Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
samotność alkoholika
Autor Wiadomość
margo 
Trajkotka


Dołączyła: 12 Sie 2013
Posty: 1991
Wysłany: Pon 23 Lip, 2018 19:29   

Chyba rozumiem o co chodzi Jo-asi. Chodzi o to, że "jak sobie wymyślisz tak będziesz miała" :mgreen: czyli jednym słowem tą swoją samotność negatywnie nacechowujesz i dlatego tak źle się z tym czujesz. W sensie, że nie zgadzasz się z tym i się szamoczesz. A jakbyś przestała się szamotać i robić sobie tym "kuku" to może poczułabyś się lepiej, swobodniej, z akceptacją tego stanu. Który po prostu jest i walcząc z tym robisz sobie tylko większą krzywdzę.

Tak samo jak mi ostatnio mówiłaś o robieniu sobie krzywdy czymś innym ;) myśleniem, że powinno być super, świetnie, a nie jest. A może jakby odpuścić to byś poczuła się lepiej, swobodniej... a to czego szukasz znalazłoby się prędzej czy później samo?


Jo-Asia, o to Ci chodziło?
 
     
Jo-asia 
Uzależniony od netu
miłośniczka



Wiek: 49
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 3026
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 23 Lip, 2018 20:30   

Tak, prawie :D Jednak czy tak się dzieje warto spojrzeć kiedy jest się w środku, w tym..
Nie chodzi o to aby rozumieć czy sobie tłumaczyć. Tylko zobaczyć. Rozumienie czy tłumaczenie przyniesie taki sam skutek, jak negatywne nacechowanie. A tak pozostanie tylko stan, czucie które wypłynie i minie.
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
smokooka 
Uzależniony od Dekadencji

Wiek: 48
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 5285
Wysłany: Pon 23 Lip, 2018 23:24   

A tu z całą pewnością masz właściwy dla mnie trop. Faktem jest że zwyczajna codzienność przebiega bez tego poczucia, jednak dni wolne, szczególnie jak jest ich więcej pod rząd, przypominają mi o deficycie męskiego towarzystwa, wyjść, jakichś przyjemnych chwil, czułości, wspólnego jedzenia czy jakiejś formy zabawy, rozrywki, sportu. A wtedy jakoś szczególnie nie chce mi się samej iść np na rower, chociaż będąc w poprzednim związku (czyli w głowie mając partnera) na rower i tak chodziłam sama. To taki przykład - sama w sumie wszystko robiłam, ale świadomość że jest "ktoś" była mi potrzebna jako rodzaj paliwa.
A teraz nie chce "byle kogo" ale wreszcie doświadczyć tego RAZEM które mnie jako słowo i tęsknota za tym rozwala i wzrusza
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
 
     
Linka 
Moderator


Wiek: 55
Dołączyła: 15 Gru 2011
Posty: 2349
Wysłany: Wto 24 Lip, 2018 14:11   

Smoczku, mogłabym się podpisać pod tym postem..
Tak się czułam, tak było: bałam się wolnych weekendów, nie lubiłam być sama.
Cieszyłam się ze pracuje w weekendy, a w dni wolne na sile czasem zmuszałam się do wyjścia z domu.
To minęło po kilku latach. Nie bez znaczenia jest fakt, ze poznałam wiele osób, w tym moją przyjaciółkę.
Po prostu zaczęłam doceniać te swoją wolność i niezależność.
Czasem obawiam się, żeby nie poszło to w drugą stronę.

Czasem jeszcze, w ciepłe letnie wieczory, czasem w tłumie ludzi dopada mnie tęsknota.
Na krótko, na chwilę, ale sie zdarza.
_________________
Na moim niebie zawsze świeci słońce :)
 
     
biegnacazwilkami 
Towarzyski


Wiek: 69
Dołączyła: 06 Sie 2014
Posty: 357
Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: Śro 25 Lip, 2018 00:39   

Przypomniało mi się czytając Twój wątek jak nasz wspólny znajomy z tego Forum swego czasu dał (podobno)krótkie ogłoszenie do gazety, wtedy jeszcze papierowej : "kochająca kobieta potrzebna od zaraz...", krótko i na temat...znalazła się niemal natychmiast, w swobodnym związku przetrwali wiele lat, chociaż z powodu różnicy wieku w końcu....cóż, poszukał sobie młodszej. Jest to nie najgorszy pomysł, na początek tej odzyskanej wolności, zobaczyć wszystkie jej dobre strony, poznać kogoś towarzysko, bez zobowiązań, nie koniecznie żeby stawiać jakieś wymagania, które licznie wymieniasz sobie w swoich myślach. Nie ma tekiego kogoś , kto spełniałby wszystkie nasze wymagania, trzeba zaryzykować, poznać więcej osób, żeby miec porównanie i wybór. Warto się zastanowić co już znasz, co masz za sobą: założyłaś rodzinę, miałaś dzieci, masz wnuki...więc do tego nie musisz wracać, raczej się zastanowić warto, czego w związku nie było?Przyjaźni? Tak, na pewno przyjaźni...gdy się chodzi powiedzmy po knajpach, zapewne spotkać mozna pijaka, gdy się zagląda do czytelni, biblioteki, spotkać mozna kogoś kto lubi książki, na forum ogrodniczym poznasz ...itd...jeśli chcesz znaleźć kogoś o podobnych zainteresowaniach, rozwiń je, pokaż jaka jesteś interesująca...być interesującym i umieć słuchać, widzieć przed sobą swój cel w życiu i do niego dążyć -na pewno nie jedna osoba zechce Ci towarzyszyć:) I wiesz co, na zawsze nigdy nikogo obok nas nie ma i nie będzie, człowiek rodzi się i umiera...sam. Po drodze spotykamy ludzi, z niektórymi chcemy być jak najdłużej, ale w końcu i tak każdy z nas zostaje lub odchodzi...sam. A mężczyźni(sami przyznacie)wypalają się jakby szybciej, rutyna, przydeptane kapcie, telewizor..., dlatego lepiej, chociaż bez przesady, warto na pewno znaleźć sobie młodszego partnera, żeby przynajmniej pod jednym względem się sprawdził...Korzystaj z tej wolności ile tylko się da, to jest ta pora , gdy możemy żyć dla siebie, dzieci i rodzina dadzą sobie radę. I nie bierz zbyt powaznie życia, to Twoja, nasza druga młodość:)
 
     
Romuald 
Małomówny
Włóczykij


Wiek: 58
Dołączył: 08 Lut 2012
Posty: 41
Skąd: nibylandia
Wysłany: Wto 06 Lis, 2018 08:50   

Samotność nie boli.. tylko myślenie o niej.. cf2423f
_________________
"Nie bój się cieni,one są dowodem na to, że gdzieś znajduję się światło"O.Wilde
 
     
smokooka 
Uzależniony od Dekadencji

Wiek: 48
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 5285
Wysłany: Wto 06 Lis, 2018 18:30   

Gdzie by Romuald nie napisał to wychodzi na to że myślenie boli :buahaha:


A w moim temacie - nic się praktycznie nie zmieniło, jednak powoli wdrażam plan samowystarczalności Smutku to ze mnie nie zdejmie, ale chociaż o trochę ograniczy czasowo. Jestem zdecydowanie stadna. Ale "byleco" mnie w ogóle nie interesuje.

Ewidentnie obserwuję prostowanie się celownika. To też jest nieco bolesny proces, bo jakieś nadzieje się co jakiś czas rozbudzają, a za chwilę cyk i po wszystkim. Ale przyszedł jednak ten czas, kiedy to moje potrzeby są dla mnie istotne na pierwszym miejscu - a potem czy są kompatybilne z czyimiś. Dodatkowo te różne akcje na biednego misia, na słodkiego kłamczuszka, manipulacje, dziadostwo, lenistwo, ochlajstwo, niedorozwój i agresja w dowolnym wydaniu są dla mnie widoczne jak na tacy. Oczywiście to obserwacje z portali randkowych. Z realnego życia niewiele, bo nikogo nie poznaję tradycyjną drogą. A na randki odkąd jestem na portalu umówiłam się trzy razy, z czego jedna dopiero ma być. Masakra jeśli chodzi o poziom mężczyzn. Podobno kobiet też.
Za to mam dwóch kumpli :rotfl:
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.59 sekundy. Zapytań do SQL: 11