - Śro 25 Lut, 2015 07:19

Jonesy napisał/a:
Rozmyślam nad tą zagwozdką coś mi ją zadała wczoraj popołudniem...

Łomatuchno! To aż tak? :szok:

...a to przecież tylko inny punkt widzenia... :roll:

Jonesy - Czw 26 Lut, 2015 09:10

kurcze, Jurek tak szybko pozamiatał, albo ja tak wolno zareagowałem, że mnie ominęło :)

Praca, siłownia, dzieciaki - czas mija. Od dzisiaj będzie trochę nudniej, bo małe jadą na ferie do babci na parę dni, ale może trochę sobie odpocznę. Wieczorem jadę na grupę, naładować akumulatorki.

W poniedziałek spotkanie, zobaczymy co nowego na mnie czeka za rogiem.

Z żoną spokojnie. Ani w górę ani w dół. Piłka jest po mojej stronie, to ja kreuję czy będzie źle i smutno, czy normalnie i spokojnie. Póki co jest spokojnie.

Whiplash - Czw 26 Lut, 2015 09:21

Jonesy napisał/a:
Z żoną spokojnie. Ani w górę ani w dół. Piłka jest po mojej stronie, to ja kreuję czy będzie źle i smutno, czy normalnie i spokojnie. Póki co jest spokojnie.

Pragnę nieśmiało zauważyć, że w kwestii Twoich emocji piłka zawsze jest po Twojej stronie :skromny:

A poza tym duuuuuże :okok:

O takie:

Wiedźma - Czw 26 Lut, 2015 09:54

Jak rozumiem - trochę się wyciszyłeś?

Jonesy napisał/a:
W poniedziałek spotkanie, zobaczymy co nowego na mnie czeka za rogiem.

Spotkanie z terapeutą, tak?
A czemuż to czekasz co na Ciebie zza węgła wyskoczy?
Przecież to Ty kreujesz swoją rzeczywistość i wiesz po co tam idziesz.

Jonesy - Czw 26 Lut, 2015 10:31

Jonesy napisał/a:
W poniedziałek spotkanie, zobaczymy co nowego na mnie czeka za rogiem.


Wiedźma napisał/a:

Spotkanie z terapeutą, tak?
A czemuż to czekasz co na Ciebie zza węgła wyskoczy?
Przecież to Ty kreujesz swoją rzeczywistość i wiesz po co tam idziesz.


No trochę się nie zrozumieliśmy. Ja nie czekam co na mnie wyskoczy zza węgła, tylko co nowego, ciekawego spotkam na swojej drodze. Niby mała różnica, ale ogromna różnica.

Czy się wyciszyłem? Ciężko powiedzieć. Myślę że tak. Ale to że wyciszyłem się, to nie znaczy że zapomniałem. Ten temat nadal czeka na wyjaśnienie. Ale chwilowo nie wiem jak się za niego zabrać, żeby nowa bomba nie wybuchła znowu. Więc chwilowo robię inne, równie ważne dla mnie rzeczy i czekam aż przyjdzie mi do głowy coś pożytecznego.

Wiedźma - Czw 26 Lut, 2015 11:04

Jonesy napisał/a:
Ja nie czekam co na mnie wyskoczy zza węgła, tylko co nowego, ciekawego spotkam na swojej drodze. Niby mała różnica, ale ogromna różnica.

No przyznam, że troszeczkę to nadinterpretowałam, ale tylko tak na potrzeby przymrużenia oka fsdf43t
A chodziło mi głównie o pokazanie Ci, że to Ty masz kierować swoim życiem, nie zdając się na przypadki czy wolę otoczenia.
A przynajmniej takie jest moje pobożne życzenie :aha:

Jonesy napisał/a:
to że wyciszyłem się, to nie znaczy że zapomniałem

Jasne, jasne - ale zawsze lepiej pamiętać bez targającego wzburzenia.
Spokój to podstawa. I dobre słowo :mgreen:

Jonesy - Pon 02 Mar, 2015 22:20

Jestem, żyję, mam się dobrze i działam.
Opisywałem co prawda w pamiętniku ostatnie dni, ale czemu i by nie tutaj.
Byłem rano na spotkaniu z psychologiem uzależnień, do takiej persony skierowała mnie moja terapeutka co prowadzi grupę wsparcia.
Dziwne uczucie taka wizyta, ale... pewnie będę musiał się przyzwyczaić... :bezradny:

Ann - Pon 02 Mar, 2015 22:21

Jonesy napisał/a:
Dziwne uczucie taka wizyta, ale... pewnie będę musiał się przyzwyczaić...
c4fscs
Jo-asia - Pon 02 Mar, 2015 22:42

Przybliż slowo....dziwne :prosi:
Jonesy - Pon 02 Mar, 2015 22:47

Oh, nie wiem jak Ci to opisać... Nigdy nikt się tak w stosunku do mnie nie zachowywał - kazała mi siedzieć na fotelu trzy metry od siebie zamiast przy stoliku, mówiła jakimś takim cichym i uspokajającym głosem jak do dziecka, albo do wariata??? I wciąż się dopytywała dlaczego nie jestem pewien, dlaczego wciąż mi się wydaje a nie mam pewności... No dziwne to takie dla mnie. Nie wiem...
Wiedźma - Pon 02 Mar, 2015 22:49

Jonesy napisał/a:
kazała mi siedzieć na fotelu trzy metry od siebie zamiast przy stoliku, mówiła jakimś takim cichym i uspokajającym głosem jak do dziecka, albo do wariata???

Siem ciesz, że Cię nie położyła na kozetce! :wysmiewacz:

Jonesy - Pon 02 Mar, 2015 23:00

Nie miała takiej kozetki. Tylko te fotele dwa, z takimi odrapanymi poręczami... Wielu się musiało nieszcześników przez nie przewinąć...
Ann - Pon 02 Mar, 2015 23:01

Jonesy napisał/a:
Tylko te fotele dwa, z takimi odrapanymi poręczami... Wielu się musiało nieszcześników przez nie przewinąć...
jeszcze mi powiedz, że czarne z chromowanymi elementami :shock:
Jo-asia - Pon 02 Mar, 2015 23:03

Dzieki :) zaspokoiles moją ciekawość
Jonesy - Pon 02 Mar, 2015 23:06

Ann napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Tylko te fotele dwa, z takimi odrapanymi poręczami... Wielu się musiało nieszcześników przez nie przewinąć...
jeszcze mi powiedz, że czarne z chromowanymi elementami :shock:


Nie, ta moja jest młodsza raczej i chyba jeszcze się nie nauczyła - obite materiałem i z tego tak powycierane... Następne mogą już czasami być chromowane :p

Ann - Pon 02 Mar, 2015 23:08

Jonesy napisał/a:
Nie,
uff bo myślałam, że kolejny wspólny element :P
Wiedźma - Sob 07 Mar, 2015 10:57

Dawno nic tu nie pisałeś, Bartek.
Jak Ci tam? :roll:

Jonesy - Sob 07 Mar, 2015 11:57

Bo piszę w pamiętnikach... :p
Dzięki że pytasz. Pracuję nad sobą, czekam na kolejną wizytę u psycholog. Grupy czwartkowej nie było więc z moją terapeutką będę rozmawiał w czwartek.
Czytam książkę co mi ją Yuraa przesłał, bardzo ciekawa i odświeżająca.
Jest fajnie, mam dużo wsparcia od przyjaciół teraz, mam z kim gadać i chcę gadać. Ale nie o *p**** a o konkretach. I super

Wiedźma - Sob 07 Mar, 2015 13:18

Jonesy napisał/a:
Bo piszę w pamiętnikach... :p

No przecie wiem :luzik:
Chciałam Cię tylko trochę na światło dzienne wyciągnąć :)

Jonesy - Sob 07 Mar, 2015 14:30

Dzisiaj sie z niejakimi Jackiem I Staszkiem spotykam, wiec sie wyciagne na swiatlo dzienne ;)
A poki co szkola niestety... Albo I moze stety.

Wiedźma - Sob 07 Mar, 2015 14:49

Jonesy napisał/a:
z niejakimi Jackiem I Staszkiem

Albo Ci to jacy tacy! :mgreen:

Jacek - Sob 07 Mar, 2015 23:02

jasny gwint :nerwus: - Bartku,trza bedzie powtórzyć spotkanie,bo zapomnielim uwiecznić fotką
dziewczyny dziękują za kwiatki

Jonesy - Nie 08 Mar, 2015 11:19

Ja się nie fotografuję za chętnie, więc pewnie i tak nic by z tego zdjęcia nie wyszło...
Tak więc, spoko luzik, fajnie się gadało, sympatycznie było i bardzo dobry jabłecznik zjadłem.
W domu kwiatem po łbie nie dostałem za spóźnienie, więc ogólnie całkiem fajnie!!!

Pamiętajmy tylko wszyscy o tym, co sobie powiedzieliśmy i byle do Lichenia.

Jacek - Nie 08 Mar, 2015 14:16

Jonesy napisał/a:
Ja się nie fotografuję za chętnie, więc pewnie i tak nic by z tego zdjęcia nie wyszło...

ojtam,ojtam ,nawet nie masz pojęcia to że i by wyszło
a to dlatego że całom oglądalność kobiecego wzroku zatrzymała by siem na tobie ,a my ze Staszkiem by wyszli po za kadr
eeech życiem staruszka 23r

Jonesy - Czw 12 Mar, 2015 23:40

Napisałem tam, napiszę i tu. W końcu tu znalazłem najbardziej zaskakujące wsparcie.

Jonesy napisał/a:
No, to niniejszym "wyleciałem" z grupy na okres 8 tygodni. Mam zrobić terapię podstawową ambulatoryjnie (poniedziałki i czwartki - czyli tak jak grupa wsparcia) i wrócić za 8 tygodni wyedukowany.
:bezradny:


Idę dalej

Jo-asia - Czw 12 Mar, 2015 23:46

Za co...wylecialeś?
Whiplash - Czw 12 Mar, 2015 23:54

Jo-asia napisał/a:
Za co...wylecialeś?

Zastanawiające... Nie przyszło mi do głowy że za coś, a raczej że po coś...

No Jonesy, za co wyleciałeś :tia:

Jonesy - Czw 12 Mar, 2015 23:57

za kołnierz wyleciałem.... albo za kalendarz... :)
Whiplash - Czw 12 Mar, 2015 23:59



:mgreen:

Wiedźma - Pią 13 Mar, 2015 07:14

Jonesy napisał/a:
Mam zrobić terapię podstawową

No i prawidłowo. Nareszcie :mgreen:

Jo-asia - Pią 13 Mar, 2015 08:55

Dla mnie...po co, jest logiczne :bezradny:
A za co...to moja ciekawość.
Nie chcesz...nie pisz.
A czy musisz....obsmiewac?
pewnie tak...inaczej byś tego nie robił.

Cieszy mnie to...że idziesz dalej :)

Whiplash - Pią 13 Mar, 2015 09:55

Jo-asia napisał/a:
A czy musisz....obsmiewac?

A tego to nie zauważyłem.. :bezradny:
Ale każdy widzi co chce.
Natomiast nie wiem, czy nie przyszło Ci Jo-asiu do głowy, ze mozna wylecieć niekoniecznie za coś, a po coś. Nazwijmy to "przeniesienie".

staszek - Pią 13 Mar, 2015 11:12

Wiedźma napisał/a:

Jonesy napisał/a:
Mam zrobić terapię podstawową


Wiedźma napisał/a:
No i prawidłowo. Nareszcie


:okok: Powodzenia.

Jacek - Pią 13 Mar, 2015 11:51

Jonesy napisał/a:
tu znalazłem najbardziej zaskakujące wsparcie.

wszystko zależy jak co i kogo odczytasz i to jak zaakceptujesz
na terapii też będzie trzeba

Jonesy - Pią 13 Mar, 2015 12:25

Jo-asia napisał/a:

A czy musisz....obsmiewac?
pewnie tak...inaczej byś tego nie robił.



Niestety, ale nie mogę ponosić odpowiedzialności za to jak odbierasz to co ja piszę. Skoro widziałaś tam obśmiewanie... to już Twoja sprawa.

Jo-asia - Pią 13 Mar, 2015 12:43

Jonesy napisał/a:
Jo-asia napisał/a:

A czy musisz....obsmiewac?
pewnie tak...inaczej byś tego nie robił.



Niestety, ale nie mogę ponosić odpowiedzialności za to jak odbierasz to co ja piszę. Skoro widziałaś tam obśmiewanie... to już Twoja sprawa.

Ok :)

Jonesy - Pią 10 Kwi, 2015 10:28

"Nie piję" Dick Selvig, Don Riley Dzięki tym Panom i ich książce przeczytałem moją stację i nie dotarłem do pracy na czas...
Bardzo ciekawa pozycja.

Whiplash - Pią 10 Kwi, 2015 10:49

http://joemonster.org/art...woje_spoznienia

:okok:

Linka - Wto 28 Lip, 2015 15:19

żeby nie zaśmiecać innego tematu...

Jonesy napisał/a:
Za to myślę że w działach dla współ panuje zupełnie inna atmosfera i słownictwo (chociaż pewien nie jestem, bo jako że nie jestem współ to tam nie zaglądam)


Jonesy, żyjesz, mieszkasz pod jednym dachem z rodziną,
która może, aczkolwiek nie musi być współuzależniona....
nigdy nie interesowało Cię co myśli, czuje ta druga strona? nawet tak z czystej ciekawości?


pytam bo jestem ciekawa....czy tylko ja tak mam, że czytam właściwie wszystko....czy to, że interesuje mnie temat alkoholizmu, wynika z mojego współuzależnienia?
jak to jest według Ciebie?

Jonesy - Wto 28 Lip, 2015 15:37

Był taki czas, dawno temu, że zaglądałem tam. Potem jako moderator niejako z obowiązku. Niestety, z racji tego, że jako alkoholik naprawdę nie wiem co poradzić osobom współuzależnionym, nie wypowiadam się wcale. Przede wszystkim nie szkodzić.

Skłamałbym jednak, gdybym nie napisał, że parę już razy na grupie wsparcia podkreślałem, że przejrzenie tej części forum daje obraz tego, przez co przechodzą partnerzy oraz rodziny alkoholików. Dla mnie jednak czytanie tego wszystkiego wciąż na nowo przypominałoby mi to, co w pamięci mam, ale czym nie mam ochoty się batożyć (bo nie jestem jak nasza nowa koleżanka, która wybaczyć sobie nie umie i wciąż ma do siebie żal).

Natomiast zauważyłem pewną, mocno rzucającą się w oczy zależność - w alkoholizmie najczęściej doradza się skupić tylko na sobie i na swojej chorobie, a we współuzależnieniu zostawić partnera jak najszybciej i skupić się na sobie.
Tylko że u was nieco mniej polecają terapię ;)

O, muszę edytować, bo teraz dopiero doczytałem że zapytałaś mnie o opinię na temat Twojego czytania alkoholizmu. No to nie wiem akurat jak to u Ciebie jest, pewnie po części obowiązki moderatorskie za Tobą przemawiają. A może masz taką potrzebę żeby o tych alkoholikach czytać? To już musisz sama sobie na to odpowiedzieć.

Linka - Wto 28 Lip, 2015 16:05

dziękuję za odpowiedź :)

Jonesy napisał/a:
Tylko że u was nieco mniej polecają terapię

hmmmm, sama nigdy na terapii nie byłam, za to bardzo pomógł mi Al-anon
Niestety oferta terapii dla współ w moim mieście jest niewspółmiernie niska w porównaniu z tą dla uzależnionych :bezradny:

Jonesy napisał/a:
. Dla mnie jednak czytanie tego wszystkiego wciąż na nowo przypominałoby mi to, co w pamięci mam, ale czym nie mam ochoty się batożyć


Moje czytanie...jest próbą zrozumienia ( z marnym skutkiem czasem :oops: )
Nie jest już związane z rozdrapywaniem starych ran....to jest ten etap, kiedy bliscy stają mi się piszący ludzie i ich historie, bez odnoszenia ich do swojego życia.
Choć widzę analogie, to etap żalu, buntu, urazy mam już za sobą. Pamiętam, ale już nie rozpamiętuję.

Jonesy - Wto 28 Lip, 2015 16:55

Ja z kolei znowu miewam ostatnio coraz mniej czasu na internetowe eskapady, sporo się dzieje z wykańczaniem domu, pracami na dworze, czasem z dzieciakami, sportami moimi, jakimiś filmami i serialami które lubię oglądać. Doba robi mi się za krótka, a organizm już nie 20-letni i 5 godzin snu dziennie to jednak za mało... no i czasem rezygnuję z tego czy owego, dlatego teżforum poczytuję głównie w pracy i to z doskoku, skupiając się na alkoholiźmie, czasem na pamiętnikach znajomych. Nigdy zresztą nie ukrywałem że Dekadencja jest dodatkiem w moim życiu, a nie moim drugim domem.
Współjak współ jeszcze czasem czytywałem, ale z racji tego że nic do poradzenia nie mam mądrego w tych sprawach, to wypowiadałem się rzadko. Ale DDA to już wcale nie czytałem, nigdy chyba, nawet jako moderator... Jakoś kompletnie mnie tam nie ciągnęło. Paradoksalnie staram się czytać to co akurat mnie interesuje, co mnie dotyka.

endriu - Czw 30 Lip, 2015 18:20

Jonesy napisał/a:
sporo się dzieje z wykańczaniem domu, pracami na dworze

to podobnie jak u mnie, z tym, że ja już remontuję i prace mam na polu :lol:

te wakacje poświęciłem w większości na remont domu i nie pojechałem do Chorwacji,
na wczasach byłem tylko weekendowo w Dolinie Charlotty na koncercie Santany i w Licheniu...

a u Ciebie jak z wczasami Jonesy ?

Jonesy - Pią 31 Lip, 2015 00:12

endriu napisał/a:


a u Ciebie jak z wczasami Jonesy ?


Nie narzekam.

dtstgseete - Pią 31 Lip, 2015 00:28

:okok:
Whiplash - Pią 31 Lip, 2015 00:42

Chociaż Ty nie narzekasz :zmeczony: :bezradny:
Jonesy - Pon 21 Gru, 2015 09:43

No trochę mnie nie było tutaj. Jakoś za wiele w sobie nie czułem, że mam do przekazania, a to co miałem pisałem zwykle w pamiętnikach.
Znowu święta, znowu bez śniegu. Tym razem jednak przygotowani jesteśmy już wcześniej, udało się nawet z dzieciakami parę razy na roraty zajść do kościoła. Jedzenie poszykowane, wczoraj uszka kleiliśmy, dzisiaj pierniki będziemy piekli.
Choinka ubrana, dom wysprzątany, prezenty kupione.

Zupełnie inaczej w te święta niż w zeszłym roku. Pomimo dramatycznych różnego sortu wydarzeń dotyczących tak mnie jak i żony, mogę chyba stwierdzić nieśmiale, na końcówce 2015 roku, że wcale nie był to zły rok. Najwyraźniej trzeba zawsze i we wszystkim doszukiwać się dobrego, a wtedy można się mile zaskoczyć.

My już czekamy na świąteczny czas. Tak bardzo będzie on świąteczny, ile święta w naszych sercach. Czy to wystarczy? Zobaczymy.

Życzę wszystkim forumowiczom, moim przyjaciołom, znajomym a także tym zupełnie obcym, ale dotkniętym podobnym problemem, zdrowych i spokojnych świąt, odrobiny wytchnienia, światełka zdrowego rozsądku i opamiętania a także dużo miłości i wybaczenia.

endriu - Wto 22 Gru, 2015 08:04

czyli, że w pamiętniku problemy a tutaj tylko to co na wierzchu, polukrowane,

zbyt to pięknie wygląda, ale fajnie, że u Ciebie wszystko się układa,
dziękuję za życzenia i na wzajem - Wesołych Świąt :)

Whiplash - Wto 22 Gru, 2015 09:17

endriu napisał/a:
czyli, że w pamiętniku problemy a tutaj tylko to co na wierzchu, polukrowane,

Ja tam się nie dziwię...

Jonesy - Wto 23 Kwi, 2019 11:41

Wow... Ponad trzy lata, nieźle.
Rzeczy które mnie przez ten czas spotkały... starczyłoby żeby kilka osób obdarować.
A ja wciąż stoję ;p No i się nie chwieję!!!
Pan Bóg w swojej dobroci postanowił naprawić to co nam nieszczęśliwe zrządzenie losu odebrało dwa lata temu. Michałek ma już miesiąc i jest niesamowitym bobasem, który daje ostro popalić. Jednak tacierzyństwo w wieku 37 lat to nie w kij dmuchał.
Tym bardziej, że musiałem też zmienić pracę i wstaję teraz o 4:30... No ale, nic nie dzieje się bez powodu. W ostatecznym rozrachunku wszystko wyszło na duży plus, więc tylko się cieszyć i nie narzekać za bardzo.
Tęskniliście?
Ale znowu się nie przyzwyczajajcie za mocno, to tylko taka gościnna wizyta, przypomnieć się chciałem żeby ktoś nie pomyślał, że przepadłem z kretesem :)
Pozdrawiam wszystkich
J.

kiwi - Wto 23 Kwi, 2019 12:07

Witaj ponownie Jonesy .
Miales w swojej rodzinie tragedie smierci swojego dziecka ?
I bez alkoholu to przetrzymales ? ......jezeli tak , to podziwiam .

Milych poswiatecznych dni zycze .

pietruszka - Wto 23 Kwi, 2019 12:40

Jonesy napisał/a:
Tęskniliście?

no ba!
Chociaż mnie akurat dochodzą słuchy ;) co tam u Ciebie, to brakuje Ciebie na forum 23r

esaneta - Wto 23 Kwi, 2019 18:20

Bartek, gratuluję! :)
Wpadaj, (tzn zaglądaj) tu częściej :]

Wiedźma - Śro 24 Kwi, 2019 20:36

Bardzo się cieszę, Bartek - zwłaszcza z wizyty bociana!
Gratulacje! :brawo:


rejek - Czw 25 Kwi, 2019 21:56

Siema Bartek
Jonesy - Pią 26 Kwi, 2019 14:08

No witam.
Tak Kiwi, przeszliśmy sporą tragedię. W sumie nie wyobrażam sobie jak mógłbym takie coś przetrzymać pijąc? Nie wyobrażam sobie.

W każdym razie jak widzicie sporo się u mnie dzieje. Dzisiaj wieczorem pakowanie, bo rano wyjazd do Krakowa na maraton. Biegania nie zarzuciłem, a przymierzam się do pierwszego w karierze startu w zawodach triathlonowych. Niestety coś kosztem czegoś - modelarstwo w ogóle wyleciało na chwilę obecną z rozkładu dnia. Kiepsko jakiś serial obejrzeć bo o 22:00 już padam na twarz. Ale za to udało mi się z córą w środę na Avengers do kina pojechać :)

Powiem wam, że to codzienne życie wcale nie jest takie łatwe i przyjemne :lol2: :lol2: :lol2:
ale nie zamieniłbym się za nic i nie wrócił do dawnego "wyluzowanego"

Whiplash - Pią 26 Kwi, 2019 14:17

Jonesy napisał/a:
Niestety coś kosztem czegoś - modelarstwo w ogóle wyleciało na chwilę obecną z rozkładu dnia


Może tak miało być? Pamiętam, że modelarstwo nie kojarzyło się najszczęśliwiej...

Jonesy napisał/a:
środę na Avengers do kina pojechać


Powiedz, czy to prawda, że po napisach nie ma nic? Że nie ma na co czekać? :(

Linka - Pią 26 Kwi, 2019 16:36

Whiplash napisał/a:
Powiedz, czy to prawda, że po napisach nie ma nic? Że nie ma na co czekać?

Potwierdzam .Nie ma nic. Córki były na tym filmie.

Wiedźma - Pią 26 Kwi, 2019 16:49

Linka napisał/a:
Potwierdzam .Nie ma nic.

No to za co oni biorą pieniądze? :tupie:

Whiplash - Sob 27 Kwi, 2019 21:14

Ja wczoraj... dzisiaj... wczoraj i dzisiaj byłem na minimaratonie - Avengers Infinity War i Avengers Endgame. 6 godzin w kinie :mgreen: zajefajnie było. A dzięki tej wiedzy, nie musiałem po trzeciej nad ranem zastanawiać się czy jeszcze czekać, czy już pędzić do wyra :mgreen: Dzięki :)
kiwi - Nie 28 Kwi, 2019 12:40

Jonesy .....dziekuje za to zdanie ...."W sumie nie wyobrażam sobie jak mógłbym takie coś przetrzymać pijąc? Nie wyobrażam sobie."

Zycze wszystkiego dobrego dla Ciebie i Rodzinki !

Milo pozdrawiam

szymon - Wto 30 Kwi, 2019 21:45

:okok:



w HD :)

Jonesy - Pią 07 Maj, 2021 12:46

Na wypadek jakby ktoś sobie pomyślał że już nie zaglądam, to jednak zaglądam. Tylko jak nie mam nic mądrego do napisania to siedzę cicho. Ale zauważyłem ostatnio że ożyły dwa wątki, które lata temu hen nie były mi obojętne. I tak jakoś mi się zatęskniło za Wami. No i wypadałoby jakby nie było dać znać, że jeszcze się do sekcji "pożegnania" nie pcham, chociaż zawodowo mi obecnie z tą sekcją baaaaardzo po drodze ;)

No więc jestem. Na chwilę? Na dłużej? Sam nie wiem.

Ps. To już 10 lat jak się znamy 34dd 34dd

staaw - Pią 07 Maj, 2021 12:56

Jonesy napisał/a:
Tylko jak nie mam nic mądrego do napisania to siedzę cicho.

No jeżeli na forumie będą pisali tylko przekonani o swej mądrości, to co drugi zgłupieje od tego... :rotfl:
Fajnie że się odezwałeś...

Wiedźma - Pią 07 Maj, 2021 15:16

Miło Cię widzieć, Indiana :indiana:
Opowiadaj - co tam u Ciebie?

esaneta - Pią 07 Maj, 2021 16:43

Hej Bartek! Ależ niespodzianka :]
LaPD76 - Sob 08 Maj, 2021 00:35

Cytat:
Tylko jak nie mam nic mądrego do napisania to siedzę cicho.

Ciekawa sprawa bo mnie każdy jeden dzień uczy i doznaję nowych doświadczeń i myślę że zawsze bym mógł coś mądrego napisać, ale tylko wtedy nie jeśli bym uważał że jestem już tak wspaniały że żaden dzień mnie już nic nie potrafi nauczyć :rotfl:

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 08:38

Dobra, miejmy to z głowy.
Od ponad roku pije dzień w dzień. Już mam dość, nie mam siły.
W czwartek jadę z powrotem na moją grupę wsparcia, o 10 dzisiaj mam umówioną rozmowę z moją terapeutką.
Jakie to życie jest po***rdolone.

Janioł - Pon 25 Kwi, 2022 08:41

Jonesy napisał/a:
Jakie to życie jest po***rdolone.
raczej nie życie ale Twoje decyzje przez ostatni rok. Powodzenia !
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 08:53

Ja tam rok temu podjąłem jedną głupią decyzję.
Teraz mam nadzieję że podjąłem tę drugą, mądrzejszą.

Janioł - Pon 25 Kwi, 2022 08:59

Jonesy napisał/a:
Ja tam rok temu podjąłem jedną głupią decyzję.
przed sięgnięciem za każdym razem po alkohol przez ponad rok miałeś wybór i za każdym razem to mądre nie było
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 09:07

jak to wszystko ruszyło to już za bardzo wyboru nie miałem. Po prostu jeden ponad roczny ciąg alkoholowy. Aż nie wierzę że takie coś było możliwe. Że organizm to wytrzymał.
Janioł - Pon 25 Kwi, 2022 09:15

Jonesy napisał/a:
jak to wszystko ruszyło to już za bardzo wyboru nie miałem.
gdybyś nie miał pewnie dalej byś pił a można było przerwać wcześniej nawet po pierwszym razie, ja skończyłem na ośmiu miesiącach i tez byłem zdziwiony, mnie bardzo mocno siadła psycha, fizycznie był potencjał na dalsze chlanie
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 09:31

Janioł napisał/a:
Jonesy napisał/a:
jak to wszystko ruszyło to już za bardzo wyboru nie miałem.
gdybyś nie miał pewnie dalej byś pił a można było przerwać wcześniej nawet po pierwszym razie, ja skończyłem na ośmiu miesiącach i tez byłem zdziwiony, mnie bardzo mocno siadła psycha, fizycznie był potencjał na dalsze chlanie


To mam podobnie. Myślę że fizycznie to bym mógł iśc na rekord... Na szczęście psycha mi siadła i zacząłem prosić o pomoc.

pietruszka - Pon 25 Kwi, 2022 11:59

Szkoda, że w Takich okolicznościach... Ale witaj na forum.
Dobrze, że się ocknąłeś... Szkoda by Ciebie było chłopie.

Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 12:50

U...ła... no to kiepsko :/
...ale dobrze, że się zreflektowałeś :cacy1:

Witaj z powrotem wśród swoich! :luzik:

Po rocznym ciągu może być Ci dość ciężko, ale przecież jesteś maratończykiem, dasz radę!
Kiedy odstawiłeś?

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 12:52

Wiedźma napisał/a:

Kiedy odstawiłeś?


W zasadzie to wstałem i coś jakby mnie trafiło. Ale od tygodnia już mi się zbierało, psychika coraz gorzej sobie radziła z samooszukiwaniem.

Już dzwoniłem do terapeutki na czwartek na grupę wsparcia.

Bardzo już jestem tym całym piciem i kłamaniem wszystkich wkoło zmęczony.

kiwi - Pon 25 Kwi, 2022 12:55

Jonesy ....okolicznosci chwilowo nie ciekawe .....ale wiesz gdzie po pomoc pojsc ....i ta pomoc otrzymasz...

Dziekuje Tobie ze sie otwarcie do zapicia przyznales .....i ze na forum wrociles .....

Podpisze sie pod slowa Pietruszki .....Dobrze, że się ocknąłeś... Szkoda by Ciebie było chłopie.

Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 13:16

Jonesy napisał/a:
W zasadzie to wstałem i coś jakby mnie trafiło

Aha. Znaczy - dzisiaj odstawiłeś.
No to lepiej siedź tu z nami cały czas. No chyba, że z przerwą na mityng.
...czy ewentualnie na pracę.

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 13:18

Wiedźma napisał/a:
Jonesy napisał/a:
W zasadzie to wstałem i coś jakby mnie trafiło

Aha. Znaczy - dzisiaj odstawiłeś.
No to lepiej siedź tu z nami cały czas. No chyba, że z przerwą na mityng.
...czy ewentualnie na pracę.


Taki jest plan właśnie.

Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 13:21

No to opowiadaj :aha:
Co robiłeś oprócz picia gdy Cię nie było?

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 13:30

Czy ja wiem, ostatni rok to straszna degradacja niestety. Nawet biegać przestałem, no bo kiedy? Jak od 16:00 już pod wpływem byłem...

Szkoda mi tego czasu co mi z młodym poleciał bezpowrotnie, szkoda mi *j**** stosunków z córkami, ale co zrobię, nic już na to nie poradzę. Teraz chce się ogarnąć i w trzeźwości dociągnąć do dość późnego roku życia.

Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 13:44

Czasu nie cofniesz, bo się nie da (co udowodnił Jańcio Wodnik 8) ).
Ale na czas przyszły możesz mieć znaczący wpływ, więc trzymaj się tego.
Jak ogarniesz siebie, to i stosunki z córkami z czasem poukładasz,
a i dla synka masz szansę stać się wzorem - jak na ojca przystało.
To zależy od Ciebie, piłka jest po Twojej stronie boiska.

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 14:24

Zachciało mi się "normalnego" życia... Gupek jeden
pietruszka - Pon 25 Kwi, 2022 15:20

Jonesy napisał/a:
Zachciało mi się "normalnego" życia...

Dziwne wyobrażenie miałeś o tym normalnym życiu ;) Mogę Cię zapewnić, że ci podobno "normalni" w dużej masie nie piją codziennie, no ale to pewnie wiesz. A czasem baaaardzo rzadko.

Dziwne są te pułapki uzależnionego mózgu. Świadomie wiem, że papierosy cuchną, ale... bywało, że mi pachniały i to sporo po rzuceniu tego świństwa.

Wracasz do biegania?

Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 15:55

A jak się dzisiaj czujesz? Tego pierwszego dnia po rocznym ciągu? :roll:
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 16:06

No generalnie myśląc o "normalnym życiu" nie zakładałem że będę pił nawet po 8 piw dziennie... Myślałem że mi się uda o tak od czasu do czasu.

Ogólnie czuje się naprawdę naprawdę zmęczony. I fizycznie i psychicznie. Na szczęście jak mówiłem, od tygodnia już zaczęło mi wszystko przeszkadzać, trochę rozmawiałem ze znajomymi świadomymi mojego problemu. Chyba podświadomie chciałem dać sobie szansę na powrót do życia. No i wyszło to dzisiaj rano po tym jak Iwona wczoraj powiedziała, że mam iść się leczyć. Zasiedziało w głowie przez noc no i ten. No i stąd tu jestem.

Linka - Pon 25 Kwi, 2022 16:37

Coś mi nie grało w jakimś poście na Fb, No ale…nie skomentowałam.
Wałcz, bo masz o co.
Więcej szans może nie być.

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 16:44

Jest jak jest. Czasu nie cofnę. Mogę tylko iść do przodu i doprowadzić siebie i życie do porządku. Poki co siedzę w pociągu i bez alkoholu, a ostatnio zazwyczaj już byłem po dwóch...
Zagubiona - Pon 25 Kwi, 2022 16:47

Jonesy, dobrze, że wróciłeś, szkoda tylko, że w takiej sytuacji. Niemniej powrót, choć nie najłatwiejszy (z własnego doświadczenia wiem jak ciężko wrócić po długim ciągu) to dobry krok, żeby przerwać ciąg.
esaneta - Pon 25 Kwi, 2022 17:26

Witaj ponownie na Dekadencji Bartek. :)
Choroby nieuleczalne mają to do siebie, ze zdarzają się ich nawroty. Ważne, ze wiesz gdzie i jak szukać pomocy. Stań w prawdzie.

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 17:43

W czwartek jadę na moją starą grupę wsparcia i będę rozmawiał z terapeutką. Znajomi powiadomieni ci co mam z nimi najbliższy kontakt.
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 18:02

Najgorsze te najbliższe nieprzespane noce... A te mam pewne jak raty w banku.
esaneta - Pon 25 Kwi, 2022 18:19

A jak sobie wówczas radziłeś?
Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 18:27

Nieprzespane noce to dopiero są przede mną.
esaneta - Pon 25 Kwi, 2022 18:48

Ale już kiedyś to przecież przerabialeś. Jak sobie wówczas radziłeś?
Wiedźma - Pon 25 Kwi, 2022 19:55

Jonesy napisał/a:
Najgorsze te najbliższe nieprzespane noce.

Ano jakoś musisz przez to przebrnąć :bezradny:
Tylko nie wpakuj się w jakieś prochy :nono:
Meliska, magnezik, trochę słodyczy z wieczora - glukoza we krwi działa usypiająco.

Jonesy - Pon 25 Kwi, 2022 20:05

Jak miałem momenty że robiłem sobie detox to przez ten tydzień co najmniej musiałem się po prostu przemeczyc. Kupiłem Valerin na sen wtedy ale kompletnie nie działał. No niestety substancja chemiczna musi z mózgu odparować i zwykłe nawyki powrócić. Na to trzeba czasu po prostu. Prochy odpadają, aż taki głupi nie jestem. Sport niestety póki co też, bo ostatnie pół roku dieta w 70% z piwa się składała i do tego jeden, max dwa posiłki...
Wiedźma - Wto 26 Kwi, 2022 08:43

Hej Bartek! No i jak tam noc?
Jonesy - Wto 26 Kwi, 2022 09:56

Jestem jestem, myślę że jakiś czas pewnie pobędę ;)
Coś tam jednak pospałem więc spoko. Niestety lub stety na trzeźwo mogę docenić walory wokalne Iwony (chociaż to i tak pewnie przyjemniej doceniać chrapanie uszami niż smród piwa nosem, więc z pokorą przyjmuję te niedogodności).
Nie miałem żadnych potów, żadnego telepca, zwidów czy innych takich również, duszności też nie. No i łapy mi nie latają w ciągu dnia. Ale jak pisałem gdzieś wcześniej ten ostatni tydzień to już naprawdę miałem jakieś takie przeczucie że już mam dość i zwolniłem tempo i intensywność.
Gorzej że głupi mózg struty już sobie kombinuje że może to przez to że nie było ze mną tak źle jak myślałem... Na szczęście wiem już, że nie mam co mu wierzyć w te brednie. Zachowawczo wczoraj wszyscy, którzy powinni, zostali powiadomieni, więc pozbawiłem się ewentualnych furtek. Ufff.

kiwi - Wto 26 Kwi, 2022 12:56

Popros zone albo sam zeby ugotowala rosol , i tak pic goracy kubek .

W ostatecznosci zupka do kubeczka kupiona ....i zalac goraca woda .

Ja jak sobie przypominam to potrzebowalam cos kwasnego ....zupe ogorkowa ....kiszone ogorki ....i duzy kubek czy dwa melisy

I masz racje ....potrzeba czasu ....dzien po dniu bedzie lepiej .....

Ale wszystko jest lepsze ....niz pic alk.

Kibicuje i zycze wszystkiego dobrego .

Wiedźma - Wto 26 Kwi, 2022 14:04

Pewnie dlatego jest nie najgorzej, że w ostatnich dniach wyhamowywałeś :aha:
Bo gdybyś przerwał regularne uchlewanie się, to by tak słodko nie było...
Ale nie ma co popadać w zachwyt, bo zapewne przewlekły zespół abstynencyjny Cię nie ominie.
Zadbaj o siebie maksymalnie - uzupełnij elektrolity, witaminki i wszystko czego organizmowi trzeba,
żeby za mocno nie telepało. Bo telepanie - wiadomo czym może się skończyć, będzie kusiło :|
Postaraj się też zająć głowę czymś fajnym, żeby nie miała czasu na roztrząsanie stanu, w jakim jesteś.

...a w ogóle po co ja Ci to mówię? :glupek:
Przecie Ty nie nowicjusz i znasz zagadnienie.

Jonesy - Wto 26 Kwi, 2022 14:26

Nie nowicjusz, ale też i chwała Bogu nie weteran. Ale coś tam na te tematy, tak że nieprzygotowany nie jestem.
Ostatnio w poście też miałem 2 tygodnie przerwy to w sumie poza tą bezsennością to szybko do siebie doszedłem... Chyba za szybko jednak.

Teraz skupiam się na sobie i żeby sobie znaleźć zajęcia na po pracy.

Ps. Kiwi, to już by była bezczelność prosić żeby rosołu nagotowała ;)

kiwi - Wto 26 Kwi, 2022 15:16

Ja tez bardzo lubie aktora Vin Diesel ...bardzo lubie jego filmy ....
On z kazdej sytuacji wychodzi ...troche wiecej poobijany , troche wiecej plastrow a nawet chyba go zszywali ?!....bo taka rane mial...

To tak jak Ty ....sytuacje chwilowo nie ciekawa ....ale dasz rade .....

A Pani Zona .....kocha Ciebie , bo juz dlugo jest z Toba .....a teraz jak zobaczy ze konczysz z tym alkoholem i wracasz na droge zycia w trzezwosci ....to z radosci i szczescia nagotuje Tobie nie garnek a cala wanne rosolku i w nim Ciebie wykapie albo wypierze .....Hi....Hi....Hi....

Ach, lepiej sie troche posmiac .....

Zupa pomidorowa ....tez jest dobra .....tak smakowo dobrze doprawiona .....

Sama nie wiem dlaczego , ale w tym pierwszym trzezwym czasie to bardzo mialam ochote na gotowane mieso z musztarda albo chrzanem .....

Naprawde wsluchiwalam sie w siebie .....i dogadzalam sobie jak umialam .....oczywiscie z daleka od alkoholu ......ale tez moja psycha byla bardzo rozkojarzona .....te natretne mysli i chcialam uciec i sie schowac i przeczekac ten czas ......ale co dziennie zmuszalam sie do zrobienia wszystkiego co mialam zaplanowane w danym dniu ....i powoli , powolutku .....bylo coraz lepiej ....i tak jest u mnie do dzisiaj ....czego i Tobie zycze !!!!

Jonesy - Wto 26 Kwi, 2022 16:12

Na razie to muszę dzisiaj sobie bieliznę wyprać bo dotarło do mnie takie dziwne ale celowe omijanie mojego prania.
No nie jest to technologia kosmiczna - obsługa pralki. Komputery naprawiam to i pralkę ogarnę ;)

Diesel spoko, ale mógłby już te wyścigi odpuścić i zająć się jakimiś ambitniejszymi projektami. Chociaż patrząc w jakim kierunku zmierza jego kariera to widzę go w Niezniszczalnych 5

Ps. I dojeżdżam sobie pociągiem do domu trzezwiutki. Fajnie.

Jonesy - Wto 26 Kwi, 2022 22:17

Ok, to idę próbować zasnąć. Drugi dzień dla mnie.
Ps. Odkąd odeszłem strasznie się tu pusto i cicho zrobiło...
Czyżby Marcin aż tak skutecznie moderowal?
Dobrej nocy!

Wiedźma - Wto 26 Kwi, 2022 22:45

Jonesy napisał/a:
Odkąd odeszłem strasznie się tu pusto i cicho zrobiło...

O tak... To już nie ta sama Dekadencja... :(
Ludzie wolą fuj-zbuka :fuj:
:bezradny:

Wiedźma - Wto 26 Kwi, 2022 22:46

Jonesy napisał/a:
idę próbować zasnąć

:kciuki:
Melduj o sukcesach!

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 06:38

No niby pospałem, ale jakieś takie dziwne sny i co chwila się budziłem bo bardziej koszmary niż normalne. Ale nie miałem za bardzo tak że leżałem dłużej niż chwilę i rozmyslalem. Dzisiaj spróbuje melisy, może co pomoże.
Tak że rozpoczynam kolejne 24h.
Pozdrawiam.

jal - Śro 27 Kwi, 2022 07:35

Jonesy napisał/a:
No niby pospałem, ale jakieś takie dziwne sny i co chwila się budziłem bo bardziej koszmary niż normalne. Ale nie miałem za bardzo tak że leżałem dłużej niż chwilę i rozmyslalem. Dzisiaj spróbuje melisy, może co pomoże.
Tak że rozpoczynam kolejne 24h.
Pozdrawiam.


Powodzenia na dziś... a jutro też będzie dziś. :pocieszacz:

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 07:51

Na razie skupię się na dziś. Co mam się na zapas zastanawiać co będzie jutro ;)
Wiedźma - Śro 27 Kwi, 2022 07:56

Jonesy napisał/a:
Dzisiaj spróbuje melisy

Jeszcze magnez, witaminki D3 i B complex. I dużo wody.
I trochę więcej soli - tylko takiej dobrej, kamiennej z mikroelementami - kłodawskiej albo himalajskiej.
Jakby zaczynało telepać - słodki soczek albo lody,
bo hipoglikemia ma objawy przypominające kaca, a po co Ci takie skojarzenia?
Powodzenia! :okok:

yuraa - Śro 27 Kwi, 2022 08:50

Cześć Bartek.
Dziekuję Ci za to wszystko co napisałeś, dziś dopiero przeczytałem
,mało mnie na forum osstatnio.
Bardziej w realu żyję, a mam czas zajęty.
forum już nie takie samo, coś się kończy nowe się rodzi. Samo życie.
Wczoraj koleś 62 lata przegrał z alkoholem , debil siedział na ławce i chował piwo pod kurtką jak mnie zobaczył. a co ja inspektor AA?
pewnie pojutrze go zakopią

kiwi - Śro 27 Kwi, 2022 09:05

To dobrze ....nastepny trzezwy dzien ....

Jezeli chodzi o mnie ....to na poczatku w kalendarzu (takim na jednej kartce caly rok ) sobie zrobilam czerwona kreske pod dniem 24.05 i kazdy nastepny trzezwy dzien zaznaczalam .....byly to juz trzezwe dnie ....tak ze i przez oczy chlonelam ta moja trzezwosc ....

I patrzac na kalendarz rano .....rozmawialam w myslach sama z soba ....no widzisz jest ciezko ....spac jeszcze nie mozesz jesc normalnie nie mozesz , wszystko ciebie boli , ale alkohol odchodzi i przykladowo to juz 4 dni wogle nic alk. nie pijesz ....dzis 5 dzien trzezwosci ....nie kupuj sobie nic , nie wchodz do sklepu tam gdzie od razu regaly z alkoholem .....dasz rade .....i wieczorem jak juz umyta w czystej poscieli kladlam sie spac ....to robilam sobie pod trzezwym dniem z ogromnym zadowoleniem nastepna czerwona kreske,

Rozdzielilam sobie moje pijane dni i poczatek trzezwosci .....to mnie motywowalo ......i tak dotarlam do konca roku ...robiac dochodzaca terapie i pracujac i motywujac sie rano i wieczorem kreska w kalendarzu.

A w nowym roku znalazlam to forum tu i zameldowalam sie i zostalam . No i jestem . I najwazniejsze ciagle trzezwa , czego i Tobie zycze .

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 09:10

Cześć Jurek, fajnie że jesteś ;)

yuraa napisał/a:

Dziekuję Ci za to wszystko co napisałeś, dziś dopiero przeczytałem


No a gdzie miałem przyjść jak nie do miejsca gdzie czułem się zawsze jak w domu?

yuraa napisał/a:
mało mnie na forum osstatnio.
Bardziej w realu żyję, a mam czas zajęty.


I bardzo dobrze, gratulacje!!! Tak powinno być właśnie.

yuraa napisał/a:

Wczoraj koleś 62 lata przegrał z alkoholem , debil siedział na ławce i chował piwo pod kurtką jak mnie zobaczył. a co ja inspektor AA?
pewnie pojutrze go zakopią


Dobrze zrozumiałem, że wczoraj się przed Tobą chował i padł? Czy że generalnie sie ukrywał jak Cię widział? Może się wstydził, może mu jakieś tam resztki normalności zostały?

U nas po Św. Marcinie (pracuję od jakiegoś czasu na Starym Rynku w Poznaniu) chodzi taki młodzieniec, około 35 lat. Zarośnięty, brudny, wciąż w tych samych ciuchach. I te dzwięki, które on z siebie wydaje, to nie są ludzkie dzwieki. To jakby, nawet nie zwierzę skowytało. Po prosty wrzaski i zawodzenie. W miarę cicho jest tylko jak pije. Kilka razy juz go widziałem, ale po pierwszym razie, jak szedłem za nim kawałek i się w to wsłuchiwałem to ponad miesiąc nie piłem. I tak się zbierało po drodze tych małych kamyczków, aż w końcu szala się przechyliła i stwierdziłem że mam dość. Swoje już wypiłem. Teraz chciałbym żyć i to jak najdłużej, w miarę możliwości.

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 09:13

kiwi napisał/a:

Rozdzielilam sobie moje pijane dni i poczatek trzezwosci .....to mnie motywowalo ......i tak dotarlam do konca roku ...robiac dochodzaca terapie i pracujac i motywujac sie rano i wieczorem kreska w kalendarzu.


Myślę że jak mózg trochę przetrzeźwieje to też podpytam tej mojej terapeutki z grupy o jakąś terapię dochodzącą, żeby wreszcie zrobić z tą samoakceptacją moją porządek. O ile mnie jutro wcześniej nie zamorduje...

yuraa - Śro 27 Kwi, 2022 09:17

nie , chował jakiś czas temu, przez ostatni miesiąc chodził jak zombiak po osiedlu.
taka radość z wcześniejszej emerytury

Wiedźma - Śro 27 Kwi, 2022 10:08

Jonesy napisał/a:
No a gdzie miałem przyjść jak nie do miejsca gdzie czułem się zawsze jak w domu?

:przytul:

yuraa napisał/a:
taka radość z wcześniejszej emerytury

No to się nacieszył... :/

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 10:30

ZUS się na pewno cieszy.
kiwi - Śro 27 Kwi, 2022 10:51

Ja wiem ze to temat Jonesego ....ale dopisze .....

Wlasnie .....bardzo duzo emerytow i emerytek zaczyna pic alkohol .....skonczyli prace ....i maja za duzo wolnego i nie wiedza co z soba zrobic.....staja sie alkoholikami ...nawet jak cale zycie nie pili alkoholu.

Musze wiecej uwazyc na siebie , bo ja tez nie dlugo emerytka ....

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 11:27

A ja aptekę okupiłem. Z tym że zamiast melisy melantonina.
Oraz... stopery do uszu :mgreen:

Zagubiona - Śro 27 Kwi, 2022 12:15

Jonesy napisał/a:
Oraz... stopery do uszu :mgreen:

Myślisz, że stoper wystarczą? ;)

Z drugiej strony jakbym miała wybierać to wolę całą noc słuchać chrapania, niż wąchać smród trawionego alkoholu...

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 13:19

Zagubiona napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Oraz... stopery do uszu :mgreen:

Myślisz, że stoper wystarczą? ;)

Z drugiej strony jakbym miała wybierać to wolę całą noc słuchać chrapania, niż wąchać smród trawionego alkoholu...


Jak nie to wytłumią. Co mam ją budzić co chwilę, niech sobie śpi smacznie. Poza tym za ten cały okres to powinienem słuchac po nocach i dziękować za to że jeszcze ma mi kto chrapać.

pietruszka - Śro 27 Kwi, 2022 13:40

Daj znać, czy działają :paluszkiem:
Maciejka - Śro 27 Kwi, 2022 13:46

Piankowe ponoć najlepsze stopery, wyciszają ale słychać odgłosy. Najlepiej stopery w uszy i na drugi koniec Mieszkania iść spać i zamknąć drzwi. Sprawdzone w opiece paliatywnej.
Dobrze, że mi nie ma komu chrapać. Bycie singlem ma, swoje plusy, uszy nie bola od czyjegoś chrapania... :rotfl:

Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 13:51

Maciejka napisał/a:
Bycie singlem ma, swoje plusy, uszy nie bola od czyjegoś chrapania... :rotfl:


Cisza bywa nieznośnie głośniejsza od najgłośniejszego hałasu. No i ja po to te stopery mam żeby jednak bliziutko żonki sobie spać.

Ps. Oczywiście że mam piankowe. A budzi mnie zegarek na ręku, więc spokojnie sobie potestuję dzisiaj ;p

Maciejka - Śro 27 Kwi, 2022 13:52

Ja uwielbiam ciszę, lubię siedzieć przy zgaszonym świetle sama...
Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 14:03

Na koniec jak już *ku**** wszystkich najbiższych na siebie, to sobie sam w tej samotności siedziałem i ze smutku z powodu samotności, samotnie się pocieszałem. Nawet do domu z pracy poźniej wracąłem, żeby jeszcze bardziej sie poczuć samotny...
pietruszka - Śro 27 Kwi, 2022 14:05

Jonesy napisał/a:
Nawet do domu z pracy poźniej wracąłem, żeby jeszcze bardziej sie poczuć samotny...

Znaczy się pretekst musiał być?

Maciejka - Śro 27 Kwi, 2022 14:06

A ja o samosci pisałam nie o samotności. Jak czuje się samotna to wychodzę do ludzi najlepiej w tłum ludzi. Dobra idę z tego tematu bo ja nie mam pojęcia o tym co przeżywasz.
Jonesy - Śro 27 Kwi, 2022 14:22

pietruszka napisał/a:
Jonesy napisał/a:
Nawet do domu z pracy poźniej wracąłem, żeby jeszcze bardziej sie poczuć samotny...

Znaczy się pretekst musiał być?


No widzisz, wszystko jest jakoś powiązane. Bo te późniejsze powroty były mi na rękę - mogłem juz pierwsze piwo sobie po 15-tej w pracy wypić. Bo mi się potem ramy czasowe trzeźwienia nie zgadzały. Wyliczone miałem 3h na jedn piwo, więc po 4 piwach 12h na otrzeźwienie. Potem stwierdziłem że dolicze jeszcze jedno, bo w sumie wstaję o 5 a w pracy po 7mej. A jak jeszcze wymyśliłem że mogę w pracy o 15? I tak to właśnie od "mienia wszystkiego pod kontrolą" wylądowałem tu gdzie jestem. Ale generalnie tak, smutek z powodu samotności, na którą sam się celowo skazywalem, byl bardzo dobrym powodem do ulżenia sobie. A nie daj Ci Panie Boże jak mi ktoś tę samotność próbował zakłócić... Taki paradoks :bezradny:

yuraa - Śro 27 Kwi, 2022 14:29

wybacz Jones ale tak mnie przyszło do głowy;
w pewnym wieku jak nie chrapie znaczy dobry w łóżku

Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 07:57

Może ta melanina faktycznie robi róznicę. Jak widać na załączonym obrazku, całkiem spoko sen. Chrapków nie słyszałem dzisiaj.
Ps. Za to żona słyszała ;)
Ps2. Tak jest, znowu godo do mnie!!

Wiedźma - Czw 28 Kwi, 2022 10:30

Jonesy napisał/a:
melanina

Melatonina :okulary:
Skoro zadziałała to znaczy, że Twoja szyszynka ma zaburzoną funkcję wydzielania tego hormonu.
...zapewne jeszcze wiele innych funkcji Twojego mózgu jest w tej chwili zaburzonych,
ale czas pracuje na Twoją korzyść i pomalutku wszystko wróci do normy :luzik:
Tak więc sprawdzaj co jakiś czas, czy ten suplement jest Ci jeszcze potrzebny,
żeby Ci się szyszynka za bardzo nie rozleniwiła :nunu:

Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 10:42

A tam sie czepiasz. Ale na pewno o wiele lepsza w działaniu niż valerin sen.
Pewnie że praca mózgu zaburzona, tyle czasu nie musiał się o zasypianie martwić... Nie licząc tych okresów gdzie się detoksowałem, ale właśnie ich się bałem przez te bezsenności.

Maciejka - Czw 28 Kwi, 2022 10:45

Ja brałam va... d noc plus i działało ale ja nie alkoholiczką, Melisa to jakbym nic nie wzięła, woda zabarwiona Przepłukala flaki.
Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 11:27

Meliska to chyba na dzieci tylko może zadziałać. Nawet nie próbowałem tego cuda.
Chociaż podobno krążą opowieści że ziołoterapia czyni cuda ;)

Maciejka - Czw 28 Kwi, 2022 11:29

Ty lepiej poszukaj cudów psychoterapii...
Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 11:51

Jak mi głowa przetrzeźwieje co nieco to poszukam cudu psychoterapii pod tytułem dochodząca.
A już myślałem przez chwilę, że nie ostał się żaden orędownik niezbędnej konieczności psychoterapii na forum ;)

Janioł - Czw 28 Kwi, 2022 12:04

Jonesy napisał/a:
A już myślałem przez chwilę, że nie ostał się żaden orędownik niezbędnej konieczności psychoterapii na forum
paru zostało, grupa wsparcia + terapka powinno wystarczyć choć każdy przypadek inny, ja skorzystałem z zamknięcia na 10 dni detoksu + 6 tygodni zamkniętej ......
Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 13:42

No cześć Janioł, kupe lat jak to mówią ;)
Oj, no jest poprawa jednak, w ciągu tych paru lat.
Swego czasu byłem kategorycznie na nie, jeśli chodzi o terapię. Teraz juz dopuszczam dochodzącą. A można było za pandemii jak miałem zdalną zrobić stacjonarną... Ehhh.

Swoją drogą zastanawiam się jak to wychodzi procentowo porównując liczbę powracających do nałogu osobników którzy korzystali z terapii i grup wsparcia, samej terapii, samej grupy wsparcia, mitingów, poszczególnych miksów powyższych no i naturszczyków ("nażywców")...

Klara - Czw 28 Kwi, 2022 14:30

Jonesy napisał/a:
Swoją drogą zastanawiam się jak to wychodzi procentowo porównując liczbę powracających do nałogu osobników którzy korzystali z terapii i grup wsparcia, samej terapii, samej grupy wsparcia, mitingów, poszczególnych miksów powyższych no i naturszczyków ("nażywców")...

Była na ten temat dyskusja, ale nie chce mi się szukać tego tematu, natomiast żeby coś tam udowodnić, choć już sama nie pamiętam co, kupiłam nawet książkę, która jak widzę, do tej pory jest dostępna w necie:


Jonesy - Czw 28 Kwi, 2022 21:10

Ale super wrócić na grupę!!!
Wiedźma - Czw 28 Kwi, 2022 23:07

Jonesy napisał/a:
A już myślałem przez chwilę, że nie ostał się żaden orędownik niezbędnej konieczności psychoterapii na forum ;)

Oczywiście, że jetem orędowniczką terapii i na pewno nakłaniałabym na nią każdego nowicjusza.
Ale Ty napisałeś, że jesteś umówiony z terapką, więc po co bym miała wyważać otwarte drzwi?
Przecież to chyba oczywista oczywistość, że wylądujesz na terapii. Czyż nie? :notak:

Jonesy - Pią 29 Kwi, 2022 05:42

Prędzej czy później tak się stanie ;) Już chyba nawet prędzej bardziej.
Kolejna nocka przespana. Teraz ten nieszczęsny długi weekend.

Wiedźma - Pią 29 Kwi, 2022 07:31

Jonesy napisał/a:
Teraz ten nieszczęsny długi weekend.

Masz się czym zająć?
Może zapytaj członków rodziny, myślę że są skarbnicą pomysłów jak spędzić majówkę :mgreen:

Jonesy - Pią 29 Kwi, 2022 08:53

Ja nie mówię że boję się weekendu.
Rodzinka, ogród, trochę biegania, trochę roweru, film, serial. Zajęci znajdzie się sporo.
Tylko że no, ostatni długi weekend był naprawdę "męczący". Więc mi się troche źle kojarzy.
Ale spoko luz, damy radę.
Ps. Chciałem tam wymienić też grill z rodziną, ale już nie wiem czy to nie na Was jak płachta na byka :p :p

Janioł - Pią 29 Kwi, 2022 08:57

Cytat:
ale już nie wiem czy to nie na Was jak płachta na byka
_________________
dla nas jak dla nas :mysli:
Jonesy - Pią 29 Kwi, 2022 09:16

Janioł napisał/a:
Cytat:
ale już nie wiem czy to nie na Was jak płachta na byka
_________________
dla nas jak dla nas :mysli:


Idąc tym dość prostym kluczem:
- praca,
- droga z pracy,
- pociąg,
- lidl,
- garaż,
- grill,
- bieganie,
- jazda samochodem,
- sklepy (wiem ,był już lidl, ale on ma okurat specjalne miejsce na tej liście i tego konkretnego w galerii MM omijam),
- kino,
- telewizja,
- filmy na komputerze,
i tak dalej, odpadają, gdyż gdzieś tam w tle, od dłuższego czasu przewijał się alkohol.
I tak, mam zamiar zrobić grilla w majówkę. Może nawet nie jednego ;)

Zagubiona - Pią 29 Kwi, 2022 09:32

Jonesy napisał/a:
Janioł napisał/a:
Cytat:
ale już nie wiem czy to nie na Was jak płachta na byka
_________________
dla nas jak dla nas :mysli:


Idąc tym dość prostym kluczem:
- praca,
- droga z pracy,
- pociąg,
- lidl,
- garaż,
- grill,
- bieganie,
- jazda samochodem,
- sklepy (wiem ,był już lidl, ale on ma okurat specjalne miejsce na tej liście i tego konkretnego w galerii MM omijam),
- kino,
- telewizja,
- filmy na komputerze,
i tak dalej, odpadają, gdyż gdzieś tam w tle, od dłuższego czasu przewijał się alkohol.

To zostało Ci szydełkowanie :rotfl: Ręce będziesz miał zajęte i nie będzie jak po alkohol sięgnąć ;)

Wiedźma - Pią 29 Kwi, 2022 12:26

Zagubiona napisał/a:
To zostało Ci szydełkowanie

Albo wyplatanie makram - ja sobie chwalę g4g412

...a z tym grillem to za bardzo nie szalej, bo grillowane jedzenie jest rakotwórcze :nono:

Whiplash - Pią 29 Kwi, 2022 12:27

Wiedźma napisał/a:
...a z tym grillem to za bardzo nie szalej, bo grillowane jedzenie jest rakotwórcze

:mniam:

Jonesy - Pią 29 Kwi, 2022 13:18

Whiplash napisał/a:
Wiedźma napisał/a:
...a z tym grillem to za bardzo nie szalej, bo grillowane jedzenie jest rakotwórcze

:mniam:


:zemdlal:

pietruszka - Sob 30 Kwi, 2022 14:33

Wiedźma napisał/a:
...a z tym grillem to za bardzo nie szalej, bo grillowane jedzenie jest rakotwórcze
dawno, dawno temu... maj się kojarzył z... rakami, młodymi kurczętami, młodym masłem i szparagami...
Myślałam, że te raki to taki zew przeszłości, a tu patrz...

------
kupiłam karkówkę... :mniam:

Jonesy - Sob 30 Kwi, 2022 17:07

Dzisiaj 10h snu. Nie powiem że nieprzerwanego, ale dającego odpoczynek.
Zagubiona - Sob 30 Kwi, 2022 17:13

Jonesy napisał/a:
Dzisiaj 10h snu.

Zazdro ;)

Jonesy - Sob 30 Kwi, 2022 17:57

Miałem wstać o 6 na bieganie, ale napisałem koledze że sorry, ale łóżko za wygodne. I położyłem się na nowo, a jak oczeta me zielone otwarlem (mam stalowoszare jakby co) to okazało się że 10:15 ;)
kiwi - Nie 01 Maj, 2022 11:51

Jonesy ....podobniez ....kto spi to nie grzeszy .....
Jonesy - Nie 01 Maj, 2022 12:11

No dzisiaj już od 7 na nogach, nie chciało się dłużej spać. O 9 już było pobiegane 9km i spokojnie do śniadania.
7 dni przeleciało. Bo zakładam że dzisiaj już się nic nie odjaniepawli niedobrego, no i sklepy są zamknięte bo święto.
Tak że miłej majówki i nie objedzcie się za bardzo.

Wiedźma - Nie 01 Maj, 2022 21:46

Jonesy napisał/a:
7 dni przeleciało

:brawo:

kiwi - Pon 02 Maj, 2022 10:16

Gratuluje ...7 dni to juz tydzien ....Hi....Hi....hi...i bez alkoholu .....ciesze sie razem z Toba ....i tej drogi sie trzymaj i nie zbaczaj tego Ci zycze .....
kiwi - Wto 03 Maj, 2022 14:19

Jonesy.....a ty gdzie ?
Wiedźma - Wto 03 Maj, 2022 19:44

...na majówce...? :drapie:

:oczy:

Jonesy - Wto 03 Maj, 2022 20:01

Wiedźma napisał/a:
...na majówce...? :drapie:

:oczy:


No a gdzie jak nie na majówce? Zresztą coś tam w fejsbuki poleciało z dnia dzisiejszego. Leci powoli i co tu więcej chcieć. Muszę prostować delikatnie to co się popsuło i powykrzywialo w relacjach.
Może i pisalbym coś chętniej tutaj, ale odnoszę wrażenie że naprawdę na Dekadencji zapadła jakaś taka senna atmosfera. Na co mi monologi wyglaszac?
Za chwilę czwartek i grupa, potem weekend. I tak się kręci. W głowie myślę mam odpowiednio poukładane, nie to co wtedy lata temu, jak blakalem się po omacku i wyważone drzwi jeszcze raz ale głową wywazalem. Starszy jestem trochę, trochę bardziej doświadczony. Nie tylko życiowo Ale i ogólnie. Wiem czego chce i nie zawaham się o to zawalczyć.
Na razie tyle. Musi wystarczyć.
Mam tę pogodę ducha od kilku dni. Luz na wszystko. I dystans. Spory dystans.

Wiedźma - Wto 03 Maj, 2022 23:22

Oj tam, oj tam... :beba:
Ważne żeś trzeźwy.

Jonesy - Śro 04 Maj, 2022 08:19

Wiedźma napisał/a:
Oj tam, oj tam... :beba:
Ważne żeś trzeźwy.


Nie tylko to. Ważne, że szczęśliwy, że wreszcie spokojny. I żeglujący w dobrym kierunku ;)

Whiplash - Śro 04 Maj, 2022 08:22

Jonesy napisał/a:
Ważne, że szczęśliwy, że wreszcie spokojny. I żeglujący w dobrym kierunku

Bo
Whiplash napisał/a:
Szczęście nie jest celem... Jest środkiem transportu.

Jonesy - Czw 05 Maj, 2022 11:46

Wczoraj Iwona nie wytrzymała i się pyta, jakim cudem ja to robię że jestem taki wyluzowany. Przecież zrezygnowałem z alkoholu i w ogóle i powinienem cierpieć i ubolewać i nie wiem co jeszcze...

Nie wie dziewczyna, że to nie jest tak, że ja chciałem pić. Cały problem polegał na tym, że nie umiałem nie pić... Gdy mi to odeszło została ulga niesamowita. Teraz mogę spokojnie skupić się na sobie.

Dzisiaj grupa. W sumie to nie mogę się już doczekać ;)

Maciejka - Czw 05 Maj, 2022 12:03

Widzisz, ja nie rozumiem jak facet zakłada rodzinę a potem mu na nie zależy tylko się zachlać. Żonka tupnela noga, mąż zaczął myśleć i szansa na szczęśliwa rodzinkę jest....
Zagubiona - Czw 05 Maj, 2022 12:08

Jonesy napisał/a:
Nie wie dziewczyna, że to nie jest tak, że ja chciałem pić. Cały problem polegał na tym, że nie umiałem nie pić...

Bo osoba, która nie jest uzależniona (od czegokolwiek) lub nie ma świadomości swojego uzależnienia nie wie jak to działa, bo i skąd ma wiedzieć. Uzależniony nie pije, bo chce tylko pije, bo nie potrafi przestać...

Ile to razy ja płakałam i dalej oddawałam się nałogowi, bo nie potrafiłam przestać...

Whiplash - Czw 05 Maj, 2022 12:30

Zagubiona napisał/a:
Ile to razy ja płakałam i dalej oddawałam się nałogowi, bo nie potrafiłam przestać...

U mnie np. to było inaczej, ja miałem świadomość nałogu i mogłem przestać (w końcu przestałem przecież). Ja nie chciałem przestawać, bo mi tak było dobrze. Bo nie dopadały mnie żadne straty z tego tytułu, a plusy przesłaniały ewentualne minusy. Wszyscy wokół przecież pili.

Jacek kiedyś miał dobry podpis w stopce:
"Niepicie jest łatwe, kiedy się nie ma żalu po stracie"

Jak nie będzie Ci żal, że nie pijesz (a jak mniemam w tej chwili tak właśnie masz), nie będzie problemu z prowadzeniem trzeźwego życia. :okok:

Jonesy - Czw 05 Maj, 2022 12:52

Maciejka napisał/a:
Widzisz, ja nie rozumiem jak facet zakłada rodzinę a potem mu na nie zależy tylko się zachlać. Żonka tupnela noga, mąż zaczął myśleć i szansa na szczęśliwa rodzinkę jest....


Trza by Ci się cofnąć do moich pierwszych postów sprzed lat. Ja nie zacząłem pić po ślubie. Ja piłem długo przed ślubem, ot za młodu jakoś tego nie było widać, dobrze się maskowałem, ilości nie był porażające, siły i energia na inne działalności też były. Poza tym moja żona sobie umyśliła że po ślubie na pewno zmądrzeję i się zmienię... A ja wtedy po prostu nie miałem świadomości tego problemu. Wchodząc w niewolę nałogu byłem tego kompletnie nieświadomy. Naprawdę długo zeszło, zanim mi to uświadomili.
Teraz, za tym podejściem, już będąc starszym i bardziej doświadczonym, potrzebowałem po prostu impulsu żeby się ocknąć. No i poszło i idzie póki co.

Marcin, nie mam absolutnie żadnego żalu po stracie ( w sensie po alkoholu, bo głęboko żałuję straconego czasu, który mogłem spędzić z rodziną, zamiast oddalać ich od siebie siłą). Do bycia szczęśliwym nie potrzebuję kropli nawet alkoholu.

Whiplash - Czw 05 Maj, 2022 12:58

Jonesy napisał/a:
Do bycia szczęśliwym nie potrzebuję kropli nawet alkoholu.

Dlatego napisałem to, co w nawiasie :) Ale gdyby tego żalu rok temu nie było, wróciłbyś do picia?

Jonesy - Czw 05 Maj, 2022 13:31

Rok temu byłem w zupełnie innym miejscu. Rok temu uważałem że doskonale sobie radzę i mam wszystko pod kontrolą. Rok temu dopiero się rozkręcałem - myślę że byłoby mnie bardzo ciężko przekonać do tego że jednak mam problem. Panicznie się tego wypierałem. Ba, w kłótniach z Iwoną nie mogłem użyć argumentu typu "nie możesz się na mnie złościć, piję bo jestem chory" - no bo przecież według siebie byłem perfekcyjnie zdrowy. Ot pokrętna logika alkoholika.
Zagubiona - Czw 05 Maj, 2022 13:57

Whiplash napisał/a:
Jak nie będzie Ci żal, że nie pijesz (a jak mniemam w tej chwili tak właśnie masz), nie będzie problemu z prowadzeniem trzeźwego życia. :okok:


Jonesy napisał/a:
Marcin, nie mam absolutnie żadnego żalu po stracie ( w sensie po alkoholu, bo głęboko żałuję straconego czasu, który mogłem spędzić z rodziną, zamiast oddalać ich od siebie siłą). Do bycia szczęśliwym nie potrzebuję kropli nawet alkoholu.


Jak to dobrze mądrych ludzi poczytać. A ja nie mogłam się doszukać dlaczego tym razem jest inaczej :glupek: A odpowiedź jest taka prosta...

Maciejka - Czw 05 Maj, 2022 18:00

Jonesy napisał/a:
moja żona sobie umyśliła że po ślubie na pewno zmądrzeję i się zmienię...


Nie ona jedna tak mysli przed slubem a potem banka pryska i zostaje rzeczywistosc i rozczarowanie , ze nikogo do znadrzenia nie mozna zmusic nawet ze soba bywa to trudne zadanie nie tylko dla uzaleznionej osoby.

Jonesy - Pią 06 Maj, 2022 06:45

Formuła grupy nieco się zmieniła przez okres pandemii. W zeszłym tygodniu było takie luzniejsze spotkanie nad jeziorem, wczoraj już normalnie i oficjalnie. Pamiętam sprzed lat, że potrafiło nas być nawet ponad 20 osób naraz. Tymczasem teraz Max do 8 osób. Czy lepiej czy gorzej? To już różnie. Na pewno więcej czasu żeby się wygadać, więcej też informacji zwrotnych. Miło widzieć, że wszyscy w zdrowiu i większość nadal uczęszcza. Co znamienne, ludzie, którzy są na grupie 15 lat i więcej... Nie piją 15 lat i więcej. Przypadek? ;)
Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułem, że jestem tam gdzie być powinienem. Nie wiem czemu tyle czasu mi zajęło trafienie tam. Wstyd pijaka to strasznie dziwna rzecz - nie wstydzilem się przyjść napity pod sklep w swojej miejscowości i dopijac się bardziej głosząc pijackie wywody filozoficzne, ale wstydzilem się poprosić o pomoc ludzi, którzy naprawdę sami prawie że prosili się że swoją ofertą pomocy. Kolega z grupy wczoraj się tłumaczył, że on tyle razy się mnie pytał czy jadę, a ja jak mówiłem że teraz nie bo to, bo tamto, siamto, to on myślał że ja wciąż na dekadencji sobie siedzę i mam wszystko ogarnięte. No przeprosiłem go za to wszystko, bo niczemu on winien, musiałem po prostu poczekać aż głowa zalapie że ta pomocna dłoń jest wyciągnięta.

Z innych tematów - Bogu dziękuję że wyszedłem z tego ostatniego ciagu bez większych problemów psycho-fizycznych. Że mi się spanie już poprawiło. Że bez telepca i bez detoksu. Jak do tego doszło, nie wiem, cytując klasyka. Ale cieszę się że tak to właśnie poszło. Jak patrzę wstecz, to na szczęście długów też nie mam narobionych, w firmie nikt się nie polapal co się dzieje, więc mam czystą kartę. W domu pomału się wszystko prostuje, najdłużej pewnie zejdzie odzyskać zaufanie starszej córki (bardzo jest podobna do mnie z charakteru, a to zła nowina akurat). A co ludzie na wiosce mówią to mi wisi, bo ostatnie lata też mi wisiało. Na wszystko wpływu nie mam.

Dzisiaj piątek, w nagrodę za grzeczne dwa tygodnie idę w południe do kina (odkąd jest drugi informatyk w firmie, mamy sporo swobody), no i liczę że weekend trochę się uda na sportowo, bo zaczyna mi ruchu brakować. Chociaż brak alkoholu i post przerywany (jem tylko między 12:00-20:00, w pozostałe godziny ino pije (teraz już tylko woda, kawa i herbata ;) )) zaskutkowalo że w 2 tygodnie zjechalem z 89kg do 84.5. No ale przestałem spożywać uderzeniowe dawki pustych kalorii po godzinie 15-tej. Dołożyć do tego trochę aktywności (Chociaż codziennie robię te 12 tysięcy kroków minimum - około 10km) i powinienem szybko wrócić do formy. Chociaż czuje już te 4 dychy na karku niestety.

No i to by było na tyle przy piątku z rana. Odmeldowywuje się ;)

Wiedźma - Pią 06 Maj, 2022 07:37

Jonesy napisał/a:
post przerywany (jem tylko między 12:00-20:00

O, super! :okok:
Witaj w klubie! :kumple:

Zagubiona - Pią 06 Maj, 2022 10:47

Jonesy napisał/a:
Bogu dziękuję że wyszedłem z tego ostatniego ciagu bez większych problemów psycho-fizycznych. Że mi się spanie już poprawiło. Że bez telepca i bez detoksu. Jak do tego doszło, nie wiem, cytując klasyka. Ale cieszę się że tak to właśnie poszło.

Jacy to ludzie są różni ;) z perspektywy czasu to ja się cieszę, że mnie na początku odstawienia przetrzepało porządnie. To jak się czułam przez te pierwsze dni, to był całkiem skuteczny argumenty, żeby nie wracać do tego syfu... Później to już wiadomo inne myślenie ale z początku tego właśnie potrzebowałam...

Kurcze jak tak dalej pójdzie to jeszcze ogarnę swoje lęki i odświeżę swój temat :szok:

Maciejka - Pią 06 Maj, 2022 10:58

I depresja pójdzie sobie gdzieś daleko....
Zagubiona - Pią 06 Maj, 2022 11:03

Maciejka napisał/a:
I depresja pójdzie sobie gdzieś daleko....

Moja depresja nie ma związku z moim uzależnieniem, a przynajmniej nie jest ono najsilniejszą jej składową. Tu akurat jest inna sprawa do przepracowania ;)

pietruszka - Pią 06 Maj, 2022 12:28

Wiedźma napisał/a:
Jonesy napisał/a:
post przerywany (jem tylko między 12:00-20:00

O, super! :okok:
Witaj w klubie! :kumple:

O! Witam również.

Jonesy - Pon 09 Maj, 2022 10:51

A jak weekend u Indiany? Ktoś powie, weekend jak weekend, normalna sprawa...
O nie nie.
W piątek pod wieczór wyruszyłem na lekką przebieżkę po okolicy. Chciałem jedna nową trasę sprawdzić, skręciłem nie tam gdzie miałem i w efekcie zamiast 11km wyszło prawie 16km ;) Z humorem i na komforcie.
W sobotę wstałem rano skoro świt (dobra, przesada, nie skoro świt a o 7 rano). W niedalekim mieście odbywały sie mistrzostwa Polski w Duathlonie, więc ze znajomymi pojechalismy kibicować. Ja wstałem w sobotę rano o 7 rano żeby sobie pojechać rowerem kibicować... Do niedawna sobotni poranek był zarezerwowany na spanie do 9-10, a potem ewentualnie spacer do pobliskiego sklepu po bułki. O jeździe autem w ten dzień nie mogło być mowy do południa.
Po powrocie w autko i z młodym do marketu ogrodniczego i prace w ogrodzie. Rewelacja, do wieczora się umęczylismy nieźle.
W niedzielę wstałem o 6:30 (!!!) i okaząło się że zaspałem ;p Mielismy z kolegami jechac pobiegać po górkach, no ale skoro zaspałem to... to wyruszyłem w teren solo i zrobiłem prawie 12km po swoim fyrtlu, głównie po lasach i łąkach. Potem na długi spacer z Iwoną, młodym i psem do lasu i na imieninowy obiad do matki. No i po powrocie jakoś taki przypływ energii miałem, więc jeszcze godzinka na rowerze wleciała.

A spać położyłem się o 21:30... Bo już nic więcej do zrobienia nie znalazłem.

A teraz najlepsze - wchodzę na wagę w niedzielę rano - 83.9kg!!! Miesiąc temu było 89kg. A od lutego jestem na tym poście przerywanym. Tylko że codziennie dobijałem na oko jakieś 1500 pustych kalorii. Więc teraz mi wszystko spada i niknę normalnie w oczach ;)

Szczegóły poniżej w zrzutkach. Szok, ile kalorii dostarcza do organizmu sześć piw. I tak dzień w dzień, dzień w dzień... Przerażające.

Zagubiona - Pon 09 Maj, 2022 13:24

Jonesy napisał/a:
W piątek pod wieczór wyruszyłem na lekką przebieżkę po okolicy. Chciałem jedna nową trasę sprawdzić, skręciłem nie tam gdzie miałem i w efekcie zamiast 11km wyszło prawie 16km ;)

Bo sprawdzanie nowych tras zazwyczaj tak właśnie się kończy :rotfl:

pietruszka - Pon 09 Maj, 2022 15:45

Tętno to u sportowca wyczynowego brawo
Wiedźma - Pon 09 Maj, 2022 17:09

Jonesy napisał/a:
Szok, ile kalorii dostarcza do organizmu sześć piw.

No. Pod względem kalorii i węglowodanów piwo bywa nazywane chlebem w płynie :aha:

Borus - Pon 09 Maj, 2022 20:16

Cytat:

Jonesy napisał/a:
Szok, ile kalorii dostarcza do organizmu sześć piw.

No. Pod względem kalorii i węglowodanów piwo bywa nazywane chlebem w płynie :aha:
...ale srać nie ma czym... :bezradny:
Wiedźma - Pon 09 Maj, 2022 20:52

Borus napisał/a:
...ale srać nie ma czym... :bezradny:

Ale za to szczać - jak najbardziej :mgreen:

Jonesy - Wto 10 Maj, 2022 05:47

I zaraz się weselej jakoś tak zrobiło ;)
Tymczasem ja w bardzo wczesnym pociągu do pracy. Wstajac o 4:45 doszedłem do wniosku, że w sumie to wczesnoporanne godziny to tak naprawdę jedyne godziny którymi sam mogę sobie dysponować (spanie, sport, siłownia). Mało to optymistyczne, bo lubię sobie pospać z rana, ale chyba trzeba powoli to przemyśleć.
Zacząłem trzeci tydzień. Powiedziałbym że szybko leci, ale przecież mi się nigdzie nie spieszy. Wszystko swoim tempem. Mam czas, mam dużo czasu.
Miłego dnia wszystkim.

jal - Wto 10 Maj, 2022 05:52

Jonesy napisał/a:

Zacząłem trzeci tydzień. Powiedziałbym że szybko leci, ale przecież mi się nigdzie nie spieszy. Wszystko swoim tempem. Mam czas, mam dużo czasu.
Miłego dnia wszystkim.


I tak trzymaj... :)

kiwi - Wto 10 Maj, 2022 14:29

I tak trzymaj .....


Jonesy - Śro 11 Maj, 2022 10:57

Teraz taka refleksja, o tym jak to pijący człowiek ma wszystko "pod kontrolą" - kilka przykładów z życia.
1). Do kolarzówki 3 lata temu kupiłem sobie porządne lampki do rowera - przód tył, na profesce, ładowane przez USB. Niestety jako że niespecjalnie sobie w sezonie jeździłem, a zima rower w trenażeru, to tak się walały po gabinecie, aż trafił na nie Michał. Bawił się bawił i jednego dnia widzę, że jedna lampka nie ma gniazda ładowania - dopowiedziałem sobie że zostąło wyrwane. Nawet się nie zastanawiałem jakim cudem 3-latek może wyrwać gniazdko ładowania ze środka lampki. Jako że na wiosnę naszła mnie chęć na powrót do jazdy rowerem, zasiadłem przed allegro i szukam nowej lampki. No i kupiłem na full wypasie lampkę przednią. Przyszła, sprawdza, ok. Zamontowałem na rowerze i idę szukać tylnej, tej poprzedniej co ją miałem (bo jakoś mi się zakodowało że to przednia była zepsuta). Znalazłem. Przednią działającą... No nic, to mam dwie przednie. Siadam i kupuję tylną. Zanim doszła, znalazłem tę zepsutą. Z nudów zacząłem się nią bawić, wyciągnąłem szybkę, płytkę z żarówką i znalazłem gniazdko ładowania - po prostu się przesunęło w głąb... No to mam teraz dwa komplety. Koszt? 3 stówy wywalone w błoto...
2). Dysk twardy w kompie zaczął padać jakieś półtora miesiąca temu. Posprawdzałem programami, faktycznie, kończy się. No to allegro. No ale przecież 2TB nie wymienię na 2TB. Więc szukam po 3TB. Są. Ale nie kupię zwykłego, bo Michał non stop z palucha wyłącza i włącza komputer, więc nowy pewnie też za długo nie pociągnie (poprzedni jakieś 3 lata). No to kupiłem na wypasie dysk 3TB serwerowy. Koszt? kolejne 3 stówy. Dysk przyszedł, rozkręcam komputer, wyciągam ten sypiący się, robię klona ze starego na nowy i biorę się za skręcanie obudowy. A na samym dole obudowy patrzę - nowiutki, nie podłączony dysk 2TB... Trzy lata temu kupiłem okazyjnie i nie podłączałem tylko włożyłem do kompa, że jak główny zacznie się sypać to se wymienie. No to se wymieniłem...
3). i ten boli. Dwa lata temu ponad, w listopadzie 2019 roku kupiłem dwa bilety na koncert Hansa Zimmera w Berlinie. Miał być on w 2021 w lutym (walentynkowy prezent). Niestety pandemia, dwa razy koncert przełożyli, dwa lata minęły i... i dostałem warunek - albo przez post nie piję, albo jadę sobie sam. No wytrzymałem dwa tygodnie, więc ostatecznie Iwona ze mną nie pojechała. Koszt jednego biletu? 600 zł ponad dwa lata temu. I teraz dodatkowy hihot durnego nałogu. W lany poniedziałek, dzień przed koncertem, pogadałem sobie trochę z podpitymi już "siwkami" co grasowali u nas po wiosce. Sam też oczywiście podpity byłem nieźle. No i od słowa do słowa, zaproponowałem wyjazd synowi sąsiada - ot tak, po kosztach dojazdu... Zajechaliśmy do Berlina, wypakowaliśmy się z auta, idziemy pod salę koncertową, a tam... bilety kupują od kwoty zdecydowanie wyższej niż w przeliczeniu na złotówki za 6 stów... Kurtyna. Na młodego nie jestem zły, bo nie mam o co. Okazje miał to pojechał, za benzynę za siebie zapłacił, dobrze się bawił. Tylko że... Jakbym nie pił to po pierwsze jechałbym z żoną jak należy. A po drugie, jakby jej coś wypadło, albo nie chciała i tak jechać, to jeszcze bym na tym zarobił...

Ogólnie dwa takie przykłady i letką ręką 6 stów w błotko. A ile było takich zakupów? Ile miałem akcji że zamiast coś naprawić, leciałem i kupowałem nowe? Zresztą, był taki okres, że jak miałbym na trawniku wysypać 10 worków ziemi do trawnika, to pewnie po każdy worek jechałbym oddzielnie... Więcej okazji do zajechania do monopolowego, więcej okazji do chlapnięcia w drodze powrotnej... Bezpieczeństwo? a co mi tam. Benzyna? a co mi tam...

I tak niby wszystko kontrolowałem, a tak na prawdę... Szkoda słów.

I mógłbym się załamać, gdyby nie to, że staram się jakieś tam pozytywy znaleźć - 3+2TB powierzchni oznacza, że przez kilka, jak nie kilkanaście lat nie muszę się martwić o dane w kompie. A dwa zestawy lampek pozwolą mi nie martwić się o to, czy aby na pewno mam w pełni naładowane lampki. No ale jest to już takie na siłę doszukiwanie się pozytywów.

No, to tak, żeby nikt nie myślał że w euforie przesadne popadam.

Aha, oczywiście podzieliłem się tymi mądrościami z Iwoną. I co ona na to? "Kasa to mały uj. Żałuj żeś siebie nie widział jak po pijaku do kominka drewno na wieczór dokładałeś i zasypiałeś na dole na kanapie..." A ona musiała potem po cichu przychodzić i sprawdzać po trzy razy czy wszystko jest pozamykane i czy się nie spalimy przez noc...

Whiplash - Śro 11 Maj, 2022 13:42

Jonesy napisał/a:
1). Do kolarzówki 3 lata temu kupiłem sobie porządne lampki do rowera - przód tył, na profesce, ładowane przez USB. Niestety jako że niespecjalnie sobie w sezonie jeździłem, a zima rower w trenażeru, to tak się walały po gabinecie, aż trafił na nie Michał. Bawił się bawił i jednego dnia widzę, że jedna lampka nie ma gniazda ładowania - dopowiedziałem sobie że zostąło wyrwane. Nawet się nie zastanawiałem jakim cudem 3-latek może wyrwać gniazdko ładowania ze środka lampki. Jako że na wiosnę naszła mnie chęć na powrót do jazdy rowerem, zasiadłem przed allegro i szukam nowej lampki. No i kupiłem na full wypasie lampkę przednią. Przyszła, sprawdza, ok. Zamontowałem na rowerze i idę szukać tylnej, tej poprzedniej co ją miałem (bo jakoś mi się zakodowało że to przednia była zepsuta). Znalazłem. Przednią działającą... No nic, to mam dwie przednie. Siadam i kupuję tylną. Zanim doszła, znalazłem tę zepsutą. Z nudów zacząłem się nią bawić, wyciągnąłem szybkę, płytkę z żarówką i znalazłem gniazdko ładowania - po prostu się przesunęło w głąb... No to mam teraz dwa komplety. Koszt? 3 stówy wywalone w błoto...


Wystarczą jakby co. I za 300 będzie ich prawie 50, na parę lat wystarczy :)

Jonesy napisał/a:
3+2TB powierzchni oznacza, że przez kilka, jak nie kilkanaście lat nie muszę się martwić o dane w kompie

udało mi się zapełnić 12TB :roll:
Ale za to mam postawiony na PLEXie serwer w stylu Netflixa, Bardzo polecam :)
Jonesy napisał/a:
Aha, oczywiście podzieliłem się tymi mądrościami z Iwoną. I co ona na to? "Kasa to mały uj. Żałuj żeś siebie nie widział jak po pijaku do kominka drewno na wieczór dokładałeś i zasypiałeś na dole na kanapie..." A ona musiała potem po cichu przychodzić i sprawdzać po trzy razy czy wszystko jest pozamykane i czy się nie spalimy przez noc...
I to jest najciekawsza informacja w sumie... To se wbij do głowy, że żaden nawet czujnik za parę stów nie wróci życia twoim dzieciakom, jak niedajboże doszłoby do tragedii...
Nieustające kciuki :kciuki:

Wiedźma - Śro 11 Maj, 2022 17:14

:zemdlala:
Jonesy - Pon 16 Maj, 2022 16:52

Sprawdzam, liczę i uwierzyć nie mogę. To już trzy tygodnie! Zleciało tak szybko. Zauważam że zupełnie inaczej funkcjonuje, głowa czysta i spokojniejsza, ogarniam wszystko jak należy. Sportowo rewelacja, bo wydolność mi tak skoczyla w górę że aż w szoku jestem. Przykładowo ostatnie dwa lata jak chodziłem do i z pracy na pociąg (jakieś 4km w jedną stronę) to tętno miałem na poziomie 117. Dzisiaj sprawdzałem, z torbą w ręce i 2kg kawy w drugiej tętno 66-75... O bieganiu czy rowerze nawet nie wspomnę. Jest też i smutniejsza rzeczywistość - wszyscy ci którzy trenowali ostatni rok dzisiaj są o wiele szybsi ode mnie, a większość z nich do niedawna mogła marzyć o moich wynikach... No cóż, trzeba mieć twardą du** i brać się za treningi.
W domu jak zwykle w sezonie wiosenno-letnim kroi się kolejny remont. Kto mnie obserwował na fejsie to wie że w zeszłym roku cały dół remontowalismy od a do z. Nawet nowa tapeta na jednej ścianie między salonem a kuchnią. No cóż. Tym razem tapeta wylatuje i lamele drewniane ozdobne... Łazienka na dole czeka na odmalowanie na biało, sufit w ubikacji też by chciał... No i starsza córka z racji wyjścia z podstawówki chciałaby też mieć pokój odmieniony na potrzeby nastolatki. Młodsza tylko się zaciesza, bo za rok ona zmienia status na nastolatke i też czeka z pokojem... Mam przegwizdane. A dodatkowo powoli trzeba by Michałowi zrobić taki normalny pokój zabaw, a nie że siedzi w gabinecie albo w salonie i tam się bawi.
Przez weekend też udało mi się trochę z trawnikami podzialac, znaczy z tymi gdzie psy nie mają dużo do gadania. Bo ten trawnik od podwórka, to sobie odpuszczam. Szkoda moich nerwów i szkoda mojej forsy. Jak nie psy wysikają to basen i trampolina wygnije.
W ten czwartek grupa ma luźne spotkanie nad jeziorem, chyba dam sobie spokój bo i tak bym nie zdążył na 16:00. Czwartek i piątek siedzę w domu z Michałem, bo niania chora i ma wolne. A żona wraca po 17-tej, więc trudno się mówi. Nic niepokojącego się nie dzieje, to nie będę wiariowac.

I tak to się kręci u mnie. Powoli i do przodu.

Wiedźma - Wto 17 Maj, 2022 07:09

Jonesy napisał/a:
Sportowo rewelacja, bo wydolność mi tak skoczyla w górę że aż w szoku jestem.

A co się dziwisz? Jesteś facetem w sile wieku, to i szybko wracasz do formy - wystarczyło zwolnić hamulec.

Jonesy napisał/a:
I tak to się kręci u mnie. Powoli i do przodu.

I przyznasz, że pięknie jest :aha:
Wróciła normalna normalność, jest rodzina, jest praca, jest zdrowie...
Nic się nie zawaliło. Zdążyłeś :)

(ale miej to za uszami, że następnym razem możesz nie zdążyć)

Jonesy - Wto 17 Maj, 2022 11:41

No powiedzmy, jakoś tak mi się udało, w porównaniu z większością którzy cierpią na tę chorobę, że znowu za dużo strat nie miałem. Ale też i przekonałem się że prawdą jest:
- że każdy kolejny ciąg gorszy jest od poprzedniego,
- można jednak pić ciągiem przez okres dłuższy niż tydzień/miesiąc/ a nawet pół roku
- można przeciągać strunę, ale tylko do momentu aż nie pęknie. I różne struny mają różne wytrzymałości.

Ale to prawda -w tym nieszczęściu mogę o sobie mówić jako o szczęściarzu.

Wiedźma - Wto 17 Maj, 2022 13:57

Jonesy napisał/a:
I różne struny mają różne wytrzymałości.

Inaczej mówiąc - każdy ma swoje dno :aha:

Jonesy - Wto 24 Maj, 2022 13:54

Normalnie nie wierzę... Właśnie córka starsza mi zadzwoniła opowiedzieć jak było na egzaminie 8-klasisty :szok: :szok:
Whiplash - Wto 24 Maj, 2022 15:33

Ło panie, dzieci Ci się starzeją. :wysmiewacz:

Moja młodsza za rok... :szok:

Wiedźma - Czw 16 Cze, 2022 18:27

No i gdzie się podziewasz, Bartuś? :roll:
Wszystko dobrze?

Jonesy - Pią 17 Cze, 2022 12:19

Wszystko dobrze! A na pewno nie gorzej ;p
(staram się wpisywać w trendy panujące obecnie na forum - nikt nic nie pisze, każdy się przygląda ;)

A na serio, to wychodzi mi 54 dni w trzeźwości póki co. Zasypiam spokojnie, przesypiam noce (na ile młody pozwala), waga spadła mi o 8kg, opuchlizna i czerwonoryje mi zeszło, łapy się nie trzęsą, kondycyjnie czuję się jak 30-latek. Finansowo to jednak się okazało że może i kasy na rodzinę nie przepijałem, ale coś tam jest do odrobienia i zejdzie mi jakoś do grudnia jak nic żeby wyjść na czysto (inflacja i podnoszone stopy procentowe nie ułatwiają życia).

Jest ok.

kiwi - Pią 17 Cze, 2022 15:04

Jonesy - ciesze sie razem z Toba ....ze jest trzezwo i dobrze !

A ze lato i goraco ....to ugotowalam dla nas kompot z rabarbaru ....zapraszam na zimny napoj bezalkoholowy....ja troszeczke miodem dosladzam ....


Wiedźma - Pią 17 Cze, 2022 17:31

Jonesy napisał/a:
trendy panujące obecnie na forum - nikt nic nie pisze, każdy się przygląda ;)

Ano tak ostatnio mamy :bezradny:
Wszystko wokół się zmienia, to i Dekadencja już nie ta sama co dawniej -
nawet zlotu już drugi rok nie ma kto zorganizować... :frasunek:

No ale co tam! :beba:
Najważniejsze, że masz się dobrze i jesteś trzeźwy!

...bo wiesz co jest w życiu najważniejsze?
- żeby rzeczy najważniejsze były najważniejsze!
Kurtyna! drggb

Wiedźma - Pią 17 Cze, 2022 17:32

staaw napisał/a:
On wszystko wie i ja wszystko wiem. To co my jeszcze mamy ze sobą dyskutować?

No właśnie! :aha:
Dlatego na Dekadencji taka cisza :mgreen:

pietruszka - Sob 18 Cze, 2022 00:11

Wiedźma napisał/a:
Dlatego na Dekadencji taka cisza

znaczy się... same rabiny :shock: :p

Wiedźma - Sob 18 Cze, 2022 07:42

pietruszka napisał/a:
znaczy się... same rabiny :shock: :p

Nie. Wszyscy wszystko wiedzą :okulary:
:mgreen:

Jonesy - Pon 20 Cze, 2022 08:40

No bo w sumie myślałem, że pandemia własnie wpłynęła dodatnio na rozwój for internetowych dla uzależnionych. No bo mitingi i grupy wsparcia były zawieszone. Nie wiem jak terapie, ale pewno też wszyscy skorzystali z opcji na "wakacje od pacjentów". Stąd moje zdziwienie, że moje kalkulacje wzięły w łeb.
Druga opcja to taka, że w narodzie mniej uzależnionych - to byłaby dobra informacja, gdyby nie fakt że chyba tak nie jest.
Trzecia opcja, czyli odpływ użytkowników wirtualnych chyba w grę nie wchodzi - nie po tym co obserwuję po swoich dzieciakach. Praktycznie całe życie przenosi się do neta.

Więc może i faktycznie prawdą jest że już wszyscy wszystko wiedzą ;p

jal - Pon 20 Cze, 2022 09:26

Jonesy napisał/a:

Więc może i faktycznie prawdą jest że już wszyscy wszystko wiedzą ;p


Pewnie coś w tym jest...
Na mitingach frekwencja spadła zdecydowanie,ludzie zobaczyli że mimo nie chodzenia na spotkania podczas covida sobie radzili... więc poco ?
Czytelnictwo literatury AA jest śladowe... pamiętam czasy 30 lat temu,książki wyrywaliśmy sobie z rąk,każdy chciał mieć swoje co najmniej 3 podstawowe.
Na grupie zajmuję się literaturą,trudno nowego przekonać do czytania... wracamy do komunikacji obrazkowej, łapka,glif itp.

Gdy kiedyś zakładałem pierwsze fora tematyczne to byłem przekonany że uzależnieni rzucą się a szczególnie młodzi którym nie obcy komp i internet .
Przez kilka lat był jaki taki ruch a teraz pada jedno po drugim forum.

Przekonywanie przekonanych prowadzi jedynie do sporów "czyj diabeł silniejszy".
Gdzieś napisano "i nie wątp, że jest jak być powinno " - może ktoś nad tym czuwa.

Wiedźma - Pon 20 Cze, 2022 10:04

Myślę, że generalnie fora to przeżytek - wszak kilku naszych wieloletnich sąsiadów całkiem zniknęło :lorneta:
Teraz ludzie wolą fuj-zbuka :fuj: i inne podobne media społecznościowe :bezradny:
Wielu naszych dawnych userów tam właśnie widać, a o Dekadencji jakby zapomnieli... :frasunek:

Zagubiona - Pon 20 Cze, 2022 10:18

Wiedźma napisał/a:
Teraz ludzie wolą fuj-zbuka :fuj: i inne podobne media społecznościowe :bezradny:
Wielu naszych dawnych userów tam właśnie widać, a o Dekadencji jakby zapomnieli... :frasunek:

A może nie tyle zapomnieli, ile nie wiedzą jak wrócić :mysli: I nie chodzi o kwestie techniczne, tylko te uzależnieniowo-emocjonalne. Tak było ze mną... Najpierw popsuliście mi komfort "picia", więc zwiałam. Później okazało się, że mieliście rację ale mi było wstyd wrócić i opowiedzieć w czym byłam. Więc w sumie pewnie z dwa albo trzy lata mnie nie było :bezradny:

pietruszka - Pon 20 Cze, 2022 15:00

Jonesy napisał/a:
Praktycznie całe życie przenosi się do neta.

Ale głównie na media społecznościowe...
Wiele osób przesiadło się z komputerów na smartfony. Widzę to nawet po moim blogu historycznym, choć mnie to szokuje, ale większość moich czytelników czyta teksty na smartfonie :shock:

O ile jeszcze czytanie na smartfonie to jeszcze jakoś idzie, to pisanie? Nie wiem, jak młodym, ale mi się zwykle nie chce pisać z telefonu. Szybciej już jakąś emotkę się wrzuci. Na forum piszę z komputera, bo na nim pracuję, ale tak nie mają wszyscy.

Chociaż... forum genealogiczne, na którym bywam, ma się dobrze. Jednak coraz więcej tam próśb o tłumaczenia, niż dawnych merytorycznych dyskusji. Taki znak czasu.

Jonesy - Pon 20 Cze, 2022 15:04

No coś w tym jest - już parę lat temu zauważyłem, że Dekadencja tętni życiem także i na innych mediach społecznościowych - dlaczego tak? Nie wiem. Dla mnie wtedy było to szokującą informacją, no bo po co dublować coś co dobrze działa. Później się okazało, że jednak mogą być powody ;)

Niemniej jednak, skoro taka Nasza Klasa padła, a była nie do padnięcia, to i fejsbukowi może grozić to i owo w kontekście perturbacji informatycznych. No i ze specjalizacją w konkretnej dziedzinie też tam chyba ciężko, a jednak takie forum tematyczne posiada wiedzę dosyć ukierunkowaną. Tak samo jak na terapię uzależnień nie idzie się po to, żeby się plastikowe modele uczyć sklejać...

Innymi słowy, gdybym parę lat temu był inwestorem i zainwestowął niezłą rolkę w Dekadencję, dzisiaj byłbym jak kredytobiorca złotówkowy... A nie, czekaj, przecież jestem kredytobiorcą złotówkowym...

pietruszka - Pon 20 Cze, 2022 16:49

Jonesy napisał/a:
Niemniej jednak, skoro taka Nasza Klasa padła, a była nie do padnięcia, to i fejsbukowi może grozić to i owo w kontekście perturbacji informatycznych.

Jeszcze jest Instagram, TikToki, Youtube, podkasty, discordy i... nie jestem już na czasie.
Powie ktoś, że to takie inne formy, uproszczone, obrazkowe... ale może młodsze pokolenie ma tylko takie potrzeby? Ja jeszcze korzystałam z trzynastotomowej encyklopedii, teraz, na szybko, sięgam do Wikipedii, ale czy młodsi w ogóle potrzebują tak pogłębionej wiedzy?
Pociesza, ż jednak ludzie czytają książki, chociaż... niektórzy.

Wiedźma - Wto 21 Cze, 2022 00:28

pietruszka napisał/a:
Pociesza, ż jednak ludzie czytają książki, chociaż... niektórzy.

Ja - niestety - przestałam czytać odkąd nastał internet :wstyd2:
A gdy próbowałam wracać do książek, okazywało się, że się nie da -
zasypiałam po paru pierwszych stronach :bezradny:
Nawet gazety w podróży nie mogę czytać, bo natychmiast zasypiam.
Nie mam pojęcia jaki to mechanizm zadziałał :niewiem:

jal - Wto 21 Cze, 2022 06:43

Czytam z papieru jedynie informację na ulotce leku... i to też tylko ulubione wersy :)
Wiedźma - Wto 21 Cze, 2022 07:47

jal napisał/a:
tylko ulubione wersy :)

:buahaha:

Jonesy - Wto 21 Cze, 2022 08:42

Czytam i to (od niedawna znów) całkiem sporo książek. Jedyne ustepstwo na jakie sobie pozwoliłem (już ponad 10 lat temu) to zamiana papierowej książki na Amazon Kindle (nie , to nie reklama). Długi czas używałem leciwego 3rd gen (nauczyłem się całkiem sprawnie zmieniać rozbite wyświetlacze, a te całkiem tanie był na ebayu). Ale od czasu jak urodził się Michał i okazało się, że zapalona lampka nocna w sypialni robi mu z nocy dzień, zakupiłem Kindle Paperwhite i to był dla mnie prawdziwy gamechanger. Mogę nawet czytać po ciemku (delikatna, nie drażniąca oczu poświata Kindle umożliwia spokojnie czytanie, a czcionkę można dowolnie powiększać). Co nie znaczy, że nie mam książek papierowych. Jeżeli jakaś mi się szczególnie spodoba, kupuję też wersję papierową. Niestety mam świadomość, że są to wywalone w błotko pieniądze (na książkach nie da się już inwestować w dzisiejszych czasach), no ale coś musi wypełniać te półki w gabinecie moim i żony. No i inwestowanie w książki ma mniej więcej tyle sensu co inwestowanie w filmy dvd (a tych mam ponad 500 sztuk - ozdoba gablotki w salonie). Ewidentnie cżłowiek to taka zaraza, że jak ma za dużo pieniędzy to musi je na coś *p****. Jedni na d*** inni na wycieczki zagraniczne, jeszcze inni na nałogi.
pietruszka - Wto 21 Cze, 2022 13:11

Jonesy napisał/a:
Kindle Paperwhite

No, od jakiegoś czasu intensywnie myślę nad zakupem. Tym bardziej, że już na tyle przyzwyczaiłam się do czytania w wersji elektronicznej, że daję radę czytać na ekranie laptopa. A czytnik lżejszy, poręczniejszy, a książki zdecydowanie mniej miejsca zajmują na półkach (a te mam już wyładowane po brzegi). Na dysku tyle się zmieści.

Wiedźma napisał/a:
A gdy próbowałam wracać do książek, okazywało się, że się nie da -
zasypiałam po paru pierwszych stronach

Miałam taki okres, kiedy przyszedł czas na zakup drugich okularów do czytania. O ile czytywałam książki tematyczne (naukowe i historyczne_, ale to zwykle fragmentami, które mnie interesowały, to za nic nie mogłam się skupić na lekturze takich zwykłych powieści, czytanych "do rozrywki". Po prostu się męczyłam, nie mogłam się na tyle wciągnąć w wątek, by czytać dalej.
Mam dość skomplikowaną wadę wzroku, Duża krótkowzroczność, astygmatyzm, a jak doszła do tego prozorbia to wzrok mi fiksował. Okazało się, że w moim przypadku, rozwiązaniem stały się soczewki na krótkowzroczność i prozorbię w jednym + ewentualnie (w zależności od jasności dnia i światła) okulary +1. No i w skupieniu też przeszkadzał mi stres. Chaos w głowie nie sprzyja wyciszeniu, a to jest potrzebne mi do czytania, żeby sprawiało mi przyjemność i dawało tę fajną możliwość odlotu w świat wyobraźni.

esaneta - Wto 21 Cze, 2022 17:04

Ja czytam papierowe książki codziennie w łóżku przed snem. To mój wieloletni rytuał. Czytam tez na urlopach. Na więcej brakuje mi czasu. :bezradny:
Dlatego mam plan nadrobić czytanie na emeryturze i już zbieram sobie kolekcję do emerytalnej biblioteczki :]

Janioł - Wto 21 Cze, 2022 17:47

esaneta napisał/a:
już zbieram sobie kolekcję do emerytalnej biblioteczki
To mój etap ;)
jal - Wto 21 Cze, 2022 19:47

Moja emerycka biblioteczka zawiera około 1000 książek,różnej maści i tematyce... tylko znikomą część jej przeczytałem i nie zanosi się abym tego dokonał.
Do szeregu pozycji wracam aby czegoś zaczerpnąć, wiem gdzie dana książka stoi i czeka.

Mam też książki fachowe z dziedziny szeroko pojętej elektryki jak i około 80 o tematyce alko.

esaneta - Wto 21 Cze, 2022 21:01

Jal, nie strasz :boisie:
Jonesy - Śro 22 Cze, 2022 08:09

jal napisał/a:
około 80 o tematyce alko.


Co Ty, się chcesz na starość doktoryzować z tematu alko??? Albo terapełtom zostać?

Maciejka - Śro 22 Cze, 2022 08:27

Ja tez mialam duzo roznych ksiazek o tematyce wspoluzaleznienia, przemocy, alkoholizmu , potem posprzedawalam, czesc dzieci wziely, czesc gdzies tam zalega na polkach. Byl taki okres ze czytalam wszystko co wpadlo w rece na te tematy a potem byla inna droga, potem jeszcze inna i inna az przestalo mi sie chciec czytac ksiazki, dlugie artykuly a zaczelam wiecej czytac w sobie, pytac i znajdowac odpowiedzi. Nawet byly opinie ze ja to nikogo nie slucham bo wiem lepiej. A ja sluchalam wszystkich, bralam pod uwage rozne opinie, drogi ale szlam za tym glosem od srodka siebie i zwykle to bylo wlasciwe i dobre dla mnie. Bylam i jestem wdzieczna za wszystkie sygnaly, ludzi spotkanych w rozny sposob, rozne historie , te z pozoru nie z tematu ale takie kamienie milowe i te terapeutyczne , inne metody . Kazdy ma swoja droge, swoje zycie, swoje zadania i kazda historia, zycie jest jedyne, niepowtarzalne, potrzebne i wyjatkowe.
Klara - Śro 22 Cze, 2022 09:03

esaneta napisał/a:
mam plan nadrobić czytanie na emeryturze i już zbieram sobie kolekcję do emerytalnej biblioteczki :]

Wiedźma napisał/a:
A gdy próbowałam wracać do książek, okazywało się, że się nie da

jal napisał/a:
Moja emerycka biblioteczka zawiera około 1000 książek,różnej maści i tematyce... tylko znikomą część jej przeczytałem i nie zanosi się abym tego dokonał.

Mój ojciec zwykł mawiać, że nie ma wolnej chwili, ponieważ..... jest emerytem.
W moim rodzinnym domu było tak, że gdy się człowieczek wywiązał ze wszystkich dziennych obowiązków, wówczas miał prawo do rozrywki, czyli do czytania.
"Święte" były wyłącznie czynności związane z odrabianiem lekcji, czy też inne działania dotyczące szkoły - wówczas wszystkie pozostałe zajęcia były nieważne.
Tak się więc stało, że czytałam bardzo dużo, ale wraz z upływem lat przybywało książek, które powinnam lub wypadało znać, ale przejrzałam tylko pierwsze strony i odkładałam. Z literatury zawodowej zawsze starałam się mieć nowości, ale i tu po przejrzeniu spisu treści, wybierałam wyłącznie interesujące mnie rozdziały. Nic więc dziwnego, że ciągle czuję się niedouczona :bezradny:
Teraz zwykle mam pod ręką coś nowego, dobijam mniej więcej do 3/4 treści i koniec.
Lepiej już chyba nie będzie, gdyż nie mam ani odrobiny wolnego czasu, ponieważ....... jestem emerytką :)

jal - Śro 22 Cze, 2022 09:11

Jonesy napisał/a:
jal napisał/a:
około 80 o tematyce alko.


Co Ty, się chcesz na starość doktoryzować z tematu alko??? Albo terapełtom zostać?


Kilkanaście lat temu byłem bardzo chłonny na wiedzę w temacie uzależnień, korzystałem też z wielu warsztatów,szkoleń ,głównie na Mszczonowskiej 6 a tam kolportował książki śp. Akuracik (Marek). Kupowałem też wydawnictwa Instytutu Psychiatrii i Neurologii ( Ewa,Woydyłło, Wiktor O,Woron itd...)

Studiowałem też na UŁ profilaktykę uzależnień... i się uzbierało.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group