Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Wiedźma
Nie 23 Lut, 2020 16:02
Związek z uzależnionym od alkoholu
Autor Wiadomość
Karina
[Usunięty]

Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 16:56   

Przez ostatni weekend pił. Nie odbierałam od niego telefonu. Dzisiaj gdy dzwonił też nie odebrałam wiec zezłościł się i napisał mi że wyjeżdża z miasta do swojej rodziny. Potem zadzwonił i powiedział że mam o nim zapomnieć a po kilku godzinach zadzwonił znów i zapytał czy już tęsknie za nim. Z jednej strony boję się ze już nie wróci a z drugiej wiem, że nie mogę dać się szantażować i okazywać że tęsknie. Może zrozumie że nie dam mu szansy dopóki nie podejmie leczenia i zdecyduje sie na nie? Ciągle biję się z myślami.
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 17:10   

Cytat:
. Może zrozumie
nie liczyłbym na to ! pijana głowa nie rozumie zbyt wiele poza tym co prowadzi do kolejnego picia
Karina napisał/a:
Ciągle biję się z myślami
szkoda się katować
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3590
Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 18:17   

Karina napisał/a:
Przez ostatni weekend pił. Nie odbierałam od niego telefonu. Dzisiaj gdy dzwonił też nie odebrałam wiec zezłościł się i napisał mi że wyjeżdża z miasta do swojej rodziny. Potem zadzwonił i powiedział że mam o nim zapomnieć a po kilku godzinach zadzwonił znów i zapytał czy już tęsknie za nim. Z jednej strony boję się ze już nie wróci a z drugiej wiem, że nie mogę dać się szantażować i okazywać że tęsknie. Może zrozumie że nie dam mu szansy dopóki nie podejmie leczenia i zdecyduje sie na nie? Ciągle biję się z myślami.



A po co rozmawiać z pijanym?
Krótko. Piłeś- nie gadam z tobą.
 
     
jal 
Gaduła
Alkoholik dozgonny.



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 743
Skąd: świętokrzyskie
Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 18:29   

Karina napisał/a:

Może zrozumie że nie dam mu szansy dopóki nie podejmie leczenia i zdecyduje sie na nie? Ciągle biję się z myślami.


Jedynie konsekwencja w zmniejszaniu komfortu picia (przybliżenie dna) może przyczynić do jakiejś zmiany. Alkoholik na słowa nie reaguje, tylko na czyny.
_________________
Mam bardzo silną wolę... robi ze mną co jej się tylko podoba.
Mój fotoblog
 
     
Klara 
Uzależniony od Dekadencji


Pomogła: 264 razy
Dołączyła: 24 Lis 2008
Posty: 7827
Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 20:15   

Witaj Karino! :)
Karina napisał/a:
Może zrozumie że nie dam mu szansy dopóki nie podejmie leczenia i zdecyduje sie na nie?

Dużo wskazuje na to, że CZYNNY alkoholik jest wyposażony w szósty zmysł, którym wyczuwa grę.
On po prostu czuje, że Ty chcesz na niego wpłynąć. Wie, że Ty i tak do niego wrócisz, bo jesteś silnie współuzależniona.
Dopóki sama nie będziesz miała tego wszystkiego dość i dopóki za wszelką cenę nie będziesz się chciała od niego uwolnić, dopóty on nic ze sobą nie zrobi.
Być może nie przestanie pić nawet wtedy, jeśli go definitywnie zostawisz samemu sobie, ale jest na to większa szansa niż w obecnej sytuacji.
W naszej "branży" jest takie powiedzenie: "Puść, niech się rozsypie. Jeśli było Twoje, wróci. Jeżeli nie wróci, nigdy Twoje nie było."
_________________
"Kiedy się przewracasz, nigdy nie wstawaj z pustymi rękami." /przysłowie japońskie/
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5335
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 09:55   

Karina napisał/a:
Jak sobie pomóc? Na terapie nie mogę iść z powodu braku czasu.

A ile energii i czasu poświęcasz na myślenie o nim i jego chorobie?
Ten czas można lepiej wykorzystać.

I tak hipotetycznie wiesz, jak będzie wyglądać Twoja przyszłość?

1. on nie przestaje pić, ale Ty się miotasz i nie potrafisz odejść "tak całkiem". Może po drodze, on ma chwile, próby kontrolowania, ograniczania, może nawet na jakiś czas udaje mu się zachować abstynencję, nie daj Boże w takim stanie pobieracie się i... zaczyna się jazda w dół (jeśli jeszcze pojawią się dzieci to... hmmm...) TERAPIA będzie Ci potrzebna jeszcze bardziej... ale im bardziej zaawansowane współuzależnienie tym czasem trudniej z tego wyjść... a życie już sobie po drodze upłynęło

2. Udaje Ci się odejść od niego,ale... kolejny związek, w jaki się wpakujesz... ma też duże prawdopodobieństwo, że będzie toksyczny. Współuzależnienie zwykle nie rodzi się w związku z alkoholikiem, jego źródeł zwykle można doszukać się w dzieciństwie i skrzywionych schematach... Aby zatem wyprostować celownik... potrzebna jest TERAPIA

3. Jakimś cudem on przestanie pić. Cudem, bo trwale podejmujących abstynencję alkoholików naprawdę jest niewielu statystycznie. No ale dobra, zdarza się. MI się akurat ten CUD zdarzył, ale bez TERAPII to ani on by nie miał wsparcia w swojej abstynencji, ani ja nie potrafiłabym żyć obok. Bardzo często związki takie, gdzie trzeźwiejący alkoholik pracuje nad sobą, a współuzależniona nic nie robi - rozpadają się. A poza tym TERAPIA zwykle pomaga się nie pozabijać nawzajem. I piszę to bardzo serio, bo z własnego doświadczenia. Zycie z niepijącym alkoholikiem to też żaden raj, miód i orzeszki...osobiście bez terapii nie poradziłabym sobie.

A tak przy okazji zapytam, czy nie jesteś przypadkiem DDA lub DDD? Bo zwykle taka chęć ratowania beznadziejnych przypadków jest wręcz wpisana w określone doświadczenia z dzieciństwa. zdrowe kobiety, ze zdrowym instynktem samozachowawczym zwiewają od trudnych przypadków. Sama miałam wyjątkową skłonność do trudnych związków. Takie lepiej rokujące na przyszłość... wydawały mi się kiedyś... nudne... No to sobie zafundowałam wieczne rodeo. :wysmiewacz:
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 12:30   

pietruszka napisał/a:

Karina napisał/a:
Jak sobie pomóc? Na terapie nie mogę iść z powodu braku czasu.

A ile energii i czasu poświęcasz na myślenie o nim i jego chorobie?
Ten czas można lepiej wykorzystać.
NIE MA POJĘCIA - "BRAKU CZASU" - JEST TYLKO KWESTIA WYBORU !!!! - jako rzecze Większa z Wielkich i Dobrych Ksiąg
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
Karina
[Usunięty]

Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:19   

pietruszka napisał/a:


A tak przy okazji zapytam, czy nie jesteś przypadkiem DDA lub DDD? Bo zwykle taka chęć ratowania beznadziejnych przypadków jest wręcz wpisana w określone doświadczenia z dzieciństwa. zdrowe kobiety, ze zdrowym instynktem samozachowawczym zwiewają od trudnych przypadków. Sama miałam wyjątkową skłonność do trudnych związków. Takie lepiej rokujące na przyszłość... wydawały mi się kiedyś... nudne... No to sobie zafundowałam wieczne rodeo. :wysmiewacz:


Dawno wyleczyłam się z ''DDA''. Nie czuję jakiejś potrzeby ratowania związku za wszelką cenę. Nie chcę być jego ''wybawcą'', wyprowadziłam się od niego, nie mam kontaktu z nim kiedy jest pod wplywem alkoholu i jest mi o wiele lepiej tak żyć. Wolałabym nawet zostać ''starą panna'' niż znowu zamieszkać z czynnym alkoholikiem.
 
     
Janioł 
Uzależniony od netu
Uśmiech to pół pocałunku



Pomógł: 70 razy
Wiek: 56
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 4496
Skąd: Łódź
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:22   

Karina napisał/a:

Dawno wyleczyłam się z ''DDA''.
to można ? myślałem że pewne zachowania, przekonania zostają do końca życia ...zwłaszcza te poza naszą świadomością
_________________
P.S. Janioł może być tylko jeden ;) chociaż też czasem w coś walnie aureolką ;) by: Pietruszka
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3590
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:35   

[quote="Karina"]
pietruszka napisał/a:




Dawno wyleczyłam się z ''DDA''. Nie czuję jakiejś potrzeby ratowania związku za wszelką cenę. Nie chcę być jego ''wybawcą'', wyprowadziłam się od niego, nie mam kontaktu z nim kiedy jest pod wplywem alkoholu i jest mi o wiele lepiej tak żyć. Wolałabym nawet zostać ''starą panna'' niż znowu zamieszkać z czynnym alkoholikiem.
.
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3590
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:37   

[quote="Karina"]
pietruszka napisał/a:




Dawno wyleczyłam się z ''DDA''. Nie czuję jakiejś potrzeby ratowania związku za wszelką cenę. Nie chcę być jego ''wybawcą'', wyprowadziłam się od niego, nie mam kontaktu z nim kiedy jest pod wplywem alkoholu i jest mi o wiele lepiej tak żyć. Wolałabym nawet zostać ''starą panna'' niż znowu zamieszkać z czynnym alkoholikiem.
.
 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:38   

Gdybyś się wyleczyła to nie byłoby Ciebie tutaj bo nie miałabyś tego problemu z którym tu przyszłaś
Poza tym alkoholik któremu chwilowo wyparowały promile to ani partner do rozmowy ani do czegokolwiek innego...a Ty tego nie widzisz....
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3590
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:38   

[quote="Karina"]Przez ostatni weekend pił. Nie odbierałam od niego telefonu. Dzisiaj gdy dzwonił też nie odebrałam wiec zezłościł się i napisał mi że wyjeżdża z miasta do swojej rodziny. Potem zadzwonił i powiedział że mam o nim zapomnieć a po kilku godzinach zadzwonił znów i zapytał czy już tęsknie za nim. Z jednej strony boję się ze już nie wróci a z drugiej wiem, że nie mogę dać się szantażować i okazywać że tęsknie. Może zrozumie że nie dam mu szansy dopóki nie podejmie leczenia i zdecyduje sie na nie? Ciągle biję się z myślami.[/quot

To jak to jest? Wyleczyłam się z roli wybawcy czy tylko tak môwisz?
 
     
Karina
[Usunięty]

Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:39   

Janioł napisał/a:
Karina napisał/a:

Dawno wyleczyłam się z ''DDA''.
to można ? myślałem że pewne zachowania, przekonania zostają do końca życia ...zwłaszcza te poza naszą świadomością


Tak można. Przeszłam terapie psychodynamiczną. Dzięki niej dowiedziałam się czego wyparłam się w dzieciństwie i zrozumiałam że to do czego dązę nie da mi poczucia bezpieczeństwa. Dlatego przestałam do tego dążyć.
Ostatnio zmieniony przez Śro 04 Mar, 2020 20:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
olga 
Uzależniony od netu



Pomogła: 77 razy
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 4353
Skąd: Hagen
Wysłany: Śro 04 Mar, 2020 20:41   

No to po co Ci związek z czynnym alkoholikiem? Do tego dążysz?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 13