Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Trudne relacje? Trudne sytaucje? Jak sobie radzicie?
Autor Wiadomość
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5333
Wysłany: Sob 04 Sty, 2014 23:40   Trudne relacje? Trudne sytaucje? Jak sobie radzicie?

Tak sobie pomyślałam, że temat może się przydać. Mam świadomość, że rodziców już nie zmienię, raczej nie pójdą na terapię (zresztą po co?), trochę dorośli i dojrzali od czasów mojego dzieciństwa, co nie znaczy, że zmienili się na lepsze. Już nie oczekuję od nich wsparcia (choć zdarzyło mi się, że mnie zaskoczyli), bo zwykle tego nie potrafią, albo inaczej rozumieją wsparcie. Nie oczekuję okazywania miłości i innych uczuć, bo wiem, że tego nie potrafią. jestem już na tyle duża, że mogę szukać wsparcia i miłości gdzie indziej.

Jednak dla mnie - to wciąż ważna relacja, kocham ich, choć nasze wzajemne kontakty wciąż nie należą do łatwych.

Z czasem wypracowałam sobie kilka metod, jak przetrwać, gdy zaczyna się z ich strony nadkontrola, nadopiekuńczosć, gdy przekraczają moje granice. Złość podpowiada wtedy, by wyjść, trzasnąć drzwiami i więcej nie wracać. A jednak nie chcę tak drastycznych rozwiązań, bo (moim zdaniem) takie załatwienie sprawy nic nie rozwiązuje, tylko buduje kolejne problemy.

Moje przykładowe sposoby na trudne sytuacje:

mówienie o uczuciach... gdy mówię: złości mnie to, irytuje mnie, boję się, smutno mi z tego powodu... w jakiś sposób - wytrącam im broń z ręki... w pewien sposób są bezradni wobec okazywania uczuć i często... nie wiedzą co z tym fantem zrobić...

wyjść do łazienki :rotfl: :rotfl: :rotfl:

afirmowanie: jestem dorosła, sama decyduję o swoim życiu, itd...

oddanie w myślach tego co ich (to są Twoje przekonania, nie moje), nie zależy mi już na przekonywaniu ich do swoich racji, kiedy wiem, że ich przekonania są niezłomne i niezniszczalne, nie szukam już akceptacji dla swoich przekonań, nie kłócę się kto ma bardziej rację, jeśli czuję potrzebę wyrażenia swoich przekonań, informuję o tym, nie wdaję się w polemiki, czasem "puszczam mimo uszu"... bo to najlepszy wybór w wielu przypadkach...

no i w zanadrzu mam kilka neutralnych, bezpiecznych tematów do przekierowania tematu na bezpieczniejsze tory, u mnie tona przykład genealogia (zawsze znajdzie się jakaś historia do opowiedzenia z ich przeszłości, albo z tzw. opowieści rodzinnych), jakieś tam zapytania o ich wiedzę (nawet typu: mamo, a używałaś kiedyś tego proszku?, tato, mam pytanie natury technicznej). Może i to mała manipulacja z mojej strony, ale zwykle te tematy poboczne mnie i tak bardzo interesują, i czasem uważam, ze to wyższa konieczność, gdy na przykład ojciec ruszony swoją odpowiedzialnością ojcowską wobec duchowego życia córki wysyła mnie do kościoła na mszę, mimo, ze wie, że od kilku lat nie jestem osobą praktykującą.

kto ma jeszcze jakieś sprawdzone sposoby? na trudniejsze dni z rodzicami?
 
     
pannaJot 
Trajkotka
alkoholiczka,bulimiczka, DDA



Pomogła: 14 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 08 Mar 2012
Posty: 1153
Wysłany: Sob 04 Sty, 2014 23:44   

Ja mówię do taty jak zaczyna na mnie krzyczeć: Próbujesz poprawić swoje samopoczucie krzycząc na mnie? To wybrałeś zły obiekt, porozmawiamy jak się uspokoisz. Nie ma na to argumentu...więc milknie ;)
 
     
Estera 
Gaduła



Pomogła: 69 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 14 Cze 2011
Posty: 632
Wysłany: Sob 04 Sty, 2014 23:53   

a ja z uśmiechem przypominam ile mam lat :) poza tym miałam parę do bólu szczerych rozmów z Mamą, która zawsze była tą bardziej otwartą z nich dwojga i chyba coś musiała Ojcu powiedzieć, bo stara się. Nie zawsze mu wychodzi, ale się stara. Poza tym chyba inaczej na mnie patrzą odkąd zaczęłam im mówić co u mnie słychać - szczerze i otwarcie. Był czas, dla mnie najgorszy w życiu i najtrudniejszy, kiedy z nikim (poza psychiatrą i terapką) nie rozmawiałam i oni wiedzieli, że bardzo źle ze mną, ale nie mieli pojęcia dlaczego. Zamknęłam swoje granice wtedy na amen, a jak otworzyłam przed nimi, to po pierwsze ja zaczęłam być inna i mówić co myślę, czuję, a widzę, że Oni też są czujni i sporo się zmieniło w ich podejściu do mnie. Na pewno diametralnie zmieniło się moje postrzeganie ich jako Rodziców i Ludzi.



p.s. mam o tyle łatwiej, że mieszkają daleko i dość rzadko teraz się widujemy
_________________
mija jedna godzina, potem następna, aż w końcu mija tyle godzin ile trzeba
Ostatnio zmieniony przez Estera Sob 04 Sty, 2014 23:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
wampirkowa 
(konto nieaktywne)


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 08 Mar 2012
Posty: 545
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 00:28   

ja w swoim ojcu nigdy nie widziłąm człowieka, no może jede jedyny raz w trumnie, widziłam w nim kata, pijaka, który swoim zachowaniem zniszczył siebie kilka rodzin, ech
moje relacje zawsze i wszędzie były uwikłane w butelkę,

Jak widzę jak walczą mamy o swoje o swoje dzieci życie leprze, bezpieczniejsze, to czasem szkoda, że nigdy ja tego niedoświadczyłam,
To jest najokrutniejsze, miłam ojca alkoholika, a do tego nie miałam wsprcia od strony mamy bo jej nie miałam
wkurzyłam się ostatnio jak mi ktoś napisła może przez śmierć twej matki Bóg sprawił , ze nie buły cie 2 osoby tylko jedna, skąd wiesz jaka by była twoja mama.

miało mnie to niby pocieszyć ale jakoś mnie to nie pocieszyło,

może dlatego teraz rellacje z ludźmi sa takie jakie są, może dlatego robie wszystko by być sama, bo robie wszystko a może tak am być , że mam byc sama,
 
     
JaKaJA 
Trajkotka
Niespodzianka!-ja czuję!! ;)



Pomogła: 53 razy
Wiek: 44
Dołączyła: 18 Wrz 2010
Posty: 1650
Skąd: Moje miasto
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 17:16   

Super temat pietruszko i pomaga nie tylko w relacjach z rodzicami ;) Mnie pomaga wyjście z sytuacji na chwilę (np.tak jak Tobie do wc i umycie rak) Powtarzanie w głowie jak mantrę-"nie dotyczy mnie to " , milczenie i odwracanie własnej uwagi od słów jakie wpływają na mnie negatywnie np. mysleniem o przeczytanej książce i zakończenie monologu drugiej strony pytaniem "ale właściwie po co mi o tym mówisz?" :mysli: ucinanie niebezpiecznych dla mnie rozmów i sytuacji bez presji tłumaczenia dlaczego -musze iść,kończyć,wyjść,położyć się itd. na naciski o wytłumaczenie się (co mi nie słuzy bo mnie wkręca) mówie :"bo taka podjełam decyzję" czym skutecznie zamykam temat :bezradny: a przedewszystkim dałam sobie prawo do tego,ze ja NIe MUSZę NIC -długo nie rozumiałam cóż to właściwie znaczy,ale dziś już wiem,ze ja nie musze się tłumaczyć,nie muszę słuchac tego co mnie rani,nie musze odbierać telefonu jak mi się nie chce,nie muszę sprzątać jesli nie mam na to ochoty itd. i życie stało się lżejsze ;) 23r
_________________
Cała jestem z miłości :)
 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 17:53   

tak sobie mysle i mysle.....relacje miedzy mna a rodzicami juz mnie nie dotycza bo matka nie zyje a ojciec daleko, ale........mam w pracy bardzo mila i bardzo pomocna kolezanke, no do rany przyloz tak dobry czlowiek (serio), tylko, ze.... jest (ogolnie rzecz biorac) toksyczna, probuje mnie nakrecac ale ja mowie: "taaaak?, napraaaawde? :shock: masz racje, rzeczywiscie" :tak: ona usatysfakcjonowana bo mi pomogla, przestrzegla mnie (przed zlymi ludzmi, zazwyczaj tego dotycza jej monologi) a po mnie splywa jak po przyslowiowej kaczce i ide w swoja strone pracowac dalej :beba:
 
     
endriu 
(banita)

Pomógł: 18 razy
Wiek: 53
Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 2925
Skąd: Małopolska
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 18:09   

ja chyba jednak nie jestem DDA bo nie mam żadnych trudnych relacji,
no chyba, że te forumowe tutaj :p
_________________
Nie piję od 29.04.2011
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5333
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 18:35   

endriu napisał/a:
o nie mam żadnych trudnych relacji,

a masz w ogóle relacje?
poza tymi forumowymi...

ooops... nie mogłam się powstrzymać :wstyd2:
_________________

 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 18:44   

pietruszka napisał/a:
a masz w ogóle relacje?

o tym samym pomyslalam :mgreen:
 
     
endriu 
(banita)

Pomógł: 18 razy
Wiek: 53
Dołączył: 06 Maj 2011
Posty: 2925
Skąd: Małopolska
Wysłany: Nie 05 Sty, 2014 18:49   

nie mam :mgreen:
_________________
Nie piję od 29.04.2011
 
     
dacza89 
Milczek


Dołączył: 22 Lut 2014
Posty: 3
Wysłany: Nie 23 Lut, 2014 11:58   

A ja dobrowolnie nie piję od paru lat wódki i naprawdę czuje się świetnie :) A relacje są naprawdę bardzo pozytywne! :D
_________________
Życzę wytrwałości wszystkim!
 
     
zołza 
Upierdliwiec
Zołza



Pomogła: 62 razy
Dołączyła: 03 Maj 2013
Posty: 2219
Skąd: Małopolska
Wysłany: Nie 23 Lut, 2014 12:11   

Cytat:
A ja dobrowolnie nie piję od paru lat wódki i naprawdę czuje się świetnie A relacje są naprawdę bardzo pozytywne!


Cześć Dacza - Ty juz chyba byłeś na forum ? Nowy nick? :uoee:
 
     
Słoneczko 
Gaduła
Alko/Współ.../DDA/



Pomogła: 18 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 12 Gru 2012
Posty: 735
Wysłany: Wto 08 Lip, 2014 20:59   

przeczytałam i pomyslałam, że terapia, którą przeszłam bardzo skutecznie mnie naprowadziła na tory by się uwolnić i od alko i od znamion DDA.

Niedawni odkryłam, że rodzice nie maja już wpływu
co ja teraz zrobię ze swoim życiem,
tym bardziej, że od ok. 18 r juz ich obojga nie miałam. ( z resztą jedno z nich mnie rzekomo "wychowywało" :uoee: Niech jej lekka ziemia będzie... Napsuła napsuła i sobie odeszła wciąż nieświadoma swojej choroby :bezradny:
Pozostałości z dzieciństwa wrzuciły mnie w świat,
w którym moja dysfunkcja sporo mnie kosztowała zdrowia i
mi poprzeszkadzała być sobą,
znać swoje wartości,
byc pewnym siebie,
miec wyższą samoocene, itp... itd...

Od niedawna czuję się wreszcie wolna sama dla siebie :tak:

Terapia, terapia terapia, gdyby nie solidne zajęcia
i ja pilna uczennica
zapewne dalej bym tkwiła w tym bardzo
dysfunkcyjnym swoim świecie :bezradny:

Są we mnie niedoskonałości, popełniam błędy,
ale siebie akceptuję, wręcz bardziej niż ubię :>
i mam prawo do pomyłek :)
_________________
"Alkohol może zmienić makijaż rzeczywistości, ale nie ją samą."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 12