Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Jestem DDD...
Autor Wiadomość
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Pon 21 Sty, 2013 12:52   Jestem DDD...

"DDD nie odpowiada za to co go spotkało, jednak jest odpowiedzialny za swój
powrót do zdrowia. Jedynym sposobem na uzyskanie kontroli nad własnym życiem
jest przejęcie za nie odpowiedzialności"
Nigdy nie dowiedziałabym się że istnieje taka grupa do której mogę się zaliczyć
Dzieci Dysfunkcyjnych Domów ,gdyby nie internet.
Rodzice wychowując nas w ten czy inny sposób,nie zdają sobie sprawy
jak niszczą nam psychikę-psując dzieciństwo.
A co za tym idzie dalsze dorosłe życie-w moim domu panowała zasada
Dzieci i ryby głosu nie mają,ojciec Tyran a mama zaślepiona.
Dla ojca byłam nikim,nie okazywał uczuć,nie umiał rozmawiać i nigdy nie wspierał.
Na jego dobry humor wpływały tylko dobre wyniki w nauce i 100tyś obowiązków
w domu, a jak nie dawaliśmy sobie rady z bratem,to były tylko kary i kary...
Mój brat to np.był lany-bo słowo bity to za słabo brzmi-gorzej się po prostu
uczył.Ojciec myślał chyba że kablem mu wiedzę wbije.Ale nie o tym chciałam
bo ciało się zagoi ,gorzej z duszą.Mieliśmy np kary psychiczne ,co było
najgorsze -chodzenie w brzydkich szmatach do szkoły-wystawialiśmy się w naszym mniemaniu na pośmiewisko-ja tak się czułam w tamtym czasie.
Dla mnie wstydem było chodzenie do szkoły w spódnicy-byłam grubaską i źle
się czułam tak ubrana -po prostu.Ojciec to wykorzystał i za kłamstwo(zawsze ukrywałam złe oceny-teraz wiem że to chore-ale mając 9-10 tego nie rozumiałam) dawał takie kary.I tak kilka lat.To tyle , w skrócie o moim DDD
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
 
     
smokooka 
Uzależniony od netu


Pomogła: 100 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 4059
Wysłany: Pon 21 Sty, 2013 13:08   

Współczuję Ci Mariola, rozumiem, znam takie wyżywanie rodzica z autopsji, u mnie rolę hetery przejęła matka. Znam pogardę, bicie, kary, wieczne sprzątanie, gotowanie od 11 roku życia i takie tam różności mające zatruwać mi życie a jej dawać chyba wytchnienie. :pocieszacz:
I o tym też będziesz rozmawiała ze swoją indywidualną terapeutką, bo tu może być geneza bolącej duszy, od podstaw wygrzebać syf, zagoić rany, wyrzucić go świadomie - to da się zrobić i odmienia życie.
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
 
     
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Pon 21 Sty, 2013 13:13   

Zastanawiam się czy będę umiała normalnie żyć z tym bagażem z dzieciństwa.
Bo do tej pory radziłam sobie z tym- imprezowaniem,ćpaniem i chlaniem.Mam nadzieję że
nauczę się tego i wyrzucę z siebie na dobre-chociaż nie wierzę czy to jest do końca możliwe.
Najbardziej się boję tego że wprowadzę te zasady w moim domu...
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
 
     
smokooka 
Uzależniony od netu


Pomogła: 100 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 4059
Wysłany: Pon 21 Sty, 2013 13:18   

Mariola26 napisał/a:
wyrzucę z siebie na dobre-chociaż nie wierzę czy to jest do końca możliwe


Do końca, czy nie do końca, ale nauczyć się z tym żyć, nauczyć się wybaczać i nawet trochę zrozumieć - można :)
Nie ma co się zastanawiać, czy do końca się uda to z siebie wyrzucić, jak się nie ma za sobą nawet pierwszego kroku :)

Zalecenia są takie, że terapię dda/ddd robi się w dwa lata po zakończeniu terapii alkoholowej, jednak rozmawiać o tym z terapeutką ja mogę już teraz na indywidualnych spotkaniach, zresztą na grupowych spotkaniach też nie jedna z nas mówiła o swoim domu. Z tym, że terapia poświęcona głównie dda/ddd to co innego, i też przede mną kiedyś :)
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
Ostatnio zmieniony przez smokooka Pon 21 Sty, 2013 13:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jędrek 
Trajkotka
ALKOHOLIK



Pomógł: 17 razy
Wiek: 50
Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1617
Wysłany: Pon 21 Sty, 2013 14:05   

Mariola26 napisał/a:
Najbardziej się boję tego że wprowadzę te zasady w moim domu...

To mnie najbardziej boli...
Pamiętam jak sie bałem ojca....
I pamiętam jak się dzieci mnie bały w ostatniej fazie mojego picia.... i nic na to nie mogłem zrobić, poradzić..... Dopiero po odstawieniu alkoholu udawało mi sie panować nad złością.... aczkolwiek wybuchy dalej się czają... teraz moge to nazwać lekkim zniecierpliwieniem :)
Da się.
_________________
Andrzej
„Niepoczytalność: robisz w kółko to samo, a spodziewasz się zmian”
Poczytalność? Robisz w kółko to samo, kiedy zaczynasz zauważać pozytywne zmiany.
 
 
     
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 19:11   

Moi rodzice należeli do grupy ludzi którzy uważali,że dziecko nie może mieć
jakichkolwiek problemów,bo przecież jest dzieckiem.
Od zawsze coś udaję,nie umiem okazywać uczuć,czasami nawet
nie wiem że w danym momencie powinnam przytulić,czy ucałować.
Nie nauczono mnie tego w domu,najgorsze że nie miałam nigdy i nie mam
autorytetu,nie znalazłam takowego w domu rodzinnym.
Moje życie dzielę na 2 etapy dzieciństwo i okres życia kiedy zaczęłam
myśleć samodzielnie i na tym etapie jestem do tej pory,mimo że rozpoczęłam
go mając ok 13 lat- emocjonalnie dalej się tak czuję... :szok:
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
 
     
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 19:26   

Etap życia -moje samodzielnie myślenie wtedy dotarło do mnie
że w domu panują chore zasady,ale nigdy się nie buntowałam,
byłam tak wytresowana że nie ośmieliłam się nawet o tym pomyśleć.
Pierwsze moje jakieś tam postawienie się słowne było od razu
kończone plaskaczem w mordę.Wiedziałam zawsze że niczego
nie wskuram,nie mogę z nimi normalnie pogadać.
Zawsze udawałam że wszystko jest w porządku,nawet jak trułam
się tabletkami nie przyznałam się do tego,lekarzowi że chyba
się czymś strułam.Moje życie to była ciągła farsa,walka o prawdziwą siebie.
Z różnymi skutkami,próbowałam zwracać na siebie uwagę-3 ucieczki z domu,czy próba
podcięcia sobie żył,ale nie wyszło mi a i nawet nikt tego nie zauważył.
Pewnie w ten sposób szukałam ujścia nerwów i stresów...
Popaprane miałam dzieciństwo,czułam się niepotrzebnym śmieciem.
Dalej się tak czuję...
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 19:34   

Mariola26 napisał/a:
Popaprane miałam dzieciństwo,czułam się niepotrzebnym śmieciem.
Dalej się tak czuję...

nie wkręcaj się, tak było kiedyś..nie zmienisz tego :pocieszacz:
dziś to dziś..i tylko od Ciebie zależy, jakie ono jest
uśmiechnij się....jeszcze wiele, jak nie tylko, piękne chwile przed Tobą :buzki:
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
smokooka 
Uzależniony od netu


Pomogła: 100 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 4059
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 19:35   

Cytat:
Dalej się tak czuję...



To pomyśl: "czuję się tak i tak, nie chcę się tak czuć, bo przecież to ja się tak czuję, nie ktoś w moim imieniu, tylko ja sama tkwię w takim samopoczuciu, chcę to zmienić i zmienię to!"
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
 
     
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 21:01   

Ja już nic nie czuję ,nie wiem kim jestem,nie wiem po co jestem,
i po co mnie ta pijaczka urodziła...(jak miałam 6 lat rodzice mnie adoptowali)
Chcieli dobrze a zmarnowali mi życie bo nie potrafili dać miłości.
Wytresowali sobie swoje zwierzątko,w którym pokładali swoje niespełnione marzenia.
Nie wyszło im nie zostałam wziętym lekarzem czy prawnikiem.Skończyłam L.O i
poszłam do roboty.Ale sobie odbiłam porządnie rygor w domu.
Było ostre picie i ćpanie...Ale po co wracać do przeszłości.
Mam wspaniałą córcie i staram się zmieniać...
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
Ostatnio zmieniony przez Mariola26 Pon 04 Lut, 2013 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 21:47   

Mariola26 napisał/a:
Mam wspaniałą córcie i staram się zmieniać...

dokładnie, tak :)
tak mi mów jeszcze
:muza: to muzyka dla moich uszu ;)
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
Enja 
Towarzyski
3xTAK



Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 26 Lis 2012
Posty: 308
Skąd: Metropolis
Wysłany: Pon 04 Lut, 2013 23:09   

Mariola26 napisał/a:
czułam się niepotrzebnym śmieciem.
Dalej się tak czuję...


Na pierwszym spotkaniu z terapeutą (terapia DDA) dotarło do mnie, że ja traktuję siebie dokładnie tak, jak traktowali mnie rodzice (a konkretnie matka): ze zniecierpliwieniem, lekceważeniem moich potrzeb, pomniejszaniem moich sukcesów, zimno.
Bardzo boleśnie uświadomiłam sobie, że tego co było już nie zmienię.
Mam za to wpływ na to, jak teraz będę ze sobą postępować. Mogę traktować się tak, jak chciałabym być traktowana w przeszłości. Z czułością, wyrozumiałością, uwagą. I robić to tylko dla siebie.
_________________
Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi
 
     
smokooka 
Uzależniony od netu


Pomogła: 100 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 4059
Wysłany: Wto 05 Lut, 2013 08:57   

Która mama ma z wami zamieszkać?
_________________
Nie mąć tego co przejrzyste. (by Kami)
:smok: :oczyska: ka
 
     
Agulka76 
Towarzyski
Agulka76



Wiek: 46
Dołączyła: 27 Lis 2012
Posty: 143
Wysłany: Wto 05 Lut, 2013 10:04   

Mariola26, Witaj. Twój post tak bardzo też mnie charakteryzuje, i moje życie...
Widocznie nasi rodzice mięli w większości takie podejście do wychowania dzieci.Właśnie: dzieci nie mają problemów, głosu też nie, nie wolno było się wtrącać w rozmowy dorosłych, nawet jeśli mnie dotyczyły( bo od razu uważali że pyskuję), nie miałam nic do gadania, musiałam robić co mi każą. Bunt??? Ja się raz zbuntowałam, nie poszłam z mamą do kościoła, a ona tam dostała wylewu i umarła... do tej pory mam wyrzuty sumienia ze przeze mnie..w życiu ani wcześniej ani potem się nie buntowałam.Zero swojego zdania, zawsze w pełnej gotowości, bo któreś z rodziców każe sprzątać, gotować- więc do roboty, bo wtedy byłam grzeczna-czyli oni zadowoleni, czyli ze mnie kochają... Do tej pory nie potrafię odpoczywać w rodzinnym domu. Mam presję, ze czas marnuję jak siedzę i nic nie robię.Że jestem darmozjadem. :( Nie potrafię nic zrobić tylko dla swojej przyjemności, bo zaraz mam wyrzuty sumienia, ze innym też się należy...dlugo by wyliczać...
 
     
Mariola26 
Towarzyski



Dołączyła: 04 Sty 2013
Posty: 157
Wysłany: Wto 05 Lut, 2013 10:05   

Moja mama się przywlokła,bo z facetem się rozstała.
Już mam z nią pierwsze starcia,nienawidzę jej,zawsze
mną rządziła i narzucała mi swoje zdanie.
A ja jak ta ćma za nią.27 lat a dalej słucham się
mamusi bo boję się że się obrazi.Jej szantaż emocjonalny
i córunia już się płaszczy i przeprasza-dla świętego
spokoju bo z nią nie wygram,niestety.....
_________________
"Nie wszystko da się naprawić,ale wszystko można zacząć od nowa."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 14