Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Klara
Śro 08 Sty, 2014 18:10
Relacja Ja Dorosły-Rodzice
Autor Wiadomość
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5333
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 08:28   Relacja Ja Dorosły-Rodzice

Pisząc w innym temacie o relacjach międzyludzkich zdałam sobie sprawę, ze właściwie nie ma (?) w języku polskim takiego dobrego słowa na określenie relacji ja -> rodzic. Bo nie do końca chodzi tu o "bycie dzieckiem".

Mamy rodzicielstwo, mamy macierzyństwo, czyli relację matki do dziecka, ojcostwo, czyli relację ojca do dziecka. W zażyłym związku pomiędzy kobietą i mężczyzną zwykle powiemy o miłości, partnerstwie, wzajemnym pożądaniu, czy co tam te dwie osoby może łączyć. W bliskiej relacji dwojga ludzi, powiemy o przyjaźni. A co z relacją dziecko do rodzica.

Szczególnie chodzi mi o to słówko "do", choć jakoś mi tu gramatycznie nie całkiem, ale ten kierunek jest ważny.

Określenie "bycie dzieckiem" niesie w sobie niebezpieczeństwo pozostania w stanie infantylności wobec rodziców, ciągłego stawiania w pozycji małego, często skrzywdzonego dziecka. A przecież dorastamy, stajemy się dorosłymi dziećmi całkiem dorosłych rodziców. I jak to nazwać, co łączy nas? Jak to nazwać? Dzieciość? eee... jakoś nie brzmi? Dziecinność też nie wchodzi w grę... słowo dzieciństwo też zajęte... Tak jak powstało rodzicielstwo, macierzyństwo, ojcostwo, tak i przydałoby się się dzieciostwo... No fakt... brzmi jak dziadostwo... Chyba nikt nie widział potrzeby stworzenia podobnego wyrazu, może tak rzadko dojrzewamy do takiej relacji? A ja jeszcze bym postulowała o córkostwo i synostwo (Ooooo synostwo akurat jest!). Bo bycie dorosłą (!) córką czy dojrzałym synem też ma swoje smaczki...

I może mniej o słowa mi chodzi, ale o to, co pod takimi określeniami mogłoby się znaleźć. Bo dla mnie "bycie dzieckiem" a "bycie dorosłym dzieckiem" niesie już inne znaczenie od jakiegoś czasu. To właśnie poradzenie sobie z traumami dzieciństwa, by przestać w wieku lat czterdziestu stawać na baczność przed surowym rodzicem, by nie wpadać w poczucie winy, gdy postępujemy niezgodnie z wartościami wyznawanymi przez rodziców, o również umiejętność wyważenia tej relacji tak, by nie utrudniała nam pełnienia innych ról: partnera, rodzica, pracownika, ale też moja troska o potrzeby starzejących się i coraz bardziej bezradnych rodziców, to moja świadomość ich choroby, ich wieku i... nieuchronnego odejścia. Oj dużo by się tego nazbierało...

I słowo by się przydało, bo osobiście potrzebuję słów do nazywania swojego świata, opisywania go, układania na odpowiednich pólkach.I czym różni się córostwo od synowstwa? I nie chodzi mi o to, czego społeczeństwo oczekuje bardziej od bycia córką, ale czego sama chcę od siebie. I też nie chodzi o to, czego oczekują ode mnie moi rodzice. Co dla mnie samej oznacza bycie dorosłą córką? Co dla mnie w tek relacji jest ważne, a które przekonania są zbędnym balastem, wpędzającym mnie w poczucie winy.

Zwykle życie samo nas uczy brutalnie dorastania do takich relacji. Chociaż... bez posprzątania spraw z dzieciństwa raczej nadal byłabym małą smutną, ale też rozzłoszczoną dziewczynką, mimo peselu z XX wieku. Mogłabym nie zdążyć za ich życia poczuć potrzeby istnienia takich słów. Relacje, związki niespełnione...

I też się tego nie nauczyłam od rodziców... choć może dzięki temu, jak wyglądał relacja mojej mamy z babcią z wielką jaskrawością widziałam w mojej mamie tamtą małą skrzywdzoną dziewczynkę w mojej mamie i łatwiej było mi wybaczyć, że ona kiedyś też nie dorosła na czas do macierzyństwa.

No i znów sobie Pietrucha pofilozofowała...
 
     
matiwaldi 
[*][*][*]


Pomógł: 16 razy
Wiek: 57
Dołączył: 03 Mar 2012
Posty: 1046
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 08:38   

pietruszka napisał/a:
No i znów sobie Pietrucha pofilozofowała...



a mnie pomaga Twoje filozofowanie .......
:kwiatek:
_________________
To be, or not to be, that is the question:...
 
     
Ann 
Upierdliwiec



Pomogła: 22 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 11 Lip 2013
Posty: 2074
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 08:39   

matiwaldi napisał/a:
pietruszka napisał/a:
No i znów sobie Pietrucha pofilozofowała...



a mnie pomaga Twoje filozofowanie .......
:kwiatek:



i mnie też.. dobre słowa na początek dnia.. akurat tego dzisiejszego :buzki:
_________________
Być może jest tak, że każda istota musi podlegać jakiemuś uzależnieniu. Że człowiek zupełnie wyzbyty uzależnień jest niekompletny. Że to naturalne jak oddychanie.

Jakub Żulczyk, Ślepnąc od świateł
 
     
Maciejka 
Uzależniony od netu
dawniej perełka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 28 Sty 2013
Posty: 3569
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 08:39   

Fajny temat Pietruszko bo ja całkiem niedawno zdałam sobie sprawę , ze mam problem w okresleniu granic w relacji Dorosła córka - Matka i nie chodzi mi o rodziców ale o dzieci wlasne. Córka dorosła ma swoje życie , ma partnera i w relacji owszem mozemy sobie pogadać ale ze swiadomoscia , ze nie jesteśmy kumpelkami , nie o wszystkim , chodzi mi tu o strefę takiej niezalezności/ intymnoe=sci , sewgo kawałka podłogi. Mamy fajny kontakt ale pamiętam , ze nie jestm jej kolezanką ale rodzicem, wprawdzie nie pilnuje jej , nie pouczam ale jestem takim partnerem [ brakuje mi slowa}......chodzi o to , ze relacja dorosły- Dorosły ale , jak ok - ty ok tylko , z ejednak ze świadomoscia , ze to ćórka , a to matka. Teraz to juz wąłścieiwe nie mam tego problemu. Po prostu inaczej patrzymy na różne sprawy , na rzeczywistośc.

Jak rozmawiam przez telefon z ojcem to juz nie bolą mnie jego słowa , czy oczekiwania jakie słyszę , jak zaczyna mi narzekac na złych ludzi czy dzievi to delikatnie zmieniam temat i kieruję na tory bardziej uniwersalne, zyciowe, przyziemne, jego emocje to jego sprawa nie daję się tym zalewac i nie choruje po takich rozmowach.
_________________
[*] [*] [*]
 
     
wampirkowa 
(konto nieaktywne)


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 08 Mar 2012
Posty: 545
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 10:29   

a ja nie mam rolecja ja dorosły mój rodzic czy ja rodzic moje dziecko
niestety


i jestem na to wściekła zła i sflustrowana,
co rusz słyszę że komuś rodzi się dziecko, że któreś rodziców wytrzęźwiało i zaczynają się mu układać relacje z jednym z rodziców a ja ???
coż nie umiem się z tym pogodzić że sama nie mogę być rodzicem,
 
     
pietruszka 
Moderator


Pomogła: 231 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 06 Paź 2008
Posty: 5333
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 11:00   

wampirkowa napisał/a:
i jestem na to wściekła zła i sflustrowana,

apo co to sobie robisz, Wampirku?
wampirkowa napisał/a:
coż nie umiem się z tym pogodzić że sama nie mogę być rodzicem,

ja podświadomie uciekałam od macierzyństwa, odkładałam na zaś, kiedyś, kiedy będzie to, czy tamto... w czasie terapii dotarło do mnie to, ze taką właśnie cenę zapłaciłam za lęk przed byciem matką... dokładnie przed byciem złą matką. Niestety mam świadomość, że terapie już zrobiłam za późno, wcześniej...niestety... obawiam się... że byłabym złą matką... na przykład ja naprawdę byłam przekonana, ze bicie dzieci nie jest złą metodą wychowawczą :wstyd: bo... sama byłam bita i przecież... nie wyrosłam na jakieś ladaco... więc przecież rodzice nie mogli być źli... przecież zasługiwałam na lanie... to ja byłam złą dziewczynką... niestety bez tej świadomości, którą mam dzisiaj - biłabym swoje dzieci...bo nie umiałam sobie radzić ze złością, lękiem... i cóż... dzisiaj już za późno na macierzyństwo... widać tak miało być... :bezradny: owszem, bywają chwile, że mi z tego powodu smutno, mam świadomość, że macierzyństwo nadaje sens życiu, sama muszę szukać innych sensów, innych motywacji, by czasem rano wstać...

Osobiście wierzę, ze każdy ma swoją ścieżkę życia, swoje doświadczenia,czasem nawet sami nie wiemy, jakie nasze życie ma sens... Może cały sens zawiera się w tym,. że kiedyś potknęłam się na ulicy, przez co ktoś zatrzymał się na sekundę i ta sekunda zmieniła jego życie? A jego życie miało sens, bo znajdzie szczepionkę na raka? To cóż tam moje życie, ja tam skromny mały robaczek... Godzić się z tym, co nam przeznaczone, czego już zmienić się nie da, nie oglądać się w przeszłość, być uważnie dzisiaj, by mieć co ze sobą zabrać w jutro...
Ostatnio zmieniony przez pietruszka Śro 08 Sty, 2014 11:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
wampirkowa 
(konto nieaktywne)


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 08 Mar 2012
Posty: 545
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 11:23   

bo to boli mnie, jestem kim ???
kobietą któa jie może urodzić dziecka???
kim ??
jasne jakoś mnie to nie pociesza, ale boli, Alkoholicy mają dzieci, alkoholiczki mają dzieci odsoby nieodpowiedzialne, pią w czasie ciąży, pala papierosy, biora narkowtyki a maką dzieci, A mnie to ktoś odebrał
każdy ma jakąś drogę, podobno, szkoda, że ja mam tak piorunująco wyboistą i pełna bólu
bezsensu to wszystko,
bezsensuuu
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 11:27   

wampirkowa napisał/a:
bezsensu to wszystko,

i w tym bezsensie.. właśnie jest sens
dziś go nie widzisz.. dziś masz dzień żałoby...
dla Ciebie.. to słońce za oknem świeci, dla Ciebie.. szczególnie dla Ciebie
:pocieszacz:
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
wampirkowa 
(konto nieaktywne)


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 08 Mar 2012
Posty: 545
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 12:16   

u mnie nie ma słońca,
Joasia żołoba, no cóż podobno weług wszelkich informacji i znajomosci psycholgi trawa miej więcej rok,
tyle ma niby to trwać, we wszelkich traumach, a u mnie trwa i trwa, żałoba z tym co mnie spotkało z tym by się pogodzić , jestem na etapie od wielu la na etapie wściekłosci i złości , nie potrafię się pogodzić nie potrafię , bo tego nie rozumie,
po prostu nie rozumiem. Nie rozumiem, Mam wiedze o tej chorobie, mam wiedze że że to nie jest niczyja wina, ale nie rozumiem, dlaczego ja padłam w tak okrutny sposób jej dzieckiem
Ne rozumiem, nie rozumiem, nikt nie jest mi wstanie wytłumaczyć pewnych rzeczy wyjaśnić dlaczego nikt stawima wypatania psycholoszce i nie otrymuję odpowiedzi

ech
nie potrzebnie tutaj to pisze,



wyłączam się na swój post
 
     
Jo-asia 
Upierdliwiec
miłośniczka


Pomogła: 59 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 10 Sie 2012
Posty: 2955
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 08 Sty, 2014 13:00   

wampirkowa napisał/a:
nie potrzebnie tutaj to pisze,

dla mnie.. potrzebnie
choć dziś nie potrafię Ci odpowiedzieć, pomóc zrozumieć...
chcę słyszeć te pytania
_________________
...Jak tak płaczę, to mi lepiej i przestaje mnie dobijać nieuchronność przemijania.. 3r23
 
 
     
bluer 
Milczek


Dołączył: 09 Mar 2014
Posty: 3
Wysłany: Nie 09 Mar, 2014 23:36   Re: Relacja Ja Dorosły-Rodzice

pietruszka napisał/a:
Pisząc w innym temacie o relacjach międzyludzkich zdałam sobie sprawę, ze właściwie nie ma (?) w języku polskim takiego dobrego słowa na określenie relacji ja -> rodzic. Bo nie do końca chodzi tu o "bycie dzieckiem".
....
No i znów sobie Pietrucha pofilozofowała...


Pietrucha, jesli (A) zbiorniki emocjonalne dziecka były napełniane suto i dobrze przez jego rodziców, to ono wyrasta i staje się dorosłym. Mamy więc relację dorosły - dorosły.
Pozostaje się synem lub córką, mamusia i tatuś pozostają rodzicami.
Jeżeli ktoś dalej czuje się dzieckiem, to znaczy ze czuje się zależny emocjonalnie od rodziców ( bo taka jest natura dziecka) i znaczy, że (A) niestety nie zaszło.
Mi potrzebna była i jest terapia.
_________________
Rafal
 
     
bluer 
Milczek


Dołączył: 09 Mar 2014
Posty: 3
Wysłany: Pon 10 Mar, 2014 12:50   

Klara napisał/a:
bluer napisał/a:
Pietrucha

:shock:
Autor tego zwrotu mógłby się najpierw przywitać.
Może wówczas dostąpiłby prawa, by Pietruszkę nazywać Pietruchą :(

Święta racja, przepraszam Ciebie i z góry Panią Pietruszkę za mój nietakt a także innych to czytających.
Nie mam zamiaru przekręcać nicków.
_________________
Rafal
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 13