Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Radzenie sobie z krytyką
Autor Wiadomość
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:32   

pietruszka napisał/a:
dlaczego kusi?
bo wtedy jak już ulegnie człek ( ja) pokusie i pojeżdzi sobie po kimś to od razu rośnie w oczach (najczęsciej swoich)
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
Ostatnio zmieniony przez Janioł Czw 07 Sty, 2016 16:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
margo 
Trajkotka


Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 12 Sie 2013
Posty: 1836
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:32   

A jak mnie ktoś na prawdę wk***i to nie ma znaczenia, czy internet, czy na żywo. Reaguję tak samo. Oczywiście ciągle jeśli chodzi o krytykę bezpodstawną lub wręcz krytykanctwo :bezradny:
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:35   

margo napisał/a:
A jak mnie ktoś na prawdę wk***i to nie ma znaczenia, czy internet, czy na żywo.
dla mnie ma, jak mój szef wygaduje cóś tam to raczej nie szaleje z ripostą i do pewnego momentu nadstawiam drugi policzek, natomiast to samo napisane przez internetowego adwersarza spowoduje raczej natychmiastową reakcję ...choc nie zwasze
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
margo 
Trajkotka


Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 12 Sie 2013
Posty: 1836
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:48   

Ja jak mi moja szefowa zarzuca, że zrobiłam coś, czego nie zrobiłam, to się wykłócam :p (np. przynosi mi źle wymalowaną poduszkę, a ja widzę, że to nie moja, że nie ja malowałam, bo ona ma zapasy czasem sprzed kilku lat i mi wciska, że to moje i że to ja źle zrobiłam :p )
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5335
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:53   

margo napisał/a:
Ja jak mi moja szefowa zarzuca, że zrobiłam coś, czego nie zrobiłam, to się wykłócam :p

spiszę te porady, jak sobie radzić z taką nieuzasadnioną krytyką (też mi się przyda powtórka), ale to jak znajdę chwilę czasu w domu...
 
     
zołza 
Upierdliwiec
Zołza



Pomogła: 62 razy
Dołączyła: 03 Maj 2013
Posty: 2219
Skąd: Małopolska
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 16:54   

Jak ktoś mnie krytykuje dla samej krytyki - lotto mi to. :)
Gdy ktoś krytykuje to co zrobiłam - mówię ,że nie umiałam inaczej i niech mi pokaże jak powinnam to zrobić. Zostawiam pole do popisu. ;)
W sytuacji gdy jestem pewna , że krytyka jest całkowicie nieuzasadniona reaguje agresywnie broniąc swoich racji :P
 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 17:00   

No właśnie nieraz się zastanawiałam czy bronić sie w sytuacji nieuzasadnionej krytyki, udowadniać swoja rację czy odpuścić. Milczeć to jakby przyzwalać......bronić się to jakby udowadniać, ze nie jest się wielbłądem.....to zależy chyba też z kim ma się do czynienia...bo jeśli zczłowiekiem niereformowalnym to jak walka z wiatrakami....szkoda własnego zdrowia...
ja czasami głupia krytyke obracam w głupi żart
 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 17:46   

Przyszedł mi do głowy kolejny czynnik wpływajacy na to, że nie umiemy poradzić sobie z krytyka: okoliczności zyciowe w jakich się znajdujemy. Jeśli krytykującym jest pracodawca a w miejscu zamieszkania bezrobocie to boimy się o utratę pracy. Wtedy przyjmujemy na głowę wszystko co usłyszymy i nie umiemy się obronić. Ja tak miałam gdy pracowałam w Gamie. Pamietam coraz większy lęk aż do zaszczucia.....
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 17:53   

.. autorytet.
Mam problem z podporządkowaniem.. no, może miałam :p
Coś się zmieniło. Obecna praca, jest na tyle spokojna, że mogę spokojniej i siebie słuchać i reagować i próbować zrozumieć.
Jakie były powody? Każda uwaga, od razu wprowadzała spinę i niezgodę na to, co słyszę.
Nie było znaczenia, czy prawda.. czy fałsz. To spinanie się moje, powodowało, że "zawsze" :D "wszystko" musiało być, perfekcyjnie wykonane.. w celu uniknięcia krytyki. Więc, jeżeli ktoś zwracał uwagę... no, przecież.. nie mógł mieć racji. Do tego, okazało się, że ta sama spina powodowała, że nie pytam, upewniam się... jak coś zrobić. Bo ja wiem. Bo jakby co, jestem odpowiedzialna i biorę na siebie.
W drugą stronę.. sama miałam problem ze zwracaniem uwagi innym.. bo się przecież stara :mgreen: (cuś jak ja :mgreen: ). Moja postawa, była sztywna. Przez to szybko.. druga strona się broniła, często "na zapas".
Jak sobie radzę?... pytam
ktoś mnie krytykuje.. to zamiast się bronić, pytam dokładnie co sie stało. Z czasem spina zniknęła. Zwracając uwagę innym.. stosuje te samą zasadę. Bywają "oporni". Nie wykonują poleceń i myślą.. że im się "uda", "upiecze". Wtedy stwierdzam fakt. Przytaczam wcześniejszą umowę, rozmowę i wyznaczam termin wykonania.

Co jeśli nie ma podstaw? Opowiadam swoją wersję. I zostawiam, nie tłumaczę sie i nie przekonuję.

Co do hejtu w internecie... ja mam jak w realu.. tak samo. Bez różnicy.

Co, z tym autorytetem? Każdy dla mnie nim był. Tak myślałam. Nawet jeśli w realu, nie miał np nade mną władzy. Nie ufałam siebie. Tak myślałam.
A jak było? sama byłam autorytatywna :bezradny:
Moje decyzje były automatyczne. Intencjonalnie... dobre. Nie brałam pod uwagę, że można coś zrobić.. podjąć inną decyzję. I bezwiednie sama na siebie kręciłam bicz. Przy konfrontacji, pojawiała sie złość, niezrozumienie. I nie dopuszczanie "winy" do siebie. Dopiero dopuszczenie do siebie.. ze mogę nie wiedzieć, pozwoliło wyciszyć emocje. I zobaczyć, o co mi chodzi. Nauczyć sie, nie działać impulsowo a pytać.
Do tego, ktoś kto jest "trudny", po kilku sytuacjach ze mną.. staje się "łatwy". :mgreen:
Jeśli sytuacja nie poprawia się, umiem wyjść i nie wracać.

Proces nadal trwa, nawet jest aktualnie na tapecie.. znowu. :)

Gniew, często jest adekwatny. Informuje mnie o tym, że ktoś mną chce manipulować czy mnie okłamuje.
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5335
Wysłany: Czw 07 Sty, 2016 18:01   

olga napisał/a:
okoliczności zyciowe

Jo-asia napisał/a:
wszystko" musiało być, perfekcyjnie

Jo-asia napisał/a:
A jak było? sama byłam autorytatywna :bezradny:
Jo-asia napisał/a:
Dopiero dopuszczenie do siebie.. ze mogę nie wiedzieć, pozwoliło wyciszyć emocje.

O... nowe ciekawe tropy...
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5335
Wysłany: Pon 11 Sty, 2016 00:47   

No dobrze, zajrzałam sobie do kilku moich mądrych książek.


Na początek Maria Król-Fijewska "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" - to książka o asertywności.

Ocena to zarówno krytyka jak i pochwała. Zazwyczaj wiele osób może mieć problem z przyjmowaniem zarówno krytyki jak i pochwał.

Krytyka
Cytat:
Wiele osób traktuje ją jak rodzaj wyroku. Jeżeli odnoszą wrażenie, że "przestępstwo" jest wielkie (krytyka uderza w ważne aspekty osobowości) albo "wyrok" niesłuszny (dana osoba nie zgadza się z krytycznymi uwagami), wówczas podejmują walkę o zmianę "wyroku".


Opisane metody walki z krytyką - nieskuteczne z punktu widzenia asertywności:
-gromadzenie kontrargumentów (ja leniwa? wczoraj wypastowałam podłogę, dzisiaj umyłam schody, przecież ciągle coś robię)
-usprawiedliwianie się (ja leniwa? Nie miałam czasu, bo babcia zachorowała, inaczej na pewno bym to zrobiła)
- atak ( a Ty to może jesteś lepsza?!)

(Co ciekawe Król-Fijewska nie pisze tu o ucieczce, chyba , że ucieczkę podciągniemy pod atak- obrażanie się, karanie kogoś wycofaniem się z relacji jest też formą agresji. Moim zdaniem ucieczka może też być formą lękowej reakcji. Chyba czasem trudno rozgraniczyć oba te uczucia -lęk przeplata się często ze złością. )

Pochwały
Cytat:
Przyjmowanie pochwał również stanowi dla wielu osób trudność - wbrew pozorom wcale nie mniejszą niż problemy z przyjmowaniem ocen krytycznych. Osoby chwalone używają różnych wyszukanych sposobów, aby nie dopuścić do przyjęcia pochwały.


Niezdrowe z punktu widzenia asertywności:
-zaprzeczanie
-przeformułowanie pochwały tak, by nie dotyczyła jej osoby (To jest dobre ciasto? To Ani przepis, ja tylko trzymałam się jej wskazówek)
- obniżenie wartości sukcesu, często przez przywołanie sukcesów innych osób (Co mi tam do dobrego ciasta, Ania to piecze takie serniki...)
-obniżenie wartości swojej osoby poprzez przywołanie klęsk w innych dziedzinach (Cud, że wyszło to ciasto, ale drożdżowe to mi nigdy nie wychodzi)

Konstruktywne radzenie sobie z oceną
tu dłuższy cytat:

Cytat:
Asertywne rozwiązanie problemu z reagowaniem na oceny, wiąże się z przyjęciem postawy jestem w porządku i potraktowaniem oceny nie jako odzwierciedlenia "prawdy obiektywnej" lub słusznego czy niesłusznego "wyroku" ale jako jednej z możliwych opinii. Postawa jestem w porządku oznacza wewnętrzną akceptację własnego istnienia w takim kształcie, z jakim mamy do czynienia w danym momencie. Człowiek może pragnąć zmiany, przeżywać niezadowolenie ze swoich działań
ale nie uruchamia to głębokiego poczucia winy i wstydu z powodu tego, że
jest się kimś, kim w ogóle być się nie powinno.

Jeżeli czuję się w porządku, wówczas jestem w stanie zgodzić się również z tym, że część moich działań nie podoba się ani mnie, ani innym osobom. Przyjmuję to do wiadomości i pewnie będę starała się dokonać zmian w moim działaniu. Potrafię też pogodzić się z myślą, że istnieją
osoby, które mają o mnie negatywną opinię, choć ja uważam ją za niesłuszną.

Podobnie czuję się w porządku gdy ktoś ujawnia głośno moje mocne strony, gdyż sądzę, że mam prawo być wspaniała.

Potraktowanie oceny jako opinii oznacza, że dopuszczam - jako naturalną - możliwość posiadania odmiennego obrazu mojej osoby, niż mój rozmówca.

Jeżeli dwie osoby mają inną wizję prawdy obiektywnej, muszą stoczyć walkę, gdyż tylko jedna z nich może mieć rację. Prawda obiektywna jest bowiem jedna. Jeżeli dwie osoby mają różne opinie, mogą się nimi podzielić, skonstatować na ile ich opinie są zbieżne i pozostać przy swoich
sądach.


Podstawowe sytuacje modelowe

Osoba A wyraża krytykę/pochwałę wobec osoby B. B uważa, że krytyka/pochwała jest sprzeczna z tym, co B myśli o sobie:
- Myślę o sobie inaczej.
- Mam inne zdanie na ten temat.
- Ja tak nie uważam.

Osoba A wyraża krytykę/pochwałę wobec osoby B. B uważa, że krytyka/pochwała jest słuszna.
- Też tak myślę.
- Mam podobne zdanie.
- Też tak uważam.

Jak ktoś będzie chciał, to będzie ciąg dalszy dla zaawansowanych ;)
 
     
margo 
Trajkotka


Pomogła: 31 razy
Dołączyła: 12 Sie 2013
Posty: 1836
Wysłany: Pon 11 Sty, 2016 00:57   

Dziękuję Pietruszko za Twoją pracę! :buzki:

Tak sobie pomyślałam, że o ile kiedyś miałam problem z przyjmowaniem pochwał, o tyle teraz calkiem otwarcie je przyjmuję i na dodatek potwierdzam, co o dziwo spotyka się z zaskoczeniem osób mnie chwalących. Zazwyczaj słyszę po tym jakiś komentarz, raczej pozytywny, ale odnoszący się właśnie do tego że nie okazałam skromności, lecz na pochwałe odpowiedziałam "wiem, dziękuję" :p tak jakby osoba chwaląca spodziewała się/oczekiwała zaprzeczenia, a tu zdziwienie :) oczywiscie czasami sie nie zgadzam, bo wiem, ze zrobilam totalny bubel i pochwala jest bardziej pocieszeniem. Ale nie jest to falszywa skromnosc, tylko ocena moich mozliwosci, ze stac mnie na wiecej (osoba chwalaca moze nie wiedziec, ze stac mnie na wiecej :mgreen: )

Zeby to tylko przerzucic na krytyke...
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 11 Sty, 2016 07:01   

pietruszka napisał/a:
Chyba czasem trudno rozgraniczyć oba te uczucia -lęk przeplata się często ze złością. )
bo wolimy się złościć niż bać (ja przynajmniej tak mam) no I ze złością uczyli mnie jak sobie radzić a I sam mam parę sposobów , jakoś tak jest że ta złość jest bardziej oswajalna
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 11 Sty, 2016 11:21   

Poproszę dla zaawansowanych :D
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
Mała 
Trajkotka



Pomogła: 34 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2013
Posty: 1017
Skąd: Moja Wiocha :D
Wysłany: Pon 11 Sty, 2016 13:33   

pietruszka napisał/a:
jakie jest podłoże nieradzenia sobie z krytyką? Czy to kwestia deficytów z dzieciństwa? Brak umiejętności społecznych?

W moim przypadku - ustawiczna krytyka w dziciństwie, brak JAKICHKOLWIEK pochwał, spowodowały kompletny brak wiary we własne możliwości i zupełny brak wiary w siebie.
Szkoła podstawowa - to kompletna izolacja, oceny - minimalne dostępne, żeby przejść do następnej klasy (dla świętego spokoju). Opinia - "zdolna ale leń".
...Kolejne szkoły:zawodówka, liceum wieczorowe - to samo...
Szkoła policealna. Kolejne przemykanie się chyłkiem. Do czasu. Pierwsza pochwała od nauczycielki hiszpańskiego. Jej zdziwienie, kiedy rozumiałam sens wypowiadanych przez nią w obcym języku słów - mimo, że słyszałam je po raz pierwszy w życiu. Kolejna pochwała - od anglistki, kiedy wręcz z zaskoczenia krzyknęła:"You are a poliglot!"...Widziałam wtedy jej oczy - była w kompletnym szoku, że do tej pory nikt nie odkrył, że to "wiecznie mierne" stworzenie - ma zdolności językowe... To była moja trampolina. Zawzięłam się i ze średniej 3 poprawiłam na 5,2. Bo z dodatkowych zajęć z hiszpańskiego miałam 6. Od początku. Okazało się, że wystarczyło - że ktoś podszedł do mnie indywidualnie i zaczął chwalić za drobiazgi, pocieszać, kiedy coś nie wyszło, a nie tylko krytykować i wymagać więcej.
Mam teraz cudownego partnera, który wciąż uczy mnie asertywności. Nawet kłócić się już czasem potrafię, a nie tylko zamykać w sobie i wysłuchiwać wszystkiego ze spuszczoną głową. Nie ważne - czy ma rację, czy nie.
Od kiedy pamiętam - byłam zawsze INNA, zawsze aspołeczna. To się zmienia. Bo znalazłam się w końcu w otoczeniu ludzi - którzy mnie akceptują taką, jaką jestem. Na ostatnim zlocie - w Licheniu - byłam po raz pierwszy SOBĄ. Odkryłam, że szczerość, mówienie wprost, co myślę, a nie duszenie tego w sobie, jest moim kluczem do sukcesu. Do odnalezienia samej siebie. Od tamtej pory - JESTEM sobą. A jezeli ktoś tego nie akceptuje? To on ma z tym problem! Nie ja! Nie każdy musi mnie lubić i i nie każdego muszę lubić ja :D Nie z każdym nam przeciez po drodze... :)
Akceptacja samej siebie - nie jest łatwa. Ale to mój klucz do pokonania własnych kompleksów :)
_________________
"Nigdy się nie nie bój" - Krudowie <3
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 13