Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
moje życie z własnymi decyzjami
Autor Wiadomość
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Wiek: 46
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 493
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 09:07   

czerwonamila napisał/a:
- jestem suką

Coś mi to przypomina. Kiedyś w zeszycie pisałem o swojej przeszłości, różnie nazywając siebie i sytuacje wokół siebie. Miałem już wtedy świadomość, że chcę to w najbliższym czasie przeczytać komuś, aby opowiedzieć historię swojego życia. Gdybym pisał to tylko dla siebie, nie nazwałbym tak siebie, ale chciałem pokazać jaki potrafię być szczery, jaki prawdziwy. Tak mi się wydawało, że jeśli użyje w stosunku do siebie takich słów, to dostanę informację zwrotną, że jestem odważny w swojej szczerości, co w efekcie miało mi schlebić.

Z perspektywy czasu tak silną eskalacje samego siebie uważam za pychę. Tak jak w okresie wcześniejszym, wiele zachowań moich było podyktowanych niskim poczuciem własnej wartości, to również w tym rozliczaniu swojej przeszłości chciałem wybrzmieć "z grubej rury", jakbym był kimś strasznie ważnym.

Bolesna prawda kryła się w uczuciach. Nie w nazywaniu swoich wad, a w zobaczeniu swoich wad w konkretnej sytuacji.
Opisywanie konkretnych sytuacji oraz tego co w nich czułem, uwalniało mnie. Ale z dala od zgiełku i pośpiechu, nie w świetle reflektorów.
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
czerwonamila 
Gaduła



Pomogła: 3 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 01 Cze 2016
Posty: 605
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 09:40   

W niektórych sytuacja jestem suką, przyznaje się do tego. Wątek piszę dla siebie.

Jednak fakt potrzebuję schlebiania, takie mam niskie poczucie własnej wartości. Nawet książki czytam na ten temat. NIe przebudzenia, oświecenia tylko NISKIE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI.

Wolę Tutaj się wypłakać,potem spojrzeć na to niż mam wypisywać znajomym. 8|
Ostatnio zmieniony przez czerwonamila Pią 15 Gru, 2017 09:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
czerwonamila 
Gaduła



Pomogła: 3 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 01 Cze 2016
Posty: 605
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 10:10   

Z reszt a po cholere ja to wypisuje... Znów to samo robię Awww :[


STOP
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Wiek: 46
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 493
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 14:32   

czerwonamila napisał/a:
Z reszt a po cholere ja to wypisuje... Znów to samo robię Awww :[


STOP

Czerwonamila, jeśli czujesz, że tobie to pomaga to chyba dobrze jest pisać?

Warto jednak rozróżnić dwie rzeczy. Przyjrzeć się nim.
1) Czy pisanie tutaj faktycznie pomaga mi być lepszym człowiekiem? Jakie w życiu codziennym dostrzegam efekty bycia tu na forum?
2) A może pisanie tutaj leczy tylko moje ego, dowartościowuje się tym pisaniem? W tym drugim wypadku prawdopodobnie tylko wydaje mi się, że to forum mi pomaga, a w rzeczywistości (życiu realnym) może jest dokładnie odwrotnie.

U mnie bywa to różnie, czasem mogę się podpisać pod tym pierwszym, czasem pod tym drugim. Wiem, że rok temu zupełnie inne miałem zamiary w swoim pisaniu, obecnie inne. Wydaje mi się, że udaje mi się być lepszym człowiekiem, ale prawdę mówiąc nie widzę absolutnie związku z forum. Raczej to co dobre we mnie, udaje mi się używać w życiu realnym. Jak i to co nie dobre ;)

Głowa do góry, trochę dystansu ;)
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
czerwonamila 
Gaduła



Pomogła: 3 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 01 Cze 2016
Posty: 605
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 19:44   

Tibor napisał/a:
2) A może pisanie tutaj leczy tylko moje ego, dowartościowuje się tym pisaniem? W tym drugim wypadku prawdopodobnie tylko wydaje mi się, że to forum mi pomaga, a w rzeczywistości (życiu realnym) może jest dokładnie odwrotnie.



Ha, racja dowartościowuje mnie na pewno. I może faktycznie w życiu realnym nie pomaga?

Dziś mój fizjoterapeuta pyta się: ,, Dlaczego Ty nie masz wartości dziewczyno,, Jak byłaś małą dziewczynką rodzice Ci nie przekazali wartości?,,



Tak miał rację nie dostałam wartości. :zmeczony:
Ostatnio zmieniony przez czerwonamila Pią 15 Gru, 2017 19:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Wiek: 46
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 493
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 22:04   

A spróbujmy zostawić rodziców w spokoju. Zawsze jest jakaś przyczyna niedowartościowania. W początkowej fazie rozumienia swojego problemu, za swój stan rzeczy winiłem rodziców. Później przyszło zrozumienie, a później wybaczenie i pojednanie.

Moi dziadkowie są z rocznika "Kolumbów" (ur. lata dwudzieste). Doświadczyli wielu okrucieństw wojny. Dziadek mój był jednym z dziewięciorga rodzeństwa, gdzie wojnę przeżyło tylko dwóch. To są dla mnie niewyobrażalne tragedie, których prawdopodobnie bym nie dźwignął, to musiało odcisnąć piętno na jego psychice. Prawdopodobnie najlepiej jak potrafił, wychował swoją córkę, czyli moją mamę. Można się domyślać, że przez piętno wojny nie miał zbyt dobrych wzorców.
Moja mama żyła w czasach od głębokiej do łagodnej komuny i naprawdę niewielu osobom udało się przejść transformację ustrojową lat 90-tych bez uszczerbku na psychice. Niemal nagle rozpoczął się wyścig do dóbr materialnych, gdzie moja mama samotnie wychowywała czwórkę rodzeństwa. To musiało odcisnąć piętno na psychice.
Potem ja, jako najstarszy z czwórki w wieku 18 lat stałem się jedynym żywicielem rodziny i po prostu tego nie dźwignąłem. to musiało odcisnąć piętno na mojej psychice.
Mam córkę, z którą jednak nie mieszkam, bo mieszka ze swoją mamą, a ja z córką spotykam się co dwa tygodnie. Prawdopodobnie to też odciśnie piętno na jej psychice.

Myślę, że każdy stara się tak jak umie najlepiej. To, że czasem lub często nie wychodzi? Tak. Tak bywa.

TERAZ jest czas, by zająć się "naprawianiem" siebie, a nie szukać przyczyn.
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
czerwonamila 
Gaduła



Pomogła: 3 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 01 Cze 2016
Posty: 605
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 22:06   

Tibor napisał/a:
A spróbujmy zostawić rodziców w spokoju. Zawsze jest jakaś przyczyna niedowartościowania. W początkowej fazie rozumienia swojego problemu, za swój stan rzeczy winiłem rodziców. Później przyszło zrozumienie, a później wybaczenie i pojednanie.

Moi dziadkowie są z rocznika "Kolumbów" (ur. lata dwudzieste). Doświadczyli wielu okrucieństw wojny. Dziadek mój był jednym z dziewięciorga rodzeństwa, gdzie wojnę przeżyło tylko dwóch. To są dla mnie niewyobrażalne tragedie, których prawdopodobnie bym nie dźwignął, to musiało odcisnąć piętno na jego psychice. Prawdopodobnie najlepiej jak potrafił, wychował swoją córkę, czyli moją mamę. Można się domyślać, że przez piętno wojny nie miał zbyt dobrych wzorców.
Moja mama żyła w czasach od głębokiej do łagodnej komuny i naprawdę niewielu osobom udało się przejść transformację ustrojową lat 90-tych bez uszczerbku na psychice. Niemal nagle rozpoczął się wyścig do dóbr materialnych, gdzie moja mama samotnie wychowywała czwórkę rodzeństwa. To musiało odcisnąć piętno na psychice.
Potem ja, jako najstarszy z czwórki w wieku 18 lat stałem się jedynym żywicielem rodziny i po prostu tego nie dźwignąłem. to musiało odcisnąć piętno na mojej psychice.
Mam córkę, z którą jednak nie mieszkam, bo mieszka ze swoją mamą, a ja z córką spotykam się co dwa tygodnie. Prawdopodobnie to też odciśnie piętno na jej psychice.

Myślę, że każdy stara się tak jak umie najlepiej. To, że czasem lub często nie wychodzi? Tak. Tak bywa.

TERAZ jest czas, by zająć się "naprawianiem" siebie, a nie szukać przyczyn.


:brawo: :brawo: To samo mu powiedziałam ! ;) I czuję się z tym dobrze.
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 54
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4449
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 15 Gru, 2017 22:51   

Tibor napisał/a:
TERAZ jest czas, by zająć się "naprawianiem" siebie, a nie szukać przyczyn.
moim zdaniem znalezienie przyczyn dysfunkcji jest dobrym punktem wyjściowym do zmian własnych przekonań a później do zachowań ......ja po prostu lubię wiedzieć i choc momenty w których z szeroko otwartymi ustami i oczyma przyjmowałem wszelkie przykre rzeczy nie należały do łatwych to cierpienie to dobry zaczyn do rozwoju le to ja tak mam
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
staaw 
Uzależniony od Dekadencji


Pomógł: 122 razy
Wiek: 48
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 8900
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 05:01   

Janioł napisał/a:
Tibor napisał/a:
TERAZ jest czas, by zająć się "naprawianiem" siebie, a nie szukać przyczyn.
moim zdaniem znalezienie przyczyn dysfunkcji jest dobrym punktem wyjściowym do zmian własnych przekonań a później do zachowań ......ja po prostu lubię wiedzieć i choc momenty w których z szeroko otwartymi ustami i oczyma przyjmowałem wszelkie przykre rzeczy nie należały do łatwych to cierpienie to dobry zaczyn do rozwoju le to ja tak mam

Moim zdaniem nie można leczyć skutku nie znając przyczyny.
Najpierw szukam przyczyn by zrozumieć co nie zadziałało a później staram się nie powielać błędów, dopiero kiedy się z tym uporam zaczynam robić coś więcej...
_________________
Za demokracją bywam, przeciwko głupocie jestem...
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3290
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 07:02   

staaw napisał/a:
Najpierw szukam przyczyn by zrozumieć co nie zadziałało a później staram się nie powielać błędów,


Stasiu zaraz, zaraz, jak zrozumiesz co nie zadziałalo to powstaje luka , ktora trzeba czymś wypelnić np; nowym zachowaniem, nowa postawa a dopiero potem jest niepowielanie błedów.
 
     
staaw 
Uzależniony od Dekadencji


Pomógł: 122 razy
Wiek: 48
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 8900
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 08:43   

Nie widzę luki. Jeżeli mi brakowało rozmów z rodzicami na "nieważne" tematy, ja słucham paplania córci o wyższości żelu nad tipsami... cokolwiek to znaczy...

Nie potrzeba tu żadnej filozofii tylko dbanie o relacje...
_________________
Za demokracją bywam, przeciwko głupocie jestem...
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3290
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 08:56   

To inaczej. Widxisz np. w lazience peknieta plytke i od razu na nia naklejasz nowa. Jest nowa, fajnie wyglada i miejsce jest grubsze. Jak wywalisz stara plytke i wyczyscisz miejsce, wstawisz nowa to dziura zostanie zalepiona i z czasem miejsce bedzie jak nowe.
 
     
rejek 
Towarzyski
Wyleczony przez NFZ-Alko nie nawiedzony-bez misji



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 11 Lis 2008
Posty: 453
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 09:21   

czerwonamila napisał/a:
A dziś sobie wypisze kim jestem i jakie mam role:
*Jestem osobą:
- o niskim poczuciu własnej wartości , wywyższam się.
- jestem słaba- maskowałam to siłownią
- jestem suką
- jestem arogancka, uważam się za najlepszą z najlepszych
- mam głód miłości
- z małej rzeczy robię dużą rzecz
- jestem słowna, punktualna

Moją rolą jest:
-użalanie się
-motywowanie innych
-szukam potwierdzenia u innych
-czekam za pochwałami za moje życie




Na dziś tyle. Mało wiem o sobie. Jeszcze...

:bije:

Ja tu widzę prawie całego siebie Mila -a jeszcze sporo brakuje.
I dobrze że tu piszesz - mozesz się dowiedzieć czegoś o sobie od nas/jak my to widzimy.
Nieraz to jakieś nasze gadki "z kosmosu" nieraz głupoty -ale dla mnie zawsze materiał do przemyśleń jest.Część odrzucam/nad częścią się zastanawiam.Nie oburzam się -tak mnie może widzą inni.
Oczywiście moja osoba w wirtualu -jest tylko wyobrażeniem osób które do mnie piszą .na podstawie tego co piszę tu ja -ale jakiś procent na pewno się zgadza
z realem.
No i co do wzorców .
Cięzki czas dla mnie bo nadchodzą nieubłaganie swięta -a ja ich nie lubię .
Kiedyś to mówiłem głośno -teraz się z tym kryję udaję że jest Ok i jeszcze bardziej ich nie lubię przez to.
I to że ich nie lubię już mnie wqwia :lol2:
No bo przecież powinienem lubić
Jestem nienormalny-jak można nie lubić świąt?
Wszyscy lubią -a ja nie.
Musisz polubić święta-Rejas ty zboczeńcu ,odmieńcu.
A ja nie potrafię. :wysmiewacz:
że zacytuję klasyków :
" no i co,no i ch... i jakie są teraz procedury? "
Ostatnio zmieniony przez rejek Sob 16 Gru, 2017 09:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Wiek: 46
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 493
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 10:06   

Ja chyba co innego miałem na myśli, a co innego zostało zrozumiane.
Miałem na myśli ten konkretny wpis czerwonej i odniosłem konkretnym moim przykładem. Napisała, że nie dostała wartości:
Cytat:
Dlaczego Ty nie masz wartości dziewczyno,, Jak byłaś małą dziewczynką rodzice Ci nie przekazali wartości?,,
Tak miał rację nie dostałam wartości

Moje doświadczenia są takie, że sam fakt zrozumienia, że nie otrzymałem wartości, nie spowodowało, że stałem się dowartościowany. Już na samym początku terapii usłyszałem, że takie "patologiczne" zjawiska powodują niedowartościowane.

Dobra. Wiem to. I co z tego? Co mi daje sama wiedza, że w domu rodzinnym nie miałem właściwych wzorców?
Chodziłem dalej na mitingi, na terapię z tą powyższą wiedzą i nic. Dalej czułem się niedowartościowany.
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3290
Wysłany: Sob 16 Gru, 2017 10:11   

Mi taka wiedza dala pewien obraz i pole do pracy nad soba. Jak wiedzialam , ze boli mnie tu i tu i mi to utrudnia zycie to mialam wybor czy cos z tym zrobie czy dalej bede w tym tkwic czyli cofac sie. Potem skoro mi nie pasuje to w jaki sposob sie z tego leczyc iitp.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 2.03 sekund. Zapytań do SQL: 15