Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: strażnik
Śro 21 Sty, 2009 12:20
Starość...
Autor Wiadomość
Andy 
(banita)


Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 144
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 10:41   Starość...

coz myslicie o starosci...??

Nie podzielam zdania Cycerona iczy Seneki z jest ona piękna i dostojna..Obaj zreszta smiercia starcza naturalna nie pomarli..


Łatwo im mówic gdy trzos pełny.. :D

starosc to niemoc,gnuśnośc,zrzedzenie,gorycz,utrata sił,brzydota...przerazające.. fsdf43t
Ostatnio zmieniony przez pterodaktyll Śro 23 Wrz, 2015 23:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Andy 
(banita)


Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 144
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 10:45   

ku*** nie chce i nie moge byc stary.. :shock:
 
     
Jagna 
Gaduła


Wiek: 49
Dołączyła: 09 Paź 2008
Posty: 938
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 10:57   

Andy napisał/a:
starosc to niemoc,gnuśnośc,zrzedzenie,gorycz,utrata sił,brzydota...przerazające..
Ale może i wreszcie....mądrość :)
_________________
Rozwój zaczyna się w momencie wyjścia ze strefy wygody.
 
     
Wiedźma 
Administrator


Dołączyła: 04 Paź 2008
Posty: 9695
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 11:13   

A mi się nasunął taki paradoks - ludzie zwykle chcą długo żyć, ale nikt nie chce być stary :?

I za diabła nie można tego pogodzić (o ile się nie jest wiedźmą fsdf43t )
_________________
Anioły dlatego latają, że lekce sobie ważą...
Co Wiedźma robi po godzinach - GALERIA
 
     
Arhuna 
Małomówny


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 49
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 11:15   

Ktos madry powiedzial, ze starosc jest odbiciem naszego zycia. Jesli bylo wartosciowe to i ona taka bedzie:)
Jak dla mnie jest to tez czas refleksji, a dla niektorych moment na naprawienie roznych relacji z innymi ludzmi, bo w koncu jest czas i madrosc, ktora czesto pojawia sie dopiero po latach:)
Pamietam starosc mojej babci i babci przyjaciolki. Jakze byly rozne...
Moja babcia zawsze otoczona wianuszkiem dzieci i wnukow, a tekze swojej rodziny i sasiadow, usmiechajaca sie w ostatnich miesiacach do dziadka, ktorego widziala przy swoim lozku (niezyjacego od 10 lat) i babcia przyjaciolki przerazona ta ostatnia chwila w szpitalu, na ktorej pogrzebie bylo zaledwie kilka osob...
Moim zdaniem warto jest "pracowac" przez cale zycie po to by nie bac sie pozniej tych ostatnich chwil:)
_________________
Czasem aby pomóc trzeba podać pomocną dłoń, a czasem pokazać jak wyglądają frontowe drzwi zatrzskujące się za mną.
Wiem to, a jest tak trudno...
 
     
wolf 
(konto nieaktywne)

Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 1208
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 11:32   

Andy napisał/a:
starosc to niemoc,gnuśnośc,zrzedzenie,gorycz,utrata sił,brzydota

Tischner w jednym z ostatnich wywiadow powiedzial ze:
cierpienie wcale nie uszlachetnia.........wrecz odwrtotnie
i wiedzial co mowi w taamtej chwili .........co prawda mowil to bez jakiegos szcegolnego zalu...........poprostu stwierdzil stan rzeczy taki jaki on jest-a nie taki jakim by go chcieli widziec postulanci niczym opisani cycero z Seneca

wiecie tak juz jest-------o starosci dobrze wypowiadaja sie mlodsi. lub starzy od dziecka.
a o prawdziwej godnej , szlachetnej , dobrej starosci---------nie wypowiada sie nikt-bo jak taka starosc ma-uwaza to za rzecz normalna-a jak to utraci- to juz i pogadac za wiele nie potrafi :D

moja babcia w chwilach powrotu do normalnosci---------plakala ze utracila swoje czlowieczenstwo.a juz moment potem nie wiedziala kim jest, gdzie sie znajduje itd
dziadek do chwili udaru mozgu mial 93 lata------byl jak stare gatunkowe wino. :D
od momentu udaru-zyl jeszcze trzy lata-ostatni rok spedzil w pampersach i w gdy wracala mu swiadomosc strasznie sie tego wstydzil-------a na koniec pomylil wszystkich zywych wokol niego z tymi co umarli....i autentycznie chcial umrzec
nie wiem czy w boga wierzyl............ale w cos tam wierzyl po swojemu----godzinami gadal z duchami przeszlosci
 
     
Arhuna 
Małomówny


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 49
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 11:51   

Najgorzej jest kiedy wokol ciebie jest "robota", a prawie zawsze jest chociaz przez pare miesiecy/tygodni. Na to aby odejsc jednej nocy trzeba sobie chyba bardzo zasluzyc, chociaz Biblia ostrzega przed odejsciem "nie przygotowanym", w mniejszym lub wiekszym jednak stopniu bylam swiadkiem roznych smierci i rzeczywiscie wolf masz racje (jesli to chciales powiedziec), ze nie ma nic gorszego niz "robienie w pampersy" jeszcze jak sie do tego jest swiadomym...
Wspominam jednak starosc (nie chorobe) moich dziadkow, sprawnych do 90-tki...
Tak, jak dobre wino:)
A ten czas,kiedy potrzebowali naszej opieki?
Wspominam jako cos bolesnego nie tylko dla nich, ale i dla nas, bo zbyt wielka mielismy swiadomsc jej (bo dziadek odszedl w trzy dni) odchodzenia- nigdy wiec nie traktowalam tego jako ciezaru... raczej jako chwili przygotowania na ten moment, na ktory nie da sie tak naprawde przygotowac...
_________________
Czasem aby pomóc trzeba podać pomocną dłoń, a czasem pokazać jak wyglądają frontowe drzwi zatrzskujące się za mną.
Wiem to, a jest tak trudno...
 
     
Ate 
Nimfomanka netowa


Wiek: 52
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 1876
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:00   

Gdzies slyszalam ze "starosc sie Panu Bogu nie udala" I tu sie zgadzam, bo starosc. nie jest piekna .
Nie powiem, ze sie ciesze , ze bede stara ( Andy, zartowalam, juz jestem :p ) ale godze sie na jej nadejscie , jest wprawdzie jedna, jedyna mozliwosc aby starosci uniknac , ale z niej nie skorzystam 8) Dlatego wlasnie bo mam swiadomsoc ,ze starosc nadejdzie chce zyc pelnia zycia, wykorzystac kazda drogocenna chwile.
Nie mozna mowic o starosci nie ocierajac sie o smierc. MOze dlatego ludzie tak boja sie starosci, bo nie chca odchodzic? Po starosci nie ma juz nic, i to dodatkowo nadaje jej negatywny wydzwiek. Wiem, ze bede stara ale nigdy nie chcialabym byc zalezna i umierac w meczarniach, wtedy skorzystam chyba z tego awaryjnego wyjsca 8|
Ostatnio zmieniony przez Ate Śro 21 Sty, 2009 12:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
wolf 
(konto nieaktywne)

Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 1208
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:00   

Arhuna napisał/a:
A ten czas,kiedy potrzebowali naszej opieki?
Wspominam jako cos bolesnego nie tylko dla nich, ale i dla nas,


ja mam z tym pewien problem.............odchodzenia babci nie pamietam--------bylem zbyt pijany w zyciu.a gdy umarla bylo za pozno na cokolwiek----a przeciez byla swego czasu najwazniejsza osoba w moim zyciu
z dziadkiem pamietam cale trzy lata -po udarze.
i najbardziej mnie bolalo ,ze pamietalem go jako czerstwego- niezwykle zywotnego faceta, z barwnym zyciorysem........trudno mi bylo zaakceptowac jego stan i rozumialme tez jego nastroje-gdy sie wsciekal na wlasna niemoc.
a kiedys , gdy mu bylem nogi-i taka niegojaca sie rane /jak rumien/ na nodze- powiedzial mi :
"darek------starosc jest do du** "

a przeciez wedle kryteriow wieku-------stary juz byl od 30 lat conajmniej
 
     
Andy 
(banita)


Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 144
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:19   

Jeszcze do niedawna nieliczni dozywali sędziwego wieku..dobor naturalny robił swoje..

Teraz stajemy sie planeta ludzi starych....Na ludziach starych zarabia się..

z innej strony instynkt samozachowawczy robi swoje.. :D

pzreraza mnie widok starych cierpiących a szczególnie osamotnionych starych ludzi..
 
     
Jagna 
Gaduła


Wiek: 49
Dołączyła: 09 Paź 2008
Posty: 938
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:28   

Abstrahując od filozofii starości, zastanawia mnie, co będzie z nami starymi ludźmi, w przyszłym świecie.Pewnie dom starości, separacja...Jeszcze kilka lat temu wiele rodzin nie godziło się na oddanie swojego rodzica do DOS, teraz wyraźnie się to zmienia, bez skrupułów większych, ot takie zycie, szybkie, zagonione za pracą, pieniędzmi.Poniekąd zrozumiałe-aspekty ekonomiczne niezawsze pozwalają na rezygnację z własnej pracy...ale. W kulturze wschodu, w krajach islamu starcy maja swoje ważne miejsce w społeczeństwie, dzieci, wnukowie mają obowiązek utrzymania i opieki nad starymi, niedołężnymi rodzicami. Starców otacza się troską i szacunkiem, są mądrością , wyrocznią. Starości się nie boję, nie chcę być niedołężna,nie chcę być ciężarem dla otoczenia.Ale może jak napisała Arhuna, jakie życie taka starość :roll:
_________________
Rozwój zaczyna się w momencie wyjścia ze strefy wygody.
 
     
Arhuna 
Małomówny


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 49
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:33   

To awaryjne wyjscie Ate zwalnia ludzi z odpowiedzialnosci...
Wiem, ze brzmi to moze jak maralizatorstwo, ale starosc jednych uczy innych jak do niej podchodzic. Cierpiec nikt by nie chcial (dlatego wlasnie sadze, ze na "szybka smierc trzeba sobie tam na gorze zasluzyc), ale to chyba nie oznacza, ze mozna kozystac ze skroconej sciezki...
_________________
Czasem aby pomóc trzeba podać pomocną dłoń, a czasem pokazać jak wyglądają frontowe drzwi zatrzskujące się za mną.
Wiem to, a jest tak trudno...
 
     
Ate 
Nimfomanka netowa


Wiek: 52
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 1876
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:35   

Jagna napisał/a:
.Pewnie dom starości, separacja.
a to wlasnie chyba teraz zapracowujemy sobie na to co z nami bedzie, od rodzicow zalezy czy wychowaja dzieci na egoistow ,ktorzy oddaja starych rodzicow do DOS, wyrzucaja ze swojego zycia jak zbedny mebel. Kazdego dnia sami zapracowujemy sobie na przyszlosc, jestem tego pewna. Moja 94letnia babcia jest tak kochana, ciepla i zyczliwa osobe, ze jej dzieci bija sie miedzy soba, kto ma sie nia opiekowac .
Bo dzieci oddaja to co otrzymaly od rodzicow .
Jagna a slyszalas to powiedzenie , ze domy starosci to zemsta za zlobka :roll: ?
_________________
fortes fortuna adiuvat
 
     
Ate 
Nimfomanka netowa


Wiek: 52
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 1876
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:36   

Arhuna napisał/a:
ze mozna kozystac ze skroconej sciezki..
dlaczego nie mozna ? Przeciez nawet jesli jakies konsekwencje tego kroku nastapia to ja bede je ponosila.
_________________
fortes fortuna adiuvat
 
     
Andy 
(banita)


Dołączył: 11 Paź 2008
Posty: 144
Wysłany: Śro 21 Sty, 2009 12:38   

Cyganka wywrózyła mi 100 lat zycia.. :shock:

i co z tym ku*** zrobic...??? :D

To Forum odjęło mi sporo zycia i zdrowia... :p
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.74 sekundy. Zapytań do SQL: 14