Strona Główna Forum Wolnych od Alkoholu
"DEKADENCJA "

czyli rozmowy o alkoholizmie oswojonym i nie tylko...


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
krok 5
Autor Wiadomość
Thomasson 
Towarzyski



Pomógł: 3 razy
Wiek: 31
Dołączył: 30 Lip 2014
Posty: 428
Skąd: sesame street
Wysłany: Nie 29 Sty, 2017 16:37   

Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi, istotę swoich błędów (interpretacja własna)

Na wstępie opowiem krótko o moich wszesniejszych próbach. Robiłem dokładny obrachunek z tabelami itp i miałem cały zaszyt zapisany wszelkimi brudami z mojego życia. Później czytałem to sponsorowi. Miałem też spikierkę na której nie ukrywałem brzydkich faktów. Ale to było szablonowe, bezrefleksyjne i mało skuteczne.

A teraz o tym co pomogło. W kroku 4 okresliłem cechy charakteru które oddzielają mnie od siły większej. Według mnie myślenie to też pewna forma działania. Tyle że ta forma działania jest bardzo zmienna, dynamiczna, nie pewna.

Wyznać Bogu... jakbym wierzył w wielkie niewidzialne ucho to zrobiłbym to bez wachania. Z przyczyn technicznych musiałem pominąć tę część tego kroku.

Wyznać sobie... to też trochę nie logiczne. Według mojej interpretacji wyznanie samemu sobie to coś na kształt uświadomienia sobie. Można znać pewne fakty, ale warto też mieć zrozumienie co do przyczynowości i konsekwencji tych faktów. Jest to pewien wysiłek. Muszę jasno widzieć upierdliwość swoich wad, aby mieć motywację do ich usunięcia.

Wyznać drugiemu człowiekowi... to taka wisienka na torcie tego kroku. Ta część sprawia dużo kłopotów. Jak już pisałem, miałem w tym pewne doświadczenia, ale one były nacechowane skłonnością do samobiczowania. Pychą. Chciałem zrobić na kimś określone wrażenie i spodziewałem się pocieszenia lub pogardy.
Tym razem miało być inaczej. To co zrobiłem było przełamaniem tabu. W rozmowach z moim duchowym powiernikiem. W wypowiedziach na mitingach. W codziennym życiu przed samym sobą.

Przestałem kombinować, naginać rzeczywistość. Nie nazywałem już lenistwa zasłużonym odpoczynkiem. Gniewu wyrażaniem siebie. Kompulsywności nie nazywałem sposobem na odreagowanie stresu. A nie uczciwości nie wciskałem do szufladki z inteligencją i sprytem.

Nie chodziło o to by się poniżać na oczach innych. Chodziło o branie odpowiedzialności w ciszy i pokorze. Słowo pomyślane jest wagi piórkowej. Słowo wypowiedziane do drugiego człowieka to waga ciężka. Super ciężka gdy towarzyszy temu właściwa intencja i uczciwość. Egocentryczny mechanizm: lęk przed utratą twarzy. W lustrze od dawna nie widziałem swojej twarzy, ale przed innymi chciałem uchodzić za kogoś bez skazy.

Gdybym tylko gadał i nic nie zmieniał to wyszedłbym na hipokryte (napewno po części nim jestem). Znacznie wzrosła moja gotowość do usunięcia swoich wad. Samodzielnie czy z pomocą całego świata i siły większej - to już nie było aż tak ważne - chciałem pozbyć się tego co we mnie najgorsze...
_________________
"Właściwe słowa brzmią niewłaściwie" Laozi
 
     
Tibor 
Towarzyski



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 487
Skąd: z jasnej strony mocy
Wysłany: Śro 17 Maj, 2017 13:35   

Czytam książkę jakąś tam, nie związaną z alkoholizmem. Każdy rozdział jest poprzedzony cytatem i akurat przedwczoraj trafiłem na taki:
Nic nie czyni nas bardziej samotnymi niż nasze tajemnice.
Ciekawe, nie? Od razu skojarzyłem z 5tym Krokiem.

W schemacie codziennego życia nie zauważam, nie zastanawiam się nad Programem AA. Mogę jednak z perspektywy czasu powiedzieć, że Ten Krok był dla mnie krokiem milowym. To był chyba ten moment, kiedy zacząłem rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. To był ten czas kiedy uwolniłem się z jakiegoś amoku myślenia o sobie, jakbym zerwał jakieś kajdany zniewolenia. Nie wiem jak to nazwać, poczułem że żyje? Chyba tak, wcześniej w większości moich życiowych poczynań kierował mną lęk (istota moich błędów). Wydawało mi się, że zawsze muszę być odważny i nie mogę okazywać lęku (słabości) więc grałem całe życie odważnego gościa. Prawda okazała się z goła odmienna, byłem zwykłym tchórzem i przyznanie się do tego okazało się strzałem w dziesiątkę. Paradoksalnie ten lęk zazwyczaj był wyimaginowany, a po wyznaniu tychże drugiemu alkoholikowi, lęk minął, odszedł jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Stałem się gotowy do działań o jakich wcześniej nawet mi się nie śniło, które uważałem za te z serii to niemożliwe. Niemożliwe stało się możliwe. To kolejny dla mnie dowód na cuda, na działanie Boga (Siły Wyższej).
Cytat:
Będąc ochrzczonym i wychowanym w wierze rzymsko – katolickiej, wiele razy byłem u spowiedzi.
Jednak dopiero przerabiając Krok Piąty w stosunku do samego siebie
oraz otrzymawszy odwagę bycia całkowicie uczciwym wobec drugiego człowieka,
po raz pierwszy przeżyłem to co nazywamy „duchowym przebudzeniem”.

Podpisuje się pod tym całkowicie.

Jest też w AAowskim świecie takie powiedzenie dot. 5 Kroku, którego niestety nie pamiętam, że czym większe twoje tajemnice, tym... coś tam. Jeśli ktoś pamięta proponuje wrzucić, może będzie to dobrym tematem w dyskusji n/t Kroku V.

Miłego Dnia :)
_________________
"życie duchowe to nie teoria"
 
     
Jacek 
Uzależniony od Dekadencji
...jestem alkoholikiem...


Pomógł: 133 razy
Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 7700
Skąd: Pyrlandia
Wysłany: Śro 17 Maj, 2017 18:04   

Tibor napisał/a:
Czytam książkę jakąś tam, nie związaną z alkoholizmem.

no cóż,może zacznę tak
drogi kolego,a czytałeś,kiedy to alkohol zajmował miejsce naczelne
samo już czytanie,jakieś co prawda "anty" ale ma
dziś nie pijesz,a to co robisz ,są staraniami oddalającymi od alkoholizmu
i samo to że Tobie się skojarzył "cytat" świadczy że idziesz dobrą drogą :okok:
no i się jakoś to czytanie i skojarzenie i ten wpis tu powiązało z alkoholizmem
tak ja to widzę i widzę tu te dobrą stronę
a co do
Tibor napisał/a:
Nic nie czyni nas bardziej samotnymi niż nasze tajemnice.

to se tak myślę ze nie chodzi tu o tajemnice,spowiednika,czy takie ukryte na dnie beczki
a o te,co to inni widzą a mnie się wydaje że ja je skrzętnie ukrywam
to te złe czyny,tłumaczenia i myśli złych postępowań - między innymi do powodu aby się napić
również te które mogą prowadzić na skróty do zapicia na mej drodze ku trzeźwości
gdy to skrywam,gdy nie wyznam(pogadam) z drugim alkoholikiem
uczyni we mnie bycia samotnika - myśli temu będą zaprzeczać,tak jak wówczas zaprzeczały o tym że piłem za dużo
staram się być otwartym,wyłapywać w sobie te takie co by się tam same nie ukrywały
i odważnie wyeliminować przed drugim alkoholikiem (właściwie nawet powiem - przed drugim człowiekiem)
czuję wtedy wolność jak główny bohater w filmie "Lot" ,gdy wyznał zakłamane w sobie tajemnice
_________________
"Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego uważa mnie mój pies.."
... (Janusz L Wiśniewski )
:skromny: :pies:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
WWW komudzwonia.pl

antyspam.pl


Alkoholizm, współuzależnienie, DDA. Forum wsparcia
Strona wygenerowana w 1.62 sekundy. Zapytań do SQL: 12