Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: yuraa
Śro 27 Mar, 2013 17:47
krok 1
Autor Wiadomość
Thomasson 
Towarzyski



Pomógł: 3 razy
Wiek: 31
Dołączył: 30 Lip 2014
Posty: 428
Skąd: sesame street
Wysłany: Wto 17 Sty, 2017 17:56   

Rozwiązanie jest w drugiej części pierwszego kroku i w drugim kroku
100% racja
Krok 7 jest tego kulminacją
_________________
"Właściwe słowa brzmią niewłaściwie" Laozi
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 487
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Czw 26 Sty, 2017 21:09   

Pycha.
To ona mnie niejednokrotnie gubiła i prawdopodobnie gubi nadal.

Przyznać się do bezsilności? NIGDY W ŻYCIU. Zawsze mi mówili, że nie możesz okazać słabości. Musisz być silny, musisz pokazać, że sobie ze wszystkim dajesz radę. Gdy się przewróciłem i rozdarłem kolano jako dzieciak i płakałem to mi mówili - mazgaj... więc następnym razem nie płakałem, bo się wstydziłem.
Mama nauczycielka, ojciec żołnierz zawodowy, silne charaktery, twarde wychowanie. MUSISZ BYĆ SILNY.
Kiedy byłem już "dorosły" i pękły mi wężyki przy kranie w kuchni to nie potrafiłem sąsiada poprosić o klucze, by go naprawić. Zamknąłem główne ujęcie wody i pojechałem do sklepu po zestaw narzędzi. Głupio mi było przed sąsiadem, że nie posiadam kluczy. Zatem nie okaże słabości.
Kiedy umówiłem się ze znajomymi na wycieczkę rowerową i następnego dnia rano zauważyłem, że mam flaka w oponie, a pompki do roweru nie miałem, to odwołałem wyjazd, tłumacząc się czymś pokrętnie, bo przecież nie poproszę nikogo o pompkę.
Prośba = nie radzę sobie sam = słabość.

W 2002r. zdiagnozowano mi alkoholizm. Przez kolejnych 11 lat - pijąc - z większą lub mniejszą świadomością wiedziałem, że coś muszę z tym zrobić... ale SAM. Przecież nie poproszę kogoś, nie dam nikomu tej satysfakcji, żeby mnie wytykali palcami, że jestem słaby?
W pewnym momencie już nawet się nie oszukiwałem, że nie jestem alkoholikiem. Czułem, że nim jestem, ale nie wyobrażałem sobie poprosić o pomoc. Zatem na swój sposób, po swojemu próbowałem. Czytałem, szukałem w internecie sposobów, próbowałem je stosować... i nic.
Chciałem skończyć ze sobą. Próba targnięcia się na własne życie - nieudana. Dlaczego? Dziś wiem, że po swojemu to nawet zabić się nie dam rady. O tym Bóg decydował, nie ja. Ja jestem za mały. Już nie chce robić niczego sam i po swojemu.
Czasem jednak robię i... zazwyczaj się okazuje, że nic dobrego z tego nie wychodzi.
Kiedy udaje mi się robić to, co autorzy Wielkiej Księgi zalecają, okazuje się że to mi służy. Życie wtedy płynie, bez zbędnych negatywnych emocji. Życie jest jakieś, ani dobre, ani złe. One jest po coś. By godnie je przeżyć, a nie by czuć się dobrze i być szczęśliwym. Kiedy dążę do szczęścia wtedy nic nie wychodzi, bo dążenie do szczęścia to karmienie swojego ego. A przecież ego nie można nakarmić. Ono zawsze chce więcej i więcej.

Piękna jest cisza, piękny jest spokój, piękny jest uśmiech bliźniego. I niech tak życie płynie. Nie chce już z nim walczyć.
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
Jędrek 
Trajkotka
ALKOHOLIK



Pomógł: 17 razy
Wiek: 47
Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1605
Wysłany: Pią 27 Sty, 2017 10:31   

Tibor napisał/a:
Kiedy dążę do szczęścia wtedy nic nie wychodzi, bo dążenie do szczęścia to karmienie swojego ego. A przecież ego nie można nakarmić. Ono zawsze chce więcej i więcej.

Coraz więcej satysfakcjonujących i szczęśliwych chwil osiągnąłem zwłaszcza poprzez wyzbywanie się własnych wad. Ciężko to przychodziło.... dużo potknięć...
Z każdym kolejnym potknięciem uświadamiałem sobie coraz bardziej bezsilność swoją.... prosiłem Boga o pomoc....i dostawałem sił.... i zanikała obsesja lub zmniejszały się słabości do złego...
Postanowieniem, że nadal chcę i konsekwentnie utrzymywałem postanowienie.
To daje satysfakcję i zadowolenie z walki ze sobą.... przy wsparciu Siły Wyższej.
No a jak się uporałem z najbardziej dręczącymi mnie wadami i wyszedłem z pomocą do innych ludzi to dodało mi to siły i satysfakcji... pewności i wiary.
U mnie poprzez pracę na programie 12 kroków spełniają się obietnice programu.
1. Konsekwencja w działaniu.
2. Przezwyciężanie (przetrzymywanie) lęków i zwątpień.
3. Pomoc innym alkoholikom.
4. Działanie i jeszcze raz działanie...
_________________
Andrzej
„Niepoczytalność: robisz w kółko to samo, a spodziewasz się zmian”
Poczytalność? Robisz w kółko to samo, kiedy zaczynasz zauważać pozytywne zmiany.
 
 
     
Jo-asia 
Uzależniony od netu
miłośniczka



Pomogła: 59 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 3028
Skąd: Katowice
Wysłany: Pią 27 Sty, 2017 16:40   

Pozwolicie, że wrzucę przeciwwagę... bo ktoś o moim charakterze jeszcze pomyśli.. że to jedyna słuszna droga, ta Wasza ;) A jestem dowodem na coś.. odwrotnego :)
Jędrek napisał/a:
No a jak się uporałem z najbardziej dręczącymi mnie wadami i wyszedłem z pomocą do innych ludzi to dodało mi to siły i satysfakcji... pewności i wiary.

Większość życia, tego pijanego także, było dla innych.. i tak szczerze. Ja niczego nie oczekiwałam, oprócz uwagi i akceptacji. Na terapii, pierwsze w co nie umiałam uwierzyć, to że mam się nauczyć "zdrowego egoizmu". (Bezsilność ogłosiłam tuż przed wejściem na oddział.) Jakbym dostała w twarz. Długo nie wiedziałam jak.

Dziś po prawie pięciu latach widzę więcej.
Egoizm nie kryje się w tym , że robię coś dla siebie.. czy robię dla innych. Poświęcam siebie innym czy dla siebie. Bo choć widzę jedno.. drugie i tak się dzieje. Nigdy, nigdy.. nie jest to jedna strona medalu.
Egoizm kryje się w KIEROWANIU, KONTROLI I WPŁYWIE.
Ja poprzez poświęcanie siebie innym... szczerym, z głębi serca.. chciałam mieć kontrolę, nad szczęściem (czytaj: życiem) innych. Przez poświęcanie się dla innych, chciałam aby omijały ich kłopoty. Chętnie brałam je na siebie. A przez to chciałam mieć wpływ na nich :bezradny: Oczywiście.. nie byłam tego świadoma.
Sposób na egoizm znalazłam w odpowiedzialności.
Odpowiedzialności za siebie, nie było mi łatwo się nauczyć, głównie dlatego, że przez to byłam zmuszona pozwolić innym ponosić odpowiedzialność za siebie. Tak, to było trudniejsze. Ja do cęgów "za innych" byłam przyzwyczajona. Sama za swoje winy nie bałam się "kary, konsekwencji". Ja nie umiałam pozwolić innym żyć.. ich własne życie!
Tibor napisał/a:
Kiedy udaje mi się robić to, co autorzy Wielkiej Księgi zalecają, okazuje się że to mi służy. Życie wtedy płynie, bez zbędnych negatywnych emocji. Życie jest jakieś, ani dobre, ani złe.

Bywa mi źle i bywa mi dobrze. Bywa łatwo i bywa trudno.
Czasem się wkurzam a czasem rozpływam z rozkoszy. Czasem krzyczę ze złości a czasem płaczę ze szczęścia.
... to wszystko, co się pojawia i znika, przychodzi i odchodzi.. to tylko barwy Życia. Ja nauczyłam się je widzieć, odczuwać i przyjmować bez oceny i nie bronić się przed nimi. Nie wymyślać przyczyn, powodów, po co takie są, dlaczego nie inne i przestałam chcieć innych niż teraz mam. A poprzez to, dzielę się nimi z innymi. Przez umiejętność przyjmowanie swoich uczuć bez oporów.. innych jest mi łatwiej takich (takimi jacy są) przyjmować. Nie unikam, nie uciekam.. a pozwalam im być.
Życie jest jakie jest. To moja ocena,.. zniekształca jego obraz. A moja ocena wypływa z pychy... że wiem lepiej, jakie powinno być.
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 487
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Pią 27 Sty, 2017 20:43   

Jo-asia napisał/a:
Większość życia, tego pijanego także, było dla innych.. i tak szczerze. Ja niczego nie oczekiwałam, oprócz uwagi i akceptacji.

Do momentu "zderzenia" się z IV Krokiem AA, byłem przekonany, że nie jestem egoistą.
Wielokrotnie w knajpach stawiałem znajomym. Nieznajomym z resztą też. Nie oczekiwałem nigdy rewanżu, że ktoś mi postawi, kiedy mi zabraknie.
Kiedy jakikolwiek znajomy prosił mnie o pomoc - byłem zawsze (no może prawie zawsze) do dyspozycji, chętny do pomocy. Koledze w firmie budowlanej kilka razy pomagałem za darmo.
Kiedy była potrzeba komuś innemu coś przewieź 150km mówiłem "nie ma sprawy" i nie chciałem nic nawet kasy na benzynę.

Czy ja to robiłem uczciwie, za darmo, ze szczerego serca? NIE. Za tym wszystkim krył się potworny egoizm. Z poczucia niedowartościowania szukałem uwagi, akceptacji i poklasku u innych. Robiłem to dla siebie.

Dziś dawanie siebie postrzegam zupełnie inaczej. Wiem już na czym ono polega. Wiem czym jest czysta miłość do drugiego człowieka, czasem jej doświadczam, pod warunkiem, że daje się prowadzić Bogu.
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
Ostatnio zmieniony przez Tibor Pią 27 Sty, 2017 20:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jo-asia 
Uzależniony od netu
miłośniczka



Pomogła: 59 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 3028
Skąd: Katowice
Wysłany: Pią 27 Sty, 2017 21:35   

Tibor napisał/a:
Dziś dawanie siebie postrzegam zupełnie inaczej. Wiem już na czym ono polega. Wiem czym jest czysta miłość do drugiego człowieka, czasem jej doświadczam, pod warunkiem, że daje się prowadzić Bogu.

cieszę się , że wiesz czym jest miłość :)
napisałeś.. dawanie
ja czasem mówię jeszcze, dzielenie się sobą
Pomoc.. czy ona ma miejsce czy też nie, zostawiam. To już nie ode mnie zależy, kiedy i jak i komu..
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
deratyzator 
Towarzyski


Dołączył: 16 Sie 2017
Posty: 260
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 07:39   

Witam jestem nie długo we wspólnocie i to mój pierwszy post tutaj.Podzielę się moim doświadczeniem. Nie mogłem się pogodzić, że przegrałem z alkoholem, słyszałem od przyjaciół, że mam się poddać. Nie poddałem się. Stwierdziłem, że nie będę się zadawał z alkoholem bo to oszust. Naobiecuje mi, naopowiada różnych bajek i nie dotrzyma swoich obietnic. Jestem bezsilny wobec alkoholu i jego kłamstw. Przestałem się z nim zadawać. Druga część tego kroku, jak i pozostałe kroki nic już nie mówią o alkoholu. Nie kierowałem swoim życiem. No nie i do dnia dzisiejszego nie kieruję. Oddałem kierownicę komuś innemu. Jest prościej. PD :D :D :D
_________________
Nie walczę z nikim i z niczym
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 487
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 09:49   

Cześć deratyzator. Fajnie, że się już z nim nie zadajesz. Ja też.
Ale jeszcze piękniejsza jest ta wolność wyboru. Wczoraj kolega po pracy podwiózł mnie w moje okolice. Było nas kilku w aucie, kolega zaproponował piwo pod sklepem, ja grzecznie odmówiłem. Wracając miałem tą radość z wolnego wyboru :)

Pozdrawiam. Dobrze, że jesteś :)
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
deratyzator 
Towarzyski


Dołączył: 16 Sie 2017
Posty: 260
Wysłany: Czw 17 Sie, 2017 12:31   

Tibor dzięki za dobre słowo. PD :D :D
_________________
Nie walczę z nikim i z niczym
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.87 sekundy. Zapytań do SQL: 13