To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...

DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW – DDA - Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA

Wiedźma - Wto 09 Cze, 2009 12:51
Temat postu: Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA
Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA

Lęk przed utratą kontroli

staram się nie reagować zbyt emocjonalnie
lubie kiedy wszystko jest na swoim miejscu
czuję się zaniepokojony, kiedy mam świadomość, że nie panuję nad wszystkim
czułbym się znacznie lepiej, gdybym miał większy wpływ na to, co się dzieje
ktoś w mojej rodzinie nie panował nad sobą
w mojej rodzinie miała miejsce przemoc fizyczna
w mojej rodzinie chaos wybuchał zupełnie niespodziewanie


Lęk przed uczuciami
trudno mi wyrażać uczucia
często nie jestem świadom swoich uczuć
czasami myślę, że uczucia są wyłącznie ciężarem
przeraża mnie, czego mógłbym się dowiedzieć, gdybym pozwolił sobie na jakiekolwiek uczucia
w mojej rodzinie nie należało wyrażać uczuć takich jak: wina, skrucha, wstyd, lęk, radość, ból, miłość, złość, smutek


Lęk przed konfliktem
jeśli pojawia się konflikt, staram się rozładować sytuację
uważam, że konflikty są czymś złym i prowadzą do przemocy
za wszelką cenę staram się uniknąć konfliktu, dostosowuję się, zmieniam plany
konflikt w mojej rodzinie oznaczał przemoc
konflikt oznaczał, że ktoś się na kogoś wydzierał
w mojej rodzinie konflikt oznaczał, że ktoś mógł mnie opuścić fizycznie/emocjonalnie


Nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności

mam skłonność do poczucia odpowiedzialności za wszystko
jeżeli trzeba wykonać jakąś dodatkową pracę, zgłaszam się na ochotnika
trudno mi odmówić, kiedy ktoś prosi mnie o pomoc
pomagałem wszystkim i troszczyłem się o wszystko w mojej rodzinie
w mojej rodzinie chwalono mnie, gdy zachowywałem się jak dorosły
to ja w mojej rodzinie fizycznie i emocjonalnie troszczyłem się o mojego ojca/matkę


Poczucie winy
czuję się winny za odczuwanie jakichkolwiek własnych potrzeb
często czuje się winny za bycie ciężarem dla innych
ciągle za wszystko przepraszam
przepraszam za rzeczy, które nie wymagają przeprosin
w mojej rodzinie ktoś zawsze był obwiniany
w mojej rodzinie to właśnie mnie obciążano odpowiedzialnością za rzeczy, za które nie powinienem odpowiadać
w mojej rodzinie brałem na siebie winę za to, czego nie popełniłem, po to jedynie, by zakończyć kłótnię


Niezdolność do odprężenia się oraz do spontanicznej zabawy

zabawa jest dla mnie trudnym zadaniem
kiedy ludzie śmieją się zbyt głośno, zaczynam odczuwać niepokój
w znacznej mierze jestem samotnikiem
mam skłonność, by nie śmiać się bez uprzedniego sprawdzenia, czy inni też się śmieją
w mojej rodzinie głośny śmiech oznaczał, że sprawy wymykają się spod kontroli
w mojej rodzinie, kiedy tylko odprężyłem się zawsze zdarzało się coś złego
w mojej rodzinie zabawa zawsze oznaczała picie


Ostra, bezlitosna samokrytyka
jestem dla siebie najsurowszym krytykiem
zbyt szybko się osądzam
jestem swoim najgorszym wrogiem
w mojej rodzinie nigdy niczego nie robiłem dobrze
naturalną reakcją na problemy w mojej rodzinie było obwinianie, "ciche dni" i odrzucenie
w mojej rodzinie za każdy błąd ponosiło się straszne konsekwencje


Życie w świecie zaprzeczeń
nie stosuję żadnych zaprzeczeń
kiedy czuję się zagrożony, przyjmuję pozycję obronną
czasem wolę skłamać, niż przyznać się do popełnionego błędu
w mojej rodzinie nikt nie przyznawał się do tego, że ma jakieś problemy
w mojej rodzinie nigdy nie wiedziałem czego ode mnie chcą
w mojej rodzinie wszyscy staraliśmy się unikać zajmowania się naszymi problemami


Pozostawanie w roli ofiary
często czuję się bezradny
mam wrażenie, że cokolwiek bym nie zrobił, niczego to nie zmieni
zawsze sprzątną mi sprzed nosa to, czego potrzebuję
w mojej rodzinie miała miejsce przemoc fizyczna
w mojej rodzinie na porządku dziennym były wrzaski, krzyki, wzajemne obwinianie
w mojej rodzinie miało miejsce wykorzystanie seksualne


Zachowania kompulsywne

mam nałogowy (obsesyjny) stosunek do:
punktualności, seksu, schludności, jedzenia, alkoholu, pracy,
robienia zakupów, korzystania z podręczników autoterapeutycznych,
gromadzenia majątku, hazardu, praktyk religijnych


Tendencja do mylenia miłości z litością
przyciągają mnie ludzie, którym mogę pomóc lub których mogę wyleczyć
mam skłonność do nawiązywania blizszych znajomosci z osobami,
które zostały zranione lub są trudno dostępne
największą bliskość odczuwam wówczas, gdy komuś pomagam
w mojej rodzinie zawsze ktoś miał kłopoty
w mojej rodzinie byłem dla wszystkich powiernikiem
w mojej rodzinie być blisko kogoś, oznaczało pomagać mu


Lęk przed porzuceniem
odejście jest dla mnie niezwykle trudne
nienawidzę mówić "żegnaj"
pozostawałem w bliskich związkach o wiele za długo, niż powinienem
kiedy ktoś bliski wyjeżdża, boję się, że nigdy więcej go/jej nie zobaczę
w mojej rodzinie ojciec/matka odeszli prawie bez słowa
członkowie mojej rodziny pojawiali się i znikali bez specjalnego uprzedzenia,
a ja musiałem się jakoś dostosowywać
w mojej rodzinie byłem pozostawiony sam sobie


Myślenie kategoriami "białe" lub "czarne"
gdy staję wobec jakiegoś problemu, trudno mi wymyśleć więcej niż jedno rozwiązanie
mam skłonność do myślenia w kategoriach dobro-zło
zawsze wydaje mi się, że tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa
jeżeli ty masz rację, to ja napewno się mylę
życie w mojej rodzinie było albo martwą ciszą, albo piekielnym sztormem
w mojej rodzinie stale posługiwaliśmy się takimi terminami, jak:
zawsze, nigdy, bezwzględnie, całkowicie


Zalegający żal

staram się unikać mówienia o swojej rodzinie
często myślę "przeszłość jest już zamknięta, nie warto się nią zajmować"
tak bardzo próbuję nie myśleć o przeszłości, a wciąż mnie ona prześladuje
pamiętam jak mówiono mi "nie denerwuj się"
w mojej rodzinie smutek był zabroniony
w mojej rodzinie smutek był uważany za przejaw słabości
kiedy opowiadam historie o mojej przeszłości, mam tendencję do odcinania się od swoich uczuć


Zdolność przetrwania
często czuję się jak bojownik, któremu udało się przetrwać
często mam wrażenie, że po tym, co przetrwałemw dzieciństwie dam sobie radę z każdą sprawą
w mojej rodzinie wróg był w domu
przetrwanie umożliwiła mi moja niezależność
nauczyłem się, że nie mogę na nikim polegać
pomimo moich gorących modlitw, nikt w mojej rodzinie nie przyszedł mi z pomocą

Zapoznanie się z tą listą może pomóc w określeniu swoich cech.
Niektórzy uważają, że wszystko co ich dotyczy jest "dysfunkcyjne".
Może warto jednak dokonać rozróżnienia na te cechy, które mogą być "obciążeniem"
oraz na te, które mogą pomagać, być korzystne.

źródło: http://ddda.mojeforum.net...der=asc&start=0

Wiedźma - Wto 09 Cze, 2009 15:14



Klara - Wto 09 Cze, 2009 16:05

Wiedźmo, dziękuję, że ZNÓW mogłam sobie przypomnieć kim jestem :( :)
sabatka - Śro 10 Cze, 2009 09:34

dzięki Wiedźmo widać ojciec miał wielki wpływ na matke a ona ma mnie. za wielki...
Wiedźma - Śro 16 Wrz, 2009 23:15

krystian30 napisał/a:
To Ja, to Ja!

Co ciekawe - ja też 8)
chociaż nie jestem DDA... ceewd

rufio - Czw 17 Wrz, 2009 07:56

A ja mam to w nosie - liczy sie dzis - a wczoraj to juz historia - jak sobie dziś wieczorem pościele tak jutro bede wyspany . sv4v
Terhenetar - Czw 17 Wrz, 2009 08:53

Wiedźma napisał/a:
krystian30 napisał/a:
To Ja, to Ja!

Co ciekawe - ja też 8)
chociaż nie jestem DDA... ceewd


Ja też nie jestem :) Za to jestem tak zwane DDD, czyli Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej. Jak zwał, tak zwał. W każdym razie moja rodzina zdrowa nie była.

I - mimo wielu obaw, że to nie dla mnie - odnalazłam się i skorzystałam z terapii DDA. :)

Wiedźma - Czw 17 Wrz, 2009 10:02

Terhenetar napisał/a:
mimo wielu obaw, że to nie dla mnie - odnalazłam się i skorzystałam z terapii DDA.

A powiem Ci, że też się do tego przymierzam...
Wiem, że moja rodzina była dysfunkcyjna. Do tej pory jest i nadal produkuje kolejne ofiary... :/
To tzw porządny dom, w którym tatuś wie co dla kogo jest najlepsze i nie dopuszcza innej opcji.

Terhenetar - Czw 17 Wrz, 2009 10:52

Wiedźma napisał/a:

Wiem, że moja rodzina była dysfunkcyjna. Do tej pory jest i nadal produkuje kolejne ofiary... :/


U mnie to był ciąg przez pokolenia - dziadek alkoholik, rodzice DDA, ja się uzależniłam... Na szczęście moje siostry miały więcej rozumu (jak na razie) i mam nadzieję, że poukładają sobie życie normalnie.

A terapię DDA polecam. Baaardzo mi pomogła, w wielu aspektach. :)

Jagna - Czw 17 Wrz, 2009 14:38

Cytat:
Wiem, że moja rodzina była dysfunkcyjna. Do tej pory jest i nadal produkuje kolejne ofiary... :/
To tzw porządny dom, w którym tatuś wie co dla kogo jest najlepsze i nie dopuszcza innej opcji.
_________________


Jakbys o moim domu pisała Wiedźmo 8|
Tez mam cechy DDD, niewiele ale mam. Jeszcze nie wiem czy terapia bedzie mi niezbedna, ale wiele innych rzeczy po drodze juz zrobiłam: warsztatów, terapii , ustawień rodziny także narazie wewnętrznej potzreby nie mam by robić terapie DDA, ale wiem że jest skutecznA i wielu znjomym mi osobom pomogła. Tyle, że bardzo boli i wymaga sporo pracy własnej, ale CHYBA WŁASNIE O TO CHODZi.

Flandria - Czw 17 Wrz, 2009 14:50

Terhenetar napisał/a:
terapię DDA polecam


ja tylko dodam, że moim zdaniem warto to zrobić wcześnie, nim wpadnie się w jakieś poważniejsze "powikłania" typu nerwica, depresja czy uzależnienia ...

Terhenetar - Czw 17 Wrz, 2009 19:16

Flandra napisał/a:
Terhenetar napisał/a:
terapię DDA polecam


ja tylko dodam, że moim zdaniem warto to zrobić wcześnie, nim wpadnie się w jakieś poważniejsze "powikłania" typu nerwica, depresja czy uzależnienia ...


To nie takie proste, mieć świadomość, siłę i wiedzę, by zorientować się na tyle wcześnie, i w dodatku umieć tę orientację wykorzystać. Miałam koło 14-15 lat kiedy trafiłam do grupy terapeutycznej dla dzieci z rodzin alkoholowych. W tym wieku nawet nie jesteś Dorosłym Dzieckiem. Jesteś dzieckiem. Świadomość, że coś jest nie tak w mojej rodzinie - miałam. Że coś jest nie tak ze mną - miałam. Zabrakło mi siły i odwagi, żeby to ciągnąć wbrew matce. Zabrakło mi świadomości i wiedzy na temat wagi zagrożenia, kiedy uciekałam w alkohol.

Dlatego myślę, że jeśli terapia DDA jest potrzebna - to po prostu warto ją zrobić.

I niestety, prawda jest też taka, że mało kto idzie na terapię "profilaktycznie". Musi coś przynajmniej pozgrzytać w życiu, żeby móc uznać, że to potrzebne.

Flandria - Czw 17 Wrz, 2009 19:36

Terhenetar napisał/a:
I niestety, prawda jest też taka, że mało kto idzie na terapię "profilaktycznie". Musi coś przynajmniej pozgrzytać w życiu, żeby móc uznać, że to potrzebne.


ja chyba z 5 (albo 6, albo 7 - nie pamiętam dokładnie) lat temu wylądowałam u psychologa z depresją
po 5 minutach powiedziałam, że mój ojciec jest alkoholikiem (a wcześniej wydawało mi się to w ogóle nieistone) i beczałam u tej psycholog przez całą godzinę
dowiedziałam się wtedy, że jestem DDA i że powinnam iść na specjalną terapię
problem polegał na tym, że w moim miasteczku nie było takiej terapii, a jedynie jakieś takie zajęcia i prowadziła je dziewczyna, którą trochę znałam (koleżanka koleżanki), prawie, że moja rówieśniczka - umówiłam się 2 razy, ale nie potrafiłam się przełamać, żeby tam pójść
moja wiedza na temat DDA ograniczała się tylko do samej nazwy, bałam się, nie szukałam terapii w większym mieście, bo przecież nie miałam czasu, bo przecież to wstyd itd itd
teraz wiem, że gdybym wtedy zajęła się sobą, przełamała swój strach i wstyd, znalazła jakąś terapię - szybciej bym się pozbierała, nie wpadłabym w nerwicę itd itd

Terhenetar napisał/a:
Zabrakło mi świadomości i wiedzy na temat wagi zagrożenia

pod tym też niestety mogę się podpisać :/

MartiVW - Czw 17 Wrz, 2009 22:22

Z testu DDA wynika mi jak w morde strzelił że jestem w 100% DDA.Zastanawiam się co jest tego przyczyną mój wiecznie awanturujący sie ojciec ,wieczna kłutnia i horror w domu ,mój konfliktowy charakter a może praktyki alko :mysli: .ale to chyba konsekfencja współ.Sam już się pogubiłem :( .No trudno nikt nie powiedział że będzie łatwo ;powiedziano mi że będzie trzeżwo i jest trzeżwo .I tego się trzymam :radocha:
Flandria - Czw 17 Wrz, 2009 22:25

MartiVW napisał/a:
Zastanawiam się co jest tego przyczyną


dzieciństwo

czyli pewnie:
MartiVW napisał/a:
wiecznie awanturujący sie ojciec ,wieczna kłutnia i horror w domu

MartiVW - Czw 17 Wrz, 2009 22:37

Jest jedna rzecz która pamiętam z domu ,tak całkiem wyraznie; ojca który po pracy pijany czy nie prawie zawsze robił zadymy w domu a z drugiej strony moją matkę biernego świadka tych wydarzeń. Takie dobro i zło ,czerń i biel dwie przeciwności .Nigdy nie lubiłem mojego starszego facet nie do życia.
MartiVW - Czw 17 Wrz, 2009 22:44

• Mam prawo opuścić towarzystwo osób :mysli: , które świadomie lub przez nieuwagę tłamszą mnie, wpędzają w poczucie winy czy upokarzają. Dotyczy to również mojego rodzica alkoholika :figielek: :] , rodzica niealkoholika i każdego członka rodziny. :]
czarna róża - Sob 14 Lis, 2009 18:38

A ja od niedawna wiem ,że jestem DDA i to przez ostatnie perturbacje w moim życiu..zawsze wiedziałam że coś jest ze mną nie tak,że wycofana..że reaguje na pewne sprawy inaczej niż wszyscy ..tą wiedze mam od roku,byłam na mitingach dda,nie przyniosły mi ulgi,czytam różne materiały,próbuje zrozumiec ,ale najlepszy dla mnie jest dialog z innymi podobnymi..
Flandria - Sob 14 Lis, 2009 19:11

czarna róża napisał/a:
byłam na mitingach dda,nie przyniosły mi ulgi


mnie bardzo pomogły rozmowy z terapeutami, polecam :)

czarna róża napisał/a:
najlepszy dla mnie jest dialog z innymi podobnymi..

a myślałaś o terapii grupowej ? :)

czarna róża - Sob 14 Lis, 2009 22:28

Myślę o jakiejkolwiek terapii..teraz..bo wcześniej wydawało mi się że wszystko było w miare ok,mam dobrą prace,pracę z ludżmi i lubie ją ,daje mi satysfakcje ,mam swoje pasje,swoje zdanie ale kiedy moje życie prywatne się posypało okazało się że moje JA runeło jak domek z kart,że nie mam się czego trzymac..że muszę przewartościowac swoje życie..bo tak naprawdę zamiatałam problemy pod dywan a nie potrafiłam się z nimi zmierzyc.Tylko łatwiej jest po prostu zapomniec niż do tego wszystkiego wracac i analizowac.
Flandria - Nie 15 Lis, 2009 01:35

czarna róża napisał/a:
Tylko łatwiej jest po prostu zapomniec niż do tego wszystkiego wracac i analizowac.

Tylko pozornie łatwiej.
Z własnego doświadczenia wiem, że wraz z wiekiem (czyli wraz z kolejnymi trudnymi wydarzeniami) bylam coraz słabsza, coraz wrażliwsza i coraz łatwiej się wysypywałam.
Dzięki pracy nad sobą zaczęłam tą tendencję odwracać - czuję się coraz silniejsza :) Nadal jestem wrażliwa, nadal się wysypuję, ale na krócej i mniej intensywnie. Poza tym - teraz te "wysypki" dodają mi siły, bo często dowiaduję się czegoś ważnego o sobie - buduję kolejny fragment swojego fundamentu :)
Jest mi z sobą dużo łatwiej, choć nie przeszłam pełnej terapii.

czarna róża napisał/a:
Myślę o jakiejkolwiek terapii..

dzwoniłaś już gdzieś w tej sprawie ? :)
jakby coś - tu masz adresownik:
http://www.psychologia.ed...jawskopomorskie

czarna róża - Pon 16 Lis, 2009 21:51

Dziękuje ci Flandrio za namiary,ja je już mam,wystarczy zadzwonic,tylko nie wiem czemu zwlekam..
Flandria - Pon 16 Lis, 2009 22:47

czarna róża napisał/a:
tylko nie wiem czemu zwlekam..


nie zwlekaj :)
dobry terapeuta jest niesamowitym wsparciem
ja się pozbyłam sporo różnego rodzaju lęków :)
w dodatku to ktoś, kto pokazuje Ci lustro, w którym możesz się przejrzeć

stiff - Pon 16 Lis, 2009 22:49

Flandra napisał/a:
ja się pozbyłam sporo różnego rodzaju lęków :)

Gorzej z terapeuta... :p

Flandria - Pon 16 Lis, 2009 22:57

stiff napisał/a:
Gorzej z terapeuta...

to mnie akurat bardzo martwi 8|
pocieszam się tym, że ten strach jest w jakiejś tam mierze racjonalny - jeśli raz poczułam się przez tego faceta skrzywdzona, to trudno, żebym teraz była mu w stanie na tyle zaufać, żeby pozwolić mu na terapeutyzowanie mnie :/

Flandria - Wto 17 Lis, 2009 00:28

swoją drogą, to od soboty siedzę i się zastanawiam czy potrzebna mi jeszcze terapia DDA czy nie :mgreen:
strasznie się zdziwiłam tą moją reakcją na tego terapeutę :/

Beniamin - Wto 17 Lis, 2009 19:05

:szok:
Kulfon - Wto 17 Lis, 2009 19:07

Flandra napisał/a:
swoją drogą, to od soboty siedzę i się zastanawiam czy potrzebna mi jeszcze terapia DDA czy nie

ot, dylemat .... :roll:


Rybko, :mgreen: jestes niemozliwa .... g45g21
Ty i Terapia .................. :wysmiewacz:


:kwiatek:

Natasza - Nie 21 Lut, 2010 01:33

no dobra jestem DDA ale to nie koniec świata :mgreen:
czarna róża - Nie 21 Lut, 2010 13:16

Natasza..pewnie że nie..jestem jaka jestem..nie wyobrazam sobie byc kims innym..
DDAnia - Czw 07 Paź, 2010 13:05

czytając o tym, jak zachowuje się szablonowe DDA miałam wrażenie, że ktoś wkleił tu większość cech mojego charakteru. Te, które sprawiają, że jestem dobrym przyjacielem i skuteczną osobą w wykonywaniu tego, co robię zawodowo, ale lepem na partnerów, którzy wolą brać aniżeli dawać, bo przecież ja właśnie tak się zachowuje - dawać, dogadzać, tłumaczyć, żeby ktoś mnie wreszcie docenił, żeby ktoś wreszcie mnie pochwalił , nie dopominać się o swoje, bo może to być poczytane ze egoizm ... do tej pory wydawało mi się, że trafiam w związkach jak " kulą w płot" ale tak naprawdę to nie wina moich partnerów (no, może ich też) ale to ja właśnie podświadomie wybieram taki a nie inny typ ludzi i choć nie jest mi z nimi dobrze przyjmują to dzielnie " na klatę" znów chcąc udowodnić, że dam radę ... błędne koło.
Flandria - Czw 07 Paź, 2010 13:38

DDAnia napisał/a:
błędne koło


skoro zdajesz sobie sprawę z problemu to już połowa sukcesu :okok:

ma82dzia - Nie 10 Paź, 2010 16:01

matko kochana no faktycznie mam wszystkie cechy dda :szok: a myślałam że to raczej nie możliwe skoro wychowywałam się bez ojca który lubi wypić :roll:
stiff - Nie 10 Paź, 2010 16:17

ma82dzia napisał/a:
matko kochana no faktycznie mam wszystkie cechy dda

Traktuj to trochę z dystansem, bo wiele rzeczy można do siebie przypasować... :roll:

Klara - Nie 10 Paź, 2010 17:14

ma82dzia napisał/a:
nie możliwe skoro wychowywałam się bez ojca który lubi wypić :roll:

Osoby wychowujące się w rodzinie dysfunkcyjnej mają wiele cech zbliżonych do DDA.
Ten syndrom ma skrót DDD /Dorosłe Dzieci (z rodzin) dysfunkcyjnych/.

ma82dzia - Nie 10 Paź, 2010 18:33

po rozwodzie moja mama mało się mną zajmowała :) zazwyczaj była w pracy opiekowali się mną dziadkowie i to ok 10 lat z nimi mieszkałam . A teraz już wiem (to co było dla mnie normalne wtedy ) że picie i chowanie butelek po kątach ,awantury itd to był objaw jego choroby , ale nigdy tego nie powiązałam z moim zachowaniem jako dorosła osoba.
Małgoś - Nie 10 Paź, 2010 19:42

stiff napisał/a:
ma82dzia napisał/a:
matko kochana no faktycznie mam wszystkie cechy dda

Traktuj to trochę z dystansem, bo wiele rzeczy można do siebie przypasować... :roll:


Heh.... ja jestem DDA i mam może połowę tych cech.

Wiedźma - Nie 10 Paź, 2010 21:21

Moja córka jest DDA, a ja nie.
Ja mam większość cech DDA (DDD), a moja córka prawie wcale ceewd

Małgoś - Nie 10 Paź, 2010 21:25

Przy opisie każdej z tych cech jest krótkie jakby wyjaśnienie sytuacją rodzinną i to nieźle tłumaczy dlaczego ma się to coś albo nie...
Flandria - Nie 10 Paź, 2010 21:33

ja miałam tak, że z części swoich cech DDA nie zdawałam sobie sprawy
np.
Wiedźma napisał/a:
często nie jestem świadom swoich uczuć


jak można być świadomym, że nie jest się świadomym własnych uczuć ? :)

dopiero na terapii, gdy padło pytanie: "co teraz czujesz?" odkryłam, że coś chyba jest nie tak

ninka0111 - Nie 05 Gru, 2010 19:52

jestem DDA,posiadam wiele tych cech a najgorszy jest lęk że mój partner za dużo pije alkoholu...i że będę miała takie życie jak moi rodzice tylko nie wiem czy nie jestem przewrażliwiona...już sama nie wiem co mam o tym myśleć :(
stiff - Nie 05 Gru, 2010 19:55

ninka0111 napisał/a:
że będę miała takie życie jak moi rodzice

Przecież to tylko zależy od Ciebie, jak chcesz żyć... :roll:

Klara - Nie 05 Gru, 2010 20:04

ninka0111 napisał/a:
nie wiem czy nie jestem przewrażliwiona.

Zaproponuj mu, żeby sobie zrobił test: http://komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=2175#2175

A tak w ogóle, moja rada wynikająca z doświadczenia jest taka: Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości w stosunku do zachowań (lub jakichś cech) człowieka, z którym zamierzasz spędzić życie, zrobisz lepiej gdy weźmiesz pod uwagę zostawienie go.
Pamiętaj też, że alkoholizm jest chorobą progresywną i skoro teraz Twój partner pije tak, że Ci to przeszkadza i nie jest w stanie przestać, to z czasem może być tylko gorzej i gorzej... i będziesz miała takie życie jak Twoja mama 8|

Jacek - Nie 05 Gru, 2010 20:15

cześć ninka
potwierdzam słowa Klary
bo wiem jak trudno jest odstawić alkohol
więc problem będzie się tylko pogłębiał

Flandria - Nie 05 Gru, 2010 20:28

My, DDA, bardzo często jesteśmy przewrażliwieni jeśli chodzi o alkohol. Ale to nie znaczy, że zawsze tak jest, ani to nie znaczy, że to jest złe. Ktoż lepiej niż my, wie czym grozi picie alkoholu ?

tutaj jest audycja radiowa z terapeutami DDA pt. Stosunek DDA do alkoholu

więcej audycji znajdziesz tutaj: http://flandra.wordpress....na-wlasne-nogi/ i na http://www.zostawwiadomosc.pl

porozmawiaj ze swoim partnerem. Nawet jeśli nie grozi mu alkoholizm - jeśli mu na Tobie zależy - mógłby przecież ograniczyć picie. Jeśli jesteś dla niego ważna, to zrobi to, co dla Ciebie jest ważne. A jeśli nie ... to może nie jest właściwym mężczyzną dla Ciebie? Miłość to nie wszystko.

No i - niezależnie od wszystkiego - pomyśl o terapii dla siebie.
Listę ośrodków znajdziesz tutaj: http://www.psychologia.ed...hologiczna.html
Naprawde warto iść na terapię ZANIM syndrom DDA wpędzi Cię w jakieś poważne tarapaty typu małżeństwo z alkoholikiem, depresja, nerwica, czy jakieś własne uzależnienie.

Powodzenia :)

ewa21 - Pią 02 Wrz, 2011 17:18

witam serdecznie:)nie potrafie uwolnić się od dzieciństwa,gdy coś mi nie wychodzi cofam się wiele lat wstecz i szperam w dziecięcym umyśle szukając odpowiedzi i pytając dlaczego? to wszystko to jeden wielki koszmar
Klara - Pią 02 Wrz, 2011 17:25

Witaj Ewo :)

Rozpamiętujesz dziecięce niepowodzenia, czy szukasz przyczyny dzisiejszych niepowodzeń (wszystkich?) właśnie w dzieciństwie?

ewa21 - Pią 02 Wrz, 2011 17:32

myślę że tak raczej szukam przyczyn dzisiejszych niepowodzeń i wtedy sięgam do dzieciństwa
ewa21 - Pią 02 Wrz, 2011 17:34

jestem dzis pierwszy raz i niebardzo wiem gdzie co i jak :)
Klara - Pią 02 Wrz, 2011 17:39

ewa21 napisał/a:
raczej szukam przyczyn dzisiejszych niepowodzeń i wtedy sięgam do dzieciństwa

Złapałam się kiedyś na tym, że się w ten sposób usprawiedliwiałam przed sobą :oops:
Kiedyś trzeba tamten okres zamknąć, wybaczyć rodzicom i iść do przodu.
Czy myślałaś o terapii DDA?

ewa21 napisał/a:
jestem dzis pierwszy raz i niebardzo wiem gdzie co i jak :)

Jeśli chcesz, wydzielę te posty do oddzielnego wątku, tylko zaproponuj jego tytuł.

Pati - Pią 02 Wrz, 2011 17:44

Witam Cię Ewo :)
ewa21 - Pią 02 Wrz, 2011 17:50

Dziecieńce wspomnienia usprawiedliwieniem niepowodzeń dorosłego życia:)
Borus - Pią 02 Wrz, 2011 17:59

Cześć Ewo... :)
aazazello - Pią 02 Wrz, 2011 18:27

witaj :)
Babeta35 - Pią 02 Wrz, 2011 18:28

Witaj Ewo :)
Oj dzisiaj byłam na rozmowie z terapeutą, wyszło na to że jeszcze pępowiny nie odcięłam.
Pozdrawiam

KICAJKA - Pią 02 Wrz, 2011 19:37

Witam Cię Ewo - Ewa współ. :)
olka - Pią 23 Gru, 2011 19:51

Takiego testu w życiu nie robiłam!Dziękuje,pomogło mi to zrozumieć swoje zachowania!BARDZO DZIĘKUJE!!!!!
Słoneczko - Czw 03 Sty, 2013 13:35

Ten test dał mi duuuuuzo do myślenia :bezradny: Stąd moje nastroje...
Nie czytałam tego wątku dokładnie :nie:

Terapia dla współ... w trakcie, jeszcze terapia DDA i wierzę, ze skończą sie moje niepowodzenia emocjonalne :tak:

Dziękuję :tak: :kwiatek:

nena - Nie 20 Sty, 2013 02:48

najlepiej sie czuje pomagajac innym.
zle sie czuje w miejscach zabaw, nie potrafie..

cf2423f

ci co sie ciesza to glupki, bo z czego tu sie cieszyc,
chce byc idealna w pracy
latwo mi uwierzyc w w moja wine
gdy trace kontrole nad emocjami to wale w sciane, dre sie jak zwierzak,
:? placze z byle czego. nie przyjmuje slow krytyki,
jak to mowi moj ojciec. brak mi charakteru..

pietruszka - Pon 21 Sty, 2013 04:59

nena napisał/a:
brak mi charakteru..

czego jak czego, ale charakteru nie można odmówić żadnemu DDA...
inna sprawa, że w tym przypadku warto poddać w wątpliwość większość opinii, jakie wydawali nasi rodzice...

nena - Pon 21 Sty, 2013 22:50

sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....
owszem rodzice czasem lubia zwalac wine za jakies tam niepowodzenia na innych. moj ojcie np, tysiac razy mi powtarzal, ( poniewaz jak wspomnialam wczesniej moja mama byla przez kilka we wloszech):to twoja wina, same problemy, po cos ja sciagnela?
sciagnelam bo mama obiecywala ze pojdzie na leczenie, ze juz nie pije, i ze chce wrocic do polski, zreszta jakby tego nie obiecywala tez bym ja sciagneala .tylko mnie wkurza to gadanie:ze ja jestem winna.

pietruszka - Pon 21 Sty, 2013 22:55

nena napisał/a:
sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....

oczywiście... choćby dlatego, że przeżyły... Tylko cały ambaras w tym, by w końcu energię poświęcić sobie...

Małgoś - Pon 21 Sty, 2013 23:02

nena napisał/a:
jak to mowi moj ojciec. brak mi charakteru..


Ojciec miał prawdopodobnie coś innego na myśli, a nie charakter.
Prawdopodobnie zawziętość i pielęgnowanie urazy jest dla niego dowodem na posiadanie charakteru.. :uoee:
Ale fakt, że DDA mają tendencje do dostosowania się za wszelką cenę do oczekiwań z zewnątrz... i tu rzeczywiście charakter osoby bywa spychany w kąt... Tylko za jaką cenę? Dlaczego ojciec nie nauczył Cię, nie wpoił że jesteś OK? Skądś Twoje wątpliwości powstały, nie z powietrza.
Ale pamiętaj zawsze, że to już było... a teraz masz swój wolny umysł i nie musisz przyjmować tego co ci szkodzi, To Ty wybierasz i decydujesz!

Janioł - Pon 21 Sty, 2013 23:03

nena napisał/a:
sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....
sądzisz że nie ? , niektóre nawet calkiem wredny ale mają
nena - Czw 24 Sty, 2013 21:53

pietruszka napisał/a:
nena napisał/a:
sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....

oczywiście... choćby dlatego, że przeżyły... Tylko cały ambaras w tym, by w końcu energię poświęcić sobie...
bosze...ale jak przezyly.moja specjalnoscia zawsze bylo pakowac sie w klopoty'a to wagary w szkole,a to narzeczony ktory czasem jak sie opil to dal mi w dziob.,a to jakies depresje ,szpital,bo juz poszlo na sam dol.
nena - Czw 24 Sty, 2013 22:06

Małgoś napisał/a:
nena napisał/a:
jak to mowi moj ojciec. brak mi charakteru..


Ojciec miał prawdopodobnie coś innego na myśli, a nie charakter.
Prawdopodobnie zawziętość i pielęgnowanie urazy jest dla niego dowodem na posiadanie charakteru.. :uoee:
Ale fakt, że DDA mają tendencje do dostosowania się za wszelką cenę do oczekiwań z zewnątrz... i tu rzeczywiście charakter osoby bywa spychany w kąt... Tylko za jaką cenę? Dlaczego ojciec nie nauczył Cię, nie wpoił że jesteś OK? Skądś Twoje wątpliwości powstały, nie z powietrza.
Ale pamiętaj zawsze, że to już było... a teraz masz swój wolny umysł i nie musisz przyjmować tego co ci szkodzi, To Ty wybierasz i decydujesz!
sadze ze brak charakterudla niego to taki tzw.d***.ktory nie umie postawi c na swoim,daje sie wcigac w gierki innych, jes;;t naiwny .i nie umie drugiemu dac w leb, jesli jest taka potrzeba.chyba masz racje, zawzietosc jest dla niego oznaka charakteru.ze jestem o.k to ja nieslyszalam nigdy.raz powiedzial do kogos ze nie zrobilam matury, bo zawsze byla;m slaba z nauki.co generalnie nie bylo prawda.wiec pomyslalam sobie ,ja ci udowodnie jaka jestem. Mature ukonczylam na tzw.6.bylam druga , kujon i chluba profesorow. Niestety nie przyszedl na rozdanie swiadectw bo mial ciag.. no,ale wtedy bylam juz sama matka.
nena - Czw 24 Sty, 2013 22:08

Janioł napisał/a:
nena napisał/a:
sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....
sądzisz że nie ? , niektóre nawet calkiem wredny ale mają
dobre ,chcialabym byc czasem wredna. :D :/
Janioł - Sob 26 Sty, 2013 04:37

nena napisał/a:
dobre ,chcialabym byc czasem wredna.
to nic trudnego , ja znany jestem z tego więc kilka lekcji powinni załatwic sprawę ;)
nena - Sob 26 Sty, 2013 16:30

no to dawaj...czlowiek sie uczy przez cale zycie, wiec jeszcze nic straconego :hejka:
nena - Pon 28 Sty, 2013 23:54

pietruszka napisał/a:
nena napisał/a:
sadzisz ze osoby z syndromem DDA, maja charakter? no to Ci powiem ze perwszy raz to slysze....

oczywiście... choćby dlatego, że przeżyły... Tylko cały ambaras w tym, by w końcu energię poświęcić sobie...


jak mam to zrobic? ciagle sie ksztalce, dodatkowe kursy w moim zawodzie, ciagle daze ( przepraszam nie mam polskich znakow), do doskonalenia sie, jestem owladnieta doskonaleniem mojego zawodu, swiatek, piatek i niedziela, byc lepsza, lepsza, miec odpowiedz na wszystko w kwestii mojego zawodu. chce byc perfekcyjna, , ale jak rozmawiam z ojcem opowiadajac mu czego sie nauczylam,, nowego, co jest potwierdzone naukowo, on( widze przez skypa) patrzy w telewizor, : czasem palnie: zadzwon jeszcze kiedys, albo mowi: coz bedziesz przyjezdzac do polski, trzeb pracowac i odkladac pieniadze,,
nie chce mnie widziec? :beczy:
przepraszam, nie chcialam sie uzalac, tak wyszlo...ha! jakbys mnie widziala w pracy....jaka jestem profesjonalna.

Jo-asia - Wto 29 Sty, 2013 00:11

nena, :pocieszacz:
A Ty jesteś z siebie dumna?
chcesz się uczyć, kształcić, rozwijać ok..tylko rób to dla siebie, nie dla ojca..czy innych

nena - Wto 29 Sty, 2013 01:13

Joasiu, jestem dumna, zadowolana, i szczesliwa, gdzy moge w jakis sposob pomoc inyym ludziom.- robie to dla nich i dla siebie. wtedy wiem ze zyje, ze moje zycie ma sens. , moj maz, twierdzi , ze to obsesja ze nie mam zycia. ze tylko sie to liczy, ale ja inaczej nie umiem, chce byc najlepsza, chce by osoba wychodzac ode mne czula sie " ze fruwa·, jak mi powiedziala jakasosoba
moj ojciec pewnie to traktuje jak glupote, jak bzdure, eeeee tam,,,,,on nie slucha,
nie slucha mnie ani nikogo innego kto nie jest lekarzem.
raz mnie zaskoczylo bo on mowi: bylem tam i tam ....i mowie ze moja corka sie tym zajmuje,,, i ja chce ,,,to i to,. wiesz tak jakby wierzyl w to co mowie jak jakby cenil. ..
zrobilo mi sie milo,,,on skonczyl prawo, jako jeden z najlepszych, i ja tez jestem bardzo dobra w tym co robie,,,,ale nie mam swojego zycia. to fakt, moj maz mowi ze jest to jak obsesja, mowi mi : ty nie zyjesz , zrelaksuj sie, zrob cos dla siebie, ale ja ie umiem, szczesxie mi daje usmiech innej osoby, albo wyraz uznania, ze ja WIEM I UMIEM , i za przeproszenieniem mam w du*** pieniadze,nie zalezy mi na tym.zebym tylko nie umarla z glodu, i zebym mogla oplacic koszty studiow mojej corki

JoASIU, dziekuje Ci bardzo za link, ktory wyslalas TUITERAZ. ja zaczelam czytac, iwyslalam tez mojejjedynej przyjaciolce , ona jest DDA, I wogoe --potrzebuje, tego, dziekuje CI,...

Jo-asia - Wto 29 Sty, 2013 09:40

nena napisał/a:
zrob cos dla siebie, ale ja ie umiem, szczesxie mi daje usmiech innej osoby, albo wyraz uznania, ze ja WIEM I UMIEM , i za przeproszenieniem mam w du*** pieniadze,nie zalezy mi na tym.zebym tylko nie umarla z glodu, i zebym mogla oplacic koszty studiow mojej corki

wiesz, ja miałam, czułam podobnie..i czym dłużej to trwało a nikt z zewnątrz wciąż i wciąż tego nie zauważał..cenił...tym ja głębiej popadałam w alkoholizm
dzisiaj wiem..czuję już, tak mogę mieć pasję, oddawać swój czas..umiejętności..talenty..czemuś co mnie fascynuje.....z jedną różnicą..dla siebie, nie potrzebuję oceny..akceptacji innych, nie robię tego aby ktoś był mi wdzięczny..jeśli przy okazji, komuś pomogę to się cieszę..nie jest to jednak dla mnie priorytetem

:)

pietruszka - Śro 30 Sty, 2013 22:31

nena napisał/a:
ha! jakbys mnie widziala w pracy....jaka jestem profesjonalna.

ja w to wierzę, też mi było *(trochę czasem jest) do perfekcjonizmu, ale to ciężkie brzemię...

A co Neno rozumiesz pod określeniem :"być dobra dla siebie"?

Enja - Śro 30 Sty, 2013 23:33

nena napisał/a:
jaka jestem profesjonalna.

nena napisał/a:
chce byc najlepsza

nena napisał/a:
jestem dumna, zadowolana, i szczesliwa, gdzy moge w jakis sposob pomoc inyym ludziom.- robie to dla nich i dla siebie

nena napisał/a:
szczesxie mi daje usmiech innej osoby, albo wyraz uznania, ze ja WIEM I UMIEM


Neno, w innym wątku określiłaś się jako "niewidzialne dziecko". A z tego co piszesz wyłania się "dziecko bohater" - nieustannie dążące do perfekcji, rezygnujące ze swoich potrzeb, mające poczucie niedowartościowania, poszukujące uznania, pełne napięcia i nie umiejące odpoczywać.

nena - Śro 30 Sty, 2013 23:39

wiesz, ja miałam, czułam podobnie..i czym dłużej to trwało a nikt z zewnątrz wciąż i wciąż tego nie zauważał..cenił...tym ja głębiej popadałam w alkoholizm
dzisiaj wiem..czuję już, tak mogę mieć pasję, oddawać swój czas..umiejętności..talenty..czemuś co mnie fascynuje.....z jedną różnicą..dla siebie, nie potrzebuję oceny..akceptacji innych, nie robię tego aby ktoś był mi wdzięczny..jeśli przy okazji, komuś pomogę to się cieszę..nie jest to jednak dla mnie priorytetem


mysle ze tak by bylo idealnie....pracowac dla pasji, ale nie cierpiec , jak ktos nie doceni, albo nie daj Bog powie, : nieeee, ona jest kiepska, albo np. cos nie wyszlo w tzw. diagnozie, efekt byl inny od zamierzonego, ,no to ja juz mam wtedy weekend z glowy, czasami sie konczylo tym, ze spalam tylko cala sobote i niedziele,, zero slowa do kogokolwiek, ( jak ja to nazywam smazylam sie we wlasnym sosiku), nic Cie wtedy nie obchodzi, zjesc cokolwiek, pastylki i spac i spac,, uf,potem sie czasami czesto okazywalo, ze wszsytko jest ok, moja praca doskonala, a problem sie uroil w mojej glowie,
ciezko mi z tym zyc, dlatego probowalam chodzic do psychologa, ale on absolutnie mi nie pomgl. , zaczelam czytac ta strone ktora polecilas, podobala mi bardzo, (przeczytalam tylko poczatek) na reszte nie moge albo sie skupic jak mam czas wolny, albo sporo pracy, wiec w ciagu dnia to trochc trudne.wspomnialam wczesniej ze jade na warsztaty( tak to nazwijmy), o energii, duszach, itd, facet jest jednym z najlepszych, bardzo znany- energoterapeuta, baaaardzo dobry czlowiek, leczy pokiereszowane dusze. itd, czekalam na to od dlugiego czasu, bo tu gdzie mieszkam, on przyjezdzal raz na kilka miesiecy-i dzis mam informacje- zmarl w wieku 39 lat, , po swoich zajeciach, zle sie poczul, :beczy: rozwalilo mnie to , szok, a myslalam ze mi pomoze i: w mojej pracy i ze pomoze mi otworzyc drzwi do nowego zycia, :beczy:

nena - Śro 30 Sty, 2013 23:55

pietruszka napisał/a:
nena napisał/a:
ha! jakbys mnie widziala w pracy....jaka jestem profesjonalna.

ja w to wierzę, też mi było *(trochę czasem jest) do perfekcjonizmu, ale to ciężkie brzemię...

A co Neno rozumiesz pod określeniem :"być dobra dla siebie"?


uf, tu mnie zabilas Pietruszko pytaniem....nie wiem co odpowiedziec, bo przeciez niechodzi o kupienie sobie butow,( choc w mlodosci , czasami w zimie wkladalam torebki foliowe do kozakow- bo mialy dziury, wiec zeby skarpety nie nasiakaly woda- szczegolnie jak byly roztopy,)
nie wiem,nic mi nie przychodzi do glowy , musze sie zastanowic.

nena - Czw 31 Sty, 2013 00:05

Enja napisał/a:
nena napisał/a:
jaka jestem profesjonalna.

nena napisał/a:
chce byc najlepsza

nena napisał/a:
jestem dumna, zadowolana, i szczesliwa, gdzy moge w jakis sposob pomoc inyym ludziom.- robie to dla nich i dla siebie

nena napisał/a:
szczesxie mi daje usmiech innej osoby, albo wyraz uznania, ze ja WIEM I UMIEM


Neno, w innym wątku określiłaś się jako "niewidzialne dziecko". A z tego co piszesz wyłania się "dziecko bohater" - nieustannie dążące do perfekcji, rezygnujące ze swoich potrzeb, mające poczucie niedowartościowania, poszukujące uznania, pełne napięcia i nie umiejące odpoczywać.


Enjo, moze to dlatego ze ja naprawde sie czulam jakby mnie nie bylo.( pamietam sytuacje z podworka, opowiadam wlasnie jakiejs kolezance: a jakbys ty poznala jakiego ja mam brata to ,ho,ho, (pewnie mial jakies cudowne zalety), a jakbys poznala mojego tate to ho ho, a moj dziadek to ho ho, ( moj dziadek byl naprawde cudwna osoba, i chyba jedyna , ktorej zalezalo na mnie, ), ale umarl, jak mialam 9 lat,, i zawsze siedzialam gdzies tam niewidzilanie, tak to czulam, moze chcialam sobie odbic i teraz BYC WIDZIALNA?.

pietruszka - Czw 31 Sty, 2013 00:37

nena napisał/a:
nie wiem,nic mi nie przychodzi do glowy , musze sie zastanowic.

spokojnie... wiem, że to nie jest łatwe pytanie...
myślę, że ważne, żebyś znalazła odpowiedzi... mi też trochę zabrało czasu - odpowiedzenie na nie...

Jo-asia - Czw 31 Sty, 2013 08:13

nena napisał/a:
, zaczelam czytac ta strone ktora polecilas, podobala mi bardzo, (przeczytalam tylko poczatek) na reszte nie moge albo sie skupic jak mam czas wolny, albo sporo pracy, wiec w ciagu dnia to trochc trudne.

póki nie trafiłam na terapię, myślałam podobnie
po prostu nie pozwalałam sobie na robienie czegoś dla siebie
alkoholizm mnie zatrzymał, a właściwie leczenie
są terapie dla DDA, nie doczytałam, czy Ty korzystałaś z takiej?
mnie sama książka nic by nie dała, gdyby nie terapia no i Forum
a tak jeszcze dużo pracy przede mną
to nie wystarczy przeczytać..wiedzieć..to jeszcze trzeba poczuć
żal Ci tych straconych warsztatów :pocieszacz:
nie martw się..widocznie nie były dla Ciebie a znajdziesz pomoc gdzie indziej
tylko zadbaj o to..o Siebie :)

Tempe - Czw 31 Sty, 2013 08:59

Ja jestem typowym DDD.
(Z rodziny dysfunkcyjnej)
Dzięki Wiedźmo za przypomnienie!

nena - Czw 31 Sty, 2013 14:47

póki nie trafiłam na terapię, myślałam podobnie
po prostu nie pozwalałam sobie na robienie czegoś dla siebie
alkoholizm mnie zatrzymał, a właściwie leczenie

ja chyba nie pozwalam sobie ,...tak to chyba jest to, ze ja nie mam prawa...

są terapie dla DDA, nie doczytałam, czy Ty korzystałaś z takiej?

nie korzystalam z takiej bo bylam na terapii,przeciwdepresyjnej, potem dla kobiet maltretowanych, wiec Pani psycholog, po jednych indywidualnych zajeciach dla DDA,ze sie absolutnie na ten moment nie nadaje do przejscia terapii dla DDA.


to nie wystarczy przeczytać..wiedzieć..to jeszcze trzeba poczuć
żal Ci tych straconych warsztatów :pocieszacz:

Ja pokladalam duze nadzieje, pozatym mialam miec z nim spotkanie tez indywidualne.


nie martw się..widocznie nie były dla Ciebie

to samo mi powiedzila koleznka , - ze to widzocznie nie ten moment. a znajdziesz pomoc gdzie indziej.oby
tylko zadbaj o to..o Siebie :) [/quote]
dziekuje Ty tez dbaj o siebie..)

pietruszka - Czw 31 Sty, 2013 19:09

Nena,
widzę, że masz problem z cytowaniem. Zobacz tu: http://komudzwonia.pl/vie...b1a5e26d43d28e9

nena - Czw 31 Sty, 2013 22:38

pietruszka napisał/a:
Nena,
widzę, że masz problem z cytowaniem. Zobacz tu: http://komudzwonia.pl/vie...b1a5e26d43d28e9



sprobuje, czy wyjdzie dobrze

Jo-asia - Czw 31 Sty, 2013 22:39

nena napisał/a:
sprobuje, czy wyjdzie dobrze

wyszło :brawo:

nena - Czw 31 Sty, 2013 22:42

Jo-asia napisał/a:
nena napisał/a:
sprobuje, czy wyjdzie dobrze

wyszło :brawo:



he, he, nie wiedzialam wczesniej :lol:

staaw - Czw 31 Sty, 2013 22:47

Neno, jeżeli prawidłowe cytowanie nie jest cechą charakterystyczną dla osób z syndromem DDA, to pewnie Twój pierwszy raz będzie można w śmietniku podziwiać... :lol2:
nena - Czw 31 Sty, 2013 22:51

staaw napisał/a:
Neno, jeżeli prawidłowe cytowanie nie jest cechą charakterystyczną dla osób z syndromem DDA, to pewnie Twój pierwszy raz będzie można w śmietniku podziwiać... :lol2:


przepraszam , ale nie rozumiem, w jakim smietniku :shock:

nena - Czw 31 Sty, 2013 22:53

nie jarze....
staaw - Czw 31 Sty, 2013 22:53

nena napisał/a:
staaw napisał/a:
Neno, jeżeli prawidłowe cytowanie nie jest cechą charakterystyczną dla osób z syndromem DDA, to pewnie Twój pierwszy raz będzie można w śmietniku podziwiać... :lol2:


przepraszam , ale nie rozumiem, w jakim smietniku :shock:

Posty nie na temat moderatorzy przesuwają do śmietnika:
http://komudzwonia.pl/viewforum.php?f=60
Tam się dopiero dzieje :chmurka: wpadnij czasem... :lol2:

pietruszka - Czw 31 Sty, 2013 22:58

staaw napisał/a:
jeżeli prawidłowe cytowanie nie jest cechą charakterystyczną dla osób z syndromem DDA

ja tam bym się zastanawiała... coś w tym może być :mysli:
Brawo nena :brawo:
Stasiu... proszę mi tu nie straszyć śmietnikiem :nunu:
Później posprzątam...

staaw - Czw 31 Sty, 2013 23:00

pietruszka napisał/a:
Stasiu... proszę mi tu nie straszyć śmietnikiem

Ja nie straszę, ja zachęcam do odwiedzania tej, jakże zacnej, części foruma, która mimo podłej nazwy zawiera perły dekadenckiej świadomości zbiorowej...

nena - Czw 31 Sty, 2013 23:03

staaw napisał/a:
nena napisał/a:
staaw napisał/a:
Neno, jeżeli prawidłowe cytowanie nie jest cechą charakterystyczną dla osób z syndromem DDA, to pewnie Twój pierwszy raz będzie można w śmietniku podziwiać... :lol2:


przepraszam , ale nie rozumiem, w jakim smietniku :shock:

Posty nie na temat moderatorzy przesuwają do śmietnika:
http://komudzwonia.pl/viewforum.php?f=60
Tam się dopiero dzieje :chmurka: wpadnij czasem... :lol2:


Jezus Maria, a to ja nie wiedzialam,,,, :oops:

staaw - Czw 31 Sty, 2013 23:04

nena napisał/a:
Jezus Maria, a to ja nie wiedzialam,,,,

Poznasz jeszcze wiele przyjemności... :pocieszacz:

ktosia - Sob 16 Lut, 2013 18:19

...ale dlaczego? :boisie:
To przecież nie jest specjalnie ciekawy temat do dyskusji :bezradny:

pietruszka - Sob 16 Lut, 2013 18:21

ktosia napisał/a:
...ale dlaczego? :boisie:


Spokojnie ktosiu, dla porządku... :)
A tak będziesz miała swój osobny wąteczek :) :buziak:

ktosia - Sob 16 Lut, 2013 18:27

Dziękuję, to miło z Twojej strony :kwiatek: :oops: ale nie jestem pewna czy jestem dość rozmowna żeby "posiadać" swój wątek.
pietruszka - Sob 16 Lut, 2013 18:33

ktosia napisał/a:
czy jestem dość rozmowna

Każdy tutaj jest na tyle wartościowy,żeby mieć swój wątek :tak:

staaw - Sob 16 Lut, 2013 18:38

pietruszka napisał/a:
ktosia napisał/a:
czy jestem dość rozmowna

Każdy tutaj jest na tyle wartościowy,żeby mieć swój wątek :tak:

Widzisz Ktosiu? Pietrusia też uważa żeś wartościową Śnieżynką jest...

ktosia - Sob 16 Lut, 2013 19:03

:oops:
Dziękuję, to bardzo miłe z Waszej strony.
Kiedy się rozgadam będziecie mieli mnie dość, tu tego nie widać ale realnie łapię się na tym że mam słowotok i ksywkę gaduła ;)

staaw - Sob 16 Lut, 2013 19:08

ktosia napisał/a:

Kiedy się rozgadam będziecie mieli mnie dość, tu tego nie widać ale realnie łapię się na tym że mam słowotok i ksywkę gaduła

Napisałem na tym forum 14000 postów z czego za mądre uznano tylko 6880...
Miast się chwalić, zacznij gadać... :lol2:

ktosia - Sob 16 Lut, 2013 19:32

Dobrze że tak do tego podchodzicie, staram się hamować nieco i nie gadać kiedy mam niewiele do powiedzenia, inna sprawa że to silniejsze ode mnie :lol2:
Faktem jest że pisanie nie idzie mi tak dobrze jak gadanie ;) ale zobaczymy ...

pterodaktyll - Sob 16 Lut, 2013 19:37

ktosia napisał/a:
pisanie nie idzie mi tak dobrze jak gadanie ;) ale zobaczymy ...

początki bywają trudne ale, jak to mawiają starożytni Rosjanie "ćwiczenie rodzi mistrza" (Ubung macht Meister) ;)

staaw - Sob 16 Lut, 2013 19:39

pterodaktyll napisał/a:
(Ubung macht Meister)

Panie majster...

ktosia - Pon 18 Lut, 2013 19:14

Nie mogłam się oprzeć pokusie i musiałam choć zajrzeć, pozdrawiam Was serdecznie g6jyfn g6jyfn
Linka - Pon 18 Lut, 2013 19:27

ktosia napisał/a:
Nie mogłam się oprzeć pokusie i musiałam choć zajrzeć,


mam tak samo :buzki:

ktosia - Pon 18 Lut, 2013 19:38

To forum strasznie wciąga, nie wiem czy się cieszyć, to chyba bezpieczny nałóg ;)
Linka - Pon 18 Lut, 2013 19:54

ktosia napisał/a:
to chyba bezpieczny nałóg

za mna 14 m-cy , żyję, dzieci nie uciekły, chałupa stoi.....
chyba bezpieczny :mysli:

ktosia - Pon 18 Lut, 2013 20:28

:rotfl: To rzeczywiście nie mam się czego bać, jestem tu od kilku dni ;)
Borus - Pon 18 Lut, 2013 20:50

ktosia napisał/a:
nie mam się czego bać,


Na razie tak, ale wszystko przed Tobą... :mgreen:

ktosia - Pon 18 Lut, 2013 21:06

:lol2: Mam nadzieję, szkoda tylko że jestem tak paskudnie ograniczona czasowo ale nie ma obaw, czasem mam taką pustkę w głowie że mimo nawału roboty muszę sobie odpuścić ;)
maria-1212 - Wto 26 Mar, 2013 10:00

Źródło w.w. cech DDA:

T. L. Cermak, J. Rutzky (1998). Czas uzdrowić swoje życie. Warszawa: Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, s. 31-36.

Polecam książkę!

Słoneczko - Śro 09 Lip, 2014 11:46

Wiedźma napisał/a:
Cechy charakterystyczne dla osób z syndromem DDA
zrobiłam sobie test na DDA, oj bardzo dawno tego nie robiłam...

Cytat:
Odpowiedź
Nie masz wcale lub masz niewiele cech DDA. Możliwe, że nadużywanie alkoholu przez Twojego rodzica nie prowadziło do szczególnie dramatycznych konsekwencji w Twojej rodzinie, a co za tym idzie, nie wpłynęło w istotny sposób na Twoją osobowość. Być może wcale nie wychowywałeś (-aś) się w rodzinie alkoholowej, a wypełniasz ten test jedynie z ciekawości. Niewykluczone, że ukończyłeś (-aś) z powodzeniem terapię DDA.

Zapewne na ogół cieszysz się dobrym samopoczuciem, dobrze fukcjonujesz w rolach społecznych oraz masz satysfakcjonujące kontakty z ludźmi. W kontaktach z ludźmi potrafisz zachować swoją tożsamość i obronić swoje zdanie. Nie unikasz konfliktów za wszelką cenę, ani nie starasz się zawsze ustępować i zadowalalać innych. Zarazem jednak potrafisz spokojnie przyjmować krytykę.

Potrafisz dbać o swoje interesy, nie odczuwając z tego powodu poczucia winy. Respektując interesy innych ludzi, nie przejmujesz na siebie odpowiedzialności za nich, zachowując harmonię między dbałością o siebie a dbałością o innych. W bliskich kontaktach z ludźmi umiesz dawać i przyjmować emocjonalne wsparcie. Nie obawiasz się zależności od Twoich najbliższych. Otwarcie okazujesz im swoje uczucia, bez obaw przed odrzuceniem, czy zranieniem.

Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej.

Jestem zaskoczona wynikiem :szok:

Muszę się zastanowić nad tym :mysli:

Cytat:
Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej.
właśnie tak zrobie, jak trafię na spotkanie indywidualne z psychologiem... Te spotkania będą uwieńczeniem mojej terapii.
Sądzę, że tak jak chciałam zmienić swoje myślenie i wyjśc z tych zaburzeń i DDA i współ... tak się dzieje :tak:
Tu i teraz :tak:


Zachowam jednak dystans i chcę zadbać o to moje dziś :tak:

Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 08:30

Lustrzana lista przeciwieństw / „Inna” lista cech DDA
Lista Reakcji Upozorowanych (mechanizm obronny); „To mi się nigdy nie przydarzy”

1. Aby przykryć nasz lęk wobec ludzi, a także strach przed izolacją, sami niestety staliśmy się silnymi autorytetami, osobami, które odstraszają innych i doprowadzają ich do wycofywania się.
2. Aby uniknąć zaplątania i uwikłania się w relacjach z innymi ludźmi oraz utracenia własnej tożsamości w tym procesie, staliśmy się bezwzględnie samowystarczalni. Gardzimy aprobatą innych.
3. Naszą złością i groźbą poniżającej krytyki odstraszamy inne osoby.
4. Dominujemy nad innymi i porzucamy ich, zanim oni porzucą nas lub całkowicie unikamy wszelkich relacji z osobami o osobowości zależnej. Aby uniknąć zranienia, izolujemy się i odcinamy od innych, tym samym porzucając samych siebie.
5. Przeżywamy swoje życie z pozycji prześladowcy. W ważnych dla nas relacjach przyciągamy osoby, które możemy manipulować i kontrolować.
6. Jesteśmy nieodpowiedzialni i egocentryczni. Nasze nadmuchane poczucie własnej wartości i ważności uniemożliwia nam zobaczenie naszych braków i niedoskonałości.
7. Gdy inni próbują bronić swoich praw powodujemy, że czują się winni.
8. Hamujemy własny strach poprzez tłumienie uczuć i pozostawanie w emocjonalnym „odrętwieniu”.
9. Nienawidzimy osób, które „grają” ofiary i błagają o ratunek.
10. Zaprzeczamy temu, że zostaliśmy zranieni i tłumimy nasze emocje poprzez dramatyczne wyrażanie naszych „pseudo” (udawanych) uczuć.
11. Aby chronić siebie przed samo-karaniem się za niepowodzenie w „uratowaniu” własnej rodziny, projektujemy nienawiść do samych siebie na innych, karając ich zamiast siebie.
12. Aby poradzić sobie z ogromnym ciężarem uczucia straty, którego źródłem jest rodzinne porzucenie szybko wycofujemy się z relacji, które zagrażają naszej „niezależności” (nie za blisko).
13. Zaprzeczamy, że rodzinna dysfunkcja miała na nas wpływ bądź odrzucamy sam fakt istnienia dysfunkcji w naszej rodzinie, lub to, że zinternalizowaliśmy jakąkolwiek destrukcyjną postawę czy zachowanie pochodzące z naszej rodziny.
14. Swoim zachowaniem staramy się pokazać, że w żaden sposób nie jesteśmy podobni do tych, którzy nas wychowali- ludzi o osobowości zależnej.
(Źródło: „The Complete Picture” - 22 Krajowa Konwencja DDA, Fullerton 2008)
_______

wampirkowa - Nie 04 Sty, 2015 10:15

oj ałć oj ałć

Perełko

Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 10:17

Marysiu do roboty sie bierzemy ? obie? Potem pomyslę , cos mi łeb boli po wczorajszym dniu.
BARBARA - Nie 04 Sty, 2015 10:31

Perła te cechy to cały mój mąż, nic dodać nic ująć 8|
Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 10:33

Tak ,,,, tylko tu trzeba zacząć od tego co na wierzchu i to on ma to zacząć. Tobie to może cos rozjaśnić albo bardziej zagmatwać...
Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 10:35

Jak ja siedziałam nad historią swoja i na swoje potrzeby nad męża z tego co zauwazyłam . co mówił teść i jego rodzina to tez doszlam do takiego samego wniosku. Pamiętam ile w nim było żalu, zlości, bólu , niezgody , że ma matkę chorą psychicznie i jak mu z tym źle.
wampirkowa - Nie 04 Sty, 2015 10:37

Perełko dużo emocji zapewne dla tego
miłej i pięknej niedzieli, ciesz się swoimi córkami i tym ze zaniedługo będziesz babcią pięknego zdrowego dzieciaczka

Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 10:40

Tak masz rację , ale u mnie to musi sie przewalić , ja potrzebuje z tym pochodzić , aż to opadnie i tak jest dużo lepiej jak to było do wczoraj.Tu jeszcze cialo musi odreagować. :buzki:
BARBARA - Nie 04 Sty, 2015 10:47

Perła ja nie mam zamiaru nic z nim za niego robić, po prostu te cechy to cały on,
perełka napisał/a:
Gdy inni próbują bronić swoich praw powodujemy, że czują się winni.

to mie bolało bardzo, przestałam się tłumaczyć i bronić, mówiłam sobie ,,tłumaczą się tylko winni,,ja nie jestem winna tego co mi zarzucał,,

Maciejka - Nie 04 Sty, 2015 10:50

Basia wiem , ze nie masz zamiaru, tak tylko napisałąm to zdanie , bo nie tylko Ty widzisz takie cechy w swoim meżu ale jest nas duzo więcej i nie wszyscy umieja oddzielić swoje problemy od ( twoich - chciałam napisac w sensie partnera) męza.
Maltarosa - Czw 05 Maj, 2016 16:11

Wszystko do mnie pasuje..albo pasowalo na pewno kiedys ...

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group