Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Burzę swój świat iluzji
Autor Wiadomość
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Czw 07 Lut, 2013 11:32   Burzę swój świat iluzji

Ile razy jeszcze będę powstawać?
Wczoraj po raz kolejny przyjęłam do wiadomości,że błąd tkwi we mnie!
Po raz kolejny zobaczyłam siebie jako wybawcę a nawet obsesora!
Nie jest fajnie.
Wierzę w swoją SW ale głównie w to,ze wciąż mi ona podpowiada
,pokazując moje błędne podejście do sprawy,już jak na dłoni wyciągniętej leżą
-obsesyjne myśli,wynikające z nich zachowania,błąd założenia,że tym razem
to nie stare a nowe-inne.
Jedna myśl leży dziś u podstaw tego kolejnego podnoszenia się
-jest szansa na to,ze dam radę pogodzić się wreszcie z odrzuceniem w dzieciństwie!
Wybaczę temu rodzicowi bo rozumiem,że inaczej nie potrafił.
Zmień myśli i zachowania a zmienią się uczucia-tylko nad tym muszę
od dziś pracować jako nad pierwszym zadaniem.
Jak się zmienię(to w środku) to będę gotowa... :>
nowa?inna?fajna?zdrowa? :glupek:
Ostatnio zmieniony przez MILA50 Czw 07 Lut, 2013 11:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3569
Wysłany: Czw 07 Lut, 2013 17:25   

Tak sobie myślę na ile ja mam przepracowany/ skonfrontowany ból i uczucia związane z odrzuceniem mnie jako dziecka przez moich rodziców? Na ile mam przeżyte i skontaktowane tamte uczucia bólu, złości, żalu, bezradności związane z odrzuceniem na przeróżne sposoby przez opiekunów tamtego okresu bo mną opiekowali się rodzice ale i przez pewien czas i dziadkowie, którzy tak naprawdę odrzucali mnie jako dziecko wymagając dorosłych, odpowiedzialnych zachowań od dzieciaka.

Nasunęła mi się myśl, że moi opiekunowie nie akceptowali dziecka w nich i odrzucali sami siebie co nie usprawiedliwia niedojrzałych zachowań i nie brania za nie odpowiedzialności chociaż przynajmniej dla mnie pozwala zrozumieć dlaczego postępowali tak a nie inaczej....

Zaczęłam się zastanawiać na ile, kiedy, w jakich sytuacjach i w jaki sposób ja sama odrzucam siebie, nie dbam o siebie, o swoje potrzeby, nie korzystam za swoich zdolności , talentów, na ile dbam o swój rozwój. Wprawdzie rodzice mnie odrzucili dawno temu jako dziecko i jak pokazało życie jako dorosłą osobę bo złamałam rodzinne tabu i wyłamałam sie z rodziny ale to jest ich sprawa/problem ważniejsze jest bym nauczyła sie nie odrzucać/ porzucać samej siebie i być dla siebie takim rodzicem jakim chciałabym żeby byli dla mnie moi fizyczni/ realni rodzice.
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Czw 07 Lut, 2013 21:39   

perełka napisał/a:
w jaki sposób ja sama odrzucam siebie,


To dla mnie problem bo ja chcę popracować nad odrzuceniem tego co wyrosło na bazie tego
mojego poczucia opuszczenia.Całe dzieciństwo i praktycznie lata późniejsze także
spędziłam z rodzicami...wrósł we mnie jednak brak czegoś...to wyszło bardzo wyraźnie na terapii uzależnień,to do dziś ma na moje zachowania i myślenie wpływ...
ja to już tak długo rozkminiam a nie mogę do końca tego rozwalić.
Dotyczy to moich relacji w związku....już po nim ale ja chcę zmienić co mogę...
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3569
Wysłany: Pią 08 Lut, 2013 06:36   

Może po prostu daj sobie czas powolutku dojdziesz co to jest. Żeby coś zmienic to najpierw trzeba zobaczyć co jest do zmiany a potem to już pójdzie.

Ja ciągle odkrywam nowe rzeczy i powoli wyciągam je na wierzch, kontaktuję się z uczuciami tam schowanymi, przezywam je i zmieniam co mi szkodzi. Czasem są to inne sposoby czegoś co wdł. mnie już rozpracowałam a tu nagle psikus okazuje sie, że to jest inny sposób starego problemu.
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Sob 09 Lut, 2013 13:02   

Z moimi cechami DDA dawno się zapoznałam.I co?
Kiedy wchodziłam w nowy związek bardzo uważnie obserwowałam siebie i korygowałam to
co było tym starym,co już znałam i wiedziałam,że mnie zwiedzie.
Jednak gł. iluzja,której uległam była podstawą tego zw.
"to jest ten,to jest to,teraz sie uda bo...'
Wbrew wiedzy,że oddasz tylko to co masz,co wiesz,co umiesz....
on się podniesie,odbuduje,uwierzy w siebie,wzbogaci się o to co dostanie..
i dalej będzie tkwił w swoich starych schematach myślowych i starych zachowaniach
ponieważ nie jest zainteresowany ZMIANĄ a tylko odbudową.
Ha!
Było by ok.bo ludzkie jest pomaganie innym...
Pytanie dlaczego ja czuję porzucenie?(sama go wielokrotnie prowokowałam i wywoływałam)
otóż...ja chciałam dla SIEBIE jego zmiany!
Zaborczość,chęć posiadania no i przynależność do kogoś.
Ten mój brak z dzieciństwa się kłania.
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 10:34   

To moje życie w iluzji,było spowodowane silną potrzebą właśnie połączenia się z drugą osobą.
Kiedyś był to świat tylko mojej fantazji i wyobrażeń.
Terapia uzal. uświadomiła i na wierzch wyciągnęła ogrom mojej samotności...
Usłyszałam,że drogą do zmniejszenia poczucia izolacji(z własnego wyboru?)
i osamotnienia jest otwarcie się na innych,podjęcie próby zaufania innej os.
-otwarcie się na intymną bliskość...
Posłuchałam a łatwo było bo
energia.powrót do żywych,chęć przeżycia nowego, brak lęku,że sobie nie poradzę
były bardzo silne.
No to weszłam jak w masło....ale nie umiałam już nie zwracać uwagi na to
czego się o sobie dowiedziałam...
To był mój poligon doświadczalny?
Ostatnio zmieniony przez MILA50 Nie 10 Lut, 2013 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Małgoś 
Upierdliwiec
Forumoholiczka



Pomogła: 26 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 01 Maj 2010
Posty: 2191
Skąd: z miasta mojego
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 11:39   

MILA50, Wszystko co piszesz moglabym sama napisać o sobie... gdybym potrafiła. Jak czytam Ciebie, to widzę że targa mną to samo! Rozkminiam i do podobnych wniosków dochodzę. Ale im dlużej się to dzieje, tym bardziej jestem zniechęcona, bo niby coraz więcej rozumiem... ale to nic nie zmienia w moim życiu. Ba, gorzej, bo dociera do mnie upływający czas a ja wciąż w ciemnej d....
MILA50 napisał/a:
Terapia uzal. uświadomiła i na wierzch wyciągnęła ogrom mojej samotności...
Usłyszałam,że drogą do zmniejszenia poczucia izolacji(z własnego wyboru?)
i osamotnienia jest otwarcie się na innych,podjęcie próby zaufania innej os.
-otwarcie się na intymną bliskość...


I co z tym fantem zrobić?
Przecież wreszcie to zrobiłam, otworzyłam się, dopuściłam... I co? Okazało się, że nie powinnam. Bo gdybym siedziała w swojej bezpiecznej skorupce dalej cierpiałabym ale tylko znany ból, a tak doszedł nowy. I ta myśl mnie dobija. Bo czy jest możliwość nie cierpieć?
_________________
Tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje życie
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7326
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 11:41   

MILA50 napisał/a:
Jedna myśl leży dziś u podstaw tego kolejnego podnoszenia się
-jest szansa na to,ze dam radę pogodzić się wreszcie z odrzuceniem w dzieciństwie!
Wybaczę temu rodzicowi bo rozumiem,że inaczej nie potrafił.
Zmień myśli i zachowania a zmienią się uczucia-tylko nad tym muszę
od dziś pracować jako nad pierwszym zadaniem.

i właśnie takowe zachowanie nazywam moim własnym odbiorem,czyli prościej mówiąc,to co odbieram to moje "Ja"
jeśli nie wybaczę - to pójdzie to za moim "Ja" i będzie ciągle mnie podskubywać
gdy zaś wybaczę - to moje "Ja" zasięgnie spokoju
jeszcze inaczej spoglądając,to właśnie moje "Ja" zatrzymuje to w pamięci i rozpowszechnia do podświadomości,a z stamtąd wyżuca jak na dłoń do myśli świadomej
czym zadręcza samego siebie - a przecież świat może być taki inny,piękny,bez zadręczania samego siebie
wspomnień nie mogę wyrzucić z podświadomości,,ale mogę je inaczej odbierać
i tu zależy jak na ten odbiór będzie reagowało moje "Ja"
czyli ten co go tam widzę po spojrzeniu w lustro
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 11:51   

Małgoś napisał/a:
Przecież wreszcie to zrobiłam, otworzyłam się, dopuściłam... I co?


Małgoś...to nie błąd moim zd.,że dopuściłam czy również TY tak zrobiłaś.
Błędny był wybór partnera..a raczej trwania przy nim mimo (u mnie tak było)
niedogodności pewnych,tego co uwierało....trwałam w iluzji,że może przesadzam,
ze to moje wytwory wyobraźni itp...ponieważ przede wszystkim chciałam z czl. być...
to tylko nie ten człowiek był....nie tracę wiary,ze spotkam....Ty też spotkasz...
najważniejsze dla mnie jest rozpoznawanie rzeczywistości ,w której żyję.
ja wyostrzyć muszę swoje widzenie....no i wrócić do słuchania swojej intuicji.
Będzie dobrze...czasu nam trzeba :]
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 12:00   

Jacek napisał/a:
gdy zaś wybaczę - to moje "Ja" zasięgnie spokoju


Jacku-ze mną jest tak,że wybaczyłam,zrozumiałam...tylko przez tak wiele lat
funkcjonowałam z tym nieprzerobionym aż zachowania moje stały się nawykiem wyrosłym na poczuciu tego zaniechania?porzucenia?...
Teraz zdając sobie z tego istnienia potrzeby "połączenia"mam trudną sytuacje...
nadal chcę być z kimś (naturalna przecież potrzeba) i nie odróżniam tylko tego
-kiedy chcę być z TYM dokładnie człowiekiem a kiedy zaspokajam tylko tę potrzebę
bo akurat kogoś poznałam,takie tam dylematy....dużej :glupek: już przecież dziewczyny
 
     
Małgoś 
Upierdliwiec
Forumoholiczka



Pomogła: 26 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 01 Maj 2010
Posty: 2191
Skąd: z miasta mojego
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 12:09   

MILA50, Ja się gubie w tym wszystkim...
wiem, że powody siedzą we mnie. Nie chcę, nie mogę szukać poza sobą bo mogę zabłądzić, pomylić się. Czyli celownik się kłania...
A jest przecież druga strona, czyli drugi człowiek (ten z którym się wiąże) też ma swoje oczekiwania względem życia, związku. To nie jest tak, że tylko ja chcę. A jednak z jakiegoś powodu pierdykłam tak dotkliwie o glebę. Bo wydawało się że to naprawdę jest TO i dostawałam wyraźne sygnały potwierdzające. No i właśnie dlatego jestem tak otumaniona, nie rozumiem co się stało. Czyżbym była w aż tak olbrzymiej iluzji?
MILA50 napisał/a:
Będzie dobrze...czasu nam trzeba

Tez tak to sobie tłumaczę... staram się uspokoić. Ale i tu pojawiają się obawy... czy mi życia starczy :bezradny:
_________________
Tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje życie
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 12:52   

Małgoś napisał/a:
Czyli celownik się kłania...


Tak-w moim przypadku tak było....jednak nie biorę całej" winy" na siebie
ponieważ są takie "typy",które właśnie takie kobiety wybierają!
Wzajemne przyciąganie działa niestety.
Ja wiem dziś jedno...nie będę uciekała przed "problemowym" facetem ale
trzy razy obejrzę zanim pomocy udzielę....no i posłucham siebie to na bank.
Na marginesie napiszę,że interesowałam się nie tylko swoja osobowością ale również
pana.....psychopata(nie mylić z wizerunkiem filmowym),socjopata,DDA w męskim wydaniu,
no.....można popracować nad wszystkim ale u pana nie pojawiła się tak chęć...
to oczywiście w pewnym stopniu miało pokrycie w rzeczywistości....
oboje pracowaliśmy na rozstanie ale ja to źle zniosłam...
nad czym teraz pracuję.....
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7326
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 13:36   

MILA50 napisał/a:
Ja wiem dziś jedno...nie będę uciekała przed "problemowym" facetem ale
trzy razy obejrzę zanim pomocy udzielę....no i posłucham siebie to na bank.

i o to chodzi :okok:
tylko pamiętaj Mileńko,,że bywają nawroty w ... i to one potrafią wciągać będąc nie zauważalnymi
dlatego w moim przypadku ,raz poraz biegam na meetingiAA aby nie zapominać kim jestem
a i w każdym wolnym czasie zaglądam se tu na forum aby ciągle wiedzieć że mam pamiętać kim jestem i że bywają nawroty i tak aby je w porę wypatrzeć,rozrużnić i takie tam
a zaś je zgnieść i wyrżnąć w kosmos
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
Małgoś 
Upierdliwiec
Forumoholiczka



Pomogła: 26 razy
Wiek: 55
Dołączyła: 01 Maj 2010
Posty: 2191
Skąd: z miasta mojego
Wysłany: Nie 10 Lut, 2013 14:04   

Normalnie mam ochotę Cię uściskać za to co napisałaś :buziak:
To niby takie proste... socjopatia jest u mnie (a w zasadzie u niego) kluczem. Sama jestem DDA, ale nie rozwinęła się u mnie pełna dysfunkcja socjalna. Jakimś cudem ogarniam życie społeczne. Powodem jest zapewne środowisko w którym się wychowywałam. Ale u niego było zupełnie inaczej... 8| Pracował nad sobą, jednak widocznie za mało, za słabo, za krótko... Ta praca wskazuje, że psychopatą nie jest, ufff... Ulżyło mi nieco, bo osobowości psychopatyczne są raczej niereformowalne :/

MILA50 napisał/a:
Ja wiem dziś jedno...nie będę uciekała przed "problemowym" facetem ale
trzy razy obejrzę zanim pomocy udzielę....no i posłucham siebie

Tego też nie wiem jak to jest z tą pomocą i czy ja wogóle jestem w stanie pomóc...
MILA50 napisał/a:
oboje pracowaliśmy na rozstanie ale ja to źle zniosłam...
nad czym teraz pracuję.....

Zdrowy egoizm się kłania :]
Nie masz innego wyjścia - jak dbać o siebie, nie możesz się załamać, zaniedbać.....
Psy szczekają, a karawana idzie dalej.... No i podobno w życiu piękne są tylko chwile. A te znów nadejdą... :pocieszacz:
_________________
Tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje życie
 
     
MILA50 
Towarzyski
nadzieja



Pomogła: 5 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 09 Sie 2010
Posty: 454
Wysłany: Pon 11 Lut, 2013 15:30   

Trafiłam dziś na takie zdanie:to,ze on ciebie nie chce nie powinno podbijać twoich emocji"
A to ten mechanizm działa
-potrzebuję bliskości drugiej osoby,powiązania się z nią
-osiągam bliskość przy jednoczesnym lęku przed porzuceniem
-mam nieuświadomioną potrzebę bycia porzuconą aby na tej podstawie
podjąć ponowną walkę o powrót bliskości,to jest moje pole do wykazania się...
zasłużę na uczucie
-prowokuję do tego porzucenia mnie albo sama zrywam
-odczuwam porzucenie
-walczę o powrót bliskości

Taki mechanizm zachowań w formie szczątkowej na szczęście, też zastosowałam
w tym związku.
Od teraz żadnej już "walki" nie podejmuję i nie podejmę....
Ostatnio zmieniony przez MILA50 Pon 11 Lut, 2013 15:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,97 sekundy. Zapytań do SQL: 15