Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ciagle czuje się jak ofiara
Autor Wiadomość
Pati95 
Milczek


Wiek: 24
Dołączyła: 31 Maj 2020
Posty: 4
  Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 08:55   Ciagle czuje się jak ofiara

Witajcie,
Jestem nowa. Chciałam opisać swoją historię, ale uznałam, że od razu porusze jeden z moim problemów zwiazany z byciem DDA. W skrocie jednak dodam kawalek historii byście wiedzieli jak bylo u mnie. Jestem córką dwójki alkoholików mama z tatą pili odkąd pamiętam do tego mam brata narkomana (heroina, strzykawki w domu itd.) W wieku 17 lat sąd "zabrał mnie do domu dziecka. Mama zmarła na raka pijąc do samego końca (09.09.2018) od tego czasu coś we mnie pękło nie mogę sobie poradzić. Rozpoczęłam kolejny raz terapię przy okazji zdiagnozowano u mnie depresje i jestem na antydepresantach. Dociera do mnie, że potrzebuje pomocy już nie radzę sobie jak kiedyś. Mianowicie.. jeden z moich problemów które mi wadza to ciagle uczucie, że wszystko co zrobię źle to moja wina, że jak ktoś mnie krytykuje to znaczy, że jestem najgorsza, że do niczego się nie nadaje, że nigdy nie będę wystarczająco dobra, że wszystko psuje, że nie powinno mnie być skoro nic nie umiem... pisząc to mam wrażenie że znowu stwarzam "pozory" bycia ofiara.. jednocześnie źle się z tym czuje nie chce się tak czuć... mam nie zgodę. Wciąż to jednak jest i tak bardzo źle się z tym czuje... :zalamka: nie chce być ofiara nie wiem jak mam to zatrzymać... pisze pewnie trochę nie skladnie, mam nadzieję, że ktoś mi coś na ten mój post odpowie...
Pozdrawiam.
_________________
Nic nie dzieje się bez przyczyny
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 09:09   

Witaj. Ja tu widzę niskie poczucie własnej wartości. Niską samoocenę, kiepski obraz siebie. Jesteś w terapii to dobrze do tego depresja i leki. Jakiś początek jest. Nie jestem dzieckiem alkoholików ale w domu była przemoc i tzw. Toksyczny wstyd. Czułam.sie jednym wielkim wstydem z zerowym poczuciem własnej wartości. Na terapii nauczyłam się jak radzić z tymi wydrukowanymi negatywnymi przekonaniami. Od kogo to wzięłam, jak słuchać takiego wewnętrznego głosu w głowie i jak sobie z nim radzić. To trudna praca ale do zrobienia. Dasz radę. :pocieszacz:
 
     
jal 
Gaduła
Alkoholik dozgonny.


Pomógł: 10 razy
Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 640
Skąd: świętokrzyskie
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 09:34   

Pati witaj :)

Ja jestem DDD i też jestem bardzo krytyczny wobec swoich zachowań, na dodatek z wiekiem mi się to pogłębia... być może wiąże się to z niewybaczeniem sobie wielu sytuacji z przeszłości.
_________________
Mam bardzo silną wolę... robi ze mną co jej się tylko podoba.
Mój fotoblog
Ostatnio zmieniony przez jal Nie 31 Maj, 2020 09:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 09:42   

Warto się przyjrzeć jeszcze w jakie rolę wchodzi dziecko w rodzinie alkoholowej żeby przetrwać. Mam na myśli: bohatera, kozła ofiarnego, niewidzialne dziecko i maskotkę. Te role bywa, że się przenikają , w różnych sytuacjach dziecko wchodzi w różne role. Jeśli rodzice byli bardzo krytyczni, nieprzewidywalni, żyło się jak na bombie zegarowej to też można wchodzić potem w rolę ofiary.
 
     
olga 
Uzależniony od Dekadencji


Pomogła: 75 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 5596
Skąd: Hagen
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 11:48   

Witaj Pati :)
 
     
staaw 
Uzależniony od Dekadencji


Pomógł: 122 razy
Wiek: 48
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 9003
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 12:08   

Witaj Pati :serce:
_________________
Za demokracją bywam, przeciwko głupocie jestem...
 
     
Pati95 
Milczek


Wiek: 24
Dołączyła: 31 Maj 2020
Posty: 4
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 16:27   

Rodzice byli bardzo nieodpowiedzialni dochodziło do takich sytuacji, ze musiałam im podkradać pieniądze żeby było na jedzenie albo na opłaty jak zaczęłam praktyki w szkole to co udało mi się zarobić szło na życie nawet jak zostałam zabrana do domu dziecka pomagałam im finansowo przez pierwszy rok potem pomogli mi wychowawcy przejrzeć na oczy. Byłam typem bohatera wszystko brałam na siebie wszystko ogarnialam byłam rodzicem swoich rodziców. Teraz totalnie się wypalilam nie mam na nic siły jestem zmęczona.
_________________
Nic nie dzieje się bez przyczyny
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 16:36   

Ja też byłam rodzicem swoich rodziców i wszystko było na mojej głowie. Dla matki to i kozłem ofiarnym, w szkole byłam niewidzialnym dzieckiem. Nie było mnie słychać i staram się żeby jak najmniej było też widać. Byłam też rodzicem dla swojego rodzeństwa. Poszukaj tych ról w necie , zobacz co one " robią", jaki to bagaż. Wyjść z roli ofiary samej jest ciężko , potrzebna pomoc terapeuty, może terapia DDA.
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 16:58   

Pati takie coś znalazłam na fejsie;

PARENTYFIKACJA
Jest to zjawisko odwrócenia ról w rodzinie - kiedy dziecko staje się rodzicem swojego rodzica. Jakie są tego konsekwencje?
Prof. KATARZYNA SCHIER: Odwrócenie ról w rodzinie nazywamy parentyfikacją. To sytuacja, kiedy dziecko staje się odpowiedzialne za rodzica i jest obarczane ponad swoje możliwości. Dzieje się to zwykle w sposób ukryty, kiedy np. ratuje mamę w depresji, pocieszając, albo przejmuje jej obowiązki. Również wtedy, gdy rodzice obarczają je rolą mediatora w swoim konflikcie. Albo kiedy staje się tłumaczem, bo rodzice na emigracji nie znają języka. Destrukcyjną parentyfikację nazywam więc ukrytą formą przemocy albo ukrytą formą doświadczenia traumatycznego.
Ponieważ pozostawia ona trwały ślad w psychice dziecka?
Często słyszę, że przecież rodzice kiedyś pracowali na roli i dzieci dawały sobie radę. Dawały, bo to nie było emocjonalne, tylko instrumentalne. Pracowały ciężko z rodzicami, ale w rodzinnej hierarchii nadal były dziećmi. Wspierały rodziców w pracy, ale nie wyręczały. Doceniano ich wkład. Istotą parentyfikacji jest zatracenie granicy tego, kto jest rodzicem, kto dzieckiem.
Pani mówi za Zdzisławem Pietrasikiem, że żyjemy w kraju nie tylko matek Polek, ale i córek Polek, które przez całe życie zajmują się swoimi matkami, bo zostały delegowane do tej roli. Co się dzieje, kiedy córka staje się matką swojej matki?
Udaje potem silniejszą niż jest, dźwiga życiowe ciężary jak mitologiczny heros Herakles. Robi niezwykłe rzeczy. Jest masochistyczna, bywa narcystyczna. To postawa typu: z ciężarem i bólem na plecach przejdę przez życie. Często też doświadcza depresji. Córka Polka może mieć problemy z rozróżnianiem emocji, często nie potrafi ich nazywać. Jest zadaniowa, raczej działa, niż analizuje. Ma poczucie winy, że nie była wystarczająco dobra, bo przecież nie zdołała zająć się matką tak jak powinna. Tylko w jaki sposób dziecko może zaopiekować się dorosłym? Za tym stoi również duże poczucie wstydu, że rodzic nie jest rodzicem. Poza tym, to traumatyczne doświadczenie wczesnodziecięce może zostać zapisane w ciele. Poprzez różnego rodzaju somatyzacje, czyli reagowanie ciałem zamiast umysłem na to, co dzieje się w życiu, co z kolei może się niekiedy przekształcić w choroby autoagresywne. U sparentyfikowanych kobiet jest też niezadowolenie z ciała i jego funkcji – nadmierna koncentracja na nim, na wadze i wyglądzie. Dziś powszechna jest fiksacja na temat jedzenia, jak ortoreksja – konieczność spożywania zdrowych rzeczy. Również dysmorfofobia – przekonanie, że jedna część ciała jest szpetna i trzeba się jej pozbyć.Jakie znaczenie ma płeć w procesie odwrócenia ról?
Kobiety, które musiały się opiekować swoimi matkami, potem często same oczekują opieki od swoich córek, podwładnych, partnerów. Ta nienasycona dziecięca część wciąż się domaga opieki, której nie dostała. I tak to się międzypokoleniowo ciągnie. Co do kobiecości, to można definiować ją jako potencjał spełniania funkcji macierzyńskiej z jednej strony, z drugiej – jako rozwój człowieczeństwa w ramach swojej płci biologicznej i kobiecej seksualności. Kiedy kobieta jako dziewczynka zajmuje się swoją matką, może się z tych funkcji wycofać. Wejście w funkcję seksualną staje się niekiedy zagrożeniem dla relacji matka – córka.
Z czym mają problem parentyfikowane kobiety?
Z separacją z matką. Matka nie wypuszcza córki i pozostaje z nią w relacji symbiotycznej, a córka jest jej wierna. Bo żeby separacja mogła mieć miejsce, musi być przyzwolenie rodzica. U niektórych kopytnych jest to kopnięcie kopytem, żeby młode sobie poszło, u ludzi, niestety, tak się nie dzieje. To uwiązanie nie pozwala ani na realizację funkcji macierzyńskiej, ani seksualnej. Nie da się zbudować związku, kiedy rodzic cały czas jest tym, którym trzeba się zajmować, czyli skupia na sobie, swoich chorobach, okazuje niezadowolenie, krytykuje, ingeruje w życie córki. Homo sapiens, jeśli sam jest wewnętrznie dzieckiem, to przytrzyma swoje dziecko. Ma je po to, żeby nim się zajęło, zamiast dać mu wolność i puścić w świat. Konsekwencje są tak poważne, że często kobiety, które doświadczyły odwrócenia ról, nie wchodzą w inne relacje, bo mają poczucie winy wobec matek...
Rozmawiała Joanna Drosio-Czaplińska
Źródło: http://m.newsweek.pl/wied...y,404814,1.html

A ja wzięłam stąd;
https://www.facebook.com/matrycaEwy/
 
     
Pati95 
Milczek


Wiek: 24
Dołączyła: 31 Maj 2020
Posty: 4
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 17:21   

Dziękuję Maciejka za zaangażowanie :)
_________________
Nic nie dzieje się bez przyczyny
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 17:25   

Nie ma sprawy, i tak mi sie nudzi a temat parentyfikacji od czasu do czasu jeszcze lubi epoczytać, zwykle na coś nowego uwagę zwracam.
Pisz, pytaj czytaj niezbednik DDA na tym forum i z terapii warto skorzystać. Pewnie Ci cięzko po stracie mamy. Moi rodzice żyja , mają sie dobrze i widzą jak zwykle czubek własnego nosa ale gdyby któreś z nich odeszlo pewnie byłoby mi tez ciezko. Mimo wszystko mam z nimi silne więzi.
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Nie 31 Maj, 2020 17:29   

U mnei w domu byli jeszcze dziadkowie i ja z dziadków zrobiłam rodziców a z rodziców dzieci do opieki plus jeszcze moje rodzeństwo. Na terapii ddd pracowałąm nad odwóceniem ról , dziadki mieli być dziadkami, rodzice rodzicami a ja odzyskac miałam dziecko a moje rodzenstwo miało być rodzeńśtwem. Długo to trwało i bolało ale się udało.
 
     
Pati95 
Milczek


Wiek: 24
Dołączyła: 31 Maj 2020
Posty: 4
Wysłany: Pon 01 Cze, 2020 22:02   

Mama piła do samego końca... ostatni tydzień jej życia był najgorszym tygodniem mojego życia, musiałam sobie poradzić z wieloma trudnościami mimo że mój tata był obok to nie potrafił mnie wyreczyć ani w niczym pomóc bo tak go nauczyłam kocham go mimo wszystko bardzo mocno tak samo jak mame. Mój partner w ogóle nie jest w stanie tego zrozumieć że można tak kochać kogoś kto zrobił Ci tyle krzywdy. Ja jednak prócz tych złych momentów pamiętam też różne dobre rzeczy i nie mogę powiedzieć że "wychowała mnie ulica". Poruszałam już temat matkowania taty na terapi... muszę się nauczyć być jego córką i on powinien nauczyć się być moim ojcem. Ostatnio byłam w dolku i chciałam iść do szpitala psychiatrycznego bo tak nie mogłam sobie poradzić z myślami poszlam do taty cała zaplakana on widząc to bardzo posmutnial i nie wiedział jak mi pomóc i co powiedzieć widziałam ta jego miłość do mnie i bezsilność że nie wie co ma zrobić to jeszcze bardziej mnie dobilo... mam nadzieję że dam radę w końcu być w terapię i że nie uciekne niestety zawsze jak tylko zrobić się ciut lepiej rezygnuje z terapi :(
_________________
Nic nie dzieje się bez przyczyny
Ostatnio zmieniony przez Pati95 Pon 01 Cze, 2020 22:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 62 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3258
Wysłany: Wto 02 Cze, 2020 04:41   

Praca na terapii jest trudna, bolesna, dotyka się i pracuje nad różnymi trudnymi rzeczami, pomaga też przyjrzeć się sobie , odkryć siebie. Wiesz już , że jak poczujesz się lepiej to jest blokada, opór żeby dalej korzystać z takiej pomocy. Może warto spróbować dojść dlaczego uciekasz od dalszej pracy.
A wracając do taty to myślę , że jak nauczysz się stawiać funkcjonalne granice , że nie będziesz jego mama to on nie wejdzie w rolę dziecka. Ja postawiłam swojemu ojcu granice i on przestał do mnie się żalić, wciągać mnie w swoje wojenki, szukać we mnie wspólnika. Przestałam brać w tym udział. Nauczyłam się co to znaczy być córka i że to nie oznacza brania na siebie nie moich ciężarów.
Ty też się nauczysz.
 
     
jal 
Gaduła
Alkoholik dozgonny.


Pomógł: 10 razy
Dołączył: 16 Maj 2010
Posty: 640
Skąd: świętokrzyskie
Wysłany: Wto 02 Cze, 2020 06:57   

Pati95 napisał/a:
... mam nadzieję że dam radę w końcu być w terapię i że nie uciekne niestety zawsze jak tylko zrobić się ciut lepiej rezygnuje z terapi :(


Warto dokończyć a następnie swoje postanowienia wprowadzać w życie... przeszedłem wiele różnych terapii i z każdej coś zabrałem dla siebie.
Trzymam kciuki i pozdrawiam :)
_________________
Mam bardzo silną wolę... robi ze mną co jej się tylko podoba.
Mój fotoblog
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.7 sekundy. Zapytań do SQL: 15