To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

12 KROKÓW - krok 4

Wiedźma - Nie 26 Kwi, 2009 20:04
Temat postu: krok 4
Krok Czwarty.

Wstęp.
„Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny”
Zrealizowanie Kroku Czwartego oznacza początek nowego sposobu życia.
Umożliwia z dniem dzisiejszym rzeczywistą ocenę samego siebie.

Postawa badawcza:
• Czy jesteś przenikliwy ?
• Czy naprawdę wnikasz w swoją świadomość i określasz swoje zachowanie
jako takie, jakie jest ono naprawdę ?
Postawa w której nie odczuwamy obaw: Czy nie masz obaw ?
• Wymaga to twojej odwagi, abyś uprzytomnił sobie co rzeczywiście czujesz,
co dzieje się w twoim życiu.
Postawa moralna: Czy jesteś moralny ?
• Przyjrzyj się dokładnie dobrym i złym stronom swego postępowania.
Jak je oceniasz ? Wystrzegaj się moralizatorskich uwag.
Wiesz przecież że twoje zachowanie posiada dobre i złe strony.
Jest to fakt życiowy. Nie karz siebie.
Naszym celem jest poznanie i zaakceptowanie siebie.
Tylko wtedy możemy zacząć i rozwijać siebie.
W trakcie pracy nad Czwartym Krokiem
możecie doświadczyć uczucia własnego rozpaczliwego położenia.
Jest to normalne.
Możecie odnaleźć w sobie odczucia urazy, depresji,
własnej winy oraz lęku towarzyszącemu nie zrobieniu czegoś.
Może się zdarzyć, że będziecie chcieli odłożyć sprawę na jutro.
Podzielcie się tymi uczuciami i myślami z waszym doradcą lub kapelanem i włączcie to,
co w sobie odkryjecie do swojej własnej oceny osobowości.
Ta własna ocena samego siebie może się okazać
najbardziej odważnym aktem w waszym życiu.
Jeżeli potrzebujecie poparcia i pomocy – proście o to. Powodzenia !!!

Praca nad sobą:
Pracę tę należy wykonać solidnie i sumiennie w formie pisemnej.
Pamiętaj robisz to tylko i wyłącznie dla siebie
i od tego jak szczerze wykonasz Krok Czwarty zależy całe twoje przyszłe życie.

1. Stan próżności – przesadne poczucie dumy.
Jesteśmy tak obraźliwi,
że mamy kłopoty z przyznaniem się do jakichkolwiek ludzkich braków charakteru.
Innym słowem oznaczającym tego rodzaju dumę jest pretensjonalność.
Opiszcie jak wasze poczucie dumy wstrzymywało was od spojrzenia na własne zachowanie.
Podaj konkretne przykłady.

2. Pokora.
Być pokornym nie oznacza być słabym.
Oznacza to zaakceptowanie samych siebie
– naszych mocnych stron jak i naszych braków charakteru.
Czy jesteśmy zdolni odczuwać spokój, jaki towarzyszy prawdziwej pokorze ?
Objaśnij. Podaj przykłady.

3. Perfekcjonizm.
Zbyt często niechętnie akceptujemy błędy ludzkie, swoje własne lub cudze.
Obawiamy się krytyki, stawiamy sobie nierealne wzorce,
a potem jesteśmy sfrustrowania jeśli nie uda nam się tego utrzymać.
Gdy czujemy się w ten sposób,
wykazujemy brak cierpliwości w stosunkach z członkami rodziny i przyjaciółmi,
jak również ze współpracownikami wtedy, gdy oni są niedoskonali.
W jaki sposób twoja potrzeba bycia doskonałym uraziła cię ?
Jak uczyniłeś innych nieszczęśliwymi poprzez domaganie się, aby i oni byli doskonali ?
Podaj konkretne przykłady.

4. Przyznawanie się do błędów.
Wielu z nas nie miało za wiele doświadczenia w przyznawaniu się do błędów,
oraz w przyznawaniu się do braku racji.
Wydaje się, że stawiamy sobie tylko dwie alternatywy:
albo będziemy absolutnie doskonali, albo całkowicie bezwartościowi.
Jakże uspakajamy się wtedy, gdy przyznajemy się do błędów –
uznajemy, iż jesteśmy tylko ludźmi.
Czy możesz pomyśleć o przykładach sytuacji, w których byłeś w błędzie i uznałeś ten błąd ?
Czy robienie błędów jest w porządku ?
Podaj konkretne przykłady.

5. Udawanie kogoś innego. Nie bycie sobą.
Udawanie kogoś innego
i patrzenie przez palce na niektóre sprawy staje się częścią naszego życia wtedy,
gdy nie jesteśmy uczciwi.
Wydaje się nam, że musimy wypaść dobrze w oczach innych
i czasami po prostu bycie sobą nam nie wystarcza.
W jaki sposób nie jesteś sobą teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

6. Być sobą.
Dzisiaj robisz coś ważnego, jesteś uczciwy i odpowiedzialny.
Nareszcie jesteś sobą. Czy czujesz się z tym dobrze ?
Czy wystarczająco uznajesz siebie za to ?
Czy klepiesz się po plecach w dowód uznania ?
W jaki sposób twoje nowe samopoczucie wpływa na stosunki z innymi ?
Podaj konkretne przykłady.

7. Egoizm.
Chcę mieć to co chcę i kiedy chcę. Zastanówmy się nad tym stwierdzeniem.
Czy poświęcasz dużo czasu na zamartwianie się swoimi własnymi potrzebami ?
Może nie otrzymujesz tego czego chcesz ? A jeśli chodzi o całą twoją energię,
którą tak czy inaczej poświęcasz na sprawianie sobie samemu przyjemności,
czy też zrobienie czegoś po swojemu, co możesz o tym powiedzieć ?
W jaki sposób uraziłeś innych przedkładając swoje potrzeby nad potrzeby innych ?
Podaj konkretne przykłady.

8. Potrzeba zrobienia czegoś dla innych.
Wtedy, gdy mamy dobre samopoczucie zaczynamy dbać o dobro i szczęście innych.
Czy nauczyłeś się słuchać innych ludzi, widzieć i poznawać ich ?
Czy wiesz jak zareagować na potrzeby innych ?
Czy nauczyłeś się robić coś dla innych i dbać o nich ? Czy czujesz się z tym dobrze ?
Podaj konkretne przykłady.

9. Niecierpliwość.
Kiedy nas opanuje niecierpliwość, wtedy nie tylko chcemy,
tego czego chcemy, ale chcemy mieć to zaraz.
Wtedy, gdy się tak czujemy sprawy nie układają się tak jak powinny
i w takim czasie jak powinny, podnosi to nasze ciśnienie krwi
i wtedy naprawdę możemy poczuć się przygnębieni.
Opisz niektóre sytuacje,
w których twoja niecierpliwość wywołała szkodę dla ciebie lub dla innych.
W jaki sposób twoja niecierpliwość przeszkadza ci teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

10. Cierpliwość.
Cierpliwość jest celem trudnym do osiągnięcia, nad którym musimy codziennie pracować.
Może nigdy nie staniemy się naprawdę cierpliwymi ludźmi,
ale sprawą najwyższej wagi jest to,
że nasz niecierpliwość nie jest stale motorem naszego działania.
W miarę opracowywania naszych problemów czy zauważasz,
że jesteś bardziej cierpliwy w stosunku do siebie i innych osób ?
Czy umiesz być na luzie ?
Podaj konkretne przykłady.

11. Stan litowania się nad sobą samym.
Jest to sprawa trudna do uznania i jest to stan, do którego nikt nie lubi się przyznawać.
Jest to stan rozczulenia się nad samym sobą.
Może z tego powodu, iż uważamy, że ludzie nas nie rozumieją.
Lub też może czujemy, iż ludzie nas nie szanują,
lub nie kochają nas wystarczająco.
Oznacza to zrospaczenie i czucie się jako ofiara okoliczności.
Czy kiedykolwiek litowałeś się nad sobą samym ?
Czy rozczulasz się nad sobą teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

12. Dobre samopoczucie.
Posuwając się dalej w opracowywaniu rozwoju indywidualnego
możemy teraz zrozumieć prawdziwe znaczenie wypowiedzi która brzmi:
„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.
Nie oznacza to ani „bardziej niż”, ani „mniej niż”.
Jeżeli potrafimy mieć szacunek dla siebie samych,
to potrafimy obdarzać miłością innych,
a to jest podstawowym uczuciem wartym poświęcenia i wysiłku.
Czy widzisz siebie jako osobę, której wysiłek się opłaca ?
Czy jesteś zdolny mieć dobre samopoczucie ?
Spróbuj to zilustrować przykładami ze swoich ostatnich doświadczeń.

13. Uraza.
Osoby noszące w sercu urazę, noszą w sobie uczucie złości.
Uczucia wrogości do swoich rodzin.
Uczucia urazy do tego jak, gdzie i kiedy żyją.
Noszenie w sercu złych uczuć może doprowadzić nas do stanu rozpaczy.
Urazy są zawsze dobrym usprawiedliwieniem dla naszego nieodpowiedzialnego postępowania.
Porozmawiaj o urazach, które masz w sobie teraz.
Czy trzymasz się kurczowo uczucia gniewu, ponieważ uważasz,
że twój gniew jest usprawiedliwiony ?
Podaj konkretne przykłady.

14. Przebaczenie i zrozumienie.
Nauczenie się jak akceptować sytuacje,
których zmienić nie możemy oraz jak rozumieć ludzi,
którzy nas skrzywdzili, stanowią oznakę indywidualnego rozwoju.
Co wiesz o przebaczeniu i zrozumieniu ? Czy zdolność akceptowania sytuacji,
których zmienić nie możesz stała się częścią twego życia teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

15. Nietolerancja.
Brak tolerancji – nietolerancja – może wyrastać ze stanu
litowania się nad samym sobą oraz z uczuć urazy.
Z chwilą gdy nauczymy się,
jak łatwo zwalamy winę na innych za stan naszych uczuć.
Szczególnie łatwo robimy się nietolerancyjni wobec innych,
gdy różnią się oni od nas sposobem myślenia i życia.
Jakkolwiek łatwo być również nietolerancyjnym wobec osób nam bliskich i ważnych w naszym życiu.
W jaki sposób byłeś nietolerancyjny w stosunku do innych w przeszłości ?
Skup się na tym pytaniu.
Czy nadal jesteś nietolerancyjny w stosunku do innych ?
Podaj konkretne przykłady.

16. Tolerancja.
W miarę, jak uczysz się być odpowiedzialny za swoje uczucia,
czy uważasz się za osobę bardziej tolerancyjną ?
Czy tolerujesz siebie ? Czy tolerujesz innych ?
Czy jesteś w stanie wyraźniej zauważać potrzeby innych osób,
oraz zaakceptować ludzi jako równych sobie ?
Czy potrafisz ich zrozumieć ? Czy jesteś w stanie akceptować siebie teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

17. Usprawiedliwianie się. Alibi.
Jak wiele zainwestowaliśmy w usprawiedliwianie się innym osobom
z naszego postępowania, poprzez tłumaczenie się ?
Czasami takie wyjaśnienia są prawdziwe, niekiedy pół prawdziwe,
natomiast często są one oczywistą fikcją.
Czy potrafisz przypomnieć sobie jak szukałeś dla siebie alibi ?
Jakie miałeś samopoczucie, kiedy miałeś alibi ?
Czy dostrzegasz w sobie, iż układasz sobie alibi obecnie ?
Podaj konkretne przykłady.

18. Nieuczciwy sposób myślenia.
Ma on miejsce wtedy, gdy wymyślamy sobie jakieś alibi i wierzymy w nie,
wtedy gdy rzeczywiście zaczynamy wierzyć w swoje urazy,
wtedy gdy rzeczywiście czujemy się obrzuceni obelgami i nie rozumiani.
Wtedy niebezpieczeństwem jest to, że stracimy całkowity kontakt z rzeczywistością.
Jak oszukiwałeś siebie w przeszłości ?
W jaki sposób mógłbyś teraz oszukać samego siebie odnośnie ważnych spraw w swoim życiu ?
Podaj konkretne przykłady.

19. Uczciwy sposób myślenia.
Być uczciwy wobec samego siebie jest najtrudniejszą formą uczciwości.
W miarę jak uczymy się akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy naprawdę,
możemy zaśmiać się z siebie, z tego, iż kiedyś próbowaliśmy udawać kogoś innego.
Czy jesteś w stanie śmiać się z samego siebie, za to, teraz ?
Podaj konkretne przykłady.

20. Odkładanie rzeczy na potem.
Często odkładamy to co mamy do zrobienia na potem,
czyli aż do momentu pojawienia się w nas odpowiedniego natchnienia
i aż uwierzymy, że nadszedł właściwy czas.
Ale ten właściwy czas jakoś prawie nigdy nie nadchodził.
Gdy piętrzą się kłopoty z wykonaniem pracy,
mamy skłonność do następujących reakcji: stajemy się osobami trudnymi we współżyciu,
robimy się niecierpliwi oraz nieodpowiedzialni.
Podaj przykłady projektów, które odłożyłeś na później do momentu,
gdy nadejdzie właściwy czas.
Jak się czułeś, gdy piętrzyły się kłopoty z wykonywaniem twojej pracy ?
Jak zachowywałeś się wtedy ?
Podaj konkretne przykłady.

21. Ukończenie danej pracy.
Czy wiesz jak dobrze będziesz się czuł, gdy ukończysz daną pracę, dane zadanie,
ale nie dlatego, że ktoś ci każe, ale dlatego, że sam chcesz ją ukończyć ?
Jakie jest to dla ciebie uczucie ?
Podaj niektóre przykłady prac niedawno ukończonych
w wyniku których miałeś dobre samopoczucie.
Co sądzisz o pracy, którą teraz wykonujesz i która ma na celu scalenie twojego życia ?

22. Poczucie winy.
Czasem nie pozbywamy się złych uczuć do siebie, tak samo,
jak nosimy w sercu urazy w stosunku do innych.
Poczucie winy może stać się ważną częścią naszego stylu życia,
gdyż zawsze będzie obecne i w ten sposób stanowi kolejne usprawiedliwienie
naszego stanu rozpaczy i nieodpowiedzialnego postępowania.
Opisz poczucie winy, które nadal w sobie masz.
Czy poczucie winy nadal zajmuje ważne miejsce w twoim życiu ?
Podaj konkretne przykłady.

23. Uwolnienie się od poczucia winy.
Czy możesz teraz uwolnić się od poczucia winy ?
Czy wiesz jak ważne jest to abyś przestał nienawidzić siebie
i żebyś zaczął mieć szacunek do siebie ?
Czy widzisz, że szacunek dla siebie samego jest podstawą indywidualnego rozwoju ?

24. Obawa.
Niekiedy obawiamy się określonych spraw – obawiamy się, że ktoś nas zostawi,
obawiamy się, że nasze plany się nie sprawdzą,
obawiamy się, że ktoś znajdzie nas w stanie nieopanowania;
a czasami w bliżej nieokreślony sposób i raczej ogólnie obawiamy się,
że nie spełnimy swego zadania oraz tego, że nic się nam nie uda a także,
że załatwimy wszystkie sprawy źle.
Porozmawiaj o swoich obawach. O tych, które masz teraz i o tych,
które wpływają destrukcyjnie na twój spokój wewnętrzny.
Podaj konkretne przykłady.

25. Akceptowanie.
W miarę jak rozwijamy w sobie zdolność akceptowania siebie,
rozwijamy również zdolność akceptowania otaczającego nas świata.
Nie musimy mieć tylu obaw i nie musimy zajmować postawy obronnej dlatego,
że nie mamy tylu zmartwień.
Wiemy, że możemy tylko robić wszystko najlepiej jak umiemy, a co ma być to będzie.
Czy uczysz się ufać sobie oraz innym ? Czy teraz obawiasz się mniej ?
Czy już mniej fałszujesz swoje myśli ?
Podaj konkretne przykłady.

26. Przyjmowanie spraw za oczywiste.
Wielu z nas ma tendencję do przyjmowania pewnych spraw czy sytuacji za oczywiste,
gdy układają się one pomyślnie.
Niekiedy zapominamy o naszym wysiłku, postępowaniu, oraz dyscyplinie,
które włożyliśmy aby naprawić różne sytuacje.
Istotnym zagrożeniem dla naszego nowego sposobu życia są zadowolenie i lenistwo.
Czy potrafisz przywołać w pamięci wypadki,
gdy zadowolenie oraz lenistwo spowodowały twój powrót do nieodpowiedzialnego postępowania ?
Podaj konkretne przykłady.

27. Być wdzięcznym.
Jak się czujesz na swojej nowej drodze życia ?
Czy okazujesz swą wdzięczność osobom, które pomogły ci zbudować nowe życie ?
Jakie posiadasz okazje, aby wyrazić wdzięczność właśnie teraz ?
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak pozytywnie może na ciebie wpłynąć
poczucie wdzięczności i w jaki sposób może ono uchronić cię
przed wpadaniem w pułapkę zadowolenia, lenistwa i depresji ?
Podaj konkretne przykłady.

28. Plan życia.
Po ukończeniu własnej oceny zawartej w Kroku Czwartym,
na jakim jesteś etapie odnośnie swojej świadomości i akceptacji siebie ?
Jaki jest twój stosunek do zmian oraz do rozwoju ?
Czy zobowiązujesz się do wprowadzenia pewnych zmian ?
Jak odbierasz Krok Czwarty i Piąty
jako część Programu składającego się z 12 Kroków ?
Aby dopomóc wam w odpowiedzi na te ważne pytania
zachęcamy was do ułożenia własnego planu życia.
Sugerujemy, abyście spróbowali wyszczególnić w nim swe wady,
swoje postawy i postępowanie, które sprawiają wam najwięcej kłopotów,
oraz żebyście zaplanowali jak należy uporać się z tymi wadami.
Spiszcie niektóre wasze zalety
i włączcie do swojego planu rozwoju indywidualnego.
Może udało się wam odkryć pewne przykłady z życia codziennego,
które są wam pomocne ?
Proponujemy również żebyście ułożyli sobie nowy program rozwoju duchowego.
Opracujcie plan pisemnie.
Bądźcie tak dokładni przy opracowywaniu planu,
jak byliście dokładni przy ocenie siebie,
a potem żyjcie według własnego programu.

wolf - Nie 26 Kwi, 2009 20:15

krok czwarty w 28 odslonach plus minus kilka wskazan natury mistycznej :D

i od razu mozna poczuc co to jest obrachunek moralny..............i niebo gwiazdiste nad alkoholikiem :D

Wiedźma - Nie 26 Kwi, 2009 20:18

sdf4t Amen we4ed
endriu - Nie 13 Maj, 2012 21:39

Wiedźma napisał/a:
Pracę tę należy wykonać solidnie i sumiennie w formie pisemnej.


chętnie bym przeczytał czyjąś taką pracę do kroku 4

Gonzo.pl - Nie 13 Maj, 2012 22:16

To tak, jakbyś podsłuchiwał pod konfesjonałem.
Tu potrzeba gotowości, rozmowy ze samym sobą, rozrachunku ze swoimi przewinami.
A nie przepisywania cudzych grzechów ze ściągi.

endriu - Pon 14 Maj, 2012 13:04

Dziubas napisał/a:
Dla porównania, czy "gotowca" szukasz? :wysmiewacz:


bardziej żeby zobaczyć jak to trzeba zrobić

Dziubas - Pon 14 Maj, 2012 13:06

endriu napisał/a:
bardziej żeby zobaczyć jak to trzeba zrobić

Dogłębnie, uczciwie i z wiarą, moim zdaniem oczywiście :)

endriu - Pon 14 Maj, 2012 13:09

a mają być konkretne przykłady jak w pracach terapeutycznych?
Gonzo.pl - Pon 14 Maj, 2012 13:10

Poczujesz, kiedy będziesz gotowy to zrobić. Tego nie da się zaplanować, to wypływa z serca.
Za jakiś czas postaram się wstawić tu pytania pomocnicze do Kroków. Pozwalają one ukierunkować swoją pracę.

Edit: Popełniłem konkretne czyny i z nich przeprowadzam obrachunek. Ze swojego życia.
I nie mają... To nie jest obowiązek. To jest potrzeba.

Dziubas - Pon 14 Maj, 2012 13:12

Endriu, wyżej jest podanych 28-punktów do przerobienia w kroku czwartym. Jak zauważysz przy każdym stoi napisane podaj przykłady :)
endriu - Pon 14 Maj, 2012 13:23

Dziubas napisał/a:
przy każdym stoi napisane podaj przykłady :)

faktycznie
Gonzo.pl napisał/a:
Poczujesz, kiedy będziesz gotowy to zrobić.

czuję chęci ale jak czytam powyższe punkty to to dla mnie czarna magia tak, że chyba nie jestem gotowy...

Gonzo.pl - Pon 14 Maj, 2012 13:27

A co z poprzednimi Krokami?
A w jaki sposób i z kim zamierzasz nad nimi pracować?
Znalezienie sobie sponsora, rozmowa z nim, przełamanie się, też wypływa z tej wewnętrznej potrzeby.

A czarną magią też to dla mnie było. Nigdy sam bym tego nie zrozumiał. Tym się więc nie trap. Zacząłem rozumieć w trakcie pracy.

Dziubas - Pon 14 Maj, 2012 13:33

Endriu.
Ja zacząłem pracę nad krokami od poproszenia o sponsora, to On podpowiada mi co jeszcze mogę dla siebie zrobić, to On sugeruje (nie narzuca) żebym rozpoczął jakiś temat,
a ja oceniam czy jestem na coś gotowy.
Kroki i prace do nich, to nie egzamin, test, ani sprawdzian. Do kroków podchodzę z sercem i duszą (kolejność dowolna).
Wybór osoby której "wyspowiadam się" z najskrytszych moich tajemnic pozostawiam do momentu, aż będę do tego gotowy.
Ja nie podjął bym się pracy na krokach bez sponsora.

endriu - Pon 14 Maj, 2012 16:01

trzy pierwsze kroki są proste i przerobiłem sam,
czwarty trudny to chciałem zostawić na później
ale widzę, że piątego nie da się bez czwartego przerabiać...

edit: no i muszę ponownie zacząć chodzić na mitingi ale wcześniej jakąś grupę nową znaleźć bo stara koliduje mi w czasie z terapią

Gonzo.pl - Pon 14 Maj, 2012 16:20

Po coś one są w tej właśnie kolejności...
4 Krok jest także pierwszym, który wymaga ode mnie działania.
Mam ciekawe przemyślenia Meszuge na temat kroków, ale tutaj nie mogę linków zamieścić.

endriu napisał/a:
edit: no i muszę ponownie zacząć chodzić na mitingi ale wcześniej jakąś grupę nową znaleźć bo stara koliduje mi w czasie z terapią

Nie, nie musisz. Nic nie musisz...
Czytając od kilku dni, myślę, że nie chcesz. To chyba nie problem znaleźć adres i pójść.

endriu - Pon 14 Maj, 2012 16:27

Gonzo.pl, mam wydrukowane Notatki do kroków, które kiedyś mi przesłałeś

a jeśli chodzi o mitingi to 50% mi się nie chce a 50% nie mam czasu
chodziłem 7 miesięcy i nic mi to nie dało

Gonzo.pl - Pon 14 Maj, 2012 16:38

To są inne materiały, nieważne.

A może dało Ci 7 miesięcy trzeźwienia?
Mnie każdy miting coś dawał (choćby wk.... które kazało mi myśleć) i daje.
I własnie zaraz lecę na miting. :)

yuraa - Pon 14 Maj, 2012 16:38

endriu napisał/a:
chodziłem 7 miesięcy i nic mi to nie dało

a cos tam dają w AA ? co chciałeś wziąść ?

Dziubas - Pon 14 Maj, 2012 22:55

endriu napisał/a:
trzy pierwsze kroki są proste i przerobiłem sam

Ja miałem problem w zrozumieniu co jest dla mnie siłą wyższą, oraz odnalezieniu Boga,mojego Boga
Pierwszy, rzeczywiście, poszedł dość łatwo, chyba przez to, że nie chciałem już pić.

Dziubas - Pon 14 Maj, 2012 23:01

endriu napisał/a:
mam wydrukowane Notatki do kroków, które kiedyś mi przesłałeś

A podstawowy tekst odnoszący się do kroków ("12-kroków i 12 tradycji") masz?
Jak nie to kup koniecznie, lub chodź na mitingi i słuchaj :)

yuraa - Wto 15 Maj, 2012 00:02

endriu napisał/a:
trzy pierwsze kroki są proste i przerobiłem sam,

no popatrz a ja wciąż przeżuwam

NANA - Wto 15 Maj, 2012 00:14

yuraa napisał/a:
endriu napisał/a:
trzy pierwsze kroki są proste i przerobiłem sam,

no popatrz a ja wciąż przeżuwam


yuraa - pocieszyłaś mnie :) Ja dwa lata pracuję na krokach , a dopiero zaczęłam krok trzeci ....
myślałam , że tylko JA jestem taka "opóźniona " 3r23

yuraa - Wto 15 Maj, 2012 00:19

chodziło mnie o to że kroki są na zawsze.
nie ma czegoś takiego jak przerobienie kroku.
inaczej widziałem krok pierwszy w pierwszym roku mojego nie picia,
inaczej go rozumiałem w trzecim inaczej w piatym a teraz w dziesiątym jeszcze inaczej

Gonzo.pl - Wto 15 Maj, 2012 00:26

Myślę, że jeżeli endriu uznaje, ze któryś krok "przerobił" to tak jest. Na tyle na ile potrafi, na ile rozumie, na ile do tego dojrzał. Praca na Krokach to ciągły rozwój i praca do końca życia, więc pewnie będzie do tego wracał.
Ja mu nie powiem, masz robić tak i tak, tyle i tyle lat, bo robisz to źle, a ja robię dobrze.
Każdy ma prawo robić to we własnym tempie.
Ale co ja tam wiem....

NANA - Wto 15 Maj, 2012 00:34

Również tak uważam , dlatego Ja nie przerabiam kroków , tylko pracuję na swoją trzeźwość idąc powoli krok po kroczku ..... :)
endriu - Wto 15 Maj, 2012 08:11

yuraa napisał/a:
chodziło mnie o to że kroki są na zawsze.
nie ma czegoś takiego jak przerobienie kroku.
inaczej widziałem krok pierwszy w pierwszym roku mojego nie picia,
inaczej go rozumiałem w trzecim inaczej w piatym a teraz w dziesiątym jeszcze inaczej

dokładnie tak samo myślę yuraa :)

ale na dzień dzisiejszy to mam jakieś takie poczucie stania w miejscu
i dlatego myślę tym 4 i 5 kroku

wlod - Wto 15 Maj, 2012 19:48
Temat postu: Przerabianie kroków
yuraa napisał/a:
chodziło mnie o to że kroki są na zawsze.
nie ma czegoś takiego jak przerobienie kroku.
inaczej widziałem krok pierwszy w pierwszym roku mojego nie picia,
inaczej go rozumiałem w trzecim inaczej w piatym a teraz w dziesiątym jeszcze inaczej

to jest prawda gdyż podobnie odbieram do dziś kazdy krok.

wlod - Wto 15 Maj, 2012 21:25
Temat postu: Krok czwarty
krok ten byl dla mnie długo nieosiągalny gdyż chciałbym przejsc go rzetelnie i uczciwie.Mialy lata trzeżwego życia a ja dalej stałem w miejscu.W czasie mitingów próbowałem być aktywny nawet sie wypowiadałem jednak kroku czwartego nie ruszyłem.Dopiero gdy miałem pięć lat abstynencji alkoholowej zacząłem w zeszycie 16 kartkowym pisać odpowiedzi .Trwało to może z pól roku jak na wszystkie pytania odpowiedziałem {pytania miałem z broszurki AA jaką posiadam do dziś}Swe odpowiedzi dałem do oceny psychologa,który był w naszym klubie. Z tego co pamiętam odpowiedzi moje oceniła pani psycholog twierdząc że moja trzeżwośc idzie w dobrym kierunku.Jak patrzę dzisiaj uwazam ze słusznie uczyniłem przerabiając ten krok
endriu - Wto 15 Maj, 2012 21:29

wlod napisał/a:
Dopiero gdy miałem pięć lat abstynencji alkoholowej

no to ja myślę, że sobie jeszcze poczekam z tym krokiem, nie będę się napalał...

wlod - Wto 15 Maj, 2012 21:49
Temat postu: Krok 4
To jest Twoje przemyślenie i słusznie bo jak Wiesz kroki to propozycja i wolny wybór dlatego chciałem do tego kroku być przygotowany i pewny zapisów
Gonzo.pl - Wto 15 Maj, 2012 21:49

Jestem zdania, że na pracę na Krokach nigdy nie jest za wcześnie i nigdy nie jest za późno. To sprawa indywidualna każdego.
Ja po około roku abstynencji podjąłem ją na Warsztatach 12 Kroków. Taką czułem potrzebę i bardzo chciałem dalej się rozwijać. Chciałem by i mnie spełniły się obietnice Programu.
I spełniły się.
Praca nad 4 Krokiem była dla mnie najtrudniejsza, wiele czasu mi zajęła. Ale dala mi uwolnienie od uraz, żalów, krzywd, nienawiści, pozwoliła stać się sobą, zrozumieć siebie.
Te warsztaty potraktowałem jako zrozumienie sensu pracy na Krokach, sensu życia w zgodzie z nimi i podstawę do samodzielnej ciągłej pracy.

akacja46 - Czw 17 Maj, 2012 16:52

endriu napisał/a:

a jeśli chodzi o mitingi to 50% mi się nie chce a 50% nie mam czasu
chodziłem 7 miesięcy i nic mi to nie dało

Mityngi są do niepicia, a do zmiany życia na lepsze jest program 12 kroków.

A.

Gonzo.pl - Czw 17 Maj, 2012 17:06

I tego zdania mi brakowało. :)
Dzięki.

endriu - Czw 17 Maj, 2012 21:05

akacja46 napisał/a:
Mityngi są do niepicia

to ja już nie muszę chodzić bo nie piję :)

Tajga - Czw 17 Maj, 2012 21:10

endriu napisał/a:
to ja już nie muszę chodzić bo nie piję :)


No rzeczywiście!

To ja też nie muszę?

szymon - Czw 17 Maj, 2012 21:11

Tajga napisał/a:
To ja też nie muszę?


nie musisz

Tajga - Czw 17 Maj, 2012 21:13

szymon napisał/a:
nie musisz


:smieje: a tak lubię...

szymon - Czw 17 Maj, 2012 21:15

no to git :okok:
akacja46 - Pią 18 Maj, 2012 09:00

endriu napisał/a:
akacja46 napisał/a:
Mityngi są do niepicia

to ja już nie muszę chodzić bo nie piję :)


Słuchałam kiedyś spikerki Meszugego, bo kilka jest w necie i on zaczął tak: nazywają mnie Meszuge, jestem alkoholikiem, w chwili obecnej alkohol nie jest problemem w moim życiu. To zaraz ktoś z sali zapytał, po co on w takim razie chodzi na mityngi? Meszuge odpowiedział, że chodzi na mityngi AA po to, żeby ZNOWU nie mieć problemów z alkoholem.

A.

wlod - Sob 19 Maj, 2012 19:53
Temat postu: Mitingi AA
Odnośnie mitingów AA chodze tylko wtedy gdy mam taką potrzebę .Chociaż nie czuję zagrożenia to wiem .że jetem alkoholikiem do końca moich dni życia.Wiem rowniez o tym że z tej choroby nie można się wyleczyć dlatego wiem że mitingi AA zawsze będa mi potrzene
Nie piję dzisiaj

akacja46 - Pią 01 Cze, 2012 15:15

wlod napisał/a:
wiem że mitingi AA zawsze będa mi potrzene

Do czego potrzebne?


A.

wlod - Pią 01 Cze, 2012 23:38
Temat postu: Mitingi
Do poczucia atmosfery jaka jest na mitingu,do posluchania doświadczeń bo tych nigdy nie jest za wiele oraz do tego by nie zapomnieć kim sie jest i dlaczego przedstawiam sie -wlodek alkoholik
akacja46 - Wto 26 Cze, 2012 07:09

Tu akurat zgadzam się z Meszuge i uważam, że doświadczenie jest niepodzielne. Chyba w "Alkoholizm zobowiązuje" on pisał, że z cudzych opowieści doświadczenia nie przybywa, i że doświadczenie zdobywa się dzięki własnym przeżyciom, a nie cudzym historiom.

Ty poważnie wierzysz, że możesz zapomnieć, że jesteś alkoholikiem???

A.

jal - Wto 26 Cze, 2012 07:15

[quote="akacja46"]Tu akurat zgadzam się z Meszuge i uważam, że doświadczenie jest niepodzielne. Chyba w "Alkoholizm zobowiązuje" on pisał, że z cudzych opowieści doświadczenia nie przybywa, i że doświadczenie zdobywa się dzięki własnym przeżyciom, a nie cudzym historiom.

Ty poważnie wierzysz, że możesz zapomnieć, że jesteś alkoholikiem???

A.[/quote

Myślę,że warto też słuchać innych,gdyż mogę sobie wiele emocji i zdarzeń zaoszczędzić...
Fakt, moje doświadczenia więcej bolą i przez cierpienie prędzej mogę dojść do właściwego wyboru - ja nieraz muszę się na własny g....nie pośliznąć kilka razy abym zrozumiał. :(

Jacek - Wto 26 Cze, 2012 11:32

akacja46 napisał/a:
z cudzych opowieści doświadczenia nie przybywa, i że doświadczenie zdobywa się dzięki własnym przeżyciom,

potwierdzam tę wypowiedź :okok:
akacja46 napisał/a:
a nie cudzym historiom.

tu tylko się włącza rozsądek ,nie zaś doświadczenie
cześć Akacjo - pozdrawiam :)

wlod - Czw 05 Lip, 2012 18:04
Temat postu: Doświadczenie
Jak ruch AA zostal zalozony to na czyich doświadczeniach uczyliśśmy sie -.Wlasnie korzystalismy z doswiadczeń alkoholików z Ameryki 12 Krokow z 1984 lub 83 roznil sie przekazanymi doswiadczeniami.Kazdy poszczegolny krok przdstawial tekst i doswiadczenia alkoholikaCzasami zapraszano alkoholików z innych krajow Tak poczatki odnossnie literatury AA byly trudne do zalatwienia.Chyba po pierwszym zjezdzie było grup AA w Polsce 35.]\
-

jal - Pią 06 Lip, 2012 06:56

Coś mało jest tu o Kroku 4...

Dla mnie ten krok jest bramą do trzeźwości - jest miarą mojej dojrzałości - bilansem moich poczynań z całego życia a nie tylko z okresu gdy chlałem.
Jest to jedyny krok który należy zrobić pisemnie ( chociaż dobrze jest gdy nad wszystkimi pracuje się pisemnie). Jest szereg sposobów jego wykonania,jak również wiele podręczników i wskazówek,mnie najbardziej pomagała broszurka "Krok 4 Jak być uczciwym?"
Krok ten jest podstawą do pracy nad krokami następnymi.
,szczególnie do kroku 9,bo jest to grupa kroków przy pomocy których mogę uporządkować moją przeszłość i naprawić relacje z sobą i innymi.

To co przeoczę w kroku 4 mogę dokręcić w kroku 10 na bieżąco.
Miłej pracy i satysfakcji ze zdrowienia. :)

NANA - Sob 21 Lip, 2012 18:45

.. Jestem "świeżo" po zakończonym Kroku III ,, skoro uwierzyłam , że jest Siła Wyższa , dla mnie Bóg , łatwiej jest mi się Jej powierzyć . Krok ten wymagał ode mnie pokory , oraz zmniejszenia mojego wybujałego "JA" , fałszywą wiarę w swoje umiejętności , możliwości i wiedzę .
Krok IV :mysli: , że wymaga ode mnie uporządkowania swojego życia , do zobaczenia samej siebie , jaka byłam , jaka jestem .............. no cóż , ten krok przede mną :tak:

jal - Nie 22 Lip, 2012 06:59

NANA napisał/a:
.. Jestem "świeżo" po zakończonym Kroku III ,, skoro uwierzyłam , że jest Siła Wyższa , dla mnie Bóg , łatwiej jest mi się Jej powierzyć . Krok ten wymagał ode mnie pokory , oraz zmniejszenia mojego wybujałego "JA" , fałszywą wiarę w swoje umiejętności , możliwości i wiedzę .
Krok IV :mysli: , że wymaga ode mnie uporządkowania swojego życia , do zobaczenia samej siebie , jaka byłam , jaka jestem .............. no cóż , ten krok przede mną :tak:


Krok IV - jest bramą do trzeźwości...
Warto go robić ze sponsorem lub wybrać jakiś podręcznik,ja robiłem z "Krok 4 stać się uczciwym" - oczywiście pisemnie.

Powodzenia,wspieram ciepło :)

szymon - Nie 22 Lip, 2012 07:54

jak to mówią: co rok, jeden krok :p
jal - Nie 22 Lip, 2012 08:20

szymon napisał/a:
jak to mówią: co rok, jeden krok :p


Nie koniecznie... do każdego z kroków trzeba dojrzeć... więc może to być zdecydowanie dłużej,chociaż słyszę ,że w Anglii trwa to tylko kilka miesięcy.
Pozdrawiam :)

szymon - Nie 22 Lip, 2012 08:51

jal napisał/a:
do każdego z kroków trzeba dojrzeć


zwłaszcza do 4 :)

pozdrawiam także ;)

wlod - Nie 22 Lip, 2012 19:34
Temat postu: Dswiadczenie
To prawda ja sie odwazylem po pieciu latach i trwalo to z pol roku,oczywiscie`ale warto było.
akacja46 - Śro 01 Sie, 2012 16:36

szymon napisał/a:
jak to mówią: co rok, jeden krok :p

Dziwny pomysł. Ja pracowałam na Big Book po angielsku i tu mamy napisane w rozdziale o doświadczeniu duchowym:
What often takes a place in a few months could seldom have been accomplished by years of self discipline, czyli mniej więcej - To, co zwykle zdarza się w ciągu kilku miesięcy, rzadko może zostać osiągnięte poprzez lata samo-dyscypliny. Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!

A.

szymon - Śro 01 Sie, 2012 16:43

akacja46 napisał/a:
Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!


jak ktoś będzie chciał to będzie realizował latami
jak ktoś będzie chciał to jeden będzie "przerabiał" dwa dni

PS
taka emotka :p oznacza żart na forum ;)

Janioł - Czw 02 Sie, 2012 06:59

akacja46 napisał/a:
Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!
a kto tak napisał , dla mnie Andrzeja alkoholika to program na całe życie i gdzie jest wg.Ciebie punkt oznaczający koniec realizacji ? dla mnie pewne rzeczy możliwe sa dopiero teraz po 2 latach i nie było mowy o tym bym zrobil je w ciągu tych paru miesięcy i jeszcze argument przeciw Twojej tezie - Każdy ma prawo do swojego tempa trzeżwienia reszta jest tylko nasza subiektywna oceną
wasp - Czw 02 Sie, 2012 10:49

co do kroku4 (czy jakiegokolwiek prócz tylko chyba 1-go ) myślę że jest to sprawa każdego z nas z osobna .Program jest stworzony tak aby jednak nie wywierał nacisku. Dla mnie jego przesłanie jest czytelne ,ale też zmusza do refleksji Niektórzy z nas potrzebują chwili ,bądź kilku zaledwie dni do realizacji kroku Niektóry z nas może nawet lat Dla mnie pogram jest celem a nie a nie poleceniem d przełożonych Ważne tylko abym nie ociągał się w realizacji kroków O przerobieniu nie ma mowy (z czystego względu ,bo często do nich wracam nawet wtedy gdy uważałem że mam jakiś z głowy -zaliczony.. ) Dla mnie to pogram na życie a nie na okres
Tomoe - Czw 02 Sie, 2012 10:52

akacja46 napisał/a:
Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!


Kroki 10, 11 i 12 też? :)

staaw - Czw 02 Sie, 2012 10:52

wasp napisał/a:
Dla mnie pogram jest celem

Dla mnie środkiem do osiągania celów...

akacja46 - Czw 02 Sie, 2012 14:58

Tomoe napisał/a:
akacja46 napisał/a:
Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!


Kroki 10, 11 i 12 też? :)


Oczywiście!
Mam czasem wrażenie, że wy w tej Polsce macie jakiś inny program i inne AA albo zupełnie nie potrafimy się dogadać. :-(
To może spróbuję na przykładach: ile trzeba czasu, żeby nauczyć się czytać? Pewnie kilka miesięcy, nie? A jak 20 lat później czytam Big Book, to nadal mam mówić, że realizuję naukę czytania?
Ile trzeba czasu, żeby nauczyć się higieny osobistej? Jak mam 46 lat (teraz to już 47) i już odruchowo myję ręce po skorzystaniu z toalety albo zęby po jedzeniu, to nadal uczę się higieny?

Program robiłam ze sponsorką kilka miesięcy. Teraz pewne rzeczy wiem, rozumiem, nauczyłam się, są one moją codziennością, normalnym i naturalnym składnikiem mojego życia, a „na programie” jestem od lat dlatego, że pracuję z podopiecznymi.

Na tym forum, które prowadzi meszuge jest taki temat „Czy alkoholicy boją się wytrzeźwieć?”. Nie wypowiadałam się w nim, ale przeczytałam z uwagą i chyba coś w tym jest. Wy nie chcecie wytrzeźwieć! Chcecie tylko wiecznie trzeźwieć. Tak jest wygodniej, nie? Zamiast wreszcie wytrzeźwieć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie?



A.

Tomoe - Czw 02 Sie, 2012 15:07

A ja myślałam, że kroki 10, 11 i 12 realizuje się na co dzień, dzień po dniu, do końca życia. :) I ja tak robię. Ty nie musisz.

Realizacja - zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny - to proces ciągły.

Ale może wy w tej Wielkiej Brytanii posługujecie się jakimś innym językiem polskim niż my w tej naszej Polsce. :)

Odnoszę wrażenie, akacjo, że te twoje porównania "my - wy", które twoim zdaniem wypadają na twoją korzyść, służą ci jedynie do karmienia twojej pychy i poczucia wyższości. :)
Ale, oczywiście, mogę być w błędzie.

Jacek - Czw 02 Sie, 2012 15:25

akacja46 napisał/a:
Teraz pewne rzeczy wiem

ja się z tym zgodzę :okok:
prócz jednej
tej podstawowej

matiwaldi - Czw 02 Sie, 2012 16:46

akacja46 napisał/a:
Wy nie chcecie wytrzeźwieć! Chcecie tylko wiecznie trzeźwieć. Tak jest wygodniej, nie? Zamiast wreszcie wytrzeźwieć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie?



czyli,że Ty już wytrzeźwiałaś ?...........................a to przepraszam........ :skromny:

pterodaktyll - Czw 02 Sie, 2012 17:04

akacja46 napisał/a:
Wy nie chcecie wytrzeźwieć! Chcecie tylko wiecznie trzeźwieć.

"Wy" to znaczy kto?

akacja46 napisał/a:
Tak jest wygodniej, nie? Zamiast wreszcie wytrzeźwieć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie?

Tiaaa? A na jakiej podstawie tak insynuujesz? Bo to co piszesz odbieram jako insynuacje i spekulacje nie poparte niczym, no chyba, że tym Meszugem

Jacek - Czw 02 Sie, 2012 17:09

matiwaldi napisał/a:
czyli,że Ty już wytrzeźwiałaś ?.

Ty również odnosisz wrażenie,podobnie jak ja
że koleżanka wzięła odpowiedzialność za swoje życie
a teraz bierze się za nasze

szymon - Czw 02 Sie, 2012 17:14

Jacek napisał/a:

Ty również odnosisz wrażenie,podobnie jak ja
że koleżanka wzięła odpowiedzialność za swoje życie
a teraz bierze się za nasze


zapewne koleżanka chce nam/mi/wam/jemu czy nie wiem komu...
przekazać, że "przerobić" kroki można szybciej a stosować należy na co dzień (niektóre)
tylko nie potrafi dobrać odpowiednich słów

pterodaktyll - Czw 02 Sie, 2012 17:18

Jacek napisał/a:
koleżanka wzięła odpowiedzialność za swoje życie
a teraz bierze się za nasze

Dziękuję, nie skorzystam :ptero: :ptero: :ptero: :ptero:

Jacek - Czw 02 Sie, 2012 21:44

szymon napisał/a:
tylko nie potrafi dobrać odpowiednich słów

Ty to się nie śmiej,ciekawe czy tobie by tak łatwo poszło jak byś tyle czasu spędzał po za granicami ojczyzny

akacja46 - Pią 03 Sie, 2012 00:23

Tomoe napisał/a:
A ja myślałam, że kroki 10, 11 i 12 realizuje się na co dzień, dzień po dniu, do końca życia. :)

Na szczęście żadna z nas nie odpowiada za myślenie drugiej. :-) Ja też kiedyś myślałam, że tego czytania to się będę uczyć do końca życia. :-)

matiwaldi napisał/a:

czyli,że Ty już wytrzeźwiałaś ?...........................a to przepraszam........ :skromny:

Ja tak. A ty nie?

I nie GB ale Austria (czasem Szwajcaria i Niemcy).
Jakbyśmy chciały wdrażać w życie program tyle lat, ile to robił meszuge, to większość zapiłaby się na amen albo dalej i w nieskończoność „trzeźwiała”. Poza tym, co to za pomysł, żeby wszystko pisać? Skąd ten wasz meszuge to wziął?

Jacek napisał/a:

a teraz bierze się za nasze

Za nasze, czyli za czyje? :-)




A.

Tomoe - Pią 03 Sie, 2012 00:39

akacja46 napisał/a:

Na szczęście żadna z nas nie odpowiada za myślenie drugiej. :-)


Otóż to.

akacja46 napisał/a:

Skąd ten wasz meszuge to wziął?


Nasz, czyli czyj?
I dlaczego jego o to nie spytasz, na jego forum?

Janioł - Pią 03 Sie, 2012 06:37

akacja46 napisał/a:
Jakbyśmy chciały wdrażać w życie program tyle lat, ile to robił meszuge, to większość zapiłaby się na amen albo dalej i w nieskończoność „trzeźwiała”.
tege nie wiesz i wiedzeć nie będziesz to takie dywagacje z cyklu mchu i paproci ;)
jal - Pią 03 Sie, 2012 07:29

akacja... rozumiem Twoje podniecenie - szybkim zdrowieniem... jednak każdy ma prawo do własnej drogi i chyba dobrze. :)

Pozdrawiam ciepło :)

Jacek - Pią 03 Sie, 2012 08:15

akacja46 napisał/a:
Za nasze, czyli za czyje? :-)

Akacjo,mam takie nieodparte wrażenie
takie że jesteś wspaniałą dziewczyną
i takie że szukasz pomocy

Tomoe - Pią 03 Sie, 2012 08:36

Jacusiu, jesteś wzruszający. :buziak:
Tajga - Pią 03 Sie, 2012 09:48

akacja46 napisał/a:
Program AA realizuje się w kilka miesięcy! Czasem może w kilkanaście, ale nie latami!

akacja46 napisał/a:
Wy nie chcecie wytrzeźwieć! Chcecie tylko wiecznie trzeźwieć. Tak jest wygodniej, nie?

Odpowiem za SIEBIE.
Nie chcę "wytrzeźwieć", chce tylko trzeźwiec i trzeźwieć do końca życia.
Powód?
JA, TAJGA, alkoholiczka NIGDY nie wtrzeźwieję, jest to niemożliwe.
Gdybym uznała, że JUŻ jestem trzeźwa, mogłabym ( co kilka razy mialo miejsce)
znowu sięgnąć po alkohol.

Co według Ciebie Akacjo oznacza "wytrzeźwieć"?
To, że już można sie napić?
Czy to, że trzyma się swoje życie we własnych rękach?
Trzeźwych,nie trzęsących się jak galareta.

U NAS w Polsce Kroki są sugerowanym programem zdrowienia,
a skoro sugerowanym to się nad nimi pracuje
( nie przerabia, bo to nie mieso w masarni na kiełbasę)
wedługo woli, i potrzeb, bez określania ram czasowych.

Dwunastu kroków nie da rady odfajkować eksternistycznie.

Czwarty krok..."wyznaliśmy sobie, Bogu i drugiemu człowiekowi istotę Naszych błędów"

Nie pamiętam jakie błędy popełniłam w stosunku do poszczególnych osób, nie pamiętam nawet tych osób.
Nie pamiętam co robiłam, co mówilam po pijanemu.
Więc jak mogę "odhaczyć" ten krok, i przejść do nastepnego???

Pierwszy krok sam w sobie jest ciężki..odejście od sloganu
"Nie jestem winien mojej choroby, nie prosiłem sie o nią"......do "jestem bezsilny".
Zdarzyło mi się kilka razy negować własną bezsilność, wracając do picia.
Więc jak to sie mówi, siedziałam w kroku pierwszym dość długo.
Nie pijąc, i nie "trzeźwiejąc" kiedyś osiem lat.

Czy ja nie chciałam wytrzeźwieć??
bardzo chcialam, tylko nie widzialam JAK to zrobić.
Później wiedziałam, ale byłam pyszna, myślalam, że AKURAT MI uda się inaczej.

Drugi krok.."UWIERZYLIŚMY"...a nie....."KTOŚ nam powiedział", że Siła Większa od Nas samych może przywrocić Nam zdrowie....
UWIERZENIE, zajmuje tyle czasu, ile musi zająć ( jeden prędzej, inny później, lub wcale).

Nie można się do tego zmusić, ani komuś nakazać, aby szybciej uwierzył.

Krok trzeci...POWIERZENIE naszej woli....a nie "NAKAZANIE komuś żeby nas cudownie uleczył...

Krok 1. "Ja nie mogę"
Krok 2. "On może"
Krok 3. "Ja Jemu na to pozwolę"
są najważniejsze...dla mnie.
Uratowały moje życie.

I tak po kolei, U NAS, w Polsce sie pracuje na programie AA.
To jest ciągły, nawracający proces.... na całe życie.

Rozbawilaś mi swoim stwierdzeniem że krok 10,11, i 12 można szybko
"odfajkować".
W 10- z zmiejsca sie przyznać do popełnionych błędów? nawet jak sie ich nie pamięta?
W 11- szybko się modlić, i szybko nawiązywać więź z Bogiem?
W 12- biegać po ulicach i nieść posłanie?

Alkoholizm to choroba głowy, w głowie jest mózg, a z nim nie ma żartów.
Robi nam ku ku. ;)
Oczywiście mogę nie mieć racji... ;)

jal - Pią 03 Sie, 2012 10:15

Tajga - mądrze prawisz... wygląda mi to na dobrą szkołę pracy na krokach.

Pozdrawiam ciepło :)

Tomoe - Pią 03 Sie, 2012 10:22

Jest takie hasło patriotyczne: "Dobre - bo polskie".

A "szybko, szybko, szybko, szybko"... to pies młodych pod płotem narobił.

Jacek - Pią 03 Sie, 2012 10:25

Tajga napisał/a:
Nie chcę "wytrzeźwieć", chce tylko trzeźwiec i trzeźwieć do końca życia.

tu na tym świecie,celem człowieka jest jego droga jaką przebywa
narodziny,śmierć ,to tylko początek i koniec tej drogi

Tajga - Pią 03 Sie, 2012 11:06

Jacek napisał/a:
to tylko początek i koniec tej drogi


Pomiędzy jest jeszcze życie do przeżycia :cacy1:
W NASZYM przypadku dobrze by było, żeby na trzeźwo....tak tą drogą... ;) :idzie:

akacja46 - Pią 03 Sie, 2012 15:15

Nie chciałam być niegrzeczna. Te dyskusje o wasze i nasze… po co. Dla mnie to co się dzieje w polskim AA jest po prostu tak egzotyczne, że czasem napiszę nie tak jak chciałam.
Do meszuge też nic nie mam. On jest w widoczny sposób trzeźwy i przebudzony duchowo, tylko w książce pisał, że zajęło mu to 7-9 lat, a to jest strasznie długo. Tylko może w Polsce inaczej się jeszcze nie da?

Tomoe napisał/a:
Jest takie hasło patriotyczne: "Dobre - bo polskie".

Tak – jest. Niektórzy nawet w to wierzą. :-(

Tajga napisał/a:

Nie chcę "wytrzeźwieć", chce tylko trzeźwiec i trzeźwieć do końca życia.

Każdemu wolno według własnej woli.

Tajga napisał/a:

JA, TAJGA, alkoholiczka NIGDY nie wtrzeźwieję, jest to niemożliwe.

Jeśli wytrzeźwieć nie chcesz, to rzeczywiście chyba nie jest to możliwe.

Tajga napisał/a:

Gdybym uznała, że JUŻ jestem trzeźwa, mogłabym ( co kilka razy mialo miejsce)
znowu sięgnąć po alkohol.

Ja wytrzeźwiałam co oznacza, że nie robię rzeczy, które mi szkodzą. Jako alkoholiczka nie sięgam po alkohol.


Tajga napisał/a:
Czwarty krok..."wyznaliśmy sobie, Bogu i drugiemu człowiekowi istotę Naszych błędów"

To co napisałaś nie ma to nic wspólnego z 4 krokiem, ale dla osób, które wytrzeźwieć nie chcą nie ma to pewnie znaczenia.

Jacek napisał/a:

i takie że szukasz pomocy


Pomoc zawsze się przyda. A w związku z 4 krokiem i tą pomocą to przypomniałam sobie, jak pracując ze sponsorką na 4 kroku odkryłam, że ja w życiu mnóstwo razy szukałam pomocy i prosiłam o pomoc, ale – ludzi, którzy nie potrafili mi jej udzielić. To były takie pokręcone działania. Zamiast pójść ze swoim alkoholizmem do AA ja prosiłam o pomoc swojego partnera, który nic nie mógł zrobić, bo się nie znał. I kiedy mi nie pomagał, to ja miałam kolejny powód do picia.

Ale na mnie już czas, wolne się skończyło, może jeszcze kiedyś tu zajrzę.


A.

Tomoe - Pią 03 Sie, 2012 15:17

Zaglądaj. :)

"Żyj i daj żyć" - to chyba nie polskie, lecz ogólnoświatowe hasło AA.

Pozdrawiam serdecznie. :)

Tajga - Pią 03 Sie, 2012 15:55

akacja46 napisał/a:
Dla mnie to co się dzieje w polskim AA jest po prostu tak egzotyczne, że czasem napiszę nie tak jak chciałam.


Akacjo, to co się dzieje w Twojej głowie...jest dla mnie też EGZOTYCZNE.
NIC nie zrozumiałaś...ale ja po polsku piszę :(

trzeźwiejący - Pią 03 Sie, 2012 16:07

akacja46 napisał/a:
to co się dzieje w polskim AA





A.

w każdym środowisku i skupisku ludzi,różnie się dzieje,lecz ja patrzę na siebie i swoim postępowaniem staram się nieść posłanie...

Jacek - Pią 03 Sie, 2012 16:56

akacja46 napisał/a:
Zamiast pójść ze swoim alkoholizmem do AA ja prosiłam o pomoc swojego partnera, który nic nie mógł zrobić, bo się nie znał.

świetnie cię Akcjo rozumiem
mnie znowuż moja partnerka pomagała na siłę,i jej się to nie udawało
a udało gdy mnie zostawiła
i od tego czasu wiem że trzeźwy alkoholik to nie ten co walczy
a ten który się poddaje

staaw - Pią 03 Sie, 2012 19:47

akacja46 napisał/a:

Ja wytrzeźwiałam co oznacza, że nie robię rzeczy, które mi szkodzą. Jako alkoholiczka nie sięgam po alkohol.

Uważam podobnie. Wytrzeźwiałem, alkohol przestał być mi potrzebny więc nie mam potrzeby po niego sięgać.
Teraz zamiast trzeźwieć w nieskończoność, sprzątam to bagno którego narobiłem po pijaku...

Nie zgodzę się jednak z Tobą że praca na krokach to praca na miesiące...
Dla mnie praca na krokach to dbanie o higienę duszy.
Nie wystarczy raz się umyć by całą resztę życia być czystym...

akacja46 - Sob 04 Sie, 2012 13:14

Tajga napisał/a:
NIC nie zrozumiałaś...

Chyba nie. Tego na przykład zrozumieć nie umiem:
Tajga napisał/a:
Nie chcę "wytrzeźwieć", chce tylko trzeźwiec i trzeźwieć do końca życia.

Przecież… Naszym bezpośrednim celem jest trzeźwość, rozumiana jako wolność od alkoholu i od żałosnych konsekwencji, jakie pociąga za sobą dla nas używanie go. Bez tej wolności nie osiągniemy niczego innego.


A.

staaw - Sob 04 Sie, 2012 13:25

akacja46 napisał/a:

Przecież… Naszym bezpośrednim celem jest trzeźwość, rozumiana jako wolność od alkoholu

Ja szerzej rozumiem słowo TRZEŹWOŚĆ...
Według mnie jest to stan całkowitego panowania nad emocjami, stan w którym nie mam poczucia winy, niższości i wszystkich innych które zagłuszałem alkoholem.
Aby ten stan trzeźwości UTRZYMAĆ, kroki 10-12 powinienem powtarzać do końca moich dni, co nie oznacza że TRZEŹWIEJĘ bez końca...
Raczej dbam o to co już osiągnąłem i pragnę więcej (na miarę oczywiście możliwości, bez porównywania się z innymi)...

Tomoe - Sob 04 Sie, 2012 13:31

Witaj, Akacjo, fajnie że zajrzałaś.
Napisałaś że pracowałaś nad programem w oparciu o anglojęzyczną wersję Big Booka.
Akurat mam w domu reprint oryginalnego amerykańskiego Big Booka z 1939 roku.
Są tam używane cztery określenia: "get sober", "stay sober", "recovering" i "recovery".

Czy twoim zdaniem jest różnica między tymi pojęciami - a jeśli jest, to jak ją rozumiesz? :)

Małgoś - Sob 04 Sie, 2012 13:34

staaw napisał/a:
Ja szerzej rozumiem słowo TRZEŹWOŚĆ...
Według mnie jest to stan całkowitego panowania nad emocjami, stan w którym nie mam poczucia winy, niższości i wszystkich innych które zagłuszałem alkoholem.
Aby ten stan trzeźwości UTRZYMAĆ, kroki 10-12 powinienem powtarzać do końca moich dni, co nie oznacza że TRZEŹWIEJĘ bez końca...
Raczej dbam o to co już osiągnąłem i pragnę więcej (na miarę oczywiście możliwości, bez porównywania się z innymi)...


Całkowicie się z Tobą zgadzam :)
Rozwijamy się nieustannie co nie oznacza nieustannego trzeźwienia.
Szczególnie ostatnie zdanie warte jest zaznaczenia. Bo dopiero gdy jesteśmy uwolnieni od tego co nam przeszkadzało, możemy wprowadzać nowe służące naszemu dobru.

endriu - Sob 04 Sie, 2012 13:37

chyba wyjadę do
akacja46 napisał/a:
Austria (czasem Szwajcaria i Niemcy).

tam można wytrzeźwieć

Tajga - Sob 04 Sie, 2012 13:41

akacja46 napisał/a:
Naszym bezpośrednim celem jest trzeźwość, rozumiana jako wolność od alkoholu i od żałosnych konsekwencji, jakie pociąga za sobą dla nas używanie go. Bez tej wolności nie osiągniemy niczego innego.

Akacjo, napisałam w cudzy słowie słowo "wytrzeźwieć".
Ponieważ ja NIGDY tak naprawdę nie wytrzeźwieję, co za tym idzie NIGDY
już nie nabędę umiejętności picia kontrolowanego.

Nie pijąc, jestem wolna od alkoholu, ale tylko fizycznie.

"Chce tylko trzeźwieć i trzeźwieć" do końca życia w moim pojęciu znaczy
pracować nad sobą.

g6jyfn
Czasem zamotam, tak że sama nie wiem co chciałam napisać ;)

staaw - Sob 04 Sie, 2012 13:44

Tajga napisał/a:
Ponieważ ja NIGDY tak naprawdę nie wytrzeźwieję

W takim razie co z krokiem drugim?

2.Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

O powrocie do picia kontrolowanego nic tu niema...

Małgoś - Sob 04 Sie, 2012 13:48

staaw napisał/a:
O powrocie do picia kontrolowanego nic tu niema...


Zdrowemu nie jest ono potrzebne do niczego

Tajga - Sob 04 Sie, 2012 13:57

staaw napisał/a:
O powrocie do picia kontrolowanego nic tu niema...

Stasiu? czepiasz się?
Czy naprawdę jeszcze nie pojmujesz tej choroby?

ZDROWIE ( w moim pojęciu) oznacza uwolnienie od obsesji kupowania, picia, kupowania.......myślenia o alkoholu. :?

smokooka - Sob 04 Sie, 2012 14:00

akacja46 napisał/a:
Tajga napisał/a:
Nie chcę "wytrzeźwieć", chce tylko trzeźwiec i trzeźwieć do końca życia.


Ja to rozumiem jako ciągłe doskonalenie się, po dostrzeżeniu dziś niedostrzegalnego szczegółu, stając na kolejnych schodach dojrzałości emocjonalnej. Zachowania do których dążę dziś nie są celem, są pomostem do coraz szerszego otwierania oczu. Im szerzej otwieram oczy tym rzadziej otwieram usta. Zdziwienie ustępuje mądrości.

staaw - Sob 04 Sie, 2012 14:04

Tajga napisał/a:
staaw napisał/a:
O powrocie do picia kontrolowanego nic tu niema...

Stasiu? czepiasz się?
Czy naprawdę jeszcze nie pojmujesz tej choroby?

Nie czepiam się tylko wymieniam doświadczenia...
Tajga napisał/a:

ZDROWIE ( w moim pojęciu) oznacza uwolnienie od obsesji kupowania, picia, kupowania.......myślenia o alkoholu. :?

A co z uczuciami które powodowały tę obsesję picia i kupowania lub na odwrót?
U mnie alkohol był sprawą wtórną...
Nie radziłem sobie z uczuciami, więc zagłuszałem je alkoholem.
Po odstawieniu alkoholu byłem większym draniem niż kiedy piłem.
Teraz WYTRZEŹWIAŁEM, więc pić mi się nie chce.

Jak ładnie napisała Małgoś:

Małgoś napisał/a:
staaw napisał/a:
O powrocie do picia kontrolowanego nic tu niema...


Zdrowemu nie jest ono potrzebne do niczego

Tomoe - Sob 04 Sie, 2012 14:07

Byłam w Licheniu na spotkaniu z Wiktorem O., który po raz kolejny opowiadał ze skruchą o tym, jak dopuścił się błędu w tłumaczeniu drugiego kroku. I do dziś ten błąd nie został skorygowany.

Ale nie będę kontynuowała tego wątku, bo przecież temat brzmi :"Krok 4". :)

Tajga - Sob 04 Sie, 2012 14:19

staaw napisał/a:
A co z uczuciami które powodowały tę obsesję picia i kupowania lub na odwrót?

Jakimi uczuciami???
Chlać mi się chciało, i tyle.
Byłam w ciągu, to jakie mogłam mieć uczucia?
Najwyżej byłam w kurzona na kolejkę w sklepie, że za długa
staaw napisał/a:
Nie radziłem sobie z uczuciami, więc zagłuszałem je alkoholem.

Początkowo piłam z nudów, później piłam bo już musiałam.
Raczej niczego nie zagłuszałam.

staaw napisał/a:
Teraz WYTRZEŹWIAŁEM, więc pić mi się nie chce.


Sugerujesz, że mi się chce pić? ;)

staaw - Sob 04 Sie, 2012 14:28

Tajga napisał/a:
staaw napisał/a:
Teraz WYTRZEŹWIAŁEM, więc pić mi się nie chce.
Sugerujesz, że mi się chce pić? ;)

Ależ skąd. Nigdy nie piłem z nudów, raczej więcej ode mnie wymagano niż mogłem osiągnąć.
Piłem więc by mieć spokój... Kiedy wytrzeźwiałem pojawiało się poczucie winy, niższości i niespełnionego obowiązku które wspaniale gasił alkohol...
I tak dzień po dniu coraz więcej alkoholu mi było trzeba...

Kiedy moje uczucia są mniej więcej stabilne, nie mam ŻADNEGO powodu by pić...

staaw - Sob 04 Sie, 2012 14:32

Tajga napisał/a:

Początkowo piłam z nudów, później piłam bo już musiałam.
Raczej niczego nie zagłuszałam.

-samotność
-oczekiwanie na powrót
-pustka emocjonalna
-wyobcowanie
-poczucie bezużyteczności siebie

Może coś tu znajdziesz co pasuje?

Małgoś - Sob 04 Sie, 2012 14:50

Tajga napisał/a:
Jakimi uczuciami???
Chlać mi się chciało, i tyle.


Alkoholu ci się chciało chlać a nie wody, bo alkohol odpowiednio działał a woda nie
I nie mam na myśli ciągu tylko ten okres wcześniejszy, bo przecież nie urodziłaś się alkoholiczką. Regulowania nim uczuć się nauczyłaś, po to go piłaś. Poznałaś, przypasowało bo niby łatwo, lekko i przyjemnie problemy spychał w kąt, albo pod dywan, nie ważne w sumie gdzie.

Jacek - Sob 04 Sie, 2012 15:03

akacja46 napisał/a:
Naszym bezpośrednim celem jest trzeźwość, rozumiana jako wolność od alkoholu i od żałosnych konsekwencji, jakie pociąga za sobą dla nas używanie go.

Akacjo moja droga,i to jest błąd myślowy
jeżeli sądzisz że wyleczenie polega na odstawieniu alkoholu
to masz przed sobą jeszcze długą drogę do trzeźwości

Tajga - Sob 04 Sie, 2012 16:46

Małgoś napisał/a:
Alkoholu ci się chciało chlać a nie wody, bo alkohol odpowiednio działał a woda nie


A Ty skąd się urwałaś?

Małgoś - Sob 04 Sie, 2012 21:56

Tajga napisał/a:
A Ty skąd się urwałaś?


a zgadnij?

Tajga - Sob 04 Sie, 2012 21:59

Małgoś napisał/a:
a zgadnij?

Nie muszę, już wiem ;)
Zajrzyj za chwile do PW

akacja46 - Nie 05 Sie, 2012 08:19

Tomoe napisał/a:
Są tam używane cztery określenia: "get sober", "stay sober", "recovering" i "recovery".

Czy twoim zdaniem jest różnica między tymi pojęciami - a jeśli jest, to jak ją rozumiesz?

"recovery" i "recovering" – zdrowienie albo wyzdrowienie (Bill recovery - Bill wydobrzał) i bierny proces zdrowienia (do nieskończoności), jakby trwanie w tym stanie.
"get sober" i "stay sober" - wytrzeźwieć i zostać przy trzeźwości (też na dłuższą metę), zachowywać trzeźwość.

Jacek napisał/a:
Akacjo moja droga,i to jest błąd myślowy
jeżeli sądzisz że wyleczenie polega na odstawieniu alkoholu
to masz przed sobą jeszcze długą drogę do trzeźwości

Jeśli jak twierdzisz jest to błąd, to na szczęście nie mój. Niestety autor tych słów już nie żyje, więc już bardziej nie wytrzeźwieje. Zmarł w 1971 roku, nazywał się William Griffith Wilson, a cytat znajdziesz w „Jak to widzi Bill”, jest to myśl 327.


A.

Tomoe - Nie 05 Sie, 2012 10:24

Bierny proces zdrowienia z alkoholizmu? Sam się odbywa, bez mojego udziału?
Ja siebie określam jako trzeźwą, zdrowiejącą alkoholiczkę.
Ale moje zdrowienie nie jest procesem biernym, w którym trwam.
Jest procesem czynnym, w którym uczestniczę aktywnie.

Pozdrawiam. :)

Tomoe - Nie 05 Sie, 2012 11:08

Uważam, Akacjo, że to ty, a nie Jacek, błędnie interprertujesz myśl 327 Williama Griffitha Wilsona z książeczki "jak to widzi Bill".

Bill, owszem, pisze: "Naszym bezpośrednim celem jest trzeźwość, rozumiana jako wolność od alkoholu i od żałosnych konsekwencji, jakie pociąga za sobą dla nas używanie go."

Ten "bezpośredni" cel ja osiągnęłam 5 lipca 2004 roku, w dniu, gdy przestałam pic alkohol.

Ale Bill pisze dalej:
"Bez tej wolności nie osiągniemy niczego innego" a następnie wylicza inne nasze cele w zdrowieniu z alkoholizmu.

Czyli - ów cel "bezpośredni" - moim zdaniem ale także zdaniem Billa - nie jest dla mnie, alkoholiczki, jedynym celem.
Do osiągniecia tego "bezpośredniego" celu wystarcza pierwsza połowa pierwszego kroku.

Myśl 327 Williama Griffitha Wilsona nie składa się tylko z jednego zdania, podobnie jak jego zdrowienie z alkoholizmu nie zakończyło się w momencie odstawienia ostatniego kieliszka.

Tak to widzę.

Jacek - Nie 05 Sie, 2012 11:27

akacja46 napisał/a:
cytat znajdziesz w

nie czytałem,czytanie nigdy nie było moją mocną stroną
a swoje doświadczenie,czerpałem i robię to nadal,dzięki ludziom,którzy lubią się dzielić swymi doświadczeniami
droga Akacjo,powiedz mnie jedną rzecz ,jak to jest
mamy zaufanie do tego samego autorytetu,jakim był ( William Griffith Wilson)
Ty moja droga nawet więcej w tym oczytana,a nie chcesz przyjąć ,jego z ważniejszych odkryć
tak ważnych dla trzeźwiejącego alkoholika ,które w słowach brzmią mniej więcej tak
"Grupa beze mnie będzie istnieć
ja bez grupy upadnę"
więc z pewnością William Griffith Wilson ,nie miał na myśli że można wytrzeźwieć
i od tak zapomnieć i więcej nie pracować nad swoją trzeźwością
moim zdaniem,alkoholik niepijący,mający jakąś przerwę w niepiciu
dłuższą czy krótszą,to tylko przerwa
a gdy kto wpadnie w nałóg alkoholowy ,to jest jak jazda na rowerze
raz się nauczysz,nie jeżdżąc latami,a po latach wsiadasz na rower i bez przypominania i nauki,,,po prostu jedziesz
zależy tylko od ciebie czy zechcesz sięgnąć po ten alkohol,po tę czynność nie zapomnianego obracania szklaneczki whisky
ale czy znasz na tyle siebie - czy wiesz że dziś nie masz ochoty to jutro cię nie najdzie
każdy z nas ma przerwę ,ale nie każdy z nas sobie zdaje sprawę jak silna jest podświadomość

Tomoe - Nie 05 Sie, 2012 11:39

"Nie jesteśmy wyleczeni z alkoholizmu. To, co naprawdę zdobyliśmy, jest codziennym wysiłkiem, którego celem jest utrzymanie osiągniętego stanu ducha".

(Anonimowi Alkoholicy - strona 73)

:)

akacja46 - Nie 05 Sie, 2012 19:15

Dziś w nocy Zurich. Powrót do domu za tydzień. Na forum… może kiedyś, ale nie sądzę. Jesteśmy po prostu z innej bajki. Tak, napisałam to celowo. Mam przed sobą biuletyn z Lichenia o tym tytule i czytam w nim:

Cytat:
Jesteśmy za sumienną pracą i wiernością programowi 12 Kroków i 12 Tradycji AA. Za gruntowną znajomością kroków i tradycji, rzetelną pracą na mityngach, nie tylko powierzchownym "bujaniem się" na rocznicowych i okolicznościowych spotkaniach. Wierność programowi to zachowanie tolerancji i dystansu wobec własnego sposobu trzeźwienia, uznanie różnorodnych dróg i metod, postawa pokory, umiejętność przyjęcia nauki od tego, który przyszedł pierwszy raz na mityng. To również dystans wobec konfesyjności, wyznania uczestników grupy, uznanie pomocniczej roli Kościoła i osób o przygotowaniu profesjonalnym.


Z katolicko – terapeutycznym AA jakoś mi nie po drodze. Ale pozdrawiam wszystkich tu serdecznie i życzę dalszego nieskończonego szczęśliwego trzeźwienia. Niech was Bóg błogosławi.

:luzik:

A.

szymon - Nie 05 Sie, 2012 20:02

akacja46 napisał/a:
Z katolicko – terapeutycznym AA


a moze buddystyczno - terapeutycznym AA ?

Tomoe - Nie 05 Sie, 2012 20:03

Tak wiem, znam, czytałam, byłam w Licheniu. A ty?

Biuletyn powstał w Londynie, stworzył go katolicki ksiądz Dariusz Kwiatkowski wspólnie z Tadkiem.
Biuletyn nazywa się - nomen omen - "Inna bajka".
Czyja to bajka?

Nie wiem co chcesz udowodnić i komu, Akacjo.
Że w AA sa "trzeźwi, trzeźwiejsi i najtrzeźwiejsi"?
I że ty należysz do tych ostatnich?

Nie znalazłam w Wielkiej Księdze takiego stopniowania przymiotnika "trzeźwy".
Natomiast w rozmowie z niemieckimi alkoholikami, tymi z niemieckiego AA, usłyszałam kiedyś że w ich opinii tak zwane "polskojęzyczne grupy AA w Europie Zachodniej" pod przywództwem katolickiego polskiego księdza - to jakaś egzotyka i tworzenie we Wspólnocie AA "klubu w klubie".
I że ich zdaniem - tych niemieckich alkoholików - ten twór to łamanie pierwszej tradycji.

Powodzenia i niech ci Bóg przywróci "sanity" cokolwiek przez to pojmujesz! :D

Jacek - Nie 05 Sie, 2012 20:13

akacja46 napisał/a:
Na forum… może kiedyś

wpadaj śmiało :)
wpadnij również do tematu o kiszonych ogórach - to również życie
trzeźwe życie

jal - Pią 05 Kwi, 2013 08:45

Krok 4
Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

Dla mnie ten Krok był bardzo trudny ,bolesny... ale stał się "Bramą" do dalszego zdrowienia.

Jakie macie doświadczenia w pracy na tym Kroku?

stone - Wto 25 Mar, 2014 21:54

jal napisał/a:
Krok 4
Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

Dla mnie ten Krok był bardzo trudny ,bolesny... ale stał się "Bramą" do dalszego zdrowienia.

Jakie macie doświadczenia w pracy na tym Kroku?


Dużo różnych. Było trudno i bolało. Ale było też i ciekawie i fascynująco. Dowiedziałem się o sobie bardzo dużo. Zarówno pozytywnego jak i negatywnego. I to z całkiem innej perspektywy - perspektywy duchowej :)

Przykłady: Okazało się, że niekoniecznie żyję w beznadziejnym kraju, gdzie sami złodzieje, oszuści itd. Po prostu tak było mi wygodniej. Wskazać na paru bandziorów i rozciągnąć tę opinię na wszystkich. A skoro "wszyscy" są tacy, to po co się starać? Lepiej na piwko...
Szkoda, że "zapomniałem" o wielkiej liczbie zwykłych, porządnych, nie wyróżniającyh się ludzi, którzy tworzą trzon naszego społeczeństwa... :) No tak - w moim myśleniu dominowały skrajności i wszędzie wokoło też tylko skrajności widziałem. A normalność mi umykała....

akacja46 - Śro 26 Mar, 2014 09:58

stone napisał/a:
A normalność mi umykała....

To nie świat się zmienia wokół nas - to my zakładamy nową parę duchowych okularów. :-)

stone - Śro 26 Mar, 2014 17:33

akacja46 napisał/a:
stone napisał/a:
A normalność mi umykała....

To nie świat się zmienia wokół nas - to my zakładamy nową parę duchowych okularów. :-)


Jak Chuck C. hehe A new pair of glasses... ;)

akacja46 - Pią 28 Mar, 2014 15:41

Widzę, że wiesz, o co chodzi. :-) A książka świetna.
stone - Sob 29 Mar, 2014 19:25

akacja46 napisał/a:
Widzę, że wiesz, o co chodzi. :-) A książka świetna.


Książka jest bardzo dobra. Tłumaczenie na polski jest, co prawda, słabe. Ale jak ktoś nie zna angielskiego to i tak warto - ze względu na treść. Gdy chodzi o zmianę życia, to można przymknąć oko na formę...

Tosia - Nie 21 Gru, 2014 00:11

Krok czwarty to bardzo trudny krok dla mnie, nowy sposob zycia.. tylko moj mozg, zmiana myslenia na. .to nowe mogla nastapic teraz juz. Duzo w tym kroku nie rozumiem, ale wciaz bede go analizowac..
Jacek - Nie 21 Gru, 2014 10:36

to może ja przytoczę swoje rozumowanie tegoż kroku
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
a więc
- uczciwie przemyślałem ,, przyznając się do własnych postępków
w taki sposób,,jak bym je mógł zmienić

Tosia - Nie 21 Gru, 2014 10:49

Jacek, Dziekuje Ci..
To znaczy ze. .. ja juz staram zmieniac swoje postepki, przed soba sama uczciwie przyznalam sie ze jestem alkoholiczka, zrobilam wiele zlego pijac. mialam zlosc w sercu i zal do wszystkich... Teraz godze sie z Bogiem. .rozmawiam z Nim codziennie modlac sie o pogode ducha.. chylac glowe ze juz nie chce byc ta Toska.. Czy wiec jednak zmieniam sie, bo sama odczuwam w sobie ta zmiane..
Jak przeczytalam to co Wiedzma napisala. .pod czwartym krokiem. .. to na dwie trzecie pytan nie bylam wstanie odpowiedziec
Cos mnie w tych krokach interesuje, i denerwuje.. wiem jestem swiezakiem jak to mowicie..tyle musze zrozumiec, a ja chce tak szybko to zrozumiec,ale cos w mojej glowie sie otwiera chce to wykorzystac jak najszybciej!

Jacek - Nie 21 Gru, 2014 10:56

Tosia napisał/a:
Cos mnie w tych krokach interesuje, i denerwuje.. wiem jestem swiezakiem

i o to w tym chodzi :brawo:
ja nie czuję się w tym świerzakiem ,, co nie oznacza że co roku ,każdy z kroków dla mnie jest jak by inny,,jak bym go odnowa rozumował
a to z kolei oznacza że nad nimi pracuję,dostrzegam zmiany i nie zastygam przy jednej jego wersji

staaw - Nie 21 Gru, 2014 10:57

Cytat:
Chociaż w pracy nad Czwartym Krokiem koncentrujemy się przede wszystkim na swoich wadach charakteru, nie oznacza to, że należy lekceważyć, czy bagatelizować zalety. Gruntowny obrachunek moralny musi obejmować zarówno cechy pozytywne, jak i negatywne, zwłaszcza, że te pierwsze mogą zostać z powodzeniem wykorzystane do rozprawienia się z drugimi. Obrachunek to nie „dokopywanie sobie”, ale rzetelny bilans. Żaden człowiek nie składa się przecież z samych tylko wad! Obrachunek moralny, którego efektem jest tylko i wyłącznie lista wad, nie został wykonany rzetelnie. Nie jest wiarygodny. Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo często o wiele łatwiej jest mówić o swoich wadach, niż o mocnych stronach, zaletach. Wynika to choćby z naszego wychowania; wielu z nas w dzieciństwie napominanych było przez rodziców słowami „nie chwal się!”. Mści się to do dziś.


http://www.alko.opole.pl/alko2-4.html

Tosia - Nie 21 Gru, 2014 11:13

staaw, Jacek, Dziekuje Wam :kwiatek: staaw, wiem ze kroki pracuje sie ze sponsorem, ja. . no coz cos mnie w tych krokach zainteresowalo dlatego staram sie rozumiec to na swoj sposob.. a jak juz czegos nie rozumiem to wiem ze moge zapytac :skromny: :skromny:
Thomasson - Pon 22 Gru, 2014 15:39

Chciałbym zwrócić uwagę na częsty błąd przy tym kroku. Robienie obrachunku według moralności sponsora, założycieli AA czy innych terapeutów. Fundamentem tego kroku jest krok 3, a wyznacznikiem moralności jest Bóg. Jeśli Bóg oczekuje od ciebie byś ubierała się na zielono to sprawdź ile masz zielonych ubrań w szafie. Bez listy uraz, 7 grzechów głównych, szariatu, i składania dziewic w ofierze. Tylko Ty i Twój Bóg.

Gruntowność obrachunku nie polega na ilości spisanych wad, zachowań, ale na głębokości analizy. Co z tego że opisze 200 złych uczynków, zrobiłem to i nic. Zamiast tego weźmy sytuacje z wczoraj gdy były przykre emocje. Stawiam pytanie o źródło tych emocji, jakie myśli wywołały te emocje. Następnie pytam siebie o przyczynę tych myśli, jaki pogląd za tym stoi. Dalej ustalam co jest korzeniem tego poglądu np egocentryzm który bierze się z braku samoakceptacji a ta z kolei rodzi się z nie akceptacji świata i poczucia odrębności od świata... czyli że bez jedności z Bogiem to lipa jest. To tylko moje własne wnioski pod moją siłę wyższą.

Ale jeśli zrobić to gruntownie i uświadomić sobie to można do kogoś zadzwonić i powiedzieć robiąc tym samym krok 5.

Perfekcjonizm i komplikowanie programu są bardzo daleko od duchowości kroków.

stanisław - Wto 23 Gru, 2014 22:57

I tu kłania sie ze kroki powinno sie stawiac po koleli jak dziecko zawsze musi byc pierwsz potem drugi i nastepne , zadne dziecko nie stawia od razu 4, 5 kroku . Dobrze jest jeszcze ze dziecku ktos pomaga stawiac pierwsze kroki. Samemu to mozna potknac sie na pierwszej nierównosci.
Tosia - Wto 23 Gru, 2014 23:01

stanisław, masz racje. . samemu ciezko zrozumiec i przejsc to.
stanisław - Wto 23 Gru, 2014 23:11

Tosia napisał/a:
samemu ciezko zrozumiec i przejsc to.
To jest potrzebne do innego życia , jest to sposób na nowe życie
Ann - Nie 17 Kwi, 2016 22:26

Czy ktoś z Was korzystał z książeczki "Krok 4 stać się uczciwym" ? :mysli:
ankao30 - Pon 18 Kwi, 2016 06:35

Aniu ja nie.
Krok czwarty cały jest opisany w Wielkiej Księdze. Tam nawet jest przykład tabelki.

A co do uczciwości, nie da się żyć programem bez uczciwości webec siebie.

Dzisiejsza refleksja jest na ten temat.

UCZCIWOŚĆ WOBEC SIEBIE

Oszukiwanie innych prawie zawsze ma swoje źródło w oszukiwaniu siebie. Dopiero szczerość wobec drugiego człowieka jest dowodem szczerości wobec siebie i wobec Boga.

JAK TO WIDZI BILL.STR.17

Gdy piłem, oszukiwałem siebie co do rzeczywistości, zniekształcając jej obraz tak, by odpowiadało moim życzeniom. Oszukiwanie innych jest wadą - nawet jeśli polega ona tylko na lekkim zafałszowaniu prawdy albo zakłamaniu kierujących mną motywów, po to by inni dobrze o mnie myśleli. Moja Siła Wyższa może usunąć tę wadę,ale najpierw ja sam muszę sobie pomóc,stając się gotów do przyjęcia Jej pomocy - czyli rezygnując z kłamstwa lub krętactwa. Co dzień muszę pamiętać, że zakłamywanie siebie skończy się dla mnie klęską albo rozczarowaniem w życiu czy Wspólnocie AA.
Bliska, uczciwa więź z moją Siłą Wyższą to jedyna solidna podstawa, którą znalazłem, aby pozostać uczciwym wobec siebie i innych.

Ann - Pon 18 Kwi, 2016 07:31

ankao30, pytam konkretnie tylko o ta książeczkę.
ankao30 - Pon 18 Kwi, 2016 08:36

Ann,

No ok. Napisałam że nie znam.
Zastanawiam się tylko po co Ci to, czy nie lepiej zrobić krok czwarty, niż czytać na ten temat.

endriu - Pon 18 Kwi, 2016 12:17

ja też nie korzystałem :roll:
pannaJot - Pon 18 Kwi, 2016 12:29

ankao30 napisał/a:
Ann,

Zastanawiam się tylko po co Ci to, czy nie lepiej zrobić krok czwarty, niż czytać na ten temat.

A przyszło ci do głowy , że można pracować nad sobą i krokami inaczej niż Ty? Inaczej niz klepiąc paciorki ze sponsorem? Po co? Az mi się ciśnie na klawiaturę odpowiedz po jajco... Bo tak i tyle.

Ann - Pon 18 Kwi, 2016 12:44

Ankao30 ta kssiazeczka jest niekoszerna Ale służy właśnie do zrobienia kroku 4. Zawiera potrzebne tabele i propozycje. Nie czytam.. robię. Chodziło mi o ewentualne opinie tych którzy na niej może pracowali
kelpi - Pon 18 Kwi, 2016 12:59

Mam tę książeczkę i pracowałem na niej poprzednio. Uważam że jest pomocna i kładzie nacisk na nieco inne wady niż to jest w WK.

Właśnie będę zaczynał pracę nad IV :skromny:
Sponsor powiedział żebym skupił się tylko na tym co jest w WK, to wystarczy, na a całą resztę wad będzie jeszcze czas :luzik:

ankao30 - Pon 18 Kwi, 2016 13:01

pannaJot,

Oczywiście wiem, że można inaczej. Wiem, że też można wcale itp. To każdego sprawa, czasem się tylko zastanawiam po co bardzie komplikować wszystko. Program jest prosty, dla skomplikowanych ludzi.

Krok 4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

Siadam i robię. Analizuje przeszłość i już. Nie analizuję innych, tyko siebie.
No może mało jest przykładów w WK. :bezradny:

pannaJot - Pon 18 Kwi, 2016 13:19

WK. A Ty umiesz rozmawiac jeszcze nie podpierając się WK lub innymi medytacjami?
ankao30 - Pon 18 Kwi, 2016 13:28

pannaJot napisał/a:
WK. A Ty umiesz rozmawiac jeszcze nie podpierając się WK lub innymi medytacjami?


Tak, ale nie na temat programu. Jak program AA to tylko z WK znam, to nie wiem czym miałabym się podpierać. Wszystko opiera się o WK tylko interpretowane na tysiące sposobów, więc wolę jednak źródło.

pannaJot - Pon 18 Kwi, 2016 13:49

ankao30 napisał/a:
[ Wszystko opiera się o WK tylko interpretowane na tysiące sposobów, więc wolę jednak źródło.

Wszystko? Jak dla mnie wcale nie wszystko opiera sie o WK. Czytam cię nie tylko tutaj. I coraz bardziej uważam ze te wasze kroki i sponsory to po prostu pranie mózgu. Sekta.

ankao30 - Pon 18 Kwi, 2016 14:07

pannaJot napisał/a:
ankao30 napisał/a:
[ Wszystko opiera się o WK tylko interpretowane na tysiące sposobów, więc wolę jednak źródło.

Wszystko? Jak dla mnie wcale nie wszystko opiera sie o WK. Czytam cię nie tylko tutaj. I coraz bardziej uważam ze te wasze kroki i sponsory to po prostu pranie mózgu. Sekta.


Wcześniej też tak myślałam, nawet nie chciałam iść na mityng.
Świeczka, modlitwa o matko, byłam przerażona.

Nie wiem gdzie jeszcze mnie czytasz, ale wszędzie piszę to samo. Tylko na temat swojego doświadczenia.

kelpi - Pon 18 Kwi, 2016 14:42

pannaJot napisał/a:
Jak dla mnie wcale nie wszystko opiera sie o WK.


A na czym twoim zdaniem powinienem się oprzeć realizując 4 krok programu?

pannaJot napisał/a:
Sekta


ee tam sekta, to jest mafia... :rotfl:

pterodaktyll - Pon 18 Kwi, 2016 19:48

ankao30 napisał/a:
Krok 4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

A w innej wersji ten krok brzmi nieco inaczej:
"Dokonaliśmy gruntownego i odważnego obrachunku własnego wnętrza" co moim zdaniem bardziej precyzuje kierunek tego obrachunku niż ogólne stwierdzenie, o obrachunku moralnym.....

Ann - Pon 18 Kwi, 2016 20:15

pterodaktyll napisał/a:
"Dokonaliśmy gruntownego i odważnego obrachunku własnego wnętrza" co moim zdaniem bardziej precyzuje kierunek tego obrachunku niż ogólne stwierdzenie, o obrachunku moralnym.....
:okok: :milczek:
ankao30 - Wto 19 Kwi, 2016 18:53

Zastanawiałam się czemu taka niechęć do programu i intensywnej pracy nad sobą.
pannaJot, też czytam nie tylko tu.
Wczoraj myślałam nad tym, zastanawiała mnie ta agresja i w ogóle, ale dostałam odpowiedź.

Jak to mówią, co mnie dotyka, to mnie dotyczy.

Dzięki za odpowiedź :okok:

Mozaika - Wto 19 Kwi, 2016 19:17

A ja mam taką małą dygresję.. W końcu sponsor też jest człowiekiem, alkoholikiem i istnieje taka możliwość że zapije, albo pokłócimy się okrutnie i wtedy może moje grzechy użyć przeciwko mnie.. Dla mnie to jest ryzyko które podejmujemy w imię trzeźwości...
margo - Wto 19 Kwi, 2016 19:28

A ja osobiście uważam, że WK trzeba czytać w oryginale, bo przecież tłumaczenie to też czyjaś interpretacja :dokuczacz:
Tajga - Wto 19 Kwi, 2016 19:34

pannaJot napisał/a:
I coraz bardziej uważam ze te wasze kroki

Nie wszystkie są do bani, dla mnie najwazniejsze są trzy 1.2. 3.
Czwarty jest niemożliwy do zrobienia, nie dałabym rady tego "przerobić" w kilka lat nawet.
Piąty....tylko dwa pierwsze słowa.
Ósmy nie do przejścia, to krok na całe zycie, nie da się odfajkować.
Dziewiąty jeszcze gorzej, mnie się do tej pory przypomina co , komu i dlaczego uczyniłam jak piłam,
i nie mam zamiaru latać i przepraszać, a tym samym komuś przypominać :glupek:
Dziesiąty, przed sobą samą mogę się przyznać, czyli jak w kroku dziewiątym.
Dwunasty..... dawno się w to nie bawię, bardzo dawno.

pannaJot napisał/a:
sponsory to po prostu pranie mózgu

:tak: Nie mam, nie miałam, nie mam zamiaru mieć i być.
Na początku mojej drogi, nawet nie wiele jeszcze kumałam z czym się je tę całą trzeźwość usłyszałam
jak ktoś zadał w luźnej rozmowie pytanie....
" A co się stanie jak sponsor zapije???"
No własnie, co???
pannaJot napisał/a:
jajco
:rotfl:
Po prostu będzie pijany, a co ze mną?
Z moimi zwierzeniami, zaufaniem, moją otwartą na niego duszą?
Bym się poczuła jakby mi w pysk kto strzelił.
Na cholerę mi to, w razie czego mogę iść do dawnej terapeutki, do byle jakiej terapeutki, mogę pogadać
z drugim alkoholikiem, i pewna jestem że powie mi wiele mądrego, bez sponsorowania.
O ! na Forum mogę się wypisać :mgreen:

rybenka1 - Wto 19 Kwi, 2016 22:18

Praca na programie mnie przyniosła ,dała same korzyści i daje nadal .Staram się i chcę się zmieniac ,choć nigdy doskonała nie będę .Sponsorkę moją szanuję ,lubię i doceniam ,wiele korzystam od niej i nadal utrzymuję z nią kontakt .
pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 22:21

ankao30 napisał/a:


Jak to mówią, co mnie dotyka, to mnie dotyczy. :

A to dla Ciebie było nieoczywiste?
Sponsor z mojego faceta zrobił klepiącego paciorki, żyjącego z telefonem w ręce chłopa , który co do sekundy pilnuje czasu rozmowy. Faceta, który przestał zwracać uwagę na rodzinę bo najważniejsze było to co ten sponsor kazał. Faceta, który zostawił mnie w histerii kiedy zostałam napadnięta pod domem bo musiał zadzwonić. Robota, który przestał zauważać naszych wspólnych znajomych alkoholików bo przecież chodzą na mitingi pitu-pitu gdzie chrupie sie paluszki a nie trzeźwieje. Kogoś kto prawie odmówił poprowadzenia mitingu z okazji 10 rocznicy trzeźwienia naszych przyjaciół bo to miting niepracujący. Faceta, który zaczął gadać jak nawiedzony o tym co dał mu bóg, jak napełnił go łaską jak to żyję nadzieją. Faceta, który potrafił porozmawiać na każdy temat a teraz gadał tylko o jednym. Sypał tak jak ty cytatami z WK. Tylko w życiu było coraz gorzej. Zaczęliśmy mu przeszkadzać w tym trzeźwieniu. Krzyczał na dzieci, wszystko w naszym domu było podporządkowane pracującym mitingom i rozmowom ze sponsorem.
Masz absolutnie racje- co mnie dotyka to mnie dotyczy.Uważam taki sposób za sekciarski, na pranie mózgu podopiecznemu.

Tajga- nie mam nic do kroków samych w sobie. Są jakie są, część przepracowałam na terapii, stosuję w zyciu jak potrafie najlepiej. Mam za to dużo do zarzucenia formie pseudotrzeźwienia z "przerabianiem" kroków ze sponsorem. W formie opisanej w duzym skrócie wyżej.

smokooka - Wto 19 Kwi, 2016 22:27

Ciekawie się w wątku zrobiło, Jotka współczuję i więcej rozumiem po tych wpisach.l Dobrze że ten etap się kończy u Was, bo ja bym już chyba oszalała na Twoim miejscu. Ja przestałam chodzić na mitingi, niby nic takiego się nie działo mega oszołomskiego, ale jednak ten podniesiony nastrój na codzień zaczął mnie męczyć. Normalności mi się chciało i chce, życia, a nie klepania formułek i trzymania się za ręce z osobami, których część potem mnie na ulicy nie poznaje. Pierdziu fruziu.
ankao30 - Wto 19 Kwi, 2016 22:27

pannaJot,

Jak to długo trwało i co to ten mityng niepracujący.
Pytam szczerze, bo nie wiem.

pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 22:30

Od września. Miting nie pracujący to taki gdzie nie czyta się WK i nie pracuje na krokach tylko i wyłącznie.
pterodaktyll - Wto 19 Kwi, 2016 22:30

pannaJot napisał/a:
Sponsor z mojego faceta zrobił klepiącego paciorki, żyjącego z telefonem w ręce chłopa , który co do sekundy pilnuje czasu rozmowy. Faceta, który przestał zwracać uwagę na rodzinę bo najważniejsze było to co ten sponsor kazał. Faceta, który zostawił mnie w histerii kiedy zostałam napadnięta pod domem bo musiał zadzwonić. Robota, który przestał zauważać naszych wspólnych znajomych alkoholików bo przecież chodzą na mitingi pitu-pitu gdzie chrupie sie paluszki a nie trzeźwieje. Kogoś kto prawie odmówił poprowadzenia mitingu z okazji 10 rocznicy trzeźwienia naszych przyjaciół bo to miting niepracujący. Faceta, który zaczął gadać jak nawiedzony o tym co dał mu bóg, jak napełnił go łaską jak to żyję nadzieją. Faceta, który potrafił porozmawiać na każdy temat a teraz gadał tylko o jednym. Sypał tak jak ty cytatami z WK


I Ty to wszystko wytrzymałaś??? :szok:

margo - Wto 19 Kwi, 2016 22:35

pterodaktyll napisał/a:
I Ty to wszystko wytrzymałaś?


Też podziwiam wytrwałość... ale dobrze, że już po wszystkim :pocieszacz:

smokooka - Wto 19 Kwi, 2016 22:35

pterodaktyll napisał/a:
I Ty to wszystko wytrzymałaś???
miłość?
ankao30 - Wto 19 Kwi, 2016 22:36

pannaJot,
To ponad pół roku na programie. Może wiesz na jakim etapie skończył?

Pierwszy raz spotkałam się z takim zwrotem. U mnie jeden jest gdzie czyta się WK, reszta to tradycyjne. Chodzę na różne, grupa macierzystą jest tradycyjny mityng, choć bardzo lubię na WK. Ale do głowy mi nie przyszło ze któryś jest pracujący a inny nie.

Żyje programem, lecz nie w taki sposób jak opisałaś, a cytaty z WK dużo mi wyjaśniają. Bo zrozumiałam siebie, zaakceptowałam oraz zaakceptowałam innych, bliskich i rzeczywistość.

rybenka1 - Wto 19 Kwi, 2016 22:42

To są tylko sugestie nic nikomu nie karze .Przypomnialo mi się ,pewien terapeuta zasugerował pacjęntowi żeby kupił żonie kwiaty.Kupił i dał ,powiedzial że terapeuta mu kazał .Żona kwiaty do kosza wrzuciła jak się dowiedziała .To była tylko sugestia ,to miał sam chcieć .Jeśli coś nam szkodzi i nadaje korzyści i zmian .Zawsze można to zakonczyc ,nic na siłę.Ja na programie pracując byłam bardzo zaangażowana i chętna i nic i nikt mi nic nie kazał .Nie było zawsze wesoło ,były łzy ,wzruszenie ,ulga ,radosc i dzisiaj jestem szczęśliwa .Dzisiaj nic mnie nie uwiera ,przeszłosc zamknełam to było i nie wracam nie rozpamietuję .Dzisiaj jest dzisiaj. :rotfl:
kelpi - Wto 19 Kwi, 2016 22:45

pannaJot napisał/a:
Sponsor z mojego faceta zrobił klepiącego paciorki, żyjącego z telefonem w ręce chłopa


A może sam z siebie zrobił :mysli:

pannaJot napisał/a:
co do sekundy pilnuje czasu


Szanujmy swój czas, skoro umawiamy się na jakaś godzinę to tak ma być.
Osobiście, niezbyt mi to pasuje ale staram się dostosować.... a, co do
pannaJot napisał/a:
Faceta, który zostawił mnie w histerii kiedy zostałam napadnięta pod domem bo musiał zadzwonić.
:bezradny:
Trudno oceniać, aczkolwiek dla mnie wykonanie telefonu o treści "Cześć u mnie wszystko w porządku, nie mogę teraz rozmawiać, wyjaśnie jutro! - OK. To do jutra" zajęło kilka sekund. Mogłem wrócić do swoich zajęć i to było wszystko :]

pannaJot napisał/a:
przestał zwracać uwagę na rodzinę bo najważniejsze było to co ten sponsor kazał.

pannaJot napisał/a:
Krzyczał na dzieci, wszystko w naszym domu było podporządkowane pracującym mitingom i rozmowom ze sponsorem.


Mój sponsor prawie codziennie się mnie pyta, czy byłem dziś pomocny dla żony i dzieci, co zrobiłem dla najbliższych, czy dzwoniłem do brata, umyłem okna itp. itd. :skromny:

Moim skromnym zdaniem właśnie po to pracuje na programie by móc być jak najbardziej pożytecznym dla najbliższych. A dzięki kontaktowi z SW mam siłę by móc to robić. :skromny:

pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 22:46

Proszę Cie Rybeńko- sugestie sugestiami, ale jak sugerujesz w ten sposób że osoba do której się zwracasz czuje sie winna , że czegoś nie robi jak nazwiesz? Dla mnie to manipulacje.
Nie wiem jak ja to zniosłam. Kłóciliśmy sie. On mi rzucał frazesy z WK i innych medytacji. Okazywał zachwyt nad swoją "praca" ja wręcz przeciwnie.

rybenka1 - Wto 19 Kwi, 2016 22:51

Jotuś :luzik: trza wziąśc po uwagę ,że my Jesteśmy czubkami chorymi ;) Od takich sponsorów ,alkoholików trza *pie**al* na drugą stronę ulicy .
pterodaktyll - Wto 19 Kwi, 2016 22:54

kelpi napisał/a:
Mój sponsor prawie codziennie się mnie pyta, czy byłem dziś pomocny dla żony i dzieci, co zrobiłem dla najbliższych, czy dzwoniłem do brata, umyłem okna itp. itd

Sorry kolego, uważasz, że to jest normalne, że ktoś pilnuje dorosłego faceta żeby zrobił to czy tamto? Nie przypomina Ci to czegoś? Takie niańczenie?......

kelpi napisał/a:

Moim skromnym zdaniem właśnie po to pracuje na programie by móc być jak najbardziej pożytecznym dla najbliższych.

A ja sobie pozwolę być zupełnie innego zdania na ten temat....

rybenka1 - Wto 19 Kwi, 2016 22:55

Ja nie czytałam WK całej ,nie lecę cytatami po co .Ja cytuję siebie to co przezyłam i przeżywam .siebie rozumiem ,a reszty nie .Po co nie muszę i nie chcę .
rybenka1 - Wto 19 Kwi, 2016 23:00

:luzik: Ty też :buzki:
szika - Wto 19 Kwi, 2016 23:09

smokooka napisał/a:
Normalności mi się chciało i chce, życia

to fajny moment w trzeźwieniu.. sama go miło wspominam.. na poczatku trochę się bałam, bo to po dwóch latach terapii jakby nowy etap.. ale jakoś przyszło bezboleśnie nawet..
co do obrachunku moralnego to ja to zrobiłam z terapeutką.. własciwie od pierwszego dnia u niej dręczyło mnie poczucie winy.. pracy nad czwartym krokiem na mitingach - szczerze mówiąc - nie pamiętam w ogóle.. a dziś.. dziś kroki dla mnie to zamknięty rozdział.. teraz czuję, że zyję normalnie w znaczeniu tak jak Smoka napisała..
uważam, że dobrze, że pracowałam pod okiem specjalisty.. nie zaznałam sponsoringu i nie mam poczucia najmniejszej straty.. miałam swoją grupę wsparcia, kumpli, przyjaciół od kazdego tematu ale i tak największą pomoc dostałam od fachowca..

pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 23:11

Dobra :mgreen: Lżej mi.
kelpi- gratuluje idealnej niani. Dla mnie to chore, żeby jeden dorosły facet pytał drugiego dorosłego faceta czy wyprał sobie gacie i skarpety. Dziękuję ja wysiadam.
Rybciu- akurat Tobie nigdy nie miałam niczego do zarzucenia. Trzeźwiejesz sobie na krokach ale nie widzę żebyś szukała w WK rozwiązania nawet na zgagę.

kelpi - Wto 19 Kwi, 2016 23:12

pterodaktyll napisał/a:
Sorry kolego, uważasz, że to jest normalne, że ktoś pilnuje dorosłego faceta żeby zrobił to czy tamto? Nie przypomina Ci to czegoś? Takie niańczenie?......


Nie czuje się niańczony, zupełne nieporozumienie. Chodzi o wyrobienie w sobie postawy przeciwnej do egoizmu, czyli interesowania sie innymi, tym co jest do zrobienia, w czym mogę pomóc itp.

pterodaktyll napisał/a:
A ja sobie pozwolę być zupełnie innego zdania na ten temat....


A to ciekawe jest :mysli:
Jak nie po to, to po co?

pterodaktyll - Wto 19 Kwi, 2016 23:14

Cytat:
Jak nie po to, to po co?

Dla siebie kolego, dla siebie ;)

szika - Wto 19 Kwi, 2016 23:14

kelpi napisał/a:
Jak nie po to, to po co?

dla siebie?
jak ja jestem szczęsliwa, zadowolona, usmiechnięta czy dobrze sobie radze z problemami i emocjami to korzysta na tym mimochodem moja rodzina.. czyz nie jest tak?

smokooka - Wto 19 Kwi, 2016 23:16

Rozumiem potrzebę mitingów, kroków, ewentualnych sponsorów, terapii itd jako ETAPY zmieniania swojego życia na godne, dobre, znośne albo miłe wręcz, pozbywania się skorup. Teraz mało korzystam nawet z terapeutki, ale nie zamykałam żadnych drzwi, zawsze mogę się odezwać, wrócić na jakiś czas, zadzwonić gdzieś, ale codziennie o tym nie myślę, mam po prostu "lekarstwo" w zanadrzu, ale skoro nie boli to po co brać "tabletkę"? Odważyłam się żyć samodzielnie i nawet nie najgorzej się z tym czuję od jakiegoś czasu. Jestem daleko od ściany. :)
pterodaktyll - Wto 19 Kwi, 2016 23:16

kelpi napisał/a:
Chodzi o wyrobienie w sobie postawy przeciwnej do egoizmu, czyli interesowania sie innymi, tym co jest do zrobienia, w czym mogę pomóc itp.

OK, mogę spytać jak długo nie pijesz?

pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 23:17

Szika- i taki model mi bardzo pasuje. Nie żyć żeby trzeźwieć. Ja tez mocno na terapii pracowałam nad sobą. To dało mi podstawy, żeby stanąć na własnych nogach. Terapię uważam, za zamknięty rozdział. czasem jeszcze podejdę pogadac do terapki ale rzadko. Tak jak terapie dla par. Tez ja postanowiłam, że wystarczy, ze przecież nie będziemy sie leczyć wiecznie. mamy podstawy, trzeba budować samodzielnie. Ja chcę żyć. Podoba mi sie stwierdzenie, że na terapii nie mamy dostać ryby a wędkę żeby nauczyć się łowić.
kelpi - Wto 19 Kwi, 2016 23:27

pterodaktyll napisał/a:
Dla siebie kolego, dla siebie


Jestem pomocny np. szanownej M... i mam z tego profity, na jedno wychodzi :luzik:

pterodaktyll napisał/a:
OK, mogę spytać jak długo nie pijesz?


Ależ prosze, nie piję od 05.03.2016, ale nie rozumiem jakie to ma znaczenie w temacie :uoee:

Problemy o których pisze autorka wątku nie są mi obce, ale wtedy nie robiłem ze soba nic więcej niz tylko chodziłem na mitingi, teraz jest inaczej :P

ankao30 - Wto 19 Kwi, 2016 23:27


pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 23:29

Smoczku bardzo mi sie podoba to co napisałaś.
Trzeba miec odwagę, żeby żyć. Mnie nikt nie musi pytać czy wyprałam sobie gacie. Chcę to piorę, nie chce to piorę jutro. Nie muszę pytać terapeutki czy nałożyć kalosze ani sponsora czy pogłaskać dziecko po głowie. Zdrowy egoizm. Ja już nie chce być użyteczna. Ja chcę być szczęśliwa. A ze przy okazji puszcze pranie to już inna bajka.

pannaJot - Wto 19 Kwi, 2016 23:34

Wiesz co Anka? Te same frazesy powtarzał dzisiaj sponsor Piotrka. Że kroki nie są dla każdego. Że jak se Piotrek chce to niech sobie idzie inna droga. g***o prawda. To manipulacja, hierarchizowanie ludzi. My lepsi- krokowi . Przecież "kroki nie są dla każdego". One ku*** sa dla każdego. Tylko niektórzy nie potrafią zaakceptować faktu, ze można sobie z krokami obcować bez nadętego faceta nad głowa.
Kelpi- nie są ci obce takie problemy o których piszę? Z której perspektywy powiedz. czy twoja zona robiła cokolwiek z tych rzeczy, które opisałam? Zraniła Cie swoim zaślepieniem wielokrotnie? Nie mów mi więc że nie sa ci obce. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

smokooka - Wto 19 Kwi, 2016 23:35

Bo to jest tak że na każdym etapie trzeźwienia dany sposób rozumowania wydaje się jedynym słusznym, zapomina się o tym, że w miarę rozwoju osobistego ten sposób rozumowania będzie ewoluował i za rok być może będę się śmiała z tego co dziś myślę ;)

Byle nie stanąć w miejscu.. czasem już chyba lepiej się cofnąć i rozejrzeć czy tam w tym punkcie nie było innej drogi/
A tak naprawdę to nikt nie powiedział, że każdy niepijący alkoholik musi być wysoko uduchowiony, wierzyć w Siłę Wyższą, wyznawać jedynie słuszne zasady czy w ogóle interesować się innymi niepijącymi alkoholikami. Czymże różni się właściwie d*** od tego kroczącego wg programu o pd takiego co się usamodzielnia? To jedynie sprawa indywidualnego wyboru i stopnia komfortu w jakim chce się żyć.

ankao30 - Wto 19 Kwi, 2016 23:37

pannaJot,
A gdzie tak napisałam, że kroki nie są dla każdego. :mysli:

Widzisz co chcesz widzieć.

pterodaktyll - Wto 19 Kwi, 2016 23:42

kelpi napisał/a:
Jestem pomocny np. szanownej M... i mam z tego profity, na jedno wychodzi

Nie, nie na jedno wychodzi, bowiem robiąc cokolwiek dla kogoś innego, podświadomie oczekujesz rewanżu z drugiej strony i w ten sposób otwierasz sobie pole do frustracji i rozczarowań. Robiąc coś dla siebie nie oczekujesz żadnej nagrody od samego siebie. Nieprawdaż?
kelpi napisał/a:
nie piję od 05.03.2016, ale nie rozumiem jakie to ma znaczenie w temacie

Może zainteresuje Cię informacja, że aby chore emocje powróciły do jakiego takiego stanu normalności, potrzeba co najmniej roku, a nawet czasem do dwóch lat trwa ten proces. Żeby kształtować jakieś normalne postawy chyba trzeba najpierw zrobić porządek za sobą i swoimi rozchwianymi emocjami, zająć się sobą, a nie wszystkim i wszystkimi naokoło. Zresztą, chyba każdy z nas przechodzi ten etap ekspiacji, więc wyjątkiem nie jesteś. Powodzenia Kolego

kelpi - Wto 19 Kwi, 2016 23:46

pannaJot,

NIe chciałem Cie urazić i oczywiście mówię tylko o własnej perspektywie. Chodziło mi o moje własne błędy które popełniłem a jednym z nich jest koncentrowanie sie wyłącznie na terapii, mitingach, krokach, zjazdach, rocznicach itp. zamiast wynosić regularnie śmieci i bawić się z dziećmi 8|
Miedzy innymi dlatego zapiłem i teraz wiem, że kroki i program, a także terapia to działanie i to w określonym kierunku :luzik:

pannaJot napisał/a:
czy twoja zona robiła cokolwiek z tych rzeczy, które opisałam?

Krzyczy :tak:
pannaJot napisał/a:
Zraniła Cie swoim zaślepieniem wielokrotnie?

:tak: Ona nie z tych w innym dziale

kelpi - Wto 19 Kwi, 2016 23:55

pterodaktyll napisał/a:
robiąc cokolwiek dla kogoś innego, podświadomie oczekujesz rewanżu z drugiej strony i w ten sposób otwierasz sobie pole do frustracji i rozczarowań. Robiąc coś dla siebie nie oczekujesz żadnej nagrody od samego siebie. Nieprawdaż?


Chcesz mi powiedzieć że cokolwiek robie dla innych oczekuje rewanżu z ich strony...
Ech te terapie, tylko ja,ja, i "zdrowy egoizm". Toż mi też nie mieściło się w głowie jak można zrobić coś dla kogoś i nie oczekiwać w zamian niciczego :P

pterodaktyll napisał/a:
aby chore emocje powróciły do jakiego takiego stanu normalności, potrzeba co najmniej roku, a nawet czasem do dwóch lat trwa ten proces. Żeby kształtować jakieś normalne postawy chyba trzeba najpierw zrobić porządek za sobą i swoimi rozchwianymi emocjami,


Pełna zgoda :luzik:

pterodaktyll napisał/a:
nie wszystkim i wszystkimi naokoło


Boże broń :krzyk:

pterodaktyll napisał/a:
Zresztą, chyba każdy z nas przechodzi ten etap ekspiacji, więc wyjątkiem nie jesteś. Powodzenia Kolego


I już nie chce nim być :figielek:

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 00:02

kelpi napisał/a:
Chcesz mi powiedzieć że cokolwiek robie dla innych oczekuje rewanżu z ich strony...

Ty słyszałeś coś o podświadomości i jej wpływie na nasze działania? :mysli:

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 00:06

pterodaktyll napisał/a:
Ty słyszałeś coś o podświadomości i jej wpływie na nasze działania?


Masz na myśli tę "potęgę" którą w sobie skrywa?

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 00:08

kelpi napisał/a:
Masz na myśli tę "potęgę" którą w sobie skrywa?
:tak:
kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 00:10

Czytałem parę lat temu... i inne podobne tyż :milczek:
pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 00:19

kelpi napisał/a:
Czytałem parę lat temu... i inne podobne tyż

No i co?

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 00:34

Pytasz, co o tym myślę?
ankao30 - Śro 20 Kwi, 2016 06:56

Już kiedyś nad tym myślałam, czemu takie różnice, przecież AA jedno. Odpowiedź znalazłam i rozumiem oraz szanuję inne drogi, myślę o AA, nie terepiach i innych grupach wsparcia bo tego wcale nie znam.

Trudno jest jak jest i chyba jak powinno być. Samej uczy mnie to tolerancji i wyrozumiałości.

Nigdy nie napisałam że moja droga najsłuszniejsza, jedyna, że to i tamto, ale widzę że tak to odbierane. Trudno.

A co do PROGRAMU to szkoda, że tak wyszło z bliską Twoją osobą Jotka.

Nie wiem jak miał program przekazywany, ale dziwnie to faktycznie wygląda.

U mnie tak długo nie trwał, to pierwsza sprawa, druga to telefony. Ok punktualnie, ale sorki jak kolega pisał zawsze można zadzwonić powiedzieć wszystko ok zadzwonię jutro. Też miałam kilka razy, że nie mogłam. Czasem wiedziałam, że jutro nie dam rady i mówiłam wcześniej sponsorce co i jak oraz wysłałam sms. Było to rzadko na cztery miesiące może trzy razy. Ale było i można jak tylko się chce. Wiesz trochę dziwne jak sponsor po pół roku mówi że nie, to nie dla Ciebie. Raczej to co widzę w otoczeniu moim to w pierwszym miesiącu odmawia jak widzi niegotowość, później jedynie jak sam podopieczny nie chce, bądź zapija.

Różnie to bywa, kroki nie są łatwe, dlatego na pisanie 4 kroku daje się trzy tygodnie. Te trzy tygodnie dla mnie były okropne, ale czas wystarczający i tak wiecznie zwlekłam by tylko nie przypatrywać się sobie, bowiem bolało i nie wyobrażam sobie pisać to przez lata, bym chyba zwariowała.

Jak weszłam na dziewiątkę to telefony do sponsorki ograniczyły się do jednego w tygodniu. To około po trzech miesiącach, więc trochę mnie to zastanawia dzwonienie po pół roku, ale może i takie formy są.

Na programie faktycznie nauczyłam się modlić, nigdy się nie modliłam. Ciężko było uklęknąć i to przyszło z czasem. Początkowo był to koncert życzeń: Boże proszę Cię....

Dziś to jest inaczej, dziś dziękuję, dziś rozmawiam , dziś zajmuje mi to pół godz dziennie. A resztę czasu staram się spożytkować dla innych. Rozgraniczam mityngi, forum, innych alkoholików i najważniejsze rodzinę. Dla wszystkich mam czas, wcześniej byłam tylko ja i ja.

Poznałam sporo osób po programie, wiem jedno że nic nam nie jest dane na wieczność dlatego działam. Kilka osób znam, które podobnie jak ja szybko weszły na program, bez terapii po tygodniu od odstawienia kieliszka, ale znam również osoby które po kilku terapiach, programach branych na głowę, pisanych, warsztatach i wielu latach niepicia też się zdecydowały, ale to ich trzeba zapytać czemu.

Ja wiem co mi dał program, wiem jak się zmieniłam, pierwsi to zauważyli najbliżsi, mąż po jakimś czasie, pamiętam że już po dziewiątym kroku, powiedział mi że nie sądził że może mieć tak cudowną inną żonę, że po piętnastu latach odkryliśmy się na nowo. Ja też go odkryłam, zaakceptowałam takiego jakim jest, a jest wspaniały.

Kilkakrotnie pytałam, czy przeszkadzają mu moje mityngi i wiecie co sam mnie tam wozi. Do modlitwy się przyzwyczaił i też mu nie przeszkadza. Nie klęcze cały dzień z paciorkami, tylko to te paciorki różaniec? Mniejsza z tym.


Ale to ja.


A Pawlikowską cztalam z dwa razy, ciekawe, ale bardzie wolę SW niż podświadomość. A ją uwielbiam słuchać w niedzielę do 14.00 Świat według blondynki. Ciekawie opowiada o podróżach, innych krajach. Audycja super.

pannaJot - Śro 20 Kwi, 2016 08:08

Modl sie, klekaj, odbieraj telefony, miej swoje podopieczne. Ale nie przekonuj mnie ze ten twoj PROGRAM to cos dobrego. Bo tak odbieram twoje posty. Nie chce z toba wiecej rozmawiac.
Tajga - Śro 20 Kwi, 2016 08:11

pannaJot napisał/a:
Tajga- nie mam nic do kroków samych w sobie.

No wiem że nie masz przecież.
pannaJot napisał/a:
Mam za to dużo do zarzucenia formie pseudotrzeźwienia z "przerabianiem" kroków ze sponsorem.

To tak jak ja.
Zwłaszcza jak widzę u nas grupę osób która zgłasza się do sponsorowania po pół roku "nie picia".
Nie jest dobrze kiedy "sponsor" ma krótszy czas "trzeźwienia" od sponsorowanego, a na tej grupie to norma. xcc

szika - Śro 20 Kwi, 2016 08:41

watek dotyczy kroku czwartego a dyskusja zeszła na sponsoring...
zawsze to powtarzam - kazda droga jest dobra jesli jest skuteczna.. po pierwsze opanować picie, czyli podjąc skuteczna abstynencję, potem głody alkoholowe i nawroty... a dalej? dalej to jest długa podróż poprzez chaszcze własnej osobowości, dysfunkcji, ograniczeń i próba (podkreslam próba, bo myslę, że mało kto znajduje prawdziwą odpowiedź na to pytanie) próba odpowiedzi na pytanie "kim ja jestem? czego chcę? po co tu jestem? jakie mam cele w zyciu?
to procesy skomplikowane, bardzo złożone i zaryzykuję twierdzenie, że nigdy nie kończące się.. bo przeciez my jako istoty zmieniamy się, przybywa nam lat, zmieniaja sie okoliczności naszego zycia itd..
co do sponsorowania czyli niesienia pomocy.. dlaczego terapeuta a nie sponsor..
moja terapka jak przyszłam do poradni miała 20-letnie doświadczenie w pracy z alkoholikami.. studia, praktyki itd.. z przerwami (nawet po pare lat) chodzilam do niej przez bodajże 8 lat.. cały ten czas ona równiez nad soba pracowała.. regularnie jeździła na superwizje, kursy, szkolenia.. rozwijała się.. dbała o siebie, o swoje umiejetności, nie uważała się za alfe i omegę, stale poddawała w wątpliwość to jak mnie (i innych pacjentów) prowadziła, konsultowała swoja pracę z innymi terapeutami..
i to własnie do mnie przemawia.. to jest według mnie odpowiedzialność za to co się robi, JAK się pomaga, żeby nie zrobić krzywdy.. a pomagać efektywnie i mądrze..
dlatego jak czytam o sponsorowaniu po roku czy dwóch abstynencji to ciarki mnie przechodza i skóra cierpnie.. kontrast jest tak ogromny, że chyba wyjasniac nie trzeba..
ze sponsorka miałam do czynienia chyba jeden raz w życiu.. ten jeden raz wystarczył mi abym nabrała dystansu i trzymała się z daleka od takiej formy pomocy.. miało to miejsce tu na forum..
gdy pracowałam nad sprawami z DDA bardzo przyjaźnie odezwała sie do mnie pewna dziewczyna.. dzieliła sie swoim doświadczeniem.. wszystko niby ok, ale pisała do mnie na pw.. pisała o sobie bardzo duzo i obszernie.. a ja? powiem uczciwie nie wiedziałam co z tym poprostu zrobić.. potrzebowałam sie wygadac, żeby ktos mnie wysłuchał, potrzebowałam wsparcia w tym co juz sama zaczełam, rozgrzebałam.. a dostałam wiele listów jak to ktos sobie świetnie poradził, ale to kompletnie nie pasowało do mojego zycia, bo moje zycie, moje problemy, ja sama byłam zupełnie inna.. gdy w któryms momencie nie zechciałam ochoczo dłużej słuchac (czytać) o osiagnięciach tej dziewczyny to sie na mnie smiertlenie obraziła.. od tamtej pory jesli sie do mnie kiedykolwiek odezwała to tylko agresywnie..
zostawiłam to tak jak jest, ale trzymam sie z daleka.. czy to nauczka? nie.. nie czuję sie winna w żaden sposób.. było to dla mnie doświadczenie.. przykre.. ale wdzięczna jestem za nie.. wcześniej nie wiedziałam, że tak może być, a juz wiem...

ankao30 - Śro 20 Kwi, 2016 08:49

pannaJot napisał/a:
Modl sie, klekaj, odbieraj telefony, miej swoje podopieczne. Ale nie przekonuj mnie ze ten twoj PROGRAM to cos dobrego. Bo tak odbieram twoje posty. Nie chce z toba wiecej rozmawiac.


Nawet mi to do głowy nie przyszło by Cię namawiać do czegokolwiek.
Opisałam swoje doświadczenie na programie.

Dobrego dnia :kwiatek:

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 10:41

kelpi napisał/a:
Pytasz, co o tym myślę?

No....

rufio - Śro 20 Kwi, 2016 10:52

Nigdy nie miałem sponsora bo uważam , ze każdy ma swe spojrzenie na ten temat a sponsor przekazując takie a nie inne sugestie swoim podopiecznym przekazuje swój sposób widzenia a nie ich . Na mityngu byłem raz ,jeżeli chodzi o kroki to nie przerabiałem ich w dosłownym tego słowa znaczeniu , to co wyniosłem z terapii wystarczyło , chyba , że ktoś rozumie przestrzeganie niektórych zasad i ograniczeń związanych z uzależnieniem za element kroków to niech tak będzie .
Każdy to zaczął terapie dostaje taki a inny fundament i szkielet budowli na tym fundamencie a jak wypełni poszczególne "pomieszczenia " i "umebluje " to już inna bajka .

Linka - Śro 20 Kwi, 2016 11:39

Naprawdę nie rozumiem skąd tyle złych emocji w tej dyskusji.
Sami dorośli ludzie, każdy ma prawo wyboru swojej drogi.
Nikt do niczego na siłę nie zmusza, dróg trzeźwienia jest wiele.
Jak mi się coś nie podoba , to w to nie wchodzę.

Obwinianie sponsorów, programu jest dla mnie niczym innym,
jak obwinianie za picie męża kolegów , wśród których się obracał.
A przecież to on wybierał takich , jacy mu wtedy pasowali.
Z innej beczki: to ta zdzira jest zła, a nie mąż, który zdradził itd...

Partner Jotki jest dorosłym człowiekiem, tak wybrał. :bezradny:

Jacek - Śro 20 Kwi, 2016 12:03

ożesz w morde - jak dobrze ze gdy ja wstawiałem pierwsze kroki na meetingu AAowskim
nikt mnie nie podsunął pomysł o sponsora
dowiedziałem się o kimś takim na długo później
jestem gościem który potrafi słuchać - drugiego :tak:
ale też taki co wybieram sam co dla mnie dobre
więc pewnie wcześniej czy później byśmy z siebie zrezygnowali
miałem na grupie gościa który sprawiał wrażenie rozsądnego i pięknie gadał na meetingach
pewnego razu,zwróciłem się do niego o przysługę,aby podpowiedział jak mam się zachować w sądzie na sprawie rozwodowej
kurce,jak on mnie to ładnie wyłożył - nie powstydził by się reżyser filmu amerykańskiego
a może nawet jaki film amerykański mnie streścił ceewd
w każdym razie jego piękna mowa była tylko piękną mową
a ja już więcej do niego się nie zwracałem
na sprawę pojechałem "ciemny" i przestraszony
niepotrzebnie,jak sędzina siem dowiedziała ze ojciec nie pije już (wtenczas jakie pół roku) to nie mnie tam maglowali a żonę
no i rozwodu nie dostała :]

pannaJot - Śro 20 Kwi, 2016 12:48

Ja sie ciesze że Piotrek odszedł.
Linko- czytałas kiedykolwiek cokolwiek o sektach? Człowiek nie podejmuje tam świadomych decyzji, jest marionetka. To działa tak samo. Duzo obietnic, duzo frazesów...i leci. Poza tym wczorajsze zachowanie sponsora i "wyrzucenie" Piotrka z grona trzeźwiejących jest dla mnie ewidentnym przykładem jak to działa. Albo jesteś z nami albo jesteś nikim.

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 14:41

Cytat:
No....


Mnie nie przekonuje i widzę spore wady tej koncepcji,... a ty?

Linka napisał/a:
Obwinianie sponsorów, programu jest dla mnie niczym innym,
jak obwinianie za picie męża kolegów , wśród których się obracał.
A przecież to on wybierał takich , jacy mu wtedy pasowali.

:brawo:

pannaJot napisał/a:
Piotrek odszedł

I dobrze zrobił, bo z tego co pisałaś to ten układ jakiś chory był, abstrahując od tego z czego to wynikało i kto się zagalopował. :luzik:

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 14:55

kelpi napisał/a:
Mnie nie przekonuje i widzę spore wady tej koncepcji,... a ty?

a ja wręcz przeciwnie, a tak z ciekawości, jakie to są wady wg ciebie?

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 15:04

pterodaktyll napisał/a:
kelpi napisał/a:
Mnie nie przekonuje i widzę spore wady tej koncepcji,... a ty?

a ja wręcz przeciwnie, a tak z ciekawości, jakie to są wady wg ciebie?


To przecież jest nic innego jak chęć kierowania własnym życiem...

margo - Śro 20 Kwi, 2016 15:28

kelpi napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
kelpi napisał/a:
Mnie nie przekonuje i widzę spore wady tej koncepcji,... a ty?

a ja wręcz przeciwnie, a tak z ciekawości, jakie to są wady wg ciebie?


To przecież jest nic innego jak chęć kierowania własnym życiem...


To to jest coś złego? :shock: :shock:

Myślałam, że do tego właśnie się dąży w trzeźwieniu... do odzyskania kontroli nad własnym życiem, którą straciło się przez picie...

yuraa - Śro 20 Kwi, 2016 15:41

pannaJot napisał/a:
wczorajsze zachowanie sponsora i "wyrzucenie" Piotrka z grona trzeźwiejących jest dla mnie ewidentnym przykładem jak to działa.

:shock: ja pier.....
przecież to jest chore, z AA tez Piotrka wypisał ?

pannaJot - Śro 20 Kwi, 2016 16:00

A czym innym jest trzezwienie niz wlasnie odzyskaniem mozliwosci kierowania wlasnym zyciem?
pannaJot - Śro 20 Kwi, 2016 16:04

yuraa napisał/a:
pannaJot napisał/a:
wczorajsze zachowanie sponsora i "wyrzucenie" Piotrka z grona trzeźwiejących jest dla mnie ewidentnym przykładem jak to działa.

:shock: ja pier.....
przecież to jest chore, z AA tez Piotrka wypisał ?

AA takie jakie ja znam i lubię nie jest AA więc nie musiał. AA to pracujący w ten sposób ludzie, pracujące mitingi. Inni- nie trzeźwieją. Wczoraj mi Piotrek powiedział, że "krokowcy" mają swoję powiedzenie. Mówią do tych co trzeźwieją inaczej " Skoro ci dobrze to rób co chcesz". Co znaczy dokładnie tyle, że jesteś debilem który nie trzeźwieje...ale w ładnie opakowane słowa.

Ann - Śro 20 Kwi, 2016 16:34

Spotkałam się też ze stwierdzeniem nowej fali, że 'stare AA' to depresyjne smutasy. :mgreen:
pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 16:59

kelpi napisał/a:
To przecież jest nic innego jak chęć kierowania własnym życiem...

Skoro tak uważasz, to masz do tego święte prawo i to jest ok, ale coś mi się widzi, że nie bardzo zrozumiałeś to co czytałeś......
Tak przy okazji, zastanawiałeś się kiedyś nad PRZYCZYNAMI swojego popadnięcia w nałóg?

ankao30 - Śro 20 Kwi, 2016 18:33

Ann napisał/a:
Spotkałam się też ze stwierdzeniem nowej fali, że 'stare AA' to depresyjne smutasy. :mgreen:


Stare AA, ciekawi mnie co to. Mam znajomego na mityngu, który jest od trzydziestu lat w AA i sponsoruje, czy to on stary?
Tylko mi się jedno nie zgadza, bo ma świetne poczucie humoru i mam nadzieję że się nie obrazi, że go nazwałam starym. ;)

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 23:08

pterodaktyll napisał/a:
zastanawiałeś się kiedyś nad PRZYCZYNAMI swojego popadnięcia w nałóg?


Pozwolisz że zatrzymam dla siebie, przynajmniej na publicznym forum...

pterodaktyll napisał/a:
ale coś mi się widzi, że nie bardzo zrozumiałeś to co czytałeś


No.. to teraz zamieniam się w słuch, bo jakoś nie widzę związku pomiedzy poradnikiem dla akwizytorów a istotą choroby :dokuczacz:

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 23:13

kelpi napisał/a:
jakoś nie widzę związku pomiedzy poradnikiem dla akwizytorów a istotą choroby

Widać czytaliśmy inne książki.............

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 23:19

ankao30 napisał/a:
Stare AA, ciekawi mnie co to.


Od lat w polsce tysiące alkoholików trzeźwiało we wspólnocie AA jak umiało i w gruncie rzeczy każdy robił to na własną rękę, temat rzeka. Niektórzy załapali od razu, inni tylko chodzili na mitingi i przeżywali bezsilność, inni coś tam dłubali w krokach, a jeszcze inni jeździli do Częstochowy,... o i tak to jakoś wychodziło każdemu inaczej. A jak sie pojawili sponsorzy z doświadczeniem wspólnot zachodnich krajów, to sie jakoś tak dziwnie podziało, i prawdę mówiąc mnie też sie to nie podoba, tymbardziej źe bez wieloletniego wspólnotowego doświadczenia łatwo o wynaturzenia i pomyłki które moga okazac sie niebezpieczne w swych skutkach. Wierze że AA jast jednością, tylko przy tym mam wrażenie że to co na całym świecie jest normalne u nas w kraju zawsze znajdzie sie takich dwóch co mają trzy odmnienne zdania. Ot, taki folklor wspólnotowy :P

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 23:19

kelpi napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
zastanawiałeś się kiedyś nad PRZYCZYNAMI swojego popadnięcia w nałóg?


Pozwolisz że zatrzymam dla siebie, przynajmniej na publicznym forum...


http://komudzwonia.pl/sea...9d2908&start=60

Chyba pamięć ci nieco szwankuje :bezradny: ..... ;)

ankao30 - Śro 20 Kwi, 2016 23:28

pterodaktyll napisał/a:
kelpi napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
zastanawiałeś się kiedyś nad PRZYCZYNAMI swojego popadnięcia w nałóg?


Pozwolisz że zatrzymam dla siebie, przynajmniej na publicznym forum...


http://komudzwonia.pl/sea...9d2908&start=60

Chyba pamięć ci nieco szwankuje :bezradny: ..... ;)



Super

Próbowałam : )

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 23:35

ankao30 napisał/a:
Super

Próbowałam : )


To spróbuj jeszcze raz:
http://komudzwonia.pl/vie...p=824115#824115

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 23:40

pannaJot napisał/a:
odzyskaniem mozliwosci kierowania wlasnym zyciem?


Ja to bym z tym kierowaniem był ostrożny, tym bardziej że...

pannaJot napisał/a:
" Skoro ci dobrze to rób co chcesz". Co znaczy dokładnie tyle, że jesteś debilem który nie trzeźwieje.


Przypisywanie komuś co ktoś miał na myśli mówiąc to i tamto... :nono:
Mi na terpii mówili że zaglądanie w czyjąś głowę oraz przypisywanie intencji i to negatywnej w dodatku raczej nie ma nic wspólnego z trzeźwą rzeczywistością.

ankao30 - Śro 20 Kwi, 2016 23:44

pterodaktyll napisał/a:
ankao30 napisał/a:
Super

Próbowałam : )


To spróbuj jeszcze raz:
http://komudzwonia.pl/vie...p=824115#824115


To już przerabialiśmy i po co wracać?

pannaJot - Śro 20 Kwi, 2016 23:47

kelpi napisał/a:

Przypisywanie komuś co ktoś miał na myśli mówiąc to i tamto... :nono:
Mi na terpii mówili że zaglądanie w czyjąś głowę oraz przypisywanie intencji i to negatywnej w dodatku raczej nie ma nic wspólnego z trzeźwą rzeczywistością.

To nie są moje słowa. To fakt o którym poinformował mnie mój mężczyzna- aktywnie do niedawna przebywający z tymi ludźmi. O którym on również dowiedział się od samych zainteresowanych. Więc sorki- w niczyja głowę nie zaglądam.

pterodaktyll - Śro 20 Kwi, 2016 23:47

ankao30 napisał/a:
To już przerabialiśmy i po co wracać?

Nie zrozumieliśmy się, ale rzeczywiście nie ma co "bić piany" na temat przyczyn alkoholizmu u kelpiego, o których wcześniej wspominał, a teraz na moje pytanie się obruszył zapominając o tym, że sam o nich wcześniej pisał. ;)

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 23:49

pterodaktyll napisał/a:
kelpi napisał/a:
pterodaktyll napisał/a:
zastanawiałeś się kiedyś nad PRZYCZYNAMI swojego popadnięcia w nałóg?


Pozwolisz że zatrzymam dla siebie, przynajmniej na publicznym forum...


http://komudzwonia.pl/sea...9d2908&start=60

Chyba pamięć ci nieco szwankuje :bezradny: ..... ;)


Tam przyczyny nie znajdziesz :figielek:

kelpi - Śro 20 Kwi, 2016 23:52

pannaJot napisał/a:
To nie są moje słowa. To fakt o którym poinformował mnie mój mężczyzna- aktywnie do niedawna przebywający z tymi ludźmi. O którym on również dowiedział się od samych zainteresowanych. Więc sorki- w niczyja głowę nie zaglądam.


Ech... to jednak dobrze że się ogarną. Ja bym z takimi po pierwszej rozmowie nie chciał miec nic wspólnego, z takim podejściem - współczuję. :luzik:

pterodaktyll - Czw 21 Kwi, 2016 00:01

Cytat:
Tam przyczyny nie znajdziesz

To oczywista oczywistość, bowiem przyczyny twojego alkoholizmu są w twojej podświadomości, zresztą sam sobie je "wyhodowałeś" :figielek:

kelpi - Czw 21 Kwi, 2016 00:07

pterodaktyll napisał/a:
To oczywista oczywistość, bowiem przyczyny twojego alkoholizmu są w twojej podświadomości, zresztą sam sobie je "wyhodowałeś"


No właśnie tak nie jest :P To znaczy z biegiem rozwoju uzależnienia to się zgodzę że "hodujemy" w sobie świadome i nie świadomie różne kwasy, natomiast istota leży zupełnie gdzieś indziej. I tu wracamy wreszcie to tematu wątku czyli 4 kroku :P

zimna - Nie 24 Kwi, 2016 13:59

rufio napisał/a:
Nigdy nie miałem sponsora bo uważam , ze każdy ma swe spojrzenie na ten temat a sponsor przekazując takie a nie inne sugestie swoim podopiecznym przekazuje swój sposób widzenia a nie ich .

Cytuje Rufia bo chyba dotknął sedna.

- Czegoś sie tam jednak nauczyłam przez te parę lat trzeźwienia między innymi i po pierwsze
primo

-nigdy nie dyskutować z alkoholikiem który wie swoje.

Zacytuje wiec Osiatyńskiego z dzisiaj wklejonej rozmowy;

"Ja od tej pory wiem, że jeśli chcę poznać prawdę o sobie, to potrzebuję dziewięciu osób, bo osiem mogę oszukać. Siebie też."

IMO
Alkoholik który chce" sam coś ze sobą zrobić < kroki "sam zrobi" i sam se coś tam- kompletnie nie rozumie swojej choroby.
Uświadomiona bezsilność) która jest podstawą rozpoczęcia procesu leczenia -jest przeciwieństwem "zrobię sam, rozkminię sam itd. ;
No a już pierwszy krok
"1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem. " no jak potrafisz jeden z drugim -sam zrobić kroki, jak w pierwszym przyznajesz bezsilność i że, nie kierujesz własnym życiem,-no... no niech minę który weźmie i wytłumaczy :bezradny:
Albo się program robi albo sie nie robi.
Bo samemu "robiąc kroki" to się sobie "dalej kręci o sobie film" i tak można przeżyć całe życie i nie musi byc wcale złe, więc wszystko jest kwestią wyboru.
Drugi cytat tak tu tylko zostawię
"I on był moją siłą wyższą pierwszą, ponieważ siła wyższa i istota rozwoju polega na tym, żeby słuchać się i trzymać wskazówek, których się nie rozumie. Ja bym chciał zrozumieć, ale musiałem zaufać komuś, że ktoś lepiej wie, i nie rozumieć."
Miłej niedzieli ludziska :)

Ps. Nowa fala (z Jotkowych postów ) to ogromne zagrożenie i temat na duża dyskusje.

Thomasson - Pon 23 Sty, 2017 02:04

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny (interpretacja własna)

Co znaczy być moralnym? Jakie postępowania są moralne? Czy mogę zabić muchę w kiblu? Nad tymi zagadnieniami głowili się filozofowie od niepamiętnych czasów. Czy ja też musiałem łamać sobie tym głowę? Nie. Postanowienie z kroku trzeciego jasno precyzuje co jest właściwie a co nie. W kroku pierwszym określiłem przyczynę moich nie moralnych zachowań. W kroku drugim znalazłem lekarstwo. W kroku trzecim zobowiazałem się do brania leku. Więc logicznym będzie rozumowanie, że wszystkie zachowania powstrzymujące mnie przed braniem leku, będą nie moralne. Błędne koło. Egocentryzm powstrzymuje mnie przed usunięciem egocentryzmu.

Sprawa wydawała się być przegrana. To jak próbować wykorzenić milion chwastów jednym uderzeniem. Musiałem obrać inną taktykę. Postarałem się rozebrać swój egocentryzm na trochę mniejsze klocki. Nie wymagało to aż tak wiele czasu, bo już wcześniej miałem doświadczenie w obrachunku. W sytuacjach kryzysowych, emocjonalnych - gdy było mi źle - szukałem oznak egocentryzmu w jego najróżniejszych odmianach.

Widziałem lenistwo gdy odkładałem lekarstwo na później. Czarnowidztwo gdy wątpiłem w działanie leku. Chciwość gdy szukałem łatwiejszej drogi. Zazdrość i zawiść gdy wstydziłem się że mam brać lekarstwo. Nienawiść gdy chciałem poczuć się lepiej bez lekarstwa. Ignorancję gdy szukałem wymówek aby nie brać lekarstwa. Ta lista wydawała się nie mieć końca.

Podobnie jak w kroku pierwszym szukałem remedium na egocentryzm, tak i w tym przypadku szukałem przeciwwagi dla tych wad charakteru. Dla nienawiści - życzliwość, dla chciwości - skromność, dla ignorancji - wiedzę, dla lenistwa - zaangażowanie itd

Pojawiła się we mnie niecierpliwość. Chciałem jak najszybciej dokonać postępu. Pojawił się też silny lęk że to wszystko może się udać. Egocentryzm zapewniał mi jedną istotną rzecz: mogłem koloryzować obraz samego siebie. Wcześniejsze kroki ukazały mi szczyptę prawdy o sobie. Teraz wiedziałem tylko odrobinę więcej. Dalej pozostawała ważna niepewność: może to wszystko jest tylko kolejną sztuczką ego? Wolałem z kimś przegadać tą sprawę. Musiałem znaleźć kogoś rozsądnego i obeznanego w temacie...

Jacek - Pon 23 Sty, 2017 10:59

Thomasson napisał/a:
Pojawiła się we mnie niecierpliwość.

noo zauważyłem :tak:
a nie masz wrażenia że coś niedopracowanego zostawiasz za sobą
ciągle mamy styczeń :mysli:

Jędrek - Pią 27 Sty, 2017 10:45

Thomasson napisał/a:
Co znaczy być moralnym? Jakie postępowania są moralne?

Moje sumienie wyznacza mój postęp. Nie chcę już bagatelizować swojego niepokoju związanego z niewłaściwym zachowaniem, jak to robiłem przez lata picia.
Obserwując swoje uczucia wiem, na co mogę sobie pozwolić.
Oczywiście czasami pokusa jest oślepiająca.
No i z niektórymi wadami ciężko się rozstać... bo ... tak miło... bo tak błogo...
Ale wtedy mam nauczkę i mogę wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Ile razy?
Jednak najlepiej się uczę na swoich błędach. Chociaż coraz chętniej biorę sobie do serca błędy innych.... którzy np. dzielą się swoim doświadczeniem...
Ale do tego wszystkiego muszę się obserwować i muszę słuchać innych trzeźwiejących (i nie tylko).... chociaż podobno ja nic nie muszę :mgreen:
Zapomniałem o najważniejszym:
staram się trzymać jak najbliżej Boga.... jakkolwiek go nie pojmuję...

Tibor - Nie 02 Kwi, 2017 09:29

Ostatni dzień mojego picia (jeszcze nie wiedziałem o tym), już od jakiegoś czasu czułem totalną pustkę, było już mi wszystko jedno czy będę żył czy nie... wracając z knajpy spotkałem kolegę, z którym jeszcze się dopijałem. Powiedziałem mu o czymś, o czymś co było moją pilnie strzeżoną tajemnicą. Nigdy ta tajemnica wcześniej nie ujrzała światła, to było zbyt bolesne i wstydliwe dla mnie, jednak wyrzuty sumienia nie dawały mi spokoju. I ja to powiedziałem.

Następnego dnia poczułem lekki powiew wolności. Zapragnąłem szczerze przestać pić, zadzwoniłem na oddział terapii zamkniętej i poprosiłem o przyjęcie.

Miesiąc później dokonywałem swoich pierwszych obrachunków moralnych. Tak wtedy postrzegałem piciorys na terapii.
Przez kolejne rok do 1,5 w głowie rodziła się gotowość do poproszenia o pomoc innego alkoholika (sponsora). To zdarzenie z ostatniego dnia mojego picia w jakimś stopniu nie dawało mi spokoju... bo po nim poczułem spokój. Zobaczyłem, że rozliczanie się z przeszłością (uczciwe) uwalnia.
Od czasu do czasu przez te 1,5 roku powiedziałem coś trudnego na mitingu, coś wstydliwego i osobistego na terapii co na chwilkę mnie uwalniało z poczucia winy, ale zaraz pojawiały się w to miejsce kolejne zdarzenia. Z resztą wtedy było to raczej "wyrzygiwanie" i eksponowanie bolesnymi doświadczeniami, niż rozliczaniem się z przeszłością.

IV Krok.
Zajął mi formalnie około miesiąca (zawsze mogę do niego wracać). Były to trudne chwile w moim życiu. Do tamtego czasu swoją niechlubną przesłość wiązałem z piciem, myślałem że moje draństwo dotyczy tylko moich pijackich zachowań, ale tak naprawdę najtrudniej było się rozliczyć z innymi uczynkami, z tymi kiedy nie piłem. Krzywdy, które mi wyrządzono (w moim odczuciu) były trudne, ale zobaczenie siebie z drugiej strony było już bolesne. Dwu-trzykrotnie nie wytrzymywałem, przerywałem pisanie i dzwoniłem do swojego sponsora z prośbą o jak najszybsze spotkanie. Nie potrafiłem z tym zostać sam, czułem że się rozpadam. W ten sposób łączyłem krok IV i V. Na szczęście w tym obrachunku omawialiśmy też moje zalety, było nawet trochę śmiechu przy tym. Dzisiaj miło ten czas wspominam.

Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że w IV Kroku dążyłem do odkrycia istoty moich wad, by móc w przyszłości z nich czerpać, naprawiać się. Na tamten czas był mi potrzebny do rozliczenia przeszłości.
Wtedy już potrafiłem powierzać, albo przynajmniej wierzyłem, że powierzam. To mi pomogło. Bez udziału Siły Wyższej nie zdobyłbym się na to by zrobić to odważnie i gruntownie.

Jest to też dla mnie krok, który do dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby można było zrobić samemu. O ile dopuszczam możliwość poznania kroków I-III samemu o tyle dalsze nie wiem jakby to mogło być? W pierwszym kroku uznaje się za przegranego, a w drugim, że nie dam rady sam. Skoro nie sam to jak mogę sam zamknąć przeszłość?

Przez pierwsze 1,5 roku mówiłem, że przeszłość już zamknąłem, że nie ma sensu do niej wracać. I to jest prawda, niestety to przeszłość czasem wracała do mnie. I to wcale nie zawsze chodziło o nieprzespane noce, o ból emocjonalny. Czasem to był zwykły ból po stracie. Czasem po stracie rodziny, a czasem gdy znajomi chodzili na imprezy, był to ból po stracie tamtego życia. Rzekłbym, że licha była ta moja trzeźwość.

Czwarty Krok, podobnie chyba jak Pierwszy to trampolina do lepszego życia.
Doświadczenia alkoholików nie tylko z WK pokazują, że zapicia najczęściej są udziałem osób, które nie dokonały gruntownego i odważnego obrachunku moralnego. Ja już nie chcę uczyć się TYLKO na własnych błędach.

Tibor - Pon 10 Kwi, 2017 22:34

Realizacja Czwartego Kroku pozwala mi się zbliżyć do ludzi. Zobaczenie siebie w całkowitej prawdzie zbija moją pychę do poczucia niemal upokorzenia (ale nim nie jest).
Do momentu zmierzenia się z tym krokiem miałem obsesje myślenia o sobie. A że ta moja przeszłość jest inna, że wyjątkowa bardziej, że trudniejsza, że boleśniejsza, że wstydliwsza od innych. Że krzywdy, które mi wyrządzono lub ja innym są większe itd. Do tego czasu spoglądałem na ludzi z góry lub z dołu więc jak mogłem być użytecznym dla innych?
Dopóki nie zamknąłem przeszłości, dopóty pojawiały się we mnie lęki. Skoro rządził mną lęk, to jak mogłem ofiarować siebie (dać odrobinę miłości) komukolwiek? Czasem się udawało, ale częściej nie.
Program 12 Kroków prowadzi mnie do Boga, przez innych ludzi do Boga. Lęk jest tym, co mnie odgradza od ludzi. Nie rozliczona przeszłość powoduje u mnie ciągłe lęki.

Przestałem kombinować, zrobiłem tak jak jest napisane w WK, tak jak mi przekazał inny alkoholik. Konkretnie, precyzyjnie, gruntownie i odważnie. Człowiek, zdarzenie, uraza, wada. Człowiek po człowieku, rok po roku... napisane a nie wymyślone w głowie. Kilka tygodni intensywnej pracy, aby poznać swoje wady i ich istotę.

Dzięki realizacji tego kroku, dziś mogę powiedzieć, że odczuwam więź międzyludzką. Ci którzy mnie kiedyś denerwowali, często są moimi przyjaciółmi, tych których się bałem, dziś z nimi rozmawiam. Nie jestem inny, nie jestem już wyjątkowy. Ot, zwykły człowiek, narzędzie w rękach Boga. Wierzę, że właśnie takiego Bóg mnie formował, abym mógł wkomponować się w Jego plan.

Czy mam poczucie całkowitego wyzbycia się lęku? Nie. Dlaczego? O tym może kiedyś przy okazji IX Kroku ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group