Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Wiedźma
Nie 15 Mar, 2009 12:51
Fenomen alkoholizmu
Autor Wiadomość
baca 
Towarzyski



Pomógł: 1 raz
Wiek: 65
Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 204
Skąd: Przemyśl
Wysłany: Śro 15 Paź, 2008 09:03   Fenomen alkoholizmu

Uważam iż jest to jednak fenomen, że tak prosty związek chemiczny tyle namieszał w dziejach świata.
A ludzie skądinąd inteligentni, i mądrzy (bo to nie chadza parami) , z osobowością kulturą itd. wpadaja w ta studnie jak lemingi.
Albo jest to chwilowa pomyłka Natury i zostanie wyeliminowana niebawem (2-3 mln lat) i będzie super.
Hej!
_________________
mamy tylko wakacje!
 
     
Wiedźma 
Administrator


Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 04 Paź 2008
Posty: 9493
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 12:52   

Sprzątając w Trollowni znalazłam taki wątek z jednym samotnym postem bez odzewu...
Nie wiem, czemu Baca umieścił go właśnie tam i postanowiłam go wyłowić.
Może jednak ktoś na niego odpowie? :roll:
_________________
Anioły dlatego latają, że lekce sobie ważą...
Co Wiedźma robi po godzinach - GALERIA
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7326
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 13:10   

baca napisał/a:
Uważam iż jest to jednak fenomen, że tak prosty związek chemiczny tyle namieszał w dziejach świata.

wiele takich prostych rzeczy jak by się wydawało,a dużo namieszają
"burze łamią mocne dęby-a trzcina się przed burzą tylko wygina "
tyle się mówi jak dobrze zostać samemu, sobie kawalerem-panną
ale nie cza na własnej skórze się przekonać
mam tu na myśli,ilu już przed nami silnych zdrowych a przegrało
i ile już nas uprzedzało o skutkach ,a nie słuchaliśmy
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
stiff 
Uzależniony od netu



Pomógł: 38 razy
Wiek: 62
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 4911
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 14:12   

Jacek napisał/a:
mam tu na myśli,ilu już przed nami silnych zdrowych a przegrało
i ile już nas uprzedzało o skutkach ,a nie słuchaliśmy

Wszyscy skupiamy sie na skutkach zapominając o przyczynach... :roll:
Co takiego sie zadziało ,ze alkohol stal sie niezbędny i towarzyszył nam podczas przezywania smutku czy radości... :roll:
Wychowałem sie w środowisko, w którym piło sie przy każdej okazji i bez okazji...
Podczas pracy i wypoczynku i za słabeuszy czy kapusi uważało sie tych co pili niewiele lub wogóle...Szacunkiem cieszył sie ten co miał mocny łeb,dopóki nie zaczął zaliczać gleby co było nieuchronne przy takiej ilości wypijanego alkoholu...
Dzisiaj wśród młodzieży propagowane jest ,za obopólna zgoda wszystkich,picie piwa przez młodzież...W dobrym tonie jest spędzenie czasu w Pubie przy browcu do czego zachęcają reklamy,a przecież każdy z nas wie ,ze to jeden z etapów uzależnienia...
Ja przeprowadziłem z moja córka kilka rozmów na ten temat i z duma sie pochwale,ze przyniosło pozytywny efekt...
_________________
Jesteś taką osobą, jaką decydujesz się być...
 
     
montreal 
[*][*][*]


Pomógł: 10 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 798
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 14:18   

Dkla mnie skutki są jasne. Widzę, odczuwam. Od długiego czasu odkładam myślenie o przyczynach. Mam dobrego prowadzącego na swojej terapii, który zasugerował mi, że przyczyny mogą leżeć w jakiejś konkretnej mnie strefie. Ciągle jest to dla mnie jednak czarną magią. Nie jestem gotowy, by móc zmierzyć się z tym wprost, ale wciąż o tym myslę, kiedy przychodzi czas na terapeutyzowanie sie. Nie chcę cofać się do przyczyn. Mam jakąś wewnętrzną blokadę, która mnie na to nie pozwala. skupiam się na teraźniejszości.
_________________
"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię" Jonathan Carroll
 
     
stiff 
Uzależniony od netu



Pomógł: 38 razy
Wiek: 62
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 4911
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 14:29   

montreal napisał/a:
Mam jakąś wewnętrzną blokadę, która mnie na to nie pozwala.

Tylko,ze to nieodzowny element tej układanki jest, a bez sięgnięcia w przeszłość
i w jakimś sensie rozliczenie jej, to trudno wrócić do trzeźwego życia.
To przy pierwszej nadarzającej okazji może wyjść z Ciebie w malo oczekiwanym momencie i skłonić Cie może ,do napicia sie ,aby znów o tym zapomnieć czego pamiętać nie chcesz...
_________________
Jesteś taką osobą, jaką decydujesz się być...
 
     
montreal 
[*][*][*]


Pomógł: 10 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 798
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 14:35   

Może masz rację, Stiff. ja wciąż uważam, że nie jestem trzeźwy do końca, tak, jakbym pragnął. Nie pije od kilku miesięcy, jest mnie dobrze, mam jakieś założenia, które chcę realizować i cele, które kuszą swa fajnościa, ze trudno by było je spieprzyć...
Może i całe clue leży właśnie tam, w przeszłości... Nie mam pojęcia.
_________________
"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię" Jonathan Carroll
 
     
stiff 
Uzależniony od netu



Pomógł: 38 razy
Wiek: 62
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 4911
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 15:38   

montreal napisał/a:
ze trudno by było je spieprzyć...

Raczej łatwo możesz je stracić jeśli wrócisz do picia... :D
Dziś możesz zadbać,aby o jutro być spokojny...
_________________
Jesteś taką osobą, jaką decydujesz się być...
 
     
Wiedźma 
Administrator


Pomogła: 190 razy
Dołączyła: 04 Paź 2008
Posty: 9493
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 16:02   

Przyczyna? :roll:
Często leży ona w tak odległej przeszłości, że nie da się z tym już nic zrobić.
Dzieciństwo, do którego cofnąć się nie da by wpłynąć na własne wychowanie,
znaczące relacje z osobami, z którymi straciliśmy kontakt, czy dawne emocje,
które odcisnęły głębokie piętno w naszych psychikach i osobowościach... To se ne wrati...
Zmiany są nieodwracalne, na ich bazie postępował nasz rozwój, budowało sie nasze JA.
Nasza przeszłość jest częścią nas samych i nie możemy istnieć w oderwaniu od niej,
a zmienić jej nie jesteśmy w stanie.

W leczeniu alkoholizmu nie szuka się przyczyn, ale zajmu się się skutkami.
Brzmi to może trochę niedorzecznie, bo jesteśmy przyzwyczajeni do odwrotnych działań przy innych chorobach.
Szukanie uniwersalnej, może organicznej przyczyny uzależnienia pozostawione jest naukowcom,
którzy być może kiedyś wymyślą na tej podstawie pigułkę na alkoholizm,
podobnie jak to jest w przypadku innych nieuleczalnych jak dotąd chorób.
Natomiast indywidualne wychodzenie z alkoholizmu polega na nauczeniu się z nim żyć,
czyli na niwelowaniu jego skutków.

Ja osobiście jestem ciekawa co spowodowało moje skłonności do chemicznych znieczulaczy bólu istnienia,
jednak nie jestem pewna, czy potrafiłabym znieść wydobyte na światło dzienne
jakieś mroczne miazmaty z głębin mojej podświadomości (dzień dobry, Iras 8) ),
może konfrontacja z tym czymś byłaby tak bolesna, że musiałabym znów to znieczulić...
To już chyba wolę nie znać przyczyny, dla własnego BHP :?
_________________
Anioły dlatego latają, że lekce sobie ważą...
Co Wiedźma robi po godzinach - GALERIA
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7326
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 16:14   

montreal napisał/a:
skupiam się na teraźniejszości.

i o to w tym chodzi
przecież użytkownik komputera nie musi znać jego budowy,aby do niego zasiąść
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
Ate 
Nimfomanka netowa


Pomogła: 36 razy
Wiek: 54
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 1869
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 16:41   

no nie wiem czy to jest ta wlasciwa droga :?
To zwyczajna technika wyparcia bolesnych wspomnien. Bo mimo, ze ich nie pamietam one caly czas we mne tkwia i wystarczy wprowadzenie mnie np w stan hipnozy i wszystko bedzie jasne jak na dloni.
Ja podjelam decyzje, ze przeprowadze extra terapie, po tej tradycyjnej teraz. I bedzie to bolesne, ale tylko raz, ten jeden jedyny raz i nigdy wiecej, pod okiem dobrego terapeuty mozna rozprawic sie z przeszloscia. Chce zaczac zycie od nowa, wyprostowac wszystko co sie da, bezwzgelednie i obiecalam sobie, ze juz nie bede sie bala, bo wiem ze warto przelamac starch po to aby wreszcie zyc pelnia zycia.
_________________
fortes fortuna adiuvat
Ostatnio zmieniony przez Ate Nie 15 Mar, 2009 16:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7326
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 16:47   

Ate napisał/a:
wprowadzenie mnie np w stan hipnozy

gdy by to było takie proste to by to stosowano w wielu innych przypadkach
a po za tym czy nie lepiej nie otwierać bolesnych wspomnień
co oczy nie widzą to serce nie boli
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
Ate 
Nimfomanka netowa


Pomogła: 36 razy
Wiek: 54
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 1869
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 16:58   

Jacek napisał/a:
co oczy nie widzą to serce nie boli
boli Jacku, boli , mam mase bardzo przykrych wspomnien ktore doskonale pamietam
Jacek napisał/a:
gdy by to było takie proste to by to stosowano w wielu innych przypadkach
bo to nie jest proste poza tym jest po prostu wygodniej tez dla pacjentow stosowac technike wyparcia i jesli nie odbywa sie ten caly proces leczenie pod okiem naprawde doskonalego specjalisty to moze sie zakonczyc tragicznie.
_________________
fortes fortuna adiuvat
 
     
Nik@ 
Towarzyski



Pomogła: 14 razy
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 316
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 17:01   

Ate napisał/a:
obiecalam sobie, ze juz nie bede sie bala, bo wiem ze warto przelamac starch po to aby wreszcie zyc pelnia zycia.


a czego się boisz Ate?
 
     
Jagna 
Gaduła


Pomogła: 16 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 09 Paź 2008
Posty: 932
Wysłany: Nie 15 Mar, 2009 17:14   

Również myślałam o hipnozie, jestem podatna, wierzę w sugestię...Swojego czasu śp Maria Szulc z dużym powodzeniem leczyła alkoholizm, czy leczyła? Sugestia działała na niektórych ludzi i mieli wstręt do alkoholu. No właśnie, na niektórych.
Nie działa to na wszystkich, nadal jej uczniowie mają swoje gabinety i leczą hipnozą.
W pierwszym roku abstynencji miałam przemożną chęć zrobienia porządku ze swoja duszą, bolączkami....zrobiłam kilka terapii i tych tematycznych i warsztatów rozwoju osobistego.
Z perspektywy odczuwam, że bardzo przydatne były dla mnie warsztaty ustawień wg Berta Hellingera. Oj działo, się działo i bolało , ale....poczułam ulgę i takie pogodzenie się ze sobą. Najwięcej namacalnych efektów tych ustawień ma się "zadziać" do roku po.
Na warsztatach byłam ot tak, jako przeciętny człowiek z jakimś problemem. Zaskoczyło mnie, że w trakcie terapii psycholog wiedziała "sama" o mnie już tyle, także o mojej chorobie i kilku innych zdarzeniach, traumach. O kilku dopiero się dowiedziałam, oczywiście szok i ból...ale nie trwało to długo.
Już nie zastanawiam się "dlaczego" zostałam alkoholiczką, żyję i staram się, by żyć tak abym nie chciała już wracać do picia i takiego życia( picie to tylko nakładka, mogła być narkomania albo anoreksja...?)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12