Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kobieta, która kocha za bardzo
Autor Wiadomość
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Nie 10 Sie, 2014 09:29   

Mieliśmy się dziś spotkać z M.,miałam oddać mu jego rzeczy, zostawił w skrzynce klucze. Czuję się okropnie, znowu ten ból i poczucie odtrącenia, chce mi się płakać, czuję się samotna. Wiem, że tak jest lepiej, że być może to zbyt szybko. Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo wyczekiwałam tego spotkania...
 
     
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 11:17   

Odstawienia ciąg dalszy. Boli, boli, boli. Czuję się jak na detoxie. Nie wiem czy najlepszym czy najgorszym jest fakt, że wystarczyłby sms, rozmowa, spotkanie... tak niewiele i tak bardzo w zasięgu, tak blisko. Ale potem kac, poczucie winy, utrata kontroli... kołowrotek by ruszył... Trzeba przetrwać, chcę przetrwać, przeczekać, przeżyć. Potem już będzie łatwiej, lepiej, inaczej. Muszę przestać być żeby móc się stać... Proszę o modlitwę.
 
     
Jo-asia 
Uzależniony od netu
miłośniczka



Pomogła: 59 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 3028
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 14:18   

Jestem myślami przy Tobie.
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
pterodaktyll 
Moderator
.....zmieniłem narodowość, jestem alkoholikiem....


Pomógł: 191 razy
Dołączył: 17 Mar 2009
Posty: 15198
Skąd: z...mezozoiku
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 14:22   

Amy1983 napisał/a:
. Czuję się okropnie, znowu ten ból i poczucie odtrącenia, chce mi się płakać, czuję się samotna.

Cytat:

Odstawienia ciąg dalszy. Boli, boli, boli. Czuję się jak na detoxie. Nie wiem czy najlepszym czy najgorszym jest fakt, że wystarczyłby sms, rozmowa, spotkanie... tak niewiele i tak bardzo w zasięgu, tak blisko.

Jak sobie wymyślisz tak będziesz miała zwykł mawiać mój terapeuta........... :bezradny:
Amy1983 napisał/a:
potem kac, poczucie winy, utrata kontroli..

Na własne życzenie jakoby, nie sądzisz? :bezradny:
_________________
:ptero:
 
     
szymon 
Uzależniony od Dekadencji


Pomógł: 112 razy
Dołączył: 23 Sty 2011
Posty: 5002
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 14:54   

pterodaktyll napisał/a:
ak sobie wymyślisz tak będziesz miała zwykł mawiać mój terapeuta........... :bezradny:

ja tylko bym tak rąk nie rozkładał, bo mi podobnie kiedyś mówili i to jedno z lepszych haseł jest
bo to To, on, ona, ja, kreuje w głowie to, jak się teraz czuję, nikt inny
i nie ma takiej siły na świecie, żeby to zmieniła, tak myślę ja
 
     
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 18:09   

Nie będę wmawiała sobie, że czuję inaczej. Odstawienie czegoś, co uzależnia nie jest łatwe, dla nikogo. Ja to przeżywam właśnie tak. I żeby iść dalej muszę odstawić i muszę przeżyć.
 
     
Jras4 
Docent


Pomógł: 10 razy
Wiek: 47
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 3301
Skąd: Siedlce
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 18:34   

Amy1983 napisał/a:
co uzależnia nie jest łatwe
a chciałaś by było łatwo miło i pszyjemnie ? haha nie da sie musi boleć to co uzaleznia musisz całkiem wykreslić z zycia i to bez litości
_________________
KATOLIK CZARNY PEDOFIL
 
 
     
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 20:43   

Jras4 napisał/a:
a chciałaś by było łatwo miło i pszyjemnie ?

No pewnie, chociaż wiem, że to niemożliwe. Są momenty, że radzę sobie bardzo dobrze, czuję wewnętrzną zgodę i wolność. Ale czasami... mam wrażenie, że rozpadnę się na tysiące kawałeczków...
 
     
Nie.Anioł 
Gaduła
...



Pomogła: 20 razy
Wiek: 34
Dołączyła: 26 Gru 2012
Posty: 888
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 21:08   

Amy, wiesz tu nie chodzi o to, żeby wmawić sobie, że czujesz inaczej niż czujesz. Tylko o to by się niepotrzebnie nie nakręcać, nie gdybać, nie wybiegać w przyszłość. Żyć tu i teraz.

Pamiętaj, że najważniejsza jest zawsze chwila obecna. Przeszłości nie zmienisz, a przyszłość niepewna, tylko teraz należy do Ciebie.

Rozumiem, że Ci ciężko- to normalne ale, jeśli będziesz pracowała nad swoją trzeźwością, to będzie lżej. Wiesz rany zanim zaczną się goić trzeba odkazić, a to bolesny proces, ale przyspiesza gojenie. Można i bez bólu, nie odkazić, tylko wtedy nie ma się co dziwić, że proces gojenia trwa dłużej i rana co rusz otwiera się na nowo.
 
     
szika 
Trajkotka
Uzależniona i DDA



Pomogła: 39 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 30 Sie 2013
Posty: 1786
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 21:38   

Amy a tak zapytam jesli mogę...
czy Ty byłas u jakiegos specjalisty od uzaleznień? masz diagnoze fachową?

dlaczego pytam...

nie to, żebym chciała podważać cokolwiek, napisze o moich doświadczeniach..
ja równiez czytałam różne ksiązki...
kiedyś, dawno juz temu, gdy przestałam pić, może miałam trzeźwości ze dwa lata, wpadły w moje ręce materiały na temat zaburzeń osobowości... rózne tam były wymienione... i ja w bardzo wielu siebie zobaczyłam, najbardziej mi pasowała osobowośc Borderline (!!!???)...
"Kobiety, które kochają za bardzo" równiez czytałam i oczywiście siebie zdiagnozowałam jako uzaleznioną od miłości... pasowały mi wszystkie symptomy...jeździłam na mitingi SLAA... ale jakoś nie zagrzałam tam na długo miejsca...

gdy juz pisałam tu na forum, w któryms momencie zadałam sobie i forumowiczom pytanie czy ja jestem współuzależniona?
cały szereg objawów wskazywał że tak...

tak więc trochę jak w syndromie studenta sama diagnozowałam sobie różne zaburzenia, koniecznie chciałam się gdzieś "zakwalifikowac" bo najzwyczajniej w świecie szukałam swojej tożsamości...

to co teraz piszesz, że doszło do rozstania...

według mnie ból, który przeżywasz jest najbardziej naturalny na świecie!!!!
mam wrażnie, że poczucie winy odczuwasz z powodu tęsknoty za męzczyzną, z którym wiązałaś nadzieje na związek...
przecież nic w tym złego, że chciałas z nim być, ani w tym, że dziś rozsypujesz się na kawałki - jak to okreslasz... legły w gruzach Twoje marzenia...
sorki, ale ja nie widze w tym nic "chorobowego" - wręcz przeciwnie...
_________________

 
     
szika 
Trajkotka
Uzależniona i DDA



Pomogła: 39 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 30 Sie 2013
Posty: 1786
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 21:51   

jesli mogłabyś... napisz cos więcej o tym kacu, poczuciu winy... prosze...
mam wrazenie, że ma to związek z Twoimi przekonaniami na swój temat...
ale napisz Ty... nie chce Ci nic sugerować swojego... bo oczywiście mogę się mylić...
_________________

 
     
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 22:05   

szika,
Tak, jestem w terapii i jestem zdiagnozowana jako DDA i osoba współuzależniona.
szika napisał/a:
sorki, ale ja nie widze w tym nic "chorobowego" - wręcz przeciwnie...

Uzależnienie od chorej miłości było u mnie źródłem zarówno problemów z używkami, kompulsywnym objadaniem się, przygodnym seksem, depresji, rozwodu... Tyle że wcześniej wypierałam to przerzucając odpowiedzialność na mężczyzn, rodziców... I to mi podkreśliła terapeutka na ostatniej sesji. Moja siostra ma podobne problemy, nasza rodzina była dysfunkcyjna.
Zresztą związek z M. był niezdrowy. Moje "odskocznie", jego niedostępność, moje używki, jego dług, moja zazdrość, jego dystans, moje dialogi z nim w głowie, jego dwubiegunowość, ciągłe "odbijanie piłeczki", no i 9 rozstań, ciągłe powroty, obwinianie, obrażanie... DOŚĆ!!!
 
     
szika 
Trajkotka
Uzależniona i DDA



Pomogła: 39 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 30 Sie 2013
Posty: 1786
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 22:13   

Amy1983 napisał/a:
Zresztą związek z M. był niezdrowy. Moje "odskocznie", jego niedostępność, moje używki, jego dług, moja zazdrość, jego dystans, moje dialogi z nim w głowie, jego dwubiegunowość, ciągłe "odbijanie piłeczki", no i 9 rozstań, ciągłe powroty, obwinianie, obrażanie... DOŚĆ!!!

to zupełnie tak samo jak u mnie ....
Amy1983 napisał/a:
jestem w terapii i jestem zdiagnozowana jako DDA i osoba współuzależniona.

to super:)
wszystko co wymieniłas miałam łącznie z alkoholizmem, oprócz przygodnego seksu... tego nie znam... tu akurat jestem bardzo monotematyczna i lojalna...
a o tym poczuciu winy?
napiszesz coś?
_________________

 
     
Amy1983 
Małomówny


Dołączyła: 27 Lip 2014
Posty: 61
Skąd: Skątowni
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 22:25   

szika napisał/a:
napisz cos więcej o tym kacu, poczuciu winy...

Kac i poczucie winy pojawiają się, bo:
1. Zostawiam kogoś, kto być może mnie potrzebuje. Ale nic nie wskazuje na to, że mnie potrzebuje. Mimo to poczucie winy jest.
2. Związek nie służy żadnemu z nas. Jeśli decyduję się odejść to powinnam odejść, a nie wracać.
3. Odstawiam M., a potem piszę, dopytuję... Mimo, że radzę sobie bardzo dobrze gdy go nie ma, nawet lepiej.
4. Zerkam na jego profil na fb.
5. Byłam/jestem zazdrosna.
6. Nie zrobiłam wszystkiego, by ratować związek, nie byłam wystarczająco dobra.
7. Mam w sobie lęk, że jemu beze mnie dobrze, a mnie bez niego ciężko i źle.
8. Na początku związku nie byłam gotowa żeby wychowywać jego dziecko, potem on wyizolował go zupełnie.
9. Wiem, że robię dobrze, a mimo to nie ufam sobie.
10. Wiem, że gdyby pojawił się w drzwiach, rzuciłabym mu się na szyję i wszystko przestałoby mieć jakiekolwiek znaczenie...

Ja nawet czytając to widzę irracjonalność tych "argumentów" - WSZYSTKICH!!! Ale emocje wewnątrz mnie generują poczucie winy.
 
     
szika 
Trajkotka
Uzależniona i DDA



Pomogła: 39 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 30 Sie 2013
Posty: 1786
Wysłany: Pon 11 Sie, 2014 22:50   

powiem Ci, że "odwaliłaś" juz kawał dobrej, terapeutycznej roboty... gratuluję :okok:
bardzo fajnie, że potrafisz to zobaczyć, wymienić... to wcale nie jest łatwe...
powiem Ci tez, że to co napisałaś to tak jakbys napisała o mnie sprzed całkiem niedawna :)

spójrz na te listę... to wszystko co napisałaś to sa Twoje PRZEKONANIA...

pewnie zarzuciłaś Marsa i Wenus...
polecam Ci ponownie...
dla mnie ta ksiązka była przełomem...

większośc moich przekonań udało mi się dzięki tej ksiązce rozebrać na czynniki pierwsze...
i to nie tylko tych co do mnie jako kobiety...ale równiez zmieniło się moje spojrzenie na mężczyzn ... i to o 180 stopni...
wiele rzeczy, które uwazałam za dysfunkcje okazało się całkowicie normalnymi, kobiecymi cechami... a facetów poprostu nie rozumiałam... mierzyłam ich zachowania swoja miarą - kobiety... a ci jak uparte osły nie chcieli wpasowac się w moje widzenie i wyobrażenie... bo to poprostu było niemozliwe...

a ten związek to juz tak definitywnie? jestes tego pewna, że to nie ten?
bo coś mi się zdaje, że ten facet jeszcze będzie Ci do czegoś potrzebny... jesli nie on sam to pamięc zdarzeń, emocji... on Ci pokazuje Twoje dysfunkcje i Twoje słabe punkty do przepracowania...

ode mnie tak jeszcze dwa słowa... ja to dopiero niedawno zrozumiałam...
wybieram w moim otoczeniu, przyciagam takich ludzi, którzy mi sa potrzebni... to, że się na kogoś wkurzam to doskonały drogowskaz dla mnie gdzie jeszcze mam "wirusa'...

no i przede wszystkim akceptacja... świat jest doskonały, dobry, idealny... to my kreujemy problemy...

jest jeszcze jedna ksiązka Beaty Pawlikowskiej "W dżungli podświadomości"... to seria bodajże czterech tytułów, ale według mnie wystarczy pierwsza część...
w kąciku czytelniczym na tym forum jest fragment tej ksiązki...
http://komudzwonia.pl/vie...p=653651#653651

wiele osób tutaj ta ksiązka porwała dosłownie :)
może znajdziesz czas... :)
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.94 sekundy. Zapytań do SQL: 11